Jak się bronić przed manipulacją - Bouchoux Jean-Charles - ebook + książka

Jak się bronić przed manipulacją ebook

Bouchoux Jean-Charles

0,0

Opis

Kim jest narcystyczny manipulator? Jak działa? A przede wszystkim: jak się od niego uwolnić?


Najczęściej na początku nie zauważasz niczego podejrzanego. Znajomość wydaje się wręcz bardzo obiecująca. Jednak wkrótce zaczynają się pojawiać sygnały alarmowe świadczące o tym, że masz do czynienia z toksyczną relacją: partner wpędza cię w poczucie winy, sprawia, że wątpisz w swoją wartość, kontroluje cię… Gdzieś w środku wiesz, że trzeba z nim zerwać, ale brakuje ci odwagi. Ta książka pomoże ci ją znaleźć i się uwolnić.


Autor analizuje osobowość narcyza, opisuje jego typowe zachowania i metody działania, a także destrukcyjny wpływ na ofiarę. Podpowiada, jak udaremnić próby manipulacji lub kontroli, i przedstawia konkretne, praktyczne sposoby obrony przed toksycznym partnerem.


Dzięki tej książce odkryjesz manipulacje toksycznego narcyza, nauczysz się stawiać siebie na pierwszym miejscu i uwolnisz się ze szkodliwych schematów relacji.

 

Jean-Charles Bouchoux – od ponad dwudziestu lat zajmuje się psychoterapią psychoanalityczną. Autor licznych książek poświęconych zaburzeniom psychicznym, manipulacji psychologicznej oraz mechanizmom obronnym. Często gości we francuskich stacjach radiowych.



Patronat medialny

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 203

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dedykuję tę książkę moim dzieciom Jean-Baptiste’owi, Alexandre’owi i Édouardowi.

Wszystkim czującym istotom Oby odnalazły swoją drogę do szczęścia I uwierzyły w równość istot wszelakich.

I oczywiście Tobie.

„Dla­czego je­stem taki smutny? Nie mogę za­po­mnieć tej le­gendy. Nad brze­giem Renu, o za­cho­dzie słońca, gdy za­czyna wiać chłodny wiatr, na szczy­cie skały sie­dzi prze­piękna młoda dziew­czyna, cze­sze swe złote włosy i nuci ta­jem­ni­czą me­lo­dię. Wtem ster­nik pły­nący nie­opo­dal w swo­jej ło­dzi do­znaje dziw­nego, bo­le­snego ukłu­cia. Nie może do­strzec mie­lizn. Zdaje się, że po­chło­nęły go fale. A to wszystko, tak są­dzę, przez Lo­re­lei i jej pieśń”.

Heinrich Heine (1823)

Przedmowa

Narcystyczni dewianci dziesięć lat później

Kiedy po raz pierw­szy wspo­mnia­łem pew­nemu wy­dawcy o „de­wia­cyj­nych nar­cy­stycz­nych me­cha­ni­zmach obron­nych”, za­py­tał, co to wła­ści­wie zna­czy, bo ni­gdy wcze­śniej nie ze­tknął się z tym po­ję­ciem. Rze­czy­wi­ście, w tam­tym okre­sie (w 2008 roku) ter­min ten był uży­wany nie­zwy­kle rzadko, może poza kil­koma spe­cja­li­stycz­nymi psy­cho­ana­li­tycz­nymi cza­so­pi­smami. Wy­ja­śni­łem mu, że cho­dzi o szcze­gólne me­cha­ni­zmy obronne, sto­so­wane przez nie­które osoby, pró­bu­jące uchro­nić się przed sza­leń­stwem po­przez pro­jek­to­wa­nie ob­ja­wów swo­jego wła­snego za­bu­rze­nia na ko­goś in­nego. Tam­ten wy­dawca nie wie­rzył, że książka o ta­kiej te­ma­tyce może od­nieść suk­ces, i do­piero Wy­daw­nic­two Ey­rol­les zgo­dziło się opu­bli­ko­wać książkę pod ty­tu­łem: Les Per­vers nar­cis­si­ques. Qui sont-ils? Com­ment fonc­tion­nent-ils? Com­ment leur échap­per? (pol. Nar­cy­styczni de­wianci. Kim są? W jaki spo­sób dzia­łają? Jak się od nich uwol­nić?). Pla­no­wano wów­czas wy­dru­ko­wać za­le­d­wie kilka ty­sięcy eg­zem­pla­rzy.

Historia sukcesu

W 2008 roku, gdy pi­sa­łem tę książkę, po­ję­cie „de­wia­cyj­nych nar­cy­stycz­nych me­cha­ni­zmów obron­nych” było znane nie­licz­nym, przede wszyst­kim spe­cja­li­stom. Po jej wy­da­niu, w 2009 roku, kon­cep­cja per­wer­sji nar­cy­stycz­nej oka­zała się tak in­te­re­su­jąca dla czy­tel­ni­ków, że za­raz po pre­mie­rze książka od­nio­sła wielki suk­ces i szybko stała się be­st­sel­le­rem.

Suk­ces pu­bli­ka­cji i wzrost po­pu­lar­no­ści sa­mego za­gad­nie­nia spra­wiły, że za­częło się po­ja­wiać wielu spe­cja­li­stów od per­wer­sji nar­cy­stycz­nej. Choć wielu z nich trak­to­wało te­mat po­waż­nie, do­szły mnie rów­nież słu­chy o sy­tu­acjach, w które trudno było mi uwie­rzyć. Pa­mię­tam, jak pewna pani opo­wie­działa mi o jed­nej z nich:

Po­szłam do co­acha spe­cja­li­zu­ją­cego się w nar­cy­stycz­nych de­wian­tach. Po­wie­dział, że ab­so­lut­nie nie na­leży czy­tać wia­do­mo­ści od ta­kich lu­dzi, ale jed­no­cze­śnie twier­dził, że mu­szę na nie od­po­wia­dać…

Za­pro­po­no­wał więc, że on sam bę­dzie je za mnie czy­tał i sam na nie od­po­wia­dał...

Jak wi­dać, suk­ces książki do­pro­wa­dził do kilku za­baw­nych sy­tu­acji. Otrzy­ma­łem rów­nież jed­nak kilka wy­jąt­kowo po­ru­sza­ją­cych świa­dectw. Pa­mię­tam psy­cho­lożkę kli­niczną, która przy­szła po­roz­ma­wiać ze mną po jed­nej z kon­fe­ren­cji:

By­łam w związku przez sie­dem lat. Pew­nego dnia ku­pi­łam pana książkę i prze­czy­ta­łam ją w jedną noc. Na­stęp­nego dnia ode­szłam od mo­jego part­nera. Gdy­bym z nim zo­stała, dziś bym już nie żyła…

Słowa mogą ra­nić tak samo mocno jak prze­moc fi­zyczna, a na­zwa­nie zła złem może też ko­goś oca­lić. W związku z osobą, która czę­sto sto­suje de­wia­cyjne me­cha­ni­zmy obronne, szybko mo­żemy stać się osa­mot­nieni. W ta­kiej re­la­cji sta­jemy się tak mocno zwią­zani z part­ne­rem, że może się wy­da­wać, iż ist­nieje w niej tylko jedna osoba – i uwierz mi, to nie je­steś ty. I w tym tkwi pro­blem: nar­cy­styczny ma­ni­pu­la­tor nie po­zwoli ni­komu trze­ciemu na wgląd w sy­tu­ację, bo ktoś taki mógłby do­strzec, co jest nie tak w związku, i ci o tym po­wie­dzieć. W dal­szej czę­ści książki prze­ko­namy się, że izo­la­cja jest jed­nym z głów­nych me­cha­ni­zmów dzia­ła­nia osób z tego typu za­bu­rze­niem.

Ta książka, po­przez opi­sy­wa­nie do­świad­cze­nia kon­kret­nych osób, pełni rolę ta­kiego ko­goś trze­ciego – i wła­śnie w ten spo­sób może przy­nieść wy­zwo­le­nie. Wiele osób mó­wiło mi: To nie­sa­mo­wite, czy­ta­jąc pań­ską książkę, mia­łem wra­że­nie, że opi­suje Pan moją ży­ciową hi­sto­rię…

W rze­czy sa­mej, w ob­li­czu tak wiel­kiej dawki sza­leń­stwa za­czy­namy wąt­pić w sa­mych sie­bie, w na­sze zmy­sły, w re­al­ność kosz­maru, któ­rego do­świad­czamy. Ta książka po­ka­zuje, że nie je­ste­śmy w tym sami. I że nie je­ste­śmy sza­leni.

Nie, to nie był sen.

Perwersja narcystyczna

Mimo suk­cesu tej książki, jej prze­kaz nie za­wsze był wła­ści­wie ro­zu­miany. Oba­wiam się, że ter­min „per­wer­sji nar­cy­stycz­nej” cza­sami sta­wał się wor­kiem, do któ­rego wrzuca się wszyst­kich, któ­rzy zro­bili nam coś złego. Tym­cza­sem to, o czym tu mó­wię, to nie­wi­dzialna prze­moc, któ­rej ktoś może się do­pusz­czać z uśmie­chem na ustach. Nie ma w niej noży ani tru­ci­zny, są za to tok­syczne słowa, które trudno nam wy­chwy­cić, a które po­tra­fią być rów­nie nie­bez­pieczne.

Wy­obraź so­bie, że ktoś po­ży­czył od cie­bie pie­nią­dze.

Być może schi­zo­fre­nik wy­ja­śni, że na jego pla­ne­cie ważne jest, aby być wol­nym od dłu­gów, i zrobi wszystko, by ci je od­dać. De­wiant nie zwróci ci pie­nię­dzy. Taka osoba jest bo­wiem nie­zdolna do uzna­nia dru­giego czło­wieka jako od­dziel­nego, sa­mo­dziel­nego bytu. Nie po­strzega cię jako pod­miotu, więc ma po­czu­cie, że nie jest ci nic winna. Je­śli ma rów­nież rys psy­cho­pa­tyczny, po­każe ci gest Ko­za­kie­wi­cza i bę­dzie się z cie­bie na­śmie­wać. Je­śli na­to­miast bę­dzie per­wer­syj­nie nar­cy­styczna, na­dal bę­dzie się do cie­bie uśmie­chać i zmy­ślać nie­stwo­rzone hi­sto­rie, żeby cię oszu­kać.

Neu­ro­tyk po­stara się wy­ne­go­cjo­wać wy­so­kość długu do spła­ce­nia w ra­tach. Ktoś z sil­niej­szą ner­wicą może od­czu­wać tak wiel­kie po­czu­cie winy, że spłaci ci wszystko z ogrom­nymi od­set­kami. Psy­cho­tyk funk­cjo­nuje w sfe­rze uro­jeń, ner­wi­co­wiec stara się moż­li­wie jak naj­bar­dziej zbli­żyć do prawdy, a de­wiant jest roz­darty mię­dzy uty­li­ta­ry­zmem a wła­sną al­ter­na­tywną rze­czy­wi­sto­ścią. Ale ty nie ist­nie­jesz ani w jego sło­wach (jako pod­miot), ani w jego rze­czy­wi­sto­ści. Je­steś przed­mio­tem użyt­ko­wym, umiesz­czo­nym tu po to, by mógł mieć cię na wła­sność i jed­no­cze­śnie mógł tobą po­gar­dzać.

Książka, którą za­mie­rzasz prze­czy­tać, opi­suje każdy z wy­ko­rzy­sty­wa­nych przez taką osobę me­cha­ni­zmów. Wy­ja­śnia, skąd się one wzięły, oraz opi­suje spo­soby na po­ra­dze­nie so­bie z nimi.

Po dzie­się­ciu la­tach od pierw­szego wy­da­nia nie mam nic do do­da­nia. Pra­gnę je­dy­nie przy­po­mnieć, że istotą pro­blemu jest brak uzna­nia od­ręb­no­ści dru­giego czło­wieka oraz to, co błęd­nie na­zy­wamy po­czu­ciem winy.

Poczucie winy

Chciał­bym za­cząć książkę od stwier­dze­nia, że nar­cy­styczny de­wiant nie zna po­czu­cia winy i nie waha się ob­wi­niać in­nych… Ale nie… Oczy­wi­ście, że osoby na­ło­gowo sto­su­jące de­wia­cyjne nar­cy­styczne me­cha­ni­zmy obronne jak naj­bar­dziej zdają so­bie sprawę z tego, czym jest po­czu­cie winy. Gdyby go nie znały, nie mu­sia­łyby pro­jek­to­wać go na ko­goś in­nego, by to ta druga osoba się z nim mę­czyła. Tym­cza­sem wy­star­czy jedno ma­giczne zda­nie: „To przez cie­bie, sam się o to pro­si­łeś…”.

i de­wiant w mig za­po­mina o wła­snym po­czu­ciu winy.

Pewna ko­bieta opo­wie­działa mi o sy­tu­acji, która ją spo­tkała:

„Kie­dyś wsia­dłam do sa­mo­chodu, który pro­wa­dził mój mąż.Co­fa­jąc, ude­rzył w moje auto. Na­tych­miast od­wró­cił się do­iał: «Ale ty ni­gdy tu nie par­ku­jesz!»”.

Chciał­bym w tym miej­scu omó­wić po­czu­cie winy ofiary. Zresztą za­raz po przy­to­cze­niu tego przy­kładu ta pani do­dała: „Ale wie pan, ja za­wsze par­kuję w tym miej­scu”. W ten spo­sób pró­bo­wała się uspra­wie­dli­wić.

Je­śli zro­bimy coś złego, je­ste­śmy winni, do­póki nie za­dość­uczy­nimy lub przy­naj­mniej nie przy­znamy się do winy. Ale w tym przy­padku nie było żad­nej winy. Tu cho­dzi o lęk przed po­rzu­ce­niem, o strach przed tym, by nie zo­stać uzna­nym za ko­goś złego.

A za­tem, by zna­leźć od­po­wiedź na py­ta­nie: jak po­zbyć się z ży­cia nar­cy­stycz­nego de­wianta, który spra­wia, że cią­gle czu­jemy się winni?, pro­po­nuję przyj­rzeć się wła­snemu lę­kowi przed po­rzu­ce­niem i uświa­do­mić so­bie, że nie je­ste­śmy ni­czemu winni, że by­cie po­rzu­co­nym przez ko­goś, kto nas krzyw­dzi, wcale nie jest naj­gor­szą rze­czą, jaka może się nam przy­tra­fić, a może wręcz na­le­ża­łoby roz­wa­żyć, czy to nie my po­win­ni­śmy jego/jej po­rzu­cić.

Odmienność

Osoby, które czę­sto sto­sują de­wia­cyjne nar­cy­styczne me­cha­ni­zmy obronne, nie są w sta­nie wy­obra­zić so­bie od­mien­no­ści. Drugi czło­wiek nie jest przez nie po­strze­gany jako au­to­no­miczna jed­nostka, lecz jako przed­miot. Gdy roz­ma­wiam z ludźmi, któ­rzy przez długi czas do­świad­czali cią­głych ata­ków ze strony nar­cy­stycz­nego de­wianta, czę­sto opo­wia­dają o tym, kto ich skrzyw­dził. Oczy­wi­ście w na­stęp­stwie ta­kiej re­la­cji ko­nieczne jest przej­ście przez etap „prze­ży­wa­nia na nowo” do­zna­nej prze­mocy. Jed­nak dość szybko przy­po­mi­nam im, że cały czas mó­wią tylko o tym kimś, a ni­gdy o so­bie sa­mych. W re­la­cji typu nar­cyz–ofiara oboje mają trud­no­ści z uzna­niem ofiary jako w pełni au­to­no­micz­nego pod­miotu.

Dla­tego pod­czas stu­dio­wa­nia spo­so­bów dzia­ła­nia nar­cy­stycz­nych de­wian­tów nie za­po­mi­naj, że pod­mio­tem je­steś ty, a nie tamta druga osoba.

Je­steś pod­mio­tem z wła­snymi pra­gnie­niami, pra­wem do szczę­ścia i speł­nie­nia w ży­ciu.

Pro­szę, za­dbaj o sie­bie, po­nie­waż na­prawdę na to za­słu­gu­jesz.

Wprowadzenie

Kim jest narcystyczny dewiant?

