Zamilknij na zawsze - Beevis Keri - ebook + książka
BESTSELLER

Zamilknij na zawsze ebook

Beevis Keri

4,0

Opis

Jak daleko się posuniesz, żeby dochować tajemnicy?

Lila Amberson jako jedyna wyszła cało z tragicznego wypadku drogowego. Po opuszczeniu szpitala powoli dochodzi do siebie i jest dobrej myśli. Niestety niewiele pamięta z tego, co się wydarzyło, i ma spore luki w pamięci. Po serii niepokojących incydentów zaczyna bać się o swoje bezpieczeństwo. Czy gryzą ją wyrzuty sumienia, czy naprawdę dzieje się coś złego?

Jack Foley nie może otrząsnąć się z szoku. W tym samym wypadku zginęła jego siostra. Kiedy pierwszy raz spotyka Lilę, nie jest w stanie zapanować nad emocjami i obwinia ją za śmierć Stephanie. Lila wręcza mu medalion, który należał rzekomo do jego siostry, jednak w związku z tym tajemniczym przedmiotem pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi.

Lila i Jack łączą siły i wspólnie prowadzą amatorskie śledztwo, żeby dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się późnym wieczorem, kiedy doszło do tragedii. Nie są jednak świadomi, że ktoś uważnie ich obserwuje. Ktoś, kto ma bardzo wiele do stracenia, i jest gotów zrobić wszystko, żeby uciszyć tych, którzy połączą kropki i będą chcieli podzielić się swoją wiedzą.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 500

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,0 (127 ocen)
47
46
18
15
1
Sortuj według:
Chochlikowebooki

Dobrze spędzony czas

Koniec mnie zaskoczył, niespodziewałam się tego co dostałam. Pewne rzeczy mnie irytowały, ale nie było źle, wciąga książka i trzyma w napięciu.
00
83Inka

Nie oderwiesz się od lektury

super
00
nikulka

Dobrze spędzony czas

Kawałek dobrego thrillera. Jest nieprzewidywalny, emocjonujący i zagadkowy.
00
Krzemisia

Dobrze spędzony czas

Ciekawa i wciągająca fabula
00
Macans

Z braku laku…

Nieco lukrowana historia, z niepotrzebnym wątkiem miłosno-erotycznym w tle. Dla nie wymagającego czytelnika.
00

Popularność




Projekt okładki: Tomasz Majewski

Redaktor prowadzący: Ewa Orzeszek-Szmytko

Redakcja: Lena Marciniak-Cąkała/Słowne Babki

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Elżbieta Bandel, Katarzyna Bury/Słowne Babki

© 2019 Keri Beevis

First published in 2019 by Bloodhound Books.

Published by arrangement with Rights People, London

© for this edition by MUZA SA, Warszawa 2021

© for the Polish translation by Paweł Wolak

Fotografia na okładce:

© Julia Davila-Lampe/Moment/Getty Images

ISBN 978-83-287-1718-3

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2021

fragment

Dla prawdziwej Natalie Mcardle

oraz pamięci jej syna Joego

Sobota, 7 kwietnia

Pożądanie. Opanowanie. Strach. Cisza.

Biskup wpatrywał się w leżące na podłodze ciało i czuł, że zaczynają się w nim burzyć emocje. Nie chciał jej zabić. To był wypadek.

Całowali się, zrobiło się naprawdę gorąco i dał się ponieść chwili. W jednej sekundzie trzymał dziewczynę w ramionach, ona z ochotą wsuwała ręce za pasek jego dżinsów, a już w następnej miał przed sobą trupa, który gapił się na niego szeroko otwartymi oczami, ale niczego nie widział.

Mężczyzna trącił czubkiem buta jej ramię z nadzieją, że się poruszy. Zdawał sobie jednak sprawę, że nic takiego się nie stanie, i ścisnęło go w żołądku.

To był nieszczęśliwy wypadek, ale dobrze wiedział, że nikt mu nie uwierzy.

Nie powinien jej tutaj zabierać. Postąpił nierozważnie, pozwalając, żeby żądza zatryumfowała nad rozsądkiem. Dziewczyna zaoferowała mu swoje wdzięki, a on się zgodził, chociaż należało mieć się na baczności. Skończyło się tragicznie, mimo że wcale tego nie chciał.

CISZA. Frustracja. Panika. Złość.

Sama się o to prosiła. To nie była jego wina.

Niestety oni znowu powiedzą, że odpowiedzialność spoczywa tylko i wyłącznie na jego barkach. Już czuł na sobie ich oskarżycielskie spojrzenia. Wiedział, że go osądzą i uznają za winnego, nawet nie próbując zrozumieć, co się tak naprawdę wydarzyło. Tak jak wtedy.

Miał zbyt wiele do stracenia.

To był nieszczęśliwy wypadek, błąd, który należało naprawić.

Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Ciało dziewczyny musi stąd zniknąć.

Nagle na schodach rozległy się kroki.

Nie był przecież sam, ale tak bardzo się nakręcił, że zupełnie o tym zapomniał.

Ktoś stanął w progu i gwałtownie nabrał powietrza w płuca.

– O Boże, co ty zrobiłeś?

Wycofał się w głąb pokoju. Do środka wbiegła dziewczyna i zaczęła reanimować swoją koleżankę. Wpatrywał się w nią tępym wzrokiem ze świadomością, że jest już za późno.

Nikt się nie może o tym dowiedzieć.

Nie uwierzą w jego wersję wydarzeń, więc musi zrobić wszystko, żeby ten problem po prostu zniknął.

Wspiął się ostrożnie po schodach, zamknął drzwi i schował klucz do kieszeni.

Dziewczyna zorientowała się, że coś jest nie tak, i podniosła wzrok. Widać było, jak malująca się na jej twarzy złość ustępuje miejsca strachowi. Wytrzeszczyła oczy ze zdumienia, a jej ładne usta zaczęły drgać. Mężczyzna poczuł, że coś nim wstrząsnęło.

ZŁOŚĆ. Żal. Akceptacja. Pożądanie.

WSZYSTKO WRÓCIŁO DO PUNKTU WYJŚCIA.

– Przykro mi – wyszeptał – ale nie mogę pozwolić, żebyś stąd odeszła.

Rozdział 1

Dwanaście dni później

W ostatnim tygodniu w życiu Lili Amberson doszło do dwóch ważnych wydarzeń. Najpierw jechała samochodem razem z Markiem Sutherlandem. To była jej pierwsza randka od czterech lat. Potem obudziła się w szpitalu: z różnych części jej ciała wystawały rurki, noga wisiała na wyciągu, a obok łóżka siedział jej brat Elliot i czytał komiks.

Usiłowała coś powiedzieć, jednak miała tak sucho w ustach, że z jej gardła wydobył się jedynie cichy charkot. Elliot od razu podniósł głowę, wybałuszył oczy i wypuścił komiks z ręki. Chciała coś do picia i jeszcze raz nieudolnie powtórzyła swoją prośbę, ale on już wybiegł z pokoju.

Wrócił niedługo potem w towarzystwie lekarza i dwóch pielęgniarek, które zaczęły ją szturchać i jej dotykać, świecąc przy tym latarką w oczy. Chciała powiedzieć, żeby przestały, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. Ogarnął ją strach. Starała się zrozumieć, gdzie się znalazła i co się z nią działo. W końcu zareagował lekarz:

– Słyszysz mnie, Lila? Jeśli tak, to skiń głową albo zamrugaj dwa razy.

Zignorowała jego prośbę i jeszcze raz spróbowała się odezwać. Cholera jasna, dlaczego nie mogła tego zrobić?

– Na razie nie próbuj mówić, tylko przytaknij lub zamrugaj.

Skupiła uwagę na jego oczach: miał szare tęczówki, które w porównaniu z karnacją wydawały się niezwykle blade. Zebrała się w sobie i nieznacznie skinęła głową. Co się działo? Zaczęła szukać wzrokiem Elliota. Okazało się, że chłopak stoi przy ścianie po drugiej stronie sali.

– Lila, jesteś w szpitalu.

„Ale dlaczego?” – chciała krzyknąć.

Lekarz znowu zaczął coś mówić. Jego głos przypominał jej głos Hugh Granta. W pewnym momencie zauważył, że pacjentka go nie słucha, więc przerwał. Skupiła na nim uwagę i wtedy ponownie się odezwał:

– Miałaś wypadek samochodowy i straciłaś przytomność.

„Wypadek?”

Jechała samochodem Marka. Właśnie wracali z dość nieudanej randki. Odwoził ją do domu, ale nie mogła przypomnieć sobie momentu, kiedy dotarli na miejsce.

Czy Mark też trafił do szpitala? Kiedy doszło do tego wypadku? Jak to możliwe, że niczego nie pamięta?

W głowie kłębiło jej się zbyt wiele pytań, na które nie znała odpowiedzi. Nie mogła jednak wydobyć z siebie głosu, więc tylko leżała na łóżku, podłączona do jakichś urządzeń, i słuchała, jak lekarz mówi afektowanym tonem, że powinna być cierpliwa, ponieważ znalazła się w dobrych rękach, i że jest optymistą, jeśli chodzi o jej powrót do zdrowia.

Resztę dnia pamiętała jak przez mgłę. Elliot został z nią w szpitalu, ale nic więcej nie powiedział. W pewnym momencie zaczęła się zastanawiać, czy odwiedziła ją również matka, ale szybko skarciła się w myślach za głupotę. Tina Davenport wyruszyła niedawno w podróż poślubną ze swoim czwartym mężem i na pewno nie wróciłaby do domu z tak błahego powodu jak wypadek córki.

Lila często zapadała w sen. Śniło jej się, że unosi się na wodzie, ale czasami robiło się nieprzyjemnie: zaczynała się dusić, ogarniała ją ciemność i czuła ręce zaciskające się na jej szyi. Budziła się i zasypiała, a kiedy była w stanie zebrać myśli, odtwarzała w pamięci randkę, na którą wybrała się z Markiem.

Nie chciała się z nim umawiać, ale Beth ją do tego nakłoniła. Mark był kolegą jej chłopaka. Niedawno zakończył swój poprzedni związek i miał ochotę się z kimś spotkać. Lila zgodziła się tylko po to, żeby jej najlepsza przyjaciółka dała jej spokój. Kiedy zbliżał się wyznaczony termin, zaczęła się denerwować. Widziała zdjęcie Marka i nie dało się ukryć, że wyglądał całkiem przyjemnie, jednak już dawno się z nikim nie umawiała i całkowicie wyszła z wprawy.

Przyszykowała się do wyjścia, ale było jeszcze zbyt wcześnie, więc nerwowo snuła się z kąta w kąt swojego malutkiego mieszkania, żałując, że nie ma dobrej wymówki, żeby odwołać spotkanie. „To tylko wyjście na drinka – wmawiała sobie, od kiedy zgodziła się umówić z Markiem. – Nic poważnego. Jeśli nie będzie mi się podobało, to w każdej chwili mogę wrócić do domu”. Potem dowiedziała się jednak, że Mark ma po nią przyjechać – poprosił go o to chłopak Beth – i zrobiło się strasznie.

Nie była w stanie przypomnieć sobie zbyt wielu szczegółów samej randki. Zapamiętała rysy twarzy Marka i to, że miał na sobie gustowny szary garnitur z dobrze dopasowanymi spodniami i buty ze spiczastymi czubkami. Kiedy zobaczyła go w tym stroju, poczuła się ubrana nie dość elegancko i trochę się zawstydziła. Miał mocny akcent z Norwich i chociaż go poprawiła, ciągle źle wymawiał jej imię: zamiast „Lajla” mówił „Lila”. Strasznie ją to wkurzało. Zabrał ją nad morze, co od razu wywołało spięcie: jej zdaniem to było za daleko jak na pierwszą randkę. Potem znowu się pokłócili, ale nie mogła sobie przypomnieć, o co konkretnie. W drodze powrotnej jechał za szybko, mimo że prosiła go, żeby zwolnił. Chciała być już w domu i wiedziała, że nigdy więcej nie spotka się z tym kolesiem.

Dopiero następnego dnia dowiedziała się, że nie będzie miała takiej okazji, ponieważ Mark zginął w wypadku.

W środku nocy odzyskała głos. Elliot spał wtedy na krześle, które było za małe jak na jego tyczkowatą posturę. Okulary zjechały mu na czubek nosa, ale kiedy usłyszał wołającą go po imieniu siostrę, od razu się obudził.

Chciała poznać wszystkie szczegóły i zarzuciła go gradem pytań. Ciągle miała chrypę i z trudem rozpoznawała swój zniekształcony głos.

Elliot odpowiadał jej niezbyt chętnie, tłumacząc, że powinien zawołać doktora Lucasa, a potem wyszedł z pokoju. Lila czekała niecierpliwie na jego powrót.

– Co się tak naprawdę stało? – zapytała, kiedy lekarz stanął przy jej łóżku.

– Miałaś wypadek – powtórzył doktor Lucas, zachowując cierpliwość.

– Wiem, już mi pan to mówił, ale interesują mnie konkrety.

– Niczego nie pamiętasz?

Elliot spojrzał na niego wymownie.

– Wyszłam z domu, a potem… – Przerwała w pół zdania i zaniosła się suchym kaszlem. – Mogę się napić?

Elliot znowu zerknął na lekarza, a kiedy ten skinął głową, sięgnął po dzbanek i napełnił plastikowy kubeczek.

Lila wzięła zbyt duży łyk i się zachłysnęła.

– Ostrożnie, nie tak szybko – skarcił ją doktor Lucas.

Posłuchała jego rady i piła znacznie wolniej. Potem odczekała jeszcze chwilę i znowu zaczęła mówić:

– Poszłam na randkę… Beth umówiła mnie z kolegą swojego chłopaka. Ma na imię Mark. – Na chwilę zawiesiła głos. – On też wylądował w szpitalu?

Elliot ponownie wymienił z lekarzem porozumiewawcze spojrzenie.

– Niestety, twój znajomy nie miał tyle szczęścia.

– Nie miał tyle szczęścia – powtórzyła powoli, jakby starając się zrozumieć to, co właśnie usłyszała. – Czyli nie żyje?

– Zginął na miejscu. Nie mogliśmy nic zrobić.

Na chwilę zamilkła, ponieważ nie była pewna, co o tym myśleć.

– Co się stało? – zapytała ponownie, tym razem spokojniejszym tonem. – To znaczy, jak doszło do tego wypadku?

– Uderzyliście w inny samochód.

– Gdzie?

– Nad jeziorem Filby Broad – powiedział Elliot. – Oba pojazdy wpadły do wody.

– A co z pasażerami tego drugiego auta?

– Oprócz ciebie nikt więcej nie przeżył. – Lila wbiła wzrok w lekarza, a on kontynuował: – Obaj kierowcy zginęli na miejscu, ty natomiast zostałaś wyciągnięta z wody w ostatniej chwili. Miałaś mnóstwo szczęścia.

Chciała zapytać o kilka innych rzeczy, ale nagle poczuła się strasznie zmęczona. Poza tym potrzebowała czasu, żeby przetrawić to, czego się właśnie dowiedziała. Doszło do wypadku, w którym zginęli ludzie, w tym Mark. Chociaż prawie go nie znała i nieszczególnie przypadł jej do gustu, to jednak z żalu ścisnęło jej się serce. Był jeszcze ten drugi samochód… Lekarz wspomniał tylko o kierowcy, więc założyła, że w aucie nie było pasażerów. Odetchnęła z ulgą, wdzięczna za to, że mimo wszystko przeżyła, ale jednocześnie czuła się winna. Dlaczego właśnie do niej uśmiechnęło się szczęście?

Podczas pobytu w szpitalu Elliot był przy niej prawie przez cały czas i wychodził z pokoju tylko na kilka godzin dziennie. Matka wysłała jej natomiast jeden SMS. Brat próbował jakoś ją usprawiedliwiać i twierdził, że kiedy Lila leżała w śpiączce, to matka kilka razy do niego dzwoniła, żeby zapytać o stan zdrowia córki. Lila znała ją jednak wystarczająco dobrze i wiedziała, że Elliot ściemnia. W stosunku do tej kobiety nie należało mieć żadnych złudzeń. Takie zachowanie nie powinno być dla Lili zaskoczeniem, lecz mimo to było jej przykro.

Kiedy doszła już do siebie i czekała na wypis, z nudów zaczęła lekko świrować.

Wyjechała ze szpitala na wózku inwalidzkim, trzymając na kolanach kule, z których korzystała podczas ćwiczeń rehabilitacyjnych. Elliot zawiózł ją do stojącego na parkingu zdezelowanego volvo.

Podniosła się na podłokietnikach, a potem wsparła na kulach, czekając, aż brat przerzuci na tylną kanapę walające się z przodu teczki i papiery. Samochód nie tylko był starym gruchotem, lecz także panował w nim straszny bałagan. W pewnym momencie rozejrzała się dookoła, ponieważ nie mogła się pozbyć wrażenia, że ktoś ją obserwuje. Zdawała sobie sprawę, że to głupie. Po parkingu kręcili się jacyś ludzie, ale nikt nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Uznała, że ta dziwna paranoja związana jest z długo wyczekiwanym wyjściem ze szpitala. Przypomniała sobie koszmar, który nawiedzał ją w ciągu kilku ostatnich nocy: śniło jej się, że ktoś łapie ją za szyję i zaciska ręce.

Czy to również były efekty uboczne wypadku?

Brat pomógł jej wsiąść do samochodu, ale kiedy rzucił kule na tylne siedzenie, lekko się wzdrygnęła. Nie była przyzwyczajona do bycia uzależnioną od innych, ale w tej sytuacji nie miała chyba wyboru. Elliot bardzo się starał i musiała wykazać się wobec niego cierpliwością. Jej trochę ofermowaty młodszy brat spędzał mnóstwo czasu z nosem w książkach naukowych i trudno było go sobie wyobrazić w roli pielęgniarza. Spodziewała się, że odwiezie ją do domu, a potem wróci do siebie, i była naprawdę zaskoczona, kiedy zobaczyła jego rzeczy w salonie.

– Będę spał na kanapie – oświadczył, kiedy powiedziała, że nie musi się nią opiekować. – Wydaje mi się, że nie powinnaś być sama, przynajmniej przez pierwsze kilka dni.

Lila dobrze go rozumiała. Matka zawiodła ich na wszystkich frontach – zawsze była bardziej zainteresowana swoi­mi kolejnymi mężami niż własnymi dziećmi – i jako rodzeństwo bardzo się o siebie troszczyli. Mieszkanie Lili było naprawdę niewielkie, ale towarzystwo brata chyba dobrze jej zrobi.

– Okej – zgodziła się – ale ostrzegam, że kanapa nie jest zbyt wygodna.

– Jakoś dam radę. – Elliot uśmiechnął się z przekąsem. – Wolę być blisko, żeby mieć cię na oku.

Jego słowa lekko ją zmroziły.

– Co takiego?

– Nic. Tylko żartowałem.

Znowu pomyślała o koszmarze z rękami zaciskającymi się na jej szyi i przeszedł ją dreszcz.

– Czy kiedy leżałam w szpitalu, coś się stało?

Wbił wzrok w podłogę. To był wyraźny znak, że nie jest z nią całkowicie szczery.

– Kilka razy miałam nieprzyjemny sen. – Instynktownie podniosła rękę i pogładziła się po szyi. – Ktoś chciał mnie skrzywdzić.

Kiedy Elliot wreszcie na nią spojrzał, zmarszczyła nos, ponieważ zrobiło jej się głupio.

– Nie przejmuj się. To pewnie z powodu leków – powiedziała.

– A może wcale nie? Któregoś dnia poszedłem do toalety i kiedy wróciłem, wydawało mi się, że ktoś jest w twoim pokoju, a potem… Ale to chyba niemożliwe. Pewnie jakiś odwiedzający pomylił sale.

– Co ty mówisz? Zgłosiłeś to personelowi?

– Oczywiście – oznajmił lekko oburzonym tonem. – Nie znaleźli niczego podejrzanego, a lekarz pomyślał, że coś mi się przywidziało. Chyba zareagowałem zbyt impulsywnie.

Lila uważnie mu się przypatrywała. Czuła, że brat sam nie wierzy w to, co mówi.

Czy rzeczywiście ktoś próbował ją udusić, kiedy była w śpiączce? Ręce zaciskające się na jej szyi. To mógł być tylko sen, ale mimo to aż się wzdrygnęła.

Dziewczyna doszła do siebie i została wypisana ze szpitala. To była zła wiadomość i kolejny problem do rozwiązania. Przecież ona w ogóle nie powinna była odzyskać przytomności.

Niestety, przeżyła i w każdej chwili mogła sobie wszystko przypomnieć, co stanowiłoby ogromne zagrożenie.

Na szczęście ciągle była skołowana i nie wiedziała, co jest grane. Należało się nią jak najszybciej zająć.

* * *

koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

ul. Sienna 73

00-833 Warszawa

tel. +4822 6211775

e-mail: [email protected]

Księgarnia internetowa: www.muza.com.pl

Wersja elektroniczna: MAGRAF s.c., Bydgoszcz