Wkrótce - Alan Kruk - ebook

Wkrótce ebook

Alan Kruk

0,0
2,02 zł

lub
Opis

Zamknij oczy. Woła cię świat snów. Zapomnij o dzisiejszych problemach… pomyślisz o nich jutro. W końcu wszystko, o czym chcesz porozmawiać, należy już do przeszłości. Jak ziarnko piasku w skali naszego wszechświata. Po prostu zamknij oczy… i pozwól Lu zabrać się do pracy. Ten nosiciel słodkich snów gotów jest, za szczęście swojego podopiecznego, sprzedać duszę diabłu. Ale bądź pewien, że odkupi ją, gdy tylko jego marzenie stanie się zagrożone…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 39




Alan Kruk

Wkrótce

Podziękowania:

Kamil Mucha

© Alan Kruk, 2020

Zamknij oczy. Woła cię świat snów. Zapomnij o dzisiejszych problemach… pomyślisz o nich jutro. W końcu wszystko, o czym chcesz porozmawiać, należy już do przeszłości. Jak ziarnko piasku w skali naszego wszechświata. Po prostu zamknij oczy… i pozwól Lu zabrać się do pracy. Ten nosiciel słodkich snów gotów jest, za szczęście swojego podopiecznego, sprzedać duszę diabłu. Ale bądź pewien, że odkupi ją, gdy tylko jego marzenie stanie się zagrożone…

ISBN 978-83-8221-581-6

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Jakżeby czasem by się chciało, by bez żadnych wcześniejszych analiz, przychodziły właściwe myśli …z góry, z lotu ptaka, szeptem wiatru… utwierdziły w przekonaniu… „Odważniej! Wszystko się uda!”. Jak ciężko czasem dokonać wyboru, który bez wątpienia wpłynie na całe życie. Jak boli czasem brak perspektyw na zmiany; a jak straszne się jest na nie niekiedy zdecydować. A co jeśli od naszego czynu zależy również kierunek równoległych losów? Czy jesteś gotów, tu i teraz, do takiej odpowiedzialności? Przecież drugiego momentu może nie być. Życie nie lubi czekać… Trzeba jakoś za nim nadążyć. I na tym polega paradoks: nie wolno się spóźnić, a tak ważnym jest, by się nie spieszyć.

Będę przychodzić do ciebie w nocy, siadać obok i słuchać jak oddychasz. Nieważne, że żyjemy w różnych światach, najważniejsze, że mamy jedno serce na dwoje.

(Dedykowane Alicji)

Ziemia z góry wygląda niesamowicie. Duże miasta, światła, pola i drogi — taką moc posiada ludzkość. Ile jest w rękach ludzi, ile poznane i oczywiste, a jednak jak niezwykle dużo jeszcze tego, o czym nawet nie mają oni pojęcia.

— Podejdź bliżej — zawzięcie powiedział Lu-1092, siedząc na chmurze. — Teraz przedstawię ci naszą sferę świata równoległego.

Jak wszyscy Sueńcy, Lu miał dokładnie jedenaście i pół cala wysokości. Dokładnie tyle samo jak i inne istoty niebiańskie pierwszej platformy. Jego ciało było stożkiem lazurowego koloru i przypominało kroplę. Zwykłych ludzkich kończyn u Sueńców nie było. Zawsze wszystko robili własnymi uszami, które w stanie nieaktywnym przypominały małe rogi ślimaka, jednak jak tylko włączała się faza zastosowania, uszy zmieniały się w skrzydła ptaka, rosnąc dwudziestokrotnie. Ciało Lu nie miało owłosienia. Na szerokiej górnej jego części poruszały się trzy wielkie oka, które mogły jednocześnie patrzeć w różne strony, a ponadto mogły poruszać się wzdłuż powierzchni śliskiego korpusu w chaotycznych kierunkach. Więcej żadnych części ciała Sueńcy nie mieli. Niebiańskie istoty komunikowały się bardzo rzadko i wyłącznie za pomocą myśli, które były przekazywane sobie wzajemnie na odległość milczącej ciszy. Wszystkie emocje były wyrażane przez oczy. Emocje właściwie było tylko dwie: radość i smutek. To było wszystko, co Sueńcom wystarczało dla istnienia.

Lu-1092 zrobił pauzę, pozwalając swojej nienagannej kopii usiąść obok siebie. Na tej niebiańskiej paraleli działała nienaruszalna równość zarówno pod względem praw, obowiązków, jak i zewnętrznych oznak.

— Jestem gotowy — nagle powiedział If-1, wpatrując się uważnie trzema oczami w rozmówcę. Młody uczeń, będący identyczną kopią Ifa, buchnął całą swoją wagą na sąsiednią, malutką chmurkę i przygotował się do słuchania.

— W takim razie zapamiętuj — w myślach zaczął mówić Lu, wyciągając uszy na pełną długość i kierując je w dół. — Tam jest Ziemia. To niesamowity świat, w którym wszystko jest tak skomplikowane, poplątane, ale jednocześnie wspaniałe. Ziemia należy do ludzi. Widzisz te istoty, które nie są podobne do siebie, te ze śmiesznymi ciałami? Oni wiecznie gdzieś biegną, pośpieszają, spóźniają się, ciągle są w swoich sprawach, problemach, myślach. Jednym słowem — nie mają dla nas czasu. Oni o istnieniu naszej sfery nie wiedzą. Wszechświat jest zaprojektowany w taki sposób, aby ludzie nigdy nie słyszeli, ani nie zobaczyli, co się tutaj dzieje w chmurach, za to my możemy bezpiecznie obserwować ich z góry. Rozumiesz?

— Aha — rzekł mały If-1, uważnie przyglądając się Ziemi.

— To dobrze. Teraz najważniejsze. Co dokładnie robimy? — Zadał pytanie Lu bez żadnej nadziei na poprawną odpowiedź i natychmiast kontynuował: — Jesteśmy odpowiedzialni za ludzkie sny. Dokładniej, będziesz teraz zajmować się pokazywaniem snów. Teraz, gdy oddalisz się nieco dalej, — i jak tylko Lu to powiedział, Ziemia na dole nagle, jak na zawołanie, odsunęła się do tyłu, pozwalając dostrzec kontynenty i oceany — można dostrzec tę podłużną wyspę po lewej stronie, zwaną przez ludzi Kubą. Tak, to właśnie tam, w lokalnym szpitalu miasta Varadero, w tej chwili rodzi się twoja podopieczna — Suzanna Gallet. Jeszcze trochę i ona, w końcu, wyda swój pierwszy w świecie płacz pod nami. Podczas kiedy ona jest aktywna, a ludzie zwykle są aktywni za dnia, ty po prostu możesz ją obserwować. Ale jak tylko dziecko poczuje zmęczenie i pragnienie aby zapaść w sen, zaczyna się twoja praca.

— Co mam robić? — pośpiesznie zapytał If-1, zaintrygowany nadchodzącymi obowiązkami.

— Pokazywać Suzannie sny — odparł spokojnie Lu, wewnętrznie wymawiając radość, jak to bywało za każdym razem, gdy przechodził do ulubionej części swojego zwykłego opowiadania. — Pamiętaj, że teraz jesteś psychicznie połączony ze swoim eksponatem, tak ich nazywamy. Między wami jest teraz silne, niewidzialne, choć wyczuwalne połączenie. Kiedy mała Suzanna będzie gotowa zanurzyć się w świat snów, poczujesz to. I w takiej chwili pierwsze co musisz zrobić, to znaleźć naszą kancelarię snów.

— A gdzie ona jest? — niecierpliwie zapytał If.

— I w dzień, i w nocy, to największa fioletowa chmura, na której zwykle tłoczą się miliony Sueńców w oczekiwaniu na nadchodzące zadania. Ta chmura nie stoi w miejscu, ale łatwo ją znaleźć. Na naszej platformie trudno się zgubić. Wszystko tutaj jest bardzo proste, więc tak jesteśmy umówieni. Podsumowując, jak tylko poczujesz chęć Suzanny do spania, pędzisz do kancelarii. Gdy wejdziesz na odpowiednią chmurę, telepatycznie dadzą ci scenariusz, który będziesz zobowiązany pokazać swojemu eksponatowi. To może być cokolwiek, lecz najważniejsze to, iż musisz ściśle przestrzegać scenariusza. Czy to jest jasne?

— Na razie tak.

— Nie zapomnij, że to jest bardzo ważne — zaakcentował Lu, wpatrując się w ucznia. Jego uszy nagle wydłużyły się i zmieniły kolor na granatowy, jako znak szczególnej uwagi. — Żaden Sueniec nie ma prawa odstąpienia od swojego zadania. Jeśli powiedziano Ci, żebyś pokazał Suzannie sen o koniach, to dokładnie taki musisz jej transmitować. Ani królików, ani żółwików, ani słoni, lecz dokładnie to, co masz do przekazania. Piękne i dobre konie. Słyszysz? Nigdy nie odstępuj od scenariusza.

— A co będzie jeśli jednak…