Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
TWÓJ NIEZBĘDNIK DO REGULACJI UKŁADU NERWOWEGO
Cierpisz z powodu stresu, stanów lękowych lub nieprzepracowanej traumy?
Twój układ nerwowy mógł utknąć w trybie przetrwania, wpływając na całe twoje życie. W obliczu długotrwałego stresu organizm przystosowuje się, by poradzić sobie z zagrożeniem. Gdy jednak ten stan utrzymuje się zbyt długo, może prowadzić do poważnych konsekwencji dla zdrowia i samopoczucia.
Dysregulacja układu nerwowego objawia się m.in. przewlekłym lękiem, wypaleniem, zmęczeniem, złością czy wycofaniem. Często towarzyszą jej natłok myśli, prokrastynacja, dysocjacja, nadmierna potrzeba zadowalania innych, a także ból fizyczny i inne niewyjaśnione dolegliwości.
Jennifer Mann i Karden Rabin, specjalistki w pracy z umysłem i ciałem, wskazują trzy kluczowe kroki prowadzące do regulacji układu nerwowego:
· poznanie języka i reakcji układu nerwowego w kontekście ciała i umysłu,
· przerwanie szkodliwych, powtarzających się schematów,
· przeprogramowanie ich w celu poprawy zdrowia i jakości życia.
Książka, łącząca wiedzę naukową, inspirujące studia przypadków oraz praktyczne ćwiczenia – poznawcze, somatyczne i stymulujące nerw błędny – pokazuje, jak wprowadzić realne i trwałe zmiany.
Odzyskaj spokój, energię i poczucie równowagi. Zacznij już dziś.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 316
Tytuł oryginału: The Secret Language of the Body: Regulate your nervous system, heal your body, free your mind
First published by Thorsons 2024 Text © Jennifer Mann and Karden Rabin 2024 Copyright © 2026 for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca Copyright © for the Polish translation by Anna Opara translated under licence from HarperCollins Publishers Ltd.
All rights reserved
Redaktorka inicjująca: Dominika Dudarew-Osiecka Redakcja: Katarzyna Nowakowska Korekta: Marta Tyczyńska-Lewicka, Beata Wójcik Ilustracje ćwiczeń: Julian Gower Diagramy: Liane Payne Projekt okładki: Misha Handschumacher Adaptacja okładki i stron tytułowych: Izabela Tempka Wersję elektroniczną w systemie Zecer przygotowała Róża Rozaxa
Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.
Wydanie pierwsze Warszawa 2026 ISBN 978-83-8382-932-6
Dla Gillian, moich małych kobietek i Samanthy
– K.R.
Mojemu ukochanemu Yianowi, najdroższemu synkowi Leo oraz mojemu układowi nerwowemu, dzięki któremu wiem, że nie jestem wadliwa, tylko odporna psychicznie
– J.M.
Wprowadzenie
Jeśli masz poczucie, że znajdujesz się w sytuacji bez wyjścia, możemy ci pomóc.
Wyzdrowienie jest możliwe – nie jesteś przypadkiem beznadziejnym.
Jennifer i Karden
Aby wprowadzić w życiu zmiany, potrzebna jest albo motywacja, albo desperacja. Chociaż żywimy szczerą nadzieję, że kieruje tobą to pierwsze, możliwe, że – tak jak nas i wiele innych osób – do podjęcia tego kroku skłania cię desperacja. Być może cierpisz z powodu stresu, stanów lękowych i nieprzepracowanej traumy. Może towarzyszy ci też poczucie beznadziei, bo nie masz pojęcia, jak poradzić sobie z tymi dolegliwościami, jak na nowo poczuć się bezpiecznie we własnym ciele i odzyskać spokój umysłu. Chcesz przecież żyć pełnią życia, a nie tylko je przetrwać. Jeśli trzymasz w dłoni tę książkę, to bez wątpienia już znajdujesz się na ścieżce prowadzącej do wyzdrowienia. Mamy nadzieję, że czytając jej rozdziały we własnym tempie, odkryjesz mądrość, która od dawna w tobie drzemie, i dotrzesz do miejsca, w którym przestaniesz ze sobą walczyć, a we własnym ciele poczujesz się jak w domu.
Pamiętaj, że masz w sobie nieskończoną moc uzdrawiania, wrodzoną siłę, świadomość i intuicję, które są o wiele potężniejsze, niż myślisz. Ta książka jest zaproszeniem do obudzenia ogromnego potencjału kryjącego się w wewnętrznym dialogu twojego ciała, do biegłego opanowania jego języka i wreszcie do uzdrowienia.
Być może czytasz ją, ponieważ poszukujesz praktycznych i skutecznych narzędzi, aby wyleczyć się z przewlekłego stresu, stanów lękowych, pracoholizmu, depresji, uzależnienia, zaburzeń odżywiania, prokrastynacji, bólu lub szeregu schorzeń związanych ze stresem, takich jak: zespół jelita drażliwego (IBS), alergia, astma, choroby skórne, zespół chronicznego zmęczenia, migreny, powirusowy zespół zmęczenia i wiele innych dolegliwości. Głęboko w tobie tli się wiara, że jesteś w stanie samodzielnie się wyleczyć. Przed sięgnięciem po tę książkę zapewne zdarzyło ci się przetestować te wszystkie metody: konsultacje lekarskie, ćwiczenia, diety, medycynę funkcjonalną, suplementy, jogę, olej CBD, masaż głębokich tkanek i shiatsu, reiki, refleksologię, akupunkturę, stawianie baniek, gorące kąpiele, saunowanie, aromaterapię, kąpiele w dźwiękach, peelingi solne, misy tybetańskie, kryształy, ASMR, dźwięki binauralne, napary z rumianku, terapię kognitywno-behawioralną (CBT), ayahuascę, psychoterapię i cały szereg ćwiczeń oddechowych. Chociaż niektóre z nich przyniosły pewną poprawę, to nadal nie czujesz się tak, jak byś tego chciał(a) i nie żyjesz w sposób, którego pragniesz. Doskonale rozumiemy twoją sytuację, ponieważ sami jej doświadczyliśmy. Zestresowani i chorzy tkwiliśmy w martwym punkcie – niejednokrotnie tracąc nadzieję – jednak towarzyszyło nam też niesłabnące wewnętrzne przeczucie, że musi istnieć jakieś wyjście z tej sytuacji.
Uwaga, spojler: możemy ci pomóc! Dzięki wielu nauczycielom, od których czerpaliśmy wiedzę, oraz własnym doświadczeniom dochodzenia do zdrowia znaleźliśmy rozwiązanie naszych problemów. Co więcej, ćwiczenia ujęte w tej książce pomogły wyzdrowieć tysiącom osób. Dzięki niej możemy pomóc również tobie. Jeśli znane są ci opisane powyżej metody terapii, być może dopuszczasz do siebie myśl, że źródłem twoich problemów może być układ nerwowy. W końcu nie jest on tylko biernym układem przewodzącym w ciele, któremu służą masaże i herbata z rumianku. To zadziwiająca i skomplikowana sieć, która przez cały czas interpretuje, przetwarza i zapamiętuje niesamowitą ilość szczegółowych informacji. Koordynuje każdą funkcję życiową, w tym – choć nie tylko – umożliwia oddychanie, odpowiada za pracę serca, tworzy doświadczenie świadomości, a także pomaga nam zdecydować, czy do salonu lepiej pasuje bukiet peonii, czy może jednak słoneczników.
Już wkrótce zabierzemy cię w podróż, podczas której nauczysz się słuchać i „mówić” somatycznym, niewerbalnym, odwiecznym, pierwotnym, pięknym i czasami strasznym językiem układu nerwowego. Jeśli nie potrafisz go usłyszeć ani – tym bardziej – się nim posługiwać, nie możesz na niego wpłynąć, a to kluczowy element układanki, aby uzdrowić własny układ nerwowy i zmienić swoje życie.
Aby lepiej to zrozumieć, wyobraź sobie, że podróżujesz po obcym kraju i chcesz uzyskać od lokalnych mieszkańców informacje na temat powstania jakiegoś zabytku. Jak masz to zrobić, skoro nie znasz miejscowego języka? Byłoby to dość karkołomne. A teraz wyobraź sobie, że tym krajem jest twoje własne ciało i że w rzeczywistości nie chcesz poznać historii powstania zabytku, tylko zrozumieć przyczynę swojego lęku. Pytanie brzmi: jak, skoro nie znasz języka, którym się ono z tobą porozumiewa. Mimo przydatnych obserwacji, których być może udało ci się dokonać w procesie terapeutycznym, lub znajomości informacji naukowych o funkcjonowaniu osi podwzgórze–przysadka–nadnercza (HPA) nie jesteś w stanie w pełni poznać przyczyny swojego lęku, jeśli nie posługujesz się językiem układu nerwowego.
Aby pojąć, dlaczego układ nerwowy ma nad tobą tak dużą władzę (i dlaczego ty – przynajmniej na razie – masz nad nim tak niewielką), musisz poznać podstawową logikę i cel rządzące tym układem z perspektywy ewolucji i funkcjonalności. Dla ilustracji posłużymy się przykładem notacji muzycznej. Zapisane w niej słowa i symbole nabierają znaczenia tylko wtedy, jeśli wiesz, że zostały stworzone do wyrażania dźwięków w celu komponowania muzyki. Bez znajomości tego kontekstu, mimo że je widzisz, nie mają one dla ciebie najmniejszego sensu. Analogicznie zrozumienie logiki i celu układu nerwowego sprawi, że będzie ci łatwiej nauczyć się jego języka.
Ta książka powstała, aby w jak najbardziej praktyczny sposób nauczyć cię, jak regulować układ nerwowy, żeby samodzielnie się wyleczyć. Najważniejsza metoda, którą opanujesz, nazywa się PPP, od pierwszych liter słów poznawanie, przerywanie i przeprogramowywanie. Jej zadaniem jest rozwinięcie wewnętrznej świadomości niezbędnej do poznania języka układu nerwowego w odniesieniu do aspektów umysłu, ciała i rozwoju człowieka; przerwanie szkodliwych i powtarzających się schematów, z powodu których stoisz w miejscu; i przeprogramowanie ich dzięki zdobyciu biegłości w sekretnym języku ciała. Stosując tę metodę i wykonując ćwiczenia umieszczone na końcu każdego rozdziału, z czasem nauczysz się, jak wykorzystać siłę układu nerwowego do samouzdrowienia. Tak jak nauka nowego języka pozwala poruszać się po obcym kraju, odkrywając jego tajemnice i bogactwo kultury, tak opanowanie „sekretnego” języka ciała umożliwi dokonanie podobnych odkryć we własnym zaciszu domowym – w umyśle, ciele i różnych obszarach rozwoju człowieka. Zapoznając się z poszczególnymi rozdziałami, przekonasz się, że każde kolejne ćwiczenie wynika z poprzedniego. Zachęcamy cię do wykonywania ich we własnym tempie i zwracania uwagi na to, które z nich najbardziej ci odpowiada, i dostosowując je do własnych potrzeb. Jednak zanim rozpoczniesz naukę tego nowego języka, chcemy pomóc ci zrozumieć „obcy kraj”, którym jest układ nerwowy. Chcemy również wyjaśnić, skąd biorą się jego reakcje oraz dlaczego posługiwanie się tym językiem i korzystanie z metody PPP przynosi efekty.
Powodem, dla którego masz układ nerwowy, jest wspieranie organizmu w fizjologicznej adaptacji umożliwiającej przetrwanie. Można więc powiedzieć, że dzięki układowi nerwowemu pozostajemy przy życiu. W binarnym języku programowania układu nerwowego podstawowe pytanie brzmi: czy jestem bezpieczny, czy grozi mi niebezpieczeństwo. To zagadnienie oraz nadrzędny cel zapewnienia ci bezpieczeństwa i przetrwania zawsze mają pierwszeństwo w każdym działaniu układu nerwowego – od regulacji właściwej liczby hormonów po wybór partnera życiowego. Jeśli układ nerwowy postrzega to, co się z tobą dzieje, jako zagrożenie (nawet jeśli tak nie jest), to uruchamia przewidywalny szereg czynności wraz z całym wachlarzem reakcji (również stresowych), które zostały w nas biologicznie zakodowane na przestrzeni milionów lat ewolucji. Choć dziś wiemy, że nie każdy stres jest szkodliwy, i mogłoby się wydawać, że po milionach lat ewolucji ciało wykształci bardziej zniuansowane reakcje niż tylko poczucie bezpieczeństwa lub zagrożenia, w praktyce układ nerwowy nadal potyka się o pewne komplikacje.
Jednym z takich problemów jest to, że nasz układ nerwowy nie jest odpowiednio przystosowany do radzenia sobie ze współczesnymi stresorami. Zostaliśmy zaprojektowani tak, aby przeżyć spotkanie z lwami na afrykańskiej sawannie, a nie w miejskiej dżungli i internecie. Nasz układ nerwowy uruchamia dziś te same mechanizmy, które pomagały naszym przodkom uciekać przed rozwścieczonym nosorożcem dwadzieścia pięć tysięcy lat temu, nawet jeśli chodzi tylko o spłatę zaległego debetu na karcie. To rażące niedopasowanie do okoliczności. Reakcja organizmu, która w przeszłości zostałaby wykonana i zmetabolizowana w formie ratującej życie ucieczki, dziś jest tłumiona i pozostaje w ciele, gdy siedzimy w fotelu biurowym, płacąc rachunki i odpowiadając na e-maile. Co gorsza, skutki tego niedopasowania są dodatkowo potęgowane przez nieustającą lawinę współczesnych stresorów. Podczas gdy nasi przodkowie mieli do czynienia z zagrożeniami kilka razy w ciągu dnia lub tygodnia, my mierzymy się z nimi za każdym razem, gdy nasz wszechobecny smartfon wysyła powiadomienie o nowej wiadomości, e-mailu czy szokującym doniesieniu ze świata. Zasadniczo więc układ nerwowy współczesnego człowieka korzysta z technologii z ery kamienia łupanego, aby funkcjonować w świecie zmieniającym się z prędkością światła, co nieuchronnie prowadzi do nagromadzenia stresu w ciele.
Następna komplikacja wynika z faktu, że reakcjami służącymi przetrwaniu kieruje autonomiczny układ nerwowy (AUN), który – dopóki nie nauczysz się jego języka – jest zazwyczaj nieświadomy, automatyczny i znajduje się poza kontrolą umysłu. Jak zapewne udało ci się zauważyć, za każdym razem, gdy coś wywoła u ciebie niekontrolowaną reakcję emocjonalną – nawet jeśli twój świadomy umysł chce zachować spokój – AUN go ignoruje i powtarza negatywny schemat, do którego przywykł. Dlatego też używanie logiki, aby zmusić się do zachowania spokoju, i oczekiwanie pozytywnego rezultatu bez znajomości języka układu nerwowego jest jak oczekiwanie, że ktoś nieznający twojego języka zrozumie, co do niego mówisz!
Spokój odczuwa się w ciele, nie w umyśle.
Trzecia zawiłość wynika z faktu, że zdolność układu nerwowego do pełnienia funkcji ochronnej jest uzależniona od jego zaprogramowania, które powstaje w wyniku wcześniejszych doświadczeń. Chociaż większość z nas ma ograniczone wspomnienia z czasu sprzed piątych urodzin, nasze ciała gromadzą i przechowują doświadczenia oraz emocje już od pierwszych chwil życia. Aby zapewnić nam przetrwanie, układ nerwowy zaczyna tworzyć i zbierać informacje już od szóstego tygodnia życia płodowego1. Tymczasem część mózgu odpowiedzialna za funkcje poznawcze formuje się u płodu na samym końcu. I chociaż noworodki przychodzą na świat z prymitywną korą mózgową, to w momencie narodzin ich układ nerwowy rozwija się i przystosowuje do życia od wielu miesięcy. Wpływ na niego ma każdy mały i duży, pozytywny i negatywny, wewnętrzny i zewnętrzny bodziec. Aby podjąć decyzję, mózg zdrowej osoby łączy informacje zebrane na podstawie wcześniejszych doświadczeń z bieżącym kontekstem. Jednak wielokrotne narażenie na stresory może zaburzyć ten układ, prowadząc do nieskutecznego działania. Z fizjologicznego punktu widzenia stałe narażenie na stres powoduje utratę synaps (punktów styczności neuronów umożliwiających im komunikację) w mózgu i wpływa na sposób rozgałęziania się neuronów, skutkując słabą łącznością i emocjonalnym rozregulowaniem2. Ludzki mózg, a zwłaszcza kora przedczołowa, rozwija się aż do dwudziestego piątego roku życia. W tym czasie każdy wewnętrzny (biologiczny) i zewnętrzny (środowiskowy) stresor oraz każde zdarzenie kształtuje sposób, w jaki układ nerwowy prowadzi cię przez życie, podejmując za ciebie różnego rodzaju decyzje.
Ponieważ mózg tak długo się rozwija, traumatyczne zdarzenia wywierają silny wpływ na programowanie układu nerwowego. Mianem „traumy” określamy wydarzenia życiowe, które układ nerwowy uznaje za zbyt przytłaczające, zbyt wczesne lub zbyt szybkie, aby pomyślnie ukończyć reakcję organizmu na stres (czyli przejście pełnego cyklu od zagrożenia do bezpieczeństwa). Trauma może też przybrać postać zaniedbania i może być postrzegana w kategoriach niewystarczających, tzn. zbyt późnych i zbyt wolnych zdarzeń, w których układ nerwowy nie otrzymał należytego wsparcia, nie doświadczył zaspokojenia swoich potrzeb ani nie został uregulowany przez osoby będące za to odpowiedzialne (tj. rodziców lub opiekunów). Dobra wiadomość jest taka, że – chociaż samego faktu zaistnienia traumy nie da się cofnąć – można przeprogramować jej wpływ na układ nerwowy. Jak mówi Peter A. Levine, twórca terapii Somatic Experiencing: „Trauma jest częścią życia. Nie musi jednak oznaczać dożywocia”.
Obojętnie, czy spotkała cię trauma czy też nie, zapewne rozpoznasz poniższe doświadczenia. Jeśli we wczesnym dzieciństwie twoi opiekunowie krzyczeli i ganili cię za płacz, mówiąc, że masz przestać, podczas gdy potrzeba ci było utulenia i ukojenia, to jako osoba dorosła możesz nie dysponować procesami samoregulacji, które pomagają czuć się bezpiecznie i radzić sobie z trudnymi emocjami w zdrowy sposób. W ich miejsce układ nerwowy aktywuje mechanizm obronny (więcej o tym w dalszej części książki), wykorzystując mocno przetarte szlaki neuronowe, powstałe w wyniku intensywnego i często powtarzającego się zachowania, które polega na unikaniu przytłaczających uczuć porzucenia i lęku. Być może tłumisz emocje, unikasz ich odczuwania lub odcinasz się od nich, ponieważ twój mózg i ciało nie wiedzą, jak się z nimi obchodzić. Z czasem unikanie i odcinanie się od emocji staje się głównym winowajcą wypalenia, przewlekłego stresu i chorób. Jeśli podczas publicznego wystąpienia w czasach szkolnych ktoś z twoich rówieśników wyśmiał cię i upokorzył, układ nerwowy zachowa to wspomnienie i przeprogramuje się tak, aby już zawsze łączyć wystąpienia publiczne z niebezpieczeństwem. To właśnie wtedy jako osoba dorosła, przygotowując się do wygłoszenia prezentacji w pracy, możesz doświadczyć niepokoju, trudności z oddychaniem, mdłości lub nadmiernej potliwości, ponieważ układ nerwowy traktuje zbliżające się wystąpienie jak zagrożenie.
Za każdym razem, gdy układ nerwowy identyfikuje zagrożenie – bez względu na to, czy jego przyczyną jest zaległy rachunek, wściekły nosorożec, grupa złośliwych rówieśników czy nieprzepracowana trauma – uruchamia reakcję stresową, aby je przetrwać, na podstawie tego, czego nauczył się w latach rozwoju. Świadoma część twojego mózgu może nie pamiętać tych wczesnych doświadczeń, ale twój układ nerwowy pamięta je doskonale.
Twój układ nerwowy pamięta zdarzenia, których ty możesz świadomie nie pamiętać.
Oprócz wspomnianych tu komplikacji, które utrudniają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, istnieją jeszcze wyspecjalizowane mechanizmy i strategie obronne kształtujące się przez tysiące lat. Zostały zaprojektowane, aby nas chronić, ale czasami mogą być używane w niewłaściwy sposób. Na pewno znasz reakcję walki lub ucieczki będącą odpowiedzią organizmu na kryzys lub zagrożenie. W rzeczywistości reakcja na stres składa się z wielu części, w tym walki, ucieczki, zamrożenia, uległości i przymilania się (więcej informacji na ten temat będzie później). W prawdziwym życiu te pierwotne strategie służące przetrwaniu są zazwyczaj zamaskowane i wyrażane poprzez schematy zachowań w postaci mechanizmów obronnych. Te ostatnie mogą być pomocne (adaptacyjne) lub szkodliwe (dezadaptacyjne). Ważny jest również czas ich występowania i trwania; mechanizmy adaptacyjne mają za zadanie ochronę ciała na krótką metę, ale gdy pojawiają się wielokrotnie przez długi czas, mogą stać się dezadaptacyjne i przynosić skutki odwrotne do zamierzonych3.
Pomocnym mechanizmem adaptacyjnym jest zachowanie, które skutecznie rozwiązuje problemy i prowadzi do długotrwałego obniżenia stresu, jak na przykład wyznaczanie granic lub dbanie o własne potrzeby, aby osiągnąć lepszą równowagę między życiem prywatnym a pracą. Analogicznie szkodliwe mechanizmy obronne mogą przynosić krótkotrwałe wytchnienie, jednak na dłuższą metę są wysoce nieefektywne – utrwalają problem, którego mają się pozbyć. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy ktoś zaspokaja potrzeby innych osób własnym kosztem, aby zniwelować stres, co w konsekwencji tak naprawdę prowadzi do jego narastania. W tym kontekście przewlekły stan lękowy nie jest zaburzeniem, lecz mechanizmem obronnym układu nerwowego, mającym pomóc mu sprostać wymaganiom przetrwania i domniemanym zagrożeniom, z którymi nie radzi sobie we właściwy sposób. Z jego pomocą ciało podtrzymuje twoją czujność i gotowość do konfrontacji z potencjalnym niebezpieczeństwem na podstawie mapy dawnych doświadczeń lub zdarzeń postrzeganych jako wyzwalacze. Tak naprawdę więc lęk jest wiadomością wysyłaną przez ciało w języku, który już wkrótce poznasz.
Dzięki badaniom psychologicznym nad więzią emocjonalną między dzieckiem a jego opiekunami oraz badaniom nad traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa wiemy, że dezadaptacyjne reakcje obronne mogą mieć długotrwałe skutki dla zdrowia psychicznego, fizycznego i emocjonalnego, zwłaszcza jeśli mają one miejsce wielokrotnie na przestrzeni wielu lat. Jeśli jednak starasz wyleczyć się z traumy, chcemy ci przekazać, że poradzenie sobie z jej długotrwałymi skutkami jest możliwe i że droga ta zaczyna się od układu nerwowego.
Co więc to wszystko znaczy?
Niezależnie od tego, czy ciało wysyła ci wiadomości o lęku, wypaleniu, chorobie czy traumie, na pierwszy plan w opowieści o twoim układzie nerwowym wysuwa się stres, ponieważ jego nadmiar w ciele uruchamia lawinę zaburzeń. Gdy stres się kumuluje, organizm zaczyna nieadekwatnie reagować na bodźce. Naukowcy nazywają taki stan obciążeniem allostatycznym, czyli skumulowaniem skutków przewlekłego stresu i zdarzeń życiowych, które odbijają się na ciele. Duże obciążenie allostatyczne nadweręża zdolność ciała do samoregulacji i powrotu do stanu równowagi. Na poziomie komórkowym powoduje to zmiany w produkcji energii, odporności, sygnalizacji hormonalnej i regeneracji komórek, a to wszystko wpływa na ogólny stan zdrowia. Każde zaburzenie równowagi w układzie nerwowym może mieć rozległe konsekwencje, ponieważ to właśnie on komunikuje się z każdym organem, układem i funkcją organizmu, przez co odgrywa kluczową rolę w regulowaniu obciążenia allostatycznego. Nie mając zdolności utrzymania homeostazy i równowagi, aby zapewnić ciału optymalne warunki, możesz doświadczać uporczywych problemów zdrowotnych. Wykonany w 2020 roku przegląd ponad dwustu pięćdziesięciu badań doprowadził naukowców do wniosku, że wyższe obciążenie allostatyczne wiąże się z gorszym stanem zdrowotnym4. Zrozumienie współzależności między stresem, układem nerwowym i ciałem pomoże ci rozszyfrować, dlaczego stosowane przez ciebie metody przyniosły tylko częściowe rezultaty i dlaczego metoda PPP oraz ćwiczenia zawarte w tej książce pomogą ci wyzdrowieć.
Najpierw powstaje stres, dolegliwości pojawiają się później.
Podsumujmy to, co zostało omówione do tej pory: układ nerwowy stara się wytworzyć w ciele poczucie bezpieczeństwa, ale z powodu komplikacji i niewłaściwych mechanizmów obronnych utrudniających mu działanie próby te często prowadzą do stanów lękowych i innych nieproduktywnych reakcji organizmu. W rezultacie układ nerwowy tylko napędza ów nieproduktywny tryb działania, dokładając cegiełkę w postaci skumulowanego stresu i obciążenia allostatycznego. To wyczerpujące sprzężenie zwrotne nazywamy paradoksem układu nerwowego. Krótko mówiąc, dążąc do bezpieczeństwa, układ nerwowy sam zapędza się w ślepy zaułek, a jego faktyczna zdolność do zapewnienia ochrony i wsparcia w regulowaniu twojego stanu zdrowia słabnie. Traci on zdolność do utrzymania homeostazy i płynnego przechodzenia pomiędzy stanami aktywacji i odpoczynku oraz zachowywania fundamentalnego dobrostanu psychicznego i fizycznego. Gdy ciało działa w ten sposób przez długi czas, nazywamy to funkcjonowaniem w trybie przetrwania. Stopniowo ten chroniczny stan odbija się na zdrowiu, zwiększając obciążenie stresowe w różnych układach ciała i powodując wzmożoną wrażliwość układu nerwowego. Funkcjonowanie w trybie przetrwania może być przyczyną przewlekłego bólu, zmęczenia, zaburzeń snu i odżywiania, zaburzeń poznawczych, zespołu jelita drażliwego, uzależnień, kompulsji i innych dolegliwości5. Specjaliści używają różnych określeń na to zjawisko – np. sensytyzacja ośrodkowa lub dysautonomia – my jednak nazywamy to rozregulowaniem układu nerwowego.
Reakcje na stres zdrowego i dobrze uregulowanego układu nerwowego są odpowiednio zrównoważone i włączają się lub wyłączają na podstawie adekwatnie postrzeganego poziomu zagrożenia lub bezpieczeństwa. Gdy układ nerwowy jest rozregulowany, może to powodować wysyłanie sprzecznych sygnałów do różnych części ciała. Najważniejsza różnica pomiędzy uregulowanym a rozregulowanym układem nerwowym polega na tym, że uregulowany układ nerwowy reaguje na konkretny bieżący stresor, po czym wraca do stanu homeostazy. Rozregulowany układ nerwowy z kolei reaguje na codzienne trudności na podstawie doświadczonych wcześniej stresorów (objawia się to również nieprzepracowaną reakcją na traumę) lub przewiduje wystąpienie stresorów w przyszłości i nie jest w stanie osiągnąć równowagi nawet po tym, jak zagrożenie minie. Ciało dalej doświadcza fizjologicznych adaptacji do postrzeganych jako takie zagrożeń, nawet jeśli w rzeczywistości nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Rozregulowana aktywacja reakcji tworzy stan fizjologicznego zaburzenia równowagi uniemożliwiając ciału optymalne funkcjonowanie. Przyczynia się to do odczucia stresu, lęku, przytłoczenia i ogólnego dyskomfortu, ponieważ układ nerwowy nie jest w stanie znaleźć równowagi.
Jeśli twój układ nerwowy zabrnął w ślepy zaułek, to ty również się w nim znajdujesz.
A zatem co dalej?
Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie musisz pozostać w tym miejscu już na zawsze. Co ciekawe, wyjście z tego położenia prowadzi tą samą drogą, która cię tu doprowadziła: przez twój układ nerwowy. Potrzebuje on tylko twojej pomocy, aby przerwać błędne koło, w którym utknął. Twoje ciało posiada niezwykłą zdolność adaptacji i samoleczenia, którą nazywamy bioplastycznością. Być może znasz pojęcie neuroplastyczności, definiowane jako „zdolność układu nerwowego do zmiany działania w odpowiedzi na wewnętrzne lub zewnętrzne bodźce, poprzez zmianę jego struktury, funkcji lub połączeń”6. Sprowadza się ono do tego, że mózg potrafi się przeorganizować, tworząc nowe połączenia i ścieżki nerwowe w odpowiedzi na powtarzające się nowe doświadczenia oraz informacje. Wyobraź sobie, że rozległa sieć połączeń w twoim mózgu jest jak gęsty las. Kiedy tworzysz nową myśl i zdobywasz nową umiejętność, wyznaczasz w nim kolejną ścieżkę. Im częściej powtarzasz daną myśl lub umiejętność, tym bardziej uczęszczana i wyraźna staje się ta właśnie ścieżka, a dostęp do niej staje się łatwiejszy. I na odwrót, jeśli zaprzestaniesz używania jakiejś ścieżki, zarośnie ona chaszczami i zaniknie. Ćwiczenia terapeutyczne, które znajdziesz w tej książce, zostały oparte na zasadzie neuroplastyczności – i wykorzystują połączenie na linii umysł–ciało–człowiek – aby stworzyć nowe ścieżki neuronalne, które utrwalają poczucie bezpieczeństwa, adaptacyjność, odporność psychiczną i swobodę. Z pomocą metody PPP nauczysz się stymulować mózg w nowy, regulujący go sposób – poprzez poznawanie, przerywanie i przeprogramowywanie – aby stworzyć nową wewnętrzną mapę, tak aby twoje ciało przeszło od stanu lęku i stresu do bezpieczeństwa i elastyczności.
Celem regulacji układu nerwowego jest przeprogramowanie reakcji służących przetrwaniu i dezadaptacyjnych mechanizmów obronnych oraz wyleczenie nieprzepracowanych ścieżek związanych z traumą, które z czasem stały się stanami domyślnymi. Przeprogramowanie często uczęszczanych i automatycznych szlaków powiązanych z lękiem, depresją i bólem obniża obciążenie stresowe ciała. W tym momencie bioplastyczność staje się niezwykle istotna dla zdrowienia. Jeśli w ciele występują stany lękowe, depresja i ból, wywołujące choroby – a dzieje się tak, ponieważ mózg i układ nerwowy wpływają na układy odpornościowy, hormonalny i sercowo-naczyniowy – to w analogiczny sposób ścieżki neuronalne prowadzące do uzdrowienia mózgu i układu nerwowego będą miały bezpośredni wpływ na wszystkie układy w ciele oraz ogólny stan zdrowia organizmu. Podsumowując, skutki przewlekłego stresu w ciele można odwrócić, przeprogramowując mózg i regulując układ nerwowy.
Uwaga dotycząca genów i leczenia układu nerwowego:
Jak wiadomo, wszyscy dziedziczymy pewne cechy, które sprawiają, że mamy predyspozycje do określonych dolegliwości, ale jednocześnie chronią nas przed innymi schorzeniami. Chociaż są one istotne, epigenetyka – nauka badająca ekspresję genów i to, co je uaktywnia bądź sprawia, że pozostają uśpione – pokazuje, że wiele zależy od naszego stylu życia. Stres, aktywność fizyczna, odżywianie i inne czynniki mogą decydować o tym, czy geny predysponujące do określonych chorób lub zapewniające przed nimi ochronę zostaną uaktywnione.
Przykładowo niektórzy z nas odziedziczyli geny powiązane ze znacznie podwyższonym ryzykiem wystąpienia raka. Jednak zdrowy tryb życia, zrównoważona dieta, regularne ćwiczenia, unikanie palenia, a przy tym praca nad traumą i stresem mogą zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia choroby7,8. I odwrotnie, jeśli tryb życia danej osoby odbija się negatywnie na jej dobrostanie, może to zwiększyć ryzyko wystąpienia nowotworu.
Dlatego świadomość, że mamy ogromny wpływ na własne zdrowie, jest tak ważna. Poznanie języka, którym posługuje się ciało, może pomóc ci wyleczyć niezagojone rany, uregulować układ nerwowy, zmniejszyć poziom stresu oraz podejmować świadome życiowe decyzje, które poprawiają dobrostan i tworzą środowisko, w którym możesz świetnie się rozwijać.
Być może pamiętasz powiedzenie, że geny ładują broń, środowisko pociąga za spust. Chociaż geny są istotne, to nie determinują twojego losu, a – w połączeniu z innymi interwencjami w ramach zdrowego stylu życia – regulacja układu nerwowego jest skuteczną drogą do osiągnięcia optymalnego zdrowia i dobrostanu.
Możesz w to wierzyć lub nie, ale najodpowiedniejszą osobą zdolną do przeprowadzenia tej zmiany jesteś ty. Twój proces zdrowienia rozpocznie się wtedy, gdy uświadomisz sobie połączenie pomiędzy umysłem, ciałem i wszelkimi aspektami rozwoju człowieka. Bodaj najbardziej rewolucyjną cechą regulacji układu nerwowego jest to, że sama w sobie stanowi akt samozdrowienia. Zastanów się, czy to nie dziwne, że gdy tylko coś jest z nami nie tak, to mimo że chodzi o nasz własny umysł i ciało, automatycznie zrzekamy się naszej sprawczości i szukamy kogoś, kto nas uleczy. W niektórych przypadkach jest to oczywiście właściwe, na przykład chcąc zaszyć ranę, oddajemy się w ręce chirurga. Jednak założenie, że do wyzdrowienia potrzebujemy osoby trzeciej, znacząco osłabia naszą podmiotowość i jest sprzeczne z działaniem niektórych metod terapii. Wszyscy uzdrowiciele tak naprawdę tylko wspomagają zdolność pacjenta do wyleczenia samego siebie. Owszem, wprawdzie chirurg zaszywa ranę, ale to wrodzona zdolność pacjenta do samozdrowienia produkuje nowe krwinki i naskórek, aby odbudować zniszczone tkanki. I mimo że terapeuta pomaga nam zobaczyć rzeczy w nowym świetle albo odkryć główne źródło targających nami emocji, to jednak ty musisz wykonać rzeczywistą pracę, aby przezwyciężyć dolegliwości lub dokonać innych wyborów i zmienić swoją perspektywę postrzegania problemu.
Głęboko wierzymy, że masz w sobie wszystko, czego potrzebujesz, aby się uzdrowić. Naszym zadaniem jest pokazać ci, jak uwolnić tę siłę poprzez posługiwanie się językiem układu nerwowego i wspieranie niezrównanej zdolności ciała do samoleczenia. Czytając wszystkie trzy części tej książki (ciało, umysł, człowiek), stosując metody PPP (poznawanie, przerywanie, przeprogramowywanie) i wykonując ćwiczenia umieszczone na końcu każdego rozdziału, odkryjesz tajemnice swojego ciała i stopniowo zamienisz stres i poczucie stagnacji na stan rozkwitu. Ta książka da ci wsparcie, którego potrzebujesz, aby zacząć posługiwać się językiem układu nerwowego. To nie ona cię uleczy – zrobisz to ty sam(a).
Jak często powtarza Jennifer:
Masz w sobie wszystko, czego potrzebujesz, aby się uzdrowić.
Zanim zaczniemy naukę, podsumujmy dotychczasowe informacje:
Masz wrażenie, że tkwisz w sytuacji bez wyjścia, ponieważ nie znasz jeszcze języka, jakim posługuje się twoje ciało – języka układu nerwowego.Układ nerwowy ma jedno zadanie: utrzymać cię przy życiu.Jego skuteczność w wykonywaniu tego zadania jest zależna od algorytmów powstałych na drodze ewolucji, które nie nadążają za czasami i zostały zaprogramowane na podstawie twojej przeszłości. Dlatego wprawdzie utrzymują cię przy życiu, ale nie pomagają ci się rozwijać, tylko sprawiają, że jesteś w trybie przetrwania.Funkcjonowanie w trybie przetrwania i nieprzepracowane traumy powodują przewlekły stres i stany lękowe, tworząc idealne warunki do rozregulowania układu nerwowego oraz powstawania chorób.Wpływ traumy na układ nerwowy można przeprogramować.To, co wydaje ci się, że dzieje się w umyśle, w rzeczywistości dzieje się w ciele.Aby znaleźć wyjście z tej sytuacji, należy wrócić do początku: rozregulowany układ nerwowy powoduje chorobę, a uregulowany układ nerwowy ją leczy.A najodpowiedniejszą osobą, która jest w stanie cię uzdrowić, jesteś TY.
Przewodnik po książce
Czyli jak korzystać z instrukcji samouzdrowienia.
Uzdrowiciel nie jest kimś, do kogo przychodzi się po uzdrowienie. Uzdrowiciel to ktoś, kto aktywuje w tobie twoją własną umiejętność samozdrowienia.
Anonim
Przez tysiące lat ludzie nie mieli pojęcia, dlaczego chorują. Na temat możliwych przyczyn powstały niezliczone teorie, od miazmatów (szkodliwych wyziewów) po złe duchy. Nie są one tak dziwaczne, jak mogłoby się nam dzisiaj wydawać – był to logiczny tok myślenia ludzi, którzy usiłowali wyjaśnić genezę chorób, nie mając żadnej wiedzy na temat mikroorganizmów. Zaobserwowali oni na przykład, że kontakt z pleśniejącym jedzeniem, odpadami lub ludzkimi szczątkami skutkował zachorowaniem, a stamtąd już całkiem blisko do założenia, że przyczyną jest „coś złego w powietrzu”. Aż któregoś dnia garstka pionierskich naukowców (a zarazem heretyków) uzbrojona w nowatorskie narzędzia do gromadzenia informacji, takie jak np. mikroskop, wysunęła nową teorię: choroby są wywoływane przez drobne, niewidzialne dla ludzkiego oka stworzonka zwane zarazkami, które są przenoszone z jednego człowieka na drugiego. Co za tym idzie, rozwiązaniem było przerwanie tej transmisji za pomocą higieny i sterylizacji. Zastosowanie teorii o zarazkach i powszechnej higieny było – i wciąż jest – najważniejszym dokonaniem medycyny w uśmierzaniu ludzkiego cierpienia.
Pomimo tego rewolucyjnego odkrycia i coraz większych postępów współczesnej medycyny liczba chorób takich jak: stany lękowe, depresja, przewlekły ból, zespół jelita drażliwego, fibromialgia, zespół chronicznego zmęczenia, choroby metaboliczne, nowotwory, choroby serca i wiele innych, wciąż wzrasta w zastraszającym tempie. Współczesna medycyna nie radzi sobie ze skutecznym leczeniem tych dolegliwości, ponieważ ich przyczyną nie są bakterie czy wirusy – a więc nie pasują one do poprzedniego paradygmatu.
Na szczęście obecnie stoimy u progu podobnej rewolucji w leczeniu i łagodzeniu ludzkiego cierpienia. Nowe pokolenie pionierskich lekarzy, naukowców, badaczy i terapeutów specjalizujących się w traumie, neurologii, fizjologii i zdrowiu publicznym (dzisiejszych heretyków), uzbrojonych w nowe narzędzia takie jak funkcjonalny rezonans magnetyczny i wielkie zbiory danych, wysunęło nową teorię: choroby te są wynikiem adaptacji fizjologicznych, które mają swój początek w układzie nerwowym rozregulowanym przez przewlekły stres, traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa i inne formy traum. Dlatego też sposobem na ich wyleczenie są rozwiązania skupione na działaniach, które naprawią i uregulują układ nerwowy oraz odbudują jego odporność. Po naprawieniu, uregulowaniu i odbudowaniu będzie mógł on znów objąć swoją naturalną rolę koordynatora wszystkich narządów i układów ciała oraz funkcję utrzymywania organizmu w zdrowiu i witalności.
Wybierając tę książkę, decydujesz się wziąć udział w tej rewolucji, i cieszy nas fakt, że doświadczysz jej transformacyjnych korzyści dla zdrowia i życia. Przed tobą kompletny podręcznik regulacji układu nerwowego i samozdrowienia. Mamy nadzieję, że będziesz z niego często korzystać i weźmiesz dla siebie całą zawartą w nim mądrość dotyczącą zdrowienia. Poniżej pokrótce przedstawiamy, jak nauczysz się sobie pomagać za sprawą tej książki, stosując nowy paradygmat układu nerwowego.
Aby się wyleczyć, musisz poznać sekretny język ciała, dzięki któremu wyregulujesz swój układ nerwowy i doprowadzisz do trwałej przemiany. Jednak układ nerwowy jest z natury zaprojektowany tak, aby powtarzać te same reakcje na te same bodźce, które za każdym razem, przez całe twoje życie, zapewniały ci przetrwanie. Dlatego gdy próbujemy go regulować, układ nerwowy opiera się zmianom. Czerpiąc z wielu lat badań prowadzonych nad neuroplastycznością, psychologią, traumą, behawioryzmem, formowaniem nawyków oraz z naszych własnych praktyk terapeutycznych i osobistych doświadczeń w leczeniu chronicznych chorób, ustaliliśmy, że do wprowadzenia celowych, długotrwałych zmian w układzie nerwowym niezbędne są trzy elementy: poznanie, przerwanie i przeprogramowanie (PPP). Poznanie polega na rozpoznaniu i zrozumieniu powtarzających się reakcji układu nerwowego, przerwanie to zatrzymanie reakcji w momencie jej wystąpienia, zaś przeprogramowanie oznacza wdrożenie nowej reakcji w miejsce starej. Każdy rozdział książki ma na celu nauczenie cię zestawu technik, dzięki którym będziesz w stanie zastosować te trzy kroki do różnych aspektów swojego układu nerwowego.
W praktyce metoda PPP wygląda tak:
1. Zauważam rozregulowanie z powodu objawu (np. negatywny dialog wewnętrzny, niepokój, napięcie fizyczne, niewytłumaczalne zmęczenie).
2. Korzystam z techniki poznania, na przykład obserwowania lub objaśniania, aby wsłuchać się w język mojego ciała i zyskać lepszy wgląd w to, czego doświadczam, i co spowodowało rozregulowanie.
3. Korzystam z techniki przerwania, na przykład przełączania lub modyfikowania, aby zatrzymać i ukoić rozregulowanie.
4. Korzystam z techniki przeprogramowania, na przykład tworzenia dystansu czy tworzenia więzi, aby utrwalić nową, uregulowaną odpowiedź na wyzwalacz.
Nie istnieją dwa takie same układy nerwowe, dlatego podczas nauki nowych technik zachęcamy cię do eksperymentowania i sprawdzania, jak na nie reagujesz. Niektóre z nich zadziałają od razu, inne mogą wymagać szeregu prób. Nie musisz doprowadzić jednej techniki do doskonałości, zanim przejdziesz do następnej. Próbuj i słuchaj swojej intuicji – w końcu to twoja droga do uzdrowienia. Metoda PPP nie jest protokołem, którego trzeba przestrzegać co do joty – jest to najprostszy i najbardziej podstawowy fundament, na którym zbudujesz własną praktykę regulacji układu nerwowego.
Wskazówki dotyczące metody PPP:
1. Zgodnie z zasadami neuroplastyczności im bardziej regularnie coś robisz, tym szybciej zmienia się twój mózg, a ty zdobywasz nowe umiejętności. Dlatego zalecamy jak najczęstsze ćwiczenie technik PPP i włączenie ich do codziennej rutyny, tak aby stały się częścią uzdrawiającego trybu życia. Często powtarzamy, że nie chodzi tu o to wygospodarowywanie czasu na ćwiczenia, ale o życie w taki sposób, żeby narzędzia terapeutyczne stały się częścią codzienności.
2. To powiedziawszy, uczulamy cię również, żeby nie przedobrzyć – presja i perfekcjonizm utrudniają naukę i ograniczają neuroplastyczność. Świadomość, jak ważna dla uzdrowienia jest ta praca, oraz motywacja do ćwiczeń działają lepiej niż poczucie pilności i przymuszanie się. W miarę wykonywania tej praktyki przekonasz się, że perfekcjonizm i presja są wiadomościami wysyłanymi przez twoje ciało w języku układu nerwowego, a gdy je zrozumiesz, będziesz w stanie zmienić te schematy.
3. Najlepszym czasem na ćwiczenie jest reakcja na objaw taki jak lęk, stres, samokrytyka, zwątpienie we własne siły, ból, prokrastynacja lub depresja.
Książka ta jest podzielona na trzy części odpowiadające trzem sferom układu nerwowego. Aby móc go uregulować, musisz rozwinąć w sobie świadomość każdej z nich. Nazywamy je umysłem, ciałem i sferą rozwoju człowieka. Każda z tych części książki jest dodatkowo podzielona na trzy rozdziały, z których każdy zawiera szczegółowe informacje na temat tego, jak stosować metodę PPP w kontekście danej sfery. W części poświęconej umysłowi odkryjesz poznawczą i narracyjną sferę układu nerwowego. W części o ciele dowiesz się więcej o ucieleśnionym aspekcie układu nerwowego służącym przetrwaniu. Natomiast w części o człowieku znajdziesz informacje o wczesnej fazie rozwoju i relacyjnej sferze układu nerwowego. Każda z nich posługuje się innym dialektem języka ciała i ma ogromny wpływ na stan układu nerwowego. Ucząc się, jak ich słuchać i jak się z nimi komunikować, nie tylko zdobędziesz umiejętność kompleksowej samoregulacji, ale także dogłębnie poznasz siebie.
Najlepiej, jeśli będziesz z niej korzystać w sposób, który najbardziej odpowiada twojemu stylowi uczenia się. Każdy rozdział składa się z dwóch części: teorii i praktyki. Możesz więc najpierw zapoznać się z opowieściami naszych klientów i z tym, co ma do powiedzenia nauka, aby potem oddać się ćwiczeniom, zgodnie z porządkiem chronologicznym. Ale możesz też pominąć część naukową i przejść prosto do praktyki. Jeśli jedna część przemawia do ciebie bardziej niż druga, możesz śmiało się w niej zagłębić. Osobiście uważamy, że najlepsze efekty daje połączenie wiedzy z jej zastosowaniem oraz dogłębna znajomość wszystkich trzech sfer (umysłu, ciała i rozwoju człowieka). Ta książka to instrukcja obsługi układu nerwowego – korzystaj z niej tak, aby to tobie było najlepiej.
Mamy nadzieję, że nasza książka stanie się zaufanym przewodnikiem na twojej osobistej drodze do wyzdrowienia. Sekretny język ciała jest uniwersalny, a technika PPP jest podstawowym narzędziem, które może współdziałać z innymi metodami terapii, z których korzystasz, jak również wzmacniać ich efekty. Jeśli angażujesz się w jakikolwiek rodzaj współpracy z terapeutą, to dzięki naszej książce wyniesiesz z niej jeszcze więcej oraz przejmiesz kontrolę nad własnym zdrowieniem pomiędzy waszymi sesjami. Jeśli znajdujesz się pod opieką lekarską i przyjmujesz leki, ten poradnik wspomoże twój układ nerwowy, tak aby mógł czerpać jak największe korzyści ze wsparcia medycznego. Jeśli zaś jesteś fanem medycyny alternatywnej lub ziołolecznictwa, dzięki książce staniesz się aktywnym partnerem w leczeniu, jakiemu sprzyjają te uzupełniające się praktyki. Innymi słowy, wszystko, czego się z niej nauczysz, będzie pełnić funkcję katalizatora dla pozostałych działań, które podejmujesz w ramach procesu zdrowienia. W niektórych przypadkach przekonasz się, że to, co osiągniesz wskutek leczenia układu nerwowego, sprawi, że pozostałe formy leczenia przestaną być potrzebne.
Zdrowienie jest zawsze aktem komunikacji. Oznacza to, że pierwszym krokiem jest wyrażenie potrzeby pomocy, a drugim – zapewnienie niezbędnego wsparcia lub remedium w odpowiedzi na tę potrzebę. Proces ten nie polega tylko na rozpoznaniu i pozbyciu się problemu, ale także na zobowiązaniu do stworzenia pogłębionej więzi z ciałem, zrozumienia układu nerwowego i poszukania satysfakcjonującego rozwiązania. Mówiąc prościej, podwyższona temperatura to wiadomość mówiąca: „Mam infekcję”, a uważny uzdrowiciel jest w stanie ją wyleczyć. Krwawienie sygnalizuje: „Mam ranę”, a wykwalifikowany chirurg jest w stanie ją zaszyć. Objawy takie jak lęk, depresja czy zespół jelita drażliwego informują, że jakaś potrzeba nie jest zaspokojona i że konieczna jest pomoc. Nauka języka ciała pozwoli ci zrozumieć wiadomości przekazywane przez takie właśnie objawy i zapewnić im to, czego potrzebują. Tę nową formę komunikacji opanujesz dzięki naszej książce. Poniższe ilustracje ujawniają, jakie komunikaty faktycznie wysyła twoje ciało oraz jak może wyglądać samoleczenie, gdy już je zrozumiesz. My jesteśmy tylko przewodnikami; to ty będziesz odkrywać swój układ nerwowy, tworząc własny paradygmat leczenia.
Zanim poznamy język ciała, zazwyczaj zauważamy jedynie najbardziej dokuczliwe i niepokojące objawy oraz przypisane im diagnozy.
Po nabyciu świadomości języka ciała będziesz w stanie odczytywać faktyczne wiadomości wysyłane przez ciało i subtelne informacje kryjące się za objawami.
Po osiągnięciu biegłości w tym języku i nabyciu umiejętności obustronnej komunikacji z ciałem będziesz w stanie uleczyć swój układ nerwowy, odpowiadając na jego potrzeby.
Ta książka cię nie uleczy – zrobisz to ty sam(a).
Część I
Umysł
Dopóki nie uświadomisz sobie nieświadomego, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to przeznaczeniem.
Carl Gustav Jung
Usłyszenie języka ciała byłoby niemożliwe bez umysłu. Korzystając z niego, możesz nauczyć się, jak uregulować układ nerwowy, uzdrowić siebie i zmienić swoje życie.
Umysł to nie tylko myśli. To miejsce, w którym rodzi się samoświadomość i gdzie zauważamy, interpretujemy i rozszyfrowujemy sygnały wysyłane przez ciało.
W tej części książki nauczysz się rozmawiać z ciałem za pośrednictwem układu nerwowego oraz interpretować swoje doznania cielesne i emocje.
Dowiesz się, jak wprowadzić zmiany w konwersacji toczącej się między twoim umysłem a ciałem, aby odkryć, co tak naprawdę kryje się za tym, że tkwisz w martwym punkcie. Dowiesz się również, jak się z niego wydostać.
Twoja podróż do zrozumienia sekretnego języka ciała zaczyna się od umysłu.
W tej części zapoznasz się także z odpowiadającymi mu technikami metody PPP:
Technika poznawania, która uczy umysł słuchać języka ciała, aby dowiedzieć się więcej o jego wewnętrznych mechanizmach na potrzeby procesu samouzdrawiania.
Technika przerywania, która uczy umysł wykorzystywać układ somatosensoryczny do stabilizowania układu nerwowego i pogłębiania umiejętności jego słuchania.
Technika przeprogramowywania, która uczy umysł pozyskiwania dostępu do jego najbardziej transformacyjnego trybu i motoru zmian – JA obserwującego – aby pozwolić ci po raz pierwszy nawiązać regulujący dialog z układem nerwowym za pomocą języka ciała.
Rozdział 1: Poznawanie
Obserwowanie
komunikatów układu nerwowego za pomocą języka umysłu
Niczego w życiu nie należy się bać, trzeba to tylko rozumieć. Teraz nadszedł czas, aby zrozumieć więcej, abyśmy mogli mniej się bać.
Maria Skłodowska-Curie
Nauka języka układu nerwowego zaczyna się od nauki obserwowania. Dla większości z nas codzienne doświadczenie obserwowania siebie zachodzi w świadomej części umysłu i myślach. Jak stwierdził niegdyś Kartezjusz: „Myślę, więc jestem”. Nie ujmując jego autorytetowi, pozwalamy sobie się z nim nie zgodzić i przeformułować jego stwierdzenie następująco: „Myślę, więc jestem oderwany od pełnego doświadczenia mojego życia”. Koncept stojący za obserwacją Kartezjusza (i doświadczenie samych siebie) przypomina siedzenie na miejscu pasażera w aucie, w momencie gdy nie zdajemy sobie sprawy, że obok znajduje się siedzenie kierowcy, z którego rzeczywiście prowadzi się auto. Innymi słowy, oddzielanie poczucia własnego ja od naszych ciał wyobcowuje nas z najpotężniejszych i najgłębszych aspektów tego, kim jesteśmy. Jak wspominaliśmy we wprowadzeniu, części ludzkiego mózgu odpowiedzialne za funkcje poznawcze, werbalne i myślowe z perspektywy ewolucyjnej istnieją zaledwie ułamek czasu. Jako ostatnie kształtują się też u dziecka w łonie matki. Ośrodki te są umiejscowione w neokorze, najnowszej i największej części kory mózgowej, odpowiedzialnej za zaawansowane funkcje, takie jak rozumowanie i język9. Ale poza tym „nowym” mózgiem istnieją jeszcze głębsze i bardziej podstawowe struktury, które składają się na wszechpotężny autonomiczny układ nerwowy. W przeciwieństwie do neokory warstwy te istnieją od bardzo długiego czasu i w rezultacie to głównie one siedzą za kierownicą naszego auta zwanego życiem.
W starszych częściach mózgu mieści się instynktowna, namacalna i empiryczna forma świadomości złożona nie ze słów, lecz z doznań zmysłowych, emocji, pozycji, ruchów, energii i wspomnień sensorycznych. To niewerbalna postać ludzkiego doświadczenia, którą bajarze od zarania dziejów bezskutecznie próbują ubrać w słowa. Nauka sekretnego języka układu nerwowego w rzeczywistości polega na nauce obserwowania, komunikowania i wpływania na odczuwanie doświadczeń zmysłowych, emocji, pozycji i ruchów, co z czasem umożliwi ci jego regulację. W części praktycznej nauczysz się wsłuchiwać w sygnały wysyłane przez ciało za pomocą oddechu, działań, które chce ono wykonać, doznań cielesnych, które odczuwasz, emocji, których istnienie sobie uświadamiasz, oraz myśli, interpretacji i opowieści, jakie nadaje im wszystkim twój umysł. W skrócie nazywamy te kategorie słuchania zbiorczo ODDE-U od pierwszych liter oddechu, działań, doznań, emocji oraz umysłu. W pozostałych dwóch częściach książki w sekcji poświęconej poznawaniu pojawiają się też kategorie ODDE-C: ciało i ODDE-CZ: człowiek.
Aby zrozumieć, dlaczego tak duża część mózgu i układu nerwowego jest ucieleśniona oraz zależna od doznań i emocji, a także dlaczego umysł tak często staje na przeszkodzie autentycznemu doświadczeniu, wyruszymy w krótką podróż wstecz i prześledzimy kilkaset milionów lat ewolucji ludzkiego mózgu. Pierwsze organizmy na ziemi były jednokomórkowcami i miały ściankę, która oddzielała to co w środku od tego co na zewnątrz. Najbardziej prymitywne układy nerwowe wykształciły się właśnie w ściankach tych komórek, gdyż to właśnie na peryferiach swojego organizmu musiały wyczuwać i znajdować pokarm oraz unikać spotkania z tym, co mogłoby je zjeść. Innymi słowy, pierwsze tkanki układu nerwowego w organizmach żywych nie były wcale tkankami mózgowymi (a co dopiero umysłami), lecz prymitywnymi receptorami zmysłowymi usytuowanymi na ich powierzchni.
Wraz z upływem czasu układ nerwowy się rozwijał. Zyskiwał coraz więcej receptorów, co umożliwiało organizmom monitorowanie środowiska wewnętrznego i zewnętrznego. Oprócz tego wykształcił również neurony ruchowe, co pozwoliło mu koordynować reakcje na bodźce (np. poruszanie się w przeciwną stronę niż głodna ameba). Mimo to układ nerwowy nadal był częścią skóry (ściany komórkowej) organizmu i musiały minąć miliony lat, zanim rozmiar mózgu uległ powiększeniu w stosunku do reszty ciała i tym samym mógł przejąć większość funkcji układu nerwowego. Stopniowo w wyspecjalizowanych narządach sensorycznych i procesowania (np. rdzeniu kręgowym, mózgu itd.), w głębszych partiach ciała i dalej od skóry gromadziło się coraz więcej tkanki nerwowej. Wyjaśnia to, dlaczego skóra i układ nerwowy powstają z tej samej warstwy embrionalnej – ektodermy. Dla jasności doprecyzujmy: w strukturalnym i anatomicznym sensie mózg (ośrodek przetwarzania) powstał ze skóry (ośrodka czucia), a nie na odwrót.
Wraz z upływem dziesiątek milionów lat, gdy jednokomórkowce przekształciły się w organizmy z funkcjonującym mózgiem, tkanki układu nerwowego tworzące świadomość stawały się coraz bardziej złożone, przystosowane do środowiska i obecne w każdym możliwym miejscu w każdym organizmie. Dlatego można z dużą dokładnością stwierdzić, że umysł ukształtował się dopiero „po fakcie”, jako dodatek do sensomotorycznego układu nerwowego. A zatem ciało powstało na długo przed umysłem, a słynne stwierdzenie Kartezjusza powinno raczej brzmieć: „Jestem, więc myślę”.
Chociaż nasze społeczeństwo i programy kształcenia skupiają się na myśleniu i logicznym rozumowaniu, to w o wiele większym stopniu niż istotami myślącymi jesteśmy istotami czującymi i poruszającymi się – przynajmniej jeśli chodzi o nasze mózgi i układy nerwowe. Odczuwanie cielesne było pierwszym przejawem istnienia układu nerwowego i jest podstawowym wymiarem świadomości, wyprzedzającym świadomość poznawczą o setki milionów lat. Jedną z sił napędowych dla wykształcenia myślenia i umiejętności rozwiązywania problemów na stosunkowo niedawnym etapie ewolucji była potrzeba przetrwania i przystosowania do zmieniającego się środowiska. Gdy mierzyliśmy się z nowymi wyzwaniami, takimi jak poszukiwanie żywności, schronienia i ochrony przed drapieżnikami, umiejętność myślenia, planowania i wprowadzania innowacji, zaczynała być coraz bardziej pożądana. I tak oto znajdujemy się dziś w ciałach stworzonych do odczuwania, lecz żyjemy w świecie zdominowanym przez myślenie. Nic dziwnego, że język ciała pozostaje dla nas tajemnicą.
Rozpoczynamy tę książkę od umysłu, ponieważ to właśnie w tej sferze obecnie przebywasz. Umysł jest przestrzenią, w której świadomie doświadczamy samych siebie i interpretujemy otaczający nas świat. Dlatego też posługiwanie się językiem ciała jest niezbędne, ale umysł zazwyczaj tego nie potrafi i może wręcz stać się przeszkodą na drodze do wyzdrowienia. Autentyczne, nieocenzurowane doświadczenie cielesne zostaje przerwane przez filtry poznawcze, nadmierne myślenie, dawne schematy i ograniczające przekonania. Te procesy umysłowe często prowadzą do wybiórczego skupienia, rozproszenia, nieskutecznych reakcji i zaburzeń w percepcji doznań cielesnych, uczuć oraz rzeczywistości. Uporczywe ruminacje, lęki czy tłumienie emocji mogą utrudniać nawiązanie bezpośredniego i szczerego połączenia z językiem ciała. Aby przezwyciężyć te przeszkody i stworzyć podstawy pod lepsze zrozumienie rzeczywistego doświadczenia cielesnego, nauczymy cię technik, dzięki którym zdasz sobie sprawę ze zniekształceń umysłu i potraktujesz je jako szansę na uzyskanie dostępu do ucieleśnionej świadomości, a tym samym dostarczysz umysłowi właściwych interpretacji tego, co dzieje się wewnątrz ciebie, co może doprowadzić do przełomu w procesie zdrowienia. Techniki, które opanujesz, umożliwią ci bezpośredni dostęp do twojej neurofizjologii i najbardziej fundamentalnego poziomu twojego ja.
Uzdrowienie jest możliwe tylko wtedy, gdy myślenie i czucie przebiegają w zgodzie ze sobą, w tym samym języku.
Celem poznawania – pierwszego kroku metody PPP – w kontekście umysłu jest nauka obserwowania myśli i interpretacji, a jednocześnie przebijania się przez nie, aby dotrzeć do nieprzefiltrowanego doświadczenia cielesnego układu nerwowego za pomocą ODDE. Aby tak się stało, musisz najpierw poznać cudowny świat interocepcji i nieświadomego strumienia informacji, który zalewa twój umysł w każdej chwili. Interocepcja jest zbiorem zmysłów i wiadomości pochodzących z wnętrza ciała, na przykład gdy wiesz, że musisz skorzystać z łazienki albo że doskwiera ci głód. To dzięki niej obserwowanie ODDE jest możliwe. Nauka wsłuchiwania się we własne zdolności interocepcyjne wymaga takiego samego podejścia co nauka języka obcego: wiedzy, mentora, opinii zwrotnej, praktyki, zaangażowania i cierpliwości. Tyle że nauka języka układu nerwowego jest łatwiejsza, bo tak naprawdę ten język wcale nie jest ci obcy, a na wskroś rodzimy. Już masz z nim do czynienia, od zawsze wysyła ci sygnały, a na drodze ewolucji zyskaliśmy gruntowną świadomość tej ucieleśnionej konwersacji. I chociaż z początku może ci się ona wydawać obca, to już wkrótce nie będzie miała przed tobą tajemnic. Przyjrzyjmy się teraz ODDE-U bardziej szczegółowo.
Oddychanie jest procesem fizjologicznym, którym kieruje autonomiczny układ nerwowy, ale mamy również umiejętność świadomego kontrolowania go, co jest doskonałym przykładem wzajemnego oddziaływania układu nerwowego ciała i świadomości. Poświęcamy mu szczególną uwagę jako składowej języka ciała, ponieważ obserwowanie charakteru i natury oddechu jest dobrym wskaźnikiem tego, jak radzi sobie układ nerwowy. Jeśli oddychasz szybko i z trudem, możliwe, że jesteś w trybie walki lub ucieczki, a ciało chce przygotować cię do działania. Jeśli twój oddech jest płytki, powolny i urywa się, jakbyś go wstrzymywał(a), możesz znajdować się w stanie zamrożenia. Zwracanie uwagi na oddech jest ważnym elementem w nabieraniu większej świadomości własnego umysłu, ciała i aspektów rozwoju człowieka.
Obserwowanie działań daje fascynujący wgląd w to, co układ nerwowy chce zrobić za pośrednictwem twojego ciała. Działania obejmują postawę, ruch (lub jego brak), mimikę (np. uśmiechanie się), pragnienia, impulsy i nawyki. Być może zdarza ci się zauważać, że się garbisz albo odczuwasz potrzebę rozproszenia uwagi poprzez skrolowanie albo dodania sobie otuchy za pomocą słonych przekąsek. Dostrzeżenie tych działań może pomóc ci dotrzeć do kryjącego się za nimi stanu układu nerwowego, który je zainicjował. Przykładowo niektórzy mogą nie mieć dobrego wglądu we własny stan emocjonalny, ale potrafią zauważyć, kiedy zaciskają szczękę. Prawie zawsze oznacza to wzburzenie i gniew. Dlatego nawet jeśli nie zdajesz sobie sprawy z targających tobą emocji, to zaobserwowanie działania może doprowadzić cię do uczucia, które je powoduje.
Innym wymiarem działania jest energia, która przybiera dwie szeroko rozumiane formy. Pierwsza dotyczy konwencjonalnego znaczenia energii w sensie bycia pobudzonym lub zmęczonym, nastawionym pozytywnie lub negatywnie, otwartym lub wycofanym. Jej druga postać jest bardziej subtelna. Każda kultura ma na nią własną nazwę, ale najbardziej znane to chi (w tradycji chińskiej) i prana (w kulturze indyjskiej). Chociaż większość z nas nie potrafi zaobserwować zmian w tej subtelnej formie energii, to jest ona głęboko związana z ogólnym stanem układu nerwowego i może pomóc w nabyciu świadomości konceptów, które omówimy w dalszej części książki (na przykład regulacji poprzez ruch).
Doznania cielesne są pierwszym punktem styczności werbalnego języka umysłu i somatycznego języka ciała, który łączy cię z somatosensoryczną korą mózgową. Doznania stanowią bodaj najbogatsze źródło informacji pochodzących z układu nerwowego, choć często są najmniej wykorzystywane. Wsłuchując się w nie, będziesz w stanie znacznie lepiej opisać to, co naprawdę czujesz w swoim ciele. Tam, gdzie większość osób użyłaby sformułowania „czuję napięcie w barkach”, korzystając z metody PPP, można by opisać to odczucie na przykład tak: „napięcie w barkach sprawia, że mam wrażenie, jakby moje ciało chciało za wszelką cenę odzyskać kontrolę”. Tego typu określenia przybliżają cię do odkrycia prawdy na temat tego, czego rzeczywiście doświadcza twój układ nerwowy.
Za sprawą emocji przechodzimy od neutralnej obserwacji doznań zmysłowych do terytorium uczuć. Emocje mogą mieć rozległe znaczenie i poziomy intensywności i są główną motywacją dla naszych działań (zachowań). Niektóre impulsywne emocje, takie jak lęk i gniew, są zakodowane w prymitywnych strukturach mózgu odpowiadających za przetrwanie, na przykład w ciele migdałowatym. Jednak ponieważ jesteśmy ssakami, a nasze przetrwanie (a zarazem powodzenie gatunku) zależy od zdolności opiekowania się potomstwem i współpracy jako plemię, bardziej złożone uczucia takie jak miłość, smutek, radość, poczucie winy i wstyd powstają w układzie limbicznym mózgu10. W jego skład wchodzą dwie główne struktury: hipokamp i ciało migdałowate, które wspólnie odpowiadają za tworzenie wspomnień, lęk, funkcje społeczne, relacje z innymi i ze sobą. Ponieważ emocje są potężnym kanałem komunikacji układu nerwowego, nauka ich obserwacji może przyczynić się do uregulowania układu nerwowego.
Najlepiej znana ci forma komunikacji zachodzi w umyśle – są to świadome i nieświadome myśli. Umysł jest ośrodkiem poznawczym, w którym przetwarzamy, interpretujemy i integrujemy informacje pochodzące ze zmysłów, doświadczeń oraz zewnętrznych i wewnętrznych bodźców. W jego obrębie przekształcamy dane zmysłowe w obserwacje, dostrzegamy schematy, przechowujemy wspomnienia i formułujemy pomysły. To tutaj analizujemy, rozumujemy i wyciągamy wnioski, tworząc mentalną reprezentację rzeczywistości. Dzięki umysłowi jesteśmy w stanie zgłębiać abstrakcyjne koncepty, rozważać dylematy filozoficzne oraz oddawać się twórczemu i krytycznemu myśleniu. To ośrodek (samo)świadomości, dzięki któremu możemy podejmować refleksje na temat tego, kim jesteśmy, naszego miejsca w świecie i naszej relacji z nim. W skrócie więc umysł stanowi epicentrum intelektualnego i emocjonalnego rozumowania, co czyni go głównym kanałem, przez który rozumiemy i interpretujemy życie.
W miarę wsłuchiwania się w sekretny język ciała twoja zdolność do obserwowania tego, co dzieje się wewnątrz ciebie, ulegnie wyostrzeniu. Aby pokazać, jak to wygląda w praktyce, posłużymy się życiowym przykładem. Podczas powstawania tej książki w biurze coworkingowym, którego jest właścicielem i z którego pracuje Karden, doszło do pożaru. Niedługo potem firma ubezpieczeniowa wysłała do niego wiadomość, że kończy świadczenie ochrony tylko dlatego, że złożył wniosek o odszkodowanie. Na poziomie umysłu Karden pomyślał: „To niesprawiedliwe i niepokojące”. Gdy jednak zatrzymał się, aby posłuchać, co mówi jego ciało, zauważył, że dzieje się w nim bardzo dużo. Oddychał płytko i szybko, czuł, jak przez jego ciało przepływa niespokojna energia, która skłaniała go do podjęcia działania – przeskrolowania telefonu w celu znalezienia numeru do agenta ubezpieczeniowego, aby pomógł mu rozwiązać ten problem. Doznawał uczucia bycia w pułapce i ucisku w klatce piersiowej, a emocjami, które odczuwał, były gniew i lęk. Z punktu widzenia umysłu Kardena „było to niesprawiedliwe i niepokojące”, ale z perspektywy układu nerwowego w jego ciele (ODDE) zaistniało zagrożenie i wszystkie układy zostały postawione w stan alarmu, aby mu sprostać.
Gdy już nauczysz się obserwować swój układ nerwowy, przekonasz się, jak wiele komunikacji odbywa się w tym, co Peter A. Levine (pionier w zakresie badań nad traumą i założyciel metody Somatic Experiencing®) nazywa „niemym językiem”. Nie od razu będziesz w stanie odebrać każdy przekaz, ale z czasem i przy odrobinie cierpliwości opanujesz tę umiejętność tak samo jak każdą inną. Weźmy na przykład ogrodnictwo. Ktoś, kogo botanika nie interesuje, po spojrzeniu na ogród (w naszym przypadku ODDE), zobaczy tylko bliżej nieokreślony zbiór roślin. Jednak po kilku dniach, czy tygodniach, spędzonych na kopaniu w ziemi wzrok i mózg tej osoby zaczną rozróżniać poszczególne odcienie zieleni, kształt liści, rodzaje łodyg i wreszcie gatunki roślin takie jak sałata, fasola, dynia czy ziemniak. To, co wcześniej było nieokreślonym morzem zieleni, przekształci się w bujną przestrzeń pełną różnych gatunków flory i niezliczonych szczegółów. Co więcej, poprawi się też twoje zrozumienie (ODDE-U) tego, co dzieje się w ogrodzie, i umiejętność dbania o niego. Na przykład jeśli wcześniej jedna z twoich roślin nie rosła najlepiej, twój umysł (przy ograniczonym zasobie informacji) zgadywał, że potrzebuje więcej wody. Tyle że podlanie jej przynosiło skutek odwrotny do zamierzonego. Teraz jednak, dzięki wiedzy zdobytej po kilku tygodniach pracy w ziemi, nie musisz już zgadywać i stwierdzasz, że roślina tak naprawdę choruje z powodu zakażenia grzybem i potrzebuje słońca, żeby podeschnąć, a nie większej ilości wody. Najciekawsze jest to, że gdy mózg nauczy się dostrzegać subtelne sygnały umysłu i ciała za pomocą obserwowania i poznawania, zachowa umiejętność postrzegania głębi i bogactwa ogrodu już na zawsze. Gdy opanujesz umiejętność obserwacji informacji interocepcyjnych wysyłanych przez twoje ciało do świadomości, będziesz w stanie, tak jak kompetentny i uważny ogrodnik, wykorzystać swój umysł do wyleczenia swojego układu nerwowego.
Oddech – punkt styczności ciała i świadomości
Działania – czynności wykonywane przez ciało na polecenie mózgu
Doznania – nieprzetworzone dane wysyłane przez ciało
Emocje – zaawansowane dane pochodzące z ciała i interpretowane przez umysł
Umysł – ośrodek nadawania sensu
Ciało – ośrodek odczuwania
Człowiek – nić, która wiąże wszystkie części ciebie w całość
Chociaż umysł jest niezwykłym narzędziem do rozumowania, to jeśli utknie w błędnym kole niewłaściwych interpretacji, rozproszenia uwagi, analizowania, nadmiernego myślenia i katastrofizmu, może również stać się niemałą przeszkodą. Jeśli nie potrafi przerwać tych procesów, może utrzymywać nas w stanie lęku, depresji i przytłoczenia, potęgując rozregulowanie w ciele poprzez nieproduktywne i niezgodne z prawdą myśli. Może ci się wydawać, że to doświadczenie dotyczy wyłącznie umysłu. Tymczasem grzęźnie on w pułapce nieproduktywnego myślenia i przekonań w wyniku nieprzepracowanych i niezaleczonych doświadczeń cielesnych, których nie rozumie. Dopóki nie nauczy się wsłuchiwać w swoją wewnętrzną opowieść oraz to, co dokładnie komunikuje ciało, nie będzie w stanie właściwie zinterpretować tego, co dzieje się w środku. Przykładowo, gdy odczuwasz niepokój, umysł zaczyna swoisty taniec z ciałem, próbując zinterpretować doznania cielesne, które budzą w nim dyskomfort, napięcie i zagrożenie. Szuka znaczenia kołatającego serca, płytkiego oddechu i ściśniętego żołądka, usiłując skonstruować opowieść, która racjonalnie objaśni reakcje ciała. To wrodzone pragnienie wytłumaczenia nieprzetworzonego doświadczenia cielesnego pochodzi od naszego pierwotnego instynktu samozachowawczego. Próbuje on zidentyfikować potencjalne zagrożenia i przygotować swoją odpowiedź, aby poczuć się bezpiecznie. Niestety ponieważ umysł nie wie, co się tak naprawdę dzieje, nie tylko nie jest w stanie rozwiązać tego problemu, ale zazwyczaj doprowadza przy tym do powstania negatywnych schematów myślowych i dokonuje niewłaściwej oceny sytuacji w rodzaju: „chyba umieram”, wysyłając ciału sygnały, które tylko potęgują stan rozregulowania.
Nauka sekretnego języka ciała rozpoczyna się od nauki obserwowania nieproduktywnych, codziennych myśli i opowieści umysłu bez ich oceniania oraz wychodzenia poza nie, aby uzyskać wgląd w doznania ciała. Zyskanie świadomości własnych myśli i opowieści za pomocą metodologii ODDE-U staje się narzędziem, które pozwoli ci odkryć główne przyczyny przewlekłych objawów, z którymi bezskutecznie się zmagasz. Innymi słowy, jeśli twoja świadomość zaobserwuje myśl „Mam tyle do zrobienia, nie wyrobię się i wszyscy będą rozczarowani” w umyśle (U), to jest to sygnał, aby się zatrzymać i poszerzyć świadomość o kategorie ODDE, wsłuchać się w język ciała i dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w twoim układzie nerwowym. Przedstawimy ten proces w praktyce na przykładzie naszego klienta – Roya.
Roy, czterdziestosiedmioletni dyrektor firmy skarżący się na przewlekłe migreny, chroniczny ból pleców i stany lękowe, zwrócił się do nas po pomoc. Objawy te budziły w nim gniew i frustrację, a my – wiedząc, że przewlekłe objawy rzadko mają oczywistą przyczynę – natychmiast wyczuliśmy ich powód, którego nie podejrzewał Roy. Usłyszał on o naszej pracy z układem nerwowym i poprosił o „szybkie biohackingowe rozwiązanie”, bo nie miał czasu na nic innego. Odpowiedzieliśmy, że możemy mu pomóc (nie zdradziliśmy, że nie będzie to żadne „szybkie biohackingowe rozwiązanie”). Roy poprosił o ćwiczenia, które pomogłyby mu radzić sobie z bólem pleców i głowy, bo przeznaczał dużo czasu i pieniędzy na masaże, które nie przynosiły pożądanych efektów. Zamiast tego zapytaliśmy go, skąd według niego biorą się te dolegliwości. Odpowiedział: „Myślę, że za mało ćwiczę”. Zapytaliśmy go więc, dlaczego nie ćwiczy więcej, na co odparł: „Bo praca zabiera mi za dużo czasu, jestem zmęczony i sfrustrowany”. Zapytaliśmy go, co czuje w związku ze swoją pracą: „Nie lubię tego, co robię, ani ludzi, z którymi pracuję, a migreny i ból pleców na pewno nie polepszają sytuacji”. Roy myślał, że potrzebuje biohackingowych narzędzi, aby wyleczyć się z bólu głowy i pleców, aby móc wrócić do tolerowania swojej pracy i ludzi, z którymi pracował, ale my wskazaliśmy mu inną drogę.
Ponieważ wyczuliśmy w nim konflikt związany z pracą, przyjrzeliśmy się elementowi umysłu (z ODDE-U) i nauczyliśmy go zwracania uwagi na dotyczące jej myśli. Ujawniły one frustrację, gniew i niechęć wobec jego zespołu. Kolejnym krokiem była nauka obserwacji oddechu, działań, doznań i emocji (ODDE). Roy opisywał trudności z oddychaniem, pragnienie wykonania ruchu przy jednoczesnym poczuciu bycia unieruchomionym, a także napięcie i ucisk w szyi i ramionach. Zdziwił się, że poza początkowym rozdrażnieniem odczuwa też uczucie przytłoczenia i lęku w klatce piersiowej. Opowieść jego umysłu nie odzwierciedlała silnych komunikatów o lęku wysyłanych przez jego ciało.
Następnie poinstruowaliśmy go, aby obserwował pojawiające się myśli, ale tym razem nie miał łączyć ich ze znaną sobie opowieścią umysłu, ale odnieść je do odczuć w ciele. Tym razem pojawiła się następująca myśl: „Boję się, że jeśli powiem lub zrobię coś źle, zostanę odrzucony przez współpracowników, a uczucie to będzie tak obezwładniające, że będę chciał uciec lub się schować, ale nie będę mógł tego zrobić. Gdy to mówię, czuję rwący ból głowy i pleców”. Patrząc, jak umysł Roya interpretował doznania jego ciała, oraz na to, jaką wiadomość rzeczywiście wysyłały, wiedzieliśmy, że między jego interpretacją sytuacji a tym, co faktycznie się działo, istniała olbrzymia przepaść. To, co Roy uważał za gniew i frustrację, w rzeczywistości było lękiem i cierpieniem. To, co miał za niechęć w stosunku do ludzi, tak naprawdę było lękiem, że to oni przestaną go lubić i odrzucą. Roy nie mógł wyjść ze zdumienia, że zwrócenie uwagi na lęk zmniejszyło intensywność jego objawów – tak jakby wreszcie je dostrzegł i odebrał ich komunikat.
Nauka odczytywania sygnałów faktycznie wysyłanych przez ciało pomogła Royowi w wyzdrowieniu. Stosując metodę PPP i pogłębiając doświadczanie siebie na osi umysł–ciało–człowiek, Roy odkrył, że urazy z dzieciństwa wywołały u niego niepewność w relacjach i wzmożoną czujność wobec zachowań innych w dorosłości. Migreny i ból pleców nie były spowodowane niewystarczającą liczbą ćwiczeń, tylko stałym lękiem i głęboko zakorzenionym poczuciem braku bezpieczeństwa. Uświadomienie sobie tego było pierwszym krokiem Roya na drodze do uregulowania układu nerwowego. Od tamtej pory Roy w pełni wyleczył się z migren i bólu pleców i nadal stoi na czele firmy. Choć nie było to szybkie rozwiązanie, na jakie liczył, Royowi udało się samodzielnie wyzdrowieć i naprawić połączenie na linii umysł–ciało–człowiek.
Aby móc zrozumieć doświadczenie ciała, umysł przypisuje mu znaczenie. Jednak dopóki nie nauczy się odczytywać jego komunikatów, może utrwalać nieprawdziwe opowieści.
Obserwowanie to coś więcej niż tylko odbieranie sygnałów od układu nerwowego. Ta umiejętność już sama w sobie jest głęboko regulującą praktyką. Piszemy o tym bardziej szczegółowo w dalszej części książki, jednak zasadniczo uczucie, że ktoś poświęca nam uwagę, jest potężnym lekiem dla umysłu i ciała. Z pewnością dobrze to znasz z codziennego życia. Każdy z nas pragnie połączenia z innymi i poczucia zrozumienia. Tak naprawdę jest to wpisane w nasz układ nerwowy – jako ssaki potrzebujemy bezpieczeństwa i regulacji ze strony innych przedstawicieli naszego gatunku. Zjawisko to nosi nazwę koregulacji. Obserwowanie odpowiada na tę potrzebę i korzysta z uzdrawiającej mocy koregulacji, zachęcając obserwującą część naszego ja do wsłuchania się w nas samych. Dzięki temu możemy stać się najlepszym przyjacielem lub przyjaciółką dla naszego umysłu i ciała w sytuacji napięcia czy kryzysu. Należy jednak pamiętać, że obserwowanie wymaga obecności tu i teraz oraz zwrócenia uwagi na to, co się dzieje, a nie dlaczego tak jest.
To niezwykle istotne rozróżnienie. Pytanie „Co?” aktywuje ciekawość – magiczny składnik, który motywuje do nauki i zrozumienia. Gdy nam przyświeca, jesteśmy w stanie gotowości do uregulowania układu nerwowego. Obserwowanie tego, co się dzieje, znacznie różni się od postawienia pytania, dlaczego coś się dzieje. To ostatnie (zadane na zbyt wczesnym etapie procesu obserwowania) zazwyczaj wytrąca z interocepcyjnego doświadczania i przenosi nas na poziom opowieści poznawczej, będącej przeciwieństwem tego, co próbujemy osiągnąć poprzez obserwowanie. Dla większości z nas zaangażowanie się w kognitywną czynność, jaką jest zadanie pytania dlaczego, wiąże się z dokonywaniem osądów oraz z ograniczającymi przekonaniami zakorzenionymi w mózgu. Jak się domyślasz, ocenianie nie jest bezpieczne i regulujące dla układu nerwowego. Dlatego postawa ciekawości pomaga w zaobserwowaniu i zrozumieniu, co się dzieje, zanim przejdziemy do szukania i analizowania przyczyn, na dobre kotwicząc w fabryce znaczeń umysłu. W chwili gdy zaczynamy myśleć o przyczynach, przestajemy obserwować. Gdy to sobie uświadomisz, obserwowanie uzyskuje uzdrawiającą moc. Poniżej znajdziesz przykład tego, jak opowieść umysłu może wymknąć się spod kontroli w następstwie zadania pytania dlaczego i doprowadzić do powstania trwałego lęku o zdrowie.
Jake przyszedł do nas z powodu stanów lękowych, podwyższonego tętna i trudności z oddychaniem, które pojawiały się w reakcji na wyzwalacz. Był zdeterminowany, aby poznać ich powód. W tym celu odwiedził lekarzy i specjalistów, aby wyeliminować poważne dolegliwości zdrowotne, i chociaż usłyszał, że fizycznie jest zdrowy, nie byli oni w stanie mu pomóc. Poprosiliśmy go o opisanie, co wyzwala w nim te reakcje oraz co wtedy myśli i czuje: „Naprawdę nie wiem, co tak na mnie działa. Zwykle nagle czuję szybsze bicie serca i ucisk w klatce piersiowej, przez który nie mogę oddychać… Wtedy zaczynam się bać i myślę: «Dlaczego to się dzieje? Co jeśli przestanę oddychać? Czy stracę przytomność? Wiem, że lekarz powiedział, że to stan lękowy, ale co jeśli równocześnie dzieje się coś jeszcze? Co jeśli lekarze coś przeoczyli? Co jeśli coś jest ze mną nie tak?». Wtedy zaczynam szaleć z nerwów i czasami dostaję ataku paniki”.
Wyzwalacz → nieprzyjemne uczucia w ciele (ból, lęk, niepokój) → negatywny dialog z samym sobą → niewygodne uczucia w ciele się pogłębiają → ciało odczuwa stres → wystąpienie objawów (serce i klatka piersiowa) → katastrofizowanie umysłu → pogorszenie się objawów → atak paniki
W przypadku Jake’a dążenie umysłu do uzyskania odpowiedzi na pytanie „Dlaczego?” i jego reakcja na nieprzyjemne doznania cielesne były wysoce nieproduktywne i wzmagały rozregulowanie układu nerwowego, a przez to również objawy fizyczne. Działo się tak do momentu, aż jego umysł i ciało osiągały stan takiego pobudzenia, który skutkował atakiem paniki. Poza tym Jake nie potrafił słuchać swojego umysłu i ciała, co uniemożliwiało mu wykrycie wyzwalacza, że uruchamiał tę reakcję. Zachęciliśmy go do praktykowania ciekawości, jakby był detektywem, i poprosiliśmy, aby przypomniał sobie ostatni taki przypadek i opowiedział nam, co działo się tuż przed nim. Jake streścił nam, że zanim to się stało, był na siłowni, dlatego poinstruowaliśmy go, aby przeniósł uwagę na kategorie ODDE, i poprosiliśmy, aby spróbował sobie przypomnieć, co wydarzyło się podczas ćwiczeń. Po minucie refleksji odpowiedział: „Na siłowni ćwiczy dziewczyna, która mi się podoba. Przypomniałem sobie, że widziałem ją tamtego dnia. Wymieniliśmy spojrzenia i uśmiechnąłem się do niej, ale ona odwróciła wzrok i nie odpowiedziała na mój uśmiech”. Wzbudziło to naszą ciekawość, więc zachęciliśmy go, aby zatrzymał się przy doznaniach towarzyszących tamtemu wspomnieniu, i zapytaliśmy, czy zdarzyło się coś jeszcze. Jake odpowiedział: „Wtedy po prostu to zignorowałem, ale teraz czuję, że jej reakcja wywołała we mnie niepokój i zwątpienie w siebie”. Poprosiliśmy, aby przyjrzał się myślom, które być może przelatywały przez jego głowę w chwili, gdy dziewczyna odwróciła wzrok. „Nie lubi mnie. Czy ją uraziłem? Czy coś jest ze mną nie tak? Jestem przegrywem”. Podczas przywoływania tych myśli Jake poczuł mocne bicie serca i ucisk w piersi. Zapytaliśmy go, jak się z tym czuje, na co odparł: „Tak, jest to nieprzyjemne, ale do wytrzymania. Jestem zdumiony, że ta dziewczyna wzbudziła we mnie aż taką reakcję”.
Nasłuchiwanie → ciekawość zamiast oceniania (co się dzieje, nie dlaczego się dzieje) → poczucie bezpieczeństwa → brak objawów → przełomowe odkrycie → zrozumienie, co jest przyczyną wyzwalacza
Stało się jasne, że umysł i ciało Jake’a poczuły zagrożenie, zanim jego objawy stały się na tyle wyraźne, by je zauważył. Początkowe uczucie odrzucenia, które poczuł w ciele, będąc na siłowni, zainicjowało rozmowę o niskim poczuciu wartości i samokrytyce na poziomie umysłu, co spowodowało powstanie dynamiki rozregulowania między ciałem a umysłem. Jake nie zwrócił uwagi na myśli powstałe w reakcji na wyzwalacz, jakim było bycie zignorowanym. Później, gdy objawy uległy nasileniu, znalazł się w pułapce mechanizmu obronnego, za pomocą którego zwykł radzić sobie z lękiem. Jego umysł próbował nadać objawom znaczenie i zapobiec zagrażającemu przetrwaniu doświadczeniu, które przeżywał w ciele. Tak jak wiele innych osób, Jake nigdy nie nauczył się odczuwania swoich emocji, a skoro tego nie potrafił – odczuwał jedynie fizyczne doznania – nadmiernie koncentrował się na swoich myślach i objawach.
Jake był zaskoczony, gdy zdał sobie sprawę, że wyzwalaczem była interakcja z dziewczyną na siłowni, którą ledwie pamiętał. W pierwszej kolejności nauczyliśmy go wsłuchiwać się w sygnały dochodzące z ODDE-U przy każdym zetknięciu z wyzwalaczem, zamiast prowadzenia w myślach dialogu ze swoim lękiem. Tydzień później Jake podzielił się z nami wspaniałą wiadomością: przez cały tydzień nie miał ani jednego ataku paniki. Powiedział też, że zdarzało mu się stosować metodę ODDE-U aż kilkakrotnie w ciągu godziny! Za każdym razem, gdy zauważył jakieś nieprzyjemne doznanie w ciele albo poczuł niepokój, wypowiadał na głos: „Co czuję?”. Następnie przechodził do ODDE i głośno nazywał uczucia: „Czuję bicie mojego serca. Czuję ucisk w klatce piersiowej. Czuję, że chcę uciec i się schować. Czuję lęk. To w porządku się tak czuć. Może jest to nieprzyjemne, ale nic mi nie grozi. Moim zadaniem jest wsłuchać się w te uczucia”. Jake stwierdził też, że chociaż zdumiało go to, jak często coś wytrącało go z równowagi, to zawsze, gdy zwrócił uwagę na język swojego układu nerwowego i dał swoim uczuciom przestrzeń, czuł się lepiej. To, że potrafił powstrzymać swój oddech i serce przed osunięciem się w spiralę paniki oraz lęku tylko dzięki byciu obecnym i nazwaniu ich za pomocą ODDE, sprawiło, że poczuł się, jakby nagle zyskał supermoce.
Przypadek Jake’a nie tylko dowodzi leczniczej mocy obserwowania, ale pokazuje też, że każda komórka ciała słucha i reaguje na nasze myśli. Badania wykazały, że nasz stan psychiczny może wpływać na procesy fizjologiczne zachodzące w komórkach. Gdy się stresujemy, odczuwamy niepokój czy nawet radość, mózg wysyła ciału sygnały, które uruchamiają uwalnianie neuroprzekaźników i hormonów. Ci biochemiczni posłańcy wpływają następnie na naszą fizjologię, a tym samym na zdrowie. Naukowcy z Yale postanowili sprawdzić, czy nastawienie psychiczne może wpłynąć na uczucie sytości. W tym celu poinformowali uczestników badania, że otrzymają albo „pożywny” koktajl o wartości 620 kalorii, albo „dietetyczny” o wartości 140 kalorii. Tyle że w rzeczywistości każdy z podawanych koktajli liczył 380 kalorii. Rezultaty badania okazały się fascynujące. Gdy uczestnicy sądzili, że spożywają „pożywny” posiłek, po wypiciu koktajlu ich ciała wytwarzały dramatycznie mniej hormonu głodu11. Z kolei u osób, które myślały, że piją „dietetyczny” koktajl, odpowiedź hormonalna pozostała niezmienna. Innymi słowy, samo przekonanie o spożywaniu pożywnego koktajlu sprawiało, że uczestnicy badania nie tylko szybciej odczuwali sytość, ale także ich mózgi wytwarzały więcej odpowiedzialnych za nie substancji. Jeśli zmiana podejścia do jedzenia może wpłynąć na naszą fizjologię, wyobraź sobie, co może się stać, gdy zmienisz dialog toczący się w twojej głowie na taki, który reguluje układ nerwowy!
Zapewne kojarzysz to naukowe zjawisko pod nazwą połączenia umysł-ciało. Jo Marchant w książce Lek. Jak umysł wpływa na ciało pisze o nim tak:
Wcale nie musimy rezygnować z racjonalnego myślenia po to, żeby móc skorzystać z uzdrawiających właściwości umysłu. Nauka wciąż jest tu obecna. (…) Mimo najlepszych chęci członkowie środowiska lekarskiego poruszają się w ramach systemu, dla którego pierwszorzędne znaczenie ma dostęp do technologii medycznej i który coraz bardziej zawęża przestrzeń na ludzki aspekt opieki nad chorymi. (…) Model ten radzi sobie jednak gorzej z rozwiązywaniem bardziej złożonych problemów, na przykład bólu i depresji; nie spowalnia również wzrostu liczby przewlekłych schorzeń, takich jak choroby serca, cukrzyca lub demencja12.
Eksplorując relację umysł–ciało–człowiek, przekonasz się, że jesteś w stanie dostroić swój umysł do odbierania rzeczywistych sygnałów dochodzących z ciała. Twój umysł zyska wówczas jasność o transformacyjnej mocy, która może zmienić sposób, w jaki postrzegasz siebie, swoje myśli i całe doświadczenie życia. Za pomocą obserwowania odblokujesz dostęp do sekretnego języka ciała, a dzięki temu zyskasz wgląd w siły, które stoją za twoimi reakcjami, zachowaniem, objawami i schematami.
Dopóki twój umysł nie będzie w stanie wyjść poza zwyczajowe, reakcyjne schematy i odkryć prawdy, którą kryje ciało, będziesz tkwić w ślepym zaułku.
Podsumujmy dotychczasowe informacje o obserwowaniu, technice poznania:
Jesteśmy istotami czującymi, a dopiero potem myślącymi.Obserwowanie interocepcyjnych sygnałów wysyłanych przez ciało przy wykorzystaniu ODDE-U: oddechu, działań, doznań i emocji, jest pierwszym krokiem do nauki języka układu nerwowego.Zazwyczaj umysł błędnie interpretuje doświadczenia ciała. Nieproduktywne myśli są sygnałem, aby zacząć obserwować ODDE i dowiedzieć się, co się tak naprawdę dzieje.Dialog toczący się w umyśle ma duży wpływ na regulację lub rozregulowanie układu nerwowego.Za pomocą aktywnego obserwowania w ramach poznania możemy uspokoić reakcje umysłu i ciała na stresory.Obserwowanie bez oceniania pomaga zmienić krytyczne myśli na podejście, które sprzyja wyzdrowieniu.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
