Madera [Pascal Holiday] - Anna Jankowska - ebook
Opis

Podróże jasne jak słońce!

 

Zjawiskowy półwysep Ponta de Săo Lourenço, oaza białych domków Jardim do Mar, jeden z najbardziej spektakularnych zachodów słońca, oglądany spod latarni w Ponta do Pargo, wysokie góry z ośnieżonymi wierzchołkami, niebotyczne urwiska i wąwozy – Madera to idealne miejsce na wakacje. Przewodnik Pascal Holiday podpowie, co warto zobaczyć, które plaże są najpiękniejsze i gdzie spróbować lokalnych specjałów. Z jego pomocą odkryjesz tę wyspę dla siebie. I będzie to urlop doskonały!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 134

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Ty­tuł se­rii: Pas­cal Ho­li­day

Au­tor: Anna Jan­kow­ska

Re­dak­cja: Jo­an­na Za­bo­row­ska

Ko­rek­ta: Mar­cin Ga­łusz­ka

Mapy: Wy­daw­nic­two Kar­to­gra­fi­ka

Skład: Ma­riusz Kur­kow­ski

Fo­to­edy­cja: Ry­szard Bry­zek, An­drzej Ma­cu­ra

Pro­jekt gra­ficz­ny blo­ku: Ja­ro­sław Ja­błoń­ski

Pro­jekt okład­ki: Icca Stu­dio

Re­dak­tor tech­nicz­ny se­rii: Ja­ro­sław Ja­błoń­ski, Ma­riusz Kur­kow­ski

Re­dak­tor pro­wa­dzą­ca: Agniesz­ka Ma­re­kwi­ca

Zdję­cia:

Dre­am­sti­me.com

Shut­ter­stock.com

Wi­ki­me­dia

Biel­sko-Bia­ła 2016

Co­py­ri­ght © Wy­daw­nic­two Pas­cal

Au­to­rzy i wy­daw­cy tego prze­wod­ni­ka sta­ra­li się, by jego tekst był rze­tel­ny, nie mogą wziąć jed­nak od­po­wie­dzial­no­ści za ja­kie­kol­wiek skut­ki wy­ni­ka­ją­ce z wy­ko­rzy­sta­nia po­da­nych w nim in­for­ma­cji.

Wy­daw­nic­two Pas­cal Spół­ka z o.o.

43-382 Biel­sko-Bia­ła, ul. Za­po­ra 25

tel. 338282828, faks 338282829

pas­[email protected]­cal.pl, www.pas­cal.pl

Prze­wod­ni­ki dla firm i agen­cji re­kla­mo­wych

cre­ati­[email protected]­cal.pl

www.pas­cal­cre­ati­ve.pl

ISBN 978-83-8103-066-3

W skrócie

Grecy, cudowny przypadek i lasy

Ma­de­ra była zna­na już sta­ro­żyt­nym. Rzym­ski hi­sto­ryk i pi­sarz Pi­li­niusz Star­szy (23–79 n.e.) w en­cy­klo­pe­dii Na­tu­ra­lis hi­sto­riaeokre­śla Ar­chi­pe­lag Ma­de­ry mia­nem Wysp Pur­pu­ro­wych, po­noć od ko­lo­ru barw­ni­ka, jaki po­zy­ski­wa­no z ro­sną­cych na Por­to San­to drzew – dra­cen smo­czych.

Ma­de­rę moż­na od­na­leźć na śre­dnio­wiecz­nych ma­pach mor­skich da­to­wa­nych na 1339 i 1351 r. O wy­spie wspo­mnia­no tak­że w śre­dnio­wiecz­nej hisz­pań­skiej księ­dze ano­ni­mo­we­go au­to­ra pt. Li­bro del co­no­ci­mien­to, w któ­rej opi­sa­no cały wów­czas zna­ny świat oraz jego wład­ców.

W 1418 lub 1419 r. João Go­nça­lves Za­rco i Tri­stão Vaz Te­ixe­ira – ka­pi­ta­no­wie słu­żą­cy pod roz­ka­za­mi na­stęp­cy por­tu­gal­skie­go tro­nu Hen­ry­ka Że­gla­rza – wy­ru­szy­li w mo­rze z roz­ka­zem zba­da­nia te­ry­to­riów wzdłuż za­chod­nie­go wy­brze­ża Afry­ki. Nie­spo­dzie­wa­ny sztorm ze­pchnął ich z kur­su i wy­rzu­cił na brzeg nie­zna­nej wy­spy, któ­rą ochrzci­li Por­to San­to, czy­li Świę­tą Za­to­ką. Na­zwa ta była wy­ra­zem wdzięcz­no­ści za bo­ską in­ter­wen­cję, któ­ra skie­ro­wa­ła ma­ry­na­rzy do miej­sca, gdzie prze­cze­ka­li sztorm, a po­tem bez­piecz­nie wró­ci­li do Por­tu­ga­lii. Za­le­d­wie rok póź­niej dwaj Por­tu­gal­czy­cy w to­wa­rzy­stwie trze­cie­go ka­pi­ta­na – Wło­cha Bar­to­lo­meu Pe­re­stre­lo –wró­ci­li na Por­to San­to na roz­kaz Hen­ry­ka Że­gla­rza, któ­ry po­le­cił zba­dać ten ob­szar i zdo­być go dla ko­ro­ny por­tu­gal­skiej. Na­zwę po­ro­śnię­tej wów­czas gę­stym la­sem waw­rzy­no­wo-li­po­wym (port. ma­de­ira ozna­cza drew­no) wy­spie nadał po­noć je­den z jej por­tu­gal­skich od­kryw­ców, ka­pi­tan João Go­nça­lves Za­rco.

Na­zwa ta może być dla obec­nie od­wie­dza­ją­cych Ma­de­rę nie­co za­ska­ku­ją­ca, bo na próż­no szu­kać tu gę­stych i roz­le­głych la­sów. Obec­ny wy­gląd wy­spy moż­na jed­nak ła­two wy­tłu­ma­czyć – ko­lo­ni­za­to­rzy mu­sie­li zro­bić miej­sce pod upra­wę roli, ho­dow­lę zwie­rząt i za­bu­do­wę. Dla­te­go zde­cy­do­wa­no się wy­kar­czo­wać lub wy­pa­lić znacz­ną część la­sów waw­rzy­no­wych.

Wy­spy zo­sta­ły po­dzie­lo­ne na trzy ka­pi­ta­na­ty i od­da­ne w wiecz­ne i dzie­dzicz­ne użyt­ko­wa­nie ka­pi­ta­nom do­wo­dzą­cym mi­sją od­kryw­czą. João Go­nça­lves Za­rco otrzy­mał za­chod­nią część wy­spy wraz z Fun­chal, Tri­stão Vaz Te­ixe­ira za­gar­nął wschod­nią część z Ma­chi­co, a Bar­to­lo­meu Pe­re­stre­lo mu­siał się za­do­wo­lić Por­to San­to. Ani Ma­de­ra, ani Por­to San­to nie były za­lud­nio­ne.

Praw­dzi­wie zło­ty okres w hi­sto­rii wy­spy za­pew­ni­ła kró­lo­wa re­gent­ka – Lu­dwi­ka de Gu­zman – któ­ra wy­da­ła swo­ją cór­kę Ka­ta­rzy­nę Bra­ga­nça za kró­la An­glii Ka­ro­la II Stu­ar­ta. Dzię­ki temu mał­żeń­stwu Ma­de­ra była zwol­nio­na z po­dat­ku za han­del z ko­lo­nia­mi No­we­go Świa­ta. Przy­cią­gnę­ło to na wy­spę licz­nych bry­tyj­skich kup­ców, któ­rzy w krót­kim cza­sie zdo­mi­no­wa­li han­del wi­nem.

Waż­na w hi­sto­rii Ma­de­ry była dzia­łal­ność tzw. Bri­tish Fac­to­ry – za­ło­żo­nej przez za­miesz­ku­ją­cych wy­spę bry­tyj­skich kup­ców or­ga­ni­za­cji przy­po­mi­na­ją­cej izbę han­dlo­wą. Bry­tyj­czy­cy po­cząt­ko­wo han­dlo­wa­li wi­nem, a po za­pa­ści tego sek­to­ra, wy­ni­ka­ją­cej z cho­ro­by grzy­bo­wej wi­no­ro­śli, za­ję­li się tak­że cu­krem czy tra­dy­cyj­nym ha­ftem. Choć, jak po­da­ją źró­dła, Bry­tyj­czy­ków na Ma­de­rze było nie wię­cej niż 500, to mie­li znacz­ną po­zy­cję i wpły­wy. Na wy­spie in­te­re­sy pro­wa­dzi­ło ok. 30 kup­ców; 24 z nich było ob­co­kra­jow­ca­mi, z cze­go aż po­ło­wa po­cho­dzi­ła z Wiel­kiej Bry­ta­nii, a ośmiu lub dzie­wię­ciu spo­śród nich zdo­mi­no­wa­ło więk­szą część eks­por­tu i im­por­tu. Wy­da­wa­ło się wręcz, że to Bry­tyj­czy­cy wła­da­ją wy­spą, trak­tu­jąc ją jak jed­ną ze swo­ich ko­lo­nii. W 1873 r. por­tu­gal­ski hi­sto­ryk pi­sał, że Ma­de­ra jest zan­gli­cy­zo­wa­na, za­rów­no pod wzglę­dem rasy, stro­jów czy po­sia­dło­ści ziem­skich, jak i wpły­wów w han­dlu oraz ob­ro­tu pie­niędz­mi.

W XIX w. Bry­tyj­czy­cy, a póź­niej i inni Eu­ro­pej­czy­cy, za­czę­li przy­jeż­dżać na Ma­de­rę tak­że w ce­lach zdro­wot­nych i tu­ry­stycz­nych.

Le­wa­dy, cud in­ży­nie­rii wod­nej

Por­tu­gal­skie sło­wo le­va­da po­cho­dzi od cza­sow­ni­ka le­var, któ­ry na pol­ski moż­na prze­tłu­ma­czyć jako „nieść”. Le­wa­dy to nio­są­ce wodę ka­na­ły, słu­żą­ce do trans­por­to­wa­nia desz­czów­ki z zie­lo­nej pół­no­cy na su­che i sło­necz­ne po­łu­dnie, gdzie upra­wia­no i na­dal upra­wia się wi­no­gro­na, ba­na­ny i trzci­nę cu­kro­wą. Ta nie­zwy­kła sieć iry­ga­cyj­na li­czy so­bie 2150 km dłu­go­ści, a jej bu­do­wę za­in­au­gu­ro­wa­no nie­mal od razu po roz­po­czę­ciu ko­lo­ni­za­cji wy­spy. Wzdłuż le­wad bu­do­wa­no espla­na­das, czy­li wą­skie ścież­ki umoż­li­wia­ją­ce utrzy­ma­nie ka­na­łów w od­po­wied­nim sta­nie. Dziś wy­ko­rzy­stu­ją je nie tyl­ko miej­sco­wi kon­ser­wa­to­rzy le­wad, ale tak­że tu­ry­ści – wła­śnie wzdłuż le­wad bie­gną jed­ne z naj­pięk­niej­szych szla­ków wę­drow­nych na wy­spie.

Śla­dy obec­no­ści Bry­tyj­czy­ków są obec­ne na Ma­de­rze nie tyl­ko w wy­glą­dzie jej miesz­kań­ców. W Fun­chal moż­na zwie­dzić bry­tyj­ski cmen­tarz i ko­ściół oraz oto­czo­ne pięk­ny­mi ogro­da­mi po­sia­dło­ści zwa­ne qu­in­tas. Nie za­ska­ku­ją tak­że bry­tyj­skie na­zwy ulic, miejsc, le­wad czy na­wet en­de­micz­nych ro­ślin i zwie­rząt – te ostat­nie były nada­wa­ne przez bry­tyj­skich bio­lo­gów, licz­nie przy­by­wa­ją­cych na wy­spę.

Wy­ciecz­ka wzdłuż le­wad jest punk­tem obo­wiąz­ko­wym pod­czas po­by­tu na wy­spie

Wyspiarska gastronomia

„Pro­sta” – to sło­wo naj­le­piej okre­śla tu­tej­szą kuch­nię, któ­ra w swo­jej pro­sto­cie i na­tu­ral­no­ści jest jed­nak nie­zwy­kle smacz­na. Poza wy­spiar­ski­mi da­nia­mi re­gio­nal­ny­mi na Ma­de­rze moż­na spró­bo­wać tak­że po­traw z Por­tu­ga­lii kon­ty­nen­tal­nej. Część star­szych miesz­kań­ców Ma­de­ry mówi, że obec­ne „menu” nie ma nic wspól­ne­go z tra­dy­cją. Po­noć do nie­daw­na kró­lo­wa­ło tu nie­mal wy­łącz­nie mię­so i ryby z gril­la.

Przy­staw­ki

Jed­ną z naj­bar­dziej po­pu­lar­nych przy­sta­wek jest wy­pie­ka­ny na roz­grza­nym ba­zal­to­wym ka­mie­niu chle­bek bolo de caco,po­da­wa­ny naj­czę­ściej z ma­słem czosn­ko­wym i na­tką pie­trusz­ki. W nie­któ­rych miej­scach moż­na spró­bo­wać tego sma­ko­ły­ku na­dzie­wa­ne­go bocz­kiem i se­rem, kieł­ba­są lub tuń­czy­kiem. War­to spró­bo­wać tak­że owo­ców mo­rza: do­sko­na­łe są la­pas grel­ha­das, czy­li ro­dzaj ży­ją­cych na ska­łach mię­cza­ków, któ­re po­da­je się za­pie­czo­ne w mu­szel­kach z ma­słem czosn­ko­wym. La­pas do­sta­je się jesz­cze skwier­czą­ce na pa­tel­ni i naj­le­piej zjeść je od razu – po wy­sty­gnię­ciu ro­bią się gu­mo­wa­te. Ama­to­rzy owo­ców mo­rza po­win­ni spró­bo­wać tak­że du­żych kre­we­tek sma­żo­nych na ma­śle z dużą ilo­ścią czosn­ku albo mor­skich śli­ma­ków ca­ra­mu­jos go­to­wa­nych w oso­lo­nej wo­dzie z czosn­kiem, któ­re przed po­da­niem ob­fi­cie skra­pia się so­kiem z cy­try­ny.

Zupy

Dla wie­lu może być to za­sko­cze­niem, ale na Ma­de­rze je się sto­sun­ko­wo dużo zup. Zupy te czę­sto są tak syte, że wy­star­cza­ją za cały po­si­łek. W każ­dej re­stau­ra­cji za­zwy­czaj ser­wu­je się „zupę do­mo­wą”, naj­czę­ściej wa­rzyw­ną. Jed­ną z naj­bar­dziej ty­po­wych jest sopa de agri­ão – zupa z ru­kwi wod­nej z wa­rzy­wa­mi. Tra­dy­cyj­ną zupą jest sopa de tri­go– z psze­ni­cy, fa­so­li, ziem­nia­ków, ka­pu­sty i wie­przo­wi­ny. Przy­smak szcze­gól­nie czę­sto po­da­wa­ny w pół­noc­nej czę­ści wy­spy to sopa de co­uve,czy­li przy­pra­wia­na czą­brem zupa z ka­pu­sty z do­dat­kiem słod­kich ziem­nia­ków i wie­przo­wi­ny. Rów­nie po­pu­lar­na jest ce­bu­lo­wo-po­mi­do­ro­wa sopa de to­ma­te e ce­bo­la oraz sopa de ce­va­da na ba­zie jęcz­mie­nia, ka­pu­sty, fa­so­li i wie­przo­wi­ny.

Da­nia głów­ne

Wy­bór głów­nych dań spro­wa­dza się do wo­ło­wi­ny oraz świe­żych ryb, po­da­wa­nych pod róż­ny­mi po­sta­cia­mi, cho­ciaż naj­bar­dziej po­pu­lar­ną me­to­dą przy­rzą­dza­nia jest opie­ka­nie w pie­cu opa­la­nym drew­nem eu­ka­lip­tu­so­wym. Więk­szość mięs oraz ryb po­da­wa­nych jest z fryt­ka­mi, ziem­nia­ka­mi bądź ry­żem oraz go­to­wa­ny­mi wa­rzy­wa­mi lub sa­ła­tą z po­mi­do­ra­mi, oliw­ka­mi i ce­bu­lą. Cie­ka­wym do­dat­kiem jest tak­że mil­ho fri­to, czy­li sma­żo­ne w głę­bo­kim tłusz­czu kost­ki z drob­no po­sie­ka­nej ka­pu­sty, czosn­ku i mąki ku­ku­ry­dzia­nej. Nie­któ­rzy mó­wią, że po­tra­wa ta sma­kiem przy­po­mi­na nie­co po­len­tę. Sztan­da­ro­wym da­niem mię­snym jest espe­ta­da, któ­rą w an­giel­sko­ję­zycz­nych wer­sjach menu czę­sto opi­su­je się jako „re­gio­nal­ną od­mia­nę ke­ba­ba”. Nic bar­dziej myl­ne­go – espe­ta­da to so­lid­nych roz­mia­rów szasz­łyk z wo­ło­wi­ny ma­ry­no­wa­nej w czosn­ku, li­ściach lau­ro­wych i ma­de­rze. Inna po­pu­lar­na po­tra­wa to car­ne de vin­ha d’al­hos, czy­li pie­czo­ne ka­wał­ki wie­przo­wi­ny lub kró­li­ka ma­ry­no­wa­ne w wi­nie i czosn­ku.

Ca­ta­pla­nato jed­no­garn­ko­we da­nie, któ­re po­łą­czy mi­ło­śni­ków mię­sa, ryb i owo­ców mo­rza, po­nie­waż wła­śnie te skład­ni­ki oraz wa­rzy­wa wcho­dzą w jego skład. Na­zwa po­tra­wy po­cho­dzi od głę­bo­kie­go mie­dzia­ne­go na­czy­nia, w któ­rym się ją przy­go­to­wu­je. Za­ma­wia­jąc ca­ta­pla­nę, trze­ba się na­sta­wić na mi­ni­mum 35–40 mi­nut cze­ka­nia – je­że­li oczy­wi­ście jest ro­bio­na, jak na­le­ży, czy­li na świe­żo. Inne war­te spró­bo­wa­nia „jed­no­garn­kow­ce” to ar­roz de la­pas,czy­li ro­dzaj ri­sot­ta lub pa­el­li z mał­ża­mi, oraz cal­de­ira­de de pe­ixe, co moż­na prze­tłu­ma­czyć jako gu­lasz ryb­ny.

Ma­de­ra to raj dla sma­ko­szy ryb. Moż­na tu spró­bo­wać do­ra­dy (do­ura­da), kan­ta­ra (par­go), ma­kre­li atlan­tyc­kiej (ca­ra­pau) czy pa­pu­go­ry­by (pe­ixe-pa­pa­ga­io). Naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nym da­niem ryb­nym jest espa­da com ba­na­na,czy­li pa­nie­ro­wa­ny fi­let z pa­ła­sza, po­da­wa­ny ze sma­żo­nym na ma­śle ba­na­nem. Choć po­łą­cze­nie ryby z ba­na­nem brzmi nie­co dziw­nie, to jest nad­zwy­czaj uda­ne. War­te po­le­ce­nia są tak­że bife de atum, czy­li ste­ki z tuń­czy­ka. Po­nie­waż mię­so to jest dość su­che, czę­sto po­da­je się je z sal­są, np. ce­bu­lo­wą. Osob­ny roz­dział to po­tra­wy z su­szo­ne­go na słoń­cu i so­lo­ne­go dor­sza ba­cal­hau, któ­ry po usu­nię­ciu kon­ser­wu­ją­cej soli jest przy­rzą­dza­ny na róż­ne spo­so­by. Ama­to­rzy de­li­kat­nych dań po­win­ni spró­bo­wać ba­cal­hau com na­tas, czy­li za­pie­kan­ki z dor­sza, ziem­nia­ków i ce­bu­li w śmie­ta­nie. War­to spró­bo­wać tak­że pstrą­ga – na pew­no bę­dzie świe­ży, po­nie­waż w oko­li­cy Ri­be­iro Frio znaj­du­ją się ho­dow­le tej ryby.

Bife de atum

Sło­dy­cze

Są­dząc po licz­bie cu­kier­ni, miesz­kań­cy Ma­de­ry mu­szą być ła­su­cha­mi. Zresz­tą nic dziw­ne­go, bo lo­kal­ne sło­dy­cze są smacz­ne, choć bar­dzo słod­kie, a ich ceny – bar­dziej niż za­chę­ca­ją­ce: w więk­szo­ści cu­kier­ni kawa z ciast­kiem to wy­da­tek nie więk­szy niż 1,50–3 €. Naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nym i po­noć naj­star­szym de­se­rem Ma­de­ry jest bolo de mel, czy­li cia­sto mio­do­we. To słod­kie, wil­got­ne i ciem­no­brą­zo­we cia­sto nie za­wie­ra jed­nak wca­le tra­dy­cyj­ne­go mio­du, a me­la­sę z trzci­ny cu­kro­wej na­zy­wa­ną mel de cana, czy­li mio­dem z trzci­ny cu­kro­wej.

War­to spró­bo­wać kru­chych cia­ste­czek z do­dat­kiem me­la­sy i cy­na­mo­nu – bro­as de mel. Inne chęt­nie spo­ży­wa­ne de­se­ry to zna­ne z kon­ty­nen­tal­nej Por­tu­ga­lii qu­eija­das, czy­li nie­wiel­kie ser­nicz­ki, oraz ba­becz­ki z bu­dy­nio­wym na­dzie­niem na­zy­wa­ne pa­ste­les de nata. Ty­po­wym i nie­zwy­kle smacz­nym de­se­rem jest pu­dim de ma­ra­cu­já, czy­li orzeź­wia­ją­cy mus z ma­ra­kui. Po­pu­lar­ne są tak­że lan­dryn­ki z ko­pru wło­skie­go – re­bu­ça­dos de fun­cho. War­to sku­sić się tak­że na son­hos, czy­li cy­na­mo­no­we pącz­ki, lub ma­las­sa­das de ba­ta­ta – pącz­ki z cia­sta ze słod­kich pa­ta­tów.

Owo­ce

Po­byt na Ma­de­rze to do­sko­na­ła oka­zja, by spró­bo­wać owo­ców tro­pi­kal­nych. Naj­le­piej ku­pić je na któ­rymś z tar­gów. War­to spró­bo­wać man­go, po­kry­tej zie­lo­ną i łu­sko­wa­tą skór­ką che­ri­moi ze wzglę­du na smak na­zy­wa­nej bu­dy­nio­wym jabł­kiem, nie­wiel­kich czer­wo­nych owo­ców pi­tan­gi czy bę­dą­cych spe­cjal­no­ścią Ma­de­ry mi­nia­tu­ro­wych ba­na­nów. W od­róż­nie­niu od ba­na­nów zna­nych nam z Ame­ry­ki Po­łu­dnio­wej, upra­wia­ne na tu­tej­szych sto­kach są bar­dziej so­czy­ste i aro­ma­tycz­ne; ich smak uzy­sku­je się dzię­ki re­gu­lar­ne­mu pod­le­wa­niu i zry­wa­niu ich do­pie­ro po osią­gnię­ciu doj­rza­ło­ści. Zde­cy­do­wa­ną kró­lo­wą owo­ców jest ma­ra­ku­ja – na Ma­de­rze wy­stę­pu­je aż 28 ga­tun­ków tego owo­cu, w tym ta­kie cie­ka­wost­ki, jak ma­ra­ku­ja cy­try­no­wa, po­ma­rań­czo­wa, po­mi­do­ro­wa, ana­na­so­wa czy nie­co bar­dziej kwa­śna – ba­na­no­wa.

Bolo de mel

Al­ko­ho­le

Z wy­jąt­kiem wszech­obec­nej ma­de­ry wy­bór wy­spiar­skich win jest nie­wiel­ki. W chwi­li obec­nej na wy­spie dzia­ła 15 pro­du­cen­tów, któ­rzy wy­twa­rza­ją 19 ro­dza­jów wina bia­łe­go (bran­co), czer­wo­ne­go (tin­to) i ró­żo­we­go (rosé).

Bę­dąc na Ma­de­rze, war­to spró­bo­wać win z Por­tu­ga­lii kon­ty­nen­tal­nej. War­te po­le­ce­nia jest vin­ho ver­de z re­jo­nu Min­ho w pół­noc­no-za­chod­niej Por­tu­ga­lii. Jego na­zwa, tłu­ma­czo­na jako „zie­lo­ne wino”, jest my­lą­ca, nie do­ty­czy bo­wiem ko­lo­ru (vin­ho ver­de może być za­rów­no bia­łe, czer­wo­ne jak i ró­żo­we), ale mło­de­go wie­ku – na­le­ży je pić, póki jest świe­że (9–18 mie­się­cy). War­to tak­że spró­bo­wać wina z Alen­te­jo czy Bu­ce­las – re­jo­nów o naj­dłuż­szej tra­dy­cji wi­niar­skiej.

Na Ma­de­rze nie za­szko­dzi spró­bo­wać lo­kal­ne­go piwa (ce­rve­ja). Piwo Co­ral, pro­du­ko­wa­ne przez lo­kal­ne­go po­ten­ta­ta Em­pre­sa de Ce­rve­jas da Ma­de­ra,wy­stę­pu­je w dwóch od­mia­nach: Co­ral Bran­ca(la­ger) i Co­ral Tó­ni­ca(por­ter). Oby­dwie od­mia­ny moż­na ku­pić tak­że w wer­sji bez­al­ko­ho­lo­wej (sem ál­co­ol).

Lo­kal­ny tru­nek, któ­re­go ko­niecz­nie trze­ba spró­bo­wać, to pon­cha. Jest to orzeź­wia­ją­ca mie­szan­ka bim­bru z trzci­ny cu­kro­wej, mio­du i cu­kru trzci­no­we­go, z do­dat­kiem soku z cy­try­ny czy in­nych owo­ców. Wart grze­chu jest tak­że cydr (si­dra) wy­ra­bia­ny w oko­li­cach San­to da Ser­ra.

Mi­ło­śni­cy li­kie­rów będą Ma­de­rą za­chwy­ce­ni – wła­śnie ten ro­dzaj al­ko­ho­lu wy­twa­rza­ny na ba­zie bim­bru z trzci­ny cu­kro­wej (agu­ar­den­te)jest jed­ną ze spe­cjal­no­ści wy­spy. War­to sku­sić się na li­kier wi­śnio­wy (li­cor de gin­ja), man­da­ryn­ko­wy (li­cor de tan­ga­ina), ma­ra­ku­jo­wy (li­cor de ma­ra­cu­já), piw­ny (li­cor de ce­rve­ja com agu­ar­den­te), kasz­ta­no­wy (li­cor de ca­stan­ha) czy eu­ka­lip­tu­so­wy (li­cor de eu­ca­lip­to). Nie­zwy­kłym li­kie­rem jest Tim Tam Tum na ba­zie bran­dy, ma­de­ry i czar­nej her­ba­ty z do­dat­kiem cy­na­mo­nu, wa­ni­lii, ro­dzy­nek i su­szo­nych śli­wek.

W ba­rach moż­na za­mó­wić wła­ści­wie każ­de­go drin­ka, jed­nak war­to spró­bo­wać słyn­nej ni­ki­ty, wy­my­ślo­nej w pu­bie Sun­ny Bar w Cáma­ra de Lo­bos. W jej skład wcho­dzi bia­łe wino, cza­sa­mi piwo, lody wa­ni­lio­we, ka­wał­ki ana­na­sa oraz cu­kier trzci­no­wy. W nie­któ­rych miej­scach na Ma­de­rze moż­na spró­bo­wać tak­że ko­ja­rzo­nej ra­czej z Hisz­pa­nią san­grii, czy­li czer­wo­ne­go wina z do­dat­kiem owo­ców i cu­kru.

Kawa czy her­ba­ta?

Miesz­kań­cy Ma­de­ry, tak jak i Por­tu­gal­czy­cy, to ama­to­rzy kawy. Szyb­ko na nogi sta­wia bica,czy­li mała fi­li­żan­ka bar­dzo moc­nej kawy. Je­że­li by­ło­by to za mało, moż­na po­pro­sić o café gran­de i spo­koj­nie cze­kać na dużą fi­li­żan­kę. Słab­sza jest ca­rio­ca de café,co­raz czę­ściej na­zy­wa­na tak­że café ame­ri­ca­no, czy­li duża fi­li­żan­ka czar­nej kawy roz­cień­czo­nej wodą. Kawę z mle­kiem moż­na za­mó­wić na trzy spo­so­by: café bran­co i café com le­ite – to po pro­stu bia­ła kawa, chi­ne­sa to kawa bar­dzo mlecz­na, a ga­ro­to to mała fi­li­żan­ka moc­nej kawy z odro­bi­ną mle­ka.

Ama­to­rzy her­ba­ty po­win­ni zwra­cać uwa­gę na mar­kę – pro­duk­ty mię­dzy­na­ro­do­wych kon­cer­nów nie od­bie­ga­ją sma­kiem od tych do­stęp­nych w Pol­sce, pod­czas gdy lo­kal­na od­mia­na chá pre­to, choć smacz­na, w ni­czym nie przy­po­mi­na czar­nej her­ba­ty.

Aktywnie

Ma­de­ra wprost za­chę­ca do ak­tyw­ne­go wy­po­czyn­ku. Naj­więk­szą atrak­cją są nie­koń­czą­ce się szla­ki pie­sze wzdłuż le­wad, przez lasy waw­rzy­no­we i szczy­ty wy­spy. Ale to nie je­dy­ne atrak­cje. Na szu­ka­ją­cych ad­re­na­li­ny cze­ka­ją spor­ty wod­ne, wspi­nacz­ka, ca­ny­oning i wie­le in­nych.

Ma­de­ra to przede wszyst­kim raj dla pie­chu­rów. Ale na lą­dzie nie bra­ku­je też in­nych roz­ry­wek, jak choć­by na­uka jaz­dy kon­nej. Wpraw­ni jeźdź­cy mogą wy­brać się na prze­jażdż­kę gór­ski­mi szla­ka­mi lub la­sa­mi waw­rzy­no­wy­mi, a na Por­to San­to prze­je­chać wzdłuż pla­ży. Jesz­cze wię­cej emo­cji na gór­skich sto­kach do­star­czy ko­lar­stwo, qu­ady czy wy­pra­wy off-road. Dla re­lak­su moż­na za­grać w gol­fa, po­pu­lar­ne­go na Ma­de­rze już od nie­mal stu lat. Do­sko­na­łym od­po­czyn­kiem bę­dzie też ob­ser­wa­cja pta­ków.

Woda to ko­lej­ny ży­wioł, któ­ry do­star­cza roz­ry­wek wy­po­czy­wa­ją­cym na wy­spie. Coś dla sie­bie znaj­dą tu ama­to­rzy że­glar­stwa, sur­fin­gu i ka­ja­kar­stwa. Tak­że nur­ko­wie nie będą za­wie­dze­ni: w ota­cza­ją­cych Ma­de­rę wo­dach pły­wa wie­le cie­ka­wych stwo­rzeń, np. pa­pu­go­ry­by czy do­ra­dy. Po­pu­lar­ną roz­ryw­ką na Ma­de­rze są rej­sy stat­ka­mi, pod­czas któ­rych ob­ser­wu­je się del­fi­ny i wie­lo­ry­by. Za­chwy­ce­ni będą tak­że węd­ka­rze, mogą bo­wiem po­ku­sić się o zła­pa­nie ta­kich oka­zów, jak mer­lin czy tuń­czyk.

Or­ga­ni­za­cją ak­tyw­ne­go wy­po­czyn­ku na lą­dzie i w wo­dzie zaj­mu­je się Ma­de­ira Ad­ven­tu­re Park (Es­tra­da da Eira do Ser­ra­do 38B, San­to An­tó­nio, Fun­chal, (351968101870, www.ma­de­ira-ad­ven­tu­re-king­dom.com).

Z dziećmi

Ze wzglę­du na ła­god­ny kli­mat Ma­de­ra to ide­al­ne miej­sce na wa­ka­cje z dzieć­mi. Za­in­te­re­so­wa­nie naj­młod­szych wzbu­dzi za­pew­ne ką­piel w wul­ka­nicz­nych ba­se­nach w Por­to Mo­niz czy po­szu­ki­wa­nie del­fi­nów na po­kła­dzie pi­rac­kie­go stat­ku. A od­waż­ni i chęt­ni mogą spró­bo­wać nur­ko­wa­nia z ry­ba­mi w Aqu­ário da Ma­de­ira lub po­sza­leć w Ma­de­ira Ad­ven­tu­re Park.

San­ta Ma­ria de Co­lom­bo (291220327, www.ma­de­ira­pi­ra­te­bo­at.com; codz. 10.30 i 15.00; do­ro­śli 30 € dzie­ci do 12 lat 15 €.) Na pi­rac­kim stat­ku moż­na spę­dzić przed­po­łu­dnie lub po­po­łu­dnie. Poza to­wa­rzy­stwem zło­żo­nym z pi­ra­tów, pa­pu­gi i psa atrak­cją będą tak­że ska­czą­ce przy dzio­bie del­fi­ny oraz ką­piel w oce­anie u stóp ma­je­sta­tycz­ne­go Cabo Gi­rão.

Ma­de­ira Ad­ven­tu­re Park (Es­tra­da Re­gio­nal 103 259; 913333881). Zjeż­dża­nie na li­nie, wspi­na­nie po ścian­ce, prze­cho­dze­nie po za­wie­szo­nych mię­dzy drze­wa­mi po­mo­stach... cze­go chcieć wię­cej na peł­ne emo­cji i ru­chu po­po­łu­dnie w oko­li­cach Fun­chal?

Aqu­ário da Ma­de­ira (Rua do For­te de Sao Joao Ba­ti­sta 12; 927969956; www.aqu­ario­da­ma­de­ira.com; codz. 10.00–18.00; 7 €, 5–14 lat i po­wy­żej 65 lat 4 €, po­ni­żej 5 lat bezpł.). Nie­wiel­kie, ale atrak­cyj­ne akwa­rium. Nur­ko­wa­nie or­ga­ni­zu­je fir­ma Tur­tle Di­ving Cen­ter (Pi­sci­nas Na­tu­ra­is, Por­to Mo­niz, 964953999, www.tur­tle­di­ving­cen­ter.com).

Pa­rque Te­máti­co de Ma­de­ira (Es­tra­da Re­gio­nal 101, 291570410, www.pa­rqu­ete­ma­di­co­da­ma­de­ira.pl; 13 V–19 V, 10 VI–8 IX, 16 XII–11 I codz. 10.00–19.00, 11 I–12 V, 20 V–9 VI, 9 IX–15 XII wt.–nd. 10.00–19.00; 10 €, 5–14 lat i po­wy­żej 65 lat 8 €). W par­ku moż­na do­wie­dzieć się nie­co wię­cej o hi­sto­rii i kul­tu­rze Ma­de­ry.

.

.

.

…(fragment)…

Całość dostępna w wersji pełnej