Wydawca: Słowo/obraz terytoria Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 52 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Tatuaż przestępcy - Cesare Lambroso

Ci spośród nas, którzy posiadają mnóstwo zboczeń, tym się różnią od człowieka uczciwego i prawego, że ozdabiają swe ciała przeróżnymi szkaradnymi malunkami. Oszuści, rabusie, podpalacze, złodzieje, próżniacy, włóczędzy, zabójcy, pederaści i prostytutki traktują tatuaże jak spis swoich przeszłych występków oraz zapowiedź zbrodni zamierzonych. Nierzadko są wśród tych zdobień rysunki lubieżne, które recydywiści każą sobie wykłuwać w miejscach nieprzyzwoitych, a także sekretne znaki, stosowane przez członków tajnych stowarzyszeń. Zwyczajem tym przestępcy niemało przypominają ludy dzikie i pierwotne, a nie bez znaczenia pozostaje fakt, że większość z nich wywodzi się z niższych stanów. Autor tego naukowego dzieła ów zwyczaj opisał, a także liczbami, przykładami i rysunkami swoje obserwacje poparł, ażeby o ich prawdziwości nikt wątpić nie mógł.

Opinie o ebooku Tatuaż przestępcy - Cesare Lambroso

Fragment ebooka Tatuaż przestępcy - Cesare Lambroso

Uwa­gi wstępne

Mówiliśmy do­tych­czas o właściwościach so­ma­tycz­nych przestępców w ogólności, z po­wo­du wiel­kiej trud­ności zna­le­zie­nia na sto­le ana­to­micz­nym, a bar­dziej jesz­cze w ry­sun­kach za­miesz­czo­nych w al­bu­mach kry­mi­nal­nych – do­ku­mentów, które po­zwo­liłyby nam odróżnić zbrod­nia­rzy uro­dzo­nych od przestępców nałogo­wych i przy­pad­ko­wych; ale tam, gdzie odróżnie­nie było możli­wym, wi­dzie­liśmy, jak ce­chy wyróżniające zbrod­nia­rza od człowie­ka uczci­we­go stop­nio­wo uby­wały, a na­wet zni­kały; najprzód u przestępców małolet­nich, następnie u działających pod wpływem namiętności, zwłasz­cza zaś u przy­pad­ko­wych, wresz­cie u oskarżonych o ban­kruc­two i oszu­stwo – znaj­do­wały się za­le­d­wie u 6–8% osob­ników.

Bio­lo­gię i psy­cho­lo­gię tych właśnie lu­dzi, którzy po­sia­dają w or­ga­ni­zmie ta­kie mnóstwo zbo­czeń, którzy tak często pod­le­gają re­cy­dy­wie zbrod­ni, badać obec­nie za­mie­rzam. Roz­pocznę zaś od tej ce­chy, która po­sia­da cha­rak­ter bar­dziej psy­cho­lo­giczny aniżeli bio­lo­gicz­ny – od ta­tu­owa­nia.

Z 1147 ta­tu­owań zba­da­nych na Włochach prze­ze mnie, 1333 na Fran­cu­zach przez La­cas­sa­gne’a i 448 na Hisz­pa­nach przez Sa­lil­la­sa wy­ni­ka:

Jedną ze szczególnych właściwości człowie­ka pier­wot­ne­go w sta­nie dzi­kim jest łatwość, z jaką pod­da­je się ope­ra­cji, ra­czej chi­rur­gicz­nej niż es­te­tycz­nej, która nosi, wzięte z języków oce­anij­skich, mia­no ta­tu­owa­nia.

We Włoszech ist­nie­je do­tych­czas ten zwy­czaj pod nazwą mar­ca (ce­cha), nzi­to, se­gno (znak), de­vo­zio­ne, a roz­po­wszech­nio­ny jest je­dy­nie wśród naj­niższych klas społecz­nych – między wieśnia­ka­mi, ma­ry­na­rza­mi, ro­bot­ni­ka­mi, pa­ste­rza­mi, żołnie­rza­mi, najczęściej zaś między przestępca­mi, którym na­da­je wsku­tek swej częstości nową, spe­cjalną właściwość ana­to­micz­no-prawną. Zwy­czaj ten badałem długo, szu­kając po­przed­nio przy po­mo­cy wie­lu spo­strzeżeń ge­ne­zy jego u człowie­ka nor­mal­ne­go.

Dla­te­go mogę tu przed­sta­wić re­zul­ta­ty 10 234 spo­strzeżeń, do­ko­na­nych na 3886 zbrod­nia­rzach, nierządni­cach i żołnie­r­zach-przestępcach – prze­ze mnie i przy­ja­ciół mych, zwłasz­cza przez La­cas­sa­gne’a, Mar­ro, Bo­sel­le­go i Sa­lil­la­sa. Przede wszyst­kim jed­nak po­da­je­my ta­blicę z ze­sta­wie­niem tych da­nych.

Wi­docz­nym jest, że mężczyzn ta­tu­owa­nych bywa sto­sun­ko­wo znacz­nie więcej aniżeli ko­biet. Za­zna­czy­my tu jed­nak, że jeżeli li­czyć będzie­my ta­tu­owa­nie no­we­go ro­dza­ju, mod­ne wśród wyższych pro­sty­tu­tek turyńskich, to pro­cent ta­tu­owa­nych wśród nierządnic większy będzie aniżeli wśród ska­za­nych.

Co się ty­czy częstości ta­tu­owa­nia u roz­ma­ite­go ro­dza­ju przestępców i re­cy­dy­wistów, to dzięki po­mo­cy Bo­sel­le­go, Mar­ro i Sa­lil­la­sa mogę tu dać pew­ne cen­ne wskazówki.

Mar­ro z dro­bia­zgo­wością wy­li­czył, że mor­der­cy dają 10% ta­tu­owa­nych, awan­tur­ni­cy (za­da­wa­nie ran) – 21%, gwałci­cie­le – 7%, ra­bu­sie naj­więcej, bo 20%, pod­pa­la­cze – 16%, oszuści – 11%, złodzie­je z włama­niem – 17%, kie­szon­ko­wi – 10%, do­mo­wi – 6%, próżnia­cy i włóczęgi – 12%.

W Hisz­pa­nii wśród 127 ta­tu­owa­nych Sa­lil­las zna­lazł zabójców i awan­tur­ników 60, złodziejów – 53 i fałsze­rzy – 2. Rzecz ja­sna, że naj­większy pro­cent dają re­cy­dy­wiści i zbrod­nia­rze uro­dze­ni, spełniający przestępstwa prze­ciw własności i oso­bom. Naj­mniej­szy zaś (nie licząc roz­pust­ników i de­zer­terów) oszuści i fałsze­rze, za­pew­ne dla­te­go, że są naj­spryt­niej­si, więc ro­zu­mieją do­brze, jaką szkodę może im przy­nieść prak­ty­ko­wa­nie tego zwy­cza­ju.

Z powyżej załączo­nej ta­bli­cy prze­ko­ny­wa­my się, że we Włoszech, po­dob­nie jak u ludów dzi­kich, ko­bie­ty dają znacz­nie mniej­szy od­se­tek ta­tu­owa­nych oraz że wśród mężczyzn nor­mal­nych zwy­czaj ten sta­je się co­raz rzad­szym, na przykład sto­su­nek ta­tu­owa­nych był w 1873 roku dzie­sięć razy mniej­szy aniżeli w 1863.

Stop­nio­wo również, zwłasz­cza w ostat­nich la­tach, zwy­czaj ta­tu­owa­nia zmniej­sza się wśród przestępców, tak że w jed­nym i tym sa­mym mieście pro­cent ta­tu­owa­nych spa­da z 14 do 2%. Naj­wyższa po­zo­sta­je cy­fra ta­tu­owa­nych wśród małolet­nich i woj­sko­wych, do­cho­dzi bo­wiem do 32–40%, oraz wśród re­cy­dy­wistów we Fran­cji, gdzie zwy­czaj ten upo­rczy­wiej się trzy­ma niż we Włoszech.

Fig. 1

Nor­mal­ni

Naj­większa sto­sun­ko­wo licz­ba ta­tu­owa­nych żołnie­rzy po­cho­dzi z Lom­bar­dii, Pie­mon­tu i Mar­chii, naj­mniej­szy pro­cent dają Sar­dyńczy­cy, To­skańczy­cy i Ne­apo­li­tańczy­cy. Fakt ten ma po­niekąd przy­czynę hi­sto­ryczną, zależeć może bo­wiem od do­miesz­ki krwi cel­tyc­kiej, gdyż jed­ni Cel­to­wie spo­między ludów za­chod­nio­eu­ro­pej­skich prak­ty­ko­wa­li ten zwy­czaj. Z tego względu za­pew­ne ta­tu­owa­nie naj­bar­dziej roz­po­wszech­nio­nym jest we Fran­cji. Ale bar­dzo być może, że i świąty­nia w Lo­re­to przy­czyniła się do utrzy­ma­nia i pro­pa­gan­dy tej za­ka­za­nej prak­ty­ki pobożnej, w jej oko­li­cach bo­wiem znaj­dują się licz­ni ope­ra­to­rzy (mar­ca­to­ri), którzy za uta­tu­owa­nie po­bie­rają po 60–80 cen­tymów od oso­by. Jest to wy­so­ka cena, jeżeli pomyślimy o nędzy ope­ro­wa­nych, którym ope­ra­cja ta nie przy­no­si żad­ne­go zy­sku, a często im szko­dzi, po­wo­dując różne cho­ro­by, wrzo­dy, a na­wet gan­grenę.

Co się ty­czy zwykłego zajęcia ta­tu­owa­nych, to najczęściej tra­fiają się pomiędzy nimi wieśnia­cy (40 na 134), zwłasz­cza bez­rol­ni, po­tem idą mu­la­rze (9), prze­woźnicy (8), pie­ka­rze, górni­cy z Car­ra­ry, sto­la­rze, w We­ne­cji woźnice, a w Ro­ma­nii i Ne­apo­lu – ry­ba­cy i pa­ste­rze. Wszy­scy pra­wie mają wykłute zna­ki na dłoniach, rza­dziej na ra­mio­nach, na pier­siach (ma­ry­na­rze), na pal­cach (górni­cy) w kształcie pierścion­ka; nikt, kto nie zwie­dzał krajów za­mor­skich lub nie był w więzie­niu, nie ma znaków na grzbie­cie lub częściach srom­nych.

To samo spo­ty­ka­my we Fran­cji, gdzie Hu­tin u 549 lu­dzi nor­mal­nych ta­tu­owa­nych w 489 wy­pad­kach zna­lazł ry­sun­ki na dłoni lub grzbie­cie ręki, w 7 – na ra­mie­niu, w 48 – na pier­si, w 2 – na udach, w 2 – na lędźwiach i w 1 wy­pad­ku na prąciu.

Prze­chodząc do zna­cze­nia tych ry­sunków sym­bo­licz­nych, sądzę, że można po­dzie­lić je na zna­ki miłosne, re­li­gij­ne, wo­jen­ne i od­noszące się do rze­miosł i zajęć. Wyrażają one pojęcia pa­nujące w umysłowości człowie­ka z ludu.

Fig. 2

Ry­sun­ki miłosne spo­ty­ka­my naj­rza­dziej, pra­wie wyłącznie w Lom­bar­dii i Pie­mon­cie. Bywa to zwy­kle albo imię, albo pierw­sze li­te­ry imie­nia i na­zwi­ska ko­bie­ty uko­cha­nej, albo dwie ręce sple­cio­ne w uści­sku. Raz je­den tyl­ko zna­lazłem ry­su­nek przed­sta­wiający fi­gurę ko­biecą w ubra­niu wieśnia­czym, z kwia­tem w ręku; raz zaś krótki dwu­wiersz miłosny.

Sym­bo­le wo­jen­ne zda­rzają się na­tu­ral­nie najczęściej u woj­sko­wych, jako do­tyczące zajęcia, któremu się od­dają. Zwy­kle wy­ko­na­ne są z taką zręcznością i prawdą, że przy­po­mi­nają dro­bia­zgową dokładność ry­sunków egip­skich lub mek­sy­kańskich.

Zna­ki tego ro­dza­ju najczęściej zno­wu spo­ty­ka­my u Lom­bard­czyków i Pie­mont­czyków. Treścią ich bywa albo data wstąpie­nia do woj­ska, albo data pamiętnej bi­twy, w której brał udział żołnierz, albo broń właściwa, albo wresz­cie połącze­nie wszyst­kich tych rze­czy. Ar­ma­ta w chwi­li na­bi­ja­nia lub wy­strzału, dwie ar­ma­ty złączo­ne, z gra­na­tem na wierz­chołku lub pi­ra­midą z kul u dołu, są ulu­bio­ny­mi zna­ka­mi ar­ty­le­rzystów po­lo­wych, zwłasz­cza tych, którzy byli jesz­cze w służbie au­striac­kiej.

Moździerz z bombą ry­sują zno­wu ar­ty­le­rzyści for­tecz­ni. Łódź, pa­ro­wiec, ko­twicę spo­ty­ka­my na ry­sun­kach u ma­ry­na­rzy i pon­to­nierów. Dwa ka­ra­bi­ny, złożone na krzyż, lub dwa skrzyżowa­ne również ba­gne­ty ry­sują żołnie­rze z pie­cho­ty, ka­wa­le­rzyści zaś – ko­nia.

Fig. 3

Kra­wiec ta­tu­uje najchętniej nożycz­ki, po­stać siedzącą człowie­ka, który szy­je, lub żela­zo do pra­so­wa­nia; mu­zyk – skrzyp­ce ze smycz­kiem, dudkę i bęben.

Praw­dzi­wych znaków pro­fe­syj­nych nie spo­ty­ka­my pra­wie wca­le wśród więźniów; ze 156 zba­da­nych przez Mar­ro dwóch tyl­ko po­sia­dało tego ro­dza­ju em­ble­ma­ty: je­den, ko­wal – młot; dru­gi, ko­no­wał – cążki. Fakt ten do­wo­dzi raz jesz­cze, że przestępcy nie mają żad­ne­go zamiłowa­nia do swej pro­fe­sji; wyjątek sta­no­wią chy­ba woj­sko­wi, na 156 ta­tu­owa­nych bo­wiem u 19 zna­le­zio­no em­ble­ma­ty wo­jen­ne.

Ze zwierząt najczęściej bywa przed­sta­wia­ny na ry­sun­kach wąż, po­tem idzie głowa ko­nia lub osła, wresz­cie pta­ki.

Obok