Safona - Anna Kowalska - ebook + audiobook

Safona ebook i audiobook

Kowalska Anna

5,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Fascynująca książka, przedstawiająca tragiczne, pełne zmagań ze sobą i otaczającym światem życie kobiety-poetki, kobiety-matki, kobiety tęskniącej, uczuciowej, kobiety wykraczającej swoim talentem i odwagą czasy, w których przyszło jej żyć. Wspaniały styl, wartka akcja. Autorka obala stereotypowy obraz bohaterki. Gorąco polecam. [LunaSowa, lubimyczytac.pl]

 

 „Safona” Anny Kowalskiej to opowieść o antycznej greckiej poetce i jej skomplikowanym życiu uczuciowym. Tekst parafrazuje i rozwija wątki legendy o ostatnich dniach Safony, zakochanej bez wzajemności w młodym przewoźniku Faonie. Autorce udało się jednakże przedstawić całą psychologiczną złożoność sytuacji, w jakiej znalazła się poetka, dzięki czemu Safona na kartach książki prawdziwie ożywa, jest kobietą wciąż chcącą intensywnie przeżywać świat, zachwycać się pięknem natury i sztuki. A ponieważ najintensywniej żyje się i tworzy będąc zakochanym i adorowanym, nade wszystko chce ona przeżywać jeszcze nowe miłości. [PIW, 1959]

 

„Safona” jest doskonale napisana, bardzo ciekawa, piękna, poruszająca. Oddaje w niepowtarzalny sposób klimat wyspy Lesbos w czasach starożytnej Grecji, gdy panowała tam wybitna kultura. Opis obyczajów, sylwetki bohaterów, zarówno samej głównej bohaterki, jej dziewcząt, jak i prostych ludzi, rzemieślników, robi wrażenie, jest pełen realizmu, a jednocześnie poezji. Opisy przyrody ujmujące. To dobra literatura. Intrygująca opowieść o ludzkich losach i uniwersalnych dramatach: o tęsknocie za sławą, za miłością. I jeszcze jedna zaleta: historia jest dość krótka, a fabularnie domknięta. [Cezary Gawryś]

 

W powieści Anny Kowalskiej poznajemy starzejącą się Safonę, gdy ta wspomina utraconą młodość i miniony już romans z dziewczyną o imieniu Attys, która niegdyś porzuciła ją dla innej. Safo czuje wypalenie i twórczą niemoc. Jest wdową, jej córka – Kleida – jest już dorosła i ma własne dzieci. Jednak życie rodzinne nie jest czymś co pociąga Safonę, nigdy jej nie pociągało. Bogata, otoczona niewolnikami, wiedzie jałowy żywot. Kiedyś prowadziła swoistego rodzaju szkołę dla panien, obecnie towarzyszą jej już tylko dwie wychowanice: Telesippa i Megara. Ta ostatnia nieszczęśliwie i bez wzajemności kocha się w Safonie. Tymczasem poetka poznaje młodego i urodziwego żeglarza Faona, z którym nawiązuje płomienny romans. Oboje zdają się nie zważać na dzielącą ich różnicę wieku – przeciwnie, młodzieńcowi schlebia to, że kocha się w nim nie tylko sławna, ale i zamożna kobieta; pozostaje on jednak próżny w swym uczuciu. Ich namiętna relacja zostaje wystawiona na próbę, gdy ukończywszy remont statku, Faon wraca na morze. Postać Safony była niewątpliwie bliska sercu Anny Kowalskiej, znanej nie tylko ze swego pisarstwa, ale i ze swoistego związku z Marią Dąbrowską. Książka ta jest jednak daleka od jednoznacznych określeń i etykiet – w żadnym wypadku nie jest skandalizująca i z pewnością nie była taką w momencie publikacji (1959 r.). To opowieść o przemijaniu, ale i o przyjemności życia – i o pięknie wyspy Lesbos, wypełnionej dźwiękami formingi, zanurzonej wśród narcyzów i anemonów, smakującej owocami derenia i greckim krasis, czyli winem wymieszanym z wodą, tak aby smakowało, ale aby się nim nie upić. [Meander, lubimyczytac.pl]

 

Biografia Safony podobnie jak jej utwory doczekała się niemal każdej możliwej interpretacji. Faktów mamy garstkę: pochodziła z wyspy Lesbos, była nieco starsza od Alkajosa, miała trzech braci, męża o nieznanym nam imieniu oraz córkę Kleis. W pewnym momencie została wygnana z Lesbos, najprawdopodobniej na Sycylię. Na tym właściwie nasza wiedza się kończy, trudno się wobec tego dziwić, że jej postać bardzo szybko zaczęła obrastać legendami. Możemy więc o niej usłyszeć, że jest wybitną poetką, dziesiątą Muzą (Platon), powszechnie szanowaną „chociaż była kobietą” (Alkidamas z Elei u Arystotelesa), ale i nierządnicą (Didymos z Aleksandrii) czy „niewiastą wszeteczną” (Tacjan Syryjczyk). Bywa nauczycielką na pensji dla dziewcząt z dobrych domów i właścicielką szkoły dla heter. Lesbijką i kobietą popełniającą samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości do mężczyzny. Trudno jest powiedzieć o Safonie coś pewnego, ale jeszcze trudniej jest o niej milczeć. [Helena Teleżyńska, malyformat.com]

 

ADAPTACJE. Utwór Anny Kowalskiej „Safona” doczekał się dwóch adaptacji w 1970 roku. Pierwsza – radiowa, przygotowana przez Teatr Polskiego Radia w reżyserii Natalii Szydłowskiej – miała premierę 24 maja, a w obsadzie znaleźli się m.in. Nina Andrycz, Roman Wilhelmi, Ewa Wawrzoń i Józef Maliszewski. Druga – telewizyjna, w reżyserii Henryka Drygalskiego, została zaprezentowana 19 października w ramach Teatru Telewizji, z Niną Andrycz, Markiem Perepeczką, Ewą Wawrzoń i Januszem Ziejewskim w rolach głównych.

 

O AUTORCE. Anna Kowalska (1903-1969) – polska pisarka, nowelistka, autorka dzienników. Studiowała filologię klasyczną i romanistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Swoje pierwsze utwory współtworzyła wraz z mężem Jerzym Kowalskim, m.in. powieści: „Catalina” (1931), „Mijają nas” (1932) i „Grucowie” (1936). Do jej najważniejszych, samodzielnych dzieł należą „Opowiadania greckie” (1949), „Na rogatce” (1953), „Safona” (1959) oraz „Dzienniki 1927-1969” – wydane pośmiertnie zapiski autorki, które dają wgląd w jej życie osobiste i intelektualne, a także w bliskie relacje, szczególnie z pisarką Marią Dąbrowską, z którą łączyła ją przez lata bliska, romantyczna więź. Jej styl bywa opisywany jako erudycyjny, refleksyjny i psychologicznie wnikliwy, łączący klasyczną formę z inspiracjami antycznymi. Choć nigdy nie zdobyła szerokiego, powszechnego rozgłosu, Kowalska była ważną postacią życia literackiego – zwłaszcza we Wrocławiu i w Warszawie – oraz autorytetem dla takich twórców jak Władysław Broniewski, Jarosław Iwaszkiewicz czy Antoni Słonimski.

 

Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

 

Projekt okładki: Małgorzata Biendara.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 101

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 3 godz. 2 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Kim Sayar

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




To jest okladka e-booka zawierajaca jego autora i tytul

Anna Kowalska

SAFONA

Wydawnictwo Estymator

www.estymator.net.pl

Warszawa 2026

ISBN: XXX

Tekst: XXX

Copyright (C) Cezary Gawryś

E-book zgodny z Europejskim Aktem Dostępności EAA

Spis treści

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Rozdział 11

Rozdział 12

Rozdział 13

Rozdział 14

Rozdział 15

Rozdział 16

Rozdział 17

Rozdział 18

Rozdział 19

Rozdział 20

Rozdział 21

Rozdział 22

Rozdział 23

Rozdział 24

Rozdział 25

Rozdział 26

Rozdział 1

Zaróżowił się marmurowy szczyt lesbijskiego Olimpu, ale akropol mityleński nic jeszcze o dniu wschodzącym nie wiedział. Lasy i sady odcinały się czarno na tle nieba, morze miało barwę żelaza, domy rozrzucone po pagórkach i skupione wokół agory zachowały sztywność właściwą budowlom w czasie nocy.

Mewy z piskiem zlatywały na brzeg, gdzie leżał porzucony drobiazg rybny. Połów był dobry, rybacy spieszyli się, by co prędzej sprzedać tuńczyki. Stary Meniskos objuczywszy osła koszami ruszył w stronę mostu. Zmęczenie gniotło mu barki, okryte wilgotną od wody morskiej wełną.

– Idź prędzej, bo zasnę – mruknął do osła, który obracał łeb w stronę zatoki. – Chciałbyś już do domu? Myślisz, że ja nie? Ale nic z tego. No, prędzej! – Położył rękę na grzywie osła, bokiem oka wciąż zerkającego na morze. – Zimno jeszcze, zimno – mamrotał.

Osioł prychnął i znowu obrócił łeb w stronę zatoki.

– Mówię ci, że go nie ma. Sam go pogrzebałem. Chodź. Nic nie pomoże wypatrywanie.

Stąpali w milczeniu, rybak i osioł, aż doszli do domu Andromedy. Meniskos przywiązał uzdę do żelaznego koła w murze, ostrożnie zdjął wierzchni płaski kosz, przykryty liśćmi, i zakołatał trzy razy do drzwi.

– Co tak wcześnie? – ziewnął odźwierny odpychając nogą łeb psa.

– Tobie zawsze za wcześnie! Czy to moja wina, że mieszkacie najbliżej zatoki?

– Cicho… Andromedę obudzisz. Człowieku, gdzie się pchasz? Kobiet ci się zachciewa? Na lewo idź.

Meniskos przeszedł do kuchni. O mało nie przewrócił się z koszem. Panował tu nieporządek jak po trzęsieniu ziemi.

– Jeszczeście naczynia nie pomyły? Nie mam gdzie ryb wyrzucić!

Stara niewolnica spojrzała na niego przekrwionymi oczami.

– Do późna pili. Ledwo na nogach stoję. Żeby choć jeden dzień minął bez gości! Zsyp ryby na stół. Jutro się policzymy. Gorgo śpi. Nie chcę jej budzić. Masz tu kawał słodkiego ciasta.

– Patrz, jakie tłuste ryby! Dziękuję za ciasto.

Wyszedł na ulicę, odwiązał osła i powiódł na prawo, stromą drogą do domu Charaksosa.

Rozkudłana kucharka Enipo biegała po dziedzińcu goniąc ścierką chłopaka.

– Zostaw go, Enipo.

– Łobuz, nicpoń. Ach, mój los, żeby takiego wnuka mieć!

– Zostaw go, ładny chłopak.

Enipo spojrzała na rybaka i umilkła. Nieszczęście jest zaraźliwe. Lepiej niech przy niej nie wspomina o śmierci syna.

– Mniejszych już ryb nie było? – zrzędziła pokazując najdrobniejszą.

– Trudno ci dogodzić. A czemu tych nie widzisz? – wskazał na wielkie złoto-srebrne ryby.

– Nie o mnie chodzi. Chora jestem, nic jeść nie mogę. Charaksos się złości, że największe sztuki zanosisz do Safony.

– Jemu wszystko mało. Ja to każdemu staram się dogodzić po sprawiedliwości. Biedna Safona całą zimę chorowała. Nie może, biedactwo, wrócić do siebie.

– Kłopotów nie ma, to choroby sobie wymyśla.

Meniskos nachmurzył się, zabrał kosz i ruszył w dalszą wędrówkę.

Wszędzie już zgrzytały kieraty. Na polach zgięci wpół niewolnicy obcinali pędy winnej latorośli. Kobiety niosły bieliznę do prania. Przekupnie wieźli na targ towary. Meniskos pokrzykiwał na osła, witał się ze znajomymi, odpowiadał na pozdrowienia – jak co dzień od tylu lat. Te same ulice, ogrody, te same domy i ludzie. I on niby ten sam. Bogowie! Ludziom twarze poważniały, gdy go dostrzegali. Był tym, którego syn utonął. Nigdy już niczym innym nie będzie.

Minęli mur otaczający starą siedzibę Charaksosa i jego nowy dom na górze. Nie lubił Meniskos Charaksosa. Stary łajdak. Nazwał raz Pelagona twardym łbem, kiedy mu w czymś chłopak nie dogodził. Nigdy by tam ryb nie nosił, gdyby nie Enipo.

– Uważaj – napomniał osła ciągnąc go za grzywę. – Jeszcze sobie nogę skręcisz. Już niedaleko. Widzisz, trzy cyprysy. Co ci się dzieje? Żaby się boisz?

Zza muru doleciał śmiech dziewczyny.

– To ta ruda się śmieje – powiedział do osła i sam się uśmiechnął.

Meniskos dla siebie był Meniskosem, dla mityleńczyków rybakiem, dla tych, co go znali, nieszczęśliwym ojcem Pelagona, w domu Safony zaś stawał się tym, któremu na pociechę poetka ułożyła epitafium na grób syna. Każdy tu go witał z uwagą i szacunkiem należnym wszystkiemu, co dotyczyło Safony. Toteż Meniskos, ba, nawet jego osioł dobrze się tu czuli, jakby opuściwszy przykre chłody przybyli wreszcie w miejsce słoneczne i gościnne.

– Zima się kończy – oświadczył rześkim głosem Meniskos pozdrowiwszy Nikosa.

Stary odźwierny ruszył potężnymi barami.

– To, że ja się kończę, to pewne. – Chropowaty bas olbrzyma rozległ się donośnie w przedsionku.

– Chodź, Menisku, napijesz się coś ciepłego – zapraszała ochrypłym szeptem Ija, żona Nikosa.

– Niezła myśl – mruknął Nikos. – Daj, Menisku, kosz, pomogę ci. Piękne ryby. Mam nadzieję, że i o mnie pomyślałaś.

Ija spojrzała na męża i pokiwała głową.

Weszli na dziedziniec. Dawny dom, w którym Safona zamieszkała po powrocie z Sycylii, znacznie się rozrósł z biegiem lat. Obok bowiem piętrowego budynku, gdzie wraz z braćmi spędziła pierwszą młodość i gdzie sama teraz mieszkała, oprócz niskich zabudowań gospodarczych wyrósł obszerny dom, w którym przebywały dziewczęta ze swymi niewolnicami.

KONIEC BEZPŁATNEGO FRAGMENTU

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI