Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Melania od zawsze słyszała, że jest „za bardzo”. Za emocjonalna. Za roztrzepana. Za intensywna. Przez lata wierzyła, że po prostu nie potrafi być taka jak inni.
Zapomina o kluczach, spóźnia się na ważne spotkania, rozpoczyna dziesięć rzeczy naraz i nie kończy żadnej. Jednocześnie dostrzega to, czego inni nie widzą, tworzy z niezwykłą pasją, kocha całym sercem i potrafi w jednej chwili połączyć fakty, które dla innych pozostają zupełnie niezwiązane.
Dopiero diagnoza ADHD pozwala jej zrozumieć, że nie jest „zepsuta”. Jej mózg po prostu działa inaczej.
Melania. Dziewczyna z ADHD. Dyrygentka bez batuty to poruszająca i pełna ciepłego humoru opowieść o kobiecie, która zamiast całe życie walczyć ze sobą, uczy się wreszcie być po swojej stronie. To historia o odkrywaniu własnej wartości, budowaniu bliskości, akceptacji i odnajdywaniu siły tam, gdzie wcześniej widziało się jedynie chaos.
Ta książka pomoże zrozumieć kobiety z ADHD – ich codzienne zmagania, niezwykłą wrażliwość i wyjątkowe talenty. A wielu czytelnikom pozwoli po raz pierwszy odnaleźć w Melanii… samych siebie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 81
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Copyright © Lidia Siegmund, 2026
Projekt okładki: Dawid Duszka
Ilustracja na okładce: www.magnific.com
Redakcja: Magdalena Ceglarz
DTP: Graph-Sign
ISBN: 978-83-68750-59-1
Wydawca
tel. 512 087 075
e-mail: [email protected]
www.bookedit.pl
facebook.pl/BookEditpl
instagram.com/bookedit.pl
CZĘŚĆ I
Pozwól, moja Droga, że przedstawię Ci Melanię. Melania jest młodą, atrakcyjną kobietą z ADHD. Jest jak kolorowy ptak wśród szaraków, jak błysk tęczy po deszczu w majowy dzień i smak herbaty z cynamonem i imbirem w mroźny wieczór. Żyje w zawrotnym tempie. Jej myśli poruszają się szybciej niż Pendolino, tylko bez rozkładu jazdy. Wychodzi z domu po klucze, a wraca z pomysłem na biznes, cytatem z książki, której nie skończyła, i nagłą potrzebą zmiany swojego życia. Kluczy – nadal brak. Jej biurko wygląda jak archeologiczne stanowisko badań nad chaosem. Warstwy: notatki, kubek po kawie (sprzed dwóch kaw), długopis, który na pewno był tu przed chwilą, i lista rzeczy „do zrobienia”, z której najbardziej krzyczy punkt: „niezwłocznie zrób nową listę”.
Ludzie mówią do Melci: „Uspokój się, skoncentruj się na pracy”. Ona się skupia. Naprawdę. Przez siedem minut. Tak intensywnie, że zapomina mrugać. A potem dostrzega przez okno kotkę trójkolorkę. Albo natrafia w głowie wspomnienie seszelskiej wakacyjnej przygody. Albo nieoczekiwanie przeniesie się mentalnie na inną planetę, gdzie wszyscy są dla siebie życzliwi. Ale jest w niej coś, czego nie da się wpisać w rubrykę „trudności”. To kreatywność, która wybucha znienacka. Empatia, która wyłapuje cudze emocje szybciej niż czytnik kodów. Energia, która – jeśli trafi na właściwy moment – potrafi zrobić w trzy godziny to, co innym zajmuje tydzień. Fachowo nazywa się to hiperfokus i jest jej supermocą, tylko z nieprzewidywalnym przyciskiem „ON”. Ona często słyszy, że jest „za bardzo”: zbyt emocjonalna, zbyt rozproszona, zbyt intensywna, zbyt ruchliwa. Rzadko zaś ktoś mówi, że jest wystarczająca dokładnie taka, jaka jest. A przecież świat bez niej byłby strasznie uporządkowany, przewidywalny i… meganudny.
