Język wilczy. Trudności w nauce - Aleksandra Liszka - ebook
lub
Opis

Opowiadanie "Trudności w nauce" opisuje świat pełen przemocy, od której nie ma ucieczki nawet wtedy, gdy próbuje się uciec. Pełne drapieżności obyczaje panują bowiem we wszystkich państwach Północy. Czy królują one jednak w sercach wszystkich mieszkańców?...

Opowiadanie stanowi pierwszą część powieści pt. "Język wilczy".

 

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 34


Bardzo trudno było Agnes zrozumieć język wilczy; nie tylko z powodu tego, że

zawierał on specyficzne, gardłowe dźwięki i że przechodził często w warczenie.

Agnes warczeć nie umiała, a gniewne tony, których wymagało użycie mowy wilczej,

w jej wykonaniu pełne były mimowolnej łagodności. -Agnes, naucz się porządnie

wilczego!...- mówiły do niej drapieżne zwierzęta. Potem odchodziły o kilka kroków,

przyglądając się jej oczyma, emitującymi światło jak latarki, i powarkiwały,

zdziwione. Albo śmiały się, pełne agresywnej wesołości wypływającej z tego, że

znalazły tak głupie zwierzę pośród siebie. W języku wilczym bowiem nie tylko

zdziwienie, ale nawet radość, wyrażana była na sposób brutalny. Agnes nie miała w

sobie brutalności- tak jakby urodziła się bez niej. Było to jednak coś, czego nauczyło

ją Stado; poza, którą przyjmowała mimowolnie, znajdując się pośród wilków.

Niejednokrotnie nawet, będąc sama, robiła groźne miny i pluła na odległość. Była to-

jak myślała- jej prawdziwa natura. Wilki tolerowały ją, chociaż czuły, że jest w niej

coś innego i obcego. Było tak od zawsze. Wilczość Agnes była jak gdyby udawana.

Koledzy ze Stada odczuwały ją jako coś dziwnego- niezawodny instynkt mówił im

przecież, że Agnes jest w swoim zachowaniu zupełnie szczera. Gdzie leżało jednak

oszustwo, obecność którego wilki wyczuwały może jeszcze silniej?… Wilki patrzały

na Agnes z powątpiewaniem.

-I to jest wilk?...- wyrwało się kiedyś siedzącemu pod drzewem Vercyngetoryksowi,

który przyglądał się Agnes z pewnej odległości. Inne wilki, które stały obok niego,

również zaczęły wpatrywać się w Agnes.

-Niby ma łapy… Takie jak my mamy- powiedział Burzum z ociąganiem. -Niby ma

ogon…- znów spojrzał na nią krytycznym okiem, z trudnym do rozszyfrowania

wyrazem pyska. -I wyć też niby potrafi…- powiedział inny wilk, którego imienia nie

pamiętam. -Ciężka sprawa… - błysnął ślepiami inny. Agnes, nieświadoma tego, że o

niej rozmawiają. Po chwili spojrzała na grupkę. Różnica między resztą wilków a

Agnes uwidoczniła się, kiedy oczy Agnes spotkały oczy Vercyngetoryksa. I choć

wyglądały one tak samo, ich wyraz był zupełnie odmienny. Agnes patrzała tak, jak

gdyby w jej oczach jaśniał pełen pogody uśmiech. Czy było to coś złego?… Nie, ale

z pewnością nie było to typowo wilcze- dlatego należało się mieć na baczności...