Po opu­bli­ko­wa­niu pierw­szego wy­da­nia tej książki otrzy­ma­łem wiele świa­dectw i py­tań. Dla­tego za­le­żało mi, aby ko­lejne wy­da­nie zo­stało wzbo­ga­cone o nowe przy­kłady z ży­cia wzięte, które po­zwolą le­piej zro­zu­mieć te­mat.

Nar­cy­styczny de­wiant z krwi i ko­ści wy­ko­rzy­stuje re­la­cje ro­dzinne, za­wo­dowe lub uczu­ciowe, by pod­po­rząd­ko­wać so­bie drugą osobę. Po­trze­buje tej bli­sko­ści, aby kon­tro­lo­wać swoją ofiarę i nie po­zwo­lić jej odejść choćby na krok. W środku jest chłodny, nie od­czuwa winy i nie waha się wpę­dzać in­nych w jej po­czu­cie. Jego war­to­ści, uczu­cia i za­cho­wa­nia zmie­niają się w za­leż­no­ści od to­wa­rzy­stwa i oko­licz­no­ści. Na ze­wnątrz jest sym­pa­tyczny, po­trafi uda­wać współ­czu­cie i życz­li­wość. Jest cza­ru­jący, a kiedy trzeba – bar­dzo usłużny, zwłasz­cza je­śli po­może mu to osią­gnąć jego wła­sne cele, za­zwy­czaj cu­dzym kosz­tem. Ni­gdy nie li­czy się z po­trze­bami i uczu­ciami in­nych, chyba że może je wy­ko­rzy­stać, aby ma­ni­pu­lo­wać swoją ofiarą, izo­lo­wać ją i zmu­sić do ro­bie­nia tego, czego chce. To ego­cen­tryk, który wy­maga od in­nych do­sko­na­ło­ści. Jest rów­nież kłamcą. Na ogół do­sko­nale włada ję­zy­kiem: chęt­nie wy­ko­rzy­stuje wie­lo­znacz­ność słów, by ma­ni­pu­lo­wać ludźmi, przed­sta­wiać sie­bie jako ofiarę i wzbu­dzić współ­czu­cie lub ce­lowo wpro­wa­dzać in­nych w za­kło­po­ta­nie. Na­wet je­śli sam nie ma żad­nych praw­dzi­wych war­to­ści, bez skru­pu­łów wy­ko­rzy­stuje mo­ral­ność i za­sady in­nych, by osią­gnąć swój cel. Dla uza­sad­nie­nia swo­ich dzia­łań po­trafi po­da­wać po­zor­nie bar­dzo lo­giczne ar­gu­menty. Może być za­zdro­sny i nie­wierny. Nie znosi kry­tyki, ale sam nie­ustan­nie kry­ty­kuje in­nych. By się do­war­to­ścio­wać, karmi się wi­ze­run­kiem swo­jej ofiary: im bar­dziej ją de­wa­lu­uje, tym sil­niej­szy się czuje. Gdy on sam od­czuwa lęk, bar­dzo szybko prze­rzuca go na drugą osobę. Za po­mocą me­cha­ni­zmów, które omó­wimy w tej książce, zmu­sza in­nych do od­czu­wa­nia tego, co w rze­czy­wi­sto­ści jest jego wła­sną wście­kło­ścią, stra­chem i po­czu­ciem winy, in­nymi słowy – jego wła­snym sza­leń­stwem.

Choć peł­no­obja­wowi nar­cy­styczni de­wianci rze­czy­wi­ście ist­nieją, mu­simy pa­mię­tać, że wszyst­kim nam zda­rza się od czasu do czasu sto­so­wać po­dobne me­cha­ni­zmy obronne. Dla­tego ta książka to nie tyle esej po­świę­cony wy­łącz­nie per­wer­sji nar­cy­stycz­nej, co ra­czej próba przed­sta­wie­nia mapy me­cha­ni­zmów i źró­deł tej de­wia­cji psy­chicz­nej. Pró­buję w ten spo­sób okre­ślić gra­nicę mię­dzy nor­mal­no­ścią a pa­to­lo­gią.

Dla przy­kładu, pod tym wzglę­dem po­sta­cie Don Ju­ana i Ca­sa­novy są trudne do jed­no­znacz­nego za­kwa­li­fi­ko­wa­nia. Don Juan uwo­dzi ko­biety i uma­wia się z nimi, ale sam nie zja­wia się na spo­tka­niach − za­miast niego na miej­sce przy­bywa jego sługa Sga­na­rel, by spraw­dzić, czy ko­biety przy­szły. Je­śli tak, Don Juan jest za­do­wo­lony. Ca­sa­nova rów­nież uwo­dzi ko­biety, ale fak­tycz­nie przy­cho­dzi na randki, „kon­su­muje” zwią­zek, po czym znika. Za­równo je­den, jak i drugi bro­nią się przed lę­kiem, który wiąże się z ich wy­obra­że­niem o sile ich wła­dzy nad in­nymi ludźmi. Don Juan spraw­dza moc swego wi­ze­runku, a Ca­sa­nova upew­nia się, że nie zo­stał wy­ka­stro­wany. Można by więc uznać Ca­sa­novę za sek­su­al­nego de­wianta, a Don Ju­ana za nar­cy­stycz­nego de­wianta. Mimo tych róż­nic w obu wy­pad­kach uwo­dzi­ciele zni­kają po zdo­by­ciu ko­biety, bo trwała re­la­cja uczu­ciowa sta­no­wi­łaby dla nich zbyt duże za­gro­że­nie.

Nar­cy­styczny de­wiant, któ­rego za­cho­wa­nie bę­dziemy tu oma­wiać, uwo­dzi swoją ofiarę ni­czym Don Juan, lecz w prze­ci­wień­stwie do niego nie po­rzuca jej, tylko za­trzy­muje przy so­bie i dąży do znisz­cze­nia jej wi­ze­runku. Żywi się nią i pro­jek­tuje na nią swoje wła­sne sza­leń­stwo. Osa­cza swoją ofiarę, do­pro­wa­dza­jąc ją do de­pre­sji, gwał­tow­no­ści, per­wer­sji, obłędu, cho­roby, a w naj­tra­gicz­niej­szych przy­pad­kach – do śmierci w wy­niku sa­mo­bój­stwa lub wy­padku.

W tej książce zo­staną przed­sta­wione losy róż­nych osób, dzięki któ­rym prze­ko­namy się, jak trudno jest cza­sem po­sta­wić do­kładną dia­gnozę. Przyj­rzymy się hi­sto­rii Va­nessy od jej wcze­snego dzie­ciń­stwa. Zo­ba­czymy, jak – po­dob­nie do Lo­re­lei z wier­sza przy­to­czo­nego na wstę­pie – staje się uwo­dzi­ciel­ską sy­reną, czer­piącą przy­jem­ność z oglą­da­nia że­gla­rzy roz­bi­ja­ją­cych się o skały na mo­rzu. Czy­tel­nik, który ze­chce, bę­dzie mógł sam prze­stu­dio­wać ten przy­pa­dek, od­po­wia­da­jąc na kilka py­tań. Na końcu książki znaj­dują się przy­kła­dowe (choć nie wy­czer­pu­jące) od­po­wie­dzi. Przyj­rzymy się rów­nież przy­pad­kowi Franka, który znaj­duje upodo­ba­nie w kry­ty­ko­wa­niu i de­wa­lu­owa­niu żony, na­zy­wa­jąc ją zbo­czoną, by tylko za­głu­szyć po­czu­cie by­cia zdra­dzo­nym jako dziecko. Po­znamy też hi­sto­rię Jean-Pierre’a, szefa firmy, który bu­duje swój wi­ze­ru­nek kosz­tem pod­wład­nych. Zaj­miemy się także przy­pad­kiem Pier­rette, która wy­ko­rzy­stuje pa­to­lo­giczne nar­cy­styczne me­cha­ni­zmy obronne, by uwol­nić się od ży­cio­wego cha­osu, ale po­tem, w prze­ci­wień­stwie do nar­cy­stycz­nego de­wianta z krwi i ko­ści, za­czyna od­czu­wać lęk przed po­rzu­ce­niem i znów wpada w si­dła obłędu. Jej losy zo­staną uzu­peł­nione świa­dec­twem Ja­cques’a, part­nera Pier­rette. Po dwóch la­tach spę­dzo­nych u jej boku on sam za­czyna wąt­pić we wszystko, co go do­ty­czy. Rów­nież i w tym przy­padku czy­tel­nik, je­śli bę­dzie miał taką ochotę, może sa­mo­dziel­nie zi­den­ty­fi­ko­wać opi­sane tu me­cha­ni­zmy. Na końcu po­znamy nar­cy­stycz­nych ro­dzi­ców, któ­rzy nie wa­hają się po­świę­cić zdro­wia psy­chicz­nego swo­ich dzieci dla wła­snej wy­gody.

Trochę historii

Paul-Claude Ra­ca­mier[1] w la­tach 50. XX wieku stwo­rzył po­ję­cie „per­wer­sja nar­cy­styczna”. W owym cza­sie zaj­mo­wał się ba­da­niem psy­choz, a zwłasz­cza schi­zo­fre­nii. Jego zda­niem schi­zo­fre­nik do­świad­cza lęku zwią­za­nego ze swo­imi we­wnętrz­nymi kon­flik­tami, które usi­łuje prze­rzu­cić na drugą osobę. W książce Le génie des ori­gins (pol. Ge­niusz po­cząt­ków)[2] Paul-Claude Ra­ca­mier, pi­sząc o de­wian­tach, wy­ja­śnia: „To for­mie­rze, któ­rzy wy­ko­rzy­stają każdą oka­zję, by znisz­czyć przy­jem­ność pły­nącą z my­śle­nia i kre­atyw­ność. Dla nar­cy­stycz­nego de­wianta naj­waż­niej­sza jest po­trzeba, zdol­ność do ucieczki przed we­wnętrz­nymi kon­flik­tami oraz przy­jem­ność, ja­kiej przy tym do­świad­cza. W szcze­gól­no­ści pra­gnie unik­nię­cia ża­łoby po­przez pod­bu­do­wy­wa­nie sie­bie kosz­tem obiektu trak­to­wa­nego ni­czym przed­miot użyt­kowy lub po­ma­gier, dzięki któ­remu może się do­war­to­ścio­wać”.

Pod­czas swo­ich ba­dań nad schi­zo­fre­nią Ha­rold Se­ar­les zwró­cił uwagę na nie­świa­dome pro­cesy my­ślowe za­cho­dzące w in­te­rak­cji mię­dzy osobą cier­piącą na psy­chozę a jej te­ra­peutą. W książce L’ef­fort pour ren­dre l’au­tre fou (pol. Próby do­pro­wa­dze­nia dru­giej osoby do obłędu)[3] pi­sze: „Każdy czło­wiek może do­pro­wa­dzić drugą osobę do sza­leń­stwa: wy­star­czy spra­wić, by nie mo­gła się sama utrzy­my­wać, my­śleć, czuć, pra­gnąć, by za­po­mniała o so­bie sa­mej i o tym, co jej się na­leży”. Per­wer­sja nar­cy­styczna w tym uję­ciu mia­łaby być więc czymś, co chro­ni­łoby cho­rego przed do­świad­cza­niem uro­jeń czy po­pad­nię­ciem w psy­chozę po­przez prze­rzu­ca­nie wła­snego cha­osu na drugą osobę.

