Diabeł - Alan Jones - ebook

Diabeł ebook

Alan Jones

0,0
20,19 zł

lub
Opis

Diabeł jest 3 częścią diabelskiej serii. Robot Vera opowiada historię swoich niesamowitych przygód. Wraz z Diabłem i Krukiem oraz przybyłymi na pomoc demonami prosto z Piekła, szukają Tego, któremu należy przekazać czarci list.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 22

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Alan Jones

Diabeł

Projektant okładkiStefan Keller

© Alan Jones, 2021

© Stefan Keller, projekt okładki, 2021

Diabeł jest 3 częścią diabelskiej serii.

Robot Vera opowiada historię swoich niesamowitych przygód.

Wraz z Diabłem i Krukiem oraz przybyłymi na pomoc demonami prosto z Piekła, szukają Tego, któremu należy przekazać czarci list.

ISBN 978-83-8245-985-2

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Mam na imię Vera.

Jestem robotem.

Jestem kobietą — robotem.

Nie wiem kto nadał mi to imię, i czy nie lepiej byłoby Gertruda, Jowita czy Antonina.

Nie wszystko rozumiem, ponieważ mam odblokowane tylko niektóre tłoki. Jestem napędzana głupotą i od czasu do czasu odrobiną oleju. To wszystko. Od czasu kiedy jestem z moim Diabełkiem, moja moc jest zawsze pełna. Właśnie wracamy z Piekła, gdzie spotkałam różne pokraki i miałam relację z jednym z nich. Tak mówi mój Diabełek. Dlatego musimy jechać do domu, tam mnie naprawią, wyregulują i będę jak nowa.

Właśnie jedziemy do Paryża. Takie miasto. Dziwne, dużo homo sapiens, czasem śmierdzi, a niekiedy niektóre ludzie coś chcą. Robię wtedy parę uścisków. Ludzie tak dziwnie się wtedy kurczą, wypływa z nich maź, i muszę się wtedy myć. Duża strata ruchów i mocy.

Oprócz Diabełka jedziemy pożyczonym samochodem z pewnym Krukiem. Siedzi on na ramieniu Diabła i widzę jak jest ucieszony z tego powodu. To jest taki nieborak którego Diabełek zamienił właśnie w ptaka. Inaczej nie wszedł by z nami przez Wrota Piekieł. Ale to było dawno. Ale tak to mu się spodobało, że woli być ptaszyskiem. Ja go rozumiem. On sobie może latać i pałaszować. Ja tego nie potrafię. Ma do tego takie rozwinięte kubki smakowe, że wszelka padlina jest kawiorem, szampanem i czym chcecie. Skąd to wiem. Jestem podłączona do netu. Na bieżąco spływają dane. Ogromne ilości. Współczuje wam, ludziom. Jak to wytrzymujecie. Tyle bzdetów, szmelcu, zakłamania, co prawda zdarzają się perełki. Co prawda teraz, od kiedy padł internet, mogę pobierać informacje tylko ze swoich zasobów. A mam zainstalowaną bardzo obszerną bazę danych. Jadąc z moimi kompanami mam przymknięte oczy, udaję że śpię, chociaż wiadomo że nie muszę. A wyświetlam sobie wszystkie rodzaje olejów jakimi będą mnie smarować. Ile tego jest? Już sama nie wiem, jaki będzie najlepszy, najbardziej optymalny do mojej złożonej przecież konstrukcji. Wyczuwam lekki uśmiech od mojego Diabełka. On to wszystko wie. Skąd? W tych swoich rogach, przykrytych teraz kaszkietem, ma to wszystko, co trzeba — jak czasami mówi, po przyjacielsku oczywiście. A ptaszysko lekko przechyliwszy łepek patrzy się przed siebie. O czym wtedy myśli, jakie dręczą go demony? Analizuję te wszystkie dane o ptakach, a dokładnie o Krukach. Eliminuję te oczywiste sprawy. I jest niewiele konkretów. Oj, nie wiecie za wiele o odczuciach ptaków. Nie wiele. Prawdą jest jedno. My w trójkę, stanowimy teraz jakby jedność. Jesteśmy ze sobą zgrani i potrzebni, sami sobie. Nie wiem, i nie chcę widzieć, czy to dobrze czy źle. Adie. Heja. Basta. Amen. W diable rogate. Jak to mówią.