Magia sprzątania - Marie Kondo - ebook + audiobook

29 osób właśnie czyta

Opis

Bałaganiarstwa się nie dziedziczy, nie jest ono także związane z brakiem czasu, to raczej nagromadzenie błędnych przekonań o porządkowaniu.

Autorka prezentuje własną metodę – konMari - na uporządkowanie najbliższego otoczenia, zmianę podejścia do życia i sposobu myślenia. Omawia istotne decyzje, które należy podjąć, aby było to możliwe. Pokazuje, jak skutecznie zmienić nawyki.

W tej książce znajdziesz odpowiedzi na pytania:

  • Jak selekcjonować przedmioty?
  • Jak utrzymać porządek wokół siebie?
  • Jak rozróżnić to, co naprawdę cenne?
  • Jak sprawić, aby przedmioty odnalazły swoje właściwe miejsce?
  • Co zrobić, gdy nie potrafisz niczego wyrzucić?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 193

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału: The Life-Changing Magic of Tidying

Przekład: Magdalena Macińska

Projekt okładki: & Visual/www.andvisual.pl

Redaktor prowadzący: Bożena Zasieczna

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta:Zespół

© JINSEI GA TOKIMEKU KATAZUKE NO MAHO by Marie Kondo. Copyright © 2011 by Marie Kondo.

Original Japanese edition published by Sunmark Publishing, Inc., Tokyo, Polish/English translation rights arranged with Sunmark Publishing, Inc., through InterRights, Inc., Tokyo, Japan, Waterside Productions Inc., CA, USA and Graal Sp. z o.o., Poland

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana jako źródło danych i przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu bez pisemnej zgody posiadacza praw.

ISBN 978-83-7758-983-0

MUZA SA

Warszawa 2015

Wydanie I

PRZEDMOWA

Czy kiedykolwiek sprzątałaś z zapałem, ale wkrótce w twoim domu albo w miejscu pracy znów zapanował bałagan? Jeżeli tak, to pozwól, że podzielę się z tobą receptą na sukces. W tej książce pokazuję, w jaki sposób sprzątnąć przestrzeń, aby życie zmieniło się na zawsze. Sądzisz, że to niemożliwe? Często spotykam się z taką reakcją i nie jestem nią zaskoczona, biorąc pod uwagę fakt, że po sprzątnięciu swojego domu prawie każdy przynajmniej raz, jeżeli nie wielokrotnie, doświadczył „efektu nawrotu”.

Metoda KonMari to prosty i skuteczny sposób na pozbycie się bałaganu raz na zawsze. Zacznij od wyrzucania rzeczy. Następnie starannie zaaranżuj swoją przestrzeń. Wszystko to powinno odbyć się za jednym razem. Jeżeli przyjmiesz taką strategię, nigdy już nie wrócisz do bałaganu. Mimo że podejście to przeczy konwencjonalnym radom, każdemu, kto w pełni zastosował metodę KonMari, udało się utrzymać porządek w domu. Przyniosło to także zaskakujące rezultaty. Uporządkowanie domu wpływa pozytywnie na wszystkie sfery życia, w tym pracę i rodzinę. Poświęciłam 80 procent życia temu tematowi i jestem przekonana, że sprzątanie może przemienić również twoje życie.

Czy brzmi to za dobrze, żeby mogło być prawdziwe? Jeżeli sprzątanie wyobrażasz sobie jako pozbywanie się jednej niepotrzebnej rzeczy dziennie albo doprowadzanie pokoju do porządku po troszeczku, to masz rację. Takie działanie nie wpłynie zbytnio na twoje życie. Jeżeli jednak zmienisz swoje podejście, sprzątanie wniesie w twoje życie diametralne zmiany. Tak naprawdę na tym polega uporządkowanie domu.

Zaczęłam czytać czasopisma dla gospodyń domowych w wieku pięciu lat. Właśnie to zainspirowało mnie w wieku 15 lat do zajęcia się porządkowaniem i odgracaniem przestrzeni, dzięki czemu powstała Metoda KonMari (KonMari to moje przezwisko, które powstało ze zbitki imienia i nazwiska). Obecnie jestem konsultantką i większość czasu spędzam w domach i biurach moich klientów. Udzielam praktycznych rad ludziom, którzy mają trudności ze sprzątaniem, którzy sprzątają, ale wracają do bałaganienia lub też którzy chcą posprzątać, ale nie wiedzą, od czego zacząć.

Ilość rzeczy wyrzuconych przez moich klientów – zaczynając od ubrań, bielizny, przez zdjęcia, długopisy, wycinki z gazet i próbki kosmetyków do makijażu z pewnością przekroczyła milion. To nie jest przesada. Niektórzy z moich klientów za jednym razem wyrzucili 200 45-litrowych worków.

Na podstawie moich doświadczeń ze sztuką organizowania przestrzeni i pomagania niezorganizowanym ludziom osiągnąć porządek, jedno mogę powiedzieć z całym przekonaniem: radykalna reorganizacja domu przekłada się na rewolucyjną zmianę stylu życia i perspektywy na przyszłość. Pozwala zmienić życie. Mówię to z pełną powagą. Oto kilka wypowiedzi, spośród wielu wiadomości, które otrzymuję codziennie od moich byłych klientów:

Po twoim kursie zrezygnowałam z pracy i założyłam własną działalność w dziedzinie, o której marzyłam od dziecka.

Na twoim kursie nauczyłam się rozróżniać, czego potrzebuję, a czego nie. Zdecydowałam się na rozwód. Teraz czuję się dużo szczęśliwsza.

Ktoś, z kim dawno chciałam nawiązać kontakt, odezwał się do mnie.

Z radością donoszę, że od czasu, gdy posprzątałam mieszkanie, znacznie zwiększyłam swoją sprzedaż.

Mój mąż i ja o wiele lepiej się dogadujemy.

Jestem zdumiony, że samo wyrzucenie rzeczy tak bardzo mnie zmieniło.

Wreszcie straciłam trzy kilo.

Od moich klientów bije radość, a po efektach widać, że sprzątanie zmieniło ich sposób myślenia i podejście do życia. Tak naprawdę zmieniło też ich przyszłość. Dlaczego? Na to pytanie odpowiem dokładnie w książce, ale w skrócie można powiedzieć, że kiedy porządkujesz swój dom, porządkujesz jednocześnie swoje sprawy i swoją przeszłość. Widzisz jaśniej, czego potrzebujesz w życiu, a czego nie i co powinieneś robić, a czego nie.

Klientom indywidualnym oferuję zajęcia w domu, a właścicielom firm – w biurze. Są to prywatne, indywidualne lekcje, a jednak wciąż nie brakuje mi klientów. Obecnie jest trzymiesięczna lista oczekujących na zajęcia ze mną i codziennie dostaję zapytania od osób, którym polecił mnie były klient lub które dowiedziały się o kursie od kogoś innego. Jeżdżę z jednego końca Japonii na drugi, a czasem za granicę. Bilety na moje publiczne wystąpienia [dla gospodyń domowych i matek] sprzedają się w jeden wieczór. Jest lista oczekujących, żeby dostać się na bezpośrednią listę oczekujących. A jednak nikt nie wraca do mnie na powtórny kurs. Z perspektywy biznesowej mogłoby to się wydawać fatalnym błędem. A może to właśnie stąd bierze się sekret popularności mojej metody?

Tak jak wspominałam na początku, osoby, które stosują metodę KonMari, nie wracają już do bałaganu. Są w stanie utrzymać porządek, więc nie potrzebują kolejnych lekcji. Od czasu do czasu sprawdzam, jak radzą sobie absolwenci moich kursów. W prawie każdym przypadku nie tylko ich dom i biuro są nadal wysprzątane, ale i wprowadzają tam dalsze usprawnienia. Ze zdjęć jasno widać, że mają po ukończeniu kursu mniej rzeczy, ale także, że zakupili nowe zasłony i meble. Są otoczeni rzeczami, które kochają.

Dlaczego mój kurs zmienia ludzi? Ponieważ proponuję coś więcej niż tylko określoną technikę. Sztuka sprzątania to seria prostych czynności, w czasie których przedmioty są przesuwane z jednego miejsca do drugiego. Obejmuje to umieszczenie rzeczy tam, gdzie powinny być. Wydaje się to tak proste, że nawet sześciolatek mógłby to zrobić. A jednak większość ludzi tego nie potrafi. Kiedy tylko skończą sprzątać, w ich przestrzeń znowu wkracza nieład. Nie jest to kwestia braku umiejętności, chodzi tu raczej o brak świadomości i nieumiejętność skutecznego sprzątania. Innymi słowy, sedno problemu tkwi w myśleniu. Sukces w 90 procentach zależy od naszego nastawienia mentalnego. Poza garstką szczęśliwców, którym organizowanie przychodzi naturalnie, jeżeli nie zajmiemy się tym aspektem, to nawrót nastąpi, bez względu na to, ile rzeczy wyrzucilibyśmy czy też, jak sprytnie wszystko zorganizowali.

W jaki sposób można nabrać właściwego nastawienia? Jest tylko jeden sposób i paradoksalnie dzieje się to przez opanowanie właściwej techniki. Pamiętaj, że metoda KonMari, której poświęcona jest moja książka, to nie tylko zbiór porad na temat sortowania, organizowania i układania rzeczy. To droga do właściwego nastawienia do porządku i stania się osobą, która potrafi go utrzymać.

Nie twierdzę, że wszyscy moi uczniowie opanowali sztukę sprzątania. Niektórzy musieli, niestety, zrezygnować z takiego czy innego powodu przed ukończeniem kursu. Niektórzy zrezygnowali, ponieważ oczekiwali, że wykonam za nich całą pracę. Jako fanatyczka organizowania i profesjonalistka muszę powiedzieć od razu, że niezależnie jak bardzo bym się starała zorganizować czyjąś przestrzeń i jaki wymyśliłabym doskonały system przechowywania rzeczy, nigdy nie zaprowadzę pełnego porządku w cudzym domu. Dlaczego? Ponieważ świadomość danej osoby i jej perspektywa na życie jest o wiele ważniejsza, niż jakakolwiek umiejętność sortowania, przechowywania czy jakakolwiek inna. Porządek zależy od osobistych wartości, którymi chcemy się kierować.

Większość ludzi wolałoby żyć w uporządkowanym i czystym domu. Każdy, kto choć raz posprzątał, chciałby utrzymać ten stan. Wiele osób nie wierzy jednak, że jest to możliwe. Próbują różnych metod, ale wracają do poprzedniego stanu. Jestem jednak przekonana, że każdy jest w stanie utrzymać porządek.

Trzeba jednak zmienić swoje zwyczaje i przekonania na temat sprzątania. Być może brzmi to jak zapowiedź zbyt dużego wysiłku, ale nie martw się. Kiedy skończysz czytać książkę, będziesz chętny i gotowy do działania. Często słyszę, że ktoś mówi, że jest niezorganizowany z natury albo że nie potrafi czy też nie ma czasu. Jednakże bałaganiarstwa się nie dziedziczy. Nie jest ono także związane z brakiem czasu. To raczej nagromadzenie błędnych przekonań o sprzątaniu, takich jak: „najlepiej zająć się na raz jednym pokojem” albo „lepiej sprzątać co dzień po trochu”, lub też „sposób przechowywania zależy od przemieszczania się po domu”.

W Japonii uważa się, że posprzątanie domu oraz utrzymywanie czystości w toalecie przynosi szczęście. Jeżeli twój dom jest zagracony, to efekty szorowania toalety będą minimalne. To samo odnosi się do praktyki feng shui. Dopiero kiedy uporządkujesz dom, twoje meble i ozdoby wrócą do życia.

Kiedy skończysz sprzątać moją metodą, twoje życie zmieni się radykalnie. Doświadczywszy tego, co to znaczy mieć wysprzątany dom, poczujesz, jak twoje życie nabiera blasku. Nie wrócisz do bałaganu. To właśnie nazywam magią sprzątania, porządkowania. Jej efekty są zdumiewające. Nie tylko już nigdy nie będziesz bałaganić, ale i zaczniesz nowe życie. To jest magia, którą pragnę podzielić się z jak największą liczbą ludzi.

Nie posprzątasz, jeżeli nie nauczysz się, jak to robić

Kiedy opowiadam ludziom, że zawodowo uczę innych tego, jak sprzątać, patrzą na mnie z niedowierzaniem. „Czy naprawdę da się na tym zarobić?” – to pytanie pada jako pierwsze. A zaraz potem: „czy ludzie naprawdę potrzebują lekcji ze sprzątania?”.

Na rynku dostępne są zajęcia z gotowania, ogrodnictwa, jogi czy medytacji, ale trudno znaleźć lekcje sprzątania. Uważamy, że sprzątania nie trzeba się uczyć, że jest to czynność nabywana w sposób naturalny. Techniki gotowania oraz przepisy są przekazywane z pokolenia na pokolenie, natomiast nie przekazuje się tajemnej wiedzy o sprzątaniu, nawet w obrębie tego samego gospodarstwa domowego.

Cofnij się myślami do swojego dzieciństwa. Większość z nas było łajanych za nieporządek w pokoju, ale ile z nas rodzice świadomie uczyli, jak sprzątać?

Rodzice wymagali od nas sprzątania, ale ich też nikt nie uczył, jak to należy robić. W zakresie robienia porządków każdy z nas jest samoukiem.

Nauka sprzątania jest zaniedbywana nie tylko w domu, ale i w szkole. Na zajęciach z ekonomiki gospodarstwa domowego w Japonii i na świecie można nauczyć się szycia np. fartucha, ale w ogóle nie poświęca się czasu na naukę sprzątania.

Jedzenie, schronienie i ubranie zaliczane są do najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb, można by więc założyć, że to, gdzie mieszkamy, jest równie ważne jak to, co jemy i nosimy na sobie. A jednak w większości społeczeństw sprzątanie – praca, dzięki której dom nadaje się do życia – jest traktowane z pobłażaniem, ponieważ panuje mylne przeświadczenie, że tę podstawową umiejętność nabywa się poprzez doświadczenie i nie wymaga ona specjalnego treningu.

Czy ludzie, którzy sprzątają od wielu lat, robią to lepiej? Odpowiedź brzmi: „nie”. Dwadzieścia pięć procent moich uczennic to kobiety po pięćdziesiątce, a w większości to osoby, które prowadzą dom od ponad trzydziestu lat, są więc weterankami sprzątania. Jednak czy to sprawia, że sprzątają lepiej niż kobiety, które mają po dwadzieścia kilka lat? Jest na odwrót. Wiele z nich przez tyle lat stosuje konwencjonalne podejście, które nie działa, powodując, że ich domy pękają w szwach od niepotrzebnych przedmiotów, a one same bezskutecznie starają się utrzymać nieład pod kontrolą. Jak można oczekiwać, że będą one umiały sprzątać, skoro nigdy wcześniej nie miały okazji nauczyć się tego?

Nie zniechęcaj się, nawet jeżeli nie wiesz, jak sprzątać skutecznie. Przyszedł czas na naukę. Poznając i stosując metodę KonMari opisaną w tej książce, możesz wydostać się z zaklętego kręgu nieładu.

Posprzątaj raz, a dobrze

„Biorę się za sprzątanie, kiedy już w końcu zdam sobie sprawę, jak bardzo nieporządnie wygląda mój dom, ale ani się obejrzę, a znowu wszędzie panuje bałagan”. Często słyszę taką skargę, a w działach z poradami można znaleźć następującą: „Nie sprzątaj od razu całego domu. W ten sposób nie utrzymasz porządku, a bałagan szybko powróci. Sprzątaj dom po trochu”. Na tę mantrę natknęłam się po raz pierwszy, kiedy miałam 5 lat. Byłam środkowym dzieckiem z trójki rodzeństwa i wychowano mnie w duchu swobody. Mama zajmowała się moją nowo narodzoną siostrą, a mój brat, który był ode mnie dwa lata starszy, był stale zajęty grami komputerowymi. Spędzałam zatem większość czasu pozostawiona sama sobie.

Z czasem moim ulubionym zajęciem stało się czytanie magazynów dla gospodyń domowych. Moja matka prenumerowała ESSE – magazyn, w którym pełno było artykułów na temat wystroju wnętrz, porad o tym, jak usprawnić prace domowe, oraz recenzji produktów. Kiedy tylko magazyn przychodził pocztą, przechwytywałam go ze skrzynki, jeszcze zanim moja matka zorientowała się, że dotarł, zdzierałam opakowanie i zagłębiałam się w jego treść. W drodze ze szkoły do domu lubiłam zatrzymywać się w księgarni i oglądać Orange Page, popularny japoński magazyn kulinarny. Nie byłam w stanie wszystkiego przeczytać, ale magazyny ze zdjęciami pysznych potraw, niezwykłych rad, jak wywabić plamy i oszczędzić pieniądze, były dla mnie równie fascynujące, jak przewodniki po grach dla mojego brata. Zaginałam róg strony, która przyciągnęła moją uwagę i marzyłam o wypróbowaniu porad.

Wymyślałam również w samotności różne gry. Na przykład pewnego dnia po przeczytaniu artykułu o oszczędzaniu pieniędzy, natychmiast rozpoczęłam grę w „oszczędzanie energii”, która polegała na bieganiu po domu i wyciąganiu z kontaktu wtyczek urządzeń, które nie były w użyciu, chociaż nie wiedziałam nic o elektryczności ani o licznikach prądu. Po przeczytaniu innego artykułu napełniłam butelki wodą i włożyłam je do spłuczki klozetowej w ramach „solowego konkursu na oszczędzanie wody”. Artykuły o przechowywaniu rzeczy zainspirowały mnie do przerobienia kartonów na mleko na przegródki do szuflad w biurku oraz do zrobienia stojaka na korespondencję z pustych pudełek po kasetach wideo wetkniętych pomiędzy dwie ścianki mebli. W szkole, podczas gdy inne dzieci bawiły się w berka albo skakały przez gumę, ja wymykałam się do klasy, żeby zmieniać układ półek albo sprawdzić zawartość szafki ze środkami czystości, mrucząc pod nosem coś na temat kiepskich metod przechowywania. „Gdyby tylko ktoś tu zawiesił haczyk w kształcie litery s, dużo łatwiej by się korzystało z tej szafki”.

Jednak był pewien problem, który wydawał się nie do pokonania: niezależnie od tego, ile czasu poświęciłam na sprzątanie, wkrótce każdy kawałek przestrzeni był znowu zagracony. Podziałki z kartonów po mleku szybko zapełniły się długopisami. Stojak na listy z kaset wideo był tak przepełniony listami i gazetami, że spadały na podłogę. Kiedy uczymy się gotować lub szyć, praktyka czyni z nas mistrza, ale chociaż sprzątanie jest także czynnością domową, to niezależnie od tego, ile bym sprzątała, wkrótce wracał bałagan.

„Nic się na to nie poradzi” – pocieszałam sama siebie. „Bałagan po prostu powraca. Jeżeli zrobię wszystko od razu, to się zniechęcę”. Wielokrotnie czytałam to stwierdzenie w artykułach o sprzątaniu i sądziłam, że to prawda. Gdybym miała wehikuł czasu, odwiedziłabym dawną siebie i powiedziała: „To nieprawda. Jeżeli zastosujesz odpowiednie podejście, to nieład nie wróci”.

Większość ludzi myśli o nawrotach w kontekście diet. W odniesieniu do sprzątania także ma sens. Wydawałoby się, że nagła eliminacja nadmiaru przedmiotów będzie miała taki sam efekt, jak drastyczne zmniejszenie liczby kalorii – być może nastąpi chwilowa poprawa, ale nie na długo. To pozory. Z chwilą gdy zaczniesz przesuwać meble i pozbywać się rzeczy, pokój zacznie się zmieniać. To bardzo proste. Jednorazowe, ale gruntowne porządki sprawią, że dom będzie całkowicie wysprzątany. Bałagan wraca w sytuacjach, gdy komuś się wydaje, że posprzątał dokładnie, a tymczasem tylko częściowo poukładał rzeczy. Wysprzątaj dom porządnie, stosując moją metodę, a nieład nie powróci, niezależnie od tego, czy jesteś z natury leniwy i czy jesteś bałaganiarzem.

Sprzątaj co dzień po trochu, a będziesz robić to bez końca

A co zrobić z sugestią, że powinno się codziennie sprzątać po trochu? Chociaż brzmi to przekonująco, nie pozwól się zwodzić. Porządkując dom po trochu, nigdy nie wysprzątasz go całkowicie.

Bardzo trudno jest zmienić zwyczaje i styl życia po wielu latach. Jeśli do tej pory nie wychodziło ci utrzymywanie porządku, to nie wprowadzisz zasady sprzątania codziennie po trochu. Nie da się zmienić nawyków bez zmiany myślenia. A to niełatwe! W końcu niełatwo kontrolować swoje myśli. Istnieje jednak sposób na całkowitą zmianę myślenia o sprzątaniu.

Temat sprzątania przyciągnął moją uwagę w gimnazjum. Natrafiłam wtedy na książkę The Art of Discarding („Sztuka pozbywania się rzeczy”) i kupiłam ją któregoś dnia, wracając ze szkoły, zaintrygowana nieznanym mi tematem. Do dziś pamiętam dreszcz podniecenia, który odczułam podczas czytania w pociągu. Byłam tak pochłonięta lekturą, że prawie przegapiłam swoją stację. Kiedy dotarłam do domu, zaraz poszłam do pokoju ze stosem worków i zamknęłam się na kilka godzin. Mimo że miałam mały pokój, kiedy skończyłam selekcję, zdołałam wypełnić rzeczami 8 worków: ubraniami, których od dawna nie nosiłam, podręcznikami z podstawówki, zabawkami, którymi nie bawiłam się od lat, kolekcją gumek i pieczątek. Dawno zapomniałam o istnieniu większości z tych przedmiotów. Siedziałam bez ruchu na podłodze przez godzinę, wpatrując się z niedowierzaniem w piętrzący się stos worków. „Po co w ogóle ja to wszystko trzymałam?”

Byłam zdumiona, jak inaczej wyglądał mój pokój. Po zaledwie kilku godzinach takiego porządkowania widziałam fragmenty podłogi, które wcześniej były ukryte. Pokój był całkowicie odmieniony, a powietrze wydawało się bardziej rześkie. Mój umysł pracował jaśniej. Zdałam sobie sprawę, że sprzątanie może mieć o wiele większy efekt, niż bym przypuszczała. Pod wpływem zmian, od tego dnia przeniosłam swoją uwagę z gotowania i szycia, które jak dotąd sądziłam, są istotą prac domowych, na sztukę sprzątania.

Sprzątanie przynosi widoczne efekty, a recepta na sukces jest następująca: posprzątaj wszystko za jednym zamachem, a całkowicie zmienisz swoje nastawienie. Przyniesie to głęboką zmianę nie tylko na poziomie emocji, ale i w sposobie myślenia oraz w stylu życia. Moi klienci nie wyrabiają w sobie nawyku stopniowego sprzątania. Każdy z nich uwalnia się od nadmiaru rzeczy w momencie, gdy zacznie maraton sprzątania. Właściwe podejście pozwala zapobiec nawrotowi bałaganu.

To nie pomieszczenia ani też rzeczy są przyczyną powracania bałaganu, a sposób myślenia. Nawet jeżeli początkowy poziom motywacji jest wysoki, to wysiłki z czasem słabną. Jest to spowodowane brakiem poczucia skuteczności i widocznych efektów. To właśnie dlatego sukces zależy od natychmiastowych i wymiernych rezultatów. Wybór właściwej metody i skupienie wysiłku na wyeliminowaniu nadmiaru przedmiotów w krótkim czasie przyniosą natychmiastowe rezultaty, które dadzą ci motywację do utrzymania porządku już na zawsze. Każdy, kto tego doświadczy, niezależnie od tego, kim jest, już nigdy nie powróci do bałaganu.

Dąż do doskonałości

„Nie sil się na doskonałość. Zacznij powoli i wyrzucaj jedną rzecz dziennie”. Te słowa działają jak balsam na tych, którym brakuje wiary w umiejętność sprzątania albo którzy wierzą, że nie mają wystarczająco dużo czasu, żeby dokładnie wykonać zadanie. Na powyższą radę natykałam się w każdej publikacji o sprzątaniu, jaka trafiła w moje ręce. Dałam się na nią nabrać. Nie widziałam jednak długotrwałych efektów sprzątania i zaczynałam wątpić w jego dobroczynną moc. To stwierdzenie wydawało się mieć sens. Doskonałość może na samym początku onieśmielać. Poza tym, tak naprawdę, nie da się osiągnąć doskonałości. Wyrzucając jedną rzecz dziennie, mogłam do końca roku pozbyć się 365 rzeczy.

Byłam przekonana, że odkryłam bardzo praktyczną metodę. Natychmiast więc zaczęłam ją stosować. Otworzyłam szafę i zastanowiłam się, co mogę wyrzucić tego dnia. Zobaczyłam koszulkę, której już nie nosiłam, więc wrzuciłam ją do worka. Zanim się położyłam spać, otworzyłam szufladę biurka i odkryłam zeszyt, który wydawał mi się infantylny. Włożyłam go do torby. Zauważyłam też inny notatnik i pomyślałam, że go nie potrzebuję. Zanim go jednak wyrzuciłam, zatrzymałam się. „Mogę to zostawić i wyrzucić dopiero jutro” – pomyślałam. I rzeczywiście poczekałam do rana. Dwa dni później zapomniałam o sprzątaniu, więc następnego dnia wyrzuciłam dwie rzeczy…

Szczerze mówiąc, nie trwało to dłużej niż dwa tygodnie. Nie jestem typem osoby, która dane zadanie wykonuje powolutku, krok po kroku. Dla osób takich jak ja, które wszystko robią na ostatnią chwilę, takie podejście się nie sprawdza. Poza tym wyrzucanie jednego przedmiotu dziennie, nie zmieni faktu, że robiąc zakupy, potrafię kupić kilka przedmiotów jednocześnie. W rezultacie tempo pozbywania się przedmiotów było wolniejsze od tempa, w którym nabywałam coś nowego i znowu musiałam przyjąć do wiadomości, że moja przestrzeń jest zawalona rzeczami. Wkrótce porzuciłam zasadę wyrzucania jednego przedmiotu dziennie.

Tak więc zaręczam ci na podstawie własnego doświadczenia, że nigdy nie posprzątasz domu, jeżeli angażujesz się połowicznie. Jeżeli, tak jak ja, nie jesteś typem osoby konsekwentnej i pracowitej, radzę ci ten jeden raz za swój cel obrać doskonałość. Wiele osób kwestionuje użyte przeze mnie słowo „doskonałość”, twierdząc, że to cel niemożliwy do osiągnięcia. Ale nie martw się. W końcu sprzątanie to tylko czynność fizyczna. Prace wykonywane w ramach sprzątania można podzielić na dwa rodzaje: podjęcie decyzji, czy coś wyrzucić, oraz gdzie to umieścić. Jeżeli tylko potrafisz to zrobić, możesz osiągnąć doskonałość. Przedmioty można policzyć. Wystarczy spojrzeć na każdą rzecz osobno i zdecydować, czy ją zatrzymać, czy nie, oraz gdzie ją umieścić. Tylko tyle trzeba, żeby wypełnić to zadanie. Doskonałe sprzątanie to nic trudnego i jest możliwe za jednym zamachem. Każdy jest w stanie je zrobić. Jeżeli chcesz uniknąć powrotu bałaganu, jest na to jeden sposób.

Chwila, w której zaczynasz zmieniać swoje życie

Czy kiedykolwiek w noc przed egzaminem nie byłaś w stanie się uczyć i zaczynałaś gorączkowo sprzątać? Przyznaję, że mi się to przydarzyło i to nie raz. Wyrzucałam do kosza stosy papierów zalegających na biurku. Nie mogłam się powstrzymać i zaczynałam układać na półce walające się po podłodze podręczniki i notatki. Wreszcie otwierałam szufladę i brałam się za porządkowanie przyborów do pisania. Zanim się obejrzałam, była już druga w nocy. Ogarniała mnie senność i zrywałam się o 5:00 rano. Dopiero wtedy w stanie paniki otwierałam podręcznik i brałam się za naukę.

Sądziłam, że ten pęd do sprzątania przed egzaminami, to moje dziwactwo, ale po tym, jak spotkałam inne osoby, które robią podobnie, zdałam sobie sprawę, że jest to powszechne zjawisko. Wielu ludzi odczuwa naglącą potrzebę sprzątania, kiedy są pod presją, na przykład przed egzaminem. Jednakże nie chodzi tak naprawdę o sprzątanie pokoju. Tak się dzieje, gdyż „coś innego” wymaga uporządkowania. Mózg domaga się nauki, ale kiedy tylko dostrzega zagraconą przestrzeń, jego uwaga przenosi się na robienie porządku. Tuż po ustaniu kryzysu pęd do sprzątania mija, co jest dowodem na słuszność tej teorii. Kiedy już jest po egzaminach, zapał do sprzątania opada i wszystko wraca do normy. Wszystkie myśli o sprzątaniu ulatują. Czemu? Ponieważ problem, któremu trzeba było stawić czoło – uczenie się do egzaminu – już jest rozwiązany.

To nie oznacza, że sprzątanie pokoju uspokaja zaaferowany umysł. Może ono chwilowo poprawić samopoczucie, ale jest to tymczasowa ulga, gdyż tak naprawdę nie zajęłaś się prawdziwą przyczyną niepokoju. Jeżeli poprzestaniesz tylko na chwilowej poprawie samopoczucia, jaką przynosi posprzątanie fizycznej przestrzeni, nigdy nie rozpoznasz potrzeby oczyszczenia przestrzeni emocjonalnej. Tak właśnie było w moim przypadku. Skupiałam się na chwilowej potrzebie wprowadzenia ładu w pokoju i tak dużo czasu zajmowało mi zabranie się do nauki, że nie uzyskiwałam dobrych ocen.

Wyobraźmy sobie nieuporządkowany pokój. Bałagan nie powstaje sam. To ty, jako mieszkaniec pokoju, bałaganisz. Jest takie porównanie: „Nieuporządkowany pokój podobny jest do umysłu, w którym panuje zamęt”. Ja patrzę na to w ten sposób: nieporządek w pokoju przejawia się nie tylko w fizycznej przestrzeni. Widoczny nieład odwraca naszą uwagę od jego prawdziwego źródła. Bałaganienie odwraca naszą uwagę od prawdziwego źródła chaosu. Jeżeli w czystym pokoju nie czujesz się odprężona, spróbuj zmierzyć się ze swoim poczuciem niepokoju. Łatwiej będzie ci określić jego przyczynę. W uporządkowanym pokoju nie będziesz miała wyboru i będziesz musiała przyjrzeć się swoim wewnętrznym stanom. Widać wtedy wszystkie sprawy, których unikałaś i którym powinnaś stawić czoło. Od momentu, kiedy zaczniesz sprzątać, poczujesz motywację do przestawienia swojego życia na nowe tory. Twoje życie zacznie się zmieniać. To dlatego uprzątnięcie domu powinno odbyć się sprawnie. Pozwoli ci zająć się naprawdę ważnymi sprawami. Sprzątanie to tylko narzędzie, a nie ostateczny cel. Kiedy tylko w domu zapanuje porządek, twoim prawdziwym celem powinno być wprowadzenie upragnionych zmian w życiu.

Eksperci od magazynowania rzeczy to zbieracze

Jaki pierwszy problem przychodzi ci do głowy, kiedy myślisz o sprzątaniu? Wielu ludzi mówi o przechowywaniu rzeczy. Moi klienci często pytają, co i gdzie przechowywać. Rozumiem, skąd bierze się to pytanie, ale niestety, to nie jest sedno sprawy. Określenie „magazynowanie” jest mylące. W artykułach na temat skutecznego przechowywania rzeczy czy też w opisach na pojemnikach do ich magazynowania pojawiają się stwierdzenia, jak prosto można uporządkować rzeczy: „błyskawicznie zorganizuj przestrzeń w domu”, bądź „szybkie i łatwe sprzątanie”. Natura ludzka lubi proste rozwiązania i większość ludzi skwapliwie korzysta z metod przechowywania, które obiecują łatwe sposoby na pozbycie się nadmiaru. Przyznaję, że i ja ulegałam mitowi magazynowania rzeczy.

Jako zapalona czytelniczka poradników dla gospodyń domowych, kiedy tylko czytałam artykuł na temat przechowywania i układania rzeczy, natychmiast starałam się wprowadzić wskazania w życie. Robiłam szuflady z pudełek po chusteczkach i rozbijałam świnkę skarbonkę, żeby kupić zmyślne gadżety do przechowywania rzeczy. W gimnazjum w drodze ze szkoły wstępowałam do sklepu z artykułami do majsterkowania, żeby sprawdzić najnowsze produkty. Kiedy byłam w liceum, zadzwoniłam nawet do twórcy intrygujących przedmiotów i nakłoniłam recepcjonistkę, żeby opowiedziała mi historię ich powstania. Skrupulatnie wykorzystywałam te produkty, żeby zorganizować przestrzeń wokół siebie. Potem podziwiałam moje dzieło, zadowolona z udogodnień, które udało mi się wprowadzić. Na podstawie moich doświadczeń mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że metody przechowywania i układania przedmiotów nie rozwiązują problemu nadmiaru rzeczy. To bardzo powierzchowne rozwiązanie.

Kiedy