Nie wiem, czego chcę od życia - Jak znaleźć kierunek bez objawienia, coacha i wyjazdu do Tybetu - Max Paradox - ebook

Nie wiem, czego chcę od życia - Jak znaleźć kierunek bez objawienia, coacha i wyjazdu do Tybetu ebook

Max Paradox

0,0

Opis

Nie wiesz, czego chcesz od życia? Świetnie. To znaczy, że prawdopodobnie jesteś człowiekiem, a nie bohaterem filmu, który w trzeciej scenie odkrywa swoje powołanie, rzuca pracę i przy zachodzie słońca otwiera pracownię ceramiki na portugalskim wybrzeżu.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy brak jednej wielkiej odpowiedzi zamienia się w wieloletnie stanie w miejscu. Rozważasz zmianę pracy, własny biznes, przeprowadzkę, spokojniejsze życie, większe pieniądze, więcej wolności albo po prostu cokolwiek, co sprawi, że niedzielny wieczór nie będzie przypominał przesłuchania prowadzonego przez własny mózg. Analizujesz. Porównujesz. Czytasz. Patrzysz, jak inni „odnaleźli siebie”. A ty nadal nie wiesz.

Ta książka pokazuje, że nie musisz wiedzieć.

Przynajmniej nie wszystkiego.

Max Paradox rozprawia się z mitem jednego powołania, magicznej pasji i konieczności posiadania planu na trzydzieści lat. Zamiast szukać objawienia, nauczysz się budować kierunek z konkretnych danych o sobie: tego, czego chcesz więcej, czego mniej, jaką cenę jesteś gotów zapłacić, jakie warunki życia naprawdę ci odpowiadają i które pragnienia są twoje, a które dostałeś w pakiecie od rodziny, internetu, znajomych i LinkedIna.

Dowiesz się między innymi:

• jak rozbić wielkie pytanie „czego chcę od życia?” na pytania, na które rzeczywiście da się odpowiedzieć,

• jak odróżnić zmęczenie od prawdziwej potrzeby zmiany,

 

Publikacja została przygotowana z wykorzystaniem narzędzi wspomagających proces twórczy, w tym rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję. Ostateczna koncepcja, struktura i redakcja należą do autora.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 131

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


PROBLEM? WYLUZUJ. OGARNIESZ TO!

Nie wiem, czego chcę od życia

Jak znaleźć kierunek bez objawienia, coacha i wyjazdu do Tybetu

Max Paradox

INTRO

Jest niedziela wieczór. Siedzisz na kanapie, telefon leży obok, a ty właśnie po raz kolejny dochodzisz do wniosku, że chyba powinieneś coś zrobić ze swoim życiem. Nie wiadomo dokładnie co. Coś. Inaczej. Lepiej. Bardziej świadomie. Być może powinieneś zmienić pracę, przeprowadzić się nad morze, założyć firmę, nauczyć się hiszpańskiego albo hodować lawendę w Prowansji. Prowansja brzmi szczególnie dobrze, bo na zdjęciach nikt tam nie odpowiada na maile z dopiskiem „pilne”. Problem polega na tym, że jutro jest poniedziałek, o 8:30 masz spotkanie, a twoja plantacja lawendy na razie składa się z jednego zwiędłego zioła w kuchni.

I wtedy pojawia się pytanie: czego ja właściwie chcę od życia?

Świetnie. Tylko że mózg, zamiast udzielić konkretnej odpowiedzi, otwiera siedemnaście kart jednocześnie. Może potrzebujesz większych pieniędzy. Może więcej wolności. Może spokojniejszej pracy. Może własnego biznesu. Może w ogóle powinieneś rzucić wszystko i pojechać gdzieś, gdzie ludzie chodzą boso, piją napary z roślin o trudnych nazwach i mówią, że „odnaleźli siebie”. Nie wiadomo wprawdzie, gdzie wcześniej siebie zgubili, ale najwyraźniej odnalezienie nastąpiło przy zachodzie słońca i zostało bardzo dobrze udokumentowane na Instagramie.

Ty tymczasem nadal jesteś w salonie.

Bez zachodu słońca.

Za to z rachunkiem za prąd.

Wokół szukania życiowego kierunku narosła dość osobliwa legenda. Według niej gdzieś w środku każdego człowieka znajduje się jedna Wielka Odpowiedź. Twoja misja. Powołanie. Sens. Idealna ścieżka. Wystarczy dobrze poszukać, najlepiej w ciszy, z notesem, świecą i kubkiem napoju owsianego, a nagle wszystko stanie się jasne. Nie będziesz już mieć wątpliwości. Obudzisz się rano i oznajmisz: „Tak. Od dziś projektuję ekologiczne domki dla jeży. To właśnie po to się urodziłem”.

Byłoby wygodnie.

Niestety większość ludzi nie dostaje takiego objawienia. Nie otwiera się niebo, nie pojawia się strzałka z napisem „TĘDY”, a Spotify nie zaczyna spontanicznie odtwarzać inspirującej muzyki filmowej. Częściej wygląda to znacznie mniej widowiskowo: coś próbujesz, coś ci się podoba, coś okazuje się koszmarnym pomysłem, czegoś zazdrościsz innym, przy czymś tracisz poczucie czasu, a czegoś nie chcesz robić nigdy więcej. I właśnie z takich mało spektakularnych danych zaczyna powstawać kierunek.

To ważne, bo wielu ludzi czeka z decyzjami na stuprocentową pewność. Chcą najpierw wiedzieć, czego chcą od życia, a dopiero potem zacząć działać. Logiczne. Trochę jak oczekiwanie, że nauczysz się pływać, zanim wejdziesz do basenu. Możesz przeczytać instrukcję, obejrzeć osiemnaście filmów i kupić profesjonalne okularki, ale prędzej czy później będziesz musiał zamoczyć tyłek.

Kierunku życia zwykle nie odkrywasz.

Kierunek życia częściej budujesz.

I to jest dobra wiadomość, ponieważ odkrywanie zakłada, że gdzieś istnieje jedna właściwa odpowiedź, którą możesz przypadkiem przegapić. Budowanie zakłada, że masz wpływ. Możesz zrobić krok, sprawdzić rezultat, skorygować trasę i zrobić następny. Nie musisz dziś zdecydować, kim będziesz przez kolejnych trzydzieści lat. Wystarczy, że zaczniesz wiedzieć trochę lepiej, gdzie nie chcesz tkwić przez następne trzy.

Problem w tym, że próbujemy odpowiadać na ogromne pytania za pomocą bardzo słabych danych. Pytasz siebie: „Jak chcę żyć?”, siedząc zmęczony po pracy, po siedmiu godzinach patrzenia w ekran, z głową pełną cudzych spraw i listą obowiązków przypominającą dokumentację przetargową. To mniej więcej tak, jakbyś chciał projektować swój wymarzony dom podczas ewakuacji z Ikei.

Nic dziwnego, że odpowiedź brzmi:

„Nie wiem.”

Samo „nie wiem” też jest często źle interpretowane. Traktujemy je jak osobistą wadę. Inni przecież wiedzą. Kolega z liceum otworzył firmę. Kuzynka przeprowadziła się do Portugalii. Ktoś na LinkedInie właśnie „zbudował życie w zgodzie ze swoimi wartościami”, a na zdjęciu siedzi z laptopem przy basenie. Co prawda nie wiadomo, dlaczego skoro ma wymarzone życie, nadal o 22:47 pisze post o produktywności, ale nie czepiajmy się szczegółów.

Porównujesz więc własne zaplecze do cudzej witryny sklepowej. Widzisz efekt, nie widzisz dwudziestu wcześniejszych decyzji, pomyłek, zmian planu, kredytu, przypadku, znajomości, frustracji i trzech miesięcy zastanawiania się, czy to wszystko miało jakikolwiek sens. Ludzie bardzo rzadko publikują zdjęcie z podpisem: „Trzeci rok nie mam pojęcia, co robię, ale na razie kontynuuję”.

A szkoda. Internet stałby się natychmiast bardziej wiarygodny.

Ta książka nie pomoże ci „odnaleźć prawdziwego siebie”, ponieważ zakładamy, że nie jesteś zgubionym bagażem na lotnisku. Nie będziemy także szukać jednej magicznej pasji, która od tej chwili sprawi, że każdy poniedziałek będzie przypominał reklamę jogurtu. Życie tak nie działa. Nawet ludzie wykonujący wymarzoną pracę czasem mają ochotę zamknąć laptop i zostać człowiekiem odpowiedzialnym zawodowo wyłącznie za podlewanie fikusa.

Zrobimy coś znacznie bardziej użytecznego. Rozłożymy pytanie „czego chcę od życia?” na mniejsze pytania, na które rzeczywiście można odpowiedzieć. Sprawdzimy, czego chcesz więcej, czego mniej, czego już zdecydowanie nie chcesz, jakie warunki są dla ciebie ważne i które pragnienia są naprawdę twoje, a które pojawiły się dlatego, że od czterech lat oglądasz ludzi remontujących domy na Sycylii.

Przyjrzymy się również temu, dlaczego możesz czuć kompletny brak kierunku, nawet jeśli obiektywnie twoje życie wygląda całkiem dobrze. Czasem nie chodzi o to, że wszystko jest źle. Chodzi o to, że wszystko stało się przypadkowe. Praca wydarzyła się trochę sama. Mieszkanie było rozsądne. Związek się pojawił. Obowiązki się rozmnożyły. Kolejne lata przesuwały się jak odcinki serialu oglądanego z automatycznym odtwarzaniem i nagle patrzysz na ekran z pytaniem:

„Chwileczkę. Kto wybrał ten sezon?”

Nie będziemy jednak burzyć wszystkiego tylko dlatego, że obecnie nie czujesz wielkiej ekscytacji. To jeden z najgorszych mitów dotyczących zmiany życia: jeśli coś ci nie pasuje, musisz rzucić pracę, sprzedać mieszkanie, zerwać relację, kupić kampera i zacząć nagrywać vlogi o wolności. Można również zmienić 10 procent życia i odkryć, że właśnie te 10 procent zatruwało pozostałe 90.

Będziemy więc testować zamiast fantazjować. Podejmować małe decyzje zamiast składać wielkie deklaracje. Zbierać informacje o sobie nie poprzez kolejne trzy godziny myślenia, lecz poprzez działanie. Bo możesz przez pół roku rozważać, czy spodobałaby ci się praca na własny rachunek, albo przez miesiąc zrobić mały projekt po godzinach i uzyskać więcej informacji niż z trzydziestu podcastów o przedsiębiorczości.

Nie potrzebujesz planu na całe życie.

Potrzebujesz następnego sensownego kierunku.

A potem kolejnego.

Jeśli więc nie wiesz dziś, czego chcesz od życia, nie oznacza to, że utknąłeś. Prawdopodobnie po prostu próbujesz odpowiedzieć na zbyt wielkie pytanie jednym zdaniem. W kolejnych rozdziałach zmniejszymy je do rozmiaru, który da się obsłużyć bez objawienia, coacha, ceremonii przy pełni księżyca i biletu do Tybetu.

Tybet może spokojnie poczekać.

Najpierw zobaczmy, co zrobić z poniedziałkiem.

Rozdział 1 - „Nie wiem” to nie diagnoza

Budzik dzwoni. Wstajesz. Robisz kawę. Sprawdzasz telefon. Jedziesz do pracy albo siadasz przy komputerze. Odpowiadasz na wiadomości, wykonujesz zadania, rozwiązujesz problemy, których jeszcze wczoraj nie było, a które dziś najwyraźniej mają rangę narodową. Wracasz, robisz zakupy, coś jesz, załatwiasz sprawy, odpalasz serial i mniej więcej o 22:38 pojawia się myśl:

„Czy ja właściwie chcę tak żyć?”

Bardzo wygodna pora na kryzys egzystencjalny.

Mózg miał cały dzień. Mógł odezwać się o piętnastej. Nie. Wybiera moment, kiedy jesteś zmęczony, najedzony i masz energię wystarczającą mniej więcej do znalezienia ładowarki.

Pytasz więc siebie: „Czego chcę?”. I dostajesz odpowiedź: „Nie wiem”.

To „nie wiem” brzmi groźnie, bo traktujemy je jak ostateczny werdykt. Jakby ktoś właśnie przeprowadził profesjonalną diagnostykę twojego życia, podpisał dokument i przybił pieczątkę:

BRAK KIERUNKU. EGZEMPLARZ NIEKOMPLETNY.

Tymczasem „nie wiem” bardzo rzadko oznacza, że nie masz żadnych pragnień, preferencji, potrzeb ani pomysłów. Częściej oznacza jedną z kilku rzeczy: pytanie jest za duże, masz za dużo możliwości, jesteś przeciążony, boisz się konsekwencji odpowiedzi albo próbujesz znaleźć pewność tam, gdzie jej po prostu nie będzie.

To ogromna różnica.

Jeśli zapytam cię: „Gdzie chcesz pojechać na weekend?”, prawdopodobnie jesteś w stanie coś wymyślić. Góry. Morze. Miasto. Dom i święty spokój. Nawet „nigdzie” jest informacją.

Jeśli jednak zapytam:

„Jak dokładnie powinno wyglądać twoje idealne życie za piętnaście lat, żebyś nigdy nie żałował żadnej decyzji i w pełni wykorzystał swój potencjał?”

No oczywiście.

Może jeszcze arkusz w Excelu?

Za duże pytanie daje małą odpowiedź

„Czego chcę od życia?” brzmi mądrze, ale operacyjnie jest fatalnym pytaniem. Zawiera pracę, związki, pieniądze, miejsce zamieszkania, zdrowie, rodzinę, czas wolny, przyjaźnie, rozwój, bezpieczeństwo, przygodę, status i prawdopodobnie jeszcze to, czy wolisz mieć ogródek.

Spróbuj odpowiedzieć na to wszystko jednym zdaniem.

„Chcę być szczęśliwy.”

Świetnie.

Projekt zakończony.

Problem polega na tym, że szczęście nie jest planem działania. Nie możesz jutro o dziewiątej wpisać do kalendarza: „09:00–11:00 — osiągnąć szczęście”. Outlook może to przyjąć, ale niewiele z tego wynika.

Znacznie lepiej działa rozbicie wielkiego pytania na mniejsze.

Nie pytaj na początku:

„Czego chcę od życia?”

Zapytaj:

- Czego chcę mieć w życiu więcej? - Czego chcę mieć mniej? - Co obecnie zabiera mi najwięcej energii? - Kiedy ostatnio czułem, że mój dzień miał sens? - Której części swojego życia nie chciałbym mieć identycznej za trzy lata? - Co mi odpowiada, nawet jeśli nie wygląda imponująco? - Czego zazdroszczę innym i czego dokładnie im zazdroszczę?

Ostatnie pytanie jest szczególnie ciekawe, bo zazdrość ma fatalny PR, a bywa niezłym źródłem danych. Oczywiście nie chodzi o to, żeby godzinami obserwować sąsiada i analizować, dlaczego ma większy taras. Chodzi o sprawdzenie, co naprawdę cię uwiera.

Zazdrościsz komuś firmy?

Może nie chcesz firmy. Może chcesz autonomii.

Zazdrościsz komuś podróży?

Może nie potrzebujesz Bali. Może potrzebujesz więcej czasu poza pracą.

Zazdrościsz komuś wysokiego stanowiska?

Może chodzi o pieniądze. A może o uznanie. Albo o możliwość decydowania bez konsultowania każdej drobnostki z czterema osobami i jednym człowiekiem, który odpowiada „wróćmy do tego po weekendzie”.

Zazdrość nie zawsze mówi: „Chcę mieć dokładnie to”.

Często mówi: „Hej, tu czegoś mi brakuje”.

Możesz wiedzieć więcej, niż ci się wydaje

Wyobraź sobie, że ktoś mówi:

„Nie wiem, czego chcę od pracy.”

Dobrze.

To zacznijmy od tego, czego nie chce.

„Nie chcę mieć szefa, który pisze wieczorami. Nie chcę codziennie dojeżdżać półtorej godziny. Nie chcę sprzedawać. Nie chcę pracy całkowicie samotnej. Nie chcę zarabiać mniej niż teraz. Nie chcę siedzieć cały dzień przy tabelach.”

Minęło trzydzieści sekund i człowiek, który „nie wie czego chce”, właśnie podał sześć konkretnych kryteriów.

Nieźle jak na kogoś całkowicie zagubionego.

Negatywna wiedza jest niedoceniana. Ludzie uważają, że liczy się dopiero wielka pozytywna wizja: „Chcę robić X w miejscu Y, w godzinach Z, otoczony ludźmi o cechach A, B i C”.

Nie musi tak być.

Możesz zacząć od eliminacji.

Jeśli wchodzisz do restauracji i nie wiesz, co zamówić, ale wiesz, że nie chcesz ryby, ostrego jedzenia ani makaronu, menu właśnie zrobiło się dużo krótsze.

Życie jest trochę bardziej skomplikowane niż karta dań, ale mechanizm nadal działa.

I niestety nikt nie przynosi koszyka z pieczywem.

Czasem „nie wiem” znaczy „nie chcę zapłacić ceny”

To mniej wygodna wersja.

Możesz wiedzieć całkiem dobrze, czego chcesz, ale nie chcieć konsekwencji.

Chcesz zmienić pracę, ale nie chcesz ryzyka.

Chcesz więcej wolnego czasu, ale nie chcesz zarabiać mniej.

Chcesz przeprowadzić się do innego miasta, ale nie chcesz oddalać się od rodziny.

Chcesz własnej firmy, ale nie chcesz niepewności.

Chcesz zakończyć relację, ale nie chcesz samotności.

Chcesz zostać tam, gdzie jesteś, ale nie chcesz poczucia, że niczego nie próbujesz.

I tu robi się ciekawie.

Bo możesz miesiącami powtarzać: „Nie wiem, czego chcę”, choć tak naprawdę problem brzmi:

„Wiem mniej więcej, czego chcę, tylko każda opcja ma wadę.”

Witaj w dorosłości.

Pakiet podstawowy obejmuje rachunki, podatki i fakt, że większość ważnych decyzji nie ma wersji bez skutków ubocznych.

Nie oznacza to, że powinieneś rzucać się na pierwszą opcję. Oznacza tylko, że nie należy mylić braku idealnego rozwiązania z brakiem kierunku.

To nie to samo.

Wybór boli bardziej niż brak wyboru

Dopóki niczego nie wybierasz, teoretycznie możesz wybrać wszystko.

Możesz zostać przedsiębiorcą.

Albo pisarzem.

Albo przeprowadzić się do Hiszpanii.

Albo zrobić doktorat.

Albo zostać w obecnej pracy i awansować.

Każda możliwość istnieje.

Piękne.

Potem wybierasz jedną i nagle inne drzwi przestają być tak szeroko otwarte. Nie zawsze zamykają się na zawsze, ale pojawia się koszt alternatywny. Jeśli przeznaczasz trzy lata na rozwój jednej kariery, nie przeznaczasz tych samych trzech lat na rozwój pięciu innych.

Mózg nie zawsze lubi tę matematykę.

Dlatego czasami preferuje bardzo elegancką strategię:

nie wybierać niczego i dalej rozważać wszystkie możliwości.

Dzięki temu zachowujesz pełną kolekcję potencjalnych żyć.

Żadnego z nich nie żyjesz, ale kolekcja jest imponująca.

Nie szukaj pewności. Szukaj przewagi

Jednym z najbardziej paraliżujących założeń jest przekonanie, że zanim ruszysz, musisz mieć pewność.

Nie musisz.

Potrzebujesz jedynie wystarczającej przewagi jednej opcji nad drugą.

Załóżmy, że rozważasz zmianę pracy. Nie wiesz, czy nowa będzie lepsza. Nie możesz wiedzieć. Możesz jednak sprawdzić:

- czy obecna praca ci szkodzi, - czego dokładnie w niej nie lubisz, - jakie warunki nowej pracy byłyby dla ciebie ważniejsze, - jakie masz możliwości na rynku, - jak duży jest finansowy bufor, - czy możesz najpierw porozmawiać z ludźmi wykonującymi podobną pracę, - czy możesz wysłać kilka CV bez składania wypowiedzenia i dramatycznego rzucania identyfikatorem na biurko.

Wielka decyzja zaczyna się robić serią małych testów.

I to jest jeden z najważniejszych mechanizmów tej książki.

Nie pytaj ciągle:

„Czy to na pewno moja droga?”

Pytaj:

„Co mogę zrobić, żeby dowiedzieć się o tej drodze czegoś więcej bez przewracania życia do góry nogami?”

To jest pytanie, na które mózg potrafi odpowiedzieć.

Ćwiczenie: trzy kolumny bez objawienia

Weź kartkę. Albo notatnik w telefonie, jeśli kartki kojarzą ci się głównie z dokumentami, które trzeba podpisać.

Podziel stronę na trzy części:

WIĘCEJ

Wpisz pięć rzeczy, których chciałbyś mieć więcej.

Nie wartości z plakatu motywacyjnego. Konkrety.

Na przykład:

- więcej spokojnych poranków, - więcej pieniędzy, - więcej pracy z ludźmi, - więcej ruchu, - więcej czasu z rodziną.

MNIEJ

Pięć rzeczy, których chcesz mniej.

Na przykład:

- mniej dojazdów, - mniej nadgodzin, - mniej chaosu, - mniej kontaktu z konkretnym rodzajem klientów, - mniej napięcia finansowego.

ZOSTAWIĆ

I to jest kolumna, o której często zapominamy.

Co już działa i czego nie chcesz rozwalić w pogoni za „nowym życiem”?

Może lubisz swoje mieszkanie.

Może masz dobre relacje.

Może cenisz bezpieczeństwo obecnej pracy.

Może lubisz swoje miasto.

Może nie potrzebujesz wielkiej rewolucji, tylko jednej sensownej korekty.

To ważne, bo rozwój osobisty ma czasami bardzo osobliwy stosunek do rzeczy działających. Człowiek mówi: „Generalnie jest okej, ale chciałbym trochę więcej sensu”.

Internet odpowiada:

„SPRZEDAJ WSZYSTKO.”

Spokojnie.

Fotel może zostać.

Wersja minimum

Jeśli masz dziś energię na poziomie wspomnianego ziemniaka, zrób tylko jedną rzecz.

Dokończ trzy zdania:

Chcę więcej…

Chcę mniej…

Nie chcę stracić…

Po jednym przykładzie.

To wystarczy na początek.

Nie musisz dziś rozwiązać reszty życia. Potrzebujesz pierwszych danych.

Bo „nie wiem” nie jest końcem rozmowy.

To jest dopiero odpowiedź, po której należy zadać mniejsze pytanie.

I jeszcze jedno.

Aż nagle okazuje się, że wiesz całkiem sporo.

Tylko nikt wcześniej niepotrzebnie pytał cię o całe życie naraz.

Rozdział 2 - Przestań czekać na powołanie

Masz znajomego, który „od zawsze wiedział”.

Już jako dziecko chciał być lekarzem. Albo architektem. Albo pilotem. W wieku siedmiu lat rysował samoloty, w wieku dwunastu znał wszystkie modele, w wieku osiemnastu wybrał odpowiednie studia i dziś rzeczywiście lata.

Patrzysz na niego i myślisz:

„No właśnie. On znalazł swoje powołanie.”

Potem patrzysz na własne dzieciństwo i przypominasz sobie, że w wieku siedmiu lat chciałeś zostać astronautą, piłkarzem i właścicielem sklepu ze słodyczami.

Jednocześnie.

Kariera nieco się rozmyła.

Historie o ludziach, którzy „od zawsze wiedzieli”, są atrakcyjne, bo mają ładną fabułę. Początek. Cel. Drogę. Finał. Wszystko pasuje.

Znacznie mniej filmowo brzmi:

„Najpierw poszedłem na ekonomię, bo nie wiedziałem co robić. Potem pracowałem w banku, czego nie cierpiałem. Następnie przypadkiem pomogłem znajomemu przy jego stronie internetowej, spodobało mi się, zrobiłem kurs, zmieniłem pracę i osiem lat później projektuję aplikacje.”

A właśnie tak wygląda ogromna część realnych karier i życiowych kierunków.

Nie jak objawienie.

Jak seria prób.

Mit jednej wielkiej pasji

Jednym z najbardziej szkodliwych zdań w popularnych poradach jest:

„Znajdź swoją pasję.”

Brzmi pięknie.

I kompletnie nie wiadomo, co zrobić jutro rano.

Gdzie się jej szuka? Pod łóżkiem? W szafie? Czy jest jakaś infolinia?

„Dzień dobry, dzwonię w sprawie pasji. Tak, nazwisko Płonkowski. Nie, nadal nie przyszła.”

Problem polega na tym, że słowo „pasja” zostało obciążone absurdalnymi oczekiwaniami. Pasja ma być czymś, co kochasz, w czym jesteś dobry, na czym można zarobić, co daje sens, energię i poczucie spełnienia. Najlepiej jeszcze powinno rozwiązywać ważny społecznie problem i dobrze wyglądać w bio na Instagramie.

To dość dużo obowiązków jak na jedno zainteresowanie.

Większość ludzi ma raczej zestaw preferencji.

Lubisz analizować.

Lubisz budować.