49,00 zł
Massie jest mistrzem historycznej opowieści, imponuje niesamowitym
literackim rzemiosłem...
- Max Boot, The New York Times Book Review
Przedstawił każdą postać z artystyczną wizją pisarza... napisana z pasją
opowieść o ludziach z epoki pierwszej wojny światowej...
- The Waszyngton Post Book World
Wspaniałe, niewyobrażalne osiągnięcie ...Książka napisana lekkim,
świetnie się czytającym stylem oparta na benedyktyńskiej pracy
historyka...
- Milwaukee Journal Sentinel
Żywy opis postaci i wydarzeń... mistrz gawędziarstwa... w tym rodzaju
historycznego pisarstwa wątpię, by Massie miał sobie równego
- Paul Kennedy, Los Angeles Time Book Reviev
Półmisek wypełniony smakowitymi opisami postaci. Wielka, wspaniała
lektura...
- New York Post
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 414
31
Wieczór Jutlandii
Przez wiele tygodni Hugo von Pohl, naczelny dowódca Floty Pełnomorskiej, walczył z rakiem wątroby. Ósmego stycznia 1916 r. został zabrany z pokładu swego okrętu flagowego, Friedrich der Grosse, do szpitala w Berlinie. Większość oficerów floty wątpiła w to, że powróci on kiedykolwiek i pomimo szacunku jakim go darzyła, cieszyła się z jego odejścia. Jedenaście miesięcy dowodzenia flotą przez Pohla zaznaczyło się ogromną i niemal nieprzerwaną pasywnością. Pięciokrotnie flota liniowa wychodziła w morze, ale nigdy dalej niż 120 mil od Wilhelmshaven i nigdy kiedy istniało duże niebezpieczeństwo napotkania Brytyjczyków. Tymczasem okręty niemieckich eskadr liniowych operowały według posępnego schematu: tydzień na patrolu wśród zagród minowych wewnątrz zatoki Helgoland, następny tydzień na kotwicowisku, ale w gotowości do bitwy na redzie Schillig; potem przejście przez Kanał Kiloński i ćwiczenia artyleryjskie w Zatoce Kilońskiej, a następnie 2 tygodnie lub dłużej cumowanie przy nabrzeżach w Wilhelmshaven, tak by załogi mogły spacerować ulicami, pić piwo w barach i spać na lądzie w barakach z czerwonej cegły. Tirpitz mógł wściekać się, że ostrej broni jaką wykuł pozwolono rdzewieć, ale Pohl zdecydowanie twierdził, że skoro kajzer nakazał mu nie ryzykować bezpieczeństwa floty, to będzie wykonywał swoje obowiązki. Osiemnastego stycznia umierający Pohl został zastąpiony przez wiceadmirała Reinharda Scheera; 23 lutego Pohl zmarł.
Mianowanie Scheera uradowało marynarkę wojenną. Miał 53 lata i był o 4 lata młodszy niż Jellicoe; był mężczyzną średniego wzrostu, miał przeszywające spojrzenie piwnych oczu, krótko ostrzyżone włosy, wystające kości policzkowe i czarne wąsy, a czasami małą, spiczastą kozią bródkę. Jego 38-letnią karierę można streścić jako wspinanie się oficera po szczeblach zawodowej służby w młodej niemieckiej flocie. Teraz, będąc na szczycie, jako naczelny dowódca niemieckich sił na morzu, Scheer był czujnym, agresywnym i pewnym siebie strategiem i taktykiem, który potrafił zaplanować kampanię i dowodzić bitwą. „Wiedzieliśmy, że Scheer był ulepiony z innej gliny niż Pohl – powiedział Ernst von Weizsäcker, porucznik flagowy na Jutlandii. – Krążyło wiele opowieści o jego bohaterskich wyczynach, jeszcze w randze porucznika. Jego starzy koledzy nadali mu osobliwy przydomek Bobschiness [Pies Myśliwski] z powodu jego sympatii dla swego foksteriera, którego prowokował do obgryzania nogawek spodni kolegów”. Scheer chciał i zamierzał zaatakować nieprzyjaciół swego kraju każdą bronią jaką miał w dyspozycji.
Reinhard Scheer pochodził z klasy średniej, z której wywodziło się wielu wyższych admirałów niemieckiej marynarki wojennej podczas I wojny światowej, np. Tirpitz, Hipper, Ingenohl, Müller i Pohl. Jako syn dyrektora szkoły w Hanau nad rzeką Main, wstąpił Scheer do marynarki wojennej w wieku 15 lat, nie mając żadnego wsparcia finansowego czy społecznych koneksji. Szkolenie rozpoczął na opancerzonej fregacie Friedrich Karl, a następnie na opancerzonej korwecie Hertha, która okrążając świat zaprowadziła Scheera do Melbourne, Jokohamy, Szanghaju, Kobe i Nagasaki. Odbył 2 tury służby w niemieckiej Eskadrze Krążowników Wschodniej Afryki: podczas pierwszej z nich zaprzyjaźnił się z porucznikiem Henningiem von Holtzendorffem i kilka lat później służył pod jego rozkazami na krążowniku Prinzess Wilhelm podczas podróży na Daleki Wschód. Pomiędzy turami służby w Afryce, Scheer spędził 4 lata w szkole technicznej na lądzie, studiując technologię i sztukę walki przy użyciu torped; następnie, podczas drugiej tury służby we wschodniej Afryce, służył jako oficer torpedowy na lekkim krążowniku Sophie. Gdy wrócił do Niemiec, został instruktorem w Dowództwie Badań nad Torpedami w Kilonii.
Rosnąca reputacja Scheera pozwoliła mu skontaktować się z admirałem von Tirpitzem, ekspertem torpedowym. Po wyznaczeniu Tirpitza na stanowisko sekretarza stanu Cesarskiej Marynarki Wojennej, Scheer został przeniesiony do sekcji torpedowej biura marynarki wojennej. W 1900 roku Scheer powrócił na morze jako dowódca flotylli niszczycieli, a następnie umocnił swój autorytet pisząc podręcznik o taktyce użycia torped przez niszczyciele. W 1903 roku został szefem Centralnego Departamentu Biura Marynarki Wojennej, który wspierał prace wielkiego admirała nad rozwojem floty. Z jego inicjatywy wprowadzono poprawki do prawodawstwa marynarki wojennej. Praca Scheera była czysto techniczna i nie miała nic wspólnego z polityką czy kształtowaniem opinii publicznej; niemniej jednak miał wysokie stanowisko i elokwencję. Stał się potrzebny zarówno we flocie, jak i w ministerstwie marynarki wojennej. Przez pewien czas pełnił funkcję dyrektora Inspektoratu Torpedowego. W 1905 roku Scheer został mianowany komandorem i objął dowództwo okrętu liniowego z ery przed drednotami, Elsas. 1 grudnia 1909 r. Henning von Holtzendorff, teraz naczelny dowódca Floty Pełnomorskiej, zaproponował Scheerowi stanowisko szefa sztabu floty; 6 miesięcy później Scheer, wówczas już 47-letni, został awansowany do stopnia kontradmirała. W 1911 roku opuścił Flotę Pełnomorską i powrócił do pracy dla Tirpitza jako szef Departamentu Generalnego Marynarki Wojennej; w styczniu 1913 roku powrócił do floty jako dowódca 6 okrętów liniowych, tworzących 2 Eskadrę. W grudniu 1914 roku Scheer objął dowództwo 3 Eskadry Liniowej nowych drednotów typów König- i Kaiser-, najsilniejszych okrętów Floty Pełnomorskiej. Podczas tych 13 miesięcy kiedy Scheer, pod rozkazami Ingenohla i Pohla, dowodził tą eskadrą, żaden z tych 8 wielkich okrętów nie oddał ani jednego wystrzału w bitwie. Teraz, z Scheerem mianowanym na naczelnego dowódcę, miało się to zmienić.
Scheer był bardzo podziwiany przez tych, którzy z nim współpracowali. Weizacker wspominał, że „admirał był w znakomitej dyspozycji, jego umysł działał szybko i nie miał zwykle żadnych pretensji do podwładnych. Jego optymistyczna natura szybko dochodziła do siebie po niepowodzeniach”. Komandor Adolf von Trotha, szef sztabu Scheera, miał podobną opinię:
„Trudno było znaleźć lepszego kolegę. Nigdy nie uczestniczył w ceremoniach z młodymi oficerami, zawsze za to był niecierpliwy i działał szybko. Zawsze oczekiwał od swego sztabu, że ten będzie miał plan przeprowadzenia operacji przygotowanej w każdym detalu. Czasem jednak pojawił się na pomoście i przestawiał wszystko do góry nogami. Był dowódcą kierującym się instynktem i podejmującym szybkie decyzje. Lubił mieć przedstawione wszystkie ewentualności, jednak wybierał czasem sposób działania niespodziewany dla nikogo. W czasie operacji zawsze był pewny siebie. Jutlandia pokazała jego wielki talent i oblicze człowieka, który potrafi doprowadzać swoich podwładnych do szału”.
Scheer, podobnie jak Tirpitz, silnie wspierał nieograniczoną wojnę podwodną, ale, również tak jak Tirpitz, uważał że sama wojna okrętów podwodnych nie pozwoli na pokonanie Wielkiej Brytanii. Pewny, znowu podobnie jak Tirpitz, że niemieckie okręty były jakościowo lepsze niż brytyjskie, a niemieccy oficerowie i marynarze byli równi swoim brytyjskim przeciwnikom, Scheer był zdeterminowany rozpocząć ofensywę. W lutym naradzał się w Berlinie z admirałem von Holtzendorffem i obaj zgodzili się podjąć próbę przełamania duszącej brytyjskiej blokady morskiej. Sztab Scheera w Wilhelmshaven przygotował dokument zatytułowany „Podstawowe wskazówki dotyczące wojny morskiej na Morzu Północnym”. Pierwszą zasadą było przyjęcie założenia, że niekorzystny stosunek liczby okrętów wymusza podjęcie decydującej, totalnej bitwy z Wielką Flotą. Drugą, było wywieranie stałej, narastającej presji na flotę brytyjską, by zmusić ją do wysłania części swoich sił w celu odparcia niemieckich ataków. Trzecią było to, że w tych działaniach ofensywnych niemiecka marynarka wojenna powinna użyć każdej dostępnej broni: operacje sterowców i okrętów podwodnych muszą być połączone z działaniami Floty Pełnomorskiej w głębokim, ofensywnym wejściu na Morze Północne.
Dwudziestego trzeciego lutego kajzer w towarzystwie Tirpitza, Holtzendorffa i księcia Henryka przybyli podczas śnieżycy do Wilhelmshaven, by przysłuchiwać się, gdy Scheer osobiście będzie prezentował te plany władcy. W kwaterach starszych oficerów na pokładzie Friedrich der Grosse Scheer przedstawił cesarzowi swoje plany użycia krążowników liniowych i lekkich sił do wyciągnięcia po kawałku brytyjskich sił z ich baz. Te operacje, w efekcie będące powtórką wcześniejszego ostrzeliwania przez Hippera angielskich nadmorskich miast, miały stanowić takie poniżenie, że brytyjska marynarka wojenna będzie musiała odpowiedzieć. Kiedy wyjdą w morze brytyjskie eskadry, Flota Pełnomorska miała już ich oczekiwać. Wilhelm słuchał, w końcu porzucił wyrzuty sumienia i wyraził zgodę.
W rzeczywistości mała, wstępna ofensywa rozpoczęła się zanim wyrażona została przez kajzera zgoda. Dziesiątego lutego niemieckie niszczyciele wślizgnęły się w nocy nad Dogger Bank, gdzie rzuciły się na grupę brytyjskich trałowców i zatopiły 1 z nich. Ten wypad przyniósł dodatkową korzyść, kiedy flagowy okręt Tyrwhitta, słynny lekki krążownik Arethusa, wracając do Harwich uderzył w niemiecką minę, następnie zerwał linę podczas holowania i ostatecznie wszedł na mieliznę, gdzie przełamał się na pół. Pierwsza większa próba Scheera przeprowadzona całą Flotą Pełnomorską miała miejsce 3 tygodnie później, kiedy usiłował schwytać w pułapkę brytyjskie siły w południowej części Morza Północnego. Piątego marca poprowadził flotę w pobliże Texel u wyjścia z Zuider Zee, najdalej na południe dokąd dotarła niemiecka flota podczas wojny. Niestety, śnieg, grad, ograniczona widoczność i wysoki stan morza zmusiły Scheera do wydania flocie rozkazu powrotu, zanim możliwy był jakikolwiek kontakt.
Brytyjczycy sami przeprowadzili wówczas ofensywne uderzenie. Nocne rajdy zeppelinów na Londyn i inne miasta popchnęły Admiralicję do zaatakowania baz sterowców. Dwudziestego piątego marca 5 wodnosamolotów startujących z lotniskowca Vindex, przebudowanego statku handlowego, usiłowało zbombardować hangary zeppelinów w Hoyer na wybrzeżu Schleswigu. Tyrwhitt z 5 lekkimi krążownikami i 18 niszczycielami eskortował Vindex, podczas kiedy Beatty krążył w odległości 45 mil. Pogoda była wyjątkowo zimna, padał śnieg, a wiatr przybierał na sile aż do sztormu. Operacja zakończyła się brytyjskim fiaskiem: 3 wodnosamoloty, zwodowane 40 mil od wybrzeża, miały kłopoty z silnikami i spadły na terytorium Niemiec, gdzie ich załogi zostały schwytane. Czwarty pilot zauważył, że w Hoyer nie ma żadnego hangaru sterowców i zbombardował to, co uznał na fabrykę. Piąty pilot znalazł hangar zeppelinów dalej w głębi lądu, w Tondern, ale kiedy nurkował prowadząc atak, zaciął się przewód zwalniania bomb. W tym czasie na morzu pojawiły się niemieckie niszczyciele i w bitewnym zamieszaniu, w śnieżycy brytyjski niszczyciel Laverock staranował swój siostrzany okręt Medusa, który później musiał zostać opuszczony. Nowy okręt flagowy Tyrwhitta, Cleopatra, staranował niemiecki niszczyciel G-194, przecinając go w połowie, a następnie sam został staranowany przez brytyjski lekki krążownik Undaunted. Większej brytyjskiej klęski udało się uniknąć tylko dzięki temu, że Scheer, który wydał rozkaz swojej flocie wyjścia w morze, ponownie wszedł w silny sztorm z nikłą widocznością i gigantycznymi falami, w wyniku czego zdecydował się zawrócić.
Dwudziestego drugiego kwietnia kolejne brytyjskie wejście do cieśniny Skagerrak kosztowało Beatty’ego i Jellicoe jeszcze więcej. Krążowniki liniowe, idąc wzdłuż duńskiego wybrzeża, weszły nagle w narastającą gęstą mgłę, w której Australia i New Zealand, zygzakując z prędkością 19 węzłów, zderzyły się i doznały ciężkich uszkodzeń. Następnie drednot Neptune zderzył się z neutralnym statkiem handlowym, a później tej nocy 3 brytyjskie niszczyciele weszły jeden na drugiego. Dwudziestego czwartego kwietnia Jellicoe był z powrotem w Scapa Flow, uzupełniając węgiel na swoich okrętach; o godzinie 16.00 tego popołudnia dowiedział się o wielkanocnej rebelii w Irlandii1 i o tym, że Flota Pełnomorska wyszła w morze. O świcie następnego dnia niemieckie krążowniki liniowe ostrzelały angielskie miasta Lowestoft i Yarmouth.
* * *
Zanim to się wydarzyło, fizyczna niesprawność czasowo wyłączyła z dowodzenia najbardziej aktywnego na Morzu Północnym niemieckiego admirała, Franza Hippera. Jako dowódca krążowników liniowych i innych okrętów grup zwiadowczych, a także jako oficer odpowiedzialny za obronę zatoki Helgoland, Hipper uginał się pod ciężarem obowiązków. Rozstrój zdrowotny spowodowany był rwą kulszową. Miał problemy ze snem i kiedy udało mu się zdrzemnąć, budził go każdy dźwięk – kroki na pokładzie nad jego kabiną, czy poruszanie wantami przez wiatr. Hipper wiedział, że potrzebuje odpoczynku, ale kiedy Scheer zmienił Pohla, zdecydował się nie prosić o zwolnienie w chwili kiedy nowy naczelny dowódca obejmował stanowisko. Dwa miesiące później, 26 marca, czując „straszny ból i wycieńczenie” poprosił o zwolnienie lekarskie. Następnego dnia Scheer odwiedził go na pokładzie Seydlitza i wyraził zgodę na jego prośbę.
Przed opuszczeniem Seydlitza Hipper wezwał Ericha Raedera, swego szefa sztabu i opisał mu swoje obawy dotyczące zmiany dowództwa na rzecz kontradmirała Friedricha Bödickera:
– Wie pan, że bardzo lubię muzykę, mam na myśli dobrą i wyrafinowaną muzykę – rozpoczął Hipper. – Szczególnie cenię Ryszarda Wagnera, a zwłaszcza „Lohengrin”! Nasza orkiestra … jest w tej chwili w szczytowej formie.
– Rzeczywiście jest, Wasza Ekscelencjo. Dołączymy wszelkich starań, by taką pozostała.
– Wierzę w to głęboko, ponieważ muzyka jest chyba najlepszą formą relaksu na pokładzie okrętu. Tym, czego się boję to lęk, że może nastąpić zmiana na gorsze podczas mojej nieobecności.
Hipper pogrążył się w milczeniu … Po pewnym czasie Raeder odważył się powiedzieć:
– Dlaczego miałaby być jakaś zmiana?
Hipper zerwał się z krzesła, przechadzał się tam i z powrotem po czym wygadał się:
– Bödicker nie wie nic na temat muzyki. Jego poczucie smaku nie wykracza poza pruskie marsze, rytmiczne walce i dźwięki „Fledermaus”. Jestem pewny, że zgnoi całą orkiestrę – zgnoi ją, mówię panu! Poza tym wkrótce uporządkuję ją ponownie. Często musiałem pojawiać się osobiście, kiedy skrzypce rzępoliły! – zakończył wybuchając śmiechem.
Hipper poddał się 5-tygodniowej kuracji w Bad Neundorf, następnie odwiedził neurologa, który wysłuchał jego narzekań, dokładnie go zbadał i ogłosił całkowity brak jakichkolwiek uszkodzeń centralnego układu nerwowego Hippera. Symptomy choroby admirała, oświadczył lekarz, spowodowane były stresem. Zwolniony ze szpitala, Hipper przybył 13 maja na swój nowy okręt flagowy, właśnie co przekazany do służby Lützow i przejął ponownie dowództwo. W tym czasie nieświadomy tego Hipper przeszedł kolejny kryzys. Awans Scheera na stanowisko dowódcy ucieszył go; oczekiwał bardziej dynamicznych działań na Morzu Północnym. Kiedy Hipper poprosił o zwolnienie lekarskie, Scheer zatelefonował do Holtzendorffa i poprosił go o przeniesienie Hippera w stan spoczynku. Scheer czuł, że „wiceadmirał Hipper nie ma już kwalifikacji fizycznych wymaganych od dowódcy grup zwiadowczych i wyrażał pogląd, że koniec kuracji nie przyniesie powrotu do pełni jego możliwości”. Holtzendorff odrzucił propozycję, ponieważ wydawało mu się niewłaściwe ze strony Scheera „wychodzenie z tak radykalną sugestią tuż po objęciu dowództwa”. Müller napisał na tym memorandum: „Zgadzam się”. To dowód, że Scheer szczerze zazdrościł Hipperowi jego rozgłosu i czasami umniejszał jego zasługi w raportach, ale tych dwóch mężczyzn pracowało razem przez następne 2 lata – w którymś momencie Hipper zastąpił Scheera na stanowisku naczelnego dowódcy Floty Pełnomorskiej, a Scheer został szefem sztabu marynarki wojennej w Berlinie.
* * *
Narodziny i realizacja planu Scheera zaatakowania Lowestoft pod nieobecność Hippera polegały na przeprowadzeniu rajdu „uderz i uciekaj” na południowo-wschodnie wybrzeże Anglii, zsynchronizowane z powstaniem wspieranych przez Niemcy nacjonalistów irlandzkich w niedzielę wielkanocną. Niemieckie krążowniki liniowe, osłaniane przez 6 lekkich krążowników i 2 flotylle niszczycieli miały przeprowadzić ostrzał angielskiego wybrzeża, po czym wycofać się zanim zainterweniuje Wielka Flota ze Scapa Flow. Jego flota liniowa miała być w morzu i – jak miał nadzieję – gdyby Baetty lub Tyrwhitt próbowali ją przechwycić, miałaby przewagę nad tymi oddzielnymi ugrupowaniami. W tej operacji niemieckimi krążownikami liniowymi miał dowodzić kontradmirał Friedrich Bödicker.
Wczesnym popołudniem 24 marca 1915 r. Bödicker, podążający w stronę Anglii, znajdował się na północny zachód od Norderney, kiedy Seydlitz, wciąż okręt flagowy krążowników liniowych, uderzył w brytyjską minę. Eksplozja z prawej burty poniżej linii wodnej wybiła w poszyciu kadłuba dziurę o długości 50 stóp. Zginęło 11 ludzi, wdarło się 1.400 ton wody i okręt zanurzył się o 4½ stopy głębiej. Z prędkością zmniejszoną do 15 węzłów krążownik liniowy zawrócił do Jade. Tyrwhitt z 3 lekkimi krążownikami i 18 niszczycielami sił z Harwich kierował się do przechwycenia tych znacznie potężniejszych sił niemieckich. Około godziny 4.00, w pierwszych promieniach słońca na wschodnim niebie, zobaczył je: 6 lekkich krążowników, wiele niszczycieli i następnie 4 krążowniki liniowe. Zbyt słaby, by zaatakować, skierował się z powrotem na południe, mając nadzieję, że niemieckie siły pójdą jego śladem. Bödicker jednak nie chciał dzielić swoich celów i kilka minut później 4 niemieckie krążowniki liniowe otworzyły z odległości 14.000 jardów ogień w stronę Lowestoft. W ciągu 9 minut zniszczyły one 2 baterie brzegowe 6-calowych dział i 200 domów, zabijając 3 cywilów i raniąc 12. Następnie Bödicker przeniósł się na północ by zaatakować Yarmouth. Tam widoczność była tak słaba, że po oddaniu pierwszej salwy przez wszystkie 4 okręty, ostrzał prowadził nadal tylko Derfflinger. W tym momencie niemieckie lekkie krążowniki zameldowały, że walczą z Tyrwhittem, więc Bödicker zdecydował się pospieszyć im z pomocą.
Tyrwhitt, widząc że nieprzyjaciel nie podąża za nim, cofnął się i zaangażował się w walkę z 6 niemieckimi lekkimi krążownikami. Starcie zakończyło się, kiedy nagle z mgły wynurzyły się 4 niemieckie krążowniki liniowe i otworzyły do niego ogień z odległości 13.000 jardów. Ponownie Tyrwhitt uciekł na południe, ale tym razem jego flagowy okręt, Conquest, został trafiony 12-calowymi pociskami, które zabiły lub raniły 40 ludzi i zmniejszyły prędkość lekkiego krążownika do 20 węzłów. Bödicker miał teraz możliwość schwytania i unicestwienia słabszych brytyjskich sił, przypuszczalny cel natarcia Scheera. Na nieszczęście nie był w stanie chwycić tego, co samo weszło mu w ręce. Usatysfakcjonowany wystrzeleniem kilku pocisków w stronę Anglii i odpędzeniem Tyrwhitta, zmienił teraz kurs na przeciwny i poszedł na wschód, by połączyć się z Scheerem, który znajdował się w odległości zaledwie 50 mil. Scheer miał już dosyć: przypuszczając, że Wielka Flota kieruje się na południe (radio Neumünster ostrzegło, że brytyjskie eskadry liniowe idą z portów na północy), wykonał zwrot całą flotą w przeciwnym kierunku i skierował się do domu. W rzeczywistości, Jellicoe i Wielka Flota, idąc na południe, trafili na tak wysoki stan morza, że Jellicoe został zmuszony do pozostawienia za sobą niszczycieli. Kiedy Scheer ponownie zawrócił, Beatty był wciąż w odległości 200 mil, a Jellicoe – 300. Nie było szans na przechwycenie niemieckiej floty; obaj, Jellicoe i Beatty, otrzymali rozkaz powrotu do portów.
Scheer był rozczarowany. Duże niemieckie siły nie wykorzystały przewagi nad dużo słabszymi brytyjskimi. Dodatkowo Seydlitz został poważnie uszkodzony i musiał przebywać w suchym doku co najmniej przez miesiąc. W Wielkiej Brytanii Admiralicja przesunęła 3 Eskadrę Liniową – 7 pozostałych okrętów typu King Edward – z Rosyth na Tamizę, pozwalając Pierwszemu Lordowi Admiralicji, Arthurowi Balfourowi, by zapewnił zestresowanych burmistrzów Lowestoft i Yarmouth, że kolejny rajd na wybrzeże Norfolk w przyszłości będzie dużo trudniejszy dla agresora … i jeśli nieprzyjaciel jest rozsądny, atak jest mało prawdopodobny”. HMS Dreadnought został wysłany ze Scapa Flow na Tamizę, by dodać swoich 10 dział 12-calowych do 28 dział 12-calowych na pokładach 7 okrętów typu King Edward. To był powód, dla którego ten 10-letni dziadek wszystkich drednotów nie wziął udziału w bitwie jutlandzkiej.
* * *
Rano 25 kwietnia, kiedy Scheer był wciąż w morzu na pokładzie Frierich der Grosse, wracając z rajdu na Lowestoft, otrzymał radiodepeszę od Holtzendorffa z Berlina informującą, że niemiecki rząd uległ pod presją niebezpieczeństwa zerwania stosunków dyplomatycznych ze strony amerykańskiego prezydenta. Scheer został poinformowany, że do czasu otrzymania następnych rozkazów nieograniczona wojna podwodna musi być zaniechana i U-booty mają prowadzić działania zbrojne przeciwko handlowi wyłącznie w oparciu o przepisy dotyczące zdobyczy wojennych: wynurzenia, wizyty i przeszukania. Scheer był rozwścieczony. Zanim jego okręt flagowy był z powrotem w ujściu Jade, zdecydował że w tych warunkach cała ofensywa U-bootów przeciwko żegludze handlowej musi być zaniechana. Bez konsultacji z Berlinem wezwał z morza wszystkie okręty podwodne Floty Pełnomorskiej.
Scheer był wściekły nie tylko z tego powodu, że ostry miecz w postaci nieograniczonej wojny podwodnej – o którym był przekonany, że musi być użyty – został odłożony, ale dlatego, że rząd niemiecki został zmuszony do podjęcia tego kroku przez prezydenta Wilsona. Wczesną wiosną 1916 roku społeczeństwo niemieckie zostało przekonane, że U-booty mogą przeprowadzić decydujące uderzenie w Anglię. Teraz, na żądanie Amerykanów, ta kampania została przedwcześnie zakończona. Dla Scheera oraz wielu jego admirałów i dowódców to upokorzenie stało się frustracją dla społeczeństwa, narzucone rządowi, ale przede wszystkim miało wpływ na morale niemieckiej marynarki wojennej.
Decyzja Scheera o odwołaniu okrętów podwodnych otworzyła nowe taktyczne możliwości. W jego dyspozycji znajdowała się duża liczba nowoczesnych, skutecznych okrętów podwodnych wycofanych z nieograniczonej wojny podwodnej i możliwych do użycia we współdziałaniu z flotą nawodną przeciwko okrętom nieprzyjaciela. Scheer zawsze był zwolennikiem idei wojny U-bootów stacjonujących w pobliżu baz Wielkiej Floty, atakujących brytyjskie okręty wychodzące z portów. To, czego potrzebował Scheer to odpowiednia przynęta by wyciągnąć Brytyjczyków w morze. Najlepszym sposobem dokonania tego, jak oceniał Scheer, byłby rajd niemieckich krążowników liniowych w pobliżu dużej bazy brytyjskiej. Wiedział, że krążowniki liniowe Beatty’ego i inne ciężkie okręty bazowały w Firth of Forth2. Wiedział również, że opuszczenie suchego doku przez Seydlitz planowane jest na połowę maja. Stosownie do tego zdecydował, że 17 maja Hipper powinien przeprowadzić ostrzał Sunderland koło Newcastle nad rzeką Tyne, 100 mil na południe od wejścia do zatoki Forth. Takie wyzwanie tuż pod nosem Beatty’ego powinno wyciągnąć brytyjskiego admirała z bazy – prosto na oczekujące go okręty podwodne, które Scheer zamierzał tam wysłać. Kiedy Lion i siostrzane okręty wejdą w sąsiedztwo peryskopów U-bootów, Scheer miał nadzieję, że Beatty może stracić w wyniku storpedowania 2, a nawet 3 krążowniki liniowe. W tym czasie Scheer z całą Flotą Pełnomorską miał być na Morzu Północnym w odległości zaledwie 50 mil, gotowy spotkać i zniszczyć brytyjskie krążowniki liniowe, które uszły U-bootom i ścigały Hippera. Scheer wiedział, że Wielka Flota przyjdzie na południe ze wsparciem dla Beatty’ego. Nie wiedząc nic o pokoju 40, zakładał, że będzie miał 6 do 7 godzin na wciągnięcie Beatty’ego w walkę, zanim będzie mogła pojawić się eskadra liniowa Jellicoe.
Groźna możliwość, że interweniować może cała Wielka Flota przeszkadzając w jego operacji, wymagała w jego planie kolejnego kluczowego elementu. Rozpoznanie z powietrza musiało być możliwe, by przekazać Flocie Pełnomorskiej ostrzeżenie o nadchodzeniu i składzie jakichkolwiek brytyjskich sił. Scheer nie miał zamiaru angażowania się w walkę z potężnymi drednotami Jellicoe. Chcąc zapobiec takiej ewentualności, operacja musiała przebiegać podczas dobrej pogody, kiedy zeppeliny mogły wznieść się do przeprowadzenia zwiadu. Kiedy Hipper przecinał Morze Północne w kierunku Sunderlandu, zeppeliny miały patrolować obszar od Skagerrak do Forth i wzdłuż wschodnich angielskich wybrzeży do kanału La Manche [zwanego również Kanałem Angielskim]. Jednak sterowce nie mogły opuścić swoich hangarów przy złej pogodzie lub podczas silnego wiatru. Dalej, nad morzem, mogły napotkać na przeszkodę w postaci mgły pokrywającej powierzchnię wody. Bezwietrzna i bezchmurna pogoda była więc niezbędnym czynnikiem w planie ataku na Sunderland.
Termin operacji musiano nieoczekiwanie przełożyć, bowiem 9 maja odkryto, że kilka okrętów liniowych nowego typu König– z 3 Eskadry Liniowej miało poważne problemy techniczne. Plan „Sunderland” odroczono do 23 maja. Dodatkowy czas pozwolił Scheerowi rozszerzyć operację, obejmując nią większy obszar niż tylko Firth of Forth. Teraz już 16 U-bootów Floty Pełnomorskiej i pół tuzina jednostek z Flotylli Flandryjskiej miało być rozlokowanych w pobliżu szeregu brytyjskich portów z rozkazem pozostawania na patrolach od 23 maja do 1 czerwca, meldowania o każdym ruchu brytyjskich okrętów i wykorzystywania każdej okazji do ataku. Dodatkowo, wyjścia z brytyjskich baz miały zostać zaminowane.
Z terminem ostrzału ustalonym teraz na 23 maja, Scheer wysłał swoje U-booty w morze 17 maja. Od tego momentu zegar tykał: punktualność całej operacji zależała od zaopatrzenia okrętów podwodnych w ropę. Do 30 maja ich paliwo powinno być niemal całkowicie wyczerpane; operacje floty nawodnej musiały więc być zakończone do tego dnia lub w okolicach tej daty. Do 23 maja U-booty miały być na swoich pozycjach koło brytyjskich portów: 7 przed Firth of Forth, czekając na Beatty’ego; 1 dalej na północ, u wybrzeży Szkocji; 2 koło Pentland Firth, by zaatakować Wielką Flotę kiedy wyszłaby ona ze Scapa Flow. Dodatkowo, UB-27, miał specjalny rozkaz wejścia do Firth of Forth i zaatakowania tam okrętów wojennych. Cztery okręty podwodne przystosowane do stawiania min skierowano do postawienia po 22 miny koło Firth of Forth, Moray Firth i na zachód od Pentland Firth na Orkadach. Dodatkowo U-booty Flotylli Flandryjskiej skierowały się do zaatakowania sił w Harwich. Wszystkie te okręty otrzymały rozkaz pozostawania na pozycjach do 1 czerwca i unikania przedwczesnego wykrycia. Raporty radiowe mogły być nadawane tylko w pilnych sytuacjach: zauważenia głównych sił nieprzyjaciela wychodzących w morze i następnie jedynie po wyczerpaniu wszystkich możliwości ataku.
Dwudziestego drugiego maja Flota Pełnomorska przygotowywała się do wyjścia w morze następnego dnia, kiedy Scheer otrzymał niepokojącą wiadomość: Seydlitz wciąż nie jest gotowy do wyjścia w morze. Wcześniej stocznia w Wilhelmshaven donosiła, że prace remontowe zostaną ukończone do 22 maja, ale test szczelności przeprowadzony w doku wykazał, że uszkodzona w podwodnej części kadłuba burta w rejonie torpedowni nadal przeciekała. Nie chcąc wychodzić bez Seydlitza, Scheer niechętnie ponownie przełożył termin operacji, tym razem na 30 maja. To pozostawiało tylko 2 dni na przeprowadzenie ataku na Sunderland zanim wyczerpane zostanie paliwo okrętów podwodnych już znajdujących się w morzu.
W tym czasie U-booty patrolujące brytyjskie wybrzeża czekały. Dwudziestego drugiego maja U-42, stacjonujący koło Sunderlandu meldował, że warunki są idealne do przeprowadzenia ostrzału następnego dnia – który, oczywiście, został odwołany. Od tej pory mgła i słaba widoczność utrudniały okrętom podwodnym prowadzenie obserwacji, podczas kiedy w tym samym czasie morze było tak spokojne, iż samo pojawienie się peryskopu wystarczało, by zdradzić obecność U-boota. Brytyjczycy patrolowali intensywnie. Jeden z okrętów podwodnych stawiających miny, U-74, został zatopiony ogniem z dział trawlera podczas wchodzenia do Moray Firth. Drugi z tych okrętów, U-72, miał wyciek oleju bunkrowego przed postawieniem min przy wejściu do Firth of Fourth. Szeroki ślad oleju na powierzchni umożliwiał jego łatwe zlokalizowanie i okręt musiał wrócić do portu. Trzeci [podwodny] stawiacz min, UC-3, zaginął 27 maja, prawdopodobnie po uderzeniu w brytyjską minę we wschodniej części kanału La Manche. Dwudziestego dziewiątego maja czwarty stawiacz min, U-75, działając w gęstej mgle, postawił 22 miny koło Orkadów, między Marwick Head a Brought of Birsay. To pole minowe nie odegrało żadnej roli w bitwie jutlandzkiej, ale 5 czerwca, 4 dni po niej, jedna z min eksplodowała, wywołując ogromny psychologiczny szok w społeczeństwie brytyjskim.
W czasie tych dni Scheer, na pokładzie Friedrich der Grosse, obserwował nieubłaganie znikający cień szansy dla jego rajdu na Sunderland. Po pierwsze, naprawa skraplaczy okrętów liniowych oraz remont Seydlitza spowodowały przełożenie ostrzału prowadzonego przez Hippera na 29 maja. To było niebezpiecznie blisko 1 czerwca, ostatniego dnia kiedy U-booty będą miały dość paliwa do pozostania na patrolach. Teraz to 3-dniowe okienko ograniczane było kolejnym czynnikiem: pogodą i jej wpływem na działania zeppelinów. Nieszczęśliwie, po tym jak U-booty wyszły w stronę Wielkiej Brytanii, nastąpił atak złej pogody; następnego dnia dowódca floty sterowców zameldował, że rekonesans z powietrza nie będzie możliwy.
Zmartwiony Scheer wciąż nie chciał zaprzestać operacji, marnować min i „zapalikowania” okrętów podwodnych. Przygotował alternatywny plan: jeśli utrzyma się zła pogoda i zeppeliny nie będą mogły unieść się w powietrza, nie poprowadzi swoich krążowników liniowych przez Morze Północne do Sunderlandu; zamiast tego wyśle Hippera do krążenia prowokacyjnie wzdłuż wybrzeża Norwegii, jakby chciał zaatakować brytyjską żeglugę w cieśninie Skagerrak. Naczelny cel miał pozostać ten sam: wyciągnięcie Brytyjczyków w morze i wystawienie ich na atak U-bootów. Obecność Hippera koło Norwegii byłaby niewątpliwie zauważona przez Anglików; operacja wciąż z dużym prawdopodobieństwem wyciągnęłaby Beatty’ego rzucając go – nad czekające okręty podwodne. W tym czasie Scheer i jego eskadry liniowe, idące na północ od kilwateru Hippera, miały czekać na Beatty’ego zaledwie 40 mil na południe. Gdyby miała nadejść również Wielka Flota , byłyby to bezpieczniejsze wody dla niemieckiej floty. Cieśnina Skagerrak była bliżej niemieckich niż brytyjskich baz, a z duńskim wybrzeżem osłaniającym jego prawoburtową – wschodnią – flankę i osłoną niszczycieli i lekkich krążowników rozciągniętą daleko na zachód na jego lewym skrzydle, rekonesans zeppelinów nie był konieczny; Scheer mógł być wciąż ostrzeżony w porę i miałby dosyć czasu po unicestwieniu Beatty’ego na wycofanie się w bezpieczny od pól minowych akwen w zatoce Helgoland.
Dwudziesty ósmy maja był dniem podjęcia decyzji. U-booty spoczywające na dnie koło brytyjskich baz otrzymały rozkaz odejścia i powrotu do portów wieczorem 1 czerwca. Wyjście Floty Pełnomorskiej zależało od tego czy pułapka przygotowana przez U-booty będzie wciąż gotowa. Szansa zrealizowania pierwotnego planu Scheera – zaatakowania Sunderlandu – teraz zależał od możliwości przeprowadzenia rekonesansu z powietrza w ciągu najbliższych 24 do 36 godzin. Silne północno-wschodnie wiatry w zatoce Helgoland wykluczyły jednak przeprowadzenie rekonesansu przez sterowce i Scheer zdecydował, że jeśli wiatr nie uspokoi się do 30 maja, zaniecha uderzenia na Sunderland na rzecz Skagerraku.
O północy 28 maja wszystkie okręty zakotwiczone na podejściach do Jade otrzymały rozkaz przygotowania się do podniesienia ciśnienia pary. W południe 29 maja ogłoszono, że Seydlitz ma odpowiednią dzielność morską i wyjdzie z suchego doku. O godzinie 15.00 następnego dnia, przy silnym wietrze wciąż wiejącym z północnego wschodu, dowódca dywizjonu sterowców marynarki wojennej zameldował, że przez następne 2 dni nie może być przeprowadzony przez zeppeliny żaden skuteczny rekonesans. Scheer natychmiast zdecydował się przeprowadzić swój alternatywny plan; o 15.40 po południu 30 maja radiowy sygnał „31 G.G.2490” dotarł z Friedrich der Grosse, nakazując połączenie się okrętów na redzie Schillig. Sygnał oznaczał „Wykonać ściśle tajną instrukcję 2490 dnia 31 maja”. Operacja w Skagerraku miała rozpocząć się o świcie następnego dnia.
* * *
Godzinę po północy w środę 31 maja okręty Floty Pełnomorskiej zaczęły podnosić kotwice. Pierwsze w morzu były krążowniki liniowe prowadzone przez nowy Lützow i siostrzany Defflinger. Na swoim pomoście, powracający ze zwolnienia lekarskiego i odrodzony, ze swoją pewnością siebie, stał Franz Hipper, który przewidział w obecności swoich oficerów, że będzie stał obok nich tego popołudnia i że będą oni „pod naciskiem i w kleszczach Brytyjczyków”. Myślał, że będą duże straty w ludziach. „Dobrze – pocieszał się – że wszystko jest w rękach Boga”. W rękach Hippera tego dnia było 40 okrętów: 5 krążowników liniowych, 5 lekkich krążowników i 30 niszczycieli.
Półtorej godziny później, kiedy wstał świt, główna niemiecka flota liniowa zaczęła podnosić kotwice. Scheer wziął tego dnia ze sobą 16 z 18 niemieckich drednotów; König Albert pozostał z tyłu z powodu nieustannych problemów ze skraplaczami, a nowy Bayern, pierwszy niemiecki okręt liniowy uzbrojony w 15-calowe działa, został uznany za zbyt wcześnie oddany do służby, by być gotowy do bitwy. Sześć lekkich krążowników i 31 niszczycieli poszło do osłony ciężkich okrętów. O godzinie 5.00 na południe od Helgolandu 6 starych okrętów liniowych z czasów sprzed drednotów z 2 Eskadry Liniowej, wychodzących ze swojej bazy na rzece Elbe, dołączyło do 16 nowoczesnych okrętów liniowych Scheera. Dla większości oficerów Floty Pełnomorskiej ich obecność była poważnym błędem. Zdolne do rozwijania prędkości zaledwie 18 węzłów, uzbrojone w tylko 4 działa 12-calowe, były określane mianem „okrętów na 5 minut”, bo tyle wynosił spodziewany czas ich walki z drednotami. Scheer wiedział o tych drwinach, dowodząc kiedyś osobiście tą eskadrą i początkowo nie zamierzał zabierać ze sobą tych starych okrętów. Niemniej jednak, kiedy zbliżał się czas wyjścia w morze, kontradmirał Mauve, dowódca eskadry, błagał by nie pozostawiać pre-drednotów. Zwyciężył sentyment i Scheer ustąpił. Włączając je, osłabił siebie, redukując prędkość niemieckiej linii bojowej do 18 węzłów i dając Brytyjczykom 2 węzły przewagi w prędkości.
Główna flota liniowa Scheera składała się teraz z 59 okrętów: 16 drednotów, 6 starych okrętów liniowych, 6 lekkich krążowników i 31 niszczycieli. Dodając siły Hippera do Scheera, łącznie 99 niemieckich okrętów kierowało się na północ przez wolny od min kanał prowadzący do Horns Reef 3, grupy piaszczystych łach rozciągających się w kierunku Morza Północnego od duńskiego Półwyspu Jutlandzkiego. Kiedy wzeszło słońce, „oświetlając morze wspaniałymi złotymi promieniami”, ekscytował się oficer artylerii z Derfflingera, ludzie z całej floty spoglądali na ten wspaniały spektakl, którego sami byli częścią: słynne krążowniki liniowe idące w straży przedniej; dalej wielkie jasnoszare drednoty w jednej kolumnie, unoszące się i opadające na falach z czarnym dymem unoszącym się z ich kominów; a wszędzie wokół lekkie krążowniki i niszczyciele. Dzisiaj albo najprawdopodobniej jutro rozpocznie się „Der Tag”, „Dzień”, na który niemiecka marynarka wojenna pracowała tak ciężko i czekała tak długo.
Kiedy nastał dzień, Scheer na pomoście Friedrich der Grosse otrzymał 3 depesze z jego okrętów podwodnych. U-32, będący na powierzchni morza w odległości 300 mil, zameldował o zauważeniu 2 brytyjskich drednotów, 2 krążowników i kilku niszczycieli w pobliżu wyspy May, 60 mil na wschód od Firth of Forth. Kierowały się na południowy wschód. Godzinę później inny okręt podwodny, U-66, zameldował o 8 brytyjskich okrętach liniowych osłanianych przez lekkie krążowniki i niszczyciele w odległości 60 mil na wschód od Cromarty, idące wschodnim kursem. Mniej więcej w tym samym czasie niemiecka stacja radiowa w Neumünster raportowała o przechwyceniu brytyjskiej depeszy radiowej wskazującej że 2 brytyjskie drednoty – albo grupy drednotów, depesze nie wskazywały tego jednoznacznie – opuściły Scapa Flow. Scheer wziął pod rozwagę te szczątkowe informacje i odrzucił je; wydawały się zbyt niewyraźne i nie mające związku z jego operacją. Siły nieprzyjaciela były daleko i wydawało się, że są niezależnymi ruchami oddzielnych grup brytyjskiej floty. Nic nie wskazywało na to, że cała Wielka Flota wyszła w morze; Scheer trzymał się więc swego północnego kursu.
W tym tkwił największy błąd Scheera podczas bitwy jutlandzkiej. Zanim oddano pierwszy strzał, jego U-booty zawiodły. Ataki okrętów podwodnych – podstawowy element całej operacji – okazały się całkowicie bezużyteczne. Okręty podwodne ani nie dostarczyły Scheerowi użytecznych informacji, ani nie mogły zmniejszyć przewagi Jellicoe choć o 1 okręt. Teraz cała potęga Wielkiej Floty była w morzu, zbliżając się do niego, nienaruszona, niepomniejszona i niewykryta.
* * *
Dwanaście miesięcy, jakie upłynęło po bitwie pod Dogger Bank, było trudne dla oficerów i marynarzy Wielkiej Floty. Tak długo jak kajzer utrzymywał swoją flotę w porcie, Wielka Brytania utrzymywała swoje królowanie na morzach. Ponieważ tradycja Królewskiej Marynarki Wojennej wymagała czegoś więcej, brytyjscy oficerowie tęsknili za nowym Trafalgarem, choć wiedzieli, że przed bitwą pod Trafalgarem Nelson spędził 2 monotonne lata, patrolując w rejonie Tulonu. Nie dostrzegali również powolnego duszenia się Niemiec blokadą. Byli nie tylko sfrustrowani i znudzeni, ale mieli poczucie winy. Armia – ich bracia, kuzyni i przyjaciele – ginęła w okopach, podczas kiedy oni, zamknięci w swoich szarych okrętach, kręcili się bezcelowo wokół swoich boi cumowniczych w odległych portach na północy.
Zwłaszcza Beatty się niecierpliwił. „Docierały do mnie wieści o strasznych stratach na froncie zachodnim – pisał do Ethel 15 maja 1915 roku. – Nie sądzę, Kochanie, że kiedykolwiek pojmiesz efekt jaki wywarły na mnie te straszliwe wydarzenie… Czuję się tak bezradny, bezsilny by dokonać czegokolwiek z powodu braku możliwości, niemal tak jakbyśmy nie wypełniali części zadania złożonej na nasze barki przez naród… Spędzamy dni nie robiąc niczego, kiedy tak wielu robi tak wiele… Czuję się z tym ciężko na sercu”. Sześć miesięcy później sprawy wydawały się układać jeszcze gorzej. „Ta wstrętna zatoka Forth jak wielki rynsztok wypełniony gęstą mgłą, wychładza wszystko – napisał do Ethel. – Nie ma żadnej radości życia w takich warunkach … Mój czas musi nadejść”. Czas Beatty’ego miał nadejść, ale nie wcześniej niż po następnych 7 miesiącach na kotwicy.
Jellicoe i Admiralicja podzielali frustrację Beatty’ego. W korespondencji między Londynem, Scapa i Rosyth nieustannie dyskutowano ofensywne projekty, które mogły zanęcić lub zmusić Niemców do wyjścia w morze: ostrzał wyspy Helgoland. Proponowano wypełnienie 6 zbiornikowców i 12 trawlerów ropą naftową, zdjąć załogi i wprowadzić je w środek stoczni Helgoland. Ostrzelać Flotę Pełnomorską na redzie Schillig, następnie wysłać flotylle niszczycieli w celu przeprowadzeniu ataku torpedowego, a później przeprowadzić uderzenie o północy z artyleryjskim i torpedowym natarciem samobójczym 5 starych okrętów liniowych. Spenetrować przy pomocy pre-drednotów Morze Bałtyckie w celu otwarcia drogi do Rosji. Jellicoe popierał wszystkie te sugestie. Naczelny dowódca był zwolennikiem akcji, ale jeszcze silniej sprzeciwiał się ryzyku. Bez bitwy Wielka Brytania panowała na morzach. Pomimo frustracji nowy Trafalgar musiał zaczekać.
Nowa rada Admiralicji poparła ostrożność Jellicoe. Pod nieobecność Churchilla, który próbował przepchnąć okręty liniowe przez Dardanele i Fishera, który chciał wedrzeć się szturmem na Bałtyk, członkowie rady udzielali sugestii, ale nigdy nie naciskali na naczelnego dowódcę. Ton nadawał Jackson, który kiedyś napisał do Jellicoe pełen smutku list: „Pragnąłbym, abyśmy mogli wywabić ich z zatoki Helgoland, by dać panu szansę. Czy ma pan jakiś pomysł? Ja chciałbym go mieć”. Odpowiedzi Jellicoe – jak ta z 25 stycznia 1916 r. – zawsze wracały do fundamentów brytyjskiej strategii morskiej: „Dopóki Flota Pełnomorska nie wycofa się z defensywy, z żalem muszę powiedzieć, że nie widzę , by możliwe były jakiekolwiek ofensywne działania przeciwko niej. Może być osłabiona minami i atakami okrętów podwodnych, gdy wyjdzie na ćwiczenia, ale poza tym żadna akcja morska przeciwko niej nie wydaje się możliwa w praktyce”.
* * *
Podczas kiedy Wielka Flota czekała, rosła w siłę. W kwietniu 1916 roku w Royal Navy były 43 drednoty: 33 okręty liniowe i 10 krążowników liniowych; 13 z tych okrętów weszło do służby od rozpoczęcia wojny. Okręty liniowe Benbow i Emperor of India dołączyły do floty w grudniu 1914 roku. Canada, zarekwirowana od Chile w 1915 roku, została dołączona do Agincourt i Erin, przejętych od Turcji. Pięć superdrednotów typu Queen Elizabeth dołączyło do Wielkiej Floty: sama Queen Elizabeth, wraz z Warspite i Barham w 1915 roku, a Valiant i Malaya – na początku 1916. Ta piątka, z której każdy okręt miał zamontowanych 8 dział 15-calowych i strzelających pociskami o wadze 1.900 funtów, były wówczas najwspanialszymi okrętami liniowymi na świecie. Były świetnie opancerzone i mogły przyjąć na siebie ciężkie uderzenia pocisków; ich prędkość, 25 węzłów, była o 4 do 5 węzłów większa niż prędkość konstrukcyjna jakiegokolwiek niemieckiego okrętu liniowego i niemal taka sama jak brytyjskich i niemieckich krążowników liniowych. Spalały olej napędowy, co pozwalało na większą autonomiczność żeglugi i chroniły ich załogi przed wycieńczającą ręczną pracą przeładowywania węgla i szuflowania go do palenisk. Dodatkowo, kolejnych 5 super-drednotów typu Royal Sovereign, każdy uzbrojony w 8 dział 15-caalowych, było w budowie: Royal Oak i Revenge przybyły na czas, by wziąć udział w bitwie jutlandzkiej; Royal Sovereign był gotowy o kilka dni za późno, a Resolution i Ramillies znajdowały się wciąż w budowie. Ogólnie jednak margines brytyjskiej przewagi nad Niemcami w kategorii drednotów wzrósł w istotny sposób. Od sierpnia1914 roku, Niemcy zwiększyli flotę o 5 drednotów: 4 typu König – wszystkie obecne przy wybrzeżach Jutlandii i nowy, wyposażony w 15-calowe działa Bayern, który pozostawiono w Wilhelmshaven.
Liczba jednostek nie była jednak stała. Szóstego stycznia 1916 r. predrednot King Edward VII, idąc ze Scapa Flow do Belfastu w celu przeprowadzenia przeglądu w suchym doku, uderzył w minę i zatonął u wybrzeży Szkocji. Na szczęście pogrążał się w morzu powoli i cała załoga została uratowana. Trzeciego grudnia 1915 r. superdrednoty Barham i Warspite zderzyły się w sztormie. Barham, okręt flagowy, wywiesił sygnał redukując prędkość eskadry do 8 węzłów; Warspite nieprawidłowo odczytał sygnał jako 18 węzłów i zaczął go doganiać. Wówczas, w chwili kiedy rufa Barhama zanurzyła się głęboko, dziób Warspite, idącego za nim, uniósł się wysoko w powietrze. Kiedy dziób opadł, uderzył w Barhama z hałasem opisanym jako „straszliwe skrzypienie, jakby gigantyczny robot przeżuwał żelazne pręty”. Barham był w stanie dokonać napraw w Cromarty, ale Warspite musiał skierować się na południe, do Devonport.
Co się tyczy krążowników liniowych, to Beatty dowodził teraz 10 z tych szybkich okrętów. Dwa kolejne nadchodziły, Renown i Repulse, przebudowane z okrętów liniowych w trakcie konstrukcji, podczas krótkiej, drugiej tury Jacky’ego Fishera na stanowisku Pierwszego Lorda Morskiego. W tym czasie do 4 krążowników liniowych dowodzonych przez Hippera pod Dogger Bank, doszły tylko Lützow i Derfflinger. Trzeci okręt siostrzany, Hindenburg, był wciąż w budowie. Krążowniki liniowe Beatty’ego pozostawały w Rosyth, gdzie bazowały od grudnia 1914 roku. Obok swego flagowego Liona, wiceadmirał miał teraz 3 eskadry, każdą złożoną z 3 okrętów: szybkie „koty” uzbrojone w 13,5-calowe działa, w skład których wchodziły siostrzane okręty Liona – Princess Royal4, Queen Mary i Tiger; wyposażone w 12-calowe działa okręty drugiej generacji – New Zealand, Indefatigable i Australia; oraz na końcu 3 najstarsze brytyjskie krążowniki liniowe – Invincible, Inflexible i Indomitable. Beatty nigdy nie zaprzestał prób powiększenia swoich sił i walczył z Jellicoe o uzyskanie nowych superdrednotów typu Queen Elizabeth, które miały dołączyć do Jellicoe w Scapa Flow. Beatty oświadczył, że potrzebuje tych szybkich, potężnych okrętów, by przeciwstawić się flocie krążowników liniowych, ponieważ meldowano, iż Lützow i Hindenburg są gotowe do dołączenia do Hippera. Jellicoe przeciwstawiał się, chcąc utrzymać jak największe siły pod swoim dowództwem i użyć nowe drednoty jako szybkie skrzydło linii bojowej Wielkiej Floty. Jak wskazał naczelny dowódca, Beatty miał już 10 krążowników liniowych przeciwko 4 Hippera (5 z Lützow, a 6 z Hindenburgiem) i, jak zwierzył się Jacksonowi, czuł że „im silniejszym uczynię Beatty’ego, tym większa będzie jego pokusa zaangażowania się w niezależną akcję”. Dwukrotnie – w lutym 1916 roku i ponownie w połowie marca – Jellicoe odrzucał prośby Beatty’ego o te nowe okręty.
Zbieg 3 okoliczności spowodował zmianę decyzji Jellicoe. Pod koniec marca Admiralicja dowiedziała się, że Lützow rzeczywiście dołączył do Floty Pełnomorskiej i został okrętem flagowym Hippera. Następnie, 22 kwietnia, kolizja New Zealand i Australii oraz konieczność skierowania ich do remontu zredukowały siły Beatty’ego z 10 do 8 okrętów. W tym czasie Jellicoe i Beatty martwili się artylerią brytyjskich krążowników liniowych. Podczas strzelania w listopadzie 1915 roku, zarówno Lion, jak i Tiger spisały się fatalnie; Beatty przyznał Jellicoe, że było to „straszne rozczarowanie”. W marcu 1916 roku grupa młodszych oficerów z lekkich krążowników przydzielonych do sił Beatty’ego spotkała się pewnej nocy w salonie Southampton i zgodziła się „wspólnie i każdy z osobna … że strzelanie ciężkich krążowników było do niczego”. Jednym z powodów było to, że okręty Beatty’ego, z powodu braku miejsca do szkolenia w pobliżu Firth of Forth, nie były w stanie przeprowadzić odpowiednich ćwiczeń. Podczas konferencji przeprowadzonej 12 maja 1916 r. w Rosyth Jellicoe zdecydował się rozwiązać ten problem przyprowadzając krążowniki liniowe na północ, z Rosyth do Scapa, eskadra po eskadrze, by przeprowadzać ćwiczenia artylerii głównego kalibru w odpowiednim zasięgu ognia na akwenie przygotowanym blisko Scapa Flow. Jako uzupełnienie luki w swoich siłach, Beatty dostał to, czego chciał; Queen Elizabeth miała dołączyć do niego w Rosyth. W trzecim tygodniu maja 3 Eskadra Krążowników Liniowych kontradmirała Horacego Hooda – Invincible, Inflexible i Indomitable – została wyłączona na 3 tygodnie z sił Beatty’ego w celu przeprowadzenia ćwiczeń artyleryjskich, podczas kiedy 5 Eskadra Liniowa kontradmirała Hugh Evan-Thomasa – 5 okrętów typu Queen Elizabeth – skierowała się na południe, aby wesprzeć Beatty’ego. Hood był bardzo niezadowolony z rozkazu. „To wielki błąd – powiedział. – Jeśli David [Beatty] otrzyma te okręty [typu Quen Elizabeth] to nic nie powstrzyma go przed rzuceniem się na całą niemiecką flotę, gdy dostanie taką szansę”. Z 5 superdrednotów, które przybyły, Queen Elizabeth musiał udać się do suchego doku w Rosyth. Z 3 okrętami typu Invincible skierowanymi na północ i Australią wciąż w suchym doku, siły Beatty’ego składały się teraz z 6 krążowników liniowych, plus 4 szybkich okrętów liniowych. To były siły, które Beatty poprowadził pod Jutlandię.
Było wiele błędów Beatty’ego w dowodzeniu podczas bitwy, z których niektóre wynikają z kuriozalnych wcześniejszych zaniedbań. Odnosząc sukces w swoich wytrwałych wysiłkach w celu pozyskania dla swoich sił 5 Eskadry Liniowej, Beatty z niewyjaśnionych powodów zrobił bardzo niewiele, by zagwarantować ich skuteczność. Od przybycia okrętów typu Queen Elizabeth do ich wyjścia w kierunku Jutlandii minęło 10 dni. W tym czasie 4 wielkie okręty liniowe kotwiczyły niedaleko Liona, w Firth of Forth. Beatty nie wezwał w tych dniach ani razu na pokład okrętu flagowego kontradmirała Evan-Thomasa, tak aby obaj mogli usiąść i Beatty wyjaśniłby mu swoją taktykę. Normalnie takie konwersacje odbywały się z każdym nowym podwładnym; w tym przypadku jednak było to szczególnie ważne, ponieważ Evan-Thomas był „człowiekiem od okrętów liniowych”, oddanym Jellicoe i Wielkiej Flocie, w której wszystkie manewry taktyczne były kontrolowane przy pomocy wyraźnych sygnałów z okrętu flagowego. Evan-Thomas nigdy nie służył pod rozkazami Beatty’ego, a jego eskadra nigdy nie współdziałała na morzu z krążownikami liniowymi; jeśli teraz on i załogi mieli przystosować się do swobodnego stylu bitwy Beatty’ego według hasła „Za mną!”, Evan-Thomas musiał wiedzieć czego się po nim oczekuje. Andrew Gordon, którego najnowsza historia bitwy jutlandzkiej jest jedną z jak dotąd najlepiej napisanych, określił zachowanie Beatty’ego jako „szokująco nieprofesjonalne … Jak długo Evan-Thomas miałby krążyć wokół boi kilkaset metrów od Liona, zanim Beatty znudziłby się obracaniem głowy i porozmawiał z nim, nie wiadomo”. Ostatecznie Evan-Thomas wyszedł w morze bez instrukcji.
Była jeszcze jedna zmiana w szyku bojowym brytyjskiej floty, mniej istotna w tym momencie, ale będąca znakiem czegoś nowego w przyszłości. Dwunastego kwietnia 1916 r. masywny, niezwykle wyglądający okręt przyłączył się do floty w Scapa Flow. Był to przerobiony 18.000-tonowy liniowiec Cunarda Campania, weteran przewozów pasażerskich na północnym Atlantyku, wychodzący ze stoczni w Liverpoolu po przebudowie na lotniskowiec. Jellicoe był zadowolony, widząc go. Od początku wojny prosił Admiralicję o okręty do przewozu samolotów, by mógł zmierzyć się z zeppelinami unoszącymi się nad jego flotą i meldującymi o jej ruchach. Tęsknił również za technicznymi środkami umożliwiającymi mu prowadzenie własnego zwiadu powietrznego. Małe, wczesne brytyjskie lotniskowce5, 3.000-tonowe parowce operujące kiedyś w poprzek kanału La Manche: Engadine, Riviera i Empress, ze swoimi brezentowymi hangarami dla 3 wodnosamolotów, pozostały z siłami Tyrwhitta w Harwich, podczas kiedy Admiralicja pracowała nad czymś lepszym dla Jellicoe.
Działania wodnosamolotów na otwartym morzu były same w sobie trudne: jakakolwiek kombinacja słabego wiatru, mgły i wzburzonego morza uniemożliwiała start. Co ważniejsze, praktyczna bezużyteczność wodnosamolotów jako broni przeciwko zeppelinom stała się oczywista; ciężar ich pływaków ograniczał prędkość wznoszenia się, prędkość lotu, wysokość i promień działania. Rozwiązaniem urzeczywistnionym na Campanii był pokład startowy, ciągnący się do przodu od pomostu aż poza dziób, z którego jednoosobowy samolot z kołami mógł startować pod wiatr. Przy swojej minimalnej wadze samoloty te mogły wznosić się na wysokości na jakie unosiły się zeppeliny, atakować monstra, po czym wracać i lądować na morzu w pobliżu swoich okrętów; poduszki powietrzne miały zapewniać samolotom pływalność wystarczająco długo, by uratowano pilota. Jellicoe uważnie obserwował ten rozwój i snuł wielkie plany. „Jestem zadowolony, że mogę donieść iż wczoraj otrzymaliśmy jeden z lotniskowców – pisał do Beatty’ego 7 sierpnia 1915 r. – pierwszy, który powstał ze statku. Nie jest miłym zadaniem dla pilota wystartowanie z pokładu … Jeśli pojawią się jakieś trudności, z pewnością będzie po nim”. Ten system spełniał jedno z życzeń Jellicoe – atakowania zeppelinów, ale nie drugie – dostarczenia mu informacji zwiadowczych. Niestety, nowa dziobowa rampa Campanii nie była wystarczająco długa dla startu większych, cięższych, dwuosobowych samolotów, potrzebnych do zainstalowania radiostacji niezbędnych do działań rozpoznawczych. Z tego powodu nowy lotniskowiec pozostawał hybrydą: obok swego dziobowego pokładu startowego, zachował również duży rufowy hangar dla wodnosamolotów, które jak poprzednio musiały być opuszczane na wodę przed wystartowaniem. Siedem wodnosamolotów i 3 myśliwce tworzyły nową grupę powietrzną lotniskowca.
* * *
Podczas kiedy liczba okrętów wzrastała, a ich konstrukcje rozwijały się, ludzie we flocie wciąż czekali na akcję. Pod wieloma względami ich sytuacja poprawiła się. Scapa Flow było teraz ufortyfikowanym kotwicowiskiem, a jego pola minowe i mocne, stalowe sieci rozciągnięte w poprzek wejść pozwalały brytyjskim admirałom i marynarzom oraz setkom ich okrętów – okrętom liniowym, krążownikom liniowym, krążownikom opancerzonym, lekkim krążownikom, niszczycielom, okrętom-bazom, bunkrowcom, węglowcom, pływającym magazynom, okrętom amunicyjnym, statkom szpitalnym, trawlerom i dryfterom – przebywać w tak bezpiecznym miejscu, jakim cieszyli się ich niemieccy przeciwnicy w Wilhelmshaven. Bezpieczny port był jednak tylko jednym z czynników życia w Scapa Flow. Były też nimi: ponura izolacja bazy, często nieznośna, zawsze zmienna pogoda i zwyczajna, rozdzierająca nuda niekończącego się oczekiwania.
Jellicoe robił co mógł, by ćwiczeniami floty utrzymać ludzi w gotowości. Raz za razem admirał wyprowadzał flotę w morze, prowadząc bez wytchnienia musztrę, ćwicząc manewry bitewne. Ponieważ wody wewnątrz zatoki Scapa Flow były zabezpieczone przed atakiem torpedowym i okręty mogły ćwiczyć bezpiecznie, szkolenia artyleryjskie i torpedowe były prowadzone codziennie z wyjątkiem niedziel. W regularnych odstępach czasu eskadry okrętów liniowych wychodziły z bazy na Atlantyk, na zachód od Pentland Firth, na główne ćwiczenia baterii w strzelaniu do holowanego celu. Przez większość dni małe zatoki wokół Flow były zajęte przez okręty strzelające do holowanych przez małe jednostki celów. Po zmierzchu zatoka Scapa Flow była rozświetlana prze błyski dział i reflektory poszukiwawcze okrętów prowadzących nocne strzelania. Czasami okręty liniowe ćwiczyły wspólne manewry w zatoce Scapa Flow bez wewnętrznych świateł, by umożliwić ćwiczenia oficerom na wachcie.
Kotwicowisko przy wyspie nie miało żadnego połączenia kolejowego z resztą Wysp Brytyjskich, w związku z czym wszystko musiało być dowożone statkami: węgiel, ropa naftowa i żywność. Co miesiąc dostarczano flocie: 320 ton mięsa, 800 ton ziemniaków, 6.000 worków mąki (każdy o wadze 140 funtów), 1.500 worków cukru (każdy ważący 120 funtów) i 80.000 bochenków chleba. Dla marynarzy najważniejszy był oczywiście dowóz poczty, rozwożonej między okrętami co rano z wyjątkiem dni kiedy stan morza jest zbyt wysoki dla statków pocztowych, by podejść do burt okrętów.
Pory roku w Scapa Flow oferowały widowiskowe kontrasty. Zima była nieziemskim światem ciemności, wiatru i śniegu. Zmierzch następował między 15.30 a 16.00 i ciemności nie ustępowały aż do 9.00 następnego dnia. Czasem słońce nie pojawiało się przez kilka dni. W grudniu 1915 roku Jellicoe obserwował w Scapa Flow mgłę 15, 16 i 22, sztorm 16, 18 i 23, śnieg 3, 4, 8 i 12. W następnym miesiącu, styczniu 1916 roku, rejestrował wiatr o prędkości do 80 mil na godzinę w dniach 5,6, 7, 8, 12, 13, 14, 15, 19, 20, 22, 23, 24 i 30; 15 dni na 31. Kiedy silnie wiało, wyginało karłowate drzewa na brzegu do samej ziemi, a wysoki stan morza w zatoce uniemożliwiał opuszczenie łodzi, pozostawiając ludzi zamkniętych na statkach kołyszących się na podwójnych kotwicach. W czyste zimowe noce zorza polarna świeciła i skrzyła się na niebie, zawieszając gigantyczne zielone i srebrne kurtyny na nieboskłonie. Lato było łagodniejsze i przeważnie piękne. Scapa Flow stawała się światem przewiewnej przestrzeni i morskich ptaków, błękitnego nieba i zielonych pól, wznoszących się wysoko formacji chmur i czerwono-złotych zachodów słońca. Spoglądając na brzeg z ze swoich kotwiczących okrętów ludzie obserwowali niskie wzgórza i torfowiska porośnięte szkarłatnym wrzosem. W czerwcu marynarze mogli wędkować z pokładów swoich okrętów od świtu o 2.00, a następnie siadać w tym samym miejscu i czytać listy lub gazety do 23.30 tej nocy.
Wędkowanie i czytanie nie wystarczały. We wczesnych miesiącach wojny, kiedy flota była nieustannie w morzu, kilka godzin spędzonych w porcie służyło uzupełnianiu węgla i zapasów; następnie flota wracała na morze. W miarę jak upływały miesiące, a Niemcy nie zamierzali wyjść w morze, Wielka Flota spędzała coraz więcej czasu na kotwicy. Istniała potrzeba zapewnienia oficerom i marynarzom – pomiędzy 60.000 a 100.000 ludziom, wielu z nich wyrwanym z domów w wieczór wybuchu wojny – czegoś więcej niż: „ładowanie węgla, spanie, znowu spanie, jedzenie, spanie, czytanie poczty, pisanie listów, kłócenie się na temat wojny, jedzenie, spanie i ponowne wyjście w morze”. Przepustki wydawano jedynie kiedy okręt opuszczał flotę i wchodził do stoczni na południu w celu przeprowadzenia remontu lub przeglądu; wówczas można było otrzymać tydzień lub dwa wolnego. W tym czasie Kirkwell, śpiące miasteczko na Orkadach z 4.000 mieszkańców oferowało odwiedzającym średniowieczną katedrę z czerwonej cegły i pojedynczy hotel. „Nie wybrałbym tego miejsca na wesoły weekend” – powiedział oficer z lekkiego krążownika.
Football6 (Amerykanie nazywają tę grę soccer) było jedynym antidotum. Jesienią 1914 roku na wyspie Flotta zbudowano prostokątne boiska na wypalonych i wyrównanych wrzosowiskach, używane przez okrągły rok, kiedy tylko łodzie mogły dowieść na brzeg zawodników. Zbudowano pole golfowe o 18 dołkach, w budowie którego konkurowały ze sobą załogi okrętów liniowych. Zwyciężyła Canada, która przywiozła darń z istniejącego pola golfowego w Szkocji i uczyniła trawniki „tak gładkie jak stół bilardowy”. Bez względu na to, powiedział oficer Wielkiej Floty, „było to, jak przypuszczam, jedno z najgorszych pól golfowych na świecie. Nie było wyrównanych miejsc, z których zaczyna się grę, żadnych torów, żadnych krzewów. Większość stanowiła naga skała, wielkie kępy pospolitej trawy „połykające” piłki, goła ziemia niszcząca drewniane kije golfowe i rozrzucone tu i tam dołki o w przybliżeniu regulaminowych rozmiarach”. Pomimo narzekań, pole golfowe stało się bardzo popularne. Czwórka graczy musiała szybko wyjść z pozycji startowej, błyskawicznie ruszyć w głąb pola, by pozostawić za sobą kolejne grupy grających, już krzyczących: „Naprzód!”. Tenis w swojej normalnej postaci był niemożliwy z uwagi na deszcz i nieustanny wiatr, ale zbudowano ze żwiru i popiołu 2 korty, które rzadko nie były używane. Możliwe było wędkowanie, pływanie łódkami, a nawet polowanie na kaczki i szkockie kuropatwy, chociaż 4 mieszkające tam kaczory – Matthew, Mark, Luke i John – były chronione niczym świętości. Oficerowie lubili spacery, piesze wycieczki i pikniki; w letnie dni liczący 1.500 stóp szczyt Ward Hill na wyspie Hoy oferował piękną panoramę szmaragdowo-zielonych wysp rozrzuconych po połyskującym niebieskim morzu z szarymi okrętami stojącymi w rzędach jak dziecinne zabawki. Flotta oferowała oficerom strzelanie z pistoletów, marynarzom z karabinów, a coroczne mistrzostwa Wielkiej Floty w boksie gromadziły 10.000 kibicujących widzów. Regaty żeglarskie i wioślarskie między załogami okrętów odbywały się często. Ogrodnictwo stało się popularne zarówno wśród oficerów, jak i marynarzy i choć ani gleba, ani klimat nie były sprzyjające, zbierano plony. Witano je z radością, ponieważ warzywa przywożone morzem do Scapa Flow czasami docierały w stanie nie nadającym się do rozpoznania.
Większość załóg okrętów pozostawała jednak na okrętach. Hokej rozgrywany na pokładach przy pomocy własnej roboty kijów do popychania ciężkich piłek lekarskich, czy przeciąganie liny były bardzo popularne. Oficerowie grali w bilard, a kołysanie okrętów, nawet stojących na kotwicach, stanowiło dodatkowe utrudnienie. Projekcje filmowe odbywały się w salach o wyłącznie miejscach stojących. Często odbywały się prelekcje, w których oficerowie opowiadali o słynnych bitwach morskich, wielkich wyprawach badawczych, odwiedzinach na zachodnim froncie i innych wydarzeniach. Zachęcano do edukacji i na żądanie Jellicoe, Admiralicja sprowadziła nauczycieli ze szkół morskich, którzy wieczorami prowadzili zajęcia dla marynarzy.
Dwa okręty pomocnicze, oba będące przede wszystkim magazynami mrożonego mięsa, odgrywały ważną rolę w życiu załóg. Borodino stał się morską kantyną, rodzajem pływającego Fortnum & Mason, sprzedającą dodatkowe i luksusowe towary, gdzie oficerowie mogli kupić łososia, pstrąga, zamrożoną dziczyznę, pasztet, owoce, orzechy i nadziewane oliwki. Ghurko był okrętem – teatrem, wyposażonym w scenę i miejsca dla 600 osób. Wystawiane były tam amatorskie spektakle, pantomimy i komediowe musicale, a duże sumy wydawano na kostiumy, instrumenty muzyczne, dekoracje i oświetlenie. Dodatkowo, na Ghurko odbywały się nabożeństwa, projekcje filmowe, prelekcje i spotkania bokserskie na pełnowymiarowym ringu. Jellicoe odwiedzał Ghurko kiedy tylko mógł. Częściowo głuchy z powodu pęknięcia bębenka w uchu, lubił komedie muzyczne, zwłaszcza Gilberta i Sullivana. Otoczony swoim sztabem, admirałami i dowódcami okrętów swojej floty, siadał w szerokim fotelu w pierwszym rzędzie, paląc swojego poobiedniego papierosa.
* * *
Jellicoe był postacią wokół której kręciło się wszystko w Wielkiej Flocie. Jego sztab podziwiał go bezkrytycznie. „Jellicoe pracował ze zdumiewającą szybkością – powiedział jeden z tych oficerów. – Kiedy Iron Duke przebywał w porcie, siedział pisząc przy małym stoliku na środku swojej kabiny, czytając depesze i memoranda, dokonując ołówkiem notatek i poprawek, w czym od czasu do czasu przeszkadzał mu nadmiar spraw i sygnały wymagające natychmiastowej reakcji … Nigdy piszący te słowa nie widział go tracącego panowanie nad sobą i zawsze był czarujący … Jego stoicki spokój nigdy nie opuszczał go”. Wieczorem, kiedy nie był w morzu, Jellicoe jadł obiad w swojej kabinie przy okrągłym stole z 6 czy 7 oficerowi ze swego sztabu i dowódcą Iron Duke, Fredericem Dreyerem. Admirał był uprzejmy. „Co wieczór – powiedział dowódca okrętu – pytał mnie: ‘Czy pokroi pan jabłko, Dreyer?’ po czym sam kroił je na pół i podawał mi na talerzu z uśmiechem”.
Świadomy, że jego stan zdrowia i zdolność koncentracji miały żywotne znaczenie dla floty, Jellicoe robił wszystko co możliwe, by utrzymać się w wysokiej fizycznej formie. Wychodził na brzeg i z furią wspinał się po wzgórzach oraz spacerował po wrzosowiskach. Wieczorami ćwiczył na pokładzie Iron Duke z dużą piłką lekarską. „To są wspaniałe ćwiczenia – powiedział Beatty’emu. – Już zwichnąłem sobie palec i kolano”. Pewnego razu z trudem wyperswadowano Jellicoe, aby nie zagrał w rugby w drużynie artylerzystów Iron Duke. Jego ulubionym sportem był golf, rozgrywany na polu na Flotta. Zawsze pozwalano mu grać przez całe pole, ale Jellicoe nigdy nie grał po torach lecz uprawiał sprint między dołkami. Jego stary przyjaciel, biskup Londynu, kiedyś zmęczony zatrzymał go krzykiem: „Spójrz, Jack, to jest golf, a nie bieg terenowy z przeszkodami”. Wieczorami w swojej kabinie Jellicoe relaksował się czytając thrillery, „zwłaszcza z sensacyjnymi wątkami”.
Tak czy inaczej, „mieszkając nad sklepem” na Iron Duke, zauważył, że jego zdrowie podupada. Telegramy płynęły szeroką rzeką, pojawiał się strumień ludzi. Nieustannie zjawiali się cywilni goście: król, którego nie można było ignorować, premier, któremu również należała się uwaga, minister skarbu, arcybiskup Westminster, arcybiskup Yorku, 40 członków parlamentu z kolonii, 5 francuskich eminencji” i „przedstawiciel prasy ze Stanów Zjednoczonych”. Zawsze niechętny wobec delegacji, Jellicoe przyjmował wszystkie. W tym czasie pod warstewką uprzejmości i gościnności krył swoje zmartwienie – obawę o słabe punkty brytyjskiej marynarki wojennej, lęk przed niemieckimi okrętami podwodnymi, nieustanne kłótnie z Admiralicją; ponad wszystko, jego poczucie niezwykle wielkiej osobistej odpowiedzialności ciągnęło go w dół. Nieuchronnie nerwowe napięcie wywołało fizyczne reperkusje.
Na początku stycznia 1915 roku cierpiał z powodu hemoroidów. Dwudziestego piątego stycznia miał szczególnie silny ich atak. „Nie czuję się dobrze – pisał do Beatty’ego. – Wczoraj stan zdrowia pogorszył się. Ciężki atak bólu i ogólnie złe samopoczucie”. Beatty, który właśnie wrócił z bitwy pod Dogger Bank, przejął się tym. „Musisz poważnie zająć się sobą – odpisał naczelnemu dowódcy. – Co byśmy zrobili bez ciebie, Bóg jeden wie”. Byłemu koledze, wciąż będącemu w Admiralicji, napisał: „Podniosłem się na chwilę. To oczywiście z powodu przejmowania się i próbami załatwienia spraw, które powinny być rozwiązane bez wtrącania się przez mnie. Mam nadzieję poczuć się dobrze w przyszłym tygodniu, ale lekarz powiedział, że w tej chwili niebezpiecznie jest wstawać z łóżka”. Pod koniec stycznia poszedł do szpitala na lądzie, aby przejść operację pod nazwiskiem „pan Jessop”. Fisher wysłał z Londynu wysokiej klasy chirurga, by zajął się nim. W związku z tym Pierwszy Lord Morski napisał:
„Mój kochany Jellicoe!
To dobra wiadomość jaką zatelegrafował do mnie lekarz, pisząc że czujesz się tak dobrze. Teraz jednak oszczędzaj się i zapomnij o przeklętym Rosyth i wszystkim innym co cię martwi, a po prostu graj w brydża. Jesteś warty więcej niż setka Rosyth albo tuzin okrętów liniowych i włóż to wszystko do swojej fajki i wypal, nie przejmuj się niczym”.
Drobne operacyjne usunięcie fizycznej dolegliwości wymagało jednak miesiąca, by mógł powrócić do służby „czując się rzeczywiście gotowy do pracy, choć z początku nieco powolny”. Przed końcem lata 1915 roku jego stan zdrowia znowu pogorszył się. Beatty zauważył to i napisał: „Proszę, nie przepracowuj się. Jesteś naszą jedyną nadzieją i musisz dbać o siebie”. We wrześniu Jellicoe, cierpiący na reumatyzm i nerwobóle, posłał po specjalistę, który zdiagnozował ropotok i wyrwał mu 2 zęby. Admiralicja zasugerowała, by zszedł na ląd i odpoczął, co uczynił przenosząc się do pałacu Kinpurnie w Forfarshire, należącym do jego teścia. Złożył kilka wizyt u dentysty w Edinburghu i po 2 tygodniach powrócił do Scapa Flow, wciąż pozostając pod kontrolą lekarzy, ale tymczasowo postawiony na nogi i deklarujący, że „czuje się jak nowonarodzony”.
Przez cały ten czas relacje Jellicoe z ludźmi we flocie pogłębiały się we wzajemnym szacunku i przywiązaniu. Zarówno oficerowie, jak i marynarze czuli, że poza wymaganiami wynikającymi z regulaminu służby, admirał zrobi wszystko co w jego mocy, by poprawić ich los. Pewnego razu, kiedy Jellicoe przeczytał w gazecie, że jeden z młodych oficerów został ojcem, posłał po niego. Młodemu człowiekowi nakazano udanie się do Londynu i zameldowanie się w Admiralicji 8 godzin po przyjeździe w celu zabrania jakichś oficjalnych dokumentów przeznaczonych dla naczelnego dowódcy. Jellicoe przerwał, po czym dodał: „Spodziewam się, że wie pan jak wykorzystać tych 8 godzin”. Jakimś cudem Jellicoe był w stanie zapamiętać nazwiska bardzo wielu podległych mu marynarzy z floty. Mówiono, że znał i rozmawiał z każdym członkiem załogi Iron Duke. Przy takich okazjach, kiedy admirał podchodził, a marynarz stawał na baczność, Jellicoe zawsze wydawał komendę „Spocznij!” i chciał wiedzieć co porabia marynarz. Informacje o zachowaniu admirała rozchodziły się we flocie. Pewnego dnia mała łódź przewożąca zwycięską osadę regatową z powrotem na jej okręt przeszła blisko za rufą Iron Duke w czasie kiedy Jellicoe przechadzał się sam po pokładzie rufówki. Widząc srebrne trofeum na dziobie łodzi, Jellicoe wychylił się przez reling, „uśmiechając się, bił brawo … Nieokiełznany tumult i szalone wiwaty wyrwały się wtedy niczym eksplozja ze wszystkich gardeł … Panował nastrój narastającej i pełnej pasji lojalności podczas tej demonstracji, trwającej długo po tym jak postać na pokładzie rufówki oddaliła się. ‘Za to go lubię – powiedział ochrypłym głosem brodaty marynarz. – To jest facet’.”
* * *
Jawne pragnienie Scheera wyprowadzenia Floty Pełnomorskiej w morze doprowadziło do dialogu między Admiralicją a brytyjskimi admirałami. Jackson sugerował dalsze rajdy powietrzne w celu wyciągnięcia Niemców z baz, ale Jellicoe nadal był ostrożny. „Jestem pod presją przygotowania planu kolejnego [rajdu powietrznego], którego ideą będzie wyciągnięcie Niemców w morze – pisał do Beatty’ego. – Jeśli rajd zostanie przeprowadzony w dzień i ruszą się ciężkie niemieckie okręty, nie będą one poza obszarem pól minowych w miejscu, gdzie będziemy mogli zaangażować je w walkę wcześniej, niż około 16.00. Nie jest to pora do rozpoczęcia bitwy na tych wodach. To zaangażuje nas w kręcenie się przez cały dzień w złej lokalizacji, zużywanie paliwa, zwłaszcza przez nasze niszczyciele … Żywotną kwestią, której musimy się trzymać jest cierpliwość … Co o tym sądzisz?”
Beatty, pomimo swojej niecierpliwości w zaangażowaniu się w walkę z Niemcami, zgodził się: „Zapytałeś mnie, co o tym sądzę. Sadzę, że niemiecka flota wyjdzie tylko z własnej inicjatywy, kiedy przyjdzie właściwy czas … Twoje wątpliwości dotyczące kwestii paliwa nie dają się rozwiązać (a całkowicie określają sytuację). Nie możemy szwendać się po Morzu Północnym przez ٢ czy ٣ dni i ostatecznie być w stanie rozegrać decydującą w tej wojnie bitwę … Kiedy przyjdzie „wielki dzień”, nastąpi to wtedy, kiedy nieprzyjaciel przejmie inicjatywę”.
Bez względu na to, sztab na Iron Duke głowił się nad wymyśleniem planu, który wyciągnąłby Niemców z portu. Pod koniec maja Jellicoe był gotowy ze szkicem, o którym miał nadzieję, że będzie to przynęta, która wyciągnie Scheera na pozycje dalej na północ niż Flota Pełnomorska dotarła dotychczas. Poczynając od świtu 2 czerwca 8 brytyjskich krążowników miało wślizgnąć się na południe w głąb cieśniny Kattegat aż do Wielkiego Bełtu i cieśninę między Danią a Szwecją. Okręty miały być widoczne z brzegu, tak aby niemieccy agenci zawiadomili o tym Scheera i sprowokowali go do ataku. Za lekkimi krążownikami 1 brytyjska eskadra liniowa miała krążyć w cieśninie Skagerrak, podczas kiedy, kręcąc się na północnym zachodzie, cała Wielka Flota czekałaby na rozkaz uderzenia. Ten plan różnił się od poprzedniego tym, że krążowniki miały wejść głębiej, sugerując że zamierzają wejść na Bałtyk w celu zaatakowania niemieckich szlaków komunikacyjnych. Jeśli Flota Pełnomorska nie połknie przynęty, to wyjdzie wystarczająco daleko, jak wciąż miał nadzieję Jellicoe, by przejść nad 3 okrętami podwodnymi z Harwich, które jako element planu miały pozostawać w zanurzeniu od 1 czerwca do 3 czerwca, tuż na południe od Horns Reef, na północnym krańcu zatoki Helgoland.
Zanim jednak można było przeprowadzić ten plan, Admiralicja zaczęła przechwytywać sygnały, które sugerowały że niemiecka flota może ruszyć się pierwsza. Od 17 maja deszyfranci z pokoju 40 zerkali na plany Scheera. Sygnały dotyczące przygotowania U-bootów do wyjścia ze swoich baz były pierwszymi jakie odszyfrowano; te depesze były z kolei potwierdzone przez niezwykłą liczbę sygnałów nadchodzących ze znajdujących się w północnej części Morza Północnego U-bootów. Wysłano w morze silne patrole przeciwko okrętom podwodnym. Do 28 maja było jasne dla Admiralicji, że nadchodzi coś niespotykanego: liczne U-booty na Morzu Północnym nie atakowały statków handlowych; niemiecka flota koncentrowała się u ujść Elbe i Jade. Wczesnym rankiem we wtorek 30 maja, pokój 40 zaczął odszyfrowywać sygnały od Scheera rozkazujące U-bootom pozostanie w morzu, a Flocie Pełnomorskiej połączenie się w zewnętrznej części Jade do godziny 19.00. Później pokój 40 przechwycił niemiecki sygnał „31 G.G. 2490” skierowany do wszystkich jednostek Floty Pełnomorskiej. Choć jego sens nie był odszyfrowany, wydawało się, że jest to rozkaz operacyjny największej wagi. Z liczby 31 kryptolodzy wydedukowali, że operacja niemieckiej floty ma rozpocząć się następnego dnia.
Admiralicja nie czekała dłużej. W południe, używając telegrafu naziemnego idącego bezpośrednio na okręty flagowe w Scapa Flow i Rosyth, rząd poinformował Jellicoe i Beatty’ego, że Flota Pełnomorska łączy się w zewnętrznej części Jade i że istnieją przesłanki o wychodzeniu Niemców w morze. O godzinie 17.16 Admiralicja rozkazała głównej flocie i flocie krążowników liniowych podniesienie ciśnienia pary. Wówczas, o 17.40, do Jellicoe i Beatty’ego dotarła kolejna depesza: „Niemcy zamierzają przeprowadzić jakąś operację rozpoczynającą się jutro rano, wychodząc przez Horns Reef. Macie skoncentrować się na wschód od Long Forties7, przygotowani na różne ewentualności”.
Tego popołudnia szanowny8 Barry Bingham, dowódca niszczyciela Nestor, przyłączonego do krążowników liniowych w Rosyth, przebywał na brzegu grając w golfa ze swoim znajomym w pobliżu Edinburghu. „Po rzeczywiście przyjemnej grze – napisał później – udaliśmy się na herbatę do małego domku, który wynajmowałem na uboczu i skierowaliśmy się w stronę nabrzeża Queensferry o regulaminowej godzinie 18.00, aby zdążyć do rutynowo odbijającej od brzegu łodzi. Kiedy tak staliśmy, czekając na nabrzeżu w otoczeniu naszych kolegów oficerów, nagle wszystkie oczy skierowały się na Liona, na którego maszcie wywieszono ciąg flag sygnałowych z wiadomością dla wszystkich okrętów: ‘Podnieść ciśnienie pary do osiągnięcia prędkości 22 węzłów i meldować o gotowości”.
* * *
W Scapa Flow i Cromarty, podobnie jak w Rosyth, flagi sygnałowe powiewające na rejach okrętów flagowych skierowały strumienie łodzi z okrętów na brzeg, zabierających członków załóg, podczas kiedy las kominów wyrzucał czarny dym, świadczący o tym że piece podnosiły ciśnienie pary. W Scapa oficerowie, którzy właśnie zaczynali grę w hokeja na pokładzie nowego okrętu liniowego Revenge, zaczęli zachowywać się jak uczniowie, wiwatując, tańcząc i ściskając jeden drugiego. Tego wieczoru słońce zaszło „w czerwonych i pomarańczowych płomieniach, barwach spowodowanych przez burzowe chmury, co zdawało się być zapowiedzią nadejścia czegoś okropnego”. Nastał zmierzch i w powietrzu letniego wieczoru rozlegał się świst gwizdków bosmańskich kiedy łodzie wciągano na pokłady, a zaraz potem następował szczęk podnoszonych łańcuchów kotwicznych. Okręt za okrętem podnosił flagi kodu sygnałowego: „Gotowy do wyjścia”. O godzinie 21.30 zapaliły się światła oznaczające Hoxa Sound i masa trawlerów zaczęła odciągać system sieci i pływających boi oraz otwierać przejścia. W narastających ciemnościach szare okręty zaczęły się poruszać, idąc w procesji przez port, następnie przez sieci obrony, na wzburzone w strefie przyboju, otwarte morze. Noc była spokojna, z chmurami na niebie zasłaniającymi gwiazdy i wyspami oddalającymi się w gęstej, wilgotnej mgle. Drednoty, ciche i ciemne, były widziane przez swoich sąsiadów jedynie jako zarysy sylwetek, z wyjątkiem małego, przyciemnionego światła na rufie każdego z nich. Na pomostach oficerowie wytężali wzrok przed siebie, podczas kiedy obsługi dział spoglądały we wszystkich kierunkach. „Wewnątrz okrętów – napisali Langhorne Gibson i J.E.T. Harper – w innym świecie jasnego światła elektrycznego i panującego upału, turbiny warczały z monotonnym szumem, a szufle palaczy zgrzytały kiedy wrzucały węgiel do palenisk pod kotłami”.
Kiedy ostatni okręt floty Jellicoe minął Hoxa Sound, wielkie kotwicowisko było praktycznie puste. Admirał zostawił za sobą 5 okrętów, 4 z nich rozmyślnie; były to: nowy, wyposażony w 15-calowe działa okręt liniowy Royal Sovereign, oddany do służby zaledwie 3 tygodnie wcześniej i 3 niszczyciele. Przez pomyłkę lotniskowiec Campania, który tak chciał zabrać ze sobą Jellicoe, również pozostał z tyłu. Kotwicząc w odizolowanej zatoce wewnątrz Flow, jakimś sposobem nie otrzymał rozkazu wyjścia. W chwili kiedy dowódca Campanii dostał polecenie i wyprowadził swój okręt w morze, był już daleko z tyłu; nie chcąc ryzykować podróży przez Morze Północne dużego okrętu bez osłony, Jellicoe rozkazał mu zawrócić do portu. Naczelny dowódca pozbawił się w ten sposób istotnego elementu – rekonesansu z powietrza – którego mógłby użyć następnego dnia.
Ze Scapa Flow Jellicoe na Iron Duke poprowadził 2 eskadry liniowe (16 drednotów) i 3 eskadry krążowników liniowych (okręty Hooda typu Invincible), plus 4 stare krążowniki opancerzone, 11 lekkich krążowników i 36 niszczycieli; łącznie 70 okrętów. Z Cromarty przyszły kolejne 23 okręty: 8 drednotów, kolejne 4 krążowniki opancerzone i 11 niszczycieli. W Firth of Forth 6 krążowników liniowych Beatty’ego minęło w ciszy nadbrzeżne domostwa i przeszło pod żelaznymi przęsłami wielkiego mostu kolejowego. Tuż za nimi szły 4 okręty typu Queen Elizabeth, prowadzone przez kontradmirała Hugh Evan-Thomasa na pokładzie Barhama. Beatty również poprowadził 3 eskadry lekkich krążowników – łącznie 12 okrętów – w tym weteranów z 2 Eskadry Lekkich Krążowników pod dowództwem komodora Williama Goodenougha na pokładzie Southampton. Miał 27 niszczycieli i małą bazę wodnosamolotów Engadine, przewożącą 3 hydroplany; łącznie 50 okrętów. Gdzieniegdzie kolejne brytyjskie okręty i eskadry przygotowywały się wyjścia w morze. Admiralicja wierzyła, że niemieckie natarcie może kierować się do kanału La Manche, w związku z czym siły z Harwich otrzymały rozkaz podniesienia ciśnienia pary. 3 Eskadra Liniowa, w tym sam Dreadnought i 7 pozostałych okrętów typu King Edward, otrzymała rozkaz podniesienia ciśnienia pary i skoncentrowania się w pobliżu ujścia Tamizy.
Trzydziestego maja o godzinie 22.30, kiedy Friedrich der Grosse wciąż stał w zatoce Jade na kotwicy, Wielka Flota była w morzu w 3 wielkich formacjach, razem 150 okrętów, kierujących się w stronę Ławicy Jutlandzkiej. Tej nocy Jellicoe prowadził 28 drednotów, 9 krążowników liniowych, 8 krążowników liniowych, 26 lekkich krążowników, 78 niszczycieli, stawiacz min i małą bazę wodnosamolotów. Liczebna przewaga Wielkiej Floty nad Niemcami przedstawiała się następująco: 28 do 16 w drednotach, 9 do 5 w krążownikach liniowych, 113 do 72 w lekkich krążownikach. W sile artylerii przewaga Jellicoe była jeszcze większa. Brytyjska flota liniowa miała 272 ciężkie działa przeciwko 200 niemieckiej floty. Działa brytyjskich okrętów liniowych były większe: 48 15-calowych, 10 14-calowych, 110 13,5-calowych i 104 12-calowe. Niemcy przywieźli 128 dział 12-calowych i 72 11-calowe. Porównanie w kategorii krążowników liniowych było jeszcze bardziej niewspółmierne: 32 brytyjskie działa 13,5-calowe oraz 40 12-calowych przeciwko niemieckim 16 12-calowym i 28 11-calowym. Dodatkowo, poza przewagą ilościową dział, ich kalibru i wagomiarów pocisków, Wielka Flota miała również ogromną przewagę prędkości nad Flotą Pełnomorską. Cztery „koty” Beatty’ego mogły rozwijać prędkość o 3 węzły większą niż krążowniki liniowe Hippera, ale ponieważ niemieckiej flocie liniowej towarzyszyły okręty Mauve’a z ery sprzed drednotów, flota liniowa Jellicoe była przynajmniej o 2 węzły szybsza niż Scheera.
O godzinie 19.37, zanim Iron Duke wyszedł ze Scapa Flow, Jellicoe przekazał Beatty’emu rozkazy na następny dzień. Krążowniki liniowe miały dotrzeć do punktu odległego o 100 mil na północny zachód od Horns Reef o godzinie 14.00. W tym czasie Wielka Flota miała znajdować się 65 mil na północ. Jellicoe dodał: „Jeśli nie będzie żadnych wiadomości o nieprzyjacielu do godziny 14.00, skierować się w moją stronę, by znaleźć się w zasięgu wzroku”.
* * *
Po obu stronach rozkazy zostały już wydane. Pięćdziesiąt osiem ruchomych stalowych fortec z szarej stali – 37 pod jedną banderą i 21 pod drugą, drednoty 2 najpotężniejszych marynarek wojennych na świecie – zbliżało się do starcia.
