Opis

Czy w historii zaistniał fakt wedle którego tajemniczy najeźdźcy zadomowili się na etnicznych ziemiach polskich już w późnym Średniowieczu?Jaki wpływ na losy i rozwój Polskiego Narodu wywarło zjednoczenie z ekspansywnym narodem Wampirów.? Kto to byli rzeczywiści Sarmaci i jaki jest ich związek z legendami powstałymi w Renesansie i Baroku o rzekomo ‘sarmackim” pochodzeniu całej polskiej szlachty? Czy określenie narodowe „Polacy” odnosi się
 wyłącznie do ludzi , czy może tak siebie nazywają pewne istoty nadprzyrodzone ?
Czy w obecnych czasach istnieje nadal „Rzeczpospolita Obojga Narodów” i z jakich narodów się składa? Kto jest od wieków obrońca Narodu Polskiego przed zagrożeniem zewnętrznym, wewnętrznym a nawet przed samozagrożeniem?  Na te i inne pytania odpowiada esej będący kontynuacją eseiku „Wampiry jak ludzie”

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 165

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Studio IMPRESO

Opole 2015

Redakcja tekstów, skład, projekt okładki:

Studio IMPRESO

© Johnny Walker

and Studio IMPRESO 2015

ISBN 978-83-942106-4-9

Wydawca:

45-360 Opole, ul. Plebiscytowa 82

tel. 605 23 35 35

e-mail: [email protected]

Polska dla wampirów . . . . . 7

Pospolite ruszenie . . . . . . . 63

POLSKA DLA WAMPIRO'W

Dwa państwa jednego Narodu

Prolog

Drogi Czytelniku!

Tytuł mojego eseju to nie jest jakieś hasło wyborcze nowej (i obecnie modnej) grupy lub partii politycznej. Autor tego tekstu chce przedstawić alternatywną, dotąd nieznaną historię naszego Narodu i jego państwa (a raczej dwupaństwa), od czasów późnego Średniowiecza do czasów nam współczesnych. Oczywiście nie jest to historia powszechna, któ-

rej uczą w szkołach (choćby i wyższych), nie jest też promowana przez władze państwowe. W zasadzie jest to historia tajna, o której czyn-niki oficjalne nie życzą sobie niczego wiedzieć i w razie konieczności, w sposób jednoznaczny i dobitny, potrafią dać to do zrozumienia każ-

demu ciekawskiemu, choćby i dziennikarzowi. Nie jest to wszak aż tak trudne – w końcu każdy się ze mną zgodzi, że przecież wampiry w ogóle nie istnieją, są jedynie tworem wyobraźni ludzi, istotami z mrocznych ludowych klechd i legend, postaciami z literatury i kinematografii hor-roru. A skoro tak, to nie ma o co kopii kruszyć. Nie trzeba dodawać, że taka postawa jest jak najbardziej pożądana przez rządzących kon-spiracyjnym i alternatywnym „drugim” państwem potężnych Lordów.

Ich intencją jest czuwanie nad tym, aby Rzeczpospolita Polska funk-cjonowała zarówno pod względem gospodarczym, jak i demograficz-

nym jak najlepiej. Oczywiście w ścisłym sojuszu z bliźniaczym tworem tego samego Narodu, jakim jest Rzeczpospolita Sarmacka zwana także Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Rzecz jasna, o ile pierwszy z wymie-nionych Narodów stanowią Polacy, o tyle tym drugim bynajmniej nie są Litwini. Tym tajemniczym „alter ego” polskiego Narodu są rodzimi przedstawiciele „Ludu Moroi”, niezbyt duża liczebnie, ale silna organi-zacyjnie grupa niezłomnych, mocarnych i zdyscyplinowanych wojow-

ników, istot stworzonych do wojny i łowów. Są oni niewrażliwi na cho-roby, trucizny, mało podatni na siłę rażenia zwyczajnej ludzkiej broni (zarówno palnej, jak i białej). Przewyższają swych ludzkich rodaków 9

siłą, zwinnością i, co tu dużo gadać, także inteligencją. I to w znacz-nym stopniu. Ta ostatnia zwłaszcza przewaga pozwala naszym tajemniczym współrodakom pozostawać w cieniu – dosłownie i w przeno-

śni. Choć proza życia zmusza ich do częstego działania w blasku dnia, wolą swą największą aktywność wykazywać nocą.

Kim są? To Polacy, tacy jak my wszyscy, którzy od XV wieku do cza-sów współczesnych byli przemieniani przez najeźdźców – transylwań-

skie wampiry ze Zgromadzenia Ordinis Draconi. Pomimo swojej wam-

piryzacji pozostali takimi samymi Polakami, jakimi byli, będąc ludźmi.

Są patriotami i jako Wampiry, i jako Polacy; sami siebie zwą Sarmatami.

I mało kto w ludzkim społeczeństwie wie, że są to Sarmaci, których najazd miał miejsce w rzeczywistości, w odróżnieniu od mitów o Sar-matach indoirańskich, którzy jakoby mieli dokonać najazdu w czasach późnej starożytności, podbić ziemie nad Wisłą i Bzurą (a może nawet Odrą) i podporządkować sobie ludność słowiańską, dla której stali się protoplastami narodowej szlachty. Ten mit był jedynie romantyczną legendą, chętnie wykorzystywaną przez mało wykształconych, lecz za to zadufanych w sobie polskich szlagonów. Nikt z „zainteresowanych”

mu nie zaprzeczał, gdyż mit był wielce użyteczną bajeczką, odwracającą skutecznie oczy społeczności ludzkiej od rzeczywistego problemu. Tak samo użyteczną, jak ludowe klechdy o „wąpierzach” przestawianych jako krwiożercze upiory, „żywych umarłych” z ich godnymi uwagi skłon-nościami do fascynacji ludzką krwią, obawą przed czosnkiem, krzy-

żem, święconą wodą, lękiem przed światłem słońca. Prezentowanymi jako „pomioty ciemności”, istoty bezduszne, sypiające w trumnach od

„świtu do zmierzchu”. Wbrew tym obiegowym, ludzkim bajeczkom,

Sarmaci, Polacy z kłami, radzili sobie bardzo dobrze, żyjąc bez prze-szkód i stresów pośród ludzkiego społeczeństwa, z którego dorobku i dostatków czerpali pełnymi garściami, uważając bez żenady, że im się to należy. Gdyż faktycznie należało im się to. Tylko niewielu zdaje sobie dziś sprawę, jak wielkie zasługi dla niepodległego bytu i obron-ności naszej Ojczyzny leżą po stronie Sarmatów, naszych nieumierają-

cych braci z kłami. Rozwinęli do granic sztuki nasze ulubione narodowe legendy utrwalające etos i stereotyp Polaka („koń, szabla, wojna, łowy, 10

awantura, pijatyka i. . kobieta”). Nawet powiedzenie „Polak potrafi”, wywodzi się z przekładu (przetłumaczonego z narzecza moroi) „Wampyr potrafi”. A potrafi wiele. Począwszy od picia wszelkich napojów

„wyskokowych”, tj. gorzałki, piwa, wina, do umiejętności walki, o której potem mówiono (lub trawersowano): „My Polacy (Wampyry) wrogów

liczymy po bitwie”. Natomiast piękne Wampirzyce, „zębate księżniczki”

legitymizują po dziś dzień powiedzenie „najwięcej witaminy maja polskie dziewczyny”. Zaiste danina krwi (niezbyt wielka i starannie selek-cjonowana) nie jest ceną zbyt wysoką za życie w pokojowej symbiozie z nieumierającymi istotami, które przez wieki nauczyły się kochać Polskę jako swoją naturalną Ojczyznę i uważają się za takich samych Polaków jak pozostała, ludzka część populacji.

11