Mela od dziecka myślała szybciej niż inni. Nie trochę szybciej. Znacznie szybciej. Myśli przychodziły stadami. Było to cudowne, wystarczyło jedno zdanie w książce, przypadkowa rozmowa, a w jej umyśle zaczynał się koncert pomysłów. Ale częściej był to hałas orkiestry, w której każdy instrument grał coś innego. Kiedy Mela była dzieckiem, mówiono o niej: „Melania ma tyle energii, jest taka zdolna, tylko nie może się skupić”.
Minęły lata, zanim ktoś powiedział jej, że to nie chaos, lecz ADHD. W dorosłym życiu zrozumiała, że dziewczyna z ADHD nie potrzebuje korekt. Potrzebuje za to zrozumienia,przestrzeni i czasem przypomnienia, że klucze są w lodówce. Bo oczywiście są. Wtedy jej potencjał rozkwita jak kolorowy kwiat. Zbyt długo myślała, że coś jest z nią nie tak. Że wszyscy dostali swoją instrukcję życia, a ona tylko ulotkę, i to jeszcze po chińsku. Im bardziej się stara, tym bardziej wychodzi nie tak. Ma też wrażenie, że dzień za dniem biegnie po ruchomych schodach na łeb, na szyję.
Melania ma w głowie tajemniczy szum. Tysiące myśli nie ustawiają się w kolejce jedna za drugą, tylko wpadają sobie w słowo, depczą po piętach i domagają się natychmiastowej uwagi. Jedne chcą zmieniać świat, inne przypominają o niezapłaconych rachunkach sprzed miesiąca, a kolejne o niepodjętych ważnych decyzjach. Jest w niej zagadkowa czułość do ludzi. Widzi za dużo, czuje za mocno, przeżywa głębiej, niż wypada. Potrafi wyłapać czyjeś zmęczenie w jednym zdaniu, smutek w półuśmiechu. Czasem słyszy, że za bardzo się przejmuje.
Dziewczyna zbyt dobrze zna smak chaosu. Zna też wstyd – ten sama przed sobą, że znowu czegoś nie dopilnowała albo o czymś zapomniała, choć chciała wszystko zrobić na piątkę. Ale Melania zna też momenty olśnienia. Godzinami potrafi wtedy tworzyć, pracować, pisać, rysować, wymyślać, ratować, łączyć fakty, których inni nawet nie dostrzegali. W takich chwilach jest żywiołem – jak wodospad Niagara, letnia burza czy śnieżyca.
Najtrudniejsze jest dla Melanii zrozumienie, że nie jest projektem do poprawy. Że nie wymaga kalibracji. Że nie musi stać się „bardziej jak inni”. Że jej sposób funkcjonowania nie jest błędem, tylko inną architekturą. Mniej oczywistą, za to pełną fikuśnych i kreatywnych rozwiązań.
Dziś Melania uczy się łagodności wobec siebie. Jeszcze nie zawsze jej to wychodzi. Wciąż potrzebuje wsparcia. Ale już wie, że nie musi przepraszać za to, kim jest. Że jej tempo, jej rytm, jej emocje, jej chaos i jej błysk to jedno i to samo serce. Że jej (nie)moce posuwają świat do przodu, a ludzie otrzymują od niej cenny dar: dar zrozumienia. Ona ubarwia i rozświetla rzeczywistość. Dodaje ludziom skrzydeł. Tworzy dla nich. Rozwiązuje węzły gordyjskie i w jedną chwilę czyści stajnię Augiasza.
Popatrzmy wspólnie, jak sobie z ADHD radzi ta nasza Melcia. Jej przygody przyprawiają o zawrót głowy, a jej pomysły na życie wprawiają w zachwyt albo w osłupienie.
Od dziecka Mela miała graniczące z pewnością przeczucie, że osiągnie w życiu sukces. Była bardzo rezolutnym, aczkolwiek nieco roztrzepanym dzieckiem, miała swój świat – pełen książek i filmów. Umiała rozmawiać z książkami i wszystkimi zmysłami przeżywać filmy. Uwielbiała również projektowanie ubrań. Pozostałych rzeczy uczyła się z obowiązku. Matematyka, chemia, ależ to były nudy. Fizyka ją pociągała, szczególnie budowa wszechświata i nauka o cząstkach elementarnych. Na innych lekcjach bujała w obłokach. Książki, kino, radio i jeszcze wymyślanie kreacji capsule – to był jej świat fantazji. Lubiła śpiewać melodyjne piosenki i tańczyć solo. Filmy oglądała najchętniej w oryginale: po angielsku, po rosyjsku. Albo po angielsku i rosyjsku jednocześnie.
