Viola i Niebieski -  Matteo Bussola - ebook

Viola i Niebieski ebook

Matteo Bussola

4,5

Opis

Opowieść o Violi, dziewczynce, która gra w piłkę nożną, jeździ na hulajnodze i uwielbia ubierać się na Niebiesko. Viola zapisuje nazwy kolorów wielką literą, bo kolory są dla niej jak ludzie – każdy jest jedyny w swoim rodzaju. Nie wszyscy jednak się z nią zgadzają, zwłaszcza dorośli. Wielu twierdzi, że istnieją rzeczy tylko „dla chłopców” i tylko „dla dziewczynek”. Viola nie rozumie tego podziału. Pewnego dnia prosi o pomoc tatę, który jest malarzem i na kolorach zna się jak mało kto. W inspirowanej rozmowami z córkami opowieści włoski pisarz Matteo Bussola omawia stereotypy dotyczące płci, patrząc oczami Violi, która doskonale wie, kim jest i kim chce być w przyszłości. Książka, ukazująca siłę wypływającą z odmienności i wagę poszanowania różnych perspektyw, jest przeznaczona dla wszystkich, którzy chcą nadać swojemu życiu samodzielnie wybrane barwy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 48

Rok wydania: 2023

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,5 (2 oceny)
1
1
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dla mo­ich krzy­wych ro­śli­nek

VIOLA

Znam pewną trudną dziew­czynkę.

Ła­two być trudną dziew­czynką.

Kiedy na przy­kład je­dziesz szybko ro­we­rem i nie bo­isz się upadku, kiedy wo­lisz wspi­nać się po drze­wach, za­miast ba­wić w księż­niczki, kiedy za­ka­zują ci gra­nia w piłkę, a ty nie ro­zu­miesz dla­czego, kiedy od­no­sisz wra­że­nie, że gdy pro­szą, abyś była grzeczna, to po pro­stu chcą cię uci­szyć – krótko mó­wiąc, ile­kroć ro­bisz coś in­nego, niż so­bie ży­czą. Może na­wet to ty je­steś tą dziew­czynką.

Mu­sisz jed­nak wie­dzieć, że by­cie trud­nym wła­ści­wie nie za­leży od tego, ja­kim się jest, a od tego, ja­kim cię wi­dzą. Dzieje się tak, kiedy oczy in­nych chcą cię ubrać w ko­lory, które same so­bie wy­brały.

Ta trudna dziew­czynka, którą znam, ma osiem lat i nosi imię Viola. Na prze­kór swo­jemu imie­niu, które ozna­cza Fio­let, bar­dzo lubi Nie­bie­ski.

Viola za­pi­suje na­zwy wszyst­kich ko­lo­rów wielką li­terą, bo dla niej są jak lu­dzie: każdy jest je­dyny w swoim ro­dzaju.

– Dla­tego jest im ze sobą do­brze, nie czują się sa­motne – sły­sza­łem, jak kie­dyś po­wie­działa. Od tam­tej pory i ja za­pi­suję na­zwy wszyst­kich ko­lo­rów wielką li­terą.

Nie­bie­ski od za­wsze jest jej naj­ulu­bień­szym ko­lo­rem, bo to barwa mo­rza, Stit­cha i oczu mamy. Viola uwiel­bia go, kiedy jest ja­sny jak woda, ciemny jak wie­czór, po­ły­skliwy jak niebo la­tem. We wszyst­kich od­cie­niach.

Cza­sem ktoś po­wie, że prze­cież nie może lu­bić Nie­bie­skiego.

– Nie­bie­ski jest dla chłop­ców, ty po­win­naś lu­bić Ró­żowy, prze­cież je­steś dziew­czynką!

Mó­wią tak dziew­czynki i chłopcy, a cza­sem także do­ro­śli. Zda­niem Violi wcale nie żar­tują. Po­wta­rzają to przede wszyst­kim w szkole, gdzie co­dzien­nie zja­wia się ze swoim Błę­kit­nym ple­ca­kiem. Albo zimą, gdy tro­chę się śmieją z La­zu­ro­wego płasz­czyka, który uszyła jej bab­cia.

W szkole Violi – a może rów­nież w two­jej szkole – nie wolno pi­sać Nie­bie­skim dłu­go­pi­sem.

– W ze­szy­tach można pi­sać tylko Czar­nym dłu­go­pi­sem – przy­ka­zała pani w pierw­szej kla­sie. Nikt ni­gdy nie wy­ja­śnił do­kład­nie, dla­czego tak jest.

Viola mieszka na wzgó­rzu peł­nym drzew, w Żół­tym domu z du­żym ogro­dem. W ogro­dzie ro­sną trzy krzewy agre­stowe i je­den pi­gwo­wiec. Cie­kawe, dla­czego pi­gwowce – czę­sto za­sta­na­wia się Viola – na­zy­wają się jak chłopcy, a kwitną na Ró­żowo. Agrest też, cho­ciaż jego kwiaty są za­ra­zem Ró­żowe i Zie­lon­kawe.

Cóż, tej ca­łej hi­sto­rii z ko­lo­rami i na­zwami, z rze­czami „dla chłop­ców” i rze­czami „dla dziew­czy­nek” Viola ni­gdy do­brze nie zro­zu­miała. Pew­nego dnia po­sta­na­wia więc za­py­tać o to wszystko swo­jego taty, który z za­wodu jest ma­la­rzem i na ko­lo­rach zna się jak mało kto.

Jest maj, piąt­kowe po­po­łu­dnie, na Błę­kit­nym nie­bie gdzie­nie­gdzie wi­dać Białe chmury, tata zaj­muje się kwia­tami gen­cjany w ogro­dzie. Gen­cjana ma na­zwę, jakby była dziew­czynką, a prze­cież jej kwiaty są Nie­bie­skie. Ale kwia­tom na szczę­ście nikt nie zwraca uwagi.

Kwiaty mają ina­czej niż lu­dzie – my­śli Viola.

Kwiat może być taki, jaki jest.

COŚ CI OPO­WIEM

Gdy tata wi­dzi Violę, od razu wie, że bę­dzie chciała mu za­dać ja­kieś py­ta­nie. Kiedy Viola chce za­dać py­ta­nie, przy­mruża tro­chę oczy i od­dy­cha głę­boko jak po szyb­kim biegu. Wła­śnie tak jak te­raz. Tata od­kłada ło­patkę i czeka.

– Tato – za­czyna Viola i kon­ty­nu­uje jed­nym tchem – dla­czego Ró­żowy musi być ko­lo­rem dziew­czy­nek, a Nie­bie­ski – chłop­ców?

– Słu­cham? – pyta tata, dło­nią osła­nia­jąc twarz przed słoń­cem.

– Kto tak za­de­cy­do­wał? – do­daje Viola. – I dla­czego nikt nie spy­tał nas o zda­nie?

Tata wciąż klę­czy na tra­wie, mie­rzy wzro­kiem swoją có­reczkę od stóp do głów, po czym wstaje. Do­tyka jej wło­sów, ma minę jak wszy­scy ta­tu­sio­wie, kiedy przyj­dzie im po­wie­dzieć coś po­waż­niej­szego.

– Chodź – mówi. – Usią­dziemy i coś ci opo­wiem.

NIE­BIE­SKI

Huśtawka ogro­dowa jest taka miękka i wy­godna, Viola zwy­kle lubi od­py­chać się no­gami, w przód i w tył, jakby to była praw­dziwa huś­tawka. Dziś jed­nak jest ina­czej.

– Nie za­wsze tak było, wiesz? – mówi tata. – Ró­żowy nie za­wsze był ko­lo­rem dziew­czy­nek, a Nie­bie­ski nie miał nic wspól­nego z chłop­cami.

– Jak to? – pyta Viola.

Tata się uśmie­cha.

– Pa­mię­tasz ob­raz tego ma­la­rza, który po­ka­za­łem ci kilka dni temu?

– Na któ­rym była Ma­ria?

– Tak. Pa­mię­tasz, jak na­zy­wał się ten ma­larz?

– Ra­fel?

– Pra­wie. Na­zy­wał się Ra­fael. A ob­raz to Ma­donna Wiel­kiego Księ­cia.

– Tak, Ra­fael! – po­wta­rza Viola, żeby po­ka­zać ta­cie, że świet­nie wie­działa i tylko coś jej się po­my­liło.

– A pa­mię­tasz, ja­kiego ko­loru na tym ob­ra­zie jest chu­sta Ma­rii?

Viola za­sta­na­wia się przez krótką chwilę. Na jej czole two­rzy się śmieszna zmarszczka, jak za­wsze, gdy stara się coś so­bie przy­po­mnieć.

– Tato! – woła. – Chu­sta była Nie­bie­ska!

– Wła­śnie tak.

– Czyli mama Je­zusa też lu­biła Nie­bie­ski?

– Może tak – od­po­wiada tata. – Ale nie o to cho­dzi. Nas in­te­re­suje to, że bar­dzo wielu ma­la­rzy przed­sta­wiało ją z Nie­bie­ską chu­stą.

– Nie­bie­ski jest też na ulu­bio­nym ob­ra­zie mamy!

– Na któ­rym?

– Tym z dziew­czyną, która ma kol­czyk!

– Mó­wisz o Dziew­czy­nie z perłą Ver­me­era?

– Tak, tak. Tamta dziew­czyna też nosi Nie­bie­ską chu­stę!

– No wła­śnie.

– Ale, tato, z nich chyba nikt się nie śmiał?

– Nie. Wprost prze­ciw­nie.

– Dla­czego?

Viola pa­trzy na tatę, on także pa­trzy na nią wzro­kiem ko­goś, kto chce wy­znać ja­kąś nie­wia­ry­godną ta­jem­nicę.

– Bo, có­reczko, kie­dyś Nie­bie­ski był ko­lo­rem dziew­czy­nek.

KOLOR BOGA

Viola ma sze­roko roz­dzia­wione usta, jej wargi two­rzą okrą­głe „o”. Gdyby był tu dzia­dek, na pewno by po­wie­dział, żeby uwa­żała, bo za­raz wleci jej mu­cha.

– Tato, to prawda?

– Naj­praw­dziw­sza. Przez bar­dzo długi czas Nie­bie­ski był wła­ści­wie za­re­zer­wo­wany dla płci żeń­skiej. Po­myśl tylko, że w cza­sach Ce­sar­stwa Rzym­skiego męż­czyźni o Nie­bie­skich oczach nie byli na­wet uwa­żani za praw­dzi­wych męż­czyzn.

– Ale czy lu­dzie o tym wie­dzą?

– Nie­któ­rzy tak, inni chyba nie. Ale o jed­nym, jak są­dzę, nie wie zbyt wiele osób.

– O czym?