Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Migrena pojawia się nagle i potrafi zostać na lata. Odbiera kontrolę nad codziennością, zmusza do rezygnacji z planów i aktywności. Choć coraz częściej się o niej mówi, wciąż bywa bagatelizowana zarówno przez otoczenie, jak i przez samych chorych.
Z tą chorobą mierzy się prawdopodobnie co czwarta osoba w Polsce. Każdy więc ją zna, bo albo sam próbuje funkcjonować mimo napadów bólu, albo wspiera bliską osobę, którą migrena regularnie wyłącza z normalnego życia. Z tego powodu wiele osób szuka różnych sposobów, by żyć z chorobą mądrzej, spokojniej i bardziej świadomie.
Autorka łączy w książce najnowszą wiedzę medyczną z praktyką gabinetu lekarskiego i codziennością pacjentów. Pokazuje, jak zrozumieć migrenę i jak odzyskać wpływ na własne życie.A przede wszystkim, jak ważnym elementem migrenowej układanki jest właściwe odżywianie, które w przypadku nasilenia dolegliwości może być solidną tarczą w zmaganiach z tym trudnym przeciwnikiem.
W książce znajdziesz:
·skąd bierze się migrena i co może ją nasilać,
·powiązania migreny z innymi problemami zdrowotnymi,
·mity i błędne przekonania, które opóźniają leczenie,
·naturalne i farmakologiczne metody łagodzenia objawów,
·praktyczne wskazówki dietetyczne i jadłospisy antymigrenowe na 21 dni,
·ratunkowe zestawy posiłków na migrenowe dni,
·historie pacjentów, które dodają otuchy i pokazują, że nawet pomimo choroby można żyć pełniej i lepiej.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 207
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 5 godz. 16 min
Lektor: Agnieszka Morawka
Migrena to nie uraz kolana – to coś, czego fizycznie nie widać. (…) Ludzie mówią: „Nie widzę obrzęku, nie widzę siniaków. Przetrwać”. Przyzwyczaiłam się do grania pomimo bólu1.
Serena Williams, tenisistka
*
Niezależnie od tego, czy jesteś aktorką, nauczycielką, czy listonoszem, masz pracę do wykonania… i nie możesz zostać wyłączony z pracy na dwa dni z powodu migreny2.
Jennie Garth, aktorka
*
Były noce, gdy presja, światła, oczekiwania – wszystko to narastało tak mocno, że aż pulsowało mi w skroniach, jakby miało rozerwać mnie na pół3.
Mariah Carey, piosenkarka
*
Zdarzały się takie dni, że ból głowy wwiercał się we mnie jak śruba i wiedziałam, że nic już dziś nie zrobię, że muszę przeczekać w ciemności.4
Katarzyna Grochola, pisarka
Kto nie przeżył ataku migreny, ten o bólu ma marne pojęcie – mówią migrenowcy. A przecież na jednym epizodzie się nie kończy. Migrena pojawia się nagle, a potem nie odstępuje na krok przez długie lata. Oczywiście zmienia się, czasem łagodnieje i atakuje rzadziej, a czasem przeciwnie – przybiera na sile i częstotliwości. Zawsze zostawia po sobie zmęczenie i mnóstwo innych przykrych „pamiątek”: frustrację, poczucie winy, lęk, że przyjdzie atak i przekreśli plany na pracę czy relaks z książką bądź przyjaciółmi.
Migrena nie wygląda spektakularnie – ból mija, a wraz z nim wraca sprawność i aktywność. A jednak potrafi wyłączyć człowieka z życia na wiele godzin, a nawet dni. To choroba, która odbiera kontrolę, zmusza do rezygnacji z planów, pracy, spotkań. I choć coraz więcej mówi się o niej, wciąż zbyt rzadko traktowana jest poważnie, zarówno przez otoczenie, jak i przez samych chorych.
Wielu migrenowców nadal spotyka się z opinią, że to fanaberia, wymówka, „ból głowy z luksusu”. Tymczasem migrena to poważna choroba neurologiczna, która dotyka miliony kobiet, często w najbardziej aktywnym okresie życia. Nie widać jej na zewnątrz, nie zostawia siniaków, ale potrafi zrujnować dzień, tydzień, a czasem całe plany na przyszłość.
O migrenie coraz więcej mówi się w przestrzeni publicznej, ale wciąż zbyt rzadko traktowana jest poważnie. Wśród znanych osób, które otwarcie opowiadają o swojej migrenie, są głównie kobiety. Nie bez powodu – to kobiety chorują zdecydowanie częściej. Zwłaszcza te aktywne, ambitne i wielozadaniowe. I to szczególnie one szukają sprawdzonych informacji na temat tej dolegliwości, nowych metod leczenia i codziennych sposobów na to, by choroba nie dezorganizowała życia.
Dzięki dobrym codziennym nawykom i oczywiście opiece uważnego lekarza z migreną da się żyć lepiej – mądrzej, spokojniej, bardziej przewidywalnie i świadomie. Moje obserwacje i doświadczenia osób, które wspieram żywieniowo, pokazują także, jak ważne w tym wszystkim jest nasze podejście do odżywiania.
Mam nadzieję, że ta książka okaże się tym wsparciem, którego osoby chore na migrenę szukają.
! Statystyki
W Europie migrena dotyka około 11 procent populacji w wieku 15–69 lat, czyli około 160 milionów osób. W Polsce od 3 do 8 milionów osób5, choć prawdziwsze byłoby stwierdzenie, że tylu jest pacjentów z migreną. Wiele osób latami walczy z nią bez pomocy lekarza, próbując wypracować własną strategię radzenia sobie z atakami. Są i tacy, którzy ukrywają chorobę, bo dla otoczenia bywa przedmiotem drwin, niezrozumienia. Bo przecież „paluszek i główka” to…
Wyniki badań epidemiologicznych pokazują, że migrena stanowi najczęstszą przyczynę niepełnosprawności u osób w wieku poniżej 50 lat i znajduje się w pierwszej dziesiątce chorób, które w sposób negatywny oddziałują na życie chorego6.
CZĘŚĆ I
Moje życie z migreną trwa znacznie dłużej niż to bez migreny. Zaczęło się, gdy miałam dziewiętnaście lat – doskonale to pamiętam, bo pechowo dopadła mnie tuż przed maturą – a dobiegam sześćdziesiątki. Ataki zawsze pojawiały się w najmniej odpowiednim momencie. „Jakaś pechowa jesteś” – słyszałam uwagi innych i nie było w tym współczucia ani choćby zrozumienia, ale powątpiewanie i drwina. Przepłakałam wiele nocy, nie tyle z powodu samej choroby, ile właśnie przez ludzkie komentarze w stylu: „Ty to się umiesz urządzić. Jak coś trzeba zrobić, to akurat masz migrenę”. Nawet moja własna matka okazywała zniecierpliwienie: „Jakoś ja nie mogę sobie pozwolić na bóle głowy, bo ktoś musi umyć okna i ugotować obiad”. A teściowa dokładała swoje, mówiąc do mojego męża: „Ale ci się hrabianka trafiła!”. Jakbym mogła chorobę sprowadzić sobie na życzenie. Migrena naprawdę wyłączała mnie z życia na dzień, a nawet dwa. Nie mogłam oddalić się od łazienki, bo nudności miałam gorsze niż na łodzi podczas sztormu.
