Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Historia dzieje się w Katowicach w czasach współczesnych. Opowiada o malarzu oraz jego ambicji. Wielkiej i destrukcyjnej ambicji, która staje się dla niego wszystkim i prowadzi prosto w ramiona obłędu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 14
Rok wydania: 2024
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Noc była dojrzała, kiedy Damian wyprostował się na obrotowym zydlu i odłożył pędzel do słoika z przestudzoną wodą. Zerknął na księżyc, który przez wąską szparę między roletą a ramą okna zaglądał ciekawskim sierpem do jego pracowni na stryszku.
Odstawił paletę, pozamykał farby, wszystkie utensylia miały swoje miejsce i Damian bardzo pieczołowicie pilnował tego rygoru.
No, porządek – pomyślał. Od kiedy Natalia i dzieci wyprowadzili się z domu, coraz rzadziej mówił na głos. Nie chciał odzywać się do ścian, sprzętów, kluczy na komodzie w przedpokoju. Uważał to za oznaki szaleństwa lub pierwszy krok na ścieżce ku niemu prowadzącej. Nim zgasił światło, spojrzał ostatni raz na jedyną Natalię, jaka mu jeszcze została. Ustawioną na sztaludze, rozciągniętą na drewnianym krośnie i wkomponowaną w pastelowy brzask na beskidzkim pogórzu.
Natalia na progu wiosny – pomyślał i wciągnął w nozdrza powietrze, jakby w nadziei, że z niedokończonego jeszcze portretu zamiast woni terpentyny tchną rześki chłód pierwszych dni kwietnia i zawieszonych na pajęczych niciach kropel rosy. – Konkurs już niedługo. Zdążę.
Zgasił światło i zszedł po opuszczanych schodkach. Udał się prosto do łazienki i wziął prysznic. Wyszorował się dokładnie, zmywając z dłoni i przedramion kolorowe kleksy. Rano miał spotkać się z Natalią. Zaczynały się wakacje, trzeba było jakoś ogarnąć opiekę nad dziećmi, a Damian nie chciał, żeby widziała, że znowu malował. Nie chciał siedzieć i słuchać kolejnego kazania z zaciśniętymi kurczowo szczękami.
W sypialni wciągnął luźne bokserki i położył na swojej części łóżka. Nigdy nie spał na środku lub miejscu, które zajmowała Natalia. Była już prawie trzecia w nocy, ale i tak zatopił zmęczone spojrzenie w ekranie telefonu i scrollował uparcie, a przecież niczego konkretnego tam nie szukał.
Reklamy wernisaży.
Reklamy galerii.
Post promocyjny Sopockiego Domu Aukcyjnego, który zachęcał do wzięcia udziału w nadchodzącej aukcji. Sztuka współczesna, młodzi artyści, wygrzebane wśród kupy kompostu talenty. Płótna za tysiące, czasem dziesiątki tysięcy, uściski dłoni i oficjalne przekazania pełne uśmiechów i zdjęć.