Jed­nak to fran­cu­ska psy­chiatrka i psy­cho­ana­li­tyczka Ma­rie-France Hi­ri­goyen spo­pu­la­ry­zo­wała po­ję­cie „per­wer­sja nar­cy­styczna” w swo­jej książce Le har­cèle­ment mo­ral: la vio­lence per­verse au qu­oti­dien (pol. Mo­le­sto­wa­nie mo­ralne. Per­wer­syjna prze­moc w ży­ciu co­dzien­nym)[4]. Au­torka de­fi­niuje mo­le­sto­wa­nie mo­ralne, czyli ty­powe za­cho­wa­nie nar­cy­stycz­nego de­wianta, jako „każde nad­uży­cie prze­ja­wia­jące się w szcze­gól­no­ści w za­cho­wa­niu, sło­wach, dzia­ła­niach, ge­stach lub pi­śmie, mo­gące na­ru­szać oso­bo­wość, god­ność lub nie­ty­kal­ność fi­zyczną czy psy­chiczną da­nej osoby, za­gra­żać jej pracy lub po­gar­szać jej re­la­cje spo­łeczne”.

Narcystyczne dewiacje

Słowo „de­wiant” od dawna funk­cjo­nuje w ję­zyku po­tocz­nym. Gdy szef rzuci uwagę – od razu jest na­zwany de­wian­tem. Ktoś za­cho­wuje się uwo­dzi­ciel­sko – na­tych­miast mówi się o nim, że jest de­wian­tem sek­su­al­nym. Kiedy coś nie­spo­dzie­wa­nego za­czyna nam prze­szka­dzać, mó­wimy, że to de­wia­cja, od­chy­le­nie od normy. Pod­czas pew­nego szko­le­nia, gdy po­ru­szy­łem te­mat de­wia­cji, po­pro­si­łem uczest­ni­ków, by każdy wy­mie­nił pierw­sze słowo, ja­kie przy­cho­dzi mu do głowy. Oto, co usły­sza­łem: zbo­czony, sko­rum­po­wany, nie­mo­ralny, zły, oporny, lu­bieżny, zde­pra­wo­wany, li­ber­tyń­ski, nie­przy­zwo­ity, podły, zło­śliwy… Każdy miał za­tem swoją wła­sną de­fi­ni­cję de­wia­cji.

Za­nim omó­wimy różne jej kon­cep­cje, a szcze­gól­nie zja­wi­sko per­wer­sji nar­cy­stycz­nej, po­win­ni­śmy naj­pierw po­dać do­kładną de­fi­ni­cję tego po­ję­cia. W psy­cho­pa­to­lo­gii bo­wiem dany ter­min może być czę­sto uży­wany w zu­peł­nie in­nym zna­cze­niu niż w ję­zyku po­tocz­nym. Weźmy dla przy­kładu słowo „me­lan­cho­lia” – brzmiące ro­man­tycz­nie w ustach po­ety – w psy­cho­pa­to­lo­gii ozna­cza po­ważne za­bu­rze­nie psy­chiczne. Jak zo­ba­czymy póź­niej, okre­śle­nie „de­wia­cyjny” jest oczy­wi­ście w pew­nym stop­niu na­ce­cho­wane ne­ga­tyw­nie pod wzglę­dem mo­ral­nym, lecz sama mo­ral­ność nie wy­star­cza, by je zde­fi­nio­wać. Dla­tego ko­nieczne bę­dzie wpro­wa­dze­nie de­fi­ni­cji tego ter­minu oraz po­jęć nie­zbęd­nych do lep­szego wy­ja­śnie­nia fe­no­menu de­wia­cji.

Na­stęp­nie przyj­rzymy się me­to­dom dzia­ła­nia nar­cy­stycz­nych de­wian­tów, co po­zwoli nam za­sta­no­wić się, jak się ich ustrzec. De­wiant używa spe­cy­ficz­nych tak­tyk, ta­kich jak na przy­kład ze­spo­le­nie się z ofiarą. Oplata ją, nie po­zwala jej się wy­mknąć, „po­chła­nia” ją ni­czym ru­chome pia­ski, wcią­ga­jąc ją w tok­syczną at­mos­ferę. Ana­li­zu­jąc po­ję­cia, które po­mogą nam omó­wić me­cha­nizm ze­spo­le­nia, le­piej zro­zu­miemy, jak ważne jest za­cho­wa­nie od­po­wied­niego dy­stansu, za­nim po­dej­miemy ja­kie­kol­wiek dal­sze kroki, żeby się uwol­nić. Po­sta­ramy się prze­wi­dzieć, jak bę­dzie wy­glą­dać kontr­atak i próby „po­now­nego ze­spo­le­nia się” ze strony nar­cy­stycz­nego de­wianta. Jak mówi przy­sło­wie: Prze­zorny za­wsze ubez­pie­czony. Wie­dząc, jak ma­ni­pu­la­tor może za­re­ago­wać, nie damy się za­sko­czyć, gdy znów za­cznie wal­czyć, uwo­dzić, gro­zić lub na nowo wzbu­dzać w nas po­czu­cie winy.

