Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących - Lama Lhanang Rinpoche, Mordy Levine - ebook

Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących ebook

Lama Lhanang Rinpoche, Mordy Levine

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Nieprzemijająca mądrość, która pomaga odnaleźć odwagę i spokój wobec kresu życia.

Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących to wyjątkowe wprowadzenie do jednego z najważniejszych tekstów duchowych świata. W tradycji, w której śmierć nie jest końcem, lecz kolejnym przejściem, Lhanang Rinpocze i Mordy Levine odsłaniają nauki o karmie, nietrwałości istanie pośrednim, pokazując, że „jak żyjemy, tak umieramy”.

Z ciepłem i głęboką empatią autorzy przekazują praktyki, które uczą mądrości, współczucia i pogody ducha – zarówno dla tych, którzy sami mierzą się z własną śmiertelnością, jak i dla osób towarzyszących bliskim w ich ostatniej drodze. To książka, która inspiruje do pełniejszego życia i pomaga spojrzeć na śmierć z większym spokojem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 74

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł ory­gi­nału: The Tibe­tan Book of the Dead for Begin­ners

Copy­ri­ght © 2023 Lama Lha­nang Rin­po­che and Mordy Levine Publi­shed by arran­ge­ment with St. Mar­tin’s Publi­shing Group. All rights rese­rved Copy­ri­ght © 2026 for the Polish edi­tion by Wydaw­nic­two Czarna Owca Copy­ri­ght © for the Polish trans­la­tion by Robert Sudół

All rights rese­rved

Wydawca: Kata­rzyna Słup­ska Redak­cja: Anna Brze­ziń­ska Korekta: Beata Wój­cik, Marta Tyczyń­ska-Lewicka Pro­jekt okładki i ilu­stra­cji: Łukasz Pisko­rek Wer­sję elek­tro­niczną w sys­te­mie Zecer przy­go­to­wała Róża Rozaxa

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Niniej­szy plik jest objęty ochroną prawa autor­skiego i zabez­pie­czony zna­kiem wod­nym (water­mark). Uzy­skany dostęp upo­waż­nia wyłącz­nie do pry­wat­nego użytku. Roz­po­wszech­nia­nie cało­ści lub frag­mentu niniej­szej publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek postaci bez zgody wła­ści­ciela praw jest zabro­nione.

Wyda­nie pierw­sze War­szawa 2026 ISBN: 978-83-8382-864-0

Cytat

Prze­szłość to histo­ria. Przy­szłość to tajem­nica. Chwila obecna to dar.

LAMA LHA­NANG RIN­PO­CZE

Dedykacja

Dedy­ka­cja

Oby wszyst­kie istoty osią­gnęły szczę­ście i przy­czynę szczę­ścia.

Oby wszyst­kie istoty były wolne od cier­pie­nia i przy­czyny cier­pie­nia.

Oby wszyst­kie istoty rado­wały się pomyśl­no­ścią innych.

Oby wszyst­kie istoty żyły w pokoju, wolne od chci­wo­ści i nie­na­wi­ści.

CZTERY NIE­ZMIE­RZO­NO­ŚCI

Podziękowania

Podzię­ko­wa­nia

Pra­gniemy wyra­zić nasze wiel­kie uzna­nie dla tych, któ­rzy pomo­gli nam w powsta­niu tej książki. Są to: Khan­dro Tse­ring Cho­eden, Mari­cruz Gomez, Alberto Gar­cia, Cyn­thia Orozco, Tom Seid­man, Eli­za­beth Levine, Richard Har­mon, Son­dra Har­mon, Cathe­rine Scri­vens, Sarah Stan­ton i Joe Kulin.

Wprowadzenie

Wpro­wa­dze­nie

Nikt z nas nie wie, kiedy nadej­dzie jego koniec. Nie­za­leż­nie od tego, czy umie­ramy w samot­no­ści, czy w oto­cze­niu bli­skich, nagle lub po prze­wle­kłej cho­ro­bie, po dłu­gim lub krót­szym życiu, wydaje się, że naj­czę­ściej nie jeste­śmy przy­go­to­wani na nadej­ście śmierci.

Kiedy pisa­li­śmy tę książkę, na całym świe­cie sza­lała pan­de­mia COVID-19. Miliony ludzi stra­ciły życie – ponad milion w samych Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie miesz­kamy. Wiele osób umie­rało samot­nie w szpi­ta­lach, bez rodziny i przy­ja­ciół.

Pan­de­mia COVID-19 sta­nowi przej­mu­jące przy­po­mnie­nie, że nie ma zna­cze­nia, jakie jest nasze wyzna­nie, sta­tus eko­no­miczny czy poglądy. Osta­tecz­nie wszy­scy jeste­śmy tacy sami. Nikt nie chce cier­pieć. Wszy­scy się naro­dzi­li­śmy. I wszy­scy umrzemy.

W więk­szo­ści współ­cze­snych kul­tur zachod­nich jeśli w ogóle roz­ma­wia się o śmierci, to przy­ci­szo­nym gło­sem. Uni­kamy istot­nych dys­ku­sji o kre­sie życia lub o tym, co dzieje się po śmierci. W ten spo­sób chcemy chro­nić sie­bie i naszych bli­skich. Boimy się śmierci, a mówie­nie o niej powo­duje dys­kom­fort.

Zachod­nia medy­cyna i tech­nika służą popra­wie naszego zdro­wia i mogą ura­to­wać nam życie w kry­tycz­nych momen­tach. Nie­stety cza­sem są wyko­rzy­sty­wane do odsu­wa­nia śmierci, a odbywa się to kosz­tem nie­po­trzeb­nego emo­cjo­nal­nego cier­pie­nia pacjenta i jego rodziny.

W więk­szo­ści współ­cze­snych kul­tur Wschodu senio­rzy żyją w spo­łecz­no­ści i w rodzin­nym domu. Gdy nad­cho­dzi sta­rość, są ota­czani sza­cun­kiem i wspie­rani jako część wspól­noty. Żyją w domu i umie­rają w domu, na łonie rodziny i spo­łecz­no­ści.

Dzi­siej­sza kul­tura zachod­nia ma skłon­ność do ukry­wa­nia senio­rów w domach opieki lub ośrod­kach – gdzie możemy ich cza­sem odwie­dzać. U kresu życia oto­czeni są pro­fe­sjo­nalną opieką. Na ostat­nim okrą­że­niu bli­scy czę­sto odczu­wają strach, stres, silne emo­cje. Nie mają poję­cia, jak dosto­so­wać się do oko­licz­no­ści lub wes­przeć uko­chaną osobę.

Nie­za­leż­nie od tego, jak i gdzie prze­ży­wamy nasze ostat­nie lata i czy widzimy nad­cho­dzącą śmierć, dotknie ona nas wszyst­kich. Jed­nak nie musimy się bać.

Jak umieramy

Pro­ces umie­ra­nia jest inny w przy­padku każ­dego z nas. Nie ma ogól­nie obo­wią­zu­ją­cego wzoru, jak ktoś „powi­nien” umrzeć ani co w ogóle ozna­cza „dobra śmierć”. Każda śmierć jest wyjąt­kowa, a to, co wydaje się odpo­wied­nie dla jed­nej osoby lub rodziny, może nie być odpo­wied­nie dla innej. To, jak umie­ramy i jak radzą sobie z tym ludzie wokół nas, jest czymś naprawdę wyjąt­ko­wym. Poniż­sze histo­rie ilu­strują to, w jak różny spo­sób doświad­czamy naszej śmierci lub śmierci bli­skich.

INTENSYWNA OPIEKA

Mama tra­fiła na oddział inten­syw­nej tera­pii trzy tygo­dnie temu w środku nocy. Kto mógł to prze­wi­dzieć lub się na to przy­go­to­wać? Jest osła­biona, ale świa­doma oto­cze­nia, nie może jed­nak mówić.

Z każ­dym dniem coraz bar­dziej opada z sił. Z naszych roz­mów z nią na prze­strzeni lat wiemy, że jej pra­gnie­niem było spę­dze­nie ostat­nich dni w domu. Teraz mama znaj­duje się w oto­cze­niu pika­ją­cych maszyn, rurek i per­so­nelu medycz­nego. Jest pod­łą­czona do urzą­dzeń, bez któ­rych z pew­no­ścią już by nie żyła. Wszy­scy wiemy, że jej dni są poli­czone. Chcemy mieć pew­ność, że umrze w spo­koju, wolna od bólu fizycz­nego i emo­cjo­nal­nego. Jak możemy jej to zapew­nić?

W DOMU

Pomimo złych pro­gnoz mój mąż żył dłu­gie lata – dzięki lekom, medy­ta­cji i deli­kat­nym ćwi­cze­niom. Śmierć, nie­gdyś odle­gła, w końcu zakra­dła się do nas, była coraz bli­żej. Wyha­mo­wa­li­śmy tempo życia, aby mieć pew­ność, że mąż odej­dzie w ciszy i spo­koju oto­czony bli­skimi oraz muzyką i sztuką, które tak bar­dzo umi­ło­wał. Pew­nego dnia, po tym, jak skoń­czy­li­śmy czy­tać jego ulu­bioną poezję, zamknął oczy. Wie­dzie­li­śmy, że był szczę­śliwy i niczego nie żało­wał bez względu na to, dokąd po śmierci udał się jego duch lub świa­do­mość.

NAGŁA STRATA

Nasza sio­stra zawsze żyła w zawrot­nym tem­pie. Od cza­sów dzie­ciń­stwa aż do jej trzy­dzie­stych dru­gich uro­dzin kie­ro­wała nią deter­mi­na­cja, by osią­gnąć jak naj­wię­cej – bez względu na koszty. Jej wypa­dek samo­cho­dowy był tylko kon­se­kwen­cją pędze­nia przez życie na zła­ma­nie karku. W jed­nej chwili prze­stała być naszą sio­strą, uoso­bie­niem żywot­no­ści. Z raportu poli­cyj­nego dowie­dzie­li­śmy się, że była przy­tomna przez kilka godzin, potem umarła wsku­tek poważ­nego wstrzą­śnie­nia mózgu. Nie dane nam było się z nią poże­gnać, powie­dzieć jej, jak bar­dzo ją kocha­li­śmy.

Takie prze­ży­cia są otrzeź­wia­jące. Jeśli ni­gdy nie towa­rzy­szy­li­ście umie­ra­ją­cej oso­bie, zapew­niamy, że prze­ży­wa­nie tych chwil oka­zuje się bar­dziej doj­mu­jące i dłu­go­trwałe, niż mogli­by­ście sobie wyobra­zić. Taka jest rze­czy­wi­stość.

Mamy wiel­kie szczę­ście, że dzięki roz­wo­jowi opieki hospi­cyj­nej nasi bli­scy mogą umie­rać oto­czeni miło­ścią i współ­czu­ciem. Możemy się wiele nauczyć od osób pra­cu­ją­cych w hospi­cjach, które opie­kują się naszymi bli­skimi u kresu ich życia.

Czy śmierć może być wyda­rze­niem rado­snym, które dodaje nam sił? Czy możemy cie­szyć się życiem i w rezul­ta­cie lepiej się przy­go­to­wać na nadej­ście śmierci? Czy śmierć może naprawdę stać się czę­ścią kręgu życia?

Tybe­tań­ska Księga Umar­łych dla począt­ku­ją­cych uka­zuje wie­lo­wie­kową mądrość – postawę wobec śmierci z per­spek­tywy bud­dy­zmu tybe­tań­skiego – dostępną dla współ­cze­snych czy­tel­ni­ków bez względu na to, czy są bud­dy­stami. Ucząc się akcep­to­wać rze­czy­wi­stość śmierci, możemy żyć peł­nią życia i umie­rać z więk­szym spo­ko­jem oraz wspie­rać naszych bli­skich w tej sytu­acji. Jako auto­rzy tej książki mamy nadzieję, że uda nam się prze­ka­zać tę mądrość Czy­tel­ni­kowi.

Śmierć z perspektywy buddyzmu tybetańskiego

Bud­dyzm potrafi przy­go­to­wać nas na śmierć. Bud­dy­ści wie­dzą, że to, jak żyjemy, warun­kuje to, jak umrzemy. W bud­dy­zmie tybe­tań­skim nie­uchron­ność śmierci znaj­duje odzwier­cie­dle­nie w codzien­nych prak­ty­kach, modli­twach i naucza­niu, które moty­wują nas do pro­wa­dze­nia etycz­nego i szczę­śli­wego życia. Gdy nasze życie wypeł­nione jest rado­ścią i życz­li­wo­ścią, śmierć witamy z ufno­ścią, bez lęku.

Bud­dy­ści dążą do tego, by śmierć była łagod­nym, natu­ral­nym i spo­koj­nym pro­ce­sem – przej­ściem do kolej­nego doświad­cze­nia po życiu. Osią­gnię­cie tego wymaga prak­tyki za życia – prak­tyki w for­mie medy­ta­cji, kon­tem­pla­cji i umie­jęt­nego dzia­ła­nia pod kie­run­kiem wykwa­li­fi­ko­wa­nego bud­dyj­skiego nauczy­ciela.

Gdy oswa­jamy się ze śmier­cią, może to się oka­zać prze­mianą przy­no­szącą nam wyzwo­le­nie. Jeśli tego nie robimy, śmierć, kiedy już nadej­dzie, może się oka­zać wyzwa­niem bar­dzo trud­nym.

Myśli Dalajlamy o śmierci

Jego Świą­to­bli­wość XIV Dalaj­lama czę­sto odnosi się do śmierci w swo­ich naukach. Pisze mię­dzy innymi:

Będąc bud­dy­stą, postrze­gam śmierć jako natu­ralny pro­ces, rze­czy­wi­stość, którą akcep­tuję dopóty, dopóki wiodę swoją ziem­ską egzy­sten­cję. Świa­dom, że nie mogę unik­nąć śmierci, nie widzę sensu, by się zamar­twiać z jej powodu. O śmierci myślę raczej jako o zmia­nie zno­szo­nego i sta­rego ubra­nia, nie zaś jako o osta­tecz­nym końcu. Jed­nak śmierć jest nie­prze­wi­dy­walna: nie wiemy, kiedy i jak nastąpi. Roz­sądne wydaje się więc pod­ję­cie pew­nych przy­go­to­wań, zanim śmierć nadej­dzie.

Dalaj­lama przy­go­to­wuje się na czas śmierci i w rezul­ta­cie nie mar­twi się swoim umie­ra­niem. Z całego serca zga­dzamy się z jego poglą­dem – możemy przy­go­to­wać się na śmierć, a w ramach tych przy­go­to­wań możemy rów­nież ją zaak­cep­to­wać. W tej książce poka­żemy, jak możemy pra­co­wać z obec­nym sta­nem naszego umy­słu, jak wieść sen­sowne życie i jak – w chwili śmierci – dopro­wa­dzić do swo­jego szczę­śli­wego odro­dze­nia.

Tybetańska Księga Umarłych

Wśród licz­nych tek­stów bud­dyj­skich, które odno­szą się do kresu życia, jed­nym z naj­czę­ściej czy­ta­nych, naucza­nych i oma­wia­nych jest Tybe­tań­ska Księga Umar­łych. Uczeni uwa­żają, że powstała w VIII wieku, a jej auto­rem jest mistrz Pad­ma­sam­bhawa, odkryta zaś została w środ­ko­wym Tybe­cie w wieku XIV.

Tekst ten opi­suje prak­tyki przy­go­to­wu­jące bud­dy­stów na doświad­cze­nie, które roz­ciąga się od czasu, gdy zaczy­namy umie­rać, aż do odro­dze­nia. W miarę jak sta­jemy się coraz bar­dziej zaawan­so­wani w tych przy­go­to­wa­niach, wzra­sta nasz poziom pew­no­ści sie­bie – za życia i tuż przed śmier­cią. Dzięki tym prak­ty­kom doświad­czamy rów­nież spo­koju, współ­czu­cia i mądro­ści.

Kiedy włą­czamy prak­tyki opi­sane przez tego wiel­kiego mistrza do naszego codzien­nego życia, per­spek­tywa śmierci może być postrze­gana jako coś, co dodaje nam sił.

Lama Lha­nang nauczał prak­tyk zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych na całym świe­cie i był świad­kiem potęż­nego wpływu tych nauk na życie wielu osób – oraz na życie ich bli­skich. Pełny tekst Tybe­tań­skiej Księgi Umar­łych jest łatwo osią­galny, jed­nak czy­tel­ni­kowi, który nie jest zaawan­so­wa­nym bud­dy­stą, może wyda­wać się ezo­te­ryczny i mało przy­stępny. Niniej­sza książka opiera się na kon­cep­cjach zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych – a przy­świeca nam chęć udo­stęp­nie­nia tych nauk każ­demu, kto jest nimi zain­te­re­so­wany i kto ma w sobie odwagę, aby żyć peł­nią życia i przy­go­to­wać się na jego kres.

Załącz­nik A zawiera krót­kie pod­su­mo­wa­nie prak­tyk zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych, choć w tej książce nie zamie­ści­li­śmy jej peł­nego ory­gi­nal­nego tek­stu. Zamiast tego Czy­tel­nik znaj­dzie tutaj nauki zaczerp­nięte z samego sedna tej księgi, spraw­dzone przez poko­le­nia na wielu kon­ty­nen­tach, ofe­ro­wane z inten­cją zła­go­dze­nia cier­pie­nia, co przy­nosi nam więk­szą radość i spo­kój.

Tybe­tań­ska Księga Umar­łych zawiera opisy wszyst­kich eta­pów, przez które prze­cho­dzą istoty ludz­kie w cyklu naro­dzin, życia, śmierci oraz życia po życiu. Wpro­wa­dza kon­cep­cję natury Buddy – pod­sta­wo­wej, fun­da­men­tal­nej natury wszyst­kich czu­ją­cych istot. Wresz­cie wielki mistrz Pad­ma­sam­bhawa przed­sta­wia wiele wizu­ali­za­cji, modlitw i prak­tyk, które zaawan­so­wani prak­tykujący mogą zasto­so­wać, aby popro­wa­dzić umie­ra­jącą osobę przez pro­ces śmierci i życie poza­gro­bowe, aby zapew­nić jej świa­do­mo­ści pomyślne odro­dze­nie lub przej­ście do Czy­stej Kra­iny.

Adre­su­jemy tę książkę do osób, które nie­wiele wie­dzą o bud­dyj­skich prak­ty­kach i naukach doty­czą­cych życia i śmierci. Jest oparta na Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych, aby każdy zain­te­re­so­wany mógł osią­gnąć spo­kój i ufność, gdy nad­cho­dzi śmierć – w życiu jego lub jego bli­skich.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki