Dlaczego się szczepimy? - dr Ewa Krawczyk - ebook + książka

Dlaczego się szczepimy? ebook

Krawczyk Ewa

4,5

Opis

Wydawałoby się, że po ponad dwóch wiekach stosowania szczepionek, można stwierdzić bez żadnych wątpliwości, jakim są znakomitym orężem w walce z chorobami. Niestety rosnące w siłę ruchy antyszczepionkowe z uporem i bezwzględnie próbują zdyskredytować ugruntowaną wiedzę, oskarżając szczepienia o wszystko, co najgorsze. Począwszy od trucia i zabijania dzieci, przez powodowanie nieuleczalnych i ciężkich chorób, aż po rzekomy wpływ na zmianę orientacji seksualnej. Tymczasem opinia nauki o szczepionkach jest jednoznacznie pozytywna. Działają bardzo efektywnie, a ich stosowanie jest bezpieczne.

dr Ewa Krawczyk zebrała całą niezbędną wiedzę na temat powstania, historii i dobroczynnego działania szczepionek na zdrowie jednostek, jak i populacji. Dlaczego się szczepimy? to nieoceniona pozycja, która pozwoli wam prowadzić rzeczowe dyskusję z antyszczepionkowcami, ale również rozwieje wszelkie wątpliwości w sprawie szczepień i szczepionek.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 246

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,5 (2 oceny)
1
1
0
0
0

Popularność




Najukochańszemu Pawełkowi

1 Dlaczego szczepienia?

Dlaczego w ogóle dyskutujemy o szczepieniach? Skąd pomysł pisania o szczepionkach? Czy obecnie istnieje taka potrzeba? Wydawałoby się przecież, że po ponad dwóch wiekach stosowania szczepionek – nie tylko u poszczególnych osób w określonych sytuacjach, ale i masowo w ramach powszechnych programów szczepień wdrożonych na całym świecie – można stwierdzić bez żadnych wątpliwości, jak znakomitym orężem w walce z chorobotwórczymi drobnoustrojami i z chorobami zakaźnymi są szczepionki.

Bez żadnych wątpliwości? Niestety niezupełnie. Rosnące w siłę ruchy antyszczepionkowe z uporem i bezwzględnie próbują zdyskredytować szczepionki, oskarżając je o wszystkie najgorsze plagi tego świata, począwszy od trucia i zabijania dzieci, przez powodowanie nieuleczalnych i ciężkich chorób, a skończywszy na absurdach, takich jak zmiana koloru włosów czy nawet orientacji seksualnej po zastosowaniu szczepionki. Ruchy antyszczepionkowe nie pojawiły się niedawno, towarzyszą programom szczepień od samego początku, ale obecnie są silniejsze niż kiedykolwiek. Ułatwił im to niewątpliwie internet, czyli łatwa w obsłudze, szybka i ogólnodostępna platforma, pozwalająca na błyskawiczne szerzenie dowolnych antynaukowych bzdur.

Czy szczepienia są kontrowersyjne?

Przedstawicielom ruchów antyszczepionkowych udało się ponadto – i to zjawisko jest stosunkowo nowe – doprowadzić do tego, że ich teorie (a raczej pseudoteorie, bo wstyd określić takim mianem niektóre z tych wynurzeń) pojawiły się w głównym nurcie medialnym i są traktowane zupełnie serio. Z jednej strony mamy więc poważne informacje naukowe, rzetelne i prawdziwe, a z drugiej – jakieś dziwaczne teorie spiskowe, na które wypadałoby raczej machnąć ręką niż brać je na serio. Niestety obserwujemy dziś raczej pewnego rodzaju równowagę poglądów, tak jakby były one sobie równe pod względem jakości merytorycznej. Dużą szkodę nauce wyrządziły w tej kwestii media. Dziennikarze do swych programów i w swych artykułach – w słusznym zresztą dążeniu do szukania prawdy – zapraszali uczestników debaty, którzy przedstawiali poglądy obu przeciwstawnych stron. To dążenie do ukazywania prawdy, która jakoby miała leżeć pośrodku (działanie to zyskało zresztą nazwę „prawdopośrodkizm”; w piśmiennictwie anglojęzycznym opisuje się taką postawę mianem bothsidesism lub wręcz false balance, czyli fałszywa równowaga), a nie tam, gdzie w rzeczywistości leży, spowodowało oczywistą reakcję u odbiorców. Skoro jest tak, mówili czytelnicy i widzowie, że prawda leży pośrodku, skoro mamy do czynienia po prostu z różnymi poglądami, ale są one na podobnym poziomie merytorycznym, to wystarczy przecież wybrać jeden z nich. Który? Co za różnica? Każdy wybór będzie miał sens, każdy będzie dobry.

Z sytuacji tej wynikło fałszywe przekonanie, mocno zresztą wzmacniane przez ruchy antyszczepionkowe, że istnieje obecnie spór na temat szczepień. W rzeczywistości nauka już dawno uznała skuteczność szczepionek w zapobieganiu chorobom zakaźnym, ich bezpieczeństwo i potrzebę stosowania, a dodatkowo zrobiła to wielokrotnie, w szeroko zakrojonych, różnorodnych badaniach, i żaden rzetelny naukowiec nie ma co do tego cienia wątpliwości. Tymczasem antyszczepionkowcy chcą powszechnego uznania, że obecnie istnieje debata na temat szczepień, a co za tym idzie – że szczepienia są kontrowersyjne.

W swej argumentacji posługują się w tym celu rozmaitymi środkami retorycznymi, będącymi w istocie świadomie stosowanymi błędami logiczno-językowymi. Mają one na celu wprowadzenie w błąd rozmówców, a także słuchaczy i czytelników, czyli potencjalnych odbiorców ewentualnej debaty. Takie nieuczciwe środki logiczno-językowe to, obok wszelakich chwytów erystycznych, między innymi utrzymywanie, że istnieje równowaga między argumentami pro- i antyszczepionkowców (false equivalency), czy twierdzenie, że przeszukanie kilku stron internetowych czyni daną osobę takim samym specjalistą jak naukowiec, który całe życie pracował w swojej dziedzinie. Kolejnymi chwytami są: tak zwany cherry-picking (czyli wybieranie takich informacji, które potwierdzają z góry przyjętą tezę, a pomijanie tych, które dowodzą czegoś przeciwnego), używanie dowodów anegdotycznych (anecdotal evidence, anecdata), czyli jednostkowych doświadczeń, które nie są naukowo zweryfikowane jako typowe, a także odwoływanie się do autorytetu („bo skoro jeden profesor, którego lubimy, twierdzi, że szczepionki szkodzą, to na pewno ma rację, a tysiące innych się mylą”). Błędem również jest stanowisko, że nauka jest demokratyczna, a zatem każda dowolna hipoteza ma rację bytu i powinna zostać wzięta pod uwagę (poniekąd tak rzeczywiście jest, nauka lubi rozwiązywać zagadki, w kwestii szczepień jednak wiele z tych „zagadek” rozważono już wielokrotnie, dogłębnie oraz starannie i wiadomo, że opinia nauki o szczepionkach jest jednoznacznie pozytywna). Wreszcie do arsenału antyszczepionkowców należy tworzenie malowniczych teorii spiskowych i wiązanie ich ze sobą. Stosując różnego rodzaju wybiegi językowe, logiczne i argumentacyjne, fabrykują oni w ten sposób pozorne kontrowersje (w języku angielskim zjawisko to nosi nazwę manufactroversy) w kwestiach, w których żadnych rzeczywistych kontrowersji nie ma. Następnie takie wymyślone kontrowersje propagują publicznie, przekonując do nich słuchaczy/widzów.

Podkreślmy zatem stanowczo: szczepionki nie są kontrowersyjne. Nagromadzona w ciągu dziesięcioleci wiedza na ich temat jest wystarczająco szeroka i pogłębiona, aby stwierdzić, że są niezbędne, działają bardzo efektywnie, a ich stosowanie jest bezpieczne. Nie istnieje rzeczywista debata na temat szczepień – nie wśród rzetelnych naukowców, posługujących się solidnymi, niezafałszowanymi danymi naukowymi. Jeżeli antyszczepionkowcy są tak głęboko przeświadczeni o negatywnym działaniu szczepionek na ludzki organizm, to w celu udowodnienia tego poglądu, a przynajmniej w celu rozpoczęcia uczciwej naukowej debaty na ten temat, powinni – zamiast posługiwania się nieuczciwymi i podstępnymi metodami w dyskusji – przedstawić porządnie udokumentowane informacje naukowe potwierdzające ich stanowisko. Dotychczas, mimo że przez ponad dwieście lat swej działalności próbowali, nie udało im się to. I nie wygląda, aby udało się kiedykolwiek.

Szczepienia ofiarą własnego sukcesu

Szczepionki stały się również ofiarami własnego sukcesu. W momencie, kiedy pojawia się groźba wybuchu epidemii jakiejś choroby zakaźnej, przeciw której istnieją szczepienia, ludzie zaczynają się szczepić ze strachu. Dzięki szczepieniom spada liczba chorujących (i umierających) na tę chorobę osób. Ponieważ szczepionki są bardzo skuteczne, spadek ten jest tak duży, że ludzie przestają widzieć w swoim otoczeniu chorych i umierających, a co za tym idzie – przestają się obawiać choroby. A skoro przestają się obawiać, przestają się również szczepić, bo nie widzą sensu takiego działania.

Kiedy liczba osób unikających szczepień wzrasta, wzrasta przy tym podatność poszczególnych ludzi oraz całych populacji na daną chorobę zakaźną. Co skutkuje tym, że coraz więcej osób zaczyna chorować, aż do powrotu epidemii. Historia zatacza koło. Cały cykl powtarza się od nowa, ponieważ nie pamiętamy o przeszłości, nie chcemy o niej pamiętać i nie uczymy się na własnych błędach. Dodatkowo to odrzucanie starożytnej mądrości o historii jako nauczycielce życia wykorzystywane jest i skwapliwie wspierane przez ruchy antyszczepionkowe. W chwili gdy ludzie zaczynają myśleć, że „ta choroba jest już dawno wyeliminowana, nie znam nikogo, kto na nią chorował, więc po co mam się szczepić?”, antyszczepionkowcy postulują i propagują taki właśnie sposób myślenia, gorliwie kopiąc dołek pod całą populacją i narażając nas wszystkich.

I właśnie dlatego warto pisać o szczepieniach. Warto przypominać, że szczepionki – bez żadnych wątpliwości i kontrowersji – są ogromnie skuteczne i bezpieczne. Warto wciąż powtarzać, że są bezdyskusyjnie najlepszym sposobem na radzenie sobie z chorobami zakaźnymi, jaki posiadamy. Warto też zauważać, że choroby te nadal istnieją, w dodatku potrafią być bardzo niebezpieczne. Trzeba również podkreślać, że niektóre z nich mają się obecnie bardzo dobrze (zapomniane na pewnych terenach choroby powracają, pojawiają się epidemie) między innymi dzięki szkodliwej i groźnej działalności ruchów antyszczepionkowych. I warto może też zgromadzić odpowiednią wiedzę w jednym miejscu, aby była pod ręką, nie tylko przy okazji nieuchronnych dyskusji z antyszczepionkowcami, ale również wtedy, kiedy chcemy odpowiedzieć na czyjeś wątpliwości w sprawie szczepień i szczepionek. To właśnie jest celem tej książki.

2 Czym są szczepionki?

Szczepionki są jednym z najbardziej naturalnych sposobów ochrony przed groźnymi chorobami. Twierdzenie to może wydawać się nieco zaskakujące, zwłaszcza gdy słucha się przedstawicieli ruchów antyszczepionkowych z uporem przekonujących, że szczepienia to sztuczna ingerencja w ciało człowieka i że szczepionki zawierają niemal całą tablicę Mendelejewa, począwszy od toksyn, a skończywszy na środkach plemnikobójczych i pestycydach.

Jak działają szczepionki?

Tymczasem prawda jest taka, że szczepionki wykorzystują naturalne własności organizmu. Szczepionka to, zgodnie z definicją, produkt biologiczny, który zdolny jest wywoływać określone reakcje układu odpornościowego (immunologicznego), co powoduje powstawanie odporności przeciw chorobie zakaźnej, a przy tym nie wpływa szkodliwie na organizm. Mechanizm działania szczepionek polega na odpowiednim pobudzaniu układu immunologicznego, podobnie jak pobudziłby tę odpowiedź czynnik chorobotwórczy (na przykład bakteria czy wirus, ogólnie – patogen). Układ immunologiczny odpowiada bowiem na atak patogenu poprzez wytworzenie przeciwciał, to jest wyspecjalizowanych złożonych białek skierowanych przeciw odpowiednim cząsteczkom – antygenom – tego wirusa czy bakterii. Przeciwciała są w stanie rozpoznać antygeny, co zapoczątkowuje wiele różnych reakcji układu odpornościowego, a w konsekwencji powoduje unieszkodliwienie i zniszczenie czynnika chorobotwórczego. Podobnie dzieje się w przypadku podania szczepionki. Układ immunologiczny produkuje przeciwciała rozpoznające antygeny, które znajdują się w szczepionce, i powodujące ich zniszczenie. Jest to pierwszy aspekt działania układu odpornościowego w odpowiedzi na szczepionkę.

Drugim, kluczowym aspektem działania układu odpornościowego w odpowiedzi na szczepienie (podobnie jak na zakażenie) jest powstanie tak zwanych komórek pamięci immunologicznej. Te wyspecjalizowane komórki układu odpornościowego mają zdolność „uczenia się”, dzięki kontaktowi ze szczepionką, charakterystycznych cech danego wirusa czy bakterii i „zapamiętywania” tych cech. Kiedy organizm ponownie zetknie się z takim patogenem, „nauczony” układ immunologiczny będzie w stanie rozpoznać patogen i zareagować nań szybko, precyzyjnie i skutecznie, sprawnie produkując nowe przeciwciała.

Działanie szczepionek to zatem wywołanie całkowicie naturalnej reakcji organizmu przeciw określonym patogenom. Jest to konkretny rodzaj odporności, tak zwana odporność czynna, powstająca w sposób aktywny (czynny) w odpowiedzi na antygeny podane z zewnątrz.

Rodzaje odporności

Nauka opisuje kilka rodzajów odporności. Podstawowym rozróżnieniem jest podział na odporność wrodzoną i nabytą.

Odporność wrodzona stanowi pierwszą linię obrony, jest zespołem nieswoistych (niespecyficznych) czynników działających szybko w odpowiedzi na obecność jakiegokolwiek intruza. Organizm nie musi się tego rodzaju odpowiedzi „uczyć”, są to, jak sama nazwa wskazuje, mechanizmy wrodzone. Należą do nich czynniki fizyczno-mechaniczne, takie jak bariera nieuszkodzonej skóry; chemiczne, na przykład obecność między innymi w ślinie i łzach pewnego białka (lizozymu) niszczącego bakterie czy wytwarzanie kwasu solnego w żołądku; a także biologiczne, w postaci na przykład specjalnych komórek obronnych organizmu, które są zdolne do pochłonięcia i zniszczenia obcych substancji i patogenów (nazwanych komórkami żernymi, inaczej fagocytującymi; takimi komórkami są na przykład makrofagi). Czasem do odporności nieswoistej zalicza się także obecność normalnie żyjących na skórze i w układzie pokarmowym „dobrych” mikroorganizmów, określanych nazwą „flora fizjologiczna”.

Odporność nabyta to w odróżnieniu od wrodzonej taka odporność, której organizm musi się albo samodzielnie „nauczyć” i ją wytworzyć (mowa wówczas o odporności czynnej), albo musi ją w jakiś sposób otrzymać (wtedy jest to odporność bierna).

Odporność bierną może stanowić zastrzyk surowicy krwi z już obecnymi w niej gotowymi przeciwciałami – organizm nie musi ich więc wytwarzać od nowa. Ważnym sposobem nabywania odporności biernej jest także otrzymanie przeciwciał od matki przez dziecko w mleku lub – jeszcze w czasie ciąży – przez łożysko. Odporność nabyta bierna nie jest jednak długotrwała, bo otrzymane przeciwciała w końcu zanikną.

Co innego odporność nabyta czynna. Dlatego właśnie warto stosować preparaty medyczne, które odpowiadają za powstawanie tego typu odporności. Takimi preparatami są szczepionki. Odporność nabyta po zastosowaniu szczepionek trwa długo, nieraz bardzo długo (po zaszczepieniu niektórymi szczepionkami tak zwanymi żywymi może się utrzymywać prawdopodobnie całe życie). Odpowiedź nabytą czynną stanowią powstające odpowiednie komórki układu immunologicznego (odpowiedź komórkowa) oraz przeciwciała skierowane przeciw danemu czynnikowi zakaźnemu (odpowiedź humoralna). Oczywiście, jak wspomniano wyżej, odporność czynna wytwarza się również w organizmie po naturalnym przechorowaniu danej choroby zakaźnej. Różnica jednak między naturalnym zakażeniem a zaszczepieniem przeciw niemu jest taka, że zakażenie wywołuje chorobę, która – nawet jeśli zazwyczaj łagodna – w niektórych przypadkach może wiązać się z niespodziewanie ciężkim przebiegiem oraz niekorzystnymi następstwami i powikłaniami. W przypadku szczepionek takiego ryzyka nie ma – za pomocą szczepień wytwarzana jest odporność bez groźnych następstw związanych z samą chorobą.

Rodzaje szczepionek

Stosowane szczepionki dzielą się na dwie główne grupy: szczepionki „żywe” i szczepionki inaktywowane, czyli „zabite”.

Szczepionki żywe zawierają drobnoustroje aktywne i funkcjonujące (czyli „żywe”, choć określenie to w przypadku wirusów może być dyskusyjne), wywołujące zatem odpowiedź układu odpornościowego, ale jednocześnie osłabione, unieszkodliwione (atenuowane), tak aby nie mogły powodować choroby. Unieszkodliwianie drobnoustroju zachodzi na przykład na skutek długotrwałego hodowania w laboratoriach (wirus odry hodowany był w laboratorium prawie dziesięć lat, by mógł być użyty jako osłabiony wirus szczepionkowy; odpowiednie przygotowanie szczepu bakteryjnego znajdującego się w szczepionce przeciw gruźlicy zajęło trzynaście lat). Hodowla taka powoduje, że mikroorganizm traci swoje zdolności patogenne (czyli przestaje być chorobotwórczy), zachowując jednocześnie właściwości immunogenne (jest więc nadal w stanie wzbudzać odpowiedź immunologiczną). Przykładami szczepionek żywych atenuowanych są szczepionki przeciw odrze, różyczce czy ospie wietrznej, a z bakteryjnych – szczepionka BCG przeciw gruźlicy.

Cechą charakterystyczną szczepionek żywych jest to, że drobnoustroje w nich zawarte różnią się stosunkowo niewiele od swoich patogennych odpowiedników. Ogólna zasada jest taka, że im bardziej drobnoustrój szczepionkowy podobny jest to tego, który wywołuje chorobę, tym – z punktu widzenia nabywania odporności – lepiej. Aby drobnoustrój szczepionkowy wywołał w organizmie osoby szczepionej odpowiedź immunologiczną, musi się w tym organizmie namnożyć. Odpowiedź ta jest identyczna jak w przypadku naturalnego zakażenia. Dlatego też szczepionki żywe zazwyczaj wywołują silną odpowiedź zarówno humoralną, jak i komórkową układu odpornościowego już po pierwszej zastosowanej dawce (zdarza się jednak, że u pewnego odsetka zaszczepionych osób taka odpowiedź nie powstaje od razu, dlatego niezbędna jest kolejna dawka szczepionki) i odpowiedź ta jest długotrwała (zdaniem ekspertów niektóre żywe szczepionki – po zastosowaniu zgodnie z wytycznymi – zapewniają odporność prawdopodobnie nawet do końca życia osoby zaszczepionej).

Mimo że szczepionki tego typu zawierają aktywne drobnoustroje, które namnażają się w organizmie zaszczepionej osoby, na ogół nie wywołują one choroby. Mogą wywoływać objawy przypominające chorobę, przeciw której się szczepimy, jednak o znacznie łagodniejszym przebiegu. Szczepienie żywą szczepionką może być jednak niebezpieczne u osób z problemami czy chorobami układu immunologicznego. Z tego powodu stosowanie szczepionek atenuowanych jest niewskazane u chorych z immunosupresją (na przykład pacjentów poddawanych leczeniu immunosupresyjnemu, osób zakażonych HIV), a także u kobiet w ciąży. Ponadto mikroorganizmy szczepionkowe mogą się zmieniać i w konsekwencji powrócić do formy pozwalającej im na wywołanie choroby (mówimy wówczas, że nastąpiła rewersja do formy wirulentnej, chorobotwórczej). Na szczęście takie przypadki są niezwykle rzadkie, a zanotowano je i opisano tylko dla żywej szczepionki przeciw polio. Dodatkowym problemem związanym ze stosowaniem szczepionek żywych jest ich stosunkowo niska odporność na wahania temperatury, co może powodować trudności z przechowywaniem, transportem i stosowaniem w pewnych warunkach klimatycznych.

Inny typ stanowią szczepionki zawierające nieaktywne, zabite (inaczej: inaktywowane, na przykład za pomocą czynników chemicznych) mikroorganizmy, które nie mogą namnażać się w organizmie osoby zaszczepionej, bądź jedynie ich fragmenty. Dlatego absolutnie niemożliwe jest wywołanie choroby przez takie szczepionki, nawet u chorego z immunosupresją. Szczepionki te są także, w odróżnieniu od żywych, mniej immunogenne, ponadto powstającą odpowiedź immunologiczną stanowią przede wszystkim przeciwciała, które w dodatku mogą zanikać z czasem, dlatego w ich przypadku istnieje konieczność stosowania wielu dawek szczepionki w ramach schematu szczepień, w tym dawek przypominających, a niekiedy i dodatkowych substancji pobudzających układ immunologiczny (adiuwantów). Szczepionki inaktywowane są na ogół łatwiejsze w przechowywaniu i transporcie niż szczepionki żywe.

W grupie tej wyróżniamy kilka podtypów w zależności od metod ich skonstruowania. Pierwszy stanowią szczepionki zawierające całe komórki drobnoustrojów (bądź, jeśli mowa o wirusach, całe cząstki wirusowe), przeciw którym chcemy się chronić za pomocą szczepionki. Kolejnym podtypem są preparaty, w których znajdują się tylko wyizolowane, oczyszczone fragmenty drobnoustrojów; te określamy mianem szczepionek podjednostkowych. W grupie tej znajdują się szczepionki rekombinowane, gdzie konkretne białko, na przykład wirusowe, które ma następnie służyć jako szczepionka, produkowane jest w dużych ilościach za pomocą metod inżynierii genetycznej. Kolejnym rodzajem szczepionki złożonej z fragmentów danego drobnoustroju są toksoidy (inaczej: anatoksyny). Toksoidy stosowane są, gdy za objawy danej choroby zakaźnej odpowiada toksyna wydzielana przez drobnoustrój; przykładami są tężec i błonica. W celu wyprodukowania szczepionki toksynę taką inaktywuje się za pomocą na przykład temperatury czy odpowiednich czynników chemicznych, wskutek czego powstaje toksoid: zmodyfikowana toksyna, która działa immunogennie, ale nie szkodzi, czyli nie powoduje choroby. Podtypem szczepionki podjednostkowej są również szczepionki polisacharydowe, składające się z cukrów złożonych (inaczej: wielocukrów, polisacharydów) otoczki bakteryjnej. Pierwszą ich generacją są szczepionki zawierające oczyszczone polisacharydy. Charakteryzują się one dość słabą immunogennością, odporność po ich zastosowaniu jest raczej krótkotrwała, ponadto nie pobudzają wystarczająco układu immunologicznego dzieci poniżej drugiego roku życia (co jest szczególnie istotne, ponieważ w tej grupie wiekowej zdarzają się ciężkie zakażenia spowodowane właśnie bakteriami posiadającymi otoczki). Problemy te zostały rozwiązane, przynajmniej częściowo, dzięki drugiej generacji szczepionek polisacharydowych, mianowicie szczepionkom skoniugowanym. Preparaty te zawierają wielocukier otoczki bakteryjnej połączony z białkiem nośnikowym, co wzmacnia ich aktywność i skuteczność.

Nowym rodzajem dostępnych szczepionek (nad tą technologią prace trwały od dziesięcioleci, a w grudniu 2020 roku preparat taki zaczął być stosowany u ludzi) są szczepionki składające się z mRNA, czyli informacyjnego kwasu rybonukleinowego, na podstawie którego powstają peptydy w komórce organizmu. Przykładem jest wprowadzona do użytku szczepionka przeciw pandemicznej chorobie COVID-19, powodowanej przez nowego koronawirusa SARS-CoV-2. Działanie jej polega na podaniu osobie szczepionej mRNA przenoszącego informację genetyczną o białku S (spike), znajdującym się na powierzchni wirusa, dzięki czemu komórka może wyprodukować to białko. Następnie białko rozpoznawane jest przez układ immunologiczny, co w konsekwencji buduje odporność organizmu przeciw wirusowi.

Co jeszcze znajduje się w szczepionkach?

Szczepionki nie składają się wyłącznie z antygenów, dzięki którym powstaje odporność immunologiczna organizmu skierowana przeciw konkretnym patogenom. W ich skład wchodzą także substancje pomocnicze, a są nimi: związki wzmagające odpowiedź immunologiczną (adiuwanty), konserwanty i substancje stabilizujące.

Adiuwanty (nazwa pochodzi od łacińskiego słowa adiuvare, czyli pomagać) stosowane są w szczepionkach inaktywowanych, dzięki czemu możliwe jest wzmocnienie ich działania i zmniejszenie liczby dawek. Najczęściej stosowanymi adiuwantami są związki chemiczne glinu (na przykład wodorotlenek glinu), czasem z dodatkiem innych substancji (takich jak adiuwant o symbolu AS04, zawierający wodorotlenek glinu i monofosforylolipid A). Adiuwanty glinowe, stosowane od dziesięcioleci, są bardzo bezpieczne (rzadko wiążą się z reakcjami uczuleniowymi), skuteczne i uznaje się je za złoty standard w wakcynologii.

Stosowanie związków konserwujących w szczepionkach ma na celu zabezpieczenie ich przed zanieczyszczeniem preparatu szczepionkowego, wstrzykiwanego wszak do organizmu, niebezpiecznymi bakteriami lub grzybami. Najlepiej znanym konserwantem jest tiomersal – związek rtęci metabolizowany w organizmie do etylortęci. Tiomersal zyskał złą sławę za sprawą podejrzeń o niekorzystne działanie szczególnie na rozwijające się organizmy dzieci (głośną kwestią stało się zwłaszcza doszukiwanie się związku tiomersalu z występowaniem autyzmu), znana jest bowiem szkodliwość innego związku rtęci, mianowicie metylortęci. Etylortęć jest jednak wydalana z organizmu znacznie szybciej niż metylortęć, a zatem jej stężenia w organizmie nie stanowią zagrożenia dla zdrowia. Wielokrotnie przeprowadzane na całym świecie badania naukowe potwierdzają, że dawki tiomersalu stosowane w szczepionkach są bezpieczne (efektami niepożądanymi, które notowano po szczepieniu, były tylko łagodne objawy, takie jak zaczerwienienie i spuchnięcie w miejscu wkłucia, ustępujące po kilku dniach; uczulenie na tiomersal występuje rzadko). Nigdy też nie wykazano związku przyczynowo-skutkowego między używaniem tiomersalu w szczepionkach a występowaniem zaburzeń należących do spektrum autyzmu u dzieci.

Substancje stabilizujące, takie jak cukry, aminokwasy czy białka, dodawane są do szczepionek w celu zabezpieczenia ich przed negatywnym wpływem wysokich bądź niskich temperatur podczas transportu i przechowywania. Z ich stosowaniem może wiązać się wystąpienie poważnych reakcji alergicznych (mowa tu o żelatynie stosowanej jako stabilizator), dlatego w przypadku stwierdzenia takich alergii podawanie szczepionek zawierających te składniki jest przeciwwskazane.

W szczepionkach mogą znajdować się również niewielkie ilości substancji czy związków chemicznych stosowanych w trakcie procesu produkcyjnego danej szczepionki. Najczęściej zwraca się uwagę na formaldehyd używany do inaktywowania wirusów, antybiotyki stosowane w celu zapobiegania nadkażeniom bakteryjnym czy też składniki podłoży hodowlanych, na których hoduje się wirusy wchodzące w skład szczepionki (na przykład białka komórek hodowli komórkowych, białka jaja kurzego). Ilość formaldehydu zawarta w stosowanych szczepionkach jest jednak całkowicie bezpieczna (wielokrotnie mniejsza od ilości formaldehydu, która w ludzkim ciele powstaje w wyniku naturalnych procesów) i przyjmowanie takich szczepionek nie powinno budzić żadnych obaw. Natomiast zawartość białka kurzego w niektórych szczepionkach może być niebezpieczna dla osób na nie uczulonych. Decyzja o szczepieniu (bądź nieszczepieniu) w takich wypadkach powinna być podjęta indywidualnie i z dużą ostrożnością. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku alergii na antybiotyki.

Ogólne zasady dotyczące szczepień

Celem szczepień jest po pierwsze zabezpieczenie przed chorobą zakaźną osoby szczepionej, a po drugie zapewnienie ochrony populacji przed tą chorobą. Szczepionki bowiem, jeśli stosowane są zgodnie z zasadami i prawidłowo, przyczyniają się do powstawania odporności grupowej (inaczej zbiorowiskowej, zbiorowej, herd immunity). W ten sposób chronią nie tylko osobę szczepioną, ale także zapobiegają szerzeniu się zakażenia na inne osoby z jej otoczenia. Od reguły tej istnieją wyjątki (są szczepionki, których stosowanie nie powoduje powstania odporności grupowej), ale ogólnie rzecz biorąc, zdecydowanie korzystnym efektem powszechnych szczepień jest to, że nawet osoby, które z racji medycznych przeciwwskazań nie mogą poddać się szczepieniom, także są pośrednio chronione przed chorobami zakaźnymi.

Aby nastąpiło zjawisko odporności grupowej, określony – odpowiednio wysoki, inny dla każdego zakażenia – odsetek ludzi musi zostać zaszczepiony. W celu zorganizowania i wprowadzenia powszechnych szczepień ochronnych w całych populacjach specjaliści przygotowują programy (schematy) szczepień – tak zwane kalendarze szczepień – opierając się na wiedzy na temat epidemiologii konkretnego zakażenia w danej chwili w danym kraju. Kalendarze te są często uzupełniane i aktualizowane ze względu na zmieniającą się sytuację epidemiologiczną. Wszelkie rekomendacje i wskazówki, w tym dotyczące rodzaju szczepionek, sposobu ich podawania, odstępu między dawkami, przeciwwskazań do szczepień i zachowywania odpowiednich zasad ostrożności przed szczepieniem, opracowywane są w celu jak najlepszej ochrony zarówno jednostki, jak i społeczeństwa przed chorobami zakaźnymi i efektywnego zmniejszenia ryzyka wystąpienia niekorzystnych efektów szczepień.

3 Krótka historia szczepień i ruchów antyszczepionkowych

Kiedy antyszczepionkowcy atakują szczepionki, w ich wypowiedziach daje się wyczuć (a czasami jest to wyrażone dosłownie), że szczepionki to jakaś nowość, że wprowadzono je najdalej przedwczoraj tylko po to, aby zaszkodzić szczepionym. Tak chyba należy rozumieć ich zastrzeżenia, kiedy sugerują, że szczepionki nie są w ogóle kontrolowane, nie istnieją badania nad ich bezpieczeństwem czy skutecznością i to oni są pierwszymi ludźmi, którzy w ogóle mają z tymi szczepionkami do czynienia, dlatego też zapewne czują się w obowiązku, aby zwracać uwagę na wszelkie aspekty pomijane jakoby przez specjalistów, naukowców i lekarzy.

Tymczasem dzieje szczepień sięgają wstecz przynajmniej IX–X wieku naszej ery (a może nawet czasów przed naszą erą). Historyczne źródła wspominają, że buddyjskie mniszki w Chinach, aby zyskać uodpornienie przeciw ospie prawdziwej, stosowały tak zwaną wariolację. Wariolacja jest techniką polegającą na zastosowaniu materiału (strupa) pobranego od chorego na ospę i podaniu go kolejnej osobie, na przykład za pomocą intensywnego wcierania w skórę albo wdmuchiwania do nosa sproszkowanego materiału. Wariolacja znana była także na kontynencie afrykańskim. W XVIII wieku lady Mary Wortley Montagu, angielska arystokratka, dowiedziała się o technice wariolacji i kazała uodpornić swojego syna w Konstantynopolu, a następnie entuzjastycznie rozpropagowała tę metodę w Anglii. Wariolacja zaczęła także zyskiwać zwolenników po drugiej stronie oceanu, szczególnie kiedy Boston dotknęła poważna epidemia ospy prawdziwej w 1721 roku. Wówczas to lekarz Zabdiel Boylston, namawiany przez znanego purytańskiego pamflecistę Cottona Mathera (który o wariolacji dowiedział się prawdopodobnie nie tylko z angielskich czasopism medycznych, ale również od swojego pochodzącego z Afryki niewolnika o imieniu Onesimus), zapoczątkował stosowanie wariolacji na kontynencie amerykańskim. Na popularność tej metody uodpornienia wpłynął także fakt, że śmiertelność wskutek wariolacji wynosiła 1–4 %, natomiast śmiertelność z powodu ospy u osób niepoddanych wariolacji – 14–30 %. Wysiłki popularyzowania, jak byśmy dziś powiedzieli, uodpornienia przeciw ospie podejmował między innymi Benjamin Franklin (zwłaszcza po tym, jak na ospę zmarł jego syn), wariolacji poddawali się również politycy (John Adams) i koronowane głowy (caryca Katarzyna Wielka). A zdarzały się nawet głosy (już wtedy, w XVIII wieku!), że możliwe jest całkowite wyeliminowanie ospy prawdziwej.

A wszystko to jeszcze przed Edwardem Jennerem – angielskim lekarzem, który dokonał prawdziwego przełomu. W celu uodpornienia ludzi przed ospą prawdziwą nie stosował on wariolacji. Wykorzystał natomiast materiał pobrany od osób zakażonych inną chorobą, ospą krowią, zwaną też krowianką, mając nadzieję, że osoby te następnie nie zapadną na ospę prawdziwą. (Choć warto zauważyć w tym miejscu, że Jenner nie był pierwszy – historia wspomina o angielskim hodowcy bydła o nazwisku Benjamin Jesty, który zastosował tego typu metodę jakieś dwadzieścia lat wcześniej. Nie był jednak, w odróżnieniu od Jennera, zainteresowany publikacją swoich osiągnięć ani ich systematycznym testowaniem, dlatego został w dużym stopniu zapomniany). Procedurę Jennera nazwano „wakcynacją”, w odróżnieniu od „wariolacji”, a słowo pochodziło od łacińskiego vacca, czyli krowa. 14 maja 1796 roku Jenner zaszczepił kilkunastoletniego Jamesa Phippsa, wprowadzając przez nacięcie na skórze chłopca materiał zakaźny ze zmian skórnych spowodowanych ospą krowią u dojarki o nazwisku Sarah Nelmes. Niedługo później okazało się, że podanie Phippsowi materiału zakaźnego od chorego na ospę prawdziwą w istocie nie powoduje rozwoju choroby – chłopiec był uodporniony. W ten sposób narodziła się nowoczesna wakcynologia. W kolejnych latach wakcynacja, jako bezpieczniejsza od wariolacji, zaczęła być stosowana na coraz większą skalę.

Okazała się też skuteczna. W XIX wieku odnotowywano – w niektórych rejonach – spadek liczby umierających na ospę. Szczepionka była zresztą udoskonalana, przestano stosować materiał pobrany od ludzi, a zaczęto wykorzystywać całkowicie zwierzęcy, co poprawiło jej bezpieczeństwo. Według danych historycznych wciąż pojawiały się jednak epidemie, takie jak w czasie wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie. Rządzący próbowali wprowadzać przepisy nakazujące szczepienia, nie zawsze były one jednak egzekwowane. Ponadto ludzkość nękały inne choroby: odnotowano pierwszą pandemię cholery czy epidemię błonicy, a także polio. Potrzeba wynalezienia szczepień przeciw tym chorobom kierowała licznymi badaczami, lekarzami, naukowcami i eksperymentatorami. Pracowano również nad technikami produkcji szczepionek. Intensywnie rozwijały się techniki atenuacji, czyli unieszkodliwiania zarazków w celu szczepienia. Pierwszą taką otrzymaną w laboratorium szczepionką był opracowany przez Louisa Pasteura preparat przeciw cholerze drobiu (choć za znacznie bardziej spektakularne osiągnięcie Pasteura uważa się późniejsze stworzenie skutecznej szczepionki przeciw wściekliźnie). Nie obyło się przy tym zresztą bez kontrowersji, związanych przede wszystkim z zastosowaniem groźnego – choć osłabionego, to jednak budzącego obawy – patogenu. Warto zatem zauważyć, że pod koniec XIX wieku wynaleziono także szczepionki produkowane inną metodą, mianowicie inaktywacji (czyli po prostu zabicia chorobotwórczego drobnoustroju). W ten sposób powstały szczepionki przeciw chorobom bakteryjnym, takim jak cholera czy dur brzuszny, a także, już w pierwszej połowie XX wieku, pierwsza inaktywowana szczepionka przeciw chorobie wirusowej, czyli szczepionka przeciw grypie.

Na pierwszą połowę XX wieku datuje się także kolejny kamień milowy w wakcynologii, to znaczy opracowanie szczepionek w postaci anatoksyn. Dzięki badaniom naukowców, takich jak francuski weterynarz Gaston Ramon i brytyjski immunolog Alexander Glenny, toksyny bakterii powodujących błonicę (a później także tężec) – inaktywowane za pomocą formaldehydu w ten sposób, że przestają działać toksycznie, ale powodują powstawanie odpowiedzi układu odpornościowego – zostały zastosowane w celu ochrony przed tymi niebezpiecznymi chorobami. Dodatkowo Glenny wzmocnił działanie anatoksyny błoniczej poprzez zastosowanie soli glinu, adiuwantu zwiększającego skuteczność szczepionki.

W tym samym czasie powstawały kolejne szczepionki, zarówno atenuowane, jak i zabite. Francuscy bakteriolodzy Albert Calmette i Camille Guérin po żmudnej, wieloletniej atenuacji otrzymali osłabiony szczep prątka gruźlicy, który został zastosowany jako szczepionka. Pod nazwą BCG szczepionka ta wykorzystywana jest do dziś w wielu rejonach świata. Polski biolog Rudolf Weigl opracował skuteczną inaktywowaną szczepionkę przeciw tyfusowi plamistemu, chorobie bakteryjnej (powodowanej przez szczególną grupę bakterii – riketsje) przenoszonej przez wszy, która była plagą żołnierzy na frontach I i II wojny światowej, a także występowała endemicznie w Polsce. Szczepionką była nadzwyczaj zainteresowana III Rzesza, do tego stopnia, że pozwolono Weiglowi prowadzić prace w zamian za szczepionkę dla niemieckich żołnierzy. Weigl wyprowadził Niemców w pole – jego instytut rzeczywiście dostarczał Niemcom szczepionkę, ale był to preparat niepełnowartościowy, słabszy. Normalna szczepionka szmuglowana była natomiast do gett we Lwowie i Warszawie. Proces produkcji szczepionki Weigla był niebezpieczny, polegał na karmieniu wszy ludzką krwią, jednak dzięki temu zajęciu zatrudniani przez Weigla „karmiciele wszy” chronieni byli przed władzami okupacyjnymi; uważa się, że Weigl uratował w ten sposób od śmierci nawet do 3 tysięcy osób.

Druga połowa XX wieku to rozkwit wakcynologii. Powstały wówczas i zostały wprowadzone do stosowania między innymi szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce, a także szczepionka skojarzona chroniąca jednocześnie przed tymi trzema chorobami zakaźnymi. Stało się to dzięki badaniom między innymi Johna Endersa, nazywanego czasem ojcem nowoczesnych szczepionek, oraz niezwykle produktywnego wybitnego wakcynologa i mikrobiologa Maurice’a Hillemana, twórcy licznych preparatów. Dzięki naukowej rywalizacji między Jonasem Salkiem, Albertem Sabinem i polskim wirusologiem Hilarym Koprowskim powstały dwa typy szczepionek przeciw polio (poliomyelitis, chorobie zwanej czasem chorobą Heinego–Medina): szczepionka inaktywowana Salka i szczepionki żywe – Koprowskiego i Sabina. Zarówno żywa, jak i inaktywowana szczepionka przeciw polio są do dziś w użyciu. Poszczególne typy szczepionki przeciw tej chorobie działają trochę inaczej, cel ich stosowania jest nieco inny, dlatego istnieje konieczność dopasowania typów, schematów i dawek szczepień do sytuacji epidemiologicznej panującej w różnych rejonach świata. Ważną dziedziną badań Koprowskiego przy pracy nad szczepionką przeciw polio, ale i przeciw wściekliźnie, było zastosowanie – w celu atenuacji – hodowli wirusów na hodowlach komórkowych, szczególnie pochodzących od gatunku innego niż ten, dla którego szczepionka była przeznaczona.

Innym kamieniem milowym w wakcynologii w drugiej połowie XX wieku było użycie genetycznie modyfikowanych drobnoustrojów do produkcji białek, które następnie miały służyć jako szczepionki (szczepionki rekombinowane). Taką szczepionką jest na przykład znakomita rekombinowana szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW typu B). Do jej wynalezienia doprowadziły wieloletnie badania, między innymi Barucha Blumberga, badacza, którego prace pozwoliły zidentyfikować czynnik zakaźny odpowiedzialny za wystąpienie WZW typu B. Odkrycie to doprowadziło następnie do wynalezienia testu diagnostycznego, a także szczepionki przeciw tej chorobie (choć naturalnie rola innych naukowców w procesie prowadzącym do wynalezienia szczepionki, w tym wspomnianego już Maurice’a Hillemana, nie powinna być zapomniana). Inną rekombinowaną szczepionką jest skuteczna i bezpieczna szczepionka przeciw zakażeniu wirusami brodawczaka ludzkiego (HPV), nad którą badania rozpoczęły się w latach 80. XX wieku. Do powszechnego użycia została ona wprowadzona w XXI wieku.

W ostatnich latach naukowcy również nie próżnują, badania trwają, a nowe szczepionki (choćby dwa różne preparaty przeciw półpaścowi czy szczepionka przeciw COVID-19) powstają cały czas.

Dzięki wprowadzaniu w życie programów powszechnych szczepień na całym świecie udało się w dużym stopniu poprawić jakość życia ludzi. W 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO – World Health Organization) ogłosiła całkowitą globalną eliminację (eradykację) ospy prawdziwej. Inne plany i zamierzenia WHO nie skończyły się sukcesem, z różnych zresztą powodów, od sprzeciwu wobec szczepień aż do zjawisk naturalnych (z ciekawostek: wybuch wulkanu Eyjafjallajökull w 2010 roku i spowodowane przezeń utrudnienia w transporcie lotniczym naraziły część rejonów afrykańskich na niedostarczenie bardzo oczekiwanych 15 milionów dawek szczepionki przeciw polio i opóźnienie programu szczepień przeciw tej chorobie). Jednak dzięki szczepionkom udało się znacząco zmniejszyć liczbę zachorowań (i zgonów) ludzi na schorzenia, którym można było w ten sposób zapobiec.

Nie zapominajmy także o badaczkach pracujących przy odkrywaniu nowych szczepionek, o ich pracy, która doprowadziła, bezpośrednio i pośrednio, do przełomów w wakcynologii. Warto wymienić ich nazwiska na przekór tendencji do (celowego bądź nie) pomijania dokonań kobiet w pracy naukowej, szczególnie w dziedzinach zdominowanych przez mężczyzn. Pamiętajmy zatem o Annie Wessels Williams, której prace pomogły stworzyć szczepionkę przeciw błonicy, o Ruth Bishop, dzięki której możliwe było powstanie szczepionki przeciw rotawirusom, oraz o Margaret Pittman, której badania doprowadziły do opracowania między innymi szczepionki przeciw bakterii Haemophilus influenzae, stworzonej przez Rachel Schneerson ze współpracownikami. Nie zapominajmy o cennych badaniach Dorothy Horstmann i Isabel Morgan nad poliowirusami, którym zawdzięczamy szczepionki przeciw polio. Wspomnijmy wreszcie o Pearl Kendrick i Grace Eldering, które z pomocą współpracującej z nimi czarnoskórej badaczki Loney Clinton Gordon stworzyły szczepionkę przeciw krztuścowi i przeprowadziły jej pierwsze próby kliniczne.

A co na to ruchy antyszczepionkowe?

Ruchy