Naznaczeni przepowiednią - Ewa Maciejczuk - ebook

Naznaczeni przepowiednią ebook

Ewa Maciejczuk

0,0
5,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Gdziekolwiek spojrzysz, magia już tam jest. Wystarczy ją odnaleźć.

„Naznaczeni przepowiednią” to jedna z dwunastu niesamowitych historii zaklętych w zbiorze opowiadań „Magiczny kompas”.

Książka wydana nakładem wydawnictwa Nie powiem, Hm... zajmuje się dystrybucją.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 32

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Życie bez miłości drugiej połowy to sprawdzian. Każdego dnia twoja magia będzie słabnąć, aż zaniknie całkowicie i staniesz się zwyczajnym człowiekiem. Los odmieni się, gdy odnajdziesz przeznaczoną ci połówkę, ale to nie będzie oczywista osoba, której będziesz się spodziewać. Będziesz żyć jako samotnik, dopóki wasze drogi nie przetną się w odpowiednim momencie. Magia powróci, gdy uwierzysz w bezinteresowną miłość i otworzysz serce, które stanie się podatne na zranienia.

James

Byłem naczelnym magiem w zgromadzeniu, ale wszystko się zmieniło, kiedy spotkałem na swojej drodze wiedźmę, która mnie zaczepiła i obrzuciła błotem oraz jakąś klątwą, gdy przechodząc obok niej, nazwałem ją oszustką zamierzającą wyciągnąć parę centów za przepowiednię. Niestety dopiero po kilkunastu miesiącach powiązałem fakty i zrozumiałem, że moje problemy z czarami związane są z tym krótkim spotkaniem, któremu nie poświęciłem dłuższej chwili. W końcu magia we mnie zanikła – nie potrafiłem rzucić nawet najprostszego zaklęcia, co doprowadzało mnie do furii.

Gdy to wszystko pojąłem, ta wiedźma już nie przesiadywała w okolicach London Eye. Było o wiele za późno. Nie wiedziałem, co zrobić, bo nie pamiętałem, co wtedy mruczała pod nosem; zwyczajnie jej nie słuchałem i poszedłem w swoją stronę, zbyt zajęty, by zwracać uwagę na takie pierdoły. W wieku trzydziestu pięciu lat powinienem być w szczytowej formie magicznej. To już czas, kiedy wszelką naukę ma się za sobą, ale także posiada duży bagaż doświadczeń. Niestety nic mi po tym wszystkim, bo w danym momencie byłem już zwykłym człowiekiem, który nie wiedział, co ze sobą począć i nie miał na siebie planu; wszystkie moje plany wiązały się z magią. Miałem zapomnieć o tamtej połowie życia i nauczyć się żyć na nowo? Czy może poświęcić swój czas na szukanie starej wiedźmy, która rzuciła na mnie klątwę? Tylko to jak szukanie igły w stogu siana, bez możliwości czarowania. Być może ona już znudziła się życiem i nie poświęca więcej czasu warzeniu eliksirów, aby móc jeszcze pochodzić po ziemi, i tylko czeka, aż jej magia przestanie istnieć, a sama pożegna się z tym światem. Myślałem, by poprosić o pomoc innego maga, ale nie wiedziałem, kogo powinienem szukać. Zachowałem w pamięci jedynie jej wygląd, ale też nie do końca byłem go pewien, bo widziałem tę wiedźmę zaledwie kilkanaście sekund. Wiedziałem za to jedno… Na pewno od razu ją poznam, gdy zobaczę.

Decyzje… Decyzje… Decyzje…

Nie chciałem stać w miejscu, lecz nie wiedziałem, od czego mam zacząć i za co zabrać się najpierw, aby odmienić swój los. Odnalezienie wiedźmy to był jedyny sposób na zdjęcie klątwy, bo mogła to zrobić tylko osoba, która ją rzuciła. Istniał jednak wyjątek od tej reguły – dowiedziałem się tego z ksiąg. Niestety wydawał się równie nieosiągalny, jak odnalezienie wiedźmy. Mianowicie klątwę mógł zdjąć także najstarszy mag na świecie poprzez wypowiedzenie przeciwzaklęcia, ale nawet on musiałby wiedzieć, jaki czar został rzucony, aby nie spędzić miesięcy na jego poszukiwaniu.

Emma

Wchodząc na zajęcia z historii magii, nie wiedziałam jeszcze, że ten dzień potoczy się tak koszmarnie. Wkraczając do klasy, potknęłam się o własną torbę i nabiłam sobie siniaka na środku czoła, a później dowiedziałam się w czasie wspomnianych zajęć, że jestem roztrzepaną niedorajdą, która nigdy nie osiągnie tytułu maga. Wszyscy śmiali się ze mnie tylko dlatego, że nie pamiętałam, w którym wieku i jaki mag opatentował eliksir wzrostu. Zapamiętywanie dat to była moja pięta achillesowa. Miałam z tym zawsze ogromne problemy i dlatego też nie przepadałam za danym przedmiotem.

