Wydawca: Wydawnictwo M Kategoria: Specjalistyczne Język: polski Rok wydania: 2012

Neospirytyzm i pseudopsychologie ebook

Aleksander Posacki

4.55555555555556 (18)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 268 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Neospirytyzm i pseudopsychologie - Aleksander Posacki

Najnowsza pozycja o. Aleksandra Posackiego zawiera bardzo szeroką panoramę współczesnych praktyk z pogranicza psychologii i terapii, które mogą być nową formą spirytyzmu i nieść z sobą poważne zagrożenie duchowe. W tej interesującej pozycji między innym przeczytamy o: historii i początkach spirytyzmu, o channelingu,  powieściach Paulo Coelho, o Danie Brownie, o Harrym Potterze, o mandze, o szamanizmie i pogańskich kultach, wschodnich technikach walki, myśleniu pozytywnym, wampirach, wilkołach, UFO, transie, transkomunikacji, kulturze psychodelicznej, muzyce techno, gotyckim rocku, jungizmie, metodzie Silvy, gnozie, synkretyzmie religijnym, NLP, metodzie Berta Helligera, terapii Gestalt, hipnozie, homeopatii, technikach holistycznych, jodze, medytacji transcendentalnej.

*    *    *

Neospirytyzm to – mówiąc ogólnie – rozmaite nowe formy spirytyzmu. Chodzi tu o kontakty z duchami, najczęściej ze złymi duchami w rozumieniu chrześcijańskim. Liczne formy neospirytyzmu ukrywają się za nowomową sztucznego języka psychologii czy terapii ciała. Odwołują się do pojęcia energii, która choć pozostaje rzekomo bezosobowa, to jest mądra i wszechmocna. Odwołują się do siły umysłu czy nieskończonego potencjału ludzkiego mózgu, które jednak często uaktywniają się przy pomocy duchów, świadomie lub nieświadomie przywoływanych.
Wyznawcy tych teorii czy praktyk nie zawsze zdają sobie z tego faktu sprawę albo odkrywają mechanizmy spirytystyczne już po czasie, szczególnie wtedy gdy nawracają się na chrześcijaństwo lub przechodzą modlitwę o uwolnienie. W każdej sprawie ważnej – trzeba zachować szczególną ostrożność. Dlatego zwracam tu uwagę na aspekty zwykle niedostrzegane, a zwłaszcza
niedoceniane, w epoce ogłupienia ludzi zaszczepionym myśli europejskiej właśnie w okresie
oświecenia, który w pewnym sensie stał się okresem duchowej ciemności i dezorientacji.

fragment książki

*   *   *


O. prof. Aleksander Posacki SJ – katolicki teolog i filozof, specjalista z zakresu  demonologii, okultyzmu i ezoteryzmu, teologii duchowości, prądów duchowych i sekt. Autor wielu książek i publikacji, rekolekcjonista, duszpasterz. Jest konsultantem egzorcystów katolickich w Polsce i za granicą.

Opinie o ebooku Neospirytyzm i pseudopsychologie - Aleksander Posacki

Fragment ebooka Neospirytyzm i pseudopsychologie - Aleksander Posacki

Neospirytyzm i pseudopsychologie

O. Aleksander Posacki

Redaktor techniczny:

Ewa Czyżowska

Korekta:

Beata Ciastoń

Zofia Smęda

Okładka:

Radosław Krawczyk

Łamanie:

Edycja

© Copyright by Wydawnictwo M, Kraków 2012

ISBN 978-83-7595-436-4

ISBN wersji cyfrowej 978-83-7595-435-7

Wydawnictwo M

ul. Kanonicza 11, 31-002 Kraków

tel. 12-431-25-50; fax 12-431-25-75

e-mail: mwydawnictwo@mwydawnictwo.pl

www.mwydawnictwo.pl

I. Kryteria analizy i interpretacji nowych form spirytyzmu

Neospirytyzm to – mówiąc ogólnie – rozmaite nowe formy spirytyzmu, o który czasami nawet je nie podejrzewamy. Chodzi tu o kontakt z duchami, najczęściej ze złymi duchami w rozumieniu chrześcijańskim. Nie zawsze ten kontakt jest absolutnie konieczny, ale często możliwy lub nawet niezbędny, co wynika jasno ze struktury teoretycznej i praktycznej danej koncepcji.

1. Liczne fomy neospirytyzmu jako pseudopsychologii i kryptospirytyzmu

Owe liczne formy neospirytyzmu ukrywają się za nowomową sztucznego języka psychologii czy terapii ciała. Odwołują się do pojęcia energii, która choć pozostaje rzekomo bezosobowa, to jest mądra i wszechmocna. Odwołują się do siły umysłu czy nieskończonego potencjału ludzkiego mózgu, które jednak często uaktywniają się przy pomocy duchów, świadomie lub nieświadomie przywoływanych. Gdy mówimy o spirytyzmie, mamy tu na myśli nie tyle duchy zmarłych czy jakieś inne duchy, ale przede wszystkim złe duchy, który mogą przybierać różne formy, zwykle pozytywne i kuszące nadzwyczajnym poznaniem, wolą mocy czy pseudoekstazą egoistycznych przyjemności. Możemy tu mówić o formach kryptospirytyzmu, czyli spirytyzmu ukrytego lub ukrywanego. Wyznawcy tych teorii czy praktyk nie zawsze zdają sobie z tego faktu sprawę albo odkrywają mechanizmy spirytystyczne już po czasie, szczególnie wtedy gdy nawracają się na chrześcijaństwo lub przechodzą modlitwę o uwolnienie.

Przedstawione koncepcje nie należą wyłącznie do świata spirytyzmu, mogą być także klasyfikowane inaczej i porządkowane według innego klucza definicji czy interpretacji. Zawierają jednak jakiś aspekt, który może czynić je narzędziem kontaktu ze złymi duchami. Nie zawsze jest to konieczne, ale często (zbyt często) możliwe, stąd – jak w każdej sprawie ważnej – trzeba zachować szczególną ostrożność. Dlatego zwracam tu uwagę na aspekty zwykle niedostrzegane, a zwłaszcza niedoceniane, w epoce postoświeceniowego materializmu i ogłupienia ludzi „obskurantyzmem duchowym” (E. Voegelin), zaszczepionym myśli europejskiej właśnie w okresie oświecenia, który w pewnym sensie stał się okresem duchowej ciemności i dezorientacji.

2. Zasady chrześcijańskiej duchowości w interpretacji neospirytyzmu

Z punktu widzenia wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej (nie tylko katolickiej) duchowości, niesłusznie, naiwnie i arbitralnie zaniedbanej i zlekceważonej, rzecz ma się zupełnie inaczej. W świetle duchowego rozeznania opartego na tej tradycji, wiele koncepcji i praktyk przybierających formę psychologii czy terapii okazuje się w rzeczywistości formą antyduchowości, w formie gnostyckiej antropologii i inicjacji . Tego rodzaju gnoza sprzeciwia się radykalnie chrześcijańskiej wizji duchowości, inicjacji, świętości oraz zbawienia. Gnostyckie ubóstwienie z natury czy też samoubóstwienie i samozbawienie (pozbawione odniesienia do Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela) sprzeciwia się radykalnie chrześcijańskiej wizji przebóstwienia z łaski (gr. theosis), o czym wspominał Dokument Watykański na temat New Age . 

Dlatego tak istotne jest w tradycji chrześcijańskiej badanie postaw i motywacji, a następnie ideologii i działań symbolicznych, które z nich wynikają. Pożądania i namiętności (pokusy) myli się ze słusznymi potrzebami i duchowymi pragnieniami (desiderium Dei) . Pokusa pychy jest przykrywana dziś zbyt często „wysoką samooceną”, „autonomią”, a samozbawienie nazywane „samorealizacją” czy „realizacją własnego potencjału”. 

Skąd pochodzi ta wszechobecna „nowomowa”? Przy takim nadużyciu jest to rodzaj manipulacji semantycznej, którą trzeba dobrze przemyśleć. Albowiem istotą satanizmu jest prawo Thelemy Aleistera Crowleya, czyli zabsolutyzowana wolność czy lucyferyczna samowola, gloryfikowana dziś bez umiaru i rozsądku w różnych „terapiach” pod szyldem psychologii czy medycyny. Zasada Crowleya: „Czyń cokolwiek chcesz – oto całe prawo”, została rozwinięta przez satanistę Antona La Veya w cały sytem satanistycznej etyki.

Aleister Crowley (1875–1947), niewątpliwie inspirator wielu współczesnych autorów i ruchów satanistycznych, bardzo wyraźnie ukazuje związek między wywyższeniem człowieka a buntem przeciw Bogu, zwłaszcza przeciw Bogu nakazów moralnych, które zostały mu wpojone w dzieciństwie przez fundamentalistyczną sektę. „Nie istnieje żadne prawo – pisze Crowley w Liber legis – poza zasadą «czyń, co chcesz». (...) Bądź silny, człowieku! Pożądaj i zaznawaj wszystkiego, co dają ci zmysły i ekstaza; nie bój się, że jakiś Bóg odrzuci cię z tego powodu. Każdy człowiek jest gwiazdą, jeżeli zdoła odkryć swoją własną prawdziwą wolę, w przeciwnym razie jest niewolnikiem; niewolnicy zaś muszą służyć. Niech zniknie miłosierdzie; przeklęci, którzy współczują! Zabijaj i torturuj, nie oszczędzaj nikogo”.

Okultyzm i satanizm rozbudza ego do granic niczym nieograniczonej pseudoboskości, prawdziwa mistyka natomiast wycisza ego, domaga się jego rezygnacji, a nawet swoistej „mistycznej” śmierci. Taki radykalny egoizm człowieka – według mistyków chrześcijańskich Wschodu i Zachodu – przywołuje nieuchronnie obecności demoniczne. Zwłaszcza jeśli dochodzi do deifikacji człowieka na płaszczyźnie światopoglądu i kultu. Mamy więc tu do czynienia nie tylko ze strukturą czysto „antropologiczną”, ale także ze strukturą „spirytystyczną”, a w rzeczywistości demoniczną, będącą obszarem rozeznania chrześcijańskiej demonologii. Z tej racji można tu mówić o neospirytyzmie czy kryptospirytyzmie.

Według św. Edyty Stein, człowiek w „pokorze ducha” powinien rezygnować ze swego egoistycznego „ja”. Jest to zresztą nauka wszystkich mistyków. Według niej, „wolny podmiot uzyskuje bezpośredni dostęp do sfery duchowej, opuszczając świat natury przez dobrowolne poddanie się duchowi dobra albo duchowi zła” . Należy na nowo wprowadzić język demonologii do demaskowania nadużyć psychologii czy pseudopsychologii, a nie „wyjaśniać” demonologii psychologią, zwłaszcza jeśli owa „psychologia” jest formą okultystycznej inicjacji, rozbudzającej złudzenia ego. Prowokuje to bowiem przyzywanie świata ciemności, nawet jeśli nie czyni się tego do końca świadomie.

W antropologii satanizmu „iluzja samoubóstwienia człowieka przez bunt przeciw Bogu jest podtrzymywana także na płaszczyźnie rytualnej. Najważniejszym świętem dla członków tzw. kościoła szatana są urodziny (jako że «każdy człowiek jest bogiem»), ogół obrzędów satanicznych zaś przedstawia się jako serię psychodramatów, które mają uwolnić uczestników od tkwiącego w ich podświadomości dziedzictwa religii chrześcijańskiej, którą niegdyś wyznawali, zwłaszcza zaś religii katolickiej (por. The Satanic Rituals, Avon, New York 1972)” . 

Ewangeliczne czuwanie i duchowe rozeznawanie jest zaciemniane na gruncie konceptualnym i w punkcie wyjścia. Emocje i wyobraźnia – według chrześcijańskiej tradycji mistycznej najważniejsze przestrzenie duchowego pokuszenia – są stawiane w psychologii czy w pseudopsychologii na pierwszym miejscu. Są to stany, które – przy jakimś nasyceniu i przeakcentowaniu – mogą być bliskie mediumizmowi, który od strony formalnej jest istotą każdego spirytyzmu. Z punktu widzenia antropologii chrześcijańskiej te doświadczenia wpływają na ludzką wolę i jej wolne wybory, które są decydujące w duchowości człowieka. „Podmiot przedostaje się do sfery ducha, korzystając z wolności” , nawet jeśli owa duchowość jest zarażona błędem i grzechem. 

Do dezorientacji woli i wynikających stąd grzechów w sferze wolności przyczyniają się błędy umysłu oparte na nowych ideologiach neospirytyzmu, które poddaję dokładnej analizie. Często bowiem ich toksyczna strona ukrywa się za maską zwodniczej pozytywności. W takim przypadku mówimy o kontrinicjacji, która jest zaprzeczeniem rzeczywistej inicjacji, opartej na prawdziwej doktrynie chrześcijańskiej. Tak jak mistyka sprzeciwia się okultyzmowi, tak inicjacja przeciwstawia się kontrinicjacji.

3. Niebezpieczeństwa kontrinicjacji w neospirytyzmie

Na początku podajmy przykład prawdziwej inicjacji: oto Modlitwa serca, Modlitwa Jezusowa – radykalnie przeciwstawna wobec rytuałów i technik spirytystycznych czy energetycznych, o których będziemy więcej mówić. Oto dwa istotne elementy na poziomie doktrynalnym czy teologicznym (istotna jest tu wiara dogmatyczna, która łączy się z wiarą ufnościową). 

a) Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego – w tych słowach zawarte jest wyznanie wiary, wdzięczności i miłości. Wyznajemy wiarę w Trójcę, a nie tylko w Boga; w Chrystusa, a nie tylko w Jezusa historii, dokonujemy afirmacji Stwórcy przez Jego stworzenie, uznajemy swoją kondycję stworzenia – pierwszy stopień zależności.

b) Zmiłuj się nade mną grzesznym – wzywamy Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, uznajemy swoją kondycję grzesznika, prosimy o łaskę – drugi stopień zależności .

W tej modlitwie przejawia się ponadto wdzięczność, skrucha, pokora, prośba o łaskę, zależność synowska od Stwórcy i Zbawiciela. Kto nie jest synem (dzieckiem), pozostaje niewolnikiem (św. Paweł). Pierwsza część polega na skierowaniu ku Jezusowi, druga na skierowaniu ku sobie . Jest tu obecna zarówno postawa oparta na wyznaniu wiary, jak i praktyczna inwokacja Imion Bożych (moc Imienia Jezus) . To wzorcowy i sprawdzony przez wieki (przynoszący dobre owoce nawrócenia i mistycznej przemiany) przykład prawdziwej chrześcijańskiej inicjacji, rozumianej jako otwarcie na duchowy świat Trójcy Świętej oraz egzystencjalno-duchowa przemiana (transformacja) skierowana ku nawróceniu i świętości w znaczeniu chrześcijańskim, odbywająca się stopniowo, na poszczególnych stopniach transformacji, często o charakterze mistycznym.

Można w tym kontekście wymienić ogólne cechy kontrinicjacji:

a) Kontrinicjacja jest imitacją oraz inwersją tej właściwej inicjacji i prawdziwej postawy duchowej, połączoną często – w sposób jawny lub ukryty – z ewokacją duchów lub manipulacją energiami, co może być tym samym, czyli ukrytą formą spirytyzmu. 

b) Kontrinicjacja – jak każda inwersja czy imitacja – posiada rozmaite stopnie wtajemniczenia, w tym przypadku błędu, grzechu czy głębokiego lucyferycznego odstępstwa (inicjacja lucyferyczna, „synowie diabła” – J 8, 40; 1 J). 

c) Kontrinicjacja jako fałszywa orientacja ducha, opiera się na wolności źle ukierunkowanej, opartej na najpoważniejszych błędach doktrynalnych i grzechach ducha. Przejawia się w omawianych koncepcjach okultystycznych i kryptospirytystycznych w następujących aspektach:

– Zaprzeczanie własnej grzeszności (w tym także zaprzeczanie pokusie i zwodzeniu ze strony szatana). Ukazuje fundamentalny brak pokory, a nawet grzech pychy, która jest swoistym „szaleństwem” (św. Jan Chryzostom).

– Zaprzeczanie potrzebie zbawienia czy konieczności Zbawiciela, w tym konieczności przebaczenia i odpuszczenia grzechów, co może uczynić tylko Bóg. Zawiera w sobie ryzyko grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, który polega na „odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy Chrystusowej ofiary Krzyża” .

– Proklamacja – iluzoryczna i profaniczna – rzekomej własnej „naturalnej” boskości czy samozbawienia, przy jednoczesnej bluźnierczej negacji boskości Jezusa Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela (taka jest herezja gnozy i nauka Antychrysta – por. 1 J). Może to się łączyć nie tylko z przedefiniowaniem osoby Chrystusa, ale także z przedefiniowaniem roli Szatana czy Lucyfera, traktowanych pozytywnie, a nawet ubóstwianych, jak to czyni się w teozofii, antropozofii i New Age . Jest to jawny wyraz grzechu idolatrii, często w połączeniu z grzechem demonolatrii, jak to widzimy w różnych odmianach satanizmu czy lucyferyzmu, które stanowią najgorszy i najbardziej niebezpieczny rodzaj idolatrii .

Święty Jan od Krzyża, podobnie jak starożytni Ojcowie Kościoła i późniejsi hezychaści, przyczyny złudzeń ludzkiego i szatańskiego pochodzenia upatruje przede wszystkim w braku pokory . Co powiedzieć jednak o tych, którzy usprawiedliwiają teoretycznie i kultywują praktycznie największe grzechy ducha, jakimi są pycha, idolatria czy grzech przeciwko Duchowi Świętemu? Pycha to pierwszy spośród grzechów głównych. Dla św. Jana Chryzostoma „pycha nie jest niczym innym, jak pewnym odwróceniem ducha, poważną i okrutną chorobą, która ma podłoże w szaleństwie: nie ma nic bardziej niedorzecznego niż pyszny człowiek” (Komentarz do św. Jana, XXVI, 4). W tym znaczeniu pycha odpowiada doskonale znaczeniu kontrinicjacji.

Święty Jan od Krzyża w Drodze na Górę Karmel (t. II, 11,5-6) szczegółowo opisuje wzrost pychy w duszy, która zawierzyła pseudoduchowym doznaniom oraz jej szczególną podatność na wpływy demoniczne. Jeszcze poważniejszymi grzechami są idolatria i grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Kolejna triada w ramach grzechu idolatrii to herezja, apostazja i schizma, która powinna być rozważana w kontekście rozmaitych sekt, a zwłaszcza przyjmowania niechrześcijańskich inicjacji lub okultystycznych kontrinicjacji.

Można też mówić o innej triadzie najcięższych grzechów, które mogą się ukrywać w kryptospirytystycznych teoriach i praktykach. Dotyczą one wprost miłości Boga i mają charakter duchowy, dlatego otwierają głębiej i szybciej na świat złych duchów. Są to idolatria, czyli bałwochwalstwo (naruszenie pierwszego przykazania Dekalogu), bluźnierstwo,czyli blasfemia (naruszenie drugiego przykazania) oraz świętokradztwo, czyli profanacja, która może dotyczyć pierwszego, drugiego, ale też trzeciego przykazania Dekalogu. Dla przykładu, satanizm jest profanacją sacrum lub patologią sacrum (awersja wobec sacrum to najistotniejsza cecha zniewoleń demonicznych), natomiast magia to swoista manipulacja sacrum. Także tu mamy do czynienia z klasyczną inwersją, charakterystyczną dla kontrinicjacji. Profaniczna desakralizacja na gruncie teorii i praktyki zawsze okazywała się istotną cechą kontrinicjacji.

Bóg i Człowiek są Świętą Tajemnicą. Gnostycki zamach na tę Świętą Tajemnicę w gnostyckich, magicznych i spirytystyczno-demonicznych teoriach oraz praktykach jest na porządku dziennym. I także z tego powodu stanowi śmiertelne zagrożenie dla prawdziwej duchowości człowieka, dla jego powołania do świętości, a przede wszystkim dla jego wiecznego zbawienia.

4. Niebezpieczeństwo praktyk inicjacyjno-mediumicznych związanych z wyobraźnią

Znaczenie mają postawy duchowo-moralne, oparte na określonych teoriach, ale też techniki czy rytuały odwołujące się do wyobraźni, uczuć czy „pracy z energiami”. W istocie może chodzić o techniki mediumiczne, występujące pod innymi nazwami. Tym bardziej, że wyobraźnia jest tu ważniejsza od rozumu i traktowana jako autonomiczne źródło poznania. Stosowane powszechnie wizualizacje, nawiązujące do obrazów, które w tradycji hesychazmu Wschodniego Kościoła określano jako logismoi, były traktowane jako formy duchowych pokus, które należy stanowczo odrzucać. Ta walka z myślami-obrazami była aktywna i zdecydowana. Ojcowie Kościoła rozwijali w tym względzie konkretną wiedzę duchową, którą przekazywali przez całe pokolenia. Według nich to „wyobrażenie” jest „bardzo nieokreślone, chociaż niepozbawione atrakcyjności. Chce popchnąć do czynu przeciwko prawu Bożemu i doprowadzić rozum i ducha do przyzwolenia na ten czyn” . Otwarcie na wyobraźnię także dla największych mistyków Zachodu (św. Jan od Krzyża) może oznaczać otwarcie na doświadczenie mediumiczne i idące za tym zwodzenie duchowe.

Według P. Nikolskiego „zasadniczy stosunek św. Jana od Krzyża do wyobraźni, jak i sama jej definicja oraz ocena jej roli w życiu duchowym, nie różni się zasadniczo od przyjętego w tradycji prawosławnej” . Mamy więc obydwie tradycje mistyczne po swojej stronie. W Drodze na Górę Karmel (t. II, 12, 2.3.5) karmelitański mistyk twierdzi stanowczo, że fantazję i wyobraźnię, które nazywa „zmysłami wewnętrznymi” ciała, należy bezwzględnie uwolnić od wszystkich form wyobrażeniowych. Blokują one dostęp do prawdziwej duchowości, a ponadto narażają człowieka na demoniczne pokusy i iluzje.

Do tej sfery zagrożeń należy inicjacyjna (a nie tylko „terapeutyczna”) praktyka mandali. Pisałem już kiedyś, że „kontemplacja mandali ma charakter inicjacyjny, bowiem jej celem ma być wewnętrzne wyzwolenie; mandaliczne katharsis, odkrycie prawdy o swojej kosmicznej naturze (w języku parapsychologii mandala często nazywana jest także psycho-kosmogramem). Stanowi zagrożenie duchowe dla duchowości chrześcijańskiej poprzez ubóstwienie wyobraźni, synkretyzm religijny, propagandę innych duchowości, a także wiarę w jej moc sprawczą. Fakt ten potwierdza wykorzystanie technik mandali w innych metodach o charakterze okultystycznym czy spirytystycznym, jak Reiki czy Kinezjologia Edukacyjna” .

Odrzucanie wolności człowieka i Boga (wymiaru personalistycznego) sprzyja traktowaniu wyobraźni jako sposobu fatalistycznego oddziaływania Nieświadomości i Kosmosu. Oczywiście w takim ideologiczno-inicjacyjnym kontekście mówienie o grzechu człowieka (opartego na wolności) i zbawieniu przez osobowego Chrystusa także nie ma sensu. Nie znaczy to, że grzech i jego następstwa (ingerencje spirytystyczno-demoniczne) nie mają miejsca. Wręcz przeciwnie, w ukryciu czy przedefiniowaniu mogą tym bardziej się rozwijać.

Dlatego w analizie tych błędów, grzechów czy herezji zwracam uwagę nie tylko na argumenty teoretyczne, ale też praktyczne (opinie duszpasterzy, egzorcystów czy byłych praktyków wymienionych poniżej form antyduchowości czy kontrinicjacji) . Wynika to z bezpośredniej troski duszpasterskiej o wiernych, których zbawienie, ale też egzystencja i zdrowie psychofizyczne, są zagrożone. Nie tylko oddziaływaniem wspomnianych błędów, ale także działaniem rozmaitych osób i organizacji, które w celach komercyjnych i egoistycznych wykorzystują niewiedzę oraz dramat innych; sami często żyjąc w ciemności grzechu i niewoli złych duchów, przybierających zwykle maski przyjaznych i „pozytywnych” aniołów światłości. Pozytywnemu zwodzeniu sprzyja manipulacja semantyczna.

5. Przedefiniowanie duchowości w neospirytyzmie

Zanim omówimy poszczególne formy neospirytyzmu, musimy wcześniej wyjaśnić, dlaczego jest on zagrożeniem duchowym. Problem leży w przedefiniowaniu znaczeń duchowości, które utworzyło nowy rodzaj dogmatyki pseudopsychologii, będącej często kryptospirytyzmem czy też neospirytyzmem:

1. Rytuały religijne czy magiczne zostały dogmatycznie zamienione na techniki świadomości.

2. Doświadczenia duchowe zostały określone jako psychotechniki czy psychotechnologie (M. Ferguson). 

3. Inicjacje religijne czy okultystyczne zostały arbitralnie i ideologicznie potraktowane jako terapie umysłu lub ciała.

4. Inicjacyjna sfera symboliczna została arbitralnie i dogmatycznie pozbawiona realizmu ontologicznego (E. Stein) .

5. Praktyki mediumiczne i rytuały inicjacyjne zostały tendencyjnie przedefiniowane jako ćwiczenia w wyobraźni czy odreagowanie emocjonalne.

6. Pojęcie relaksu – przy swej nieokreśloności – może oznaczać inicjacyjne i mediumiczne otwarcie duchowe, a nie tylko „rozluźnienie” psychosomatyczne.

7. Skuteczność terapii na poziomie psychofizjologicznym nie jest tym samym, co ich skuteczność na poziomie duchowym (psychoterapia nie utożsamia się z „pneumoterapią” czy patologią sacrum; ta ostatnia zaś nie jest tym samym, co patologia psychofizyczna). 

8. Niektóre pojęcia z dziedziny psychologii wydają się semantyczną nakładką na pojęcia i doświadczenia duchowe. Takie pojęcia, jak „rozszerzenie świadomości”, „uaktywnienie nieświadomości” lub przekroczenie „opozycji świadomość – nieświadomość” mogą w istocie oznaczać doświadczenia mediumiczne czy spirytystyczne.

9. Patologia ducha jest mylona z patologią ciała czy układu psychosomatycznego. Pojęcie nerwicy K. Horney porównuje do paktu z diabłem, a z kolei u C.G. Junga rozwiązanie („uleczenie”) nerwicy można porównać do paktu z diabłem . Który język jest bardziej adekwatny czy prawdziwy? Można by to nazwać zabiegiem inwersji semantycznej, która jest formą manipulacji semantycznej oraz ukrytej kontrinicjacji.

10. Propagowanie zdolności paranormalnych w opisywanych koncepcjach i praktykach opiera się na hipotetycznym i optymistycznie traktowanym ludzkim potencjale, z jednoczesnym i tendencyjnym (ideologicznym i „poprawnym politycznie”) pominięciem (arbitralnym i bezprawnym) hipotezy spirytystycznej.

11. Zdolności paranormalne nie są tym samym, co dary mistyczne, i mogą prowadzić do pychy, a także do opętania (przestrzegają przed nimi nawet orientalne czy azjatyckie szkoły duchowości, a pseudopsychologiczne koncepcje je polecają i propagują). Tym bardziej że mogą oznaczać doświadczenia spirytystyczne, gdyż nie potwierdzono, że przynależą ludzkiej naturze, ani że można je bezpiecznie rozwijać.

Wszystkie te wymienione nadużycia są wyrazem arbitralnej redukcji duchowości do psychologii czybiologii, formą redukcjonizmu ontologicznego o charakterze profanicznym .

a) W tym kontekście „duch” i „duchy” zostały zamienione na „energie” Nieświadomości czy „energie” Kosmosu . Stąd koncepcje oparte na tak pojętym „energetyzmie” mogą być w rzeczywistości kryptospirytystyczne. Każde odwoływanie się do tzw. pracy z energiami może być czasami ukrytym i niebezpiecznym odwoływaniem się do świata duchów.

b) Złe duchy zostały arbitralnie potraktowane jako część Nieświadomości (archetyp Cienia według C.G. Junga) . Samo przedefiniowanie nie eliminuje zagrożenia duchowego, ale je wzmacnia, gdyż usypia ewangeliczną czujność.

c) Błąd monizmu (monizm – wariabilizm – energetyzm) przywołuje grzechy idolatrii i jednocześnie relatywizuje dobro i zło lub eliminuje realizm zła (grzechu i szatana). Postawa relatywizmu, ale też monizmu czy panteizmu, który sprzyja postawom idolatrycznym, otwiera, w świetle zasad teologicznych i praktyki duszpasterskiej, na ingerencje demoniczne.

d) Stąd panteizm i mediumizm (postawa i technika) mogą się ze sobą sprzymierzać. Stąd holizm – jako forma monizmu – może stanowić połączenie idolatrii i mediumizmu. Nieprzypadkowo ideologie spirytystyczne także uznają monistyczny obraz świata .

e) Zasadą antropologii chrześcijańskiej pozostaje nie holizm, ale integralność, na przykład w paradoksalnej dwoistości hylemorfizmu (arystotelizm, tomizm), która nie jest dualizmem. Dualizm stanowi – podobnie jak monizm – błąd antropologiczny („Dusza jest formą ciała” – jak głosi dogmat wiary). W wizji chrześcijańskiej transcendencja realizuje się w immanencji. Jest to całościowe, nieredukcyjne podejście. Nie należy zatem redukować transcendencji czy tajemnicy. Popełniamy wtedy błąd immanentyzmu czy naturalizmu, typowy dla New Age.

f) Energetyzm holistyczny i jego inicjacyjne przemiany są oparte na doświadczeniu, a nie na nauce. Przy braku teoretycznej i teologicznej jasności wszelkie „terapeutyczne przemiany” człowieka (w tym także jego „uzdrowienia”), przy takim sposobie myślenia („błąd antropologiczny”) mogą być formą okultystycznej lub spirytystycznej kontrinicjacji.

g) Brak weryfikowalności naukowej daje pole do interpretacji pseudomistycznych. Pseudonauka współpracuje z okultyzmem, pomieszanie pojęć – z mediumizmem. Złe duchy często „korzystają z błędu, by się wmieszać” (Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna), szatan specjalizuje się w fałszywej mistyce (T. Merton).

6. Struktury inicjacyjne w neospirytyzmie

Inicjacja to otwarcie na duchowy wymiar rzeczywistości, w tym wymiar spirytystyczny, co należy odróżniać od siebie, ale nie oddzielać. Kontrinicjacja zawiera w sobie grzeszną postawę ducha oraz otwarcie na opętanie ze strony duchów, które dokonuje się w formach mediumizmu (channeling). Podstawę doktrynalną stanowi tu teologiczny związek grzechu z szatanem, a teologiczne nieredukcyjne spektrum powagi i tajemnicy zła realizuje się w przestrzeni: od pokusy poprzez grzech aż do opętania. W modlitwie Ojcze nasz trzy ostatnie prośby „duchowe” dotyczą odpuszczenia grzechów, ochrony przed pokusą oraz ochrony przed szatanem (Złym) jako Kusicielem i Zwodzicielem. O tym fakcie zbyt mało się mówi w obszarze duszpasterskim.

Inicjacja ma dwie fazy: postawa egzystencjalno-duchowa oraz technika, rytuał. Czasami rytuał zawiera się w samej postawie, a drugi rytuał w formie techniki mediumicznej go dopełnia. Jest on swoistą pieczęcią symboliczną wcześniejszej postawy duchowej. W tym kontekście takie rytuały czy duchowe (a nie psychologiczne czy „energetyczne”) techniki, jak mantra, mudra, mandala można traktować jako przedpole channelingu lub otwarcie na channeling. W takiej sytuacji inicjacja staje się kontrinicjacją.

W tym sensie mediumizm jest manipulacją, bo jest antypersonalistyczną reifikacją, urzeczowieniem, uprzedmiotowieniem, instrumentalizacją. Osobę sprowadza się do poziomu rzeczy. Jest to jednocześnie profanacja czy blasfemia, bo duch-osoba pozostaje świętą tajemnicą. Nie można jej poznać (mysterium) ani nią rozporządzać (sacrum). Manipulacja oznacza bezgraniczną rozporządzalność, magiczną dyspozycyjność czy poręczność poprzedzoną gnostyckim zamachem na Świętą Tajemnicę, jaką jest osoba ludzka.

Przypomnę w tym kontekście zasady mediumizmu i jego form jawnych oraz ukrytych, co może ułatwić zrozumienie, dlaczego na różne sprawy w poniższych analizach zwracam uwagę: 

a) Relaks-hipnoza-trans-channeling (opętanie). Trans hipnotyczny i trans mediumiczny (spirytystyczny) – są to różne i płynne formy ilościowego natężenia, a nie różnice jakościowe, na co wskazuje historia hipnozy w kontekście okultyzmu, ze względu na strukturalne pokrewieństwo .

b) Medytacja (która niejedno ma imię) może być formą mediumicznego doświadczenia (jak np. Transcendentalna Medytacja). Chodzi tu zwłaszcza o tzw. medytacje „bezprzedmiotowe”, oparte na monistycznym obrazie świata, wtedy brak odniesienia przedmiotowego ułatwia mediumizm.

c) Psychodeliki i ich działanie. To wzmacnia otwarcie transowe, gdyż rozprzęga bariery psychobiologiczne umysłu (zob. o tym dalej na temat eksperymentów Grofa – spotkanie z rozmaitymi bytami). Dlatego powszechne stosowanie psychodelików niepokoi tym bardziej, że ich działanie postrzegane jest wyłącznie w ramach psychologii czy psychiatrii.

d) Trans i opętanie realizowane są za pomocą psychodelików (por. dalej: Szamanizm i inne kulty opętańcze). Trans szamanistyczny – wzorem opętania (E. von Petersdorff) . Są to odmienne stany świadomości o charakterze duchowym.

Owocem takich działań, gdzie grzeszna, inicjacyjna, duchowo-egzystencjalna postawa (głębokie otwarcie woli) sprzymierza się z rytuałem lub techniką mediumiczną, może być „opętanie doskonałe”. Ksiądz M. Martin wskazuje na Transcedentalną Medytację czy Enneagram (o tych technikach pseudopsychologicznych jeszcze powiemy): „jak wskazuje sam termin, ofiara doskonałego opętania jest pod całkowitą kontrolą zła, nie wysyła na zewnątrz żadnych sygnałów, żadnych aluzji ani innych oznak, które mogłyby wskazywać na zamieszkującego w niej demona. On lub ona nie będzie kulić się, jak inni opętani, na widok takich symboli religijnych, jak krucyfiks czy różaniec. Doskonale opętani nie będą wzdragać się pod dotknięciem wody święconej, pełni opanowania nie zawahają się przed dyskusją na tematy religijne. Ofiara tego typu oskarżona o naruszenie prawa często przyznaje się do «winy», a nawet moralnego «zła» popełnionego przezeń czynu. Często będzie prosiła, by pozbawić ją życia fizycznego, ukarać śmiercią za jej zbrodnie. A zatem, na swój sposób uparcie wyraża satanistyczne pierwszeństwo śmierci wobec życia oraz niezmienną chęć połączenia się z księciem w jego królestwie. Ponieważ ofiara pozbawiona jest własnej woli – której część jest niezbędna do przeprowadzenia skutecznych egzorcyzmów – szansa na powodzenie jest niewielka, nawet jeśli w jakiś sposób udałoby się odkryć i potwierdzić przypadek doskonałego opętania” .

Osobiście uważam, że szansa na uwolnienie zawsze pozostaje, ale czasami jest to bardzo trudne i wymaga sporo czasu. Wolność człowieka w opętaniu pozostaje mocno przesłonięta, ale nie unicestwiona. Wynika to z zasad chrześcijańskiej antropologii teologicznej. Opętanie doskonałe to czasami opętanie ukryte, które się jeszcze nie ujawniło, gdyż człowiek nie podjął jeszcze decyzji o nawróceniu czy powrocie.

II. Channeling jako nowa forma spirytyzmu i jego rodzaje

Współczesne formy spirytyzmu nie dotyczą dziś tylko zmarłych, ale też – faktycznie czy rzekomo – innych bytów, traktowanych jako wyżej rozwinięte niż dusze naszych drogich zmarłych, którzy raczej są nieobecni w czasie seansów spirytystycznych, będąc przeważnie maską dla złych i zwodniczych duchów, czyli demonów. Tego rodzaju maski stosowane są w zmieniającym się kontekście kulturowym, aby bardziej odpowiadały aktualnej mentalności.

W klasycznym dziewiętnastowiecznym spirytyzmie medium nawiązujące kontakt z duchami prawie zawsze twierdziło, że są to pozbawione ciała istoty ludzkie. Tymczasem współczesne media, a przede wszystkim kontaktujące się z innym wymiarem channele New Age, twierdzą, że otrzymują informacje z innych, bardziej niezwykłych źródeł. Mamy tu do czynienia z tzw. channelingiem . Należą do nich duchy podające się za zwierzęta, przybyszów z kosmosu, a nawet „inteligentne byty”, które nigdy nie miały żadnej formy materialnej (jest tu często ukryta negacja teologii Wcielenia). Z tego powodu w odniesieniu do duchów, z którymi nawiązuje się kontakt, przyjęło się stosować termin bardziej neutralny: „istoty bezcielesne”. 

Istoty, które przekazują te informacje, mają podawać się najczęściej za wysłanników światła, anioły, przewodników duchowych, obce cywilizacje. Są to np. Plejadianie, Kasjopejanie, Ra, Wingmakers czy obecni w ideologiach teozoficznych Wniebowstąpieni Mistrzowie (ang.Ascended Masters ). W twierdzeniach teozofii oraz w New Age są to dusze, które po przejściu przez liczne wcielenia, zgromadzenie odpowiedniej ilości doświadczeń i zbalansowanie własnej karmy przerwały cykl reinkarnacji i osiągnęły zjednoczenie z bóstwem oraz nieskończoną Mądrość. Te rzekomo wyzwolone istoty duchowe mogą się kontaktować ze światem ziemskim przez swoich wysłanników, którym dyktują przesłania. Nie są to już zwykli ludzie, ale byty bezcielesne mające status boskości. Jak się do nich zbliżyć? Czy będą wyzwalać ludzi czy raczej ich zniewalać? Wyznawcy New Age uważają, że jest to związane z indywidualnym poziomem wibracji osoby poddającej się channelingowi – im wyższy rozwój duchowy człowieka, tym bardziej możliwy kontakt z istotami będącymi bliżej Bóstwa-Energii, Światła, Uniwersum, Świadomości Kosmicznej .

Wyższy status owych bezcielesnych bytów, traktowanych jako istoty bardziej rozwinięte duchowo (także w procesie licznych wcieleń, pojmowanych w kontekście teorii reinkarnacji), posiadające poziom jakby boski, dodatkowo zwiększa motywację do szukania z nimi kontaktu. Można przecież otrzymać od nich Mądrość, a nie tylko zwykłe informacje. Ale wielu sądzi, że poszukiwanie duchowych przewodników, czy to w zaświatach, czy we własnym wnętrzu, to mechanizm naturalny, a przez to dający się kontrolować. Jednakże Rex Stanford i inni badacze wykazali, że zdolności paranormalne pozostają obce naszej osobowości. Ten fakt sam w sobie daje wiele do myślenia. Stąd też niektórzy psychologowie twierdzą, że poszukiwanie formy ducha przewodnika (nie tylko w dawnym spirytyzmie, ale i we współczesnych technikach, takich jak channeling) może być swoistym psychologicznym rekwizytem medium, pomagającym poczuć się mniej odpowiedzialnym za owe „uciążliwe” zdolności paranormalne. Przerzucanie odpowiedzialności na „coś” lub raczej na „kogoś” innego – jakby obcego osobowości człowieka – jest formą mechanizmu „kozła ofiarnego”, który sprawia, że człowiek bardziej oswaja się z tym, co nie jest dla niego normalne czy swojskie .

Wyjaśnienie to jednak nie przekonuje i nie eliminuje możliwości istnienia inteligentnego, pozamaterialnego („duchowego”) bytu pozaświadomościowego, który kieruje ludzką świadomością. Co więcej, powszechne używanie „duchów przewodników” przez rozmaite media (począwszy od klasycznych szamanów, poprzez uzdrowicieli filipińskich, a skończywszy na adeptach Metody Silvy) wskazuje wręczna tę możliwość. 

Można się jednak – w tym kontekście – powołać na św. Tomasza z Akwinu (Suma teologiczna) i jego uczniów, którzy twierdzili, że radykalnie pojęte postrzeganie pozazmysłowe (jakby z pominięciem pięciu zmysłów) jest bardziej cechą aniołów (duchów) niż ludzi i być może dlatego wydaje się tak bardzo obce człowiekowi. W tym kontekście rodzi się pytanie: od jakich aniołów pochodzi owa wiedza? Czyż nie pochodzi ona od „obcych”? Przywołanie lekceważonej dziś angelologii posiada głęboki sens, aby wskazywać na nie-ludzkie czy nad-ludzkie sposoby poznania, które przedwcześnie i ideologicznie się „naturalizuje” – jako rzekomo ludzki potencjał – w omawianych teoriach i praktykach. To jeszcze jeden powód, by mówić o neospirytyzmie .

1. Neospirytyzm w literaturze i kulturze masowej

W szeroko pojętej kulturze propaguje się spirytyzm i okultyzm w skali masowej. Dokonuje się to poprzez wysokonakładowe powieści, uznane za bestsellery.

1.1. Zaginiony symbol Dana Browna

Warto wspomnieć o tej powieści, bo jest popularna, a jednocześnie jej oddziaływanie ideologiczne nie jest doceniane jako zagrożenie duchowe. Propaguje ona wiele koncepcji okultystycznych i spirytystycznych.

Zaginiony symbol (ang.The Lost Symbol) – powieść Dana Browna, trzecia z książek opowiadająca o Robercie Langdonie, harwardzkim specjaliście od symboli. Roboczy tytuł powieści to The Salomon Key (Kod Leonarda da Vinci II: Klucz Salomona, według wczesnych zapowiedzi polskiego wydawcy). Akcja książki rozgrywa się w Waszyngtonie w ciągu dwunastu godzin, zaś fabuła koncentruje się na stowarzyszeniu wolnomularzy i jest swoistą, a nawet wszechstronną propagandą masońskiej ideologii . 

Powstającą przez kilka lat książkę pierwotnie zapowiadano na rok 2006, jednakże premierę wielokrotnie przekładano. Ostatecznie książka zadebiutowała na rynku amerykańskim 15 września2009 roku w sześciu i pół milionach egzemplarzy, co stanowi najwyższy premierowy nakład jej wydawcy, Random House. Amerykański wydawca Browna opisuje Zaginiony symbol jako „znakomity i wciągający thriller”, na który „warto było tyle czekać”. W dniu premiery w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii sprzedano ponad miliona egzemplarzy (także w formie elektronicznej), co sprawiło, że Zaginiony symbol otrzymał tytuł najszybciej sprzedającej się powieści dla dorosłych w historii .

Robert Langdon zostaje niespodziewanie wezwany do Waszyngtonu, aby na prośbę swojego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, prominentnego członka loży masońskiej, wygłosić odczyt na Kapitolu. Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że zaproszenie było starannie przygotowaną pułapką. Na wieczór nie zaplanowano żadnego odczytu. Pośrodku historycznej Rotundy ktoś umieścił odciętą rękę Petera z wytatuowanymi symbolami i masońskim pierścieniem. To pseudomistyczne zaproszenie do zaginionego świata skrywającego tajemną wiedzę. Nieprzypadkowo książka propaguje realny i historyczny okultyzm – we wszystkich jego formach – w niespotykanym dotąd stopniu, biorąc pod uwagę popularność i znaczenie tej powieści.

Książka oprócz apologii ideologii masonerii (opinia M. Introvigne), z jej gnostycką antropologią samoubóstwienia (nad tym aspektem Brown rozwodzi się dosyć długo w samej powieści), propaguje najbardziej istotne ideologie okultystyczne i spirytystyczne w większym stopniu niż pozostałe książki, co nie wszyscy dostrzegają. Gnostycyzm i hermetyzm, różokrzyżowcy i kabała, astrologia i numerologia, inicjacja i teurgia. Powieść Brauna wspomina i swoiście propaguje nawet satanizm Aleistera Crowleya, opisuje idee Junga, zajmuje się też ideami grupowego umysłu czy paranormalnymi możliwościami człowieka . W powieści pojawia się bowiem aluzja do ważnego w ruchu New Age Instytutu Noetyki, założonego przez byłego astronautę E. Mitchela, którego przeżycia związane z doświadczeniem lotów kosmicznych skierowały ku badaniom nad ludzką świadomością. Nazwę Instytutu stworzył jego współzałożyciel – John White, autor swego rodzaju przewodnika po ścieżkach Nowej Ery, książki wydanej u nas pod tytułem Świat Ery Wodnika. Spotkanie Ducha i Nauki. Jak się dowiadujemy z rozdziału trzeciego Zaginionego symbolu Katherine Solomon jest wybitną specjalistką w dziedzinie „nauk noetycznych”. Nazwa „noetyczny” ma związek z koncepcją umysłu (gr. nous) czy świadomości. W rozdziale piętnastym znajdziemy informację, że niedawne eksperymenty w Instytucie Nauk Noetycznych w Kalifornii „dostarczyły dowodów na zdolność ludzkiego umysłu do zmieniania świata fizycznego” . 

Jest to myślenie magiczne w nowej formie, połączone z propagandą zdolności paranormalnych, co miałoby być immanentną i naturalną cechą domniemanej, naturalistycznie pojętej boskości człowieka (ideał wolnomularski propagowany w omawianej powieści). W podobnym kontekście wspominany jest Ruch Nowej Myśli, który jest prekursorem ideologii myślenia pozytywnego i ruchu New Age. A one nie rodziły się bez wpływu mediumicznych rewelacji i spirytystycznych objawień. Należy do tej propagandy dodać liczne słowniki i encyklopedie na temat powieści Browna, które reklamują wszystkie formy okultyzmu, z ideologią masonerii na czele, traktując je przeważnie eufemistycznie i pozytywnie, a nie krytycznie.

1.2. Okultyzm, spirytyzm i satanizm w powieściach Paulo Coelho

Mediumiczny channeling propaguje też znany pisarz Paulo Coelho (Walkirie). Proponuje on również kontakt z demonami, które choć są niebezpieczne, mogą – według niego – wiele nas nauczyć i nie należy ich egzorcyzmować (Pielgrzym, który w oryginale portugalskim nosi tytuł Dziennik Maga!). 

W Pielgrzymie Petrus tak oto opisywał Paulowi naturę diabła: „Demon jest (...) aniołem, lecz jest to potęga oswobodzona, zbuntowana. Wolę nazywać go Posłańcem, ponieważ Odgrywa rolę głównego łącznika między tobą a światem (...). Jeśli dajemy mu wolność, zaczyna nas rozpraszać. Jeśli poddajemy go egzorcyzmowi, tracimy wszystko, co dobre, czego mógł nas nauczyć, ponieważ doskonale zna świat i ludzi. Jeżeli jednak ulegniemy fascynacji jego mową, zawładnie nami i zniechęci do Dobrej Walki. Mimo wszystko jedynym sposobem poznania naszego Posłańca jest pozyskanie jego przyjaźni” . 

Wedle Coelho, demony są więc naszymi dobrymi przyjaciółmi, którym może nie należy do końca ufać i które przyznają, że pałają nienawiścią do Krzyża (wyjawił mu to jego osobisty demon), jednak należy z nimi serdecznie rozmawiać, bo można się od nich wiele nauczyć, oraz trzeba złożyć im ofiarę (!), aby nas uleczyły. 

Coelho radzi co prawda, by demonowi całkowicie nie ufać, dodaje jednak, iż nie wolno go też egzorcyzmować „albowiem wówczas tracimy wszystko, co dobre”. Diabła trzeba więc zaprosić specjalnymi inwokacjami, „pozyskać jego przyjaźń”, „słuchać jego rad”, „wzywać go na pomoc”, „dzielić się z nim problemami”, albowiem „może pomóc osiągnąć sukces w pracy i wśród ludzi”. Coelho tak też czynił. Relacje z demonem podsumował jako „kontakt wzajemnego zrozumienia” i „wzajemnej przyjaźni”. Nie jest to greckie pojęcie demona (jako neutralnego daimoniona), ale przedefiniowana zwodniczo wizja chrześcijańska .

Nie dziwi to, skoro Coelho wcześniej uprawiał czysty satanizm, o czym zaświadcza jego biograf: „Innym, często powtarzanym obrzędem był tzw. «mniejszy rytuał Pentagramu». Na podłodze Paulo rozkładał białe prześcieradło i zieloną farbą malował pięcioramienną gwiazdę. Wokół niej układał sznur nasączony siarką, wcześniej rysował symbol Marsa. Wszystko odbywało się przy zgaszonym świetle, tylko nad pentagramem należało powiesić lampę, rzucającą na symbol snop światła. Paulo stał nagi na rozpostartym prześcieradle, trzymał w ręku szpadę, a twarz miał zwróconą na południe. Potem przyjmował pozycję asany, w której przykucał na ziemi jak żaba i unosił się w górę, wydając okrzyki przywołujące Diabła” .