Ziemia słodkiej wieczności - Harper Lee - ebook + audiobook + książka

Ziemia słodkiej wieczności ebook

Harper Lee

0,0
39,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Niedawno odnalezione opowiadania i eseje autorki Zabić drozda.

Niepublikowane wcześniej opowiadania, eseje i artykuły ukazują twórczość Harper Lee z nowej perspektywy.

Ziemia słodkiejwieczności to głęboko humanistyczne, dowcipne i przenikliwe eseje, w których autorka zabiera nas w podróż w czasie: od szkolnych boisk Alabamy z młodości Lee po restauracje i kina Manhattanu połowy XX wieku. Czytelnicy mogą zapoznać się z jej poglądami na temat polityki, równości, miłości, a także tego, co znaczy wieść zaangażowane i twórcze życie. Tenzbiór wnikliwych i mądrych tekstów powinien stać się lekturą obowiązkową nie tylko dla miłośników Zabić drozda, ale także dla czytelników, którzy poszukują trafnego oddania amerykańskiego ducha czasów.

Zanim Harper Lee stała się legendą literatury, była aktywną młodą pisarką zaprzyjaźnioną z Trumanem Capote’em. W 1960 roku, gdy na amerykańskim Południu niepodzielnie panowała segregacja rasowa, jej debiutancka powieść Zabić drozda stała się ogromną sensacją. Sprzedała się w liczbie 40 milionów egzemplarzy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 153

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Polecamy

Tej autorki pole­camy rów­nież:

Zabić drozda

Idź, postaw war­tow­nika

Wstęp

CASEY CEP

Gdy latem 1960 roku uka­zała się powieść Zabić drozda, wyda­wało się, że niczym ala­bam­ska Atena poja­wiła się wręcz zni­kąd, ide­al­nie ukształ­to­wana przez nikomu nie­znaną pisarkę z Połu­dnia, nie­po­dobną do innych. Książka oka­zała się nie­sa­mo­wi­cie aktu­alna, a jed­no­cze­śnie ponad­cza­sowa. Fabułą nawią­zy­wała do spraw budzą­cych w owym cza­sie wiel­kie kon­tro­wer­sje – od ruchu praw oby­wa­tel­skich po rewo­lu­cję sek­su­alną – a zara­zem doty­kała tema­tów zgoła odwiecz­nych, od budze­nia się świa­do­mo­ści moral­nej u dzieci i nie­ga­sną­cej rodzin­nej miło­ści, po tar­cia mię­dzy jed­nostką a spo­łe­czeń­stwem.

Prawda jest jed­nak taka, że żaden pisarz nie jest wolny od zewnętrz­nych wpły­wów czy inspi­ra­cji: Har­per Lee, rzecz jasna, także skądś pocho­dziła i nie­zwy­kle ciężko pra­co­wała na to, by stać się kimś. Początki jej kariery wydają nam się tajem­ni­cze głów­nie dla­tego, że nie lubiła opo­wia­dać o sobie. Jed­nak im więk­szą popu­lar­ność zyski­wała powieść Zabić drozda – stała się best­sel­le­rem, zdo­była Nagrodę Pulit­zera i wciąż biła rekordy, prze­kra­cza­jąc kolejne gra­nice: miliona, dzie­się­ciu milio­nów i wresz­cie czter­dzie­stu milio­nów sprze­da­nych egzem­pla­rzy – tym wię­cej oso­bli­wych teo­rii i plo­tek wypeł­niało ciszę panu­jącą wokół autorki. Publiczny wize­ru­nek Lee zmie­niał się na prze­strzeni lat, lecz upar­cie doszu­ki­wano się u niej cech jed­nego z dwojga boha­te­rów jej książki: albo była wcie­le­niem małej, nie­po­kor­nej chłop­czycy Jean Louise Finch, zwa­nej Skau­tem, albo odlud­kiem pokroju tajem­ni­czego Arthura „Boo” Radleya. Autorka nie zamie­rzała jed­nak opo­wia­dać o tym, kim naprawdę jest i jak została pisarką, jej bio­gra­fia skła­dała się więc głów­nie z pytań, a ona sama stała się posta­cią nie­mal mityczną.

Tym więk­sze emo­cje musi zatem budzić niniej­sza kap­suła czasu pamię­ta­jąca początki kariery Har­per Lee: zbiór naj­wcze­śniej­szych tek­stów, które po raz pierw­szy uka­zują się dru­kiem i poma­gają zro­zu­mieć, w jaki spo­sób dziew­czynka z South Ala­bama Ave­nue stała się nie­by­wale popu­larną pisarką i zdo­łała ocza­ro­wać poko­le­nia czy­tel­ni­ków na całym świe­cie. Pierw­sze osiem opo­wia­dań powstało w deka­dzie poprze­dza­ją­cej suk­ces Zabić drozda, po prze­pro­wadzce Lee do Nowego Jorku w 1949 roku. Poja­wiają się w nich posta­cie i miej­sca, które wkrótce miał poznać świat, a także sprzecz­no­ści i kon­flikty, które autorka przez całe życie sta­rała się roz­wi­kłać.

* * *

Nelle Har­per Lee przy­szła na świat 28 kwiet­nia 1926 roku jako ostat­nie z czworga dzieci Amasy Cole­mana Lee i Fran­ces Cun­nin­gham Finch. Pięt­na­ście lat młod­sza od naj­star­szej sio­stry, dora­stała w poczu­ciu, że prze­żywa odrębne, pry­watne dzie­ciń­stwo w mia­steczku Mon­ro­eville w Ala­ba­mie, mniej wię­cej sto mil na połu­dnie od Mont­go­mery i dobre sto lat świetl­nych od Man­hat­tanu. Duża róż­nica wieku spra­wiła, że Har­per mogła przy­glą­dać się, jak jej rodzeń­stwo kolejno speł­nia marze­nia rodzi­ców: sio­stra Alice została sza­no­waną praw­niczką u boku ojca, Louise zało­żyła szczę­śliwą rodzinę, a Edwin wyróż­nił się boha­ter­ską służbą pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej. Przez długi czas wyda­wało się, że ona jedna będzie w tym gro­nie wiel­kim roz­cza­ro­wa­niem. W ostat­nim seme­strze rzu­ciła stu­dia praw­ni­cze na Uni­ver­sity of Ala­bama, ucie­kła na cie­szącą się złą sławą Pół­noc i na zawsze wyrze­kła się dyplomu, który mógł jej zagwa­ran­to­wać miej­sce w rodzin­nym biz­ne­sie. Lecz choć nie ziściło się marze­nie ojca, by kan­ce­la­ria nosiła nazwę A.C. Lee i Córki, to wła­śnie naj­młod­szej z nich dane było wykre­ować postać naj­bar­dziej podzi­wia­nego adwo­kata Ame­ryki.

Lee ni­gdy nie stu­dio­wała lite­ra­tury, jed­nak lata spę­dzone w Tusca­lo­osie poświę­ciła na to, by nauczyć się pisać. Pro­wa­dziła wła­sną rubrykę w uczel­nia­nej gazetce „The Crim­son White”, a także pisy­wała ske­cze do stu­denc­kiego cza­so­pi­sma humo­ry­stycz­nego „Ram­mer Jam­mer” i w końcu została jego redak­torką naczelną. Już wtedy dały się poznać jej nie­słab­nąca cie­ka­wość i inte­lek­tu­alny poten­cjał – widać je było choćby w recen­zjach naj­now­szych bry­tyj­skich fil­mów, w paro­dii Szek­spira, saty­rze na dzie­kana czy kry­tyce pro­win­cjo­nal­nej gazetki, którą wyda­wał jej ojciec. Jej nazwi­sko w nagłówku zawsze sta­no­wiło jed­nak sygnał, że tekst doty­czy real­nego pro­blemu, poni­żej zaś poja­wiały się słowa nie­odmien­nie uszczy­pliwe i buń­czuczne jak sama Nelle, bo pod takim imie­niem była wów­czas znana. Jako człon­kini Chi Omega Lee wiecz­nie popra­wiała błędy języ­kowe swych sióstr, nosiła dżinsy albo ber­mudy w cza­sach, gdy nie­mal obo­wiąz­ko­wym stro­jem kobiety była sukienka, prze­kli­nała siar­czy­ściej niż załoga USS Enter­prise, a pew­nego razu wywo­łała skan­dal na cały kam­pus, paląc cygaro na masce samo­chodu pod­czas parady absol­wen­tów.

Gdy w wieku dwu­dzie­stu trzech lat Lee prze­pro­wa­dzała się do Nowego Jorku, znała tam bodaj jed­nego czło­wieka, za to nie byle jakiego! Był nim sam Tru­man Capote, w dzie­ciń­stwie jej sąsiad, a znacz­nie póź­niej pier­wo­wzór postaci nie­po­zor­nego, psot­nego Char­lesa Bakera „Dilla” Har­risa z Zabić drozda. Dwoje przy­szłych pisa­rzy było „ludźmi osob­nymi”, jak to okre­ślał Capote, który nauczył się czy­tać lata przed swymi rówie­śni­kami, a sło­wami bawił się tak jak inni lal­kami czy pił­kami. Wspól­nie pisali przy­go­dowe opo­wie­ści wzo­ro­wane na tek­stach, które uwiel­biali czy­tać – od histo­ry­jek o bliź­nię­tach Bob­b­sey po Beowulfa i od „Rover Boys” po dzieła Rudy­arda Kiplinga – z zapa­łem kle­ko­cząc na maszy­nie, którą A.C. Lee poda­ro­wał swej roz­mi­ło­wa­nej w książ­kach naj­młod­szej córce.

Capote, zamiast pójść na stu­dia, od razu zatrud­nił się jako goniec w redak­cji tygo­dnika „The New Yor­ker”. Kilka lat póź­niej i Lee tra­fiła do tej branży, choć pod zde­cy­do­wa­nie mniej pre­sti­żo­wym szyl­dem: pod­czas gdy jej przy­ja­ciel obu­rzał naczel­nego Harolda Rossa, para­du­jąc w pele­ry­nie, i iry­to­wał Roberta Fro­sta, prze­szka­dza­jąc w publicz­nym czy­ta­niu jego poezji, Lee tru­dziła się nad korektą kalen­da­rzy kon­fe­ren­cyj­nych i nowin z dzie­dziny edu­ka­cji w szma­tła­wym mie­sięcz­niku nale­żą­cym do Ame­ri­can School Publi­shing Cor­po­ra­tion „The School Exe­cu­tive”. W końcu ode­szła z redak­cji i pod­jęła pracę w biu­rze rezer­wa­cji linii lot­ni­czej – nowe zaję­cie miało może mniej wspól­nego z lite­ra­turą, lecz, przy­naj­mniej teo­re­tycz­nie, zapo­wia­dało się bar­dziej atrak­cyj­nie. Nie można jed­nak było tego powie­dzieć o codzien­nym życiu Lee: pra­co­wała od dzie­wią­tej do pią­tej, a gdy wra­cała do domu, żywiła się głów­nie chle­bem z masłem orze­cho­wym i spę­dzała wie­czory, pisząc przy biurku wła­sno­ręcz­nie wyko­na­nym z dwóch sta­rych skrzy­nek po jabł­kach oraz drzwi zna­le­zio­nych w piw­nicy budynku, w któ­rym miesz­kała.

Chy­bo­tliwy blat naj­wy­raź­niej pomógł jej wyro­bić pew­ność ręki. „Wie­rzę, że naj­więk­szym z moich talen­tów jest zdol­ność twór­czego pisa­nia”, pisała do bli­skich z wielką pew­no­ścią sie­bie, „i że mogę się z tego utrzy­mać”. Jak wielu począt­ku­ją­cych pisa­rzy, szu­kała inspi­ra­cji we wła­snej rodzi­nie i wspo­mnie­niach z dzie­ciń­stwa. Nar­ra­to­rzy pierw­szych trzech opo­wia­dań z niniej­szego zbioru sku­piają się na oby­cza­jach, drob­nych występ­kach i moral­nych dyle­ma­ci­kach tego, co w swych póź­niej­szych tek­stach autorka tak pięk­nie nazywa „taj­nym sprzy­się­że­niem dzie­ciń­stwa”. Pro­blemy poru­szone w opo­wia­da­niach Wieża ciśnień, Lor­netka i Nożyczki, ukoń­czo­nych przez Lee jesz­cze przed trzy­dziestką, wydają się zgoła błahe, są nimi apro­bata rodzi­ców i akcep­ta­cja rówie­śni­ków. Anta­go­ni­ści także nie mają zbyt wiel­kiego for­matu: to nauczy­ciele, rodzeń­stwo i szkolne kliki.

Ina­czej jest w kolej­nych trzech opo­wia­da­niach, któ­rych akcja toczy się w Nowym Jorku. Łatwo wyczuć, że odda­jąc głos doro­słym nar­ra­to­rom, Lee stara się podą­żać śla­dem Salin­gera i Che­evera. W tych krót­kich tek­stach widać, jak autorka stop­niowo rezy­gnuje z opi­sy­wa­nia epi­zo­dów i podąża w stronę budo­wa­nia fabuły, jed­no­cze­śnie eks­pe­ry­men­tu­jąc z roz­ma­itymi gło­sami nar­ra­cyj­nymi. Opo­wia­da­nia Pokój pełen karmy, Oglą­da­jący i oglą­dani oraz To ma być show-biz­nes? przy­bie­rają kolejno nie­szcze­gól­nie eks­pe­ry­men­talną formę komiczno-dra­ma­tycz­nego mono­logu o przy­ja­ciółce, która potrze­bo­wała tera­pii, wspo­mnień o docin­kach widzów w kinach w Upper East Side oraz roz­mowy dwóch nie­mal nie­zna­ją­cych się kobiet w ary­sto­te­le­sow­skim teatrze samo­cho­do­wej kabiny. Ludzie czę­sto reagują zdzi­wie­niem na wieść o tym, że Lee spę­dziła więk­szość życia w Nowym Jorku, wypo­ży­cza­jąc książki z Society Library, bywa­jąc na wysta­wach we Frick Col­lec­tion oraz regu­lar­nie jeż­dżąc do Queens na mecze Met­sów. Istot­nie jest coś zaska­ku­ją­cego i zara­zem wspa­nia­łego w tym, że możemy poznać nowy głos naszej wiel­kiej tru­ba­durki pro­win­cjo­nal­nego świata, gdy – niczym Sein­feld z głę­bo­kiego Połu­dnia – opo­wiada nam, jak fru­stru­jące bywa szu­ka­nie miej­sca par­kin­go­wego na Man­hat­ta­nie.

Posta­cie wyjęte wprost z pry­wat­nego życia Lee nie­ustan­nie prze­wi­jają się w tych opo­wia­da­niach. Jedna z nich, Dody, wystę­puje pod wła­snym przy­dom­kiem; inne dostały imiona rodzeń­stwa autorki: Edwina, Alice i Louise. Nie­które są nie­znacz­nie zmie­nio­nymi lub otwar­cie sko­pio­wa­nymi wer­sjami jej przy­ja­ciół i zna­jo­mych – na przy­kład przy­szłej bur­mistrz Mon­ro­eville Anne Hines. Pod wła­snym imie­niem i nazwi­skiem poja­wia się przy­szła bra­towa Lee, Sara Ann McCall, która jako mała dziew­czynka wystą­piła w roli szynki pod­czas parady pro­duk­tów sta­no­wych, uwiecz­nio­nej póź­niej w klu­czo­wej sce­nie pod koniec powie­ści Zabić drozda. Naj­star­sza sio­stra pisarki, Alice, znana w rodzi­nie jako „Misia”, w opo­wia­da­niu staje się „Łanią”, lecz mimo to można ją bez trudu roz­po­znać: „W całym świe­cie uwiel­biała tylko trzy rze­czy: naukę i prak­tykę praw­ni­czą, kame­lie oraz Kościół meto­dy­styczny”, pisze Lee.

