Bajki dla Nadii. Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada - Anna Cudak - ebook

Bajki dla Nadii. Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada ebook

Anna Cudak

0,0
14,13 zł

lub
Opis

„Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada” to kolejna książeczka z cyklu „Bajki dla Nadii”. Zawiera 71 stron i 9 bajeczek. Bajki pisane są rymowanymi wierszami. Wszystkie maja sporą dawkę humoru, uczą, a każda kończy się morałem. Treść bajeczek jest wzbogacona kolorowymi obrazkami również własnego autorstwa.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 28




Anna Cudak

Bajki dla Nadii

Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada

© Anna Cudak, 2018

„Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada” to kolejna książeczka z cyklu „Bajki dla Nadii”. Zawiera 71 stron i 9 bajeczek. Bajki pisane są rymowanymi wierszami.

Wszystkie maja sporą dawkę humoru, uczą, a każda kończy się morałem. Treść bajeczek jest wzbogacona kolorowymi obrazkami również własnego autorstwa.

ISBN 978-83-8126-796-0

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Kto w lesie zwierzątkom bajki opowiada

Wszystkie dzieci bajeczki kochają,

Na dobranoc chętnie ich słuchają,

Potem w głęboki sen zapadają

I przepiękne, kolorowe sny mają.

Zwierzątka, które w lesie mieszkają,

Swe małe pociechy też rozpieszczają.

Maluchy o zmroku do snu układają,

Bajeczek wprawdzie im nie czytają,

Ponieważ książeczek nie posiadają.

Od lat takie w lesie zwyczaje panowały,

Że najstarsze drzewa bajeczki bajały.

A melodyjnym szumem listeczków

Leśnych malców usypiały.

W dębowym lesie, na polanie,

Rósł sobie dąb — stary niesłychanie.

Wieczorem bajeczki opowiadał.

Były takie piękne i ciekawe,

Że zdobyły słuchaczy i sławę.

My też tych opowieści posłuchamy,

Lepiej bajkowy leśny świat poznamy!

Bajka o wiewiórkach z dębowego lasu

W starym dębowym lesie na polanie

Jesienią robi się wielkie zamieszanie.

Z całego lasu goście przybywają,

Które owoc żołędzia za przysmak mają.

Przychodzą, pod dębami się zatrzymują

Następnie starannie teren przeszukują.

Ryją, wąchają, mchy i trawy sprawdzają

I — że znajdą żołędzie — nadzieję mają.

Lecz nie znalazły i bardzo się martwiły.

Czyżby w tym roku sezon przegapiły?

Czyżby czas spadu żołędzi źle obliczyły?

I żołędziowych smakołyków się pozbawiły?

Przecież liście jesienne barwy przybrały

I ślicznymi kolorami się przechwalały.

Strącane przez wietrzyk pod drzewa spadały,

Gdzie barwne i miękkie tworzyły dywany.

Przybyłe zwierzątka wiele pytań miały,

Wyjaśnienia u wiewióreczek szukały,

Które na polanie od zawsze mieszkają,

Przez co najświeższe informacje posiadają.

Wiewiórki różne kolory futerek mają:

Calutkie rude z białymi brzuszkami

Oraz czarne z szarymi oczkami.

Puchate ogonki wszystkie posiadają:

I rude, i czarne pięknie wyglądają.

Wszystkie na żołędziach wybitnie się znały,

Chętnie rozmawiały i porad udzielały.

Sprzeczne informacje jednak przekazywały

I wśród zwierząt niepokój i zamieszanie siały.

Posłuchajcie, co się tutaj wydarzyło.

Czy żołędzi dla chętnych wystarczyło?

I czemu wśród wiewiórek zgody nie było?

Rude wiewiórki: Basia, Gryzia i Rudy

W dziupli w wiekowym drzewie mieszkają.

To król wśród dębów, jest on bardzo stary,

Ma potężne i rozłożyste konary.

Od lat jest domem, schronieniem i stołówką,

Swymi żołędziami chroni przed głodówką.

Nasze wiewiórki raniutko wstawały,

Po śniadanku do pracy się zabierały.

I każdego dnia szczegółowo sprawdzały:

Czy owoce do jedzenia już się nadają?

Czy orzeszki odpowiednią wielkość mają?

Czy aby czapeczki im nie odpadają?

Czy kolor dojrzałych żołędzi zyskały?

Czy aby przypadkiem nie zrobaczywiały?

Czy choroby ich nie zaatakowały?

I czy słodziutkiego posmaku nabrały?

Jeśli będą te wszystkie warunki spełniały,

Będzie to w smaku owoc doskonały!

Po gałązkach skaczą, aż listki fruwają,

Wąchają, próbują i wszystko notują.

Fachowo oceniają i orzekają,

Potem swój raport publicznie ogłaszają.

W tym sezonie one konkurs wygrały!

I zbiory żołędzi będą otwierały!

Radosne uroczystości planowały,

Niezwykle dużo gości się spodziewały.

Inne rude wiewiórki też pracowały:

Kitka, Łupinek, Ziarenek oraz Rzeszek.

Liczyły na dębinach każdy orzeszek.

Rudym krewniaczkom ochoczo pomagały,

By uroczystości świetnie się udały!

Kitka zaproszenia piękne malowała,

W odległe części lasu je dostarczała.

Pozostałe o część artystyczną dbały,

Śpiewaków, muzyków angażowały.

Czarne wiewiórki: Skorupek i Czarnulek,

W tym samym konkursie wystartowały.

Wygrać bardzo chciały, plany wielkie miały,

Celu nie osiągnęły, bo konkurs przegrały.

Od mieszkańców lasu, którzy głosowali,

Aż o dwadzieścia głosów mniej otrzymali.

Czarne wiewiórki przegrywać nie umiały,

Zemstę wstrętną planowały i intrygowały.

Rudym wiewiórkom w pracy przeszkadzały

I wszędzie nieprawdę o nich rozgłaszały:

Że rude wiewiórki wszystkich okłamują,

Gadają, że żołędzie są niedojrzałe,

A same mają już ich spiżarnie całe.

Że niewiedzę innych wykorzystywały,

A z naiwności zwierząt się wyśmiewały.

Ciągle nowe kłamstewka wszem ogłaszały:

Że dęby w tym roku nie obrodziły,

Że owoców mają o wiele za mało,

A tylu chętnych zjadaczy przybyć miało.

Że rude wiewiórki liczyć nie umiały

I zbyt dużo gości pozapraszały.

Kiedy zwierzątka te wieści usłyszały,

To rudym wiewióreczkom ufać przestały!

Na polanę przybywają i sprawdzają,

Zdemaskowania winnych oszustw żądają!

Czarne zazdrośnice źle postępowały,

W dodatku się cieszyły, że narozrabiały.

Kłamanie przyjemność im sprawiało,

Bo rude wiewiórki w złym świetle stawiało.

W dębowym lesie i na naszej polanie

Ptasia policja porządku pilnowała.

O krążących kłamstwach też się dowiedziała.