Najgorzej było przed menopauzą. Ataki były silne, nawet najmniejsze hałasy czy światło powodowały zawroty głowy. W zasadzie dopiero niedawno, już jako „migrenowa weteranka” przestałam się tłumaczyć. Wręcz odnoszę wrażenie, że kiedy uodporniłam się na uwagi otoczenia, choroba jest mniej zaciekła. Pewnie też menopauza zrobiła swoje, bo hormony przestały wariować. Dziś stawiam na ruch, kontakt z naturą i spokojne rytuały. Migrena już nie dominuje – jest jak cień, który czasem się pojawia, ale nie zasłania mi całego świata.
Anna
Rozdział 1
Migrena to nie jest po prostu silny ból głowy. Nie jest też objawem ani skutkiem innego schorzenia. To przewlekła choroba neurologiczna, która pojawia się w postaci napadów. To jej najprostsza definicja, której dopełnieniem są badania naukowe, doświadczenia lekarzy i historie pacjentów.
Niemal ze stuprocentową pewnością możemy powiedzieć, że migrena związana jest z nadwrażliwością układu nerwowego. Jej przyczyną są zaburzenia w pracy neuroprzekaźników oraz nieprawidłowe reakcje naczyń krwionośnych w mózgu. Choć brzmi to bardzo medycznie, w praktyce oznacza, że mózg osoby z migreną reaguje na bodźce inaczej – często zbyt intensywnie, co prowadzi do silnego bólu i innych uciążliwych, wręcz wyczerpujących objawów.
„Migrenowa głowa” to ta, w której dzieje się bardzo dużo. I chociaż próba bardziej obrazowego wytłumaczenia tego raczej nie uśmierzy bólu, to trochę oswaja chorobę i pozwala lepiej sobie z nią radzić. Tak zwykle się dzieje, gdy przestajemy koncentrować się na bólu w czystej postaci.
Ci, którzy mają migrenę, mówią, że to:
głowa na autopilocie. Podczas ataku migreny mózg działa jak automat – nie reaguje normalnie, nie przetwarza bodźców tak, jak powinien. Światło, dźwięki, zapachy są zbyt intensywne, zbyt głośne, zbyt bliskie. Wszystko drażni, jakby układ nerwowy był pozbawiony filtra. Myśli płyną wolniej, jakby przez mgłę. Decyzje podejmują się same, ale bez udziału świadomości. Ciało funkcjonuje, ale dusza się wycofuje,
burza w mózgu. Wyobraź sobie, że w mózgu zaczyna się burza: błyskawice (błyski światła), grzmoty (pulsujący ból), ciemne chmury (mgła poznawcza), a wszystko to w zamkniętej przestrzeni czaszki. Aura to pierwszy piorun, a ból to nawałnica, która może trwać godzinami,
zmrożenie zmysłów. Niektórzy opisują migrenę jako stan, w którym światło boli, dźwięk rani i pojawia się wrażenie, że myśli skuwa lód. To jakby mózg próbował się wyłączyć, by przetrwać przeciążenie,
system sterowania bez kontrolera. Migrena to efekt zaburzeń w komunikacji między komórkami nerwowymi, naczyniami krwionośnymi i neuroprzekaźnikami. To jakby mózg miał popsuty panel sterowania – reaguje zbyt mocno na bodźce, których normalnie by nie zauważył.
! Klatka po klatce…
U niektórych osób podczas tak zwanej aury migrenowej pojawiają się halucynacje wzrokowe, które przypominają… poklatkowy film. Obraz może się „zacinać”, mogą pojawiać się błyski, plamy w kształcie półksiężyca, a nawet poruszające się kształty przypominające zwierzęta czy przedmioty.
Wszystkie te opisywane przez pacjentów zjawiska mają medyczną przyczynę, a dzięki nowoczesnej diagnostyce możemy precyzyjnie określić, jak przebiegają te „burze” i „pożary”. Badania pokazują także, jak bardzo migrena wpływa na mózg – nie tylko fizycznie, ale też percepcyjnie: na sposób postrzegania rzeczywistości, na nasze decyzje, emocje i zachowania. Niektórzy pacjenci twierdzą, że „czują nadchodzącą burzę” albo „widzą zapachy”. To nie metafora – to realne objawy neurologiczne. I pora je wyjaśnić.
Podczas ataku migreny aktywują się dwa ważne obszary mózgu:
podwzgórze – to niewielka część mózgu odpowiedzialna za regulację podstawowych funkcji organizmu, takich jak temperatura ciała, rytm snu i czuwania, tętno, apetyt oraz wydzielanie hormonów. Jego aktywność może tłumaczyć, dlaczego migrena często wiąże się z zaburzeniami snu, zmianami apetytu czy wrażliwością na bodźce;
pień mózgu – to struktura łącząca mózg z rdzeniem kręgowym. Odpowiada za przetwarzanie bodźców zmysłowych (wzrok, słuch, węch, smak) oraz za kontrolę automatycznych parametrów życiowych, takich jak oddychanie czy ciśnienie. Jego nadmierna aktywność może wyjaśniać nadwrażliwość na światło, dźwięki i zapachy podczas ataku.
Badania pokazują, że oba obszary zaczynają pracować intensywniej nawet kilka godzin przed pojawieniem się bólu głowy, a ich aktywność może utrzymywać się również po zakończeniu ataku. Odczuwamy to mniej lub bardziej wyraźnie.
Samo określenie „migrena” nie oznacza jednej choroby, znamy kilka typów migreny – każdy z nich ma swój charakter, temperament i sposób uprzykrzania nam życia. Ci, którzy chorują, bez trudu odnajdą się w którejś z tych kategorii.
Oto najprostszy podział:
1. Migrena bez aury. To najczęstsza forma migreny, w której ataki bólu głowy występują bez wcześniejszych objawów aury. Pacjenci doświadczają bólu głowy, często z towarzyszącymi nudnościami, wymiotami i nadwrażliwością sensoryczną.
2. Migrena z aurą. To ta gorsza, uznawana za trudniejszą, bardziej uciążliwą. W tej formie migreny pacjenci doświadczają aury, czyli przemijających zaburzeń neurologicznych, które mogą obejmować między innymi zaburzenia wzroku (jak migotanie błyskawiczne), zaburzenia czucia i mowy. Aura zazwyczaj występuje przed atakiem bólu głowy.
3. Migrena epizodyczna. To ten rodzaj migreny, w której napady nękają nas rzadziej niż 15 dni w miesiącu. Ataki mogą pojawiać się kilka razy w roku, miesiącu lub tygodniu, ale nie są na tyle częste, by spełniać kryteria migreny przewlekłej. Migrena epizodyczna może mieć różne nasilenie – od objawów łagodnych do bardzo silnych – i często jest łatwiejsza do kontrolowania niż migrena przewlekła. U części pacjentów może występować aura, choć nie jest to regułą.
4. Migrena przewlekła. W niej pacjenci mierzą się z atakami przez co najmniej 15 dni w miesiącu i przez co najmniej trzy kolejne miesiące. Migrena przewlekła może być trudniejsza do kontrolowania i wymaga specjalistycznego leczenia. U blisko jednej trzeciej chorych występują napady migreny z aurą.
5. Migrena z aurą bez bólu głowy. W tej odmianie migreny pacjenci doświadczają aury, ale nie musi po niej następować ból głowy. Aura może być samodzielna i występować bez ataku migreny.
6. Migrena z aurą częściową. Pacjenci doświadczają aury, ale objawy są bardziej ograniczone i nie obejmują całego pola widzenia lub całego ciała.
Istnieje także wiele innych rzadkich odmian migreny, ale te wymienione są najczęstsze. Każda z tych odmian może mieć różne czynniki wyzwalające i wymagać indywidualnego podejścia do leczenia i zarządzania objawami.