Kolejne były zajęcia z wróżbiarstwa. Jedynie wyjątkowy mag posiada umiejętność przepowiadania przyszłości, a taki trafia się może jeden na milion urodzonych czarowników. Małe sztuczki – każdy potrafi i wywróży jakieś mało znaczące rzeczy, które nie dotyczą życia. Karty tarota to bajeczka dla naiwnych. My używamy eliksirów oraz palimy zioła, ale to nie oznacza, że będziemy w stanie co do joty wywróżyć przyszłość, a wyłącznie jej zarys, i to przy dobrych wiatrach oraz wtedy, gdy dwóch lub więcej czarowników połączy swoją magię. Im potężniejszy czar, tym więcej magii potrzeba, a wiadomo, że na moim poziomie była ona nadal w powijakach. Jeszcze dziesięć lat musiałam się szkolić i uczyć, aby uzyskać status maga. Jak na razie wciąż byłam zwykłą czarownicą, która do tego okazała się niezdarą. Wyróżniałam się przez to mocno, bo w tej szkole byli sami najlepsi z najlepszych, a mnie miejsce w placówce załatwiła rodzina po znajomości.

– Dzisiaj impreza u Michaela – napomknęła Kate, gdy szłyśmy do naszej sypialni już po ostatnich zajęciach. Przyjaźniłyśmy się od dnia, w którym obie przekroczyłyśmy progi szkoły magii. Uwielbiałam tę dziewczynę, choć miałyśmy całkowicie odmienne charaktery.

– Będzie znów przypał, jak nas nakryją na wymykaniu się ze szkoły. – Westchnęłam, przypominając sobie, że tamtego dnia za karę musiałyśmy szorować szczoteczkami do zębów i bez użycia magii wszystkie fiolki, a jak się później okazało, było ich naprawdę bardzo dużo.

– Rzucimy zaklęcie niewidzialności – odparła, na co prychnęłam ponuro.

– Jeszcze nie umiemy tego robić, to będzie dopiero na przedostatnim roku – powiedziałam, a jej spojrzenie zabłyszczało dziwnie, jakby psotnie. Znałam je doskonale.

– To proste, już ćwiczyłam i wychodzi mi praktycznie za każdym razem – oświadczyła i dumnie wypięła pierś, widząc, jak moje oczy zrobiły się ogromne ze zdziwienia.

– Serio? – zapytałam z niedowierzaniem. W odpowiedzi pokiwała głową. Zagwizdałam z uznaniem. To nie było proste zaklęcie; inaczej wszyscy już wcześniej by się go nauczyli, bo kto nie chciałby stawać się niewidzialny i wymykać ze szkoły…

– No, nooo, brawo – pochwaliłam przyjaciółkę, a ona wyszczerzyła zęby, dumna z siebie. – Ja jednak chyba zostanę w szkole. Nie za bardzo chce mi się tam iść – dodałam.

Mojej koleżance zrzedła mina.

– Nie zrobisz mi tego! – Jej głos był piskliwy. – Prawda?

Westchnęłam ciężko, bo wiedziałam, że jest uparta i zrobi wszystko, aby było tak, jak ona zaplanowała. Nie umiałam jej odmawiać, szczególnie gdy patrzyła na mnie tymi swoimi oczami jak kot ze Shreka. Moją wadą był brak asertywności względem próśb przyjaciółki.

– No dobra, pójdę, ale mam jeden warunek – mruknęłam, a ona skinęła, czekając, abym zdradziła, jakie jest mój wymóg. – Jak będę chciała wracać, to wracamy.

– Ale przynajmniej po dwóch godzinach? – negocjowała. Tym razem to ja poszłam na ustępstwo i pokiwałam głową, zgadzając się na jej propozycję.

– Umowa – odrzekłam i podałyśmy sobie dłonie, jakby to była jakaś poważna transakcja, a nie omawianie wyjścia na imprezę.

– No to dogadane – oświadczyła z szerokim uśmiechem na ustach.

Zaczęłyśmy się szykować. Nikt nam w tym nie przeszkadzał, gdyż tylko we dwie dzieliłyśmy sypialnię, poza tym wybiła już godzina, w której wszyscy mieli się znajdować w swoich pokojach. Teoretycznie zatem już nikt nie mógł do nas wejść i sprawdzić, co robimy, szczególnie że zachowywałyśmy się cicho, nie wzbudzając podejrzeń, że coś knujemy, jak to miałyśmy w zwyczaju.

Magiczny kompas

© Praca zbiorowa

© for the Polish edition by Wydawnictwo Hm…

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody twórców.

Pod redakcją: D. B. Foryś

Redakcja: Natalia Hermansa, Anna Kucharska, D. B. Foryś

Korekta: Aleksandra Baranowska

Projekt okładki: E.Raj

Skład: D. B. Foryś

Elementy graficzne w treści: pexels.com, unsplash.com, freepik.com

ISBN e-book: 9788368695625

Wydanie pierwsze

Wojkowice 2026

Wydawnictwo Nie powiem

E-mail: [email protected]

Telefon: 518833244

Adres: ul. Sobieskiego 225/9, 42-580 Wojkowice

www.niepowiem.com.pl