Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ebook w formatach Epub oraz Mobi.
Breviarium Kanonu Kultury DECORUM to księga niezwykła i absolutnie oryginalna zarówno pod względem treści, jak i formy. Antologia kanonu literatury klasycznej w formie literackiego brewiarza - 365 tekstów do codziennej lektury. Imponujący wybór nie tylko pod względem ilości tekstów zakwalifikowanych do zbioru, lecz także z uwagi na znaczenie autorów i treść utworów. A do tego osoba przewodnika w lekturze, Pawła Milcarka, który nie tylko ułożył antologię, ale też jest autorem eseju wprowadzającego oraz wstępów i komentarzy do poszczególnych tekstów.
Zaczynamy więc od autorów takich jak Homer, wielcy tragicy greccy czy Ezop, następnie przechodzimy do Wergiliusza, Horacego, Owidiusza, Seneki i innych łacińskich klasyków, a kończymy na Boecjuszu, Beowulfie, Bogurodzicy czy Boskiej komedii Dantego.
Przyjęty podział odzwierciedla oczywiście pełen rozwój klasycznej kultury zachodniej: najpierw mieliśmy wielkich autorów greckich, później rzymskich (łacińskich), a wreszcie chrześcijańskich, którzy dokonali syntezy dziedzictwa Grecji i Rzymu w duchu Ewangelii. Wszystkie trzy etapy razem składają się na fundament kultury europejskiej, bo nie ma dziedzictwa Europy poza odniesieniem do antyku greckiego, rzymskiego oraz wieków średnich.
Do wybranych tekstów klasycznych dodano również utwory z Helikonu polskiego. Stanowią one przydatny kontekst dla dzieł greckich, rzymskich i chrześcijańskich, powzięty z kanonu klasyki literatury polskiej różnych epok, od średniowiecza po Młodą Polskę. W ten sposób czytelnik ma okazję pogłębić swoje rozumienie danego fragmentu klasycznego utworu o rodzime przykłady twórczego nawiązania do dawnych motywów, obrazów, metafor lub idei.
Breviarium, w sposób oczywisty, nawiązuje do brewiarza, czyli podręcznej książki służącą do codziennej modlitwy kapłana lub mnicha, przede wszystkim przez taką „brewiarzową” formę codziennego obcowania czytelnika z tekstem, którego fragmenty zostały podzielone na kolejne dni tygodnia w ciągu całego roku. Zamysł jest jasny i konsekwentny: chcąc poznać kanon, nie powinniśmy przyswajać od razu całego ogromu treści, lecz regularnie obcować z utworami stanowiącymi fundament kultury. Zupełnie tak, jak mnich, który dzięki brewiarzowi, nieustannie obcuje z modlitwami Kościoła, psalmami oraz innymi partiami Pisma Świętego. Chodzi tu o „oddychanie” kulturą klasyczną, podobnie jak mnich „oddycha” modlitwą brewiarzową.
Takie podejście napotyka dziś na szereg trudności. Najbardziej oczywistą jest duch naszych czasów i wielkie kulturowe zerwanie. To jest zarazem trudność ale i wyzwanie aby te zerwanie pokonać i potwierdzić swoją przynależność do świata kultury klasycznej, bez której nie byłoby, i nie będzie, naszej cywilizacji.
Breviarium Kanonu Kultury to trylogia na którą składają się trzy tomy, które organizują kolejno trzy fundamentalne pojęcia: Piękno, Prawda i Dobro. Tom I – Decorum - który właśnie oddajemy do Państwa rąk jest właśnie wprowadzeniem w świat piękna zapośredniczonego przez literaturę. Dwa następne tomy, w takiej samej formie, i w podobnych parametrach, ukażą się jeszcze w tym roku.
Tego, kto zdecyduje się używać naszej książki zgodnie z intencją, z którą książkę obmyślano, prosimy słowami autorao przyjęcie następujących zachęt:
KRÓTKIE RADY DLA CZYTELNIKA
Primo: początek lektury zaplanuj na wybraną przez siebie niedzielę (niekoniecznie na początku roku kalendarzowego), a następnie trzymaj się rytmu lektury codziennej, przewidzianej na kolejne dni tygodnia. Czytaj ani szybciej, ani wolniej, niż przewidziano w układzie książki – czytaj więc codziennie porcję jednego dnia. To z reguły tylko kilka minut lektury, najwyżej siedem czy osiem, zwykle trzy-cztery minuty.
Secundo: jeśli tylko możesz, czytaj na głos – a jeśli akurat to niemożliwe, czytaj jednak słysząc siebie i poruszając wargami. Pamiętaj, że teksty, które tu podaliśmy, prawie nigdy nie były pisane do czytania „bezgłośnego”, do którego my przywykliśmy. Śpiewano je, recytowano, wygłaszano – wobec innych lub bez towarzystwa. Pozbawione dźwięku słyszalnego przynajmniej dla samego czytającego, tracą połowę wdzięku i przejrzystości.
Tertio: nie spodziewaj się po każdej lekturze spełnienia swego marzenia „wciągającej lektury” – raczej pomyśl, że chcesz być sługą tego słowa, które kiedyś mistrzowie zakodowali w literach, rytmie, rymach. Powinno nas cieszyć, że słowa te zabrzmią w nas – a dopiero wzmagające się brzmienie kolejnych dni pozostawi ślady, da pokarm wyobraźni i rozumowi, nastawi emocje.
Paweł Milcarek
Breviarium Kanonu Kultury autorstwa dr. Pawła Milcarka to bardzo oryginalny pomysł antologii który stanowi novum na polskim rynku wydawniczym. Wybór tekstów jest zaiste imponujący nie tylko pod względem ilości tekstów, lecz także z uwagi wagę autorów i treść utworów. Dobór tekstów do antologii, jak i pomysł ułożenia ich w formie Breviarium stanowi autorskie dokonanie Autora. Jest bardzo oryginalny, i trzeba powiedzieć, trafny. Autor uniknął taniego moralizowania, urabiania światopoglądu czytelnika, a odwołał się do staropolskiej idei otrium - pożytecznego spędzania wolnego czasu, powolnej lektury i namysłu.
Teksty są reprezentatywnie dobrane w układzie epok literackich. Bogato reprezentowana jest, skądinąd mało znana współczesnemu czytelnikowi, literatura średniowieczna, a także polska (od średniowiecza po czasy współczesne). Jeśli chodzi o utwory średniowieczne są to nie tylko utwory służące liturgii, lecz także świeckie (pieśni trubadurów, minnesingerów). Teksty polskie również ciekawie dobrane, bo obok utworów autorów zaliczanych do klasyki mamy tu również nieco już zapomnianych poetów XIX i początku XX wieku. Uważam ten pomysł za udany gdyż należy przypominać wartościowe utwory autorów niesłusznie już dziś zapomnianych. Wydaje się zatem, że mamy przed sobą przede wszystkim zbiór tekstów autorytatywnych dla kultury literackiej łacińskiej Europy.
fragment recenzji autorstwa prof. dr. hab. Mieczysława Mejora z Instytutu Badań Literackich Polskiej Nauk specjalizującego się w badaniach nad literaturą antyczną i średniowieczną
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 1166
Rok wydania: 2022
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Paweł Milcarek (wybór i opracowanie)
BREVIARIUM KANONU KULTURY
PIĘKNO LITERATURY EUROPY ŁACIŃSKIEJ
Decorum
© Copyright by Paweł Milcarek, 2024
© Copyright by Wydawnictwo Dębogóra, 2024
Wybór iopracowaniecałości: dr Paweł Milcarek
Wybór iopracowanie utworów autorówpolskich: dr Michał Gołębiowski
Recenzjanaukowa: prof. Mieczysław Mejor
Przekład fragmentu Dicta Catonis na wyklejkachksiążki: Romuald Milcarek
Redakcja ikorekta: Roman Bąk
Layout iprojektokładki: Piotr Łysakowski
Skład: Piotr Białecki
Autor opracowania iWydawca Breviarium uprzejmie dziękują Autorom przekładów iich Spadkobiercom za zgodę na użycie utworów. Wnielicznych przypadkach, gdy mimo wielu starań nie udało się dotrzeć do spadkobierców, publikujemy utwory wprzekonaniu, że ich przypomnienie nie narusza żadnych interesów, ajest zgodne zinteresem nieżyjącegoautora.
Wydawca: Wydawnictwo Dębogóraul. Dąbrówki 762-006 Dębogóra
www.debogora.pl
ISBN: 978-83-6731-663-7
Wydanie II przejrzane
triplex bybliotheca quomagistro,
Romana, Attica, Christiana, fulsit:
— Sydoniusz Apolinary, list IV. 11, w. 4–5
Trojaką błyszczał ten mistrzbiblioteką,
Rzymską igrecką orazchrześcijańską.
przeł. Mieczysław Brożek
Z wdzięczną pamięcią o Katarzynie Mężykowej, czcigodnej fundatorce katedry gramatyki, retoryki i poetyki Uniwersytetu KrakowskiegoRoku Pańskiego 1420
Breviarium kanonu kultury nie jest zwykłym rodzajem antologii, tradycyjnego florilegium. Pod okładkami jednej książki zamyka się zbior odpowiednio dobranych utworow, a jest to kolekcja zaiste imponująca: nie tylko pod względem liczby zakwalifikowanych tekstow, lecz także z uwagi na wagę i treść utworow. Poza tym tworzą one prawdziwy literacki brewiarz, ktorego celem jest — przez odwołanie do idei staropolskiego otium, wolnego czasu dla siebie — uważna, powolna lektura każdego dnia, baczne odczytywanie treści odbitych w klasycznej poezji, medytacja nad literaturą. Wybrane w tym tomie utwory poetyckie w dobrych polskich przekładach można zaliczyć do kanonu piśmiennictwa europejskiego — owego uniwersum literatury tworzonej od wiekow na podstawie tradycji antycznej, chrześcijańskiej i czerpiącej z rodzimych źrodeł. Myślą przewodnią Breviarium, oryginalnej antologii rozpisanej na dni roku, ma być zatem wskazanie prawdziwych źrodeł kultury europejskiej, tak deformowanej przez ideologiczne machinacje. Można tę ideę swoistego powrotu ad fontes przyrownać do odkopywania źrodła zasypywanego miałkim piaskiem pustyni: nie widać go na powierzchni, ale my dzięki literaturze wiemy, gdzie szukać, gdzie bije źrodło ożywczej wody.
Żywimy nadzieję, że ta piękna książka spotka się ze zrozumieniem i pozytywnym odbiorem czytelnikow, wszystkich miłośnikow dawnej literatury. Codzienne odczytywanie przez nich wybranych fragmentow klasycznej poezji będzie spełnieniem nadziei Autora i Wydawcy.
Mieczysław Mejor
Non enim sapit zingiber, nisi masticatum, nec est aliquid, quod in transitudelectet.
Mistrz Wincenty Kadłubek, Kronika polska, prolog
Tylko bowiem rozgryziony imbir smakuje i nic nas nie zachwyci, na co spojrzymy tylkomimochodem.
przeł. B. Kürbis
Według Arystotelesa każdą rzecz da się określić odpowiadając na cztery pytania. Od tego rozpoczniemy przedstawienie naszej książki.
A więc po pierwsze: po co? Celem jest doprowadzenie użytkownika do codziennego obcowania z Wielkimi oraz odnoszenie z tego korzyści, realnych i nie zawsze wymiernych.
Po drugie: z czego? Materią są teksty poetyckie reprezentujące kanon edukacyjny Europy, sekwencje dzieł traktowanych przez wieki jako niepomijalne w wykształceniu ogólnym.
Po trzecie: przez co? Formą jest antologia, lecz zorganizowana jako całoroczna księga lektur codziennych, tom podręczny towarzyszący stale jako pośrednik i pamiątka dziedzictwa.
Po czwarte: kto autorem? Książka ma redaktora, który odpowiada za jej koncepcję, wybór tekstów, ich układ i opracowanie[1]. Jednak autorami są tu najpierw ci, których dzieła są reprezentowane – a razem z nimi ci, którzy zapewnili polskie przekłady dawnej twórczości.
Wszystko, co napisane dalej, będzie już tylko – niezbędnym – uszczegółowieniem i pomnożeniem informacji podanych wyżej. Jednak kolejność owych rozwinięć będzie inna.
Chociaż kwestia celu – przyczyny przyczyn – ma zawsze znaczenie pierwszorzędne, jednak w przypadku każdej książki zwykliśmy dopytywać najpierw: co jest jej treścią? Jest to nasze pytanie o materię dzieła. Powiedziano, że są nią teksty poetyckie reprezentujące europejski kanon edukacyjny. Co to znaczy konkretnie?
W naszej epoce zmiennych lektur szkolnych i kontrowersji dotyczących istnienia uniwersalnego kanonu literatury rzadko pamiętamy, że przez wieki istniały dzieła i zestawy dzieł, które czytał każdy adept szkół. Do tej tradycji nawiązujemy – a raczej z tej tradycji po prostu bierzemy materiał stanowiący rdzeń Breviarium. Zatem wspomniany wyżej kanon to nie jakaś dobierana teraz „idealna biblioteka”, lecz lektura autorów obecnych i królujących w edukacji europejskiej.
Należy zatrzymać się na chwilę przy słowie europejska, którego używamy tu rozmyślnie, w bardzo określonym znaczeniu i z daleko idącymi konsekwencjami. Z perspektywy dziejów kultury europejskość to tożsamość wyrastająca z antyku, lecz krystalizująca się dopiero nazajutrz, w czasie, który zwykliśmy nazywać średniowieczem. Jako pewna całość historyczno-kulturowa Europa tworzyła się w procesie, w którym rolę decydującą lub kierowniczą odegrały czynniki wykraczające poza starożytne uniwersum śródziemnomorskie. Proto-europejskie dziedzictwo Śródziemnomorza greckiego i rzymskiego podlegało wchłonięciu, selekcji i reinterpretacji – na tle gruntownego przeobrażenia populacyjnego, społecznego i politycznego z VI–IX w., według wymagań chrystianizacji oraz potrzeb ludów tworzących lokalnie centra i kresy nowej całości: Europy. Był to ów Wiek Europejski, o którym nazajutrz po II wojnie światowej pisał wybitny polski historyk Oskar Halecki[2].
Halecki zdawał sobie sprawę z tego, że Wiek Europejski został już jakiś czas temu zastąpiony przez nowy eon – który nazywał Epoką Atlantycką. Epoka europejska kontynuuje się jednak w nowszej, atlantyckiej z jeszcze większą żywotnością niż kiedyś wiek rzymski trwał we wczesnym „średniowieczu” europejskim. Niemniej, ten opisany wyżej, w znacznym stopniu pokrywający się z łacińskim średniowieczem Wiek Europejski to perfectum, coś dokonane w przeszłości.
Dlatego możemy i powinniśmy mówić o europejskim kanonie. Istnieje co prawda, do wyboru, kilka różnych znaczeń tego ostatniego szlachetnego terminu – ale najbliższe materii tego słowa jest to, które odpowie funkcji pręta mierniczego: daje pojęcie o wielkościach i pozwala porównywać małe i duże – i jeszcze więcej: towarzyszy niezmienne temu, co ma rosnąć i potrzebuje ewaluacji swego rozwoju. Właśnie w tym sensie mówimy o kanonie w tytule niniejszej książki. Nie jest to ani czyjś aktualny wykaz „najlepszych utworów wszech czasów”, ani tym bardziej, w żadnym razie „lista bestsellerów”. Jest to natomiast miernicza próba wzięta z dzieł autorów, którzy dawno pomarli i których sposobu pisania nie trzeba i nie sposób dziś kopiować – ale bez których obecności w naszej wyobraźni, myśli i słowie jesteśmy ubożsi aż do losu synów marnotrawnych i żebraków na własne życzenie.
Ów kanon europejski nazwano wyżej edukacyjnym – z tego powodu, że ukształtował się dzięki wykazom lektur szkolnych, przyjętych, używanych i uzupełnianych w średniowiecznych szkołach praktykujących klasyczną edukację liberalną[3]. Ideał wychowania, który tak nazywamy, jest bezsprzecznie najtrwalszym z meta-programów edukacji w naszym kręgu kulturowym. Wytworzony w epoce hellenistycznej – w środowisku nie mogącym jeszcze znać chrześcijaństwa, a dalekim od kultury biblijnej – został przejęty bez większych zastrzeżeń i zmian w świecie chrześcijańskim, szukającym kultury pomocnej w poznaniu Objawienia, stając się w kolejnych wiekach, z natchnienia Augustyna, Kasjodora i Boecjusza, własnym ideałem edukacyjnym christianitas. W starożytnym greckim punkcie wyjścia było to kilka praktyk szkolnych – które swego słynnego kompletu „siedmiu sztuk wyzwolonych” (septem artes liberales) dopracowały się dopiero dobre kilka wieków później w hellenistycznej kulturze cywilizacji rzymskiej[4]. Próbując bardzo różnych proporcji sztuk literacko-logicznych (trivium) i matematycznych (quadrivium) oraz wahając się między raczej retoryczną i raczej dialektyczno-filozoficzną orientacją całej edukacji, formuła edukacji klasycznej odnalazła się pewnego dnia jako program szkolny świata chrześcijańskiego[5]. Dwie epoki dawnego świata – tę starożytną około Marcjana Kapelli z IV/V w. i tę średniowieczną między Alkuinem w IX i wiktorynem Hugonem w XII w. – zwykliśmy traktować jako złoty wiek edukacji klasycznej. Czas jej intensywnej żywotności i rozwoju pokrywa się zaś z epoką katedr i uniwersytetów.
Zgodnie z zasadą edukacji klasycznej nauka gramatyki, pierwszej ze sztuk wyzwolonych, odbywała się w znacznym stopniu poprzez lekturę autorów i ćwiczenia na nich. Dobierano więc dzieła o zróżnicowanym stopniu trudności, lecz nie były to utwory intencjonalnie szkolne. Większość, jeśli nie wszystkie, z zasady przerastały nasze wyobrażenie o lekturze młodzieżowej – niektórych nigdy nie dopuszczono by, ze względów obyczajowych, do czytania przez uczniów w XIX czy XX wieku. Lektury te dawano do czytania i ćwiczenia nie dla zorientowania się w dziejach literatury, lecz dla spotkania z wiecznie wartościowymi autorami.
Dzięki pochodzącym z XI–XIII w. szkolnym wprowadzeniom do lektur (tzw. accessus ad auctores)[6] nie tylko mamy dziś dostęp do określonych zestawów utworów (i, mniej nam tu potrzebnych, ich omówień), ale i obserwujemy ich zmiany – a na ich tle to, co trwałe. Skoro owe listy lektur były podstawą w kwalifikowaniu dzieł do naszego Breviarium, poświęćmy tu trochę uwagi kształtowaniu się właściwego mu zasobu dzieł literackich[7].
Na pozycjach wyjściowych znajdują się niemal niezmiennie sentencje moralne Pseudo-Katona (Dicta Catonis)[8] oraz bajki Awiana [M30][9] i Ezopa [M8]. Blisko nich stawiane są: bukoliczno-biblijna Ekloga Teodula [M36] i zaczynające się od skargi na starość Elegie Maksymiana [M35]. Jest to zestaw lektur, który traktowano jako akuratny dla podstawowych ćwiczeń gramatycznych i pożyteczny moralnie[10]. Na uwagę zasługuje fakt, że chociaż dalej wymienia się Homera, chodzi nie o genialne poematy greckie, lecz o krótki łaciński poemat „streszczający” Iliadę, a raczej próbujący przedstawić oblężenie Troi w kategoriach historycznych (do sprawy Homera jeszcze wrócimy).
Następnie, już z wielkiej poezji, doskonale reprezentowana jest rzymska klasyka augustowska. Przede wszystkim Owidiusz – z pozycji wymienianych w accessus da się złożyć niemal komplet jego utworów: Amores [M17], Heroidy [M18], Sztuka miłości i Remedia na miłość [M19], Żale[M20], Ex Ponto [M21]i Fasti [M22][11]. Co ciekawe, z reguły bez Metamorfoz[M23], które – choć mitologiczno-pogańskie – swoją drogą były przecież intensywnie czytane i komentowane przez autorów średniowiecznych.
Obok Owidiusza – Wergiliusz (z trzema tytułami jako wzorami trzech stylów: prostego – Bukoliki[M10], średniego – Georgiki[M11], wysokiego – Eneida[M12]). Następnie Horacy – zawsze przynajmniej z powodu Ars poetica, ale także jako autor satyr [M14] (i listów-gawęd [M16]), czasami również pieśni-ód [M15] i eklog-jambów [M13][12].
Są dwaj inni satyrycy rzymscy: Persjusz [M27] i Juwenalis [M28], niewątpliwie zadowalający m.in. z powodu chłostania wad i zalecania cnót, po stoicku. Z rzymskiej epoki cesarskiej mamy też z reguły Lukana (autora eposu historycznego Farsalia[M25], ukazującego niedole wojny domowej) oraz Stacjusza, jako autora epiki mitologicznej: Achilleidy[13] i Tebaidy[M24]. Do tego dochodzi De consolatione Boecjusza [M34], z czasu bezpośrednio po upadku cesarstwa na Zachodzie.
Ostatni wymieniony to już reprezentant chrześcijaństwa – chociaż tu jeszcze w ścisłej unii z duchem rzymskim i dokładnie skryty w platońskim płaszczu filozofa. Na listach mamy oczywiście także cały szereg antycznych poetów tworzących intencjonalnie i otwarcie poezję chrześcijańską: obok najwybitniejszego Prudencjusza (jako autora oryginalnej Psychomachii [M31], dającej alegoryczny obraz walki zarazem cnót i wad oraz chrześcijaństwa i pogaństwa) są poeci próbujący parafrazować poetycko księgi biblijne lub popularyzować kwestie teologiczne: Seduliusz[14], Arator[15], Juwenkus[16] i Prosper z Akwitanii[17].
Tak mniej więcej przedstawia się rzecz w etapie, gdy wykazy lektur w wiekach XI i XII oscylowały w granicach od kilkunastu (czy kilku) pozycji do maksimum dwudziestu kilku. Jednak w zaawansowanym wieku XIII, czyli w prawdziwym rozkwicie Wieku Europejskiego widzimy tu charakterystyczny rozwój[18]. Z jednej strony lista zachowuje (lub nieco pomnaża) swoją dotychczasową bazę klasyczną: z okresu późnego cesarstwa dochodzi Klaudian (głównie jako autor epickiego Porwania Prozerpiny[M29]) oraz Sydoniusz, twórca panegiryków cesarskich i pieśni pochwalnych [M32]. Z drugiej strony następuje przyłączanie całego szeregu utworów świeżych, na ogół charakterystycznych przejawów tzw. renesansu XII wieku – takich jak owidiańska komedia romantyczna Pamfil[19], plautowski Geta Witalisa z Blois [M9.2], eposy: Architreniusz Jana z Hanville, Alexandreis Waltera z Châtillon, poematy biblijne: Aurora Piotra Rigi[20] i Księga Tobiasza Mateusza z Vendôme [M45] oraz De planctu Naturae i Anticlaudianus Alana z Lille[21], a także poematy Marboda z Rennes (De lapidibus[M37.7] i De ornamentisverborum).
Uznanie za podstawę materiału naszego Breviarium korpusu lektur szkolnych Wieku Europejskiego wiązało się z następującymi refleksjami i decyzjami:
Po pierwsze, okazało się, że – zwłaszcza dzięki pracom przekładowym podejmowanym w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w polskich ośrodkach akademickich – jest możliwe przedstawienie polskiemu czytelnikowi niemal kompletu dzieł autorów rzymskich, a także większości szkolnych utworów późnoantycznych i wczesnośredniowiecznych. Breviarium skorzystało szeroko z tego bogactwa. Naturalnie lwia część przypada autorom rzymskim, łacińskim. Nadal należy pamiętać, że nasza księga nie ma reprezentować podręcznikowo całej literatury rzymskiej, ani wyodrębniać precyzyjnie tego, co nazywamy dziś autorami klasycznymi Rzymu. Niewątpliwie jednak mamy tu reprezentację największych – a przez nią możliwość obcowania przez wiele tygodni i przez miesiące z tymi, bez których nie można by pomyśleć ani o „wieku owidiuszowym” (jak nazywano średniowiecze), ani o plejadzie poetów, których spotykamy jako Wielkich w Boskiej komedii Dantego, prowadzonych po zaświatach przez Wergiliusza[22].
Po drugie, stało się jasne, że prawie wszystkie najpóźniejsze dodatki – z puli lektur średniowiecznych XII i XIII w. – są nadal niedostępne, z racji braku przekładów polskich. Trzeba było przyjąć to do wiadomości, lecz należało przy tym uchronić Breviarium od jednostronnej „antyczności” śródziemnomorskiej. W związku z tym zdecydowaliśmy się na wprowadzenie do naszej księgi szeregu utworów co prawda nie należących do starej tradycji szkolnej, lecz reprezentujących ducha europejskiego z jego chrześcijańskim uniwersalizmem i zróżnicowaniem idiomu kulturowego ludów barbarzyńskich. W ramach tego uzupełnienia weszły do Breviarium zarówno łacińskie poezje Wenancjusza Fortunata [M33] i takież przykłady z innych klasycyzujących autorów średniowiecznych odrodzeń [M38] (w tym i anglosaskie enigmy-zagadki [M39]), jak i kilka ważnych utworów, które należałoby nazwać niełacińską twórczością europejskich łacinników: jedne z nich (jak Beowulf [M40]i Pieśń o Cydzie [M41]) odsłaniają trochę z pozarzymskiej tożsamości Europy, inne (jak Opowieści kanterberyjskie Chaucera [M47] i Boska komedia Dantego [M48]) są tu jak pomost wybiegający do narodowych literatur nowożytnych. Próbowaliśmy także zdać sprawę z typowej dla średniowiecza kultury truwerów, trubadurów i żonglerów, opiewających epicznie krucjaty [M43], a lirycznie miłość dworną [M44]. Niezwykłe podsumowanie europejskiego połączenia heroizmu i dworności znajdujemy w angielskim Panu Gawenie [M46], którego reprezentację zdecydowaliśmy również włączyć do naszego Breviarium. Dodajmy, że skorzystaliśmy z okazji, aby na tym tle pojawiły się również polskie carmina patria, czyli łacińskie i staropolskie „pieśni ojczyźniane” Polski [M42].
Po trzecie, skupienie uwagi na korpusie europejskich lektur szkolnych powinno skutkować również uwzględnieniem pewnego nurtu literatury nieujętego w owych wykazach, a przecież intensywnie obecnego w realnym curriculum edukacyjnym tegoż wieku i środowiska. Jest nim hymnografia liturgiczna, czyli utwory poetyckie wykonywane wspólnotowo w codzienności szkół Wieku Europejskiego, w ramach officium divinum – oraz, w pewnej mierze, również inna poezja religijna, powstająca jako szlachetne marginalia liryczne pisarstwa wybitnych teologów i mistyków[23]. Zdecydowaliśmy się więc przede wszystkim włączyć reprezentację najważniejszych hymnów liturgicznych Kościoła (starożytnych i średniowiecznych) do biegu naszej antologii, jako element kulturowo niepomijalny [M37]. Do tego dodaliśmy jeszcze wybór poezji religijnej – z osobna, w modułach przypisanych ad libitum do czasów świątecznych Bożego Narodzenia [MN] i chrześcijańskiej Paschy [MP][MW].
Po czwarte, last but not least,należało odnieść się do tego, że lektury szkolne łacinników nie zawierały w ogóle klasyki greckiej (nawet czytany szkolnie „Homer” był tylko łacińskim niedługim opracowaniem tematu Iliady w heksametrze). Zarówno mitologię, jak i literaturę greckiego antyku (w tym Homera, liryków, dramatopisarzy) znali łacinnicy Wieku Europejskiego jedynie z przekazów rzymskich. Dopiero nowożytny renesans humanistów uruchomił przybycie literatury starogreckiej do wnętrza Europy. Był to już jednak pewien dodatek – jakby pierwszy nabytek istniejącej już bez tego kultury europejskiej, co prawda pochodzący z jej pra-dziejów i znajdujący się zawsze u jej źródeł, a nawet zawsze obecny niejako tuż obok, w kulturze bizantyńskiego Wschodu. Biorąc to wszystko pod uwagę, postanowiliśmy podłączyć wyjątki z owego bezcennego i czcigodnego dziedzictwa proto-europejskiego do naszego cyklu kanonu Europy. W ten sposób znalazły się wśród podanych lektur dość obszerne fragmenty z Iliady [M1], niezbędna reprezentacja Odysei [M2], krótkie wizytówki literackie liryków (melików) starogreckich [M3], ale także całkiem pokaźna reprezentacja twórczości dramatycznej Ajschylosa [M4], Sofoklesa [M5], Eurypidesa [M6] oraz obu dostępnych komediopisarzy attyckich [M7]: Arystofanesa i Menandra. Decyzja o zaprezentowaniu w Breviarium również literatury teatralnej[24] poprowadziła zupełnie naturalnie do wzbogacenia w ten sposób także działu rzymskiego, gdzie znalazły się fragmenty z dramatów senecjańskich [M26] oraz rzecz jasna komedii Plauta i Terencjusza [M9] (wyjątkowo zestawianych w jednym module ze swymi średniowiecznymi podobiznami).
Powiedziano już wyżej, że formą naszej książki – czyli czynnikiem nadającym jedność i charakter jej treści – jest antologia.
W przypadku antologii wybór takich czy innych tekstów z reprezentowanych dzieł zawsze pozostanie do pewnego stopnia kwestią subiektywnego podejścia redaktora. Jednak wtedy, gdy mamy do czynienia z reprezentacją kanonu opracowywaną z myślą o jego perennizacji w codzienności odbiorców książki, subiektywność ma prawo działać jedynie wewnątrz zobiektywizowanych reguł. Spróbujmy więc opisać te ostatnie.
Po pierwsze: starano się zamieszczać teksty będące albo całościami krótkich utworów, albo naturalnymi całostkami wewnątrz większych całości. Siłą rzeczy oznaczało to eliminację niektórych efektownych i ważnych tekstów, nie mieszczących się w tych kryteriach. Niekiedy zaś, wyjątkowo, z żalem trzeba było dokonywać „chirurgicznych” skrótów.
Po drugie: zabiegano oczywiście o to, żeby wybrane teksty dobrze reprezentowały styl danego autora, formę literacką, elementy konstrukcyjne większych całości.
Po trzecie: zamierzano zachować lub podkreślić przede wszystkim te walory, dla których utwory stały się lekcją tradycji europejskiej, czyli składnikiem Kanonu. Próbowano przy tym zachować równowagę między walorami formy artystycznej a wartościami retorycznymi i moralnymi (pamiętamy, że wiek europejski położył akcent na tych ostatnich, choć bez negowania pierwszych).
Mimo że w sposób oczywisty Breviarium jest antologią, jego redaktor wyznaje, że nigdy nie myślał o tej książce jako po prostu o antologii – dopóki w trakcie prac nad nią nie musiał jej krótko przedstawiać innym, a więc i komunikatywnie nazwać. Pojęcie antologii kojarzy się z pewnym wyborem utworów – którego twórcy nie proponują żadnego określonego sposobu korzystania z niego, zostawiając to potrzebom i zwyczajom czytelnika.
Nasza antologia jest pod tym względem inna – ponieważ jest to antologia będąca brewiarzem. Słowo „brewiarz” faktycznie łączy w sobie dwa znaczenia. Potocznie kojarzy się nam dzisiaj z książką zawierającą codzienne „pacierze kapłańskie”, służbę Bożą – pensum modlitwy (złożonej przede wszystkim z psalmów i hymnów). Mało kto pamięta, że także w tym kontekście słowo breviarium oznacza po prostu „skrót” (gdyż brewiarz modlitewny pojawił się jako skrót pełnej służby Bożej praktykowanej przez mnichów).
Oba akcenty są intencjonalnie obecne w użyciu słowa breviarium w tytule naszej księgi. Jest to bowiem niewątpliwie skrótowa reprezentacja o wiele bogatszego materialnie i treściowo kanonu kultury – ale równocześnie jest to skrót-antologia pomyślana do określonego użycia codziennie, do codziennego i całorocznego „recytowania”, czyli wypełniania pensum lektury i medytacji logosu poezji europejskiej.
Wynika z tego podstawowa struktura księgi. Jest nią rozdział-moduł poświęcony określonemu autorowi, dziełu lub ostatecznie typowi utworu. W obrębie każdego takiego modułu proponuje się lekturę na wszystkie dni tygodnia, od niedzieli do soboty (większość modułów jest obliczona na jeden tydzień, lecz jest też kilka dwutygodniowych, a nawet jeden trzytygodniowy). Pojedyncze teksty dnia zostały wyposażone w niezbędny krótki wstęp i ewentualnie w przypisy – wszystko to ograniczone do minimum umożliwiającego zorientowanie się w lekturze.
Liczba tygodni lektury zaplanowanych we wszystkich modułach księgi wyczerpuje liczbę tygodni w roku kalendarzowym. Oznacza to, że kto – zgodnie z zamysłem księgi – zacznie pewnej niedzieli codzienną lekturę Breviarium, ten powinien dojść do końca jej cyklu po roku, o ile po drodze nie będzie się ani ociągał, ani niepotrzebnie przyspieszał.
W kwestii kolejności modułów można było przyjąć różne rozwiązania – i tego, które wybrano w Breviarium, nie traktujemy jako z konieczności najlepszego. Jednak istnienie jakiegoś rozsądnego porządku stałego następstwa, kolejności modułów w ciągu roku lektury jest niezbędne do zrealizowania założenia, które znajduje się u podstaw tej księgi i jest ściśle związane z realizacją jej celu.
Kolejność modułów przyjęta w książce jest zasadniczo (nie bez pewnych wyjątków) chronologiczna – w granicach trzech wielkich stref, jakby gwiazdozbiorów, odpowiadających kolejno dziełom Śródziemnomorza greckiego i rzymskiego oraz Europy chrześcijańskiej. Układ ten odtwarza po swojemu to, co Sydoniusz Apolinary, jeden z autorów, którzy przemawiają z kart Breviarium, ujął w pochwale pewnego szlachetnego męża:
Trojaką błyszczał ten mistrz biblioteką,
Rzymską i grecką oraz chrześcijańską[25].
Zdanie to znalazło się jako motto na początku niniejszego tomu, ponieważ ma on rzeczywiście przeprowadzić swego czytelnika przez tę potrójną bibliotekę: rzymską, grecką i chrześcijańską. Pamiętać jednak trzeba o tym, że ten nasz porządek chronologiczny jest w gruncie rzeczy drugorzędny w stosunku do „wieczystej wartości” zgromadzonych dzieł i autorów – są one wielkie nie jako wyraz tej czy innej epoki, lecz wielkie po prostu. Co ciekawe, ani dawniejsze, ani późniejsze średniowieczno-europejskie listy lektur w ogóle nie porządkują ich chronologicznie. Kolejność w wymienianiu dzieł i autorów bywa jakby obojętna – być może jest skutkiem dopisywania coraz to nowych pozycji do gotowej już krótszej listy; czasami pojawiają się ślady kolejności dydaktycznej, od rzeczy najprostszych do bardziej skomplikowanych. Ogólnie jednak porządek utworów, zwłaszcza czasowy, wyraźnie nie spędzał snu z oczu autorów tych zestawień. Słusznie i pięknie zauważa w tym kontekście Ernst Curtius: „Wszyscy auctores mają tę samą wartość, wszyscy są ponadczasowi. To jest i była do końca cecha charakterystyczna średniowiecza”[26].
Stan ducha wynikający z obcowania z takim światem dzieł wieczystych można uznać za podobny do tego, któremu dał wyraz Jan Bielatowicz († 1965) w poruszającym wspomnieniu swej gimnazjalnej edukacji w Tarnowie, polegającej na ciągłym obcowaniu z Wielkimi:
Nieskończoność. Nie kończący się sen. Trwa w nim naraz wszystko, co jest, co było i co będzie. Ze wszystkich czasów gramatycznych powstaje jeden wspólny, z praesens miesza się perfectum i futurum; każdy tryb, i gerundium i supinum, plotą się ze sobą, wybiegają w przód i cofają. Jeden czas, trwały, powrotny, nie ginący, przeszłość wynikająca z przyszłości, czas obecny tłumaczący się tym, co będzie. Czas utrwalający i ocalający każdy czyn, każdą myśl i najbłahsze słowo. Czas wieczny[27].
Po tym wszystkim, co powiedziano o „trzech bibliotekach”, o antycznym Śródziemnomorzu i średniowiecznej Europie – niejakim zaskoczeniem może być dla czytelnika odkrycie, że pośród poezji Safony, Horacego, Boecjusza i Dantego znajdują się, jakby wetknięte zakładki (oznaczone winietą Helikonu polskiego), pojedyncze utwory poezji polskiej, od późnego średniowiecza do wieku XX. Wydało się ciekawe takie przyjazne skonfrontowanie autorów kanonu europejskiego z głosami poezji polskiej, z epok, w których twórcy mówili literacką polszczyzną (już lub od dawna), lecz wciąż komunikowali się bez trudu i bez pośrednictwa tłumaczeń z „muzą łacińską”. W ten sposób z Helikonu polskiego spłynęły na karty tej książki owe włączane do modułów greckich, rzymskich i średniowiecznych „zakładki” z utworami polskimi od Bogurodzicy i Jana Kochanowskiego po Kasprowicza i Staffa.
W tejże pracy ogromnym wsparciem była pomoc doktora Michała Gołębiowskiego. Ze swoim instynktem i wiedzą literaturoznawcy, obracającego się swobodnie zarówno w literaturze dawnej, jak i literaturze polskiej, jest w tej książce autorem wyboru i opracowania poezji „Helikonu polskiego”.
Jest normalne, że w antologii znajdujemy utwory o zróżnicowanej formie własnej. W Breviarium jest tych różnych form literackich prawdziwe bogactwo.
Patrzymy dziś na wszystkie dzieła literackie m.in. przez pryzmat nowożytnie rozwiniętego i skodyfikowanego – i „spodręcznikowanego” – wykładu poetyki. Reprezentowany przez Breviarium
