Opis

Jeśli nikt do tej pory ci nie pomógł, to przekonaj się, że ostatnia i najprzyjemniejsza szansa na szczęście to kot!
Nie czujesz się dobrze w swojej skórze. Życie przecieka ci przez palce, świat przelatuje koło nosa. Usiłujesz coś z tym zrobić, zaliczasz kolejne gabinety, przekopujesz się przez stosy poradników. I nic się nie zmienia.
Weź przykład z kota!

Jak autorka tego niezwykłego poradnika, dziewczyna taka jak my wszyscy, która nawiązała bliższy, psychoterapeutyczny kontakt ze swoim kotem:
Najpierw go poobserwuj. Potem z nim pogadaj. A potem przeczytaj list, który do ciebie napisze. I tak z każdym problemem.
Jeśli chcesz zaprzyjaźnić się ze sobą i swoim ciałem, odkryć przyjemność z zabawy i odpoczynku, rozbudzić ciekawość i cieszyć się każdą chwilą – zacznij Życie według kota!

To naprawdę działa!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 101

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Redaktorka prowadząca

Małgorzata Cebo-Foniok

Korekta

Hanna Lachowska

Barbara Cywińska

Projekt graficzny okładki i książki

Małgorzata Cebo-Foniok

Ilustracje

© Maria Sem/Shutterstock

© Antonov Maxim/Shutterstock

© Brovko Serhii/Shutterstock

© janista/Shutterstock

Tytuł oryginału

La Minute chat

Published in the French language originally under the title:

La Minute chat

Copyright © 2018, Éditions First, an imprint of Édi8, Paris, France

All rights reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana

ani przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu

bez zgody właściciela praw autorskich.

For the Polish edition

Copyright © 2019 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241-6989-4

Warszawa 2019. Wydanie I

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-954 Warszawa, ul. Królowej Marysieńki 58

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. OPCJA

Madame Beibeige (lato 1983)

Oczy głęboko zielone

Tajemnic ślą mi cud

Gdy ciałko wyprężone

Wychyla łebek w przód

W objęcia me wtulona

Ze swoim wdziękiem kocim

Szepczę do niej a ona

mruczy do mnie z dobroci

Jej mięciutkie futerko

W przepysznym kolorze beż

Kryje duszę jak piórko

I szczere uczucia też

Gdy na kolanach u mnie

Ciepła w bezgłosie cienia

Odbywamy tajemnie

Długie nieme zwierzenia

Uracza mnie obficie

Swą kocią szlachetnością

Barwimy sobie życie

Wzajemną tą miłością

Słowa cicho szeptane

W czułych chwilach oddania

Za dnia nocą nad ranem

Mają zapach

Wstęp

Koleżanka powiedziała mi przy jakiejś okazji: „Nie ma nic gorszego niż człowiek, który źle się czuje we własnej skórze”. Skomentowałam jej głęboką myśl krótko: „No, fakt…”, bo zaskoczyła mnie kategoryczna wymowa i dość wystudiowane brzmienie tego stwierdzenia… Dalsza rozmowa zeszła na inne tematy. Dopiero wieczorem, kiedy kładłam się spać, zrozumiałam, że kumpela w gruncie rzeczy miała na myśli mnie… „Źle we własnej skórze”, no nie wiem. Ale niespokojna, tak. Czasem wystraszona. A mimo to z wielkim apetytem na życie, chociaż nie udawało mi się go tak naprawdę używać… Pośpiech, natłok spraw, ambicje, zalew motywacyjnych haseł – wszyscy się tego boimy po przekroczeniu trzydziestki. Jakie jest jednak wyjście?

Zaliczyłam wszystkie sale jogi w Paryżu, z tysiąc akupunkturzystów i różnych terapeutów, przekopałam się przez stosy książek na temat rozwoju osobistego, przestawałam z „przebudzonymi”, lecz tak naprawdę nic się we mnie nie zmieniło. Uczciwie muszę przyznać, że miałam z tego ogromną frajdę intelektualną, zapamiętałam wiele pięknych zdań i wspaniałych dewiz na temat życia, górnolotnych myśli, w klacie jednak nic nigdy nie drgnęło – znak, że coś nie gra. Byłam za głupia czy nie dość przebudzona?

Aż któregoś dnia, uginając się pod brzemieniem życia i zmęczona, wpadłam na pewien pomysł: poobserwuję mojego kota, żeby zrozumieć, dlaczego jest taki szczęśliwy. Bo w chwilach rozchwiania emocjonalnego jednego byłam pewna: mój kot jest szczęśliwy. O tak, bardzo szczęśliwy! Czy wobec tego rozwiązanie wszelkich moich zmartwień leżało zwinięte w kłębek na kanapie?

Powiedziałam sobie: „Spójrzmy prawdzie w oczy, kumpela ma rację. Źle się czuję w swojej skórze. Życie mi przechodzi koło nosa i coś mi mówi, że kiedyś w domu spokojnej starości będę tego żałowała”. I jeszcze: „Koty to także samotniki, ale wygląda na to, że dobrze sobie z tym radzą. No, no…” Potem: „Skoro koty zdają się tak dobrze żyć, może bym zainspirowała się swoim zwierzakiem? Ot tak, na próbę?” I wreszcie: „Skoro zawiedli mnie wszyscy guru, wszyscy pisarze, wszyscy myśliciele, wszystkie systemy, może na jakiś czas zrobię kota swoim nauczycielem duchowym?” Bez cienia wątpliwości mój kot, ten mądrala, moje oczko w głowie, może być czymś więcej niż tylko moim mruczusiem, przyjacielem, towarzyszem, pociechą. Postanowiłam zostać uczennicą mojego Kota Ozyrysa. Rewolucję czas zacząć!

Przez ten czas będę musiała uważnie obserwować Ozyrysa i naśladować go, na ile się da, a w każdym razie czegoś się od niego nauczyć. Ciekawski, lubi się bawić, śpioch… Już pierwsze obserwacje są pouczające. Potwierdza się moje przeczucie. Ozyrys wydaje się naprawdę szczęśliwy, zaczynam lepiej rozumieć dlaczego, kiedy uważnie go obserwuję, i chciałabym żyć takim kocim życiem, żeby chociaż liznąć tego szczęścia.

Przystąpiłam do tego eksperymentu, którego efekty zobaczycie. Na tym etapie lektury może się wydawać idiotyczny, dziwaczny, oportunistyczny, ale zawdzięczam mu chwile pełne ogromnych nadziei! Jestem przekonana, że nasza przyjaźń z kotami to furtka do lepszego poznania siebie.

Ale jedno niech będzie jasne: nie usiłuję bardziej pokochać swojego kota ani poczuć się przy nim lepiej (patrz „mruczoterapia”), tylko go wysłuchać, co mam zrobić, aby zmienić swój stosunek do egzystencji, naśladować, ponieważ i on, i ja jesteśmy częścią tego samego wielkiego strumienia życia. Bo to jest właśnie mój prawdziwy cel: udowodnić, że kot może powiedzieć tyle samo – jeśli nie więcej – co nasi najmądrzejsi nauczyciele. Trzeba po prostu o tym pomyśleć. Trzeba spróbować. Trzeba usłyszeć, co koty mają nam do powiedzenia. Ja to zrobiłam. I dostrzegłam dwadzieścia głównych punktów kociego szczęścia.

Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać przy Ozyrysie. Kiedy uczeń jest gotowy, mistrz przybywa – a mówiąc językiem hogwartowskim: „Różdżka sama wybiera swojego czarodzieja”.

1. Mój kot śpi…dużo!

Pogawędka z moim kotem

Ozyrys i sen, duża sprawa. Czy w ogóle zechce o tym rozmawiać? I czy będzie miał mi coś do powiedzenia? Nie wiem. No i czy to naprawdę najlepsza chwila, by zaczynać z nim dyskusję na ten temat? Śpi tak smacznie… Cóż, tak, to dobra chwila, nie mogę czekać.

JA

Ozyrysie, śpisz?

OZYRYS

JA

Ozyrysie, kiciu…

OZYRYS

Mmmmmm…

JA

Wyspało się malutkie? Zdajesz sobie sprawę, że śpisz szesnaście godzin na dobę? Szesnaście godzin!

OZYRYS

I co?

JA

I wcale nie masz poczucia winy! No już, kiciu, tak się tylko droczę. Też bym tak chciała spać, no może nie tyle co ty, ale więcej, niż śpię, i nie mieć poczucia winy.

OZYRYS

JA

Wiesz, właściwie mówię o tym, bo w głębi ducha ci zazdroszczę. Prawdę powiedziawszy, najchętniej bym teraz wszystko odłożyła i ucięła sobie drzemkę na kanapie koło ciebie.

OZYRYS

Tiaaa… I czemu tego nie zrobisz? Jest sobota, wyluzuj. Masz czas, bierz koc i kładź się przy mnie, bo ja chcę jeszcze pospać.

JA

No co ty? Nie masz pojęcia, ile mam roboty: zakupy, sprzątanie, muszę przygotować wszystko na przyszły tydzień… Ach, widać, że nie ty prowadzisz dom.

OZYRYS

Tak, tak, jasne, że rozumiem. A nie masz ochoty siebie przygotować na przyszły tydzień? Popatrz, w przeciwieństwie do ciebie ja, kiedy jestem obudzony, jestem obudzony i w najwyższej formie, nigdy rozmamłany tak jak ty, więc warto dużo spać, żeby czuć się dobrze i być przytomnym po przebudzeniu! Nie rozumiem, dlaczego długie spanie to taki problem.

JA

No właśnie, Ozyrysie, mam do ciebie mnóstwo pytań na temat twojego snu. Co on ci daje, czego potrzebujesz, żeby dobrze spać, jakie są twoje ulubione miejsca do spania (choć na ten temat wiem co nieco!)? Widzę, że masz bardzo zdrowe podejście do snu, słuchasz swojego wewnętrznego zegara. A w ogóle to chciałabym się ciebie poradzić.

OZYRYS

Słuchaj. Może później, proszę! Oczy mi się zamykają. Czuję, że znowu zasypiam. O, ułożę się tam, na dywanie koło kaloryfera, zawsze to odmiana po kanapie. Widzisz?

JA

Aha, chciałam też pogadać o twoich BARDZO wczesnych pobudkach! Myślisz, że pomagają ci zachować równowagę emocjonalną? Ja…

OZYRYS

Później!

MOJE TROCHĘ BARDZIEJ KOCIE ŻYCIE

Moja Kochana Pani!

Lekko się zezłościłem, kiedy podkreśliłaś, że śpię po szesnaście godzin na dobę, a nie powinienem był! Wiem, że nie miałaś o nic pretensji, to było tylko stwierdzenie faktu. Owszem, sypiam średnio szesnaście godzin na dobę! Nigdy tego nie liczyłem i muszę przyznać, że sam jestem pod wrażeniem. Zgadzam się jednak również co do tego, że sen to filar mojego dobrego zdrowia, czuję to i potwierdzam codziennie. Jeśli nie pośpię te szesnaście godzin, staję się drażliwy, a nawet nieznośny! I powiem Ci, że zauważam to samo u Ciebie! Toteż nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Cię, żebyś nad swoim snem zapanowała. Nie mogę już patrzeć, jak po nocach czytasz całymi godzinami i jak co wieczór zasypiasz przed telewizorem. Sądzę, że powinnaś się udać do swojego homeopaty i do akupunkturzysty, może ci pomogą. Zajrzyj też do apteki i zaopatrz się w ziółka. Nie bardzo się na tym znam, słyszałem jednak wiele o roślinach wspomagających sen (waleriana, rumianek, pasiflora…). Na razie podsuwam parę pomysłów, coś pewnie Ci pomoże. Mówię grzecznie, lecz w gruncie rzeczy chcę, żebyś z tym SKOŃCZYŁA!!! Tak, tak, bo ja też Cię obserwuję, wyobraź sobie… Wiedz, że dla Twojego dobra!

• Skończ z tymi chaotycznymi porami wstawania i chodzenia spać! Musisz wyznaczyć sobie stałe pory układania się do snu i pobudki. Popatrz, ja domagam się chrupek codziennie punktualnie o szóstej rano. Nawiasem mówiąc, nie ma nic gorszego od odsypiania w weekend! Bo widzisz, wpasowujesz się w swój rytm biologiczny, wszystko idzie dobrze, po czym pufff! w weekend psujesz wszystko! I jeszcze przez cały tydzień masz rozchwiany rytm snu. To głupie! Obowiązkowo co rano ta sama pora i co wieczór też. Łącznie z weekendem.

• Skończ z walką ze snem wieczorami! Bądź czujna na sygnały, które wysyła Ci ciało (ziewanie, zamykające się oczy…). Reaguj na nie i kładź się spać, jak tylko je zauważysz.

• Skończ z zabieraniem smartfona do łóżka! A żeby wszystko było jak należy, w ogóle zrezygnuj z wszelkich ekranów (telewizor, smartfon, tablet…) minimum godzinę przed ustaloną porą pójścia spać.

• Skończ z bieganiem wieczorem po pracy! Wiem, to Ci nie przypadnie do gustu, ale dla snu nie ma nic gorszego jak uprawianie sportu po godzinie 17. A może byś to robiła w czasie przerwy na lunch? No dobra, wiem, co odpowiesz. Masz rację, wyjątkiem są sporty rekreacyjne, jak pływanie i joga, które możesz uprawiać wieczorem.

• Skończ z piciem kawy po południu! Po godzinie 15 nie pij kawy, herbaty ani alkoholu. Kawa jest w zasadzie zakazana już od południa… To dla Twojego dobra. Popatrz, ja jadę tylko na wodzie i sypiam znakomicie!

• Skończ z przegrzewaniem sypialni! Musisz spać w pokoju względnie chłodnym (około 20°C).

• Skończ z objadaniem się wieczorem! Kolacja zawsze ma być lekka. Bez czerwonego mięsa, bez pikantnych potraw. Jedz wszystkiego mniej. Mówię Ci to z przyjaźni i życzliwości, pamiętaj!

• Skończ z gorącymi kąpielami wieczorem! Wiem, że je uwielbiasz, ale to bardzo niedobre dla snu… Wybieraj prysznic albo letnią kąpiel, maksymalnie w 37°C.

• Skończ z robieniem ze swojej sypialni „miejsca do życia”! Twoja sypialnia to sanktuarium, które powinno służyć tylko do wypoczynku. Czy widziałaś kiedyś, żebym jadł albo pracował na poduszce, na której śpię? Nigdy! I jeszcze jedno bardzo ważne: unikaj wszelkich źródeł hałasu i światła.

Twój Ozyrys, który tylko czeka, żeby się do Ciebie przytulić.

PS A może mała drzemka? O właśnie! To potrzeba fizjologiczna, którą wy, ludzie, niestety ignorujecie z przyczyn towarzyskich. Dziesięcio-, piętnastominutowa drzemka to idealny sposób, żeby stanąć na nogi! Po tak krótkim czasie przechodzi senność, ustępuje zmęczenie, a wzrastają koncentracja i spostrzegawczość. Gorąco polecam.

4 WAŻNE RADY OZYRYSA

WPROWADZIĆ RUTYNĘ SPANIA

Zawsze te same czynności o tej samej porze… Przytulaśna podusia, pachnące świeczki, ciepły koc, książka i tak dalej. Co kto woli, ale kluczem jest zrytualizowanie chwili układania się do snu. Sama wymyślę sobie własne rytuały.

W ZŁE DNI KŁAŚĆ SIĘ WCZEŚNIEJ

Ponure myśli, brak werwy czy nawet napad lęku… Rozwiązanie: trzy dni pod rząd położyć się do łóżka przed godziną 21. Czwartego dnia na pewno będzie widać wyraźną poprawę nastroju.

ĆWICZYĆ ODDYCHANIE PRZEPONOWE, ŻEBY ZASNĄĆ

Leżąc w łóżku wieczorem, kładę dłoń na brzuchu poniżej pępka.

Nabieram powietrza ustami i wciągam je głęboko, aż brzuch wyraźnie się podniesie.

Następnie powoli wydycham powietrze ustami, czując pod dłonią, jak brzuch mi się zapada. Przy takim wydłużonym oddechu spokój spływa na całe ciało.

Wykonuję to minimum trzy razy. Pomiędzy jednym a drugim cyklem wdech–wydech oddycham normalnie.

CODZIENNIE RANO WSTAWAĆ BARDZO WCZEŚNIE I STOSOWAĆ MIRACLE MORNING

Ozyrys mnie ponagla, żebym przeczytała bestseller Hala Elroda Fenomen poranka i zaczęła codziennie rano wstawać znacznie wcześniej. Każe mi nastawić budzik na 5.45. Ten kot zwariował! Ale zapewnia: dodatkowy czas, który dam sobie rano, zanim zacznę ”prawdziwy” dzień, jest potrzebny, by myśleć jasno i mieć energię do wydatkowania do samego wieczora. Pozwoli też żyć całą pełnią, doprowadzać projekty do końca i tak dalej. W tym celu ten czas o bardzo wczesnym poranku należy wypełnić chwilą lektury, chwilą medytacji, chwilą pisania i oczywiście porządnym śniadaniem. Krótko mówiąc, zbudować fundament doskonały, by jak najlepiej zacząć dzień. Ozyrys twierdzi, że wstając wcześnie, będę miała lepsze życie, i wierzę mu na słowo.