Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Książka dla par, które chcą połączyć swoje mocne strony i stworzyć głęboki, trwały związek.
Wykorzystajcie swoje naturalne talenty, zrozumcie siebie nawzajem i razem zbudujcie relację pełną energii, radości i wzajemnego wsparcia.
Związek, który działa dzięki różnicom – nie pomimo nich!
W codziennym biegu łatwo zapomnieć, że Wasze różnice nie są przeszkodą, ale darem.
"On działa szybko i impulsywnie. Ona – potrzebuje chwili, żeby przemyśleć. On planuje. Ona ufa intuicji."
„Synergia talentów” pokaże Wam, jak zamienić te różnice w siłę, zamiast się nimi frustrować.
Dzięki książce nauczycie się patrzeć na siebie przez pryzmat swoich naturalnych talentów i potrzeb. Odkryjecie, jak się uzupełniać, a nie ścierać – i jak budować relację, w której oboje czujecie się zrozumiani i ważni.
To nie kolejny poradnik o „naprawianiu” związku. To przewodnik po jego prawdziwym potencjale.
Czego konkretnie dowiesz się z książki?
- jak odkryć i nazwać swoje naturalne talenty – oraz zrozumieć talenty partnera
- jak przestać się nawzajem „naprawiać”, a zamiast tego zacząć się wspierać
- jak rozpoznawać momenty, w których różnice między Wami mogą stać się największym atutem
- jak komunikować się tak, by oboje czuli się wysłuchani i zrozumiani
- jak wykorzystać swoje mocne strony w rozwiązywaniu konfliktów
- jak krok po kroku budować relację, w której rozwijacie się razem – a nie obok siebie
Dla kogo jest książka?
- dla par i małżeństw, które chcą odkryć, jak wykorzystać swoje różnice zamiast z nimi walczyć
- dla narzeczonych, którzy chcą wejść w małżeństwo z większą świadomością siebie nawzajem
- dla par z dłuższym stażem, które chcą odświeżyć bliskość i odkryć nową radość bycia razem
- dla tych, którzy czują, że się oddalili – i szukają drogi powrotu do siebie
- dla wszystkich, którzy wierzą, że największy potencjał ich relacji wciąż jest przed nimi
Nie musisz być w kryzysie, by chcieć więcej.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 201
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Spis treści
Wstęp
O palmach, ks. Kaczkowskim i naszej kanapie
Wspólne projekty nie zawsze są łatwe, czyli o tym, czego w tej książce nie obiecujemy
Słowniczek ważnych pojęć
1. Poznajmy się lepiej
Miłość w 3D
Ku wspólnemu życiu, czyli od motyli do żab
Wytańczyć drugą połówkę
Motyle przestają latać
Ugotowani jak żaba
Raz na górze, raz na dole…
Ożywczy wiatr
Biegowa terapia
Talentowy game changer
2. Bóle długoletnich związków, czyli o 10 najczęstszych przeszkodach do budowania synergii
O tym, że problemy mogą przesłonić wszystko
O działaniu skutecznym i nieskutecznym, czyli czy Marsjanin zjadłby pomidorową?
O wszystkoblokującej porażce
O komunikacji lepszej, gorszej i całkiem nijakiej
Komunikacja to nie tylko to, co mówimy
„Niby mówi normalnie, ale mnie to strasznie denerwuje”
Świdrująca cisza
Miłosne języki obce
„I o co w ogóle chodzi?!”
O tym, po co pytać, czyli konieczna aktualizacja systemu
O szukaniu autorytetów na zewnątrz, czyli trawa jest bardziej zielona u nas niż u sąsiadów
O powodach do kłótni, czyli trzej jeźdźcy domowej apokalipsy
Porządek, a może bałagan?
Pieniądze
Podejście do dzieci
O tym, że akcja rodzi reakcję, czyli kto tak naprawdę się rozwija?
O tym, jak świat wchodzi nam z butami do domu
O szalenie kosztownej grze, czyli skupianiu się na negatywach
3. Utalentowani do życia w parze
Różnice są korzyścią
„Kocham cię, ale się zmień…”
Gdy w związku wrze, zróbmy herbatę
Talenty też mają ciemne strony
Piwnice w grupie talentów wykonawczych
Piwnice w grupie talentów wpływu
Piwnice w grupie talentów relacyjnych
Piwnice w grupie talentów myślenia strategicznego
4. PoukładajMY się na nowo
Talentowy elementarz budowania synergii
Zmiana nastawienia, czyli z JA do MY
Zaczynamy korzystać z zasobów
Cztery kroki do zbudowania synergii
Krok 1. Weź odpowiedzialność (nie czekaj na ruch drugiej strony)
Krok 2. Regularnie rób rachunek sumienia (sobie, a nie drugiej stronie)
Krok 3. Działaj, a jeśli nie masz efektów – zmieniaj podejście
Krok 4. Wybieraj mądrze kierunek swojej uwagi, bo co podlewasz, to rośnie
Nasze strategie na udany związek
Wszędobylski Pawełek, czyli siła małych gestów
Dzień dobry! – Tu kawka
Do Kalisza? Po co?
Coś szalonego, byle razem
Para do pary
Moc z wysoka, czyli prawdziwe zasoby nie pochodzą z nas
Zakończenie
Zainspiruj się
Słowo do par, które są na początku wspólnej drogi
Warto przeczytać
Bank inspirujących cytatów, sentencji i pytań
Lista potrzeb
Lista uczuć
O Autorach
Książkę dedykujemy wszystkim parom, które dzieliły się z nami historiami i wyzwaniami w swoim życiu.
Drodzy, bez Was, bez otwartości, zaufania i stania w prawdzie (czasem mocno niewygodnej) nie byłoby naszych rozmów i nie moglibyśmy opowiedzieć poniższej historii. Ta książka ma wielu autorów – Was. My ją tylko napisaliśmy. Dziękujemy!
Wstęp
O palmach, ks. Kaczkowskim i naszej kanapie
Bo nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie1
Jest ciepły i słoneczny poranek. Na błękitnym niebie widać gdzieniegdzie niewielkie chmury. Słychać śpiewy egzotycznych ptaków, a w powietrzu unosi się woń kwiatów. Patrzymy na soczystą zieleń drzew i krzewów, które łagodnie poddają się kołysaniu wiatru. Nigdzie się nie spieszymy. Ten poranek jest dokładnie taki, jaki lubimy najbardziej. Mamy czas na ulubioną kawę, na łagodne rozciąganie, na niespieszne rozmowy. Przygotowanie się do dnia nie zabiera nam właściwie zbyt dużo czasu, bo wystarczą lekkie ubrania na plażę i klapki. Nasz ogród dzielimy z innymi ekspatami2, więc witamy się po angielsku, francusku, rosyjsku i tajsku z ludźmi, którzy mieszkają w domach na terenie tej samej nieruchomości. Z okien naszego domu widać zbocza gór porośnięte dżunglą z charakterystycznie wystającymi z niej wyższymi od reszty drzew palmami.
Jest styczeń 2025 roku na jednej z tajskich wysp – Ko Samui. W tym roku spędzamy tu cały miesiąc, a potem przemieszczamy się na Phuket na kolejne trzy tygodnie. Kochamy naszą Polskę, ale gdy w Warszawie ludzie podnoszą wyżej kołnierze i odśnieżają samochody, my wolimy w ciepłym miejscu dbać tylko o to, żeby nie przesadzić ze słońcem i znaleźć jak najlepsze, zacienione miejsce na hamaki, z których będziemy obserwować szmaragdowoturkusowy kolor morza i odpoczywać, czytając i rozmawiając. Późnym popołudniem wybierzemy się jeszcze na tajski masaż, a potem zjemy jakiś lokalny posiłek.
W 2024 minęło nam w małżeństwie trzydzieści lat. Zważywszy na to, że jesteśmy parą od siedemnastego roku życia (a jesteśmy równolatkami), razem żyjemy już dwa razy dłużej, niż bez siebie. Wiele się wydarzyło w tym czasie.
Jak do tego doszło, że tu jesteśmy i że piszemy te słowa?
Gdyby ktoś zapytał nas, czy planowaliśmy to przed laty, kiedy rozpoczynaliśmy nasze wspólne życie, zaprzeczylibyśmy. Ten horyzont był wtedy dla nas zbyt odległy, a skala zmian i wielość rzeczy do zrobienia w tym kierunku działałaby przytłaczająco, a nie mobilizująco. Mamy więc pewne poczucie, że rośliśmy wraz z planami; powoli wdrażaliśmy się do coraz większych zadań, do bardziej wymagającej rzeczywistości i odpowiedzialności. Dziś wiemy jedno na pewno: od samego początku byliśmy otwarci i uważni na poruszenia serca. Oglądaliśmy ze wszystkich stron, czy to, co zsyła nam życie, jest zgodne z nami, czy nie. Zastanawialiśmy się, czy chcemy taki „prezent”, i rozważaliśmy, co z nim zrobić dla naszego pożytku: przyjąć czy odrzucić?
Właśnie w ten sposób przeżywamy życie. Dzięki temu jesteśmy coraz bardziej świadomi swoich potrzeb. Coraz lepiej znamy swoją wartość, widzimy i pielęgnujemy nasze talenty, dostrzegamy też wartość ich synergii (o tym, jak rozumiemy pojęcia talentów i synergii piszemy na s. 27–28), a to sprawia, że stosunkowo łatwo jest nam podejmować decyzje służące obojgu.
Jednak to się nie stało od razu. Naszą synergię budowaliśmy latami. Krok po kroku, trochę intuicyjnie, czasem metodą prób i bolesnych błędów… Wiemy, bo sprawdziliśmy to na sobie, że istnieją sposoby na to, by nawet po wielu latach bycia razem mieć żywą i mocną relację z człowiekiem, z którym idzie się przez życie, oraz czuć się w związku naprawdę spełnionym i szczęśliwym.
Być może rodzi się tu pytanie, jak to się stało, że napisaliśmy tę książkę – i to w dodatku w tak pięknych okolicznościach przyrody.
Żeby to wyjaśnić, musimy cofnąć się o jakieś dwa lata. Wtedy właśnie, dokładnie jesienią 2023 roku, ostatnie z trojga naszych dzieci wyprowadziło się z domu. Zostaliśmy z kilkoma pustymi pokojami i mnóstwem czasu, który wcześniej pochłaniało rodzicielstwo.
O ile z pokojami poradziliśmy sobie bardzo szybko (przeobraziły się w domowe biura i przestrzeń dla gości), to z wolnym czasem nie było już tak łatwo. Po dwudziestu dziewięciu latach bycia rodzicami dwadzieścia cztery godziny na dobę zostaliśmy znowu tylko parą. Dla mózgu to szok! Nieustanna randka? Życie tylko we dwoje? Trzeba było poukładać się po raz kolejny na nowo, tym razem jako para dojrzałych ludzi, po doświadczeniu potrójnego rodzicielstwa.
Zawsze lubiliśmy podróżować, lecz obowiązki rodzinne i zobowiązania w pracy na etacie nie pozwalały rozwinąć w pełni skrzydeł. Już od jakiegoś czasu wiedzieliśmy o tym, że podróże nie tylko karmią nasze talenty, ale też tworzą konteksty, które pomagają nam służyć sobie wzajemnie i rozwijać się. Naturalne więc było dla nas, że po wyprowadzce dzieci ruszyliśmy w Polskę i świat. Nie chcemy tu jednak rozpisywać się na temat terapeutycznej wartości podróży, które pozwoliły nam poradzić sobie z syndromem opuszczonego gniazda, choć nie zaprzeczamy, że leczyliśmy się z pełnym zaangażowaniem (w samym tylko 2024 roku spaliśmy poza domem w trzydziestu ośmiu różnych łóżkach, przy czym namiot i śpiwór, nawet jeśli zmienialiśmy miejsca, policzyliśmy jako jedno łóżko). Zmierzamy do zupełnie czegoś innego…
Piotr:
Od kilku lat jeździmy w czerwcu nad polskie morze. Poza sezonem Władysławowo potrafi zauroczyć. Piękne puste plaże, otwarte pachnące morze, klify i wydmy…
W czerwcu 2024 roku, w trakcie powrotu z pobytu we Władku, jak pieszczotliwie go nazywamy, Iza zadała mi pytanie: „Piotr, gdybyś chciał kompletnie bezinteresownie służyć ludziom, to co by to było?”. Bez chwili namysłu odparłem: „Chciałbym pomagać parom budować lepsze relacje”.
Iza:
Pamiętam dobrze tę odpowiedź Piotra… Przejeżdżaliśmy akurat przez rondo w Pucku, niedaleko od miejsca, gdzie ks. Kaczkowski wybudował hospicjum. Na rondzie wisiał banner ze zdjęciem ks. Jana… Patrzyłam na to zdjęcie, kiedy zadałam pytanie Piotrowi. Do dzisiaj mamy poczucie, że ks. Jan w jakiś sposób czuwa i nad projektem, o którym zaraz opowiemy, i nad tą książką, i w ogóle nad wszystkim, co się jeszcze wydarzy w przestrzeni naszej pracy z parami.
Piotr:
Poczuliśmy się zainspirowani. Mieliśmy już wcześniej doświadczenie tego, jak pomocne dla budowania relacji mogą być rozmowy pary z parą. Już sama możliwość „wygadania się” przed kimś pozwala zyskać szerszą perspektywę, złapać dystans… Podjęliśmy decyzję, że w ramach celebrowania naszej trzydziestej rocznicy ślubu podarujemy czas parom, które będą chciały spotkać się z nami, aby porozmawiać o swoim związku.
Iza:
Napięcie wisiało w powietrzu, gdy dwa tygodnie później na naszej kanapie usiedli Kasia i Marek. Nic o nich nie wiedzieliśmy, nie mieliśmy pojęcia, o czym będziemy rozmawiać przez godzinę (bo tyle czasu miała planowo trwać rozmowa). Powiem wprost: wcale nie czuliśmy się komfortowo. Przez chwilę zastanawialiśmy się nawet, czy tego nie odwołać, bo wątpiliśmy, czy możemy coś tym ludziom ofiarować. Tamto pierwsze spotkanie uratowała wiara w to, że gdzie jest dyskomfort i gdzie nie chce się czegoś robić, tam właśnie kryje się prawdziwa wartość.
Piotr:
Mamy świadomość, że im jesteśmy starsi, tym trudniej nam wyjść z wypracowanej przez lata strefy komfortu, a w tym projekcie weszliśmy na zupełnie nowe dla siebie tereny. Nie do końca byliśmy przekonani, że będzie to dla kogoś użyteczne, niemniej postanowiliśmy podjąć próbę.
Rzeczywistość okazała się odmienna od naszych obaw. Już po pierwszym spotkaniu zrozumieliśmy, że warto to robić. Potrzeby są ogromne! A przecież my głównie słuchaliśmy! Nie bawiliśmy się w doradców. Po prostu dzieliliśmy się swoim czasem i doświadczeniem. I cieszyliśmy się, widząc, jak ożywcza jest dla naszych gości rozmowa na kanapie i jak wychodzą z naszego domu podniesieni na duchu.
Iza:
Założenia projektu są bardzo proste. Zapisane wcześniej w terminarzu pary mają do dyspozycji jedną godzinę (zazwyczaj mieścimy się w siedemdziesięciu pięciu minutach). Nie prowadzimy spotkań dla jednej osoby, obecność obojga jest konieczna. Innych warunków nie ma.
Piotr:
Ani nasi goście, ani my nie przygotowujemy się do spotkania. Po prostu witamy się, zapraszamy na kanapę, a potem pytamy: „Z czym do nas przychodzicie?”. Dalej wszystko toczy się już samo.
Iza:
Rozmawiamy o tym, co jest istotne dla naszych gości. Wchodzimy w ich świat tak głęboko, jak głęboko nas wpuszczą. Na koniec zapraszamy ich do wyrażenia sobie wdzięczności.
Zazwyczaj tuż po spotkaniu dzielimy się na świeżo naszymi dodatkowymi przemyśleniami, na które nie było miejsca przy naszych rozmówcach, i właśnie w czasie któregoś z takich podsumowań pojawił się pomysł napisania tej książki.
Zobaczyliśmy kilka rzeczy. Po pierwsze dostrzegliśmy, że stworzenie przestrzeni nie tylko do mówienia, ale też do usłyszenia tego, co komunikuje druga strona, może zdziałać cuda (mamy dowody na to, że dla naszych rozmówców jest to transformujące – nie wspominając o nas samych), wierzymy zatem, że także ta książka może stać się dla kogoś inspiracją do potrzebnej życiowej zmiany.
Po drugie, z pewnym zdumieniem zorientowaliśmy się, że rodzinno-małżeńskie rozwiązania wypracowane i przetestowane przez nas w ciągu trzech dekad życia razem, a związane z myśleniem talentowym, budowaniem związku na mocnych stronach i korzystaniem z efektywnych wzorców komunikacyjnych mogą stać się dla kogoś zachętą do poszukiwania własnych skutecznych recept. Ponadto intencja podzielenia się swoim czasem, doświadczeniem i po prostu życiem może przerodzić się w osobisty wzrost. Stało się to również naszym udziałem i jesteśmy za to ogromnie wdzięczni wszystkim osobom, które zasiadły na naszej kanapie3.
Po trzecie, w toku kolejnych spotkań z parami udało nam się zidentyfikować pewne grupy problemów, które statystycznie często utrudniają ludziom dobre i synergiczne życie. Uznaliśmy, że warto zebrać je w jednym miejscu i podjąć próbę – jak to mówią w branży rozwojowej – „pokrojenia słonia na kawałki” .
Nasz plan jest prosty: w tej książce chcemy zaprosić także ciebie (albo was – jeśli czytasz książkę razem z bliską ci osobą) „na naszą kanapę”, aby stworzyć ci przestrzeń do przyjrzenia się relacji, w jakiej jesteś, i budowania w niej talentowej synergii.
Chcemy podzielić się z tobą naszą historią – tym, jak po początkowym etapie zafascynowania sobą wpadliśmy w pułapkę szarych dni, a potem jak udało nam się z niej wyrwać, w dodatku będąc mocniejszymi niż kiedykolwiek wcześniej. Chcemy opowiedzieć ci także o ślepych zaułkach, w których można się pogubić, oraz o narzędziach, które z perspektywy trzydziestu lat małżeństwa uważamy za pomocne w budowaniu synergii w związku.
Spójrz na tę książkę jak na zbiór myśli i inspiracji od życzliwej ci pary. Z tego, co ci będzie odpowiadało, korzystaj do woli. To, co uznasz za niezgodne z tobą, po prostu odłóż na bok. Nie kopiuj nas ani naszej drogi. Dużo lepiej będzie, gdy znajdziesz swój własny szlak uwzględniający twoje unikalne upodobania i potrzeby. Pamiętaj też, że jeśli chcesz, by coś się w twoim życiu zmieniło, nie obędzie się bez twojej aktywności i twojego zaangażowania. Niestety nie posiadamy cudownych tabletek ani jednominutowych wideo, które w magiczny sposób odmienią twoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. To się tak nie dzieje. Nadszedł czas, by podjąć decyzję i działać.
Być może byłeś kiedyś nad Morskim Okiem. Jeśli zaparkowałeś w okolicach Łysej Polany, to miałeś przed sobą około dziesięciokilometrowy spacer pod górę krętą asfaltową drogą. Ale od czasu do czasu mijałeś także skróty, którymi można dotrzeć na miejsce szybciej i dzięki temu dłużej cieszyć się cudownym widokiem, choć… nie są to wygodne ani łagodne ścieżki. Spójrz na tę książkę trochę jak na skróty na trasie do Morskiego Oka. Pokonanie pieszo każdego z nich wymaga pewnego wysiłku – nieco większego niż wygodna asfaltowa droga biegnąca naokoło. Zaręczamy jednak, że ten trud się opłaci.
Jim Rohn, amerykański przedsiębiorca i mówca motywacyjny, powiedział kiedyś, że ludzie znacznie przeceniają to, co mogą osiągnąć w krótkim czasie, a jednocześnie nie są świadomi, jak wiele mogą osiągnąć w dłuższym terminie. Mając w pamięci te słowa, działaj bez pośpiechu i spokojnie czekaj na efekty. One przyjdą, choć być może później, niż byśmy chcieli. Marzymy o tym, aby ta książka zmieniła coś na lepsze w twoim życiu, by pozwoliła ci cieszyć się synergią w związku. Kibicujemy, aby w twoim związku było więcej miłości i więcej radości. Abyś każdego dnia czuł się coraz bardziej życiowo spełniony i miał poczucie wzrostu.
Wspólne projekty nie zawsze są łatwe, czyli o tym, czego w tej książce nie obiecujemy
Gdy czytałeś opis, jak pisaliśmy tę książkę w cieniu tajskich palm, postała ci być może w głowie myśl: „Im to dobrze, a ja mam ciągle pod górkę”. Otóż wiedz, że nie do końca jest tak, jak myślisz… Praca nad tą książką odkryła także i w naszej relacji obszary dotąd nieznane i zmusiła nas – po raz kolejny w naszym wspólnym życiu – do podjęcia wysiłku budowania synergii. Tak, tak, pisanie o synergii jest zdecydowanie łatwiejsze od jej praktykowania, ale cóż – obiecaliśmy praktykę, więc i my ćwiczyliśmy…
Tak to już jest, że w codzienności życia wszyscy mamy ustalone obszary swojej „wspaniałości” i specjalizacji. Bywa tak, że żyjemy niby ze sobą, a tak naprawdę obok siebie, starannie nie wchodząc sobie w drogę. Im więcej jest między nami punktów styku, tym więcej pojawia się okazji do napięć i nieporozumień wynikających z osobowościowych różnic.
Zdawać by się mogło, że takie małżeństwo, jak nasze, z trzydziestoletnim stażem, ma już na tyle dużo doświadczeń za sobą, że potrafi współgrać i współpracować. A jednak… Chociaż wstępnie wiedzieliśmy, czego się spodziewać podczas pracy nad książką, okazało się, że nasze przewidywania nie do końca się sprawdzają. Czym innym jest wiedzieć, a czym innym doświadczyć, jak osoba, która – jak ci się wydaje – jest ci bardzo dobrze znana, odsłania przed tobą zupełnie nowe oblicze.
Uświadomiliśmy sobie, że choć świetnie się znamy, to dotąd nie mieliśmy pojęcia, że projektowo pracujemy w zupełnie odmienny sposób. Jedno od ogółu do szczegółu, a drugie dokładnie odwrotnie.
Im bardziej zbliżaliśmy się do granicznych dat, tym bardziej rosło napięcie. Na szczęście także tutaj z pomocą przyszły nam nasze talenty i doświadczenie wspólnego życia, które wyposażyło nas w systemy wczesnego ostrzegania i redukcji napięcia. Wiemy, po czym poznać, gdzie każde z nas „pęka”, i nauczyliśmy się radzić sobie z emocjami drugiej strony – wytrzymać je i pomieścić, choć jest to niełatwe i wciąż zdarzają się dynamiczne rozładowania.
Któregoś wieczoru w ferworze przygotowań do wystąpienia w RTCK4 doświadczyliśmy kulminacji fali emocji. Były podniesione głosy, ostentacyjne opuszczenie pokoju, groźba rezygnacji z projektu… Pozwoliliśmy sobie na to puszczenie pary w gwizdek, by za chwilę spokojnie przejść do wyjaśnień, co takiego w nas i między nami właśnie się wydarzyło. Jak widzisz – wyszliśmy z całej burzy bez szwanku i nadal jako para, czego dowodem jest to, że trzymasz w rękach naszą wspólną książkę, a nie czytasz o rosnącej skali rozwodów w Polsce. (Roboczy podtytuł tej książki brzmiał: „Jak napisać wspólnie książkę i się nie rozwieść”).
Na szczęście oboje mamy w sobie odwagę i ciekawość tego, co przynosi przyszłość. Wiemy, że wspólne życie nie jest obietnicą wyłącznie czegoś przyjemnego i łatwego – i tobie także takiej obietnicy nie składamy. Poza tym im dłużej jesteśmy ze sobą, tym bardziej doceniamy korzyści płynące z wyjątkowej mieszanki talentów, jaką wspólnie tworzymy, a nowe wyzwania wznoszą po prostu naszą relację na wyższy, coraz bardziej mistrzowski poziom (przynajmniej taką mamy nadzieję).
Tego samego życzymy tobie.
Zanim jednak pójdziesz dalej, pozwól na kilka krótkich, ale ważnych uwag wstępnych.
Po pierwsze, pamiętaj o tym, że ta książka – choć należy do grupy rozwojowych – nie pełni roli terapeutycznej, a zatem nie może służyć do diagnozy stanu związku. Być może w trakcie lektury dojdziesz do wniosku, że potrzebujesz (bądź oboje potrzebujecie) z kimś porozmawiać o waszym wspólnym życiu – rozważ wówczas spotkanie ze specjalistą. To, czego dotykamy w tej publikacji, dotyczy takich relacji w parze, które w najgorszym przypadku określilibyśmy jako chłodne. Proponujemy rozwiązania w myśl zasady: od dobrego do lepszego, czyli podsuwamy sposoby na podniesienie jakości życia w związku. Nie są to jednak zamienniki terapii lub mediacji.
Po drugie, wiedz, że będziemy w tej książce mówić o synergii w ujęciu talentowym oraz komunikacyjnym. Co to znaczy? Jeśli chodzi o talenty, to jesteśmy fanami myślenia o nich tak, jak proponuje to Instytut Gallupa5. (O jego istnieniu wiemy od 2010 roku, swoje talenty znamy od 2014 roku, bo badanie sprezentowaliśmy sobie na dwudziestolecie małżeństwa, a od 2015 roku Iza pracuje jako trener mocnych stron). Jeśli zaś chodzi o efektywną komunikację, to opieramy się głównie na zasadach porozumienia bez przemocy Marshalla B. Rosenberga6 (to z kolei domena Piotra).
Książkę tę dedykujemy wszystkim osobom, które:
zadają sobie pytanie o przyszłość związku;
chcą komunikować się lepiej;
chcą ożywić związek i ocieplić nieco chłodne relacje;
zastanawiają się, co przeoczyli w relacji z partnerem, że jest, jak jest;
wypuszczają dzieci w świat i rozważają, jak to będzie żyć ponownie we dwoje.
Życzymy ci podczas czytania wielu momentów: „Aha!”, a zarazem obfitości własnych pomysłów na budowanie coraz bardziej szczęśliwego, spełnionego związku.
Aha, i pamiętaj: Ta książka ma sens tylko wtedy, gdy aktywnie z niej skorzystasz. Zakreślaj więc to, co dla ciebie ważne, rób notatki i… wdrażaj w życie. A jeśli oczekujesz najlepszych rezultatów – sięgnij koniecznie po dodatek rozwojowy, który przygotowaliśmy specjalnie z myślą o naszych czytelnikach, oraz skorzystaj z kursu wideo. Znajdziesz tam więcej pomysłów oraz praktyczne ćwiczenia, dzięki którym zbudujesz talentową synergię i poprawisz komunikację. Dodatkowym bonusem będzie okazja do poznania się jeszcze lepiej.
Powodzenia!
Słowniczek ważnych pojęć
Często zdarza się, że choć używamy w rozmowach tych samych słów, to nasi bliscy, rozmówcy, słuchacze lub czytelnicy rozumieją coś istotnie odległego od naszej zakładanej intencji. Żeby uniknąć tej sytuacji, na potrzeby dalszych rozważań postanowiliśmy już we wstępie książki wyjaśnić ci, jak rozumiemy kluczowe pojęcia. Kilku z nich już użyliśmy, zatem to ostatni moment, by je krótko objaśnić.
Talent
Jednym z najważniejszych dla tej książki pojęć jest oczywiście talent. W potocznym ujęciu bywa on rozumiany jako coś genialnego, ale niestety rzadkiego i dostępnego nielicznym. Tak funkcjonuje pojęcie talentu np. w dziedzinach artystycznych czy w sporcie.
W tej książce talent będziemy rozumieć jako cechę charakteru, zgodnie z definicją Instytutu Gallupa. Mówi ona, że talent jest towzorzec działania, myślenia i reagowania, który może być w praktyczny sposób wykorzystany. Oznacza to, że każdy człowiek posiada talenty, które możemy zbadać narzędziem CliftonStrengths®7, a wiedzę o nich zastosować we wszystkich dziedzinach życia, także w życiu w związku. (O naszych talentach i o tym, jak wykorzystaliśmy je w budowie naszej synergii, opowiemy w części Poznajmy się lepiej).
Synergia
Drugim, nie mniej ważnym pojęciem dla tej książki, jest słowo synergia.
Dla nas synergia w parze oznacza stan, w którym suma dwóch osób znaczy dużo więcej niż każda z nich żyjąca w pojedynkę.
To trochę tak, jakbyśmy wzięli wodór i tlen. Osobno są to po prostu dwa gazy o różnych właściwościach – tylko i aż dwa różne gazy. Kiedy jednak się połączą, powstaje coś zupełnie nowego – woda, która w dodatku ma na Ziemi aż trzy stany skupienia: ciekły, stały i gazowy. Połączenie wodoru z tlenem tworzy dużo nowych możliwości, choć prawdą jest też, że w wyniku tego procesu każda z cząstek w pewnym sensie coś z siebie traci. Podobnie może być w małżeństwie. Dwoje ludzi obdarowanych odmiennymi cechami charakteru (talentami) wnosi do związku siebie między innymi po to, by wspólnie móc zyskać nieporównywalnie więcej. Książka, którą trzymasz w ręku, jest efektem naszej synergii – Izy i Piotra. Każde z nas włożyło w nią swoje talenty, przy okazji ubogacając siebie wzajemnie, choć – jak już wiesz – nie obyło się bez turbulencji.
Komunikat i komunikacja
Kolejnym z ważnych pojęć w naszej książce będzie słowo komunikat. W naszym rozumieniu komunikat to treść odebrana i zrozumiana przez drugą stronę zgodnie z intencją mówiącego. Komunikat może być werbalny (słowa) i niewerbalny (np. grymas twarzy, westchnięcie, znaczące chrząknięcie, podniesiona brew, spięte usta, odwrócenie wzroku, przytulenie, poklepanie po ramieniu, podanie ręki na zgodę).
Analogicznie komunikacja jest wymianą komunikatów, które ich odbiorcy rozumieją zgodnie z intencją mówiącego. Własne interpretacje, osądy albo domysły, co mówiący miał na myśli, będą negatywnie wpływać na kontakt i zrozumienie między rozmówcami.
Zwróć uwagę, że w komunikacji chodzi przede wszystkim o właściwe zbudowanie komunikatu – tak, by odbiorca odebrał go poprawnie, czyli zgodnie z naszą intencją. Decydujące w komunikacji jest upewnienie się, co dokładnie nasz odbiorca zrozumiał z tego, co powiedzieliśmy. Jak to się robi? Najlepiej jest poprosić, aby rozmówca powtórzył własnymi słowami to, co od nas usłyszał. Uwaga, nie dajmy się zwieść! Nawet jeśli nasz rozmówca powtarza: „Rozumiem” i kiwa przy tym głową, to niekoniecznie jest to prawdą.
Kompromis i rozwiązanie
Jeszcze jednym istotnym dla nas pojęciem jest słowo kompromis, które w naszym przekonaniu oznacza osiągnięcie pozornej zgody – stanu niepożądanego. Brak satysfakcji z kompromisu wynika z tego, że obie osoby poszły na ustępstwa i mają w związku z tym poczucie straty.
Często mówimy, że kompromis jest zgniły, i dlatego my sami unikamy go jak ognia. Po prostu nie ma w nas zgody na akceptowanie stanu, który w żadnej ze stron nie budzi uczucia satysfakcji. Głęboko wierzymy, że w świecie, w którym żyjemy, zawsze można znaleźć rozwiązania dające obu stronom poczucie zwycięstwa (ang. win-win). Owszem, czasami trzeba go dłużej poszukać albo wyjść poza utarte schematy, ale da się to zrobić!
Przeciwieństwem kompromisu jest rozwiązanie, czyli coś, co obie osoby są w stanie przyjąć, zaakceptować i wdrożyć bez poczucia straty/ustępstwa, za to z satysfakcją, chęcią i zaangażowaniem.
W tej książce nie znajdziesz nigdzie słowa „kompromis”, ale będziemy cię zapraszać do aktywnego poszukiwania rozwiązań właśnie w powyższym rozumieniu.
Zaangażowanie
Pojęcie zaangażowania też wymaga doprecyzowania. W naszym ujęciu zaangażowanie to energia, z którą aktywnie poszukujemy rozwiązań dlatego, że chcemy (potrzebujemy, wybieramy), a nie dlatego, że musimy.
W zaangażowaniu interesuje nas tylko: „chcę”. Jeśli ktoś ma poczucie, że coś musi, to – w naszym rozumieniu – nie jest to już zaangażowanie, tylko poświęcenie, czyli coś zupełnie innego.
Rozróżnienie między „chcę” a „muszę” jest ogromnie istotne dla zrozumienia istoty zaangażowania. Dobrze oddaje to metafora, której użył w jednym ze swoich wystąpień polski psycholog, trener i mentor Jacek Walkiewicz. Mówił on mianowicie o jajecznicy z boczkiem, do której przygotowania kura się zaangażowała, a świnia poświęciła.
No dobrze. To teraz, po tych wszystkich wstępnych wyjaśnieniach i uwagach, możemy w końcu zasiąść „na kanapie” i trochę lepiej się poznać. Zastanowimy się też wspólnie, jak rozumiemy miłość, oraz spróbujemy uchwycić dynamikę długoletniego związku.
część I
Poznajmy się
lepiej
Miłość w 3D
Lubimy pić razem kawę. I może wydawać się to komuś dziwne, ale lubimy też sobie do kawy pofilozofować, wymienić obserwacje na temat świata, mocniej zgłębić nurtujące nas zagadnienia. Takie „rozkminki” są elementem budującym naszą więź, często się też nimi dzielimy.
Wielokrotnie w czasie trzydziestoletnich kawowych rozmów – trochę w związku z naszą aktywnością zawodową, a trochę na fali przeżyć i doświadczeń naszych albo któregoś z naszych dzieci – wracał temat budowania stałych związków, definiowania miłości i różnych stanów miłościopodobnych. Nic więc dziwnego, że na te tematy mamy już dość wyrobione zdanie. Ratowało nam to nieraz związkową skórę, o czym za chwilę opowiemy więcej. Poza tym lubimy mieć pewność, że oboje tak samo rozumiemy pewne pojęcia, których używamy.
Po trzydziestu latach bycia razem jesteśmy zgodni co do tego, że miłość to nie to samo, co zakochanie. Zakochanie jest stanem intensywnie emocjonalnym. Obserwujemy wtedy burzę hormonów, myślowe zauroczenie (słynne motyle w brzuchu), niesamowity optymizm. Człowiekowi zakochanemu przyszłość maluje się wyłącznie w jasnych barwach. Krótko mówiąc, chce się żyć, a właściwie latać. Mamy haj.
Często możesz usłyszeć, że miłość jest uczuciem. My jednak – między innymi właśnie z powodu intensywności uczucia zakochania, które „lekko upośledza” racjonalne spojrzenie na związek – wolimy patrzeć na miłość szerzej. Dla nas miłość jest nie tylkouczuciem (doświadczeniem) – gdyż samo emocjonalne doświadczanie miłości mogłoby się okazać niewystarczające – lecz takżedecyzją i działaniem. No bo zastanów się: Co z tego, że kochasz, jeśli nie decydujesz się na wspólne spędzanie czasu z tą osobą? Co z tego, że kochasz, jeśli w żaden sposób nie okazujesz tego na zewnątrz? Skąd ktokolwiek ma to wiedzieć? Jak dostrzec?
Wielokrotnie widzieliśmy, jak wiele życia do związku wnosi wzbogacenie spojrzenia na miłość o sprawczość i aktywność, czyli decyzję i działanie. Takie ujęcie tematu miłości pomaga wzrastać każdemu z małżonków osobno oraz wspólnie w parze.
Jak działa miłość w 3D? Otóż tak, że:
– Ja, Iza, wybieram bycie z moim mężem.
– A ja, Piotr, wybieram wspólne życie z Izą.
Dla każdego z nas jest to decyzja autonomiczna i wolna. Każde z nas niezależnie wybiera szacunek dla drugiej osoby, bliskość, dzielenie się smutkami i radościami, intymność, empatię, wsparcie, troskę i jeszcze kilka innych, równie cennych dla nas wartości.
Miał rację św. Augustyn, gdy pisał: „Raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę”. W naszym odczuciu pasuje to do miłości jak ulał. To oznacza, że w związku międzyludzkim są i będą zarówno chwile uniesienia, jak i dni pełne problemów, trosk czy wyzwań. Z góry wiadomo, że trzeba będzie czasem podejmować decyzje trudne i wymagające dojrzałości. Tak było i jest w naszym związku (choć z boku być może tego nie widać) i wiemy, że podobnie jest u wielu innych par. To normalne. Zwykłe. Codzienne. Życie – można powiedzieć.
