Piastówny na tronach Europy - Barbara Faron - ebook + książka

Piastówny na tronach Europy ebook

Faron Barbara

4,0
49,99 zł

lub
Opis

Córkom i siostrom Piastów kroniki nie zawsze poświęcały dostatecznie wiele uwagi, a jednak zajmowały one ważne miejsce w polityce ojców i braci. Ich małżeństwa były gwarancją sojuszy z Przemyślidami, Arpadami, Rurykowiczami, Askańczykami, Wittelsbachami i innymi dynastiami średniowiecznej Europy. To one nadawały ton życiu kulturalno-religijnemu na dworach mężów, wychowywały przyszłych władców, a niekiedy pośredniczyły w pertraktacjach między członkami nowej rodziny i Piastami. Pozostawione przez przedwcześnie zmarłych mężów, nierzadko sprawowały rządy opiekuńcze w imieniu małoletnich synów.

Autorka, na tle skomplikowanych stosunków międzydynastycznych, ukazuje intrygujące portrety kobiet z dynastii Piastów: poczynając od legendarnych Białej Knegini i Świętosławy (Sygrydy Storrådy), przez wpływowe – szczególnie w okresie wdowieństwa – osobistości pokroju pierwszej królowej Czech Świętosławy (Swatawy), słynącej z urody Ryksy Elżbiety czy potężnej Elżbiety Łokietkówny, po znane źródłom tylko pośrednio córki wielkich królów i mało znaczące ostatnie przedstawicielki rodu. Czternaście z nich, wliczając w to dwie koronowane władczynie Polski – Jadwigę kaliską i Jadwigę żagańską – zostało królowymi lub cesarzowymi. Były wśród nich Ryksa śląska – cesarzowa Hiszpanii, żona Alfonsa VII Imperatora, Anna świdnicka – cesarzowa Świętego Cesarstwa Rzymskiego, czy Ryksa Bolesławówna – żona dwóch królów Szwecji i księcia nowogrodzkiego, a także matka króla Danii.

Obok portretów znanych i niemal zapomnianych Piastówien ważny element książki stanowi tło ich życia, na które składają się skomplikowane relacje między Piastami i wieloma znanymi rodami dynastycznymi ze Wschodu i z Zachodu. Dynastiami, z którymi Piastowie z równą pasją walczyli i zawierali przyjaźnie, którym oddawali swoje córki i od których chętnie brali żony…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 637

Oceny
4,0 (1 ocena)
0
1
0
0
0



© Copyright by Wydawnictwo Astra s.c., Kraków 2019

Wszystkie prawa zastrzeżone. Poza uczciwym, osobistym korzystaniem w celu nauki, badań, analizy albo oceny, przewidzianym w Ustawie o Prawach Autorskich, Projektowych i Patentowych z 1988 r., żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w bazach danych ani transmitowana w żadnej postaci ani żadnymi środkami przekazu – elektronicznie, elektrycznie, chemicznie, mechanicznie, optycznie, przez fotokopie ani w żaden inny sposób – bez uprzedniej, pisemnej zgody właściciela praw autorskich.

Koncepcja: Barbara Faron Jacek Małkowski

Redakcja: Marcin Grabski

Konsultacja merytoryczna: mgr Monika Michalska

Skład i przygotowanie do druku: Wydawnictwo Astra s.c.

Zdjęcie na okładce: shutterstock.com/ Dm_Cherry

Wydanie I Kraków 2019

ISBN 978-83-65280-92-3

Wydawnictwo Astra 31-026 Kraków ul. Radziwiłłowska 26/2 tel. 12 292 07 30

www.wydawnictwo-astra.plwww.facebook.com/[email protected]

Prowadzimy sprzedaż wysyłkowąwww.wydawnictwo-astra.pl

Książkę dedykuję mojej siostrze Majce, siłą charakteru dorównującej niejednej Piastównie

Wstęp

Przed wiekami inne były obyczaje i wychowanie, inaczej również postrzegano świat, ale czy ówcześni ludzie tak bardzo różnili się od nas? Wielu przecież kierowało się podobnymi, o ile nie silniejszymi uczuciami. Wielu równie mocno kochało i nienawidziło, wielu na pierwszym miejscu stawiało rodową dumę, zemstę albo własne ambicje, inni zaś z taką samą troską potrafili dbać o interes rodziny, jak o dobro dzieci.

Historia pokazuje, że w drodze na szczyt nie obywało się bez mordów, gwałtów i okaleczeń przeciwników politycznych lub stosowania znacznie subtelniejszych środków, do których należały intryga i małżeństwa dynastyczne, aranżowane w celu przypieczętowania zawieranych sojuszy. Ponieważ wzajemne sympatie i antypatie zmieniały się jak w kalejdoskopie, dzieje wielu kobiet były równie zmienne i dramatyczne.

W średniowieczu kobiety nie miały podmiotowości prawnej i poza nielicznymi wyjątkami nie były dopuszczane do dziedziczenia tronu. Wydawane za mąż jako co najmniej dwunastolatki, co było zgodne z ówczesnym prawem kanonicznym, nie miały żadnego wpływu na wybór narzeczonego, a ich najważniejszą rolą była rola matki, i tylko na tym polu mogły zasłużyć na pochwałę dziejopisów. I nawet jeśli cieszyły się względami małżonków, na ogół nie udzielały się politycznie, zajęte wychowaniem dzieci, troską o ich wykształcenie, praktykami religijnymi i związaną z ich pozycją działalnością dobroczynną i fundacyjną. Piastówien, które wspierały politykę mężów, pewnie było niemało, jednak brak informacji w źródłach nie pozwala tego jednoznacznie stwierdzić. Nie każda też dorównywała charyzmą przedsiębiorczej Gertrudzie Mieszkównie czy pierwszej królowej Czech Świętosławie (Swatawie), a niektóre większą autonomię zyskiwały dopiero jako przełożone klasztorów lub wdowy. Pozostawione przez przedwcześnie zmarłych mężów, nierzadko sprawowały rządy opiekuńcze w imieniu małoletnich synów, choć i wtedy musiały się liczyć ze współregentami, co wyraźnie widać na przykładzie władającej w księstwie zachodniopomorskim Anastazji Mieszkówny.

Znacznie większymi względami cieszyły się kobiety pobożne i święte, które z czasem stawały się bohaterkami mniej lub bardziej nieprawdopodobnych legend. Należy jednak pamiętać, że osoby pokroju świątobliwej księżniczki krakowskiej Salomei czy skoligaconych z nią córek Beli IV nie poprzestawały na modłach czy działalności dobroczynnej, a zasięg ich wypływów był naprawdę ogromny. Głównymi bohaterkami niniejszej książki są córki i siostry Piastów, którym kronikarze nie zawsze poświęcali dostatecznie wiele uwagi, a które przynajmniej raz – w dniu swoich zaślubin – miały do odegrania ważną rolę w polityce swoich ojców i braci. Stawały się bowiem rękojmią sojuszu wojennego, traktatu pokojowego albo gwarancją współpracy Piastów z Przemyślidami, Arpadami, Rurykowiczami, Askańczykami, Wittelsbachami i innymi dynastiami średniowiecznej Europy. One również niejednokrotnie nadawały ton życiu kulturalno-religijnemu na dworach mężów, wychowywały przyszłych władców, niekiedy zaś pośredniczyły w pertraktacjach między członkami nowej rodziny a Piastami. Kilka, jak potężna królowa Węgier Elżbieta Łokietkówna, miało niezaprzeczalny wpływ na historię Polski.

Na losach Piastówien zaważyły przede wszystkim interesy polityczne, co nie znaczy, że aranżowane małżeństwa były z góry skazane na niepowodzenie. I – jak to bywa w życiu – jedne okazywały się szczęśliwe, a inne niekoniecznie. Część Piastówien cieszyła się odwzajemnioną miłością lub przynajmniej szacunkiem, inne zaś cierpiały w milczeniu. Względy męża najłatwiej można było pozyskać, rodząc mu męskiego potomka, ale nie stanowiło to reguły. Za szczęśliwe na przykład uchodziło bezdzietne małżeństwo siostrzenicy Władysława Jagiełły, Amelii mazowieckiej, z margrabią miśnieńskim Wilhelmem Bogatym, podczas gdy inne pobłogosławione dziećmi związki bywały nieudane. Cieniem na relacjach małżonków kładły się nie tylko stosunki polityczne, lecz także różnice charakterów, problemy emocjonalne i pewnie wiele innych czynników, o których próżno szukać wzmianek w kronikach. Nie wszystkie bowiem Piastówny w takim samym stopniu absorbowały dziejopisów, nie wszystkie wyrosły na kobiety władcze i niezależne, i nie wszystkie odgrywały ważną rolę przy boku sławnych i mniej sławnych mężów.

Portrety Piastówien, ukazane na tle skomplikowanych stosunków międzydynastycznych, różnią się zatem od siebie. Bardzo różne były to bowiem kobiety, poczynając od legendarnych Białej Knegini i Świętosławy (Sygrydy Storrådy), przez wpływowe – szczególnie w okresie wdowieństwa – osobistości pokroju pierwszej królowej Czech Świętosławy (Swatawy), słynącej z urody Ryksy Elżbiety czy potężnej Elżbiety Łokietkówny, po znane źródłom tylko pośrednio córki wielkich królów i mało znaczące ostatnie przedstawicielki rodu. Czternaście z nich, wliczając w to dwie koronowane władczynie Polski – Jadwigę kaliską i Jadwigę żagańską – zostało królowymi.

Obok portretów znanych i niemal zapomnianych Piastówien ważny element książki stanowi tło ich życia, na które składają się skomplikowane relacje między Piastami a Przemyślidami, Piastami a Arpadami, Piastami a Rurykowiczami, Monomachowiczami, Romanowiczami i wieloma znanymi rodami dynastycznymi ze Wschodu i z Zachodu. Dynastiami, z którymi Piastowie z równą pasją się bili, jak i przyjaźnili, którym na zmianę pomagali i którym szkodzili, którym oddawali swoje córki i od których chętnie brali żony.

Ponad tym całym chaosem zawsze gdzieś pobrzmiewały echa cesarskiego dworu, na którym Piastowie bywali w charakterze sprzymierzeńców, interesantów, dworzan i rycerzy. Za czasów cesarzy z dynastii Luksemburgów wiele śląskich księżniczek należało do fraucymeru cesarzowych, a jedna – świdnicka prawnuczka Władysława Łokietka – została nawet cesarzową. Piastowie, poczynając od Mieszka I, nie żyli w izolacji i utrzymywali kontakty ze spadkobiercami starożytnego Imperium Romanum, którzy oplatali zachodni świat niewidzialną siecią swoich wpływów i ingerowali w grę o władzę w sąsiednich królestwach. Co ważne, nie zawsze czynili to z własnej inicjatywy, ponieważ skłóceni ze sobą Piastowie i przedstawiciele sąsiednich dynastii nader często szukali pomocy na cesarskim dworze. Wśród osób odwołujących się w potrzebie do wyższej instancji, jaką w średniowieczu z jednej strony stanowił papież, a z drugiej cesarz, były również skoligacone z imperatorami matki Piastówien lub same Piastówny.

Królowe i cesarzowe

Świętosława (Sygryda Storråda): 984 (Szwecja), 998 (Dania)

Świętosława (Swatawa): 1085 (Czechy)

Ryksa Bolesławówna: 1129/1130 (Szwecja), około 1150 (Szwecja)

Ryksa śląska: 1152 (Kastylia)

Salomea Piastówna: 1215 (Księstwo Halicko-Wołyńskie)

Fenenna kujawska: 1290 (Węgry)

Ryksa Elżbieta: 1303 (Polska i Czechy)

Wiola cieszyńska: 1305 (Czechy)

Maria bytomska: 1306 (Węgry)

Beatrycze jaworska: 1314 (Niemcy)

Jadwiga kaliska: 1320 (Polska)

Elżbieta Łokietkówna: 1320 (Węgry)

Anna świdnicka: 1353 (Czechy),1355 (Cesarzowa Świętego Cesarstwa Rzymskiego)

Jadwiga żagańska: 1365 (Polska)

Część I

Na tronie Przemyślidów

* * *

Praga związała serce uściskiem

iserce splotła miłością

jakie drzwi jeszcze otworzy przyszłość

jakie drzwi zamkniezasobą?

– Irena Leciejewska-Anczarska, Eliszka

„Przemyślny” protoplasta dynastii

* * *

W dwunastowiecznejKronice Czechów pióra kanonika praskiego Kosmasa znajdują się ustępy mówiące o tym, że protoplastą Przemyślidów sprawujących rządy u południowo-zachodnich sąsiadów Polski był ubogi, lecz szlachetny oracz, od którego imienia wzięła się nazwa dynastii. Co ciekawe, niemal identyczny motyw można wskazać w Kronice polskiej Anonima zwanego Gallem, z tą tylko różnicą, że odnosi się on do początków dynastii piastowskiej, według tradycji wywodzącej się od Piasta Chościskowica, którego syn Siemowit został obwołany władcą w miejsce przepędzonego księcia Popiela.

Ojcem rodu Przemyślidów był zatem rzeczony Przemysł, wybrany w wieszczym szaleństwie zmyślny „książę od pługa”, którego mądra i piękna Libusza, córka Kroka – następcy legendarnego Czecha (Bohemusa) – wzięła sobie za męża. Według tradycji poinstruowani przez swoją panią posłańcy znaleźli przyszłego władcę przy orce na ugorze, gdzie na ich oczach wetknął w ziemię gałązkę leszczyny służącą mu do poganiania wołów. Kiedy zaś gałązka wypuściła pędy, z których dwa obumarły i uschły, a trzeci wyrósł nad podziw, Przemysł wyjaśnił: „Wiedzcie, że z naszego rodu urodzi się wielu panów, lecz zawsze będzie jeden panować”1.

Mimo nakreślonej przez Kosmasa idei jednego, silnego władcy, burzliwe losy Piastówien zasiadających na czeskim tronie wskazują, że słowa włożone w usta „przemyślnego” protoplasty rodu były jedynie pobożnym życzeniem. Bratobójcze wojny nie ominęły bowiem ani państwa Przemyślidów, ani żadnego z ościennych krajów. Krew brata, późniejszego patrona Czech i katedry wawelskiej – św. Wacława, miał na rękach teść Mieszka I, zwany Bolesławem Srogim albo Okrutnym, który wprowadził państwo Piastów w orbitę wpływów świata zachodniochrześcijańskiego. Skrupułów nie odczuwali także jego potomkowie, z tą tylko różnicą, że w ich brutalne rozgrywki mieli się odtąd angażować ambitni Piastowie, którzy dla przypieczętowania zawieranych układów aż do początków XIV wieku wydawali swoje siostry i córki za członków potężnej dynastii z Płomienistą Orlicą w herbie.

Niezależnie od zawieranych sojuszy – jakby na przekór opowieściom o pokrewieństwie Lechitów i Czechów, potomków legendarnych braci Lecha i Czecha, którzy mieli wspólnie wyruszyć z Panonii w poszukiwaniu nowych ziem – Piastom i Przemyślidom nie zawsze było po drodze. Nie zmieniły tego nawet liczne małżeństwa międzydynastyczne, zapoczątkowane w 965 roku ślubem Mieszka I z Dobrawą Przemyślidką. Głównym celem tych mariaży było albo pozyskanie niezbędnego sojusznika w walce z wewnętrznym lub zewnętrznym wrogiem, albo rozluźnienie napiętych stosunków na linii Polska–Czechy. Wzajemne relacje dodatkowo komplikowało to, że Przemyślidzi na długo przed Wacławem II i Wacławem III rościli sobie pretensje do polskiego tronu, które w XIV wieku przejęli spokrewnieni z nimi po kądzieli Luksemburgowie.

1

Świętosława (Swatawa)

1046/1048–1126

* * *

Pierwsza królowa Czech

Akt pierwszy

Mimo nie zawsze przyjaznych stosunków polsko-czeskich, Piastowie i Przemyślidzi tak często zawierali ze sobą układy matrymonialne, że nawet pobieżnie śledząc drzewa genealogiczne, bez trudu można zauważyć ich bliskie pokrewieństwo. I – jak w każdej rodzinie – nie brakowało w tych relacjach wzlotów i upadków, okresów przyjaźni i waśni, wliczając w to krwawe interwencje zbrojne, wzajemne pretensje o prawa do korony lub ziem, mieszanie się obu stron w bratobójcze wojny czy tak drastyczne sytuacje, jak oślepienie lub wykastrowanie krewniaka.

Przywołując w kręgu najbliższej rodziny przykłady oślepienia czy kastracji, przed którymi w X i XI wieku Przemyślidzi wyraźnie się nie wzdragali, warto zauważyć, że podobnego czynu dopuścił się nie kto inny, jak Bolesław Chrobry, który włączył się w wojnę między swoimi czeskimi kuzynami. Kiedy jego brat cioteczny i dotychczasowy protegowany Bolesław III Rudy zaczął dopuszczać się w Czechach rozmaitych okrucieństw i prowadzić politykę sprzeczną z interesami Piastów, Bolesław Chrobry – udając przyjaciela – zwabił go do Krakowa i tutaj oślepił, po czym osadził w odludnym grodzie. W rany najwyraźniej nie wdało się zakażenie i nieszczęśnik karę przeżył, na co wskazują podania o ślepcu w książęcych szatach, który jeszcze długo po śmierci króla pozostawał w niewoli.

Nawet jeśli z dzisiejszej perspektywy kara oślepienia wydaje się surowa, nie był to w tamtych czasach czyn ani nadzwyczajny, ani odosobniony. Bolesław III sam stosował podobne środki nacisku wobec przeciwników politycznych, i zanim bezpowrotnie utracił tron praski, próbował rozprawić się z młodszymi braćmi – Jaromira kazał wykastrować, a Oldrzycha (Uldaryka) o mało nie zabił. Oldrzych z kolei trzy dekady później przyczynił się do uwięzienia i upokorzenia Mieszka II, następcy Chrobrego, uciekającego do Czech przed buntownikami:

Opowiadają też, że Czesi schwytali [go] zdradziecko na wiecu i rzemieniami skrępowali mu genitalia tak, że nie mógł już płodzić [potomstwa], za to, że król Bolesław, jego ojciec, podobną im wyrządził krzywdę, oślepiwszy ich księcia, a swego wuja2.

Jeśli zapisujący tę informację Gall się mylił i działanie Oldrzycha nie było podyktowane chęcią zemsty za krzywdę Bolesława III – dlaczego bowiem miałby się mścić za krzywdy swojego niedoszłego zabójcy? – to w drugiej połowie XI wieku Piastowie i Przemyślidzi mieli wystarczająco wiele powodów, by nie darzyć się wzajemną sympatią. Dodatkowo sytuację komplikował fakt, że w okresie bezkrólewia w 1038 roku wojowniczy syn Oldrzycha – Brzetysław – najechał ziemie Piastów i złupił Małopolskę oraz Wielkopolskę z Gnieznem, skąd wywiózł wielkie bogactwa, relikwie św. Wojciecha i jeńców. Straty w mieniu i ludziach były podobno niepowetowane, a pamięć o nich trwała wśród ludu mimo upływu lat. Próby poprawy napiętych relacji polsko-czeskich mieli się podjąć dopiero Świętosława i Wratysław II, a więc wnuczka i wnuk dawnych antagonistów – Mieszka II i Oldrzycha.

Zanim doszło do zawarcia tego układu matrymonialnego, około 1060 roku Bolesław Śmiały, najstarszy brat Świętosławy, wyprawił się do Czech. Celem jego kampanii było zablokowanie działań czeskiego krewniaka na Węgrzech, gdzie toczyła się wojna o tron między Belą (kandydatem popieranym przez stronę polską) a Andrzejem (kandydatem Henryka IV, wspieranego przez Czechów). Wyprawa zakończyła się klęską, a polski książę ledwie uszedł z życiem z zasadzki, co tym bardziej nie załagodziło antyczeskich nastrojów. Napięcie budziła także sprawa Śląska. W 1054 roku na zjeździe w Kwedlinburgu cesarz uznał posiadanie zdobytego przez Kazimierza Odnowiciela Śląska pod warunkiem jednak, iż polski władca będzie płacił trybut księciu Brzetysławowi. Kilka lat po śmierci ojca Bolesław Śmiały (Szczodry) nie tylko przestał spłacać tę daninę, ale jeszcze włączył się w spór między synami nieżyjącego już Brzetysława3. Jednemu z nich, wojowniczemu Jaromirowi, który najwyraźniej nie czuł powołania do kariery duchownego, do jakiej wolą rodziny został przeznaczony, i domagał się od braci wydzielenia własnej dzielnicy, dał nawet schronienie w Polsce. Później jednak, mimo że konflikty na pograniczu śląsko-czeskim wciąż trwały, Bolesław Śmiały poparł jego przeciwnika, Wratysława II. Nie wydaje się przy tym, by zmienił protegowanego. Po prostu traktował Jaromira instrumentalnie, na co wskazują późniejsze wydarzenia.

I właśnie wtedy na arenę dziejów wkroczyła Świętosława, pierwsza Piastówna wydana za Przemyślidę i jednocześnie pierwsza królowa Czech, w której Kosmas widział inicjatorkę ważnych przedsięwzięć męża. Czeski kronikarz poświęcał jej zadziwiająco wiele uwagi, podczas gdy pierwsze polskie teksty nie wspominają siostry Bolesława Śmiałego nawet z imienia. Z relacji kronikarza nie wynika jednak jasno, co było przyczyną zawarcia małżeństwa między Świętosławą a Wratysławem, ale bez wątpienia mariaż ten miał ogromne znaczenie polityczne. Wiążąc się układem z dotychczasowym wrogiem, Bolesław Śmiały mógł się spodziewać neutralności Czechów w jego konflikcie z Niemcami. Z drugiej strony na polepszeniu relacji z władcą Polski zależało przyszłemu mężowi Świętosławy, który miał podstawy, by obawiać się silnego sojuszu polsko-węgierskiego i ewentualnego poparcia Polaków dla Jaromira. Obecność najmłodszego Przemyślidy na krakowskim dworze od 1061 roku – jak nie omieszkał zauważyć Jan Długosz – groziła zerwaniem pokoju, więc dla pewności „wzmocniono go więzami pokrewieństwa”4.

Z braku źródeł trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ślub ze Świętosławą doprowadził do poprawy relacji Wratysława II z jej bratem i czy pobyt Jaromira w Polsce położył się cieniem na późniejszych kontaktach polsko-czeskich. Fakt zawarcia małżeństwa dynastycznego nie musiał wcale spowodować definitywnego polepszenia stosunków między państwami Piastów i Przemyślidów, zwłaszcza że Bolesław Śmiały zatrzymał Jaromira na swoim dworze – przypuszczalnie uczynił to, żeby mieć „straszaka” na świeżo upieczonego szwagra. Nie ma również podstaw, aby sądzić, że po wydaniu za mąż siostry, której opiekunem prawnym został po śmierci ojca, powrócił do płacenia Czechom trybutu ze Śląska. Pobyt Jaromira w Polsce mógł być przecież doskonałym narzędziem szantażu i pretekstem do niewypłacania daniny. Pytanie tylko – czy był? I czy Bolesław Śmiały trzymał w ten sposób męża swojej siostry w szachu. Trudno także stwierdzić, czy Świętosława miała wówczas cokolwiek do powiedzenia na temat rodzinnych sporów i czy w ogóle próbowała interweniować. W każdym razie w późniejszych latach starała się łagodzić napięcia między Piastami a Przemyślidami, najpierw próbując wpływać na męża, następnie na synów, z których aż dwaj – Bolesław i Władysław – otrzymali imiona na cześć jej braci.

Świętosława Swatawa, szkic Jana Matejki, XIX wiek.

Rozluźnienie napiętych stosunków między Polską a Czechami po ślubie Świętosławy z Przemyślidą okazało się raczej krótkotrwałe, chociaż nie sposób wykluczyć, że do 1068 roku panował względny pokój w relacjach Bolesława Śmiałego z Wratysławem II, ponieważ źródła nie mówią nic na temat ich konfliktów w tym okresie. Pobyt Jaromira w Polsce mógł, choć nie musiał, wpływać negatywnie na powiązania między bratem i mężem Świętosławy. Wiadomo tylko, że stosunki obu władców nie były przyjazne po 1068 roku, a więc w czasie, gdy niepokorny Jaromir powrócił już do Czech, gdzie przy poparciu możnych wymusił na Wratysławie nominację na biskupa praskiego (było to najważniejsze biskupstwo w kraju) i do końca swoich dni miał przysparzać mu nie lada problemów.

Możliwe, że w 1068 roku Świętosława starała się na nowo pogodzić zwaśnionych brata i męża. Nieco lepiej układały się za to późniejsze relacje Wratysława z drugim bratem Świętosławy, znacznie mniej wojowniczym i słabowitym Władysławem Hermanem, który objął władzę po wypędzeniu Bolesława Śmiałego z Polski, później zaś – przypuszczalnie na skutek mediacji Świętosławy – poślubił jej pasierbicę Judytę i nawet zaczął płacić trybut ze Śląska.

Aby jednak nie wyprzedzać faktów, należy powrócić do dnia ślubu Świętosławy, który zarówno dla Piastów, jak i dla Przemyślidów musiał być wielkim wydarzeniem. Według Jana Długosza:

Zaślubiny obchodzono uroczyście, z wielkim nakładem kosztów w Krakowie. Nadto książę czeski Wratysław, zawarłszy wtedy osobistą znajomość i przyjaźń z królem polskim Bolesławem, otrzymał dzięki hojności większy posag niż było w umowie5.

Kronikarz datę zaślubin Piastówny, którą nazwał „znakomitą dziewczyną”, określił na 1063 rok. W rzeczywiści musiały się one odbyć pod koniec poprzedniego roku. Z kolei Kosmas nadmienił w kronice, że „książę Wratysław pojął małżonkę imieniem Świętawa, córkę Kazimierza księcia Polaków, zaś siostrę Bolesława i Władysława”6, po upływie niespełna roku od śmierci swojej drugiej żony, królewny węgierskiej Adelajdy. W kronice Kosmasa można znaleźć ponadto wiadomość o nieznanej z imienia pierwszej żonie Wratysława. Kobieta ta – prawdopodobnie księżniczka niemiecka – żyła jeszcze krócej i zmarła niedługo po ślubie w wyniku komplikacji po urodzeniu martwego dziecka. Stało się to w trakcie podróży na Węgry, gdzie w tym czasie przebywał jej mąż, wygnany przez brata Spitygniewa II. Według wszelkiego prawdopodobieństwa do śmierci kobiety przyczyniły się stres i złe traktowanie, jakiego zaznała podczas niewoli w grodzie Lštĕní, gdzie przebywała pod nadzorem zauszników szwagra, który uwolnił ją dopiero dzięki wstawiennictwu ówczesnego biskupa praskiego Sewera7.

Dwa pierwsze małżeństwa Wratysława trwały bardzo krótko, żeniąc się więc ze Świętosławą, nie był on człowiekiem starym – miał około trzydziestu lat. Z kolei Świętosława nie przekroczyła dwudziestego roku życia. Dokładna data jej narodzin nie jest znana, a za jedną z bardziej prawdopodobnych uważa się lata 1046–1048. Trudno także powiedzieć, czy miała jakąś zmarłą w niemowlęctwie siostrę, której istnienia nie odnotowano, stąd uchodzi dzisiaj za jedyną córkę Kazimierza Odnowiciela i ruskiej księżniczki Dobroniegi Marii.

Jan Długosz o jej narodzinach i nadaniu jej imienia pisał:

Nowe pomyślne wydarzenie, które spotkało króla polskiego Kazimierza, napełniło go wielką radością: żona jego Dobrogniewa, która urodziła mu już czterech synów i o której istniała opinia, że już pozostanie bezpłodna, ponieważ od kilku lat przestała rodzić, wydała na świat córkę. Na jej chrzest król Polski Kazimierz zwołał prałatów i baronów swego królestwa. Uroczystość odbyła się w Poznaniu, a świeżo urodzona córka otrzymała imię Świętochna8.

Nie wiadomo, skąd kronikarz czerpał takie informacje, ale z pewnością się mylił, podając jako datę narodzin księżniczki rok 1055. Gdyby miał rację, Świętosława w dniu ślubu liczyłaby zaledwie siedem lat! Przypuszczalnie dziewczynka nie była także najmłodszym dzieckiem książęcej pary i urodziła się po Bolesławie Śmiałym i Władysławie Hermanie, a przed Mieszkiem, zmarłym bezpotomnie w 1065 roku w wieku około dwudziestu lat, i Ottonem, który nie przeżył okresu niemowlęctwa. Mimo że w rodach dynastycznych ważniejsi byli synowie, Świętosława jako jedyna córka mogła być traktowana wyjątkowo, szczególnie przez matkę Dobroniegę Marię, która dbała o jej wychowanie i edukację. Matce również mogła zawdzięczać swoje imię, które najpewniej miało wschodni rodowód. Przypuszczenie to wynika z faktu, że męski odpowiednik Świętosławy – Światosław – często występował w państwie ruskim, a drugi człon – „-sława” – jest charakterystyczny dla imion księżniczek wywodzących się z Rusi. Teoria ta wydaje się zresztą bardziej prawdopodobna niż hipoteza Rafała Prinke o nadaniu dziewczynce imienia po matce Mieszka I, które ta rzekomo miała nosić.

Kazimierz Odnowiciel, ojciec Świętosławy. Szkic Jana Matejki, XIX wiek.

Warto nadmienić, że Świętosława w źródłach czeskich konsekwentnie występuje jako Swatawa (Zvatava), w polskim tłumaczeniu nierzadko zaś jako Świętawa. Pod tym imieniem można ją znaleźć chociażby w kronice Kosmasa, a także w Annales Gradicenses-Opatovicenses oraz w Nekrologu ołomunieckim. O tym, że tak ją nazywają czeskie roczniki, pisał nawet Jan Długosz. Wydaje się więc, że w Czechach mówiono na nią inaczej niż w Polsce. Nie było to chyba nowo nadane miano, ale raczej to samo imię w dwóch różnych brzmieniach, stąd od momentu, w którym przekroczyła granice swojej nowej ojczyzny, należałoby nazywać ją Swatawą albo Swatawą Świętosławą.

Dorastanie pod okiem nie byle kogo, bo córki księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego – jak to ujął Anonim zwany Gallem: kobiety „szlachetnego rodu” i dysponującej „wielkimi bogactwami” – musiało mocno ukształtować charakter przyszłej królowej Czech. Trudno jednak stwierdzić, czy po wyjeździe do Pragi Świętosława utrzymywała z matką ściślejszy kontakt. Nie zachowały się nawet informacje na temat tego, gdzie zamieszkała owdowiała w 1058 roku Dobroniega Maria. Może w Krakowie? O jej wdowieństwie, mimo że przeżyła męża o trzy dekady, nie można powiedzieć prawie nic poza tym, że ostatnie lata życia spędziła gdzieś w Polsce, na co wskazuje zapis z Rocznika kapituły krakowskiej, informujący o jej śmierci w 1087 roku.

Nawet jeśli Świętosława utrzymywała bliższe relacje z matką, brakuje na to dowodów w materiale źródłowym. Wiadomo jednak, że pozostawała w kontakcie z braćmi, a później z bratankiem – Bolesławem Krzywoustym. A skoro tak, można śmiało założyć, że nie zapomniała również o matce, zwłaszcza że ta zmarła wiele lat po jej ślubie. Nie przesądza o tym także brak śladów, aby w późniejszym okresie troszczyła się o pamięć rodziców w modlitwach, jak robiły to inne Piastówny, czyniąc hojne nadania na rzecz klasztorów i kościołów w zamian za modły w intencji zbawienia dusz swoich najbliższych, szczególnie ojca i matki. Niedostatek źródeł pisanych nie wyklucza właściwego dla tej epoki kodu zachowań, tym bardziej że według Gerarda Labudy Świętosława pamiętała o modlitwach za zbawienie duszy innego członka rodziny, a mianowicie swojego brata Bolesława Śmiałego, który po wygnaniu zmarł na Węgrzech w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach9.

Niewykluczone, że dorastająca Świętosława dobrze się orientowała w polityce ojca, a później najstarszego brata, którzy przez cały okres panowania starali się odbudować królestwo Bolesława Chrobrego, zniszczone najazdami sąsiadów i bratobójczą wojną z lat trzydziestych XI wieku. Mogła również słyszeć o antagonizmach polsko-czeskich, choć zapewne nie miała pojęcia, że wynikają one z rywalizacji Piastów i Przemyślidów o przywództwo nad światem zachodnich Słowian. Jak zatem zareagowała na decyzję brata o wydaniu jej za Wratysława II? Na ten temat można tylko spekulować, chociaż wychowanie w poczuciu obowiązku i karności, zupełnie nieprzystające do dzisiejszego światopoglądu, wykluczało jakikolwiek protest. Rola książęcych i królewskich córek była w średniowieczu ściśle określona, jeśli więc rodzice lub opiekunowie nie przeznaczyli ich do życia zakonnego, stanowiły one ważny element gry politycznej.

Czas miał pokazać, że wybór męża nie był wcale najgorszy, ponieważ Świętosława spędziła przy boku Wratysława II trzydzieści lat i nic nie wskazuje na to, by były one nieszczęśliwe. W kronikach próżno oczywiście szukać intymnych szczegółów, choć gdyby zdarzył się jakiś skandal, któryś z dziejopisów nie omieszkałby tego odnotować. Skoro więc kronikarze o niczym takim nie wspominają, a Kosmas wypowiadał się o Świętosławie z wyraźną atencją, należy uznać, że jej zachowanie nie wykraczało poza ogólnie przyjęte normy, a ona sama doskonale odnalazła się w roli żony i matki. Większą część małżeńskiego życia spędzała najpewniej w zamku na Wyszehradzie, położonym wtedy poza granicami Pragi, który jej mąż obrał za rezydencję. To tutaj, jak chciała tradycja – na wzgórzu nad stromym brzegiem Wełtawy – legendarna Libusza miała przed laty wybudować gród, który według jej proroctwa „sławą dosięgnie gwiazd”. Czy dosięgnął? Poniekąd. Za czasów Wratysława II zapomniany dziś nieco zamek na Wyszehradzie stanowił prawdziwe centrum życia politycznego i kulturalnego – znacznie ważniejsze od starszego zamku na Hradczanach, rozbudowanego i unowocześnionego dopiero za panowania synów i wnuków Świętosławy, którzy na powrót uczynili go główną siedzibą Przemyślidów.

Ze związku Świętosławy z Wratysławem II na świat przyszli, jak się wyraził Kosmas, „mężowie wielkiej zdatności”: urodzeni niedługo po ślubie Bolesław i Borzywoj oraz sporo młodsi Władysław i Sobiesław, a także córka Judyta, późniejsza żona Wiprechta z Grójca (Groitzsch) na Łużycach, doradcy i bliskiego współpracownika Wratysława w staraniach o królewską koronę. Najstarszy z synów Świętosławy otrzymał imię na cześć swojego wuja Bolesława Śmiałego, co może wskazywać, że jej małżeństwo, przynajmniej na początku, wpłynęło na poprawę stosunków między Czechami a Polską. Nadanie pierworodnemu imienia najstarszego z braci było z jednej strony wyrazem szacunku, a z drugiej dowodziło silnych związków Świętosławy z rodem Piastów. Związki te nie osłabły mimo upływu lat, skoro trzeciemu synowi nadała ona imię na cześć swojego drugiego brata, Władysława Hermana, władającego w Polsce od 1079 roku. Bardzo wymowna jest także troska o spokój duszy wygnanego w tym samym roku i potępionego przez poddanych Bolesława Śmiałego, który po wyroku wydanym na biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa stracił władzę i musiał uchodzić z Polski. To właśnie Świętosława doprowadziła do kultywowania jego modlitewnej pamięci i – z wielkim prawdopodobieństwem – powstania noty komemoracyjnej w nekrologu klasztoru Benedyktynów w Ostrovie10.

Jeśli wierzyć Janowi Długoszowi, Świętosława miała także namawiać Władysława Hermana do ożenku z Judytą, córką Wratysława II z poprzedniego małżeństwa. I nawet jeśli przekazu kronikarza nie potwierdzają inne źródła, nie można go całkowicie zanegować. Wątpliwe, aby Świętosławy nie interesowała przyszłość pasierbicy, na której wychowanie być może miała jakiś wpływ, kiedy bowiem przybyła na czeski dwór, osierocona przez matkę Judyta mogła mieć od dwóch do pięciu, sześciu lat.

Niezależnie od udziału Świętosławy w tej sprawie ślub najwyżej dwudziestokilkuletniej Przemyślidki z Władysławem Hermanem odbył się około 1080 roku, niedługo po tym, jak książę oddalił swoją pierwszą żonę lub konkubinę, matkę pierworodnego syna Zbigniewa. Z jego związku z Judytą miał się narodzić Bolesław Krzywousty, najsłynniejszy bratanek Świętosławy, który w przyszłości unormuje stosunki Polski z Czechami. Chłopiec, prawowity dziedzic, wymodlony za pośrednictwem mnichów z langwedockiego klasztoru w Saint-Gilles, przyszedł na świat dopiero latem 1086 roku, ale radość z powodu jego narodzin zakłóciła śmierć matki. Judyta, wychwalana za pobożność oraz akty miłosierdzia wobec skazańców i więźniów, po narodzinach dziecka nigdy nie odzyskała pełni sił i zmarła na płockim dworze jakiś czas po porodzie. Przypuszczalnie był on ciężki zarówno dla niej, jak i dla dziecka, którego szczęka w wyniku komplikacji okołoporodowych została trwale zniekształcona i stąd wziął się jego przydomek – Krzywousty. Dowodem na to może być asymetryczna czaszka, znaleziona w podziemiach katedry płockiej i zidentyfikowana jako szczątki Bolesława Krzywoustego11.

Zmarłą przedwcześnie Judytę opłakiwały oba dwory – Piastów i Przemyślidów. Jako matka Krzywoustego zasłużyła ona również na uwagę Galla, który wiele znaczniejszych małżonek i córek władców pominął milczeniem. Po Rzepce, legendarnej żonie Piasta, i Dobrawie Judyta była trzecią kobietą, którą raczył wspomnieć z imienia, i zarazem drugą Przemyślidką u boku Piastowica. Podanie tych trzech imion w jego kronice nie było raczej kwestią przypadku i miało wymiar ideologiczny: Rzepka pojawiła się w dziejach wraz z objęciem władzy przez dynastię Piastów, Dobrawa nierozerwalnie kojarzy się z przyjęciem chrześcijaństwa przez Polskę, z kolei Judyta urodziła syna, za którego panowania – według kronikarza – miał nastać wiek złoty i miało się odrodzić królestwo Bolesława Chrobrego. Fakt, że się nie odrodziło, pozostaje odrębną kwestią.

Nabożeństwa żałobne po śmierci Judyty odprawiano zapewne w Płocku i Pradze. Co czuła wtedy Świętosława, domniemana inspiratorka małżeństwa pasierbicy? Nawet jeśli nie odegrała kluczowej roli w pertraktacjach przedmałżeńskich, nie sposób zanegować jej udziału w tej sprawie, zwłaszcza że w opinii czeskich dziejopisów była kobietą skłonną do podejmowania inicjatywy. I to w wielu dziedzinach. Z kroniki Kosmasa można wnosić, że jako księżna, a później królowa i wreszcie nobliwa wdowa cieszyła się szacunkiem poddanych. Ponieważ była osobą o wielkich wpływach i znacznym autorytecie, liczyli się z nią nie tylko mąż i synowie, ale także inni członkowie rodu Przemyślidów. Według niepotwierdzonej hipotezy biła nawet własną monetę. Mogła mieć również wkład, przynajmniej duchowy, w fundację kolegiaty pod wezwaniem św. św. Piotra i Pawła na Wyszehradzie, ważne przedsięwzięcie Wratysława II z 1070 roku. Na pewno poczyniła nadania ziemskie na rzecz kolegiaty – ofiarowane świątyni ziemie mogły pochodzić z jej dóbr oprawnych, które obejmowały całą dzielnicę znojemską na Morawach albo jej część.

W swoim długim życiu – dożyła bowiem osiemdziesiątki, z czego ponad trzydzieści lat spędziła jako wdowa – Świętosława doświadczyła wielu wzniosłych i bolesnych chwil. Do tych pierwszych bez wątpienia należała koronacja na królową, smutkiem zaś napawały ją konflikty synów o władzę w Czechach, a także tragiczny los Bolesława Śmiałego, hołubionego w rodzinie brata, który został pozbawiony władzy i zmarł na wygnaniu na Węgrzech. Bolko, ulubieniec matki – jak sugerował Karol Bunsch w powieści Przekleństwo – stracił tron niedługo po koronacji nie z powodu wyroku wydanego na biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa, ale dlatego, że jego coraz silniejsza pozycja zagrażała samowoli możnych. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że opozycję przeciwko szwagrowi wspierał Wratysław II, przyczyniając się tym samym do jego wypędzenia z Polski i wyniesienia na tron uległego Władysława Hermana. Usunięcie rosnącego w siłę i samodzielnego sąsiedniego władcy, który chciał uniezależnienia Śląska i nieustannie groził wojnami, bez wątpienia leżało w interesie Przemyślidów.

Katedra św. św. Piotra i Pawła w Pradze.

Czy Świętosława mogła być świadoma poczynań męża? Czy bardziej troszczyła się o przyszłość synów niż o los zagrażającego Czechom brata? Czy w jej przekonaniu młodszy z nich, Władysław Herman, człowiek o słabym zdrowiu i uległym charakterze, był lepszym wyborem, mimo że nie miał cech predestynujących go do bycia władcą? Od początku był przecież marionetką w rękach wszechwładnego palatyna Sieciecha. Z drugiej strony bierność Hermana okazała się korzystna dla polityki czeskiej, skoro za jego panowania napięte stosunki Piastów z Przemyślidami uległy rozprężeniu.

Uspokojeniu, przynajmniej na krótko, uległa także sytuacja w Czechach, gdzie przeciwko władzy zwierzchniej Wratysława II stale występowali książęta dzielnicowi – jego bracia stryjeczni i rodzeni, łącznie z Jaromirem, ówczesnym biskupem praskim12. Pozycja męża Świętosławy wzrosła niepomiernie, gdy w 1085 roku za swoje zasługi dla cesarza Henryka IV, którego lojalnie wspierał w walce z wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami, otrzymał dożywotni tytuł króla Czech. Postawienie na cesarza w jego wieloletnim sporze z papieżem o inwestyturę bardzo się mężowi Świętosławy opłaciło.

Przy okazji warto wspomnieć o kontrowersyjnej sprawie wyznaczenia Wratysława na… króla Polski! Według świadectwa Kosmasa, które Gerard Labuda określił mianem „krasomówczej galopady”, na synodzie w Moguncji na przełomie kwietnia i maja 1085 roku cesarz, za przyzwoleniem najprzedniejszych panów swojego królestwa, postawił Wratysława „na czele tak Czech, jak Polski”13. Chcąc podkreślić znaczenie tego aktu, nałożył „ręką swoją na jego głowę obręcz królewską” i „rozkazał arcybiskupowi trewirskiemu imieniem Egilbert, aby w jego stołecznej siedzibie Pradze pomazał go na króla”14. Nie była to jeszcze właściwa koronacja – gest ten można porównać z nałożeniem diademu na głowę Bolesława Chrobrego przez cesarza Ottona III podczas słynnego zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 roku. Podobno insygnium, którego Henryk IV wówczas użył, nie było przypadkowe. Miała to być rzekomo korona Bolesława Chrobrego, w okresie buntów przeciwko Mieszkowi II wywieziona z Polski przez jego żonę, królową Rychezę Lotaryńską, i od lat trzydziestych XI wieku spoczywająca w cesarskim skarbcu.

Nawet jeśli Kosmas nie ubarwiał opisu, prawda jest taka, że o ile cesarz mógł podnieść Wratysława do godności królewskiej w Czechach z uwagi na ich zależność od Niemiec, o tyle nie miał prawa do nadania mu takiego tytułu w Polsce, ponieważ nie była ona od niego zależna. Nie wszyscy badacze odnoszą się jednak tak krytycznie do świadectwa czeskiego kronikarza. Niewykluczone bowiem, że Wratysław II, ze względu na małżeństwo z Piastówną, uzurpował sobie prawa do zwierzchnictwa lennego nad Polską albo przynajmniej jej częścią, tym bardziej że w jego posiadaniu mogła znajdować się wtedy Małopolska ze swoją stolicą Krakowem, a ze Śląska pobierał trybut. Ponadto wciąż bezdzietne małżeństwo Judyty z Władysławem Hermanem dawało mu nadzieję na łatwiejsze przejęcie kontroli nad domeną Piastów, której jedynym dziedzicem pozostawał Zbigniew, być może nieprawy syn.

Kto wie, czy właśnie nie obawa Hermana przed zakusami czeskiego teścia i szwagra zarazem nie była powodem wysłania poselstwa do langwedockiego klasztoru w Saint-Gilles z cennymi darami wotywnymi (między innymi odlanym w złocie posążkiem noworodka) i prośbą o modlitwy w intencji narodzin potomka oraz wezwania kilkunastoletniego bratanka z wygnania. Ten ostatni, Mieszko, jedyny syn wypędzonego przed kilku laty Bolesława Śmiałego, powrócił do Polski jako szesnastoletni chłopiec i został dopuszczony przez stryja do współrządzenia, aby wzmocnić dynastię piastowską przed roszczeniami Wratysława II. I rzeczywiście została ona wzmocniona w dwójnasób – przez Mieszka i jego nowo narodzonego brata stryjecznego Bolesława. Cud narodzin, który się ziścił jakoby za wstawiennictwem mnichów z Saint-Gilles do ich świętego patrona, stał się przyczyną zagłady młodego Mieszka. Maleńki następca tronu nie mógł mieć przecież rywala, więc ten szybko zniknął ze sceny politycznej, najprawdopodobniej otruty na zlecenie stryja lub jego zausznika Sieciecha.

Henryk IV w kronice Ekkeharda von Aura, XII wiek.

Jak na te wszystkie wydarzenia zapatrywała się Świętosława? Musiały przecież docierać do niej echa wypadków w Polsce. Może – zanim urodził się prawowity następca Władysława Hermana – liczyła po cichu, że na tronie Piastów zasiądzie jeden spośród jej czterech synów, którym na drodze do władzy zwierzchniej w Czechach stał ich przyrodni brat Brzetysław II.

Tak czy inaczej, w 1085 roku wszelkie troski Świętosławy przesłonił triumf, jakiego do tej pory doświadczyło niewiele Piastówien, czyli królewska koronacja. Uroczystość odbyła się 15 czerwca w Pradze, dokąd przybył posłuszny rozkazom cesarza arcybiskup trewirski Egilbert i podczas podniosłej mszy na praskim zamku „odzianego w królewskie oznaki Wratysława pomazał na króla”. W koronacji mężowi towarzyszyła żona „ubrana w suknię królewską”, której arcybiskup także nałożył koronę na głowę. Kiedy zaś akt się dokonał, możni stanu duchowego i świeckiego zakrzyknęli po trzykroć: „Wratysławowi, królowi tak czeskiemu, jak i polskiemu, wspaniałemu i pokój miłującemu, życie, zdrowie i zwycięstwo”15. Tym samym Wratysław II stał się pierwszym królem, a Świętosława została pierwszą królową Czech. Tylko czy tytułowali się królem i królową Polski? Trudno powiedzieć. Podana przez Kosmasa informacja o nadanym dożywotnio Wratysławowi przez cesarza tytule króla Czech i Polski jest przez wielu badaczy kwestionowana.

Akt drugi

Świętosława cieszyła się przywilejami królowej do śmierci męża, który dokonał żywota 14 stycznia 1092 roku po fatalnym upadku z konia w trakcie polowania. Pogrzeb odbył się w ufundowanej przed ponad dwudziestu laty kolegiacie na Wyszehradzie, zapewne jeszcze przed zakończeniem żałoby po pierworodnym synu Bolesławie, który zmarł przedwcześnie latem poprzedniego roku. Młodsi – Borzywoj, Władysław i Sobiesław – zanim kolejno doczekali się tytułu książęcego, musieli się podporządkować władzy zwierzchniej swojego stryja Konrada, później zaś przyrodniego brata Brzetysława II. Przypuszczalnie ten ostatni, wstępując na tron po zaledwie kilkumiesięcznych rządach zmarłego nagle Konrada, odsunął macochę od władzy. Pozbawiona wpływów Świętosława nie zdecydowała się jednak na wyjazd do Polski i na kilka lat usunęła się w cień, najprawdopodobniej znajdując schronienie w swoich dobrach oprawnych na Morawach.

Ponownie na scenę polityczną wkroczyła po śmierci pasierba, za rządów swoich synów, którzy, niestety, toczyli między sobą zażarte walki o dziedzictwo Przemyślidów. Wiadomo z całą pewnością, że w 1111 i 1125 roku godziła poróżnionych Władysława i Sobiesława. W 1111 roku wzięła także udział w negocjacjach pokojowych między Władysławem a swoim bratankiem Bolesławem Krzywoustym, na którego dworze zbuntowany Sobiesław szukał wówczas poparcia. To właśnie wskutek jej starań, jak sugeruje Kosmas – za pośrednictwem biskupa Hermana i komesa pałacowego Wacka – książę Władysław pogodził się ze zbuntowanym bratem i przyznał mu gród Żatec nad Ohrzą wraz z przynależnościami. Gall, w którego kronice można znaleźć na ten temat dodatkowe informacje, podaje, że w pertraktacjach pokojowych uczestniczył Bolesław Krzywousty i to on wymógł na Władysławie przyznanie bratu wspomnianego terytorium.

W tym miejscu trzeba jeszcze nadmienić, że podobnie jak polski książę wspomagał Sobiesława w próbach zdobycia tronu praskiego, tak również Czesi wspierali ukrywającego się u nich Zbigniewa w rywalizacji o tron Piastów. Jak twierdzi Wincenty Kadłubek, za poradą pasierba Świętosławy, Brzetysława, był nawet podjudzany do zgładzenia ojca. Teraz zaś, na mocy rozejmu, Sobiesław powrócił do Czech, a Zbigniew do Polski, gdzie – tak samo jak Sobiesław w Czechach – otrzymał od brata uposażenie. Czeski buntownik miał jednak znacznie więcej szczęścia od polskiego kuzyna, którego na rozkaz Bolesława Krzywoustego wkrótce oślepiono i raz na zawsze wyeliminowano z gry o władzę.

Młodych Przemyślidów do pogodzenia się skłonił nie tylko autorytet powszechnie szanowanej matki, wspieranej przez biskupa i komesa pałacowego Wacka, ale przede wszystkim zmusiła ich do tego sytuacja polityczna. Wojna na froncie polsko-czeskim nie służyła przecież żadnej ze stron. Pokój zawarty między Władysławem a Sobiesławem nie przetrwał jednak próby czasu i już dwa lata później doszło do wznowienia konfliktu. Punktem zapalnym było zabójstwo komesa Wacka, który podobno miał namawiać Władysława do uwięzienia niesfornego brata. Sobiesław – inspirator mordu – po jego dokonaniu niezwłocznie zbiegł do Polski, a w następnym roku na czele polskich posiłków najechał gród Kłodzko.

Wydarzenia te musiały przysparzać Świętosławie wielu zmartwień. Dodatkowo ciążył jej los Borzywoja, najstarszego z żyjących synów, który od lat przebywał na wygnaniu w Niemczech. Wybranie go przed laty władcą Czech naruszyło zasadę senioratu i dlatego został on obalony przez Świętopełka, brata stryjecznego z morawskiej (ołomunieckiej) linii Przemyślidów, któremu sprzyjał… Władysław! I to właśnie Władysław, a nie Borzywoj, został później następcą Świętopełka.

Nie sposób wykluczyć, że w 1115 roku Świętosława brała czynny udział w ponownych pertraktacjach między Władysławem a Sobiesławem. Władysław w zamian za odstąpienie Kotliny Kłodzkiej nadał bratu Hradec, który dość szybko został przez niego zamieniony na księstwo brneńskie. Świętosława mogła ich także godzić w 1117 roku, gdy Władysław dobrowolnie zrzekł się władzy (odzyska ją trzy lata później) na rzecz powracającego z Niemiec Borzywoja. Każda próba Świętosławy podejmowana w celu pojednania zwaśnionych synów kończyła się sukcesem, ale na krótko, młodsi książęta mieli bowiem walczyć ze sobą aż do śmierci Władysława.

Kolejną sprawą, która musiała żywo interesować Świętosławę, było ponowne uregulowanie spraw polsko-czeskich. Nowy układ między Piastami a Przemyślidami został przypieczętowany małżeństwem Bolesława Krzywoustego z Salomeą, hrabianką Bergu, rodzoną siostrą Rychezy, która od kilku lat była żoną syna Świętosławy, Władysława. Pokój, wzmocniony zacieśnieniem więzów krwi między kuzynami, miał się utrzymać przez dłuższy czas, dopóki Sobiesław znów nie narozrabiał. Szukając pomocy przeciwko Władysławowi, zwracał się do władcy Niemiec Henryka V, swojego szwagra Wiprecha z Grójca i księcia saskiego Lotara z Supplinburga. Ostatecznie schronienie znalazł u Bolesława Krzywoustego.

Tym razem jednak niepokorny książę został sprowokowany. Kiedy w marcu 1123 roku Władysław pozbawił go księstwa brneńskiego na rzecz Ottona Czarnego, którego według zasady senioratu wyznaczył na swojego następcę, rozżalony Sobiesław uciekł do Polski. Otton, zwany Otikiem, był nie tylko bratem stryjecznym z linii morawskiej (ołomunieckiej), ale także szwagrem Władysława, obaj bowiem poślubili hrabianki z Bergu – Władysław Rychezę, nazywaną przez czeskich poddanych Reiczką, a Otik jej młodszą siostrę Zofię. I to właśnie za namową żony, która podobno potrafiła wywierać na niego silny wpływ, Władysław wskazał brata stryjecznego jako sukcesora lub, jak chcą niektórzy, regenta swoich małoletnich synów: późniejszego króla Władysława II, Dypolda I oraz Henryka. Jedynie o córkę, która otrzymała po babce imię w jego czeskim brzmieniu – Swatawa, nie musiał się już martwić, ponieważ latem 1124 roku została ona wydana za Fryderyka von Bogena, wójta biskupstwa w Ratyzbonie.

Plany ambitnej Rychezy nie zdążyły się ziścić, ponieważ pokrzyżowała je teściowa. Świętosławie przede wszystkim zależało na pogodzeniu synów, choć jednocześnie, starając się nie dopuścić morawskiej linii Przemyślidów do sukcesji, kierowała się interesem politycznym. Czas miał pokazać, że próbując wpływać na chorego Władysława, to ona, a nie jej synowa, odniosła sukces.

Zanim doszło do załagodzenia konfliktu między braćmi, Władysław ciężko zachorował. W tej sytuacji, jak podaje kronika Kosmasa, Sobiesław na czele swojej drużyny powrócił do kraju, który podobno w tajemnicy przemierzał, „nikomu nie czyniąc żadnego gwałtu” i szukając przebaczenia u brata. Nie należy się zresztą dziwić jego skrusze, skoro tak wiele było do zyskania. Tymczasem spotkał się zapewne z popierającymi go panami i być może rozmawiał gdzieś z matką. Krążąc wokół grodu na Wyszehradzie, w którym jego brat miał już pozostać do śmierci, nie musiał się niczego obawiać ze strony podanych, ponieważ sprzyjali mu „wszyscy Czesi pierwszego i drugiego stanu”. Tymczasem Ottona Czarnego wspierali tylko nieliczni z księżną Rychezą na czele, lecz chociaż byli w mniejszości, wojna wisiała na włosku.

Świętosława w nadziei, że zapobiegnie niepotrzebnemu rozlewowi krwi, postanowiła wpłynąć na umierającego syna. Przybyła do niego pod pozorem odwiedzin, powiadomiona przez przyjaciół Sobiesława. Błagając o przywrócenie do łask brata – „zbiega, błąkającego się i wygnańca” – prosiła, aby odsunął od dziedziczenia Ottona Czarnego, którego niesłusznie obdarzył zaufaniem. Kronikarz, poświęcając sporo miejsca tej scenie, włożył w usta Świętosławy następujące słowa:

Kosmas z Pragi, uważany za pierwszego czeskiego kronikarza, XIV wiek.

Ja, chociaż jestem twoją matką i królową, pokorna i trwożliwa przychodzę do twoich kolan i przed tobą za bratem twoim padam na drżące już kolana, na których ciebie malutkiego sadzałam. […] Godzi mi się starej matce osiągnąć u syna swego to, o co prosi i żąda leżący u nóg cały lud Czech, godzi się mnie, zgrzybiałej, widzieć pogodzonych was, których w tym samym stanie urodzonych z mego łona widzę z łaski Boga dobrze wychowanych. […] Ów zaś, ów, którego czynisz bratem i którego prawie obdarzasz troską o twoje potomstwo i drogą małżonkę, i powierzasz w opiekę, wierz mnie matce, sam pierwszy będzie dla nich pułapką, utrapieniem i kamieniem obrazy. Ten zaś, którego od siebie oddalasz i liczysz jakby za obcego, skoro jest twoim bratem, o wiele łagodniejszy będzie dla twoich niż syn twego stryja, któremu po sobie przeznaczasz tron ojcowskiego księstwa16.

Pod wpływem mediacji matki, która jawi się w tej scenie niczym Maryja wypraszająca zmiłowanie u Boga, Władysław przebaczył bratu, kochanemu i wspieranemu przez wszystkich. Przy poparciu biskupa bamberskiego Ottona królowa wdowa przekonała Władysława, aby wyznaczył na swojego następcę Sobiesława, nie zaś Ottona Czarnego, albo któregoś ze swoich nieletnich synów. Biskup – „Apostoł Pomorza” i „ojciec klasztorów”, któremu książę zawdzięczał swoje pogodzenie przed laty z Ottonem Czarnym – od dawna cieszył się wielkim autorytetem na dworach Przemyślidów i Piastów. Miał także udział w wynegocjowaniu małżeństw obu książąt z hrabiankami z Bergu oraz ich układu z Polską, przypieczętowanego w 1115 roku ślubem niedawno owdowiałego Bolesława Krzywoustego z Salomeą, trzecią z sióstr.

Jeśli wierzyć kronikarzowi, synowie Świętosławy pogodzili się w Wielką Środę, niemal w ostatnim momencie, który umożliwiał Sobiesławowi przejęcie rządów. Władysław, rozgrzeszony przed śmiercią przez samego biskupa bamberskiego, zmarł 12 kwietnia 1125 roku, w niedzielę po oktawie Wielkanocy. Tymczasem Pragę opuścił Otton Czarny, lękający się o własne życie, i schronił się na podległych mu Morawach, skąd niebawem wyruszył na dwór króla niemieckiego Lotara III, od którego chciał uzyskać pomoc w wyegzekwowaniu swoich praw do praskiego tronu. Jeśli Świętosława liczyła, że zapobiegnie wojnie, srodze się zawiodła. Nie spełniły się także jej pobożne życzenia, że wdowa i dzieci po Władysławie będą w Czechach bezpieczne za rządów jej młodszego syna.

Rycheza po śmierci męża poróżniła się z Sobiesławem, który przejął ścisłą kuratelę nad jej synami, i jeszcze wiosną tego samego roku opuściła Czechy. Wyjechała do Niemiec, na ziemie swojego zięcia, gdzie zmarła w 1125 roku, a jej ciało spoczęło w klasztorze Benedyktynów w Reichenbach koło Ratyzbony. Niewykluczone, że zamierzała wspierać Ottona Czarnego w walce z Sobiesławem, następnie zaś upomniałaby się o prawa małoletnich synów, ale na przeszkodzie jej ambicjom stanęła przedwczesna śmierć. Nie przeżyła połogu i zmarła we wrześniu razem z dzieckiem. Niewiele lepszy los spotkał jej siostrę Zofię, która po śmierci Otika także wyjechała do Niemiec i wstąpiła do związanego z rodziną klasztoru w Zwiefalten, gdzie zmarła w maju następnego roku, również rozdzielona z dziećmi. Jej czteroletni syn Otto został ukryty przez przyjaciół męża na Rusi, skąd miał powrócić dopiero po śmierci Sobiesława.

Tego, co Świętosława myślała o polityce Rychezy i w jakim stopniu się z nią nie zgadzała, już nie sposób ustalić. Nie wiadomo także, co sądziła o losie wnuków – synów Władysława – z których młodsi, mający po kilka lat Dypold i Henryk, byli przetrzymywani w Pradze, na dworze Sobiesława. Być może przez jakiś czas towarzyszył im tam starszy brat, imiennik ojca, który później udał się na wygnanie, aby – podobnie jak morawski kuzyn – wrócić do Czech po śmierci stryja.

Władysław zmarł półtora roku przed śmiercią matki. Rok wcześniej umarł na (kolejnym) wygnaniu starszy z braci, Borzywoj, tym samym w 1125 roku władzy Sobiesława nie zagrażał już nikt oprócz Ottona Czarnego, najstarszego z rodu Przemyślidów, który zbiegł do Niemiec po pomoc. Świętosława, której zgon odnotowano pod datą 1 września 1126 roku, umierała jednak spokojna o przyszłość syna na tronie praskim. Zdążyła się utwierdzić w przekonaniu, że jej wysiłki nie poszły na marne, i mogła nacieszyć się triumfem syna, gdy upominający się o prawa do władzy zwierzchniej Otto Czarny zginął 18 lutego w bitwie pod Chlumcem.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że postępowanie Świętosławy istotnie wpłynęło na dalsze losy dynastii Piastów i Przemyślidów. Pomijając problemy z lat 1125–1126, mediacja królowej na jakiś czas powstrzymała bratobójcze wojny, chociaż nie zapobiegła walkom w łonie dynastii w kolejnych latach. Dynastyczne spory Władysława i Sobiesława, pogrzebane ze śmiercią tego pierwszego, miały odżyć ze zdwojoną siłą, gdy dorośli ich synowie i zarazem imiennicy. Na szczęście Świętosława nie musiała już tego oglądać.

Sobiesław, jej najmłodszy syn, mimo spisków i zamachów organizowanych na jego życie rządził przez piętnaście lat. Aby się zabezpieczyć przed ewentualnymi knowaniami możnych, którzy w rozgrywkach o władzę mogli się posłużyć jednym z jego nieletnich bratanków – Władysławem II, Dypoldem I lub Henrykiem – trzymał ich z dala od rządów. Jego relacje z Bolesławem Krzywoustym, dotychczasowym poplecznikiem, układały się różnie, ale w maju 1137 roku zawarł z nim porozumienie kończące wieloletnie wojny polsko-czeskie o Śląsk. Niebawem zaś, złożony śmiertelną chorobą, nie bacząc na zasady senioratu, wyznaczył na swojego następcę nieletniego jeszcze pierworodnego syna, co na nowo roznieciło wojnę domową, która położyła się cieniem na życiu kolejnej Piastówny. Tą kobietą była księżniczka wielkopolska Elżbieta Mieszkówna, żona drugiego z synów Sobiesława – Sobiesława II.

2

Elżbieta Mieszkówna

około 1152–1209

* * *

Serce splecione miłością

Nie wszystkie małżeństwa z Przemyślidami wiązały się z zaszczytem wyniesienia do godności królowej. W burzliwych czasach rywalizacji członków rodu o tron praski przyszłość ich małżonek pozostawała niepewna, co boleśnie odczuła księżniczka wielkopolska Elżbieta Mieszkówna.

Urodzona około 1152 roku Elżbieta, zwana w Czechach Eliszką, pochodziła z pierwszego małżeństwa Mieszka Starego, trzeciego z synów wielkiego Bolesława Krzywoustego. Imię zaś otrzymała po matce, księżniczce albo królewnie węgierskiej, po której śmierci ojciec pospiesznie zawarł kolejne małżeństwo, tym razem z księżniczką kijowską Eudoksją. Elżbieta, która matki zapewne nie zapamiętała, wychowywała się przypuszczalnie pod opieką macochy na tętniącym życiem poznańskim dworze, w otoczeniu licznego rodzeństwa, także przyrodniego, w burzliwych czasach rywalizacji Mieszka Starego z innymi Piastami o władzę zwierzchnią w Polsce.

Podobne walki toczyli między sobą Przemyślidzi w Czechach, gdzie przyszły mąż Elżbiety od najmłodszych lat doświadczał razem z braćmi rozlicznych przeciwności: poniżenia, osamotnienia i wygnania. Mniej więcej od dwunastego roku życia, gdy został osierocony przez oboje rodziców, musiał tułać się po obcych dworach, między innymi goszcząc u węgierskich Arpadów, z których wywodziła się jego matka, i być może u Piastów. U tych ostatnich, którzy tradycyjnie udzielali schronienia swoim buntowniczym krewniakom z dynastii Przemyślidów, przebywał także jego młodszy brat Oldrzych. Niewykluczone, że podczas jednej z tych ucieczek któryś z braci nawiązał bliższe relacje z późniejszym teściem Sobiesława II – Mieszkiem Starym, który po śmierci Bolesława Kędzierzawego w 1173 roku uzyskał godność seniora.

Ambitne dążenia Mieszka do przywrócenia jednowładztwa w Polsce budziły jednak opór jego młodszych braci, małopolskich możnych i biskupa krakowskiego Gedki, dlatego każdy sojusznik wydawał się na wagę złota. Najlepszym zaś sposobem na ich pozyskanie były związki dynastyczne. Ponieważ Mieszko z obu małżeństw dochował się aż pięciu córek, miały się one przysłużyć jego polityce zagranicznej. Do tej pory zdążył już wydać najstarszą z nich, Wierzchosławę Ludmiłę, za przyszłego księcia lotaryńskiego, a w latach 1173–1177 miał zaaranżować małżeństwa kolejnych księżniczek: Judyty z hrabią Anhaltu, Salomei z synem księcia zachodniopomorskiego i Elżbiety z Sobiesławem II, księciem ołomunieckim, który od niedawna sprawował władzę zwierzchnią w Czechach. Najmłodszą Anastazję, która była jeszcze dzieckiem, czekał w przyszłości ślub z… teściem Salomei.

Zaślubiny Elżbiety, pieczętujące sojusz między Mieszkiem Starym a Sobiesławem II, odbyły się najpewniej w 1173 lub 1174 roku. Wspomina o nich w Rocznikach Jan Długosz, nie podając jednak daty ani imienia księżniczki: „[…] wydał jedną córkę za księcia czeskiego Sobiesława”17. Narzeczeni byli ze sobą spokrewnieni nie tylko przez ojców, ale także przez matki, Elżbietę i Adelajdę z węgierskiej dynastii Arpadów, które mogły być nawet siostrami. Ten częsty w tamtej epoce problem w rodach panujących rozwiązywano dzięki indultom, zapewne więc i tym razem musiano się postarać o takie kościelne zezwolenie.

Mieszko III Stary, ojciec Elżbiety, XIX wiek.

Stając przed ołtarzem, Elżbieta była o połowę młodsza od blisko czterdziestoletniego męża, i chociaż nie miała wpływu na jego wybór, szybko się do niego przywiązała, a być może – jak chce tradycja – potrafiła obdarzyć go wielkim uczuciem. Ich bliskiej więzi nie osłabiły ani brak potomstwa, ani napięta sytuacja polityczna w Czechach, ani nawet rozluźnienie kontaktów czeskiego dworu z Mieszkiem Starym, któremu pochłonięty własnymi problemami zięć nie mógł udzielić pomocy w 1179 roku.

Póki co jednak żaden z książąt nie przewidywał takiego obrotu spraw i obie strony dążyły do sojuszu. Był on potrzebny zarówno Sobiesławowi, który od lat konkurował z bratem stryjecznym Władysławem II o władzę w Czechach, jak i Mieszkowi Staremu, którego pozycji księcia zwierzchniego zagrażali małopolscy możni i młodsi bracia. Oparcie w teściu było również znaczące dla ustabilizowania sytuacji przyszłego męża Elżbiety, który właśnie został władcą zwierzchnim Czech. Największy wpływ na jego wybór miało oczywiście poparcie cesarza Niemiec, o czym mówią między innymi kroniki Jarlocha, jednego z kontynuatorów Kosmasa, i Pulkawy, sekretarza arcybiskupa praskiego.

Włączenie się cesarza w przebieg spraw czeskich będzie miało niebagatelne znaczenie dla dalszych losów Elżbiety. Co prawda władcy Niemiec wtrącali się do sporów o godność księcia Czech od czasów Borzywoja – syna Świętosławy, niegdyś szukającego poparcia na ich dworze – ale dopiero pogłębiające się rozdrobnienie dzielnicowe w państwie Przemyślidów stworzyło im doskonałą okazję do odsądzania od tronu lub obsadzania na nim dowolnych pretendentów. Z drugiej strony za możliwość utrzymania się na praskim tronie Przemyślidzi odwdzięczali się niemieckim królom lub cesarzom udziałem w ich wojnach, w tym także w wyprawach na rozbite państwo Piastów. Tak stało się na przykład w 1157 roku, gdy Władysław II wyruszył na Polskę w szeregach Fryderyka Barbarossy, upominającego się o prawa Władysława Wygnańca, wypędzonego przez przyrodnich braci. Wspierając męża swojej ciotki – Agnieszki Babenberg – cesarz kierował się nie tyle względami rodzinnymi, ile własnym interesem politycznym. I chociaż niemiecka wyprawa zakończyła się sukcesem, nie doszło do przywrócenia Władysława Wygnańca na tron. Cesarz zadowolił się hołdem lennym złożonym przez nowego polskiego seniora – Bolesława Kędzierzawego, który stanął przed nim boso, niosąc przed sobą nagi miecz, i zaprzysiągł postanowienia zawartego traktatu. Świadkiem tego hołdu był blisko związany z bratem (Bolesławem) ojciec Elżbiety.

O tym, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, przekonał się nie tylko Władysław Wygnaniec, ale także czeski książę Władysław II, którego polityka wiele lat później straciła akceptację cesarza. W 1173 roku Fryderyk Barbarossa wykorzystał fakt, że jego imiennik, książę Fryderyk (Biedrzych), nie został formalnie wybrany przez możnych, i pozbawił go tronu. Stało się to po tym, jak starzejący się Władysław II, od 1158 roku król, abdykował bez porozumienia z możnowładztwem i wyznaczył na następcę swojego nielubianego w Czechach syna Fryderyka. Tym sposobem Sobiesławowi II, zagorzałemu przeciwnikowi brata stryjecznego, który przez długie lata trzymał go pod strażą w twierdzy Přimda, przypadła najwyższa władza w kraju. Niestety, wolą tego samego cesarza za pięć lat miał ją bezpowrotnie stracić. Na ironię zakrawa tylko fakt, że tym razem Fryderyk Barbarossa poparł i „przywrócił do łask” obalonego wcześniej Fryderyka. (Znaczenie władców Niemiec jako szafarzy tytułu książęcego w państwie Przemyślidów utrzyma się aż do schyłku XII wieku18).

Uzyskawszy poparcie cesarza, w połowie 1173 roku Sobiesław II w uroczystym orszaku przybył do Pragi. Mieszkańcy stolicy, pamiętający rządy jego „umiłowanego przez lud” ojca, zgotowali mu entuzjastyczne powitanie. Równie serdecznego przyjęcia miała doświadczyć wkrótce Elżbieta, która jako księżna czeska osiadła w zamku na Hradczanach, rozbudowanym z woli jej męża. Mimo sporów międzydynastycznych zamek i stolica rozkwitały – już wtedy Pragę zaliczano do najpiękniejszych miast w tej części Europy. Początkowo także nic nie zagrażało szczęściu Elżbiety, chociaż na dworze dawało się wyczuć pewne napięcie. Nie wszyscy możni popierali jej męża, poza tym ich sympatie i antypatie – podobnie jak to było w państwie Piastów – zmieniały się jak w kalejdoskopie, w zależności od koniunktury politycznej i okazji, dzięki której mogli jak najwięcej uzyskać dla siebie.

Poparcie Fryderyka Barbarossy sprawiło, że nikt nie śmiał głośno kwestionować władzy Sobiesława II. Przynajmniej na razie. Skazany na banicję Władysław II zmarł na początku następnego roku. Na wygnaniu przebywał również jego syn Fryderyk, chwilowo niemający ani wewnętrznego, ani zewnętrznego poparcia. Z kolei w młodszym bracie Oldrzychu, który od wielu lat wojował przy boku cesarza przeciwko papiestwu, Sobiesław miał wówczas niezwykle lojalnego sprzymierzeńca. Gdy książę był więziony w twierdzy Přimda, to właśnie Oldrzych zabiegał o poparcie Piastów i dworu cesarskiego w walce z bratem stryjecznym. Oldrzych także, co stanowiło wyjątkowo chlubny przypadek na tle bezwzględnych rozgrywek o tron, oddał mu – jako starszemu bratu – władzę nad państwem Przemyślidów, którą otrzymał od cesarza po zdetronizowaniu księcia Fryderyka, na zjeździe w Hermsdorfie koło Gery. Cesarz zaakceptował tę decyzję, a bracia dali słowo, że wezmą udział w jego kolejnej wyprawie do Italii.

Sobiesław II, mąż Elżbiety Mieszkówny, XVIII wiek.

Okazja do wypełnienia obietnicy nadarzyła się kilka miesięcy później. Około święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, to jest 8 września, Sobiesław wysłał do Lombardii wojsko pod rozkazami brata. Powierzenie dowództwa Oldrzychowi miało po części wymiar praktyczny, ponieważ młodszy książę był sprawniejszy fizycznie i dysponował doświadczeniem w tym względzie – wielokrotnie przecież uczestniczył w kampaniach cesarza, podczas gdy jego brat kilkanaście ostatnich lat spędził w niewoli. Z drugiej zaś strony Sobiesław, jako świeżo wyniesiony książę Czech, nie miał jeszcze ugruntowanej pozycji i musiał pozostać w Pradze, żeby bronić zdobytego tronu przed zakusami innych Przemyślidów, zwłaszcza synów zmarłego niedawno króla Władysława II. W tych pierwszych miesiącach rządów towarzyszyła mu Elżbieta. Wychowana w atmosferze ciągłej rywalizacji o władzę, o którą w Polsce konkurowali jej stryjowie i ojciec, zwolennik silnych rządów, nie dziwiła się ambicjom Przemyślidów. Z czasem jednak niepokojące wieści, dochodzące z ojczyzny i cesarskiego dworu, coraz bardziej zaczynały przesłaniać jej codzienne przyjemności.

Spokój, jaki nastąpił w Czechach po objęciu tronu praskiego przez Sobiesława II, nie utrzymał się długo. Mimo że książę i jego żona cieszyli się wśród ludu sławą opiekunów klasztorów i potrzebujących, w kraju zaczynało wrzeć. Po części do wzrostu napięcia przyczyniały się intrygi innych Przemyślidów, niezadowolonych z podziału władzy w państwie, po części nie bez znaczenia było wzburzenie możnych, patrzących nieprzychylnym okiem na względy, jakimi książę otaczał ludzi niżej urodzonych i Żydów. W tym wymiarze miano „księcia chłopów”, które do niego przylgnęło, nie mogło być komplementem.

Sobiesław początkowo ignorował niepokojące sygnały, a kiedy było już za późno na polubowne załatwienie sprawy, zaczął surowo karać malkontentów. Wiedział, że władzę nad krajem dzierży ten, kto ma Pragę. Aby ją utrzymać, musiał rządzić silną ręką. Niełatwo powiedzieć, w jakiej mierze Elżbieta, z niepokojem oczekująca powrotów męża z jego częstych wypraw, służyła mu wsparciem. Z pewnością jednak dzieliła z nim niepokój. Książę, próbujący utrzymać ład w kraju i podejmujący ekspedycje przeciwko zewnętrznym wrogom, mógł także liczyć na poparcie jej ojca i swojego brata. Mieszko Stary, dopóki sam nie wpadł w tarapaty, rzeczywiście udzielał mu pomocy, jak choćby w 1176 roku, gdy polskie oddziały wzięły udział w wyprawie na posiadłości margrabiego Henryka Jasomirgotta z austriackiego rodu Babenbergów (warto pamiętać, że siostrą Jasomirgotta była Agnieszka Babenberg, żona Władysława Wygnańca i zarazem stryjenka Elżbiety). Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, że ten niezbyt istotny pograniczny spór przyczyni się do rychłego upadku męża Elżbiety i tak bardzo zaważy na jej dalszych losach.

Ekspedycja na ziemie Babenbergów była wynikiem wszczętych w poprzednim roku sporów Sobiesława II z Henrykiem Jasomirgottem, który prowadząc kolonizację, zapuszczał się zbyt głęboko w pograniczne lasy. (Niewykluczone, że wyprawa odbyła się przy cichej aprobacie Fryderyka Barbarossy, ponieważ Jasomirgott wspierał opozycję antycesarską w Niemczech). Latem, z pomocą posiłków wezwanych między innymi z Polski, Węgier i Rusi, mąż Elżbiety spustoszył północną część marchii aż po Dunaj, a w odpowiedzi synowie margrabiego splądrowali podległe mu Morawy. Sobiesław oczywiście nie pozostał dłużny. Podczas podjętej w grudniu wyprawy odwetowej spalił kilka austriackich osad razem z kościołami i innymi budowlami sakralnymi, łącznie z klasztorem cysterskim w Zwettl. Zniszczenie kościelnych majątków do tego stopnia rozsierdziło papieża Aleksandra III, że obłożył Sobiesława klątwą. Powodem tak zdecydowanej papieskiej interwencji mogła być także chęć osłabienia obozu cesarza, wieloletniego wroga Stolicy Apostolskiej, którego Czesi wspierali we włoskich kampaniach.

Ekskomunika była potężną bronią Kościoła, zwalniała bowiem poddanych wyklętego władcy z obowiązku posłuszeństwa, dlatego Sobiesław II znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Ponieważ miał wielu rywali wśród bliższych i dalszych kuzynów, w tym synów króla Władysława II, jego pozycja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej zagrożona. W Czechach wrzało: w 1177 roku przeciwko Sobiesławowi wystąpił jego dotychczasowy sojusznik, Konrad III Otto z morawskiej (brneńsko-znojemskiej) linii Przemyślidów, a obalony przed kilku laty brat stryjeczny Fryderyk wciąż upominał się o należne mu prawa. Niepokój i nerwowość męża, który już w nikim nie miał oparcia, musiały udzielać się Elżbiecie, która w żaden sposób nie umiała mu pomóc. Mieszko Stary, na którego zawsze mogli liczyć, borykał się wówczas z własnymi problemami – po utracie Krakowa i godności seniora toczył w Wielkopolsce wyniszczającą wojnę ze swoim pierworodnym, Odonem. Elżbieta miała zobaczyć ojca miesiąc później, kiedy wygnany przez syna, przybył do Czech w poszukiwaniu pomocy. Sobiesław nie mógł mu jej wtedy udzielić. Sam prowadził równie skomplikowane rozgrywki o dziedzictwo Przemyślidów i rozpaczliwie potrzebował wsparcia, zwłaszcza że szeregi jego sprzymierzeńców nagle się skurczyły.

Jeszcze szybciej niż Mieszko Stary z grona sojuszników Sobiesława II wykruszył się jego brat Oldrzych, który – jako lojalny rycerz Fryderyka Barbarossy – domagał się od niego wypełnienia zobowiązań wobec suwerena i udziału w kolejnej wyprawie do Italii. Mąż Elżbiety, zajęty własnymi sprawami i jakby niepomny, komu zawdzięcza tron, grał na zwłokę. Nie bez znaczenia były również względy finansowe, ponieważ to prawdopodobnie na nim spoczywał ciężar opłacania żołdu dla czeskich żołnierzy posyłanych w szeregi cesarza. Poza tym wysyłanie wojska na zatracenie nie miało sensu – musiał mieć przecież w pamięci niedawną rzeź pod Ulm, gdzie zginęło wielu Czechów wyekspediowanych na pomoc cesarzowi, a tych, którzy zdezerterowali, był zmuszony ukarać. Ponadto w obliczu ryzyka utraty tronu wojsko było mu potrzebne na miejscu.

Tak czy inaczej, spięcie z bratem nie przysłużyło się Sobiesławowi. Zapewne miało ono ostry przebieg, skoro książę rozkazał uwięzić Oldrzycha, który niedługo później zmarł, nie odzyskawszy wolności. Uwięzienie wiernego rycerza i przedłożenie własnych spraw nad cesarskie wezwanie rozsierdziły Fryderyka Barbarossę, który zwrócił się przeciwko Sobiesławowi, jednocześnie przywracając do łask zdetronizowanego przed kilku laty Fryderyka. Według Jana Długosza stało się to na skutek intryg tego ostatniego i sprzyjających mu możnych, którzy zanosili skargi na Sobiesława, donosząc, że „jest zarozumiałym i chciwym władcą, nadto, że nie dochowuje wierności cesarzowi, a nawet buntuje się przeciw niemu”19. Kolejnymi osobami, które składały skargi do cesarza, byli Henryk Jasomirgott i jego synowie. Nawet jeśli Sobiesław pustoszył ziemie margrabiego przy cichej aprobacie Cesarstwa, a relacje cesarza z Jasomirgottem nie zawsze były przyjazne, skargę należało rozpatrzyć choćby ze względu na cesarski autorytet i… bliskie pokrewieństwo ze skarżącymi (przyrodni brat Jasomirgotta był ojcem Fryderyka Barbarossy!). Na domiar złego na początku 1177 roku margrabia zmarł na skutek obrażeń doznanych podczas upadku z koniem ze zgniłego mostu, a jego synowie zaczęli obwiniać Sobiesława o tę śmierć. Machiny, która wówczas ruszyła, nie można już było zatrzymać.

Do klęski Sobiesława w znacznym stopniu przyczyniło się także odejście z jego obozu wpływowego Konrada III Ottona, starszego brata Heleny znojemskiej, przed wielu laty wydanej za najmłodszego ze stryjów Elżbiety, księcia krakowskiego Kazimierza Sprawiedliwego, który od czasu wygnania Mieszka Starego w 1177 roku piastował w Polsce godność seniora. To Konrad III Otto, doskonale zorientowany w skomplikowanych relacjach między Przemyślidami, stał się ważnym czynnikiem w zmaganiach o praski tron na przełomie 1178 i 1179 roku, a jego zakulisowe działania odbiły się mocno nie tylko na życiu Elżbiety, ale także Adelajdy Zbysławy – następnej Piastówny, którą wydano za potomka legendarnych Libuszy i Przemysła.

Gwoździem do trumny męża Elżbiety był pokój między cesarzem a papieżem, zawarty w sierpniu 1177 roku. Doprowadził on bowiem do wycofania się Fryderyka Barbarossy z Italii, a co za tym idzie – odwrócenia jego uwagi od spraw włoskich i zajęcia się problemami najbliższych sąsiadów. Nawet jeśli zmiana stanowiska cesarza w sprawie obsadzenia tronu praskiego nie była przejawem zemsty za nieudzieloną mu przez Sobiesława pomoc w przegranej kampanii z 1176 roku, to z pewnością leżała w jego interesie. Kto wie, czy w miejsce ambitnego i przysparzającego mu problemów męża Elżbiety nie wolał osadzić na tronie posłusznego sobie marionetkowego władcy, który okazywałby mu większą lojalność?

Fryderyk otrzymał lenno czeskie pod warunkiem samodzielnego jego zajęcia. Uzyskawszy akceptację cesarza, natychmiast zaczął szykować się do wyprawy, która ruszyła na Czechy w drugiej połowie 1178 roku. Elżbieta pozostała w stolicy lub jej okolicach mimo zagrożenia. Za murami praskiego albo wyszehradzkiego zamku mogła czuć się bezpiecznie, podczas gdy jej mąż wyruszył naprzeciw Fryderykowi, powiadomiony przez zwiadowców o nadciągającej ku granicom armii złożonej z Niemców i czeskich emigrantów. Według Pulkawy i Jana Długosza książę na próżno oczekiwał rozstrzygającego starcia, ponieważ jego rywal podstępnie zwlekał. Fryderyk uderzył dopiero wtedy, kiedy Sobiesław, przekonany, że atak już nie nastąpi, rozpuścił swoje wojska. Niewielki oddział pozostający przy księciu nie mógł zatrzymać przeważających sił przeciwnika, które przez nikogo już nie prześladowane, pociągnęły na Pragę.

Zarówno Pulkawa, jak i Jan Długosz podają, że po przegranej potyczce Sobiesław musiał ratować się ucieczką i schronił się w grodzie Skała – jego lokalizacja do dziś nie jest znana. Czy rzeczywiście tak było, nie ma pewności. Elżbieta tymczasem znalazła się w potrzasku, pozbawiona wieści od męża i niepewna własnego losu. Można jedynie próbować sobie wyobrazić, co wówczas czuła. Niewykluczone, że w otoczeniu innych kobiet modliła się w kaplicy zamkowej o ocalenie. Nie wiadomo, czy próbowała cokolwiek zrobić na rzecz utrzymania stolicy, czy prażanie byli przygotowani do walki i czy na upadku miasta nie zaważyły dodatkowe względy, takie jak zdrada, niechęć mieszczan do walki czy układy Fryderyka z możnymi. W każdym razie oblężenie nie trwało długo, czemu daje wyraz między innymi Jan Długosz:

Fryderyk zaś obiegłszy Pragę, w której przebywała żona Sobiesława, w krótkim czasie zajmuje ją i natychmiast obsadza silną załogą wojskową w przekonaniu, że jej posiadanie pomoże mu bardzo w podbiciu reszty [kraju]20.

Po upadku stolicy Elżbieta dostała się do niewoli. Nie doświadczyła jednak żadnych przykrości, ponieważ Fryderyk wspaniałomyślnie ją uwolnił. Wkrótce zapewne dołączyła do Sobiesława. Do czasu bitwy, która 27 stycznia 1179 roku miała przypieczętować upadek jej męża, być może przebywała w grodzie Skała. Zanim doszło do ostatecznej rozgrywki, Sobiesław próbował odzyskać Pragę, wykorzystując wyjazd Fryderyka na cesarski dwór. Stolicy broniła jednak silna załoga niemiecka, kierowana przez węgierską żonę nieobecnego księcia – również Elżbietę – więc Sobiesław musiał odejść z niczym. Broniąca Pragi księżna podobno podczas modłów uczyniła ślub, że ufunduje świątynię, jeśli jej mąż zwycięży. Pamiątką złożonego przed Bogiem przyrzeczenia miała być poczyniona przez nią fundacja kościoła pod wezwaniem św. Jana.