49,00 zł
Massie jest mistrzem historycznej opowieści, imponuje niesamowitym
literackim rzemiosłem...
- Max Boot, The New York Times Book Review
Przedstawił każdą postać z artystyczną wizją pisarza... napisana z pasją
opowieść o ludziach z epoki pierwszej wojny światowej...
- The Waszyngton Post Book World
Wspaniałe, niewyobrażalne osiągnięcie ...Książka napisana lekkim,
świetnie się czytającym stylem oparta na benedyktyńskiej pracy
historyka...
- Milwaukee Journal Sentinel
Żywy opis postaci i wydarzeń... mistrz gawędziarstwa... w tym rodzaju
historycznego pisarstwa wątpię, by Massie miał sobie równego
- Paul Kennedy, Los Angeles Time Book Reviev
Półmisek wypełniony smakowitymi opisami postaci. Wielka, wspaniała
lektura...
- New York Post
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 358
13
„Bardzo dobrze, Luce. Wyruszymy jutro”
W Londynie 4 listopada o 7.00 rano Admiralicja otrzymała pierwsze wiadomości o klęsce pod Coronel. Pierwszy Lord Admiralicji zareagował natychmiast, pytając gdzie znajdują się krążowniki liniowe Australia i Invincible oraz krążowniki opancerzone Defence, Carnarvon, Corwall i Kent, a także ile czasu zajmie każdemu z nich dotarcie do Abrolhos Rocks, Rio de Janeiro i Punta Arenas. Pilny sygnał został wysłany do Stoddarta: : „Carnarvon, Cornwall powinny dołączyć do Defence w Montevideo. Canopus, Glasgow, Otranto dołączyć tam jeśli to możliwe. Kent przyjdzie z Sierra Leone. Nieprzyjaciel najprawdopodobniej pojawi się na drodze handlowej do Rio. Posiłki z Anglii dołączą wkrótce”.
Stoddart, którego okrętem flagowym był Carnarvon, dowodził teraz wszystkimi brytyjskimi okrętami na południowym Atlantyku. Była to kolejna niejednorodna zbieranina: 4 krążowniki opancerzone różnych typów i o różnych możliwościach, 2 nowoczesne lekkie krążowniki (1 w trakcie remontu), uzbrojony statek handlowy Macedonia i przestarzały okręt liniowy Canopus, który omal nie został uziemiony na mulistym dnie w Port Stanley. Stoddart zebrał swoją eskadrę w Abrolhos Rocks. Wszystkie krążowniki opancerzone dotarły do 17 listopada, a kilka dni później pojawił się z Rio odremontowany Glasgow.
4 krążowniki opancerzone stanowiły znaczącą siłę, a włączenie Defence, którego odmówiono Cradockowi, dałoby Stoddartowi ogromne szanse w spotkaniu z admirałem von Spee. Stoddart miałby 2 działa 9.2 calowe, 14 7,5-calowych, 22 6-calowe i 10 4-calowych przeciwko niemieckim 16 działom 8,2-calowym, 12 5,9-calowym i 32 4,1-calowym. Krytycznym pytaniem był zasięg z jakiego Stoddart mógł zaangażować się w bitwę. Ponieważ 8,2-calowe działa Spee miały większy zasięg niż wszystkie jego z wyjątkiem 9,2-calowych dział Defence, Brytyjczycy kolejny raz musieli podejść bliżej. Nie było wątpliwości, że niemiecka artyleria będzie miała przewagę, ale Brytyjczycy przewyższali nieprzyjaciela prędkością. Ogólnie siły były wyrównane, ale – zwłaszcza po Coronel – Admiralicja nie zamierzała sponsorować uczciwej walki. Od chwili kiedy Churchill usłyszał o klęsce Cradocka, chciał wysłać krążownik liniowy Invincible. „Zastałem lorda Fishera w bardziej wojowniczym nastroju – pisał Churchill o starym admirale, którego właśnie powołał na stanowisko Pierwszego Lorda Morskiego. – Zabrałby 2 krążowniki liniowe z Wielkiej Floty i skierował do stacji w Ameryce Południowej”. W ciągu 6 godzin od otrzymania pierwszego raportu o Coronel, Pierwszy Lord Admiralicji i Pierwszy Lord Morski zasygnalizowali Jellicoe w Scapa Flow: „Rozkazujemy Invincible i Inflexible uzupełnić do pełna zapasy węgla i wyruszyć całą naprzód do Devonport. Są pilnie potrzebne do zagranicznej misji”.
Churchill dał kredyt Fisherowi dla jego odważnej decyzji. Polowanie na nieprzyjacielskie krążowniki opancerzone i ich zniszczenie było podstawowym celem zaprojektowanych przez Fischera krążowników liniowych. Łączące dużą prędkość i wielkie armaty, były jego ukochanymi „chartami” i skierowanie 2 z nich na południowy Atlantyk miało zapewnić nie tylko zwykłe pokonanie Spee, ale jego zagładę. „Sir John Jellicoe stanął na wysokości zadania i bez słowa wydzielił swoje 2 krążowniki liniowe” – powiedział Churchill, ale w rzeczywistości ani Jellicoe, ani Beatty nie byli zadowoleni z oddania 2 krążowników liniowych do polowania na 2 krążowniki opancerzone na drugim krańcu świata. Pięć dni później, kiedy Fisher przekonał Churchilla do zabrania trzeciego krążownika liniowego, tym razem Princess Royal, jednego z ukochanych „kociaków” Beatty’ego i wysłania go do Indii Zachodnich, by zabezpieczał przed przejściem Spee przez Kanał Panamski, Jellicoe gwałtownie zaprotestował. „Ważne jest by nie osłabiać teraz Wielkiej Floty – napisał naczelny dowódca do Fishera. – Zrobię oczywiście wszystko co w mojej mocy środkami jakimi będę dysponował, ale wiele oczekuje się od Wielkiej Floty i mam nadzieję, że nie będę odpowiedzialny za to, jeśli jej siły okażą się za słabe do zadań jakie zostaną nam powierzone”. Admiralicja próbowała ułagodzić Jellicoe wskazując, że najnowszy brytyjski krążownik liniowy, Tiger, prowadzi teraz ćwiczenia artylerii i odpalania torped na południe od Irlandii i wkrótce dołączy do Beatty’ego, a 3 nowe drednoty, Benbow, Emperor of India i Queen Elizabeth są niemal gotowe. Jellicoe pozostał niewzruszony. 4 nowe okręty nie były jeszcze częścią jego floty, jak powiedział, a kiedy przybędą, będą surowe. Mówił również, że jeśli trzeci krążownik liniowy musi odejść, Fisher powinien zabrać starszy New Zealand, uzbrojony w 12-calowe działa, a nie uzbrojony w 13,5-calowe działa Princess Royal, ponieważ New Zealand był wystarczający by radzić sobie ze Spee i bardziej ekonomiczny w zużyciu węgla.
Chcąc uciszyć wściekłych admirałów, Fisher, w nietypowym dla siebie przepraszającym tonie, napisał do Beatty’ego, który popierał narzekania Jellicoe na zabieranie Princess Royal. „Przyznaję siłę wszystkich pańskich argumentów – oświadczył Fisher. – Nie mamy niczego więcej na ewentualność (jeszcze nie nieprawdopodobną) przejścia „Scharnhorst and Co.” przez Kanał Panamski do Nowego Jorku w celu zwolnienia masy uzbrojonych niemieckich liniowców przygotowanych tam do wdarcia się na Atlantyk. Nie wiem dlaczego Vaterland [52.000-tonowy król niemieckich transatlantyków, internowany w Nowym Jorku z niemiecką załogą] nie wymknął się jeszcze… Jak powiedziałem Jellicoe, gdybym wiedział o mniejszym zużyciu węgla przez New Zealand, powinienem był wziąć jego. Jestem w pozycji szachisty, wchodzącego do gry po fatalnym ruchu na początku, wykonanym przez pedantycznego osła… Jest bardzo trudno wygrać źle rozpoczętą grę”.
Pierwsze 2 przydzielone, Invincible i Inflexible, należały do pierwszej generacji drednotów Jacky’ego Fishera. Ukończone w 1908 roku, wypierały po 17.250 ton, miały po 8 dział 12-calowych i rozwijały prędkość co najmniej 25 węzłów. Chcąc osiągnąć tak silne uzbrojenie i tak dużą prędkość przy zachowaniu określonego tonażu, trzeba było poświęcić opancerzenie, więc nie były one lepiej chronione niż krążowniki opancerzone. Już wcześniej oba uczestniczyły w działaniach wojennych: Inflexible ścigał Goebena, a Invincible uczestniczył z Beattym w bitwie w zatoce Helgoland. We wtorek rano, 5 listopada, oba krążowniki liniowe cumowały w Cromarty Firth1. Tego wieczoru z prowadzącym Invincible wyszły na Morze Północne i z prędkością 17 węzłów skierowały się na północ i na zachód przez Pentland Firth, a następnie na południe przez Kanał Irlandzki. Znalazły się tam 8 listopada o godz. 5.00 przy latarni Eddystone na zachodnim krańcu kanału. Gęsta mgła pokryła cieśninę Plymouth i Invincible na krótko wszedł na mieliznę; gdy poziom wody podniósł się, o 14.00 okręt był w suchym doku. Inflexible zajął miejsce w drugim suchym doku. Okręty musiały mieć oczyszczone dna kadłubów i wyremontowane maszyny, a następnie powinny załadować węgiel, amunicję i zaopatrzenie, nie tylko dla siebie, ale i dla innych okrętów na południowym Atlantyku. Jak zauważył Churchill: „Kiedy okręty trafiły w ręce stoczni, pojawiły się setki potrzeb”. Następnego ranka admirał Edgerton, szef stoczni Devonport telegrafował do Admiralicji: „Najwcześniejsza możliwa data ukończenia remontów Invincible i Inflexible to północ 13 listopada. Naprawa kotłów Invincible nie może być ukończona przed tym terminem”. Huragan przeszedł przez Admiralicję. „Trzynastego wypada w piątek! Który dzień wybrać?!” – zawołał Fisher. „Czy powinienem udzielić im nagany?” – zapytał Churchill. Fisher chciał czegoś więcej niż tylko udzielenia stoczni upomnienia, więc wiadomość do Edgertona, przygotowana przez Churchilla, miała już ton rozkazujący: „Invincible i Inflexible są potrzebne do działań wojennych i mają wyjść w środę 11 listopada. Działania stoczni mają być dostosowane do tego. Jest pan odpowiedzialny za szybkie wypuszczenie okrętów w pełnej gotowości. Jeśli to konieczne, pracownicy stoczni mają być wysłani z okrętami i wrócą w miarę istniejących możliwości”.
W poniedziałek, 9 listopada, choć Invincible wciąż znajdował się w doku, na jego pokładzie zaczęły piętrzyć się stosy zaopatrzenia i prowiantu. W nocy krążownik liniowy został wyprowadzony z suchego doku w celu bunkrowania węgla. Załoga rozpoczęła jego załadunek przed północą i trwało to do 11.30 następnego dnia z przerwą na wypicie kakao o 3.00 i kolejną, na śniadanie, o 7.30. Naprawy nie zostały ukończone; kiedy Invincible wyszedł w morze, kilkudziesięciu pracowników stoczni wciąż było na pokładzie.
W tym czasie Admiralicja musiała wyznaczyć oficera do dowodzenia tymi siłami. Dowodzenie 2 krążownikami liniowymi i kilkoma krążownikami opancerzonymi wymagało kogoś w randze wiceadmirała i oficer tej rangi był oczywiście dostępny w kręgu Admiralicji. Wyznaczenie Stoddarta nie było wynikiem przemyślanej decyzji, ale kompromisem. Urażony był Fisher, a kompromis był dziełem Churchilla. Pierwszy Lord Morski nienawidził szefa sztabu, wiceadmirała sir Fredericka Dovetona Sturdee’go. To uczucie pochodziło jeszcze z dawnych czasów. Dziesięć lat wcześniej bowiem, podczas pierwszej kadencji Fishera jako Pierwszego Lorda Morskiego, wyznaczył on Sturdee’go szefem sztabu lorda Charlesa Beresforda, wówczas dowódcy Floty Śródziemnomorskiej. Zgodnie ze słowami Sturdee’go, zanim objął stanowisko, Fisher poprosił go, „by miał oko na Charliego ponieważ miał tendencje do bycia nieroztropnym i gwałtownym. Prosił mnie bym pisał do niego prywatnie na temat mego szefa. Tej prośby nigdy nie wypełniłem. Tak oczywisty akt nielojalności nie wymagał przemyślenia”. W konsekwencji tego, podczas długiej, zaciekłej wendety prowadzonej przez Beresforda przeciwko Fisherowi, która zakończyła się rezygnacją obu w 1910 roku, Sturdee stanął po stronie Beresforda. Fisher całą mocą swojej wybuchowej osobowości znienawidził Sturdee’go. Kiedy wiadomość o Coronelu dotarła do rządu, a Fisher przekonał Churchilla do wysłania 2 krążowników liniowych, nowy Pierwszy Lord Morski wszedł do gabinetu Sturdee’go, by przekazać mu te informacje. Sturdee nie mógł powstrzymać się przed zaznaczeniem, że osobiście sugerował taki ruch przed bitwą pod Coronel, ale otrzymał inne rozkazy z wyższego szczebla. Fisher, odbierając to jako krytykę, zerwał się i wyszedł z gabinetu. Poszedł bezpośrednio do Churchilla, by oświadczyć mu, że nie będzie tolerował „tego cholernego głupca w Admiralicji ani dnia dłużej”.
Frederick Doveton Sturdee, wówczas 55-letni, był niskim mężczyzną o budowie buldoga, z rzymskim nosem i silną dolną szczęką oraz krzaczastymi brwiami. Wstąpił do marynarki wojennej w wieku 12 lat, specjalizował się w artylerii i torpedach oraz zdobył reputację jako taktyk. Po służbie pod rozkazami Beresforda na Morzu Śródziemnym i we Flocie Kanałowej, w 1910 roku został awansowany do stopnia kontradmirała, a w 1913 roku otrzymał tytuł szlachecki. Skierowany do Admiralicji w maju 1914 roku, szybko zyskał sobie wrogów. Mówiono o nim, że był surowy, pedantyczny, zarozumiały i gburowaty. Próbując zrobić wszystko samemu, nie słuchał rad podwładnych. Kiedy jego dyspozycje odnośnie floty były krytykowane, stawał się zawzięty; nawet po utracie 3 okrętów typu Bacchantes, Sturdee upierał się przy regularnych patrolach krążowników w rejonie „ryczących czterdziestek”. Opinie na jego temat były podzielone: Beresford określił go jako „jednego z najbardziej błyskotliwych, jeśli nie najbłyskotliwszego jakiego znałem”, zaś Fisher nazwał go „pedantycznym osłem jakim jest, był i zawsze będzie”. Fisher winił Sturdee’ego za skierowanie okrętów i eskadr w tygodniach poprzedzających Coronel. „Nigdy więcej takich kompletnych bzdur, jak rozrzucenie po świecie słabych jednostek! Silni nigdzie, słabi wszędzie!”
Bez względu na to Churchill ufał Sturdee’mu. Złość Fishera musiała zostać jakoś złagodzona, ale Pierwszy Lord Admiralicji odmówił uczynienia z szefa sztabu kozła ofiarnego za Coronel. Nagle rozwiązanie przyszło samo: 2 krążowniki liniowe były bliskie opuszczenia Anglii w ważnej misji; potrzebny był dowódca tych sił. Sturdee mógł być przeniesiony z Admiralicji i Fisher byłby z tego zadowolony. Pierwszy Lord Admiralicji wezwał Sturdee’go i powiedział mu: „Zniszczenie niemieckiej eskadry [Spee] celem o najwyższym i najpilniejszym znaczeniu. Proponuję powierzenie tego obowiązku panu”. Sturdee przyjął to natychmiast i przekazał swoje obowiązki szefa sztabu kontradmirałowi sir Henry’emu Oliverowi i wyruszył pociągiem do Devonport. W środę, 11 listopada, Sturdee wszedł na pokład Invincible i wywiesił swoją wiceadmiralską flagę. Do przedpołudnia obaj dowódcy krążowników liniowych zameldowali się na okręcie gotowi do wyjścia w morze. „Bardzo dobrze – powiedział Sturdee lakonicznie – wyruszymy o 16.00”. W południe pani Sturdee i ich córka przybyły na pokład na pożegnalny obiad. Sturdee otrzymał nowy tytuł naczelnego dowódcy południowego Atlantyku i Pacyfiku. „Pańskim głównym i najważniejszym zadaniem – mówiły jego rozkazy – jest poszukiwanie niemieckich krążowników opancerzonych … i doprowadzenie do starcia z nimi. Wszystkie inne działania muszą być podporządkowane temu celowi”. Wszystkie brytyjskie okręty i oficerowie marynarki wojennej, włączając Stoddarta, na wszystkich oceanach gdziekolwiek może pojawić się Spee, zostali oddani pod rozkazy Sturdee’go.
* * *
Krążowniki liniowe skierowały się na zachód i na południe przez Zatokę Biskajską, okrążyły wierzchołek Hiszpanii, minęły Portugalię i Maderę z oświetlonymi słońcem szczytami gór o wysokości 6.000 stóp. Codziennie pogoda stawała się coraz cieplejsza, a morze coraz bardziej niebieskie. Wytworzyła się rutyna służby na morzu: śniadanie dla oficerów złożone z owsianki, pasztecików rybnych, jajek i bekonu, chleba, masła, dżemu i ciasta, a na obiad zupa, solona wołowina, makaron, ser, deser i kawa. Po herbatce o 16.002, oficerski hokej pokładowy. W niedzielę rano od 10.00 dowódcy przeprowadzali inspekcje swoich okrętów, po czym o 11.00 odprawiano na pokładzie mszę. Jeśli pogoda była ciepła, budowano basen, rozciągając plandekę między 2 dziobowymi działami 12-calowymi; oficerowie korzystali z niego między 7.00 a 8.00, a marynarze wieczorem. 17 listopada oficerowie i marynarze zmienili swoje granatowe zimowe mundury na białe letnie. Na pokładzie w jasnych promieniach słońca obserwowali ławice latających ryb, wyglądających jak „małe stada ptaków”, wyskakujących na powierzchnię, lecących, zanurzających się, ponownie się unoszących.
Po 6 dniach od opuszczenia Anglii krążowniki liniowe zakotwiczyły w szerokiej, półkolistej zatoce Porto Grande na St. Vincent w portugalskich Wyspach Zielonego Przylądka u wybrzeża Afryki. Kiedy tam dotarli, brytyjscy marynarze zobaczyli wysoką na 8.000 stóp wulkaniczną górę ze szczytem pogrążonym w chmurach, wyrastającą wprost z morza. Port był zatłoczony, było tam także 8 niemieckich parowców, które schroniły się w neutralnym porcie. Kiedy tylko kotwice okrętów wpadły do wody, krążowniki liniowe zostały otoczone przez jaskrawo kolorowe łodzie wypełnione zielonymi pomarańczami, bananami i sznurami korali na sprzedaż. Węglowce stanęły wzdłuż burt i załadunek węgla trwał przez całą noc. Tej czynności towarzyszyła tragedia. W środku nocy 16-letni chłopak obsługujący silnik windy na pokładzie Invincible zasnął. Jego ręka spoczywająca na nawijającej się linie zaplątała się w nią i chłopak został całkowicie wciągnięty na bęben z liną. Zmarł natychmiast. Następnego dnia Invincible, będąc w drodze zatrzymał się i chłopca pochowano w morzu.
Sturdee szedł na południe ze stałą prędkością 10 węzłów, podobnie jak Spee na Pacyfiku, dyktowaną zużyciem węgla. Jego okręty miały ogromne apetyty, a dystans był znaczny: 2.500 mil z Devonport do Wysp Zielonego Przylądka, 2.300 mil stamtąd do Abrolhos Rock, 2.200 mil z Abrolhos Rocks na Falklandy. Admirał zamierzał podejść niezauważony. Jego okręty zachowywały ciszę radiową i choć podróż z Devonport na Falklandy zajęła Sturdee’mu 26 dni, informacja o tym, że nadchodzi nigdy nie dotarła do Spee. Był to nie tyle sukces brytyjski, co nieudolność niemieckiego wywiadu. W Devonport powszechnie wiedziano, że 2 krążowniki liniowe wychodzą w morze by rozprawić się ze Spee. Wiadomość o podróży była również znana w Rio de Janeiro i w Montevideo za sprawą gadatliwych radiotelegrafistów, niemieckich i brytyjskich, na Wyspach Zielonego Przylądka. 17 listopada w klubie w Rio porucznik Hirst z Glasgow podsłuchał 2 Anglików rozmawiających o rychłym przybyciu 2 krążowników liniowych. Niemcy mieli dobre połączenie telegraficzne z Chile, ale kiedy dowiedzieli się o zbliżaniu się Sturdee’go, albo było za późno by przekazać informację znajdującemu się w morzu Spee drogą radiową, albo po prostu nie rozpoznano pilnego charakteru tej wiadomości.
O świcie 26 listopada Sturdee dotarł do Abrolhos i spotkał eskadrę krążowników Stoddarta i 9 węglowców stojących na kotwicy. Wkrótce morze zapełniło się małymi łodziami kursującymi między okrętami. Invincible przywiózł z Angli 54 worki z pocztą, a Inflexible rozdzielił miesięczny zapas żywności, włączając piwo, którego ludzie Stoddarta nie smakowali od tygodni. Wówczas pod bezlitośnie palącym słońcem, w temperaturze 100° F krążowniki liniowe bunkrowały węgiel. Krążownik opancerzony Defence, nie potrzebny już dłużej do konfrontacji ze Spee, został skierowany do wzmocnienia eskadry w Kapsztadzie. Na konferencji dowódców, rano 27 listopada, Sturdee oświadczył, że Spee nie może osiągnąć ujścia La Platy przed nim. Jeśli Niemcy wejdą na południowy Atlantyk, to prawdopodobnie skierują się na środek oceanu. Przyznał, że Spee mógłby zaatakować Falklandy. Ustalono, że z Port Stanley wysyłany będzie codziennie sygnał radiowy, a cisza będzie interpretowana jako utrata kolonii. Plan Sturdee’go zakładał, że jeśli przybędzie on na Falklandy, zanim Spee okrąży Horn, użyje wyspy jako stacji bunkrownia węgla, a później wyśle swoje lekkie krążowniki Glasgow i Bristol do myszkowania w portach na Ziemi Ognistej i w fiordach chilijskiego archipelagu. Kiedy zdobycz zostanie zlokalizowana, krążowniki liniowe miały nadejść całą naprzód. Eskadra, zapowiedział, wyruszy z Abrolhos 29 listopada. Komandor Luce z Glasgow był zaskoczony słysząc, że Sturdee zamierza pozostać w Abrolhos jeszcze przez 2 dni. Luce, który był na Falklandach i przejmował się sytuacją mieszkańców, czuł że było to niewybaczalne; poza tym taktyczna potrzeba dotarcia Sturdee’go na Falklandy przed Spee wydawała się oczywista. „Z pewnym drżeniem – napisał później – powróciłem po konferencji na okręt flagowy”.
„Mam nadzieję, że nie ma pan nic przeciwko ponownemu rozpatrzeniu tego – powiedział do Sturdee – i proszę nie myśleć sobie, że kwestionuję pańskie rozkazy, ale czuję, że powinniśmy wyruszyć jak najszybciej”.
„Ależ do diabła, Luce – odpowiedział Sturdee – wyruszamy pojutrze. Czy to nie jest wystarczające dla ciebie?” Luce upierał się i Sturdee w końcu ustąpił: „Bardzo dobrze, Luce, wyruszymy jutro”.
O godzinie 10.00, 29 listopada, Sturdee wyprowadził swoje siły w morze. Kierując się na południe w jasnych promieniach słońca, okręty rozwinęły się w mającą kształt wachlarza linię przeszukiwania, a każdy okręt był oddalony od drugiego na maksymalny dystans 12 mil podczas dobrej pogody – co umożliwiało wzrokową komunikację przy pomocy sygnałów świetlnych. Dwa dni później, na morzu wciąż spokojnym i przy doskonałej widoczności, Sturdee zarządził ćwiczenia artyleryjskie. Carnarvon holował cel dla Kenta, który wystrzelił 144 pociski 6-calowe; następnie Kent holował dla Carnarvon. Krążowniki liniowe wystrzeliwały swoje 12-calowe pociski z odległości, z jakiej Sturdee zamierzał przystąpić do walki. Invincible oddał 32 strzały, po 4 z każdego działa, do celu holowanego przez Inflexible. Tylko jeden pocisk trafił, ale pozostałe spadły zadowalająco blisko. Inflexible oddał następnie 32 strzały do celu holowanego przez Invincible, trafiając 3 razy. Kiedy Invincible holował cel, lina owinęła się wokół prawoburtowej zewnętrznej śruby napędowej. Sturdee natychmiast zatrzymał całą eskadrę na 12 godzin na środku oceanu, a nurkowie zeszli pod wodę i usiłowali oczyścić zablokowaną śrubę. Nie udało im się, ale aby uniknąć straty czasu, eskadra ruszyła w drogę z Invincible pracującym tylko 3 śrubami.
Gdy okręty kierowały się dalej na południe, powietrze stawało się coraz chłodniejsze, morze zmieniło kolor z błękitnego na zielony i szary, a fale miały białe grzywy. Widziano wypuszczające fontanny wody wieloryby i albatrosy; załoga ponownie zmieniła mundury z letnich białych na granatowe zimowe. Wyspy Falklandzkie ukazały się po raz pierwszy w strugach deszczu w poniedziałek 7 grudnia o godzinie 9.00 rano. 27 dni i 7.000 mil od opuszczenia Anglii, krążowniki liniowe minęły latarnię morską na przylądku Pembroke, wchodząc do Port Stanley i ostrożnie przeszły przez linię zaimprowizowanych min, rozciągniętą u wejścia do portu. Na brzegach po obu stronach kotwicowiska załogi widziały foki i kolonie pingwinów. Port Stanley podzielony jest wąskim kanałem na 2 baseny. Port William to zewnętrzne, głębsze kotwicowisko, a Port Stanley wewnętrzne i miejsce małej osady. W Port William 2 krążowniki liniowe i krążowniki opancerzone rzuciły kotwice. Bristol i Glasgow, mające mniejsze zanurzenie, przeszły przez wąski kanał do wewnętrznego portu, gdzie ukazała się mała osada ciągnąca się wzdłuż brzegu. 5 minut po zakotwiczeniu nurkowie zeszli pod wodę, by oczyścić śrubę Invincible ze ściśle ją oplatającej liny. Przed świtem śruba była uwolniona. Eskadra potrzebowała węgla, ale ponieważ dostępne były tylko 2 węglowce, ich zadanie musiały przejąć okręty wojenne. Cornwall otrzymał zgodę na wygaszenie palenisk w celu oczyszczenia kotłów, a Bristol – na rozebranie silnika w celu jego naprawy. Uzbrojony statek handlowy Macedonia został wyznaczony do patrolowania u wejścia do portu, zaś krążownik opancerzony Kent, stojący pod parą wewnątrz kotwicowiska, otrzymał instrukcję zastąpienia Macedonii o 8.00 rano następnego dnia.
Następnie Sturdee wezwał swoich dowódców na pokład Invincible. Pojawiły się raporty o obecności niemieckich węglowców na wyspie Dawson na Ziemi Ognistej, co sugerowało, że Spee będzie wkrótce przechodził wokół przylądka Horn. Sturdee, chcąc minąć Horn przed Niemcami zapowiedział, że brytyjska eskadra pozostanie na Falklandach tylko przez 48 godzin; powinna wyruszyć w środę, 9 grudnia. W tym czasie oficerowie z Invincible i Inflexible mieli 5 godzin wolnego na lądzie, kolej na oficerów z krążowników opancerzonych i lekkich krążowników przypadała następnego dnia. Udając się na brzeg w łodziach ze swoich okrętów, oficerowie z krążowników liniowych widzieli Canopusa w jego dziwnych barwach, spoczywającego na mulistym dnie. Zostali powitani na niewielkim nabrzeżu przez proboszcza kościoła chrystusowego, który zaprosił ich na popołudniową herbatę. Wracając na swoje okręty o godzinie 18.00, spoglądali na jałowe wzgórza na zachodzie i zakładali swoje płaszcze by ochronić się przed lodowatym wiatrem nadchodzącym znad Antarktydy.
* * *
Po zwycięstwie Spee pozostawał w porcie Valparaiso mniej niż dopuszczalne 24 godziny i wyruszył 4 listopada. Półtora dnia później był z powrotem w Más Afuera, 400 mil w głąb Pacyfiku. Leipzig już tam był, mały w porównaniu z wznoszącymi się jak wieże klifami i przyprowadził ze sobą swoją zdobycz, francuski 4-masztowy bark załadowany 3.600 tonami węgla z Cardiff. Statek i jego ładunek zostali serdecznie przyjęci; węgiel został schowany, a żagle pocięto i uszyto z nich 300 użytecznych worków na węgiel.
Przez 9 dni Eskadra Wschodniej Azji pozostawała w cieniu klifów. Tutaj niemieccy marynarze dowiedzieli się, że padło Tsingtao i że podróż Emdena dobiegła końca. Leipzig i Dresden weszły do Valparaiso odbierając pocztę i wysyłając wiadomości, podczas kiedy na pokładzie zakotwiczonego Scharnhorsta Spee rozważał swój następny ruch. Dziwnie nie spieszył się. Musiał wiedzieć, że Brytyjczycy zareagują agresywnie na klęskę Cradocka, choć jego atutem było osiągnięcie południowego Atlantyku zanim Admiralicja w Londynie mogła wysłać posiłki. Wciąż zwlekał. Dlaczego? Letarg Spee miał kilka możliwych powodów. Bez wątpienia był zmęczony; 6 miesięcy bez wytchnienia codziennej odpowiedzialności w trakcie liczącej 15.000 mil podróży przez Pacyfik, osiągającej kulminacyjny punkt podczas zaciekłej bitwy morskiej, było wystarczającym powodem. Było jednak więcej przyczyn zwłoki niż znużenie. Był agresywnym, uzdolnionym dowódcą na polu walki, ale kiedy zdał sobie sprawę z siły swojej eskadry wobec brytyjskiej światowej potęgi morskiej, zaczął skłaniać się ku przygnębieniu i fatalizmowi. Z wpojonym w dzieciństwie respektem wobec Royal Navy, czuł że cokolwiek zrobi i jakakolwiek będzie jego decyzja, nie ma to większego znaczenia; jego mała eskadra niechybnie musi spotkać się w walce z biorącym odwet nieprzyjacielem. Te przeczucia wyjaśniają jego radę dla kobiety w Valparaiso, by zachowała kwiaty, które chciała mu wręczyć, na jego grób.
Spee napotykał również na szereg codziennych trudności. Cradock wyrządził niewielkie materialne szkody niemieckim okrętom, ale w istotny sposób osłabił ich zdolność bojową, uszczuplając ich magazyny. Następna bitwa na południowym Pacyfiku, opróżniłaby je całkowicie i pozostawiła krążowniki opancerzone niezdolnymi do jakiejkolwiek próby przedarcia się przez brytyjską blokadę Morza Północnego. Jak zawsze Spee martwił się o węgiel i ten kłopot doprowadził go do podtrzymania w Más Afuera decyzji podjętej na wyspie Pagan; ponownie zarządził wypady swoich lekkich krążowników. Eskadra, jak oświadczył, ma pozostać razem.
Eskadra Wschodniej Azji opuściła Más Afuera 15 listopada, kierując się ku nasadzie Ameryki Południowej i na południowy Atlantyk. 4 dni później okręty weszły do zatoki Penas na wybrzeżu Chile, 300 mil na północ od Cieśniny Magellana i zakotwiczyły w Bahia San Quintin, u podnóża Kordylierów, wśród których w tym regionie koronę nosił Cerro San Valentin o wysokości 13.000 stóp, szczyt był pokryty śniegiem. Niedaleko stąd dwa lodowce, San Rafael i San Quintin, dostarczały na niziny wodę. Ze swoich pokładów niemieccy marynarze spoglądali na kąpiące się w słońcu szczyty gór, błyszczące, mieniące się wszystkimi kolorami lodowce i wspaniałą zieleń dziewiczych lasów wzdłuż brzegu morza. Łodzie opuszczone na wodę wciąż gładką jak lustro krążyły tam i z powrotem między pływającymi bryłami niebiesko-zielonego lodu, odrywającego się od lodowców.
Otoczone naturalną ciszą tego bezludnego miejsca niemieckie okręty ponownie załadowały węgiel i admirał przeprowadził ceremonię. Kajzer, nie posiadający się ze szczęścia, przekazał wiadomość, że osobiście odznaczył Spee Żelaznym Krzyżem I klasy i Żelaznym Krzyżem II klasy. Dodatkowo admirał otrzymał rozkaz wyznaczenia spośród swoich oficerów i marynarzy 300 innych, którzy mieli otrzymać Żelazne Krzyże II klasy. Spee wybrał swoich dowódców, oficerów artylerii, mechaników i radiooficerów oraz swój sztab; reszta odznaczeń pozostała do indywidualnych decyzji dowódców okrętów. Admirał przechodził z okrętu na okręt, wyczytując nazwiska odznaczonych i gratulując im (choć odznaczenia jako takie czekały w Niemczech na powrót eskadry), a wybuchy owacji odbijały się echem od mgły wiszącej nisko nad wodą.
W Bahia San Quintin, Spee otrzymał wiadomość z Berlina, napisaną przed bitwą pod Coronel i przywiezioną mu z Valparaiso przez Dresden i Leipzig. W większości kwestii sygnał zawierał ogólne rady sztabu marynarki wojennej, pozostawiając dostosowanie ich do przemyśleń i decyzji Spee:
Spodziewane są niewielkie rezultaty wojny przeciwko handlowi na Pacyfiku. Na Atlantyku, z uwagi na ścisłą ochronę nieprzyjaciela na głównych szlakach handlowych, rajdy przeciwko statkom handlowym możliwe są tylko w odpowiednio dużych grupach, które nie musiałyby obawiać się niczego ze strony nieprzyjacielskich sił morskich.
Z drugiej strony, zaopatrzenie w węgiel okrętów operujących w dużych grupach jest trudniejsze, ponieważ z uwagi na presję wywieraną przez Brytyjczyków, neutralne kraje rozciągają swój zakaz eksportu … Trudno nawet liczyć na dostawy z Nowego Jorku. Węgiel zabierany z przejętych statków z trudem pokryje potrzeby krążowników operujących w grupach.
Zostawiamy pańskiej decyzji przerwanie działań wojennych krążowników przeciwko handlowi, kiedy tylko uzna pan, że jest to uzasadnione, i powrót do Niemiec wszystkimi okrętami, które pan zbierze.
Może się to panu udać, jeśli szczegółowe przygotowania uzupełni łut szczęścia. Jednym z koniecznych warunków odniesienia sukcesu jest zabranie odpowiedniej ilości węgla w Południowej Ameryce, by dotrzeć na Wyspy Kanaryjskie, albo w ostateczności na Wyspy Zielonego Przylądka (Cape Verde Islands) … Może być konieczne nawiązanie współpracy z Flotą Pełnomorską podczas przerywania nieprzyjacielskiej blokady na Morzu Północnym; w takiej sytuacji musi pan poinformować wcześniej o swoich intencjach.
Relacje z Argentyną i Brazylią nie są przyjazne. Portugalia zastanawia się nad przyłączeniem do naszych wrogów … Hiszpania pozostaje neutralna … Jeśli Portugalia wypowie nam wojnę, możliwe będzie zdobywanie węgla siłą z portugalskich wysp Cape Verde, Azorów i Madery.
To memorandum nie zawierało żadnych informacji wywiadu ani rozkazów, stwierdzało jasno, że sztab marynarki wojennej zgadza się używać eskadry krążowników do atakowania handlu aliantów na całym świecie. Admirał von Tirpitz silnie popierał ideę porzucenia przez von Spee podjęcia próby przedarcia się do kraju. Kiedy telegram von Spee ogłosił zwycięstwo pod Coronel, Tirpitz zaproponował „zwolnienie go z zadania, by skierował się na środkowy Atlantyk. Ilość amunicji jaka została po jej ogromnym zużyciu podczas bitwy wydaje się być niewystarczająca do przeprowadzenia następnej bitwy. W związku z tym proponuję skierowanie von Spee, z którym możemy kontaktować się przez Valpariso, by ominął wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej i skierował się na środkowy Atlantyk lub w pobliże brzegu Afryki … Powinniśmy poinformować Spee, że nie oczekujemy od niego żadnej dalszej aktywnej operacji i że jego obecnym celem jest powrót do domu jednym z szerokich szlaków wiodących przez Atlantyk … Powinno się podkreślić prestiż zwycięstwa pod Coronel”. Tirpitz nie dowodził jednak operacyjnie marynarką wojenną i admirał Hugo von Pohl, szef sztabu marynarki wojennej, nie życzył sobie „wkraczania w żaden sposób w swobodę decyzji Counta [von Spee]”. Tirpitz nie mógł wydać rozkazu Pohlowi i polecenie bezpośredniego powrotu do domu nigdy nie zostało wydane. Depesza od Pohla, wysłana po bitwie pod Coronel dotarła do Valparaiso 16 listopada i również została przekazana Spee przez Leipzig. „Jakie są pańskie zamiary? Ile ma pan amunicji?” Spee odpowiedział, że 2 krążowniki opancerzone mają po połowie swoich zapasów amunicji, a lekkie krążowniki nawet trochę więcej. Co do swoich intencji Spee odpowiedział: „Eskadra krążowników zamierza przedrzeć się do domu”.
Węgiel, jak zawsze, był czynnikiem determinującym. Spee miał obietnice, szacunki i rady, których nie mógł spalić w swoich paleniskach. Poza tym, obietnice były mętne: sztab marynarki wojennej powiedział, że 40.000 ton węgla zostanie dostarczonych z Nowego Jorku przez parowce neutralnych państw, które zostały już wyczarterowane; następnie, w tej samej depeszy, poinformowano go, że nie można polegać na tym zaopatrzeniu. 14.000 ton węgla czekało na Spee na Wyspach Kanaryjskich – dopóki Portugalia nie stanie się wrogiem, walcząc po stronie aliantów. Przed wejściem do Bahia San Quintin, Spee wysłał depesze do Montevideo i Nowego Jorku, pytając czy parowce – „niemieckie, jeśli to możliwe” – spotkają go w Puerto Santa Elena na południowoatlantyckim wybrzeżu Agrentyny z 10.000 ton węgla. W tym czasie w Bahia San Quintin jego okręty przygotowujące się do wyjścia w morze połykały węgiel, wypełniając ładownie bunkrowe, a następnie usypując hałdy na pokładach.
Spee musiał brać pod uwagę również rozmieszczenie brytyjskiej floty. Wiedział teraz, że zarówno Monmouth, jak i Good Hope zostały zniszczone i że Glasgow uciekł. Powiedziano mu, że Defence, Cornwall i Carnarvon były u ujścia La Platy; miejsce pobytu Canopusa – okrętu liniowego typu „Queen” – było nieznane. Od węglowca, który dołączył do niego w Punta Arenas, dowiedział się, że 15 listopada brytyjski parowiec przybył do Punta Arenas z Port Stanley i meldował, że nie ma żadnych brytyjskich okrętów wojennych na Wyspach Falklandzkich; oczywiście parowiec wyszedł z Port Stanley przed powrotem Canopusa 12 listopada. Później niemieccy agenci w Rio de Janeiro dowiedzieli się, że Canopus przebywał w Port Stanley. Informacja ta dotarła do Montevideo 20 listopada, ale ponieważ zarówno Montevideo, jak i Valparaiso były poza zasięgiem radiowym niemieckiej eskadry, Spee przypuszczał, że Falklandy nie były bronione i że szeroki na 1.000 mil pas oceanu na północ od Ziemi Ognistej do rzeki La Plata był pusty.
Eskadra Wschodniej Azji opuściła zatokę Penas po południu 26 listopada. Kierując się na ocean, okręty wpadły w silny południowo-zachodni sztorm. Wiatr stale przybierał na sile i do późnego wieczoru morze pokryło się wysokimi falami, a ich spienione grzbiety unosiły pył wodny. Na początku rozmiary i moc silników krążowników opancerzonych umożliwiały im przechodzenie przez fale, ale mniejsze okręty, wyładowane węglem po pokłady, unosiły się, kołysały i nurzały. W miarę nasilania się wiatru, dzioby Scharnhorsta i Gneisenau unosiły się ponad grzbiety fal, które z łoskotem rzucały na pokład tony wody, która pieniła się omal nie zatapiając okrętów. W miarę upływu dnia małe okręty były praktycznie zanurzone w wysokich jak góry falach.
Najgorszym dniem przejścia Cieśniny Magellana z zachodu był 29 listopada. Między szczytami i dolinami fal Gneisenau i Scharnhorst znikały jeden drugiemu z pola widzenia. Dla bezpieczeństwa na pokładach, a nawet w kwaterach starszych oficerów rozciągnięto liny. Obawiając się o bezpieczeństwo swoich okrętów, dowódcy Leipzig i Dresdena rozkazali swoim załogom wyrzucenie węgla z pokładów za burtę. „Fale były ogromne – wspominał oficer z Leipzig – w jednej chwili zrównywały się z poziomem pokładu, a w następnej opadały 40 stóp poniżej … Schodziliśmy z kursu. Silny sztorm przesunął ładunek pokładowy, a spływniki zostały zatkane węglem tak, iż 3 stopy wody na pokładzie groziły przewróceniem okrętu stępką do góry. Skierowaliśmy się pod wiatr, by utrzymać dzioby w wodzie … podczas kiedy cała załoga szuflowała węgiel za burtę. Ludzie stali po pas zanurzeni w lodowatej wodzie”.
Do następnego rana wiatr ucichł, a choć deszcz i grad wciąż zasypywały okręty, prędkość eskadry wzrosła do 10 węzłów. W południe 1 grudnia niemieccy marynarze zobaczyli przylądek Horn, południowy kraniec kontynentu amerykańskiego. „Deszczowe chmury wisiały nad postrzępionym szczytem wznoszącym się pionowo z morza i będącym strażnikiem między Atlantykiem i Pacyfikiem” – powiedział oficer z Gneisenau. Następnego dnia zauważono bladoniebieską górę lodową iskrzącą się w promieniach słońca, wysoką na 200 stóp i długą na 650 jardów. Na wschód od przylądka Horn eskadra napotkała i zajęła 3-masztowy brytyjski żaglowiec przewożący 2.800 ton węgla z Cardiff. Następnego dnia, ze zdobyczą w garści, osiągnęła ona osłonięte wody na wschodnim krańcu kanału Beagle i zakotwiczyła koło wyspy Picton. Dresden, któremu brakowało węgla, poinformował admirała, że ma go zbyt mało, by dotrzeć do Santa Elena na wybrzeżu Argentyny. Z niepewną perspektywą uzyskania paliwa na południowym Atlantyku, Spee zdecydował się poświęcić czas na rozparcelowanie między okręty świeżo zdobytego angielskiego węgla. Podczas kiedy marynarze ładowali węgiel, grupy oficerów udały się na opustoszałe wybrzeże u stóp czarnych gór Ziemi Ognistej, by polować na kaczki i przynieść gałązki do udekorowania kabin na święta Bożego Narodzenia. Spee udał się na Gneisenau by odwiedzić syna i zagrać w brydża z Maerkerem. Minęły 3 dni i Spee wciąż nie okazywał żadnego pośpiechu.
Rano 6 grudnia admirał wezwał swoich dowódców na pokład Scharnhorsta i zaproponował przeprowadzenie ataku na Wyspy Falklandzkie, o których sądził, że były niebronione. Zamierzał zniszczyć stację radiową, klucz do brytyjskiej łączności na południowym Atlantyku i spalić każdy napotkany skład węgla (jego ładownie bunkrowe były pełne) oraz porwać brytyjskiego konsula w odwecie za aresztowanie przez Brytyjczyków niemieckiego gubernatora Samoa. Podczas tego spotkania tylko 2 oficerów – szef sztabu i komandor Schönberg z Nürnberg – poparło ten plan; pozostali dowódcy okrętów woleli ominąć Falklandy i skierować się bezpośrednio na północ, by atakować alianckie szlaki handlowe u ujścia La Platy. Konsultacje to jedna rzecz, dowodzenie to druga i Spee, mając przed oczami zbyt kuszący widok bezbronnego Port Stanley, podjął decyzję wbrew większości. Ze względów bezpieczeństwa zdecydował, że atak przeprowadzą tylko Gneisenau i Nürnberg; reszta eskadry będzie czekała na linii horyzontu. Wydał komandorowi Maerkerowi rozkaz naszkicowania planu operacyjnego.
Plan operacyjny Maerkera był następujący:
Gneisenau i Nürnberg odłączą się od eskadry, skierują się z prędkością 14 węzłów do punktu odległego o 5 mil na wschód od latarni morskiej na przylądku Pembroke, przybywając tam o 8.30. Z tego punktu będą obserwowały wnętrze portu, sprawdzając czy jest wolne od nieprzyjacielskich okrętów. Gneisenau podejdzie do wejścia do Port William i opuści łodzie, które oczyszczą je z min. Wówczas Nürnberg wejdzie całą naprzód do wewnętrznego potu, Port Stanley, podczas kiedy Gneisenau pójdzie jego śladem aż do kanału łączącego Port William z Port Stanley. Tam wielki krążownik opancerzony zakotwiczy i wyśle do miasta pododdziały w uzbrojonych kutrach. Pod osłoną 4,1-calowych dział Nürnberga zniszczą one stację radiową i składy węgla oraz spróbują uprowadzić na okręt gubernatora. Kiedy wykonają swoje zadanie, 2 okręty opuszczą port i dołączą do eskadry nie później niż o 19.30.
Spotkanie zakończyło się w południe i dowódcy wrócili na swoje okręty. Tego popołudnia, przy bezchmurnej pogodzie, Eskadra Wschodniej Azji skierowała się na wschód wzdłuż południowego wybrzeża Ziemi Ognistej. Następnego dnia, w poniedziałek 7 grudnia, admirał von Spee i jego okręty skierowali się na północny wschód w stronę Wysp Falklandzkich.
14
Bitwa u Wysp Falklandzkich
Noc była bezchmurna, a widoczność wyjątkowo dobra nawet o 2.00 nad ranem, kiedy oficerowie na pomoście Scharnhorsta po raz pierwszy zobaczyli wynurzający się z ciemności na północnym horyzoncie ciemny masyw Wysp Falklandzkich. Wczesny letni wschód słońca 3 godziny później zapowiadał niezwykły, bezchmurny dzień, pierwszy w tym tygodniu. O 5.30 admirał von Spee zasygnalizował Gneisenau i Nürnberg, by opuściły eskadrę i skierowały się do przeprowadzenia rekonesansu Port Stanley. Admirał ze Scharnhorstem, Dresdenem i Leipzig miał pozostać na południu, podczas kiedy 3 węglowce pozostawały w Port Pleasant, w zatoce leżącej 20 mil na południowy zachód od Port Stanley. Kiedy wzeszło słońce, komandor Maerker i komandor Hans Pochhammer z Gneisenau mieli lepszy widok na wybrzeże, którego przylądki i wzgórza identyfikowali przy pomocy kompasu, lornetek i map. Na pokładzie zbierała się grupa lądująca; Pochhammer patrzył w dół z pomostu na ludzi w białych kamaszach, trzymających karabiny. Jeden z nich zabrał nawet ze sobą maskę przeciwgazową. Zgodnie z prognozą letni poranek był niemal doskonały: morze było spokojne, jedynie z lekką bryzą z północnego zachodu, łagodnie marszczącą powierzchnię wody; niebo było czyste i lazurowe. Port Stanley był ukryty od południa za pasmem niskich wzgórz, ale o 7.00, kiedy podeszli bliżej Maerker i Pochhammer, mogli zobaczyć swój pierwszy cel, maszt radiowy w punkcie Hookera. Zauważyli również, blisko miejsca gdzie latarnia morska stoi na piaszczystym, usianym skałami przylądku Pembroke, cienką smugę dymu. Okazało się, że unosi się ona z komina okrętu.
* * *
Brytyjska eskadra rozpoczęła załadunek węgla wcześnie tego letniego poranka. O godzinie 4.30 węglowiec Trelawny został przycumowany przy lewej burcie Invincible i o 5.30 cała załoga została wezwana do załadunku. Dwie godziny później, kiedy załoga została wysłana na śniadanie, 400 ton węgla było na okręcie. Ładowania węgla nie zakończono tego dnia. Tuż po godzinie 7.30 cywilny obserwator ma stanowisku na wzgórzu Sapper zobaczył 2 słupy dymu na południowo-zachodnim horyzoncie. Uniósł swój teleskop, a następnie chwycił telefon i zameldował Canopusowi: „4-kominowy i 2-kominowy okręt kierują się na północ”. (Nürnberg miał 3 kominy, ale z uwagi na kąt z jakiego się zbliżał, obserwator przeoczył 1).
O godzinie 7.45 Canopus otrzymał informację z Sapper Hill. Ponieważ nie było żadnej naziemnej linii między Canopusem a flagowym okrętem Sturdee w zewnętrzny porcie, komandor Grant nie mógł przesłać informacji dalej przez telefon, a ponieważ Invincible był poza zasięgiem wzroku, ukryty za oddzielającymi go wzgórzami, nie można było przekazać sygnału środkami wizualnymi. Jednak Glasgow kotwiczył w miejscu, z którego mógł widzieć zarówno Canopusa, jak i Invincible. W związku z tym Canopus wywiesił sygnał: „Nieprzyjaciel w polu widzenia”. Glasgow zobaczył go i o 7.56 Luce wywiesił takie same flagi na swoim maszcie. Nie było żadnej odpowiedzi z Invincible zajętego załadunkiem węgla i otoczonego tumanem pyłu węglowego. Zniecierpliwiony Luce, wciąż w pidżamie, warknął na swego oficera sygnalizacyjnego: „Na miłość boską, zrób coś. Wystrzel z armaty, wyślij łódź, nie stój tutaj jak jakiś wypchany manekin”. Salut z armaty i jego echo niosące się po porcie przyciągnęły uwagę. Kierując silne światło reflektora na pomost Invincible, Glasgow przekazał wiadomość. W tym czasie Luce powiedział swemu oficerowi wywiadu: „Panie Hirst, proszę wejść na top masztu i zidentyfikować te okręty”. „W połowie drogi na górę – opowiadał później Hirst – byłem w stanie zameldować: Scharnhorst lub Gneisenau z lekkim krążownikiem”.
Spee osiągnął całkowite zaskoczenie. Sturdee, nie wyobrażając sobie żadnego zagrożenia dla swojej eskadry, podjął minimalne środki bezpieczeństwa. Uzbrojony statek handlowy Macedonia powoli patrolował zewnętrzną stronę wejścia do portu. Krążownik opancerzony Kent, przydzielony do zastąpienia Macedonii, jedyny okręt który mógł osiągnąć pełne ciśnienie pary w czasie mniejszym niż 2 godziny, kotwiczył w Port William. Invincible, Inflexible, Carnarvon i Cornwall przebywały tam również. Bristol i Glasgow znajdowały się w wewnętrznym porcie, gdzie stał unieruchomiony Canopus. Do 8.00 tylko Carnarvon i Glasgow zakończyły załadunek węgla, a pokłady Carnarvona wciąż pokrywały sterty worków z węglem. Kent, Cornwall, Bristol i Macedonia nie zaczęły jeszcze napełniania swoich bunkrów; będą walczyły tego dnia z tym co im pozostało w ładowniach. Bristol wygasił paleniska, by oczyścić kotły i rozmontował oba silniki w celu przeprowadzenia remontu, a Cornwall miał w naprawie 1 silnik. W kwaterach starszych oficerów, a wielu z nich było już w cywilnych ubraniach i jadło śniadanie złożone z wędzonego śledzia, marmolady, grzanek i herbaty, przygotowywano plany na nadchodzący dzień. Miało się odbyć polowanie na zające i kuropatwy na wrzosowiskach za miastem.
Wystrzał z Glasgow zastał admirała Sturdee w trakcie golenia się. Oficer wpadł do kwatery admirała i zameldował, że Niemcy przybyli. Później mówiono, że Sturdee odpowiedział: „Wyślijcie ludzi na śniadanie”. Po wojnie Sturdee przedstawił swoją wersję tego wydarzenia: „Spee przybył w bardzo dogodnym momencie, ponieważ właśnie skończyłem się ubierać i byłem w stanie wydać rozkaz podniesienia do oporu ciśnienia pary i zejścia na dół na dobre śniadanie”. O Sturdee’ym mówiono, że „nikt nigdy nie widział go przerażonego”. O ile admirał mógł być zadowolony ze szczęścia, które przyprowadziło nieprzyjaciela tak usłużnie pod jego drzwi, mógł się jednocześnie martwić, że prawdopodobnie Spee miał jeszcze więcej szczęścia. Sytuacja brytyjskiej eskadry była nie do pozazdroszczenia: Kent był jedynym okrętem gotowym do walki. Istniała obawa, że Spee odważnie wejdzie do Port Stanley całą swoją eskadrą i zarzuci gradem 8,2-calowych pocisków stłoczone okręty stojące na kotwicy. Przy ograniczonej przestrzeni w porcie, niektóre brytyjskie okręty mogą zasłaniać ogień pozostałym i Sturdee nie będzie w stanie wystawić niczego więcej niż tylko część swoich przeważających sił. Celne salwy ze Scharnhorsta i Gneisenau mogły uszkodzić, a nawet unieruchomić krążowniki liniowe. Nawet kiedy brytyjskie okręty podniosą ciśnienie pary, Spee może wciąż pozostawać u wejścia do portu i potraktować każdy próbujący wyjść z portu okręt gradem pocisków lub serią torped. Rozumiejąc to, wszyscy skierowali wzrok na okręt flagowy, by dowiedzieć się, jakie kroki zamierza przedsięwziąć Sturdee.
O godzinie 8.10 flagi sygnałowe powędrowały na fały Invincible. Kent, dyżurny okręt, otrzymał rozkaz natychmiastowego podniesienia kotwicy i przejścia przez zaporę minową w celu ochrony Macedonii oraz prowadzenia obserwacji nieprzyjaciela. Krążowniki liniowe dostały rozkaz odesłania swoich węglowców, aby mogły prowadzić ogień nawet stojąc na kotwicy. Wszystkie okręty otrzymały rozkaz podniesienia ciśnienia pary i zameldowania kiedy będą gotowe osiągnąć prędkość 12 węzłów. Carnarvon dostał rozkaz przygotowania się do akcji i wyjścia najwcześniej jak to możliwe i „nawiązania walki z nieprzyjacielem kiedy tylko ten minie róg przylądka Pembroke. Canopus miał rozkaz otwarcia ognia kiedy tylko Gneisenau i Nürnberg znajdą się w jego zasięgu. Macedonia, zbyt słabo uzbrojona do walki z okrętami nieprzyjaciela, otrzymała rozkaz powrotu do portu. Po wydaniu tych poleceń Sturdee udał się na śniadanie.
O godzinie 8.20 stacja obserwacyjna na wzgórzu Sapper zameldowała o zauważeniu większej liczby dymów na południowo-zachodnim horyzoncie. O godzinie 8.47 stacja kontroli ognia na Canopusie zameldowała, że 2 obserwowane okręty były teraz w odległości zaledwie 8 mil i że nowo zauważone dymy okazały się pochodzić z kominów 3 dodatkowych okrętów, znajdujących się 20 mil od portu. W tym czasie trębacze na wszystkich okrętach w porcie grali sygnał: „Akcja”. Załogi były zajęte zwalnianiem bunkrowców, dym wydobywał się z wielu kominów i kotwicowisko tonęło w czarnej mgiełce. Załogi maszynowe na Cornwall i Bristolu spieszyły się, by zmontować rozebrane urządzenia.
Śniadanie Sturdee’go trwało krótko. Był na pokładzie już o 8.45, by zobaczyć jak Kent wychodzi z portu w celu zajęcia swojej pozycji za latarnią morską. „Kiedy znaleźliśmy się blisko wejścia do portu – powiedział jeden z oficerów Kentu – mogłem zobaczyć z naszej prawej burty dym z kominów 2 okrętów unoszący się nad leżącą nisko piaszczystą krawędzią brzegu”. Musiały minąć następne 4 godziny zanim krążowniki liniowe i Carnarvon mogły podnieść kotwice, ale wciąż więcej czasu zanim Cornwall i Bristol będą gotowe.
W Admiralicji znano tylko kilka szczegółów i obawiano się najgorszego. O godzinie 17.00 czasu Greenwich Churchill pracował w swoim gabinecie, kiedy admirał Oliver, nowy szef sztabu, wszedł z wiadomością od gubernatora Wysp Falklandzkich: „Admirał Spee przybył dziś rano ze wszystkimi swoimi okrętami i teraz prowadzi działania przeciwko całej flocie admirała Sturdee, która uzupełniała zapas węgla”. „Te 3 ostatnie słowa spowodowały, że ciarki przeszły mi po plecach – wspominał Churchill. – Czy został zaskoczony i pomimo przewagi niezdarnie, nieprzygotowany stał na kotwicy? Co może to oznaczać? Powiedziałem do szefa sztabu: ‘Mam nadzieję, że to nie jest prawda’ – to wszystko co powiedziałem”.
* * *
„Kiedy dotarliśmy na miejsce – wspomina dowódca Gneisenau – ukazywać się zaczęły oznaki życia. Tu i tam za wydmami zaczęły unosić się słupy ciemnożółtego dymu, jakby podpalono hałdy węgla, by nie dostał się w nasze ręce. Bez wątpienia zostaliśmy zauważeni i spośród widocznych przez dym szczytów masztów dwa wyrwały się i powoli skierowały się w stronę latarni morskiej … Nie było już wątpliwości, że okręty wojenne były ukryte za osłoną lądu … Sądziliśmy, że możemy zniszczyć pierwsze 2, później 4, później 6 okrętów i przekazaliśmy tę wiadomość przez radio do Schanhorsta”.
Do tego momentu Niemcy nie przeczuwali poważnego niebezpieczeństwa. Wówczas oficer artylerii Gneisenau, komandor porucznik Johann Busche, patrząc przez lornetkę z platformy namierzania na przednim maszcie, ujrzał coś złowieszczego, mianowicie trójnożne maszty. Kiedy zameldował o tym na pomost, komandor Maerker lakonicznie odrzucił to spostrzeżenie jako niedorzeczne. Trójnożne maszty oznaczały drednoty, a Busche został przecież poinformowany, że na południowym Atlantyku nie ma żadnych drednotów. Maerker wciąż prowadził Gneisenau i Nürnberg coraz bliżej ich pozycji do otwarcia ognia, znajdującej się 4 mile na południowy zachód od przylądka Pembroke. Nie przekazał raportu Buschde’a admirałowi von Spee.
Kiedy Gneisenau i Nürnberg podeszły bliżej, 12-calowe działa Canopusa, niewidocznego dla niemieckich okrętów, zostały podniesione i wymierzone na nie z pomocą brzegowych punktów obserwacyjnych. Gdy 2 okręty Maerkera znalazły się w pobliżu Wolf’s Rock (Skały Wilka), 6 mil od przylądka Pembroke, zwolniły pracę silników, wykonały zwrot i skierowały się na północny wschód, manewrując tak, by ustawić się lewymi burtami w kierunku stacji radiowej. Jednak Canopus, siedzący na mulistym dnie, odezwał się pierwszy. Kiedy tylko jego oficer artylerii, przebywający na lądzie w punkcie obserwacyjnym, ocenił odległość na mniej niż 11.000 jardów, wysłał sygnał. O godzinie 9.20 oba 12-calowe działa z dziobowych wież okrętu liniowego otworzyły ogień. Odbijający się od skał huk wstrząsnął miastem i portem, powodując piskliwy wrzask krążących stad morskich ptaków. Pociski spadły za blisko, ale Niemcy podnieśli swoje bitewne bandery, wykonali zwrot i skierowali się na południowy wschód. Kiedy to zrobili, Canopus odpalił ponownie kolejną salwę, tym razem z 12.000 jardów. Ponownie pociski spadły zbyt blisko, ale tym razem strzały były celniejsze i niektórzy obserwatorzy wierzyli, że jeden z pocisków odbił się rykoszetem od komina Gneisenau. Ponieważ Niemcy wyszli poza zasięg ognia, Canopus zakończył swoją część zadania. Ocalił przed ostrzałem stację łączności radiowej, kotwiczące okręty i miasto oraz dał eskadrze Sturdee’go czas na opuszczenie portu. Komandor Grant nakazał przerwanie ognia.
* * *
Komandor Maerker właśnie zasygnalizował Spee, że Gneisenau jest gotowy do otwarcia ognia, kiedy spotkał go szok. Bez ostrzeżenia 2 potężne grzyby wody, każdy wysoki na 150 stóp, wyrosły z morza 1.000 jardów z lewej burty. To był ostrzał z dział dużego kalibru, choć same działa nie były widoczne. Maerker natychmiast wywiesił banderę bitewną i wycofywał się, gdy druga salwa spadła 800 jardów od jego okrętu. Przed zaniechaniem misji, Maerker podjął ostatnią próbę wyrządzenia szkód nieprzyjacielowi. Pierwszy brytyjski okręt wychodzący z portu został rozpoznany jako jednostka typu County (był to Kent) i Maerker, wierząc że okręt próbuje uciec, zwiększył prędkość, by odciąć mu drogę wyjścia z Port William. Wszedł na kurs zbliżeniowy, kiedy otrzymał sygnał ze Scharnhorsta. Nie był to łatwy desant, jaki planował Spee. Nie miał on zamiaru angażować się w walkę z brytyjskim krążownikami opancerzonymi i starym okrętem liniowym wyposażonym w 12-calowe działa. Rozkazał Maerkerowi odłożenie operacji i dołączenie do krążownika liniowego. „Proszę nie przyjmować walki. Obrać kurs na wschód, później południe. Iść całą naprzód”. Spee nie wycofał się, choć wiedział o obecności uzbrojonych w 12-calowe działa okrętów, ale był pewny, że były to stare okręty liniowe, nad którymi jego eskadra łatwo uzyska przewagę. Maerker wykonał zwrot i z maksymalną prędkością skierował się w stronę krążownika liniowego, odległego o 20 mil.
* * *
O godzinie 9.45 Glasgow wyszedł z portu i dołączył do Kenta. Dowódca lekkiego krążownika, pamiętający Coronel, niecierpliwił się by samemu zaatakować Niemców, ale otrzymał rozkaz pozostawania poza zasięgiem, śledzenia nieprzyjaciela i przesyłania informacji admirałowi Sturdee. O godzinie 9.50 reszta eskadry podniosła kotwice i skierowała się do wyjścia z portu. Pierwszy przeszedł Carnarvon ze Stoddartem na pokładzie, następnie Inflexible, Invincible i Cornwall; jedynie Bristol, wciąż składający swoje silniki i Macedonia pozostały z tyłu. O godzinie 10.30, kiedy ostatni z idących w linii 5 brytyjskich okrętów przeszedł koło latarni morskiej na przylądku Pembroke, na południowo-zachodnim horyzoncie zauważono 5 wycofujących się pióropuszy dymu. Minęły 3 godziny od kiedy po raz pierwszy nieprzyjaciel znalazł się w zasięgu wzroku i Sturdee mógł być wdzięczny za dobrą pogodę. Gdyby panowała mgła lub kropił deszcz, mógłby mieć mniej niż pół godziny przed przybyciem Spee. Zamiast tego jednak słońce świeciło z błękitnego, bezchmurnego nieba, a łagodna bryza lekko marszczyła morze; idealne warunki do akcji na dużą odległość. Wszyscy, po obu stronach, którzy przeżyli bitwę, wspominali niezwykłą pogodę: „Widoczność w świeżym, czystym powietrzu przekraczała wszystkie doświadczenia marynarzy” – wspominał Pochhammer z Gneisenau. „To był doskonały dzień – napisał oficer z Inflexible – bardzo rzadki na tych szerokościach geograficznych. Rozciągał się przepiękny widok … kiedy brytyjskie okręty przeszły przez wyznaczony punkt, a wszystkie bandery (mieliśmy 5 powiewających flag, aby mieć pewność, że nie wszystkie zostaną odstrzelone) były oświetlone promieniami słońca”. Na pokładzie Invincible podporucznik był zaskoczony wspaniałymi warunkami atmosferycznymi. „Wziąłem aparat fotograficzny, wspiąłem się na szczyt głównego masztu …Kiedy tam stałem i obserwowałem nieprzyjaciela, czułem zimne powiewy powietrza … daleko na południowym zachodzie widać było na horyzoncie 5 trójkątów dymu. To był cudowny słoneczny dzień z maksymalną widocznością. Oni tam byli, eskadra o której myśleliśmy, że zmusi nas do polowania na morzach przez szereg miesięcy, zrządzeniem opatrzności wpadła w nasze ręce”.
Krążowniki liniowe – ich prędkość wzrosła do 25 węzłów – pięły się nieubłaganie na czoło linii, mijając Carnarvona, połykając Kenta. Już jedynie Glasgow był przed nimi. Z pomostu okrętu flagowego Sturdee, obserwując dym z 5 uciekających okrętów, wiedział że dzięki jakimś całkowicie nieprzewidywalnym okolicznościom, Spee był na jego łasce. Brytyjskie siły miały przewagę; Invincible i Inflexible, które właśnie opuściły suchy dok, mogły rozwijać prędkość 25 węzłów; krążowniki Spee, po 5 miesiącach w morzu, mogłyby mówić o szczęściu, gdyby rozwinęły 20 węzłów. Tym sposobem Sturdee mógł wprowadzić krążowniki Spee w zasięg swoich 12-calowych dział w niespełna 3 godziny i miałby wówczas 6 godzin przed zachodem słońca na ich całkowite zniszczenie. Na pogodę nie miał wpływu, ale jak dotąd nic nie wskazywało na zmianę tych niemal doskonałych warunków. Na Invincible pojawił się sygnał: „Pościg”.
Porucznik Hirst wspominał później: „Najbardziej chwalebny moment w tej wojnie, który pamiętam, to wywieszenie przez okręt flagowy sygnału ‘Pościg’ … 15 mil na wschód od nas znajdowały się te same okręty, z którymi walczyliśmy pod Coronel i które wysłały na śmierć dzielnego admirała Cradocka i naszych kolegów. Glasgow, będąc daleko z przodu i nieco z boku, miał doskonały widok na brytyjskie krążowniki liniowe idące naprzód; ich dzioby przecinały spokojne, niebieskie morze, tocząc przed sobą białe fale rozchodzące się na boki; ich rufy nurzały się w spienionej wodzie kilwaterów; a ich 12-calowe wieże kierowały się w stronę nieprzyjaciela z lufami uniesionymi do maksimum. Powyżej, na masztach i rejach powiewały bitewne bandery Royal Navy; białe kolory flag kontrastowały z czarnym dymem wydobywającym się z kominów. Nie było pośpiechu, admirał miał przed sobą czysty, pusty ocean. Tak jak Spee pod Coronel był w stanie wykorzystać swoją przewagę prędkości i cięższych dział by zniszczyć Cradocka, tak teraz Sturdee mógł wykorzystać większą siłę i prędkość, by zniszczyć Spee. Każdy brytyjski krążownik liniowy miał 8 dział 12-calowych, wystrzeliwujących pociski o masie 850 funtów. Niemieckie krążowniki opancerzone miały po 8 dział 8,2-calowych, strzelających pociskami o masie 275 funtów. Sturdee mógł używać swojej prędkości do wybrania zasięgu; następnie, utrzymując dystans, użyć swoich wielkich dział do rozbicia Spee na kawałki.
Zgodnie ze słowami komandora Pochhammera z Gneisenau, aż do chwili kiedy trwał pościg, Niemcy nie byli pewni tożsamości 2 wielkich okrętów, które pospiesznie wyszły z portu. „Dwa okręty wkrótce same odłączyły się od ścigającej nas grupy; wydawały się dużo szybsze i większe niż pozostałe, ponieważ dym z ich kominów był grubszy, szerszy i bardziej masywny – powiedział Pochhammer. – Wszystkie lornetki skierowały się na ich kadłuby”. Nie upłynęło zbyt wiele czasu, nim obserwacja 3 kominów i nie budzących wątpliwości trójnożnych masztów, nie uświadomiła niemieckim marynarzom o „możliwości, a nawet prawdopodobieństwie, że byliśmy ścigani przez angielskie krążowniki liniowe … Była to dla nas gorzka pigułka do przełknięcia. Zakrztusiliśmy się nieco … ścisnęło nam gardła, bo oznaczało to walkę na śmierć i życie, a raczej bitwę kończącą się honorową śmiercią”.
W tym czasie Sturdee spokojnie wprowadzał w życie swoją taktykę. Miał kłopoty z obserwowaniem nieprzyjaciela z powodu ilości dymu wydobywającego się z kominów krążowników liniowych, ale Glasgow meldował, że Niemcy znajdują się 12 mil z przodu, idąc z prędkością od 18 do 20 węzłów. Wiedząc, że Spee nie może uciec, Sturdee postanowił odłożyć natychmiastowe starcie. Rozkazał Inflexible trzymać się z prawej burty Invincible, Glasgow zająć pozycję 3 mile przed dziobem Invincible nieco z lewej i poinstruował Kent, żeby wycofał się od strony jego lewej burty. Wkrótce z krążownikami liniowymi i Glasgow rozwijającymi 25 węzłów, zorientował się, że zostawia z tyłu swoje krążowniki opancerzone. O godzinie 11.00 zasygnalizował na Carnarvon i Cornwall, znajdującym się 5 mil za krążownikami liniowymi, pytając jaka jest ich maksymalna prędkość. Carnarvon odpowiedział, że 20 węzłów (w tym momencie było to 18 węzłów), a Cornwall, że 22 węzły. Nie czekając aż jego eskadra zanadto rozciągnie się, Sturdee zredukował prędkość z 25 do 24 węzłów, a następnie do 20 węzłów, by umożliwić okrętom eskadry zbliżenie się do siebie. Sturdee był tak zadowolony z nadchodzącego dnia, że o 11.32 zasygnalizował: „Załogi okrętów mają czas na kolejny posiłek”. Ludzie, którzy zaczęli dzień od przerzucania worków z węglem i byli ubrudzeni pyłem, mieli teraz możliwość umycia się i przebrania. „Piknik w kwaterach starszych oficerów – napisał oficer z Invincible. – Ozorki, chleb, masło i dżem”. Nikt nie pozostawał na dole i wkrótce górne pokłady zapełniły się szeregami oficerów i marynarzy z kanapkami w rękach, obserwującymi na horyzoncie niemieckie okręty.3
Na pokładzie niemieckich okrętów nastroje były ponure. „Do południa 2 krążowniki liniowe były w odległości 18.500 jardów. Obserwowano też 4 inne krążowniki – wspominał Pochhammer. – Zjedliśmy posiłek o zwykłej porze, o 11.45, ale przebiegał ciszej niż zwykle, ponieważ każdy był zajęty swoimi myślami”. Kiedy posiłek dobiegł końca, nad wodą rozległ się huk ciężkich dział. „Werble i trąbki wezwały nas na nasze stanowiska bojowe. Krótkie uściski ręki tu i tam, pożegnania między bliskimi kolegami i mesa opustoszała”. Tuż po południu Sturdee stał się niecierpliwy. Było oczywiste, że flagowy okręt Stoddarta, Carnarvon, wciąż pozostający 6 mil z tyłu i nie mogący wyciągnąć ze swoich silników więcej mocy niż do osiągnięcia prędkości 18 węzłów, nie dogoni eskadry. Ponieważ Cornwall rozwijał 22 węzły, otrzymał rozkaz pozostawienia Cornarvon i ruszenia naprzód. Jednak nawet te 22 węzły wydawały się zbyt małą prędkością, dlatego Sturdee postanowił rozpocząć swój atak 2 krążownikami liniowymi. O godzinie 12.20 komandor Richard Phillimore poszedł na rufę Inflexible i powiedział swoim ludziom, że admirał zdecydował się „przystąpić do pracy”. Załoga wiwatowała i krążowniki liniowe ponownie szły z prędkością 25 węzłów.
Admirał von Spee, mniej niż 10 mil z przodu, kierował się na południowy wschód z prędkością 20 węzłów. Gneisenau i Nürnberg znajdowały się 2.000 jardów przed Scharnhorstem, Dresden był z lewej burty okrętu flagowego, a Leipzig ciągnął się za nim. Stopniowo prędkość ta wzrastała do 21 węzłów, z wyjątkiem Leipzig, który stale pozostawał z tyłu. O godzinie 12.47 Sturdee zbliżył się do niego na odległość 17.500 jardów i wywiesił sygnał: „Rozpocząć walkę z nieprzyjacielem”.
O 12.55 pojawił się błysk, rozległ huk i uniósł dym. Pierwszy strzał został oddany przez komandora Phillimore’a z Inflexible (znanego jako Fidgety Phill, Niespokojny Phill), który otworzył ogień do Leipzig ze swojej wieży A; salwa z 2 dział z odległości 16.500 jardów. Był to dystans o 4.000 jardów większy niż ten z jakiego kiedykolwiek strzelał brytyjski drednot do ruchomego celu. Ze swego stanowiska obserwacyjnego na dziobowym maszcie Flexible jego oficer artylerii, komandor porucznik Rudolf Verner, widział jak pociski spadły 3.000 jardów za niemiecką eskadrą. Inflexible wystrzelił ponownie i Verner wspominał: „ryk dział dziobowej wieży i ciężkie kłęby czekoladowego dymu przetaczające się przez pokład dziobowy; długie oczekiwanie i wysokie stalagmity wyrastające z morza za odległym nieprzyjacielem”. Chwilę później Invincible znów otworzył ogień oddając salwę z 2 dział wieży A i wysokie fontanny wody wyrosły z morza 1.000 jardów za celem. W ciągu 15 minut, kiedy zasięg zmalał do 13.000 jardów, wysokie kolumny wody zaczęły stawać okrakiem nad Leipzig. Jedna salwa uniosła wysokie jak wieże kolumny wody tak blisko małego okrętu, że stracono widoczność z obu burt i sądzono, że okręt został trafiony.
Sytuacja Leipzig zmusiła Spee do podjęcia decyzji. Spoglądając za siebie mógł zobaczyć wysokie odkosy fal dziobowych krążowników linowych, chmury czarnego dymu wydobywające się z ich kominów, błyski pomarańczowych płomieni przebijające przez dym, a po niosącym zgrozę oczekiwaniu, słupy wody wznoszące się bezdźwięcznie wzdłuż bezradnego lekkiego krążownika. Admirał dokonał wyboru. O 13.20 Invincible zauważył, że niemiecka eskadra rozdzieliła się: 3 lekkie krążowniki wykonały zwrot na prawą burtę i skierowały się na południowy zachód, podczas kiedy Schernhorst i Gneisenau zwróciły się w lewo na północny wschód, dokładnie na kurs atakujących krążowników liniowych. Spee zrozumiał, że brytyjskie połączenie 12-calowych dział i większej prędkości nie daje jego eskadrze żadnych szans w długim pościgu i było tylko kwestią minut kiedy Leipzig otrzyma śmiertelne uderzenie. Chcąc dać swoim 3 lekkim krążownikom szansę ucieczki, zdecydował się rzucić swoje krążowniki opancerzone przeciwko brytyjskim krążownikom liniowym. „Gneisenau przyjmie walkę. Lekkie krążowniki mają odłączyć się i próbować ucieczki” – zasygnalizował admirał. Niemieckie lekkie krążowniki natychmiast wykonały zwrot na prawą burtę, a ich kilwatery zaczęły oddalać się od Scharnhorsta.
Sturdee przewidział, że niemiecka eskadra może to zrobić. Na trzech stronach maszynopisu instrukcji wydanych w Abrolhos Rocks, nakazywał, że jeśli podczas akcji Eskadra Wschodniej Azji rozdzieli się, brytyjskie krążowniki liniowe będą dążyły do zniszczenia niemieckich krążowników opancerzonych, podczas kiedy brytyjskie krążowniki opancerzone zajmą się niemieckimi lekkimi krążownikami. Dlatego kiedy tylko Luce na Glasgow zobaczył niemieckie lekkie krążowniki wykonujące zwrot, bez sygnału od Sturdee’go natychmiast opuścił swoją pozycję, wyprzedzającą krążowniki liniowe i ruszył za niemieckimi okrętami. Kent i Cornwall poszły za Luce’em w tym nowym pościgu, podczas kiedy Carnarvon, obecnie 10 mil z tyłu i zbyt powolny, by mieć jakiekolwiek szanse przechwycenia nieprzyjacielskich lekkich krążowników, dalej szedł kilwaterem krążowników liniowych.
Kiedy niemieckie lekkie krążowniki wykonały zwrot na południowy zachód, Spee ostro zawrócił Scharnhorsta i Gneisenau, kierując je na północny wschód naprzeciw Invincible i Inflexible. Rozpoczęła się teraz główna bitwa między krążownikami liniowymi a krążownikami opancerzonymi z dwoma admirałami ścigającymi się o zajęcie jak najlepszych pozycji. Nadzieją Spee było dostać się tak blisko nieprzyjaciela, jak to tylko było możliwe z uwagi na krótszy zasięg swoich dział. Cradock próbował tak zrobić z Good Hope i Monmouth pod Coronel. Sturdee zrozumiał ten manewr 4 minuty po tym jak skierował się w jego stronę Spee i wykonał zwrot o 90° na lewą burtę, idąc teraz równolegle do nieprzyjaciela. Sturdee mógł teraz walczyć ze swego dogodnego dystansu, poza zasięgiem niemieckich 8,2-calowych dział (13.500 jardów), ale w zasięgu swoich 12-calówek (16.400 jardów). Zastosował przeciwko Spee tę samą taktykę, której tamten użył przeciwko Cradockowi.
Obie eskadry kierowały się równolegle na północny wschód, z Invincible ostrzeliwującym Scharnhorsta i Inflexible – Gneisenau. O godzinie 13.30 niemieckie krążowniki, podnosząc swoje działa do maksymalnego zasięgu, otworzyły ogień. Pierwsza salwa była za krótka; później, kiedy dystans zmalał do12.000 jardów, trzecia salwa otoczyła Invincible i 5 słupów wody wyrosło wokół niego. Wkrótce wszystkie 4 okręty prowadziły ogień burtowy, również ze swoich wież rufowych. „Prowadzenie ognia przez Niemców stanowiło wspaniały widok – powiedział oficer z Invincible – doskonałe salwy z całych burt. Brązowe kłęby dymu z błyskami ognia w środku znaczyły każde działo w momencie strzału … Ich wystrzały lądowały wokół nas raz za razem”. Zwłaszcza Schernhorst zasłużył na reputację okrętu o świetnej artylerii i o 13.44 trafił Invincible. Pocisk uderzył w burtowe opancerzenie krążownika, powodując silny wstrząs, ale nie przebijając burty.
Od samego początku zamiar Sturdee’go prowadzenia walki z odległości poza zasięgiem dział Spee został zniweczony, ponieważ Niemcy znajdowali się od zawietrznej. Gęsty dym z kominów krążowników liniowych niósł się w stronę nieprzyjaciela, zasłaniając cele brytyjskim artylerzystom. Dodatkowo różnica zasięgu dział między brytyjskimi 12-calowymi i niemieckimi 8,2-calowymi wynosiła zaledwie 3.000 jardów, niewielki margines dla Sturdee’go do utrzymania korzystnej dla niego odległości. Przez moment, kiedy dystans zszedł poniżej 12.000 jardów, Niemcy już strzelali gwałtownie i celnie. Wówczas, o 14.00, obawiając się by strzały Niemców nie uszkodziły jednego z jego krążowników liniowych, Sturdee wycofał swoje okręty w lewo i otworzył ogień z odległości 16.000 jardów, gdy Spee nie mógł ich dosięgnąć. Po pewnym czasie zmniejszył prędkość do 22 węzłów, by ograniczyć gęstość dymu wydobywającego się z kominów. Przez następnych 15 minut bitwa uspokoiła się i eskadry stopniowo zaczęły oddalać się od siebie.
W pierwszej fazie, pomimo dysproporcji sił, bitwa nie była jednostronna. W przeciwieństwie do szybkiego i celnego ognia Niemców, brytyjska artyleria była żałosna. Podczas pierwszych 30 minut bitwy oba krążowniki liniowe oddały łącznie 210 strzałów z dział 12-calowych. Inflexible trafił Gneisenau 3-krotnie, raz poniżej linii wodnej i raz czasowo wyłączając z akcji jego 8,2-calowe działa, podczas kiedy Invincible zgłosił jedno prawdopodobne trafienie w Scharnhorsta. Przy takiej celności krążowniki liniowe opróżniłyby swoje magazyny nie zatapiając nieprzyjaciela. Powodem tej nieskuteczności był dym. Wiatr wiejący z północnego zachodu niósł gęsty dym z kominów i chmury gazów prochowych z dział kierując je w stronę nieprzyjaciela, niemal całkowicie zasłaniając cele artylerzystom z wież na śródokręciu i na rufie Invincible. Jedyny czysty widok miała obsługa dziobowej wieży A i oficer artylerii znajdujący się wysoko na maszcie dziobowym. Sytuacja Inflexible była jeszcze gorsza: widok zasłaniał mu nie tylko dym z jego kominów, ale i z Invincible, gnany w linii jego widoczności. To wyjaśnienie jednak nie usprawiedliwiało fatalnej skuteczności krążowników liniowych. „Było to z pewnością cholernie złe strzelanie” – powiedział kolega porucznikowi Haroldowi Hicklingowi z Glasgow. „Byliśmy skonsternowani powolnością, rozrzutem i niecelnością ognia artylerii krążowników liniowych” – dodał Hickling później. Przypadkowe strzały mogły trafić blisko celu, podczas kiedy pozostałe pociski spadały albo o wiele za blisko, albo za daleko. Oficer w wieży P Invincible został zaalarmowany „iż nie wydaje się, byśmy w ogóle trafiali w cel”. Hickling powiedział: „Na tym etapie wyglądało na to, że to Sturdee, a nie von Spee zostanie zatopiony”.
Nadmiar dymu nie był jedynym powodem powolnego i niecelnego ognia krążowników liniowych. Brytyjski oficer w punkcie naprowadzania ognia Invincible, komandor porucznik Hubert Dannreuther, który był chrześniakiem kompozytora Ryszarda Wagnera, zauważył że jego doskonały, wykonany w Niemczech dalmierz okazał się bezużyteczny nie tylko z powodu dymu, ale również wibracji spowodowanych dużą prędkością okrętu i gwałtownym trzęsieniem się masztu, kiedy wieża A otwierała ogień. W wieży P Invincible warunki były ciężkie. Celowniczy dział nie mogli zobaczyć niczego poza błyskami wystrzałów nieprzyjacielskich dział przebijającymi się przez gęstniejący dym i za każdym razem kiedy wieża Q, po drugiej stronie pokładu, strzelała nad nimi, wszyscy z obsługi wieży P byli ogłuszeni i oślepieni wystrzałem. Na Inflexible komandor porucznik Rudolf Verner w punkcie naprowadzania ognia na maszcie krążownika liniowego był niemal jedynym na pokładzie swego okrętu, który był w stanie ocenić pozycję nieprzyjaciela, ale z powodu przeszkadzającego dymu z będącego przed nim okrętu flagowego, miał poważne problemy w obserwowaniu miejsc uderzeń pocisków jego artylerzystów.
Z oddali bitwa wyglądała jak pełne napięcia starcie. „Ze słońcem wciąż świecącym na nie, okręty wyglądały jakby były pomalowane z tej okazji – powiedział oficer z Kenta, przechodząc na rufę. – Nigdy nie widziałem ciężkich dział strzelających tak gwałtownie i z tak dobrą celnością. Błysk za błyskiem szły wzdłuż burt od dziobu do rufy. Wszystkie ich [niemieckie] 5,9-calowe i 8,2-calowe działa strzelały salwami. Z brytyjskich krążowników liniowych było widać mniej z powodu dymu zasłaniającego pole widzenia. Ich pociski jednak trafiały niemieckie okręty. Cztery lub 5 razy można było zauważyć obłoki białego dymu wybuchających na Gneisenau pocisków … Z powodu wiatru, huk wystrzałów był niesłyszalny i starcie zdawało się toczyć w ciszy między 2 liniami okrętów idącymi na wschód”.
Faktem jest, że kilka brytyjskich wielkokalibrowych pocisków, które zdołały trafić, wyrządziły poważne szkody. „Pocisk spadł koło trzeciego komina i eksplodował na górnym pokładzie … – powiedział dowódca Gneisenau, Pochhammer. – Odłamki szrapnela przebiły się na dół i doszły do ładowni bunkrowej węgla, zabijając palacza. Oficer pokładowy miał urwane oba przedramiona. Drugi pocisk eksplodował na głównym pokładzie, niszcząc łodzie ratunkowe. Ich fragmenty wpadły do mesy oficerskiej, raniąc zwierzątko oficerów, małą czarną świnkę. Kolejne uderzenie, w rufę, trafiło w linię wodną, przeszło do pokładu pancernego i wylądowało w komorze amunicyjnej, która została zatopiona, by uniknąć większych zniszczeń. Te 3 trafienia zabiły lub raniły 50 ludzi”.
Nagle Spee wykonał kolejny ruch: zrobił zwrot i skierował się na południe, mając nadzieję, że kłęby dymu nad brytyjskim okrętami osłonią jego manewr i zwracając się w tym kierunku mógł znaleźć ochronę chmur, deszczowego szkwału i mgły. Pochhammer tak to wspomina: „Z każdą minutą przyspieszaliśmy. Nadejście zmierzchu przesądzi o naszym losie. Silniki pracowały całą mocą”. Z powodu otaczającego dymu, zajęło oficerom Invincible kilka minut, zanim zorientowali się co się dzieje; do tego czasu Spee zwiększył dystans do 17.000 jardów. Kiedy Sturdee zorientował się, wykonał zwrot swoimi krążownikami liniowymi i rozpoczął pościg z prędkością 24 węzłów. Wciąż miał dosyć czasu. Drugi pościg trwał 40 minut, w czasie których dystans zmalał do 15.000 jardów; wówczas krążowniki liniowe wykonały zwrot na lewą burtę, umożliwiając działom prowadzenie salw burtowych. O godzinie 14.45 brytyjskie krążowniki liniowe rozpoczęły kanonadę.
Osiem minut po otwarciu ognia przez Sturdee’go, Spee porzucił swój południowy kurs i w ułamku sekundy jego 2 krążowniki opancerzone wykonały zwrot, by przyjąć bitwę. Niemieckie okręty zgodnie wykonały manewr i ponownie oddawane były salwy z 12-calowych i 8,2-calowych dział. Spee starał się teraz podejść bliżej. Brytyjczycy byli w zasięgu jego 8,2-calowych dział, ale manewrował tak, by zbliżyć się na odległość 10.000 jardów, aby wprowadzić do walki swoją artylerię 5,9-calowych dział. Stopniowo obie linie okrętów zbliżały się; o 15.00 odległość zmalała do nieco ponad 10.000 jardów i przy maksymalnym podniesieniu lewoburtowych, niemieckich 5,9-calowych baterii, działa te otworzyły ogień. Invincible ucierpiał, kiedy niemieccy artylerzyści skoncentrowali na nim swój ogień; przez następnych 15 minut okręt flagowy Sturdee’go został trafiony wielokrotnie zarówno przez działa 8,2-calowe, jak i 5,9-calowe. Jeden z pocisków 8,2-calowych przeszedł przez 2 pokłady i eksplodował w szpitalu okrętowym, który szczęśliwie był pusty. Jakimś trafem szczęście wciąż sprzyjało brytyjskim okrętom; flagowa jednostka była poobijana, ale obyło się niemal bez ofiar. Kiedy została zniszczona kantyna, członkowie załogi ochoczo zbierali papierosy, cygara, czekoladę i puszki z ananasami, rozrzucone po pokładzie. Nie wszystkie niemieckie pociski eksplodowały. Jeden 8,2-calowy trafił w wylot lufy dziobowego 4-calowego działa, przebił 2 pokłady i nie wybuchając spoczął w osobistym magazynku admirała, między jego dżemem a serem gorgonzola. Niewybuch 5,9-calowego pocisku przeszedł przez kwaterę kapelana, wpadł do kabiny skarbnika okrętowego, skąd rozsypał po pokładzie dziesiątki złotych suwerenów z kasety, a następnie nieszkodliwie przeleciał za burtę okrętu.
Działania sięgnęły teraz szczytu swojej intensywności. Ogień krążowników liniowych stał się teraz celniejszy i zarówno Scharnhorst, jak i Gneisenau zostały oślepione wielkimi strugami wody. Teraz niemieccy celowniczy, podobnie jak brytyjscy, byli w bardzo niewygodnej sytuacji i nie mogli zobaczyć czy ich pociski trafiają. „Gęste chmury dymu z brytyjskich kominów i dział zasłaniały nasze cele tak, że poza masztami widoczne były tylko rufy – wspominał Pochhammer. – Ponownie próbowaliśmy skrócić dystans, ale tym razem nieprzyjaciel był ostrożny, i nie pozwolił nam zbliżyć się. Wtedy zrozumieliśmy, że znaleźliśmy się w bitwie na wyczerpanie”. Raz po raz Scharnhorst wzdrygał się, kiedy 12-calowe pociski przeszywały jego opancerzenie pokładu i eksplodowały na pokładach mesowych i mieszkalnych. Jeden 12-calowy pocisk trafił 5,9-calowe działo, eksplodował i wyrzucił je wraz z załogą do morza. Gneisenau również ucierpiał. Potężna eksplozja zmiotła prawoburtową siłownię; woda wdarła się do środka i kiedy pompy przestały pracować, przedział został opuszczony. Wielkie fontanny z wpadających w pobliżu do morza 12-calowych pocisków przetaczały przez pokłady ogromne ilości wody, czasami gasząc ognie wywołane przez wcześniejsze, celniejsze strzały.
O godzinie 15.15 działania toczyły się od 2 godzin i kwadransa. Z wysoko umieszczonych punktów naprowadzania ognia sceneria pozostawała taka sama: bezchmurne niebo, spokojna powierzchnia pofałdowana bryzą i wydobywające się z 2 grup okrętów kłęby czarnego dymu upstrzone pomarańczowymi błyskami z dział. Na pomoście Invincible Sturdee czuł, że czas mija, popołudnie ściemnia się, a sprawy wymykają mu się spod kontroli. Sytuacja stanowisk artyleryjskich była tak zła, iż admirał poprowadził swoje krążowniki liniowe z powrotem przez lewą burtę, przecinając własne kilwatery, nawigując po łuku, z którego wyszedł o 15.30, obierając kurs południowo-zachodni, z prowadzącym Inflexible. To umieściło krążowniki na nawietrznej od okrętów niemieckich i po raz pierwszy miały one dobry widok na swoje cele. Z Inflexible teraz przed sobą, Verner był w stanie obserwować nieprzyjaciela i efekty ostrzału artyleryjskiego ze swoich okrętów. O 15.35 powiedział: „po raz pierwszy doświadczyłem luksusu całkowitej swobody od jakichkolwiek zakłóceń … Byłem teraz w pozycji rozkoszującego się rajem oficera naprowadzania ognia: dobry cel, żadnych zmian kursu na przeciwny i żadnych dymów z poprzedzających okrętów lub z własnego, którymi można byłoby się martwić”. Podczas zwrotu dwa 8,2-calowe pociski ze Scharnhorsta trafiły w rufę Invincible, niszcząc skład elektryczny i magazyn farb, a 5,9-calowy pocisk eksplodował na przedniej płycie wieży A, powodując jej wygięcie, ale nie przebijając opancerzenia. Trafienia w brytyjskie krążowniki liniowe w żaden sposób nie zmniejszyły ich wartości bojowej.
Spee skontrował ruch Sturdee’go, wykonując ponownie zwrot, tym razem przez prawą burtę, kierując się na północny-zachód, jakby chciał odparować manewr Sturdee’go przechodząc przed jego dziobem. W rzeczywistości powodem wykonania zwrotu swoimi okrętami przez Spee było to, że tak wiele dział Scharnhorsta na lewej burcie było wyłączonych z akcji, iż chciał wprowadzić do działania te z przeciwnej burty. Rzeczywiście, kiedy wykonał zwrot i uwolnił swoją niezaangażowaną w bitwie burtę, świeże prawoburtowe baterie otworzyły gwałtowny ogień. Gneisenau, nie tak bardzo uszkodzony i wciąż strzelający ze wszystkich swoich 8,2-calowych dział, wykonał zwrot w ślad za okrętem flagowym i zaangażował się w walkę z Invincible. Brytyjskie pociski spadały do morza blisko niemieckiego okrętu i przetaczały potoki morskiej wody przez ruiny jego górnego pokładu. Co gorsze, trafienie w Gneisenau poniżej linii wodnej zatopiło 2 kotłownie, zmniejszając jego prędkość do 16 węzłów i spowodowało przechył okrętu na prawą burtę, co uczyniło prawoburtowe 5,9-calowe jego działa bezużytecznymi.
W tym momencie, kiedy obie eskadry prowadziły wymianę ciosów, 4 mile na wschód pojawiła się zjawa. Biały kadłub 3-masztowego pełnorejowca, powiewający norweską banderą, kierujący się w stronę przylądka Horn z postawionymi wszystkimi żaglami, według słów brytyjskiego oficera „stanowił rzeczywiście piękny widok, kiedy szedł swobodny w lekkiej bryzie, niczym herold pokoju dla całego świata”.
Scharnhorst, wciąż zagłębiający się w las fontann wody, został trafiony co najmniej 40 ciężkimi pociskami. Nie było odroczenia; z nieubłaganą regularnością pomarańczowe płomienie błyskały z wież Invincible i chwilę później 850-funtowe pociski wybuchły na pokładzie Scharnhorsta lub przebijały się do przedziałów poniżej. Tym co zaskakiwało Brytyjczyków, była siła ognia pochodząca z tak ciężko pogruchotanego okrętu jak Scharnhorst. Jego górne konstrukcje tworzyły dżunglę porozrywanej i poskręcanej stali. Jego maszty i trzeci komin zostały utracone, a pierwszy i drugi opierały się o siebie; jego pomost i łodzie były zniszczone; chmury białej pary kłębiły się spod pokładów; ogromna dziura była wyrwana w poszyciu koło rufy; w jego wnętrzu można było zobaczyć czerwone i pomarańczowe płomienie, a okręt był zanurzony 3 stopy poniżej linii wodnej. Wciąż jednak jego bandera bitewna trzepotała na zaimprowizowanym maszcie nad rufowym stanowiskiem kierowania ogniem i ciągle jeszcze jego prawoburtowe baterie prowadziły ogień. Ze stanowiska naprowadzania ognia na Invincible Dannreuther meldował: „Został on rozerwany pociskami i stoi w płomieniach; wydaje się niemożliwością, by ktoś pozostał tam przy życiu”. Na Inflexible Verner zdumiony kontynuowaniem salw z niemieckich krążowników opancerzonych rozkazał swoim załogom strzelać „gwałtownie i niezależnie”, co spowodowało, że pewnej chwili wieża P miała w powietrzu 3 pociski w jednym momencie. Widziano, że wszystkie trafiły w cel lub blisko niego. Niemcy jednak wciąż kontynuowali ogień. „Z całą pewnością trafialiśmy [Scharnhorsta], ale nie mogłem powstrzymać go od prowadzenia ognia … Pamiętam jak zapytałem mego operatora dalmierza: ‘Co do diabła możemy jeszcze zrobić?’ ”
W tym mniej więcej czasie odłamek przeciął flaglinkę osobistej bandery Spee na Scharnhorście i komandor Maerker z Gneisenau zauważył, że admiralska flaga nie powiewa już ze szczytu okrętu flagowego. Jeśli Spee nie żył, Maerker zostałby dowódcą eskadry. Zasygnalizował: „Dlaczego admiralska flaga opuszczona jest do połowy masztu? Czy admirał nie żyje?”
Spee odpowiedział: „Jak dotąd ze mną wszystko w porządku. Trafił pan w coś?’
„Dym uniemożliwia jakąkolwiek obserwację”, odpowiedział Maerker.
Ostatni sygnał Spee był charakterystycznie wspaniałomyślny i fatalistyczny: „Mimo wszystko miał pan rację”, powiedział do Maerkera, który był przeciwny atakowi na Falklandy.
Pomimo tego, przez następne pół godziny prawoburtowe baterie Scharnhorsta huczały. Tuż przed 16.00, okręt przestał strzelać. Sturdee zasygnalizował mu, by się poddał, ale nie było żadnej odpowiedzi. Dziób niemieckiego krążownika powoli przeszedł obok. Przechylając się na lewą burtę, z odstrzelonymi 3 z 4 kominów i obydwoma masztami, jego dziób nurzał się tak, że fale obmywały jego pokład dziobowy. Scharnhorst chwiejnie skierował się przez wodę w stronę swego nieprzyjaciela. Kiedy to zrobił, Spee wysłał swój ostatni sygnał do Gneisenau
