2,99 zł
Młoda kobieta ma rozpocząć staż w prestiżowej warszawskiej kancelarii prawniczej. Poniedziałkowy poranek sugeruje, że szansa na karierę zostanie zmarnowana. Biegnąc na przystanek autobusowy, kobieta upada na chodniku i traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, dostrzega, że nie znajduje się już w stolicy. Wokół widnieją niewysokie domy, a z oddali dobiega niezrozumiały, obcojęzyczny, śpiew.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 15
Katarzyna Szewioła-Nagel
Saga
Przebudzenie
Zdjęcia na okładce: Shutterstock
Copyright © 2021 Katarzyna Szewioła-Nagel i SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788728028094
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.
www.sagaegmont.com
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
„Dzień dobry, dzień dobry! Wita nas piękny, poniedziałkowy poranek. Wyskakujcie wcześniej z łóżek, bo Warszawa dziś będzie zakorkowana. Mamy paskudny wypadek w na rondzie Dmowskiego, wszystko stanęło! Dosłownie. Na pocieszenie wrzucam pozytywną nutę, oto Justin Bieber: „Baby”… ”
– O nieee, nie ma mowy! – warknęłam i nacisnęłam guziczek w radio-budziku.
Takich pobudek to nie lubię, szczególnie jak mi jakiś parobek w radiu puszcza Żastę Bimber, a ten wyje do ucha od samego rana. Cholerne korki – pomyślałam, szukając stopami kapci. Sklejone snem oczy przypominały wąskie szpary. Domowego obuwia ni widu, ni słuchu. Najpewniej nieznośny kocur wcisnął je w niezbadane głębie, czyli pod łóżko, gdzie zapewne jest pełno kłębków kurzu i sierści. Kiedy tam sprzątałam? Chryste! Nie pamiętam!
– Tak, muszę się kiedyś wziąć – powiedziałam na głos. – Jestem gadającą do siebie wariatką z kotem. Tylko dać stołek w sejmie. Nadawałabym się. – Zachichotałam.
Nieznośny zwierzak przysiadł na środku pokoju i zerkał na mnie podejrzliwie.
– Czego, bury paściu? – zagadnęłam do kocura.
Znalazłam nieszczęsne kapcie. Z wolna posnułam się do łazienki, w której leżały wcześniej przygotowane i uprasowane ubrania. Zaczynałam staż w jednej z najbardziej znanych kancelarii prawniczych w stolicy. Serce na tę myśl podchodziło do gardła już od tygodnia, a im bliżej terminu, tym mocniej żołądek przypominał mi, że śniadanie nie jest najlepszym pomysłem.
Oczywiście w łazience znajduję to, czego mogłam się spodziewać. Kochane zwierzę futerkowe doszło do wniosku, że nowiusieńki kostium jest przedniej jakości legowiskiem. Wszystkie części garderoby oblazły kłakami.
– Błogosławione rolki do zbierania paprochów – westchnęłam.
