Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Rypinie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 487
Rok wydania: 1987
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
DZIEŁA FILOZOFICZNE
SPÓR O ISTNIENIE ŚWIATA
12 Jak to głosi np. Bergson.
EGZYSTENCJALNO-ONTOLOGICZNE ZAGADNIENIA SPORU O ISTNIENIE ŚWIATA
Co trzeba, a zarazem co można odrzucić z tych różn
Istnieje jednak jeszcze inny powód, który sprawia,
ad 2, 5, 6, 7 i 8. Natomiast niemożliwe są wszystk
V. Czas i sposób istnienia
Gdybyśmy obok kruchości istnienia świata przyjęli
SPÓR O ISTNIENIE ŚWIATA
ROMAN INGARDEN
DZIEŁA FILOZOFICZNE
SPÓR O ISTNIENIE ŚWIATA
12 Jak to głosi np. Bergson.
EGZYSTENCJALNO-ONTOLOGICZNE ZAGADNIENIA SPORU O ISTNIENIE ŚWIATA
Co trzeba, a zarazem co można odrzucić z tych różn
Istnieje jednak jeszcze inny powód, który sprawia,
ad 2, 5, 6, 7 i 8. Natomiast niemożliwe są wszystk
V. Czas i sposób istnienia
Gdybyśmy obok kruchości istnienia świata przyjęli
PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO NAUKOWE
TOM I
Wydanie III zmienione
przygotowała i partie tekstu
z języka niemieckiego przetłumaczyła Danuta Gierulanka
Okładkę projektował Janusz Ingarden
Redaktor
Hanna Marciniak
Redaktor techniczny Anna Grzegorowska
Korekta Zespół
© Copyright
by Państwowe Wydawnictwo Naukowe Warszawa 1960, lf87
ISBN 83-01-06117-0 całość
ISBN 83-01-08072-8 t. I
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Wydanie III. Nakład 5000 + 280 egzemplarzy. Arkuszy wydawniczych 20,5. Arkuszy drukarskich 16,0. Papier offsetowy kl. IV, 71 g, 70 x 100 cm. Oddano do składania we wrześniu 1984 r.
Podpisano do druku w lutym 1987 r. Druk ukończono we wrześniu 1987 r.
Zamówienie nr 617/85. A-l 1-1092. Cena zł 500.—
DRUKARNIA NARODOWA, UL. MANIFESTU LIPCOWEGO 19
SŁOWO OD WYDAWCY
Podstawowe dzieło ontologiczne Romana Ingardena — „Spór o istnienie świata” miało za życia autora trzy wydania, odpowiadające trzem nieco różniącym się redakcjom autorskim:
1) tom I — PAU, Kraków 1947 („Ontologia egzystencjalna”),
tom II — PAU, Kraków 1948 („Ontologia formalna”),
2) tom I — PWN, Warszawa 1960 (rozdz. I—IX),
tom II — PWN, Warszawa 1961 (rozdz. X-XVII);
3) Bd. I — Max Niemeyer Verlag, Tubingen 1964 („Existentiale Ontologie”),
Bd, II/l — Max Niemeyer Verlag, Tubingen 1965 („Formale Ontologie, Teii 1, Form und Wesen”),
• Bd. II/2—Max Niemeyer Verlag, Tubingen 1965 („Formale Ontologie, Teil 2, Welt und Bewusstsein”).
Drugie wydanie polskie stanowi poprawioną redakcję wydania pierwszego (opartego na maszynopisie z okresu okupacji) i zostało nieco inaczej podzielone na dwa, zbliżone do siebie rozmiarami tomy, z których pierwszy obejmuje ontologię egzystencjalną i część formalnej, drugi zaś resztę formalnej ontologii.
Trzecie wydanie, niemieckie, opiera się na własnej redakcji autora, który częściowo przetłumaczył na język niemiecki (z drobnymi uzupełnieniami precyzującymi, resp, przeciwnie — w postaci nieco zwięźlejszej) tekst ostatniej polskiej redakcji, częściowo zredagował go na nowo wprowadzając pewne zmiany ujęcia, częściowo zaś uźupełnił przez dodanie nowych rozważań, nieraz w postaci całych nowych paragrafów.
Gdy po przeszło dwudziestu latach, kiedy ostatnie wydanie polskie było już od dawna wyczerpane, wobec rosnącego w Polsce zainteresowania fenomenologią i ogromnego zapotrzebowania na to podstawowe dzieło zmarłego w r. 1970 filozofa, PWN zdecydowało się na wznowienie „Sporu” w języku polskim, sytuacja przedstawiała się następująco: Zrazu wydawało się, że za podstawę nowego wydania należy przyjąć redakcję niemiecką, jako najpóźniejszą redakcję autorską — zatem najbardziej dojrzałą. Należałoby więc po prostu tę partie tekstu II wydania polskiego, w których sens pokrywa się
Siowo od Wydawcy
dokładnie z sensem odpowiednich partii tekstu wydania niemieckiego, dopełnić tłumaczeniem partii zmienionych i dodanych w wydaniu niemieckim. To na pozór oczywiste rozstrzygnięcie budzi jednak pewne zastrzeżenia.
1. Sam autor zwierzał się nieraz, że niektóre partie tego dzieła „pisało mu się lepiej” po polsku, inne zaś po niemiecku — nie zawsze miał cierpliwość po prostu tłumaczyć je z jednego języka na drugi. Kto dobrze znał Profesora Ingardena, wie, że od mechanicznej pracy wołał on zawsze myślenie na żywo. Warto też wspomnieć o tym (co sam mówi w przedmowie do wydania niemieckiego), że już pierwszy tekst, w czasie okupacji, pisał w znacznej części i po polsku, i po niemiecku.
2. Ważniejsze może jeszcze jest to, że redakcja niemiecka była w roku 1963 pisana dla czytelnika bardziej zżytego z fenomenologią Husserla i innych jego uczniów, mogła więc nieraz być zwięźlejsza i podawać od razu, bez przygotowania, bardziej precyzyjne („suche”) sformułowania. Natomiast redakcja polska — pisana dla czytelnika mniej oswojonego z fenomenologią — jest nieraz bardziej sugestywna, zawiera sformułowania dobitniejsze, bogatsza też jest w ilustrujące przykłady z historii filozofii, które ukazują zakorzenienie tej nieraz bardzo osobliwej — zdawałoby się — problematyki Ingardenowskiej w tradycji myśli europejskiej.
3. Ponadto na przestrzeni lat wśród polskich czytelników „Sporu” pojawiły się rozmaite opinie co do przekształcania się stanowiska merytorycznego autora (czasem nawet oparte na porównaniu poszczególnych redakcji tego dzieła — zawsze jednak tylko w bardzo fragmentarycznym i dość dowolnym wyborze). Z tego też względu wydaje się, że i do wyjaśnienia tych spraw warto wykorzystać okazję, jaką stanowi podejmowane w tej chwili polskie wydanie Ingardenowskiego „Sporu”.
Z tych wszystkich względów nowe wydanie zostało pomyślane jako w y-danie porównawcze, oparte zarówno na drugiej redakcji polskiej, jak i na redakcji niemieckiej — jako wydanie mogące zaspokoić dwojakiego rodzaju zainteresowania czytelnika:
a) historyczne — przez uwidocznienie (w możliwie pełny i przejrzysty sposób), czym różnią się od siebie te dwie redakcje autorskie z różnych czasów,
b) czysto merytoryczne — przez dostarczenie czytelnikowi tekstu w postaci najdoskonalszej (a więc najpełniejszej, najbardziej precyzyjnej, ale przy tym i najbardziej sugestywnej), który zarazem nadawałby się do czytania go w sposób ciągły, jako jednej całości, czego wymaga nastawienie czysto rzeczowe: na samą treść myśli w postaci, jaką autor uznał za najbardziej adekwatną w stosunku do traktowanego przedmiotu — nie zaś (jak przy zainteresowaniu historycznym) na jej faktyczne zmiany w czasie.
Możliwość równoczesnego wypełnienia tych obydwu postulatów — które zrazu wydawały się bardzo trudne do pogodzenia — zawdzięczam niezmiernie
Słowo od Wydawcy
cennemu pomysłowi pani redaktor Zofii Żarneckiej, byłej uczennicy Prof. Ingardena, zarazem wieloletniemu, doświadczonemu redaktorowi Wydawnictwa Literackiego w Krakowie.
Pomysł polega głównie na tym, żeby w nowym wydaniu posłużyć się dwoma rodzajami czcionki. A oto szczegółowe zasady, jakimi kierowałam się przygotowując do druku obecne wydanie i zgodnie z którymi zastosowano w nim określone wyróżnienia edytorskie:
1) te części tekstu, których sens pokrywa się dosłownie z odpowiednim tekstem wydania niemieckiego, drukowane są antykwą;
2) pojedyncze słowa oraz mniejsze fragmenty tekstu, które zostały w wydaniu niemieckim dodane, włączam w tekst, przetłumaczywszy je na język polski, wyróżniając kursywą;
3) w wypadkach, gdy w tekście niemieckim dokonano pewnych skrótów
w stosunku do tekstu polskiego, w zasadzie idę za tekstem niemieckim, wyjątkowo jednak — jeżeli fragment opuszczony z wydania polskiego wydaje się szczególnie cenny dla polskiego czytelnika: podnoszący jednoznaczność, dobitność czy sugestywność wywodów — zachowuję go umieszczając w podwójnym nawiasie ostrym (czasem przenosząc
równocześnie do przypisu);
4) w wypadkach szczególnych różnic pomiędzy odpowiednimi tekstami wydania polskiego i niemieckiego — mianowicie takich, które bądź to stanowią źródło nieuchronnych różnic w pojawiających się w dalszym ciągu rozstrzygnięciach teoretycznych, bądź same są wyrazem owych rozstrzygnięć lub zestawieniem uzyskanych wyników (jakie w następstwie tych różnic także inaczej się w poszczególnych wydaniach kształtują) — drukowane są obok siebie, d w ułam o w o: po lewej stronie tekst pochodzący z wydania polskiego (antykwą), po prawej — dosłowny przekład tekstu niemieckiego (kursywą).
Ten sam zabieg zastosowano w odniesieniu do całego paragrafu ostatniego, który stanowi podsumowanie przeprowadzonych rozważań i przedstawienie zarysowującej się w jego świetle perspektywy dalszych badań, zmierzających . do ostatecznego rozwiązania zagadnienia „sporu”. Jakkolwiek bowiem znaczne partie tego paragrafu dokładnie się pokrywają w obydwu wydaniach, zdecydowałam się podać (obok siebie) obie jego redakcje w całości, licząc się z tym, że pewne tak samo brzmiące twierdzenia mogą nabierać innego wydźwięku wchodząc w skład różnych całości. Ponieważ zaś ten ostatni paragraf jest najważniejszy dla wyrobienia sobie^zdania co do tego, w jakim stopniu można czy nie można mówić o istotnych zmianach stanowiska autora w porównywanych wydaniach jego dzieła, i ewentualnie, w jakim szłyby one kierunku, chciałabym dostarczyć czytelnikowi możliwie pełny materiał dla zorientowania się w tej sprawie. Niech więc przemawiają owe dwa teksty w dokładnie takiej całościowej postaci, jaką nadał im autor!
Słowo od Wydawcy
Na koniec — czytelnikowi, który chciałby ewentualnie — dla skontrolowania czegoś osobiście — sięgnąć do poprzednich wydań polskich, muszę zwrócić uwagę, iż podział na woluminy, rozdziały i paragrafy w obecnym wydaniu wzorowany jest na wydaniu niemieckim, co powoduje przesunięcia numeracji w stosunku do poprzednich wydań polskich, ale zapewnia jej ciągłość z tomem III „Sporu” (poświęconym strukturze przyczynowej realnego świata, a pisanym tylko po niemiecku), którego przekład polski ukazał się w PWN jeszcze w roku 1981.
Danuta Gierulanka
NOTA EDYTORSKA
W wydaniu niniejszym — ze względu na specyficzny jego charakter — zastosowano dla określonych partii tekstu odpowiednie wyróżnienia edytorskie. I tak kursywą wyróżniono wszelkie fragmenty i większe partie tekstu dodane lub zmienione (w stosunku do poprzedniego wydania polskiego) — tłumaczone z języka niemieckiego według wydania Max Niemeyer Verlag, Tubingen 1974. Antykwą drukowane są części tekstu jednakowe w wydaniach polskim i niemieckim. W klamry » ujęte zostały wszystkie części tekstu zachowane z dotychczasowego wydania polskiego, chociaż w wydaniu niemieckim opuszczone lub zmienione. Wszelkie dodatki wprowadzone przez wydawcę ujęto w nawiasy kwadratowe []. Przypisy wydawcy oznaczone zostały gwiazdkami *.
PRZEDMOWA
Do napisania książki niniejszej przygotowywałem się przez wiele lat, właściwie od chwili, gdy w r. 1918 doszedłem do przekonania, że nie mogę się pogodzić z idealistycznym stanowiskiem Husserla w sprawie istnienia świata realnego. Napisałem wówczas — W lecie 1918 r. — duży, kilkadziesiąt stron liczący list do Husserla, w którym wyłuszczałem powody, dla których nie mogłem się wtedy zgodzić ze stanowiskiem „transcendentalnego” idealizmu, jaki zarysowywał się w niektórych przynajmniej twierdzeniach Husserlowskich „Ideen zu einer reinen Phanomenologie”. Ale nie móc się pogodzić z jakimś stanowiskiem, a znaleźć jakieś inne, a zwłaszcza znaleźć jego zadowalające uzasadnienie — to dwie różne sprawy. Tym bardziej, że chodziło o zagadnienie, które tak wszechstronnie zostało omówione w literaturze filozoficznej i które mimo tylokrotnych wysiłków pozostawało wciąż zagadnieniem. Toteż lata minęły, zanim zaczęły się zarysowywać nowe drogi, na których należało przystąpić do próby ponownego rozwiązania zagadnienia. Początkowo bowiem poszukiwałem rozwiązania na tej drodze, którą wskazał w swych badaniach Husserl i która w filozofii europejskiej drugiej połowy XIX w. aż do wybuchu wojny światowej 1914 r. wydawała się najbardziej naturalna; szukałem rozstrzygnięcia poprzez analizę doświadczenia, przede wszystkim zewnętrznego. Wydawało mi się, że Husserl badając spostrzeżenie zmysłowe popełnił pewne błędy, a zwłaszcza, że nie zakończywszy tych analiz powziął przedwczesne rozstrzygnięcie, że więc należy skorygować analizy Husserlow-skie, a potem posunąć je odpowiednio dalej — a okaże się, iż trzeba uznać istnienie świata realnego „niezależne” od czystej świadomości. Ale niebawem — tzn. koło r. 1921 — zacząłem sobie uświadamiać, że same subiektywnie zorientowane badania tutaj nie wystarczą, że trzeba wpierw wyjaśnić sobie szereg spraw dotyczących formy i sposobu istnienia świata, które to istnienie stanowi przedmiot sporu. W szczególności zaś, że trzeba sobie wyjaśnić sens poszczególnych „kategorii”, a więc podstawowych struktur przedmiotu rzeczywistego, które Kant uznał za subiektywne formy intelektu, nie przeprowadzając zarazem żadnych bliższych nad nimi badań. Po szeregu przeto różnych
Przedmowa
11
dociekań nad spostrzeżeniem zmysłowym (które nie zostały nigdy wykończone, a których drobny fragment stanowił mój odczyt na I Polskim Zjeździe Filozoficznym we Lwowie w r. 1923 pt. „Czy i jak można wykazać obiektywność spostrzeżenia zewnętrznego?”) przystąpiłem do analizy podstawowych struktur kategorialnych; w szczególności zająłem się m.in. sprawą tożsamości przedmiotu indywidualnego, która pierwotnie miała stanowić temat mojej rozprawy habilitacyjnej. Ale badania te okazały się bardziej skomplikowane, niż mi się to na pierwszy rzut oka wydawało. Przy tym znów wysunęły się inne, bardziej może podstawowe zagadnienia ontologiczne, a z drugiej strony dochodziło powoli do głębszego uświadomienia, czego można domagać się od teorii poznania. W ten sposób doszło do powstania mej rozprawy habilitacyjnej „Pytania esencjalne” (pisane w r.1923, wydane jako „Essentiale Fragen”, 1925). Miała ona m.in. za zadanie ustalić pojęcie przedmiotu indywidualnego w przeciwstawieniu do idei, a zarazem dokonać próby określenia jego istoty. Właściwą zaś rolę teorii poznania wobec nauk szczegółowych i wobec innych nauk filozoficznych starał się ustalić mój wykład habilitacyjny „Stanowisko teorii poznania w systemie nauk filozoficznych” (1925), który już de facto otwierał perspektywę na odmienną drogę rozwiązywania sporu między idealizmem a realizmem. Ale drogę tę wyznaczała dopiero rozprawa z r. 1929 pt. „Bemerkungen zum Problem Idealismus--Realismus”. Książka moja „Das literarische Kunstwerk”1 (1930 r.), na pozór poświęcona podstawom filozoficznym teorii dzieła literackiego, stanowiła pierwszy krok do przeciwstawienia przedmiotów realnych i przedmiotów czysto intencjonalnych (w sensie Husserla) na podstawie zasadniczej różnicy ich formalnej budowy. Dalsze przygotowanie do przedkładanych obecnie rozważań stanowiła rozprawa ogłoszona w czasopiśmie „Studia Philosophica”, pt. „Vom formalen Aufbau des individuellen Gegenstandes” (Lwów 1935). W przeciwieństwie do poprzedniej starała się ona wykryć formalną budowę bytowo autonomicznego przedmiotu indywidualnego. Inne wreszcie przygotowanie stanowiła rozprawa „Niektóre założenia idealizmu Berkeleya” (1931), a nadto nie ogłoszona dotychczas większa praca pt. „Wstęp do teorii poznania”. Około r.1935 wydawało mi się, że jestem na tyle przygotowany, iż mogę przystąpić do pisania samej książki o sporze między idealizmem a realizmem. Zacząłem też spisywać pierwsze jej rozdziały i konstruować całość jej wywodów. Niestety, konieczność napisania książki „O poznawaniu dzieła literackiego”, a potem różne studia z estetyki spowodowały, że aż do wybuchu wojny nie mogłem kontynuować zaczętej pracy, jakkolwiek wciąż nad nią przemyśliwałem. W ten sposób okoliczności sprawiły, że pisałem tę książkę w czasie najgorszym: za czasów wojny i okupacji, od września 1941 r. do połowy
1 Polskie tłumaczenie pt. „O dziele literackim” ukazało się jako III t. „Dzieł Filozoficznych” w Warszawie» 1960 r.
12
Przedmowa
stycznia 1945 r. Pisałem ją bez książek2 i bez możności przeprowadzenia dyskusji z przyjaciółmi na temat jej głównych zagadnień, nie mówiąc już o innych brakach. I z pewnością nie wyszło jej to na dobre. Ale w tej chwili nie widzę już celu konfrontowania ex post jej wyników z poglądami, które dziś może udałoby mi się znaleźć w tych stosunkowo nielicznych książkach, jakie teraz mogę dostać na terenie Krakowa. Książka ta bowiem nie ma być informacją o innych książkach, tylko jest i miała być żywym przemyśleniem pewnych podstawowych zagadnień filozoficznych. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że w różnych szczegółach mam poprzedników, i przez wiele lat pracy starałem się jak najwięcej wmyśleć w główne prądy europejskiej tradycji filozoficznej. Tam, gdzie uświadamiam sobie swą zależność od istniejących teorii, nie omieszkałem tego zaznaczyć. W głównym toku swych rozważań książka ta jednak szuka nowych dróg i, jak mi się wydaje, nie jest w tym względzie zależna od innych. Niech idzie w świat, jak ją ukształtowała wojna i warunki polskiego bytowania przez te lata. Wojna, której właściwe oblicze objawiło się tylko w Polsce, którą w jej najgroźniejszej postaci trzeba było przetrwać i wygrać wewnętrzną postawą duchową, wymagała od nas nie tylko hartu i odwagi w dokonywanych rozstrzygnięciach, ale i niezachwianej postawy moralnej. Ta zaś z kolei wymagała od nas zdobycia się na ostateczny wysiłek wyjaśnienia sobie poglądu na świat, zakończenia z tym wymigiwaniem się przed istotnymi decyzjami7 teoretycznymi, które było tak charakterystyczne dla wielu prądów filozofii europejskiej XX w., a zwłaszcza dla krzewiącego się u nas w latach 30-tych neopozytywizmu. Z tych wewnętrznych, w najgłębszym sensie praktycznych potrzeb osobistego życia duchowego wypłynęła ta wola uzyskania rozstrzygnięcia, która pozwoliła mi napisać tę książkę. Praca nad nią zresztą umożliwiła mi duchowe przetrwanie czasów może najcięższych. A powstanie jej w tych warunkach może służyć za jeden z dowodów, że polski duch oporu żył także w dziedzinie badań naukowych.
Dwa tomy, które przedkładam obecnie polskiej publiczności naukowej, nie stanowią jeszcze zamknięcia badań w wytkniętym kierunku. Ale dalszy ciąg rozważań mogę przeprowadzić jedynie po zaznajomieniu się z wynikami badań naukowych w szeregu nauk szczegółowych i w filozofii, jakie uzyskano poza granicami Polski w latach wojny i bezpośrednio przed jej wybuchem. Jak dotychczas, nie widzę możliwości urzeczywistnienia tego warunku. Zdecydowałem się przeto ogłosić te dwa tomy w stanie, w jakim się znajdują. Stanowią one w każdym razie pewną całość dla siebie i pewien postęp w rozwoju zagadnienia.
Autor
W Krakowie, w sierpniu 1946 r.
2 W ostatnim roku jej pisania nie rozporządzałem nawet prywatną moją biblioteką.
Przedmowa
13
DODATEK DO REDAKCJI NIEMIECKIEJ
Niemal połowę obydwu tomów pisałem podczas wojny równocześnie po polsku i po niemiecku. Później doprowadziłem do końca jedynie polską redakcję, a w latach powojennych tylko od czasu do czasu kontynuowałem tekst niemiecki, o ile pozwalały mi na to inne zajęcia. Dopiero ostatniej zimy (1961 r.) otworzyła się możliwość opublikowania redakcji niemieckiej, a to dzięki przyjaznej propozycji ze strony mego wiernego wydawcy, P. Dr. Hermanna Niemeyera. Tak więc przystąpiłem do ukończenia redakcji niemieckiej. W czasie od pierwszego wydania, w latach 1947-48, przez Polską Akademię Umiejętności w Krakowie obydwu tomów musialem doprowadzić do końca szereg innych mniejszych i większych prac i przygotować je do druku, tak że jedynie bardzo wolno mógł postępować planowany ciąg dalszy tej książki. Przewidywaną pierwotnie jako trzeci tom „materialną ontologię realnego świata” trzeba było przy tym przesunąć na później, gdyż okazało się, że najpierw trzeba jeszcze podjąć dalsze rozważania formalno-ontologiczne świata co do jego struktury przyczynowej. W ten sposób spędziłem lata 1952-54 na opracowaniu trzeciego tomu, który jest poświęcony zagadnieniom przyczynowości. Czysto ontologiczne rozważanie tego zagadnienia — jako zagadnienia struktury świata — było już ukończone u schyłku roku 1954. Otrzymane wyniki ontologiczne należało jednak skonfrontować z wynikami dzisiejszego przyrodoznawstwa. Tego zaś nie udało mi się dotychczas zrobić. Toteż tom ten będzie musial jeszcze jakiś czas poczekać na dokończenie i opublikowanie*. Na razie ukazują się zatem —jako całość dla siebie — obydwa tomy (w wydaniu niemieckim w postaci trzech woluminów) i pragnąłbym, żeby mogły one utorować drogę dalszemu badaniu całego tego kręgu zagadnień.
Prezentowany tutaj tekst niemiecki jest rzeczowo dostosowany do drugiego polskiego wydania, które ukazało się w latach 1960-61 w Państwowym Wydawnictwie Naukowym w Warszawie. Zawiera on jednak rozmaite uzupełnienia oraz drobne poprawki w sformułowaniach, niejednokrotnie także pewne uproszczenia czysto językowego ujęcia. Usunięto w nim również niektóre błędy rzeczowe. Toteż nie jest on prostym przekładem tekstu polskiego, lecz raczej samodzielną redakcją trzeciego wydania tej książki.