Rodzice załamywali ręce, nie rozumieli swojej jedynaczki. Oboje mieli dobrze płatną pracę, stać ich było na utrzymanie odpowiedniego poziomu życia. W Płocku żyło im się wygodnie i spokojnie. Mama Melanii nie przepadała za domowymi obowiązkami. Przychodziła z pracy bardzo wymęczona. Blada cera, drżące ręce. Z pewnością dopadało ją wypalenie zawodowe, jak każdego lekarza pracującego na dwa etaty. Tato od dawna był pochłonięty przez świat techniki i pracę w Rafinerii Orlen. Prowadzenie domu w dużej mierze spadło na Melanię. Radziła sobie z nimi najlepiej, jak umiała. Niezbyt dobrze. W domu wiecznie panował rozgardiasz, rzeczy nie były na swoim miejscu, a domownicy stołowali się na mieście, tylko w weekendy spotykali się przy wspólnym stole. Dziewczyna często wycofywała się do swojego Królestwa Fantazji, czyli do pokoju.
W szkole uczyła się zaskakująco dobrze, jak na swoje deficyty uwagi. Wychowawczyni lubiła ją i powtarzała, że ma potencjał. Trzeba go tylko odpowiednio uaktywnić. Ani mama Melanii, ani nauczyciele nie wiedzieli, jak to zrobić. A sama Melania starała się nie brać do siebie opinii świata, w którym ciągle była „nie taka”. Za mało dokładna, za mało pilna, za mało otwarta, za mało rozmowna, zbyt energiczna.
Mela miała przyjaciółkę Beatkę, idealnie do siebie pasowały. Te same zainteresowania, ta sama energia. Moda, kino – to był ich wspólny świat. Beatka przychodziła do Melanii jak do siebie. Łączyły je wspólne marzenia i wypady za miasto. Były jak papużki nierozłączki. Jednak ich drogi niepostrzeżenie rozeszły się tuż po maturze. Beata wyjechała do Warszawy studiować prawo, Mela znów została sama ze swoimi marzeniami.
Melania pamięta, jak mamie zdarzało się często narzekać na nastoletnią córkę.
– Melu, a ty wiecznie z nosem w tych książkach i rysunkach. Co z ciebie, dziewczyno, wyrośnie? Popatrz realnie na świat, powinnaś uczyć się czegoś konkretnego. Ani twoje książki, ani malowanki nie przyniosą ci życia na odpowiednim poziomie. Jak mnie nie posłuchasz, to zamieszkasz w kartonie po lodówce. Inżynier albo lekarz – to odpowiednie zajęcia dla ciebie, Melu. To są zawody, które zapewnią ci odpowiedni poziom życia. I ogarnij się, kochanie, bo znów odcedzisz mi rosół zamiast ziemniaków. Idź i poodkurzaj przedpokój, ja wychodzę.
Poodkurzać przedpokój? Młoda Melania wzdrygała się z niechęcią. Czy tylko to czeka mnie w życiu? – wzdychała. Robiła zazwyczaj to, o co prosiła ją matka, a potem wbiegała do swojego azylu. Tylko tam czuła się bezpiecznie.
Mijały lata. Mela nie upominała się o siebie. Po nieukończonych studiach na medycynie zaczęła pracować w redakcjach jako początkująca dziennikarka. W końcu znalazła coś stałego w stołecznym piśmie kobiecym. Tak, Mela, zaczęła swoje dorosłe życie. A w tym życiu działy się przygoda za przygodą. A to pomyliła miasta (ulica się zgadzała!), a to termin spotkania nie ten, to znowu nie napisała artykułu na czas. Mela była obłąkanie roztargniona. Zdarzało się na dodatek, że ludzie usłyszeli od Meli to, co naprawdę o kimś myśli. Mówiąc wprost: Melcia była SPOŁECZNIE NIEDOPASOWALNA.
Melania w dorosłym życiu często odwiedza Krainę Fantazji.
– Niebieskie migdały – nazywa ją ojciec.
– Wiecznie zakochana. – Ciotka Helenka się śmieje.
Namiętnie tworzy całkiem udane projekty modowe i pisze artykuły o modzie. Sama odziewa się niedbale, choć oryginalnie. Można powiedzieć: prezentuje styl niegrzecznej dziewczyny. Jej ubiór sprawia wrażenie, jakby swoje kreacje zakładała w biegu, bo to nigdy nie jest ani dopracowane, ani uładzone. Coś prześwituje, coś powiewa. Całość to jednak niepodrabialny look sprawiający, że otoczenie postrzega ją jako intrygującą, a przez to atrakcyjną. I troszkę niezorganizowaną, budzącą chęć pomocy. Czy uda jej się opanować tę konspiracyjną dziewczynkę wewnątrz siebie, która nagle tańczy kankana przed lustrem, a potem okazuje się, że w pokoju nie jest sama?
Wszystko to ją troszkę deprymuje, bo z jednej strony chce być postrzegana jak indywidualistka, a z drugiej – pragnie wtopić się w otoczenie. Ot, dwoistość natury. W tych warunkach nie sposób mieć ciastko i zjeść ciastko, nieprawdaż? Melania w miarę upływu czasu odkrywa zakamarki swojej duszy, obiera ją warstwa po warstwie jak cebulkę. Otoczenie nie rozumie jej flow, ona sama tego nie rozumie.
Wiecznie zagoniona, zaaferowana, nie umie korzystać z życia, z młodości. Żyje w ciągłym napięciu i zmęczeniu. Nie zna przyczyny tego stanu.
Już niedługo pozna…
Melania czuje, że jej szalone pomysły uwierają jak kamyk w bucie. Faceci postrzegają ją jako marzycielkę, kobiety jak naiwniaczkę, a wszyscy uważają ją za leniwą. Tymczasem nikt nie zdaje sobie sprawy, że drzemią w niej dwie natury: z jednej strony natura osoby romantycznej, a z drugiej rozważnej. Nasza Melcia przeczuwa, że jej osobowość nosi cechy, które czasem muszą rodzić napięcia w jej bliskim otoczeniu. Niektórzy mają jej za złe, że do tej pory zawsze spadała na cztery łapy. Skakanie po łóżku czy taniec radości w blasku tęczy nie może budzić zaufania obserwatora. Mela jest na tyle nieświadoma swojego potencjału, że jeszcze nie potrafi świadomie z niego korzystać.
Trudno było w przeszłości poruszyć serduszko Melanii. Przy spotkaniu „face to face” raz i drugi przydarzało się zauroczenie. Pierwsza jej miłość nie trwała długo. Zbyt pewien siebie młody mężczyzna nie przypuszczał, że wydadzą się jego oszustwa. Dużo czasy spędzał przed lustrem, a eleganckie koszule i drogie garnitury robiły wrażenie.
– Masz intrygujący wyraz oczu. Musiałaś wiele w życiu przejść – szeptał do uszka Melanii poprzedni narzeczony. – Pozwól, że teraz ja się tobą zaopiekuję.
Miał ów mężczyzna magiczny wpływ na Melę. Jej kreatywność zawieszała się przy nim do tego stopnia, że czuła się jak sparaliżowana. Jej autonomia miała czkawkę, jej pomysły stawały się przy nim niemądre. Na szczęście Melania była pod opieką swojego Anioła Stróża. Za jego podszeptem relacja się zakończyła. Okazało się, że przystojniak miał cztery inne narzeczone, nie skończył architektury ani nie pracował jako tester szybkich samochodów.
Droga Melanii do szczęśliwego życia jest kręta i wyboista, a życie uczy ją cierpliwości i pokory. Nie dość, że nie kończy studiów, to jeszcze nie jest pewna, co chce w życiu robić. Na szczęście ma lekkie pióro, zostaje dziennikarką w stołecznym pisemku kobiecym. W krótkim czasie wychodzi za mąż, a potem na świat przychodzi najpierw Jacek, a potem Agatka. I tu mogłaby się skończyć ta opowieść. W ciągu dziesięciu lat w życiu Melanii nie wydarza się ani nic dobrego, ani nic złego. CODZIENNOŚĆ. Czuje się jak chomik w klatce. Jej umysł szwankuje, jej radość życia odchodzi, a energia przecieka przez palce.
– Ratunku! – krzyczy co rano. – Najpewniej już umarłam.
Nikt nie spieszy z pomocą, nikogo nie obchodzi jej cierpienie. Ludzie w jej otoczeniu nie zdają sobie sprawy, że Melania wpadła w pułapkę fałszywych wyobrażeń o życiu. Niby chodzi do pracy, wyjeżdża na urlop, ale nie sprawia jej to żadnej frajdy.
– Czy warto jeszcze wstawać z łóżka? – pyta czasem swoją udręczoną osobowość.
To poruszająca, intymna opowieść o kobiecie, która przez lata próbowała dopasować się do świata grającego w jednym rytmie - podczas gdy jej własne życie brzmiało inaczej. Melania żyje szybko. Myśli szybko. Czuje intensywnie. Jej codzienność przypomina muzykę graną w rytmie staccato - urwaną, pospieszną, pełna napięcia i niedokończonych fraz. Chaos, zmęczenie, przeciążenie i poczucie, że „coś jest nie tak” towarzyszą jej przez lata. Do momentu, w którym wszystko zaczyna pękać. Diagnoza ADHD staje się nie tyle etykietą, co początkiem zrozumienia. Zrozumienia, że ADHD to inny sposób działania i myślenia. Melania stopniowo odkrywa, że jej umysł nie jest wadliwy - jest inny. A życie nie musi być walką o dopasowanie się do cudzych schematów. To historia o:
odzyskiwaniu kontaktu z własnym ciałemuczeniu się uważności i stawianiu granicbudowaniu relacji opartych na zrozumieniuodnajdywaniu własnego rytmu w świecie pełnym oczekiwań. Autorka prowadzi czytelnika przez wewnętrzną przemianę bohaterki niczym przez muzyczną partyturę - od chaosu i napięcia (allegro, presto), przez zatrzymanie i refleksję (andante, moderato), aż po spokój i integrację (adagio). To książka dla wszystkich, którzy:czują, że nie mieszczą się w schematachżyją w ciągłym napięciu i zmęczeniuszukają zrozumienia siebie lub bliskiej osoby z ADHDpragną życia bardziej łagodnego, autentycznego, swojego. To także opowieść o tym, że nie trzeba mieć batuty, żeby nauczyć się prowadzić własne życie. Czasem wystarczy zatrzymać się... i usłyszeć jego rytm. Bo prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy życie przestaje być szarpaniną, a zaczyna płynąć w rytmie legato.Radca prawny z wieloletnim doświadczeniem, która odważnie łączy swoje powołanie z wrażliwością literacką. Od 2012 roku prowadzi własną kancelarię, specjalizując się w prawie cywilnym, rodzinnym, gospodarczym, podatkowym i administracyjnym, pomagając klientom odnajdywać rozwiązania tam, gdzie inni widzą tylko problem.
Autorka książek „Kocie mądrości”, „Moje niecne czyny. W poszukiwaniu Absolutu” oraz „Torebki mojego życia”. Kobieta, która słucha uważnie - ludzi, emocji i tego, co niewypowiedziane.
Fascynuje się sztuką filmową oraz muzyką poważną. Z pasji zgłębia antropologię człowieka i doskonali swoje umiejętności analityczne.
Prywatnie szczęśliwa żona i matka, kobieta spełniona, która z uważnością obserwuje świat analogowy.
Najnowsza książka „Melania. Dziewczyna z ADHD. Dyrygentka bez batuty” to efekt procesu poznawania potencjału autorki, poszukiwania tożsamości.
OKŁADKA
STRONA REDAKCYJNA
CZĘŚĆ I. CHAOS. W RYTMIE ALLEGRO
Orkiestra bez dyrygenta
Brać życie pełnymi garściami
Kiedy kreatywność uwiera
NOWA POWIEŚĆ LIDII SIEGMUND
LIDIA SIEGMUND
Okładka
