Migrena - Zielewska Joanna - ebook + audiobook + książka
NOWOŚĆ

Migrena ebook i audiobook

Zielewska Joanna

0,0
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł

TYLKO U NAS!
Synchrobook® - 2 formaty w cenie 1

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym. Zamów dostęp do 2 formatów, by naprzemiennie czytać i słuchać.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Migrena pojawia się nagle i potrafi zostać na lata. Odbiera kontrolę nad codziennością, zmusza do rezygnacji z planów i aktywności. Choć coraz częściej się o niej mówi, wciąż bywa bagatelizowana zarówno przez otoczenie, jak i przez samych chorych.

Z tą chorobą mierzy się prawdopodobnie co czwarta osoba w Polsce. Każdy więc ją zna, bo albo sam próbuje funkcjonować mimo napadów bólu, albo wspiera bliską osobę, którą migrena regularnie wyłącza z normalnego życia. Z tego powodu wiele osób szuka różnych sposobów, by żyć z chorobą mądrzej, spokojniej i bardziej świadomie.

Autorka łączy w książce najnowszą wiedzę medyczną z praktyką gabinetu lekarskiego i codziennością pacjentów. Pokazuje, jak zrozumieć migrenę i jak odzyskać wpływ na własne życie.A przede wszystkim, jak ważnym elementem migrenowej układanki jest właściwe odżywianie, które w przypadku nasilenia dolegliwości może być solidną tarczą w zmaganiach z tym trudnym przeciwnikiem.

W książce znajdziesz:

·skąd bierze się migrena i co może ją nasilać,

·powiązania migreny z innymi problemami zdrowotnymi,

·mity i błędne przekonania, które opóźniają leczenie,

·naturalne i farmakologiczne metody łagodzenia objawów,

·praktyczne wskazówki dietetyczne i jadłospisy antymigrenowe na 21 dni,

·ratunkowe zestawy posiłków na migrenowe dni,

·historie pacjentów, które dodają otuchy i pokazują, że nawet pomimo choroby można żyć pełniej i lepiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 207

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 5 godz. 16 min

Lektor: Agnieszka Morawka

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wstęp

Migrena to nie uraz kolana – to coś, czego fizycz­nie nie widać. (…) Ludzie mówią: „Nie widzę obrzęku, nie widzę sinia­ków. Prze­trwać”. Przy­zwy­cza­iłam się do gra­nia pomimo bólu1.

Serena Wil­liams, teni­sistka

*

Nie­za­leż­nie od tego, czy jesteś aktorką, nauczy­cielką, czy listo­no­szem, masz pracę do wyko­na­nia… i nie możesz zostać wyłą­czony z pracy na dwa dni z powodu migreny2.

Jen­nie Garth, aktorka

*

Były noce, gdy pre­sja, świa­tła, ocze­ki­wa­nia – wszystko to nara­stało tak mocno, że aż pul­so­wało mi w skro­niach, jakby miało roze­rwać mnie na pół3.

Mariah Carey, pio­sen­karka

*

Zda­rzały się takie dni, że ból głowy wwier­cał się we mnie jak śruba i wie­dzia­łam, że nic już dziś nie zro­bię, że muszę prze­cze­kać w ciem­no­ści.4

Kata­rzyna Gro­chola, pisarka

Kto nie prze­żył ataku migreny, ten o bólu ma marne poję­cie – mówią migre­nowcy. A prze­cież na jed­nym epi­zo­dzie się nie koń­czy. Migrena poja­wia się nagle, a potem nie odstę­puje na krok przez dłu­gie lata. Oczy­wi­ście zmie­nia się, cza­sem łagod­nieje i ata­kuje rza­dziej, a cza­sem prze­ciw­nie – przy­biera na sile i czę­sto­tli­wo­ści. Zawsze zosta­wia po sobie zmę­cze­nie i mnó­stwo innych przy­krych „pamią­tek”: fru­stra­cję, poczu­cie winy, lęk, że przyj­dzie atak i prze­kre­śli plany na pracę czy relaks z książką bądź przy­ja­ciółmi.

Migrena nie wygląda spek­ta­ku­lar­nie – ból mija, a wraz z nim wraca spraw­ność i aktyw­ność. A jed­nak potrafi wyłą­czyć czło­wieka z życia na wiele godzin, a nawet dni. To cho­roba, która odbiera kon­trolę, zmu­sza do rezy­gna­cji z pla­nów, pracy, spo­tkań. I choć coraz wię­cej mówi się o niej, wciąż zbyt rzadko trak­to­wana jest poważ­nie, zarówno przez oto­cze­nie, jak i przez samych cho­rych.

Wielu migre­now­ców na­dal spo­tyka się z opi­nią, że to fana­be­ria, wymówka, „ból głowy z luk­susu”. Tym­cza­sem migrena to poważna cho­roba neu­ro­lo­giczna, która dotyka miliony kobiet, czę­sto w naj­bar­dziej aktyw­nym okre­sie życia. Nie widać jej na zewnątrz, nie zosta­wia sinia­ków, ale potrafi zruj­no­wać dzień, tydzień, a cza­sem całe plany na przy­szłość.

O migre­nie coraz wię­cej mówi się w prze­strzeni publicz­nej, ale wciąż zbyt rzadko trak­to­wana jest poważ­nie. Wśród zna­nych osób, które otwar­cie opo­wia­dają o swo­jej migre­nie, są głów­nie kobiety. Nie bez powodu – to kobiety cho­rują zde­cy­do­wa­nie czę­ściej. Zwłasz­cza te aktywne, ambitne i wie­lo­za­da­niowe. I to szcze­gól­nie one szu­kają spraw­dzo­nych infor­ma­cji na temat tej dole­gli­wo­ści, nowych metod lecze­nia i codzien­nych spo­so­bów na to, by cho­roba nie dez­or­ga­ni­zo­wała życia.

Dzięki dobrym codzien­nym nawy­kom i oczy­wi­ście opiece uważ­nego leka­rza z migreną da się żyć lepiej – mądrzej, spo­koj­niej, bar­dziej prze­wi­dy­wal­nie i świa­do­mie. Moje obser­wa­cje i doświad­cze­nia osób, które wspie­ram żywie­niowo, poka­zują także, jak ważne w tym wszyst­kim jest nasze podej­ście do odży­wia­nia.

Mam nadzieję, że ta książka okaże się tym wspar­ciem, któ­rego osoby chore na migrenę szu­kają.

! Sta­ty­styki

W Euro­pie migrena dotyka około 11 pro­cent popu­la­cji w wieku 15–69 lat, czyli około 160 milio­nów osób. W Pol­sce od 3 do 8 milio­nów osób5, choć praw­dziw­sze byłoby stwier­dze­nie, że tylu jest pacjen­tów z migreną. Wiele osób latami wal­czy z nią bez pomocy leka­rza, pró­bu­jąc wypra­co­wać wła­sną stra­te­gię radze­nia sobie z ata­kami. Są i tacy, któ­rzy ukry­wają cho­robę, bo dla oto­cze­nia bywa przed­mio­tem drwin, nie­zro­zu­mie­nia. Bo prze­cież „palu­szek i główka” to…

Wyniki badań epi­de­mio­lo­gicz­nych poka­zują, że migrena sta­nowi naj­częst­szą przy­czynę nie­peł­no­spraw­no­ści u osób w wieku poni­żej 50 lat i znaj­duje się w pierw­szej dzie­siątce cho­rób, które w spo­sób nega­tywny oddzia­łują na życie cho­rego6.

CZĘŚĆ I

Zrozumieć i oswoić

List

Moje życie z migreną trwa znacz­nie dłu­żej niż to bez migreny. Zaczęło się, gdy mia­łam dzie­więt­na­ście lat – dosko­nale to pamię­tam, bo pechowo dopa­dła mnie tuż przed maturą – a dobie­gam sześć­dzie­siątki. Ataki zawsze poja­wiały się w naj­mniej odpo­wied­nim momen­cie. „Jakaś pechowa jesteś” – sły­sza­łam uwagi innych i nie było w tym współ­czu­cia ani choćby zro­zu­mie­nia, ale powąt­pie­wa­nie i drwina. Prze­pła­ka­łam wiele nocy, nie tyle z powodu samej cho­roby, ile wła­śnie przez ludz­kie komen­ta­rze w stylu: „Ty to się umiesz urzą­dzić. Jak coś trzeba zro­bić, to aku­rat masz migrenę”. Nawet moja wła­sna matka oka­zy­wała znie­cier­pli­wie­nie: „Jakoś ja nie mogę sobie pozwo­lić na bóle głowy, bo ktoś musi umyć okna i ugo­to­wać obiad”. A teściowa dokła­dała swoje, mówiąc do mojego męża: „Ale ci się hra­bianka tra­fiła!”. Jak­bym mogła cho­robę spro­wa­dzić sobie na życze­nie. Migrena naprawdę wyłą­czała mnie z życia na dzień, a nawet dwa. Nie mogłam odda­lić się od łazienki, bo nud­no­ści mia­łam gor­sze niż na łodzi pod­czas sztormu.

Naj­go­rzej było przed meno­pauzą. Ataki były silne, nawet naj­mniej­sze hałasy czy świa­tło powo­do­wały zawroty głowy. W zasa­dzie dopiero nie­dawno, już jako „migre­nowa wete­ranka” prze­sta­łam się tłu­ma­czyć. Wręcz odno­szę wra­że­nie, że kiedy uod­por­ni­łam się na uwagi oto­cze­nia, cho­roba jest mniej zacie­kła. Pew­nie też meno­pauza zro­biła swoje, bo hor­mony prze­stały wario­wać. Dziś sta­wiam na ruch, kon­takt z naturą i spo­kojne rytu­ały. Migrena już nie domi­nuje – jest jak cień, który cza­sem się poja­wia, ale nie zasła­nia mi całego świata.

