Wydawca: Świat Książki Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 700 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Radio Armageddon - Jakub Żulczyk

Poprawione wydanie kultowej dla wielu czytelników powieści. Przejmujący obraz zbiorowej samotności w czasach, kiedy każdy gest sprzeciwu prędzej czy później zamienia się w towar, oraz w świecie, w którym każde wypowiedziane słowo ostatecznie staje się po prostu hałasem. Tej powieści nie można przeoczyć: to nasz czas i nasz świat.

Tytułowy zespół Radio Armageddon, założony przez czworo znajomych, ma być wyrazem odmienności, a równocześnie pełnego furii buntu przeciwko spłyconej i wszędobylskiej rzeczywistości. Sprawy komplikują się, kiedy w niewiadomych okolicznościach ginie jego lider, Cyprian, a sama rzeczywistość okazuje się całkowicie ometkowana, niepodatna na gniew ani idealizm, za to w każdej sferze bezlitośnie rządzona przez znacznie potężniejsze mechanizmy sprzedaży i kupna.

Współczesny świat, pokazany przez Jakuba Żulczyka, staje się wściekłym i równocześnie bezradnym krzykiem pokolenia urodzonego po 1989 roku, dla którego dobra konsumpcyjne i odniesienia historyczne nie odgrywają już znaczącej roli (Wszystko już było, więc skoro mamy wszystko, nie mamy nic - jak cynicznie stwierdza jeden z bohaterów), natomiast świadomość nieustającego podlegania formatowaniu przez media, slogany reklamowe, wolnorynkową pseudoideologię okazuje się niezmiernie dotkliwa.

Jakub Żulczyk (1983 r.) - pisarz, felietonista, scenarzysta. Pochodzi z Mazur, studiował w Olsztynie i Krakowie, mieszka i pracuje w Warszawie.  Zadebiutował w 2006 r., w wydawnictwie Lampa i Iskra Boża, powieścią młodzieżowo-romantyczną "Zrób mi jakąś krzywdę". Autor powieści "Instytut" (2010), dwóch części fantastyczno-przygodowego cyklu o Tytusie Grójeckim, "Zmorojewo" i "Świątynia" oraz bestsellerowego „Ślepnąc od świateł”, felietonów i artykułów (m.in. do "Wprost", "Dziennika", "Playboya", "Przekroju", "Tygodnika Powszechnego"), scenariuszy filmowych i telewizyjnych, a także książeczki dla dzieci "Zdarzenie nad strumykiem". Stypendysta programu Willa Decjusza, zwycięzca międzynarodowego konkursu na esej Young Euro Connect.

Opinie o ebooku Radio Armageddon - Jakub Żulczyk

Cytaty z ebooka Radio Armageddon - Jakub Żulczyk

Ale patrzę w jej oczy – to wzrok z rozmazanego szarego mydła – i wiem, że to haloperidol, który potem zacząłem jej podkradać. O wiele później Cyprian i Nadzieja mieli w nim wyjątkowo zasmakować, wymyślając nawet na niego swoje wewnętrzne hasło: – Chodźmy obciąć sobie głowę. Widzę, że moja matka wzięła tego tyle, że byłaby równie spokojna nawet wtedy, gdyby kurier przywiózł jej w paczce moją lewą stopę i żądanie siedmiocyfrowego przelewu.
Akademik obok został przerobiony na świątynię disco polo, niektórym się pierdoli i wpadają do środka, wrzeszcząc: „jesteś szalona, mówię ci, zawsze nią byłaś, skończ już wreszcie śnić”. Godzinę temu zjedliśmy po opakowaniu lexotanu, zapijając żołądkową gorzką z gwinta, i to chyba z tego powodu wydaje nam się, że zaraz na niebie wykwitnie z czerwonych laserów twarz diabła, który przepowie wszystkim koniec świata.
– I to trwa do teraz, bunt jest wieczny, lecz nikt nie załapał, że nagle stał się odmierzonym buntem na wagę. Myślimy, że budujemy siebie, a to jest w nas wpychane, musimy to żreć, wlewa się to nam przez oczy, usta i dupę.
– Jest taka książka Philipa K. Dicka. Trzy stygmaty Palmera Eldritcha – mówił sam do siebie. Mam podejrzenia, że w tej książce został opisany nasz świat. Że żrąc kulturę, dostajemy stygmatów. Stygmat w kształcie gniazdka, do którego ktoś wsadza niewidoczny kabel. Jesteśmy wpięci. Mamy sztuczne oko, sztuczną rękę. Sztuczną dupę, pizdę. Otwór, w który ktoś wlewa mdły, lepki płyn. W tym płynie jest coś w rodzaju plemników, nanobotów, które przekonstruowują mózg – mówił i mówił, i mówił.
Wszyscy coś biorą i robią to cały czas. Na pierwszej lekcji działa jeszcze wzięty na sen xanax. Na ostatniej wszyscy telepią się od pobudzaczy, od fety, przez ritalin, po napoje energetyczne. Ta szkoła to chemiczny poligon.
Zajęcia prowadził pan Mośliwski. Wcześniej pewnie pracował w jakimś plutonie egzekucyjnym, ale poza tym jego wizja świata była całkiem spójna z naszą. Gdy mówił o ogarniającym wszystko wszechświatowym, a przynajmniej rosyjsko-izraelskim spisku, który miał na celu uczynienie z Polaków ludzi poddanych lobotomii lub robotów, twarz trzęsła mu się jak podłączony do prądu kisiel. Był prawdziwym żołnierzem swojej sprawy. Cyprian go kochał.
– Rzeczywiście, można robić wszystko – mówi dalej Cyprian, kiwając się na piętach z niezapalonym papierosem w ustach i przymrużonymi oczami. – Można robić wszystko i dla wielu ludzi może to być dosyć zaskakujące. Bo, wiecie, ci ludzie, którzy was wymyślili – zaprojektowali i uszyli wasze ubrania, zagrali waszą muzykę, nakręcili wam seriale i zrobili wam portale społecznościowe – nie wzięli pod uwagę, że rzeczywiście cokolwiek, kiedykolwiek ZROBICIE.
Jaką punkową opcję? – Cyprian podnosi się trochę, dalej ma przymrużone oczy, jakby długo nie spał, ale widać w nim pewną gotowość do skoku. – Jaką punkową? Kto ci powiedział, że my jesteśmy punkowym zespołem? Że walczymy o jakąkolwiek równość? Ludzie nie są równi. Nigdy nie byli. Nigdy nie będą. Próby zrobienia tak, aby wszyscy byli równi, nie kończyły się najciekawiej. Polecam chodzenie do szkoły na lekcje historii. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Na przykład o rewolucji październikowej. To taka rewolucja, którą zrobili ci goście, którzy wymyślili ten znaczek. – Cyprian pokazuje koszulkę jednego z chłopaków, oznaczoną wielkim sierpem i młotem.
Poprosiła mnie, abym dawała mu korepetycje, więc kazałam mu pisać prace. Jedna dotyczyła kwestii iluzoryczności ego. Przekopał się na własną rękę przez Junga i Kępińskiego, aby stwierdzić, że to, co uważamy za samych siebie, jest jedynie mieszanką pobożnych życzeń, atawizmu i warunków kulturowych. Nic z tego nie rozumiałam. Znam się tylko na rozbiorze gramatycznym i umiem przewidywać fabuły seriali telewizyjnych. Jego praca zaczynała się od zdania: „Kłamiemy już w momencie przedstawiania się”.
Zrobiliśmy to, a ja zaczynam odczuwać straszny spokój. Tak jak ktoś, kto całe życie budził się w nocy zlany koszmarami wojny nuklearnej, musi mieć w sobie spokojną, cichą ulgę, widząc przez okno swojego domu pierwsze grzyby atomowe.
Słuchaj, mnie to nie obchodzi, mnie obchodzi to, że musiałem ściągnąć tutaj, kurwa, dziesięciu typa, aby dali mu radę, bo odstawiał tutaj jakieś pierdolone Devil May Cry , i, kurwa jego mać, zajebiście chcieli tutaj przyjechać.
Tak? Fascynującym? Bo ja powiem ci, że srałem ze strachu. Od momentu, gdy wszedłem do kuchni, gdzie Cypis, który miał wtedy osiem lat, stał i rozmawiał z naszą matką o książce Wilk stepowy . Miał osiem lat i tłumaczył mojej matce, która gotowała na obiad, kurwa, ogórkową, że wszystko, co nas otacza, jest tylko odbiciem odbicia. Od tamtej pory cholernie się tego bałem, że stanie się najbardziej fascynującym człowiekiem na świecie.