Jak przestać palić od TERAZ - Rafał Tańczak - ebook

Jak przestać palić od TERAZ ebook

Rafał Tańczak

0,0
50,48 zł

lub
Opis

Jak przestać palić od TERAZ”, to autobiograficzny poradnik opisujący sprytną metodę, jak błyskawicznie i bezboleśnie zerwać z nałogiem palenia. Zawiera ciekawe historie z życia autora, konkretne porady życiowe oraz dokładną instrukcję, jak krok po kroku, stać się osobą niepalącą wraz z przeczytaniem tej książki. Autor udowadnia również swoją tezę, że „uzależnienie nie jest chorobą”, co rzuca zupełnie inne światło na kwestię leczenia uzależnień i samego podejścia do osób uzależnionych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 136

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Rafał Tańczak

Jak przestać palić od TERAZ

Uzależnienie to nie choroba…!!!

RedaktorJoanna Rogowska

KorektorRenata Tańczak

IlustratorRafał Tańczak

Projektant okładkiRafał Tańczak

© Rafał Tańczak, 2017

© Rafał Tańczak, ilustracje, 2017

© Rafał Tańczak, projekt okładki, 2017

„Jak przestać palić od TERAZ”, to autobiograficzny poradnik opisujący sprytną metodę, jak błyskawicznie i bezboleśnie zerwać z nałogiem palenia. Zawiera ciekawe historie z życia autora, konkretne porady życiowe oraz dokładną instrukcję, jak krok po kroku, stać się osobą niepalącą wraz z przeczytaniem tej książki. Autor udowadnia również swoją tezę, że „uzależnienie nie jest chorobą”, co rzuca zupełnie inne światło na kwestię leczenia uzależnień i samego podejścia do osób uzależnionych.

ISBN 978-83-8126-225-5

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Jak przestać palić od TERAZ

Rafał Tańczak

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za pisemną zgodą właściciela praw autorskich.

Opole 2017 — Wydanie I elektroniczne Ridero

Redakcja — Joanna Rogowska

Korekta — Renata Tańczak

Tekst i oprawa graficzna — Rafał Tańczak

Skład i łamanie — Academia Alter Modus

Ilustracje — źródło: www.pixabay.com

— licencja: CC0 Public Domain

Wydawca

wersji książkowej:

Academia Alter Modus

46—070 Osiny, ul. Opolska 3a

www.altermodus.pl; [email protected]

KODY QR

W wielu miejscach książki znajdziesz takie dziwne kwadraciki:

https://www.facebook.com/tanczak

Są to tak zwane kody QR, które umożliwiają błyskawiczny dostęp do różnych treści w internecie, do których Cię odsyłam. Wystarczy pobrać na smartfon lub tablet bezpłatną aplikację skanującą takie kody i skierować kamerę urządzenia na ten kwadracik, a automatycznie połączysz się z odpowiednią witryną. Jeśli nie możesz skorzystać z tej opcji, to oprócz tego wszędzie podaję adresy stron www.

„Najtrudniej zacząć, a później ciężko wytrwać, ale to jedyna skuteczna droga do celu…”

Rafał Tańczak

Książkę dedykuję

Zwykłym ludziom, takim jak ja i Ty, którzy mimo lęku, strachu i wielu przeciwnościom losu, odważą się zmienić swoje życie na lepsze i podążą w stronę swoich dawno zakurzonych WIELKICH PLANÓW i MARZEŃ, dzięki czemu staną się NIEZWYKŁYMI LUDŹMI

Od autora

Uzależnienie od papierosów to nie choroba, to ekstremalna normalność prowadząca do śmiertelnych chorób…

Każdy palacz, który choć raz próbował „rzucić palenie”, na pewno pamięta jaki się wiąże z tym OKROPNY BÓL…!!!

Ból, który jest bardzo trudny do opisania, a wręcz niemożliwy do zrozumienia przez osobę niepalącą! W myśl zasady: „syty głodnego nie zrozumie…!!!”