Podob­nie jak gościn­ność i cia­sta z bour­bo­nem, cie­kawe imiona i nazwi­ska są spe­cjal­no­ścią ame­ry­kań­skiego Połu­dnia, a Lee od początku była na nie wyjąt­kowo wyczu­lona – zapo­ży­czała je lub wymy­ślała z wiel­kim upodo­ba­niem. W opo­wia­da­niach poja­wia się na przy­kład nie­jaka Eddie May Ousley, która „kiblo­wała”, czyli powta­rzała klasę. Są też nauczy­cielki, panny Busey i Tur­nip­seed, a także kazno­dzieja, brat QW Tatum (bez kro­pek po ini­cja­łach), któ­rego nie­mal min­jan dzieci to: Haniel, Job, Habak­kuk, Matrid, Jeze­bel, Mary, Emma­nuel oraz bliź­nięta Hosea i Hosan­nah.

* * *

Imiona, za sprawą któ­rych Har­per Lee stała się naj­bar­dziej znana, poja­wiają się w opo­wia­da­niu Nożyczki, w któ­rym pozna­jemy „małą Jean Louie” (o dziwo bez „s” w środku), nie­sforną trze­cio­kla­sistkę. Bar­dziej zna­jomo brzmiąca „Louise”, nazwana tak na cześć śred­niej sio­stry Lee, jest tym razem dziew­czynką nazwi­skiem Fin­ley – zhań­bioną uczen­nicą dzie­wią­tej klasy z opo­wia­da­nia Wieża ciśnień. W obu tek­stach bar­dzo młode kobietki zma­gają się z ocze­ki­wa­niami swych matek, ojców i sąsia­dów, lecz autorka oszczę­dza nam ponu­rych roz­wa­żań i decy­duje się na lżej­szy, bar­dziej humo­ry­styczny ton. Boha­terka Wieży ciśnień zamar­twia się, że będzie miała dziecko, krótko bowiem po pierw­szej men­stru­acji zda­rzyło jej się przy­tu­lić chłopca ze spusz­czo­nymi spodniami. W Nożycz­kach Jean Louie Finch, nie do końca poj­mu­jąca ocze­ki­wa­nia, które powinna speł­niać dziew­czynka, ma zostać uka­rana za obcię­cie buj­nych, się­ga­ją­cych pasa wło­sów kole­żanki z klasy, wbrew woli jej sta­ro­te­sta­men­to­wego ojca tyrana.

W ostat­nim opo­wia­da­niu z tego zbioru panna Finch nosi już ofi­cjal­nie imiona „Jean Louise”, choć jesz­cze nie jest Skau­tem z Zabić drozda. Ci, któ­rzy naj­le­piej znali Har­per Lee, zgod­nie wychwa­lają jej prze­ni­kliwy inte­lekt, a jedną z naj­więk­szych zalet owego tek­stu jest wła­śnie to, że na każ­dej stro­nie możemy podzi­wiać geniusz autorki – jest to histo­ria tak prze­sy­cona alu­zjami, że wła­ści­wie trudno ocze­ki­wać od czy­tel­ni­ków, by je zro­zu­mieli. Tytuł Zie­mia słod­kiej wiecz­no­ści sta­nowi nawią­za­nie do jed­nego z kościel­nych hym­nów, a i fabuła, godna pióra Thac­ke­raya albo Trol­lope’a, w zabawny spo­sób dotyka tema­tyki hym­nicz­nej. Doro­sła Jean Louise jest tu znaw­czy­nią zapo­mnia­nych angli­kań­skich teo­lo­gów, absur­dal­nie sta­now­czą w kwe­stii pra­wi­dło­wego tempa dokso­lo­gii i pół­żar­tem uty­sku­jącą, iż „naj­wy­raź­niej naszym bra­ciom z Pół­nocy nie wystar­czają już dzia­ła­nia Sądu Naj­wyż­szego. Zdaje się, że teraz życzą sobie, byśmy zmie­nili nasze hymny”.

Lee jest zabawna i nie­zwy­kle inte­li­gentna, gdy ana­li­zuje cie­pły, a zara­zem klau­stro­fo­biczny kli­mat powrotu doro­słej osoby do domu z cza­sów dzie­ciń­stwa, a raczej do wszyst­kiego z cza­sów dzie­ciń­stwa, nawet kościoła. Pisząc Zie­mię słod­kiej wiecz­no­ści, miała już doświad­cze­nie w takich powro­tach, bo prze­żyła ich cał­kiem sporo. Dwa lata po jej prze­pro­wadzce do Nowego Jorku, latem 1951 roku, ojciec zadzwo­nił do pisarki ze szpi­tala Vau­ghan Memo­rial w Sel­mie z wia­do­mo­ścią, że u jej matki zdia­gno­zo­wano nowo­twór wątroby oraz płuc. Zanim jed­nak Lee zdo­łała zor­ga­ni­zo­wać podróż do domu, A.C. zate­le­fo­no­wał ponow­nie: Fran­ces zmarła na atak serca kilka dni po dia­gno­zie. Tylko dzięki wspar­ciu linii lot­ni­czej, dla któ­rej pisarka wów­czas pra­co­wała, udało jej się zdą­żyć na pogrzeb.

Sześć tygo­dni póź­niej cze­kała ją kolejna dra­ma­tyczna roz­mowa tele­fo­niczna. Lee dowie­działa się, że jej uko­chany brat Edwin, który zain­spi­ro­wał ją do stwo­rze­nia postaci Jema, zmarł na tęt­niaka mózgu. Śmierć zastała go w bazie Sił Powietrz­nych, w któ­rej sta­cjo­no­wał; zosta­wił po sobie żonę i dwoje dzieci. Lee znowu pole­ciała do domu, prze­peł­niona bólem i nie­do­wie­rza­niem po stra­cie dwojga naj­bliż­szych osób. Miała zale­d­wie dwa­dzie­ścia sie­dem lat i jesz­cze ni­gdy nie odczu­wała pil­niej­szej potrzeby uwiecz­nie­nia wła­snego dzie­ciń­stwa – mię­dzy innymi dla­tego, że, jak to opi­sała w Z innej gliny, ojciec i naj­star­sza sio­stra szybko sprze­dali dom, w któ­rym się uro­dziła i wycho­wała, by prze­nieść się do bar­dziej nowo­cze­snej sie­dziby na dru­gim końcu mia­sta. Alice na­dal dojeż­dżała do pracy w rodzin­nej kan­ce­la­rii praw­ni­czej opo­dal gma­chu sądu, A.C. zaś pozo­stał w domu, zma­ga­jąc się ze sła­bo­ścią duszy i ciała: do bólu wywo­ła­nego stratą bli­skich i dokucz­li­wego artre­ty­zmu dołą­czyły wkrótce pro­blemy z ser­cem.

Prze­pro­wadzka nie pomo­gła rodzi­nie w ucieczce przed duchami z South Ala­bama Ave­nue: Lee nie­ustan­nie wspo­mi­nała matkę, brata oraz świat, który ist­niał, zanim ode­szli. Obawy o zdro­wie ojca spra­wiły, że w końcu wró­ciła do domu, by wspo­móc Alice w opiece nad nim. Zaczęła też pisać opo­wia­da­nia, w któ­rych sta­rała się jakoś połą­czyć swój nowy dom z tym daw­nym, z cza­sów dzie­ciń­stwa, spa­ja­jąc subiek­tywną wizję z opo­wia­dań o Man­hat­ta­nie z histo­riami osa­dzo­nymi w Mon­ro­eville. Pra­co­wała nad tą inte­gra­cją i na stro­ni­cach swych tek­stów, i w real­nym życiu.

Na tym eta­pie poglądy poli­tyczne Lee jesz­cze ewo­lu­owały, zwłasz­cza w dzie­dzi­nie naj­bar­dziej palą­cych dyle­ma­tów moral­nych owej epoki. W całym kraju trwała walka o równe prawa oby­wa­tel­skie, lecz ni­gdzie nie była bar­dziej inten­sywna niż na głę­bo­kim Połu­dniu. Podob­nie jak bar­dzo wielu bia­łych Ame­ry­ka­nów, Har­per Lee nie była pewna, co o tym wszyst­kim myśleć. W jej rodzin­nym mie­ście pano­wała ści­sła segre­ga­cja rasowa obo­wią­zu­jąca mię­dzy innymi w szko­łach, kościo­łach i restau­ra­cjach. Jej ojciec pisy­wał arty­kuły, w któ­rych sprze­ci­wiał się fede­ral­nym pra­wom anty­lin­czo­wym, popie­rał wyrok ska­zu­jący dla tak zwa­nych chłop­ców ze Scot­ts­boro, fał­szy­wie oskar­żo­nych o zgwał­ce­nie dwóch bia­łych kobiet, a także ostrze­gał przed rzą­do­wymi pla­nami przy­mu­so­wej dese­gre­ga­cji w szko­łach.

Wraż­li­wość poli­tyczna córki coraz bar­dziej róż­niła się od tej, którą prze­ja­wiał ojciec, lecz na­dal nie była w pełni ukształ­to­wana. Pod­czas stu­diów Lee pisała o gro­zie aktów prze­mocy na tle raso­wym i cał­kiem nie­źle się czuła pośród rady­ka­łów z uczel­nia­nej gazetki – wszak miało minąć jesz­cze dwa­dzie­ścia lat, nim dzięki odwa­dze Vivian Malone i Jamesa Hooda doko­nała się inte­gra­cja rasowa w murach Uni­ver­sity of Ala­bama. Jed­nakże przy­byw­szy na Man­hat­tan, pisarka zna­la­zła się w nie­zna­nym sobie, nie­zwy­kle zróż­ni­co­wa­nym towa­rzy­stwie i żar­to­wała, że może zapi­sze się do Kra­jo­wego Sto­wa­rzy­sze­nia na rzecz Popie­ra­nia Lud­no­ści Kolo­ro­wej. Nawet jej przy­ja­ciele z Połu­dnia zmie­niali się tu nie do pozna­nia, a ona sama szybko przy­wy­kła do życia w zin­te­gro­wa­nej spo­łecz­no­ści, budu­jąc przy oka­zji poczu­cie moral­nej wyż­szo­ści, które zabrała ze sobą z powro­tem do Ala­bamy. „Powstrzy­ma­łam się od przy­po­mnie­nia Łani, że od sied­miu lat miesz­kam w Nowym Jorku, gdzie prócz wielu innych dobro­dziejstw ponad osiem milio­nów ludzi cie­szy się życiem w demo­kra­cji”, pisze w Z innej gliny.

Opo­wia­da­nie to – ukoń­czone na początku 1957 roku, czyli trzy lata po tym, jak Sąd Naj­wyż­szy wydał wyrok w spra­wie „Brown kon­tra Rada Edu­ka­cji”, oraz na kilka mie­sięcy przed pod­pi­sa­niem przez pre­zy­denta Eisen­ho­wera pierw­szej ustawy o pra­wach oby­wa­tel­skich od cza­sów rekon­struk­cji1 – wprost dotyka kwe­stii raso­wych. Pozna­jemy w nim sio­stry z małego mia­steczka – ewi­dent­nie Lee i jej star­szą sio­strę Alice, która pra­wie nie opusz­czała Mon­ro­eville, jeśli nie liczyć lat spę­dzo­nych w col­lege’u w Mont­go­mery i stu­diów praw­ni­czych w Bir­ming­ham – zafa­scy­no­wane ogrod­ni­kiem Arthu­rem, „jan­ke­skim Murzy­nem”, któ­rego talent ogrod­ni­czy i kry­mi­nalna prze­szłość budzą zara­zem uprze­dze­nia, cie­ka­wość i współ­czu­cie.

Lee wyka­zała się prze­ni­kli­wo­ścią, dostrze­ga­jąc od razu, że ruch praw oby­wa­tel­skich to nie tylko abs­trak­cyjna kru­cjata w imię spra­wie­dli­wo­ści, lecz przede wszyst­kim seria bez­po­śred­nich kon­fron­ta­cji mię­dzy sąsia­dami. Jego suk­ces zale­żał od zmian poli­tycz­nych, ale także od trans­for­ma­cji natury i warun­ków praw­dzi­wych rela­cji mię­dzyludzkich. Prze­ko­na­nie to pięk­nie zapre­zen­to­wała w Zabić drozda, dzięki czemu łatwo zro­zu­mieć, dla­czego powieść odnio­sła taki suk­ces, nie tylko komer­cyjny, ale i kul­tu­rowy. Atti­cus, wzo­rzec odwagi moral­nej w oczach dzieci, stał się wzor­cem moral­nym rów­nież dla czy­tel­ni­ków; żywym przy­po­mnie­niem, iż każda inte­rak­cja jest oka­zją do tego, by posłu­chać głosu naszych lep­szych anio­łów.

Jed­nakże w Z innej gliny Lee jesz­cze nie prze­pra­co­wała swych rela­cji z rodziną, a tym bar­dziej nie przy­jęła jed­no­znacz­nej postawy wobec walki o spra­wie­dli­wość spo­łeczną. W pew­nym momen­cie, gdy nar­ra­torka w końcu przy­znaje, że nie czuje się kom­for­towo w towa­rzy­stwie ogrod­nika Arthura, mówi: „Jej zda­niem [Łani] to dla­tego, że nie umia­łam przy­wyk­nąć do bli­sko­ści wyeman­cy­po­wa­nego Murzyna, co dowo­dzi, że bez względu na to, jak długo będę żyć z dala od domu, zawsze będę z May­comb w Ala­ba­mie. Odpo­wie­dzia­łam nie­ty­po­wym dla sie­bie mil­cze­niem, bo Łania, w prze­ci­wień­stwie do mnie, była całym ser­cem za segre­ga­cją, a ostat­nią rze­czą, jakiej sobie życzy­łam, była kłót­nia i roz­łąka z resztką rodziny, która mi pozo­stała. Zdaje się, że mnó­stwo ludzi podob­nych do mnie przy­swo­iło sobie pierw­szą lek­cję życia we współ­cze­snej rodzi­nie: jeśli nie zga­dzasz się z tym, co sły­szysz, wsuń język mię­dzy zęby i mocno je zaci­śnij”. Jest w tym opo­wia­da­niu coś nie­po­ko­ją­cego, gdyż nar­ra­torka posta­na­wia sko­rzy­stać z wła­snej rady: wybiera mil­czące potę­pie­nie, które rów­nie dobrze można odczy­tać jako mil­czącą zgodę.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Okres po woj­nie sece­syj­nej (1865–1877) poświę­cony odbu­do­wie zjed­no­czo­nego pań­stwa, inte­gra­cji Połu­dnia z Unią oraz refor­mom spo­łeczno-poli­tycz­nym. [wróć]

Tytuł ory­gi­nału: The Land of Sweet Fore­ver: Sto­ries and Essays

Copy­ri­ght © Har­per Lee LLC, 2025

Intro­duc­tion copy­ri­ght © Casey Cep, 2025

All rights rese­rved

Copy­ri­ght © for the Polish e‑book edi­tion by REBIS Publi­shing House Ltd., Poznań 2025

Infor­ma­cja o zabez­pie­cze­niach

W celu ochrony autor­skich praw mająt­ko­wych przed praw­nie nie­do­zwo­lo­nym utrwa­la­niem, zwie­lo­krot­nia­niem i roz­po­wszech­nia­niem każdy egzem­plarz książki został cyfrowo zabez­pie­czony. Usu­wa­nie lub zmiana zabez­pie­czeń sta­nowi naru­sze­nie prawa.

Redak­cja: Agnieszka Horzow­ska

Ilu­stra­cja na okładce: Ewa Skrzy­piec

Opra­co­wa­nie gra­ficzne i typogra­ficzne okładki: Michał Paw­łow­ski

Wyda­nie I e‑book (opra­co­wane na pod­sta­wie wyda­nia książ­ko­wego: Zie­mia słod­kiej wiecz­no­ści. Opo­wia­da­nia i eseje, wyd. I, Poznań 2026)

ISBN 978-83-8338-578-5

WYDAWCA

Dom Wydaw­ni­czy REBIS Sp. z o.o.

ul. Żmi­grodzka 41/49, 60-171 Poznań, Pol­ska

tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40

e-mail: [email protected]

www.rebis.com.pl

Kon­wer­sję do wer­sji elek­tro­nicz­nej wyko­nano w sys­te­mie Zecer