Krytyka relatywizmu moralnego. Wywiad z pewnym absolutystą - Peter Kreeft - ebook

Krytyka relatywizmu moralnego. Wywiad z pewnym absolutystą ebook

Peter Kreeft

0,0
29,90 zł

lub
Opis

Nie ma zagadnienia bardziej brzemiennego w skutki dla cywilizacji niż relatywizm moralny. Rezygnacja z obiektywnego systemu wartości i uniwersalnych zasad moralnych, które na przestrzeni wieków stanowiły ostoję cywilizacji, prowadzi ostatecznie do samozagłady. To wszechobecne współczesnemu człowiekowi zjawisko Benedykt XVI nazwał „dyktaturą relatywizmu”. Peter Kreeft w „Krytyce relatywizmu moralnego” w charakterystyczny dla siebie, lekki, a zarazem bardzo logiczny i wręcz druzgocący sposób rozprawia się z relatywizmem moralnym. Zwraca uwagę, że historia nie zna ani jednego przypadku społeczeństwa, które odniosło sukces, odrzuciwszy moralne absolutyzmy. Czy możemy jednak wiedzieć na pewno, co jest obiektywnie dobre, a co złe? Czy te kwestie nie zależą wyłącznie od naszych subiektywnych przekonań, kultury i wychowania? Kreeft odpowiada na te i podobne pytania na temat absolutyzmu moralnego, przedstawiając dobitne dowody na jego prawdziwość i potrzebę jego obecności w życiu społecznym oraz życiu jednostki.


Od wybitnego apologety Petera Kreefta możemy spodziewać się, jak zawsze, wartych przeczytania i wciągających książek. Posiada on niezwykły dar ujmowania głębokich prawd i przekazywania ich za pomocą ciekawej i fascynującej rozmowy, tak jak ma to miejsce tutaj. Raz jeszcze Kreeft nas nie zawodzi.
-    Chuck Colson, autor „Loving God”


W swojej pouczającej i błyskotliwej książce Kreeft proponuje nam śmiałe połączenie emocjonującej rozmowy i solidnej logiki. Nigdzie nie znajdziecie lepszej obrony moralnych absolutyzmów ani bardziej druzgoczącej krytyki relatywizmu niż ta, którą przedstawia Kreeft, nie tracąc przy tym nic ze swego dowcipu. Niezwykle przyjemna i satysfakcjonująca lektura.
-    William K. Kilpatrick, autor  „Why Johnny Can't Tell Right from Wrong”

Peter Kreeft
Apologeta katolicki, profesor filozofii, przez wiele lat wykładowca uniwersytecki w Boston College. Prowadził wykłady także w wielu innych kolegiach, instytucjach edukacyjnych, podczas licznych seminariów. Jest autorem ponad pięćdziesięciu książek, m.in. „Miłość silniejsza niż śmierć”; „Tak czy nie? Łatwe odpowiedzi na trudne pytania dotyczące chrześcijaństwa”; „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o Niebie… ale nie śniło Ci się zapytać”.

Seria Apologetyka
Objawienie jest niezmienne, ponieważ odsłania wieczne prawdy dotyczące natury Wszechświata, ludzi, a nade wszystko Boga. Zmienia się jednak kontekst intelektualny, społeczny i kulturowy, w którym rozbrzmiewa słowo Boga. Dlatego, by prawda chrześcijańska mogła być rozumiana, trzeba wyrażać ją i głosić wciąż na nowo. W niniejszej serii ukazują się książki prezentujące właściwe rozumienie i uzasadnienie wiary. Powstaje ona z myślą o każdym, kto chce poznać racjonalnie uzasadnione argumenty za prawdziwością objawienia.
SERIĘ OPRACOWUJĄ: Wydawnictwo W drodze, które od  1973 roku publikuje treści pomagające łączyć wiarę z codziennością. Fundacja Prodoteo, której misją jest propagowanie stylu życia opartego na wartościach chrześcijańskich, m.in. poprzez popularyzację wiedzy z zakresu apologetyki chrześcijańskiej i znajomości Pisma Świętego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 237

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Wstęp

TYTUŁ

Mam nadzieję, że mój podtytuł nie narzuci nikomu skojarzenia ze znakomitym bestsellerem Anne Rice Wywiad zwampirem. Obawiam się jednak, że może się tak stać, jako że obraz moralnego absolutysty, który utrwalił się w naszych umysłach dzięki mediom, nie bardzo da się odróżnić od obrazu wampira. Jest to coś tonącego w mrokach dogmatyzmu, obciążonego do cna hipokryzją – coś w rodzaju fundamentalistycznego faszysty.

Niech i tak będzie. Jeśli tym właśnie jest absolutysta, to zrobienie z nim wywiadu powinno być tak samo frapujące jak wywiad z wampirem. Tak więc otwieramy nasz szalony teatrzyk. Kupując tę książkę, zyskujesz bilet wstępu do kosmatych głębi psychiki prawdziwego monstrum: straszydła z bagien, bazyliszka czy potwora z Loch Ness. Zatem poznaj ostatniego dinozaura zanim cały gatunek wyginie, tak jak wyginął ptak dodo.

POSTACI DRAMATU

Nie mam pojęcia, jak zaklasyfikować tę książkę: wywiad, rozmowa czy debata? To są dialogi między dwojgiem najbardziej fascynujących i wspaniałych przyjaciół, z jakimi kiedykolwiek miałem szczęście się spotkać.

‘Isa Ben Adam, który udziela tu wywiadu, to czterdziestojednoletni Palestyńczyk, Arab, profesor filozofii na American University w Bejrucie (Liban). Jednakże ja nie mogę nazywać go „profesorem”, bo zawsze nazywałem go „‘Isa”. Spotkaliśmy się w roku 1978, gdy był moim studentem w Boston College. Jest najprawdopodobniej najzdolniejszym studentem, jakiego kiedykolwiek miałem, i z pewnością najbardziej interesującym. Postrzegam go jako złożoną, acz spójną osobowość, noszącą cechy dra Samuela Johnsona, Malcolma Muggeridge’a, Aleksandra Sołżenicyna, G.K. Chestertona, Hilairego Belloca, sędziego Roberta Borka i Alasdaira Mac­Intyre’a.

Nie dość powiedzieć, że umysł ‘Isy jest ostry jak brzytwa. Formidableto słowo, które niesie za sobą całą gamę znaczeń walczących o pierwszeństwo w opisie ‘Isy, ale należałoby je wypowiadać z właściwą frankońską powagą i wzniosłością: „foer-mec-dah-bl”*. ‘Isa niezbyt cierpliwie znosi głupców, z kolei Amerykanie często uznają, że jest dość niegrzeczny i brak mu wrażliwości. Choć jest szorstki, a nawet swarliwy, nie brak mu poczucia humoru. (Przez jakiś czas przebywał w Oksfordzie i podejrzewam, że jego dusza wciąż tam się znajduje.) Wielu ludzi, łącznie z jego rozmówczynią, uważa, że jest arogancki i gdyby nie wycierpiał wiele jako młody człowiek, to zapewne byłby twardy jak z żelaza. Jednak moim zdaniem ‘Isa jest wystarczająco pokorny, by nie zważać na to, jak on sam się prezentuje albo zapomnieć o swojej „personie” i atakować dane zagadnienie czy dany argument jak wojownik. Gdyby ludzie byli żywiołami, ‘Isa byłby ogniem. (Może dlatego tak kocha wodę i morze.)

Przeprowadzająca wywiad Liberty („Libby”) Rawls jest dziennikarką, którą określa się jako „classy, sassy Black feminist” (arogancka czarna feministka z klasą**). Libby przeżyła równie wiele, co ‘Isa przemyślał, zarówno jako żona, pracownik socjalny (psycholog), instruktorka surfingu, aktorka, alkoholiczka, prywatny detektyw, jak i dziennikarka. Zna ‘Isę od roku 1978, gdy oboje wraz z siedmioma innymi osobami wynajmowali wspólnie dom w Nahant w Massachusetts. Zarówno Libby, jak i ‘Isa są dłużnikami właścicielki – Marii Kirk – która ocaliła im życie. Ale to inna historia.

W domu pani Kirk Libby i ‘Isa prowadzili ze sobą wiele rozmów – mówiąc ściśle, wiele gorących sporów kończących się dużo częściej trzaśnięciem drzwiami niż sylogizmem. Oboje są dziś profesjonalistami w swoich dziedzinach, ale ich osobista historia wciąż daje o sobie znać. Ta okoliczność została jednak przeze mnie przewidziana i dokładnie przemyślana, uznałem bowiem, że osobisty ton doda samej rozmowie nieco dramaturgii. Zatem do tego, aby nagrali ten wywiad, zdołałem ich namówić, uciekając się do przekupstwa, czyli oferując im tygodniowy pobyt w czteropokojowym, pięknym, wiktoriańskim, przytulnym domku („Purpurowy Anioł”), znajdującym się na najpiękniejszej z wysp świata (Martha’s Vineyard), gdzie będą mogli oboje pływać, łowić ryby, żeglować i surfować do woli.

Wywiady zostały nagrane w lecie 1998 roku, następnie dokonano transkrypcji i tak powstała ta książka, przy czym nic tu nie zostało dodane ani ujęte. Jest to zatem raczej spór dwojga przyjaciół niż typowy dziennikarski wywiad z celebrytą, kiedy to dziennikarz jest harfą eolską, pieskiem kanapowym albo na odmianę padlinożercą. Libby nie gra w tej samej lidze, co ‘Isa, jeśli chodzi o debatę filozoficzną, ale nie jest też zwykłym „pismakiem”. Ma bystry umysł, a jej pytania są szczere i trafiają w sedno. Są to pytania dotyczące moralnego absolutyzmu, które zadaje sobie większość ludzi, bez względu na to, czy są czytelnikami Państwa Platona, czyŻycia na Gorąco.

TEMAT

Tematem dyskusji jest pytanie: Czy istnieją absolutne wartości i zasady moralne***? Te rozmowy spotkają się z wielkim zainteresowaniem trzech grup ludzi:

Wszystkich, którzy są zdolni uzmysłowić sobie, że sprawa ta może okazać się jednym z najważniejszych i najbardziej praktycznych zagadnień naszych czasów, ponieważ powoduje największą zmianę w życiu nas wszystkich. Nic tak radykalnie nie odróżnia kultury nowoczesnego Zachodu od wszystkich innych kultur w ludzkiej historii, włączając w to tak samo przednowoczesny Zachód, jak i współczesne niezachodnie kultury – czy to islam, czy komuniści, czy kultury „pierwotne”. Przeważająca liczba intelektualnych liderów naszej kultury uważa, że absolutyzm moralny wszystkich pozostałych kultur jest nie tylko błędny, ale również groźny, podczas gdy owe pozostałe kultury, na odwrót, uważają nasz relatywizm i sceptycyzm odnoszący się do ich moralnych zasad nie tylko za błąd, ale także za zagrożenie – tak jak zagrożeniem jest olbrzym pozbawiony sumienia. Dlatego każdy pobożny (lub nie) muzułmanin nazywa Amerykę „wielkim Szatanem”.

Wszystkich, którzy zastanawiają się, jakie dające się przyjąć logiczne argumenty (w odróżnieniu od przesądów, lęków i ciasnoty umysłu) mógłby sformułować absolutysta w obronie jego przestarzałej filozofii. ‘Isa Ben Adam może mieć rację albo też może się mylić, ale z pewnością jest bardzo precyzyjny i inteligentny.

Wszystkich zainteresowanych psychologicznym wymiarem tego zagadnienia, ponieważ dwa prezentowane stanowiska zostały tu ucieleśnione jako dwie różne osobowości, typowe, jak się zdaje, dla tych dwóch różnych filozofii. Przeprowadzająca wywiad Libby jest liberalna, sceptyczna, tolerancyjna i ma otwarty umysł. Absolutysta określiłby zapewne jej filozofię jako rozwodnioną. Osoba, z którą przeprowadza się tu wywiad, jest bardzo konserwatywna, ma zdecydowane poglądy i nie godzi się na kompromisy. Relatywista zapewne nazwałby takiego człowieka wyzbytym tolerancji „dogmatykiem”. Pominąwszy wzajemne uszczypliwości, obie te postaci łączy o wiele większa przyjaźń i wzajemny szacunek, niż ma to miejsce w przypadku dwóch stron sporu reprezentowanych przez owych dwoje rozmówców. Oboje też czują się we własnym towarzystwie o wiele lepiej w realnym życiu (w domu, na plaży, na łódce), niż to jest widoczne w ich rozmowach.

* Formidable – ang./fr. – świetny, potężny, doskonały, niesamowity. Autor sugeruje, że francuska wymowa tego słowa (z gardłowym „r”) nadaje temu określeniu szczególny, szlachetny wydźwięk (przyp. tłum.).

** „Classy, sassy Black feminist” – dosł. „arogancka czarna feministka z klasą”. Na gruncie kultury amerykańskiej ta definicja charakteryzuje grupę kobiet (Afroamerykanek) o określonych, zdecydowanych poglądach. W nieco prześmiewczej konwencji przyjętej przez autora określenie to nie razi, jest raczej pochlebne wobec postaci „ostrej kobiety”, jak powiedzielibyśmy po polsku (przyp. tłum.).

*** Autor używa terminu „absolutism” lub w liczbie mnogiej „absoluts”. W przekładzie na język polski „absolutyzm/y” oznaczają sądy lub wartości obiektywne, których „absolutny” charakter opiera się na uznaniu istnienia Absolutu (Boga) jako źródła obiektywnych sądów i wartości (absolutów) (przyp. tłum.).

ROZMOWA 1Waga moralnego relatywizmu:Czy rzeczywiście jest „przekleństwem dla duszy i końcem nas jako gatunku”?*

LIBBY:Nasza pierwsza rozmowa powinna dotyczyć samego zagadnienia jako takiego – co to jest moralny absolutyzm i dlaczego uważasz, że to takie ważne, by w ogóle o tym myśleć. Potem wgryziemy się w samą materię sprawy, czyli w precyzyjne argumenty, wszystkie pro i kontra. Najpierw jednak, przygotowując aperitif, wzmocnimy apetyt na czekającą nas sztukę mięsa.

‘ISA: Nie po to, by wzmocnić apetyt, ale by zaoszczędzić czas…

LIBBY:Co przez to rozumiesz?

‘ISA: To jest „czas naszego życia”. Głupotą jest marnowanie go na sprawy drugorzędne. William James, jeden z waszych najsensowniejszych filozofów, nauczał, że większość kwestii, nad którymi łamią sobie głowy filozofowie, nie jest warta poświęcanego im czasu, ponieważ nie wnoszą one żadnej zmiany. Oto jego kryterium: Czy to robi różnicę dla naszego doświadczenia, jeśli daną ideę uzna się za prawdziwą albo błędną? Jeśli nie, to dana idea, nie czyniąc rzeczywistej różnicy, nie może być prawdziwa w żadnym znaczącym sensie. Nie marnujmy zatem czasu, bo to rozmienianie się na drobne albo dyletantyzm.

LIBBY:Pragmatyczne kryterium prawdy. Tak, to lubię. Prawda w rzeczywistości oznacza relewantność.

‘ISA: Nie, nie oznacza. Nie zrozumiano tu Jamesa i ty też go nie rozumiesz. Prawda oznacza prawdę, a relewantność oznacza relewantność. Ale tylko niektóre prawdy są relewantne i jedynie one są warte tego, by poświęcać im czas. I to tu James miał rację. Tak samo ty. A więc najpierw upewnijmy się, że ta prawda rzeczywiście ma dla nas znaczenie albo jest ważna.

LIBBY:Tego właśnie ma dotyczyć nasza pierwsza rozmowa: Dlaczego mamy myśleć o tej abstrakcyjnej kwestii? Dlaczego to takie ważne dla nas wszystkich, dla naszego życia? Jednak czy mogę zadać to pytanie po mojemu? To znaczy tak, jak zadałaby je dzisiaj ta większość ludzi, której nie stanowią profesorowie.

‘ISA: Nie musisz prosić o pozwolenie, po prostu pytaj.

LIBBY:Zatem chciałabym zacząć od przyjrzenia się moralnemu absolutyzmowi bardziej od strony społecznej niż filozoficznej. Zdajesz sobie doskonale sprawę z aktów przemocy, które zachodzą w państwach islamskich takich jak Iran i Irak, czy też z wojen na tle religijnym w Libanie, Syrii i Palestynie. Myślę, że większość Amerykanów i Europejczyków uznaje moralny absolutyzm za sprawę alarmującą, ponieważ widzą tu związek. Pozwól mi wyjaśnić, dlaczego większość Amerykanów boi się moralnego absolutyzmu, a wtedy będziesz mógł odnieść się do tych lęków. Moim zdaniem większość Amerykanów widzi w świecie dwa rodzaje państw: państwa wolne – pluralistyczne demokracje – i państwa monolityczne, które forsują swoją wersję moralnego absolutyzmu, rodzaj oficjalnej ortodoksji – czy to islamskiej, czy komunistycznej, czy katolickiej, czy jakiej bądź. Te monolityczne państwa nie tolerują odmiennych poglądów, pluralizmu ani różnorodności. Ja tu nie mówię, że nie ma poważnych problemów w wolnych i demokratycznych państwach. Wszyscy to znamy – przestępczość, ubóstwo, rasizm i przemoc domowa, do tego ta ogromna liczba ludzi popadających w depresję. Ale większość Amerykanów widzi o wiele większe problemy w społeczeństwach absolutystycznych. Dlatego optują za pluralizmem, wolnym społeczeństwem, mimo wszystkich tych ważnych i trudnych kwestii, które niesie ze sobą tak wielka wolność. A my odnosimy się do tego wszystkiego, nie domagając się zniesienia wolności, pluralizmu i tolerancji, które być może przyczyniają się do zwiększenia wspomnianych problemów, ale postulując ulepszenie edukacji, prawa i programów socjalnych walczących z ubóstwem, przemocą, narkotykami, niechcianymi ciążami i innymi kwestiami społecznymi. My próbujemy zalepiać dziury w naszej łajbie, a nie z niej wyskakiwać i wskakiwać do łajby pod tytułem „Absolutyzm” – jakikolwiek by on był, czy to chrześcijański, czy żydowski, czy islamski, czy komunistyczny. Nie zgadzasz się z tą wizją? Wiem, że się zgadzasz. Ale jak ty, jako moralny absolutysta, odnosisz się do tych lęków? Widzisz, Amerykanie nie podchodzą do zagadnienia absolutyzmu w kategoriach abstrakcyjnej logiki i filozoficznych argumentów, ale w kategoriach danych socjologicznych, a to jest konkret, który widać gołym okiem, gdy patrzy się na społeczeństwo. A więc co ty, jako filozof, masz do powiedzenia na temat tych danych?

‘ISA: Naprawdę chcesz, bym zaczął się spierać zamiast po prostu przedstawić wagę zagadnienia?

LIBBY:Nie. Tylko po pierwsze wyjaśnij, jak ty widzisz społeczną wagę tego zagadnienia?

‘ISA: Dlaczego „po pierwsze”? To nie jest pierwsze, to jest drugie.

LIBBY:Drugie? Względem czego? Filozofii?

‘ISA: To jest drugorzędne dla ludzi, dla konkretnych osób. Społeczeństwo jest tworzone przez ludzi, składa się z ludzi i jest tworzone dla ludzi. A może nie pamiętasz formuły prezydenta Lincolna: „rządy ludu, sprawowane przez lud i dla ludu”?

‘ISA: A co jeśli ja nie uważam, że grupa powinna stać na pierwszym miejscu przed jednostką?

LIBBY:Ja tylko proszę, żebyś w pierwszej kolejności odniósł się do kwestii społecznej. Nie prosiłam cię, byś uważał, że społeczeństwo rzeczywiście stoi albo powinno stać na pierwszym miejscu. To po prostu pytanie – takie, jakie według mnie ma większość Amerykanów.

‘ISA: Dobrze, przyjrzyjmy się temu. Zacznijmy w… Ausch­witz. Oto owoc moralnego relatywizmu. Czy to jest dla ciebie wystarczająco relewantne?

LIBBY:Nie wykazałeś żadnego związku, rzuciłeś po prostu oskarżenie, arbitralnie oskarżyłeś o Auschwitz twojego ulubionego chłopca do bicia – moralny relatywizm. A dlaczego nie oskarżyć o to moralnego absolutyzmu?

‘ISA: Chcesz konkretnych dowodów? Pozwolę zatem, by na tę kwestię odpowiedział Mussolini, który był kimś w rodzaju filozofa. Posłuchaj, co napisał: „Wszystko, co powiedziałem i czego dokonałem w ostatnich latach to relatywizm kierowany intuicją. […] Jeśli relatywizm oznacza lekceważenie dla ustalonych kategorii i dla ludzi, którzy utrzymują, że są nosicielami obiektywnej, nieśmiertelnej prawdy […], to nie ma nic bardziej relatywistycznego niż poglądy faszystowskie i faszystowskie działanie […]. Z faktu, że wszystkie ideologie mają równą wartość, że wszystkie ideologie są po prostu fikcjami, nowoczesny relatywista wyciąga wniosek, że każdy ma prawo tworzyć dla siebie swoją własną ideologię i próbować ją narzucić innym z całą mocą, na którą go stać”. To z Mussoliniego, Diuturna, s. 374–377.

LIBBY:Ale Ameryka to nie faszyści i nie Auschwitz. Czy chcesz może powiedzieć, że właśnie tak?

‘ISA: Nie, ale mówię, że Ameryka czerpie z filozofii, która kiedyś w Niemczech doprowadziła do Auschwitz.

LIBBY:Jak? Czy widzisz, by tu działo się Auschwitz?

‘ISA: Nie, to był relatywizm w wersji hard. Tu prowadzi to do Nowego wspaniałego świata – do relatywizmu w wersji soft.

LIBBY:Przykro mi, ale muszę powiedzieć, że jak dotąd jestem mocno zawiedziona. Myślałam, że ta rozmowa zmierza ku czemuś, co ma przypominać debatę albo przynajmniej uniwersytecki wykład, gdzie musiałbyś udowodnić różne sprawy i je wyjaśnić. A to brzmi na razie bardziej jak demagogia – wyzwiska zamiast logicznych argumentów, przykładów i danych. Myślałam, że zamierzasz poruszać się w obrębie nauki i logiki…

‘ISA: Zamierzam. Oto logiczny argument dla ciebie – oparty na olbrzymich historycznych danych. Współczesny Zachód jest pierwszym w historii społeczeństwem, którego myślowe autorytety to moralni relatywiści. Nigdy w całej historii żadne społeczeństwo nie przetrwało, jeśli nie odrzuciło moralnego relatywizmu i nie uwierzyło w moralne absoluty. Nigdy nie było i nie ma społeczeństwa relatywistów, podobnie jak nie ma społeczeństwa solipsystów. Dlatego to społeczeństwo albo stanie się wyjątkiem od uniwersalnego prawa historii, albo wyrzeknie się swojego relatywizmu i przetrwa, albo będzie się upierać przy swoim relatywizmie i zginie.

LIBBY:I mówiąc „to społeczeństwo”, masz na myśli…?

‘ISA: Mam na myśli współczesny Zachód – demokratyczną, pluralistyczną, zsekularyzowaną, naukową, technologiczną, industrialną, postoświeceniową cywilizację. Geograficznie to jest Europa i jej dawne kolonie. Teologicznie to społeczeństwo odstępców od chrześcijaństwa.

LIBBY:A więc widzisz tu raczej zagadnienie religijne niż społeczne?

‘ISA: Ależ oczywiście, że to jest zagadnienie religijne.

LIBBY:Bo ma religijne przyczyny, założenia wyprowadzone z wiary…

‘ISA: Bo ma religijne skutki, religijne konsekwencje. By zacytować C.S. Lewisa z Trucizny subiektywizmu, relatywizm „z pewnością pośle do diabła nasze dusze i unicestwi nasz gatunek”. Przy okazji, miej na uwadze, że oksfordzcy filozofowie nie są skłonni do przesady.

LIBBY:I ty się z tym zgadzasz?

‘ISA: Tak.

LIBBY:Dlaczego Lewis myśli, że to „pośle nasze dusze do diabła”?

‘ISA: Bo Lewis był chrześcijaninem, a zatem nie mógł nie zgodzić się z nauczaniem Jezusa i wszystkich proroków obecnych w Jezusowej żydowskiej tradycji, a później, także w tradycji islamu…

LIBBY:Z jakim nauczaniem?

‘ISA: Z nauczaniem o tym, że aby ocaleć, aby pójść do nieba, musisz uznać i wyznać swoją grzeszność. Jednak nie możesz tego zrobić, jeśli nie wierzysz w grzech, a nie wierzysz w niego, jeśli nie wierzysz w rzeczywiste moralne prawo, ponieważ grzech oznacza nieposłuszeństwo wobec prawa. Moralny relatywizm eliminuje to prawo, więc też i grzech, a co za tym idzie również uznanie i wyznanie swojej grzeszności, a w konsekwencji także zbawienie.

LIBBY:Wow! W takim razie nasi mili psychologowie nie ocaleją?

‘ISA: Nie, jeśli się nie nawrócą.

LIBBY:Wow! A mogę o tym powiedzieć mojemu zaprzyjaźnionemu psychologowi na podstawie autorytetu profesora ‘Isy Ben Adama?

‘ISA: Nie, ale na podstawie autorytetu mojego imiennika. Przecież to Jezus powiedział: „Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

LIBBY:I zgadzasz się też, że moralny relatywizm „unicestwi nasz gatunek”?

‘ISA: Tak, chociaż to nic takiego w porównaniu z wiecznym zatraceniem naszych dusz.

LIBBY:Nic takiego! Ale ten temat zostawię na później. Powiedz mi raczej, dlaczego cały gatunek, a nie tylko jedną cywilizację, która w to wierzy. Mówiąc wprost, cywilizację białego mężczyzny Zachodu?

‘ISA: W odróżnieniu od cywilizacji czarnej kobiety Wschodu?

LIBBY:Jeśli tak ci się to układa.

‘ISA: Bo nie ma społeczeństwa nazwanego cywilizacją czarnej kobiety Wschodu.

[LIBBYmamrocze coś pod nosem.]

LIBBY:Pozwól, że zapytam cię raz jeszcze: Dlaczego cały nasz gatunek?

‘ISA: Bo cały wasz gatunek staje się cywilizacją Zachodu…

LIBBY:„Wasz” gatunek? Mówisz jako outsider?

‘ISA: Czy to ma być rozmowa, czy debata?

LIBBY:Dobrze, rozmowa. A zatem widzisz tu coś w rodzaju zachodniego kulturowego imperializmu maszerującego przez świat?

‘ISA: Wszyscy to wiedzą. Od Zambii po Chiny, wszędzie usłyszysz teraz amerykańską muzykę…

LIBBY:Masz na myśli rock?

‘ISA: Tak.

LIBBY:I rap?

‘ISA: Mówiłem o muzyce.

LIBBY:Ha! Uważasz, że świat się skończy, jeśli każdy kupi sobie dżinsy od Calvina Kleina?

‘ISA: Nie, ale uważam, że świat się skończy, jeśli każdy kupi sobie seks od Calvina Kleina.

LIBBY:Czyli widzisz amerykańską kulturę jako rodzaj raka z przerzutami, który toczy cały glob?

‘ISA: Tak. Nie boję się dosadnych metafor.

LIBBY:Zdążyłam to zauważyć.

‘ISA: W zasadzie to nazywam Amerykę Drakulą, a wszystkie inne kultury jego ofiarami, które coraz bardziej bledną. Jeszcze trochę, a ujdzie z nich cała krew.

LIBBY:To znaczy, że ty jesteś doktorem Van Helsing? A co jest tym drewnianym kołkiem, którym przebijesz serce Drakuli?

‘ISA: Nasza rozmowa, a raczej przywoływane argumenty. Albo nawet obalenie relatywizmu. Jeśli ta rozmowa zostanie kiedykolwiek opublikowana, dostarczy tysięcy małych drewnianych kołków tysiącom małych doktorów Van Helsingów, którzy to przeczytają. Każdy może zabić Drakulę. Dokona tego moc prawdy, a nie moc osoby. Moc światła. Podnieś roletę i pozwól światłu słońca, by wpadło do wnętrza, a Drakula osłabnie, zacznie skamleć i umrze.

LIBBY:Czy nie uważasz, że twój apokaliptyczny scenariusz rozmija się z faktami? Spójrz na Amerykę. Ten Dracula, jak mówisz, jest jednym z najbardziej religijnych państw na świecie. Połowa ludności Ameryki chodzi do kościoła, a 95% wierzy w Boga. Ameryka jest bardziej religijna niż niemal jakikolwiek inny kraj.

‘ISA: Tak, i jest w nim także więcej broni, więcej samobójstw, więcej aborcji, więcej rozwodów, więcej narkotyków, więcej pornografii, więcej dzieci bez ojców niż niemal w jakimkolwiek innym kraju.

LIBBY:I jak to jest możliwe? Czy to nie obala roszczeń religii? Czy religia nie powinna być lekarstwem na wszystkie te społeczne choroby?

‘ISA: Nie, jeśli religia jest tak samo relatywistyczna jak społeczeństwo. Nie, jeśli lekarz jest tak samo chory jak pacjent. Bóg stworzony na modłę tego świata nie może świata zbawić. Widzisz, religia Ameryki chce, byś poczuła się dobrze i komfortowo, a nie chce szokować cię lub tobą wstrząsać.

LIBBY:A ty wolisz szokowanie i wstrząs?

‘ISA: To nie jest kwestia tego, co ja wolę. Taka jest natura rzeczy, wpisana w nie same. Widzisz, ja jestem po prostu realistą i myślę logicznie. Jeśli zapadamy się w ruchomym piasku, nie wydobędziemy się na powierzchnię, ciągnąc siebie samych za własne cholewy. Religia własnej roboty nie podniesie człowieka ani o cal w górę. Jeśli sami robimy sobie religię, wpuszczamy w nią nasze własne zarazki. Zatem przez sam proces radzenia sobie z naszą chorobą zarażamy się coraz bardziej. To tak jakbyśmy wynaleźli igłę, która ma nas wyleczyć z naszej choroby, ale to jest nasza igła, więc przenosi na sobie nasze zarazki. To znaczy, że w samym akcie podawania szczepionki z religią własnej roboty, wszczepiamy w siebie jeszcze więcej naszej choroby.

LIBBY:A więc myślisz, że religie robimy sobie sami?

‘ISA: Wiele z nich tak. I spójrz na rezultaty.

LIBBY:Jakie rezultaty?

‘ISA: Krótko? Babel.

LIBBY:Opowieść o Wieży Babel?

‘ISA: Tak. Babel, Babilon, Baal, pogaństwo, współczesne pogaństwo, bóg zrobiony na nasze podobieństwo. Wszystko to zmierza ostatecznie do tego samego rezultatu.

LIBBY:Jakiego?

‘ISA: Przeczytaj 10 rozdział Księgi Rodzaju. Opowieść o Wieży Babel. Wieża runęła i wtedy przyszedł Abraham.

LIBBY:Abraham?

‘ISA: Powołany przez Boga. Najpierw człowiek próbował wspiąć się o własnych siłach do Boga, budował cywilizację na ludzkich fundamentach – to znaczy Wieżę Babel. Wydawało się, że dosięgnie nieba. Zawaliła się jednak, ponieważ jej ludzkie fundamenty były zbyt słabe na tak długą podróż. Wtedy Bóg zszedł do Abrahama z rzeczywistą religią. To jakby wieża Babel postawiona do góry nogami. To jest początek tego, co Nowy Testament nazywa Nową Jerozolimą, rzeczywista Wieża, która pochodzi od Boga z nieba. Działa, ponieważ jej fundamenty są w niebie. Bóg może zbudować most sięgający ziemi, ale ziemia nie może zbudować nic, co sięgałoby nieba.

LIBBY:Nie widzę tak naprawdę ku czemu prowadzi ta twoja opowieść. Jak to się ma do moralnego relatywizmu?

‘ISA: Moralny relatywizm zaprzecza istnieniu absolutnego prawa dla człowieka. Mówi, że dobro i zło stwarzamy sobie sami. Jego moralność i jego religia jest wieżą Babel. Jak możesz tego nie widzieć?

LIBBY:A więc utożsamiasz moralność i religię? Uczciwy ateista nie może być dobry?

‘ISA: Nie, nic takiego nie mówię. Uczciwy ateista, który szuka prawdy i dobra, znajdzie je. Zaś teista, który tego nie robi, nie znajdzie.

LIBBY:„Szukajcie a znajdziecie”?

‘ISA: Tak. Poszukujący zrobił już pierwszy krok. Szukać znaczy kochać. To jest serce albo wola, która kocha. Serce poszukującego jest już nawrócone – zakochało się w prawdzie i dobru. Teraz następuje drugi krok – znalezienie, czyli nawrócenie głowy. Ono przyjdzie, jeśli pierwszy krok już został wykonany.

LIBBY:Rozumiem.

‘ISA: Natomiast wierzący, który zna prawdę i dobro w swojej głowie, ale który nie kocha ich w swoim sercu i w swoim życiu – nie chce się im poddać. Chce je dostosować do swoich pragnień, do tego, co jego serce rzeczywiście kocha, czego chce i czego szuka. Utraci nawet prawdę i dobro, które już posiadł, przez to, że dostosuje je do samego siebie, do swoich pragnień, żądań, serca, woli. Taki ktoś nie chce poddać swojego serca prawdzie. To jest istota wszystkich prawdziwych religii: poddanie serca Bogu i temu, czym On jest – prawdzie i moralnemu dobru. To dlatego mówię, że uczciwy i kierujący się moralnością ateista jest człowiekiem religijnym, a chodzący do kościoła relatywista nim nie jest. Ateista rzeczywiście chce poddać się prawdzie, on tylko nie wie, czym jest prawda. Z kolei chodzący do kościoła relatywista otrzymał prawdę, ale ona mu się nie podoba, nie chce się jej poddać, nie chce nawrócić swojego serca i życia ku niej. A zatem decyduje się ją zmienić, zamiast pozwolić, by to ona zmieniła jego. On chce śpiewać: IDid It My Way [Zrobiłem to po swojemu]**. Widzisz różnicę? Oto dlaczego Jezus powiedział, że szukający znajdują i dlaczego Paweł powiedział greckim filozofom w Atenach, że oni już czczą prawdziwego Boga, którego Paweł dopiero im objawi. Choć ci poganie mieli wielu fałszywych bogów, wciąż szukali prawdziwego Boga. A zatem Paweł mówił: „Boga, którego wy czcicie, ja wam teraz głoszę”***. Oni już poddali swoje serca, teraz przyszedł czas na ich umysły. Nowoczesny, chodzący do kościoła relatywista jest, jak widzisz, czymś dokładnie na odwrót. Jego umysł zna prawdę, ale jego serce nie kocha jej, nie poddaje się jej, a więc ją porzuca, zamienia ją na wygodne, relatywistyczne kłamstwo, któremu nie musi się poddawać. W ten sposób rezygnuje nawet z poznania prawdy. To jest zasada „rzeczy pierwszych”: postaw na pierwszym miejscu rzeczy pierwsze, a to, co drugie pójdzie za nimi. Jeśli tego nie zrobisz, utracisz także rzeczy drugie.

LIBBY:A „rzeczy pierwsze” to umiłowanie prawdy?

‘ISA: Tak.

LIBBY:A „rzeczy drugie” to wiedza o niej?

‘ISA: Tak.

LIBBY:A to ma związek z moralnością?

‘ISA: Nie widzisz związku? Umiłowanie obiektywnie prawdziwej moralności, moralnej prawdy – oto co odrzuca relatywizm. Moralny relatywizm przeczy najpierwszej z pierwszych rzeczy, podstawie wszelkiej moralności. Dlatego jest on tak destrukcyjny. To nie jest tylko niewłaściwa teoria albo moralność, to nie jest tylko pomyłka. To jest odmowa poddania się.

LIBBY:Odmowa poddania się twojej, tej a nie innej, absolutystycznej moralności.

‘ISA: Nie, nie, nie! Odmowa poddania się prawdzie.

LIBBY:Twojej prawdzie.

‘ISA: „Twojej” prawdzie? To wewnętrzna sprzeczność. To oksymoron. To jest też idiotyzm.

LIBBY:Dzięki za komplement.

‘ISA: Przyjrzyj się samemu zagadnieniu.

LIBBY:Myślałam, że nasze zagadnienie to moralny relatywizm kontra moralny absolutyzm.

‘ISA: Tak jest, ale nasz problem to nie przyjęcie albo odrzucenie moralnego absolutyzmu jako teorii moralności czy filozofii. Chodzi o coś znacznie więcej. O coś, od czego zależy zbawienie. Ono zależy od tego, co możemy nazwać absolutyzmem prawdy, od poddania się prawdzie. Tojest podstawowy warunek zbawienia. Pozwól, że to wyjaśnię. Gdybym uważał, że filozoficzna teoria zwana moralnym absolutyzmem jest obiektywnie fałszywa, a nie obiektywnie prawdziwa, ale przyjąłbym ją i tak, bo ona mi się podoba, odmówiłbym poddania się prawdzie. Albo gdyby było mi wszystko jedno, czy to jest prawda czy fałsz, ale przyjąłbym to i tak, z jakiegoś innego powodu – jakiegokolwiek innego powodu poza samą prawdą – odmówiłbym poddania się prawdzie.

LIBBY:Rozumiem. To znaczy, że jeśli przyjmę moralny relatywizm, ponieważ myślę, że on jest prawdziwy, to i ja poddaję się prawdzie.

‘ISA: Tak!

LIBBY:A więc według tego i ja jestem moralnym absolutystą.

‘ISA: Tak, co do zasady. Poddajesz się pierwszemu moralnemu prawu, które brzmi: szukaj Prawdy. W końcu znajdziesz jej ciąg dalszy, jeśli rzeczywiście tego chcesz.

LIBBY:Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, że ta rozmowa przyjmuje tak osobisty ton. Czy ty naprawdę w to wierzysz ‘Isa?

‘ISA: Jak najbardziej.

LIBBY:Chodzi mi o to, czy wierzysz, że to może się wydarzyć w moim przypadku?

‘ISA: Tak, Libby, naprawdę w to wierzę.

LIBBY:Oh. No cóż… Tak szczerze, to trochę się zgubiłam i nie wiem co dalej. Chciałabym zebrać w skrócie to, o czym przed chwilą mówiłeś, o tym sercu. To może trochę mało profesjonalne, jeśli chodzi o tego, kto przeprowadza wywiad, ale…

‘ISA: Nie ma sprawy, Libby. To właściwy moment, by się zatrzymać. Wszyscy mówimy zbyt dużo, a myślimy zbyt mało. Przestańmy może oboje mówić i pomyślmy o tym przez chwilę.

LIBBY:Super. W takim razie chciałabym przejść się na plażę – tego mi teraz potrzeba.

KREEFT:Morze da ci wykład bez użycia słów.

‘ISA: Nawet bez użycia myślenia.

LIBBY:Tylko ciekawe jak to zrobi?

KREEFT:Przeciek.

LIBBY:Przeciek?

KREEFT:Woda przesiąka w fundamenty umysłu.

‘ISA: I serca.

* „Przekleństwo dla duszy i koniec nas jako gatunku” – cytat z eseju Poison of Subjectivism [Trucizna subiektywizmu] C.S.Lewisa (przyp. tłum.).

**IDid It My Way [Zrobiłem to po swojemu] – tytuł bardzo znanej piosenki Franka Sinatry. Oryginalnie tekst jest autorstwa Claude’a François i Gilles’a Thibaut i nosi tytuł Comme D’habitude. Wersję angielską opracował Paul Anka. Utwór ten spolszczył Wojciech Młynarski w piosence pod tytułem Idź swoją drogą (przyp. tłum.).

*** „Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając” (Dz 17,23) – Biblia Tysiąclecia, wyd. 3 poprawione, Poznań–Warszawa 1982 (przyp. tłum.).

ROZMOWA 2Czym jest moralny relatywizm?

KREEFT: Myślę, że to będzie najnudniejsza z rozmów i dlatego chyba nie powinniśmy się rozgadywać.

‘ISA: Nie zgadzam się. Wszystkie sokratejskie dialogi dotyczyły definiowania konkretnego pojęcia, pamiętasz? A one z pewnością nie były nudne. Dlaczego nasze miałyby być?

LIBBY: Mam nadzieję, że masz rację. Taśma poszła w ruch. Zdefiniujmy nasze pojęcia, zacznijmy od moralnego absolutyzmu i moralnego relatywizmu. Zdefiniujmy też nasz cel w tych rozmowach.

‘ISA: Dobrze, zaczynamy. Ujmę to tak, musimy ograniczyć zakres zagadnień do jednego punktu, który być może uda nam się rzeczywiście udowodnić w ten czy inny sposób, tak by nie kręcić się wokół setki różnych punktów i tak naprawdę nie dowieść żadnego z nich.

LIBBY: Aha! Tu cię mam, karty odkryte. Właśnie ustaliłeś cel tych rozmów jako dowiedzenie moralnego absolutyzmu.

‘ISA: Oczywiście.

LIBBY: A nie podanie dobrego powodu albo argumentacji na jego rzecz?

‘ISA: Nie, mój cel to udowodnić go i obalić relatywizm.

LIBBY: Obalić go?

‘ISA: Rozebrać do naga, zdjąć maskę, upokorzyć, spuścić mu lanie, na które zasłużył.

LIBBY: Zdaje się, że byłeś tydzień temu w Teksasie?

‘ISA: Tak.

LIBBY: Masz wygórowane cele.

‘ISA: Ale my dziś niczego nie dowodzimy. Dziś zaledwie definiujemy pojęcia.

LIBBY: W takim razie dziś, jak mniemam, nie ma tu dla mnie żadnej roboty – mam być po prostu grzeczną, pilną studentką, zadać kilka oczywistych pytań i nie sprawiać kłopotu. A ty zamierzasz zachowywać się bardziej jak profesor.

‘ISA: Mam nadzieję, że potrafię stworzyć całkiem niezłe naśladownictwo.

LIBBY: A więc czy możesz nam zdefiniować relatywizm?

‘ISA: Tak. Relatywizm to filozofia, która odrzuca absolutyzmy. Wszyscy przyznają, że niektóre rzeczy są relatywne, ale relatywizm utrzymuje, że wszystkie rzeczy są relatywne.

LIBBY: To wydaje się bardzo klarowne.

‘ISA: Przy czym istnieje wiele rodzajów relatywizmu. Wymieniłbym co najmniej cztery ważne rodzaje, które musimy rozróżnić: relatywizm metafizyczny, relatywizm epistemologiczny, relatywizm moralny i relatywizm religijny. Można uważać, że nie ma absolutyzmów nigdzie w rzeczywistości – to relatywizm metafizyczny. Albo nigdzie w ludzkiej wiedzy – to relatywizm epistemologiczny. Albo nigdzie w moralności – to relatywizm moralny. Albo nigdzie w religii – to relatywizm religijny.

LIBBY: A więc relatywizm religijny jest tym samym co ateizm?

‘ISA: