Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
15 osób interesuje się tą książką
Włamywacz, który bardziej niż na ksywkę Książę Złodziei zasłużył na inną: Głupi Jasio, synowie rozczarowanych matek (kiedy żona? gdzie wnuczki?), dziwny przypadek motorniczego, zlot rodzinny na prowincji (ciepłe piwo, zimna zupa, hektolitry samogonu), beztroska ekipa żuli spod Lidla i ich bezczelny czworonożny kolega, stary szkutnik wciąż pragnący kochać, zakusy praskich partyjniaków na wiedeński dom publiczny, jedyny mongolski Hell’s Angel, młodzieńcze sympatie w rytmie Dirty Dancing…
Cała galeria pechowców i miłość, ta kurewska miłość.
Ta kurewska miłość – trzynaście historii zebranych w tom już po śmierci autora. Opowiadanie było ukochanym gatunkiem literackim Petra Šabacha (1951–2017), jednego z najpopularniejszych czeskich prozaików, ulubieńca filmowców, a prywatnie gawędziarza, który chętniej niż rozbudowanymi fabułą i opisem bawił się anegdotą, humorem, pointą.
Kiedy autor wchodził do knajpy na praskich Dejvicach, całe towarzystwo milkło w radosnym oczekiwaniu, że zaraz coś opowie. Dzięki tej książce wszyscy choć przez chwilę możemy się poczuć jak szczęściarze, którym było to dane na żywo.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 135
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału: Láska je kurva a jiné povídky
First published in 2023 by Paseka, Prague
Redakcja: Magdalena Lalak
Korekta: Aleksandra Szulejewska
Projekt okładki: Jacek Szleszyński
Wydanie książki zostało dofinansowane przez
Copyright © by Petr Šabach and heirs, 2023
Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Afera, Wrocław 2026
Copyright © for the Polish translation by Julia Różewicz
All rights reserved
ISBN 978-83-65707-84-0
Wydawnictwo Afera
www.wydawnictwoafera.pl
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
■Stanął jak wryty na widok małej dziewczynki. Jej ogromne dziecięce oczęta otworzyły się szerzej. Leżała na boku, z głową podpartą o rękę, i powoli przewracała strony książki. Miała długie brązowe loczki. Śliczny dzieciak.
– Szlag… Przecież miało nikogo nie być! – szepnął do siebie złodziej, a w duchu tylko rozpaczliwie zaskowyczał.
– Cześć – przywitała się dziewczynka, która wcale nie wyglądała na przestraszoną. – Co ty tu robisz? Masz klucze do naszego domu?
Poczuł, że miękną mu nogi. Jasna cholera! Co teraz?! Na bank wrócę do pierdla! Wiedział, że tym razem w sądzie nikt nie będzie się z nim cackał. Kompletnie go zatkało. Powoli opadł na fotel naprzeciwko małej.
– No mów, co tu robisz? – nie odpuszczała.
– Tak… Miałem klucze – wydusił z siebie. W głowie słyszał już treść aktu oskarżenia.
– Wiedziałam! Moi rodzice prosili, żebyś do mnie zajrzał? – podsunęła mu odpowiedź dziewczynka. – Często tak robią, kiedy idą do sąsiadów, ale zwykle wpada do mnie mama.
– Tak – powtórzył ochryple. – Szedłem po wino i pomyślałem, że sprawdzę, co u ciebie.
– A mama? Przyjdzie? Przecież obiecała! – Dziewczynka zerknęła na zegarek. Złodziej – na drzwi.
– Ttttak – wymamrotał. – Wspominała, że przyjdzie, ale zapomniałem o której.
Mała znów sprawdziła czas.
– Za pół godziny. Żeby dać mi drugiego buziaka. Zawsze tak robi.
– Drugiego buziaka… No jasne – powtarzał po niej jak kretyn. – Właśnie tak powiedziała: za pół godziny przyjdę dać jej drugiego buziaka. Prosiła też, żebym za długo nie siedział, tylko szybko sprawdził, czy wszystko u ciebie dobrze. Dosłownie wpadł i wypadł. – Ostrożnie wstał. Nadal nie był pewien, co robić.
Mała uważnie mu się przyglądała. Zmusił się, by drżącą dłonią pogłaskać jej kędzierzawą główkę.
– No dobrze, zamykamy książkę i do spania! – usiłował przybrać ton swojej matki. A może matki tej dziewczynki? Ogólnie matki.
Nachylił się, a ona znienacka oplotła rękami jego szyję i wlepiła mu całusa. Zamarł. No ładnie. Czuł, że korek w jego głowie za chwilę wystrzeli jak ruski szampan. Odwrócił się i ruszył w stronę drzwi. Starał się iść swobodnie, niezbyt szybko. Może nie będzie tak źle i ostatecznie jakoś się wywinie. Musi tylko jak najszybciej stąd zniknąć. Obejrzał się i puścił do małej oko na odchodne. Nacisnął klamkę.
– Ej, czekaj.
Zatrzymał go wysoki głosik. Nie miał siły na nią spojrzeć.
– Czy ty… nie jesteś przypadkiem złodziejem?
Zalała go fala gorąca. Dziewczynka dziarsko zerwała się z łóżka i podeszła do stolika, na którym stał aparat telefoniczny. Obok karteczka. Pewnie z numerem.
– Zadzwonię do sąsiadów i powiem mamusi, że rozmawiam z panem, który przyszedł po wino. Żeby się nie martwiła. I że nie musi już przychodzić na drugiego buziaka.
Wpatrywał się w nią przerażony. Podniosła słuchawkę.
– Nie rób tego – szepnął.
Obrzuciła go długim spojrzeniem.
– Ale przecież jeśli jesteś złodziejem, to muszę po kogoś zadzwonić. Inaczej ukradniesz nam różne rzeczy!
Podszedł, wyjął z jej dłoni słuchawkę i odłożył na widełki.
– Słuchaj, nigdzie nie dzwoń. Bardzo cię proszę. Zrobimy tak: ja za sekundę stąd wyjdę i nigdy więcej nie wrócę. Niczego nie zabiorę. Cała sprawa zostanie między nami. To będzie taka nasza tajemnica, co?
– Aha! Czyli naprawdę jesteś złodziejem. – Zmrużyła podejrzliwie oczy.
Odchrząknął.
– No… przyznaję, że zjawiłem się tu trochę… ekhm… nieproszony.
– Jesteś rozbójnikiem, który kradnie? Jak Robin Hood? – W jej głosie nie było strachu, raczej zainteresowanie.
– Nie aż takim – wymamrotał, oceniając w duchu swoje szanse. Jeśli teraz wybiegnie, będzie musiał pokonać kręty korytarz, a potem trzy piętra, ale może zdąży, gdyby zbiegał po pięć stopni.
– Nie martw się, nikomu nie powiem! Jesteś miłym złodziejem. Inaczej nie pogłaskałbyś mnie po głowie – uspokoiła go mała, która w międzyczasie wróciła do łóżka. Wygładziła kołdrę i patrzyła na niego z uśmiechem małego aniołka.
Jeśli mnie złapią, zastanawiał się, dostanę ze trzy lata. Trzy lata w kiciu. Czaj z najtańszego tytoniu, gówniane żarcie i inne atrakcje. Stać! Iść! Stać! Iść! Trzy lata. Cholera jasna…
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
■Polecamy pozostałe książki Petra Šabacha
Matěj urodził się w sierpniu 1951 roku. A raczej brutalnie wypchnięto go na świat pełen nieobliczalnych stryjków, bojowniczych ciotek, sąsiadek mieszających w wannie sałatkę ziemniaczaną, bezkompromisowych trenerów boksu, wyjących przenikliwym falsetem germanistek i innych udręk, od których z pewnością by oszalał, gdyby nie one. Babcie. Subtelna babcia Irena, której dzieciństwo upłynęło w klasztorze, płynnie mówi po francusku, czyta wnukowi Szekspira, zachwyca się baletem rosyjskim i grecką filozofią. Babcia Maria, zagorzała komunistka, chleb smaruje palcem, z nikim się nie certoli i każdą chorobę leczy winem domowej roboty, bez względu na to, czy niedomaga dorosły, czy dziecko.
Matěj zabiera nas w swoje lata szkolne, zbuntowaną długowłosą młodość (która zahacza o Londyn ´69 i Grecję lat 70.) i dorosłość, aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Jak zwykle u Šabacha, w tej podróży towarzyszą nam ciepły uśmiech i nostalgiczna łezka.
Petr Šabach urodził się w sierpniu 1951 roku. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe…
Jak bardzo różnią się od siebie chłopcy i dziewczynki, mężczyźni i kobiety?… Czy w ferworze walki płci w ogóle jest możliwy pokój? Zbiór trzech opowiadań Gówno się pali to pełna ciepłego humoru odpowiedź na te pytania.
Mnóstwo knajpianych anegdot, zabawnych przygód z młodości, walka o niezależność w czasach byłego reżimu…
Gówno się pali kilkanaście razy wznawiano za naszą południową granicą. Na podstawie książki powstał kultowy film Pelíšky (polski tytuł Pod jednym dachem) w reżyserii Jana Hřebejka.
Konik morski to jedyny przedstawiciel fauny, u którego samiec, nie samica, wydaje na świat młode. Bohater tej książki to jedyny (a przynajmniej jedyny, którego sam zna) mężczyzna w Pradze, który w końcu betonowych lat osiemdziesiątych nie chce stać żonie na drodze do kariery naukowej i nie bardzo wiedząc, w co się pakuje, bierze na siebie opiekę nad trzyletnim synkiem.
Podróże konika morskiego – pamiętnik młodego ojca na urlopie tacierzyńskim. Czy kiedy w roli taty występuje czołowy czeski humorysta, możemy się spodziewać tylko tego, że założy pieluchę na lewą stronę, przypali mleko i zgubi dziecko w monopolowym? Jak się okazuje – niekoniecznie…
Rogal (czy w tym wypadku czeski rohlík) zawsze denerwująco wywraca się na talerzu, w dodatku zwykle masłem do dołu. Prawo natury, z którym trzeba się pogodzić. Tak jak z innymi dość irytującymi faktami, jak choćby tym, że człowiek się starzeje. Jednak czy rzeczywiście jesteśmy na to wszystko skazani? A może by na przykład zaprojektować i opatentować talerzyk, na którym podstępny rogalik nie ma prawa się wykopyrtnąć? Poza tym – czy przekroczywszy pewną granicę wieku, trzeba być nudnym i poukładanym? Bohaterowie Masłem do dołu, dwaj czerstwi sześćdziesięciolatkowie Arnošt i Evžen, są innego zdania…
Praga, cudowne lata osiemdziesiąte. W szkołach uczą, że kultura przywędrowała zza wschodniej granicy, w radiu króluje koncert życzeń, a najłatwiej dostępną rozrywką jest przesiadywanie na podwórku pod trzepakiem. Jak przetrwać w szarej rzeczywistości i nie umrzeć z nudów? Da się. Wystarczy mieć szesnaście lat, parę koron na piwo i kumpli – kumpli na śmierć i życie.
Na motywach książki powstał znany także w Polsce film Pupendo w reżyserii Jana Hřebejka.
Bohaterowie Dowodu osobistego, najpierw wyszczekane łobuzy z dziewiątej „be”, potem coraz bardziej zbuntowani, wchodzący w dorosłość fani bigbitu, ostatecznie dojrzali, lecz wciąż długowłosi i niestroniący od draki faceci, nigdy nie byli ulubieńcami policji. A raczej nimi byli, ale w sposób, w jaki woleliby nie być.
Petr Šabach, w swojej, jak uznali czescy krytycy, najpoważniejszej książce, traktującej o sprawach, z których nawet jemu trudno się śmiać, po mistrzowsku snuje czasem zabawną, czasem tragiczną, jak zawsze opartą na anegdotach opowieść o odwiecznych potyczkach ze zwyczajnym człowiekiem po jednej, organami bezpieczeństwa i porządku po drugiej stronie barykady. Z charakterystyczną nostalgią i dobrodusznym uśmiechem kolejny raz przekonuje czytelnika, że właściwie nieważne co, gdzie i w jakich czasach się pije czy znosi. Ważne z kim.
Na podstawie książki powstał film pod tym samym tytułem w reżyserii Ondřeja Trojana.
Proza czeska
Jan BalabánWakacje / Możliwe, że odchodzimy • Którędy szedł aniołBianca BellováJezioro • Mona • Takie urywkiTereza BoučkováRok KogutaRoman CílekJa, Olga HepnarováEmil HaklZasady śmiesznego zachowaniaPetra HůlováPlastikowe M3, czyli czeska pornografia • Macocha • KrótkahistoriaRuchuZdeněk JirotkaSaturninMarkéta PilátováCiemna stronaMiroslav Sehnal / Břetislav UhlářGodzina w niebiePetra SoukupováZniknąć • Pod śniegiem • Najlepiej dla wszystkich • Sprawy, na które przyszedł czas • Zawsze jest ktośPetr ŠabachGówno się pali • Podróże konika morskiego • Masłem do dołu • Pijane banany • Dowód osobisty • BabcieMarek ŠindelkaZostańcie z nami • Mapa Anny • Zmęczenie materiałuZdeněk SvěrákOpowiadania i wierszKateřina TučkováBoginie z Žítkovej • Wypędzenie Gerty Schnirch • Bílá Voda
Seria Czeska Bajka
Radek MalýPopieliczkiVojtěch MatochaTruchlin • Truchlin. Czarny merkuryt • Truchlin. Biała KomnataIva ProcházkováPyszna środa • Nawet myszy idą do niebaPetra SoukupováBercik i niuniuchPavel Šrut, Galina MiklínováNiedoparki • Niedoparki powracają • Niedoparki na zawsze
Seria Czeskie Krymi
Jiří BřezinaPrzedawnienie • PołudnicaPetra KlabouchováŹródła WełtawyDaniel PetrSiostra ŚmierćIva ProcházkováMężczyzna na dnie • Roznegliżowane • Zagraj mi na drogęMichal SýkoraCzłowiek pana ministra • To jeszcze nie koniec • Pięć martwych psów František ŠmehlíkUsłyszeć śpiew jeleni
czeskie smaczki
Zofia Tarajło-LipowskaNowy Kapoan. Strzel i traf do czesko-polskich językowych gafMichael ŽantovskýHavel od kuchni
Ekonomia i polityka
Václav KlausMy, Europa i świat
Seria Nowe Polskie
Rafał NiemczykMama umiera w sobotę
Wydawnictwo Afera
al. Karkonoska 10
53-015 Wrocław
telefon: (+48 71) 716 48 30
fax: (+48 71) 716 48 31
www.WydawnictwoAfera.pl
