Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł lub
0 zł
jeśli wykorzystasz 149 punktów Klubu Mola Książkowego
lub
0 zł
jeśli wykorzystasz 149 punktów Klubu Mola Książkowego
Możesz zamówić 2 tytuły w miesiącu bez dopłaty, wykorzystując punkty. Oferta dla wybranych użytkowników.
Możesz zamówić 2 tytuły w miesiącu bez dopłaty, wykorzystując punkty. Oferta dla wybranych użytkowników.
Pierwszy tom biografii Królowej Nieba i Ziemi okazał się bestsellerem. Autor przygotował jego drugą część ukazująca losy Maryi od Jej chwalebnego wniebowzięcia aż do czasów współczesnych.
Ks. prof. Zwoliński przywołuje maryjne modlitwy (w tym różaniec i szkaplerz) a także wielkie interwencje Królowej, objawienia i spektakularne cuda, najróżniejsze nabożeństwa maryjne oraz wizerunki Maryi słynące łaskami. Autor tłumaczy nam znaczenie teologiczne oraz tło historyczne wydarzeń, w których uczestniczyła Najświętsza Maryja Panna, oraz duchowe skutki interwencji maryjnej w różnych częściach świata. Narracji towarzyszą liczne reprodukcje dzieł sztuki.
Królowa Nieba i Ziemi, Królowa Polski - to ona zgniecie łeb węża. Najświętsza Maryja Panna
Ponad 120 kolorowych ilustracji
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 416
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Okładka, projekt graficzny, fotoedycjaFahrenheit 451
Skład i łamanie wersji do druku,Julian Solis
Redakcja i korektaBarbara Manińska
Postprodukcja zdjęć, przygotowanie do drukuTEKST Projekt
Zdjęciao ile kredyt ilustracji nie stanowi inaczej – wolna domena internetu
Dyrektor projektów wydawniczychMaciej Marchewicz
ISBN 9788368771381
Copyright © by Ks. prof. Andrzej Zwoliński
Copyright © for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2026
Jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych technologii sztucznej inteligencji (AI, SI) jest wyraźnie zabronione z wyłączeniem praw autora, współautora i wydawcy. Wydawca korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu 4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.
Wydawca
Fronda PL, Sp. z o.o.
ul. Łopuszańska 32
02-220 Warszawa
tel. 22 836 54 44, 22 877 37 35
faks 22 877 37 34
e-mail: [email protected]
www.wydawnictwofronda.pl
www.facebook.com/FrondaWydawnictwo
www.twitter.com/Wyd_Fronda
Przygotowanie wersji elektronicznej
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Z Maryją na zawsze
Rozdział 1. Adwent
Rozdział 2. Akatyst
Przypisy
Spis treści
Cover
Title Page
Copyright Page
Słowa Ewangelii św. Jana, że Maryja stała obok krzyża Jezusa, świadczą o Jej bliskości i zażyłości z Synem. Słowo „obok” w języku greckim zawsze mówi o bliskim stosunku do osoby – w tym przypadku chodzi o krzyż Jezusa, jak gdyby mogło ulegać wątpliwości to, obok czyjego krzyża stała Jego Matka. Świadczy o bliskości Maryi z całą tajemnicą zbawienia, dokonującą się w tym momencie na krzyżu. Maryja jest „obok” niej. To na Golgocie kolejny raz ujawnia się chęć współpracy Maryi z Bogiem i Jego planami. Jezus przechodzi od słowa adresowanego do Niewiasty (J 19,26) do przedstawienia Maryi jako Matki (J 19,27). W odpowiedzi uczeń – który reprezentuje nas wszystkich – przyjmuje Ją, a Ewangelia używa w tym miejscu czasownika „lambano”, który przybiera znaczenie „przyjęcia przez wiarę” (por. J 1,11–12; 5,43; 13,20). Ten sam czasownik wykorzystuje Ewangelia Janowa dla podkreślenia, że Światłość przyszła do swoich, a swoi Jej „nie przyjęli” (J 1,11). Uczeń na Golgocie przyjmuje Maryję jako Matkę „w wierze”. Dopiero wówczas, po powierzeniu Maryi jako Matki, Jezus uznał, że „wszystko się wypełniło” (J 19,28). Dalsza obecność Maryi w dziele zbawienia świata ma być przyjęta „w wierze”. Apokalipsa podobnie poszerza miejsce Nowej Ewy: „jest Ona Niewiastą” (Ap 12,1) – jako Matka Mesjasza (por. Ap 12,5) – i „matką reszty Jej potomstwa” (Ap 12,17). 1
Święty Łukasz ewangelista pracujący nad wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. Zbiory jasnogórskie.© Alicja Marchewicz.
Ostatnie słowa, jakie człowiek wypowiada w obliczu śmierci, stanowią zwykle jego testament, są traktowane przez bliskich w wyjątkowy sposób, jako podsumowanie życia i jako wskazówki dla tych, którzy zostają jeszcze przy życiu. Dla Maryi, stojącej pod krzyżem swojego Syna, Jezus także wypowiedział tego rodzaju testamentalne słowa: „Niewiasto, oto syn Twój”. A do ucznia, św. Jana, powiedział: „Oto Matka twoja”. Jak zaznacza Ewangelia: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,25–27).
Madonna z San Luca - łaskami słynący wizerunek Matki Bożej przechowywany w sanktuarium Madonna di San Luca w Bolonii we Włoszech. Według tradycji obraz został namalowany przez św. Łukasza Ewangelistę.
Jezus najpierw zwrócił się do Matki, wskazując na św. Jana, jakby to on bardziej potrzebował opieki i pomocy niż Maryja. Nie chodzi więc tutaj jedynie o troskę o zabezpieczenie materialne przyszłości Swej Matki, gdyż w dalszej kolejności Jezus zwraca się do ucznia. Wskazują na to także dalsze słowa, że uczeń wziął Ją „od tej godziny” do siebie, a więc do wszystkiego, co było jego. Uczeń przyjął Maryję jako dar dla swojego życia, jako część testamentu Jezusa. Słowa te oznaczają, że Maryja odtąd wkracza w całość życia ucznia Jezusa i to w sposób inny niż osoba potrzebująca opieki. Relacja między Nią a uczniem będzie raczej podobna do troski matki, której powierzono dziecko. Ta sytuacja stwarza nową relację między nimi, którą można określić słowem „adopcja”. Ta pewnego rodzaju adopcja ma odtąd łączyć Maryję i św. Jana. Można ją także rozumieć szerzej – jako nową relację między Maryją a wszystkimi wyznawcami Jezusa. W tym kierunku szły też interpretacje chrześcijańskie i cała tradycja Kościoła. Święty Jan był rozumiany jako reprezentant wszystkich Apostołów, symbol całego chrześcijaństwa. Święty Ambroży słowa Jezusa z krzyża, skierowane do Maryi i św. Jana, nazwał „testamentem Pańskim”, który na zawsze określił stosunek chrześcijan do Maryi. Nie była to już zapowiedź przyszłości, ale stwierdzenie roli Maryi i Jej stanowisko w Kościele. Słowami tymi Jezus mianował Maryję Matką Apostołów, Matką młodego Kościoła, a ponieważ ten Kościół miał pozostawać jeden i ten sam po wszystkie wieki, aż do skończenia świata, Maryja na zawsze pozostaje Matką wiernych, Matką Kościoła2.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że wszystko to dokonywało się na miejscu straceń, na Golgocie. Wizja bł. Anny Katarzyny Emmerich mówi, że Maryja z grupą towarzyszących Jej osób weszła na górę od strony zachodniej i tam grupa podzieliła się na trzy części, stając w trzech różnych miejscach. Maryja stała najbliżej krzyża Jezusa, tuż przy wale, który otaczał miejsce kaźni, wraz z Jej siostrzenicą Marią Kleofasową, Salome i Janem. Inni stanęli w pewnym oddaleniu, przekazując sobie informacje o różnych spostrzeżonych szczegółach. Pięciu wejść na plac straceń strzegli żołnierze rzymscy. Maryja ze swoją grupą osób była na tyle blisko, że Jezus mógł do Niej mówić, a słowa były słyszalne. Cała scena była naznaczona bólem Matki, patrzącej na konanie swego Syna. „Testament” z krzyża to jednocześnie słowa pociechy i podtrzymania Jej w tych trudnych chwilach.
Najświętsza Panienka i święci, którzy ją najwierniej opisywali. Bartolomeo Passarotti, Koronacja Najświętszej Maryi Panny ze świętymi Łukaszem, Dominikiem i Janem Ewangelistą.
Według wizji bł. siostry Anny Katarzyny Emmerich Maryja – po bolesnym spotkaniu z niosącym krzyż Jezusem – udała się najpierw do domu Łazarza przy bramie narożnej, odprowadzona przez Jana, Joannę Chusa, Zuzannę i Salome. Tu zastała Magdalenę i Martę w otoczeniu innych niewiast, które współczuły Jej. Jednak Maryja nie mogła poddać się uczuciu rozpaczy i zdecydowała, że uda się na Golgotę, by dalej być blisko Syna. Poszła drogą, którą On wcześniej przeszedł, a nawet rozpoznawała ślady Jego stóp i wskazywała na krople krwi, które spadły na ziemię. W ten sposób Jej droga na Golgotę była jakby pierwszym nabożeństwem drogi krzyżowej – rozpamiętywaniem Męki i chodzeniem śladami Jezusa.
To wtedy, gdy stała pod krzyżem Jezusa, Jej opiece został powierzony św. Jan Apostoł, jako przedstawiciel wspólnoty Kościoła. Niewiele wiemy o życiu Matki Bożej po Wniebowstąpieniu Jej Syna. Wiadomo, że zgodnie z testamentem Jezusa została oddana św. Janowi, który początkowo przebywał z Apostołami w Jerozolimie. Zapewne wówczas Maryja była z nimi – wiemy, że udzieliła pewnych wyjaśnień św. Łukaszowi, gdy ten zbierał materiały do swojej Ewangelii; była też obecna przy Zesłaniu Ducha Świętego w jerozolimskim Wieczerniku. Pobyt w Jerozolimie stawał się jednak z czasem niebezpieczny, a zwłaszcza gdy w 36 roku ukamienowano św. Szczepana, diakona, co rozpoczęło prześladowanie chrześcijan. Rozproszyli się oni po Judei i Samarii. W 41 roku na tron Judei wstąpił Herod Agryppa, wnuk Heroda – zabójcy niewinnych dzieci – i syn tego, który kazał ściąć św. Jana Chrzciciela. Herod Agryppa kazał ściąć św. Jakuba, brata Jana, i uwięził Piotra. W tym czasie Maryja mogła mieć niewiele ponad 50 lat. Kiedy Apostołowie opuścili Palestynę, św. Jan udał się – jak mówią o tym Acta Sanctorum i pierwsze kroniki Kościoła autorstwa św. Euzebiusza – do Azji Mniejszej, której stolicą był Efez3.
Potwierdza tę tradycję św. Ireneusz, który zmarł w 203 roku i znał św. Polikarpa, biskupa Smyrny, ucznia św. Jana Ewangelisty. Ireneusz powołuje się na listy św. Polikarpa do Floryna i dodaje, że św. Jan był w Efezie do czasów cesarza Trajana, który panował w latach 98–117. W Efezie św. Jan miał napisać Ewangelię. Tutaj też4 miał być złożony w grobie (według listu św. Polikarpa do papieża Wiktora). Papież Wiktor (189–199) przy przywoływaniu tradycji świętowania Wielkanocy powołuje się także na św. Jana, którego nazywa „wielkim światłem” Azji Mniejszej. Święty Justyn w dziele Dialog z Tryfonem pisze, że w Efezie przebywał Jan, jeden z uczniów Jezusa, autor Apokalipsy. Tak też twierdziło wielu Ojców Kościoła. Święty Jan, jak obliczają historycy Kościoła, miał przybyć do Efezu wraz z Maryją po 42 roku. Założył tutaj gminę. Inni twierdzą, że zamieszkanie w Efezie miało nastąpić dopiero po 67 roku, czyli już po śmierci Apostoła Pawła. Święty Paweł przebywał bowiem w Efezie w latach 53–56 i nic nie wspomina o św. Janie, a w 65 roku wyznaczył na biskupa Efezu Tymoteusza. W Efezie jednak powstał pierwszy na świecie kościół poświęcony Matce Bożej. Tutaj też w 431 roku zebrał się III Sobór Ekumeniczny, zwołany przez cesarza Teodozjusza II, który bronił dla Maryi tytułu „Matki Boga” (Theotokos), a który był wówczas kwestionowany przez Nestoriusza, mnicha (zezwalał na nazywanie Jej „Matką Chrystusa”), a sobór potwierdził, że w osobie Jezusa jest Matką dwóch natur – ludzkiej i boskiej. Wybranie Efezu na miejsce soboru było związane ze starą tradycją wskazującą to miasto jako miejsce „zaśnięcia Maryi”5.
Maryja miała zamieszkiwać – według wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich – „w miejscu położonym około trzy i pół godziny drogi od Efezu, na wzgórzu, po lewej stronie, idąc od Jeruzalem. (...) Dom Maryi był zbudowany z kamienia. Wąska ścieżka, odgałęziająca się za domem od głównej drogi, prowadziła stromo na szczyt góry, z którego ponad pagórkami i drzewami widać było Efez i morze z jego licznymi wyspami”. Kierując się wizjami zakonnicy, w 1891 roku odkryto dom, który odpowiadał dokładnie opisowi s. Anny Katarzyny. Przez wiele lat ziemia z ruinami domu, w którym urządzono kaplicę, była własnością zakonną, odbieraną wielokrotnie przez władze tureckie. W 1931 roku można było dopiero dokonać pełnej restauracji kaplicy. W 1967 roku archeolodzy (prof. Prandi na Międzynarodowym Kongresie Maryjnym w Lizbonie) ogłosili, że fundamenty kaplicy w Efezie pochodzą z I wieku po Chrystusie. Miejsce stało się celem pielgrzymek dla chrześcijan i muzułmanów, dla których Maryja jest Matką „proroka Jezusa”. Dom w Efezie z czasem stał się znakiem troski ucznia – św. Jana – o Matkę Jezusa6.
Wszystko, co dotyczyło Męki, Maryja dobrze zapamiętała, skoro – jak twierdzi bł. Anna Katarzyna Emmerich – w pobliżu swego domku w Efezie urządziła Ona dla siebie stacje drogi krzyżowej. Męka Syna była treścią Jej rozpamiętywania. Sama Maryja dla uczniów – jako Matka – była przede wszystkim Matką Jezusa, która nosiła w sobie Jego konanie, była żywym znakiem tego wszystkiego, co się dokonało. Tradycja mówi, że gdy chwalebnie zasnęła, uczniowie urządzili Jej pogrzeb i złożyli ciało w grobie w Efezie, wypełnionym kwiatami. Według tej tradycji spóźniony Tomasz przybył dopiero na trzeci dzień po pogrzebie i poprosił swoich przyjaciół, aby otworzyli Jej grób, by mógł ostatni raz zobaczyć ciało Maryi. Po spełnieniu jego prośby wszyscy byli zaskoczeni, gdyż grób był pusty, a ciała Maryi już tam nie było. Zrozumieli wówczas, że Jezus – jako najlepszy Syn – swoją ukochaną Matkę z ciałem i duszą zabrał do nieba. Dla uczniów był to znak wyróżnienia Matki, ale i zwiększenie pewności, że jej Pośrednictwo jeszcze mocniej będzie wspierać ich działania apostolskie. Przecież nie przestała być Matką wszystkich wierzących. Miejsce Jej domu w pobliżu Efezu, czyli Meryem Ana Evi, znajduje się 400 kilometrów na południe od Konstantynopola. Inna tradycja, zwana jerozolimską, wskazuje grób Maryi w Jerozolimie, w pobliżu Wieczernika na Syjonie. Dzisiaj stoi tam wspaniała Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Ta tradycja głosi, że została Ona powiadomiona przez anioła Gabriela o chwili odejścia z tego świata. A Maryja odpowiedziała ponownie słowami, które znamy ze Zwiastowania: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38)7.
Czarna Madonna z Montserrat.
Bez względu na miejsce Jej grobu silnym przekonaniem wszystkich wierzących zawsze pozostawało to, że Maryja była i pozostaje Matką wszystkich uczniów Jej Syna, Jezusa Chrystusa.
Matka Kościoła stanowi dla wspólnoty wierzących nieustanne źródło uspokojenia i poczucia bezpieczeństwa. W średniowiecznej Europie szczególnym szacunkiem darzono wizerunek krzyża, zwany wielkim krzyżem (staroangielskie określenie „great rood”), który był umieszczony w łuku nad prezbiterium każdego kościoła. Nawet w świątyniach, w których było umieszczonych wiele cennych dzieł sztuki sakralnej, „rood” zajmował poczesne miejsce i niejako określał całą architekturę sakralną świątyni. Pośrodku kościoła znajdowała się drewniana lub kamienna przegroda, oddzielająca nawę, czyli miejsce przeznaczone dla ogółu wiernych, od prezbiterium – miejsca dla duchownych. W prezbiterium stał główny ołtarz, nad którym znajdowało się tabernakulum z Najświętszym Sakramentem. Najczęściej dolna część przegrody była wykonana z solidnego materiału i ozdobiona postaciami świętych. Część środkowa była otwarta, dzięki czemu wierni dobrze widzieli prezbiterium oraz ołtarz. W górnej części przegrody znajdował się chór podtrzymujący wielki krzyż z wizerunkiem umęczonego Chrystusa. U stóp krzyża, po obu jego stronach, stali Błogosławiona Dziewica Maryja oraz św. Jan Ewangelista. Tworzyli oni ilustrację sceny na Golgocie, gdy Jezus sformułował swój testament względem Matki i umiłowanego ucznia. Ściana (przegroda) zwieńczona wielkim krzyżem jawiła się jako próg między ziemskim królestwem nawy i niebiańskim królestwem prezbiterium. Maryja była częścią owej przegrody, a jednocześnie pomostem łączącym to, co ziemskie, z tym, co niebiańskie. Stanowiła element Bramy Nieba. Jak to zapowiadał prorok Izajasz: „A kto się zwróci do niego, ocalenie znajduje nie w tym, na co patrzył, ale w Tobie, Zbawicielu wszystkich... Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady, lecz słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia. Bo Ty masz władzę nad życiem i śmiercią: Ty wprowadzasz w bramy Otchłani i Ty wyprowadzasz” (Iz 16,7; 12–13).
„Wielki krzyż” w świątyni przypominał, że posiada on przede wszystkim moc łączenia. Wiąże wszystkich ludzi we wspólnotę, pokonując bariery pokrewieństwa, narodowości, koloru skóry i płci. Chrystus, zwracając się z krzyża do Maryi i Jana, prosi nas również, byśmy wzięli na siebie Jego krzyż i wyruszyli z Jego Matką, umiłowanym uczniem oraz całym Kościołem – czyli naszymi nowymi matkami i ojcami, siostrami i braćmi – w drogę ku nowej przyszłości.
Słowa Jezusa są otwarte na różne konkretne realizacje. Zadaniem ucznia jest przyjmowanie ciągle na nowo do swego osobistego życia Maryi, jako osoby i jako Kościoła. W ten sposób, poprzez akceptację i życie w Kościele, wypełniamy ostatnie polecenie Jezusa8.
Maryja stała się Matką Apostołów. W klasycznej literaturze greckiej słowo apostolos oznaczało dowódcę floty wojennej lub załogę okrętu. Tylko u Herodota występuje ono w znaczeniu: posłaniec. Tłumacze Septuaginty (Biblii tłumaczonej na język grecki) tym słowem określali hebrajskie szaluah – „posłany” (przez Boga).
W rozumieniu chrześcijańskim apostoł odnosi się do starotestamentalnego znaczenia tego słowa i oznacza: wysłaniec Chrystusa, zwiastun „dobrej, radosnej nowiny” (Ewangelii). Pierwszym apostołem był sam Jezus, który ten apostolat przeniósł na wybranych uczniów: „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Misja, wybranie i posłanie jest kształtowaniem apostoła. W spełnianiu swych zadań nie pozostają jednak sami. Tam, gdzie zadanie pochodzi od Boga, tam towarzyszy On ludziom w ich misji. Zawierzenie Chrystusowi, gdy posyła swoich apostołów do pracy na cały świat, jest wcześniej przypieczętowane oddaniem im Maryi za ich matkę. Nie będą nigdy sami, to nie oni będą działać, tylko Bóg. Gwarantem tego jest obecność Matki.
Bóg oczekuje od apostołów jedynie jednego: posłuszeństwa Bogu. Bardzo często o roli posłuszeństwa przypomina św. Paweł, który w Liście do Rzymian pisze: „przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi” (Rz 5,19). Posłuszeństwo Chrystusa stało się antytezą nieposłuszeństwa Adama. To Jezus sam mówił, że „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał (...) Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” (J 4,34; 8,29). Miarą tego posłuszeństwa jest wszystko to, co wycierpiał, a także miłość i wolność, z jaką je podejmował. Maryja też została wybrana i powołana „dla posłuszeństwa”. Także wówczas, gdy pod krzyżem przyjęła testament Syna względem Jej nowej relacji do apostołów. Sami wierni później określali siebie w sposób sugestywny jako „dzieci posłuszeństwa” (1 P 1,14), jako tych, którzy narodzili się ze swej decyzji bycia posłusznymi Chrystusowi. Z posłuszeństwa rodzi się obowiązek naśladowania Chrystusa. Święty Ignacy Antiocheński, świadom rangi posłuszeństwa Bogu w każdej sytuacji, swemu współbratu w biskupstwie dawał cudowną radę: „Niech nic nie dzieje się bez twojej wiedzy, lecz i ty nic nie czyń bez Boga”9.
Maryja stała się wzorem posłuszeństwa wobec Boga. Jej wyjątkowość polega na tym, że tylko Ona jest Matką Syna Bożego, a także matką Kościoła. Pierwsze i drugie macierzyństwo jest związane ze sobą w sposób nierozerwalny. Oba wynikają z Jej posłuszeństwa Bogu, z Jej fiat, które wyraża zgodę na to wszystko, co zsyła Bóg i do czego powołuje.
Jan Paweł II odwiedził Efez podczas wizyty w Turcji, w listopadzie 1979 roku. Ostatniego dnia podróży, 30 listopada, nawiedził ruiny bazyliki efeskiej i odprawił Mszę świętą w sanktuarium Meryem Ana Evi. Podczas homilii powiedział m.in.: „Wypowiadając fiat, Maryja nie stała się jedynie Matką Chrystusa historycznego; ten akt czyni Ją Matką całego Chrystusa, «Matką Kościoła»”. „Od momentu fiat – zauważa św. Anzelm – Maryja zaczęła nosić nas wszystkich w swoim łonie”; „dlatego też urodzenie Głowy jest równocześnie urodzeniem Ciała” – głosi św. Leon Wielki. Święty Efrem wypowiada się też pięknie na ten temat: „Maryja – mówi – jest ziemią, na której zasiany został Kościół”. Jesteśmy kolejnym plonem tego zasiewu, dziećmi Maryi spod krzyża10.
O okolicznościach śmierci czy pogrzebu Maryi nic nie wiadomo. W tym względzie każdy musi się zdać na tradycje, pobożne podania, a nawet legendy czy wizje mistyczne. W Kościołach wschodnich mówi się o Zaśnięciu i Odpocznieniu. Często ikona Zaśnięcia przedstawia Maryję leżącą na łożu, otoczoną Apostołami, a u Jej wezgłowia stoi Pan Jezus trzymający na ręku niemowlę – symbol czystości Jej duszy. Zachód natomiast częściej mówi o Przejściu i Wniebowzięciu (przeważają obrazy, na których Matka Boża w asyście aniołów stoi na tle świetlistego nieba). Jako datę śmierci podaje się rok 42, 48 lub 52. Najprawdopodobniej był to rok 52. Mistyczne wizje hiszpańskiej zakonnicy z XVII wieku, Marii z Agredy, mówią, że Maryja żyła 67 lat, w ciągle żarliwej miłości do Boga.
Różne są również podania dotyczące miejsca pochówku Maryi. Wizje Anny Katarzyny Emmerich jako miejsce Jej śmierci wskazały Efez. Odnaleziony w 1881 roku, na podstawie dokładnych opisów z wizji, „Dom Matki Bożej”, Meryem Ana Evi, został oznaczony tablicą z napisem: „To miejsce uważane jest za miejsce ostatniego pobytu na ziemi Najświętszej Maryi Panny – Matki Chrystusa”. W dniu 30 listopada 1979 roku ten dom, jako sanktuarium maryjne, odwiedził papież Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki do Turcji. Miejsce pochówku Maryi miało się znajdować w pobliżu Jej domu w okolicach Efezu, 400 kilometrów na południe od Konstantynopola.
Długo roztrząsano zagadnienie, czy Maryja z Nazaretu doświadczyła w swoim ciele śmierci, która była konsekwencją grzechu pierworodnego, od którego Niepokalanie Poczęta była wolna. Stwierdzono jednak – na podstawie analizy relacji Maryi do Jej Syna – że skoro umarł Chrystus, poddał się potędze śmierci, trudno byłoby zaprzeczyć pójście tą samą drogą przez Maryję. Tak uzasadniali śmierć Maryi Ojcowie Kościoła. I tak np. św. Jan Saruga (zm. 521 r.) mówił, że kiedy dla Maryi „przyszedł czas pójścia drogą wszystkich pokoleń”, czyli drogą śmierci, „chór dwunastu Apostołów” zebrał się, aby pogrzebać „dziewicze ciało Błogosławionej” (Mowa o pogrzebie Świętej Bożej Rodzicielki).
Święty Modest z Jerozolimy (zm. 634 r.), który obszernie wypowiada się na temat „błogosławionego zaśnięcia chwalebnej Bożej Rodzicielki”, kończy swoją „pochwałę” gloryfikacją cudownej interwencji Chrystusa, który „ją wskrzesił z grobu”, aby przyjąć ze sobą do chwały (In dormitionem Deiparae semperque Virginis Mariae, 7, 14).
Święty Jan Damasceński (zm. 704 r.) formułuje pytanie: „Jakże to Ta, która podczas porodu wzniosła się ponad wszelkie granice natury, teraz poddaje się jej prawom i Jej niepokalane ciało zostaje poddane śmieci?”. I odpowiada: „Trzeba było, aby śmiertelna część została złożona, by oblec się w nieśmiertelność, bo również Pan natury nie odrzucił doświadczenia śmierci. Umiera On bowiem według ciała i poprzez śmierć niszczy śmierć, zepsucie ogarnia niezniszczalnością, a umieranie czyni źródłem zmartwychwstania” (Panegiryk o zaśnięciu Matki Boskiej11).
Nowy Testament nie wspomina o okolicznościach śmierci Maryi. Dlatego św. Franciszek Salezy utrzymuje, że „śmierć Maryi jest z tego świata” – zwyczajna, niezasługująca na szczególną wzmiankę. Mówi jednak o „umieraniu w miłości, z powodu miłości i z miłości”. Twierdzi, że Maryja umarła z miłości do swego Syna (Traktat o miłości Bożej, VII, 13–14). Niezależnie od tego, jaka była biologiczna czy medyczna przyczyna Jej śmierci, można powiedzieć, że przejście Jej do innego życia było dla Maryi dojrzewaniem łaski w chwale – w tym przypadku można było pojmować śmierć jako „zaśnięcie”.
U niektórych Ojców Kościoła można znaleźć opis epizodu, w którym Jezus przychodzi w chwili śmierci Matki, by wprowadzić Ją do niebieskiej chwały. W ten sposób Jej śmierć przybiera formę obrazu miłości, która doprowadziła Ją do spotkania z umiłowanym Boskim Synem, by dzielić z Nim Jego nieśmiertelne życie. Jej doświadczenie śmierci, czyli udział w powszechnym losie ludzi, jeszcze bardziej uczyniło Ją bliską wszystkim, którzy z każdym dniem zbliżają się do śmierci.
Tradycja, tzw. efeska, mówi, że gdy chwalebnie zasnęła, uczniowie urządzili Jej pogrzeb i złożyli ciało w grobie w Efezie, wypełnionym kwiatami. Tradycja przekazuje, że apostoł Tomasz nie zdążył na pogrzeb Maryi i przybył dopiero po trzech dniach. Pragnąc oddać Jej ostatni hołd, poprosił pozostałych uczniów o otwarcie grobu. Ku ich zdumieniu okazało się, że miejsce pochówku jest puste. Apostołowie odczytali to wydarzenie jako znak, że Chrystus nie dopuścił, aby ciało Jego Matki pozostało w grobie, lecz zabrał Ją z ciałem i duszą do nieba. Utwierdziło ich to w przekonaniu, że Maryja nadal będzie wspierała rodzący się Kościół swoim pośrednictwem.
Tradycja zwana jerozolimską wskazuje, że grób Maryi znajdował się w Jerozolimie, w pobliżu Wieczernika na Syjonie. Dzisiaj stoi tam wspaniała Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Tradycja ta głosi, że Maryja została powiadomiona przez anioła Gabriela o chwili odejścia z tego świata. Anioł przyniósł Jej rajską gałązkę, symbolizującą życie, które zwyciężyło śmierć, a Maryja odpowiedziała mu ponownie słowami, które znamy ze Zwiastowania: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Następnie po raz ostatni obeszła drogę krzyżową, upamiętniającą poszczególne stacje męki Jej Syna. W 1972 roku w Jerozolimie odkryto pusty grób Maryi – rozpoczęły się debaty, czy to grób symboliczny, czy rzeczywisty, chociaż pusty.
Dziwna moc Boża zgromadziła w tym dniu wszystkich Apostołów. Przybyli oni z różnych stron świata. W podzięce za życie Maryi i w wielkim szacunku ucałowali Jej stopy. Ze łzami w oczach pytali, dlaczego ich opuszcza. Maryja odpowiedziała im, że odchodzi do nieba, aby tym mocniej ich wspierać w wysiłkach apostolskich.
Dla uczniów Maryja była przede wszystkim Matką Jezusa, która nosiła w sobie Jego konanie, była żywym znakiem tego wszystkiego, co się dokonało. Gdy chwalebnie zasnęła, urządzili Jej pogrzeb, a ciało złożyli w grobie wypełnionym kwiatami. Według starożytnego przekazu właśnie spóźnione przybycie Tomasza stało się okazją do otwarcia grobu Maryi. Gdy uczniowie spełnili jego prośbę, przekonali się, że nie ma w nim już Jej ciała. Wydarzenie to uznali za potwierdzenie wyjątkowego przywileju, jakim Jezus obdarzył swoją Matkę, wprowadzając Ją z ciałem i duszą do chwały nieba. Odtąd byli również pewni, że jako Matka wierzących nie przestanie otaczać ich swoją opieką i wspierać ich apostolskiej misji.
O kresie życia Maryi mówią trzy najstarsze teksty apokryficzne: etiopska Księga spoczynku; Zaśnięcie Dziewicy – dzieło napisane po grecku; i łaciński Transitus Mariae. W Zaśnięciu Dziewicy jest opis Jej grobu w Jerozolimie, z którego Maryja miała być wzięta do nieba, a który do dzisiaj jest czczony w podziemnej bazylice krzyżowców obok Getsemani. Zapisano w tym tekście: „Są tam oto trzy groty: jedna zewnętrzna, druga wewnętrzna i jeszcze jedna najmniejsza i wewnętrzna z podniesioną ławą z gliny. Na tej ławie została złożona Błogosławiona Maryja”.
Od VII wieku, od owych trzech apokryficznych tekstów, powstał szereg dodatkowych. Świadczyły one o powszechnym przekonaniu wiernych o zaśnięciu Maryi i Jej pogrzebie. Papież Pius XII przyjął tę tradycję, ogłaszając 1 listopada 1950 roku dogmat o Wniebowzięciu Maryi. Unikał jednak wszelkich wyrażeń, które wskazywałyby na Jej śmierć – nie mówił też o Jej nieśmiertelności, celowo pomijając to zagadnienie. Nie sprzeciwił się w żaden sposób trwającej od wieków nauce o Jej śmierci – nazywanej najczęściej zaśnięciem12.
Jeśli Maryja pozostała na ziemi po Wniebowstąpieniu Syna, to dlatego, że zostało Jej powierzone nowe dzieło – kontynuacja służby, którą podjęła w Nazarecie, w chwili Zwiastowania. Miała Ona torować drogę Bożemu działaniu na świecie, czyli być Matką Kościoła, opiekunką chrześcijańskiej wiary. Ona jest matką Syna Bożego i Ona jest Matką Kościoła, a to macierzyństwo jest jedno i to samo, nierozerwalnie powiązane w całość. Macierzyństwo Maryi opisane w scenie Zwiastowania (por. Łk 1,26–38) jest dopełnione ukazaniem Jej macierzyństwa wobec Kościoła, przedstawione w scenie Zesłania Ducha Świętego, który zstąpił na oczekujących uczniów. Wśród nich była także Maryja.
W chwili Zesłania Ducha Świętego Maryja była jedynym świadkiem Boskości Syna. Przeżyła bowiem Józefa, o którym już nie ma wzmianki od chwili, gdy Jezus rozpoczął swą publiczną działalność. Tylko Ona mogła opowiedzieć przebieg scen Zwiastowania, Nawiedzenia, pokłonu pasterzy w Betlejem oraz wizyty Trzech Mędrców. Tylko Ona też mogła opisać Ofiarowanie w świątyni, ucieczkę do Egiptu, wystąpienie dwunastoletniego Jezusa wśród nauczycieli. Tylko Ona też wiedziała, jak upłynęły lata ukrytego życia Boga na ziemi. To Ona „wszystkie te rzeczy przechowywała i rozważała w swym sercu”. Milczała na temat powierzonej Jej tajemnicy i w pokorze przyjmowała pochwały ze strony św. Elżbiety, która wychwalała jej wiarę. Jej serce było schowkiem pierwszej Ewangelii o Jezusie. Tylko poprzez Jej słowa mogła ona trafić do innych. Przede wszystkim do uczniów, skoro św. Łukasz usłyszane od Niej słowa zapisał i przekazał w Ewangelii. Święty Ildefons z tego też powodu nazwał Ją „Ewangelistką Bożą, która wychowała Słowo – Dziecię”. Tylko Ona mogła złożyć świadectwo, jako naoczny świadek wielkich początków Ewangelii. Przekazała tajemnice, które nosiła w sercu, Kościołowi13.
Rogier van der Weyden, Święty Łukasz portretujący Matkę Bożą, ok. 1435–1440, Muzeum Sztuk Pięknych w Bostonie, Wikimedia Commons (domena publiczna).
Późniejsze wieki Kościoła pełne są znaków obecności Maryi ze swymi dziećmi. Różnorakie formy kultu, liczne Jej obrazy, sanktuaria maryjne, setki, a nawet tysiące Jej objawień w różnych regionach świata (szacunki mówią o liczbach od 1000 nawet do 5000) ukazują Jej konkretne macierzyństwo, które pochyla się nad życiem swych dzieci. To znaki wypełnienia Jej posługi, którą otrzymała od swego Syna wiszącego na krzyżu. Przykładem takiego objawienia – przywołującego jako uzasadnienie Jej macierzyństwo – jest ukazanie się w Guadalupe, w Meksyku, św. Juanowi Diego, na górze Tepeyac. Objawiająca się Maryja zwróciła się do niego czułymi słowami: „Mój synku, mój Juanito”. A wobec trudności, jakie św. Juan Diego napotykał w realizacji powierzonej mu misji, Maryja przypominała mu o sile swego macierzyństwa: „Czyż nie jestem tutaj, ja, Twoja Matka? Czyż nie jesteś w fałdzie mojego płaszcza, w zgięciu moich ramion?”14.
Ukrywając się pod fałdami płaszcza naszej Matki, spoczywający w Jej ramionach, z ufnością chcemy spoglądać na różne formy Jej obecności z nami, od Wniebowzięcia po dzisiejszy dzień i dni, które są przed nami. Bo nasza matka jest z nami – na zawsze…
Nie istnieje odrębny, autonomiczny kalendarz świąt maryjnych. Jednak obecność Maryi w życiu liturgicznym Kościoła zaznacza się w ramach celebracji kolejnych wydarzeń z historii zbawienia.
Wsposób wyjątkowy – obszerny i głęboki – Maryja jest obecna w uroczystej celebracji adwentu. To w Kościołach chrześcijańskich okres liturgiczny trwający od nieszporów czwartej z kolei niedzieli poprzedzającej Boże Narodzenie aż do zmierzchu 24 grudnia. W pierwszą niedzielę adwentu rozpoczyna się rok liturgiczny zarówno u katolików, jak i u ewangelików.
Łacińskie słowo adventus jest złożone z dwóch elementów: ad – „do” – i venio – „przychodzę”. Adwent jest więc przyjściem, specyficzną wizytą. Cząstka ad podkreśla, że to nie ma być jedynie „wizyta”, ale „przyjście do” – do nas, do każdego z ludzi, przyjście, które buduje spotkanie osób.
Hans Memling (1433–1494). Adwent i Triumf Chrystusa (fragment) Wikimedia Commons (domena publiczna).
Początki adwentu łączą się z obchodzonymi przez chrześcijan świętami Bożego Narodzenia około drugiej połowy IV wieku. Pierwsze ślady adwentowej liturgii pojawiają się w modlitwach Kościoła hiszpańskiego i galijskiego. Synod w Saragossie w 380 roku polecił wiernym codzienną gorliwą obecność w kościołach, bez opuszczenia chociażby jednego dnia w okresie między 17 grudnia a 6 stycznia. Adwent miał wówczas charakter pokutny i ascetyczny. Inni historycy liturgii wskazują, że obchodzenie adwentu zaczęto w V wieku, gdy biskup Perpetuus z Tours zdecydował, że – począwszy od wspomnienia św. Marcina (11 listopada) do świąt Bożego Narodzenia – należy utrzymywać post trzy razy w tygodniu. Nie jest jednak pewne, czy ta decyzja przekroczyła granice diecezji galijskiej przed VI wiekiem. Właśnie dopiero w VI stuleciu zaczęto obchody adwentu w Rzymie, gdzie przyjął on charakter radosnego oczekiwania na przyjście Pana, bez postów czy innych praktyk pokutnych. Papież Grzegorz Wielki ujednolicił zalecenia dotyczące adwentu, określając jego trwanie na cztery tygodnie, podczas których wierni mają czas na rozmyślanie związane z oczekiwaniem na Boże Narodzenie oraz eschatologiczne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Ostatecznie gregoriańska idea reformy adwentu została przyjęta na synodzie w Orleanie w 999 roku.
Fritz von Uhde (1848–1911). Pokój dziecięcy. Kolekcja Kunsthalle w Hamburgu. Wikimedia Commons (domena publiczna).
W okresie adwentu liturgia często zwraca uwagę na osobę błogosławionej Dziewicy, przypominając kobiety ze Starego Testamentu, które były Jej figurą zapowiadającą posłannictwo, wysławiając postawę pokory i wiary oraz ukazując Jej obecność we wszystkich wydarzeniach łaskawości Bożej. Dodatkowo w pobożności ludowej obecność Maryi jest przywoływana w licznych lokalnych nabożeństwach – np. w nowennie przed świętem Jej Niepokalanego Poczęcia czy przed Bożym Narodzeniem.
Do symbolicznych zwyczajów adwentu należą:
◗ Wieniec adwentowy – w formie okręgu, zbudowany z gałązek choinki, jodły lub sosny, na których umieszcza się cztery świece symbolizujące cztery niedziele adwentu. Każdej niedzieli zapala się kolejną świecę: pierwsza to świeca pokoju; druga – wiary; trzecia – miłości; czwarta – nadziei. Tradycja ustawiania wieńców w domach i w kościołach sięga ok. 1830 roku. Zrodziła się w Niemczech (niem. Adventskranz), a pomysłodawcą tego zwyczaju był protestancki teolog Jan Henryk Wichern, żyjący w Hamburgu. Elementy wieńca symbolizują wspólnotę oczekującą w nadziei, miłości i wierze na przyjście Pana Jezusa. Zielone gałązki są znakiem nadziei, świece – nadchodzącej Światłości, a sam wieniec w postaci kręgu – powracającego cyklu życia. Całość przywołuje kolejne etapy oczekiwania Maryi na Narodzenie Syna.
◗ Kalendarz adwentowy – służący do odliczania dni od pierwszego dnia adwentu lub 1 grudnia do Wigilii Bożego Narodzenia. Pomysł ten zrodził się w XIX wieku wśród niemieckich luteranów. Obecnie jest pielęgnowany w wielu rodzinach chrześcijańskich na całym świecie. Niekiedy ma postać drabiny, po której „schodzi” do ludzi figurka symbolizująca nadchodzącego Jezusa – Maryja jest Jego drogą.
◗ Lampion adwentowy – rodzaj lampki wykonanej w kształcie zamkniętego czworoboku, którego ścianki przypominają mury gotyckich katedr z witrażami i symbolami chrześcijańskimi lub ze scenami biblijnymi. Wewnątrz umieszcza się świecę lub małą żarówkę na baterię. Lampiony zapala się podczas pierwszej części Mszy roratnej, gdy cała świątynia jest pogrążona w ciemności. To symbol z przypowieści Jezusa o roztropnych pannach, które z płonącymi lampionami oczekują na przyjście Oblubieńca (Mt 25,1–13). Ową „mądrą Panną”, najbardziej gotową na przyjście Pana, jest Maryja.
◗ Świeca roratna (roratka) – symbol Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa, prawdziwą Światłość. Umieszcza się ją w prezbiterium obok głównego ołtarza lub ołtarza Matki Bożej. Przewiązuje się ją niebieską lub białą kokardą – symbolem niepokalanego poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
◗ Wędrująca figura Matki Bożej – zwyczaj praktykowany w wielu polskich parafiach. Polega na przenoszeniu figury Matki Bożej z kościoła po roratach do domu, z którego dziecko wylosowało ten przywilej, po wcześniejszym oddaniu do koszyczka przy ołtarzu serduszka z wypisanym dobrym uczynkiem spełnionym konkretnego adwentowego dnia. Najczęściej figurę przyjmuje się na jeden dzień, podczas którego rodzina stara się celebrować tzw. rodzinną liturgię (wspólną modlitwę dzieci i starszych, niekiedy także sąsiadów, różaniec, pogawędkę religijną – czyli domową katechezę, śpiew pieśni adwentowych i maryjnych, czytanie Pisma Świętego). To znak zaproszenia Maryi do domów rodzin z danej parafii.
Cały adwent, jak Stary Testament, zmierza do Chrystusa. Czekanie na Niego wymaga „dobrej widoczności”, aby Go nie przeoczyć pośród wielu obrazów i widoków, z którymi człowiek styka się na co dzień. Stąd zrodziła się idea rekolekcji adwentowych jako czasu „przecierania oczu”, by uczynić swe kroki prowadzącymi w dobrą stronę. Adwent jest bowiem szansą na znalezienie prawdziwej mądrości, która polega na sztuce dobrego życia dającego każdemu człowiekowi prawdziwe szczęście. Bo istotnie człowiek całym swym życiem czeka na niebo. Święty Jan Paweł II uczył: „Jeśli ktoś lub coś każe ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która cię stworzyła, to wiesz także, że w twoim wnętrzu mieszka dusza nieśmiertelna. (…) Całość twojego życia sięga nieskończenie dalej niż jego granice ziemskie: Czeka cię niebo”.
Adwent jest czasem reformy życia i kształtowania w sobie „nowego człowieka” (por. Ef 4,24; Kol 3,10). Liturgia Kościoła wspomaga jednostki w tej zadumie, przybliżając na nowo swym wiernym fundamentalne prawdy wiary, wskazując na jej podstawy i początki. Treści katechizmowe przypominają tajemnicę grzechu pierworodnego oraz jego skutków – jakie nieposłuszeństwo pierwszych rodziców sprowadziło na cały rodzaj ludzki – oraz ukazują Maryję jako wzór i znak pokonania grzechu.
Asta Nørregaard: Pasterka odprawiona we francuskim klasztorze żeńskim. Nasjonalmuseet. Oslo. Wikimedia Commons (domena publiczna).
Cała liturgia adwentu stanowi wezwanie do przeżywania pewnych uzasadnionych postaw chrześcijańskich, takich jak: czujność i radość oczekiwania, nadzieja, nawrócenie i ubóstwo. Czujność i radosne oczekiwanie powinny zawsze cechować chrześcijanina i Kościół. Bowiem Bóg Objawienia jest Bogiem obietnicy, który w Chrystusie ukazał całą swoją wierność wobec człowieka: „Ile tylko obietnic Bożych, wszystkie w Nim są «tak»” (2 Kor 1,20). Przy ostatecznym wypełnieniu się historii wszelkich obietnic Bożych, u kresu czasów, okaże się, że przedmiotem obietnic jest sam Bóg. Człowiek jest wezwany do oglądania Go „twarzą w twarz”, w całym bogactwie Jego łaski (por. 1 Kor 13,8–12). Cała liturgia adwentu rozbrzmiewa obietnicami Boga, przede wszystkim wypowiadanymi głosem Izajasza, który wskrzesza nadzieje Izraela. Liturgia nie jest jednak jedynie wspomnieniem nadziei Izraela i jej wskrzeszeniem, lecz przeżywaniem jej na głębszym poziomie, ze świadomością jej spełnienia. Nadzieja Kościoła jest bowiem spełnioną nadzieją Izraela, wypełnioną w Chrystusie.
Chrześcijanie dobrze wiedzą, że poza czasem, który Grecy określali terminem chronos – czas odmierzany zegarami wodnymi, piaskowymi, słonecznymi czy mechanicznymi lub elektronicznymi, istnieje czas kairos – czas do wyzyskania, skorzystania z niego w najlepszy możliwy dostępny człowiekowi sposób. Kairos to czas dla dobra, zapisania w nim darów dla świata i ludzi.
Refleksja adwentowa wskazuje na Maryję jako Tę, poprzez którą dla ludzi otworzyła się epoka kairos – czasu łaski i zbawienia.
Zwyczajem wschodnim Maryja udała się do domu swej krewnej, Elżbiety, poślubionej Zachariaszowi, która była w stanie błogosławionym, by usługiwać swej kuzynce.
Maryja, brzemienna, odwiedzając św. Elżbietę, na słowa jej powitania – błogosławiące Maryję i nazywające Ją „Matką Pana Mojego” – odpowiedziała wielkim hymnem dziękczynienia, swoją pieśnią pochwalną Magnificat: „Uwielbia dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim” (Łk 1,46–47). To dziękczynienie Maryi za Jej Syna. Wyraża słowa, które zrodziły się w sercu Maryi i przez Nią zostały wyśpiewane. Jest to osobista i spontaniczna modlitwa.
Magnificat jest hymnem matki noszącej dziecko, które jest jednocześnie Przedwiecznym. To tekst, który wzrastał w Niej przez całe życie – zbiera w słowach i wyraża Jej oczekiwanie, połączone z nadzieją Izraela i osobistą radością Matki. To nie jest tekst zapisany jak stenogram pieśni Maryi. Zapewne św. Łukasz oddał jedynie główne myśli, które Maryja po latach mu przekazała, podobnie jak wiele innych szczegółów z lat dziecięcych Chrystusa Pana.
W literaturze biblijnej spotykamy więcej przykładów kantyków, wypowiadanych przez niewiasty w uniesieniu serca. Podobny kantyk wygłasza np. Maria, żona Mojżesza; prorokini Debora, Anna, matka Samuela, czy też Judyta. Kantyk Maryi zawiera wiele śladów biblijnych, a nawet całe frazy z kantyka Anny oraz z Psalmów Dawida. Wskazuje to na fakt, że Maryja była z Pismem Świętym dobrze obeznana, a przynajmniej z psalmami i hymnami, które śpiewano wówczas podczas modlitw.
Jednym z najsłynniejszych i najpiękniejszych hymnów, powstałych we wspólnocie Kościoła – a przez wiele wieków zapomnianych – jest akatyst (niekiedy nazywany akafist – greckie określenie Akathistos). W wolnym tłumaczeniu nazwa ta oznacza: „stoję”, „na stojąco”. To rodzaj hymnu liturgicznego, charakterystycznego dla chrześcijaństwa wschodniego, zwłaszcza dla Kościołów posługujących się językiem greckim. To najwyższy i szeroko znany wyraz pobożności maryjnej w tradycji bizantyjskiej. To modlitewna forma wypowiadania tych prawd maryjnych, które Kościół pierwszych wieków wyznawał i w które wierzył za powszechną zgodą (przed podziałem, tzw. schizmą wschodnią w XI wieku). Źródłem i inspiracją dla tego hymnu były Pismo Święte i doktryna wiary zdefiniowana na soborach ekumenicznych (wspólnych dla całego chrześcijaństwa) w Nicei (325 r.), w Efezie (431 r.) i w Chalcedonie (451 r.) oraz pisma Ojców wschodnich IV i V wieku.
Składa się on z mniejszych form poezji liturgicznej: kondakionów i ikosów – zazwyczaj każdy akatyst zawiera 12 kondakionów i 12 ikosów. Zbiorem akatystów jest akatystarz. Akatyst składa się z 24 strof, z których każda rozpoczyna się kolejną literą greckiego alfabetu.
Poszczególne strofy dzielą się na dwie części: kontakion – krótszy fragment, śpiewany przez chór, pełniący rolę wprowadzenia – kończy się refrenem: „Alleluja!”; oraz ikos – dłuższy fragment będący rozwinięciem tematu kontaku, który jest recytowany, kończy inkantacja: „Witaj, Oblubienico Dziewicza!”. Niekiedy pełna celebracja akatystu trwa kilka godzin, gdyż jest on często przeplatany innymi hymnami i psalmami, podczas których wolno siedzieć.
Pochwała Matki Bożej z Akatystem. Koniec XIV w. Katedra Wniebowzięcia NMP na Kremlu Moskiewskim, Rosja.
I tak np. akatyst ku czci jasnogórskiej Bogurodzicy, w Kondakionie I głosi: „O, Waleczna Hetmanko,/ zwycięską wdzięczności pieśń,/ z niewoli wyswobodzeni, słudzy Twoi,/ niesiem Ci, Bogurodzico./ Ty, która posiadasz moc niezwyciężoną,/ od wszelkich nieszczęść wybaw nas,/ byśmy do Ciebie wołali:/ Witaj, Oblubienico Dziewicza”.
Zaś Ikos I wybrzmiewa słowami: (kantor) „Archanioł z nieba posłan był, by «Witaj»/ Matce Bożej rzekł./ A kiedy ujrzał, że na jego bezcielesny głos/ bierzesz na siebie ciało, Panie,/ stanął w zachwycie, wołając do Niej:/ (wszyscy) Witaj, przez którą jaśnieje radość,/ Witaj, dla której klątwa odpuszczona./ Witaj, która Adama podnosisz z upadku./ Witaj, która od łez uwalniasz Ewę./ Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna./ Witaj, głębino nawet anielskim okiem niezbadana./ Witaj, bo jesteś tronem Króla./ Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy./ Witaj, gwiazdo Słońce nam ukazująca./ Witaj, łono Boskiego wcielenia./ Witaj, przez którą stworzenie się odnawia./ Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje./ Witaj, Oblubienico Dziewicza”.
Jego treścią jest pochwała Jezusa Chrystusa, Świętego Krzyża i świętych zwłaszcza męczenników. Do najsłynniejszych akatystów należy hymn ku czci Bogarodzicy.
Akatyst jest zawsze śpiewany na stojąco, a cappella (bez udziału instrumentów). Najczęściej stanowi część uroczystych nabożeństw, podczas szczególnych okazji, ale może też być odmawiany jako forma indywidualnej modlitwy. We wschodnim roku liturgicznym hymn ten był szczególnie uroczyście wykonywany w piątą sobotę Wielkiego Postu, choć śpiewano go również przy innych okazjach. Był zalecany w pobożności duchowieństwa, mnichów i wiernych. Ceremonia ta odbywa się przed ikoną Matki Boskiej – centralnym miejscem Cerkwi – przy czym przez cały czas trwania nabożeństwa Wrota Królewskie (Carskie Wrota) pozostają otwarte.
Historia akatystu poświęconego Bogurodzicy sięga V wieku. Tradycja jego autorstwo przypisuje św. Romanowi Pieśniarzowi. Treść i melodia hymnu miały być mu objawione w cudowny sposób – podczas snu ukazała mu się Matka Boża, która podała mu do spożycia zwój. To motyw znany z Biblii, z Księgi proroka Ezechiela, który usłyszał słowa: „Weź ten zwój, a zjedz…” (Ez 3,1). Po przebudzeniu św. Roman wyśpiewał zawartą w zwoju pieśń, która stała się hymnem ku czci Bogurodzicy. Łacińska wersja hymnu została zredagowana przez bpa Krzysztofa z Wenecji około 800 roku – wywarła duży wpływ na średniowieczną pobożność na Zachodzie. Polski przekład akatystu ukazał się dopiero w roku 1965. Dokonał go jezuita, ojciec Mieczysław Bednarz SJ.
Po raz pierwszy akatyst wykonano w 626 roku w Konstantynopolu. Miało to miejsce 7 sierpnia, kiedy dzięki opiece Bogurodzicy Konstantynopol został uratowany przed atakiem pogańskich Awarów. Wówczas to bowiem huragan rozpędził nieprzyjacielską flotę, rzucając wrogie statki na wybrzeże, w pobliżu sanktuarium Deipara – Matki Bożej w Blachernach – w dzielnicy Konstantynopola. Ocalała ludność śpiewała wówczas całą noc – na stojąco – hymny pochwalne na cześć Maryi, dziękując Jej w ten sposób za ratunek. Wówczas też dodano do akatystu dziękczynną dedykację: „O Waleczna Hetmanko”.
Współczesne odrodzenie akatystu w liturgii zawdzięczamy papieżowi Janowi Pawłowi II, który podkreślał, że to wspólne dla Kościołów Wschodniego i Zachodniego nabożeństwo może być maryjną drogą prowadzącą do ich jedności. Szczególnym wkładem w odrodzenie akatystu były uroczyste celebracje maryjne w Rzymie z udziałem Ojca Świętego. 7 czerwca 1981 roku akatyst wykonano w Bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie dla upamiętnienia rocznicy Soboru Konstantynopolitańskiego I (381 r.) i Soboru Efeskiego (431 r.). Hymn ten zabrzmiał również w 450. rocznicę objawień Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku, w dniach 10–12 grudnia 1981 roku. W Roku Maryjnym, 25 marca 1988 roku, w Bazylice Santa Maria sopra Minerva Jan Paweł II przewodniczył liturgii jutrzni z akatystem, w obrządku bizantyjsko-słowiańskim. Akatyst został wyraźnie wspomniany przez papieża w bulli Incarnationis mysterium wśród praktyk jubileuszowych dla uzyskaniu odpustu Roku Świętego. Śpiewany w językach: greckim, starosłowiańskim, węgierskim, ukraińskim, rumuńskim i arabskim – stał się motywem celebracji, której przewodniczył Jan Paweł II w dniu 8 grudnia 2000 roku w Bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie, z udziałem przedstawicieli różnych Kościołów bizantyjsko-katolickich.
Na Jasnej Górze akatyst do Bogarodzicy Maryi jest śpiewany w każdą sobotę o godz. 20 w Kaplicy Cudownego Obrazu, w intencji pokoju na świecie. Jego głównym motywem jest udział Matki Bożej w ziemskim życiu Jezusa i Jej nieustanna obecność w Kościele.
W jedynym tekście o Matce Bożej, jaki zostawił św. Paweł, czytamy: „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4,4). W rzymskich katakumbach znaleziono lampę pochodzącą z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Jest na niej umieszczony obraz palmy z jednym owocem. Do tego owocu leci całe stado gołębi, aby go zakosztować. To obraz Maryi i „błogosławionego Owocu Jej żywota”, przez którą wierni otrzymują Zbawiciela. To także istotny motyw akatystu.
1 Dykasteria Nauki Wiary, Mater Populi Fidelis, Roma 4 XI 2025, nr 6.
2 F. Kucharczak, Bóg chce naszego zbawienia, „Gość Niedzielny”, 2025, nr 43, s. 29–31.
3 Por. Franciszek, Codzienne medytacje. Bolesna, uczennica i matka (3 IV 2020), „L’Osservatore Romano” wyd. pol. 2020, nr 5 (422), s. 38.
4 Por. Franciszek, Codzienne medytacje. Bolesna, uczennica i matka (3 IV 2020), „L’Osservatore Romano” wyd. pol. 2020, nr 5 (422), s. 38.
5 Św. Ireneusz z Lyonu, Przeciwko herezjom, III, 22, 4; Św. Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, nr 100, 5–6.
6 K. i H. Kanerowie, Tajemnice Efezu, „Niedziela”, 2025, nr 36, s. 24–25.
7 Opis zaśnięcia Przenajświętszej Matki Boga napisany przez świętego Jana teologa i ewangelistę: w jaki sposób odeszła nieskalana Matka Pana naszego. Panie, pobłogosław, w: Apokryfy asumpcjonistyczne. Apokryfy Nowego Testamentu. T. 1. Ewangelie apokryficzne, red. M. Starowieyski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1980, s. 552–564.
8 Dykasteria Nauki Wiary, Mater Populi fidelis…, dz. cyt., nr 28–29.
9 Św. Ignacy Antiocheński, List do Polikarpa, IV, 1.
10 Por. Dykasteria Nauki Wiary, Mater Populi fidelis…, dz. cyt., nr 34–38.
11 J. Pelikan, Maryja przez wieki, przekł. J. Pociej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012, s. 187–197.
12 Transitus przypisywany Janowi Teologowi, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1. Ewangelie apokryficzne, red. M. Starowieyski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1980, s. 564–565; Opowieść Jana Teologa o uśnięciu Świętej Bogurodzicy, w: tamże, s. 565–572; Transitus przypisywany Melitonowi z Sardes, w: tamże, s. 572–573; Świętego Melitona z Sardes księga o odejściu Dziewicy Maryi, w: tamże, s. 573–580; Transitus przypisywany Józefowi z Arymatei, w: tamże, s. 580–585.
13 T. Jaklewicz, Matka nie konkuruje z Synem, „Gość Niedzielny”, 2025, nr 46, s. 28–30.
14 Dykasteria Nauki Wiary, Mater Populi fidelis…, dz. cyt., nr 43.
