Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ciąża po jednej upojnej nocy? Olga, młoda policjantka w ciąży, oskarżona o kradzież męża, została wykluczona ze środowiska zawodowego. Telefon od dawnej koleżanki z liceum uruchomił w niej potrzebę pomagania, mimo że sama znalazła się w nienajlepszej sytuacji.
Olgą stanęła przed perspektywą samotnego macierzyństwa, ale i tak chciała pomóc koleżance, uruchamiając policyjną pomoc. Przemoc domowa, za zamkniętym drzwiami, powinna być zgłaszana nawet przez osoby postronne, bo ofiary nie zawsze znajdują w sobie dość odwagi, aby poprosić o wsparcie. Marlena jednak zadzwoniła, potrzebowała koła ratunkowego, a Olga jej tę pomoc oferowała.
Niebieska Krata aktywowana przez dzielnicowego pozwoliła na szereg działań wspomagających Marlenę. W końcu udało jej się wyrwać z domowego piekła.
A Olga i jej córeczka? Czy dla nich los też przewidział coś dobrego?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 59
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Olga
Siedząc na łóżku spojrzałam na kalendarz wiszący na ścianie. Zbliżał się termin kojonej wizyty u lekarza. To już szósty miesiąc. Ciąża zmusiła mnie do zmiany wszystkich priorytetów. Moje plany delikatnie mówiąc diabli wzięli, bo teraz musiałam myśleć nie tylko o sobie. Rosła we mnie mała istotka. Choć była wielką niespodzianką to jednak teraz czekam na nią z utęsknieniem.
Coraz trudniej mi było się schylać, albo wykonywać różne drobne czynności codzienne. Martwiłam się co będzie dalej, nie miałam nikogo koło siebie, żebym mogła liczyć na pomoc. Byłam sama. Mieszkałam w małym wynajętym pokoju w niezbyt dużym mieście. Ale jak na razie było dobrze. Sporo czytałam o samotnym macierzyństwie, o tym że kobiety są silne, potrafią poradzić sobie w każdej sytuacji. Jak się wszystko potoczyło, że właśnie ja marząca o rodzinie pozostanę samotną matką? Czy dam radę?
Od małego tata uczył mnie samodzielności a mama mu w tym sekundowała. Pozwalali mi na wiele a błędy jakie popełniałam omawialiśmy przy stole. Nie było kar i szlabanów bo mi ufali, była natomiast rozmowa. Moje koleżanki zazdrościły mi rodziców i ich podejścia do życia. Niestety przed maturą pijany kierowca zabrał mi ich oboje. Wjechał na czołówkę przy wyprzedzaniu na trzeciego, zostałam tylko z bratem. To wtedy podjęłam decyzję o swoim przyszłym życiu. Będę walczyć z takim pijanymi tępakami.
I wszystko szło świetnie, aż do momentu gdy pewnego wieczoru dałam się namówić i wyszłam z kolegami do klubu.
***
Zaraz po przebudzeniu, gdy ostatnie chwile spędzałam w łóżku masowałam skórę brzucha. To był czas na rozmowy z córką.
– Bo wiesz maleńka, życie nie zawsze daje nam to co byśmy chcieli. Czasami też trzeba uważać z życzeniami.
A pamiętasz jak opowiadałam ci o mojej zagubionej czapce, gdy spanikowana szukałam wszędzie czapki a miałam ją na głowie. Nawet nie umiesz sobie wyobrazić jaki ubaw miała moja rodzinka. I powiem ci tak już całkiem prywatnie, bardzo tęsknię za rodzicami.
Mogę ci obiecać, że będę cię ochraniać. Z całych sił córeczko. A teraz musimy wstać i ruszyć do pracy.
Przyszykowałam sobie zieloną herbatę, kanapkę z sałatą i kurczakiem, bo na szczęście czas porannych mdłości już minął. Potem zaczęłam się zbierać do pracy, chociaż ostatnio mniej chętnie tam się wybierałam. Tuż przed zajściem w ciąże złożyłam wniosek do szefostwa o przydzielanie mnie do drogówki, ale czy to przejdzie zanim odejdę na urlop macierzyński? Teraz posadzono mnie za biurkiem. Generalnie mogłabym iść na urlop, ale siedząc sama w domu chyba bym zwariowała.
Pochodziłam z rodziny lekarskiej. Rodzice pracowali jako lekarze, potrafili godzinami opowiadać o ciekawych przypadkach i ja powoli wkręcałam się w tematykę leczenia. Brat był już rezydentem. Bardzo możliwe, że i ja zostałabym lekarzem, ale po tragicznej śmierci rodziców moje priorytety się zmieniły. Poszłam do Szkoły Policyjnej, a w przyszłości chciałam pracować w drogówce.
Komisariat gdzie trafiłam po szkółce nie był za duży, ale ekipa za to świetna. Tak mi się zawsze wydawało. Nigdy nie odczułam, że traktują mnie inaczej bo jestem dziewczyną. Byłam w prewencji i jeździłam radiowozem, miałam trzy osoby na zmiany. Bartka, Tomka i Heńka.
Heniek był najstarszy i nauczył mnie rzeczy, których w szkółce nie pokazali. Był też dobrym wsparciem psychologicznym. Zawsze spokojny zrównoważony z dobrym słowem, czasami mówiłam mu że jest za dobry do prewencji.
Oprócz mnie w komisariacie były jeszcze dwie dziewczyny. Kiedyś trzymałyśmy się razem ale z czasem przyjaźń trochę jakby wyblakła. Potem została mi tylko Iwona, najlepsza przyjaciółka ze wszystkich ludzi na świecie.
Pracowałam już trzeci rok i wtedy to się stało.
Na weekend umówiliśmy się w klubie większą grupą. Już dawno planowaliśmy wspólne wyjście ale zawsze coś wyskakiwało. W końcu odstrzelona w sukienkę opinającą wszystkie moje atuty, czyli okrągłe biodra, płaski brzuch i talię osy ruszyłam na parkiet. Byłam już po trzech drinkach, więc we krwi przyjemnie szumiało szaleństwo i chęć zabawy.
Podczas tańca podszedł do mnie facet, cholernie przystojny, ale to ogień w jego ciemnych oczach mnie oczarował. Andrzej był czarujący, słodki i w dodatku obłędnie pachniał. Resztę wieczoru przetańczyliśmy, mało rozmawialiśmy ale taniec był ognisty. Pod koniec chyba film mi się urwał bo nie za bardzo pamiętam zakończenia wieczoru. Rano obudziłam się w pustym pokoju hotelowym. Skłamałabym gdym powiedziała, że to był mój pierwszy raz. Byłam młoda, całkiem ładna, więc mogłam sobie pozwolić na odrobinę zapomnienia i jednorazowe numerki. Westchnęłam, wzięłam prysznic i pożegnałam hotelowy pokój.
– Jak było wczoraj? – spytała Kamila wchodząc z kubkiem kawy do naszego pokoju. Właśnie kończyłam wklepywać raport z poprzedniego dnia i już myślami.
– Nieźle, mówię Ci Kama, ogień i wulkan. – Trochę podkolorowałam bo po nocy to raczej miałam czarną dziurę. – Musimy to kiedyś powtórzyć.
Jednak rzeczywistość okazała się nieco inna. Małe, ledwo uchwytne symptomy pojawiły się po dwóch tygodniach, a liczenie czasu między okrasami wbiło mnie w panikę.
Milczałam, nikomu się nie przyznając co do swoich podejrzeń. Dalej jeździłam radiowozem na wezwania.
Dwa tygodnie, w pełnej nieświadomości. Przecież mogłam kupić test i sprawdzić, a ja głupia wciąż nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Przecież to nie miało sensu ale ja i tak zawzięcie próbowałam. Zresztą sama nie wiem co próbowałam sobie udowodnić. Aż w końcu ugięłam się i sprawdziłam. No tak, ale zdziwienie, oczywiście że byłam w ciąży.
Na kolejnej porannej odprawie do sali wszedł nasz komendant i Andrzej, ale w mundurze. Matko jedyna aż mnie zatkało. Na moment przestałam oddychać
– Podkomisarz Andrzej Rzecki będzie od dzisiaj piastował stanowisko mojego drugiego zastępcy. Wraz z żoną przeprowadził się do naszego miasta. Mam nadzieję na dobrą współpracę.
– Dziękuję, ja ze swojej stromy mogę to obiecać. – I tu się zaciął bo dojrzał mnie w drugim rzędzie.
Chyba nie był zadowolony, może wręcz zły? W końcu zaliczył swoją podwładną. Czy naprawdę mogłam liczyć na to, że się nie wyda? Niepoprawna optymistka.
Unikałam go jak ognia i nawet mi się to udawało. Aż w końcu przyszedł ten fatalny dzień. Moje okresowe badania, i nie udało się już ukrywać ciąży. Wiadomość gruchnęła po komisariacie. Natychmiast zostałam odsunięta od służby bezpośredniej i posadzona za biurkiem w dziale Referatu ochronnego.
Komendant wezwał mnie na rozmowę. To nie była przyjemna rozmowa. Byli świadkowie tamtego wieczoru.
Świadkowie, czyli moi koledzy, którzy oświadczyli, że to ja się do niego kleiłam i wręcz byłam nachalna. I już wiadomo kto był winny? Kobieta. Kogo można zgnoić?
No mnie, przecież byłam pod ręką. A facet niewinny. I podobno ma już zaklepane przeniesienie gdzieś na południe. Proszę, co znaczą znajomości i układy. Na razie poszedł na urlop, a ja dostałam nagłe przeniesienie. Że niby w odpowiedzi na mój wniosek. Tylko, że nie do drogówki a znowu do prewencji. Można? Oczywiście, w ciągu dwóch dni zostało wszystko załatwione i posprzątane.
Komisariat błyszczał niewinnością.
Zabrałam wszystko ze swojej szafki i biurka. Wyszłam w ciszy, nikt się ze mną nie pożegnał.
Od początku, gdy tylko moja ciąża wyszła na jaw atmosfera wokół mnie zgęstniała. Coś ciężkiego zawisło w powietrzu, niby nieuchwytne ale kobieca intuicja zaraz to wychwyci. Chyba dlatego z przyjemnością pożegnałam swój macierzysty komisariat i nie oglądając się wyjechałem z miasteczka.
Trafiłam do małego komisariatu na obrzeżach dużego miasta. Niby niedaleko bo tylko pięćdziesiąt kilometrów ale atmosfera komisariatu była wspaniała. Byłam tu jedyną dziewczyną a koledzy bardzo troskliwie się mną zajęli.
Zameldowałam się w pracy na komisariacie o siódmej rano. Kolega na dyżurce od razu kazał mi się zameldować u komendanta.
Cicho zapukałam. Takie wezwanie z samego rana oznaczało kłopoty. Weszłam do gabinetu. Komendant uśmiechnął.
Przydzielono mnie do pionu