Anna

Roz­dział 1

Czym jest migrena

Migrena to nie jest po pro­stu silny ból głowy. Nie jest też obja­wem ani skut­kiem innego scho­rze­nia. To prze­wle­kła cho­roba neu­ro­lo­giczna, która poja­wia się w postaci napa­dów. To jej naj­prost­sza defi­ni­cja, któ­rej dopeł­nie­niem są bada­nia naukowe, doświad­cze­nia leka­rzy i histo­rie pacjen­tów.

Nie­mal ze stu­pro­cen­tową pew­no­ścią możemy powie­dzieć, że migrena zwią­zana jest z nad­wraż­li­wo­ścią układu ner­wo­wego. Jej przy­czyną są zabu­rze­nia w pracy neu­ro­prze­kaź­ni­ków oraz nie­pra­wi­dłowe reak­cje naczyń krwio­no­śnych w mózgu. Choć brzmi to bar­dzo medycz­nie, w prak­tyce ozna­cza, że mózg osoby z migreną reaguje na bodźce ina­czej – czę­sto zbyt inten­syw­nie, co pro­wa­dzi do sil­nego bólu i innych uciąż­li­wych, wręcz wyczer­pu­ją­cych obja­wów.

Co dzieje się w głowie migrenowca

„Migre­nowa głowa” to ta, w któ­rej dzieje się bar­dzo dużo. I cho­ciaż próba bar­dziej obra­zo­wego wytłu­ma­cze­nia tego raczej nie uśmie­rzy bólu, to tro­chę oswaja cho­robę i pozwala lepiej sobie z nią radzić. Tak zwy­kle się dzieje, gdy prze­sta­jemy kon­cen­tro­wać się na bólu w czy­stej postaci.

Ci, któ­rzy mają migrenę, mówią, że to:

głowa na auto­pi­lo­cie. Pod­czas ataku migreny mózg działa jak auto­mat – nie reaguje nor­mal­nie, nie prze­twa­rza bodź­ców tak, jak powi­nien. Świa­tło, dźwięki, zapa­chy są zbyt inten­sywne, zbyt gło­śne, zbyt bli­skie. Wszystko drażni, jakby układ ner­wowy był pozba­wiony fil­tra. Myśli płyną wol­niej, jakby przez mgłę. Decy­zje podej­mują się same, ale bez udziału świa­do­mo­ści. Ciało funk­cjo­nuje, ale dusza się wyco­fuje,

burza w mózgu. Wyobraź sobie, że w mózgu zaczyna się burza: bły­ska­wice (bły­ski świa­tła), grzmoty (pul­su­jący ból), ciemne chmury (mgła poznaw­cza), a wszystko to w zamknię­tej prze­strzeni czaszki. Aura to pierw­szy pio­run, a ból to nawał­nica, która może trwać godzi­nami,

zmro­że­nie zmy­słów. Nie­któ­rzy opi­sują migrenę jako stan, w któ­rym świa­tło boli, dźwięk rani i poja­wia się wra­że­nie, że myśli skuwa lód. To jakby mózg pró­bo­wał się wyłą­czyć, by prze­trwać prze­cią­że­nie,

sys­tem ste­ro­wa­nia bez kon­tro­lera. Migrena to efekt zabu­rzeń w komu­ni­ka­cji mię­dzy komór­kami ner­wo­wymi, naczy­niami krwio­no­śnymi i neu­ro­prze­kaź­ni­kami. To jakby mózg miał popsuty panel ste­ro­wa­nia – reaguje zbyt mocno na bodźce, któ­rych nor­mal­nie by nie zauwa­żył.

! Klatka po klatce…

U nie­któ­rych osób pod­czas tak zwa­nej aury migre­no­wej poja­wiają się halu­cy­na­cje wzro­kowe, które przy­po­mi­nają… poklat­kowy film. Obraz może się „zaci­nać”, mogą poja­wiać się bły­ski, plamy w kształ­cie pół­księ­życa, a nawet poru­sza­jące się kształty przy­po­mi­nające zwie­rzęta czy przed­mioty.

Wszyst­kie te opi­sy­wane przez pacjen­tów zja­wi­ska mają medyczną przy­czynę, a dzięki nowo­cze­snej dia­gno­styce możemy pre­cy­zyj­nie okre­ślić, jak prze­bie­gają te „burze” i „pożary”. Bada­nia poka­zują także, jak bar­dzo migrena wpływa na mózg – nie tylko fizycz­nie, ale też per­cep­cyj­nie: na spo­sób postrze­ga­nia rze­czy­wi­sto­ści, na nasze decy­zje, emo­cje i zacho­wa­nia. Nie­któ­rzy pacjenci twier­dzą, że „czują nad­cho­dzącą burzę” albo „widzą zapa­chy”. To nie meta­fora – to realne objawy neu­ro­lo­giczne. I pora je wyja­śnić.

Pod­czas ataku migreny akty­wują się dwa ważne obszary mózgu:

pod­wzgó­rze – to nie­wielka część mózgu odpo­wie­dzialna za regu­la­cję pod­sta­wo­wych funk­cji orga­ni­zmu, takich jak tem­pe­ra­tura ciała, rytm snu i czu­wa­nia, tętno, ape­tyt oraz wydzie­la­nie hor­mo­nów. Jego aktyw­ność może tłu­ma­czyć, dla­czego migrena czę­sto wiąże się z zabu­rze­niami snu, zmia­nami ape­tytu czy wraż­li­wo­ścią na bodźce;

pień mózgu – to struk­tura łącząca mózg z rdze­niem krę­go­wym. Odpo­wiada za prze­twa­rza­nie bodź­ców zmy­sło­wych (wzrok, słuch, węch, smak) oraz za kon­trolę auto­ma­tycz­nych para­me­trów życio­wych, takich jak oddy­cha­nie czy ciśnie­nie. Jego nad­mierna aktyw­ność może wyja­śniać nad­wraż­li­wość na świa­tło, dźwięki i zapa­chy pod­czas ataku.

Bada­nia poka­zują, że oba obszary zaczy­nają pra­co­wać inten­syw­niej nawet kilka godzin przed poja­wie­niem się bólu głowy, a ich aktyw­ność może utrzy­my­wać się rów­nież po zakoń­cze­niu ataku. Odczu­wamy to mniej lub bar­dziej wyraź­nie.

Z aurą i bez aury, czyli definicje i rodzaje

Samo okre­śle­nie „migrena” nie ozna­cza jed­nej cho­roby, znamy kilka typów migreny – każdy z nich ma swój cha­rak­ter, tem­pe­ra­ment i spo­sób uprzy­krza­nia nam życia. Ci, któ­rzy cho­rują, bez trudu odnajdą się w któ­rejś z tych kate­go­rii.

Oto naj­prost­szy podział:

1. Migrena bez aury. To naj­częst­sza forma migreny, w któ­rej ataki bólu głowy wystę­pują bez wcze­śniej­szych obja­wów aury. Pacjenci doświad­czają bólu głowy, czę­sto z towa­rzy­szą­cymi nud­no­ściami, wymio­tami i nad­wraż­li­wo­ścią sen­so­ryczną.

2. Migrena z aurą. To ta gor­sza, uzna­wana za trud­niej­szą, bar­dziej uciąż­liwą. W tej for­mie migreny pacjenci doświad­czają aury, czyli prze­mi­ja­ją­cych zabu­rzeń neu­ro­lo­gicz­nych, które mogą obej­mo­wać mię­dzy innymi zabu­rze­nia wzroku (jak migo­ta­nie bły­ska­wiczne), zabu­rze­nia czu­cia i mowy. Aura zazwy­czaj wystę­puje przed ata­kiem bólu głowy.

3. Migrena epi­zo­dyczna. To ten rodzaj migreny, w któ­rej napady nękają nas rza­dziej niż 15 dni w mie­siącu. Ataki mogą poja­wiać się kilka razy w roku, mie­siącu lub tygo­dniu, ale nie są na tyle czę­ste, by speł­niać kry­te­ria migreny prze­wle­kłej. Migrena epi­zo­dyczna może mieć różne nasi­le­nie – od obja­wów łagod­nych do bar­dzo sil­nych – i czę­sto jest łatwiej­sza do kon­tro­lo­wa­nia niż migrena prze­wle­kła. U czę­ści pacjen­tów może wystę­po­wać aura, choć nie jest to regułą.

4. Migrena prze­wle­kła. W niej pacjenci mie­rzą się z ata­kami przez co naj­mniej 15 dni w mie­siącu i przez co naj­mniej trzy kolejne mie­siące. Migrena prze­wle­kła może być trud­niej­sza do kon­tro­lo­wa­nia i wymaga spe­cja­li­stycz­nego lecze­nia. U bli­sko jed­nej trze­ciej cho­rych wystę­pują napady migreny z aurą.

5. Migrena z aurą bez bólu głowy. W tej odmia­nie migreny pacjenci doświad­czają aury, ale nie musi po niej nastę­po­wać ból głowy. Aura może być samo­dzielna i wystę­po­wać bez ataku migreny.

6. Migrena z aurą czę­ściową. Pacjenci doświad­czają aury, ale objawy są bar­dziej ogra­ni­czone i nie obej­mują całego pola widze­nia lub całego ciała.

Ist­nieje także wiele innych rzad­kich odmian migreny, ale te wymie­nione są naj­częst­sze. Każda z tych odmian może mieć różne czyn­niki wyzwa­la­jące i wyma­gać indy­wi­du­al­nego podej­ścia do lecze­nia i zarzą­dza­nia obja­wami.

Epizodyczna czy przewlekła?

Migrena epi­zo­dyczna poja­wia się spo­ra­dycz­nie – raz na kilka dni, cza­sem raz na kilka tygo­dni. Daje chwilę odde­chu, pozwala funk­cjo­no­wać mię­dzy napa­dami, choć zawsze pozo­staje w tle jako poten­cjalne zagro­że­nie.

Nie­stety, z upły­wem czasu cho­roba może zmie­nić się z epi­zo­dycz­nej w prze­wle­kłą. Nie jest to wyłącz­nie pech ani tym bar­dziej nasze zanie­dba­nie. To efekt wielu czyn­ni­ków, które mogą sprzy­jać jej roz­wo­jowi. Nie­które z nich mamy pod kon­trolą, inne są poza naszym wpły­wem, a część wciąż pozo­staje zagadką dla naukow­ców.

Migrena prze­wle­kła to już zupeł­nie inna, trud­niej­sza histo­ria. Zamiast epi­zo­dów, mię­dzy któ­rymi łapiemy wytchnie­nie, cho­roba staje się codzien­no­ścią – przy­tła­cza­jącą i coraz trud­niej­szą do opa­no­wa­nia. Wymaga spe­cja­li­stycz­nego lecze­nia, cier­pli­wo­ści i ogrom­nej siły psy­chicz­nej. Życie z nią to nie­ustanna sztuka prze­trwa­nia, w któ­rej każdy dzień może być wyzwa­niem.

Czynniki, które sprzyjają migrenie

Dzielą się na te, które możemy kon­tro­lo­wać i powstrzy­mać ich wpływ na roz­wój migreny w postać prze­wle­kłą, oraz takie, na które nie mamy wpływu, jed­nak warto je znać, by nie obwi­niać sie­bie, bo w cho­ro­bie to naj­gor­sze, co możemy zro­bić.

Na co mamy wpływ?

Czę­sto­tli­wość ata­ków – im czę­ściej się poja­wiają, tym więk­sze ryzyko, że staną się prze­wle­kłe. Dla­tego warto „uczyć się” swo­jej migreny, nie baga­te­li­zo­wać bólu (nie ma, że prze­cze­kam) i reago­wać, zanim atak się roz­kręci.

(Nad)waga – wraz ze wzro­stem BMI coraz bar­dziej roz­re­gu­lo­wuje się meta­bo­lizm – w taki orga­nizm migrena ude­rza łatwiej i czę­ściej, dla­tego zdrowy styl życia ma klu­czowe zna­cze­nie.

Nad­uży­wa­nie leków prze­ciw­bó­lo­wych i kofe­iny – para­dok­sal­nie, im wię­cej table­tek i kawy, tym gorzej. Mózg się bun­tuje.

Chra­pa­nie – może być obja­wem bez­de­chu sen­nego, który wpływa na jakość snu i nasila migrenę.

Stre­su­jący tryb życia – codzienna pre­sja, napię­cie, brak odpo­czynku – to wszystko może pro­wo­ko­wać ataki.

Na co nie mamy wpływu?

Wiek – migrena naj­czę­ściej nasila się mię­dzy 30. a 50. rokiem życia.

Płeć – kobiety są bar­dziej nara­żone, mię­dzy innymi przez wpływ hor­mo­nów.

Rasa – sta­ty­stycz­nie czę­ściej wystę­puje u osób o jasnych oczach i jasnej kar­na­cji.

Prze­byte urazy głowy – nawet dawne wypadki mogą mieć wpływ na roz­wój migreny.

Czynniki prawdopodobne (czyli te, które nauka jeszcze bada)

Geny – jeśli mama lub bab­cia miały migrenę, ryzyko rośnie.

Allo­dy­nia – to nad­wraż­li­wość na dotyk pod­czas ataku; jeśli poja­wia się już na eta­pie migreny epi­zo­dycz­nej, praw­do­po­dob­nie łatwiej cho­roba przej­dzie w formę prze­wle­kłą.

Stany zapalne w orga­ni­zmie – mogą wpły­wać na układ ner­wowy.

Stany poza­krze­powe – czyli zabu­rze­nia krą­że­nia, które mogą wpły­wać na pracę mózgu.

Roz­dział 2

Nie każdy ból głowy to migrena

Pacjenci doświad­czają róż­nych, także nie­mi­gre­no­wych bólów głowy i wcale nie są one łatwiej­sze do znie­sie­nia niż te migre­nowe. Dla­tego sto­pień nasi­le­nia bólu nie prze­są­dza o tym, czy jest to migrena. Tu decy­dują także inne kry­te­ria.

Naj­czę­ściej mylimy z migreną bóle napię­ciowy i kla­ste­rowy.

Napięciowy ból głowy

To naj­częst­szy typ bólu głowy – nawet dwie trze­cie osób doświad­cza go w pew­nym momen­cie życia. Zwy­kle poja­wia się po stre­su­ją­cym dniu, nara­sta powoli i może trwać od kil­ku­dzie­się­ciu minut do kilku dni. Cza­sem powraca z prze­rwami przez wiele mie­sięcy.

Objawy

Ból jest obu­stronny, opi­sy­wany jako ści­ska­jący, opa­su­jący lub świ­dru­jący – jak cia­sna opa­ska.

Loka­li­zuje się w skro­niach, poty­licy lub obej­muje całą głowę.

Nie nasila się przy wysiłku fizycz­nym.

Może towa­rzy­szyć mu napię­cie mię­śni szyi i karku.

Nara­sta powoli, zwy­kle w dru­giej poło­wie dnia.

Diagnoza

Nie ist­nieją jed­no­znaczne kry­te­ria dia­gno­styczne. Lekarz opiera się na wywia­dzie i bada­niu fizy­kal­nym. W razie potrzeby może zle­cić tomo­gra­fię lub rezo­nans, by wyklu­czyć inne przy­czyny. Pomocny jest dzien­ni­czek obja­wów.

Przyczyny

Dokładne mecha­ni­zmy nie są znane. Podej­rzewa się zwią­zek ze wzmo­żo­nym napię­ciem mię­śni oraz zabu­rze­niami w prze­twa­rza­niu bodź­ców bólo­wych. Moż­liwe, że napię­ciowy ból głowy to objaw róż­nych scho­rzeń, a nie osobna jed­nostka cho­ro­bowa.

Czynniki ryzyka i wyzwalające

Stres, zabu­rze­nia snu, dłu­gie sie­dze­nie w jed­nej pozy­cji.

Głód, odwod­nie­nie, nie­re­gu­larne posiłki.

Dieta bogata w pro­dukty wyzwa­la­jące ból (na przy­kład cze­ko­lada, sery, cytrusy, kofe­ina).

Alko­hol, nar­ko­tyki, nad­uży­wa­nie leków prze­ciw­bó­lo­wych.

Czę­ściej wystę­puje u kobiet, osób mło­dych, z depre­sją, lękiem, zabu­rze­niami hor­mo­nal­nymi, bruk­si­zmem, ura­zami szyi.

! Skąd nazwa „napię­ciowy ból głowy”?

Nazwa tego typu bólu głowy pocho­dzi od zwięk­szo­nego napię­cia mię­śni głowy, karku i szyi, które czę­sto towa­rzy­szy epi­zo­dom bólo­wym. Przez wiele lat sądzono, że to wła­śnie nad­mierne napię­cie mię­śniowe jest główną przy­czyną dole­gli­wo­ści. Obec­nie wia­domo, że mecha­nizm powsta­wa­nia napię­cio­wego bólu głowy jest bar­dziej zło­żony.

Oprócz napię­cia mię­śni zna­cze­nie mają także:

stres i napię­cie emo­cjo­nalne,

zabu­rze­nia snu,

zmiany w prze­twa­rza­niu bodź­ców bólo­wych przez układ ner­wowy.

Choć nie u wszyst­kich pacjen­tów wystę­puje wzmo­żone napię­cie mię­śni, nazwa pozo­stała – jako odzwier­cie­dle­nie jed­nego z naj­częst­szych obja­wów.

Klasterowy ból głowy

To rzadki, ale bar­dzo silny typ bólu głowy. Doty­czy około 0,01–1 pro­centa popu­la­cji, naj­czę­ściej męż­czyzn w wieku 30–40 lat7. Ból ma cha­rak­ter samo­istny – nie jest zwią­zany z innymi cho­ro­bami.

Objawy

Ból jest jed­no­stronny, bar­dzo silny, napa­dowy.

Loka­li­zuje się w oko­licy oczo­dołu, skroni, policzka, szczęki.

Napady trwają od 15 do 80 minut, mogą wystę­po­wać nawet 8 razy dzien­nie.

Towa­rzy­szą im objawy ze strony układu auto­no­micz­nego: łza­wie­nie, zaczer­wie­nie­nie oka, opa­da­nie powieki, zatkany nos, poce­nie się twa­rzy.

Czę­sto wystę­pują nud­no­ści, wymioty, przy­spie­szone tętno, pobu­dze­nie psy­cho­ru­chowe.

Trudno usie­dzieć w miej­scu – ból zmu­sza do ruchu.

Diagnoza

Roz­po­zna­nie opiera się na cha­rak­te­ry­stycz­nym prze­biegu napa­dów i zacho­wa­niu cho­rego. Pomocne są obser­wa­cje wła­sne oraz kon­sul­ta­cja neu­ro­lo­giczna. Moż­liwe są napady poronne – z mro­wie­niem twa­rzy, bez peł­nego roz­wi­nię­cia bólu.

Przyczyny

Nie są do końca poznane. Podej­rzewa się udział zabu­rzeń w funk­cjo­no­wa­niu układu ner­wo­wego, zwłasz­cza auto­no­micz­nego.

Czynniki ryzyka

Płeć męska, wiek 30–40 lat.

Moż­liwe pre­dys­po­zy­cje gene­tyczne.

Czę­sto nie­roz­po­zna­wany lub mylony z innymi typami bólu głowy.

! Skąd nazwa „kla­ste­rowy ból głowy”?

Pocho­dzi od angiel­skiego słowa clu­ster, które ozna­cza zgru­po­wa­nie lub sku­pi­sko. Odnosi się to do cha­rak­te­ry­stycz­nego prze­biegu cho­roby – bóle wystę­pują w seriach (kla­strach), czyli w inten­syw­nych okre­sach napa­dów trwa­ją­cych od kilku tygo­dni do kilku mie­sięcy, po któ­rych nastę­puje cza­sowa remi­sja (brak obja­wów) trwa­jąca nawet wiele mie­sięcy lub lat.

W cza­sie kla­stra napady bólu mogą poja­wiać się nawet kilka razy dzien­nie, czę­sto o tej samej porze, na przy­kład w nocy lub nad ranem. Ten cykliczny, zgru­po­wany cha­rak­ter ata­ków odróż­nia kla­ste­rowy ból głowy od innych typów, takich jak migrena czy ból napię­ciowy.

Inne bóle głowy, które błędnie nazywamy migreną

Ból zatokowy – gość sezonowy

– Cha­rak­ter bólu: tępy, uci­skowy, nasi­la­jący się przy pochy­la­niu.

– Towa­rzy­szą mu: zatkany nos, gorączka, uczu­cie cięż­ko­ści w twa­rzy.

– Czas trwa­nia: zależny od infek­cji.

Ból nadciśnieniowy – cichy sygnał alarmowy

– Cha­rak­ter bólu: tępy, roz­pie­ra­jący, naj­czę­ściej z tyłu głowy (poty­lica), nasi­la­jący się rano lub przy wysiłku.

– Towa­rzy­szą mu: szumy uszne, zaczer­wie­nie­nie twa­rzy, uczu­cie gorąca, cza­sem zabu­rze­nia widze­nia.

– Czas trwa­nia: zależny od poziomu ciśnie­nia – może trwać godzi­nami lub poja­wiać się falami.

Śródsenny ból głowy

Ina­czej zwany bólem hip­nicz­nym. Łatwo go pomy­lić z migreną, bo jest silny i napa­dowy – tak jak ona. Wystę­puje wyłącz­nie pod­czas snu i budzi cho­rego, naj­czę­ściej mię­dzy godzi­nami pierw­szą a trze­cią w nocy. Doty­czy głów­nie osób po 50. roku życia i może być mylony z migreną, choć różni się od niej kil­koma istot­nymi cechami. Ból jest zwy­kle tępy, umiar­ko­wany, może być jed­no­stronny lub obu­stronny, a jego napady są regu­larne i powta­rzają się o tej samej porze. W prze­ci­wień­stwie do migreny śród­sen­nemu bólowi głowy rzadko towa­rzy­szą nud­no­ści, świa­tło­wstręt czy aura. Lecze­nie polega mię­dzy innymi na poda­niu kofe­iny przed snem i sto­so­wa­niu leków (także migre­no­wych). Naj­waż­niej­sze jest wyklu­cze­nie innych przy­czyn, takich jak bez­dech senny czy nad­ci­śnie­nie. Jeśli budzisz się regu­lar­nie z powodu bólu głowy, to bez­względ­nie trzeba skon­sul­to­wać się z neu­ro­lo­giem.

! O to może pytać lekarz: skala bólu

Skala bólu to narzę­dzie medyczne, które pomaga okre­ślić, jak bar­dzo boli – w spo­sób moż­li­wie pro­sty, choć ból to prze­cież bar­dzo subiek­tywne doświad­cze­nie. Nie da się go zmie­rzyć ter­mo­me­trem ani zoba­czyć na zdję­ciu rent­ge­now­skim, dla­tego leka­rze pytają: „Na ile oce­niasz swój ból w skali od 0 do 10?”.

Jak to działa?

0 – brak bólu, pełen kom­fort.

1–3 – ból łagodny, da się z nim żyć.

4–6 – ból umiar­ko­wany, prze­szka­dza w codzien­nych czyn­no­ściach.

7–10 – ból silny, trudny do znie­sie­nia, czę­sto wymaga inter­wen­cji.

Roz­dział 3

Kogo boli bardziej, czyli od czego zależy tolerancja bólu

„Nie jestem odporna na ból, nawet u den­ty­sty na wszelki wypa­dek zawsze pro­szę o znie­czu­le­nie” – sły­szymy nie­raz. Tym­cza­sem choć rze­czy­wi­ście każdy z nas ból znosi ina­czej (tak jak głód, chłód czy inne nie­kom­for­towe bodźce), to jeśli przyj­rzymy się bli­żej temu, co na to wpływa, może oka­zać się, że z bólem lepiej sobie pora­dzimy.

Czynniki biologiczne:

geny – nie­które osoby mają wro­dzoną więk­szą odpor­ność na ból,

wiek – dzieci zwy­kle mają niż­szą tole­ran­cję bólu niż doro­śli,

płeć – kobiety czę­ściej zgła­szają więk­szą wraż­li­wość na ból, co może być zwią­zane z hor­mo­nami i struk­turą układu ner­wo­wego,

stan zdro­wia – prze­wle­kłe cho­roby, stany zapalne, zabu­rze­nia psy­chiczne (na przy­kład depre­sja, lęk) mogą obni­żać tole­ran­cję bólu,

sen i styl życia – brak snu, stres, pale­nie czy brak ruchu mogą zwięk­szać wraż­li­wość na ból.

Czynniki psychiczne i emocjonalne:

nasta­wie­nie – osoby pozy­tyw­nie nasta­wione do lecze­nia czę­sto lepiej zno­szą ból,

doświad­cze­nia z prze­szło­ści – pamięć o wcze­śniej­szym bólu może nasi­lać odczu­cia przy kolej­nym epi­zo­dzie; to tak zwana pamięć bólu,

ocze­ki­wa­nie – jeśli spo­dzie­wamy się bólu, możemy odczu­wać go sil­niej,

poziom stresu – napię­cie psy­chiczne obniża próg bólu.

Czynniki stylu życia:

aktyw­ność fizyczna – regu­larny ruch zwięk­sza tole­ran­cję bólu, mię­dzy innymi poprzez pro­duk­cję endor­fin, natu­ral­nych środ­ków prze­ciw­bó­lo­wych.

Czy migrena przewlekła to efekt pamięci bólu?

U osób z migreną prze­wle­kłą mecha­nizm pamięci bólu może pro­wa­dzić do tak zwa­nej chro­ni­fi­ka­cji, czyli prze­kształ­ce­nia migreny epi­zo­dycz­nej w prze­wle­kłą. Mózg zaczyna dzia­łać jak nad­wraż­liwy alarm – reaguje nawet wtedy, gdy nie ma real­nego zagro­że­nia. Rada?

Lecze­nie pro­fi­lak­tyczne – pomaga „wyci­szyć” układ ner­wowy.

Tech­niki relak­sa­cyjne – medy­ta­cja, oddech, joga – uczą mózg nowych reak­cji.

Psy­cho­te­ra­pia – szcze­gól­nie w przy­padku lęku przed bólem i trau­ma­tycz­nych doświad­czeń.

Uni­ka­nie nad­mier­nego sto­so­wa­nia leków prze­ciw­bó­lo­wych – para­dok­sal­nie mogą nasi­lać pamięć bólu.

! Pamięć bólu

To zja­wi­sko, które w przy­padku migreny może mieć bar­dzo realne i bole­sne kon­se­kwen­cje. Bada­nia poka­zują, że układ ner­wowy „uczy się” bólu – im wię­cej ata­ków, tym więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że mózg zacznie reago­wać szyb­ciej, moc­niej i bar­dziej dra­ma­tycz­nie na kolejne bodźce. Jakby mózg zapa­mię­ty­wał każdy napad i mówił: „Znam to, wiem, co będzie – przy­go­tuj się na naj­gor­sze”. W efek­cie próg bólu się obniża – nawet nie­wielki bodziec może wywo­łać silną reak­cję, wzmac­nia się nad­wraż­li­wość na świa­tło, dźwięki, zapa­chy. Poja­wia się lęk przed kolej­nym ata­kiem, który sam w sobie może go wywo­łać.

Fazy migreny

Fazy migreny poja­wią się w tej książce jesz­cze wiele razy, dla­tego dobrze dowie­dzieć się o nich co nieco.

Migrena prze­biega zazwy­czaj w czte­rech eta­pach. Gra­nice mię­dzy nimi zwy­kle nie są wyraźne i fazy migreny mogą się ze sobą zle­wać, szcze­gól­nie u osób, które doświad­czają jej czę­sto.

I. Faza zwiastunów (prodromalna)

To cisza przed burzą. Poja­wiają się sub­telne objawy, na przy­kład zmę­cze­nie, draż­li­wość, zmiany ape­tytu.

Migrena może dawać o sobie znać dwie do nawet 72 godzin przed poja­wie­niem się bólu głowy. W tym cza­sie wiele osób zauważa sub­telne objawy, które zapo­wia­dają nad­cho­dzący atak. Naj­częst­sze to:

zmę­cze­nie i sen­ność,

sztyw­ność karku,

nad­wraż­li­wość na świa­tło i dźwięki,

zabu­rze­nia widze­nia,

zie­wa­nie,

bla­dość skóry,

ochota na kon­kretne jedze­nie.

Mogą też wystą­pić:

zawroty głowy,

pro­blemy z kon­cen­tra­cją,

draż­li­wość,

uczu­cie gorąca,

zabu­rze­nia snu,

bóle brzu­cha.

Zwy­kle poja­wia się od dwóch do sied­miu obja­wów tak zwa­nych zwia­stu­no­wych, które roz­wi­jają się stop­niowo.

Obser­wo­wa­nie tych sygna­łów i pro­wa­dze­nie dzien­niczka migre­no­wego pomaga roz­po­znać atak wcze­śniej i lepiej na niego zare­ago­wać, zanim roz­wi­nie się w pełni. Łatwo zauwa­żymy zie­wa­nie, które jest zwy­kle nie­kon­tro­lo­wane, czę­ste i trudne do opa­no­wa­nia. W przy­padku innych symp­to­mów trzeba zacho­wać wię­cej czuj­no­ści – sta­rać się wyła­pać wska­zówki świad­czące o zbli­ża­ją­cym się ataku.

Kiedy już uświa­do­mimy sobie, że jakiś objaw może sta­no­wić zapo­wiedź nad­cho­dzą­cej migreny, dość łatwo go póź­niej wyła­pać.

II. Aura – zakrzywienie rzeczywistości

Aura nie wystę­puje u wszyst­kich cho­rych; nie jest niczym miłym, ale jest sygna­łem ostrze­gaw­czym, który pozwala wcze­śniej zare­ago­wać na nad­cho­dzący atak.

Aura to zespół obja­wów neu­ro­lo­gicz­nych, które poprze­dzają ból głowy lub wystę­pują rów­no­le­gle z nim. Faza ta wystę­puje u mniej wię­cej jed­nego na czte­rech cho­rych i nie­mal zawsze są to kobiety. Aura poja­wia się i znika mniej wię­cej w ciągu godziny poprze­dzającej poja­wie­nie się bólu głowy. W rzad­kich przy­pad­kach aura i ból głowy przy­cho­dzą nie­malże w tym samym momen­cie. Czę­sto­tli­wość wystę­po­wa­nia obja­wów aury może ule­gać zmia­nie na róż­nych eta­pach życia. Bywa że towa­rzy­szą bólowi głowy w mło­do­ści, a zani­kają z wie­kiem, może być też odwrot­nie.

Aura nie świad­czy o tym, że migrena jest poważ­niej­sza i bar­dziej nie­bez­pieczna. To po pro­stu inny typ tej samej cho­roby.

Objawy poja­wiają się stop­niowo i trwają zwy­kle od kilku minut do godziny. Naj­częst­sze to:

zabu­rze­nia widze­nia,

drę­twie­nie lub mro­wie­nie twa­rzy, dłoni, języka,

trud­no­ści z mówie­niem,

omamy słu­chowe i węchowe (lub słabe odczu­wa­nie tych bodź­ców),

sła­bość mię­śni po jed­nej stro­nie twa­rzy lub ciała,

czkawka,

dresz­cze i nad­wraż­li­wość skóry,

ból szyi i karku,

zawroty głowy, poczu­cie dez­orien­ta­cji,

silne par­cie na pęcherz i zwięk­szone odda­wa­nie moczu.

! Co widzimy pod­czas aury?

Aura zwy­kle doty­czy narządu wzroku, choć może ozna­czać pro­blemy z mową (około 10 pro­cent przy­pad­ków), poru­sza­niem się (sztyw­ność mię­śni) czy zawro­tami głowy. Ale nawet ta naj­pow­szech­niej­sza, wzro­kowa, też może przy­bie­rać różne formy. Opra­co­wano listę aż 25 pod­sta­wo­wych obja­wów wzro­ko­wych. Pacjenci wymie­niali mię­dzy innymi: zyg­za­ko­wate lub poszar­pane linie, bły­ski, mroczki, czarne plamy, zamglony, nie­wy­raźny obraz, śnie­że­nie obrazu czy wra­że­nie, że patrzy się przez nagrzane powie­trze lub szybę zalaną desz­czem.

! Dziwne zapa­chy? Cóż, to nor­malne

Nie­któ­rzy pacjenci zgła­szają, że pod­czas aury wyczu­wają nie­ty­powe zapa­chy – zarówno nie­przy­jemne, jak spa­le­ni­zna, dym, gaz, siarka, zepsute mięso czy metal, jak i cał­kiem miłe, na przy­kład melon, jaśmin czy wani­lia. Dobrą wia­do­mo­ścią jest to, że aura ma cha­rak­ter przej­ściowy – wszyst­kie objawy ustę­pują cał­ko­wi­cie po zakoń­cze­niu ataku migreny.

III. Faza bólu – walka o przetrwanie

To główna faza ataku, w któ­rej poja­wia się ból – pul­su­jący, nasi­la­jący się przy ruchu – może obej­mo­wać jedną lub obie strony głowy, twarz, szyję, a nawet ramiona. Trwa od trzech godzin do trzech dni, u dzieci zwy­kle kró­cej. Jego nasi­le­nie różni się mię­dzy ata­kami – od umiar­ko­wa­nego po bar­dzo silny, czę­sto z nud­no­ściami, wymio­tami i nad­wraż­li­wo­ścią na świa­tło, dźwięki, zapa­chy, ruch czy dotyk (allo­dy­nia). Dla nie­któ­rych cho­rych nawet cze­sa­nie wło­sów jest bole­sne. Wcze­sne przy­ję­cie leków zwięk­sza ich sku­tecz­ność, zwle­ka­nie może spra­wić, że nie zadzia­łają.

Typowe objawy:

ból głowy, twa­rzy, szyi lub ramion – zwy­kle jed­no­stronny, rza­dziej obu­stronny,

nud­no­ści, wymioty (jeśli się­gniemy po tabletkę prze­ciw­bó­lową, utrzy­ma­nie lekar­stwa w żołądku może być trudne),

nad­wraż­li­wość na bodźce,

draż­li­wość, ból brzu­cha, zatkany nos.

To faza, w któ­rej trak­cie wielu pacjen­tów stara się ogra­ni­czyć aktyw­ność, szu­ka­jąc uko­je­nia w cichym, zaciem­nio­nym pomiesz­cze­niu. Ból potrafi wybu­dzić ze snu, choć zazwy­czaj sen pomaga go uśmie­rzyć i prze­trwać atak.

IV. Faza „po”, czyli postdromalna – powoli wracamy do życia

Po ustą­pie­niu bólu poja­wia się coś, co jed­no­znacz­nie koja­rzy się z kacem – uczu­cie wyczer­pa­nia fizycz­nego i psy­chicz­nego. Objawy mogą utrzy­my­wać się przez kilka godzin lub dni i obej­mują:

zmę­cze­nie,

trud­no­ści z myśle­niem i sku­pie­niem, wra­że­nie „pustki w gło­wie”,

obni­żony nastrój,

ogromna ochota na kon­kretne dania i wzmo­żone pra­gnie­nie,

ból oczu jak w cza­sie gorączki.

To czas rege­ne­ra­cji, w któ­rym orga­nizm wraca do rów­no­wagi po inten­syw­nym obcią­że­niu neu­ro­lo­gicz­nym. Objawy ustę­pują po jed­nym lub dwóch dniach, nie­za­leż­nie od tego, jak silny był ból głowy i jakie leki zasto­so­wa­li­śmy.

Ważne

Wcze­sna reak­cja na pierw­sze objawy może pomóc zła­go­dzić prze­bieg ataku lub skró­cić czas jego trwa­nia.

Czas między atakami

Objawy zni­kają, wra­camy do życia. Te dni nie mają żad­nej spe­cjal­nej nazwy. Dla wielu pacjen­tów to czas, kiedy mogą zapo­mnieć o cho­ro­bie, jed­nak zamiast uda­wać, że ni­gdy nie ist­niała, lepiej ten czas potrak­to­wać jak jeden z eta­pów cho­roby. I tak jak liczymy dni z ata­kami, liczyć także te bez bólu. Cho­dzi o to, by lepiej zro­zu­mieć, jak czę­sto poja­wiają się ataki i jak wygląda ich rytm.

Sekrety układu trójdzielnego

Układ trój­dzielny to sys­tem ner­wowy zwią­zany z ner­wem trój­dzielnym, który odpo­wiada za czu­cie w twa­rzy i czę­ściowo za ruch mię­śni żucia. Pod­czas ataku migreny:

włókna nerwu trój­dziel­nego ule­gają nad­mier­nej akty­wa­cji,

uwal­niane są sub­stan­cje zapalne (na przy­kład CGRP),

docho­dzi do roz­sze­rze­nia naczyń krwio­no­śnych w opo­nach mózgo­wych,

sygnały bólowe tra­fiają do mózgu, powo­du­jąc cha­rak­te­ry­styczny ból w oko­li­cach oka, skroni i czoła.

Szu­ka­jąc infor­ma­cji o migre­nie, możemy natknąć się na sfor­mu­ło­wa­nie „układ trój­dzielno-naczy­niowy”. To „roz­sze­rzona” wer­sja układu trój­dziel­nego, obej­mu­jąca dodat­kowo:

naczy­nia krwio­no­śne mózgo­wia, zwłasz­cza opony twar­dej i naczy­nia wewnątrz­czasz­kowe,

neu­ro­pep­tydy, które są uwal­niane z zakoń­czeń nerwu trój­dziel­nego i wpły­wają na naczy­nia krwio­no­śne.

Ten układ odgrywa klu­czową rolę w bada­niu mecha­ni­zmu powsta­wa­nia migreny – pobu­dze­nie włó­kien nerwu trój­dziel­nego pro­wa­dzi do roz­sze­rze­nia naczyń i stanu zapal­nego w opo­nach mózgo­wych, co wywo­łuje ból głowy.

! Jak zmniej­szyć akty­wa­cję układu trój­dziel­nego?

Uni­kamy wyzwa­la­czy migreny – stresu, odwod­nie­nia, braku snu, nie­któ­rych pro­duk­tów spo­żyw­czych (wszystko, co o tym wiemy, w dal­szej czę­ści książki).

Dbamy o nawod­nie­nie – pijemy wodę mine­ralną i elek­tro­lity, uni­kamy gwał­tow­nego picia dużych ilo­ści naraz.

Sto­su­jemy zimne okłady na czoło i skro­nie – obni­żają prze­pływ krwi i zmniej­szają stan zapalny.

Ćwi­czymy tech­niki relak­sa­cyjne – oddech, joga, medy­ta­cja redu­kują napię­cie ner­wowe.

Roz­wa­żamy pro­fi­lak­tykę far­ma­ko­lo­giczną – leki anty-CGRP lub inne pre­pa­raty zale­cone przez neu­ro­loga.

Czy wiesz, że…

Nowo­cze­sne leki prze­ciw­mi­gre­nowe (na przy­kład prze­ciw­ciała anty-CGRP) dzia­łają wła­śnie na pozio­mie układu trój­dziel­nego, hamu­jąc prze­ka­zy­wa­nie sygna­łów bólo­wych i zmniej­sza­jąc stan zapalny.

Roz­dział 4

Co wywołuje migrenę, czyli krótko o biochemii bólu

Do tej choroby trzeba mieć anielską cierpliwość

Roz­szy­fro­wa­nie wła­snej migreny nie jest łatwe także dla­tego, że nie­kiedy bodziec, który raz wywo­łał atak, innym razem nie będzie miał żad­nego wpływu. Dodat­kowo o wiele trud­niej jest usta­lić poje­dyn­czy czyn­nik migre­no­twór­czy niż kom­bi­na­cję kilku. Dla­tego two­rze­nie wła­snej „czar­nej listy” spraw­ców migreny, a następ­nie uni­ka­nie ich jak ognia, nie zawsze może pomóc. Tym bar­dziej że wśród czyn­ników są te, któ­rych cał­kiem unik­nąć się nie da. Tak czy owak potrzebna jest deter­mi­na­cja i cier­pli­wość.

Obszary, w któ­rych naj­szyb­ciej znaj­dziemy czyn­niki wyzwa­la­jące ataki:

Stres. Do tego nie­po­zy­tyw­nego boha­tera będziemy wra­cać jesz­cze wiele razy, bo jest jed­nym z naj­częst­szych czyn­ni­ków wyzwa­la­ją­cych migrenę. Mecha­nizm jego dzia­ła­nia jest jed­nak bar­dziej zło­żony, niż mogłoby się wyda­wać. Powie­dze­nie „wystar­czy, że się zde­ner­wuję, a mogę mieć migrenę” to duże uprosz­cze­nie. Co cie­kawe, atak może poja­wić się nie tylko w stre­sie, ale też dopiero, gdy ten na dobre odpu­ści. Hor­mony stresu, takie jak kor­ty­zol, dzia­łają rów­nież w chwi­lach eks­cy­ta­cji czy sil­nych emo­cji, co ozna­cza, że nie tylko złe momenty mogą przy­pra­wić nas o ból głowy.

Sen. Migre­nowcy źle zno­szą nie­fra­so­bliwe podej­ście do kwe­stii spa­nia – zarówno nie­do­bór, jak i nad­miar snu, a także zbyt ela­styczne podej­ście do pór noc­nego odpo­czynku. Ważna jest regu­lar­ność – prze­ry­wany sen, zmienne godziny zasy­pia­nia i wsta­wa­nia to czę­ste czyn­niki wyzwa­la­jące.

Hor­mony płciowe. U wielu kobiet migrena nasila się w okre­sie oko­ło­men­stru­acyj­nym, co wiąże się ze zmia­nami poziomu estro­ge­nów. Objawy mogą się też nasi­lać w cza­sie meno­pauzy.

Hor­mon wzro­stu. U nasto­lat­ków migreny mogą być zwią­zane z doj­rze­wa­niem – zmie­niają się poziomy hor­mo­nów, wzorce snu i styl życia, a emo­cje bywają bar­dzo inten­sywne.

Dieta. Inter­net zawsze pod­suwa nam ten sam zestaw pro­duk­tów sprzy­ja­ją­cych migre­nie – listę zwy­kle otwiera cze­ko­lada, potem sery ple­śniowe, czer­wone wino… Fakt, z powo­dów, o któ­rych zaraz powiemy, ich obec­ność w tym zesta­wie­niu jest uza­sad­niona. Warto jed­nak pamię­tać, że ochota na cze­ko­ladę może być obja­wem zwia­stu­no­wym, a nie przy­czyną ataku. Ale znowu musimy mieć z tyłu głowy prze­wrot­ność tej cho­roby i może się oka­zać, że żaden z tych pro­duk­tów nie będzie nam szko­dził.

Pogoda. Osoby z migreną to dość czę­sto mete­opaci, ale „level master”. Pod­czas gdy osoby bez migreny reagują zwy­kle na silny wiatr, przy migre­nie reper­tuar czyn­ni­ków pogo­do­wych pro­wo­ku­ją­cych ból głowy jest bogat­szy:

– spa­dek ciśnie­nia atmos­fe­rycz­nego to naj­czę­ściej zgła­szany wyzwa­lacz. Może pro­wa­dzić do roz­sze­rze­nia naczyń krwio­no­śnych w mózgu i akty­wa­cji recep­to­rów bólo­wych,

– duże i nagłe ocie­ple­nie lub ochło­dze­nie mogą zabu­rzać rów­no­wagę che­miczną w mózgu i pro­wo­ko­wać atak,

– wysoka wil­got­ność, bo prze­krwie­nie zatok i stany zapalne nasi­lają ból głowy,

– zanie­czysz­cze­nie powie­trza to też coś, co orga­nizm osoby z migreną źle znosi,

– burze, zwłasz­cza z bły­ska­wi­cami – wyła­do­wa­nia atmos­fe­ryczne w pobliżu mogą zwięk­szać ryzyko ataku migreny nawet o 30 pro­cent,

– silne słońce czę­sto oka­zuje się bodź­cem nad­mier­nie sty­mu­lu­ją­cym układ ner­wowy.

Świa­tło, kolory, dese­nie. Osoby z migreną czę­sto źle zno­szą jasne, miga­jące świa­tło, kon­tra­stowe wzory (na przy­kład paski, gro­chy) czy świa­tło wpa­da­jące przez żalu­zje. Nad­wraż­li­wość może utrzy­my­wać się także mię­dzy ata­kami.

Zapa­chy. Nawet deli­katny zapach może wywo­łać migrenę. Warto roz­ma­wiać z bli­skimi i współ­pra­cow­ni­kami, by sta­rali się uni­kać moc­nych per­fum czy inten­syw­nie pach­ną­cych potraw.

Ruch i wysi­łek. U nie­któ­rych osób wysi­łek fizyczny – zwłasz­cza inten­sywny lub nagły – może wywo­łać atak. Cza­sem nawet masaż może pogor­szyć objawy, choć innym cho­rym przy­nosi ulgę.

! Aktyw­nych boli czę­ściej?

Tak wynika z badań, ale pre­cy­zyj­niej byłoby powie­dzieć: zaję­tych, zabie­ga­nych, wie­lo­za­da­nio­wych. Tych, któ­rzy żyją na peł­nych obro­tach i ści­gają się z cza­sem i ze sobą. Aktyw­ność fizyczna, czyli sport i rekre­acja, dopa­so­wane do potrzeb i moż­li­wo­ści ciała, to już zupeł­nie inna bajka i o migre­nie w tym kon­tek­ście będzie w dal­szej czę­ści książki.

Migrena jest kobietą?

Czy migrena posta­no­wiła „wyróż­nić” kobiety? Nie do końca. Wpraw­dzie zma­gamy się z nią trzy razy czę­ściej niż męż­czyźni, ale – jak poka­zują bada­nia – ataki u męż­czyzn są sil­niej­sze i trwają dłu­żej. Zatem nie mamy czego sobie nawza­jem zazdro­ścić.

Ot, zwykły globus…

Przez lata, ba, całe stu­le­cia, kobiety musiały mie­rzyć się nie tylko z cho­robą i wszel­kimi jej kon­se­kwen­cjami, ale też z nie­przy­ja­znymi i pozba­wio­nymi życz­li­wo­ści reak­cjami oto­cze­nia. Bo w histo­rii medy­cyny migrena długo ucho­dziła za „fana­be­rię”, „histe­rię” lub „sła­bość ner­wową”, a cho­ru­jące na nią kobiety – za prze­wraż­li­wione, nad­wraż­liwe lub po pro­stu trudne. Gdy cier­piał męż­czy­zna – wia­domo…

Mówi się, że migrena to reak­cja na zmianę. Nie zaczyna się ona od jed­nego kon­kret­nego bodźca. To raczej efekt nało­że­nia się wielu czyn­ni­ków, które razem prze­kra­czają próg wraż­li­wo­ści mózgu. Gdy ten próg zosta­nie prze­kro­czony – zaczyna się atak. Inna z hipo­tez nauko­wych mówi, że komórki ner­wowe u osób z migreną pro­du­kują mniej ener­gii, przez co są bar­dziej podatne na prze­cią­że­nie bodź­cami, zwłasz­cza w obsza­rach takich jak pod­wzgó­rze i pień mózgu.

Ona, on i ból głowy

Choć kobiety cho­rują na migrenę czę­ściej, to męż­czyźni mogą doświad­czać jej w bar­dziej obcią­ża­jący spo­sób, ale rza­dziej szu­kają pomocy. U kobiet migrena czę­ściej wiąże się z cyklem hor­mo­nal­nym, co wpływa na jej regu­lar­ność i nasi­le­nie. Uważa się, że wpływ na to mają przede wszyst­kim czyn­niki hor­mo­nalne – w tym waha­nia poziomu estro­ge­nów – oraz więk­sza podat­ność kobiet na stres i prze­cią­że­nie emo­cjo­nalne, które mogą wywo­ły­wać lub nasi­lać napady migreny.

Dziś, kiedy naukowcy bar­dzo serio zaj­mują się tym scho­rze­niem, wia­domo ponad wszelką wąt­pli­wość, że:

kobiety czę­ściej zgła­szają aurę wzro­kową i sen­so­ryczną, a objawy poprze­dza­jące atak są mniej oczy­wi­ste – w sza­lo­nym tem­pie dnia i natłoku obo­wiąz­ków trud­niej je wychwy­cić. A gdy migrena zasko­czy, to już toczy się niczym śnieżna kula i z reguły jest nie do zatrzy­ma­nia;

w odróż­nie­niu od kobie­cej, męska migrena zazwy­czaj lojal­nie uprze­dza, że nad­ciąga. Poja­wiają się takie objawy jak nie­uza­sad­niony lęk, zmę­cze­nie, pato­lo­giczne zie­wa­nie i nagłe roz­draż­nie­nie. Zatem pano­wie prę­dzej zauważą zwia­stuny, a jeśli nie oni, to na przy­kład ich part­nerki i bli­scy, któ­rzy o cho­ro­bie wie­dzą;

jego migrena zazwy­czaj dłu­żej trzyma. Bo o ile u niej atak migreny trwa śred­nio 10 godzin, u niego nie odpusz­cza około 24 godzin. A kiedy ustąpi, ona potrze­buje mniej czasu, by wró­cić do formy, jemu zaj­mie wiele godzin, zanim sta­nie na nogi

8

.

Jej i jego podejście do migreny

Oka­zuje się, że także tu się róż­nimy. Mamy odmienne podej­ście zarówno do lecze­nia, jak i komu­ni­ko­wa­nia cho­roby. Pod­czas gdy kobiety odważ­niej korzy­stają z tera­pii pro­fi­lak­tycz­nych i spe­cja­li­stycz­nej opieki – są w podej­ściu do zdro­wia bar­dziej zada­niowe – męż­czyźni będą czę­ściej się­gać doraź­nie po leki prze­ciw­bó­lowe, by pozbyć się pro­blemu. Nie­stety czę­ściej robią to bez kon­sul­ta­cji lekar­skiej, bo po ataku zazwy­czaj szybko pro­blem wypie­rają. To z kolei ozna­cza, że pano­wie czę­ściej:

wal­czą ze skut­kami ubocz­nymi sto­so­wa­nia lub nawet nad­uży­wa­nia leków prze­ciw­bó­lo­wych,

rza­dziej zgła­szają migrenę, czę­sto ją baga­te­li­zują lub ukry­wają. Spo­łeczne ste­reo­typy („migrena to kobieca przy­pa­dłość”) spra­wiają, że wielu panów nie szuka pomocy, sięga po leki doraźne bez kon­sul­ta­cji i zgła­sza się do leka­rza dopiero w zaawan­so­wa­nym sta­dium cho­roby,

poza migreną muszą mie­rzyć się z tak zwa­nymi bólami odsta­wien­nymi, poja­wia­ją­cymi się po odsta­wie­niu leków,

są nara­żeni na migrenę prze­wle­kłą,

tra­fiają do leka­rza późno, kiedy migrena zosta­wiła już trwały ślad, na przy­kład w postaci depre­sji czy nało­gów.

Wnioski?

Migrena u kobiet i męż­czyzn to dwa różne światy – bio­lo­gicz­nie, emo­cjo­nal­nie i spo­łecz­nie. Doświad­czony i roz­sądny lekarz musi wziąć pod uwagę płeć osoby cho­rej, wiek, tryb życia, hor­mony i spo­sób radze­nia sobie z bólem.

Hormony a migrena – walczyć czy nauczyć się nią zarządzać

Estro­geny, czyli kobiece hor­mony, to pęk klu­czy do wielu obsza­rów orga­ni­zmu. Wpły­wają one także – i to wcale nie­sub­tel­nie – na układ ner­wowy i krą­że­nie. Dla­tego waha­nia poziomu estro­ge­nów i pozo­sta­łych hor­mo­nów mogą wpły­wać na czę­sto­tli­wość, inten­syw­ność i prze­bieg migre­no­wych ata­ków. Roz­szy­fro­wa­nie tej zależ­no­ści to klucz.

Cho­ciaż czę­sto myślimy „Ach, te hor­mony”, obwi­nia­jąc je o wiele rze­czy, to jed­nak należy im się medal za to, co nam dają:

utrzy­mują wewnętrzną rów­no­wagę,

dosto­so­wują orga­nizm do zmie­nia­ją­cych się warun­ków,

nadają rytm pro­ce­som bio­lo­gicz­nym: wzro­stowi, meta­bo­li­zmowi, emo­cjom,

szybko i pre­cy­zyj­nie prze­no­szą istotne infor­ma­cje, dla­tego wszyst­kie ważne życiowe pro­cesy są zauto­ma­ty­zo­wane.

Poruszenie wśród estrogenów to większa wrażliwość na ból

Gdy poziom estro­ge­nów gwał­tow­nie spada – na przy­kład tuż przed mie­siączką, po poro­dzie, w okre­sie meno­pauzy – orga­nizm staje się bar­dziej podatny na bodźce bólowe. To nie kaprys, ale czy­sta bio­lo­gia. Jak to działa?

Estro­geny wpły­wają na prze­wod­nic­two ner­wowe i prze­pływ krwi w mózgu. Gdy ich poziom się obniża, może dojść do skur­czu naczyń mózgo­wych, co zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo uru­cho­mie­nia mecha­ni­zmów migre­no­wych.

Estro­geny oddzia­łują też na neu­ro­prze­kaź­niki, takie jak sero­to­nina, nazy­wana hor­mo­nem szczę­ścia. Wpływa ona na sen (bie­rze udział w pro­duk­cji mela­to­niny), kon­tro­luje ape­tyt, wpływa na ból i regu­luje napię­cie naczyń krwio­no­śnych. Dla­tego kobiety są bar­dziej podatne na waha­nia nastroju, zmę­cze­nie i nad­wraż­li­wość sen­so­ryczną, które mogą pro­wo­ko­wać migrenę.

Cykl menstruacyjny – migrena w rytmie hormonów

Wiele kobiet zauważa, że migrena poja­wia się regu­lar­nie tuż przed mie­siączką lub w jej trak­cie. To tak zwana migrena men­stru­acyjna, zwią­zana ze spad­kiem poziomu estro­ge­nów, zwłasz­cza estra­diolu. Zazwy­czaj wystę­puje od dwóch dni przed krwa­wie­niem do trze­ciego dnia cyklu.

Cha­rak­te­ry­styczne cechy:

brak aury (nawet u kobiet, które zwy­kle ją mają),

więk­sza inten­syw­ność bólu,

słab­sza odpo­wiedź na leki prze­ciw­bó­lowe,

więk­sze ryzyko wtór­nych napa­dów w ciągu 24 godzin.

Kłopotliwa prolaktyna

Coraz wię­cej mło­dych kobiet, szcze­gól­nie tych, które mają pro­blem z płod­no­ścią, ma pod­wyż­szony poziom pro­lak­tyny. To hor­mon koja­rzony głów­nie z lak­ta­cją, ale jej poziom wzra­sta także pod wpły­wem stresu, wysiłku fizycz­nego czy braku snu. Nazy­wana bywa hor­monem napię­cia i stresu, ponie­waż za stan, kiedy wymyka się spod kon­troli, winimy głów­nie tempo życia, prze­bodź­co­wa­nie i prze­cią­że­nie obo­wiąz­kami, a także defi­cyt snu.

Zbyt wysoki poziom pro­lak­tyny może zabu­rzać cykl men­stru­acyjny, powo­do­wać napię­cie emo­cjo­nalne i obni­żać próg bólu. Zwią­zek mię­dzy pro­lak­tyną a migreną jest jed­nak mniej oczy­wi­sty niż w przy­padku sero­to­niny czy estro­ge­nów. Kobiety, które mają ten pro­blem, czę­sto skarżą się na bóle głowy, jed­nak rzadko jest to migrena.

Na pewno warto ją jed­nak zba­dać, jeśli migreny współ­wy­stę­pują z zabu­rze­niami mie­siącz­ko­wa­nia, sen­no­ścią i draż­li­wo­ścią.

Ciąża – czas ulgi czy wprost przeciwnie?

U więk­szo­ści kobiet migrena ustę­puje lub łagod­nieje w ciąży, szcze­gól­nie w II i III try­me­strze, gdy poziom estro­ge­nów jest wysoki i sta­bilny. Jed­nak u czę­ści kobiet – zwłasz­cza w I try­me­strze – migrena może się nasi­lić, co wiąże się z gwał­tow­nymi zmia­nami hor­mo­nal­nymi i stre­sem adap­ta­cyj­nym.

W ciąży lecze­nie migreny jest ogra­ni­czone; sto­suje się głów­nie:

tech­niki nie­far­ma­ko­lo­giczne (odpo­czy­nek, nawod­nie­nie, dieta),

leki bez­pieczne dla płodu (na przy­kład para­ce­ta­mol),

uni­ka­nie wyzwa­la­czy.

Menopauza – hormonalny rollercoaster

W okre­sie oko­ło­me­no­pau­zal­nym poziom estro­ge­nów gwał­tow­nie się waha, co może nasi­lać migrenę. Doty­czy to zwłasz­cza kobiet z migreną men­stru­acyjną – napady stają się dłuż­sze, bar­dziej dokucz­liwe i gorzej reagują na lecze­nie.

Po meno­pau­zie u czę­ści kobiet migrena słab­nie lub zanika, ale u innych utrzy­muje się lub nawet się nasila, zwłasz­cza jeśli towa­rzy­szy jej stres, bez­sen­ność, cho­roby współ­ist­nie­jące.

Głów­nym wino­wajcą migren w okre­sie meno­pauzy są gwał­towne waha­nia poziomu estro­ge­nów – hor­mo­nów, które wpły­wają nie tylko na płod­ność, ale też na układ ner­wowy i naczy­niowy. W okre­sie perimeno­pauzy (czyli kilku lat przed i około roku po ostat­niej mie­siączce) poziom estro­ge­nów jest nie­sta­bilny, co może pro­wo­ko­wać częst­sze i sil­niej­sze napady migre­nowe.

Estro­geny oddzia­łują na neu­ro­prze­kaź­niki (na przy­kład sero­to­ninę), prze­pływ krwi w mózgu i reak­cje zapalne. Ich spa­dek może akty­wo­wać układy neu­ro­za­palne, zwięk­szać wraż­li­wość na bodźce i obni­żać próg bólowy – czyli dokład­nie to, co sprzyja migre­nie.

Przełom szóstej dekady

Żadna kobieta nie wypa­truje z utę­sk­nie­niem i nadzieją kolej­nych okrą­głych uro­dzin, zwłasz­cza pięć­dzie­sią­tych, które wręcz sym­bo­licz­nie ozna­czają wej­ście w czas burz­li­wych zmian zwią­za­nych z meno­pauzą. Czy dźwi­ga­jąc dodat­kowy bagaż w postaci migreny, możemy spo­dzie­wać się więc cze­goś wię­cej niż uwa­run­ko­wa­nych przez naturę obja­wów zmian hor­mo­nal­nych? Oka­zuje się, że tak.

Jeśli cho­ru­jemy na migrenę, to w okre­sie meno­pau­zal­nym możemy się spo­dzie­wać zmian zwią­za­nych z jej prze­bie­giem, cha­rak­te­rem i nasi­le­niem. Zawi­ro­wa­nia hor­mo­nalne mogą być bowiem z jed­nej strony wyzwa­la­czem pew­nych scho­rzeń i dole­gli­wo­ści, z dru­giej – wyga­sza­czem. I tak jest w przy­padku migreny. Winne są bli­skie rela­cje układu hor­mo­nalnego z ukła­dem ner­wo­wym.

A zatem będzie lepiej czy gorzej?

Sta­ty­stycz­nie powinno być lepiej. Ale nie każda kobieta po meno­pau­zie odczuje ulgę. Migrena to cho­roba indy­wi­du­alna – jej prze­bieg zależy od wielu czyn­ni­ków, nie tylko od wieku czy hor­mo­nów. Dla­tego warto obser­wo­wać swoje ciało i nie rezy­gno­wać z lecze­nia, nawet jeśli „sta­ty­stycz­nie powinno być lepiej”.

Jeśli jed­nak nale­żymy do tej pecho­wej grupy „migre­nia­nek”, objawy mogą się nasi­lić, a sama cho­roba okaże się bar­dziej oporna na lecze­nie.

Czy możemy sobie pomóc?

Tak. Bo naj­gor­sze, co możemy zro­bić, to… niczego nie robić, wycho­dząc z zało­że­nia, że bóle głowy, tak jak ude­rze­nia gorąca, nocne poty czy waha­nia nastroju, kie­dyś miną.

Naj­sku­tecz­niej­szym roz­wią­za­niem jest nie tyle sku­pie­nie się na samej migre­nie, ile na prze­mia­nach, które ją pro­wo­kują. Wielu kobie­tom pomaga hor­mo­nalna tera­pia meno­pau­zalna, która – co wiemy z naj­now­szych badań i reko­men­da­cji leka­rzy gine­ko­lo­gów-endo­kry­no­lo­gów – jest bez­pieczna i świet­nie wspiera kobiecy dobro­stan na wielu płasz­czy­znach.

„Im jestem star­sza i jestem po meno­pau­zie, to mniej tego jest. Kie­dyś mia­łam bar­dzo czę­sto te ataki. Zaczęły mi się jakoś w 13. roku życia, odzie­dzi­czy­łam migrenę po moim ojcu. […] W latach mło­do­ści mia­łam [ataki – red.] bar­dzo czę­sto, póź­niej też. Meno­pauza zwal­nia te pro­cesy, ale od czasu do czasu jak wal­nie, to naprawdę chce się wysko­czyć przez okno”9 – powie­działa w jed­nym z wywia­dów Dorota Wel­l­man.

Menopauza i… po menopauzie! Migrena zostaje?

To zależy. U czę­ści kobiet migrena ustę­puje lub łagod­nieje po meno­pau­zie, gdy poziom hor­mo­nów się sta­bi­li­zuje. Ale u wielu – zwłasz­cza tych, które wcze­śniej cier­piały na migreny men­stru­acyjne – objawy utrzy­mują się lub nasi­lają. Cza­sem migrena poja­wia się po raz pierw­szy wła­śnie w okre­sie meno­pauzy.

Dodat­kowo meno­pauza czę­sto wiąże się z:

bez­sen­no­ścią,

wzmo­żo­nym stre­sem,

zmia­nami życio­wymi (na przy­kład zawo­do­wymi, rodzin­nymi),

cho­ro­bami współ­ist­nie­ją­cymi.

Wszyst­kie te czyn­niki mogą wpły­wać na prze­bieg migreny i utrud­niać jej lecze­nie.

! Lecze­nie hor­mo­nalne – kiedy warto je roz­wa­żyć?

W lecze­niu migreny hor­mo­nal­nej sto­suje się mię­dzy innymi: anty­kon­cep­cję hor­mo­nalną (na przy­kład tabletki jed­no­fa­zowe bez prze­rwy), tera­pię estro­ge­nową w okre­sie oko­ło­me­no­pau­zal­nym, pro­ge­ste­ron w celu sta­bi­li­za­cji cyklu. Celem jest wyrów­na­nie poziomu hor­mo­nów, by unik­nąć gwał­tow­nych spad­ków estra­diolu, które pro­wo­kują migrenę. Tera­pia hor­mo­nalna może być sku­teczna, ale wymaga ostroż­no­ści – nie jest zale­cana u kobiet z ryzy­kiem cho­rób ser­cowo- -naczy­nio­wych, palą­cych papie­rosy lub z histo­rią uda­rów.

Hormony u mężczyzn a migrena

Testo­ste­ron to główny męski hor­mon płciowy, który wpływa nie tylko na cechy fizyczne (głos, mię­śnie, libido), ale rów­nież na funk­cjo­no­wa­nie układu ner­wo­wego. Ma dzia­ła­nie prze­ciw­za­palne, sta­bi­li­zu­jące nastrój i regu­lu­jące prze­pływ krwi w mózgu – wszyst­kie te czyn­niki mają zna­cze­nie w kon­tek­ście migreny. Oka­zuje się bowiem, że męski hor­mon daje panom pewną ochronę, czyli niski poziom testo­ste­ronu to więk­sze ryzyko migreny.

Bada­nia poka­zują, że męż­czyźni z niskim pozio­mem testo­ste­ronu są bar­dziej nara­żeni na migreny i prze­wle­kłe bóle głowy. Może to wyni­kać z:

zabu­rzeń prze­pływu krwi w mózgu,

zwięk­szo­nej reak­tyw­no­ści na bodźce bólowe,

wzro­stu poziomu estro­ge­nów (które mogą nasi­lać migrenę),

osła­bie­nia dzia­ła­nia prze­ciw­za­pal­nego testo­ste­ronu.

Testosteron a leczenie

W nie­któ­rych przy­pad­kach sto­suje się tera­pię testo­ste­ro­nową (na przy­kład implanty, żele, zastrzyki) jako wspar­cie w lecze­niu migreny, szcze­gól­nie u męż­czyzn z potwier­dzo­nym nie­do­bo­rem tego hor­monu. Efekty bywają obie­cu­jące: zmniej­sze­nie czę­sto­tli­wo­ści i inten­syw­no­ści napa­dów, poprawa nastroju, lep­sza tole­ran­cja bólu. Ma to jed­nak szanse zadzia­łać jedy­nie wtedy, gdy wyzwa­la­czem migreny jest defi­cyt męskiego hor­monu.

Hormonalna równowaga ma znaczenie

Nie tylko niski testo­ste­ron, ale także jego nie­rów­no­waga z estro­ge­nem może wpły­wać na migrenę. U nie­któ­rych męż­czyzn docho­dzi do tak zwa­nej aro­ma­ty­za­cji, czyli prze­kształ­ca­nia testo­ste­ronu w estro­gen. Wysoki poziom estro­genów może zwięk­szać podat­ność na migrenę, podob­nie jak u kobiet.

Kiedy warto zbadać hormony?

Bada­nia hor­mo­nalne (testo­ste­ron cał­ko­wity i wolny, SHBG, estra­diol) i kon­sul­ta­cję z endo­kry­no­lo­giem warto roz­wa­żyć, jeśli męż­czy­zna:

cierpi na prze­wle­kłe migreny,

ma objawy niskiego poziomu testo­ste­ronu (zmę­cze­nie, obni­żone libido, depre­syjny nastrój),

nie reaguje dobrze na stan­dar­dowe lecze­nie migreny.

Czynniki pozahormonalne

Doty­czą nas wszyst­kich i jest ich naprawdę mnó­stwo. Co cie­kawe, choć nazy­wamy je poza­hor­mo­nal­nymi, to wcale nie są one ode­rwane od układu endo­kryn­nego – wiele z nich może prze­cież zakłó­cać (i zakłóca) pro­duk­cję i wydzie­la­nie hor­mo­nów. Warto je jed­nak znać, bo w ten spo­sób możemy bez­po­śred­nio i pośred­nio zarzą­dzać prze­bie­giem cho­roby.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

L. Segal, G. Har­ring­ton, Cele­bri­ties Who Have Migra­ines – and How They Deal with Them, people.com, 23.05.2025 r., https://people.com/health/cele­bri­ties-with-migra­ines/ (dostęp: 17 lutego 2026) [wróć]

S. Cry­stal, 19 Quotes from Cele­bri­ties with Migra­ine That’ll Make You Feel Less Alone, Cove, with­cove.com, https://www.with­cove.com/learn/migra­ine-quotes (dostęp: 17 lutego 2026) [wróć]

M. Carey, M.A. Davis, The Meaning of Mariah Carey, Andrews McMeel Publi­shing, Kan­sas City, 2020. [wróć]

K. Gro­chola, Trze­pot skrzy­deł, Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, War­szawa 2008. [wróć]

Według Naro­do­wego Insty­tutu Zdro­wia Publicz­nego PZH, 2024. [wróć]

J.L. Sto­vner i in., Glo­bal, regio­nal, and natio­nal bur­den of migra­ine and ten­sion-type heada­che, 1990–2016. A sys­te­ma­tic ana­ly­sis for the Glo­bal Bur­den of Dise­ase Study 2016, „The Lan­cet Neu­ro­logy” 2018, t. 17, nr 11, s. 927–1024, Glo­bal Bur­den of Dise­ase (GBD) to mię­dzy­na­ro­dowy pro­jekt badaw­czy, który ana­li­zuje skalę cho­rób, ura­zów i czyn­ni­ków ryzyka na całym świe­cie. [wróć]

A. Pru­siń­ski, Kla­ste­rowy ból głowy, „Neu­ro­lo­gia Prak­tyczna”, 2012, nr 6, s. 20–44. [wróć]

Ogól­no­pol­skie bada­nie „Migrena w Pol­sce”, pod kie­row­nic­twem dr hab. Marty Wali­szew­skiej-Pro­sół z Kli­niki Neu­ro­lo­gii Uni­wer­sy­tetu Medycz­nego we Wro­cła­wiu (2025 r.). Wzięło w nim udział ponad 3 tys. osób zma­ga­ją­cych się z bólami głowy, w tym nie­mal 1700, u któ­rych roz­po­znano migrenę. [wróć]

J. Bie­gaj, Cierpi na nią Dorota Wel­l­man. Wymioty i omdle­nia są obja­wem cho­roby, która utrud­nia jej życie, wprost.pl, 6.03.2024 r., https://zdro­wie.wprost.pl/cho­roby/neu­ro­lo­giczne/11609878/wymioty-i-omdle­nia-moga-byc-obja­wem-migreny-na-te-cho­robe-cierpi-dorota-wel­l­man.html (dostęp: 16 lutego 2026) [wróć]