Migrena epizodyczna pojawia się sporadycznie – raz na kilka dni, czasem raz na kilka tygodni. Daje chwilę oddechu, pozwala funkcjonować między napadami, choć zawsze pozostaje w tle jako potencjalne zagrożenie.
Niestety, z upływem czasu choroba może zmienić się z epizodycznej w przewlekłą. Nie jest to wyłącznie pech ani tym bardziej nasze zaniedbanie. To efekt wielu czynników, które mogą sprzyjać jej rozwojowi. Niektóre z nich mamy pod kontrolą, inne są poza naszym wpływem, a część wciąż pozostaje zagadką dla naukowców.
Migrena przewlekła to już zupełnie inna, trudniejsza historia. Zamiast epizodów, między którymi łapiemy wytchnienie, choroba staje się codziennością – przytłaczającą i coraz trudniejszą do opanowania. Wymaga specjalistycznego leczenia, cierpliwości i ogromnej siły psychicznej. Życie z nią to nieustanna sztuka przetrwania, w której każdy dzień może być wyzwaniem.
Dzielą się na te, które możemy kontrolować i powstrzymać ich wpływ na rozwój migreny w postać przewlekłą, oraz takie, na które nie mamy wpływu, jednak warto je znać, by nie obwiniać siebie, bo w chorobie to najgorsze, co możemy zrobić.
Częstotliwość ataków – im częściej się pojawiają, tym większe ryzyko, że staną się przewlekłe. Dlatego warto „uczyć się” swojej migreny, nie bagatelizować bólu (nie ma, że przeczekam) i reagować, zanim atak się rozkręci.
(Nad)waga – wraz ze wzrostem BMI coraz bardziej rozregulowuje się metabolizm – w taki organizm migrena uderza łatwiej i częściej, dlatego zdrowy styl życia ma kluczowe znaczenie.
Nadużywanie leków przeciwbólowych i kofeiny – paradoksalnie, im więcej tabletek i kawy, tym gorzej. Mózg się buntuje.
Chrapanie – może być objawem bezdechu sennego, który wpływa na jakość snu i nasila migrenę.
Stresujący tryb życia – codzienna presja, napięcie, brak odpoczynku – to wszystko może prowokować ataki.
Wiek – migrena najczęściej nasila się między 30. a 50. rokiem życia.
Płeć – kobiety są bardziej narażone, między innymi przez wpływ hormonów.
Rasa – statystycznie częściej występuje u osób o jasnych oczach i jasnej karnacji.
Przebyte urazy głowy – nawet dawne wypadki mogą mieć wpływ na rozwój migreny.
Geny – jeśli mama lub babcia miały migrenę, ryzyko rośnie.
Allodynia – to nadwrażliwość na dotyk podczas ataku; jeśli pojawia się już na etapie migreny epizodycznej, prawdopodobnie łatwiej choroba przejdzie w formę przewlekłą.
Stany zapalne w organizmie – mogą wpływać na układ nerwowy.
Stany pozakrzepowe – czyli zaburzenia krążenia, które mogą wpływać na pracę mózgu.
Rozdział 2
Pacjenci doświadczają różnych, także niemigrenowych bólów głowy i wcale nie są one łatwiejsze do zniesienia niż te migrenowe. Dlatego stopień nasilenia bólu nie przesądza o tym, czy jest to migrena. Tu decydują także inne kryteria.
Najczęściej mylimy z migreną bóle napięciowy i klasterowy.
To najczęstszy typ bólu głowy – nawet dwie trzecie osób doświadcza go w pewnym momencie życia. Zwykle pojawia się po stresującym dniu, narasta powoli i może trwać od kilkudziesięciu minut do kilku dni. Czasem powraca z przerwami przez wiele miesięcy.
Ból jest obustronny, opisywany jako ściskający, opasujący lub świdrujący – jak ciasna opaska.
Lokalizuje się w skroniach, potylicy lub obejmuje całą głowę.
Nie nasila się przy wysiłku fizycznym.
Może towarzyszyć mu napięcie mięśni szyi i karku.
Narasta powoli, zwykle w drugiej połowie dnia.
Nie istnieją jednoznaczne kryteria diagnostyczne. Lekarz opiera się na wywiadzie i badaniu fizykalnym. W razie potrzeby może zlecić tomografię lub rezonans, by wykluczyć inne przyczyny. Pomocny jest dzienniczek objawów.
Dokładne mechanizmy nie są znane. Podejrzewa się związek ze wzmożonym napięciem mięśni oraz zaburzeniami w przetwarzaniu bodźców bólowych. Możliwe, że napięciowy ból głowy to objaw różnych schorzeń, a nie osobna jednostka chorobowa.
Stres, zaburzenia snu, długie siedzenie w jednej pozycji.
Głód, odwodnienie, nieregularne posiłki.
Dieta bogata w produkty wyzwalające ból (na przykład czekolada, sery, cytrusy, kofeina).
Alkohol, narkotyki, nadużywanie leków przeciwbólowych.
Częściej występuje u kobiet, osób młodych, z depresją, lękiem, zaburzeniami hormonalnymi, bruksizmem, urazami szyi.
! Skąd nazwa „napięciowy ból głowy”?
Nazwa tego typu bólu głowy pochodzi od zwiększonego napięcia mięśni głowy, karku i szyi, które często towarzyszy epizodom bólowym. Przez wiele lat sądzono, że to właśnie nadmierne napięcie mięśniowe jest główną przyczyną dolegliwości. Obecnie wiadomo, że mechanizm powstawania napięciowego bólu głowy jest bardziej złożony.
Oprócz napięcia mięśni znaczenie mają także:
stres i napięcie emocjonalne,
zaburzenia snu,
zmiany w przetwarzaniu bodźców bólowych przez układ nerwowy.
Choć nie u wszystkich pacjentów występuje wzmożone napięcie mięśni, nazwa pozostała – jako odzwierciedlenie jednego z najczęstszych objawów.
To rzadki, ale bardzo silny typ bólu głowy. Dotyczy około 0,01–1 procenta populacji, najczęściej mężczyzn w wieku 30–40 lat7. Ból ma charakter samoistny – nie jest związany z innymi chorobami.
Ból jest jednostronny, bardzo silny, napadowy.
Lokalizuje się w okolicy oczodołu, skroni, policzka, szczęki.
Napady trwają od 15 do 80 minut, mogą występować nawet 8 razy dziennie.
Towarzyszą im objawy ze strony układu autonomicznego: łzawienie, zaczerwienienie oka, opadanie powieki, zatkany nos, pocenie się twarzy.
Często występują nudności, wymioty, przyspieszone tętno, pobudzenie psychoruchowe.
Trudno usiedzieć w miejscu – ból zmusza do ruchu.
Rozpoznanie opiera się na charakterystycznym przebiegu napadów i zachowaniu chorego. Pomocne są obserwacje własne oraz konsultacja neurologiczna. Możliwe są napady poronne – z mrowieniem twarzy, bez pełnego rozwinięcia bólu.
Nie są do końca poznane. Podejrzewa się udział zaburzeń w funkcjonowaniu układu nerwowego, zwłaszcza autonomicznego.
Płeć męska, wiek 30–40 lat.
Możliwe predyspozycje genetyczne.
Często nierozpoznawany lub mylony z innymi typami bólu głowy.
! Skąd nazwa „klasterowy ból głowy”?
Pochodzi od angielskiego słowa cluster, które oznacza zgrupowanie lub skupisko. Odnosi się to do charakterystycznego przebiegu choroby – bóle występują w seriach (klastrach), czyli w intensywnych okresach napadów trwających od kilku tygodni do kilku miesięcy, po których następuje czasowa remisja (brak objawów) trwająca nawet wiele miesięcy lub lat.
W czasie klastra napady bólu mogą pojawiać się nawet kilka razy dziennie, często o tej samej porze, na przykład w nocy lub nad ranem. Ten cykliczny, zgrupowany charakter ataków odróżnia klasterowy ból głowy od innych typów, takich jak migrena czy ból napięciowy.
– Charakter bólu: tępy, uciskowy, nasilający się przy pochylaniu.
– Towarzyszą mu: zatkany nos, gorączka, uczucie ciężkości w twarzy.
– Czas trwania: zależny od infekcji.
– Charakter bólu: tępy, rozpierający, najczęściej z tyłu głowy (potylica), nasilający się rano lub przy wysiłku.
– Towarzyszą mu: szumy uszne, zaczerwienienie twarzy, uczucie gorąca, czasem zaburzenia widzenia.
– Czas trwania: zależny od poziomu ciśnienia – może trwać godzinami lub pojawiać się falami.
Inaczej zwany bólem hipnicznym. Łatwo go pomylić z migreną, bo jest silny i napadowy – tak jak ona. Występuje wyłącznie podczas snu i budzi chorego, najczęściej między godzinami pierwszą a trzecią w nocy. Dotyczy głównie osób po 50. roku życia i może być mylony z migreną, choć różni się od niej kilkoma istotnymi cechami. Ból jest zwykle tępy, umiarkowany, może być jednostronny lub obustronny, a jego napady są regularne i powtarzają się o tej samej porze. W przeciwieństwie do migreny śródsennemu bólowi głowy rzadko towarzyszą nudności, światłowstręt czy aura. Leczenie polega między innymi na podaniu kofeiny przed snem i stosowaniu leków (także migrenowych). Najważniejsze jest wykluczenie innych przyczyn, takich jak bezdech senny czy nadciśnienie. Jeśli budzisz się regularnie z powodu bólu głowy, to bezwzględnie trzeba skonsultować się z neurologiem.
! O to może pytać lekarz: skala bólu
Skala bólu to narzędzie medyczne, które pomaga określić, jak bardzo boli – w sposób możliwie prosty, choć ból to przecież bardzo subiektywne doświadczenie. Nie da się go zmierzyć termometrem ani zobaczyć na zdjęciu rentgenowskim, dlatego lekarze pytają: „Na ile oceniasz swój ból w skali od 0 do 10?”.
Jak to działa?
0 – brak bólu, pełen komfort.
1–3 – ból łagodny, da się z nim żyć.
4–6 – ból umiarkowany, przeszkadza w codziennych czynnościach.
7–10 – ból silny, trudny do zniesienia, często wymaga interwencji.
Rozdział 3
„Nie jestem odporna na ból, nawet u dentysty na wszelki wypadek zawsze proszę o znieczulenie” – słyszymy nieraz. Tymczasem choć rzeczywiście każdy z nas ból znosi inaczej (tak jak głód, chłód czy inne niekomfortowe bodźce), to jeśli przyjrzymy się bliżej temu, co na to wpływa, może okazać się, że z bólem lepiej sobie poradzimy.
geny – niektóre osoby mają wrodzoną większą odporność na ból,
wiek – dzieci zwykle mają niższą tolerancję bólu niż dorośli,
płeć – kobiety częściej zgłaszają większą wrażliwość na ból, co może być związane z hormonami i strukturą układu nerwowego,
stan zdrowia – przewlekłe choroby, stany zapalne, zaburzenia psychiczne (na przykład depresja, lęk) mogą obniżać tolerancję bólu,
sen i styl życia – brak snu, stres, palenie czy brak ruchu mogą zwiększać wrażliwość na ból.
nastawienie – osoby pozytywnie nastawione do leczenia często lepiej znoszą ból,
doświadczenia z przeszłości – pamięć o wcześniejszym bólu może nasilać odczucia przy kolejnym epizodzie; to tak zwana pamięć bólu,
oczekiwanie – jeśli spodziewamy się bólu, możemy odczuwać go silniej,
poziom stresu – napięcie psychiczne obniża próg bólu.
aktywność fizyczna – regularny ruch zwiększa tolerancję bólu, między innymi poprzez produkcję endorfin, naturalnych środków przeciwbólowych.
U osób z migreną przewlekłą mechanizm pamięci bólu może prowadzić do tak zwanej chronifikacji, czyli przekształcenia migreny epizodycznej w przewlekłą. Mózg zaczyna działać jak nadwrażliwy alarm – reaguje nawet wtedy, gdy nie ma realnego zagrożenia. Rada?
Leczenie profilaktyczne – pomaga „wyciszyć” układ nerwowy.
Techniki relaksacyjne – medytacja, oddech, joga – uczą mózg nowych reakcji.
Psychoterapia – szczególnie w przypadku lęku przed bólem i traumatycznych doświadczeń.
Unikanie nadmiernego stosowania leków przeciwbólowych – paradoksalnie mogą nasilać pamięć bólu.
! Pamięć bólu
To zjawisko, które w przypadku migreny może mieć bardzo realne i bolesne konsekwencje. Badania pokazują, że układ nerwowy „uczy się” bólu – im więcej ataków, tym większe prawdopodobieństwo, że mózg zacznie reagować szybciej, mocniej i bardziej dramatycznie na kolejne bodźce. Jakby mózg zapamiętywał każdy napad i mówił: „Znam to, wiem, co będzie – przygotuj się na najgorsze”. W efekcie próg bólu się obniża – nawet niewielki bodziec może wywołać silną reakcję, wzmacnia się nadwrażliwość na światło, dźwięki, zapachy. Pojawia się lęk przed kolejnym atakiem, który sam w sobie może go wywołać.
Fazy migreny pojawią się w tej książce jeszcze wiele razy, dlatego dobrze dowiedzieć się o nich co nieco.
Migrena przebiega zazwyczaj w czterech etapach. Granice między nimi zwykle nie są wyraźne i fazy migreny mogą się ze sobą zlewać, szczególnie u osób, które doświadczają jej często.
To cisza przed burzą. Pojawiają się subtelne objawy, na przykład zmęczenie, drażliwość, zmiany apetytu.
Migrena może dawać o sobie znać dwie do nawet 72 godzin przed pojawieniem się bólu głowy. W tym czasie wiele osób zauważa subtelne objawy, które zapowiadają nadchodzący atak. Najczęstsze to:
zmęczenie i senność,
sztywność karku,
nadwrażliwość na światło i dźwięki,
zaburzenia widzenia,
ziewanie,
bladość skóry,
ochota na konkretne jedzenie.
Mogą też wystąpić:
zawroty głowy,
problemy z koncentracją,
drażliwość,
uczucie gorąca,
zaburzenia snu,
bóle brzucha.
Zwykle pojawia się od dwóch do siedmiu objawów tak zwanych zwiastunowych, które rozwijają się stopniowo.
Obserwowanie tych sygnałów i prowadzenie dzienniczka migrenowego pomaga rozpoznać atak wcześniej i lepiej na niego zareagować, zanim rozwinie się w pełni. Łatwo zauważymy ziewanie, które jest zwykle niekontrolowane, częste i trudne do opanowania. W przypadku innych symptomów trzeba zachować więcej czujności – starać się wyłapać wskazówki świadczące o zbliżającym się ataku.
Kiedy już uświadomimy sobie, że jakiś objaw może stanowić zapowiedź nadchodzącej migreny, dość łatwo go później wyłapać.
Aura nie występuje u wszystkich chorych; nie jest niczym miłym, ale jest sygnałem ostrzegawczym, który pozwala wcześniej zareagować na nadchodzący atak.
Aura to zespół objawów neurologicznych, które poprzedzają ból głowy lub występują równolegle z nim. Faza ta występuje u mniej więcej jednego na czterech chorych i niemal zawsze są to kobiety. Aura pojawia się i znika mniej więcej w ciągu godziny poprzedzającej pojawienie się bólu głowy. W rzadkich przypadkach aura i ból głowy przychodzą niemalże w tym samym momencie. Częstotliwość występowania objawów aury może ulegać zmianie na różnych etapach życia. Bywa że towarzyszą bólowi głowy w młodości, a zanikają z wiekiem, może być też odwrotnie.
Aura nie świadczy o tym, że migrena jest poważniejsza i bardziej niebezpieczna. To po prostu inny typ tej samej choroby.
Objawy pojawiają się stopniowo i trwają zwykle od kilku minut do godziny. Najczęstsze to:
zaburzenia widzenia,
drętwienie lub mrowienie twarzy, dłoni, języka,
trudności z mówieniem,
omamy słuchowe i węchowe (lub słabe odczuwanie tych bodźców),
słabość mięśni po jednej stronie twarzy lub ciała,
czkawka,
dreszcze i nadwrażliwość skóry,
ból szyi i karku,
zawroty głowy, poczucie dezorientacji,
silne parcie na pęcherz i zwiększone oddawanie moczu.
! Co widzimy podczas aury?
Aura zwykle dotyczy narządu wzroku, choć może oznaczać problemy z mową (około 10 procent przypadków), poruszaniem się (sztywność mięśni) czy zawrotami głowy. Ale nawet ta najpowszechniejsza, wzrokowa, też może przybierać różne formy. Opracowano listę aż 25 podstawowych objawów wzrokowych. Pacjenci wymieniali między innymi: zygzakowate lub poszarpane linie, błyski, mroczki, czarne plamy, zamglony, niewyraźny obraz, śnieżenie obrazu czy wrażenie, że patrzy się przez nagrzane powietrze lub szybę zalaną deszczem.
! Dziwne zapachy? Cóż, to normalne
Niektórzy pacjenci zgłaszają, że podczas aury wyczuwają nietypowe zapachy – zarówno nieprzyjemne, jak spalenizna, dym, gaz, siarka, zepsute mięso czy metal, jak i całkiem miłe, na przykład melon, jaśmin czy wanilia. Dobrą wiadomością jest to, że aura ma charakter przejściowy – wszystkie objawy ustępują całkowicie po zakończeniu ataku migreny.
To główna faza ataku, w której pojawia się ból – pulsujący, nasilający się przy ruchu – może obejmować jedną lub obie strony głowy, twarz, szyję, a nawet ramiona. Trwa od trzech godzin do trzech dni, u dzieci zwykle krócej. Jego nasilenie różni się między atakami – od umiarkowanego po bardzo silny, często z nudnościami, wymiotami i nadwrażliwością na światło, dźwięki, zapachy, ruch czy dotyk (allodynia). Dla niektórych chorych nawet czesanie włosów jest bolesne. Wczesne przyjęcie leków zwiększa ich skuteczność, zwlekanie może sprawić, że nie zadziałają.
Typowe objawy:
ból głowy, twarzy, szyi lub ramion – zwykle jednostronny, rzadziej obustronny,
nudności, wymioty (jeśli sięgniemy po tabletkę przeciwbólową, utrzymanie lekarstwa w żołądku może być trudne),
nadwrażliwość na bodźce,
drażliwość, ból brzucha, zatkany nos.
To faza, w której trakcie wielu pacjentów stara się ograniczyć aktywność, szukając ukojenia w cichym, zaciemnionym pomieszczeniu. Ból potrafi wybudzić ze snu, choć zazwyczaj sen pomaga go uśmierzyć i przetrwać atak.
Po ustąpieniu bólu pojawia się coś, co jednoznacznie kojarzy się z kacem – uczucie wyczerpania fizycznego i psychicznego. Objawy mogą utrzymywać się przez kilka godzin lub dni i obejmują:
zmęczenie,
trudności z myśleniem i skupieniem, wrażenie „pustki w głowie”,
obniżony nastrój,
ogromna ochota na konkretne dania i wzmożone pragnienie,
ból oczu jak w czasie gorączki.
To czas regeneracji, w którym organizm wraca do równowagi po intensywnym obciążeniu neurologicznym. Objawy ustępują po jednym lub dwóch dniach, niezależnie od tego, jak silny był ból głowy i jakie leki zastosowaliśmy.
Ważne
Wczesna reakcja na pierwsze objawy może pomóc złagodzić przebieg ataku lub skrócić czas jego trwania.
Objawy znikają, wracamy do życia. Te dni nie mają żadnej specjalnej nazwy. Dla wielu pacjentów to czas, kiedy mogą zapomnieć o chorobie, jednak zamiast udawać, że nigdy nie istniała, lepiej ten czas potraktować jak jeden z etapów choroby. I tak jak liczymy dni z atakami, liczyć także te bez bólu. Chodzi o to, by lepiej zrozumieć, jak często pojawiają się ataki i jak wygląda ich rytm.
Układ trójdzielny to system nerwowy związany z nerwem trójdzielnym, który odpowiada za czucie w twarzy i częściowo za ruch mięśni żucia. Podczas ataku migreny:
włókna nerwu trójdzielnego ulegają nadmiernej aktywacji,
uwalniane są substancje zapalne (na przykład CGRP),
dochodzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych w oponach mózgowych,
sygnały bólowe trafiają do mózgu, powodując charakterystyczny ból w okolicach oka, skroni i czoła.
Szukając informacji o migrenie, możemy natknąć się na sformułowanie „układ trójdzielno-naczyniowy”. To „rozszerzona” wersja układu trójdzielnego, obejmująca dodatkowo:
naczynia krwionośne mózgowia, zwłaszcza opony twardej i naczynia wewnątrzczaszkowe,
neuropeptydy, które są uwalniane z zakończeń nerwu trójdzielnego i wpływają na naczynia krwionośne.
Ten układ odgrywa kluczową rolę w badaniu mechanizmu powstawania migreny – pobudzenie włókien nerwu trójdzielnego prowadzi do rozszerzenia naczyń i stanu zapalnego w oponach mózgowych, co wywołuje ból głowy.
! Jak zmniejszyć aktywację układu trójdzielnego?
Unikamy wyzwalaczy migreny – stresu, odwodnienia, braku snu, niektórych produktów spożywczych (wszystko, co o tym wiemy, w dalszej części książki).
Dbamy o nawodnienie – pijemy wodę mineralną i elektrolity, unikamy gwałtownego picia dużych ilości naraz.
Stosujemy zimne okłady na czoło i skronie – obniżają przepływ krwi i zmniejszają stan zapalny.
Ćwiczymy techniki relaksacyjne – oddech, joga, medytacja redukują napięcie nerwowe.
Rozważamy profilaktykę farmakologiczną – leki anty-CGRP lub inne preparaty zalecone przez neurologa.
Czy wiesz, że…
Nowoczesne leki przeciwmigrenowe (na przykład przeciwciała anty-CGRP) działają właśnie na poziomie układu trójdzielnego, hamując przekazywanie sygnałów bólowych i zmniejszając stan zapalny.
Rozdział 4
Rozszyfrowanie własnej migreny nie jest łatwe także dlatego, że niekiedy bodziec, który raz wywołał atak, innym razem nie będzie miał żadnego wpływu. Dodatkowo o wiele trudniej jest ustalić pojedynczy czynnik migrenotwórczy niż kombinację kilku. Dlatego tworzenie własnej „czarnej listy” sprawców migreny, a następnie unikanie ich jak ognia, nie zawsze może pomóc. Tym bardziej że wśród czynników są te, których całkiem uniknąć się nie da. Tak czy owak potrzebna jest determinacja i cierpliwość.
Obszary, w których najszybciej znajdziemy czynniki wyzwalające ataki:
Stres. Do tego niepozytywnego bohatera będziemy wracać jeszcze wiele razy, bo jest jednym z najczęstszych czynników wyzwalających migrenę. Mechanizm jego działania jest jednak bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Powiedzenie „wystarczy, że się zdenerwuję, a mogę mieć migrenę” to duże uproszczenie. Co ciekawe, atak może pojawić się nie tylko w stresie, ale też dopiero, gdy ten na dobre odpuści. Hormony stresu, takie jak kortyzol, działają również w chwilach ekscytacji czy silnych emocji, co oznacza, że nie tylko złe momenty mogą przyprawić nas o ból głowy.
Sen. Migrenowcy źle znoszą niefrasobliwe podejście do kwestii spania – zarówno niedobór, jak i nadmiar snu, a także zbyt elastyczne podejście do pór nocnego odpoczynku. Ważna jest regularność – przerywany sen, zmienne godziny zasypiania i wstawania to częste czynniki wyzwalające.
Hormony płciowe. U wielu kobiet migrena nasila się w okresie okołomenstruacyjnym, co wiąże się ze zmianami poziomu estrogenów. Objawy mogą się też nasilać w czasie menopauzy.
Hormon wzrostu. U nastolatków migreny mogą być związane z dojrzewaniem – zmieniają się poziomy hormonów, wzorce snu i styl życia, a emocje bywają bardzo intensywne.
Dieta. Internet zawsze podsuwa nam ten sam zestaw produktów sprzyjających migrenie – listę zwykle otwiera czekolada, potem sery pleśniowe, czerwone wino… Fakt, z powodów, o których zaraz powiemy, ich obecność w tym zestawieniu jest uzasadniona. Warto jednak pamiętać, że ochota na czekoladę może być objawem zwiastunowym, a nie przyczyną ataku. Ale znowu musimy mieć z tyłu głowy przewrotność tej choroby i może się okazać, że żaden z tych produktów nie będzie nam szkodził.
Pogoda. Osoby z migreną to dość często meteopaci, ale „level master”. Podczas gdy osoby bez migreny reagują zwykle na silny wiatr, przy migrenie repertuar czynników pogodowych prowokujących ból głowy jest bogatszy:
– spadek ciśnienia atmosferycznego to najczęściej zgłaszany wyzwalacz. Może prowadzić do rozszerzenia naczyń krwionośnych w mózgu i aktywacji receptorów bólowych,
– duże i nagłe ocieplenie lub ochłodzenie mogą zaburzać równowagę chemiczną w mózgu i prowokować atak,
– wysoka wilgotność, bo przekrwienie zatok i stany zapalne nasilają ból głowy,
– zanieczyszczenie powietrza to też coś, co organizm osoby z migreną źle znosi,
– burze, zwłaszcza z błyskawicami – wyładowania atmosferyczne w pobliżu mogą zwiększać ryzyko ataku migreny nawet o 30 procent,
– silne słońce często okazuje się bodźcem nadmiernie stymulującym układ nerwowy.
Światło, kolory, desenie. Osoby z migreną często źle znoszą jasne, migające światło, kontrastowe wzory (na przykład paski, grochy) czy światło wpadające przez żaluzje. Nadwrażliwość może utrzymywać się także między atakami.
Zapachy. Nawet delikatny zapach może wywołać migrenę. Warto rozmawiać z bliskimi i współpracownikami, by starali się unikać mocnych perfum czy intensywnie pachnących potraw.
Ruch i wysiłek. U niektórych osób wysiłek fizyczny – zwłaszcza intensywny lub nagły – może wywołać atak. Czasem nawet masaż może pogorszyć objawy, choć innym chorym przynosi ulgę.
! Aktywnych boli częściej?
Tak wynika z badań, ale precyzyjniej byłoby powiedzieć: zajętych, zabieganych, wielozadaniowych. Tych, którzy żyją na pełnych obrotach i ścigają się z czasem i ze sobą. Aktywność fizyczna, czyli sport i rekreacja, dopasowane do potrzeb i możliwości ciała, to już zupełnie inna bajka i o migrenie w tym kontekście będzie w dalszej części książki.
Czy migrena postanowiła „wyróżnić” kobiety? Nie do końca. Wprawdzie zmagamy się z nią trzy razy częściej niż mężczyźni, ale – jak pokazują badania – ataki u mężczyzn są silniejsze i trwają dłużej. Zatem nie mamy czego sobie nawzajem zazdrościć.
Przez lata, ba, całe stulecia, kobiety musiały mierzyć się nie tylko z chorobą i wszelkimi jej konsekwencjami, ale też z nieprzyjaznymi i pozbawionymi życzliwości reakcjami otoczenia. Bo w historii medycyny migrena długo uchodziła za „fanaberię”, „histerię” lub „słabość nerwową”, a chorujące na nią kobiety – za przewrażliwione, nadwrażliwe lub po prostu trudne. Gdy cierpiał mężczyzna – wiadomo…
Mówi się, że migrena to reakcja na zmianę. Nie zaczyna się ona od jednego konkretnego bodźca. To raczej efekt nałożenia się wielu czynników, które razem przekraczają próg wrażliwości mózgu. Gdy ten próg zostanie przekroczony – zaczyna się atak. Inna z hipotez naukowych mówi, że komórki nerwowe u osób z migreną produkują mniej energii, przez co są bardziej podatne na przeciążenie bodźcami, zwłaszcza w obszarach takich jak podwzgórze i pień mózgu.
Choć kobiety chorują na migrenę częściej, to mężczyźni mogą doświadczać jej w bardziej obciążający sposób, ale rzadziej szukają pomocy. U kobiet migrena częściej wiąże się z cyklem hormonalnym, co wpływa na jej regularność i nasilenie. Uważa się, że wpływ na to mają przede wszystkim czynniki hormonalne – w tym wahania poziomu estrogenów – oraz większa podatność kobiet na stres i przeciążenie emocjonalne, które mogą wywoływać lub nasilać napady migreny.
Dziś, kiedy naukowcy bardzo serio zajmują się tym schorzeniem, wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że:
kobiety częściej zgłaszają aurę wzrokową i sensoryczną, a objawy poprzedzające atak są mniej oczywiste – w szalonym tempie dnia i natłoku obowiązków trudniej je wychwycić. A gdy migrena zaskoczy, to już toczy się niczym śnieżna kula i z reguły jest nie do zatrzymania;
w odróżnieniu od kobiecej, męska migrena zazwyczaj lojalnie uprzedza, że nadciąga. Pojawiają się takie objawy jak nieuzasadniony lęk, zmęczenie, patologiczne ziewanie i nagłe rozdrażnienie. Zatem panowie prędzej zauważą zwiastuny, a jeśli nie oni, to na przykład ich partnerki i bliscy, którzy o chorobie wiedzą;
jego migrena zazwyczaj dłużej trzyma. Bo o ile u niej atak migreny trwa średnio 10 godzin, u niego nie odpuszcza około 24 godzin. A kiedy ustąpi, ona potrzebuje mniej czasu, by wrócić do formy, jemu zajmie wiele godzin, zanim stanie na nogi
8
.
Okazuje się, że także tu się różnimy. Mamy odmienne podejście zarówno do leczenia, jak i komunikowania choroby. Podczas gdy kobiety odważniej korzystają z terapii profilaktycznych i specjalistycznej opieki – są w podejściu do zdrowia bardziej zadaniowe – mężczyźni będą częściej sięgać doraźnie po leki przeciwbólowe, by pozbyć się problemu. Niestety częściej robią to bez konsultacji lekarskiej, bo po ataku zazwyczaj szybko problem wypierają. To z kolei oznacza, że panowie częściej:
walczą ze skutkami ubocznymi stosowania lub nawet nadużywania leków przeciwbólowych,
rzadziej zgłaszają migrenę, często ją bagatelizują lub ukrywają. Społeczne stereotypy („migrena to kobieca przypadłość”) sprawiają, że wielu panów nie szuka pomocy, sięga po leki doraźne bez konsultacji i zgłasza się do lekarza dopiero w zaawansowanym stadium choroby,
poza migreną muszą mierzyć się z tak zwanymi bólami odstawiennymi, pojawiającymi się po odstawieniu leków,
są narażeni na migrenę przewlekłą,
trafiają do lekarza późno, kiedy migrena zostawiła już trwały ślad, na przykład w postaci depresji czy nałogów.
Migrena u kobiet i mężczyzn to dwa różne światy – biologicznie, emocjonalnie i społecznie. Doświadczony i rozsądny lekarz musi wziąć pod uwagę płeć osoby chorej, wiek, tryb życia, hormony i sposób radzenia sobie z bólem.
Estrogeny, czyli kobiece hormony, to pęk kluczy do wielu obszarów organizmu. Wpływają one także – i to wcale niesubtelnie – na układ nerwowy i krążenie. Dlatego wahania poziomu estrogenów i pozostałych hormonów mogą wpływać na częstotliwość, intensywność i przebieg migrenowych ataków. Rozszyfrowanie tej zależności to klucz.
Chociaż często myślimy „Ach, te hormony”, obwiniając je o wiele rzeczy, to jednak należy im się medal za to, co nam dają:
utrzymują wewnętrzną równowagę,
dostosowują organizm do zmieniających się warunków,
nadają rytm procesom biologicznym: wzrostowi, metabolizmowi, emocjom,
szybko i precyzyjnie przenoszą istotne informacje, dlatego wszystkie ważne życiowe procesy są zautomatyzowane.
Gdy poziom estrogenów gwałtownie spada – na przykład tuż przed miesiączką, po porodzie, w okresie menopauzy – organizm staje się bardziej podatny na bodźce bólowe. To nie kaprys, ale czysta biologia. Jak to działa?
Estrogeny wpływają na przewodnictwo nerwowe i przepływ krwi w mózgu. Gdy ich poziom się obniża, może dojść do skurczu naczyń mózgowych, co zwiększa prawdopodobieństwo uruchomienia mechanizmów migrenowych.
Estrogeny oddziałują też na neuroprzekaźniki, takie jak serotonina, nazywana hormonem szczęścia. Wpływa ona na sen (bierze udział w produkcji melatoniny), kontroluje apetyt, wpływa na ból i reguluje napięcie naczyń krwionośnych. Dlatego kobiety są bardziej podatne na wahania nastroju, zmęczenie i nadwrażliwość sensoryczną, które mogą prowokować migrenę.
Wiele kobiet zauważa, że migrena pojawia się regularnie tuż przed miesiączką lub w jej trakcie. To tak zwana migrena menstruacyjna, związana ze spadkiem poziomu estrogenów, zwłaszcza estradiolu. Zazwyczaj występuje od dwóch dni przed krwawieniem do trzeciego dnia cyklu.
Charakterystyczne cechy:
brak aury (nawet u kobiet, które zwykle ją mają),
większa intensywność bólu,
słabsza odpowiedź na leki przeciwbólowe,
większe ryzyko wtórnych napadów w ciągu 24 godzin.
Coraz więcej młodych kobiet, szczególnie tych, które mają problem z płodnością, ma podwyższony poziom prolaktyny. To hormon kojarzony głównie z laktacją, ale jej poziom wzrasta także pod wpływem stresu, wysiłku fizycznego czy braku snu. Nazywana bywa hormonem napięcia i stresu, ponieważ za stan, kiedy wymyka się spod kontroli, winimy głównie tempo życia, przebodźcowanie i przeciążenie obowiązkami, a także deficyt snu.
Zbyt wysoki poziom prolaktyny może zaburzać cykl menstruacyjny, powodować napięcie emocjonalne i obniżać próg bólu. Związek między prolaktyną a migreną jest jednak mniej oczywisty niż w przypadku serotoniny czy estrogenów. Kobiety, które mają ten problem, często skarżą się na bóle głowy, jednak rzadko jest to migrena.
Na pewno warto ją jednak zbadać, jeśli migreny współwystępują z zaburzeniami miesiączkowania, sennością i drażliwością.
U większości kobiet migrena ustępuje lub łagodnieje w ciąży, szczególnie w II i III trymestrze, gdy poziom estrogenów jest wysoki i stabilny. Jednak u części kobiet – zwłaszcza w I trymestrze – migrena może się nasilić, co wiąże się z gwałtownymi zmianami hormonalnymi i stresem adaptacyjnym.
W ciąży leczenie migreny jest ograniczone; stosuje się głównie:
techniki niefarmakologiczne (odpoczynek, nawodnienie, dieta),
leki bezpieczne dla płodu (na przykład paracetamol),
unikanie wyzwalaczy.
W okresie okołomenopauzalnym poziom estrogenów gwałtownie się waha, co może nasilać migrenę. Dotyczy to zwłaszcza kobiet z migreną menstruacyjną – napady stają się dłuższe, bardziej dokuczliwe i gorzej reagują na leczenie.
Po menopauzie u części kobiet migrena słabnie lub zanika, ale u innych utrzymuje się lub nawet się nasila, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej stres, bezsenność, choroby współistniejące.
Głównym winowajcą migren w okresie menopauzy są gwałtowne wahania poziomu estrogenów – hormonów, które wpływają nie tylko na płodność, ale też na układ nerwowy i naczyniowy. W okresie perimenopauzy (czyli kilku lat przed i około roku po ostatniej miesiączce) poziom estrogenów jest niestabilny, co może prowokować częstsze i silniejsze napady migrenowe.
Estrogeny oddziałują na neuroprzekaźniki (na przykład serotoninę), przepływ krwi w mózgu i reakcje zapalne. Ich spadek może aktywować układy neurozapalne, zwiększać wrażliwość na bodźce i obniżać próg bólowy – czyli dokładnie to, co sprzyja migrenie.
Żadna kobieta nie wypatruje z utęsknieniem i nadzieją kolejnych okrągłych urodzin, zwłaszcza pięćdziesiątych, które wręcz symbolicznie oznaczają wejście w czas burzliwych zmian związanych z menopauzą. Czy dźwigając dodatkowy bagaż w postaci migreny, możemy spodziewać się więc czegoś więcej niż uwarunkowanych przez naturę objawów zmian hormonalnych? Okazuje się, że tak.
Jeśli chorujemy na migrenę, to w okresie menopauzalnym możemy się spodziewać zmian związanych z jej przebiegiem, charakterem i nasileniem. Zawirowania hormonalne mogą być bowiem z jednej strony wyzwalaczem pewnych schorzeń i dolegliwości, z drugiej – wygaszaczem. I tak jest w przypadku migreny. Winne są bliskie relacje układu hormonalnego z układem nerwowym.
Statystycznie powinno być lepiej. Ale nie każda kobieta po menopauzie odczuje ulgę. Migrena to choroba indywidualna – jej przebieg zależy od wielu czynników, nie tylko od wieku czy hormonów. Dlatego warto obserwować swoje ciało i nie rezygnować z leczenia, nawet jeśli „statystycznie powinno być lepiej”.
Jeśli jednak należymy do tej pechowej grupy „migrenianek”, objawy mogą się nasilić, a sama choroba okaże się bardziej oporna na leczenie.
Czy możemy sobie pomóc?
Tak. Bo najgorsze, co możemy zrobić, to… niczego nie robić, wychodząc z założenia, że bóle głowy, tak jak uderzenia gorąca, nocne poty czy wahania nastroju, kiedyś miną.
Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest nie tyle skupienie się na samej migrenie, ile na przemianach, które ją prowokują. Wielu kobietom pomaga hormonalna terapia menopauzalna, która – co wiemy z najnowszych badań i rekomendacji lekarzy ginekologów-endokrynologów – jest bezpieczna i świetnie wspiera kobiecy dobrostan na wielu płaszczyznach.
„Im jestem starsza i jestem po menopauzie, to mniej tego jest. Kiedyś miałam bardzo często te ataki. Zaczęły mi się jakoś w 13. roku życia, odziedziczyłam migrenę po moim ojcu. […] W latach młodości miałam [ataki – red.] bardzo często, później też. Menopauza zwalnia te procesy, ale od czasu do czasu jak walnie, to naprawdę chce się wyskoczyć przez okno”9 – powiedziała w jednym z wywiadów Dorota Wellman.
To zależy. U części kobiet migrena ustępuje lub łagodnieje po menopauzie, gdy poziom hormonów się stabilizuje. Ale u wielu – zwłaszcza tych, które wcześniej cierpiały na migreny menstruacyjne – objawy utrzymują się lub nasilają. Czasem migrena pojawia się po raz pierwszy właśnie w okresie menopauzy.
Dodatkowo menopauza często wiąże się z:
bezsennością,
wzmożonym stresem,
zmianami życiowymi (na przykład zawodowymi, rodzinnymi),
chorobami współistniejącymi.
Wszystkie te czynniki mogą wpływać na przebieg migreny i utrudniać jej leczenie.
! Leczenie hormonalne – kiedy warto je rozważyć?
W leczeniu migreny hormonalnej stosuje się między innymi: antykoncepcję hormonalną (na przykład tabletki jednofazowe bez przerwy), terapię estrogenową w okresie okołomenopauzalnym, progesteron w celu stabilizacji cyklu. Celem jest wyrównanie poziomu hormonów, by uniknąć gwałtownych spadków estradiolu, które prowokują migrenę. Terapia hormonalna może być skuteczna, ale wymaga ostrożności – nie jest zalecana u kobiet z ryzykiem chorób sercowo- -naczyniowych, palących papierosy lub z historią udarów.
Testosteron to główny męski hormon płciowy, który wpływa nie tylko na cechy fizyczne (głos, mięśnie, libido), ale również na funkcjonowanie układu nerwowego. Ma działanie przeciwzapalne, stabilizujące nastrój i regulujące przepływ krwi w mózgu – wszystkie te czynniki mają znaczenie w kontekście migreny. Okazuje się bowiem, że męski hormon daje panom pewną ochronę, czyli niski poziom testosteronu to większe ryzyko migreny.
Badania pokazują, że mężczyźni z niskim poziomem testosteronu są bardziej narażeni na migreny i przewlekłe bóle głowy. Może to wynikać z:
zaburzeń przepływu krwi w mózgu,
zwiększonej reaktywności na bodźce bólowe,
wzrostu poziomu estrogenów (które mogą nasilać migrenę),
osłabienia działania przeciwzapalnego testosteronu.
W niektórych przypadkach stosuje się terapię testosteronową (na przykład implanty, żele, zastrzyki) jako wsparcie w leczeniu migreny, szczególnie u mężczyzn z potwierdzonym niedoborem tego hormonu. Efekty bywają obiecujące: zmniejszenie częstotliwości i intensywności napadów, poprawa nastroju, lepsza tolerancja bólu. Ma to jednak szanse zadziałać jedynie wtedy, gdy wyzwalaczem migreny jest deficyt męskiego hormonu.
Nie tylko niski testosteron, ale także jego nierównowaga z estrogenem może wpływać na migrenę. U niektórych mężczyzn dochodzi do tak zwanej aromatyzacji, czyli przekształcania testosteronu w estrogen. Wysoki poziom estrogenów może zwiększać podatność na migrenę, podobnie jak u kobiet.
Badania hormonalne (testosteron całkowity i wolny, SHBG, estradiol) i konsultację z endokrynologiem warto rozważyć, jeśli mężczyzna:
cierpi na przewlekłe migreny,
ma objawy niskiego poziomu testosteronu (zmęczenie, obniżone libido, depresyjny nastrój),
nie reaguje dobrze na standardowe leczenie migreny.
Dotyczą nas wszystkich i jest ich naprawdę mnóstwo. Co ciekawe, choć nazywamy je pozahormonalnymi, to wcale nie są one oderwane od układu endokrynnego – wiele z nich może przecież zakłócać (i zakłóca) produkcję i wydzielanie hormonów. Warto je jednak znać, bo w ten sposób możemy bezpośrednio i pośrednio zarządzać przebiegiem choroby.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
L. Segal, G. Harrington, Celebrities Who Have Migraines – and How They Deal with Them, people.com, 23.05.2025 r., https://people.com/health/celebrities-with-migraines/ (dostęp: 17 lutego 2026) [wróć]
S. Crystal, 19 Quotes from Celebrities with Migraine That’ll Make You Feel Less Alone, Cove, withcove.com, https://www.withcove.com/learn/migraine-quotes (dostęp: 17 lutego 2026) [wróć]
M. Carey, M.A. Davis, The Meaning of Mariah Carey, Andrews McMeel Publishing, Kansas City, 2020. [wróć]
K. Grochola, Trzepot skrzydeł, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2008. [wróć]
Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, 2024. [wróć]
J.L. Stovner i in., Global, regional, and national burden of migraine and tension-type headache, 1990–2016. A systematic analysis for the Global Burden of Disease Study 2016, „The Lancet Neurology” 2018, t. 17, nr 11, s. 927–1024, Global Burden of Disease (GBD) to międzynarodowy projekt badawczy, który analizuje skalę chorób, urazów i czynników ryzyka na całym świecie. [wróć]
A. Prusiński, Klasterowy ból głowy, „Neurologia Praktyczna”, 2012, nr 6, s. 20–44. [wróć]
Ogólnopolskie badanie „Migrena w Polsce”, pod kierownictwem dr hab. Marty Waliszewskiej-Prosół z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (2025 r.). Wzięło w nim udział ponad 3 tys. osób zmagających się z bólami głowy, w tym niemal 1700, u których rozpoznano migrenę. [wróć]
J. Biegaj, Cierpi na nią Dorota Wellman. Wymioty i omdlenia są objawem choroby, która utrudnia jej życie, wprost.pl, 6.03.2024 r., https://zdrowie.wprost.pl/choroby/neurologiczne/11609878/wymioty-i-omdlenia-moga-byc-objawem-migreny-na-te-chorobe-cierpi-dorota-wellman.html (dostęp: 16 lutego 2026) [wróć]