Na­stęp­nie przyj­rzymy się moż­li­wym źró­dłom per­wer­sji. Dla­czego bę­dziemy się tym zaj­mo­wać do­piero po roz­ło­że­niu na czę­ści pierw­sze me­tod dzia­ła­nia de­wian­tów? Otóż w trak­cie prze­pra­co­wy­wa­nia ża­łoby – pro­cesu zbli­żo­nego do sa­mego prze­ży­wa­nia jej – ko­nieczne jest przej­ście przez kilka eta­pów. Choć wy­ba­cze­nie bywa klu­czo­wym ele­men­tem pro­cesu bu­do­wa­nia re­zy­lien­cji, może też oka­zać się formą wy­par­cia, je­śli zro­bimy to zbyt wcze­śnie, unie­moż­li­wia­jąc wy­ko­na­nie nie­zbęd­nej pracy nad sa­mym sobą.

Ja­cques, part­ner Pier­rette (o któ­rej wspo­mnia­łem wcze­śniej), po­wie­dział mi, gdy w końcu udało mu się od niej odejść: „Naj­pierw mu­szę po­zbyć się tru­ci­zny, po­tem będę mógł się wy­le­czyć i od­bu­do­wać. Do­piero wtedy spró­buję zro­zu­mieć, a póź­niej wy­ba­czyć. Mam na­dzieję, że znów będę w sta­nie współ­czuć i w końcu po­now­nie stanę się sobą – tak jak daw­niej”.

W pracy z ofia­rami nar­cy­stycz­nych de­wian­tów bar­dzo ważne jest, aby za­cho­wać wła­ściwą ko­lej­ność dzia­łań. Mo­żemy za­su­ge­ro­wać ofie­rze, by za­dała so­bie py­ta­nie, dla­czego do­pu­ściła do ta­kiej sy­tu­acji lub dla­czego spo­tkała na swo­jej dro­dze wła­śnie taką osobę. Tym­cza­sem nar­cy­styczny de­wiant przez długi czas wy­ma­gał od swo­jego part­nera, aby dźwi­gał cię­żar jego po­czu­cia winy. Ła­two so­bie wy­obra­zić, że po za­koń­cze­niu ta­kiej re­la­cji ofiara bę­dzie miała ogromną trud­ność z kwe­stio­no­wa­niem wła­snych po­staw, a gdy­by­śmy od razu tego od niej ocze­ki­wali, to mo­gli­by­śmy ją do­dat­kowo ob­cią­żyć psy­chicz­nie, po­tę­gu­jąc je­dy­nie jej cier­pie­nie. Po­nadto czę­sto do­świad­czyła ona ata­ków ma­ją­cych na celu pod­ko­pa­nie jej po­czu­cia wła­snej war­to­ści. Z tego też po­wodu pro­ces prze­war­to­ścio­wa­nia swo­ich wy­bo­rów ży­cio­wych może stać się czę­ścią dal­szej drogi ku wy­zdro­wie­niu, ale po­wi­nien się roz­po­cząć do­piero po dłu­giej pracy przy­po­mi­na­ją­cej ża­łobę, a na­stęp­nie od­bu­do­wie i od­zy­ska­niu wła­snej toż­sa­mo­ści.

Kiedy spo­ty­kam ofiary nar­cy­stycz­nych de­wian­tów, czę­sto prze­ja­wiają one ob­jawy stresu po­ura­zo­wego po­dobne do tych, które ob­ser­wuje się u oca­lo­nych z wojny, po­rwań czy ka­ta­strof. Na pod­sta­wie ana­lizy oso­bo­wo­ści nar­cy­stycz­nych de­wian­tów i ich me­tod dzia­ła­nia zro­zu­miemy, jak ważne jest przy­ję­cie de­li­kat­nego, a za­ra­zem ustruk­tu­ry­zo­wa­nego po­dej­ścia do wspie­ra­nia ofiar.

Mam na­dzieję, że ta książka po­może ofia­rom od­bu­do­wać sie­bie, in­nym spoj­rzeć na swoją osobę z dy­stan­sem, a każ­demu – na­uczyć się trosz­czyć o wła­sne do­bro w du­chu życz­li­wo­ści i po­sza­no­wa­nia od­mien­no­ści.

[1] Fran­cu­ski psy­cho­ana­li­tyk ży­jący w la­tach 1924–1996.

[2] Ra­ca­mier P.-C., Le génie des ori­gi­nes, Payot, 1992.

[3] Se­ar­les H., L’ef­fort pour ren­dre l’au­tre fou, Fo­lio Es­sais, Gal­li­mard, 2002.

[4] Hi­ri­goyen M.-F., Le har­ce­le­ment mo­ral: la vio­lence per­verse au qu­oti­dien, Sy­ros, 1998.

Rozdział 1

Od potrzeby do pragnienia, energia popędu

Rozdział 2

Mowa, ulubione pole do popisu narcystycznego dewianta

Rozdział 3

Narcyz Wrażliwy

Rozdział 4

Dewiant – dziecko w ciele dorosłego człowieka

Rozdział 5

Niedokończona żałoba

Rozdział 6

Strategie dewianta

Rozdział 7

Dewiacyjny wpływ na ofiarę

Rozdział 8

Jak walczyć z narcystycznym dewiantem

Rozdział 9

U źródeł perwersji

Rozdział 10

Rodzaje współczucia

Rozdział 11

Narcystyczny dewiant i jego ofiara – zgubny walc

Zakończenie

Dodatek

Bibliografia

Je­śli chcesz po­głę­bić swoją wie­dzę na te­mat de­wia­cji nar­cy­stycz­nej, mo­żesz za­po­znać się z opra­co­wa­niami, które zo­stały wy­ko­rzy­stane przy pi­sa­niu tej książki.

Popędy

Sig­mund Freud, Trzy roz­prawy z teo­rii sek­su­al­nej, Wy­daw­nic­two Bel­lona, 2025.

Sig­mund Freud, Po­pędy i ich losy [w:] Psy­cho­lo­gia Nie­świa­do­mo­ści. Dzieła, t. VIII, Wy­daw­nic­two KR, 2009.

Alain Gi­be­ault, Les pul­sions: Amour et faim. Vie et mort, coll. Les gran­des déco­uver­tes de la psy­cha­na­lyse, Tchou, 1997.

Mechanizmy obronne

Anna Freud, Ego i me­cha­ni­zmy obronne, Wy­daw­nic­two Na­ukowe PWN, 2012.

Ser­ban Io­ne­scu, Ma­rie-Ma­de­le­ine Ja­cquet, Claude Lhote, Les méca­ni­smes de défense, coll. Fac. psy­cho­lo­gie, Na­than Uni­ver­sité, 1997.

Narcyzm i związane z nim patologie

Jean Ber­ge­ret, La per­son­na­lité nor­male et pa­tho­lo­gi­que, coll. Psy­chi­smes, Du­nod, 1996.

Chri­sto­phe Carré, La ma­ni­pu­la­tion au qu­oti­dien: la re­pérer, la déjo­uer, en jo­uer, Ey­rol­les, 2007.

Chri­sto­phe De­jo­urs, So­uf­france en France: la ba­na­li­sa­tion de l’in­ju­stice so­ciale, Seuil, 1998.

Sig­mund Freud, Wpro­wa­dze­nie do nar­cy­zmu [w:] Ży­cie sek­su­alne, Wy­daw­nic­two KR, 2012.

Ma­rie-France Hi­ri­goyen, Le har­cèle­ment mo­ral: la vio­lence per­verse au qu­oti­dien, Sy­ros, 1998.

Otto Kern­berg, Les tro­ubles li­mi­tes de la per­son­na­lité, coll. Psy­chi­smes, Du­nod, 1997.

La per­ver­sion nar­cis­si­que, "Re­vue fra­nça­ise de psy­cha­na­lyse" nr 3, vol. 67coll. La Pa­tho­lo­gie nar­cis­si­que, PUF, 2003.

Żałoba

Sig­mund Freud, Ża­łoba i me­lan­cho­lia [w:] Psy­cho­lo­gia nie­świa­do­mo­ści, Wy­daw­nic­two KR, 2009.

Eli­sa­beth Kübler-Ross, Śmierć. Ostatni etap roz­woju, MT Biz­nes, 2008.

Rezyliencja

Bo­ris Cy­rul­nik, Un me­rve­il­leux mal­heur, Od­ile Ja­cob, 1999.

Bo­ris Cy­rul­nik, Les vi­la­ins pe­tits ca­nards, Od­ile Ja­cob, 2001.

Teorie Paul-Claude'a Racamiera

Paul-Claude Ra­ca­mier, An­tœdipe et ses de­stins, Ap­sy­gée, 1989.

Paul-Claude Ra­ca­mier, Le génie des ori­gi­nes, Payot, 1992.

Paul-Claude Ra­ca­mier, L’in­ce­ste et l’in­ce­stuel, Édi­tions Col­lège.

Inne dzieła

Me­la­nie Klein, Joan Ri­viere, L’amour et la ha­ine: le be­soin de répa­ra­tion, Payot, 2001.

Jean La­plan­che, Jean-Ber­trand Pon­ta­lis, Słow­nik psy­cho­ana­lizy, Wy­daw­nic­two Ale­theia, 1996.

Paul-Claude Ra­ca­mier, Les schi­zo­ph­rènes, Payot, 2001.

Ha­rold Se­ar­les, The ef­fort to drive the other per­son crazy [w:] „Bri­tish Jo­ur­nal of Me­di­cal Psy­cho­logy” nr 1, vol. 32, 1959, ss. 1–18.

Paul Wat­zla­wick, John H. We­akland, Ri­chard Fisch, Change: Prin­ci­ples of Pro­blem For­ma­tion and Pro­blem Re­so­lu­tion, W. W. Nor­ton & Com­pany, 2011.

Do­nald Wo­ods Win­ni­cott, Za­bawa a rze­czy­wi­stość, Wy­daw­nic­two Imago, 2011.

Do­nald Wo­ods Win­ni­cott, Obiekty przej­ściowe i zja­wi­ska przej­ściowe [w:] Za­bawa a rze­czy­wi­stość, Wy­daw­nic­two Imago, 2011

Jak się bronić przed manipulacją

Jean-Charles Bouchoux

Tłumaczenie: Katarzyna Iwaszkiewicz

Original French title: Les pervers narcissiques Qui sont-ils, comment fonctionnent-ils, comment leur échapper? © 2009, 2011, 2019 Éditions Eyrolles, Paris, France

© for the Polish edition: Wydawnictwo RM, 2025All rights reserved.

Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska [email protected]

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.

Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.

Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książki, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: [email protected]

ISBN 978-83-8151-995-3 ISBN 978-83-7147-187-2 (ePub)

Redaktorka prowadząca: Barbara Ramza-KołodziejczykRedakcja: Barbara Ramza-KołodziejczykKorekta: Małgorzata RóżyckaProjekt okładki: Adelina SandeckaEdytor wersji elektronicznej: Edyta GadajOpracowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec