ODWAŻNA - Magda Rysa - ebook
NOWOŚĆ

ODWAŻNA ebook

Rysa Magda

3,9

Opis

Ciąża po jednej upojnej nocy? Olga, młoda policjantka w ciąży, oskarżona o kradzież męża, została wykluczona ze środowiska zawodowego. Telefon od dawnej koleżanki z liceum uruchomił w niej potrzebę pomagania, mimo że sama znalazła się w nienajlepszej sytuacji.

Olgą stanęła przed perspektywą samotnego macierzyństwa, ale i tak chciała pomóc koleżance, uruchamiając policyjną pomoc. Przemoc domowa, za zamkniętym drzwiami, powinna być zgłaszana nawet przez osoby postronne, bo ofiary nie zawsze znajdują w sobie dość odwagi, aby poprosić o wsparcie. Marlena jednak zadzwoniła, potrzebowała koła ratunkowego, a Olga jej tę pomoc oferowała.

Niebieska Krata aktywowana przez dzielnicowego pozwoliła na szereg działań wspomagających Marlenę.  W końcu udało jej się wyrwać z domowego piekła.

A Olga i jej córeczka? Czy dla nich los też przewidział coś dobrego?

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 59

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,9 (13 ocen)
4
5
3
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
aspia

Dobrze spędzony czas

Za krótka jak na taki ważny temat, przeczytana migiem. Może jeszcze jakieś opowiadanie z tym tematem?
10
magdala36

Dobrze spędzony czas

W nocy, przeglądając epółkę zastanawiałam się czemu dodałam tę książkę. Więc otworzyłam. Okazało się, że to opowiadanie o przemocy, a właściwie o różnych jej formach. Jedna to mobbing w pracy ciężarnej koleżanki. Ola, młoda policjantka uległa chwili. Wyjście do klubu, alkohol, przystojny nieznajomy, niezobowiązujący seks. Za jakiś czas dała o sobie znać konsekwencja. I choć mężczyzny już nie było w mieście, ale jego tożsamość się wyjaśniła, ona słyszała o karierze przez łóżko, rozbiciu rodziny itepe. Przeniosła się do innego miasta, na nowym posterunku było dobrze, do chwili w której dotarły plotki z poprzedniego. Nagle sympatyczni ludzie, wspierający samotną matkę, przestali takimi być. Atmosfera stała się nie do wytrzymania. Jest przemoc domowa, niespodziewany telefon od dawnej koleżanki, który obudził czujność Oli. Szybkie "pogotowie koleżeńskie", pomoc przyjaciółki naciskając na dzielnicowego, by zainteresował się konkretnym adresem. I nie, to żadna "patologia", można powiedzieć...
00

Popularność




Magda Rysa

ODWAŻNA

Cykl: Niebieska Karta

Olga

Siedząc na łóżku spojrzałam na kalendarz wiszący na ścianie. Zbliżał się termin kojonej wizyty u lekarza. To już szósty miesiąc. Ciąża zmusiła mnie do zmiany wszystkich priorytetów. Moje plany delikatnie mówiąc diabli wzięli, bo teraz musiałam myśleć nie tylko o sobie. Rosła we mnie mała istotka. Choć była wielką niespodzianką to jednak teraz czekam na nią z utęsknieniem.

Coraz trudniej mi było się schylać, albo wykonywać różne drobne czynności codzienne. Martwiłam się co będzie dalej, nie miałam nikogo koło siebie, żebym mogła liczyć na pomoc. Byłam sama. Mieszkałam w małym wynajętym pokoju w niezbyt dużym mieście. Ale jak na razie było dobrze. Sporo czytałam o samotnym macierzyństwie, o tym że kobiety są silne, potrafią poradzić sobie w każdej sytuacji. Jak się wszystko potoczyło, że właśnie ja marząca o rodzinie pozostanę samotną matką? Czy dam radę?

Od małego tata uczył mnie samodzielności a mama mu w tym sekundowała. Pozwalali mi na wiele a błędy jakie popełniałam omawialiśmy przy stole. Nie było kar i szlabanów bo mi ufali, była natomiast rozmowa. Moje koleżanki zazdrościły mi rodziców i ich podejścia do życia. Niestety przed maturą pijany kierowca zabrał mi ich oboje. Wjechał na czołówkę przy wyprzedzaniu na trzeciego, zostałam tylko z bratem. To wtedy podjęłam decyzję o swoim przyszłym życiu. Będę walczyć z takim pijanymi tępakami.

I wszystko szło świetnie, aż do momentu gdy pewnego wieczoru dałam się namówić i wyszłam z kolegami do klubu.

***

Zaraz po przebudzeniu, gdy ostatnie chwile spędzałam w łóżku masowałam skórę brzucha. To był czas na rozmowy z córką.

– Bo wiesz maleńka, życie nie zawsze daje nam to co byśmy chcieli. Czasami też trzeba uważać z życzeniami.

A pamiętasz jak opowiadałam ci o mojej zagubionej czapce, gdy spanikowana szukałam wszędzie czapki a miałam ją na głowie. Nawet nie umiesz sobie wyobrazić jaki ubaw miała moja rodzinka. I powiem ci tak już całkiem prywatnie, bardzo tęsknię za rodzicami.

Mogę ci obiecać, że będę cię ochraniać. Z całych sił córeczko. A teraz musimy wstać i ruszyć do pracy.

Przyszykowałam sobie zieloną herbatę, kanapkę z sałatą i kurczakiem, bo na szczęście czas porannych mdłości już minął. Potem zaczęłam się zbierać do pracy, chociaż ostatnio mniej chętnie tam się wybierałam. Tuż przed zajściem w ciąże złożyłam wniosek do szefostwa o przydzielanie mnie do drogówki, ale czy to przejdzie zanim odejdę na urlop macierzyński? Teraz posadzono mnie za biurkiem. Generalnie mogłabym iść na urlop, ale siedząc sama w domu chyba bym zwariowała.

Pochodziłam z rodziny lekarskiej. Rodzice pracowali jako lekarze, potrafili godzinami opowiadać o ciekawych przypadkach i ja powoli wkręcałam się w tematykę leczenia. Brat był już rezydentem. Bardzo możliwe, że i ja zostałabym lekarzem, ale po tragicznej śmierci rodziców moje priorytety się zmieniły. Poszłam do Szkoły Policyjnej, a w przyszłości chciałam pracować w drogówce.

Komisariat gdzie trafiłam po szkółce nie był za duży, ale ekipa za to świetna. Tak mi się zawsze wydawało. Nigdy nie odczułam, że traktują mnie inaczej bo jestem dziewczyną. Byłam w prewencji i jeździłam radiowozem, miałam trzy osoby na zmiany. Bartka, Tomka i Heńka.

Heniek był najstarszy i nauczył mnie rzeczy, których w szkółce nie pokazali. Był też dobrym wsparciem psychologicznym. Zawsze spokojny zrównoważony z dobrym słowem, czasami mówiłam mu że jest za dobry do prewencji.

Oprócz mnie w komisariacie były jeszcze dwie dziewczyny. Kiedyś trzymałyśmy się razem ale z czasem przyjaźń trochę jakby wyblakła. Potem została mi tylko Iwona, najlepsza przyjaciółka ze wszystkich ludzi na świecie.

Pracowałam już trzeci rok i wtedy to się stało.

Na weekend umówiliśmy się w klubie większą grupą. Już dawno planowaliśmy wspólne wyjście ale zawsze coś wyskakiwało. W końcu odstrzelona w sukienkę opinającą wszystkie moje atuty, czyli okrągłe biodra, płaski brzuch i talię osy ruszyłam na parkiet. Byłam już po trzech drinkach, więc we krwi przyjemnie szumiało szaleństwo i chęć zabawy.

Podczas tańca podszedł do mnie facet, cholernie przystojny, ale to ogień w jego ciemnych oczach mnie oczarował. Andrzej był czarujący, słodki i w dodatku obłędnie pachniał. Resztę wieczoru przetańczyliśmy, mało rozmawialiśmy ale taniec był ognisty. Pod koniec chyba film mi się urwał bo nie za bardzo pamiętam zakończenia wieczoru. Rano obudziłam się w pustym pokoju hotelowym. Skłamałabym gdym powiedziała, że to był mój pierwszy raz. Byłam młoda, całkiem ładna, więc mogłam sobie pozwolić na odrobinę zapomnienia i jednorazowe numerki. Westchnęłam, wzięłam prysznic i pożegnałam hotelowy pokój.

– Jak było wczoraj? – spytała Kamila wchodząc z kubkiem kawy do naszego pokoju. Właśnie kończyłam wklepywać raport z poprzedniego dnia i już myślami.

– Nieźle, mówię Ci Kama, ogień i wulkan. – Trochę podkolorowałam bo po nocy to raczej miałam czarną dziurę. – Musimy to kiedyś powtórzyć.

Jednak rzeczywistość okazała się nieco inna. Małe, ledwo uchwytne symptomy pojawiły się po dwóch tygodniach, a liczenie czasu między okrasami wbiło mnie w panikę.

Milczałam, nikomu się nie przyznając co do swoich podejrzeń. Dalej jeździłam radiowozem na wezwania.

Dwa tygodnie, w pełnej nieświadomości. Przecież mogłam kupić test i sprawdzić, a ja głupia wciąż nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Przecież to nie miało sensu ale ja i tak zawzięcie próbowałam. Zresztą sama nie wiem co próbowałam sobie udowodnić. Aż w końcu ugięłam się i sprawdziłam. No tak, ale zdziwienie, oczywiście że byłam w ciąży.

Na kolejnej porannej odprawie do sali wszedł nasz komendant i Andrzej, ale w mundurze. Matko jedyna aż mnie zatkało. Na moment przestałam oddychać

– Podkomisarz Andrzej Rzecki będzie od dzisiaj piastował stanowisko mojego drugiego zastępcy. Wraz z żoną przeprowadził się do naszego miasta. Mam nadzieję na dobrą współpracę.

– Dziękuję, ja ze swojej stromy mogę to obiecać. – I tu się zaciął bo dojrzał mnie w drugim rzędzie.

Chyba nie był zadowolony, może wręcz zły? W końcu zaliczył swoją podwładną. Czy naprawdę mogłam liczyć na to, że się nie wyda? Niepoprawna optymistka.

Unikałam go jak ognia i nawet mi się to udawało. Aż w końcu przyszedł ten fatalny dzień. Moje okresowe badania, i nie udało się już ukrywać ciąży. Wiadomość gruchnęła po komisariacie. Natychmiast zostałam odsunięta od służby bezpośredniej i posadzona za biurkiem w dziale Referatu ochronnego.

Komendant wezwał mnie na rozmowę. To nie była przyjemna rozmowa. Byli świadkowie tamtego wieczoru.

Świadkowie, czyli moi koledzy, którzy oświadczyli, że to ja się do niego kleiłam i wręcz byłam nachalna. I już wiadomo kto był winny? Kobieta. Kogo można zgnoić?

No mnie, przecież byłam pod ręką. A facet niewinny. I podobno ma już zaklepane przeniesienie gdzieś na południe. Proszę, co znaczą znajomości i układy. Na razie poszedł na urlop, a ja dostałam nagłe przeniesienie. Że niby w odpowiedzi na mój wniosek. Tylko, że nie do drogówki a znowu do prewencji. Można? Oczywiście, w ciągu dwóch dni zostało wszystko załatwione i posprzątane.

Komisariat błyszczał niewinnością.

Zabrałam wszystko ze swojej szafki i biurka. Wyszłam w ciszy, nikt się ze mną nie pożegnał.

Od początku, gdy tylko moja ciąża wyszła na jaw atmosfera wokół mnie zgęstniała. Coś ciężkiego zawisło w powietrzu, niby nieuchwytne ale kobieca intuicja zaraz to wychwyci. Chyba dlatego z przyjemnością pożegnałam swój macierzysty komisariat i nie oglądając się wyjechałem z miasteczka.

Trafiłam do małego komisariatu na obrzeżach dużego miasta. Niby niedaleko bo tylko pięćdziesiąt kilometrów ale atmosfera komisariatu była wspaniała. Byłam tu jedyną dziewczyną a koledzy bardzo troskliwie się mną zajęli.

Zameldowałam się w pracy na komisariacie o siódmej rano. Kolega na dyżurce od razu kazał mi się zameldować u komendanta.

Cicho zapukałam. Takie wezwanie z samego rana oznaczało kłopoty. Weszłam do gabinetu. Komendant uśmiechnął.

Przydzielono mnie do pionu