Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kim jest narcystyczny manipulator? Jak działa? A przede wszystkim: jak się od niego uwolnić?
Najczęściej na początku nie zauważasz niczego podejrzanego. Znajomość wydaje się wręcz bardzo obiecująca. Jednak wkrótce zaczynają się pojawiać sygnały alarmowe świadczące o tym, że masz do czynienia z toksyczną relacją: partner wpędza cię w poczucie winy, sprawia, że wątpisz w swoją wartość, kontroluje cię… Gdzieś w środku wiesz, że trzeba z nim zerwać, ale brakuje ci odwagi. Ta książka pomoże ci ją znaleźć i się uwolnić.
Autor analizuje osobowość narcyza, opisuje jego typowe zachowania i metody działania, a także destrukcyjny wpływ na ofiarę. Podpowiada, jak udaremnić próby manipulacji lub kontroli, i przedstawia konkretne, praktyczne sposoby obrony przed toksycznym partnerem.
Dzięki tej książce odkryjesz manipulacje toksycznego narcyza, nauczysz się stawiać siebie na pierwszym miejscu i uwolnisz się ze szkodliwych schematów relacji.
Jean-Charles Bouchoux – od ponad dwudziestu lat zajmuje się psychoterapią psychoanalityczną. Autor licznych książek poświęconych zaburzeniom psychicznym, manipulacji psychologicznej oraz mechanizmom obronnym. Często gości we francuskich stacjach radiowych.
Patronat medialny:
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 203
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dedykuję tę książkę moim dzieciom Jean-Baptiste’owi, Alexandre’owi i Édouardowi.
Wszystkim czującym istotom Oby odnalazły swoją drogę do szczęścia I uwierzyły w równość istot wszelakich.
I oczywiście Tobie.
„Dlaczego jestem taki smutny? Nie mogę zapomnieć tej legendy. Nad brzegiem Renu, o zachodzie słońca, gdy zaczyna wiać chłodny wiatr, na szczycie skały siedzi przepiękna młoda dziewczyna, czesze swe złote włosy i nuci tajemniczą melodię. Wtem sternik płynący nieopodal w swojej łodzi doznaje dziwnego, bolesnego ukłucia. Nie może dostrzec mielizn. Zdaje się, że pochłonęły go fale. A to wszystko, tak sądzę, przez Lorelei i jej pieśń”.
Heinrich Heine (1823)
Narcystyczni dewianci dziesięć lat później
Kiedy po raz pierwszy wspomniałem pewnemu wydawcy o „dewiacyjnych narcystycznych mechanizmach obronnych”, zapytał, co to właściwie znaczy, bo nigdy wcześniej nie zetknął się z tym pojęciem. Rzeczywiście, w tamtym okresie (w 2008 roku) termin ten był używany niezwykle rzadko, może poza kilkoma specjalistycznymi psychoanalitycznymi czasopismami. Wyjaśniłem mu, że chodzi o szczególne mechanizmy obronne, stosowane przez niektóre osoby, próbujące uchronić się przed szaleństwem poprzez projektowanie objawów swojego własnego zaburzenia na kogoś innego. Tamten wydawca nie wierzył, że książka o takiej tematyce może odnieść sukces, i dopiero Wydawnictwo Eyrolles zgodziło się opublikować książkę pod tytułem: Les Pervers narcissiques. Qui sont-ils? Comment fonctionnent-ils? Comment leur échapper? (pol. Narcystyczni dewianci. Kim są? W jaki sposób działają? Jak się od nich uwolnić?). Planowano wówczas wydrukować zaledwie kilka tysięcy egzemplarzy.
Historia sukcesu
W 2008 roku, gdy pisałem tę książkę, pojęcie „dewiacyjnych narcystycznych mechanizmów obronnych” było znane nielicznym, przede wszystkim specjalistom. Po jej wydaniu, w 2009 roku, koncepcja perwersji narcystycznej okazała się tak interesująca dla czytelników, że zaraz po premierze książka odniosła wielki sukces i szybko stała się bestsellerem.
Sukces publikacji i wzrost popularności samego zagadnienia sprawiły, że zaczęło się pojawiać wielu specjalistów od perwersji narcystycznej. Choć wielu z nich traktowało temat poważnie, doszły mnie również słuchy o sytuacjach, w które trudno było mi uwierzyć. Pamiętam, jak pewna pani opowiedziała mi o jednej z nich:
Poszłam do coacha specjalizującego się w narcystycznych dewiantach. Powiedział, że absolutnie nie należy czytać wiadomości od takich ludzi, ale jednocześnie twierdził, że muszę na nie odpowiadać…
Zaproponował więc, że on sam będzie je za mnie czytał i sam na nie odpowiadał...
Jak widać, sukces książki doprowadził do kilku zabawnych sytuacji. Otrzymałem również jednak kilka wyjątkowo poruszających świadectw. Pamiętam psycholożkę kliniczną, która przyszła porozmawiać ze mną po jednej z konferencji:
Byłam w związku przez siedem lat. Pewnego dnia kupiłam pana książkę i przeczytałam ją w jedną noc. Następnego dnia odeszłam od mojego partnera. Gdybym z nim została, dziś bym już nie żyła…
Słowa mogą ranić tak samo mocno jak przemoc fizyczna, a nazwanie zła złem może też kogoś ocalić. W związku z osobą, która często stosuje dewiacyjne mechanizmy obronne, szybko możemy stać się osamotnieni. W takiej relacji stajemy się tak mocno związani z partnerem, że może się wydawać, iż istnieje w niej tylko jedna osoba – i uwierz mi, to nie jesteś ty. I w tym tkwi problem: narcystyczny manipulator nie pozwoli nikomu trzeciemu na wgląd w sytuację, bo ktoś taki mógłby dostrzec, co jest nie tak w związku, i ci o tym powiedzieć. W dalszej części książki przekonamy się, że izolacja jest jednym z głównych mechanizmów działania osób z tego typu zaburzeniem.
Ta książka, poprzez opisywanie doświadczenia konkretnych osób, pełni rolę takiego kogoś trzeciego – i właśnie w ten sposób może przynieść wyzwolenie. Wiele osób mówiło mi: To niesamowite, czytając pańską książkę, miałem wrażenie, że opisuje Pan moją życiową historię…
W rzeczy samej, w obliczu tak wielkiej dawki szaleństwa zaczynamy wątpić w samych siebie, w nasze zmysły, w realność koszmaru, którego doświadczamy. Ta książka pokazuje, że nie jesteśmy w tym sami. I że nie jesteśmy szaleni.
Nie, to nie był sen.
Perwersja narcystyczna
Mimo sukcesu tej książki, jej przekaz nie zawsze był właściwie rozumiany. Obawiam się, że termin „perwersji narcystycznej” czasami stawał się workiem, do którego wrzuca się wszystkich, którzy zrobili nam coś złego. Tymczasem to, o czym tu mówię, to niewidzialna przemoc, której ktoś może się dopuszczać z uśmiechem na ustach. Nie ma w niej noży ani trucizny, są za to toksyczne słowa, które trudno nam wychwycić, a które potrafią być równie niebezpieczne.
Wyobraź sobie, że ktoś pożyczył od ciebie pieniądze.
Być może schizofrenik wyjaśni, że na jego planecie ważne jest, aby być wolnym od długów, i zrobi wszystko, by ci je oddać. Dewiant nie zwróci ci pieniędzy. Taka osoba jest bowiem niezdolna do uznania drugiego człowieka jako oddzielnego, samodzielnego bytu. Nie postrzega cię jako podmiotu, więc ma poczucie, że nie jest ci nic winna. Jeśli ma również rys psychopatyczny, pokaże ci gest Kozakiewicza i będzie się z ciebie naśmiewać. Jeśli natomiast będzie perwersyjnie narcystyczna, nadal będzie się do ciebie uśmiechać i zmyślać niestworzone historie, żeby cię oszukać.
Neurotyk postara się wynegocjować wysokość długu do spłacenia w ratach. Ktoś z silniejszą nerwicą może odczuwać tak wielkie poczucie winy, że spłaci ci wszystko z ogromnymi odsetkami. Psychotyk funkcjonuje w sferze urojeń, nerwicowiec stara się możliwie jak najbardziej zbliżyć do prawdy, a dewiant jest rozdarty między utylitaryzmem a własną alternatywną rzeczywistością. Ale ty nie istniejesz ani w jego słowach (jako podmiot), ani w jego rzeczywistości. Jesteś przedmiotem użytkowym, umieszczonym tu po to, by mógł mieć cię na własność i jednocześnie mógł tobą pogardzać.
Książka, którą zamierzasz przeczytać, opisuje każdy z wykorzystywanych przez taką osobę mechanizmów. Wyjaśnia, skąd się one wzięły, oraz opisuje sposoby na poradzenie sobie z nimi.
Po dziesięciu latach od pierwszego wydania nie mam nic do dodania. Pragnę jedynie przypomnieć, że istotą problemu jest brak uznania odrębności drugiego człowieka oraz to, co błędnie nazywamy poczuciem winy.
Poczucie winy
Chciałbym zacząć książkę od stwierdzenia, że narcystyczny dewiant nie zna poczucia winy i nie waha się obwiniać innych… Ale nie… Oczywiście, że osoby nałogowo stosujące dewiacyjne narcystyczne mechanizmy obronne jak najbardziej zdają sobie sprawę z tego, czym jest poczucie winy. Gdyby go nie znały, nie musiałyby projektować go na kogoś innego, by to ta druga osoba się z nim męczyła. Tymczasem wystarczy jedno magiczne zdanie: „To przez ciebie, sam się o to prosiłeś…”.
i dewiant w mig zapomina o własnym poczuciu winy.
Pewna kobieta opowiedziała mi o sytuacji, która ją spotkała:
„Kiedyś wsiadłam do samochodu, który prowadził mój mąż.Cofając, uderzył w moje auto. Natychmiast odwrócił się doiał: «Ale ty nigdy tu nie parkujesz!»”.
Chciałbym w tym miejscu omówić poczucie winy ofiary. Zresztą zaraz po przytoczeniu tego przykładu ta pani dodała: „Ale wie pan, ja zawsze parkuję w tym miejscu”. W ten sposób próbowała się usprawiedliwić.
Jeśli zrobimy coś złego, jesteśmy winni, dopóki nie zadośćuczynimy lub przynajmniej nie przyznamy się do winy. Ale w tym przypadku nie było żadnej winy. Tu chodzi o lęk przed porzuceniem, o strach przed tym, by nie zostać uznanym za kogoś złego.
A zatem, by znaleźć odpowiedź na pytanie: jak pozbyć się z życia narcystycznego dewianta, który sprawia, że ciągle czujemy się winni?, proponuję przyjrzeć się własnemu lękowi przed porzuceniem i uświadomić sobie, że nie jesteśmy niczemu winni, że bycie porzuconym przez kogoś, kto nas krzywdzi, wcale nie jest najgorszą rzeczą, jaka może się nam przytrafić, a może wręcz należałoby rozważyć, czy to nie my powinniśmy jego/jej porzucić.
Odmienność
Osoby, które często stosują dewiacyjne narcystyczne mechanizmy obronne, nie są w stanie wyobrazić sobie odmienności. Drugi człowiek nie jest przez nie postrzegany jako autonomiczna jednostka, lecz jako przedmiot. Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy przez długi czas doświadczali ciągłych ataków ze strony narcystycznego dewianta, często opowiadają o tym, kto ich skrzywdził. Oczywiście w następstwie takiej relacji konieczne jest przejście przez etap „przeżywania na nowo” doznanej przemocy. Jednak dość szybko przypominam im, że cały czas mówią tylko o tym kimś, a nigdy o sobie samych. W relacji typu narcyz–ofiara oboje mają trudności z uznaniem ofiary jako w pełni autonomicznego podmiotu.
Dlatego podczas studiowania sposobów działania narcystycznych dewiantów nie zapominaj, że podmiotem jesteś ty, a nie tamta druga osoba.
Jesteś podmiotem z własnymi pragnieniami, prawem do szczęścia i spełnienia w życiu.
Proszę, zadbaj o siebie, ponieważ naprawdę na to zasługujesz.
Wprowadzenie
Po opublikowaniu pierwszego wydania tej książki otrzymałem wiele świadectw i pytań. Dlatego zależało mi, aby kolejne wydanie zostało wzbogacone o nowe przykłady z życia wzięte, które pozwolą lepiej zrozumieć temat.
Narcystyczny dewiant z krwi i kości wykorzystuje relacje rodzinne, zawodowe lub uczuciowe, by podporządkować sobie drugą osobę. Potrzebuje tej bliskości, aby kontrolować swoją ofiarę i nie pozwolić jej odejść choćby na krok. W środku jest chłodny, nie odczuwa winy i nie waha się wpędzać innych w jej poczucie. Jego wartości, uczucia i zachowania zmieniają się w zależności od towarzystwa i okoliczności. Na zewnątrz jest sympatyczny, potrafi udawać współczucie i życzliwość. Jest czarujący, a kiedy trzeba – bardzo usłużny, zwłaszcza jeśli pomoże mu to osiągnąć jego własne cele, zazwyczaj cudzym kosztem. Nigdy nie liczy się z potrzebami i uczuciami innych, chyba że może je wykorzystać, aby manipulować swoją ofiarą, izolować ją i zmusić do robienia tego, czego chce. To egocentryk, który wymaga od innych doskonałości. Jest również kłamcą. Na ogół doskonale włada językiem: chętnie wykorzystuje wieloznaczność słów, by manipulować ludźmi, przedstawiać siebie jako ofiarę i wzbudzić współczucie lub celowo wprowadzać innych w zakłopotanie. Nawet jeśli sam nie ma żadnych prawdziwych wartości, bez skrupułów wykorzystuje moralność i zasady innych, by osiągnąć swój cel. Dla uzasadnienia swoich działań potrafi podawać pozornie bardzo logiczne argumenty. Może być zazdrosny i niewierny. Nie znosi krytyki, ale sam nieustannie krytykuje innych. By się dowartościować, karmi się wizerunkiem swojej ofiary: im bardziej ją dewaluuje, tym silniejszy się czuje. Gdy on sam odczuwa lęk, bardzo szybko przerzuca go na drugą osobę. Za pomocą mechanizmów, które omówimy w tej książce, zmusza innych do odczuwania tego, co w rzeczywistości jest jego własną wściekłością, strachem i poczuciem winy, innymi słowy – jego własnym szaleństwem.
Choć pełnoobjawowi narcystyczni dewianci rzeczywiście istnieją, musimy pamiętać, że wszystkim nam zdarza się od czasu do czasu stosować podobne mechanizmy obronne. Dlatego ta książka to nie tyle esej poświęcony wyłącznie perwersji narcystycznej, co raczej próba przedstawienia mapy mechanizmów i źródeł tej dewiacji psychicznej. Próbuję w ten sposób określić granicę między normalnością a patologią.
Dla przykładu, pod tym względem postacie Don Juana i Casanovy są trudne do jednoznacznego zakwalifikowania. Don Juan uwodzi kobiety i umawia się z nimi, ale sam nie zjawia się na spotkaniach − zamiast niego na miejsce przybywa jego sługa Sganarel, by sprawdzić, czy kobiety przyszły. Jeśli tak, Don Juan jest zadowolony. Casanova również uwodzi kobiety, ale faktycznie przychodzi na randki, „konsumuje” związek, po czym znika. Zarówno jeden, jak i drugi bronią się przed lękiem, który wiąże się z ich wyobrażeniem o sile ich władzy nad innymi ludźmi. Don Juan sprawdza moc swego wizerunku, a Casanova upewnia się, że nie został wykastrowany. Można by więc uznać Casanovę za seksualnego dewianta, a Don Juana za narcystycznego dewianta. Mimo tych różnic w obu wypadkach uwodziciele znikają po zdobyciu kobiety, bo trwała relacja uczuciowa stanowiłaby dla nich zbyt duże zagrożenie.
Narcystyczny dewiant, którego zachowanie będziemy tu omawiać, uwodzi swoją ofiarę niczym Don Juan, lecz w przeciwieństwie do niego nie porzuca jej, tylko zatrzymuje przy sobie i dąży do zniszczenia jej wizerunku. Żywi się nią i projektuje na nią swoje własne szaleństwo. Osacza swoją ofiarę, doprowadzając ją do depresji, gwałtowności, perwersji, obłędu, choroby, a w najtragiczniejszych przypadkach – do śmierci w wyniku samobójstwa lub wypadku.
W tej książce zostaną przedstawione losy różnych osób, dzięki którym przekonamy się, jak trudno jest czasem postawić dokładną diagnozę. Przyjrzymy się historii Vanessy od jej wczesnego dzieciństwa. Zobaczymy, jak – podobnie do Lorelei z wiersza przytoczonego na wstępie – staje się uwodzicielską syreną, czerpiącą przyjemność z oglądania żeglarzy rozbijających się o skały na morzu. Czytelnik, który zechce, będzie mógł sam przestudiować ten przypadek, odpowiadając na kilka pytań. Na końcu książki znajdują się przykładowe (choć nie wyczerpujące) odpowiedzi. Przyjrzymy się również przypadkowi Franka, który znajduje upodobanie w krytykowaniu i dewaluowaniu żony, nazywając ją zboczoną, by tylko zagłuszyć poczucie bycia zdradzonym jako dziecko. Poznamy też historię Jean-Pierre’a, szefa firmy, który buduje swój wizerunek kosztem podwładnych. Zajmiemy się także przypadkiem Pierrette, która wykorzystuje patologiczne narcystyczne mechanizmy obronne, by uwolnić się od życiowego chaosu, ale potem, w przeciwieństwie do narcystycznego dewianta z krwi i kości, zaczyna odczuwać lęk przed porzuceniem i znów wpada w sidła obłędu. Jej losy zostaną uzupełnione świadectwem Jacques’a, partnera Pierrette. Po dwóch latach spędzonych u jej boku on sam zaczyna wątpić we wszystko, co go dotyczy. Również i w tym przypadku czytelnik, jeśli będzie miał taką ochotę, może samodzielnie zidentyfikować opisane tu mechanizmy. Na końcu poznamy narcystycznych rodziców, którzy nie wahają się poświęcić zdrowia psychicznego swoich dzieci dla własnej wygody.
Trochę historii
Paul-Claude Racamier[1] w latach 50. XX wieku stworzył pojęcie „perwersja narcystyczna”. W owym czasie zajmował się badaniem psychoz, a zwłaszcza schizofrenii. Jego zdaniem schizofrenik doświadcza lęku związanego ze swoimi wewnętrznymi konfliktami, które usiłuje przerzucić na drugą osobę. W książce Le génie des origins (pol. Geniusz początków)[2] Paul-Claude Racamier, pisząc o dewiantach, wyjaśnia: „To formierze, którzy wykorzystają każdą okazję, by zniszczyć przyjemność płynącą z myślenia i kreatywność. Dla narcystycznego dewianta najważniejsza jest potrzeba, zdolność do ucieczki przed wewnętrznymi konfliktami oraz przyjemność, jakiej przy tym doświadcza. W szczególności pragnie uniknięcia żałoby poprzez podbudowywanie siebie kosztem obiektu traktowanego niczym przedmiot użytkowy lub pomagier, dzięki któremu może się dowartościować”.
Podczas swoich badań nad schizofrenią Harold Searles zwrócił uwagę na nieświadome procesy myślowe zachodzące w interakcji między osobą cierpiącą na psychozę a jej terapeutą. W książce L’effort pour rendre l’autre fou (pol. Próby doprowadzenia drugiej osoby do obłędu)[3] pisze: „Każdy człowiek może doprowadzić drugą osobę do szaleństwa: wystarczy sprawić, by nie mogła się sama utrzymywać, myśleć, czuć, pragnąć, by zapomniała o sobie samej i o tym, co jej się należy”. Perwersja narcystyczna w tym ujęciu miałaby być więc czymś, co chroniłoby chorego przed doświadczaniem urojeń czy popadnięciem w psychozę poprzez przerzucanie własnego chaosu na drugą osobę.
Jednak to francuska psychiatrka i psychoanalityczka Marie-France Hirigoyen spopularyzowała pojęcie „perwersja narcystyczna” w swojej książce Le harcèlement moral: la violence perverse au quotidien (pol. Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym)[4]. Autorka definiuje molestowanie moralne, czyli typowe zachowanie narcystycznego dewianta, jako „każde nadużycie przejawiające się w szczególności w zachowaniu, słowach, działaniach, gestach lub piśmie, mogące naruszać osobowość, godność lub nietykalność fizyczną czy psychiczną danej osoby, zagrażać jej pracy lub pogarszać jej relacje społeczne”.
Narcystyczne dewiacje
Słowo „dewiant” od dawna funkcjonuje w języku potocznym. Gdy szef rzuci uwagę – od razu jest nazwany dewiantem. Ktoś zachowuje się uwodzicielsko – natychmiast mówi się o nim, że jest dewiantem seksualnym. Kiedy coś niespodziewanego zaczyna nam przeszkadzać, mówimy, że to dewiacja, odchylenie od normy. Podczas pewnego szkolenia, gdy poruszyłem temat dewiacji, poprosiłem uczestników, by każdy wymienił pierwsze słowo, jakie przychodzi mu do głowy. Oto, co usłyszałem: zboczony, skorumpowany, niemoralny, zły, oporny, lubieżny, zdeprawowany, libertyński, nieprzyzwoity, podły, złośliwy… Każdy miał zatem swoją własną definicję dewiacji.
Zanim omówimy różne jej koncepcje, a szczególnie zjawisko perwersji narcystycznej, powinniśmy najpierw podać dokładną definicję tego pojęcia. W psychopatologii bowiem dany termin może być często używany w zupełnie innym znaczeniu niż w języku potocznym. Weźmy dla przykładu słowo „melancholia” – brzmiące romantycznie w ustach poety – w psychopatologii oznacza poważne zaburzenie psychiczne. Jak zobaczymy później, określenie „dewiacyjny” jest oczywiście w pewnym stopniu nacechowane negatywnie pod względem moralnym, lecz sama moralność nie wystarcza, by je zdefiniować. Dlatego konieczne będzie wprowadzenie definicji tego terminu oraz pojęć niezbędnych do lepszego wyjaśnienia fenomenu dewiacji.
Następnie przyjrzymy się metodom działania narcystycznych dewiantów, co pozwoli nam zastanowić się, jak się ich ustrzec. Dewiant używa specyficznych taktyk, takich jak na przykład zespolenie się z ofiarą. Oplata ją, nie pozwala jej się wymknąć, „pochłania” ją niczym ruchome piaski, wciągając ją w toksyczną atmosferę. Analizując pojęcia, które pomogą nam omówić mechanizm zespolenia, lepiej zrozumiemy, jak ważne jest zachowanie odpowiedniego dystansu, zanim podejmiemy jakiekolwiek dalsze kroki, żeby się uwolnić. Postaramy się przewidzieć, jak będzie wyglądać kontratak i próby „ponownego zespolenia się” ze strony narcystycznego dewianta. Jak mówi przysłowie: Przezorny zawsze ubezpieczony. Wiedząc, jak manipulator może zareagować, nie damy się zaskoczyć, gdy znów zacznie walczyć, uwodzić, grozić lub na nowo wzbudzać w nas poczucie winy.
Następnie przyjrzymy się możliwym źródłom perwersji. Dlaczego będziemy się tym zajmować dopiero po rozłożeniu na części pierwsze metod działania dewiantów? Otóż w trakcie przepracowywania żałoby – procesu zbliżonego do samego przeżywania jej – konieczne jest przejście przez kilka etapów. Choć wybaczenie bywa kluczowym elementem procesu budowania rezyliencji, może też okazać się formą wyparcia, jeśli zrobimy to zbyt wcześnie, uniemożliwiając wykonanie niezbędnej pracy nad samym sobą.
Jacques, partner Pierrette (o której wspomniałem wcześniej), powiedział mi, gdy w końcu udało mu się od niej odejść: „Najpierw muszę pozbyć się trucizny, potem będę mógł się wyleczyć i odbudować. Dopiero wtedy spróbuję zrozumieć, a później wybaczyć. Mam nadzieję, że znów będę w stanie współczuć i w końcu ponownie stanę się sobą – tak jak dawniej”.
W pracy z ofiarami narcystycznych dewiantów bardzo ważne jest, aby zachować właściwą kolejność działań. Możemy zasugerować ofierze, by zadała sobie pytanie, dlaczego dopuściła do takiej sytuacji lub dlaczego spotkała na swojej drodze właśnie taką osobę. Tymczasem narcystyczny dewiant przez długi czas wymagał od swojego partnera, aby dźwigał ciężar jego poczucia winy. Łatwo sobie wyobrazić, że po zakończeniu takiej relacji ofiara będzie miała ogromną trudność z kwestionowaniem własnych postaw, a gdybyśmy od razu tego od niej oczekiwali, to moglibyśmy ją dodatkowo obciążyć psychicznie, potęgując jedynie jej cierpienie. Ponadto często doświadczyła ona ataków mających na celu podkopanie jej poczucia własnej wartości. Z tego też powodu proces przewartościowania swoich wyborów życiowych może stać się częścią dalszej drogi ku wyzdrowieniu, ale powinien się rozpocząć dopiero po długiej pracy przypominającej żałobę, a następnie odbudowie i odzyskaniu własnej tożsamości.
Kiedy spotykam ofiary narcystycznych dewiantów, często przejawiają one objawy stresu pourazowego podobne do tych, które obserwuje się u ocalonych z wojny, porwań czy katastrof. Na podstawie analizy osobowości narcystycznych dewiantów i ich metod działania zrozumiemy, jak ważne jest przyjęcie delikatnego, a zarazem ustrukturyzowanego podejścia do wspierania ofiar.
Mam nadzieję, że ta książka pomoże ofiarom odbudować siebie, innym spojrzeć na swoją osobę z dystansem, a każdemu – nauczyć się troszczyć o własne dobro w duchu życzliwości i poszanowania odmienności.
[1] Francuski psychoanalityk żyjący w latach 1924–1996.
[2] Racamier P.-C., Le génie des origines, Payot, 1992.
[3] Searles H., L’effort pour rendre l’autre fou, Folio Essais, Gallimard, 2002.
[4] Hirigoyen M.-F., Le harcelement moral: la violence perverse au quotidien, Syros, 1998.
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Jeśli chcesz pogłębić swoją wiedzę na temat dewiacji narcystycznej, możesz zapoznać się z opracowaniami, które zostały wykorzystane przy pisaniu tej książki.
Popędy
Sigmund Freud, Trzy rozprawy z teorii seksualnej, Wydawnictwo Bellona, 2025.
Sigmund Freud, Popędy i ich losy [w:] Psychologia Nieświadomości. Dzieła, t. VIII, Wydawnictwo KR, 2009.
Alain Gibeault, Les pulsions: Amour et faim. Vie et mort, coll. Les grandes découvertes de la psychanalyse, Tchou, 1997.
Mechanizmy obronne
Anna Freud, Ego i mechanizmy obronne, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2012.
Serban Ionescu, Marie-Madeleine Jacquet, Claude Lhote, Les mécanismes de défense, coll. Fac. psychologie, Nathan Université, 1997.
Narcyzm i związane z nim patologie
Jean Bergeret, La personnalité normale et pathologique, coll. Psychismes, Dunod, 1996.
Christophe Carré, La manipulation au quotidien: la repérer, la déjouer, en jouer, Eyrolles, 2007.
Christophe Dejours, Souffrance en France: la banalisation de l’injustice sociale, Seuil, 1998.
Sigmund Freud, Wprowadzenie do narcyzmu [w:] Życie seksualne, Wydawnictwo KR, 2012.
Marie-France Hirigoyen, Le harcèlement moral: la violence perverse au quotidien, Syros, 1998.
Otto Kernberg, Les troubles limites de la personnalité, coll. Psychismes, Dunod, 1997.
La perversion narcissique, "Revue française de psychanalyse" nr 3, vol. 67coll. La Pathologie narcissique, PUF, 2003.
Żałoba
Sigmund Freud, Żałoba i melancholia [w:] Psychologia nieświadomości, Wydawnictwo KR, 2009.
Elisabeth Kübler-Ross, Śmierć. Ostatni etap rozwoju, MT Biznes, 2008.
Rezyliencja
Boris Cyrulnik, Un merveilleux malheur, Odile Jacob, 1999.
Boris Cyrulnik, Les vilains petits canards, Odile Jacob, 2001.
Teorie Paul-Claude'a Racamiera
Paul-Claude Racamier, Antœdipe et ses destins, Apsygée, 1989.
Paul-Claude Racamier, Le génie des origines, Payot, 1992.
Paul-Claude Racamier, L’inceste et l’incestuel, Éditions Collège.
Inne dzieła
Melanie Klein, Joan Riviere, L’amour et la haine: le besoin de réparation, Payot, 2001.
Jean Laplanche, Jean-Bertrand Pontalis, Słownik psychoanalizy, Wydawnictwo Aletheia, 1996.
Paul-Claude Racamier, Les schizophrènes, Payot, 2001.
Harold Searles, The effort to drive the other person crazy [w:] „British Journal of Medical Psychology” nr 1, vol. 32, 1959, ss. 1–18.
Paul Watzlawick, John H. Weakland, Richard Fisch, Change: Principles of Problem Formation and Problem Resolution, W. W. Norton & Company, 2011.
Donald Woods Winnicott, Zabawa a rzeczywistość, Wydawnictwo Imago, 2011.
Donald Woods Winnicott, Obiekty przejściowe i zjawiska przejściowe [w:] Zabawa a rzeczywistość, Wydawnictwo Imago, 2011
Jak się bronić przed manipulacją
Jean-Charles Bouchoux
Tłumaczenie: Katarzyna Iwaszkiewicz
Original French title: Les pervers narcissiques Qui sont-ils, comment fonctionnent-ils, comment leur échapper? © 2009, 2011, 2019 Éditions Eyrolles, Paris, France
© for the Polish edition: Wydawnictwo RM, 2025All rights reserved.
Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska [email protected]
Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.
Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.
Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książki, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.
W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: [email protected]
ISBN 978-83-8151-995-3 ISBN 978-83-7147-187-2 (ePub)
Redaktorka prowadząca: Barbara Ramza-KołodziejczykRedakcja: Barbara Ramza-KołodziejczykKorekta: Małgorzata RóżyckaProjekt okładki: Adelina SandeckaEdytor wersji elektronicznej: Edyta GadajOpracowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec
