Mam na imię Warwara - Dzwinka Matijasz - ebook
NOWOŚĆ

Mam na imię Warwara ebook

Dzwinka Matijasz

0,0

Opis

Warwara ma dwanaście lat, mieszka w Kijowie, uwielbia Sherlocka Holmesa i... właśnie odkrywa, że jej własne imię skrywa tajemnicę. Jedna szkolna prezentacja wystarcza, by zwykły dzień zamienił się w początek osobistego śledztwa: kim była święta Barbara, dlaczego „barbarzyńca" wcale nie musi oznaczać dzikusa i co tak naprawdę chcieli powiedzieć rodzice, nadając córce to imię? To pełna humoru i błyskotliwych dygresji opowieść o dorastaniu, przyjaźni, rodzinnych sekretach oraz odkrywaniu własnej osobowości. Książka, która wciąga jak zagadka i pokazuje, że czasem najważniejsze pytania zaczynają się od jednego, pozornie niewinnego słowa.

Książka ukazała się w ramach Literary Eastern Express – projektu realizowanego przy wsparciu Unii Europejskiej w ramach programu Kreatywna Europa.

O Autorce:

Dzwinka Matijasz (ur. 1978 w Kijowie) – ukraińska pisarka, tłumaczka. Urodziła się w Kijowie. Ukończyła studia magisterskie na Akademii Kijowo-Mohylańskiej oraz studia doktoranckie w Europejskim Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów w Lublinie. Autorka 13 książek  dla dzieci i dorosłych oraz jednej książki poetyckiej „Berehynia i pilot Roger”. Książka „Droga świętego Jakuba” o pielgrzymce pieszej przez całą Hiszpanię do miasta Santiago de Compostela zmieniła życie wielu ludzi. Książka dla nastolatków „Mam na imię Warwara” weszła do międzynarodowego katalogu wydawnictw dla dzieci i młodzieży White Ravens 2022. W 2025 roku ukazało się jej tłumaczenie na język litewski. Książka „Powieść o ojczyźnie” w tłumaczeniu Bohdana Zadury ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Biuro Literackie (2014). Niektóre utwory zostały przetłumaczone na język polski, francuski, niemiecki, włoski, serbski i białoruski. Tłumaczyła z polskiego m.in. poezje ks. Jana Twardowskiego, reportaże Ryszarda Kapuścińskiego, książki dla młodzieży Doroty Terakowskiej i Agnieszki Mielech.

O Tłumaczu:

Andrij Saweneć (ur. 1977 w Kornynie, Ukraina) – tłumacz, badacz przekładu. Absolwent Żytomierskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki oraz Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów. Doktoryzował się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, gdzie również wykładał. Autor monografii „Poezja w przekładzie: »ukraińska« Szymborska” (2006) i szeregu artykułów przekładoznawczych. W jego przekładach na język ukraiński ukazały się m.in. powieści Ernesta Hemingwaya i Salmana Rushdiego oraz trzy wybory wierszy Wisławy Szymborskiej. Autor wyboru i tłumacz polsko-ukraińskiej antologii poetyckiej „Lublin z dala, Lublin z bliska” (2017). W przekładach na język polski opublikował m.in. poemat Jurka Gudzia „Barykady na Krzyżu” (2014), wybór felietonów Mykoły Riabczuka „Poprzednie życie” (2018), rozmowę rzekę Jurija Andruchowycza, Ołeksandra Bojczenki i Oresta Drula „Worochtarium” (2019), powieść Ołeksandra Irwancia „Charków 1938”. Współredaktor serii wydawniczej Wschodni Express.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 110

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Seria wydawnicza Wschodni Express

Bywają w życiu takie wydarzenia, po których ono kompletnie się zmienia. Raz i na zawsze. Tak jakbyście zostali odwróceni o 180 stopni – i wieczorem wszystko już jest inaczej, niż było o poranku.

Nigdy nawet nie myślałam, że coś takiego może zdarzyć się ze mną. Jakbym była bohaterką filmu czy książki. Ale właśnie takie odwrócenne wydarzenia przytrafiły mi się 21 listopada 20… roku. Nawiasem mówiąc, nie znalazłam w słowniku słowa „odwrócenne”. Ale to właśnie ono najbardziej mi pasuje. Jeśli takiego słowa wcześniej nie było, to chyba wymyśliłam nowe, a to jeszcze nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło. Ale jak mawia mój tata, wszystko kiedyś dzieje się po raz pierwszy.

Tego listopadowego wieczoru, a dokładniej listopadowej nocy, zaczęłam prowadzić pamiętnik – postanowiłam notować nowe myśli, odczucia, emocje i przypuszczenia, żeby o nich nie zapomnieć. A poza tym – żeby je uporządkować i zachować dla siebie. Być może przeczytam te notatki, gdy będę miała dużo lat – na przykład czterdzieści. Co za okropieństwo. Naprawdę kiedyś będę miała czterdzieści lat? Dobrze, że do tego jest jeszcze cała wieczność. Mam nadzieję, że w wieku czterdziestu lat nie zostanę nudziarą.

Tak więc przez kolejne dni notowałam w pamiętniku wszystko, co mnie wypełniało i biło ze mnie jak woda z fontanny.

Nigdy wcześniej nie sądziłam, że zostanę kimś, kto prowadzi pamiętnik. Bo wcześniej nie czułam takiej chęci i potrzeby. I bez tego mam zajęć co niemiara: szkoła, basen dwa razy w tygodniu, taniec sportowy – raz albo dwa w tygodniu, w zależności od humoru.

A kiedy chcę się po prostu zająć nicnierobieniem i relaksem, razem z Marharytą (to moja najlepsza przyjaciółka, od pierwszej klasy siedzimy w jednej ławce) spacerujemy ulicami najlepszego miasta na świecie, jemy lody w ciepłą porę roku i rurki waflowe – w zimną. Grzejemy się w galeriach handlowych, oglądając witryny butików. Jednym słowem, nie pamiętnik mi w głowie.

Najlepsze miasto na świecie to Kijów, bo nie wiecie chyba, o jakie miasto chodzi. Mieszkamy z Marharytą w Kijowie i jesteśmy z tego bardzo dumne. Mamy duże szczęście. Jeśli też jesteście Kijowianami czy Kijowiankami, to też macie szczęście.

Wieczory tym bardziej nie są czasem na pamiętnik. Odrabiam lekcje, a potem czytam wszystko, co napisał sir Arthur Conan Doyle o Sherlocku Holmesie. Oraz opanowuję na własną rękę metodę dedukcyjną. A na to, muszę powiedzieć, potrzeba sporo czasu.

Tak przy okazji, zapomniałam się przedstawić. Mam na imię Warwara, mieszkam w Kijowie i chodzę do szkoły numer… Zresztą, po co wam numer? Nie, nie boję się, że postanowicie odwiedzić naszą szkołę. I dowiecie się na mój temat czegoś, czego nie powinniście. Zresztą nie rozpoznalibyście mnie, gdybyście przypadkiem spotkali na szkolnym korytarzu. Bo wyglądam przeciętnie – do takiego wniosku ostatnio doszłam. Nie jest to dobre ani złe. Po prostu fakt.

A szkołę mamy całkiem niezłą. Nasza wychowawczyni Olha Mykołajiwna również jest całkiem spoko. Trochę surowa, ale pozwala nam na to, o czym klasy równoległe mogą sobie tylko pomarzyć. Na przykład możemy przychodzić do szkoły w poszarpanych dżinsach i spódniczkach dziesięć centymetrów nad kolano. No, a w klasie A – tylko pięć. Tamci mają mniej szczęścia.

O klasie B to już w ogóle milczę. Tam spartańskie wychowanie nastolatków jest na porządku dziennym, dyscyplina jest surowa i… Nie chcę nawet myśleć o surowej dyscyplinie. Ale jakie masz wyjście – jeśli ma się wychowawcę wuefistę, to trzeba uczyć się historii Sparty i zapisać do trzech sekcji sportowych. Oraz regularnie odbywać kurs przetrwania w ekstremalnych warunkach. Taki, gdzie dostajesz paczkę sucharów, pół litra wody, trzy zapałki i zostawiają cię w lesie na cztery dni. Nie wiem tylko, czy zabierają smartfon czy nie. Pewnie zostawiają – żeby można było utrwalić ostatnie chwile swojego życia dla rodziców i przyjaciół. I nagrać pożegnalne wideo. Nie, nie chciałabym uczyć się w klasie B. Za nic w świecie.

Nasza wychowawczyni Olha Mykołajiwna jest nauczycielką ukraińskiego. Ma fioła na punkcie dyktand (piszemy je już chyba na każdej lekcji). A do tego lubi, gdy rozwijamy myślenie twórcze i poznajemy coś nowego.

Dlatego też od czasu do czasu daje nam zadania na różne twórcze tematy – trzeba przygotować wystąpienie na jakieś dziesięć minut i przedstawić je tak, żeby zaciekawić słuchaczy, czyli resztę klasy.

Takie twórcze zajęcia mamy raz w miesiącu. Wtedy zamiast ukraińskiego mamy dwie lekcje wystąpień z rzędu. Na ogół na takich lekcjach jest wesoło i naprawdę można dowiedzieć się czegoś ciekawego.

We wrześniu już tradycyjnie omawiamy podróże, bo po wakacjach wszyscy chcą opowiedzieć, gdzie byli.

Przy czym Olha Mykołajiwna uważa, że przejazd metrem również jest podróżą, jeśli potraktować go w odpowiedni sposób. A zatem ci, którzy nie wyjeżdżali poza Kijów (lub twierdzą, że nigdzie nie jeździli), mają o czym opowiedzieć i nie są zwalniani z wystąpień.

W październiku naszym tematem był temperament – mieliśmy się dowiedzieć, jakie są typy temperamentu, ich podstawowe cechy, a potem ustalić swój typ, odpowiednio to uzasadniając. Koledzy i koleżanki z klasy mogli się zgadzać lub nie. Czasami było dość śmiesznie. Jestem sangwinocholeryczką – tak siebie określiłam i jestem z tego bardzo dumna. Wydaje mi się, że to świetny typ temperamentu. Jestem żwawa, dociekliwa, energiczna. Jeśli ktoś mi dogryzie, to zamieniam się w smoka. Ale szybko mi przechodzi.

Marharyta natomiast uważa, że jest sangwiniczką. I wcale nie widzi, jaka jest flegmatyczna. Przy czym nikomu nie udało się jej przekonać. Nie da się jej odebrać uporu i natarczywości. Ale cóż począć z flegmatyczką? Flegmatycy to najbardziej uparci ludzie na świecie.

A w listopadzie mieliśmy temat imion – trzeba było ustalić znaczenie swojego imienia i wymyślić, w jaki sposób ciekawie o nim opowiedzieć. Można było opowiadać o sobie albo o jakichś wybitnych osobach noszących to imię, i do których chce się być troszeczkę podobnym. Jednym słowem, opcji jest sporo.

No ale – możecie sobie to wyobrazić? – w ogóle zapomniałam o tym zadaniu. Sama jestem ciekawa, jak coś może ot, tak wylecieć z głowy? Własne imię to przecież bardzo interesujący temat. Chciałam dowiedzieć się czegoś ważnego na temat imienia Warwara, to na pewno. I kompletnie o tym zapomniałam. No jak coś takiego może się zdarzyć?

Jasne, to chyba można wytłumaczyć tym, że przez cały tydzień za dnia byłam zajęta, a po nocach czytałam sir Conana Doyle’a. Tak jakbym sama mieszkała w Londynie w pozaprzeszłym wieku.

Nawiasem mówiąc, podoba mi się, gdy do ludzi zwraca się per sir i lady. To jakoś tak… inspiruje i podnosi samoocenę. Jednym słowem, cool. Wpisałam Londyn na listę miast, które obowiązkowo, po prostu koniecznie, muszę odwiedzić. A 221B Baker Street – na bank. Chcę tam. Mam w notatkach w smartfonie taką listę przyszłych podróży. I jest już dość długa.

Pomyślałam więc o Londynie, o profesorze Moriartym, o Sherlocku i Watsonie oraz o psie Baskerville’ów. I kompletnie wyleciało mi z głowy, że muszę poznać tajemnice swojego imienia, o ile takie istnieją.

Tylko sobie wyobraźcie: pięć minut przed lekcją dowiedziałam się jednak (a dokładniej przypomniano mi), że mamy dziś twórcze zajęcia poświęcone imionom. I że miałam przygotować wystąpienie na temat swojego imienia, ale nie przygotowałam. Zasadniczo przez pięć minut można znaleźć sporo rzeczy w Google’u, który zawsze przychodzi z pomocą. Mój tata lubi powtarzać: „Google ci pomoże, Warwaro!” – to wtedy, gdy o coś go dopytuję, a on nie ma czasu na wyjaśnienia. Albo kiedy chce, żebym uczyła się na własną rękę wyszukiwać informacje na różne tematy. A ja to już umiem całkiem nieźle.

Ot, powiedzmy, zechciało mi się poznać znaczenie słowa „kwadrant”. Nie „kwadrat”, tylko „kwadrant”. Zaglądam do Internetu i okazuje się, że tych znaczeń jest co najmniej cztery. Wybieram. Bo wybierać jest z czego.

Albo pytam tatę, jaka jest temperatura w kosmosie, a on do mnie: „Google ci pomoże, Warwaro!”. Co prawda potem postanowił mi „pomóc” i powiedział, że to zero bezwzględne.

O-o-o-o-o-o. Skąd niby mam wiedzieć, co to takiego zero bezwzględne? Wiem, że jest po prostu zero. A potem idzie minus jeden. I nie przerabialiśmy tego na algebrze*, o czym też poinformowałam tatę.

Tata powiedział, że tego uczą na fizyce w szkole. A może też nie. W każdym razie, jeśli dowiem się o tym teraz, to będę mega do przodu i mądrzejsza, niż byłam. To mnie motywuje.

Generalnie tata lubi mnie motywować. Co ciekawe, świetnie mu to idzie. To jest niezła cecha w przypadku rodziców – potrafić motywować swoje dzieci. Zresztą w przypadku nie rodziców tak samo. No, z niektórymi naszymi nauczycielami to już nie takie proste.

I oto, zmotywowana jak trzeba, czytam o zerze bezwzględnym i o tym, że pytanie „Jaka jest temperatura w kosmosie?” okazuje się niewłaściwe. Bo kosmos to próżnia. Przestrzeń, w której niczego nie ma. A jeśli niczego nie ma, to temperatury też nie da się zmierzyć. Przecież nicość nie ma temperatury. Jakoś tak. To wszystko jest skomplikowane i tajemnicze. Jeśli w kosmosie nie ma materii, nie ma tam temperatury. A jeśli w kosmosie jest astronauta? Niczego nie zrozumiałam. Czy astronauta to już nie materia, skoro już znalazł się w kosmosie?

I czym jest ta nicość, też nie za bardzo rozumiem.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Andrij Saweneć

(ur. 1977 r. w Kornynie, Ukraina) – tłumacz, badacz przekładu. Absolwent Żytomierskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki oraz Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów. Doktoryzował się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, gdzie również wykładał. Autor monografii Poezja w przekładzie: „ukraińska" Szymborska (2006) i szeregu artykułów przekładoznawczych. W jego przekładach na język ukraiński ukazały się m.in. powieści Ernesta Hemingwaya i Salmana Rushdiego oraz trzy wybory wierszy Wisławy Szymborskiej. Autor wyboru i tłumacz polsko-ukraińskiej antologii poetyckiej Lublin z dala, Lublin z bliska (2017). W przekładach na język polski opublikował m.in. poemat Jurka Gudzia Barykady na Krzyżu (2014), wybór felietonów Mykoły Riabczuka Poprzednie życie (2018), rozmowę rzekę Jurija Andruchowycza, Ołeksandra Bojczenki i Oresta Drula Worochtarium (2019), powieść Ołeksandra Irwancia Charków 1938. Współredaktor serii wydawniczej Wschodni Express.

Dzwinka Matijasz

(ur. 1978 r. w Kijowie) – ukraińska pisarka, tłumaczka. Ukończyła studia magisterskie na Akademii Kijowsko- Mohylańskiej oraz studia doktoranckie w Europejskim Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów w Lublinie. Autorka 13 książek dla dzieci i dorosłych oraz jednej książki poetyckiej Berehynia i pilot Roger. Książka Droga świętego Jakuba o pieszej pielgrzymce przez całą Hiszpanię do miasta Santiago de Compostela zmieniła życie wielu ludzi. Książka dla nastolatków Mam na imię Warwara weszła do międzynarodowego katalogu dla dzieci i młodzieży White Ravens 2022. W 2025 r. ukazało się jej tłumaczenie na język litewski. Jej Powieść o ojczyźnie w tłumaczeniu Bohdana Zadury wydało Biuro Literackie (2014). Niektóre utwory zostały przetłumaczone na język polski, francuski, niemiecki, włoski, serbski i białoruski. Tłumaczyła z polskiego m.in. poezję ks. Jana Twardowskiego, reportaże m.in. Ryszarda Kapuścińskiego, książki dla młodzieży Doroty Terakowskiej i Agnieszki Mielech.

Mam na imię Warwara

Warwara ma dwanaście lat, mieszka w Kijowie, uwielbia Sherlocka Holmesa i... właśnie odkrywa, że jej własne imię skrywa tajemnicę. Jedna szkolna prezentacja wystarcza, by zwykły dzień zamienił się w początek osobistego śledztwa: kim była święta Barbara, dlaczego „barbarzyńca" wcale nie musi oznaczać dzikusa i co tak naprawdę chcieli powiedzieć rodzice, nadając córce to imię? Pełna humoru i błyskotliwych dygresji opowieść o dorastaniu, przyjaźni, rodzinnych sekretach oraz odkrywaniu własnej osobowości. Książka, która wciąga jak zagadka i pokazuje, że czasem najważniejsze pytania zaczynają się od jednego, pozornie niewinnego słowa.

Dofinansowane ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.

Dotychczas w ramach serii wydawniczejWschodni Expressukazały się:

Barykady na Krzyżu (2014) – Jurko Gudź

50 procent racji (2016) – Ołeksandr Bojczenko

Karbid (2016) – Andrij Lubka

Nogami do przodu (2017) – Andrij Bondar

Dzień poezji śmierci dzień (2017) – Andrej Adamowicz

Tłuścioch i leszcz (2017) – Andrej Adamowicz

Mały leksykon medyczny wg Bacharewicza (2017) – Alhierd Bacharewicz

Szczęśliwi nadzy ludzie (2017) – Kateryna Babkina

Pokój do smutku (2018) – Andrij Lubka

Sonia (2018) – Kateryna Babkina

Wakacje nad Letą (2018) – Hałyna Kruk

Cyrk i inne wiersze (2018) – Julia Cimafiejewa

Wasi, nasi oraz inni (2018) – Ołeksandr Bojczenko

Poprzednie życie (2018) – Mykoła Riabczuk

Punkt zerowy (2019) – Artem Czech

Frau Müller nie zamierza płacić więcej (2019) – Natalka Śniadanko

Wieczorne słońce (2019) – Wasyl Słapczuk

Obrazki litewskie (2019) – Herkus Kunčius

Żywoty (2019) – Ołeh Sencow

Worochtarium (2019) – Jurij Andruchowycz, Ołeksandr Bojczenko, Orest Drul

Dzielnica D (2020) – Artem Czech

Patriotyzm dla opornych (2020) – Kim Chun Ho alias Siarhiej Pryłucki

Marketer (2020) – Ołeh Sencow

Riki i drogi (2020) – Mark Liwin

Wszystkie ptaki, co we mnie… (2020) – Antologia współczesnej poezji łotewskiej

Twoje spojrzenie, Cio-Cio-San (2020) – Andrij Lubka

Nikt tak nie tańczył jak mój dziadek (2020) – Kateryna Babkina

Tu mieszkał Jonasz (2021) – Marius Burokas

Wilk Jedno Oko (2021) – Juris Kronbergs

Porucznik Piatrowicz i chorąży Duch (2021) – Uładzimier Arłoŭ

Szatański pomiot (2021) – Zoltán Mihály Nagy

Ten sam kurz drogi (2021) – Wasyl Słapczuk

KGB i inne wiersze (2022) – Igor Pomierancew

Lustrzany sześcian (2022) – Łeś Bełej

Ostatni pocałunek Iljicza (2022) – Wano Krueger

Klara. Bande dessinée (2022) – Agnė Žagrakalytė

Planeta pożeraczy serc (2023) – Kristiina Ehin

osobista pustka (2023) – Aušra Kaziliūnaitė

Insekt (2023) – Lena Kudajewa, Oksana Sawczenko, Polina Położencewa

Zawartość męskiej kieszeni (2024) – Ołeh Kocarew

Charków 1938 (2024) – Ołeksandr Irwaneć

Najprzyjemniejsza chwila dnia (2024) – Piret Raud

Zdradzeni, wyklęci, oczernieni (2024) – Herkus Kunčius

Autoportret w postaci pestki awokado (2024) – Julia Cimafiejewa

Jak zostałam świętą (2025) – Tania Malarczuk

Czas miedzi (2025) – Slobodan Šnajder

Solea Minor (2025) – Evelin Marton

Lista obecności (2025) – Birutė Jonuškaitė

Mój pierwszy schron (2025) – Igor Pomierancew

Tom & Tom (2025) – Wasyl Słapczuk

Czar Maroka (2025) – Sofia Jabłońska

Komedia Judyty (2025) – Siergiej Kowalow

Zapraszamy na stronę wydawnictwa:

wydawnictwo.warsztatykultury.pl

Lublin 2026, wydanie pierwsze

ISBN 978-83-68178-61-6

© 2021 Dzwinka Matijasz

© 2026 Andrij Saweneć / translation

© 2026 Warsztaty Kultury w Lublinie / Polish edition

Wydawca / Warsztaty Kultury w Lublinie Redaktorzy serii / Andrij Saweneć, Aleksandra Zińczuk

Redakcja / Aleksandra Nizioł-Rutkowska

Korekta / Teresa Markowska

Skład / Tomasz Smołka

Koordynacja / Olga Maciupa, Anna Lewicka-Koksanowicz

Projekt okładki / Ewelina Kruszewska

Projekt typograficzny serii / kolektyw kilku.com

Złożono pismami / Skolar (proj. David Březina)

Kontakt / Warsztaty Kultury w Lublinie

ul. Grodzka 5a, 20-112 Lublin

warsztatykultury.pl, +48 81 533 08 18

[email protected]

Plik przygotał Woblink

woblink.com

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Mam na imię Warwara

Karta redakcyjna

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Epigraf

Meritum publikacji