Rozważania nad instytucją obrony koniecznej - Krzysztof Urbanek - ebook

Rozważania nad instytucją obrony koniecznej ebook

Krzysztof Urbanek

0,0
6,58 zł

lub
Opis

Artykuł przybliża podstawy dogmatyczne, doktrynalne oraz historycznoprawne związane z problematyką okoliczności wyłączających bezprawność czynów, ze szczególnym uwzględnieniem obrony koniecznej. Obrona konieczna jako konstrukcja prawnicza jest wiekowa i na przestrzeni dziejów występowała wszędzie tam, gdzie władza publiczna stosowała represję karną. Praca poświęcona jest refleksjom nad polskim systemem prawnym. Dlatego też przytoczone wnioski ograniczają się do polskiej myśli karnistycznej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 37




Krzysztof Łukasz Urbanek

Rozważania nad instytucją obrony koniecznej

© Krzysztof Łukasz Urbanek, 2017

Artykuł przybliża podstawy dogmatyczne, doktrynalne oraz historycznoprawne związane z problematyką okoliczności wyłączających bezprawność czynów, ze szczególnym uwzględnieniem obrony koniecznej. Obrona konieczna jako konstrukcja prawnicza jest wiekowa i na przestrzeni dziejów występowała wszędzie tam, gdzie władza publiczna stosowała represję karną. Praca poświęcona jest refleksjom nad polskim systemem prawnym. Dlatego też przytoczone wnioski ograniczają się do polskiej myśli karnistycznej.

ISBN 978-83-8126-164-7

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

1. Uwagi wstępne

Zgodnie z art. 1 §1 kodeksu karnego[1]odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Dodatkowo §2 oraz §3 tego artykułu[2] wyznaczają dodatkowe warunki odpowiedzialności: szkodliwość społeczną czynu wyższą od znikomej oraz winę w czasie czynu zabronionego. Z treści tego przepisu wynika, że każdy czyn (I) zabroniony pod groźbą kary (II) (przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia), którego społeczna szkodliwość jest wyższa niż znikoma (III) oraz jeśli jest to czyn zawiniony (IV) jest podstawą odpowiedzialności karnej. Każde zatem działanie (zaniechanie) człowieka wypełniające znamiona takiego czynu (zabronionego) powinno skutkować obciążeniem człowieka konsekwencjami karnoprawnymi (oczywiście przy założeniu, że czyn dodatkowo jest karygodny i zawiniony). Prima facie takie uregulowanie warunków odpowiedzialności karnej jest słuszne i wypełnia gwarancyjną funkcję prawa karnego, jedną z naczelnych w państwie prawa. Jednakże już po chwili zastanowienia przychodzą na myśl pewne wątpliwości. Można bowiem bardzo łatwo wyobrazić sobie zdarzenie w którym sprawca popełnia czyn przestępny w rozumieniu art. 1 k.k. w sytuacji która obiektywnie (powszechnie) w społeczeństwie zostałaby uznana za usprawiedliwiającą dokonanie takiego czynu. Najprostszym, niemal klasycznym przykładem takiej sytuacji jest np. zabicie człowieka w obronie własnej.

[1] Chodzi o ustawę z dnia 6 czerwca 1997 r. — Kodeks karny (tekst jedn. Dz. U. z 2016 r. poz. 1137).

[2] Ibidem.

2. Dziedzictwo przeszłości

Już na wczesnych etapach rozwoju prawa tzw. obrona konieczna (rozumiana tutaj sensu largo jako okoliczności wyłączające przestępność — nie wykształciły się bowiem jeszcze pojęcia bezprawności, zawinienia etc. w dzisiejszym rozumieniu) — znacząca instytucja dla dzisiejszego prawa karnego — była ważnym elementem statusu, pozycji prawnej. Prawo rzymskie posługiwało się wieloma złożonymi instytucjami obrony praw zarówno w sferze prawa prywatnego jak i publicznego. Mimo to już w Ustawie XII Tablic (lex duodecim tabularum) — wielkim pomniku rzymskiej kultury prawnej — na tablicy VIII czytamy: jeśli nocą kradł, gdy [okradany] go zabił, niech będzie [traktowany jako] zabity zgodnie z prawem[1]. Obrona konieczna była bowiem zawsze dopuszczalna w myśl zasady „siłę wolno odeprzeć siłą” (vim vi repellere licet)[2]. Instytucja obrony koniecznej (defensio) jest bardzo stara. Już w prawie średniowiecznym, w którym dominowało ujmowanie przestępstwa obiektywnie i przedmiotowo tj. od strony jego zewnętrznych przejawów i skutków w świecie funkcjonowały „prymitywne” (przy czym uważać należy na pejoratywne interpretacje dawnych instytucji prawnych w oderwaniu od historycznego kontekstu), ale ważne dla ówczesnego społeczeństwa przejawy subiektywizacji prawa karnego. Dzięki działalności glosatorów i komentatorów (postglosatorów) […]doszło do opracowania reguł dotyczących okoliczności w których dany czyn nie nosił znamion przestępstwa, a więc nie podlegał karze[3]. Co prawda nie rozróżniano wtedy jeszcze elementów przestępstwa (w znaczeniu nowożytnym) stąd nie rozstrzygano czy przyczyną bezkarności były okoliczności wyłączające winę, czy wyłączające bezprawność[4]. Warunki bezkarności zostały przejęte niemal całkowicie z myśli rzymskiej. Zostały poszerzone jedynie o kazuistycznie uregulowane wyjątki wyłączające przestępność tj. m.in.: zabicie infamisa, kradzież z nędzy, zniszczenie cudzego mienia dla ratowania życia[5]. W średniowiecznym prawie włoskim lekkie uszkodzenie ciała w czasie gry lub zabawy (causa ludi) również było okolicznością wyłączającą przestępność czynu[6]. Nie należy zapominać o reliktach zemsty rodowej (wróżdy), która jednak pod wpływem umacniania władzy państwowej ulegała penalizacji.

Także dawne prawo polskie znało przypadki wyłączające przestępność. Bardzo ważnym elementem tożsamości każdego obywatela I Rzeczypospolitej (tj. szlachcica) była instytucja tzw. początku. Już Statuty Kazimierza Wielkiego przewidywały bezkarność czynów uznawanych za przestępne jeśli zostały dokonane w wypadku „początku”[7]. Początek była to zaczepka słowna lub czynna, skierowana przeciw danej osobie, komuś z jej bliskich lub poddanych, która powodowała bezkarność czynu skierowanego przeciw zaczepiającemu[8]. Przywilej ten […] zapewniał szlachcicowi szerokie możliwości obrony życia, zdrowia i czci jego i jego bliskich przeciw wszelkim zamachom[9].

Nowoczesne, nowożytne podejście do obrony koniecznej znalazło się dopiero w uregulowaniach ogólnoniemieckiej kodyfikacji karnej ogłoszonej przez Karola V w 1532 r., nazywanej Constitutio Criminalis Carolina. Carolinaokreśliła obronę konieczną […] jako odparcie bezprawnego zamachu skierowanego przeciwko prawnie chronionemu dobru napadniętego lub osoby trzeciej[10]. Pomimo zaawansowanej, rozbudowanej struktury instytucja ta w ujęciu Caroliny nie znała zasad przekroczenia granic obrony koniecznej — […] nie wymagała proporcjonalności między środkami zastosowanymi przez napastnika a użytymi przy obronie[11].

Na