20 osób interesuje się tą książką

Opis

Cierpliwość i wytrzymałość Brunettiego zostają wystawione na najcięższą jak dotąd próbę. Podczas przesłuchania butnego i aroganckiego mężczyzny, oskarżonego o podanie śmiertelnej dawki narkotyków młodej dziewczynie, daje się ponieść emocjom i robi rzeczy, których bardzo szybko zaczyna żałować. Pod wpływem tych doświadczeń zdaje sobie sprawę jak bardzo potrzebuje chwili wytchnienia, z dala od policyjnej pracy.

Jego żona, Paola, proponuje by spędzili ten niespodziewany urlop w willi należącej do jej krewnych na wyspie Sant Erasmo, jednej z największych na Lagunie. Tam Brunetti może poświęcić się leniwym wyprawom łódką i zatopić w lekturze „Historii naturalnej” Pliniusza. Beztroskę przerywa jednak zniknięcie Davide Casatiego, zarządcy willi, podczas gwałtownego sztormu. Brunetti czuje się w obowiązku podjąć śledztwo i wyjaśnić przyczyny zaginięcia mężczyzny, który w tym krótkim czasie zdążył już stać się jego przyjacielem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 369

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność

Kolekcje



DONNA LEON
DOCZESNESZCZĄTKI
PrzełożyłMarek Fedyszak
NOIRSUR BLANC
Tytuł oryginału: EARTHLY REMAINS
Opracowanie redakcyjne: ANNA BRZEZIŃSKA
Korekta: JANINA ZGRZEMBSKA, MARTA MROZOWSKA
Projekt okładki: TOMASZ LEC
Copyright © 2017 by Donna Leon and Diogenes Verlag AG Zürich All rights reserved
For the Polish edition Copyright © 2020, Noir sur Blanc, Warszawa All rights reserved
ISBN 978-83-7392-679-0
Oficyna Literacka Noir sur Blanc Sp. z o.o. ul. Frascati 18, 00-483 Warszawa e-mail: [email protected] księgarnia internetowa: www.noirsurblanc.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Dla sędzi Ruth Bader Ginsburg

E scenderem col fiume, e in seno accolti

Il mar ci avrà pria che risorga il giorno.

Popłyniemy z prądem, do morza

Dotrzemy, zanim dzień zaświta.

Händel, Ottone, Akt II, Scena IX

Rozdział 1

Po wymianie uprzejmości posiedzenie trwało jeszcze przez kolejne pół godziny i Brunetti zaczął odczuwać zmęczenie. Siedzącego naprzeciw komisarza mężczyznę, czterdziestodwuletniego prawnika, którego ojciec był jednym z najbardziej wziętych – i przez to najbardziej wpływowych – notariuszy w mieście, poproszono, żeby przyszedł tego ranka do komendy, ponieważ dwie osoby wskazały go jako człowieka, który dwie noce wcześniej zaproponował tabletki pewnej dziewczynie na przyjęciu odbywającym się w prywatnym domu.

Dziewczyna popiła je szklanką soku pomarańczowego, który rzekomo także otrzymała od mężczyzny siedzącego teraz naprzeciwko komisarza. Po pewnym czasie dostała zapaści i pogotowie zabrało ją na oddział ratunkowy Ospedale Civile, gdzie określono jej stan jako krytyczny.

Antonio Ruggieri przybył punktualnie o dziesiątej i w dowód wiary w fachowość i nieposzlakowaną uczciwość policji nie sprowadził ze sobą adwokata. Nie skarżył się również na skwar i duchotę panujące w pokoju z jednym oknem, chociaż zatrzymał na moment wzrok na stojącym w kącie wentylatorze, który robił – bez powodzenia – co w jego mocy, żeby przeciwdziałać prześladowaniu ze strony rekordowo upalnego lipca.

Brunetti przeprosił za temperaturę w pokoju, wyjaśniając, że aktualna fala upałów zmusiła dowództwo komendy do wyboru między wykorzystaniem zmniejszonych dostaw energii elektrycznej do zasilania komputerów a spożytkowaniem jej w klimatyzatorach. Ruggieri był uprzejmy i powiedział tylko, że zdejmie marynarkę, jeśli komisarz pozwoli.

Brunetti, który pozostał w marynarce, dał na wstępie jasno do zrozumienia, że chodzi jedynie o nieoficjalną rozmowę mającą dostarczyć policji dodatkowych informacji o tym, co zdarzyło się na przyjęciu. Wyczuwając u tego bełkoczącego komisarza źle skrywany podziw dla pozycji jego rodziny, miejscowych znakomitości będących jej klientami i przyjaciółmi, oraz dla kręgu bogactwa i swobody, w którym Ruggieri należnie się obracał, prawnik już po chwili przybrał protekcjonalny ton wobec starszego mężczyzny.

Ponieważ funkcjonariusz siedzący obok commissario Brunettiego miał na sobie mundur, Ruggieri ignorował go, był jednak wyczulony na to, czy młodszy mężczyzna reaguje w należyty sposób na słowa starszych i lepszych od siebie. Kiedy umundurowany młodzieniec nie uszanował jego dyskretnej wyższości, prawnik przestał używać liczby mnogiej, zwracając się do policjantów.

– Jak już mówiłem, commissario – ciągnął Ruggieri – było to przyjęcie urodzinowe mojego przyjaciela. Znamy się od czasów szkolnych.

– Znał pan wiele obecnych tam osób? – zapytał Brunetti.

– Właściwie wszystkie. Większość z nas przyjaźni się od dzieciństwa.

– A tę dziewczynę? – zapytał komisarz z lekkim zmieszaniem.

– Pewnie przyszła z jednym z zaproszonych gości. Tylko tak mogła się tam dostać – odparł, po czym, chcąc dowieść, jak on i jego przyjaciele strzegą swojej prywatności, dodał: – Jeden z nas zawsze na wszelki wypadek obserwuje drzwi, żeby wiedzieć, kto przychodzi.

– W rzeczy samej – rzekł Brunetti, kiwając ze zrozumieniem głową, i w odpowiedzi na spojrzenie Ruggieriego dorzucił: – To zawsze najlepszy sposób. – Sięgnął po mikrofon, żeby przysunąć go nieco bliżej prawnika. – Wie pan może, z kim przyszła, jeśli mogę zapytać?

Ruggieri potrzebował trochę czasu na odpowiedź.

– Nie. Nie widziałem, żeby rozmawiała z kimkolwiek ze znajomych.

– Jak to się stało, że zaczął pan z nią rozmawiać? – zapytał Brunetti.

– Och, wie pan, jak to jest – odparł Ruggieri. – Wiele osób tańczyło lub stało w pobliżu. Byłem sam, obserwowałem tańczących i nim się spostrzegłem, ona stała obok i pytała, jak mam na imię.

– Znał ją pan? – zapytał komisarz w swoim najlepszym, staroświeckim stylu, nieco zdziwionym tonem.

– Nie – zaprzeczył z emfazą prawnik, po czym dodał: – A zwróciła się do mnie per ty.

Brunetti pokręcił głową z wyraźną dezaprobatą i zadał kolejne pytanie:

– O czym rozmawialiście?

– Powiedziała, że nikogo nie zna i nie wie, jak dostać coś do picia – odpowiedział Ruggieri. Nie doczekawszy się żadnego komentarza ze strony Brunettiego, ciągnął: – Musiałem więc zapytać, czy mogę jej coś przynieść. Ostatecznie od czego są dżentelmeni? – Brunetti nadal milczał i prawnik pospiesznie wyjaśnił: – Pytanie, jak to możliwe, że nikogo tam nie zna, wydawało się niegrzecznością, ale rzeczywiście przeszło mi przez myśl.

– Oczywiście – zgodził się komisarz, jakby sam często znajdował się w takiej sytuacji. Przybrał skupiony wyraz twarzy i czekał.

– Chciała wódkę z sokiem pomarańczowym, a ja zapytałem, czy jest na to wystarczająco dorosła.

Brunetti wyczarował uśmiech i zapytał:

– I co powiedziała?

– Że ma osiemnaście lat, a jeżeli jej nie wierzę, to znajdzie kogoś, kto uwierzy.

Naśladując minę, którą często widział u siostry swojej babci, Brunetti wydął wargi w dyskretnym wyrazie dezaprobaty. Siedzący obok Pucetti poruszył się na krześle.

– Niezbyt grzeczna odpowiedź – zauważył półgębkiem komisarz.

Ruggieri przeczesał dłonią ciemne włosy i znużony wzruszył ramionami.

– Niestety, obecnie właśnie takich udzielają. To, że są wystarczająco dorośli, aby głosować i pić, nie znaczy, że potrafią się zachować.

Brunetti uznał za rzecz ciekawą, że Ruggieri znowu wspomniał o wieku dziewczyny.

– Mecenasie – zaczął z wyraźną niechęcią – poprosiłem, żeby pan przyszedł i z nami porozmawiał, ponieważ ponoć dał jej pan jakieś tabletki.

– Słucham? – odparł Ruggieri zdziwionym tonem, po czym uśmiechnął się swobodnie do komisarza i dodał: – Robiłem ponoć wiele rzeczy.

Odwzajemniając się nerwowym uśmiechem, Brunetti kontynuował:

– Ta dziewczyna... na pewno pan czytał... trafiła do szpitala. Carabinieri przesłuchali wiele osób i dowiedzieli się, że rozmawiał pan z jakąś dziewczyną w zielonej sukience.

– Kim były te osoby? – Głos Ruggieriego zabrzmiał ostro.

Komisarz podniósł obie ręce w wymownym geście bezsilności.

– Niestety, nie mogę panu tego wyjawić, avvocato.

– Więc ludzie mogą kłamać, a ja nie mogę nawet się przed nimi bronić?

– Jestem pewien, że przyjdzie na to czas, signore – odparł Brunetti, pozwalając, by prawnik sam pojął, kiedy ten moment mógłby nastąpić.

Ignorując odpowiedź komisarza, Ruggieri zapytał:

– Co jeszcze mówili?

Brunetti zmienił pozycję na krześle i założył nogę na nogę.

– Tego również nie mogę powiedzieć, signore.

Ruggieri odwrócił wzrok i bacznie przyglądał się ścianie, jakby za nią mogła się kryć jakaś inna osoba.

– Mam nadzieję, że powiedzieli coś o tej dziewczynie.

– To znaczy?

– O tym, jak mnie obłapiała – odparł gniewnie prawnik, po raz pierwszy, odkąd weszli do pokoju, ujawniając silne emocje.

– No cóż, ktoś powiedział, że zachowywała się... bezczelnie – oświadczył Brunetti, zacinając się przy ostatnim słowie.

– Oględnie mówiąc – rzekł Ruggieri i wyprostował się na krześle. – Po tym, jak przyniosłem jej drinka, opierała się o mnie. Później zaczęła się poruszać w rytm muzyki, ocierając się o moją nogę. Szklankę... schłodzoną od kostek lodu... umieściła między piersiami, które wylewały się niemal z jej sukienki. – Ruggieri sprawiał wrażenie oburzonego tym młodzieńczym bezwstydem.

– Rozumiem, rozumiem – powiedział komisarz, świadom tego, że siedzący obok Pucetti jest coraz bardziej spięty. Młodszy oficer przesłuchiwał niedawno młodego mężczyznę oskarżonego o przemoc wobec swojej dziewczyny i przedstawił raport świadczący o zawodowej bezstronności. – Mówiła coś do pana?

Ruggieri zastanowił się nad tym, otworzył usta, zawahał się, po czym odparł:

– Powiedziała mi, że ją podniecam. – Prawnik przerwał, żeby jego rozmówcy w pełni zrozumieli te słowa. – Potem zapytała, czy moglibyśmy gdzieś pójść, tylko we dwoje.

– Dobry Boże! – zdumiał się Brunetti. – I co pan jej powiedział?

– Że nie jestem zainteresowany. Nie lubię iść na łatwiznę. – Widząc, jak komisarz mu przytakuje, ciągnął: – I bez względu na to, co pan usłyszał od tych ludzi, nic nie wiem o żadnych tabletkach.

– Czy dziewczyna, z którą pan rozmawiał, miała na sobie zieloną sukienkę?

Prawnik posłał Brunettiemu chłopięcy uśmiech i odparł:

– Niewykluczone. Patrzyłem na jej cycki, nie na strój.

Brunetti poczuł, że Pucetti zaraz zareaguje na te słowa. Żeby odwrócić uwagę prawnika od powolnego westchnienia młodego policjanta, przytknął dłoń do ust, udając, że usiłuje pohamować pełen uznania chichot.

Ruggieri uśmiechnął się od ucha do ucha i zachęcony chyba tą reakcją dodał:

– Pewnie mógłbym ją gdzieś zabrać i przelecieć, ale uznałem, że szkoda fatygi. Cycki ładne, ale móżdżek ptasi.

Na godzinę przed tą rozmową Brunetti i jego podwładny dowiedzieli się, że dziewczyna zmarła wczesnym rankiem w szpitalu. Bezpośrednią przyczyną śmierci był atak astmy; obecność ecstasy we krwi wywołała dodatkowe problemy. Komisarz usłyszał, jak nogi krzesła, na którym siedział Pucetti, zgrzytają na betonowej posadzce pokoju przesłuchań. Kątem lewego oka zobaczył, że Pucetti zaraz wstanie.

Serce Brunettiego ścisnął strach, gdy pomyślał, co się może wydarzyć. Wyrzucił w górę lewą rękę, wydając z siebie ciche stęknięcie, które przeszło w ostry, coraz głośniejszy jęk, najwyraźniej wywołany bólem. Poderwał się gwałtownie z krzesła, ciężko dysząc i dalej jęcząc w udręce.

Dwaj pozostali mężczyźni zamarli z przerażenia, gapiąc się na niego. Brunetti obrócił się w lewo i broniąc się chyba przed upadkiem – uderzył Pucettiego w ramię uniesioną ręką, a następnie złapał za kołnierz i przyciągnął do siebie. Pucetti odruchowo wsparł się lewą dłonią wyprostowanej i usztywnionej w łokciu ręki o stół i podtrzymał osuwającego się nań komisarza. Odwrócił się, objął go prawą ręką i zaczął opuszczać na posadzkę, tłumiąc paniczny lęk.

– Niech pan sprowadzi pomoc! – krzyknął do Ruggieriego. Kiedy przyklęknął nad Brunettim, usiłując wyczuć puls, widział spod stołu nieruchome nogi prawnika.

– Przecież nic... – zaczął mówić Ruggieri, lecz Pucetti przerwał mu, znowu krzycząc:

– Sprowadź pomoc!

Nogi prawnika drgnęły; drzwi pokoju otworzyły się i zamknęły z trzaskiem.

Pucetti pochylił się nad zwierzchnikiem, który leżał na wznak z zamkniętymi oczami i oddychał normalnie.

– Commissario, commissario, słyszy mnie pan? Co panu jest? Co się stało?

Brunetti otworzył raptownie oczy i spojrzał na podwładnego.

– Nic panu nie jest, komisarzu? – zapytał Pucetti, usiłując zachować spokój.

– Czy wiesz, jak by się potoczyła twoja kariera, gdybyś się na niego rzucił? – odparł Brunetti zupełnie normalnym głosem, jakby czynił uwagę na temat właściwej procedury postępowania.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Nakładem wydawnictwa Noir sur Blanc ukazały sięnastępujące powieści Donny Leon:

ŚMIERĆ W LA FENICE19982006 (seria kieszonkowa)

ŚMIERĆ NA OBCZYŹNIE1999

STRÓJ NA ŚMIERĆ1999

ŚMIERĆ I SĄD1999

ACQUA ALTA19992011 (seria kieszonkowa)

CICHO, WE ŚNIE20012009 (seria kieszonkowa)

SZLACHETNY BLASK2002

ZGUBNE ŚRODKI20032007 (seria kieszonkowa)

ZNAJOMI NA STANOWISKACH20042008 (seria kieszonkowa)

MORZE NIESZCZĘŚĆ20052007 (seria kieszonkowa)

PERFIDNA GRA2006 (seria kieszonkowa)

SŁOWO OFICERA2007 (seria kieszonkowa)

FAŁSZYWY DOWÓD2008 (seria kieszonkowa)

KREW Z KAMIENIA2009 (seria kieszonkowa)

MĘTNE SZKŁO2010 (seria kieszonkowa)

OKROPNA SPRAWIEDLIWOŚĆ2010 (seria kieszonkowa)

DZIEWCZYNA Z JEGO SNÓW2011 (seria kieszonkowa)

UKRYTE PIĘKNO2012 (seria kieszonkowa)

KWESTIA WIARY2013 (seria kieszonkowa)

PO NITCE DO KŁĘBKA2014 (seria kieszonkowa)

DZIKA ZACHŁANNOŚĆ2015 (seria kieszonkowa)

ZŁOTE JAJO2016 (seria kieszonkowa)

GRA POZORÓW2017 (seria kieszonkowa)

WODA WIECZNEJ MŁODOŚCI2018 (seria kieszonkowa)

ZAUROCZENIE2019 (seria kieszonkowa)