Sekretny język ciała. Ureguluj układ nerwowy, ulecz ciało i uwolnij umysł - Jennifer Mann, Karden Rabin - ebook

Sekretny język ciała. Ureguluj układ nerwowy, ulecz ciało i uwolnij umysł ebook

Jennifer Mann, Karden Rabin

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

TWÓJ NIEZBĘDNIK DO REGULACJI UKŁADU NERWOWEGO

Cierpisz z powodu stresu, stanów lękowych lub nieprzepracowanej traumy?

Twój układ nerwowy mógł utknąć w trybie przetrwania, wpływając na całe twoje życie. W obliczu długotrwałego stresu organizm przystosowuje się, by poradzić sobie z zagrożeniem. Gdy jednak ten stan utrzymuje się zbyt długo, może prowadzić do poważnych konsekwencji dla zdrowia i samopoczucia.

Dysregulacja układu nerwowego objawia się m.in. przewlekłym lękiem, wypaleniem, zmęczeniem, złością czy wycofaniem. Często towarzyszą jej natłok myśli, prokrastynacja, dysocjacja, nadmierna potrzeba zadowalania innych, a także ból fizyczny i inne niewyjaśnione dolegliwości.

Jennifer Mann i Karden Rabin, specjalistki w pracy z umysłem i ciałem, wskazują trzy kluczowe kroki prowadzące do regulacji układu nerwowego:

· poznanie języka i reakcji układu nerwowego w kontekście ciała i umysłu,

· przerwanie szkodliwych, powtarzających się schematów,

· przeprogramowanie ich w celu poprawy zdrowia i jakości życia.

Książka, łącząca wiedzę naukową, inspirujące studia przypadków oraz praktyczne ćwiczenia – poznawcze, somatyczne i stymulujące nerw błędny – pokazuje, jak wprowadzić realne i trwałe zmiany.

Odzyskaj spokój, energię i poczucie równowagi. Zacznij już dziś.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 316

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł ory­gi­nału: The Secret Lan­gu­age of the Body: Regu­late your nervous sys­tem, heal your body, free your mind

First publi­shed by Thor­sons 2024 Text © Jen­ni­fer Mann and Kar­den Rabin 2024 Copy­ri­ght © 2026 for the Polish edi­tion by Wydaw­nic­two Czarna Owca Copy­ri­ght © for the Polish trans­la­tion by Anna Opara trans­la­ted under licence from Har­per­Col­lins Publi­shers Ltd.

All rights rese­rved

Redak­torka ini­cju­jąca: Domi­nika Duda­rew-Osiecka Redak­cja: Kata­rzyna Nowa­kow­ska Korekta: Marta Tyczyń­ska-Lewicka, Beata Wój­cik Ilu­stra­cje ćwi­czeń: Julian Gower Dia­gramy: Liane Payne Pro­jekt okładki: Misha Hand­schu­ma­cher Adap­ta­cja okładki i stron tytu­ło­wych: Iza­bela Tempka Wer­sję elek­tro­niczną w sys­te­mie Zecer przy­go­to­wała Róża Rozaxa

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Niniej­szy plik jest objęty ochroną prawa autor­skiego i zabez­pie­czony zna­kiem wod­nym (water­mark). Uzy­skany dostęp upo­waż­nia wyłącz­nie do pry­wat­nego użytku. Roz­po­wszech­nia­nie cało­ści lub frag­mentu niniej­szej publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek postaci bez zgody wła­ści­ciela praw jest zabro­nione.

Wyda­nie pierw­sze War­szawa 2026 ISBN 978-83-8382-932-6

Dedykacja

Dla Gil­lian, moich małych kobie­tek i Saman­thy

– K.R.

Mojemu uko­cha­nemu Yia­nowi, naj­droż­szemu syn­kowi Leo oraz mojemu ukła­dowi ner­wo­wemu, dzięki któ­remu wiem, że nie jestem wadliwa, tylko odporna psy­chicz­nie

– J.M.

Wprowadzenie

Wpro­wa­dze­nie

Jeśli masz poczu­cie, że znaj­du­jesz się w sytu­acji bez wyj­ścia, możemy ci pomóc.

Wyzdro­wie­nie jest moż­liwe – nie jesteś przy­pad­kiem bez­na­dziej­nym.

Jen­ni­fer i Kar­den

Aby wpro­wa­dzić w życiu zmiany, potrzebna jest albo moty­wa­cja, albo despe­ra­cja. Cho­ciaż żywimy szczerą nadzieję, że kie­ruje tobą to pierw­sze, moż­liwe, że – tak jak nas i wiele innych osób – do pod­ję­cia tego kroku skła­nia cię despe­ra­cja. Być może cier­pisz z powodu stresu, sta­nów lęko­wych i nie­prze­pra­co­wa­nej traumy. Może towa­rzy­szy ci też poczu­cie bez­na­dziei, bo nie masz poję­cia, jak pora­dzić sobie z tymi dole­gli­wo­ściami, jak na nowo poczuć się bez­piecz­nie we wła­snym ciele i odzy­skać spo­kój umy­słu. Chcesz prze­cież żyć peł­nią życia, a nie tylko je prze­trwać. Jeśli trzy­masz w dłoni tę książkę, to bez wąt­pie­nia już znaj­du­jesz się na ścieżce pro­wa­dzą­cej do wyzdro­wie­nia. Mamy nadzieję, że czy­ta­jąc jej roz­działy we wła­snym tem­pie, odkry­jesz mądrość, która od dawna w tobie drze­mie, i dotrzesz do miej­sca, w któ­rym prze­sta­niesz ze sobą wal­czyć, a we wła­snym ciele poczu­jesz się jak w domu.

Pamię­taj, że masz w sobie nie­skoń­czoną moc uzdra­wia­nia, wro­dzoną siłę, świa­do­mość i intu­icję, które są o wiele potęż­niej­sze, niż myślisz. Ta książka jest zapro­sze­niem do obu­dze­nia ogrom­nego poten­cjału kry­ją­cego się w wewnętrz­nym dia­logu two­jego ciała, do bie­głego opa­no­wa­nia jego języka i wresz­cie do uzdro­wie­nia.

Być może czy­tasz ją, ponie­waż poszu­ku­jesz prak­tycz­nych i sku­tecz­nych narzę­dzi, aby wyle­czyć się z prze­wle­kłego stresu, sta­nów lęko­wych, pra­co­ho­li­zmu, depre­sji, uza­leż­nie­nia, zabu­rzeń odży­wia­nia, pro­kra­sty­na­cji, bólu lub sze­regu scho­rzeń zwią­za­nych ze stre­sem, takich jak: zespół jelita draż­li­wego (IBS), aler­gia, astma, cho­roby skórne, zespół chro­nicz­nego zmę­cze­nia, migreny, powi­ru­sowy zespół zmę­cze­nia i wiele innych dole­gli­wo­ści. Głę­boko w tobie tli się wiara, że jesteś w sta­nie samo­dziel­nie się wyle­czyć. Przed się­gnię­ciem po tę książkę zapewne zda­rzyło ci się prze­te­sto­wać te wszyst­kie metody: kon­sul­ta­cje lekar­skie, ćwi­cze­nia, diety, medy­cynę funk­cjo­nalną, suple­menty, jogę, olej CBD, masaż głę­bo­kich tka­nek i shiatsu, reiki, reflek­so­lo­gię, aku­punk­turę, sta­wia­nie baniek, gorące kąpiele, sau­no­wa­nie, aro­ma­te­ra­pię, kąpiele w dźwię­kach, peelingi solne, misy tybe­tań­skie, krysz­tały, ASMR, dźwięki binau­ralne, napary z rumianku, tera­pię kogni­tywno-beha­wio­ralną (CBT), ayahu­ascę, psychotera­pię i cały sze­reg ćwi­czeń odde­cho­wych. Cho­ciaż nie­które z nich przy­nio­sły pewną poprawę, to na­dal nie czu­jesz się tak, jak byś tego chciał(a) i nie żyjesz w spo­sób, któ­rego pra­gniesz. Dosko­nale rozu­miemy twoją sytu­ację, ponie­waż sami jej doświad­czy­li­śmy. Zestre­so­wani i cho­rzy tkwi­li­śmy w mar­twym punk­cie – nie­jed­no­krot­nie tra­cąc nadzieję – jed­nak towa­rzy­szyło nam też nie­słab­nące wewnętrzne prze­czu­cie, że musi ist­nieć jakieś wyj­ście z tej sytu­acji.

Uwaga, spoj­ler: możemy ci pomóc! Dzięki wielu nauczy­cie­lom, od któ­rych czer­pa­li­śmy wie­dzę, oraz wła­snym doświad­cze­niom docho­dze­nia do zdro­wia zna­leź­li­śmy roz­wią­za­nie naszych pro­ble­mów. Co wię­cej, ćwi­cze­nia ujęte w tej książce pomo­gły wyzdro­wieć tysiącom osób. Dzięki niej możemy pomóc rów­nież tobie. Jeśli znane są ci opi­sane powy­żej metody tera­pii, być może dopusz­czasz do sie­bie myśl, że źró­dłem two­ich pro­ble­mów może być układ ner­wowy. W końcu nie jest on tylko bier­nym ukła­dem prze­wo­dzą­cym w ciele, któ­remu służą masaże i her­bata z rumianku. To zadzi­wia­jąca i skom­pli­ko­wana sieć, która przez cały czas inter­pre­tuje, prze­twa­rza i zapa­mię­tuje nie­sa­mo­witą ilość szcze­gó­ło­wych infor­ma­cji. Koor­dy­nuje każdą funk­cję życiową, w tym – choć nie tylko – umoż­li­wia oddy­cha­nie, odpo­wiada za pracę serca, two­rzy doświad­cze­nie świa­do­mo­ści, a także pomaga nam zde­cy­do­wać, czy do salonu lepiej pasuje bukiet peonii, czy może jed­nak sło­necz­ni­ków.

Już wkrótce zabie­rzemy cię w podróż, pod­czas któ­rej nauczysz się słu­chać i „mówić” soma­tycz­nym, nie­wer­bal­nym, odwiecz­nym, pier­wot­nym, pięk­nym i cza­sami strasz­nym języ­kiem układu ner­wo­wego. Jeśli nie potra­fisz go usły­szeć ani – tym bar­dziej – się nim posłu­gi­wać, nie możesz na niego wpły­nąć, a to klu­czowy ele­ment ukła­danki, aby uzdro­wić wła­sny układ ner­wowy i zmie­nić swoje życie.

Aby lepiej to zro­zu­mieć, wyobraź sobie, że podró­żu­jesz po obcym kraju i chcesz uzy­skać od lokal­nych miesz­kań­ców infor­ma­cje na temat powsta­nia jakie­goś zabytku. Jak masz to zro­bić, skoro nie znasz miej­sco­wego języka? Byłoby to dość kar­ko­łomne. A teraz wyobraź sobie, że tym kra­jem jest twoje wła­sne ciało i że w rze­czy­wi­sto­ści nie chcesz poznać histo­rii powsta­nia zabytku, tylko zro­zu­mieć przy­czynę swo­jego lęku. Pyta­nie brzmi: jak, skoro nie znasz języka, któ­rym się ono z tobą poro­zu­miewa. Mimo przy­dat­nych obser­wa­cji, któ­rych być może udało ci się doko­nać w pro­ce­sie tera­peu­tycz­nym, lub zna­jo­mo­ści infor­ma­cji nauko­wych o funk­cjo­no­wa­niu osi pod­wzgó­rze–przy­sadka–nad­ner­cza (HPA) nie jesteś w sta­nie w pełni poznać przy­czyny swo­jego lęku, jeśli nie posłu­gu­jesz się języ­kiem układu ner­wo­wego.

Aby pojąć, dla­czego układ ner­wowy ma nad tobą tak dużą wła­dzę (i dla­czego ty – przy­naj­mniej na razie – masz nad nim tak nie­wielką), musisz poznać pod­sta­wową logikę i cel rzą­dzące tym ukła­dem z per­spek­tywy ewo­lu­cji i funk­cjo­nal­no­ści. Dla ilu­stra­cji posłu­żymy się przy­kła­dem nota­cji muzycz­nej. Zapi­sane w niej słowa i sym­bole nabie­rają zna­cze­nia tylko wtedy, jeśli wiesz, że zostały stwo­rzone do wyra­ża­nia dźwię­ków w celu kom­po­no­wa­nia muzyki. Bez zna­jo­mo­ści tego kon­tek­stu, mimo że je widzisz, nie mają one dla cie­bie naj­mniej­szego sensu. Ana­lo­gicz­nie zro­zu­mie­nie logiki i celu układu ner­wo­wego sprawi, że będzie ci łatwiej nauczyć się jego języka.

Ta książka powstała, aby w jak naj­bar­dziej prak­tyczny spo­sób nauczyć cię, jak regu­lo­wać układ ner­wowy, żeby samo­dziel­nie się wyle­czyć. Naj­waż­niej­sza metoda, którą opa­nu­jesz, nazywa się PPP, od pierw­szych liter słów pozna­wa­nie, prze­ry­wa­nie i prze­pro­gra­mo­wy­wa­nie. Jej zada­niem jest roz­wi­nię­cie wewnętrz­nej świa­do­mo­ści nie­zbęd­nej do pozna­nia języka układu ner­wo­wego w odnie­sie­niu do aspek­tów umy­słu, ciała i roz­woju czło­wieka; prze­rwa­nie szko­dli­wych i powta­rza­ją­cych się sche­ma­tów, z powodu któ­rych sto­isz w miej­scu; i prze­pro­gra­mo­wa­nie ich dzięki zdo­by­ciu bie­gło­ści w sekret­nym języku ciała. Sto­su­jąc tę metodę i wyko­nu­jąc ćwi­cze­nia umiesz­czone na końcu każ­dego roz­działu, z cza­sem nauczysz się, jak wyko­rzy­stać siłę układu ner­wo­wego do samo­uz­dro­wie­nia. Tak jak nauka nowego języka pozwala poru­szać się po obcym kraju, odkry­wa­jąc jego tajem­nice i bogac­two kul­tury, tak opa­no­wa­nie „sekret­nego” języka ciała umoż­liwi doko­na­nie podob­nych odkryć we wła­snym zaci­szu domo­wym – w umy­śle, ciele i róż­nych obsza­rach roz­woju czło­wieka. Zapo­zna­jąc się z poszcze­gól­nymi roz­dzia­łami, prze­ko­nasz się, że każde kolejne ćwi­cze­nie wynika z poprzed­niego. Zachę­camy cię do wyko­ny­wa­nia ich we wła­snym tem­pie i zwra­ca­nia uwagi na to, które z nich naj­bar­dziej ci odpo­wiada, i dosto­so­wu­jąc je do wła­snych potrzeb. Jed­nak zanim roz­pocz­niesz naukę tego nowego języka, chcemy pomóc ci zro­zu­mieć „obcy kraj”, któ­rym jest układ ner­wowy. Chcemy rów­nież wyja­śnić, skąd biorą się jego reak­cje oraz dla­czego posłu­gi­wa­nie się tym języ­kiem i korzy­sta­nie z metody PPP przy­nosi efekty.

Wobec tego zaczynamy!

Powo­dem, dla któ­rego masz układ ner­wowy, jest wspie­ra­nie orga­ni­zmu w fizjo­lo­gicz­nej adap­ta­cji umoż­li­wia­ją­cej prze­trwa­nie. Można więc powie­dzieć, że dzięki ukła­dowi ner­wo­wemu pozo­sta­jemy przy życiu. W binar­nym języku pro­gra­mo­wa­nia układu ner­wo­wego pod­sta­wowe pyta­nie brzmi: czy jestem bez­pieczny, czy grozi mi nie­bez­pie­czeń­stwo. To zagad­nie­nie oraz nad­rzędny cel zapew­nie­nia ci bez­pie­czeń­stwa i prze­trwa­nia zawsze mają pierw­szeń­stwo w każ­dym dzia­ła­niu układu ner­wo­wego – od regu­la­cji wła­ści­wej liczby hor­mo­nów po wybór part­nera życio­wego. Jeśli układ ner­wowy postrzega to, co się z tobą dzieje, jako zagro­że­nie (nawet jeśli tak nie jest), to uru­cha­mia prze­wi­dy­walny sze­reg czyn­no­ści wraz z całym wachla­rzem reak­cji (rów­nież stre­so­wych), które zostały w nas bio­lo­gicz­nie zako­do­wane na prze­strzeni milio­nów lat ewo­lu­cji. Choć dziś wiemy, że nie każdy stres jest szko­dliwy, i mogłoby się wyda­wać, że po milio­nach lat ewo­lu­cji ciało wykształci bar­dziej zniu­an­so­wane reak­cje niż tylko poczu­cie bez­pie­czeń­stwa lub zagro­że­nia, w prak­tyce układ ner­wowy na­dal potyka się o pewne kom­pli­ka­cje.

Jed­nym z takich pro­ble­mów jest to, że nasz układ ner­wowy nie jest odpo­wied­nio przy­sto­so­wany do radze­nia sobie ze współ­cze­snymi stre­so­rami. Zosta­li­śmy zapro­jek­to­wani tak, aby prze­żyć spo­tka­nie z lwami na afry­kań­skiej sawan­nie, a nie w miej­skiej dżun­gli i inter­ne­cie. Nasz układ ner­wowy uru­cha­mia dziś te same mecha­ni­zmy, które poma­gały naszym przod­kom ucie­kać przed roz­wście­czo­nym noso­roż­cem dwa­dzie­ścia pięć tysięcy lat temu, nawet jeśli cho­dzi tylko o spłatę zale­głego debetu na kar­cie. To rażące nie­do­pa­so­wa­nie do oko­licz­no­ści. Reak­cja orga­ni­zmu, która w prze­szło­ści zosta­łaby wyko­nana i zme­ta­bo­li­zo­wana w for­mie ratu­ją­cej życie ucieczki, dziś jest tłu­miona i pozo­staje w ciele, gdy sie­dzimy w fotelu biu­ro­wym, pła­cąc rachunki i odpo­wia­da­jąc na e-maile. Co gor­sza, skutki tego nie­do­pa­so­wa­nia są dodat­kowo potę­go­wane przez nie­usta­jącą lawinę współ­cze­snych stre­so­rów. Pod­czas gdy nasi przod­ko­wie mieli do czy­nie­nia z zagro­że­niami kilka razy w ciągu dnia lub tygo­dnia, my mie­rzymy się z nimi za każ­dym razem, gdy nasz wszech­obecny smart­fon wysyła powia­do­mie­nie o nowej wia­do­mo­ści, e-mailu czy szo­ku­ją­cym donie­sie­niu ze świata. Zasad­ni­czo więc układ ner­wowy współ­cze­snego czło­wieka korzy­sta z tech­no­lo­gii z ery kamie­nia łupa­nego, aby funk­cjo­no­wać w świe­cie zmie­nia­ją­cym się z pręd­ko­ścią świa­tła, co nie­uchron­nie pro­wa­dzi do nagro­ma­dze­nia stresu w ciele.

Następna kom­pli­ka­cja wynika z faktu, że reak­cjami słu­żą­cymi prze­trwa­niu kie­ruje auto­no­miczny układ ner­wowy (AUN), który – dopóki nie nauczysz się jego języka – jest zazwy­czaj nie­świa­domy, auto­ma­tyczny i znaj­duje się poza kon­trolą umy­słu. Jak zapewne udało ci się zauwa­żyć, za każ­dym razem, gdy coś wywoła u cie­bie nie­kon­tro­lo­waną reak­cję emo­cjo­nalną – nawet jeśli twój świa­domy umysł chce zacho­wać spo­kój – AUN go igno­ruje i powta­rza nega­tywny sche­mat, do któ­rego przy­wykł. Dla­tego też uży­wa­nie logiki, aby zmu­sić się do zacho­wa­nia spo­koju, i ocze­ki­wa­nie pozy­tyw­nego rezul­tatu bez zna­jo­mo­ści języka układu ner­wo­wego jest jak ocze­ki­wa­nie, że ktoś nie­zna­jący two­jego języka zro­zu­mie, co do niego mówisz!

Spo­kój odczuwa się w ciele, nie w umy­śle.

Trze­cia zawi­łość wynika z faktu, że zdol­ność układu ner­wo­wego do peł­nie­nia funk­cji ochron­nej jest uza­leż­niona od jego zapro­gra­mo­wa­nia, które powstaje w wyniku wcze­śniej­szych doświad­czeń. Cho­ciaż więk­szość z nas ma ogra­ni­czone wspo­mnie­nia z czasu sprzed pią­tych uro­dzin, nasze ciała gro­ma­dzą i prze­cho­wują doświad­cze­nia oraz emo­cje już od pierw­szych chwil życia. Aby zapew­nić nam prze­trwa­nie, układ ner­wowy zaczyna two­rzyć i zbie­rać infor­ma­cje już od szó­stego tygo­dnia życia pło­do­wego1. Tym­cza­sem część mózgu odpo­wie­dzialna za funk­cje poznaw­cze for­muje się u płodu na samym końcu. I cho­ciaż nowo­rodki przy­cho­dzą na świat z pry­mi­tywną korą mózgową, to w momen­cie naro­dzin ich układ ner­wowy roz­wija się i przy­sto­so­wuje do życia od wielu mie­sięcy. Wpływ na niego ma każdy mały i duży, pozy­tywny i nega­tywny, wewnętrzny i zewnętrzny bodziec. Aby pod­jąć decy­zję, mózg zdro­wej osoby łączy infor­ma­cje zebrane na pod­sta­wie wcze­śniej­szych doświad­czeń z bie­żą­cym kon­tek­stem. Jed­nak wie­lo­krotne nara­że­nie na stre­sory może zabu­rzyć ten układ, pro­wa­dząc do nie­sku­tecz­nego dzia­ła­nia. Z fizjo­lo­gicz­nego punktu widze­nia stałe nara­że­nie na stres powo­duje utratę synaps (punk­tów stycz­no­ści neu­ro­nów umoż­li­wia­ją­cych im komu­ni­ka­cję) w mózgu i wpływa na spo­sób roz­ga­łę­zia­nia się neu­ro­nów, skut­ku­jąc słabą łącz­no­ścią i emo­cjo­nal­nym roz­re­gu­lo­wa­niem2. Ludzki mózg, a zwłasz­cza kora przed­czo­łowa, roz­wija się aż do dwu­dzie­stego pią­tego roku życia. W tym cza­sie każdy wewnętrzny (bio­lo­giczny) i zewnętrzny (śro­do­wi­skowy) stre­sor oraz każde zda­rze­nie kształ­tuje spo­sób, w jaki układ ner­wowy pro­wa­dzi cię przez życie, podej­mu­jąc za cie­bie róż­nego rodzaju decy­zje.

Ponie­waż mózg tak długo się roz­wija, trau­ma­tyczne zda­rze­nia wywie­rają silny wpływ na pro­gra­mo­wa­nie układu ner­wo­wego. Mia­nem „traumy” okre­ślamy wyda­rze­nia życiowe, które układ ner­wowy uznaje za zbyt przy­tła­cza­jące, zbyt wcze­sne lub zbyt szyb­kie, aby pomyśl­nie ukoń­czyć reak­cję orga­ni­zmu na stres (czyli przej­ście peł­nego cyklu od zagro­że­nia do bez­pie­czeń­stwa). Trauma może też przy­brać postać zanie­dba­nia i może być postrze­gana w kate­go­riach nie­wy­star­cza­ją­cych, tzn. zbyt póź­nych i zbyt wol­nych zda­rzeń, w któ­rych układ ner­wowy nie otrzy­mał nale­ży­tego wspar­cia, nie doświad­czył zaspo­ko­je­nia swo­ich potrzeb ani nie został ure­gu­lo­wany przez osoby będące za to odpo­wie­dzialne (tj. rodzi­ców lub opie­ku­nów). Dobra wia­do­mość jest taka, że – cho­ciaż samego faktu zaist­nie­nia traumy nie da się cof­nąć – można prze­pro­gra­mo­wać jej wpływ na układ ner­wowy. Jak mówi Peter A. Levine, twórca tera­pii Soma­tic Expe­rien­cing: „Trauma jest czę­ścią życia. Nie musi jed­nak ozna­czać doży­wo­cia”.

Obo­jęt­nie, czy spo­tkała cię trauma czy też nie, zapewne roz­po­znasz poniż­sze doświad­cze­nia. Jeśli we wcze­snym dzie­ciń­stwie twoi opie­ku­no­wie krzy­czeli i ganili cię za płacz, mówiąc, że masz prze­stać, pod­czas gdy potrzeba ci było utu­le­nia i uko­je­nia, to jako osoba doro­sła możesz nie dys­po­no­wać pro­ce­sami samo­re­gu­la­cji, które poma­gają czuć się bez­piecz­nie i radzić sobie z trud­nymi emo­cjami w zdrowy spo­sób. W ich miej­sce układ ner­wowy akty­wuje mecha­nizm obronny (wię­cej o tym w dal­szej czę­ści książki), wyko­rzy­stu­jąc mocno prze­tarte szlaki neu­ro­nowe, powstałe w wyniku inten­syw­nego i czę­sto powta­rza­ją­cego się zacho­wa­nia, które polega na uni­ka­niu przy­tła­cza­ją­cych uczuć porzu­ce­nia i lęku. Być może tłu­misz emo­cje, uni­kasz ich odczu­wa­nia lub odci­nasz się od nich, ponie­waż twój mózg i ciało nie wie­dzą, jak się z nimi obcho­dzić. Z cza­sem uni­ka­nie i odci­na­nie się od emo­cji staje się głów­nym wino­wajcą wypa­le­nia, prze­wle­kłego stresu i cho­rób. Jeśli pod­czas publicz­nego wystą­pie­nia w cza­sach szkol­nych ktoś z two­ich rówie­śni­ków wyśmiał cię i upo­ko­rzył, układ ner­wowy zachowa to wspo­mnie­nie i prze­pro­gra­muje się tak, aby już zawsze łączyć wystą­pie­nia publiczne z nie­bez­pie­czeń­stwem. To wła­śnie wtedy jako osoba doro­sła, przy­go­to­wu­jąc się do wygło­sze­nia pre­zen­ta­cji w pracy, możesz doświad­czyć nie­po­koju, trud­no­ści z oddy­cha­niem, mdło­ści lub nad­mier­nej potli­wo­ści, ponie­waż układ ner­wowy trak­tuje zbli­ża­jące się wystą­pie­nie jak zagro­że­nie.

Za każ­dym razem, gdy układ ner­wowy iden­ty­fi­kuje zagro­że­nie – bez względu na to, czy jego przy­czyną jest zale­gły rachu­nek, wście­kły noso­ro­żec, grupa zło­śli­wych rówie­śni­ków czy nie­prze­pra­co­wana trauma – uru­cha­mia reak­cję stre­sową, aby je prze­trwać, na pod­sta­wie tego, czego nauczył się w latach roz­woju. Świa­doma część two­jego mózgu może nie pamię­tać tych wcze­snych doświad­czeń, ale twój układ ner­wowy pamięta je dosko­nale.

Twój układ ner­wowy pamięta zda­rze­nia, któ­rych ty możesz świa­do­mie nie pamię­tać.

Oprócz wspo­mnia­nych tu kom­pli­ka­cji, które utrud­niają pra­wi­dłowe funk­cjo­no­wa­nie układu ner­wo­wego, ist­nieją jesz­cze wyspe­cja­li­zo­wane mecha­ni­zmy i stra­te­gie obronne kształ­tu­jące się przez tysiące lat. Zostały zapro­jek­to­wane, aby nas chro­nić, ale cza­sami mogą być uży­wane w nie­wła­ściwy spo­sób. Na pewno znasz reak­cję walki lub ucieczki będącą odpo­wie­dzią orga­ni­zmu na kry­zys lub zagro­że­nie. W rze­czy­wi­sto­ści reak­cja na stres składa się z wielu czę­ści, w tym walki, ucieczki, zamro­że­nia, ule­gło­ści i przy­mi­la­nia się (wię­cej infor­ma­cji na ten temat będzie póź­niej). W praw­dzi­wym życiu te pier­wotne stra­te­gie słu­żące prze­trwa­niu są zazwy­czaj zama­sko­wane i wyra­żane poprzez sche­maty zacho­wań w postaci mecha­ni­zmów obron­nych. Te ostat­nie mogą być pomocne (adap­ta­cyjne) lub szko­dliwe (dezadap­ta­cyjne). Ważny jest rów­nież czas ich wystę­po­wa­nia i trwa­nia; mecha­ni­zmy adap­ta­cyjne mają za zada­nie ochronę ciała na krótką metę, ale gdy poja­wiają się wie­lo­krot­nie przez długi czas, mogą stać się dezadap­ta­cyjne i przy­no­sić skutki odwrotne do zamie­rzo­nych3.

Pomoc­nym mecha­ni­zmem adap­ta­cyj­nym jest zacho­wa­nie, które sku­tecz­nie roz­wią­zuje pro­blemy i pro­wa­dzi do dłu­go­trwa­łego obni­że­nia stresu, jak na przy­kład wyzna­cza­nie gra­nic lub dba­nie o wła­sne potrzeby, aby osią­gnąć lep­szą rów­no­wagę mię­dzy życiem pry­wat­nym a pracą. Ana­lo­gicz­nie szko­dliwe mecha­ni­zmy obronne mogą przy­no­sić krót­ko­trwałe wytchnie­nie, jed­nak na dłuż­szą metę są wysoce nie­efek­tywne – utrwa­lają pro­blem, któ­rego mają się pozbyć. Dzieje się tak na przy­kład wtedy, gdy ktoś zaspo­kaja potrzeby innych osób wła­snym kosz­tem, aby zni­we­lo­wać stres, co w kon­se­kwen­cji tak naprawdę pro­wa­dzi do jego nara­sta­nia. W tym kon­tek­ście prze­wle­kły stan lękowy nie jest zabu­rze­niem, lecz mecha­ni­zmem obron­nym układu ner­wo­wego, mają­cym pomóc mu spro­stać wyma­ga­niom prze­trwa­nia i domnie­ma­nym zagro­że­niom, z któ­rymi nie radzi sobie we wła­ściwy spo­sób. Z jego pomocą ciało pod­trzy­muje twoją czuj­ność i goto­wość do kon­fron­ta­cji z poten­cjal­nym nie­bez­pie­czeń­stwem na pod­sta­wie mapy daw­nych doświad­czeń lub zda­rzeń postrze­ga­nych jako wyzwa­la­cze. Tak naprawdę więc lęk jest wia­do­mo­ścią wysy­łaną przez ciało w języku, który już wkrótce poznasz.

Dzięki bada­niom psy­cho­lo­gicz­nym nad wię­zią emo­cjo­nalną mię­dzy dziec­kiem a jego opie­ku­nami oraz bada­niom nad trau­ma­tycz­nymi doświad­cze­niami z dzie­ciń­stwa wiemy, że dez­adap­ta­cyjne reak­cje obronne mogą mieć dłu­go­trwałe skutki dla zdro­wia psy­chicz­nego, fizycz­nego i emo­cjo­nal­nego, zwłasz­cza jeśli mają one miej­sce wie­lo­krot­nie na prze­strzeni wielu lat. Jeśli jed­nak sta­rasz wyle­czyć się z traumy, chcemy ci prze­ka­zać, że pora­dze­nie sobie z jej dłu­go­trwa­łymi skut­kami jest moż­liwe i że droga ta zaczyna się od układu ner­wo­wego.

Co więc to wszystko zna­czy?

Nie­za­leż­nie od tego, czy ciało wysyła ci wia­do­mo­ści o lęku, wypa­le­niu, cho­ro­bie czy trau­mie, na pierw­szy plan w opo­wie­ści o twoim ukła­dzie ner­wo­wym wysuwa się stres, ponie­waż jego nad­miar w ciele uru­cha­mia lawinę zabu­rzeń. Gdy stres się kumu­luje, orga­nizm zaczyna nie­ade­kwat­nie reago­wać na bodźce. Naukowcy nazy­wają taki stan obcią­że­niem allo­sta­tycz­nym, czyli sku­mu­lo­wa­niem skut­ków prze­wle­kłego stresu i zda­rzeń życio­wych, które odbi­jają się na ciele. Duże obcią­że­nie allo­sta­tyczne nad­we­ręża zdol­ność ciała do samo­re­gu­la­cji i powrotu do stanu rów­no­wagi. Na pozio­mie komór­ko­wym powo­duje to zmiany w pro­duk­cji ener­gii, odpor­no­ści, sygna­li­za­cji hor­mo­nal­nej i rege­ne­ra­cji komó­rek, a to wszystko wpływa na ogólny stan zdro­wia. Każde zabu­rze­nie rów­no­wagi w ukła­dzie ner­wo­wym może mieć roz­le­głe kon­se­kwen­cje, ponie­waż to wła­śnie on komu­ni­kuje się z każ­dym orga­nem, ukła­dem i funk­cją orga­ni­zmu, przez co odgrywa klu­czową rolę w regu­lo­wa­niu obcią­że­nia allo­sta­tycznego. Nie mając zdol­no­ści utrzy­ma­nia home­ostazy i rów­no­wagi, aby zapew­nić ciału opty­malne warunki, możesz doświad­czać upo­rczy­wych pro­ble­mów zdro­wot­nych. Wyko­nany w 2020 roku prze­gląd ponad dwu­stu pięć­dzie­się­ciu badań dopro­wa­dził naukow­ców do wnio­sku, że wyż­sze obcią­że­nie allo­sta­tyczne wiąże się z gor­szym sta­nem zdro­wot­nym4. Zro­zu­mie­nie współ­za­leż­no­ści mię­dzy stre­sem, ukła­dem ner­wo­wym i cia­łem pomoże ci roz­szy­fro­wać, dla­czego sto­so­wane przez cie­bie metody przy­nio­sły tylko czę­ściowe rezul­taty i dla­czego metoda PPP oraz ćwi­cze­nia zawarte w tej książce pomogą ci wyzdro­wieć.

Naj­pierw powstaje stres, dole­gli­wo­ści poja­wiają się póź­niej.

Pod­su­mujmy to, co zostało omó­wione do tej pory: układ ner­wowy stara się wytwo­rzyć w ciele poczu­cie bez­pie­czeń­stwa, ale z powodu kom­pli­ka­cji i nie­wła­ści­wych mecha­ni­zmów obron­nych utrud­nia­ją­cych mu dzia­ła­nie próby te czę­sto pro­wa­dzą do sta­nów lęko­wych i innych nie­pro­duk­tyw­nych reak­cji orga­ni­zmu. W rezul­ta­cie układ ner­wowy tylko napę­dza ów nie­pro­duk­tywny tryb dzia­ła­nia, dokła­da­jąc cegiełkę w postaci sku­mu­lo­wa­nego stresu i obcią­że­nia allo­sta­tycz­nego. To wyczer­pu­jące sprzę­że­nie zwrotne nazy­wamy para­dok­sem układu ner­wo­wego. Krótko mówiąc, dążąc do bez­pie­czeń­stwa, układ ner­wowy sam zapę­dza się w ślepy zaułek, a jego fak­tyczna zdol­ność do zapew­nie­nia ochrony i wspar­cia w regu­lo­wa­niu two­jego stanu zdro­wia słab­nie. Traci on zdol­ność do utrzy­ma­nia home­ostazy i płyn­nego prze­cho­dze­nia pomię­dzy sta­nami akty­wa­cji i odpo­czynku oraz zacho­wy­wa­nia fun­da­men­tal­nego dobro­stanu psy­chicz­nego i fizycz­nego. Gdy ciało działa w ten spo­sób przez długi czas, nazy­wamy to funk­cjo­no­wa­niem w try­bie prze­trwa­nia. Stop­niowo ten chro­niczny stan odbija się na zdro­wiu, zwięk­sza­jąc obcią­że­nie stre­sowe w róż­nych ukła­dach ciała i powo­du­jąc wzmo­żoną wraż­li­wość układu ner­wo­wego. Funk­cjo­no­wa­nie w try­bie prze­trwa­nia może być przy­czyną prze­wle­kłego bólu, zmę­cze­nia, zabu­rzeń snu i odży­wia­nia, zabu­rzeń poznaw­czych, zespołu jelita draż­li­wego, uza­leż­nień, kom­pul­sji i innych dole­gli­wo­ści5. Spe­cja­li­ści uży­wają róż­nych okre­śleń na to zja­wi­sko – np. sen­sy­ty­za­cja ośrod­kowa lub dys­au­to­no­mia – my jed­nak nazy­wamy to roz­re­gu­lo­wa­niem układu ner­wo­wego.

Reak­cje na stres zdro­wego i dobrze ure­gu­lo­wa­nego układu ner­wo­wego są odpo­wied­nio zrów­no­wa­żone i włą­czają się lub wyłą­czają na pod­sta­wie ade­kwat­nie postrze­ga­nego poziomu zagro­że­nia lub bez­pie­czeń­stwa. Gdy układ ner­wowy jest roz­re­gu­lo­wany, może to powo­do­wać wysy­ła­nie sprzecz­nych sygna­łów do róż­nych czę­ści ciała. Naj­waż­niej­sza róż­nica pomię­dzy ure­gu­lo­wa­nym a roz­re­gu­lo­wanym ukła­dem ner­wowym polega na tym, że ure­gu­lo­wany układ ner­wowy reaguje na kon­kretny bie­żący stre­sor, po czym wraca do stanu home­ostazy. Roz­re­gu­lo­wany układ ner­wowy z kolei reaguje na codzienne trud­no­ści na pod­sta­wie doświad­czo­nych wcze­śniej stre­sorów (obja­wia się to rów­nież nie­prze­pra­co­waną reak­cją na traumę) lub prze­wi­duje wystą­pie­nie stre­so­rów w przy­szło­ści i nie jest w sta­nie osią­gnąć rów­no­wagi nawet po tym, jak zagro­że­nie minie. Ciało dalej doświad­cza fizjo­lo­gicz­nych adap­ta­cji do postrze­ga­nych jako takie zagro­żeń, nawet jeśli w rze­czy­wi­sto­ści nie grozi mu żadne nie­bez­pie­czeń­stwo. Roz­re­gu­lo­wana akty­wa­cja reak­cji two­rzy stan fizjo­lo­gicz­nego zabu­rze­nia rów­no­wagi unie­moż­li­wia­jąc ciału opty­malne funk­cjo­no­wa­nie. Przy­czy­nia się to do odczu­cia stresu, lęku, przy­tło­cze­nia i ogól­nego dys­kom­fortu, ponie­waż układ ner­wowy nie jest w sta­nie zna­leźć rów­no­wagi.

Jeśli twój układ ner­wowy zabrnął w ślepy zaułek, to ty rów­nież się w nim znaj­du­jesz.

A zatem co dalej?

Dobra wia­do­mość jest taka, że wcale nie musisz pozo­stać w tym miej­scu już na zawsze. Co cie­kawe, wyj­ście z tego poło­że­nia pro­wa­dzi tą samą drogą, która cię tu dopro­wa­dziła: przez twój układ ner­wowy. Potrze­buje on tylko two­jej pomocy, aby prze­rwać błędne koło, w któ­rym utknął. Twoje ciało posiada nie­zwy­kłą zdol­ność adap­ta­cji i samo­le­cze­nia, którą nazy­wamy bio­pla­stycz­no­ścią. Być może znasz poję­cie neu­ro­pla­stycz­no­ści, defi­nio­wane jako „zdol­ność układu ner­wo­wego do zmiany dzia­ła­nia w odpo­wie­dzi na wewnętrzne lub zewnętrzne bodźce, poprzez zmianę jego struk­tury, funk­cji lub połą­czeń”6. Spro­wa­dza się ono do tego, że mózg potrafi się prze­or­ga­ni­zo­wać, two­rząc nowe połą­cze­nia i ścieżki ner­wowe w odpo­wie­dzi na powta­rza­jące się nowe doświad­cze­nia oraz infor­ma­cje. Wyobraź sobie, że roz­le­gła sieć połą­czeń w twoim mózgu jest jak gęsty las. Kiedy two­rzysz nową myśl i zdo­by­wasz nową umie­jęt­ność, wyzna­czasz w nim kolejną ścieżkę. Im czę­ściej powta­rzasz daną myśl lub umie­jęt­ność, tym bar­dziej uczęsz­czana i wyraźna staje się ta wła­śnie ścieżka, a dostęp do niej staje się łatwiej­szy. I na odwrót, jeśli zaprze­sta­niesz uży­wa­nia jakiejś ścieżki, zaro­śnie ona chasz­czami i zanik­nie. Ćwi­cze­nia tera­peu­tyczne, które znaj­dziesz w tej książce, zostały oparte na zasa­dzie neu­ro­pla­stycz­no­ści – i wyko­rzy­stują połą­cze­nie na linii umysł–ciało–czło­wiek – aby stwo­rzyć nowe ścieżki neu­ro­nalne, które utrwa­lają poczu­cie bez­pie­czeń­stwa, adap­ta­cyj­ność, odpor­ność psy­chiczną i swo­bodę. Z pomocą metody PPP nauczysz się sty­mu­lo­wać mózg w nowy, regu­lu­jący go spo­sób – poprzez pozna­wa­nie, prze­ry­wa­nie i prze­pro­gra­mo­wy­wa­nie – aby stwo­rzyć nową wewnętrzną mapę, tak aby twoje ciało prze­szło od stanu lęku i stresu do bez­pie­czeń­stwa i ela­stycz­no­ści.

Celem regu­la­cji układu ner­wo­wego jest prze­pro­gra­mo­wa­nie reak­cji słu­żą­cych prze­trwa­niu i dez­adap­ta­cyj­nych mecha­ni­zmów obron­nych oraz wyle­cze­nie nie­prze­pra­co­wa­nych ście­żek zwią­za­nych z traumą, które z cza­sem stały się sta­nami domyśl­nymi. Prze­pro­gra­mo­wa­nie czę­sto uczęsz­cza­nych i auto­ma­tycz­nych szla­ków powią­za­nych z lękiem, depre­sją i bólem obniża obcią­że­nie stre­sowe ciała. W tym momen­cie bio­pla­stycz­ność staje się nie­zwy­kle istotna dla zdro­wie­nia. Jeśli w ciele wystę­pują stany lękowe, depre­sja i ból, wywo­łu­jące cho­roby – a dzieje się tak, ponie­waż mózg i układ ner­wowy wpły­wają na układy odpor­no­ściowy, hor­mo­nalny i ser­cowo-naczy­niowy – to w ana­lo­giczny spo­sób ścieżki neu­ro­nalne pro­wa­dzące do uzdro­wie­nia mózgu i układu ner­wo­wego będą miały bez­po­średni wpływ na wszyst­kie układy w ciele oraz ogólny stan zdro­wia orga­ni­zmu. Pod­su­mo­wu­jąc, skutki prze­wle­kłego stresu w ciele można odwró­cić, prze­pro­gra­mo­wu­jąc mózg i regu­lu­jąc układ ner­wowy.

Uwaga doty­cząca genów i lecze­nia układu ner­wo­wego:

Jak wia­domo, wszy­scy dzie­dzi­czymy pewne cechy, które spra­wiają, że mamy pre­dys­po­zy­cje do okre­ślo­nych dole­gli­wo­ści, ale jed­no­cze­śnie chro­nią nas przed innymi scho­rze­niami. Cho­ciaż są one istotne, epi­ge­ne­tyka – nauka bada­jąca eks­pre­sję genów i to, co je uak­tyw­nia bądź spra­wia, że pozo­stają uśpione – poka­zuje, że wiele zależy od naszego stylu życia. Stres, aktyw­ność fizyczna, odży­wia­nie i inne czyn­niki mogą decy­do­wać o tym, czy geny pre­dys­po­nu­jące do okre­ślo­nych cho­rób lub zapew­nia­jące przed nimi ochronę zostaną uak­tyw­nione.

Przy­kła­dowo nie­któ­rzy z nas odzie­dzi­czyli geny powią­zane ze znacz­nie pod­wyż­szo­nym ryzy­kiem wystą­pie­nia raka. Jed­nak zdrowy tryb życia, zrów­no­wa­żona dieta, regu­larne ćwi­cze­nia, uni­ka­nie pale­nia, a przy tym praca nad traumą i stre­sem mogą zmniej­szyć praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia cho­roby7,8. I odwrot­nie, jeśli tryb życia danej osoby odbija się nega­tyw­nie na jej dobro­sta­nie, może to zwięk­szyć ryzyko wystą­pie­nia nowo­tworu.

Dla­tego świa­do­mość, że mamy ogromny wpływ na wła­sne zdro­wie, jest tak ważna. Pozna­nie języka, któ­rym posłu­guje się ciało, może pomóc ci wyle­czyć nie­za­go­jone rany, ure­gu­lo­wać układ ner­wowy, zmniej­szyć poziom stresu oraz podej­mo­wać świa­dome życiowe decy­zje, które popra­wiają dobro­stan i two­rzą śro­do­wi­sko, w któ­rym możesz świet­nie się roz­wi­jać.

Być może pamię­tasz powie­dze­nie, że geny ładują broń, śro­do­wi­sko pociąga za spust. Cho­ciaż geny są istotne, to nie deter­mi­nują two­jego losu, a – w połą­cze­niu z innymi inter­wen­cjami w ramach zdro­wego stylu życia – regu­la­cja układu ner­wo­wego jest sku­teczną drogą do osią­gnię­cia opty­mal­nego zdro­wia i dobro­stanu.

Możesz w to wie­rzyć lub nie, ale naj­od­po­wied­niej­szą osobą zdolną do prze­pro­wa­dze­nia tej zmiany jesteś ty. Twój pro­ces zdro­wie­nia roz­pocz­nie się wtedy, gdy uświa­do­misz sobie połą­cze­nie pomię­dzy umy­słem, cia­łem i wszel­kimi aspek­tami roz­woju czło­wieka. Bodaj naj­bar­dziej rewo­lu­cyjną cechą regu­la­cji układu ner­wo­wego jest to, że sama w sobie sta­nowi akt samozdro­wie­nia. Zasta­nów się, czy to nie dziwne, że gdy tylko coś jest z nami nie tak, to mimo że cho­dzi o nasz wła­sny umysł i ciało, auto­ma­tycz­nie zrze­kamy się naszej spraw­czo­ści i szu­kamy kogoś, kto nas ule­czy. W nie­któ­rych przy­pad­kach jest to oczy­wi­ście wła­ściwe, na przy­kład chcąc zaszyć ranę, odda­jemy się w ręce chi­rurga. Jed­nak zało­że­nie, że do wyzdro­wie­nia potrze­bu­jemy osoby trze­ciej, zna­cząco osła­bia naszą pod­mio­to­wość i jest sprzeczne z dzia­ła­niem nie­któ­rych metod tera­pii. Wszy­scy uzdro­wi­ciele tak naprawdę tylko wspo­ma­gają zdol­ność pacjenta do wyle­cze­nia samego sie­bie. Ow­szem, wpraw­dzie chi­rurg zaszywa ranę, ale to wro­dzona zdol­ność pacjenta do samozdro­wie­nia pro­du­kuje nowe krwinki i naskó­rek, aby odbu­do­wać znisz­czone tkanki. I mimo że tera­peuta pomaga nam zoba­czyć rze­czy w nowym świe­tle albo odkryć główne źró­dło tar­ga­ją­cych nami emo­cji, to jed­nak ty musisz wyko­nać rze­czywistą pracę, aby prze­zwy­cię­żyć dole­gli­wo­ści lub doko­nać innych wybo­rów i zmie­nić swoją per­spek­tywę postrze­ga­nia pro­blemu.

Głę­boko wie­rzymy, że masz w sobie wszystko, czego potrze­bu­jesz, aby się uzdro­wić. Naszym zada­niem jest poka­zać ci, jak uwol­nić tę siłę poprzez posłu­gi­wa­nie się języ­kiem układu ner­wo­wego i wspie­ra­nie nie­zrów­na­nej zdol­no­ści ciała do samo­le­cze­nia. Czy­ta­jąc wszyst­kie trzy czę­ści tej książki (ciało, umysł, czło­wiek), sto­su­jąc metody PPP (pozna­wa­nie, prze­ry­wa­nie, prze­pro­gra­mo­wy­wa­nie) i wyko­nu­jąc ćwi­cze­nia umiesz­czone na końcu każ­dego roz­działu, odkry­jesz tajem­nice swo­jego ciała i stop­niowo zamie­nisz stres i poczu­cie sta­gna­cji na stan roz­kwitu. Ta książka da ci wspar­cie, któ­rego potrze­bu­jesz, aby zacząć posłu­gi­wać się języ­kiem układu ner­wo­wego. To nie ona cię ule­czy – zro­bisz to ty sam(a).

Jak czę­sto powta­rza Jen­ni­fer:

Masz w sobie wszystko, czego potrze­bu­jesz, aby się uzdro­wić.

Zanim zaczniemy naukę, pod­su­mujmy dotych­cza­sowe infor­ma­cje:

Masz wra­że­nie, że tkwisz w sytu­acji bez wyj­ścia, ponie­waż nie znasz jesz­cze języka, jakim posłu­guje się twoje ciało – języka układu ner­wo­wego.Układ ner­wowy ma jedno zada­nie: utrzy­mać cię przy życiu.Jego sku­tecz­ność w wyko­ny­wa­niu tego zada­nia jest zależna od algo­ryt­mów powsta­łych na dro­dze ewo­lu­cji, które nie nadą­żają za cza­sami i zostały zapro­gra­mo­wane na pod­sta­wie two­jej prze­szło­ści. Dla­tego wpraw­dzie utrzy­mują cię przy życiu, ale nie poma­gają ci się roz­wi­jać, tylko spra­wiają, że jesteś w try­bie prze­trwa­nia.Funk­cjo­no­wa­nie w try­bie prze­trwa­nia i nie­prze­pra­co­wane traumy powo­dują prze­wle­kły stres i stany lękowe, two­rząc ide­alne warunki do roz­re­gu­lo­wa­nia układu ner­wo­wego oraz powsta­wa­nia cho­rób.Wpływ traumy na układ ner­wowy można prze­pro­gra­mo­wać.To, co wydaje ci się, że dzieje się w umy­śle, w rze­czy­wi­sto­ści dzieje się w ciele.Aby zna­leźć wyj­ście z tej sytu­acji, należy wró­cić do początku: roz­re­gu­lo­wany układ ner­wowy powo­duje cho­robę, a ure­gu­lo­wany układ ner­wowy ją leczy.

A naj­od­po­wied­niej­szą osobą, która jest w sta­nie cię uzdro­wić, jesteś TY.

Przewodnik po książce

Prze­wod­nik po książce

Czyli jak korzy­stać z instruk­cji samo­uz­dro­wie­nia.

Uzdro­wi­ciel nie jest kimś, do kogo przy­cho­dzi się po uzdro­wie­nie. Uzdro­wi­ciel to ktoś, kto akty­wuje w tobie twoją wła­sną umie­jęt­ność samoz­dro­wie­nia.

Ano­nim

Nowy paradygmat

Przez tysiące lat ludzie nie mieli poję­cia, dla­czego cho­rują. Na temat moż­li­wych przy­czyn powstały nie­zli­czone teo­rie, od mia­zma­tów (szko­dli­wych wyzie­wów) po złe duchy. Nie są one tak dzi­waczne, jak mogłoby się nam dzi­siaj wyda­wać – był to logiczny tok myśle­nia ludzi, któ­rzy usi­ło­wali wyja­śnić genezę cho­rób, nie mając żad­nej wie­dzy na temat mikro­or­ga­ni­zmów. Zaob­ser­wo­wali oni na przy­kład, że kon­takt z ple­śnie­ją­cym jedze­niem, odpa­dami lub ludz­kimi szcząt­kami skut­ko­wał zacho­ro­wa­niem, a stam­tąd już cał­kiem bli­sko do zało­że­nia, że przy­czyną jest „coś złego w powie­trzu”. Aż któ­re­goś dnia garstka pio­nier­skich naukow­ców (a zara­zem here­ty­ków) uzbro­jona w nowa­tor­skie narzę­dzia do gro­ma­dze­nia infor­ma­cji, takie jak np. mikro­skop, wysu­nęła nową teo­rię: cho­roby są wywo­ły­wane przez drobne, nie­wi­dzialne dla ludz­kiego oka stwo­rzonka zwane zaraz­kami, które są prze­no­szone z jed­nego czło­wieka na dru­giego. Co za tym idzie, roz­wią­za­niem było prze­rwa­nie tej trans­mi­sji za pomocą higieny i ste­ry­li­za­cji. Zasto­so­wa­nie teo­rii o zaraz­kach i powszech­nej higieny było – i wciąż jest – naj­waż­niej­szym doko­na­niem medy­cyny w uśmie­rza­niu ludz­kiego cier­pie­nia.

Pomimo tego rewo­lu­cyj­nego odkry­cia i coraz więk­szych postę­pów współ­cze­snej medy­cyny liczba cho­rób takich jak: stany lękowe, depre­sja, prze­wle­kły ból, zespół jelita draż­li­wego, fibro­mial­gia, zespół chro­nicz­nego zmę­cze­nia, cho­roby meta­bo­liczne, nowo­twory, cho­roby serca i wiele innych, wciąż wzra­sta w zastra­sza­ją­cym tem­pie. Współ­cze­sna medy­cyna nie radzi sobie ze sku­tecz­nym lecze­niem tych dole­gli­wo­ści, ponie­waż ich przy­czyną nie są bak­te­rie czy wirusy – a więc nie pasują one do poprzed­niego para­dyg­matu.

Na szczę­ście obec­nie sto­imy u progu podob­nej rewo­lu­cji w lecze­niu i łago­dze­niu ludz­kiego cier­pie­nia. Nowe poko­le­nie pio­nier­skich leka­rzy, naukow­ców, bada­czy i tera­peu­tów spe­cja­li­zu­ją­cych się w trau­mie, neu­ro­lo­gii, fizjo­lo­gii i zdro­wiu publicz­nym (dzi­siej­szych here­ty­ków), uzbro­jo­nych w nowe narzę­dzia takie jak funk­cjo­nalny rezo­nans magne­tyczny i wiel­kie zbiory danych, wysu­nęło nową teo­rię: cho­roby te są wyni­kiem adap­ta­cji fizjo­lo­gicz­nych, które mają swój począ­tek w ukła­dzie ner­wo­wym roz­re­gu­lo­wa­nym przez prze­wle­kły stres, trau­ma­tyczne doświad­cze­nia z dzie­ciń­stwa i inne formy traum. Dla­tego też spo­so­bem na ich wyle­cze­nie są roz­wią­za­nia sku­pione na dzia­ła­niach, które napra­wią i ure­gu­lują układ ner­wowy oraz odbu­dują jego odpor­ność. Po napra­wie­niu, ure­gu­lo­wa­niu i odbu­do­wa­niu będzie mógł on znów objąć swoją natu­ralną rolę koor­dy­na­tora wszyst­kich narzą­dów i ukła­dów ciała oraz funk­cję utrzy­my­wa­nia orga­ni­zmu w zdro­wiu i wital­no­ści.

Wybie­ra­jąc tę książkę, decy­du­jesz się wziąć udział w tej rewo­lu­cji, i cie­szy nas fakt, że doświad­czysz jej trans­for­ma­cyj­nych korzy­ści dla zdro­wia i życia. Przed tobą kom­pletny pod­ręcz­nik regu­la­cji układu ner­wo­wego i samoz­dro­wie­nia. Mamy nadzieję, że będziesz z niego czę­sto korzy­stać i weź­miesz dla sie­bie całą zawartą w nim mądrość doty­czącą zdro­wie­nia. Poni­żej pokrótce przed­sta­wiamy, jak nauczysz się sobie poma­gać za sprawą tej książki, sto­su­jąc nowy para­dyg­mat układu ner­wo­wego.

Metoda PPP

Aby się wyle­czyć, musisz poznać sekretny język ciała, dzięki któ­remu wyre­gu­lu­jesz swój układ ner­wowy i dopro­wa­dzisz do trwa­łej prze­miany. Jed­nak układ ner­wowy jest z natury zapro­jek­to­wany tak, aby powta­rzać te same reak­cje na te same bodźce, które za każ­dym razem, przez całe twoje życie, zapew­niały ci prze­trwa­nie. Dla­tego gdy pró­bu­jemy go regu­lo­wać, układ ner­wowy opiera się zmia­nom. Czer­piąc z wielu lat badań pro­wa­dzo­nych nad neu­ro­pla­stycz­no­ścią, psy­cho­lo­gią, traumą, beha­wio­ry­zmem, for­mo­wa­niem nawy­ków oraz z naszych wła­snych prak­tyk tera­peu­tycz­nych i oso­bi­stych doświad­czeń w lecze­niu chro­nicz­nych cho­rób, usta­li­li­śmy, że do wpro­wa­dze­nia celo­wych, dłu­go­trwa­łych zmian w ukła­dzie ner­wowym nie­zbędne są trzy ele­menty: pozna­nie, prze­rwa­nie i prze­pro­gra­mo­wa­nie (PPP). Pozna­nie polega na roz­po­zna­niu i zro­zu­mie­niu powta­rza­ją­cych się reak­cji układu ner­wo­wego, prze­rwa­nie to zatrzy­ma­nie reak­cji w momen­cie jej wystą­pie­nia, zaś prze­pro­gra­mo­wa­nie ozna­cza wdro­że­nie nowej reak­cji w miej­sce sta­rej. Każdy roz­dział książki ma na celu naucze­nie cię zestawu tech­nik, dzięki któ­rym będziesz w sta­nie zasto­so­wać te trzy kroki do róż­nych aspek­tów swo­jego układu ner­wo­wego.

W prak­tyce metoda PPP wygląda tak:

1. Zauwa­żam roz­re­gu­lo­wa­nie z powodu objawu (np. nega­tywny dia­log wewnętrzny, nie­po­kój, napię­cie fizyczne, nie­wy­tłu­ma­czalne zmę­cze­nie).

2. Korzy­stam z tech­niki pozna­nia, na przy­kład obser­wo­wa­nia lub obja­śnia­nia, aby wsłu­chać się w język mojego ciała i zyskać lep­szy wgląd w to, czego doświad­czam, i co spo­wo­do­wało roz­re­gu­lo­wa­nie.

3. Korzy­stam z tech­niki prze­rwa­nia, na przy­kład prze­łą­cza­nia lub mody­fi­ko­wa­nia, aby zatrzy­mać i ukoić roz­re­gu­lo­wa­nie.

4. Korzy­stam z tech­niki prze­pro­gra­mo­wa­nia, na przy­kład two­rze­nia dystansu czy two­rze­nia więzi, aby utrwa­lić nową, ure­gu­lo­waną odpo­wiedź na wyzwa­lacz.

Nie ist­nieją dwa takie same układy ner­wowe, dla­tego pod­czas nauki nowych tech­nik zachę­camy cię do eks­pe­ry­men­to­wa­nia i spraw­dza­nia, jak na nie reagu­jesz. Nie­które z nich zadzia­łają od razu, inne mogą wyma­gać sze­regu prób. Nie musisz dopro­wa­dzić jed­nej tech­niki do dosko­na­ło­ści, zanim przej­dziesz do następ­nej. Pró­buj i słu­chaj swo­jej intu­icji – w końcu to twoja droga do uzdro­wie­nia. Metoda PPP nie jest pro­to­ko­łem, któ­rego trzeba prze­strze­gać co do joty – jest to naj­prost­szy i naj­bar­dziej pod­sta­wowy fun­da­ment, na któ­rym zbu­du­jesz wła­sną prak­tykę regu­la­cji układu ner­wo­wego.

Wska­zówki doty­czące metody PPP:

1. Zgod­nie z zasa­dami neu­ro­pla­stycz­no­ści im bar­dziej regu­lar­nie coś robisz, tym szyb­ciej zmie­nia się twój mózg, a ty zdo­by­wasz nowe umie­jęt­no­ści. Dla­tego zale­camy jak naj­częst­sze ćwi­cze­nie tech­nik PPP i włą­cze­nie ich do codzien­nej rutyny, tak aby stały się czę­ścią uzdra­wia­ją­cego trybu życia. Czę­sto powta­rzamy, że nie cho­dzi tu o to wygo­spo­da­ro­wy­wa­nie czasu na ćwi­cze­nia, ale o życie w taki spo­sób, żeby narzę­dzia tera­peu­tyczne stały się czę­ścią codzien­no­ści.

2. To powie­dziaw­szy, uczu­lamy cię rów­nież, żeby nie prze­do­brzyć – pre­sja i per­fek­cjo­nizm utrud­niają naukę i ogra­ni­czają neu­ro­pla­stycz­ność. Świa­do­mość, jak ważna dla uzdro­wie­nia jest ta praca, oraz moty­wa­cja do ćwi­czeń dzia­łają lepiej niż poczu­cie pil­no­ści i przy­mu­sza­nie się. W miarę wyko­ny­wa­nia tej prak­tyki prze­ko­nasz się, że per­fek­cjo­nizm i pre­sja są wia­do­mo­ściami wysy­ła­nymi przez twoje ciało w języku układu ner­wo­wego, a gdy je zro­zu­miesz, będziesz w sta­nie zmie­nić te sche­maty.

3. Naj­lep­szym cza­sem na ćwi­cze­nie jest reak­cja na objaw taki jak lęk, stres, samo­kry­tyka, zwąt­pie­nie we wła­sne siły, ból, pro­kra­sty­na­cja lub depre­sja.

Umysł, ciało, człowiek

Książka ta jest podzie­lona na trzy czę­ści odpo­wia­da­jące trzem sfe­rom układu ner­wo­wego. Aby móc go ure­gu­lo­wać, musisz roz­wi­nąć w sobie świa­do­mość każ­dej z nich. Nazy­wamy je umy­słem, cia­łem i sferą roz­woju czło­wieka. Każda z tych czę­ści książki jest dodat­kowo podzie­lona na trzy roz­działy, z któ­rych każdy zawiera szcze­gó­łowe infor­ma­cje na temat tego, jak sto­so­wać metodę PPP w kon­tek­ście danej sfery. W czę­ści poświę­co­nej umy­słowi odkry­jesz poznaw­czą i nar­ra­cyjną sferę układu ner­wo­wego. W czę­ści o ciele dowiesz się wię­cej o ucie­le­śnio­nym aspek­cie układu ner­wo­wego słu­żą­cym prze­trwa­niu. Nato­miast w czę­ści o czło­wieku znaj­dziesz infor­ma­cje o wcze­snej fazie roz­woju i rela­cyj­nej sfe­rze układu ner­wo­wego. Każda z nich posłu­guje się innym dia­lek­tem języka ciała i ma ogromny wpływ na stan układu ner­wo­wego. Ucząc się, jak ich słu­chać i jak się z nimi komu­ni­ko­wać, nie tylko zdo­bę­dziesz umie­jęt­ność kom­plek­so­wej samo­re­gu­la­cji, ale także dogłęb­nie poznasz sie­bie.

Jak korzystać z tej książki

Naj­le­piej, jeśli będziesz z niej korzy­stać w spo­sób, który naj­bar­dziej odpo­wiada two­jemu sty­lowi ucze­nia się. Każdy roz­dział składa się z dwóch czę­ści: teo­rii i prak­tyki. Możesz więc naj­pierw zapo­znać się z opo­wie­ściami naszych klien­tów i z tym, co ma do powie­dze­nia nauka, aby potem oddać się ćwi­cze­niom, zgod­nie z porząd­kiem chro­no­lo­gicz­nym. Ale możesz też pomi­nąć część naukową i przejść pro­sto do prak­tyki. Jeśli jedna część prze­ma­wia do cie­bie bar­dziej niż druga, możesz śmiało się w niej zagłę­bić. Oso­bi­ście uwa­żamy, że naj­lep­sze efekty daje połą­cze­nie wie­dzy z jej zasto­so­wa­niem oraz dogłębna zna­jo­mość wszyst­kich trzech sfer (umy­słu, ciała i roz­woju czło­wieka). Ta książka to instruk­cja obsługi układu ner­wo­wego – korzy­staj z niej tak, aby to tobie było naj­le­piej.

W jaki sposób ta książka może stanowić uzupełnienie innych form terapii

Mamy nadzieję, że nasza książka sta­nie się zaufa­nym prze­wod­ni­kiem na two­jej oso­bi­stej dro­dze do wyzdro­wie­nia. Sekretny język ciała jest uni­wer­salny, a tech­nika PPP jest pod­sta­wo­wym narzę­dziem, które może współ­dzia­łać z innymi meto­dami tera­pii, z któ­rych korzy­stasz, jak rów­nież wzmac­niać ich efekty. Jeśli anga­żu­jesz się w jaki­kol­wiek rodzaj współ­pracy z tera­peutą, to dzięki naszej książce wynie­siesz z niej jesz­cze wię­cej oraz przej­miesz kon­trolę nad wła­snym zdro­wie­niem pomię­dzy waszymi sesjami. Jeśli znaj­du­jesz się pod opieką lekar­ską i przyj­mu­jesz leki, ten porad­nik wspo­może twój układ ner­wowy, tak aby mógł czer­pać jak naj­więk­sze korzy­ści ze wspar­cia medycz­nego. Jeśli zaś jesteś fanem medy­cyny alter­na­tyw­nej lub zio­ło­lecz­nic­twa, dzięki książce sta­niesz się aktyw­nym part­ne­rem w lecze­niu, jakiemu sprzy­jają te uzu­peł­nia­jące się prak­tyki. Innymi słowy, wszystko, czego się z niej nauczysz, będzie peł­nić funk­cję kata­li­za­tora dla pozo­sta­łych dzia­łań, które podej­mu­jesz w ramach pro­cesu zdro­wie­nia. W niektó­rych przy­pad­kach prze­ko­nasz się, że to, co osią­gniesz wsku­tek lecze­nia układu ner­wo­wego, sprawi, że pozo­stałe formy lecze­nia prze­staną być potrzebne.

Ostatnia uwaga, zanim zaczniesz

Zdro­wie­nie jest zawsze aktem komu­ni­ka­cji. Ozna­cza to, że pierw­szym kro­kiem jest wyra­że­nie potrzeby pomocy, a dru­gim – zapew­nie­nie nie­zbęd­nego wspar­cia lub reme­dium w odpo­wie­dzi na tę potrzebę. Pro­ces ten nie polega tylko na roz­po­zna­niu i pozby­ciu się pro­blemu, ale także na zobo­wią­za­niu do stwo­rze­nia pogłę­bio­nej więzi z cia­łem, zro­zu­mie­nia układu ner­wo­wego i poszu­ka­nia satys­fak­cjo­nu­ją­cego roz­wią­za­nia. Mówiąc pro­ściej, pod­wyż­szona tem­pe­ra­tura to wia­do­mość mówiąca: „Mam infek­cję”, a uważny uzdro­wi­ciel jest w sta­nie ją wyle­czyć. Krwa­wie­nie sygna­li­zuje: „Mam ranę”, a wykwa­li­fi­ko­wany chi­rurg jest w sta­nie ją zaszyć. Objawy takie jak lęk, depre­sja czy zespół jelita draż­li­wego infor­mują, że jakaś potrzeba nie jest zaspo­ko­jona i że konieczna jest pomoc. Nauka języka ciała pozwoli ci zro­zu­mieć wia­do­mo­ści prze­ka­zy­wane przez takie wła­śnie objawy i zapew­nić im to, czego potrze­bują. Tę nową formę komu­ni­ka­cji opa­nu­jesz dzięki naszej książce. Poniż­sze ilu­stra­cje ujaw­niają, jakie komu­ni­katy fak­tycz­nie wysyła twoje ciało oraz jak może wyglą­dać samo­le­cze­nie, gdy już je zro­zu­miesz. My jeste­śmy tylko prze­wod­ni­kami; to ty będziesz odkry­wać swój układ ner­wowy, two­rząc wła­sny para­dyg­mat lecze­nia.

Zanim poznamy język ciała, zazwy­czaj zauwa­żamy jedy­nie naj­bar­dziej dokucz­liwe i nie­po­ko­jące objawy oraz przy­pi­sane im dia­gnozy.

Po naby­ciu świa­do­mo­ści języka ciała będziesz w sta­nie odczy­ty­wać fak­tyczne wia­do­mo­ści wysy­łane przez ciało i sub­telne infor­ma­cje kry­jące się za obja­wami.

Po osią­gnię­ciu bie­gło­ści w tym języku i naby­ciu umie­jęt­no­ści obu­stron­nej komu­ni­ka­cji z cia­łem będziesz w sta­nie ule­czyć swój układ ner­wowy, odpo­wia­da­jąc na jego potrzeby.

Ta książka cię nie ule­czy – zro­bisz to ty sam(a).

Część I. Umysł

Część I

Umysł

Dopóki nie uświa­do­misz sobie nie­świa­do­mego, będzie ono kie­ro­wało twoim życiem, a ty nazwiesz to prze­zna­cze­niem.

Carl Gustav Jung

Usły­sze­nie języka ciała byłoby nie­moż­liwe bez umy­słu. Korzy­sta­jąc z niego, możesz nauczyć się, jak ure­gu­lo­wać układ ner­wowy, uzdro­wić sie­bie i zmie­nić swoje życie.

Umysł to nie tylko myśli. To miej­sce, w któ­rym rodzi się samo­świa­do­mość i gdzie zauwa­żamy, inter­pre­tu­jemy i roz­szy­fro­wu­jemy sygnały wysy­łane przez ciało.

W tej czę­ści książki nauczysz się roz­ma­wiać z cia­łem za pośred­nic­twem układu ner­wo­wego oraz inter­pre­to­wać swoje dozna­nia cie­le­sne i emo­cje.

Dowiesz się, jak wpro­wa­dzić zmiany w kon­wer­sa­cji toczą­cej się mię­dzy twoim umy­słem a cia­łem, aby odkryć, co tak naprawdę kryje się za tym, że tkwisz w mar­twym punk­cie. Dowiesz się rów­nież, jak się z niego wydo­stać.

Twoja podróż do zro­zu­mie­nia sekret­nego języka ciała zaczyna się od umy­słu.

W tej czę­ści zapo­znasz się także z odpo­wia­da­ją­cymi mu tech­ni­kami metody PPP:

Obserwowanie

Tech­nika pozna­wa­nia, która uczy umysł słu­chać języka ciała, aby dowie­dzieć się wię­cej o jego wewnętrz­nych mecha­ni­zmach na potrzeby pro­cesu samo­uz­dra­wia­nia.

Przełączanie

Tech­nika prze­ry­wa­nia, która uczy umysł wyko­rzy­sty­wać układ soma­to­sen­so­ryczny do sta­bi­li­zo­wa­nia układu ner­wo­wego i pogłę­bia­nia umie­jęt­no­ści jego słu­cha­nia.

Tworzenie dystansu

Tech­nika prze­pro­gra­mo­wy­wa­nia, która uczy umysł pozy­ski­wa­nia dostępu do jego naj­bar­dziej trans­for­ma­cyj­nego trybu i motoru zmian – JA obser­wu­ją­cego – aby pozwo­lić ci po raz pierw­szy nawią­zać regu­lu­jący dia­log z ukła­dem ner­wo­wym za pomocą języka ciała.

Rozdział 1: Poznawanie. Obserwowanie

Roz­dział 1: Pozna­wa­nie

Obser­wo­wa­nie

komu­ni­ka­tów układu ner­wo­wego za pomocą języka umy­słu

Niczego w życiu nie należy się bać, trzeba to tylko rozu­mieć. Teraz nad­szedł czas, aby zrozu­mieć wię­cej, aby­śmy mogli mniej się bać.

Maria Skło­dow­ska-Curie

Nauka języka układu ner­wo­wego zaczyna się od nauki obser­wo­wa­nia. Dla więk­szo­ści z nas codzienne doświad­cze­nie obser­wo­wa­nia sie­bie zacho­dzi w świa­do­mej czę­ści umy­słu i myślach. Jak stwier­dził nie­gdyś Kar­te­zjusz: „Myślę, więc jestem”. Nie ujmu­jąc jego auto­ry­te­towi, pozwa­lamy sobie się z nim nie zgo­dzić i prze­for­mu­ło­wać jego stwier­dze­nie nastę­pu­jąco: „Myślę, więc jestem ode­rwany od peł­nego doświad­cze­nia mojego życia”. Kon­cept sto­jący za obser­wa­cją Kar­te­zjusza (i doświad­cze­nie samych sie­bie) przy­po­mina sie­dze­nie na miej­scu pasa­żera w aucie, w momen­cie gdy nie zda­jemy sobie sprawy, że obok znaj­duje się sie­dze­nie kie­rowcy, z któ­rego rze­czy­wi­ście pro­wa­dzi się auto. Innymi słowy, oddzie­la­nie poczu­cia wła­snego ja od naszych ciał wyob­co­wuje nas z naj­po­tęż­niej­szych i naj­głęb­szych aspek­tów tego, kim jeste­śmy. Jak wspo­mi­na­li­śmy we wpro­wa­dze­niu, czę­ści ludz­kiego mózgu odpo­wie­dzialne za funk­cje poznaw­cze, wer­balne i myślowe z per­spek­tywy ewo­lu­cyj­nej ist­nieją zale­d­wie uła­mek czasu. Jako ostat­nie kształ­tują się też u dziecka w łonie matki. Ośrodki te są umiej­sco­wione w neo­ko­rze, naj­now­szej i naj­więk­szej czę­ści kory mózgo­wej, odpo­wie­dzialnej za zaawan­so­wane funk­cje, takie jak rozu­mo­wa­nie i język9. Ale poza tym „nowym” mózgiem ist­nieją jesz­cze głęb­sze i bar­dziej pod­sta­wowe struk­tury, które skła­dają się na wszech­po­tężny auto­no­miczny układ ner­wowy. W prze­ci­wień­stwie do neo­kory war­stwy te ist­nieją od bar­dzo dłu­giego czasu i w rezul­ta­cie to głów­nie one sie­dzą za kie­row­nicą naszego auta zwa­nego życiem.

W star­szych czę­ściach mózgu mie­ści się instynk­towna, nama­calna i empi­ryczna forma świa­do­mo­ści zło­żona nie ze słów, lecz z doznań zmy­sło­wych, emo­cji, pozy­cji, ruchów, ener­gii i wspo­mnień sen­so­rycz­nych. To nie­wer­balna postać ludz­kiego doświad­cze­nia, którą baja­rze od zara­nia dzie­jów bez­sku­tecz­nie pró­bują ubrać w słowa. Nauka sekret­nego języka układu ner­wo­wego w rze­czy­wi­sto­ści polega na nauce obser­wo­wa­nia, komu­ni­ko­wa­nia i wpły­wa­nia na odczu­wa­nie doświad­czeń zmy­sło­wych, emo­cji, pozy­cji i ruchów, co z cza­sem umoż­liwi ci jego regu­la­cję. W czę­ści prak­tycz­nej nauczysz się wsłu­chi­wać w sygnały wysy­łane przez ciało za pomocą odde­chu, dzia­łań, które chce ono wyko­nać, doznań cie­le­snych, które odczu­wasz, emo­cji, któ­rych ist­nie­nie sobie uświa­da­miasz, oraz myśli, inter­pre­ta­cji i opo­wie­ści, jakie nadaje im wszyst­kim twój umysł. W skró­cie nazy­wamy te kate­go­rie słu­cha­nia zbior­czo ODDE-U od pierw­szych liter odde­chu, dzia­łań, doznań, emocji oraz umysłu. W pozo­sta­łych dwóch czę­ściach książki w sek­cji poświę­co­nej pozna­wa­niu poja­wiają się też kate­go­rie ODDE-C: ciało i ODDE-CZ: czło­wiek.

Ciało wyprzedza umysł o miliony lat

Aby zro­zu­mieć, dla­czego tak duża część mózgu i układu ner­wo­wego jest ucie­le­śniona oraz zależna od doznań i emo­cji, a także dla­czego umysł tak czę­sto staje na prze­szko­dzie auten­tycz­nemu doświad­cze­niu, wyru­szymy w krótką podróż wstecz i prze­śle­dzimy kil­ka­set milio­nów lat ewo­lu­cji ludz­kiego mózgu. Pierw­sze orga­ni­zmy na ziemi były jed­no­ko­mór­kow­cami i miały ściankę, która oddzie­lała to co w środku od tego co na zewnątrz. Naj­bar­dziej pry­mi­tywne układy ner­wowe wykształ­ciły się wła­śnie w ścian­kach tych komó­rek, gdyż to wła­śnie na pery­fe­riach swo­jego orga­ni­zmu musiały wyczu­wać i znaj­do­wać pokarm oraz uni­kać spo­tka­nia z tym, co mogłoby je zjeść. Innymi słowy, pierw­sze tkanki układu ner­wo­wego w orga­ni­zmach żywych nie były wcale tkan­kami mózgo­wymi (a co dopiero umy­słami), lecz pry­mi­tyw­nymi recep­to­rami zmy­sło­wymi usy­tu­owa­nymi na ich powierzchni.

Wraz z upły­wem czasu układ ner­wowy się roz­wi­jał. Zyski­wał coraz wię­cej recep­to­rów, co umoż­li­wiało orga­ni­zmom moni­to­ro­wa­nie śro­do­wi­ska wewnętrz­nego i zewnętrz­nego. Oprócz tego wykształ­cił rów­nież neu­rony ruchowe, co pozwo­liło mu koor­dy­no­wać reak­cje na bodźce (np. poru­sza­nie się w prze­ciwną stronę niż głodna ameba). Mimo to układ ner­wowy na­dal był czę­ścią skóry (ściany komór­ko­wej) orga­ni­zmu i musiały minąć miliony lat, zanim roz­miar mózgu uległ powięk­sze­niu w sto­sunku do reszty ciała i tym samym mógł prze­jąć więk­szość funk­cji układu ner­wo­wego. Stop­niowo w wyspe­cja­li­zo­wa­nych narzą­dach sen­so­rycz­nych i pro­ce­so­wa­nia (np. rdze­niu krę­go­wym, mózgu itd.), w głęb­szych par­tiach ciała i dalej od skóry gro­ma­dziło się coraz wię­cej tkanki ner­wo­wej. Wyja­śnia to, dla­czego skóra i układ ner­wowy powstają z tej samej war­stwy embrio­nal­nej – ekto­dermy. Dla jasno­ści dopre­cy­zujmy: w struk­tu­ral­nym i ana­to­micz­nym sen­sie mózg (ośro­dek prze­twa­rza­nia) powstał ze skóry (ośrodka czu­cia), a nie na odwrót.

Wraz z upły­wem dzie­sią­tek milio­nów lat, gdy jed­no­ko­mór­kowce prze­kształ­ciły się w orga­ni­zmy z funk­cjo­nu­ją­cym mózgiem, tkanki układu ner­wo­wego two­rzące świa­do­mość sta­wały się coraz bar­dziej zło­żone, przy­sto­so­wane do śro­do­wi­ska i obecne w każ­dym moż­li­wym miej­scu w każ­dym orga­ni­zmie. Dla­tego można z dużą dokład­no­ścią stwier­dzić, że umysł ukształ­to­wał się dopiero „po fak­cie”, jako doda­tek do sen­so­mo­to­rycz­nego układu ner­wo­wego. A zatem ciało powstało na długo przed umy­słem, a słynne stwier­dze­nie Kar­te­zju­sza powinno raczej brzmieć: „Jestem, więc myślę”.

Cho­ciaż nasze spo­łe­czeń­stwo i pro­gramy kształ­ce­nia sku­piają się na myśle­niu i logicz­nym rozu­mo­wa­niu, to w o wiele więk­szym stop­niu niż isto­tami myślą­cymi jeste­śmy isto­tami czu­ją­cymi i poru­sza­ją­cymi się – przy­naj­mniej jeśli cho­dzi o nasze mózgi i układy ner­wowe. Odczu­wa­nie cie­le­sne było pierw­szym prze­ja­wem ist­nie­nia układu ner­wowego i jest pod­sta­wo­wym wymia­rem świa­do­mo­ści, wyprze­dza­ją­cym świa­do­mość poznaw­czą o setki milio­nów lat. Jedną z sił napę­do­wych dla wykształ­ce­nia myśle­nia i umie­jęt­no­ści roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów na sto­sun­kowo nie­daw­nym eta­pie ewo­lu­cji była potrzeba prze­trwa­nia i przy­sto­so­wa­nia do zmie­nia­ją­cego się śro­do­wi­ska. Gdy mie­rzy­li­śmy się z nowymi wyzwa­niami, takimi jak poszu­ki­wa­nie żyw­no­ści, schro­nie­nia i ochrony przed dra­pież­ni­kami, umie­jęt­ność myśle­nia, pla­no­wa­nia i wpro­wa­dza­nia inno­wa­cji, zaczy­nała być coraz bar­dziej pożą­dana. I tak oto znaj­du­jemy się dziś w cia­łach stwo­rzo­nych do odczu­wa­nia, lecz żyjemy w świe­cie zdo­mi­no­wa­nym przez myśle­nie. Nic dziw­nego, że język ciała pozo­staje dla nas tajem­nicą.

Roz­po­czy­namy tę książkę od umy­słu, ponie­waż to wła­śnie w tej sfe­rze obec­nie prze­by­wasz. Umysł jest prze­strze­nią, w któ­rej świa­do­mie doświad­czamy samych sie­bie i inter­pre­tu­jemy ota­cza­jący nas świat. Dla­tego też posłu­gi­wa­nie się języ­kiem ciała jest nie­zbędne, ale umysł zazwy­czaj tego nie potrafi i może wręcz stać się prze­szkodą na dro­dze do wyzdro­wie­nia. Auten­tyczne, nie­ocen­zu­ro­wane doświad­cze­nie cie­le­sne zostaje prze­rwane przez fil­try poznaw­cze, nad­mierne myśle­nie, dawne sche­maty i ogra­ni­cza­jące prze­ko­na­nia. Te pro­cesy umy­słowe czę­sto pro­wa­dzą do wybiór­czego sku­pie­nia, roz­pro­sze­nia, nie­sku­tecz­nych reak­cji i zabu­rzeń w per­cep­cji doznań cie­le­snych, uczuć oraz rze­czy­wi­sto­ści. Upo­rczywe rumi­na­cje, lęki czy tłu­mie­nie emo­cji mogą utrud­niać nawią­za­nie bez­po­śred­niego i szcze­rego połą­cze­nia z języ­kiem ciała. Aby prze­zwy­cię­żyć te prze­szkody i stwo­rzyć pod­stawy pod lep­sze zro­zu­mie­nie rze­czy­wi­stego doświad­cze­nia cie­le­snego, nauczymy cię tech­nik, dzięki któ­rym zdasz sobie sprawę ze znie­kształ­ceń umy­słu i potrak­tu­jesz je jako szansę na uzy­ska­nie dostępu do ucie­le­śnio­nej świa­do­mo­ści, a tym samym dostar­czysz umy­słowi wła­ści­wych inter­pre­ta­cji tego, co dzieje się wewnątrz cie­bie, co może dopro­wa­dzić do prze­łomu w pro­ce­sie zdro­wie­nia. Tech­niki, które opa­nu­jesz, umoż­li­wią ci bez­po­średni dostęp do two­jej neu­ro­fi­zjo­lo­gii i naj­bar­dziej fun­da­men­tal­nego poziomu two­jego ja.

Uzdro­wie­nie jest moż­liwe tylko wtedy, gdy myśle­nie i czu­cie prze­bie­gają w zgo­dzie ze sobą, w tym samym języku.

Obserwowanie

Celem pozna­wa­nia – pierw­szego kroku metody PPP – w kon­tek­ście umy­słu jest nauka obser­wo­wa­nia myśli i inter­pre­ta­cji, a jed­no­cze­śnie prze­bi­ja­nia się przez nie, aby dotrzeć do nie­prze­fil­tro­wa­nego doświad­cze­nia cie­le­snego układu ner­wo­wego za pomocą ODDE. Aby tak się stało, musisz naj­pierw poznać cudowny świat inte­ro­cep­cji i nie­świa­do­mego stru­mie­nia infor­ma­cji, który zalewa twój umysł w każ­dej chwili. Inte­ro­cep­cja jest zbio­rem zmy­słów i wia­do­mo­ści pocho­dzą­cych z wnę­trza ciała, na przy­kład gdy wiesz, że musisz sko­rzy­stać z łazienki albo że doskwiera ci głód. To dzięki niej obser­wo­wa­nie ODDE jest moż­liwe. Nauka wsłu­chi­wa­nia się we wła­sne zdol­no­ści inte­ro­cep­cyjne wymaga takiego samego podej­ścia co nauka języka obcego: wie­dzy, men­tora, opi­nii zwrot­nej, prak­tyki, zaan­ga­żo­wa­nia i cier­pli­wo­ści. Tyle że nauka języka układu ner­wo­wego jest łatwiej­sza, bo tak naprawdę ten język wcale nie jest ci obcy, a na wskroś rodzimy. Już masz z nim do czy­nie­nia, od zawsze wysyła ci sygnały, a na dro­dze ewo­lu­cji zyska­li­śmy grun­towną świa­do­mość tej ucie­le­śnio­nej kon­wer­sa­cji. I cho­ciaż z początku może ci się ona wyda­wać obca, to już wkrótce nie będzie miała przed tobą tajem­nic. Przyj­rzyjmy się teraz ODDE-U bar­dziej szcze­gó­łowo.

Oddech

Oddy­cha­nie jest pro­ce­sem fizjo­lo­gicz­nym, któ­rym kie­ruje auto­no­miczny układ ner­wowy, ale mamy rów­nież umie­jęt­ność świa­do­mego kon­tro­lo­wa­nia go, co jest dosko­na­łym przy­kła­dem wza­jem­nego oddzia­ły­wa­nia układu ner­wo­wego ciała i świa­do­mo­ści. Poświę­camy mu szcze­gólną uwagę jako skła­do­wej języka ciała, ponie­waż obser­wo­wa­nie cha­rak­teru i natury odde­chu jest dobrym wskaź­ni­kiem tego, jak radzi sobie układ ner­wowy. Jeśli oddy­chasz szybko i z tru­dem, moż­liwe, że jesteś w try­bie walki lub ucieczki, a ciało chce przy­go­to­wać cię do dzia­ła­nia. Jeśli twój oddech jest płytki, powolny i urywa się, jak­byś go wstrzy­my­wał(a), możesz znaj­do­wać się w sta­nie zamro­że­nia. Zwra­ca­nie uwagi na oddech jest waż­nym ele­men­tem w nabie­ra­niu więk­szej świa­do­mo­ści wła­snego umy­słu, ciała i aspek­tów roz­woju czło­wieka.

Działania

Obser­wo­wa­nie dzia­łań daje fascy­nu­jący wgląd w to, co układ ner­wowy chce zro­bić za pośred­nic­twem two­jego ciała. Dzia­ła­nia obej­mują postawę, ruch (lub jego brak), mimikę (np. uśmie­cha­nie się), pra­gnie­nia, impulsy i nawyki. Być może zda­rza ci się zauwa­żać, że się gar­bisz albo odczu­wasz potrzebę roz­pro­sze­nia uwagi poprzez skro­lo­wa­nie albo doda­nia sobie otu­chy za pomocą sło­nych prze­ką­sek. Dostrze­że­nie tych dzia­łań może pomóc ci dotrzeć do kry­ją­cego się za nimi stanu układu ner­wo­wego, który je zaini­cjo­wał. Przy­kła­dowo nie­któ­rzy mogą nie mieć dobrego wglądu we wła­sny stan emo­cjo­nalny, ale potra­fią zauwa­żyć, kiedy zaci­skają szczękę. Pra­wie zawsze ozna­cza to wzbu­rze­nie i gniew. Dla­tego nawet jeśli nie zda­jesz sobie sprawy z tar­ga­ją­cych tobą emo­cji, to zaob­ser­wo­wa­nie dzia­ła­nia może dopro­wa­dzić cię do uczu­cia, które je powo­duje.

Innym wymia­rem dzia­ła­nia jest ener­gia, która przy­biera dwie sze­roko rozu­miane formy. Pierw­sza doty­czy kon­wen­cjo­nal­nego zna­cze­nia ener­gii w sen­sie bycia pobu­dzo­nym lub zmę­czo­nym, nasta­wio­nym pozy­tyw­nie lub nega­tyw­nie, otwar­tym lub wyco­fa­nym. Jej druga postać jest bar­dziej sub­telna. Każda kul­tura ma na nią wła­sną nazwę, ale najbar­dziej znane to chi (w tra­dy­cji chiń­skiej) i prana (w kul­tu­rze indyj­skiej). Cho­ciaż więk­szość z nas nie potrafi zaob­ser­wo­wać zmian w tej sub­tel­nej for­mie ener­gii, to jest ona głę­boko zwią­zana z ogól­nym sta­nem układu ner­wo­wego i może pomóc w naby­ciu świa­do­mo­ści kon­cep­tów, które omó­wimy w dal­szej czę­ści książki (na przy­kład regu­la­cji poprzez ruch).

Doznania cielesne

Dozna­nia cie­le­sne są pierw­szym punk­tem stycz­no­ści wer­bal­nego języka umy­słu i soma­tycz­nego języka ciała, który łączy cię z soma­to­sen­so­ryczną korą mózgową. Dozna­nia sta­no­wią bodaj naj­bo­gat­sze źró­dło infor­ma­cji pocho­dzą­cych z układu ner­wo­wego, choć czę­sto są naj­mniej wyko­rzy­sty­wane. Wsłu­chu­jąc się w nie, będziesz w sta­nie znacz­nie lepiej opi­sać to, co naprawdę czu­jesz w swoim ciele. Tam, gdzie więk­szość osób uży­łaby sfor­mu­ło­wa­nia „czuję napię­cie w bar­kach”, korzy­sta­jąc z metody PPP, można by opi­sać to odczu­cie na przy­kład tak: „napię­cie w bar­kach spra­wia, że mam wra­że­nie, jakby moje ciało chciało za wszelką cenę odzy­skać kon­trolę”. Tego typu okre­śle­nia przy­bli­żają cię do odkry­cia prawdy na temat tego, czego rze­czy­wi­ście doświad­cza twój układ ner­wowy.

Emocje

Za sprawą emo­cji prze­cho­dzimy od neu­tral­nej obser­wa­cji doznań zmy­sło­wych do tery­to­rium uczuć. Emo­cje mogą mieć roz­le­głe zna­cze­nie i poziomy inten­syw­no­ści i są główną moty­wa­cją dla naszych dzia­łań (zacho­wań). Nie­które impul­sywne emo­cje, takie jak lęk i gniew, są zako­do­wane w pry­mi­tyw­nych struk­tu­rach mózgu odpo­wia­da­ją­cych za prze­trwa­nie, na przy­kład w ciele mig­da­ło­wa­tym. Jed­nak ponie­waż jeste­śmy ssa­kami, a nasze prze­trwa­nie (a zara­zem powo­dze­nie gatunku) zależy od zdol­no­ści opie­ko­wa­nia się potom­stwem i współ­pracy jako ple­mię, bar­dziej zło­żone uczu­cia takie jak miłość, smu­tek, radość, poczu­cie winy i wstyd powstają w ukła­dzie lim­bicz­nym mózgu10. W jego skład wcho­dzą dwie główne struk­tury: hipo­kamp i ciało mig­da­ło­wate, które wspól­nie odpo­wia­dają za two­rze­nie wspo­mnień, lęk, funk­cje spo­łeczne, rela­cje z innymi i ze sobą. Ponie­waż emo­cje są potęż­nym kana­łem komu­ni­ka­cji układu ner­wo­wego, nauka ich obser­wa­cji może przy­czy­nić się do ure­gu­lo­wa­nia układu ner­wo­wego.

Umysł

Naj­le­piej znana ci forma komu­ni­ka­cji zacho­dzi w umy­śle – są to świa­dome i nieświa­dome myśli. Umysł jest ośrod­kiem poznaw­czym, w któ­rym prze­twa­rzamy, inter­pre­tu­jemy i inte­gru­jemy infor­ma­cje pocho­dzące ze zmy­słów, doświad­czeń oraz zewnętrz­nych i wewnętrz­nych bodź­ców. W jego obrę­bie prze­kształ­camy dane zmy­słowe w obser­wa­cje, dostrze­gamy sche­maty, prze­cho­wu­jemy wspo­mnie­nia i for­mu­łu­jemy pomy­sły. To tutaj ana­li­zu­jemy, rozu­mu­jemy i wycią­gamy wnio­ski, two­rząc men­talną repre­zen­ta­cję rze­czy­wi­sto­ści. Dzięki umy­słowi jeste­śmy w sta­nie zgłę­biać abs­trak­cyjne kon­cepty, roz­wa­żać dyle­maty filo­zo­ficzne oraz odda­wać się twór­czemu i kry­tycz­nemu myśle­niu. To ośro­dek (samo)świa­do­mo­ści, dzięki któ­remu możemy podej­mo­wać reflek­sje na temat tego, kim jeste­śmy, naszego miej­sca w świe­cie i naszej rela­cji z nim. W skró­cie więc umysł sta­nowi epi­cen­trum inte­lek­tu­al­nego i emo­cjo­nal­nego rozu­mo­wa­nia, co czyni go głów­nym kana­łem, przez który rozu­miemy i inter­pre­tu­jemy życie.

W miarę wsłu­chi­wa­nia się w sekretny język ciała twoja zdol­ność do obser­wo­wa­nia tego, co dzieje się wewnątrz cie­bie, ule­gnie wyostrze­niu. Aby poka­zać, jak to wygląda w prak­tyce, posłu­żymy się życio­wym przy­kła­dem. Pod­czas powsta­wa­nia tej książki w biu­rze cowor­kin­go­wym, któ­rego jest wła­ści­cie­lem i z któ­rego pra­cuje Kar­den, doszło do pożaru. Nie­długo potem firma ubez­pie­cze­niowa wysłała do niego wia­do­mość, że koń­czy świad­cze­nie ochrony tylko dla­tego, że zło­żył wnio­sek o odszko­do­wa­nie. Na pozio­mie umy­słu Kar­den pomy­ślał: „To nie­spra­wie­dliwe i nie­po­ko­jące”. Gdy jed­nak zatrzy­mał się, aby posłu­chać, co mówi jego ciało, zauwa­żył, że dzieje się w nim bar­dzo dużo. Oddy­chał płytko i szybko, czuł, jak przez jego ciało prze­pływa nie­spo­kojna ener­gia, która skła­niała go do pod­ję­cia dzia­ła­nia – prze­skro­lo­wa­nia tele­fonu w celu zna­le­zie­nia numeru do agenta ubez­pie­cze­nio­wego, aby pomógł mu roz­wią­zać ten pro­blem. Dozna­wał uczu­cia bycia w pułapce i uci­sku w klatce pier­sio­wej, a emo­cjami, które odczu­wał, były gniew i lęk. Z punktu widze­nia umy­słu Kar­dena „było to nie­spra­wie­dliwe i nie­po­ko­jące”, ale z per­spek­tywy układu ner­wo­wego w jego ciele (ODDE) zaist­niało zagro­że­nie i wszyst­kie układy zostały posta­wione w stan alarmu, aby mu spro­stać.

Gdy już nauczysz się obser­wo­wać swój układ ner­wowy, prze­ko­nasz się, jak wiele komu­ni­ka­cji odbywa się w tym, co Peter A. Levine (pio­nier w zakre­sie badań nad traumą i zało­ży­ciel metody Soma­tic Expe­rien­cing®) nazywa „nie­mym języ­kiem”. Nie od razu będziesz w sta­nie ode­brać każdy prze­kaz, ale z cza­sem i przy odro­bi­nie cier­pli­wo­ści opa­nu­jesz tę umie­jęt­ność tak samo jak każdą inną. Weźmy na przy­kład ogrod­nic­two. Ktoś, kogo bota­nika nie inte­re­suje, po spoj­rze­niu na ogród (w naszym przy­padku ODDE), zoba­czy tylko bli­żej nie­okre­ślony zbiór roślin. Jed­nak po kilku dniach, czy tygo­dniach, spę­dzo­nych na kopa­niu w ziemi wzrok i mózg tej osoby zaczną roz­róż­niać poszcze­gólne odcie­nie zie­leni, kształt liści, rodzaje łodyg i wresz­cie gatunki roślin takie jak sałata, fasola, dynia czy ziem­niak. To, co wcze­śniej było nie­okre­ślonym morzem zie­leni, prze­kształci się w bujną prze­strzeń pełną róż­nych gatun­ków flory i nie­zli­czo­nych szcze­gó­łów. Co wię­cej, poprawi się też twoje zro­zu­mie­nie (ODDE-U) tego, co dzieje się w ogro­dzie, i umie­jęt­ność dba­nia o niego. Na przy­kład jeśli wcze­śniej jedna z two­ich roślin nie rosła naj­le­piej, twój umysł (przy ogra­ni­czo­nym zaso­bie infor­ma­cji) zga­dy­wał, że potrze­buje wię­cej wody. Tyle że pod­la­nie jej przy­no­siło sku­tek odwrotny do zamie­rzo­nego. Teraz jed­nak, dzięki wie­dzy zdo­by­tej po kilku tygo­dniach pracy w ziemi, nie musisz już zga­dy­wać i stwier­dzasz, że roślina tak naprawdę cho­ruje z powodu zaka­że­nia grzy­bem i potrze­buje słońca, żeby pode­schnąć, a nie więk­szej ilo­ści wody. Naj­cie­kaw­sze jest to, że gdy mózg nauczy się dostrze­gać sub­telne sygnały umy­słu i ciała za pomocą obser­wo­wa­nia i pozna­wa­nia, zachowa umie­jęt­ność postrze­ga­nia głębi i bogac­twa ogrodu już na zawsze. Gdy opa­nu­jesz umie­jęt­ność obser­wa­cji infor­ma­cji inte­ro­cep­cyj­nych wysy­ła­nych przez twoje ciało do świa­do­mo­ści, będziesz w sta­nie, tak jak kom­pe­tentny i uważny ogrod­nik, wyko­rzy­stać swój umysł do wyle­cze­nia swo­jego układu ner­wo­wego.

Oddech – punkt stycz­no­ści ciała i świa­do­mo­ści

Dzia­ła­nia – czyn­no­ści wyko­ny­wane przez ciało na pole­ce­nie mózgu

Dozna­nia – nie­prze­two­rzone dane wysy­łane przez ciało

Emo­cje – zaawan­so­wane dane pocho­dzące z ciała i inter­pre­to­wane przez umysł

Umysł – ośro­dek nada­wa­nia sensu

Ciało – ośro­dek odczu­wa­nia

Czło­wiek – nić, która wiąże wszyst­kie czę­ści cie­bie w całość

Umysł jako fabryka znaczeń

Cho­ciaż umysł jest nie­zwy­kłym narzę­dziem do rozu­mo­wa­nia, to jeśli utknie w błęd­nym kole nie­wła­ści­wych inter­pre­ta­cji, roz­pro­sze­nia uwagi, ana­li­zo­wa­nia, nad­mier­nego myśle­nia i kata­stro­fi­zmu, może rów­nież stać się nie­małą prze­szkodą. Jeśli nie potrafi prze­rwać tych pro­ce­sów, może utrzy­my­wać nas w sta­nie lęku, depre­sji i przy­tło­cze­nia, potę­gu­jąc roz­re­gu­lo­wa­nie w ciele poprzez nie­pro­duk­tywne i nie­zgodne z prawdą myśli. Może ci się wyda­wać, że to doświad­cze­nie doty­czy wyłącz­nie umy­słu. Tym­cza­sem grzęź­nie on w pułapce nie­pro­duk­tywnego myśle­nia i prze­ko­nań w wyniku nie­prze­pra­co­wa­nych i nie­za­le­czo­nych doświad­czeń cie­le­snych, któ­rych nie rozu­mie. Dopóki nie nauczy się wsłu­chi­wać w swoją wewnętrzną opo­wieść oraz to, co dokład­nie komu­ni­kuje ciało, nie będzie w sta­nie wła­ści­wie zin­ter­pre­to­wać tego, co dzieje się w środku. Przy­kła­dowo, gdy odczu­wasz nie­po­kój, umysł zaczyna swo­isty taniec z cia­łem, pró­bu­jąc zin­ter­pre­to­wać dozna­nia cie­le­sne, które budzą w nim dys­kom­fort, napię­cie i zagro­że­nie. Szuka zna­cze­nia koła­ta­ją­cego serca, płyt­kiego odde­chu i ści­śnię­tego żołądka, usi­łu­jąc skon­stru­ować opo­wieść, która racjo­nal­nie obja­śni reak­cje ciała. To wro­dzone pra­gnie­nie wytłu­ma­cze­nia nie­prze­two­rzo­nego doświad­cze­nia cie­le­snego pocho­dzi od naszego pier­wot­nego instynktu samo­za­cho­waw­czego. Pró­buje on ziden­ty­fi­ko­wać poten­cjalne zagro­że­nia i przy­go­to­wać swoją odpo­wiedź, aby poczuć się bez­piecz­nie. Nie­stety ponie­waż umysł nie wie, co się tak naprawdę dzieje, nie tylko nie jest w sta­nie roz­wią­zać tego pro­blemu, ale zazwy­czaj dopro­wa­dza przy tym do powsta­nia nega­tyw­nych sche­ma­tów myślo­wych i doko­nuje nie­wła­ści­wej oceny sytu­acji w rodzaju: „chyba umie­ram”, wysy­ła­jąc ciału sygnały, które tylko potę­gują stan roz­re­gu­lo­wa­nia.

Nauka sekret­nego języka ciała roz­po­czyna się od nauki obser­wo­wa­nia nie­pro­duk­tyw­nych, codzien­nych myśli i opo­wie­ści umy­słu bez ich oce­nia­nia oraz wycho­dze­nia poza nie, aby uzy­skać wgląd w dozna­nia ciała. Zyska­nie świa­do­mo­ści wła­snych myśli i opo­wie­ści za pomocą meto­do­lo­gii ODDE-U staje się narzę­dziem, które pozwoli ci odkryć główne przy­czyny prze­wle­kłych obja­wów, z któ­rymi bez­sku­tecz­nie się zma­gasz. Innymi słowy, jeśli twoja świa­do­mość zaob­ser­wuje myśl „Mam tyle do zro­bie­nia, nie wyro­bię się i wszy­scy będą roz­cza­ro­wani” w umy­śle (U), to jest to sygnał, aby się zatrzy­mać i posze­rzyć świa­do­mość o kate­go­rie ODDE, wsłu­chać się w język ciała i dowie­dzieć się, co tak naprawdę dzieje się w twoim ukła­dzie ner­wo­wym. Przed­sta­wimy ten pro­ces w prak­tyce na przy­kła­dzie naszego klienta – Roya.

Roy, czter­dzie­sto­sied­mio­letni dyrek­tor firmy skar­żący się na prze­wle­kłe migreny, chro­niczny ból ple­ców i stany lękowe, zwró­cił się do nas po pomoc. Objawy te budziły w nim gniew i fru­stra­cję, a my – wie­dząc, że prze­wle­kłe objawy rzadko mają oczy­wi­stą przy­czynę – natych­miast wyczu­li­śmy ich powód, któ­rego nie podej­rze­wał Roy. Usły­szał on o naszej pracy z ukła­dem ner­wo­wym i popro­sił o „szyb­kie bio­hac­kin­gowe roz­wią­za­nie”, bo nie miał czasu na nic innego. Odpo­wie­dzie­li­śmy, że możemy mu pomóc (nie zdra­dzi­li­śmy, że nie będzie to żadne „szyb­kie bio­hac­kin­gowe roz­wią­za­nie”). Roy popro­sił o ćwi­cze­nia, które pomo­głyby mu radzić sobie z bólem ple­ców i głowy, bo prze­zna­czał dużo czasu i pie­nię­dzy na masaże, które nie przy­no­siły pożą­da­nych efek­tów. Zamiast tego zapy­ta­li­śmy go, skąd według niego biorą się te dole­gli­wo­ści. Odpo­wie­dział: „Myślę, że za mało ćwi­czę”. Zapy­ta­li­śmy go więc, dla­czego nie ćwi­czy wię­cej, na co odparł: „Bo praca zabiera mi za dużo czasu, jestem zmę­czony i sfru­stro­wany”. Zapy­ta­li­śmy go, co czuje w związku ze swoją pracą: „Nie lubię tego, co robię, ani ludzi, z któ­rymi pra­cuję, a migreny i ból ple­ców na pewno nie polep­szają sytu­acji”. Roy myślał, że potrze­buje bio­hac­kin­go­wych narzę­dzi, aby wyle­czyć się z bólu głowy i ple­ców, aby móc wró­cić do tole­ro­wa­nia swo­jej pracy i ludzi, z któ­rymi pra­co­wał, ale my wska­za­li­śmy mu inną drogę.

Ponie­waż wyczu­li­śmy w nim kon­flikt zwią­zany z pracą, przyj­rze­li­śmy się ele­men­towi umy­słu (z ODDE-U) i nauczy­li­śmy go zwra­ca­nia uwagi na doty­czące jej myśli. Ujaw­niły one fru­stra­cję, gniew i nie­chęć wobec jego zespołu. Kolej­nym kro­kiem była nauka obser­wa­cji odde­chu, dzia­łań, doznań i emo­cji (ODDE). Roy opi­sy­wał trud­no­ści z oddy­cha­niem, pra­gnie­nie wyko­na­nia ruchu przy jed­no­cze­snym poczu­ciu bycia unie­ru­cho­mio­nym, a także napię­cie i ucisk w szyi i ramio­nach. Zdzi­wił się, że poza począt­ko­wym roz­draż­nie­niem odczuwa też uczu­cie przy­tło­cze­nia i lęku w klatce pier­sio­wej. Opo­wieść jego umy­słu nie odzwier­cie­dlała sil­nych komu­ni­ka­tów o lęku wysy­ła­nych przez jego ciało.

Następ­nie poin­stru­owa­li­śmy go, aby obser­wo­wał poja­wia­jące się myśli, ale tym razem nie miał łączyć ich ze znaną sobie opo­wie­ścią umy­słu, ale odnieść je do odczuć w ciele. Tym razem poja­wiła się nastę­pu­jąca myśl: „Boję się, że jeśli powiem lub zro­bię coś źle, zostanę odrzu­cony przez współ­pra­cow­ni­ków, a uczu­cie to będzie tak obez­wład­nia­jące, że będę chciał uciec lub się scho­wać, ale nie będę mógł tego zro­bić. Gdy to mówię, czuję rwący ból głowy i ple­ców”. Patrząc, jak umysł Roya inter­pre­to­wał dozna­nia jego ciała, oraz na to, jaką wia­do­mość rze­czy­wi­ście wysy­łały, wie­dzie­li­śmy, że mię­dzy jego inter­pre­ta­cją sytu­acji a tym, co fak­tycz­nie się działo, ist­niała olbrzy­mia prze­paść. To, co Roy uwa­żał za gniew i fru­stra­cję, w rze­czy­wi­sto­ści było lękiem i cier­pie­niem. To, co miał za nie­chęć w sto­sunku do ludzi, tak naprawdę było lękiem, że to oni prze­staną go lubić i odrzucą. Roy nie mógł wyjść ze zdu­mie­nia, że zwró­ce­nie uwagi na lęk zmniej­szyło inten­syw­ność jego obja­wów – tak jakby wresz­cie je dostrzegł i ode­brał ich komu­ni­kat.

Nauka odczy­ty­wa­nia sygna­łów fak­tycz­nie wysy­ła­nych przez ciało pomo­gła Roy­owi w wyzdro­wie­niu. Sto­su­jąc metodę PPP i pogłę­bia­jąc doświad­cza­nie sie­bie na osi umysł–ciało–czło­wiek, Roy odkrył, że urazy z dzie­ciń­stwa wywo­łały u niego nie­pew­ność w rela­cjach i wzmo­żoną czuj­ność wobec zacho­wań innych w doro­sło­ści. Migreny i ból ple­ców nie były spo­wo­do­wane nie­wy­star­cza­jącą liczbą ćwi­czeń, tylko sta­łym lękiem i głę­boko zako­rze­nio­nym poczu­ciem braku bez­pie­czeń­stwa. Uświa­do­mie­nie sobie tego było pierw­szym kro­kiem Roya na dro­dze do ure­gu­lo­wa­nia układu ner­wo­wego. Od tam­tej pory Roy w pełni wyle­czył się z migren i bólu ple­ców i na­dal stoi na czele firmy. Choć nie było to szyb­kie roz­wią­za­nie, na jakie liczył, Roy­owi udało się samo­dziel­nie wyzdro­wieć i napra­wić połą­cze­nie na linii umysł–ciało–czło­wiek.

Aby móc zro­zu­mieć doświad­cze­nie ciała, umysł przy­pi­suje mu zna­cze­nie. Jed­nak dopóki nie nauczy się odczy­ty­wać jego komu­ni­ka­tów, może utrwa­lać nie­praw­dziwe opo­wie­ści.

Obserwowanie jako remedium

Obser­wo­wa­nie to coś wię­cej niż tylko odbie­ra­nie sygna­łów od układu ner­wo­wego. Ta umie­jęt­ność już sama w sobie jest głę­boko regu­lu­jącą prak­tyką. Piszemy o tym bar­dziej szcze­gó­łowo w dal­szej czę­ści książki, jed­nak zasad­ni­czo uczu­cie, że ktoś poświęca nam uwagę, jest potęż­nym lekiem dla umy­słu i ciała. Z pew­no­ścią dobrze to znasz z codzien­nego życia. Każdy z nas pra­gnie połą­cze­nia z innymi i poczu­cia zro­zu­mie­nia. Tak naprawdę jest to wpi­sane w nasz układ ner­wowy – jako ssaki potrze­bu­jemy bez­pie­czeń­stwa i regu­la­cji ze strony innych przed­sta­wi­cieli naszego gatunku. Zja­wi­sko to nosi nazwę koregu­la­cji. Obser­wo­wa­nie odpo­wiada na tę potrzebę i korzy­sta z uzdra­wia­ją­cej mocy koregu­la­cji, zachę­ca­jąc obser­wu­jącą część naszego ja do wsłu­cha­nia się w nas samych. Dzięki temu możemy stać się naj­lep­szym przy­ja­cie­lem lub przy­ja­ciółką dla naszego umy­słu i ciała w sytu­acji napię­cia czy kry­zysu. Należy jed­nak pamię­tać, że obser­wo­wa­nie wymaga obec­no­ści tu i teraz oraz zwró­ce­nia uwagi na to, co się dzieje, a nie dla­czego tak jest.

To nie­zwy­kle istotne roz­róż­nie­nie. Pyta­nie „Co?” akty­wuje cie­ka­wość – magiczny skład­nik, który moty­wuje do nauki i zro­zu­mie­nia. Gdy nam przy­świeca, jeste­śmy w sta­nie goto­wo­ści do ure­gu­lo­wa­nia układu ner­wo­wego. Obser­wo­wa­nie tego, co się dzieje, znacz­nie różni się od posta­wie­nia pyta­nia, dla­czego coś się dzieje. To ostat­nie (zadane na zbyt wcze­snym eta­pie pro­cesu obser­wo­wa­nia) zazwy­czaj wytrąca z inte­ro­cep­cyj­nego doświad­cza­nia i prze­nosi nas na poziom opo­wie­ści poznaw­czej, będą­cej prze­ci­wień­stwem tego, co pró­bu­jemy osią­gnąć poprzez obser­wo­wa­nie. Dla więk­szo­ści z nas zaan­ga­żo­wa­nie się w kogni­tywną czyn­ność, jaką jest zada­nie pyta­nia dla­czego, wiąże się z doko­ny­wa­niem osą­dów oraz z ogra­ni­cza­ją­cymi prze­ko­na­niami zako­rze­nio­nymi w mózgu. Jak się domy­ślasz, oce­nia­nie nie jest bez­pieczne i regu­lu­jące dla układu ner­wo­wego. Dla­tego postawa cie­ka­wo­ści pomaga w zaob­ser­wo­wa­niu i zro­zu­mie­niu, co się dzieje, zanim przej­dziemy do szu­ka­nia i ana­li­zo­wa­nia przy­czyn, na dobre kotwi­cząc w fabryce zna­czeń umy­słu. W chwili gdy zaczy­namy myśleć o przy­czynach, prze­sta­jemy obser­wo­wać. Gdy to sobie uświa­do­misz, obser­wo­wa­nie uzy­skuje uzdra­wia­jącą moc. Poni­żej znaj­dziesz przy­kład tego, jak opo­wieść umy­słu może wymknąć się spod kon­troli w następ­stwie zada­nia pyta­nia dla­czego i dopro­wa­dzić do powsta­nia trwa­łego lęku o zdro­wie.

Jake przy­szedł do nas z powodu sta­nów lęko­wych, pod­wyż­szo­nego tętna i trud­no­ści z oddy­cha­niem, które poja­wiały się w reak­cji na wyzwa­lacz. Był zde­ter­mi­no­wany, aby poznać ich powód. W tym celu odwie­dził leka­rzy i spe­cja­li­stów, aby wyeli­mi­no­wać poważne dole­gli­wo­ści zdro­wotne, i cho­ciaż usły­szał, że fizycz­nie jest zdrowy, nie byli oni w sta­nie mu pomóc. Popro­si­li­śmy go o opi­sa­nie, co wyzwala w nim te reak­cje oraz co wtedy myśli i czuje: „Naprawdę nie wiem, co tak na mnie działa. Zwy­kle nagle czuję szyb­sze bicie serca i ucisk w klatce pier­sio­wej, przez który nie mogę oddy­chać… Wtedy zaczy­nam się bać i myślę: «Dla­czego to się dzieje? Co jeśli prze­stanę oddy­chać? Czy stracę przy­tom­ność? Wiem, że lekarz powie­dział, że to stan lękowy, ale co jeśli rów­no­cze­śnie dzieje się coś jesz­cze? Co jeśli leka­rze coś prze­oczyli? Co jeśli coś jest ze mną nie tak?». Wtedy zaczy­nam sza­leć z ner­wów i cza­sami dostaję ataku paniki”.

Wyzwa­lacz → nie­przy­jemne uczu­cia w ciele (ból, lęk, nie­po­kój) → nega­tywny dia­log z samym sobą → nie­wy­godne uczu­cia w ciele się pogłę­biają → ciało odczuwa stres → wystą­pie­nie obja­wów (serce i klatka pier­siowa) → kata­stro­fi­zo­wa­nie umy­słu → pogor­sze­nie się obja­wów → atak paniki

W przy­padku Jake’a dąże­nie umy­słu do uzy­ska­nia odpo­wie­dzi na pyta­nie „Dla­czego?” i jego reak­cja na nie­przy­jemne dozna­nia cie­le­sne były wysoce nie­pro­duk­tywne i wzma­gały roz­re­gu­lo­wa­nie układu ner­wo­wego, a przez to rów­nież objawy fizyczne. Działo się tak do momentu, aż jego umysł i ciało osią­gały stan takiego pobu­dze­nia, który skut­ko­wał ata­kiem paniki. Poza tym Jake nie potra­fił słu­chać swo­jego umy­słu i ciała, co unie­moż­li­wiało mu wykry­cie wyzwa­la­cza, że uru­cha­miał tę reak­cję. Zachę­ci­li­śmy go do prak­ty­ko­wa­nia cie­ka­wo­ści, jakby był detek­ty­wem, i popro­si­li­śmy, aby przy­po­mniał sobie ostatni taki przy­pa­dek i opo­wie­dział nam, co działo się tuż przed nim. Jake stre­ścił nam, że zanim to się stało, był na siłowni, dla­tego poin­stru­owa­li­śmy go, aby prze­niósł uwagę na kate­go­rie ODDE, i popro­si­li­śmy, aby spró­bo­wał sobie przy­po­mnieć, co wyda­rzyło się pod­czas ćwi­czeń. Po minu­cie reflek­sji odpo­wie­dział: „Na siłowni ćwi­czy dziew­czyna, która mi się podoba. Przy­po­mnia­łem sobie, że widzia­łem ją tam­tego dnia. Wymie­ni­li­śmy spoj­rze­nia i uśmiech­ną­łem się do niej, ale ona odwró­ciła wzrok i nie odpo­wie­działa na mój uśmiech”. Wzbu­dziło to naszą cie­ka­wość, więc zachę­ci­li­śmy go, aby zatrzy­mał się przy dozna­niach towa­rzy­szą­cych tam­temu wspo­mnie­niu, i zapy­ta­li­śmy, czy zda­rzyło się coś jesz­cze. Jake odpo­wie­dział: „Wtedy po pro­stu to zigno­ro­wa­łem, ale teraz czuję, że jej reak­cja wywo­łała we mnie nie­po­kój i zwąt­pie­nie w sie­bie”. Popro­si­li­śmy, aby przyj­rzał się myślom, które być może prze­la­ty­wały przez jego głowę w chwili, gdy dziew­czyna odwró­ciła wzrok. „Nie lubi mnie. Czy ją ura­zi­łem? Czy coś jest ze mną nie tak? Jestem prze­gry­wem”. Pod­czas przy­wo­ły­wa­nia tych myśli Jake poczuł mocne bicie serca i ucisk w piersi. Zapy­ta­li­śmy go, jak się z tym czuje, na co odparł: „Tak, jest to nie­przy­jemne, ale do wytrzy­ma­nia. Jestem zdu­miony, że ta dziew­czyna wzbu­dziła we mnie aż taką reak­cję”.

Nasłu­chi­wa­nie → cie­ka­wość zamiast oce­nia­nia (co się dzieje, nie dla­czego się dzieje) → poczu­cie bez­pie­czeń­stwa → brak obja­wów → prze­ło­mowe odkry­cie → zro­zu­mie­nie, co jest przy­czyną wyzwa­la­cza

Stało się jasne, że umysł i ciało Jake’a poczuły zagro­że­nie, zanim jego objawy stały się na tyle wyraźne, by je zauwa­żył. Począt­kowe uczu­cie odrzu­ce­nia, które poczuł w ciele, będąc na siłowni, zaini­cjo­wało roz­mowę o niskim poczu­ciu war­to­ści i samo­kry­tyce na pozio­mie umy­słu, co spo­wo­do­wało powsta­nie dyna­miki roz­re­gu­lo­wa­nia mię­dzy cia­łem a umy­słem. Jake nie zwró­cił uwagi na myśli powstałe w reak­cji na wyzwa­lacz, jakim było bycie zigno­ro­wa­nym. Póź­niej, gdy objawy ule­gły nasi­le­niu, zna­lazł się w pułapce mecha­ni­zmu obron­nego, za pomocą któ­rego zwykł radzić sobie z lękiem. Jego umysł pró­bo­wał nadać obja­wom zna­cze­nie i zapo­biec zagra­ża­ją­cemu prze­trwa­niu doświad­cze­niu, które prze­ży­wał w ciele. Tak jak wiele innych osób, Jake ni­gdy nie nauczył się odczu­wa­nia swo­ich emo­cji, a skoro tego nie potra­fił – odczu­wał jedy­nie fizyczne dozna­nia – nad­mier­nie kon­cen­tro­wał się na swo­ich myślach i obja­wach.

Jake był zasko­czony, gdy zdał sobie sprawę, że wyzwa­la­czem była inte­rak­cja z dziew­czyną na siłowni, którą led­wie pamię­tał. W pierw­szej kolej­no­ści nauczy­li­śmy go wsłu­chi­wać się w sygnały docho­dzące z ODDE-U przy każ­dym zetknię­ciu z wyzwa­la­czem, zamiast pro­wa­dze­nia w myślach dia­logu ze swoim lękiem. Tydzień póź­niej Jake podzie­lił się z nami wspa­niałą wia­do­mo­ścią: przez cały tydzień nie miał ani jed­nego ataku paniki. Powie­dział też, że zda­rzało mu się sto­so­wać metodę ODDE-U aż kil­ka­krot­nie w ciągu godziny! Za każ­dym razem, gdy zauwa­żył jakieś nie­przy­jemne dozna­nie w ciele albo poczuł nie­po­kój, wypo­wia­dał na głos: „Co czuję?”. Następ­nie prze­cho­dził do ODDE i gło­śno nazy­wał uczu­cia: „Czuję bicie mojego serca. Czuję ucisk w klatce pier­sio­wej. Czuję, że chcę uciec i się scho­wać. Czuję lęk. To w porządku się tak czuć. Może jest to nie­przy­jemne, ale nic mi nie grozi. Moim zada­niem jest wsłu­chać się w te uczu­cia”. Jake stwier­dził też, że cho­ciaż zdu­miało go to, jak czę­sto coś wytrą­cało go z rów­no­wagi, to zawsze, gdy zwró­cił uwagę na język swo­jego układu ner­wo­wego i dał swoim uczu­ciom prze­strzeń, czuł się lepiej. To, że potra­fił powstrzy­mać swój oddech i serce przed osu­nię­ciem się w spi­ralę paniki oraz lęku tylko dzięki byciu obec­nym i nazwa­niu ich za pomocą ODDE, spra­wiło, że poczuł się, jakby nagle zyskał super­moce.

Przy­pa­dek Jake’a nie tylko dowo­dzi lecz­ni­czej mocy obser­wo­wa­nia, ale poka­zuje też, że każda komórka ciała słu­cha i reaguje na nasze myśli. Bada­nia wyka­zały, że nasz stan psy­chiczny może wpły­wać na pro­cesy fizjo­lo­giczne zacho­dzące w komór­kach. Gdy się stre­su­jemy, odczu­wamy nie­po­kój czy nawet radość, mózg wysyła ciału sygnały, które uru­cha­miają uwal­nia­nie neu­ro­prze­kaź­ni­ków i hor­mo­nów. Ci bio­che­miczni posłańcy wpły­wają następ­nie na naszą fizjo­lo­gię, a tym samym na zdro­wie. Naukowcy z Yale posta­no­wili spraw­dzić, czy nasta­wie­nie psy­chiczne może wpły­nąć na uczu­cie syto­ści. W tym celu poin­for­mo­wali uczest­ni­ków bada­nia, że otrzy­mają albo „pożywny” kok­tajl o war­to­ści 620 kalo­rii, albo „die­te­tyczny” o war­to­ści 140 kalo­rii. Tyle że w rze­czy­wi­sto­ści każdy z poda­wa­nych kok­tajli liczył 380 kalo­rii. Rezul­taty bada­nia oka­zały się fascy­nu­jące. Gdy uczest­nicy sądzili, że spo­ży­wają „pożywny” posi­łek, po wypi­ciu kok­tajlu ich ciała wytwa­rzały dra­ma­tycz­nie mniej hor­monu głodu11. Z kolei u osób, które myślały, że piją „die­te­tyczny” kok­tajl, odpo­wiedź hor­mo­nalna pozo­stała nie­zmienna. Innymi słowy, samo prze­ko­na­nie o spo­ży­wa­niu pożyw­nego kok­tajlu spra­wiało, że uczest­nicy bada­nia nie tylko szyb­ciej odczu­wali sytość, ale także ich mózgi wytwa­rzały wię­cej odpo­wie­dzial­nych za nie sub­stan­cji. Jeśli zmiana podej­ścia do jedze­nia może wpły­nąć na naszą fizjo­lo­gię, wyobraź sobie, co może się stać, gdy zmie­nisz dia­log toczący się w two­jej gło­wie na taki, który regu­luje układ ner­wowy!

Zapewne koja­rzysz to naukowe zja­wi­sko pod nazwą połą­cze­nia umysł-ciało. Jo Mar­chant w książce Lek. Jak umysł wpływa na ciało pisze o nim tak:

Wcale nie musimy rezy­gno­wać z racjo­nal­nego myśle­nia po to, żeby móc sko­rzy­stać z uzdra­wia­ją­cych wła­ści­wo­ści umy­słu. Nauka wciąż jest tu obecna. (…) Mimo naj­lep­szych chęci człon­ko­wie śro­do­wi­ska lekar­skiego poru­szają się w ramach sys­temu, dla któ­rego pierw­szo­rzędne zna­cze­nie ma dostęp do tech­no­lo­gii medycz­nej i który coraz bar­dziej zawęża prze­strzeń na ludzki aspekt opieki nad cho­rymi. (…) Model ten radzi sobie jed­nak gorzej z roz­wią­zy­wa­niem bar­dziej zło­żo­nych pro­ble­mów, na przy­kład bólu i depre­sji; nie spo­wal­nia rów­nież wzro­stu liczby prze­wle­kłych scho­rzeń, takich jak cho­roby serca, cukrzyca lub demen­cja12.

Eks­plo­ru­jąc rela­cję umysł–ciało–czło­wiek, prze­ko­nasz się, że jesteś w sta­nie dostroić swój umysł do odbie­ra­nia rze­czy­wi­stych sygna­łów docho­dzą­cych z ciała. Twój umysł zyska wów­czas jasność o trans­for­ma­cyj­nej mocy, która może zmie­nić spo­sób, w jaki postrze­gasz sie­bie, swoje myśli i całe doświad­cze­nie życia. Za pomocą obser­wo­wa­nia odblo­ku­jesz dostęp do sekret­nego języka ciała, a dzięki temu zyskasz wgląd w siły, które stoją za two­imi reak­cjami, zacho­wa­niem, obja­wami i sche­ma­tami.

Dopóki twój umysł nie będzie w sta­nie wyjść poza zwy­cza­jowe, reak­cyjne sche­maty i odkryć prawdy, którą kryje ciało, będziesz tkwić w śle­pym zaułku.

Pod­su­mujmy dotych­cza­sowe infor­ma­cje o obser­wo­wa­niu, tech­nice pozna­nia:

Jeste­śmy isto­tami czu­ją­cymi, a dopiero potem myślą­cymi.Obser­wo­wa­nie inte­ro­cep­cyj­nych sygna­łów wysy­ła­nych przez ciało przy wyko­rzy­sta­niu ODDE-U: odde­chu, dzia­łań, doznań i emo­cji, jest pierw­szym kro­kiem do nauki języka układu ner­wo­wego.Zazwy­czaj umysł błęd­nie inter­pre­tuje doświad­cze­nia ciała. Nie­pro­duk­tywne myśli są sygna­łem, aby zacząć obser­wo­wać ODDE i dowie­dzieć się, co się tak naprawdę dzieje.Dia­log toczący się w umy­śle ma duży wpływ na regu­la­cję lub roz­re­gu­lo­wa­nie układu ner­wo­wego.Za pomocą aktyw­nego obser­wo­wa­nia w ramach pozna­nia możemy uspo­koić reak­cje umy­słu i ciała na stre­sory.Obser­wo­wa­nie bez oce­nia­nia pomaga zmie­nić kry­tyczne myśli na podej­ście, które sprzyja wyzdro­wie­niu.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki