Pan Żywiołów - Łabno Laura - ebook + książka

Pan Żywiołów ebook

Łabno Laura

0,0

Opis

Piętnastoletni Dany po tragicznej śmierci matki trafia do dalekich krewnych. Jak się wkrótce okazuje, jego nowy dom, kryjący w sobie wiele sekretów związanych z losami bliskich, jest jednocześnie szkołą. Kiedy w tajemniczych okolicznościach zaczynają znikać jej uczniowie, chłopiec przeczuwa, a z czasem nabiera pewności, że mimo woli stał się elementem niebezpiecznej gry, w której stawką jest jego życie. Próbując rozwikłać zagadkę, dowiaduje się coraz więcej o historii rodziny i o sobie samym, nawet nie podejrzewając, że źródło zagrożenia znajduje się tak blisko…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 15

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

 

 

Prolog

Tamtej nocy wiatr wył niczym potępione dusze w najgłębszej czeluści piekła. Deszcz ostro zacinał o dachy budynków, a błyskawice siekły niebo. Niewielkie nadmorskie miasteczko z każdej strony atakowane było przez nieubłagane siły natury. Wydawałoby się, że w taką noc nikt nie opuści bezpiecznego schronienia.

A jednak jeśli byłoby się dobrym obserwatorem… i miało to szczęście, lub nieszczęście, mieszkać w pobliżu pewnego domu, mogłoby się w pewnej chwili zobaczyć, jak wychodzi z niego pewien mężczyzna z malującymi się na twarzy wściekłością i szaleństwem. Można by było również dostrzec w jego ramionach jakieś zawiniątko. A być może, gdyby nie ryk wiatru i uderzenia grzmotów, można by usłyszeć też płacz… płacz dziecka.

I gdyby nie odejść od okna, kiedy już ów mężczyzna zniknąłby nam z oczu, tylko poczekać, zobaczyłoby się, jak wraca i znów wchodzi do domu. I gdyby zaczekać jeszcze chwilę, ujrzałoby się wybiegającą z owego domu kobietę. I gdyby nie strugi deszczu lejące się z nieba, może dostrzegłoby się, że z jej oczu leją się strugi… łez. Zobaczyłoby się także, że ta kobieta zaczyna biec w tę samą stronę, w którą wcześniej szedł mężczyzna. A gdyby wyjść z domu i podążyć za nią, dotarłoby się w końcu na pewien klif. I gdyby przystanąć i obserwować kobietę z pewnej odległości, zobaczyłoby się, jak przystaje na skraju klifu, wznosi ręce i twarz ku niebu i wydaje z siebie mrożący krew w żyłach krzyk przepełniony bólem i rozpaczą… A następnie rzuca się w ciemne, wzburzone morze.

Tak mówiła pewna legenda…

Rozdział I