W językowym doszlifowaniu tego tekstu (niemieckiego) bardzo mi pomogła P. Anni Best, za co wyrażam jej tutaj serdeczne podziękowanie.
Autor
Kraków, lato 1962.
* Tekst ten nie doczekał się nigdy planowanego uzupełnienia i w tej „niedokończonej” postaci ukazał się po śmierci Autora najpierw (w 1974 r.) w niemieckim oryginale w Max Niemeyer Verlag, Tiibingen, pod tytułem „Ueber die kausale Struktur der realen Welt” (z podtytułem: „Streit..., III”), a później (w r. 1981) w przekładzie polskim D. Gierulanki w PWN, Warszawa, jako „Spór...”, t. III, z podtytułem: „O budowie przyczynowej realnego świata”. (Przyp. wydawcy)
Rozdział 1
ROZWAŻANIA PRZYGOTOWAWCZE
§ 1. WSTĘP
O „idealizmie" mówi się w dziejach filozofii — jak wiadomo — w wielu rozmaitych znaczeniach, na ogół jednak wyraźnie nie odróżnionych od siebie i dokładnie nie sprecyzowanych. W następstwie tego za przeciwieństwo idealizmu uważa się różne poglądy, już to tzw. realizm, zresztą jeszcze różnych typów, już to np. materializm. Stoi to w związku m.in. z wieloznacznością, jaka w toku dziejów filozofii wiązała się z terminem „idea”.
Pierwotnie terminu tego używał, jak wiadomo, Platon, i to przeważnie na oznaczenie tego, co potem nazwano przedmiotami ogólnymi lub czystymi jakościami idealnymi. Nie jest to nawet czysto zakresowo jednoznaczne, bo raz wydaje się, że termin ten obejmuje u Platona także to, co matematyczne, i to, co jest tzw. pojęciem ogólnym, drugi raz zaś, że tego nie obejmuje. To użycie wyrazu „idea” wyznacza jednak jeden typ „idealizmu”: za idealistę w tym znaczeniu uchodzi ten, kto przyjmuje istnienie „idej”, obok lub oprócz istnienia świata realnego (rzeczy jednostkowych). A więc sam Platon w tym znaczeniu był „idealistą”. Utarło się jednak zarazem w różnych kołach nazywać Platona „realistą”. Dzieje się to jednak już nie z uwagi na ów specjalny zakres przedmiotów, których istnienie Platon uznaje, lecz ze względu na sposób istnienia, który on —jak się wydaje — ideom przypisuje. Ale i to nie jest jednoznaczne. Jedni uważają Platona za „realistę” dlatego, że w późniejszym okresie swego życia przypisywał ideom możność oddziaływania na rzeczy jednostkowe i w ten sposób wplatał je w pewnej mierze z powrotem w obręb świata rzeczy jednostkowych, inni natomiast, ponieważ przypisywał ideom byt doskonały, najpełniejszy, a taki byt — jak sądzą ci interpretatorzy, a nie Platon! — ma przysługiwać przedmiotom „realnym”, Jednostkowym”. Tutaj więc przeciwstawienie „idealizm” — „realizm” wyznacza przeciwieństwo między dwoma sposobami istnienia, a nie zakres tego, czego istnienie się uznaje. <Toteż „realizm” w tym znaczeniu nie jest (przynajmniej nie musi być) przeciwieństwem „idealizmu” w tamtym znaczeniu.^
16
I. Rozważania przygotowawcze
Do całkiem innych, historycznie znanych, znaczeń terminu „idealizm” dochodzi się, gdy termin „idea” bierzemy w tym znaczeniu, jakiego on nabiera najpierw u Descartes’a, a potem — z pewnymi przesunięciami u poszczególnych autorów — u empirystów angielskich, np. u Locke’a, Berkeleya, Hume’a. Od czasów Descartes’a zaczęto słowem „idea” oznaczać przeżycia świadome, przy czym tak zakres jak i treść tego pojęcia podlegały pewnym warunkom. W sposób opalizujący oznaczało ono raz bezpośrednio przedmiot przeżycia, drugi raz pojęcie (zwłaszcza przedmiotów ogólnych), a wreszcie także odpowiedni akt świadomości. Na podłożu tego, że tak powiem, subiektywistycznego znaczenia terminu „idea” pojawił się potem u Berkeleya pogląd, że rzecz , materialna jest „zespołem” idej lub ideą złożoną, której esse równa się percipi. Ten właśnie pogląd nazwano „idealizmem” i utarło się od tego czasu mówić o idealizmie wszędzie tam, gdzie już nie tylko świat fizyczny, ale i świat realny w ogóle C(świat rzeczy jednostkowych)^* bywa pojmowany albo wprost jako pewien zespół przeżyć czy treści świadomych lub jako dobór takich zespołów przeżyć („monad” iv języku Leibniza), albo wreszcie jako szczególny ich wytwór. Przy tym we wszystkich tych wypadkach sposób istnienia świata (resp. należących do niego przedmiotów) degraduje się w stosunku do sposobu istnienia świadomości. W absolutnym sensie istnienia właściwie nie ma świata realnego, a istnieje jedynie świadomość, już to jako tzw. „świadomość w ogóle”, jak też jako indywidualna świadomość poszczególnych monad, już wreszcie jako świadomość absolutnego ducha (Ja czy Boga). Ale w pewnej mierze w jakimś słabszym, relatywnym, znaczeniu istnieje także i świat, warunkowany jakoś przez byt świadomości (czystego Ja). Za przeciwieństwo tak rozumianego „idealizmu” uważa się „realizm” (takiego lub innego typu), wedle którego obok istnienia świadomości uznaje się także istnienie świata realnego „niezależne” —jak się zwykle mówi —od świadomości. W tym przypadku spór między „idealizmem” a „realizmem” jest sporem o istnienie świata realnego, a w szczególności o specjalny charakter tego istnienia i o związki egzystencjalne świata ze świadomością, zwaną tu zwykle „świadomością czystą”, „absolutnym ja” itp.
Słowo „idea” w sensie przeżycia świadomego prowadzi jednak do nowego rozumienia terminu „idealizm”. Oznacza on wówczas pogląd, według którego świadomość, resp. jakiś czynnik świadomościowy, jest w realnym bycie czynnikiem podstawowym, uważanym za „substancję”, i to niezależnie od tego, czy ten świadomościowy, duchowy czynnik ma być substancją Boską, czy świadomością poszczególnych (skończonych) podmiotów psychicznych. „Idealizm” w tym aspekcie utożsamia się więc ze spirytualizmem, monistycznym, dualistycznym lub pluralistycznym, i bierze się go za przeciwieństwo materializmu, radykalnego lub umiarkowanego. Spór się toczy wówczas wprawdzie także o świat realny (w szczególności fizyczny), ale nie tyle o jego istnienie (które zwłaszcza u materialistów przyjmuje się bez większych zastrzeżeń), ile o jego
§ 1. Wstęp
17
naturę, o to, czy jest materialny, czy duchowy, czy częściowo jedno, a częściowo drugie, czy wreszcie jest jakoś względem obu tych natur neutralny. I chodzi o to, który z tych ewentualnie budujących świat czynników spełnia w nim rolę nadrzędną, czy podstawową, ewentualnie wytwórczą.
Wiąźąc sprawy duchowe ze sprawą wartości, zwłaszcza wartości moralnych, za „idealistów” uważa się często tych, którzy skłonni są przyjmować (autonomiczne) istnienie wartości (moralnych) i przypisywać im, jeżeli nie nadrzędną i kierowniczą, to przynajmniej doniosłą rolę w życiu człowieka i w toku spraw świata realnego w ogóle. Jest to tzw. idealizm aksjologiczny. Przez uwzględnienie, iż Platon przyjmował za naczelną ideę pewną wartość <^(xaXo-xivaOia)}», łatwo od idealizmu aksjologicznego znaleźć przejście z powrotem do idealizmu platońskiego idej ogólnych.
Wszystkie te „idealizmy” i ich przeciwieństwa są zarazem idealizmami (realizmami) metafizycznymi, tzn. chodzi w nich wciąż o to, czy i jaki „naprawdę” jest Cw istocie swej}» pewien świat. Z nimi bywają jednak mieszane tzw. „idealizmy” i „realizmy” epistemologiczne — i to jeszcze różnego typu}». Do wytworzenia się w filozofii nowożytnej sporu między idealizmem a realizmem o istnienie świata realnego przyczyniły się — jak wiadomo — przede wszystkim wywody Descartes’a w „Meditationes de prima philosophia”. Wątpliwość <^, czy świat realny (w szczególności zaś świat materialny) istnieje faktycznie,}» wysuwa on z uwagi na to, iż da się przytoczyć pozytywne wątpliwości co do prawdziwości i pewności poznania przedmiotów realnych. Tej niepewności i powątpiewalności przeciwstawia Descartes, jak wiadomo, bezwzględną pewność i niewątpliwość poznania własnych cogitationes, a tym samym i istnienia tychże cogitationes i własnego ego. Odtąd, poprzez Berkeleya, Hume’a, Kanta i pokantowskich idealistów, aż po tzw. transcendentalnych idealistów naszych czasów, ustala się coraz bardziej pogląd, że zagadnienie istnienia i natury świata realnego jest nie tylko zagadnieniem pochodnym w stosunku do rozważań epistemologicznych, ale nadto, że ono samo jest zagadnieniem epistemologicznym. Naturalnie przyczyniła się do tego także narastająca od czasów Kanta niechęć do metafizyki. Wskutek tego uważa się, że wszelkie twierdzenia o realnym świecie, o jego istnieniu lub nieistnieniu, o tym, jak świat w danym razie istnieje i jaki jest w swej formie i swych właściwościach, należy a) formułować wyłącznie w terminach zaczerpniętych z epistemologicznych analiz świadomości, a w szczególności z analiz aktów świadomych, w których dokonuje się poznawanie świata i rzeczy do niego należących, i b) że wolno przyjmować je wyłącznie na podstawie twierdzeń, jakie można uzyskać w tym poznaniu. Jedynym jestestwem, które się przy tym przyjmuje w sposób bezwzględny, jest własne „ja” filozofującego podmiotu i jego cogitationes, do których dociera się w immanentnym spostrzeżeniu >C(tzw. czysta świadomość)}». To przyjęcie stanowi ostateczny punkt wyjścia i oparcia dla rozważań, a zarazem niezbędne
18
1. Rozważania przygotowawcze
minimum założeń bytowych, a cały wysiłek badaczy skierowuje się ku temu, by istnienie i uposażenie czegokolwiek bądź innego — w szczególności świata realnego — jakoś przy pomocy analiz epistemologicznych wywieść z istnienia ego i z przebiegu jego przeżyć. Uzyskiwane przy tym rozstrzygnięcia — idealistyczne czy realistyczne — uważa się zwykle nie za stanowiska metafizyczne (którymi są de facto), lecz za rozstrzygnięcia epistemologićzne spornego zagadnienia, chociaż ono samo podlega interpretacji metafizycznej. Jest to tzw. transcendentalny sposób rozważania zagadnienia istnienia świata. Sądzi się też, że jedynie transcendentalny punkt widzenia jest metodologicznie poprawny i zaręcza maksimum pewności uzyskiwanych wyników.
Liczne próby rozstrzygnięcia sporu o istnienie świata realnego na tym gruncie kończą się prawie z reguły idealizmem w tej lub owej postaci, co nie może budzić większego zaufania do trafności tego sposobu rozważania. Przy tym ta postać idealizmu „transcendentalnego” stanowi pewnego rodzaju hybry-dyczny wypadek graniczny między idealizmem czysto metafizycznym a episte-mologicznym w ścisłym tego słowa znaczeniu, w którym chodzi wyłącznie o zagadnienia epistemologićzne, które jedynie mogą iść w parze z pewną tezą idealizmu metafizycznego, ale jej z koniecznością za sobą nie pociągają.
W rozważaniach, którym poświęcam swą książkę, zajmuję się wyłącznie sporem o istnienie świata realnego1, a mianowicie ostatecznie dokładnie tego świata, który jest nam w bezpośrednim doświadczeniu dany w postaci niezliczonych rzeczy, procesów i zdarzeń i który zawiera w sobie zarówno istności czysto materialne, jak i psychofizyczne indywidua. Spór ten odgrywa w filozofii nowożytnej rolę zagadnienia centralnego. Nad jego rozwiązaniem pracowały najwybitniejsze umysły filozofii europejskiej. Mimo to pozostał on do dziś dnia nierozstrzygnięty, choć przedsiębrano wiele ciekawych i głębokich prób jego rozwiązania. Istnieją wciąż jeszcze dwie główne grupy uczonych, które się ostro zwalczają i — co gorsza — w dyskusjach nieraz się nawzajem nie rozumieją. Dokładniej mówiąc, istnieje nawet więcej stron zwalczających się, albowiem istnieje wiele odmian tzw. „idealistycznego”, resp. „realistycznego”, rozwiązania tego naczelnego pytania. Przy tym w toku rozpraw zamiast uproszczenia i wyjaśnienia sytuacji, jakiej dotyczy zagadnienie, otrzymujemy coraz dalej idące skomplikowanie teorii i powikłanie zagadnień. Stan ten skłania nawet niektórych badaczy do odrzucenia samego zagadnienia jako pozbawionego w ogóle sensu2. <^Jest to jednak rozstrzygnięcie przedwczesne.^
Fakt, że nie można było dotychczas uzyskać żadnego istotnego postępu w rozstrzygnięciu sporu, świadczy <£— jak się zdaje —)) że gdzieś u samego początku tak bardzo rozbieżnych poglądów musiano popełnić jakieś nie wykryte dotąd błędy, które uniemożliwiają wszelkie rozstrzygnięcia. A cóż innego może stanowić początek, jak nie samo pytanie? W samym postawieniu
1 Toteż tylko w tym ograniczeniu mówię w dalszym ciągu o „idealizmie” lub „realizmie”.
2 Por. np. R. Camap, „Schcinprobleme der Philosophic”.
§ 1. Wstęp
19
zagadnienia musi przeto leżeć, jak się zdaje, jakaś niejasność lub pomieszanie zagadnień. Dokładne i pozbawione uprzedzeń badanie różnych ujęć tej sprawy pokazuje też istotnie coraz wyraźniej, że poza sporem o „idealizm” kryje się znaczna liczba zasadniczo różnych zagadnień, których nigdy wyraźnie nie rozgraniczono, ani też nie zbadano stosunków i związków między nimi. W tym położeniu wydaje się rzeczą zupełnie bezcelową poszukiwanie nowego rozwiązania, dopóki się przedtem starannie nie wyjaśni w ich istotnej treści i w różnorakim rozgałęzieniu samych zagadnień oraz pojęć zasadniczych tkwiących u ich podstaw. «^Wszystko to skłania mnie do tego, by postawić sobie za zadanie rozwinięcie przede wszystkim systematycznej problematyki sporu między idealizmem a realizmem, i to rozwinięcie na podstawie możliwie głęboko sięgającej analizy sytuacji, które stanowią rzeczowe podłoże ostatecznych pojęć podstawowych wyznaczających zagadnienia. Dopiero na tej podstawie będzie można wykreślić wytyczne, wedle których da się poprowadzić rozważanie całej sprawy, świadome swych założeń i dostosowane do swych celów. Pokaże się przy tym, że już samo trafne ujęcie zagadnień wymaga rozstrzygnięcia wielu zasadniczych pytań, że przeto dla uzyskania rozwiązania zagadnienia centralnego potrzeba wielu rozległych i trudnych badań wstępnych. Naturalnie, i te badania mogą zawierać w sobie nowe źródła błędów. Toteż wskazana jest najwyższa ostrożność. Nie łudzę się przeto — w moim rozwinięciu problematyki sporu trzeba będzie w przyszłości niejedno poprawić, zmienić lub pogłębić.^» Ale może przynajmniej niektóre z wytycznych mych rozważań okażą się trafne i przyczynią się do posunięcia naprzód całej sprawy.
§ 2. ZAŁOŻENIA I TYMCZASOWE SFORMUŁOWANIE
SPRAWY SPORNEJ
Każde rozważanie, nawet w najbardziej radykalny sposób przeprowadzone, stanowi w rzeczywistości jedynie fazę przejściową w rozwoju badania. Jego wyniki są wskutek tego zawsze tymczasowe, a jego punkt wyjścia jest zależny od sytuacji teoretycznej, do której nawiązuje. Toteż jakkolwiek staramy się w swych rozważaniach uniezależnić się jak najbardziej od wszelkich wpływów historycznych i dać się powodować względom czysto rzeczowym, to jednak musimy w początkowej, przygotowawczej fazie naszych rozważań nawiązać do jakiegoś historycznie istniejącego rozstrzygnięcia teoretycznego, żeby ująć zagadnienie na razie w sposób tymczasowy <^, który dopiero w toku dalszych rozważań będzie można zastąpić innym, ostatecznym ujęciem^. Nawiązuję tutaj specjalnie do pewnych twierdzeń i ustaleń, jakie w tej dziedzinie poczynił Edmund Husserl, dlatego że — jak sądzę — transcendentalny idealizm Husserlowski stanowi we współczesnej filozofii jedną z najgłębszych i najpoważniejszych prób rozstrzygnięcia sporu między idealizmem a realizmem. ^Dla uniknięcia nieporozumień muszę przy tym od razu zaznaczyć, że wydaje
20
I. Rozważania przygotowawcze
mi się bardzo mało prawdopodobne, żeby rozwiązanie zaproponowane przez Husserla miało być trafne.^ Nie zamierzam zresztą przedstawiać tu in extenso poglądów Husserla ani .poddawać ich krytyce. Ograniczam się do samego postawienia zagadnienia. Przy tym trzymam się nie tyle dosłownego ujęcia wywodów Husserla, ile zasadniczego rdzenia jego myśli.
Jak każde pytanie, tak i nasze wypływa z szeregu założeń, których część także tkwi implicite w podstawowych pojęciach, jakimi się posługuje. Będzie rzeczą pożyteczną wyeksplikować je tutaj, i to w tej postaci, w jakiej wynikają z toku rozważań Husserla3. Są one następujące:
Należy rozróżnić co najmniej dwie dziedziny przedmiotów indywidualnych: dziedzinę czystej świadomości i dziedzinę świata realnego.
Przez „czystą” świadomość w sensie E. Husserla należy rozumieć wszelkie ^przeżycia i^> zespoły świadomościowe, które leżą w zasięgu możliwego „spostrzeżenia immanentnego”4 i które trzeba wziąć dokładnie w tej postaci, w jakiej one występują w tym spostrzeżeniu po usunięciu wszelkiego obcego mu ujęcia (a więc nie pochodzącego z tego spostrzeżenia). Ujęcia obce spostrzeżeniu immanentnemu, jakim podlega czysta świadomość przy innym nastawieniu podmiotu poznawczego, są różnorodne. Ujęcia te przy zachowaniu ścisłej immanencji pozostają po prostu poza zasięgiem spostrzeżenia immanentnego i same przez to odpadają5. Jako najważniejsze z nich trzeba wymienić:
1. Ujęcie® przeżycia świadomego jako zjawiska symptomatycznego. Poj-
3 Z pism Husserla wchodzą tu następujące dzieła w rachubę: 1) „Ideen zu einer reinen Phanomenologie” (1913), 2) „Formale und transzendentale Logik” (1929) i 3) „Meditations Cartesiennes” (1929). We wstępnych wywodach ograniczam się zresztą do poglądów przedstawionych przez Husserla w jego „Ideach”, ponieważ stan problematyki w tym dziele jest jeszcze stosunkowo prostszy i przejrzystszy niż w dziełach późniejszych. Poruszę tutaj jeszcze tylko jedno pytanie z „Medytacyj". Zaszła, jak wiadomo, jedna zmiana w poglądach Husserla odnoszących się do świata realnego, która doprowadziła do różnych niezgodności pomiędzy odpowiednimi jego twierdzeniami. Nie tutaj miejsce na dokładniejsze zajmowanie się tym, gdyż stanowisko Husserta nie stanowi przedmiotu, łecz tylko pierwszy punkt zaczepienia naszych rozważań. Idealizm Husserla stanowi temat kilku moich rozpraw, które obecnie (1963) zostały zebrane w tomie „Z badan nad filozofią współczesną".
4 Por. E. Husserl, „Ideen”, s. 68: „Im Falle einer immanenten Wahmehmung... bilden Wahmehmung und Wahrgenommenes wesensmassig eine unvermittelte Einheit, die einer einzigen konkreten cogitatio. Das Wahmehmen birgt sein Objekt hier so in sich, dass es von diesem nur abstraktiv, nur ais wesentlich Unselbstandiges abzusondem ist”. Spostrzeżenia immanentnego nie należy utożsamiać ze spostrzeżeniem wewnętrznym, w którym dane nam są nasze stany i właściwości psychiczne. Rozróżnienie to znajduje się zresztą — przy odmiennej terminologii — już u Kanta w „Kritik der reinen Vemunft”.
5 Nie jest jednak tak łatwo uzyskać czyste spostrzeżenia immanentne. Dlatego jest ważną rzeczą uświadomić sobie te ujęcia.
6 Posługuję się Husserlowskim sposobem wyrażania się. Faktycznie trzeba tu — także w sensie Husserla — odróżnić dwie sprawy: l) „ujęcie" jako operację subiektywną, 2) pewien wynikający z niej charakter ujęciowy tego, co dane w spostrzeżeniu.
§ 2. Założenia i tymczasowe sformułowanie sprawy spornej
21
muje się je wówczas jako przejaw istnienia i życia pewnego określonego realnego indywiduum cielesno-psychicznego. Indywiduum to samo nie stanowi żadnej właściwej części (składnika) czystej świadomości, lecz znajduje w niej jedynie przejaw i uzewnętrznienie samego siebie, resp. jest przedmiotem pewnego szczególnego rodzaju doświadczenia dokonującego się w czystej świadomości.
2. Ściśle z poprzednim związane ujęcie świadomości jako realnego procesu, który należy do całości współcześnie z nim istniejącego świata, i to procesu «^psychicznego, będącego wyładowaniem się życia i właściwości danej osoby a zarazem^» pozostającego w rozlicznych stosunkach i powiązaniach z innymi psychicznymi i materialnymi procesami i rzeczami tego świata. To ujęcie ma też pewien charakter refleksyjny, który nakłada się na czyste przeżycia w następstwie poprzednio wymienionego ujęcia, a więc w następstwie związku między przeżyciami i odpowiednim indywiduum psychiczno-cielesnym, oraz w następstwie realnych powiązań między tym indywiduum i otaczającym go światem realnym.
Przeżycie świadome może nam być dane w obu tych ujęciach w spostrzeżeniu „wewnętrznym” <^, używanym zwykłe dla celów psychologii empirycznej^7. Wobec tego, że można te ujęcia usunąć, a przynajmniej zneutralizować,
7 Spostrzeżenie ,,wewnętrzne” w ścisłym tego słowa znaczeniu dotyczy pierwotnie nie przeżyć, lecz jedynie tego, co w przeżyciach „przejawia się” z własnej psychiki, jak np. pewne silne przekonanie, wzruszenie miłosne (wstrząs miłości lub nienawiści) lub pewna określona właściwość charakteru własnej osobowości. Tylko na podłożu tej psychiki może spostrzeżenie „wewnętrzne” zostać — jeżeli tak można powiedzieć — „odchylone” ku przeżyciom świadomym, które wtedy naturalnie biją z wnętrza osoby i muszą być pojęte jako jej czynności, które ją „uzewnętrzniają”. Dopiero spostrzeżenie utrzymane ściśle w ramach immanencji może przeżycia wyswobodzić z tego ujęcia, przy czym przy ścisłym zachowaniu fenomenologicznej sko/tj3 nie należy w żadnym sensie rozstrzygać pytania co do słuszności lub niesłuszności tego ujęcia. Kto, jak Husserlb, uważa je jedynie za wytwór intencjonalny spostrzeżenia wewnętrznego, ten wstępuje już przez to na drogę idealizmu pewnego określonego typu w odniesieniu do istnienia własnej osoby. Kto natomiast rozstrzyga wspomniane pytanie w sensie obiektywnie ważnego poznania tej osoby, ten — przynajmniej w tym punkcie — przyjął już rozstrzygnięcie realistyczne określonego typu. Wskazuję na to w tym celu, żeby od razu podkreślić, iż w sporze między „idealizmem” a „realizmem” chodzi nie tylko o świat „zewnętrzny” (w szczególności materialny), lecz także o świat „wewnętrzny” (psychiczny, w szczególności o własną psychikę), jakkolwiek tym samym jeszcze nie rozstrzygam, że między tymi dwoma „światami” musi zachodzić jakiś konieczny związek. To jest osobne pytanie.
3 Pojęcie tej etto/tj zostanie później wprowadzone, zob. s. 26.
b Jest to zresztą punkt, w którym Husserl — zarówno w „Ideach”, jak i później — staje się sam niewierny swej zasadzie eko/tj. Albowiem traktuje to ujęcie z góry jak coś, co się da usunąć i jest zależne od spostrzeżenia wewnętrznego, a więc jako ujęcie, które należy usunąć w badaniu ostatecznym, mającym za zadanie wykryć to, co posiada ważność absolutną. Że tak się rzeczy mają, jest oczywiście zasadniczo możliwe, ale dałoby się to ustalić dopiero jako wynik końcowy badania krytycznego. Tego badania jednak Husserl nam nie daje — przynajmniej w pismach ogłoszonych drukiem. Na razie w rękopisach, które w ostatnich latach ogłoszono, nie natrafiamy na tego rodzaju rozważania.
22
. Rozważania przygotowawcze
przez dokonanie spostrzeżenia immanentnego, okazuje się wedle Husserla, że nie należą one do swoistej istoty „czystego” przeżycia świadomego. Jeżeli przeto chcemy mieć do czynienia z przeżyciem świadomym w całkiem „czystej” postaci, to musimy je brać dokładnie takim, jakim jest nam ono dane w spostrzeżeniu immanentnym. Po usunięciu, resp. zneutralizowaniu, zaznaczonych \i]ęć czyste przeżycie odsłania się — zdaniem Husserla — jako byt radykalnie odmienny i niezależny od wszelkiego jestestwa realnego. Dlatego to Husserl nazywa «czystej przeżycia ^świadome„irrealnościami” (por. „Ideen”, wstęp). W ten sposób spostrzeżenie immanentne w przeciwieństwie do zewnętrznego i wewnętrznego spostrzeżenia wiedzie nas do ostrego i radykalnego odróżnienia dwu dziedzin bytu: świata realnego i czystej świadomości.
Ta radykalna różność obu dziedzin bytu8 nie wyklucza naturalnie, że mogą między nimi istnieć całkiem określone związki, które należałoby wyświetlić. Przeciwnie, jedno z zadań, które należy do całokształtu sporu między idealizmem a realizmem, stanowi właśnie staranne ich wyjaśnienie. Zadanie to jednak można podjąć dopiero po rozważeniu szeregu innych zagadnień. Wydaje się, że związki te muszą być całkiem odmiennej natury niż wszystkie związki i stosunki, jakie mogą zachodzić w obrębie świata realnego między jego składnikami lub w obrębie czystej świadomości między jej elementami.
<CPrzy przeciwstawieniu „świata realnego” i „czystej świadomości” można przez czystą świadomość rozumieć albo strumień przeżyć świadomych, które posiada jedno i tylko jedno „ja”, i to właśnie to, które aktualnie filozofuje, albo też otwartą mnogość strumieni przeżyć różnych podmiotów (różnych „ja”).^ Dla dalszego toku rozważań ma pierwszorzędne znaczenie, za którą z tych możliwości się wypowiemy. Toteż w tej chwili nie należy żadnej z nich wykluczać. Sposób jednak, w jaki przeprowadziłem przed chwilą rozgraniczenie świata realnego i czystej świadomości — mianowicie przez odwołanie się do spostrzeżenia immanentnego i przez zaliczenie do czystej świadomości tego wszystkiego, co leży w zasięgu jego możliwego zastosowania —każę nam na razie ograniczyć zakres przeżyć czystych tylko do jednego strumienia, mianowicie do przeżyć właśnie filozofującego podmiotu ^czystego. Przemawia za tym także wzgląd, że^> w toku rozważania transcendentalnego, o którym jeszcze będę mówił które wielu, a m.in. Husserl, uważa za jedynie racjonalny sposób rozważania zagadnienia idealizmu i realizmu,^ musi w każdym razie istnieć faza, w której należy przyjąć istnienie tylko jednego jedynego strumienia przeżyć, mianowicie przeżyć właśnie filozofującego pod-
Czytelnik zechce łaskawie pamiętać, że zdając sprawę z cudzych poglądów muszę wypowiadać niejednokrotnie twierdzenia, które później we własnych pozytywnych rozważaniach podam w wątpliwość. Do takich twierdzeń należy np. właśnie wypowiedziana teza o radykalnej różności dwu dziedzin bytu: świata i czystej świadomości. Stanowi ona punkt wyjścia całej transcendentalnej problematyki sporu o istnienie świata. Pod koniec II tomu zaś zacznie ona być tematem rozważań mających ją podać w wątpliwość. >
§ 2. Założenia i tymczasowe sformułowanie sprawy spornej
23
miotu (własnych przeżyć), a wszystko inne o tyle tylko, o ile da się w pewien sposób ustosunkować do jego przeżyć świadomych. Jednak dopiero po przebyciu tej fazy wysuwa się zagadnienie możliwości albo nawet konieczności przyjęcia innych podmiotów (Husserl mówi: „Alterego”), które nastręcza szczególne trudności. Świadczą o tym kłopoty teoretyczne, jakie Husserl usiłuje przezwyciężyć w swych „Meditations Cartesiennes”9. Jednakże tylko na tej drodze może być możliwe uzyskanie radykalnej czystości metody transcendentalnej.
Przedmioty realne, należące do „świata realnego”, «tym się odznaczają, że» mogą «, przynajmniej w zasadzie,» być dane źródłowo10 jako samoobecne w mnogościach aktów świadomości określonego rodzaju, mianowicie aktów tzw. doświadczenia — i to spełnianego w postaci naturalnej, czyli tej właśnie, w której my, ludzie, stale żyjemy w codziennym życiu praktycznym. Przedmioty realne są dane w doświadczeniu jako istniejące i jako tak lub inaczej ucechowane. Same akty doświadczenia są aktami czystej świadomości. Przez „doświadczenie” rozumie się przy tym nie tylko tzw. doświadczenie „zmysłowe”, lecz z góry uwzględnia się, że mogą istnieć doświadczenia wielu różnych rodzajów. Przez „doświadczenie” zatem należy tutaj rozumieć po prostu świadomość (przeżycie świadome), w której jest samoobecnie dany (w oryginale) pewien przedmiot transcendentny.
Przedmioty realne, podobnie jak świat realny jako całość, są „transcendentne” w stosunku do przeżyć czystej świadomości, w których są dane. To znaczy «tutaj jedynie»: żaden składnik świata realnego — czy to rzecz, czy jakaś jej własność, czy zdarzenie lub proces — nie stanowi efektywnej części przeżycia świadomego, w którym jest dany, i odwrotnie, żaden składnik tego przeżycia nie stanowi efektywnej części tego, co w nim jest dane «podmiotowi przeżywającemu jako przedmiot»11.
Z pewnych określonych powodów, których tu nie można przytaczać, istnienie czystej świadomości jest zasadniczo poza zasięgiem wszelkich możliwych wątpliwości. Natomiast istnienie świata realnego lub jego członów (rzeczy, procesów itd.) można zasadniczo podać w wątpliwość, a tej możliwości
Q W odczycie swym na spotkaniu fenomenologicznym w Royaumont (1957) Alfred Schutz wskazał w sposób przekonujący na to niebezpieczeństwo.
10 Husserl posługuje się tu słowem „originar".
11 Husserl nie podaje sam żadnego bliższego określenia pojęcia „transcendencji" przedmiotu. Określenie właśnie przytoczone odpowiada jednak, jak sądzę, jego intencjom. Jak się niebawem pokaże, trzeba dodać jeszcze jeden, tu nie wymieniony warunek, żeby uzyskać całkiem precyzyjne określenie jednego z pojęć transcendencji. Wedle H. Conrad-Martius do tego pojęcia należy jeszcze to, że akt świadomości, spełniany ^przez podmiot poznania^, a w szczególności akt przedmiotowego domniemania, nie może wtargnąć w losy świata realnego (por. „Zyr Ontologie u. Erscheinungslehre der realen Aussenwelt", „Jahrb. f. Philos.", t. III). ^Transcendencję tego rodzaju nazywa Conrad-Martius „transcendencją realną".> Twierdzenie to jednak zakłada, że się przypisuje czystej świadomości szczególną bezsilność w stosunku do tego, co realne. Założenia
24
1. Rozważania przygotowawcze
nie wyklucza okoliczność, że świat (resp. jego człony) jest w aktach doświadczenia dany źródłowo jako samoobecny. „Powątpiewalne” jest jednak istnienie świata realnego nie w tym sensie, jakoby istniały określone pozytywne motywy (argiimenty), które świadczyłyby przeciw przyjęciu tego istnienia, a które by zarazem nie wystarczały do jego odrzucenia, lecz jedynie w tym znaczeniu, że nieistnienie świata realnego nie jest zasadniczo wykluczone przy zachowaniu istnienia wszystkich tych przebiegów czystej świadomości, jakie faktycznie zachodzą. Struktura doświadczenia dopuszcza właśnie tę możliwość. Każda bowiem rzecz realna, która jest materialna albo posiada coś materialnego jako swą warstwę podstawową, może być dana jedynie w mnogości spostrzeżeń zewnętrznych, z których każde doprowadza wprawdzie do prezentacji samej tej rzeczy w jej cielesnej samoobećności, ale zarazem z istoty prezentuje ją zawsze tylko jednostronnie i ukazuje ją w pewnym wyglądzie. Rzecz jest —jak Husserl zwykl się wyrażać w ,.Ideach I” — dana zawsze tylko przez ,.wyglądy” ( „Abschattungen"), nigdy wprost tak, jak np. immanentnie spostrzegane przeżycie jest dane w ujmującym je spostrzeżeniu. Każda rzecz zewnętrzna pozostaje równocześnie w związkach motywacyjnych z innymi przynależnymi do tej samej rzeczy spostrzeżeniami — tak że to, co aktualnie dane, w niektórych swych rysach idzie na rachunek i odpowiedzialność tego, co było dane wcześniej, i w swym roszczeniu do pokazywania tej rzeczy w jej własnej „osobie” i uposażeniu może zostać zarówno potwierdzone, jak i pozbawione mocy obowiązującej. Przebieg dalszego doświadczenia tej samej rzeczy może więc przekreślić uznanie istnienia i takiego a takiego jej uposażenia, do którego doszliśmy w dotychczasowym doświadczeniu. Tym samym ważność tego uznania jest zawsze warunkowa (ograniczona) i względna: rzecz mimo całego dotychczasowego jednozgodnie motywującego się doświadczenia może jednak nie istnieć.
Zasadnicza różnica w sposobie istnienia pomiędzy tymi dwiema dziedzinami (resp. pomiędzy ich składnikami), rzeczywistości i czystej świadomości, polega na zasadniczo i z istoty różnym sposobie dania, który, by się tak wyrazić, nie da się przenieść na elementy drugiej dziedziny. To znaczy: to, co realne, nie może być dane immanentnie, czysta świadomość zaś nie może być dana w spostrzeżeniach transcendentnych, mających swą podbudowę w wyglądach. Różność sposobów dania pociąga dopiero za sobą — według tej Husserlowskiej koncepcji —
tego nie wolno nam jednak robić u wstępu rozwijania problematyki sporu między idealizmem a realizmem. Dlatego nie zaliczam tu do pojęcia ,,transcendencji” przedmiotu momentu, na który wskazuje Conrad-Martius. Nie należy też do treści tego pojęcia zaliczać żadnych innych momentów, z którymi nieraz spotykamy się w dziejach filozofii, np. używanego często przez wyznawców Kanta momentu niepoznawalności, którego wchodzenie w skład pojęcia transcendencji wydaje się im samo przez się zrozumiale. Sprecyzuję później szereg różnych pojęć transcendencji.
§ 2. Założenia i tymczasowe sformułowanie sprawy spornej
25
różność w sposobie istnienia: tutaj absolutne, niepowątpiewalne istnienie, tam — byt względny, zasadniczo dopuszczający nieistnienie12.
Po przyjęciu tych założeń13 spór między idealizmem a realizmem wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo prosty: dotyczy on istnienia lub nieistnienia świata realnego, wynika zaś z różnicy między zasadniczą powątpiewalnością istnienia świata realnego a niepowątpiewalnością istnienia czystej świadomości lub też z transcendencji świata realnego <^i jego składników^ w stosunku do przeżyć czystej świadomości, które same są dane immanentnie. Gdyby się udało pokazać, że faktycznie nie istnieje żaden świat realny, jakkolwiek wszystkie przeżycia świadome <, w których jest dany ten świat i jego składniki,^» pozostałyby bez zmiany w' swym faktycznym przebiegu, to pozostawałaby wówczas tylko jedna dziedzina bytu, mianowicie dziedzina czystej świadomości. Tak zwani „idealiści” mieliby wówczas rację. W przeciwnym wypadku należałoby przyznać słuszność tzw. „realistom”. Jednak — jak się niebawem okaże — nie wystarczy nadal pozostać przy tym prostym przeciwstawieniu.
Przeciwstawienie w wyżej wspomniany sposób obu dziedzin bytu wyznacza zarazem sposób, w jaki zdaniem wielu współczesnych badaczy (a m.in. i Husserla który poświęcił wiele wnikliwych dociekań opracowaniu metody prowadzenia tej sprawy,^) należy rozważać całe zagadnienie, mianowicie tzw. „transcendentalny” sposób rozważania. Uzyskawszy raz, w ślad za pierwszą próbą Descartes’a, dziedzinę niepowątpiewalnego bytu w postaci „czystych” przeżyć świadomych filozofującego podmiotu, a tym samym i pewien zakres poznawczych wyników nie podlegających żadnym wątpliwościom, starano się wciąż sprawę istnienia świata realnego oprzeć jedynie na tej niepowątpiewalnej podstawie i rozstrzygnąć ją w sposób równie niewątpliwy. „Transcendentalnym” w tym sensie nazywa się rozważanie, które nie rozstrzyga sprawy istnienia świata wprost przez skierowanie się na właściwości świata, lecz^> za jedyny punkt wyjścia i oparcia swych rozważań bierze dziedzinę czystych przeżyć i usiłuje <^jakby na drodze pośredniej^ znaleźć poznawczą podstawę do przyjęcia istnienia wszelkiego nieimmanentnego <^, a w szczególności realnego^ przedmiotu w stanie faktycznym i w «^istocie^» przebiegów <^i operacyj^» czystej świadomości. Na tej drodze ma ono uzyskać ostateczne, a dające się bezpośrednio pojąć uzasadnienie (ugruntowanie, uprawnienie) wszelkiego wyniku poznawczego dotyczącego pewnego przedmiotu nieimma-
12 Faktycznie roszczenie transcendentalnego idealizmu Husserla, tak jak się on pojawia w pismach następujących po „Ideach" I, idzie znacznie dalej. Każę on realnemu światu „konstytuować się" H’ czystej świadomości, co ostatecznie wychodzi na wytwarzanie tego świata przez przebiegi świadomościowe określonego rodzaju. Tym jednak możemy się na razie nie zajmować.
<<13 Nie są to naturalnie wszystkie założenia idealizmu transcendentalnego E. Husserla (lub innych autorów). Idealizm ten jednak stanowi już pewne określone rozwiązanie sporu. Tu zaś wybrane są tylko te założenia, które leżą u podłoża samego zagadnienia stanowiącego przedmiot sporu. Nie wyznaczają one rodzaju jego rozwiązania.^»
26
I. Rozważania przygotowawcze
nentnego. ((Może ono jednak również doprowadzić do wykazania takiego lub innego braku w tym uprawnieniu.» Wszelkie zasady osądzania prawomocności wyników poznawczych, wykrycie każdej fazy poznawania danego przedmiotu tudzież ocena stopnia i typu jego prawomocności winny być oparte na tej „absolutnej” podstawie i mają <(dla transcendentalisty» tylko wówczas wartość naukową, jeżeli to się udało bez reszty przeprowadzić. Odwołanie się zaś do istnienia <(lyb własności» jakiegokolwiek przedmiotu nieimmanentnego, które miałoby wyjaśnić lub uzasadnić istnienie świata realnego, ale samo nie zostałoby w przebiegach czystej świadomości wykazane jako mające moc obowiązującą, byłoby niezgodne z transcendentalnym sposobem rozważania i jako takie byłoby niedopuszczalne. Jeżeli się tego nie przestrzega —jak to jest zdaniem Husserla w przypadku Descartes’a — uchodzi to w oczach transcendentalisty za błąd zasadniczy, za popadnięcie z powrotem w dogmatyzm tradycyjnej metafizyki.
Związane z tym' jest opracowanie subtelnej, ale też i skomplikowanej metody transcendentalnego rozważania, które u Husserla polega m.in. na szeregu kroków tzw. EPOCHE, zwanej także redukcją fenomenologiczną™. Jest ona wedle Husserla niezbędnym warunkiem poprawnie przeprowadzonych rozważań transcendentalnych, a polega przede wszystkim na zneutralizowaniu żywionego przez nas stale w postawie naturalnej przeświadczenia o istnieniu świata realnego. Celem ostatecznym tych wszystkich zabiegów jest wyprowadzenie (,,dedukcja”) w sposób bezbłędny istnienia świata realnego z istnienia i ^istoty przebiegów czystej świadomości. Wywód ten cały winien być przeprowadzony bez przyjęcia gdziekolwiek w jego przebiegu istnienia świata, czyli przy dokonaniu Bliższe rozważania pokazują jednak, że ta
eno/T) stanowi pewien system powiązanych z sobą zabidgów spełniających różne funkcje.» Droga do celu wiodąca wydaje się trudna i skomplikowana, ale ostateczny cel — epistemologiczne wykazanie istnienia lub nieistnienia świata realnego — prosty i łatwo zrozumiały.
Bliższe rozważanie pokazuje jednak, że i ten cel sam odznacza się w gruncie rzeczy znacznym stopniem skomplikowania, albowiem trzeba się liczyć z o wiele większą ilością możliwych rozwiązań, niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Przejdźmy do tego z kolei.
C4 Husserl opublikował po raz pierwszy swe rozważania na ten temat w „Ideen zu einer reinen Phanomenologie". Ale prawie przez całe ćwierćwiecze pracy, jakie pozostało mu po ogłoszeniu „Ideen”. zajmował się Husserl bliższym opracowaniem metody „redukcji” fenomenologicznych i udoskonaleniem metody transcendentalnej. Wyniki tych rozważań nie zostały przez niego ogłoszone. Wiem o ich istnieniu z rozmów z Husserlem. Wydano w r. 1950 wykłady Husserla z r. 1907 (pt. „Die Idee der Phanomenologie"), w których zdaje się po raz pierwszy dochodzi do skrystalizowania, idea „redukcji fenomenologicznej”. Lecz sformułowanie podane w „Ideach” (1913) wydaje się znacznie dojrzalsze.^»
27
§ 3. Domaganie się rozgraniczenia różnych grup zagadnień § 3. DOMAGANIE SIĘ ROZGRANICZENIA RÓŻNYCH GRUP ZAGADNIEŃ
Jak właśnie zaznaczyłem, rzekoma prostota sprawy spornej znika przy bliższym rozważaniu. A to z następujących powodów:
Zasadnicza powątpiewalność istnienia świata realnego płynie z właściwości bezpośredniego doświadczenia przedmiotów, które doń należą, a w szczególności z właściwości spostrzeżenia „zmysłowego” i „wewnętrznego”, które w poznaniu naukowym ostatecznie uzasadniają prawomocną wiedzę o świecie realnym. Do wspomnianych już właściwości spostrzeżenia zewnętrznego (by się tu na razie do niego ograniczyć) — a mianowicie do transcendencji danego „we własnej osobie” (samego w sobie) przedmiotu oraz tego, że dany jest przez wyglądy, zawsze tylko jednostronnie i nieadekwatnie — trzeba jeszcze z czysto rzeczowego punktu widzenia, chociaż w nawiązaniu do rozważań Husserla, dodać, co następuje:
Transcendencję tego, co dane, w stosunku do samego spostrzegania trzeba jeszcze uzupełnić tym, że to, co dane, a w szczególności rzecz, nie stanowi z tym przeżyciem jednolitej ani w ogóle żadnej całości, że zatem jest w stosunku do niego drugą zamkniętą całością. Jeżeli zaś chodzi o zawsze tylko jednostronne efektywne danie rzeczy przez wyglądy (zjawiska) przy równoczesnym wspólda-niu różnych jej momentów (domniemanego wnętrza, określeń właśnie odwróconej od nas strony rzeczy), to te ^zjawiska, treściowo różniące się pomiędzy sobą, tworzą zawsze pewną uporządkowaną mnogość. Przy tym w zależności od rodzaju przedmiotu i jego uposażenia inne są te mnogości „zjawisk” i odmienne ich uporządkowania. Poszczególne ich składniki prowadzą wprawdzie dzięki swej budowie do tego, że przedmiot — i to ten sam w wielu różnych spostrzeżeniach — staje się bezpośrednio samoobecny dla podmiotu spostrzegającego, ale zarazem nie mogą one nigdy sprawić, żeby mu był dany adekwatnie i wszechstronnie. W każdym poszczególnym spostrzeżeniu zmysłowym pewne strony i części rzeczy spostrzeżonej (np. jej strona tylna, jej wnętrze) są zasłonięte dla duchowego i cielesnego spojrzenia spostrzegającego. Mimo to są one w spostrzeżeniu współdomniemane i przypisane danej rzeczy w sposób naoczny, choć nie są wypełnione konkretnymi jakościami. Można co prawda doprowadzić do tego, żeby i te strony lub części rzeczy spostrzeżonej były ściśle „osobiście” dane, ale jedynie w innych spostrzeżeniach, wcześniejszych lub późniejszych. Przy tym jednak znowu inne strony tejże samej rzeczy stają się zakryte i są jedynie współdomniemane przez podmiot spostrzegający. Jest przy tym zasadniczo możliwe, że rzecz spostrzegana ulegnie tymczasem takim łub innym zmianom. Zmiany te zaś mogą być takie, że rzecz ta w czasie obecnego spostrzeżenia nie posiada już takiej strony lub części (czy własności), którą jej niegdyś w spostrzeżeniu przypisywaliśmy, ale tego obecnie nie widać. Może się ona też w przyszłości tak zmienić, iż wprawdzie w czasie przyszłego
28
I. Rozważania przygotowawcze
spostrzeżenia, w którym pewna część lub taka strona rzeczy wystąpi w ściśle naocznym daniu, będzie ona tę część lub stronę posiadać, ale jej jeszcze nie posiada w czasie obecnego spostrzeżenia, choć ona jest jej teraz (w sposób ułudny) naocznie współprzypisana. Zachodzi przeto zawsze zasadnicza możliwość, że przedmiot spostrzeżony jest uposażony innymi cechami lub częściami, niż to na podstawie aktualnego spostrzeżenia się wydaje, a nawet możliwość, że w ogóle nie istnieje, choć dotyczące go spostrzeżenie dokonuje się nadal bez zmiany. Jest także odwrotnie możliwe, ale zarazem niekonieczne, że to odmienne określenie lub nieistnienie przedmiotu spostrzeżonego przejawi się w dalszym przebiegu dotyczącego go doświadczenia i że on pomimo to będzie istniał (wraz z całym światem realnym).}» Ponieważ żadna z tych możliwości nie jest przypadkową, lecz wypływa z istoty budowy spostrzeżenia zmysłowego’5, więc płynie stąd zasadnicza możliwość wątpienia zarówno o faktycznym istnieniu, jak i o rzeczywistym uposażeniu16 spostrzeganych przedmiotów realnych lub, szerzej, świata realnego w ogóle. Podobne rozważania można przeprowadzić także w odniesieniu do spostrzeżenia wewnętrznego. Sprawia to, że zasadniczo da się wątpić o istnieniu i uposażeniu także Ctego wszystkiego, co jest w nim dane, a więc tzw.}» duszy i ducha podmiotu spostrzegającego C, jako też faktów, które w nich zachodzą}».
W następstwie tego stają się w zasadzie niepewne <^nie tylko same fakty, ale i}» pojęcia świata realnego i jego rzeczywistości jako pewnego szczególnego sposobu istnienia — pojęcia uzyskane wszak na podstawie doświadczenia. A przede wszystkim niepewne się staje i samo rozgraniczenie dwu dziedzin bytu: świata realnego i czystej świadomości, które należy do założeń sprawy stanowiącej przedmiot sporu. Jeżeli mianowicie świat realny lub jego składniki mogą mieć całkiem inne własności, niż to się wydaje na podstawie dotychczasowego zewnętrznego lub wewnętrznego doświadczenia, to jeden z członów
<15 Zarówno Husserl, jak i jego uczniowie, starali się to pokazać w licznych analizach spostrzeżenia zmysłowego. Trzeba jednakże powiedzieć, że u fenomenologów rozważanie tych możliwości uwzględniało jedynie te wyznaczające je warunki, które dadzą się wykryć przy ograniczeniu rozważań do immanentnej analizy spostrzeżenia zewnętrznego, a nie pytało o warunki w ogóle powstania tych spostrzeżeń, zwłaszcza te warunki, które by zachodziły w stanach rzeczy transcendentnych w stosunku do strumienia świadomości czystej. Przy dokonaniu fenomenologicznej takie postępowanie wydawało się jedynie poprawne, albowiem uwzględnianie jakichkolwiek warunków transcendentnych wydawało się przełamaniem zasady Niemniej tu już dokonywał się w sposób ukryty żasadniczy krok ku rozstrzygnięciu idealistycznemu. — Do sprawy tej trzeba powrócić w pozytywnych rozważaniach epistemologicznych. Tam trzeba będzie znaleźć wyjście, które zarazem nie przełamywałoby zasady erco/Tj i nie pomijało sprawy uwarunkowania powstania określonych spostrzeżeń zewnętrznych. Może wówczas się pokaże, że trzeba będzie skreślić niektóre z tych możliwości, o których wyżej mowa w tekście. Ale do tego daleka droga.
16 To ,,uposażenie” stanowi tutaj jedynie tymczasowe, skrótowe wyrażenie. Później jeszcze rozszczepimy je na rozmaitego rodzaju moment v
§ 3. Domaganie się rozgraniczenia różnych grup zagadnień
29
przeciwstawienia: świat realny — czysta świadomość nie został w sposób ostateczny ustalony w swych własnościach. Można przeto zadać sobie pytanie, czy dokonane już rozgraniczenie obu dziedzin bytu nie opiera się przypadkiem na takich własnościach świata realnego, których przysługiwanie jest właśnie wątpliwe. Rozgraniczenie to trzeba więc poddać ponownemu krytycznemu rozważaniu. Pojęcia zaś świata realnego, przedmiotu realnego, poszczególnych przedmiotów realnych, jak też i samej realności jako szczególnego sposobu istnienia, które utworzyliśmy sobie wprost na podstawie doświadczenia i jego struktur, trzeba na nowo wyjaśnić krytycznie.
Husserl niewątpliwie zgodziłby się z tym. Prawdopodobnie jednak dodałby, że właśnie rozważanie konstytutywne jest powołane do usunięcia otwierających się tutaj możliwości. Należy je przeprowadzić w czystej immanencji'1 i dlatego właśnie zakłada ono to odróżnienie obydwu dziedzin.
Tymczasem to rozważanie, którego zresztą Husserl nigdy rzeczywiście i do końca nie przeprowadził'6, może nam najwyżej dostarczyć istotnych i koniecznych podstaw określonej konstytucji pewnego przedmiotu, nigdy jednak nie może wykazać prawomocności ukonstytuowanego sensu przedmiotowego h’ odniesieniu do ewentualnie istniejących w sobie przedmiotów realnych. Zawsze bowiem pozostaje otwarte pytanie, jak dalece (w jakiej mierze) sensy przedmiotowe z koniecznością ukonstytuowane przy uwzględnieniu istoty mnogości doświadczeń wchodzących w rachubę zachowują swą ważność wobec tego, co ewentualnie w sobie transcendentnie istnieje. I im większy kładzie się nacisk na transcendencję realnego świata w przeciwstawieniu do immanentnie dokonujących się przeżyć doświadczenia, im bardziej zdecydowanie podkreśla się radykalną różność im-manentnej sfery czystej świadomości i transcendentnej sfery realnego świata (albo dowolnej innej transcendentnej sfery bytowej), tym głośniej odzywa się
17 Ograniczenie rozważania do czystej immanencji ma z pewnością słuszne podstawy episte-mologiczno-metodologiczne, jakkolwiek pojęcie immanencji wymaga wyjaśnienia i bliższego ograniczenia, i przy tym być może doprowadzi do poznania różnych stopni immanencji. Ale to ograniczenie ma także swoje ciemne strony, których nie wolno pomijać. Może mianowicie wyłonić się pytanie, czy faktyczne występowanie pewnych przebiegów spostrzeżeniowych, które prowadzą do określonych wyników konstytucji, da się rzeczywiście w każdym przypadku sprowadzić do warunków czysto immanentnych, mających swe podstawy w czystym Ja, jak to już od czasów Fichtego próbowano przyjmować i co doprowadziło do różnych konstrukcji — czy też te przebiegi spostrzeżeniowe, przynajmniej w niektórych przypadkach, nie wskazują poza siebie na transcendentne podstawy, resp. warunki. To pytanie — o którym Husserl raz napomknął pod nazwą „ideologia", a które natychmiast zgasił — zostało, by tak rzec, z zasady, według przyjętego standardu redukcji fenomenologicznej, wyłączone z rozważań. Konieczne będzie znaleźć tu jakieś wyjście metodologicznie nie podlegające zarzutom, aby nie być zmuszonym do odrzucenia tego ważnego pytania podstawowego a zarazem nie popełnić żadnego zasadniczego błędu epistemologie zne go.
18 Tak przedstawia się sprawa przynajmniej według opublikowanych dotychczas pism Husserla. O ile jednak wiem, istnieje jeszcze wiele ważnych pism odnoszących się do tego tematu w jego nieopublikowanych manuskryptach.
30
I. Rozważania przygotowawcze
wątpliwość, czy sensy przedmiotowe ukonstytuowane w immanencji odpowiadają adekwatnie temu, co w danym wypadku faktycznie istnieje.
W dalszym następstwie tego stanu rzeczy także samo, już tu podane, ujęcie sporu między idealizmem a realizmem staje się zasadniczo niepewne i powstaje zadanie określenia na nowo <£w sposób zgodny z istotnym stanem rzeczy j, jaki jest sens podstawowego pytania naszego sporu. Dla uzyskania tego celu potrzeba osobnego rozważania wstępnego.
Także i inne powody skłaniają nas do krytycznego rozważania całego zespołu wchodzących w grę zagadnień. Ostre i proste przeciwstawienie dwu możliwych, a nawzajem się wykluczających rozwiązań zagadnienia istnienia świata realnego, które się początkowo nasuwa, traci swą prostotę, skoro tylko zapytamy o sposób istnienia świata realnego, który ewentualnie trzeba przyjąć, jak też o jego bytowy stosunek do czystej świadomości. Że proste i radykalne przeciwstawienie istnienia i nieistnienia świata nie wystarcza i że trzeba domagać się dalszego zróżnicowania możliwych wypadków, to widać już z samego faktu, że wielu wybitnych przedstawicieli tzw. „idealizmu” odrzuca z całym zdecydowaniem zarzut, jakoby przeczyli istnieniu świata realnego. Zwykle czyni się przy tym rozróżnienie między zależnym a niezależnym od czystej świadomości istnieniem świata realnego. Po wprowadzeniu tego rozróżnienia istniałyby nie dwa, lecz co najmniej trzy możliwe rozwiązania głównego zagadnienia. Jednakże — jak słusznie zauważył już Max Scheier19 — słowo „zależny” bytowo jest na tyle wieloznaczne, że może wywołać daleko idące zamieszanie całej sprawy. Dokładniejsze zbadanie możliwych sposobów istnienia pokazuje też — jak się o tym przekonamy — że liczba z góry możliwych rozwiązań zagadnienia „istnienia” świata realnego jest o wiele większa od trzech. W związku z tym musi ulec odpowiedniemu zróżnicowaniu cała problematyka sporu.
Spór nasz rodzi się, jak już zaznaczyłem, z uznanej na razie przez wszystkie zwalczające się strony zasadniczej niepewności20 istnienia świata realnego. Źródła jej upatruje się w określonych właściwościach empirycznego sposobu poznawania tegoż świata. Wydaje się przeto, że wyłącznie motywy natury epistemologicznej prowadzą do pytania co do istnienia świata realnego, które — jak to będę usiłował pokazać —» jest w gruncie rzeczy zagadnieniem metafizycznym. W następstwie tego szukano rozwiązania sporu aż nazbyt często na drodze rozważań epistemologicznych. Jednakże tym, co prowadzi do zasadniczej niepewności istnienia świata realnego, jest pewien w istocie swej ontologiczny stan rzeczy, mianowicie <^fakt, że przedmioty realne są transcendentne w stosunku do przeżyć świadomych, w których są poznawanej. W tych warunkach zespół zagadnień staje się jeszcze bardziej złożony. W celu
19 Zob. M. Scheier, „Idealismus-Realismus”, „Philosophischer Anzeiger” t. II, 1927.
O zasadniczej niepewności istnienia pewnego przedmiotu mówię tam, gdzie istnieje zasadnicza możliwość wątpienia o jego istnieniu lub jego uposażeniu.^ *
§ 3. Domaganie się rozgraniczenia różnych grup zagadnień
31
bowiem rozwiązania pewnego pytania metafizycznego trzeba poddać rozważaniu obok pewnych pytań epistemologicznych także pewne kwestie i stany rzeczy czysto ontologiczne21. Różnorodność motywów i pytań, które prowadzą do sprawy spornej^» wpływają na sposób jej rozwiązania, wprowadza odpowiednią różnorodność w samą problematykę. Jedno pytanie trzeba więc rozbić na wiele pytań, a nawet, być może, na wiele grup pytań. Nie jest przy tym rzeczą obojętną, do jakiego rodzaju pytania wiedzie nas pewna sytuacja rzeczowa. Jeżeli pytanie jest np. metafizyczne, to i rodzaj poznania i metoda, która prowadzi do jego rozwiązania, musi być metafizyczna. Jeżeli natomiast pytanie jest epistemologićzne, to dla jego rozwiązania trzeba posługiwać się całkiem innymi sposobami poznawania i innymi metodami niż w poprzednim wypadku. Istnieje bowiem ścisłe przyporządkowanie między naturą dziedziny zagadnień a środkami poznawczymi, przy pomocy których można opanować daną dziedzinę. Ażeby więc wprowadzić w tok rozważań jasność i poprawność, trzeba ustalić nie tylko treść poszczególnych pytań, lecz także uświadomić sobie, do jakiej dziedziny zagadnień należą, jaki jest ich ogólny charakter. «I ta druga, ogólna sprawa musi być nawet wpierw wyświetlona, nim dojdzie do formułowania treści pytań szczegółowych.^ Także i z tego powodu zachodzi przeto potrzeba pewnego rozważania wstępnego <^, które pozwoliłoby nam rozgraniczyć zagadnienia wchodzące dla nas w rachubę i scharakteryzować ich naturę^.
' Rozdziali!
ROZGRANICZENIE TRZECH GŁÓWNYCH GRUP PYTAŃ
§ 4. UWAGA WSTĘPNA
Ażeby rozwinąć całą różnorodność zagadnień związanych z głównym przedmiotem sporu między idealizmem a realizmem i żeby je zaliczyć do wyraźnie określonych grup, trzeba przede wszystkim przeprowadzić zasadnicze rozgraniczenia w dziedzinie zagadnień filozoficznych. Niepodobna tego jednak dokonać bez uświadomienia sobie odrębnego charakteru zagadnień filozoficznych w ogóle w przeciwstawieniu do zagadnień nauk szczegółowych. Że bowiem cała sprawa idealizmu-realizmu musi się rozegrać na gruncie rozważań filozoficznych, to na podstawie dotychczasowych dziejów sporu nie podlega zdaje się wątpliwości. Cóż by bowiem dla rozwiązania naszego sporu mogły przynieść nauki szczegółowe?^ Przede wszystkim dotyczą one zawsze
21 Zasięg wymagających rozważenia kwestii ontologicznych jest faktycznie znacznie szerszy, ale to się dopiero później pokaźe.
32
II. Rozgraniczenie trzech głównych grup pytań
jedynie pewnych faktów w obrębie świata realnego, nie obejmując nigdy jego całości. Nie wysuwają one także nigdy pytania co do istnienia świata realnego w ogóle, przyjmując tacite, że świat ten jest. W szczegółowych rozważaniach badają jedynie, czy i w jakich warunkach zachodzą te lub inne poszczególne fakty, i dociekają prawidłowości, jakie panują wśród procesów i zdarzeń w świecie. Wszystko to jednak nie może ani bliżej uzasadnić, ani podważyć milcząco przyjętego uznania istnienia świata. I to jest zupełnie naturalne. Nauki przyrodnicze bowiem na ogół opierają swe wyniki na danych zewnętrznego i wewnętrznego spostrzegania. Wszystkie zaś te spostrzeżenia dokonują się w tak zwanym „nastawieniu naturalnym’’ i tym samym u podstaw swych mają „naiwne” przeświadczenie o istnieniu świata. A jeżeli nawet w niektórych zespołach zagadnień nauki te wychodzą poza dane tv tych spostrzeżeniach faktyczne stany rzeczy i podstawiają na ich miejsce inne przedmioty, to albo czynią to tylko dlatego, że posługują się sposobem doświadczenia ściślejszym niż w praktyce życia codziennego i uwzględniają o wiele większą ilość danych doświadczenia, niż mogą to zrobić poszczególni ludzie — albo też dlatego, że w poszukiwaniu podstaw pewnych prawidłowości w obrębie danych doświadczenia dochodzą do uznania innych przedmiotów (np. świata atomów) i w związku z tym do interpretacji degradującej przedmioty spostrzegane do poziomu jedynie względnych przejawów, nie podważając przy tym w żaden sposób faktu istnienia świata w ogóle czy też zasadniczej ważności doświadczenia. Toteż mogą one nas jedynie pouczyć dokładniej niż codzienne doświadczenie, jakie fakty i prawidłowości występują H’ obrębie świata, ale nie mogą nam być przydatne w chwili, gdy chcemy rozstrzygnąć pytanie, czy świat realny w ogóle istnieje i co to w ogóle znaczy, że istnieje, i jak istnieje. Toteż jest również naturalne, że pewni przedstawiciele nauk „pozytywnych” w ogóle przeczą istnieniu i sensowności spornej kwestii idealizm — realizm. Z chwilą jednak, gdy to pytanie staje przed nami, opuszczamy dziedzinę badań naukowych i wchodzimy w obręb filozofii.
Nie wynika z tego jednak wcale, żeby cały olbrzymi dorobek nauk szczegółowych, jaki udało się ludzkości zdobyć w ostatnich wiekach, miał być przy rozważaniu całego zagadnienia istnienia świata, w pełni jego różnych rozczłonkować, w ogóle usunięty na bok <^i w ten sposób zlekceważony^. Przeciwnie, okaże się, że w toku naszych rozważań — zarówno w obrębie dociekań materialno-ontologicznych, jak i metafizycznych — znajdzie się sposób wykorzystania tego dorobku bez popełniania błędów epistemologiczno--metodologicznych, które wykształconego filozoficznie czytelnika tak niemile uderzają w wielu dziełach filozofujących fizyków i biologów nie mających jednak rozeznania w filozofii. W jaki sposób możliwe jest poprawne wykorzystanie owych wyników nauk, to sprawa późniejsza, która nie zmienia w niczym faktu, iż sam zrąb zagadnienia stanowiącego jądro sporu między idealizmem a realizmem wykracza poza granice nauk szczegółowych i domaga się innego w swej istocie sposobu badania, a to właśnie dlatego, że nauki przyrodnicze
§ 4. Uwaga wstępna
33
(szerzej: nauki o faktach w obrębie świata rzeczywistego) opierają się ostatecznie na doświadczeniu, które w wyjściowej fazie rozważań filozoficznych nad tą sprawą zostało podane w wątpliwość.
Innymi słowy: Jedynie wtedy możemy liczyć na pomyślne rozstrzygnięcie naszego sporu, jeżeli istnieje w ogóle jakiś inny sposób badania niż ten, jaki realizujemy w obrębie nauk szczegółowych Co faktach wewnątrz świata się rozgrywających». Ale temu właśnie nieraz zdecydowanie przeczono ze strony przedstawicieli nauk szczegółowych, a także ze strony pozytywizmu (który jest wśród przyrodników bardzo modny), nie zdając sobie przy tym sprawy, że właśnie już samo to stanowi wkroczenie na teren zagadnień filozoficznych. Ale i obrońcy samodzielności i specyficznej odmienności filozofii też często wystawiają nas na ataki nie uzasadniając dostatecznie swego stanowiska. C Jeżeli tedy nie chcemy pozostawić w naszych rozważaniach żadnej istotnej luki, to musimy choć pokrótce pokazać odmienność zagadnień i dociekań filozoficznych, tudzież zaznaczyć choćby możliwość ich realizacji. W tym celu będzie rzeczą niezbędną uświadomić sobie także cechy charakterystyczne poznania naukowego, by móc w sposób wyraźny przeciwstawić sobie dwa różne typy poznania.»
§ 5. NAUKA A FILOZOFIA
Nauka a ontologia. Filozofię wolno przeciwstawić nauce1 jako zbiorowi nauk szczegółowych2 wówczas i tylko wówczas, jeżeli w obrębie zagadnień czysto badawczych można odróżnić co najmniej dwa zasadniczo odmienne typy zagadnień i przyporządkowanych im odmiennych środków poznawczych i metod badawczych, które doprowadzają do ich należycie uzasadnionych rozwiązań. Aby to uwyraźnić, rozważmy przede wszystkim na przykładzie istniejących nauk szczegółowych, co w sposób istotny znamionuje ich zagadnienia, ich rozwiązania i przynależne do tego sposoby poznawania.
Istnieje, jak wiadomo, wiele różnych typów nauk szczegółowych. Nie należy m.in. zapominać o doniosłych różnicach, jakie zachodzą między naukami o przyrodzie a naukami humanistycznymi. Dla wyświetlenia stosunku nauki do filozofii wydaje się jednak rzeczą ważniejszą podzielić nauki‘ szczegółowe inaczej, mianowicie na a) nauki o faktach ^zachodzących w
1 Słów „nauka”, „naukowy” używa się często w znacznie szerszym znaczeniu niż to, którym się tu posługujemy. Rozumie się wówczas przez nie wszelką wiedzę odpowiedzialnie uzasadnioną i bezinteresowną. W tym sensie i każde poważne, należycie sprecyzowane i uzasadnione dociekanie filozoficzne jest „naukowe”. Co więcej, w swym zasadniczym dążeniu chce ono nawet być w wyższym stopniu „naukowe”, niż to mogą uzyskać nauki szczegółowe. Stąd nieraz pojawiający się postulat „filozofii jako nauki ścisłej”, zob. np. E. Husserl, „Philosophie ala strenge Wissenschaft”, „Logos” I.
(t2 Czy nauka w znaczeniu ciaśniejszym jest tylko zbiorem czy też systemem nauk szczegółowych — to sprawa dla siebie, której.tu nie mogę rozważać.>
34
II. Rozgraniczenie trzech głównych grup pytań
świecie rzeczywistym i czasowo określonych^ (nauki doświadczalne), b) nauki o przedmiotach pozaczasowych (nauki „aprioryczne"), których głównym reprezentantem jest matematyka. Okaże się jednak, t& i w obrębie filozofii da się przeprowadzić analogiczny podział, a pomimo to należy utrzymać różnicę między filozofią a naukami szczegółowymi.
Nauki szczegółowe o faktach odznaczają się następującymi rysami:
a) Obiektami, od których zaczyna się badanie, są zawsze przedmioty indywidualne (zdarzenia, procesy lub rzeczy) wchodzące w skład świata realnego3. W ich indywidualności można je uchwycić jedynie w bezpośrednim doświadczeniu. Jeżeli jednak ma się je w nim ująć w pojęcia i twierdzenia, to dla jednoznacznego wyznaczenia pewnego przedmiotu indywidualnego nie wystarczyłoby nawet podanie jego pełnej bezwzględnej kwalifikacji (gdyby to było z innych względów możliwe)^. Trzeba zawsze podać jeszcze czas, w którym przedmiot istnieje, a o ile jest to przedmiot istniejący w przestrzeni — także określony układ współrzędnych przestrzennych miejsca, które zajmuje.
b) Nie tylko jednostkowe, lecz i szczegółowe, i ogólne twierdzenia w naukach o faktach odnoszą się zawsze do przedmiotów indywidualnych. „Ogólne” twierdzenia są przy tym zawsze uogólnieniami albo lepiej: sumującymi stwierdzeniami, których niezbędną, jeżeli zarazem nie wystarczającą, podstawę stanowią ostatecznie odpowiednie twierdzenia jednostkowe (indywidualne). Ich zasięg jest wyznaczony przynajmniej w zasadzie przez faktyczny zakres przedmiotów, o których one coś orzekają, i praktycznie jest zawsze obarczony pewną większą lub mniejszą niedokładnością.
c) Każde zagadnienie nauk o faktach ma za (zazwyczaj utajone) założenie tezę o «^faktycznymistnieniu świata realnego tudzież szereg twierdzeń zawartych implicite w pojęciach pierwotnych, które «^występują w podstawowych pytaniach, a^> są właściwe dla danej ’ dziedziny badania (np. fizyki chemii, psychologii itp.). Każde zaś takie zagadnienie dotyczy istnienia w świecie pewnego przedmiotu lub jego kwalifikacji, lub też zachodzenia w nim pewnego stanu rzeczy lub jego związku z innymi przedmiotami tego świata.
d) Środek poznawczy do wykrycia samych zagadnień i do ich rozwiązania stanowi przede wszystkim doświadczenie w którejś z możliwych jego odmian. Dostarcza nam ono także ostatecznego uzasadnienia wszelkich twierdzeń nauk o faktach, gdyż jest ono środkiem do skonstruowania i potwierdzenia twierdzeń jednostkowych.
e) Rozróżnienie między istotnymi a nieistotnymi cechami przedmiotu
3 <Mogą to być również przedmioty tylko przynależne do tego świata: różne wytwory kulturalne, dzieła sztuki itp., którymi również zajmują się niektóre nauki szczegółowe.^ W każdym jednak przypadku (czy to należenia wprost, czy tylko owego przynależenia do realnego świata) chodzi naturalnie o świat realny w sensie, który z wolna konstytuuje się w poznaniu przedfilozoficz-nym. Dopiero jednak filozoficzna analiza może doprowadzić do wyjaśnienia i dokładnego określenia Jego pojęcia.
§ 5. Nauka a filozofia
35
badania nie odgrywa w obrębie nauk o faktach roli rozstrzygającej. Jedne i drugie bowiem należy przyjąć do wiadomości jako fakt, jakkolwiek z tych lub owych względów bardziej interesujące lub ważniejsze mogą być wiadomości o cechach istotnych. Samo doświadczenie ani nie poucza nas o zachodzeniu tej różnicy, ani nie pozwala uchwycić koniecznych związków pomiędzy istotnymi momentami przedmiotu. Nie znaczy to jednak, że przy odpowiednim nastawieniu nie można odkryć jednego i drugiego w materiale dostarczonym przez doświadczenie. Ale to nastawienie jest już czymś, co nie jest charakterystyczne dla nauk o faktach.
f) Uzyskanie rozwiązań zagadnień czysto badawczych stanowi ostateczny cel nauk o faktach bez względu na to, jak wielkie i ważne byłoby również praktyczne zastosowanie ich wyników we wszystkich naukach technologicznych.
Natomiast nauki (szczegółowe) o przedmiotach pozaczasowych, czyli tzw. nauki aprioryczne4