Nawet w tej chwili, gdy piszę te słowa, na samo wspomnienie o tym straszliwym nikotynowym głodzie, aż mnie rozrywa od wewnątrz, mimo że od 4 lat papierosy dla mnie fizycznie i psychicznie nie istnieją. Jak to możliwe…?

Mam 42 lata, z czego przez 25 lat byłem nałogowym palaczem. Przez te wszystkie lata wypalałem, średnio w ciągu doby, paczkę mocnych papierosów. Rok ma 365 dni, razy 25 lat palenia, to się równa 9.125 dni, które pomnożę przez 16 zł, czyli aktualną wartość jednej paczki papierosów, którą najczęściej paliłem.

Wiem… Mi też trudno w to uwierzyć, ale w ciągu swojego życia puściłem z dymem co najmniej 146.000 zł.

Przygodę z paleniem zaczynałem od Sportów, Popularnych, Klubowych, ale tylko krakowskich, bo jako jedyne miały suchy tytoń. Dla przykładu Klubowe radomskie były tak zawilgocone, że nie dało się ich palić. Żar sam się wygasał, jeśli nie brałem głębokich machów i to jednego za drugim.

Następnie były Extra Mocne i Caro, a później przerzuciłem się na tzw. perfumowane: Carmeny, DS, Dukaty, Wiarusy oraz mentolowe Opale i Zefiry. Gdy miałem większy zastrzyk gotówki, to w Pewex-ie, oczywiście głównie dla szpanu, kupowałem Larki, Dumonty, Dunhille, Gitanes, Lucky Strike, oraz Marlboro w miękkim opakowaniu. Ostatnie kilkanaście lat paliłem na zmianę Golden American, Camele, czerwone LM, Marlboro, Paramount oraz 66 w dużych opakowaniach. W międzyczasie przez 5 lat paliłem również fajkę z mocnym tytoniem.

Ojjjjjjjj!!! Jak ja bardzo lubiłem palić!

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, papierosy były dla mnie chyba najważniejszą rzeczą w życiu. Świętowały ze mną te dobre momenty, pomagały mi w tych złych oraz towarzyszyły w szarej codziennej rzeczywistości…

W tamtych czasach moją filozofią życiową było stwierdzenie: „życie jest za krótkie, żeby sobie czegokolwiek odmawiać…”

Nie bądź więc zdziwiony drogi Czytelniku, że po kilkunastu latach palenia byłem wręcz przekonany, że będę palił świadomie do końca życia, bo po pierwsze — nikt mi nie będzie mówić co mogę, a czego nie mogę robić, po drugie — wmawiałem sobie, że uwielbiam palić, oraz że papierosy doskonale mi służą, a po trzecie — wiedziałem, że i tak nie ma żadnej opcji, żeby udało mi się rzucić palenie, bo to jest silniejsze ode mnie i wiąże się z okropnym bólem.

Pewnie się teraz zastanawiasz skąd wiedziałem o bólu? Ano stąd, że czterokrotnie próbowałem rzucić palenie. A nawet zdarzyło mi się, że nie paliłem przez okrągły rok. Ale za każdym razem kończyło się to wielką porażką i nadrabianiem tej przerwy w paleniu. Po każdym powrocie do nałogu miałem taki tytoniowy „wilczy apetyt”, że przez kilka miesięcy codziennie wypalałem ok 35 mocnych papierosów i dopiero gdy ugasiłem to palące pragnienie, to wracałem do swojej normy 20 sztuk dziennie. Wobec powyższego przez 25 lat trzymałem się zasady: „dzień bez papierosa, to dzień stracony…”

A gdy zdarzały się niemiłe sytuacje, że brakło mi fajek, a nie miałem za co, lub gdzie ich kupić, to zdobycie tzw. „cudzesów” lub „żebranych” stawało się moim najważniejszym życiowym priorytetem.

Bywało, że i ta opcja zawodziła, bo nie było w okolicy nikogo, od kogo mógłbym wyżebrać papierosa. Wtedy było mi już wszystko jedno, więc szukałem po prostu zwykłych kiepów!!!

Nawet teraz obrzydza mnie samo wspomnienie o tym, w ilu popielniczkach i śmietnikach przyszło mi grzebać. Chciałem poczuć ulgę. Pragnąłem wciągnąć w płuca choć kilka płytkich machów, tego „cudownego”, nikotynowego dymku ze znalezionego niedopałka. Nic więcej się nie liczyło. Były również momenty, że głód potrafił być tak silny, że nie przeszkadzały mi nawet ślady szminki na filtrze brudnego i pogniecionego kiepa, jeśli mogłem go jeszcze choć trochę dopalić.

Po kryzysie tytoniowym z końca lat 80-tych ubiegłego wieku oraz po kolejnych latach własnych doświadczeń, związanych z cierpieniem z powodu głodu nikotynowego, opracowałem w końcu własny i niezawodny system chowania niedopałków na czarną godzinę. Jak się szybko przekonałem, to był doskonały pomysł, dlatego że ta czarna godzina bardzo często nadchodziła. Wówczas te niedopałki były niczym oaza na pustyni. To nie były dla mnie zwykłe kiepy, tylko życiodajne długie pojary, które dla niepoznaki nazywałem „rekinami”.

Byłem w 200% świadomym palaczem z krwi i kości. Do tego miałem głębokie przekonanie, że papierosy nie są wcale złe, a wręcz odwrotnie. Byłem pewny, że pomagają mi się zrelaksować i odprężać w codziennej walce ze stresem. Kiedy wychodziłem zapalić, to mawiałem, że „idę na dziesięciominutowy relaks”. A kiedy ktoś mi tego bronił, to i tak znajdowałem sposób, żeby ukradkiem w toalecie lub w innym ustronnym miejscu wziąć choć kilka odprężających machów.

Przez te wszystkie lata nie miałem żadnych problemów ze zdrowiem z powodu papierosów, a przynajmniej nie było i na szczęcie nie mam do tej pory żadnych widocznych objawów. I niech tak pozostanie… Do tego zawsze byłem wysportowany. Moja kondycja, o dziwo, była często znacznie lepsza od kolegów, którzy nigdy nie palili. Mimo to rodzinie te argumenty nie wystarczały i przez praktycznie cały swój okres palenia musiałem się ukrywać przed nimi. Chowałem się przed ojcem, rodzeństwem, wujkami i ciotkami, a później nawet przed żoną i teściową. Nie mogłem sobie przy nich spokojnie zapalić, bo nieustannie prawili mi kazania na temat szkodliwości papierosów. Tak mnie to irytowało, że dla świętego spokoju opanowałem prawie do perfekcji sztukę kamuflażu palacza. Dzięki temu wśród swoich bliskich uchodziłem za osobę niepalącą. Chciałem być w tym skutecznym, moje kieszenie, oprócz papierosów, codziennie wypełniały: odświeżacz do ust oraz wszelkiej maści zagrychy: gumy, cukierki, ciastka, słodycze, etc. Jednak zdarzało się co jakiś czas, że mimo mojej ostrożności, wyczuwano od mnie zapach papierosów lub ktoś na mnie donosił. Wówczas znów się zaczynało strasznie moralizatorskie marudzenie, które nieraz przyjmowało formę porządnej sprzeczki rodzinnej.

Mniej więcej rok przed staniem się osobą niepalącą, kolejny raz zaliczyłem, jak to się wtedy mówiło, „przypał”. Ale tym razem to typowe, znane mi już na pamięć marudzenie, zamieniło się w istne „kazanie na górze”, które rozpętało straszliwie zawziętą kłótnię rodzinną.

Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta, aż w końcu nie wytrzymałem i wykrzyczałem z całych sił:

„Odwalcie się ode mnie!!! To moje życie i zrobię z nim co zechcę!!! Palić i tak będę!!! Czy to się Wam podoba, czy nie!!!”.

Dopiero od tego momentu, w wieku 37 lat, przestałem się kryć z paleniem przed rodziną i zacząłem to robić w pełni oficjalnie. Czułem się w końcu wolny…

Jednak te cykliczne „pouczające mowy”, które musiałem wysłuchiwać do obrzydzenia przez prawie ćwierć wieku, nie były obojętne dla mojej psychiki. Spowodowały, że stałem się z czasem zagorzałym przeciwnikiem ortodoksyjnych moralizatorów i innych natrętnych umoralniaczy. Szczególnie takich, którzy próbują robić z siebie „świętych”, a sami do niedawna robili dokładnie to samo, co dziś tak strasznie krytykują i potępiają. Do nich najlepiej pasuje ludowe porzekadło:

„zapomniał wół jak cielęciem był”.

Ale to już inna historia, którą z przyjemnością opiszę w kolejnej książce…

Być może już się zacząłeś zastanawiać, co spowodowało, że od 4 lat nie palę?

I jak to możliwe, że ktoś taki jak ja, mógł w ogóle chcieć rzucić palenie?

No i oczywiście w jaki sposób udało mi się to zrobić? W dodatku całkowicie bezboleśnie, bez walki z nałogiem, dosłownie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

I w końcu najważniejsze pytanie: czy i dla Ciebie, mój sposób może być na tyle skuteczny, żebyś stał się od teraz osobą niepalącą?

Jesteś tego ciekaw?

Interesuje Cię to?

Chciałbyś przestać palić?

A chciałbyś przestać palić w całkowicie bezbolesny sposób?

I to nie kiedyś tam… Za tydzień, za miesiąc, czy za rok. Tylko już w tej chwili, od TERAZ!!!

Chcesz stać się osobą niepalącą z momentem, kiedy skończysz czytać tę książkę?!?

Tak…? To Świetnie!

To doskonała decyzja. Gratuluję Ci jednego z najlepszych Twoich wyborów życiowych.

Przeczytaj zatem ten poradnik do końca, a wiedzę i doświadczenie w nim zawarte zastosuj w praktyce.

Jeśli to zrobisz, to gwarantuję Ci, że ta inwestycja zwróci Ci się w ciągu tygodnia, a procentować będzie każdego kolejnego dnia, przez wszystkie dalsze lata Twojego życia.

Oprócz tego będę miał dla Ciebie, pod koniec tej książki, pewną intratną propozycję oraz ciekawe wyzwanie.

Jeśli i tym jesteś zainteresowany, to czytaj tekst po kolei, od początku do końca, a do tego bardzo uważnie i ze zrozumieniem. Tylko w ten sposób będziesz miał szansę odczytać mój prawdziwy przekaz…

Uwolnij

się...

Przedmowa

Jeśli choć jedna osoba dzięki tej książce, stanie się osobą niepalącą, to warto było ją napisać…

W taki oto skromny sposób opisałbym powód powstania tej książki jeszcze dwa lata temu. Bo wtedy miałem wewnętrzne przekonanie, że bycie „fałszywie” skromnym człowiekiem, który o swojej prawdziwej wartości mówi właśnie w taki sposób, żeby przypadkiem ktoś tego nie odczytał jako zarozumiałość, to dobra i szlachetna postawa.

To gówno prawda…!!!

Tak mnie dawno temu zaprogramowano, zresztą tak samo jak Ciebie, ale mi na szczęście udało się w porę przebudzić… I dziś już nie boję się pisać zgodnie z tym co czuję, jak myślę i w co wierzę… Oto prawdziwy powód napisania tej książki:

Napisałem tę książkę, bo wierzę w to i jestem o tym wręcz święcie przekonany, że każdy palacz na Świecie może stać się osobą niepalącą, bezpośrednio po jej przeczytaniu!!!

Cała książka jest napisana właśnie w takim stylu. Przelałem na papier to co czułem w sercu, w duszy i w trzewiach. Wiedziałem, że tylko w ten sposób będę mógł skutecznie dotrzeć bardzo głęboko…, do Twojego wnętrza… Chciałem mieć pewność, że poczujesz to wszystko tak, jakby to była Twoja własna historia… Jakbyś tam był razem ze mną… Żebyś się dowiedział…, ale przede wszystkim, żebyś zrozumiał i doświadczył… Żebyś stał się w pełni świadomy…

Zanim w ogóle zacząłem pisać ten poradnik, wyobraziłem sobie, że pierwszy egzemplarz mojej książki, przekażę samemu sobie w magiczny sposób, poprzez kapsułę czasu, która cofnie się do momentu, kiedy się to wszystko zaczęło…, gdy miałem 13 lat.

Musiałem więc tak go napisać, żeby 13-latek uwierzył i zaufał 42-latkowi. Próbowałem sobie przypomnieć jak wówczas myślałem i co wtedy mogłoby mnie zainteresować i zachęcić do wyciągnięcia właściwych wniosków. Najbardziej mi zależało na tym, żeby napisać tę książkę w taki sposób, że gdybym ją faktycznie otrzymał w wieku 13 lat, to przeczytałbym ją z wielkim zainteresowaniem oraz stałbym się osobą w pełni świadomą, dzięki czemu uniknąłbym tragicznego losu palacza.

I muszę Ci powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego, bo wiem i czuję to całym sobą, że udało mi się zrealizować to co zaplanowałem. Ta książka z całą pewnością pozytywnie odmieniłaby moje życie, gdybym ją otrzymał w tamtym czasie i jestem przekonany, że odmieni pozytywnie również i Twoje…

Ale nie ma nic za darmo… Taki styl pisania okazał się być dla mnie bardzo trudny, dlatego że musiałem dokonać na sobie prawdziwej wiwisekcji. Ukazałem siebie takim jakim jestem naprawdę i byłem w tym z całkowicie szczery, bo uważam, że tylko w taki sposób możesz nabrać do mnie zaufania. Opisałem wszystko zgodnie z prawdą, bez koloryzowania.

Oprócz swoich historii, którymi chcę Cię zainspirować, przyjąłem również postawę mentora, który nie boi się podać na tacy swoich doświadczeń życiowych, w formie konkretnych porad czy instrukcji. Kiedy się dzielę z Tobą tymi radami, które z doświadczenia wiem, że skutecznie działają, to piszę o tym z całą pewnością i nie ubieram tego w żadne skromne słówka, bo tak by wypadało… Bo co inni powiedzą…? W jakim się świetle stawiasz…? Nie bądź zarozumiały. Nie wywyższaj się. Bądź skromny. Bądź pokorny. Ble, ble, ble…

Wiele jest mądrości w „babcinych” porzekadłach, ale te tutaj przytoczone wybitnie niszczą ludzi kreatywnych, ludzi z pasją, przyszłych liderów i przywódców. Niszczą wszystkich tych, którzy czują, że mogą zrobić w swoim życiu coś więcej, niż tylko to, co im otoczenie proponuje…

Taka udawana fałszywa skromność i brak wiary w siebie, pomniejszanie własnych zasług, dokonań, umiejętności, talentów i doświadczeń, powoduje, że inni w nas nigdy nie uwierzą i nie skorzystają z wielu wspaniałości, które mamy w swojej ofercie. No bo jak mają w nas uwierzyć, skoro my sami tego nie czynimy…?

Tylko ludzie pewni siebie, znający swoją prawdziwą wartość i potrafiący tę wartość pokazać na zewnątrz, są w stanie skutecznie pomóc innym.

I właśnie w ten sposób napisałem tę książkę, dlatego że jestem pewny swego. Doskonale wiem co odkryłem i w pełni zdaję sobie sprawę ze skuteczności tej metody. Ta metoda nie tylko mi pomogła, ale pomogła również innym osobom i pomoże każdemu, kto tylko zapragnie ją samemu zastosować.

Mój Drogi Czytelniku!

Oddaję w Twoje ręce najbardziej pomocny poradnik na świecie. Dzięki niemu staniesz się osobą niepalącą i to zaraz po jego przeczytaniu.

Mało tego…

Gwarantuję Ci!!!, że staniesz się osobą niepalącą zaraz po przeczytaniu tej książki. Wystarczy, że przeczytasz ją z uważnością i ze zrozumieniem. Następnie zastosujesz się do jej wszystkich zaleceń. I najważniejsze! Zechcesz, a w wręcz zapragniesz stać się osobą niepalącą.

W tym miejscu dodam coś jeszcze.

Ta książka pozytywnie odmieni całe Twoje życie i życie Twoich najbliższych i to nie tylko w zakresie papierosów. Uwolnienie Ciebie od nich, to dopiero początek…

Nawet sobie nie próbuj wyobrażać, ile dobrego zmieni się w Twoim życiu, jeśli potraktujesz tę książkę jako swojego mentora i przewodnika życiowego. Miej ją zawsze przy sobie i sięgaj po nią w każdej wolnej chwili, dopóki jej nie przeczytasz ze zrozumieniem. Zobaczysz, że będziesz pozytywnie zaskoczony, bo dzięki tej książce zaczniesz odkrywać siebie i świat na nowo.

Ponadto Twoja inwestycja, którą rozpocząłeś z chwilą zakupu tego poradnika, o wartości trzech paczek papierosów po 16 zł, czyli 48 zł, zwróci Ci się już po tygodniu, licząc od momentu przeczytania i zastosowania w praktyce całej zawartości tej książki. A ponadto, w podziękowaniu za świetną dotychczasową współpracę i przed wszystkim za zaufanie jakim mnie obdarzyłeś kupując ten egzemplarz, otrzymujesz ode mnie bonus, który umieściłem na ostatnich stronach książki. Dzięki niemu Twoja inwestycja nie tylko Ci się zwróci, ale zacznie dodatkowo procentować na przyszłość…

W ramach bonusu dzielę się z Tobą swoją wiedzą i doświadczeniem z zakresu inteligencji finansowej dot. dobrego zarządzania własnymi finansami. Jestem przekonany, że to będzie dla Ciebie bardzo wartościowa i praktyczna wiedza, która od razu przyniesie Ci wymierne korzyści finansowe.

Ale mam prośbę. Nie czytaj treści bonusu teraz, tylko dopiero wtedy jak skończysz czytać całą książkę. To bardzo ważne, żebyś zachował odpowiednią kolejność. Ten poradnik da Ci najwięcej, jeśli przeczytasz go zgodnie z moimi zaleceniami. Wiem, że od tej chwili będzie Cię to dopiero korciło, żeby zapoznać się z częścią bonusową. W końcu zakazany owoc najlepiej smakuje… Ale zapewniam Cię…! Jeśli to zrobisz, zanim nie skończysz czytać tej książki, i to po kolei, strona po stronie, to oszukasz sam siebie. Będziesz o tym wiedział tylko Ty, ale to wystarczy. Bo gdy zrobisz to w tym przypadku, to zrobisz to również w innym. Tak jak robisz cokolwiek, tak robisz wszystko… Więc jeśli złamiesz ten zakaz, to już nie uwierzysz sam sobie, że możesz…!!! I znów przegrasz…

A masz teraz szansę, stać się w końcu prawdziwym zwycięzcą…

Pomogę Ci w tym, ale musisz mi w pełni zaufać!

TA KSIĄŻKA MA WIELKĄ MOC!!!