Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Czy można jeszcze zaufać, kiedy to, co nazywało się miłością, prawie cię zniszczyło?
Paula przez lata wierzyła, że trafiła na właściwą osobę. Ale miłość może mieć wiele twarzy — i nie każda z nich wyraża bezpieczeństwo. Kiedy kobieta w końcu decyduje się odzyskać kontrolę nad własnym życiem, przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.
Wśród lęku i niepewności pojawia się ktoś, kto budzi emocje, których Paula nie potrafi nazwać. Czy można jeszcze raz otworzyć serce i czy tym razem będzie to bezpieczne?
„Nigdy więcej” to opowieść o wychodzeniu z cienia, o walce o siebie i o uczuciu, które nie musi krzyczeć, by być prawdziwe.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 394
***
Paula w tamtym czasie była szczęśliwa. Wiktor wydawał się ideałem – ambitny, charyzmatyczny, wysportowany i zakochany w niej do szaleństwa. Ich relacja była jak bajka, która nagle zaczęła tracić kolory. Najpierw drobne nieporozumienia, potem napięcie, które unosiło się w powietrzu jak burzowa chmura.
Mężczyzna zmieniał się z dnia na dzień. Jego spojrzenie nabierało chłodu, uśmiech stał się rzadkością, a Paula co rusz budziła się z niepokojem ściskającym serce. Wzbierająca zazdrość Wiktora doprowadzała do coraz częstszych kłótni.
„Obiecuję, że nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić” – usłyszała kiedyś od Wiktora, jeszcze zanim jego obietnice zaczęły tracić na znaczeniu.
To Julka była jej jedynym oparciem w tamtym czasie. Przyjaciółka, która zawsze potrafiła wyciągnąć ją na kawę, powiedzieć coś, co rozśmieszy, albo po prostu być obok, gdy Paula milczała.
***
Los jednak miał swoje plany. Zarówno Gabriel, jak i Paula nie zdawali sobie wtedy sprawy, że ich ścieżki wkrótce się przetną. Nie wiedzieli, że przeszłość, która ich ukształtowała, będzie miała wpływ na przyszłość, którą spróbują zbudować razem.
Każde z nich dźwigało swoje tajemnice.
Nie wiedzieli, że największe wyzwania dopiero przed nimi i że w ich cieniu czaił się ktoś, kto nie miał zamiaru odpuścić.
***
Głośna muzyka pulsowała w jej żyłach, a migające światła na chwilę zniekształcały rzeczywistość. Paula tańczyła, zatracając się w rytmie i zapominając o wszystkim. Właśnie tego potrzebowała – oderwania, uwolnienia się od codziennych zmartwień. Zapomnienia. Nie zauważyła jednak, że z ciemnego kąta sali obserwowały ją uważnie zimne, stalowe oczy. Właściciel tego spojrzenia, mężczyzna o twarzy ukrytej w półmroku, spoglądał na nią z mieszaniną fascynacji i determinacji.
***
Gabriel nie miał pojęcia, kim jest ta dziewczyna, ale wiedział jedno – musi być jego. Kiedy nagle zniknęła mu z pola widzenia, coś w nim pękło. Zdecydował, że ich ścieżki muszą się skrzyżować ponownie, za wszelką cenę. Paula, zupełnie nieświadoma, że właśnie stała się celem mrocznej obsesji, uśmiechnęła się, ruszyła w stronę baru, nie wiedząc, że ta noc zmieni wszystko.
Paula właśnie kończyła pracę, gdy usłyszała dźwięk wiadomości w swoim telefonie.
Bądź gotowa o 21.00. Przyjadę po Ciebie. Idziemy na imprezę. Dzisiaj, klub Obsydian.
Julka, bo to od niej był ten esemes, jak zwykle była pełna energii. Tymczasem Paula marzyła tylko o tym, żeby wrócić do domu, wziąć prysznic i położyć się do łóżka. To był ciężki tydzień. Kawiarnia, w której pracowała, mieściła się w centrum Warszawy. Serwowano tu najlepszą kawę w mieście i pyszne ciasta, więc w porze lunchu przychodziło bardzo dużo ludzi. Paula nie wiedziała, jak ma się wymigać, ale postanowiła, że tak czy siak nigdzie nie idzie. Poinformuje o tym swoją przyjaciółkę w drodze do domu. Zabrała się za sprzątanie stolików i układanie krzeseł. Była perfekcjonistką, więc wszystko, co robiła, musiało być wykonane idealnie. Nawet ozdoby na stołach musiały stać odpowiednio i pasować do wszystkiego wokół. Szef Pauli, Patryk, doceniał ją za te małe rzeczy, bo wiedział, że dzięki niej kawiarnia zawsze wygląda idealnie. Dogadywali się bardzo dobrze i nigdy o nic się nie czepiał. Mówił do niej „Słoneczko”, bo gdy wchodziła, cały lokal nabierał blasku. Dziewczyna znała szefa od dawna, bo był dobrym znajomym jej rodziców. Gdy po studiach nie mogła znaleźć pracy, to właśnie Patryk zaproponował, żeby zatrudniła się u niego. Dziewczyna przyjęła propozycję bez słowa sprzeciwu, bo wiedziała, że w kawiarni będzie jej dobrze, zarobi na swoje utrzymanie, a w międzyczasie będzie szukała pracy w swoim wyuczonym zawodzie. Poza tym lubiła pomagać w kuchni, bo pieczenie było jej pasją i czasami piekła coś swojego.
Gdy wyszła z lokalu, było już późne popołudnie. Wsiadła do samochodu i ruszyła w kierunku domu. Była naprawdę zmęczona. W radiu leciała spokojna muzyka. Gdy stanęła na czerwonym świetle, zauważyła, że obok niej zatrzymał się motor, na którym siedział postawny mężczyzna. Nie mogła zobaczyć jego twarzy, ale była ciekawa, kto kryje się pod kaskiem. Nagle światło zmieniło się na zielone. Ruszyła. Szybko zapomniała o właścicielu jednośladu. Dojechała do domu, a gdy weszła do środka, przypomniała sobie, że miała zadzwonić do Julki, żeby jej powiedzieć, że dzisiaj nigdzie nie idzie. Wiedziała, że będzie to trudna rozmowa, bo Julka nie lubi, gdy się jej odmawia.
Paula wyciągnęła telefon z plecaka, wzięła głęboki oddech i wybrała numer przyjaciółki.
– Cześć, Julka. Zacznę od razu, żeby nie odwlekać. Nie chce mi się dzisiaj nigdzie iść. To był ciężki tydzień, miałam naprawdę dużo pracy, do tego znowu pokłóciłam się z Wiktorem. Muszę odpocząć – powiedziała jednym tchem. No i się zaczęło.
– Nawet nie chcę tego słyszeć! Cały tydzień cię nie widziałam, bo wiecznie tylko praca, Wiktor, praca, dom. A poza tym utrzesz nosa temu palantowi, jak się odwalisz i pójdziesz pokręcić tyłkiem. – Julka zawsze mówiła, co myślała, nie zwracając uwagi na to, co kto o niej sądzi.
– Ale… – wtrąciła Paula.
– Żadnego „ale”. Będę u ciebie za pół godziny. Pomogę ci wybrać sukienkę, zrobimy włosy, makijaż i lecimy się zabawić! Idź się wykąpać, żeby nie tracić czasu. Ta noc należy do nas, kochana!
***
Julka pracowała jako wizażystka, więc wiedziała, jak podkreślić i wydobyć kobiecą urodę. Niczym artystka machała tymi swoimi pędzlami, a gdy na jej twarzy pojawiał się charakterystyczny uśmiech, oznaczało to, że odwaliła kawał dobrej roboty. Sama zawsze też wyglądała idealnie. Niska blondynka z włosami do ramion. Była drobnej budowy, ale za to charakter miała szalony i dosyć wybuchowy. Zupełne przeciwieństwo Pauli.
Paula była wrażliwą i spokojną dwudziestopięciolatką, która nigdy nie szukała konfliktów. Choć na pozór wydawała się delikatna i krucha, w rzeczywistości skrywała w sobie niezwykłą siłę. Brunetka o długich włosach i zielonych oczach, które dodawały jej niesamowitego uroku, miała przyjemną aparycję – była zadbana, ale ze smakiem. Wyróżniała się naturalną, niezafałszowaną urodą. Jej ciało, choć smukłe, nie było wychudzone. Wiedziała, że ma piękne kobiece kształty, a gdy mężczyźni się za nią oglądali, uśmiechała się delikatnie sama do siebie. Lubiła to, czego nie można było powiedzieć o jej chłopaku. Wiktor jak mógł ograniczał jej swobodę i dopominał się o jej uwagę. Paula starała się nie doprowadzać do kłótni, ale czasem traciła cierpliwość do niego. Tak właśnie było kilka dni temu, gdy Wiktor przyszedł do kawiarni i zobaczył, jak Paula uśmiecha się do klientów. Stwierdził, że za bardzo się wdzięczy, zwłaszcza do płci męskiej. Wtedy nie wytrzymała i zrobiła mu awanturę. Nie rozmawiali ze sobą od tej pory, ale Paula była świadoma, że będzie musiała z nim w końcu pogadać. Julka już dawno mówiła, że powinna go rzucić i znaleźć sobie prawdziwego mężczyznę z krwi i kości, ale Paula była w Wiktorze zakochana. Ponadto chciała, by zawsze wszystko było dobrze. Jednak nie tym razem.
***
Julka wparowała do mieszkania Pauli z uśmiechem od ucha do ucha.
– Cześć, maleńka! Gotowa na podbój miasta? – zapytała.
Paula siedziała na sofie z ręcznikiem na głowie i w totalnej rozsypce. Julka już dawno nie widziała jej tak smutnej.
– Cześć, Julka. Kompletnie nie mam humoru, żeby się dzisiaj bawić.
– Właśnie dlatego powinnaś wyjść z domu. Nie możesz siedzieć cały weekend i się zamartwiać. Rozmawiałaś już z Wiktorem?
– Nie, jeszcze nie. Miałam zamiar dzisiaj do niego zadzwonić i porozmawiać z nim o ostatniej sytuacji. Mam dosyć jego zazdrości, ale wiesz, że go kocham, nie?
– Nie rozumiem za co? Przecież ten facet cię ogranicza, zabiera przestrzeń, a jego zazdrość jest naprawdę chora. Czasami się go boję. – Julka popatrzyła na Paulę współczującym wzrokiem.
– Boisz się?
– Niedawno widziałam, jak kłócił się z jednym kolesiem pod sklepem i prawie go uderzył. Wkroczyłam do akcji, bo gdyby nie to, pewnie byłaby niezła zadyma na parkingu.
Paula zrobiła wielkie oczy, bo nic nie wiedziała o tej sytuacji i była szczerze zaskoczona.
– Co się z nim ostatnio dzieje? – pomyślała głośno.
Julka szybko zmieniła temat, bo nie chciała, żeby przyjaciółka zamartwiała się jeszcze bardziej.
– Dobrze, idź wysuszyć włosy, a ja zerknę do twojej szafy.
Paula poszła do łazienki, a Julka ruszyła w kierunku sypialni. Otwarła szafę, w której panował idealny porządek. – Cała Paula – powiedziała na głos. – Chyba musi mnie nauczyć, jak układać ubrania w idealną kosteczkę i nie narobić bałaganu przy wyciąganiu innych rzeczy. Jak ona to robi? – Uśmiechnęła się sama do siebie. – To jest to! – Julka wyjęła czerwoną sukienkę, na widok której zaświeciły jej się oczy.
– Sukienka? – zapytała Paula, gdy weszła do sypialni. – Wolałabym spodnie i jakiś top.
– Nie dzisiaj. Zaufaj mi, kochana. Dzisiaj robimy z siebie milion dolarów. Nie będzie mężczyzny, który by na nas nie zawiesił oka. Będziemy w nich przebierać, a darmowe drinki będą się lały litrami. – zachichotała Julka.
„Jak jej nie kochać”– pomyślała Paula.
– Koniec z tymi smutasami. Siadaj, zrobimy cię na bóstwo.
Julka otwarła kuferek pełen kosmetyków i zabrała się do pracy. Należała do wizażystek o niezwykłym wyczuciu stylu i elegancji. Zaczęła od nałożenia bazy, która dodała skórze Pauli naturalnego blasku. Pastelowe cienie subtelnie podkreśliły jej oczy, nadając im głębi i tajemniczości. Wybrała odcień brzoskwiniowy, by dodać spojrzeniu ciepła, a na dolnej powiece zaaplikowała odrobinę złota, co sprawiło, że oczy Pauli zaczęły wręcz błyszczeć. Na policzkach rozprowadziła delikatny róż. Usta podkreśliła delikatnym błyszczykiem, który dodał im pełności i miękkości, zachowując jednocześnie naturalny wygląd. Makijaż był delikatny, ale zawierał w sobie nutę seksapilu, który sprawiał, że Paula wyglądała olśniewająco.
Gdy był gotowy, Julka sięgnęła po lokówkę. Szybko i sprawnie wyczarowała na włosach Pauli miękkie loki, które dodawały jej twarzy wdzięku i kobiecości. Fryzura idealnie komponowała się z delikatnym makijażem, tworząc spójną całość.
Na koniec Paula założyła sukienkę, którą Julka wybrała z jej szafy. Czerwony ciuszek był prawdziwym zwieńczeniem całości. Dopasowany krój podkreślał idealną figurę dziewczyny, a intensywny kolor przyciągał spojrzenia, jednocześnie harmonizując z subtelnym makijażem. Julka odsunęła się, podziwiając efekt końcowy. Paula wyglądała olśniewająco, elegancko, a jednocześnie niezwykle kobieco. Czarne szpilki wieńczyły dzieło.
Julka wyciągnęła z torby czarną sukienkę i buty. Szybko się przebrała. Makijaż już miała zrobiony, więc szybko poszło.
– Gotowa? – zapytała z błyskiem w oczach.
– Nie – odpowiedziała szczerze Paula.
– Nie marudź. Wychodzimy.
Julka zdążyła zamówić taksówkę. Gdy wychodziły, padał deszcz. Na szczęście było ciepło, choć słońce miało się ku zachodowi. Taryfa już czekała. Wskoczyły do środka.
– Do Obsydiana prosimy.
– Oczywiście. Wasze życzenie jest dla mnie rozkazem – odparł kierowca.
Taksówkarz zerkał co chwilę w lusterko, żeby podziwiać dwie piękne kobiety.
– Podoba się panu moja dziewczyna? – zapytała z uśmiechem Julka. Paula o mało się nie zakrztusiła, ale znała dobrze przyjaciółkę i wiedziała, że takie teksty są u niej na porządku dziennym.
– No, fajna jest. Obie jesteście niezłe – odpowiedział kierowca.
– Gdyby pan wiedział, co ta wariatka wyprawia w łóżku, toby się pan za głowę złapał – ciągnęła temat Julka. Paula szturchnęła ją w bok, ale ta nie zamierzała przestać. – Dzień bez seksu dniem straconym.
– Zazdroszczę. – Uśmiechnął się kierowca. – Jesteśmy na miejscu, piękne panie. Należy się czterdzieści pięć złotych.
Paula zapłaciła. Już wychodziły z taksówki, gdy kierowca je zaczepił:
– A może dałybyście mi swoje numery telefonu? Umówilibyśmy się gdzieś kiedyś… – zapytał z nadzieją w oczach.
Dziewczyny spojrzały na siebie, zaczęły się głośno śmiać i zamknęły drzwi samochodu.
– Stary zboczeniec – parsknęła Julka.
– Sama zaczęłaś temat, więc się nie dziw, że facet nabrał ochoty. – Paula popatrzyła na Julkę z błyskiem w oczach.
Uśmiechnęły się do siebie i ruszyły w stronę wejścia do klubu. Kolejka była długa, ale Julka wepchnęła się przed wszystkich bez żadnego zahamowania. W tłumie podniósł się krzyk, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Ochroniarz zmierzył je od góry do dołu, uśmiechnął się i otworzył drzwi. Paula zdążyła jeszcze zauważyć motor, który stał blisko wejścia.
Czy to ten sam? Ciekawe, czy kierowca tego cuda jest w środku?
Paula i Julka weszły przez ogromne hebanowe drzwi klubu Obsydian. Wnętrze obiecywało to, co znajdowało się poza nimi – luksus, tajemnice i ekscytacje. Oszołomił je przepych.
WOW!
– Mega, co? – powiedziała Julka, jakby czytała Pauli w myślach. – Zrobimy selfika i idziemy się bawić. Obsydian był klubem z najwyższej półki, gdzie każdy szczegół dopracowano do perfekcji. Wnętrze tonęło w przyjemnym, ciemnym półmroku, przerywanym jedynie delikatnie blaskiem złotych dodatków. Czarny zamsz, którym obite były sofy i loże, nadawał wnętrzu eleganckiego, nieco mrocznego charakteru. Paula i Julka przeszły obok kilku grup gości, którzy zasiadali w tych luksusowych niszach, rozmawiając w cieniu złotych żyrandoli, których blask rzucał ciepłe światło na ich twarze.
Z boku sali dominował imponujący bar, za którym uwijali się barmani w nieskazitelnie białych koszulach, przygotowując koktajle z najdroższych alkoholi świata. Każdy ruch ich zręcznych rąk był jak mały spektakl – butelki obracały się w powietrzu, a mieszanki trunków tworzyły idealnie skomponowane drinki, które lądowały w rękach kelnerek ubranych w eleganckie, czarne sukienki. Ich strój był prosty, ale doskonale skrojony, co podkreślało charakter tego miejsca – tutaj nic nie było przypadkowe.
Paula i Julka podeszły do baru i zamówiły po drinku. Gdy tylko poczuły na językach smak perfekcyjnie skomponowanych koktajli, wymieniły spojrzenia. To miejsce było jak inny świat, daleki od codzienności, otoczony aurą tajemniczości i ekskluzywności. Rozglądając się po wnętrzu, Paula zastanawiała się, kto może być właścicielem tego miejsca. Ktoś, kto znał się na rzeczy, kto miał niewyczerpane pokłady wyczucia stylu i potrafił stworzyć miejsce, które przyciągało wpływowych ludzi. Każdy szczegół był tutaj starannie przemyślany – od złotych dodatków, przez selekcję alkoholi, aż po eleganckie stroje. Obie nie mogły oprzeć się myśli, kto stoi za tym miejscem. Kto potrafił połączyć tak wyszukany styl z atmosferą eleganckiego przepychu? Tajemniczy właściciel musiał być kimś, kto znał gust elity i potrafił spełnić jej najbardziej wyszukane zachcianki. Paula zerknęła na Julkę, widząc, że ta ma podobne przemyślenia. Obie wiedziały, że to nie będzie zwykła noc. Paula poczuła, że w tym klubie kryje się coś więcej niż tylko luksus i przepych. Coś, co miała niedługo odkryć.
***
Muzyka rozbrzmiewała z głośników, na parkiecie pojawiało się coraz więcej ludzi. Paula z Julką piły kolejnego drinka, gdy do stolika podeszło dwóch mężczyzn.
– Czy możemy się dosiąść?
Dziewczyny spojrzały na siebie i kiwnęły porozumiewawczo.
– Brunet jest mój! – krzyknęła od razu Julka. Muzyka grała tak głośno, że ledwo było słychać, co mówi. Paula tylko się uśmiechnęła i poszła na parkiet. Nie chciała przeszkadzać przyjaciółce, a drugim mężczyzną nie była zainteresowana. Za chwilę Julka dołączyła do niej i zaczęły tańczyć. Brunet, który wpadł w oko Julce, podszedł i ją objął. Ta kompletnie zapomniała, że jest tu z Paulą. Pochłonęły ją ramiona mężczyzny. Paula poczuła, że potrzebuje kolejnego drinka, by się zrelaksować i nacieszyć atmosferą tego miejsca. Podeszła do baru. Skinęła na barmana, młodego mężczyznę o ciemnych, starannie zaczesanych włosach, który z elegancją i wprawą serwował drinki. Podszedł do niej z uśmiechem.
– Co mogę ci podać? – zapytał, opierając się o blat baru. Wpatrywał się w nią chwilę. Zafascynowała go jej uroda.
– Mojito poproszę – odpowiedziała Paula, uśmiechając się.
Barman skinął głową i odwrócił się, żeby przygotować zamówienie. Paula śledziła jego ruchy, zauważając, z jaką precyzją i pewnością siebie dobierał i mieszał składniki. Przez chwilę zastanawiała się, jak to jest pracować w takim miejscu.
Po kilku minutach mężczyzna wrócił, niosąc drinka. Jednak ku jej zaskoczeniu na blacie postawił nie mojito, ale szklankę wypełnioną bursztynowym płynem.
– Przepraszam, ale zamówiłam coś innego – powiedziała Paula, unosząc brwi w zdziwieniu.
Barman uśmiechnął się tajemniczo.
– Wiem, ale ten drink jest na specjalne zamówienie, dla ciebie od dżentelmena, który siedzi tam – wyjaśnił. Paula spojrzała w kierunku, który wskazał barman i zauważyła mężczyznę w białej koszuli, który uniósł szklankę w jej stronę na znak pozdrowienia.
Zaskoczona spojrzała na barmana.
– A moje mojito? – zapytała, próbując zrozumieć całą sytuację.
– Oczywiście zaraz przyniosę. Ale może spróbujesz tego drinka? – zaproponował barman, uśmiechając się do niej.
Paula przyjrzała się szklance. Sięgnęła po drinka, wzięła łyk i poczuła, jak ciepły, bogaty smak whisky rozchodzi się po jej ustach. Nie była fanką tego trunku, ale musiała przyznać, że to była wyjątkowa jakość.
Spojrzała na mężczyznę, który wciąż się jej przyglądał, a następnie na barmana.
– No dobrze, chyba powinnam podziękować? – powiedziała z uśmiechem.
Barman skinął głową.
– Czasami mały gest może rozpocząć interesującą rozmowę – odparł, po czym zaczął przygotowywać jej zamówienie.
Paula z drinkiem w dłoni poczuła, że wieczór robi się interesujący. Alkohol zaczął buzować jej w głowie. Nie wiedziała, czy powinna podejść do mężczyzny, który postawił jej drinka. W środku czuła, że ma na to ochotę, ale zaczynała mieć od razu wyrzuty sumienia, bo miała wrażenie, że zdradza Wiktora.
„A co tam, raz się żyje”.
Wzięła drinka i podeszła do mężczyzny.
– Dziękuję – powiedziała, uśmiechając się.
– Cała przyjemność po mojej stronie. – Podał rękę i popatrzył Pauli głęboko w oczy. – Piotr – przedstawił się.
– Paula, miło mi.
– Piękne imię.
– Dziękuję.
Paula poczuła się swobodniej. Zaczęli rozmawiać. Dziewczyna co chwilę zerkała na parkiet na szalejącą Julkę. Jej przyjaciółka była jak ogień. Gdy Paula uznała, że wszystko jest w porządku, wracała do rozmowy. Jednak od czasu do czasu rozglądała się po sali, bo miała wrażenie, że ktoś się jej przygląda, że ktoś ją obserwuje.
W pewnej chwili Julka podbiegła do niej i szepnęła jej do ucha:
– Idę do toalety. Niedługo wracam. Nie martw się, wszystko jest w porządku. Widzę, że u ciebie też – mówiąc to, uśmiechnęła się i puściła jej oczko.
Paula czuła, że za dużo wypiła i że zaczyna tracić kontrolę nad myślami. Patrzyła na Piotra i miała ochotę go pocałować, ale czuła, że coś ją powstrzymuje, że nie może tego zrobić. Piotr powoli zbliżał się do Pauli, a atmosfera między nimi stawała się coraz bardziej napięta. Jego wzrok, intensywny i pełen pożądania, wwiercał się w nią, sprawiając, że serce biło jej coraz szybciej. Czuła, że przestrzeń między nimi zaczęła się kurczyć. Każdy krok był przejawem niebezpiecznego magnetyzmu, od którego nie potrafiła się uwolnić. Nagle znikąd pojawił się inny mężczyzna. Jego twarz była skryta w cieniu, a w postawie było coś niepokojącego. Zbliżył się do Piotra i szepnął mu coś do ucha, tak cicho, że Paula nie mogła nic usłyszeć. Piotr zamarł na moment, a potem nagle spoważniał i odsunął się od dziewczyny.
– Miło było cię poznać – powiedział i po prostu poszedł.
Paula stała zdezorientowana, nie rozumiejąc, co się właśnie wydarzyło. Kim był ten człowiek? Co powiedział Piotrowi? I dlaczego Piotr, który przed chwilą był tak pewny siebie, teraz odszedł, zostawiając ją z tysiącem pytań i narastającym uczuciem niepokoju?
***
Paula postanowiła, że wraca do domu. Odszukała w tłumie Julkę.
– Wracam do domu.
– Stało się coś? – zapytała zaniepokojona Julka. – Gdzie twój adorator?
– Nie ma. Jestem zmęczona i chcę jechać do domu. Zostajesz czy jedziesz ze mną? Możesz spać dzisiaj u mnie. Nikogo się nie spodziewam.
Julka popatrzyła na Paulę znaczącym wzrokiem, pokazując na nowo poznanego bruneta, i dała jej do zrozumienia, że chciałaby jeszcze zostać.
– Nie ma problemu, kochana. Baw się dobrze i uważaj na siebie. Ja zmykam. Wyślę ci wiadomość, gdy dojadę do domu. – Dała jej buziaka w policzek i udała się do wyjścia.
Na zewnątrz było dużo ludzi, którzy czekali na wejście do lokalu. Paula zadzwoniła po taksówkę. Zwróciła jeszcze uwagę na motor, który nadal stał przy wejściu.
„A więc jego właściciel jest w środku” – pomyślała.
W tym momencie podjechała taksówka.
Paula siedziała na tylnym siedzeniu samochodu, zapatrzona w krajobraz. Deszcz drobno siąpił, krople wody spływały po szybie, rozmazując światła ulic i neonów w abstrakcyjne, kolorowe smugi. Myśli dziewczyny były daleko stąd.
Gdy taksówka zwolniła i zatrzymała się na czerwonym świetle, Paula spojrzała w okno, wybijając się z zamyślenia. I wtedy go zobaczyła.
Zaledwie metr od auta stał motor, ten sam, który widziała pod klubem. Mężczyzna miał na sobie skórzaną kurtkę, a na głowie kask. Paula poczuła nagły chłód, a ciarki przebiegły jej po plecach, choć w taksówce panowała przyjemna temperatura. Serce zaczęło bić szybciej, natomiast czas zdawał się zwalniać.
Można było dostrzec, jak sylwetka mężczyzny się napina, jakby przygotowywał się na coś nieuchronnego. Paula nie mogła oderwać od niego wzroku, choć wiedziała, że to nieprzyzwoite wpatrywać się w obcego człowieka w ten sposób. Ale coś w jego obecności, w tej magnetycznej aurze, trzymało ją w miejscu.
Czerwone światło wciąż pulsowało nad ulicą, odbijając się w mokrym asfalcie. Czekali oboje – on na motorze, ona w taksówce – jakby czas zatrzymał się w tym jednym momencie, tej jednej sekundzie, która zdawała się trwać wiecznie. I wtedy, jakby na znak, on powoli obrócił głowę w jej stronę. To nie było przypadkowe spojrzenie. To była decyzja, świadomy wybór. Ich oczy się spotkały. Przenikliwy wzrok przeszył ją na wskroś. Jego oczy, choć skryte w cieniu, zdawały się emanować jakąś nieodgadnioną tajemnicą, magią, która przyciągnęła ją natychmiast.
Paula poczuła, jak całe jej ciało przepełnia ciepło, jakby jego wzrok prześlizgnął się po niej, zostawiając niewidzialny ślad. To było jak zaproszenie, ciche, tajemnicze, pełne obietnicy.
Światło zmieniło się na zielone, ale Paula miała wrażenie, że wszystko stoi w miejscu. Taksówkarz ruszył powoli, a ona spojrzała na nieznajomego jeszcze raz, tym razem czując ukłucie smutku, że ten dziwny, fascynujący moment dobiegł końca. Ale on nie odjechał. Motor stał nieruchomo, jakby czekał, jakby chciał dać jej jeszcze jeden moment, jeszcze jedną szansę.
I wtedy, w ostatniej chwili, Paula zobaczyła, jak mężczyzna unosi rękę, subtelnie, niemal niezauważalnie. To był gest, może pożegnanie, a może obietnica, że to nie jest ich ostatnie spotkanie.
Taksówka zniknęła za rogiem, a Paula nie mogła przestać myśleć o tajemniczym nieznajomym. Czuła, że ten moment, to spojrzenie coś w niej zmieniły. Nie rozumiała jeszcze, co to oznacza, ale wiedziała jedno – ten mężczyzna, jego przenikliwe spojrzenie i tajemnicza obecność na zawsze pozostaną w jej pamięci. I miała przeczucie, że ich drogi jeszcze się skrzyżują.
– Mówię ci, Gabriel, zyski wzrosłyby trzykrotnie. Ludzie chcą zabawy, a co za tym idzie, potrzebują towaru. – Aleks pochylił się nad stołem, jego oczy błyszczały w półmroku gabinetu, ukrytego na piętrze klubu.
– Nie interesuje mnie to, Aleks. – Gabriel skrzyżował ręce na piersi, jego głos był zimny jak lód. – Obsydian nie jest miejscem na twoje ciemne interesy. Tutaj nie będzie narkotyków ani żadnych innych szwindli.
– Ale przecież…
– Nie ma żadnego „ale”. – Gabriel wstał z krzesła i podszedł do okna, za którym migotały światła dyskoteki. – Ten klub to moje życie, mój dom i moje zasady, rozumiesz? Prowadzę go na swoich warunkach. – Odwrócił się, a jego spojrzenie przeszyło Aleksa. – Nie pozwolę, żeby ktokolwiek, nawet ty, sprowadził na mnie kłopoty.
Aleks zmrużył oczy, zastanawiając się, jak dalej poprowadzić rozmowę. Wiedział, że Gabriel nie jest człowiekiem, którego można zastraszyć czy przekupić. Ale zyski, które mógłby osiągnąć, były zbyt kuszące, by z nich zrezygnować.
– Jesteś pewien, że to dobra decyzja? – zapytał, próbując grać na sumieniu Gabriela. – Wiesz, ile kasy leży na stole?
Gabriel uśmiechnął się chłodno, odsłaniając rząd białych zębów.
– Nie chodzi o pieniądze. Chodzi o zasady. – Przysunął się bliżej, a jego sylwetka zdawała się rosnąć w oczach rozmówcy. – Jeśli chcesz zarabiać na cudzym cierpieniu, znajdź sobie inne miejsce. Obsydian to nie miejsce na takie rzeczy. Zapamiętaj to sobie raz na zawsze.
Aleks poczuł, jak napięcie rośnie. Wiedział, że przekroczył granicę. Gabriel mógł być mroczny i bezwzględny, ale miał swoje zasady, których nie łamał.
– Dobrze, jak sobie życzysz – powiedział, podnosząc ręce w geście kapitulacji. – Ale pamiętaj, że drzwi dla większych zysków są otwarte, Wystarczy, że zdecydujesz się przez nie przejść.
Gabriel nic nie odpowiedział. Patrzył za okno, obserwując tańczący tłum, jakby oceniał coś w znany tylko sobie sposób. Ciemność klubu zdawała się pochłaniać wszystkie niechciane propozycje, pozostawiając w powietrzu tylko mrok i chłód nienaruszalnych zasad, którymi od jakiegoś czasu się kierował.
Aleks wyszedł, zostawiając Gabriela samego z myślami. Widział, że od jakiegoś czasu coś go trapi, ale nie mógł wyciągnąć z niego żadnych informacji. Gabriel nie należał do osób, które lubią się zwierzać. Znali się bardzo dobrze. Był jego przyjacielem, ochroniarzem, prawą ręką. Mimo to Gabriel nie chciał dopuścić, by ciemne interesy Aleksa zepsuły reputację klubu. To miało być bezpieczne miejsce, chociaż sam Gabriel też nie zaliczał się do najgrzeczniejszych mężczyzn. Miał opinię mrocznego, bezwzględnego i niebezpiecznego. Był dobrze znany na mieście. Interesy, które robił, nie zawsze były zgodne z prawem, ale Obsydian to była świętość.
***
Gabriel, stojąc przy oknie, zauważył Aleksa rozmawiającego z jednym z barmanów. Wyraz jego twarzy był dziwny, a barman się tylko uśmiechał. Aleks spojrzał w górę, w stronę prywatnej loży Gabriela, tak jakby wyczuł, że jest obserwowany. Wziął drinka i obrócił się w stronę sali. Nie chciał zadzierać z Gabrielem. Znali się od dawna i wiedział, że mogą na sobie polegać, ale nie rozumiał, dlaczego nie chciał dodatkowych pieniędzy. Postanowił, że jeszcze wróci do tematu. Tego wieczoru miał ochotę się rozerwać, chociaż wiedział, że to nie spodoba się Gabrielowi. Miał świadomość, że gdy nie było go w klubie, to właśnie on był odpowiedzialny za wszystko. Jednak z każdym drinkiem coraz mniej się tym przejmował.
***
Gabriel przeciągnął się leniwie i spojrzał na zegarek. Wskazówki pokazywały drugą, co oznaczało, że czas wracać do domu. Zmęczenie już dawało o sobie znać, mimo że klub tętnił życiem. Wyłączył światło, zamknął drzwi i zszedł na parter. Schody prowadzące na dół skrzypiały pod jego ciężkimi krokami. W klubie panowała duszna atmosfera, w powietrzu unosił się zapach perfum, alkoholu i tytoniu. Czuł na sobie spojrzenia kobiet. Część z nich była już pod wpływem alkoholu. Niektóre uśmiechały się do niego zalotnie, inne rzucały mu pełne pożądania spojrzenia. Dla wielu z nich był nieosiągalny, a to tylko podsycało ich zainteresowanie.
Nie zwracając na nie większej uwagi, przeszedł przez salę, kierując się w stronę baru. Dostrzegł Aleksa. Jego zaufany człowiek stał oparty o ladę, trzymając w dłoni szklankę z bursztynowym płynem. Już na pierwszy rzut oka było widać, że mężczyzna jest pijany. Gabriel poczuł, jak wzbiera w nim wściekłość. Podszedł do Aleksa, a ten ledwo podniósł na niego wzrok.
– Co ty odpierdalasz? – syknął Gabriel.
Aleks odwrócił się, próbując się wyprostować, ale jego ruchy były niezdarne.
– Wiesz co, Gabriel? – zaczął, z trudnością wymawiając słowa. – Ty i te twoje zasady… Pieprz się z nimi. Klub mógłby przynosić fortunę, a ty bawisz się w świętoszka.
Gabriel zamarł, przyglądając się Aleksowi z narastającą frustracją, Znał go od lat, ale teraz wydawało się, że mężczyzna stojący przed nim był kimś zupełnie innym.
– O czym ty, kurwa, mówisz? – spytał, próbując zachować spokój, chociaż czuł, że w środku się gotuje.
Aleks machnął ręką, prawie wylewając resztkę whisky.
– Mówię o tym, że gdybyś nie był takim pieprzonym idealistą, moglibyśmy zarabiać na czymś więcej niż tylko na drinkach i biletach. Ludzie tu przychodzą, szukają rozrywki i są gotowi zapłacić. Czysta gotówka, Gabriel! A ty to wszystko marnujesz!
– Nie zamierzam robić z tego miejsca jakieś meliny, w której kręci się brudne interesy – odpowiedział Gabriel ostro, zbliżając się do Aleksa. – Ten klub ma swoją reputację. Ludzie tu przychodzą, bo jest bezpiecznie. Nie zamierzam tego zniszczyć dla paru dodatkowych banknotów.
Aleks parsknął, odstawiając pustą szklankę na bar z hukiem.
– Paru banknotów? – wycedził przez zaciśnięte zęby.– Ty chyba nie masz pojęcia, jakie pieniądze można by tutaj zarobić. Laski, narkotyki… wszystko w jednym miejscu! Ludzie zapłaciliby fortunę za takie „rozrywki”. A my siedzielibyśmy na kasie.
– Nie chcę kłopotów! – Gabriel podniósł głos. – Myślisz, że nikt by się tym nie zainteresował? To tylko kwestia czasu, zanim byśmy wpadli. Nie zamierzam ryzykować tym wszystkim, co stworzyłem, z powodu twojej chciwości!
Aleks zachwiał się, ale nie ustąpił. W jego oczach widać było błysk czystej furii.
– Ty zawsze myślisz, że jesteś lepszy od innych, co? – warknął. – Zasady… Pieprzone zasady! Wiesz co? Możesz dalej udawać świętego, ale kiedyś cię to zgubi. Zostaniesz z niczym, Gabriel. Z NICZYM!
Gabriel poczuł, że jego cierpliwość się kończy. Wziął głęboki oddech, próbując się opanować.
– Jeśli myślisz, że możesz mnie szantażować albo wymuszać na mnie, co mam robić w moim własnym klubie, to się grubo mylisz – powiedział lodowatym tonem. – To jest mój klub, moja decyzja. A jeśli ci się nie podoba, to drzwi są tam. Nikt cię tu nie trzyma.
Aleks zamarł, słysząc te słowa. Zaskoczyło go to, co powiedział Gabriel, ale zaraz powrócił jeszcze silniejszy.
– Myślisz, że beze mnie sobie poradzisz? – warknął.
Gabriel podszedł do niego tak blisko, że ich twarze dzieliły zaledwie centymetry.
– A ty myślisz, że jesteś niezastąpiony? – odpowiedział cicho pytaniem na pytanie, ale w jego głosie czaiło się ostrze. – Każdego można wymienić, Aleks. I lepiej o tym pamiętaj, zanim powiesz coś, czego nie będę w stanie ci wybaczyć.
Na chwilę zamilkli, wymieniając spojrzenia pełne wrogości. W powietrzu czuć było napięcie, które mogło w każdej chwili eksplodować.
– Wiesz co, pierdol się, Gabriel – syknął Aleks, odwracając się na pięcie. – Kiedyś pożałujesz, że nie posłuchałeś.
Gabriel zacisnął pięści, powstrzymując się przed uderzeniem. Wiedział, że to nic nie da, ale złość pulsowała mu w żyłach.
– Pogadamy jutro – powiedział Gabriel zimno.
Miał dość na dzisiejszy wieczór. W głowie kłębiły się myśli, co zrobi z Aleksem. Podszedł do innego ochroniarza, który obserwował całą sytuację.
– Zamów temu palantowi taksówkę i odeślij go do domu. Przejmujesz lokal do zamknięcia. – Wiedział, że może mu zaufać, bo miał najlepszych ludzi w mieście, których szanował, a oni szanowali jego.
– Tak jest, szefie.
Gabriel wyszedł z lokalu. Założył kask, wsiadł na motor i ruszył przez miasto. Już dawno nie był tak zdenerwowany. Wiedział, że ich relacja może ulec nieodwracalnej zmianie. Ale teraz, bardziej niż kiedykolwiek, był pewien tego, że nie pozwoli, by ktokolwiek zniszczył to, na co z takim trudem pracował. Nawet jeśli miałoby go to dużo kosztować.
***
Gabriel pojawił się w klubie na długo przed otwarciem. Noc, która z pozoru zapowiadała się zwyczajnie, skończyła się katastrofą. Kłótnia z Aleksem ciągle dźwięczała mu w głowie. Musiał koniecznie z nim dzisiaj porozmawiać o całej tej sytuacji, która miała miejsce poprzedniego wieczoru. Zaparkował motor tuż przy wejściu i wszedł zdenerwowany do klubu. Ku jego zaskoczeniu Aleks już siedział na fotelu z butelką wody w ręku. Gabriel podszedł do niego i powiedział ostrym tonem:
– Co ty tu robisz?
– Chyba musimy pogadać – odpowiedział Aleks. Ton głosu miał zupełnie inny niż jeszcze kilka godzin temu.
Gabriel popatrzył na niego chłodnym wzrokiem. Pokazał mu, że ma iść na górę.
Gdy tylko weszli do gabinetu, Aleks zaczął od razu mówić:
– Przepraszam, stary. Nie wiem, co mnie wczoraj napadło.
– Pamiętasz w ogóle co mówiłeś?
– Częściowo… – odpowiedział łamiącym się głosem Aleks.
– Kurwa, Aleks, rozmawiałeś o narkotykach przy barze. Każdy mógł usłyszeć naszą kłótnię. Wiesz, jakie straty może przynieść taka rozmowa?
– Wiem, że zawaliłem, okej? Wiem, że wypiłem za dużo, nie panowałem nad słowami.
– Wiesz, że mogłeś nas wpakować w poważne kłopoty?
Aleks poczuł, jak wstyd paraliżuje mu ciało. Z trudem powstrzymał się przed opuszczeniem głowy.
– Wiem, że to nie wymówka, ale to wszystko przez ten cholerny alkohol. Nie byłem sobą – powiedział cicho Aleks.
– Alkohol? – Gabriel prychnął. – Prawda jest taka, że ostatnio jesteś nie do poznania. Coraz częściej tracisz kontrolę nad sobą i nad tym, co mówisz. Jeśli tak ma to dalej wyglądać, to nie wiem, czy mogę ci ufać.
Aleks poczuł, jak w jego piersi zaciska się coś ciężkiego. Myślał, że Gabriel jest jego najbliższym przyjacielem, że cokolwiek by się nie wydarzyło, zawsze będą po tej samej stronie. Ale teraz widział, że przegiął i że jego słowa były poważniejsze, niż sądził.
– Gabriel, wiem, że popełniłem błąd, ale daj mi jeszcze jedną szansę – powiedział cicho.
Przez chwilę wydawało się, że Gabriel nic nie powie. Patrzył na Aleksa z takim wyrazem twarzy, jakby ważył każdą możliwość. Taki właśnie był. Nigdy nie było wiadomo, co powie, co zrobi w danej sytuacji. – Dobra – powiedział w końcu, choć jego ton nie był łagodny. – Ale to ostatni raz, Aleks.
Aleks kiwnął głową, czując chwilową ulgę, chociaż wiedział, że ten jeszcze nie skończył.
– Nie chodzi tylko o wczoraj – kontynuował Gabriel. – Dobrze wiesz, że ci ufam, ale moje zaufanie ma swoje granice. Ostatni raz widziałem cię w takim stanie. Jeszcze raz coś takiego się wydarzy, to koniec. Rozumiesz?
Aleks niemal namacalnie poczuł gniew Gabriela.
– Obiecuję – w jego głosie było słychać skruchę. – Obiecuję, że to się nie powtórzy.
Gabriel skinął głową. Podali sobie ręce.
– Tylko pamiętaj, ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i ochroniarzem. Idź, ogarnij się i wróć za kilka godzin. Dzisiaj weekend, a to oznacza, że będziecie mieli ręce pełne roboty.
– Oczywiście, za kilka godzin będę w robocie. Dzięki za rozmowę.
– Dobra, spieprzaj już. – Na twarzy Gabriela pojawił się słaby uśmiech.
***
Aleks wyszedł z biura. Wiedział, że jego zachowanie było żałosne, ale ucieszył się, że pogadali z Gabrielem. Miał świadomość tego, że droga przed nim będzie trudna, ale miał nadzieję, że zdoła naprawić to, co zepsuł, i odbuduje zaufanie Gabriela.
***
Było już późno, w klubie tłum gęstniał z każdą minutą, jak to zwykle bywało w sobotnie noce. Światła pulsowały w rytm muzyki. Gabriel, zmęczony pracą w biurze, postanowił zejść na dół. Wiedział, że tu nie znajdzie spokoju, ale chciał mieć wszystko na oku. Usiadł w rogu, gdzie cienie ukrywały jego postać przed wzrokiem gości. Stamtąd mógł obserwować ludzi, przyglądać się, jak jego pracownicy radzą sobie z obsługą, a jednocześnie nie rzucać się w oczy.
Jego spojrzenie błądziło po sali bez konkretnego celu, aż w pewnym momencie utkwiło na jednej osobie. Zauważył ją niemal od razu. Dziewczyna tańczyła z przyjaciółką na środku parkietu. Nie znał jej, nie wiedział, jak ma na imię, ale coś w niej przykuło jego uwagę. Z każdym ruchem, każdym obrotem, coraz bardziej przyciągała jego wzrok. Piękna, zmysłowa, pełna energii. Jej długie, ciemne włosy falowały w rytm muzyki, a uśmiech, którym obdarzała przyjaciółkę, rozjaśniał jej twarz.
Gabriel poczuł dziwne ciepło w klatce piersiowej, coś, czego dawno nie doświadczył. Zauroczył się nią od pierwszego wejrzenia, choć nie rozumiał do końca dlaczego. Po prostu nie mógł oderwać od niej oczu. Przez chwilę obserwował, jak się porusza, jak jej ciało idealnie współgra z rytmem muzyki. Poczuł, że musi ją poznać, wiedzieć o niej wszystko.
Nagle zniknęła mu z oczu. Obrócił głowę, próbując znaleźć ją w tłumie, ale bez skutku. Serce zabiło mu szybciej, a w brzuchu poczuł nieprzyjemny ścisk. Coś go zaniepokoiło. Nie lubił tego uczucia, tej nagłej utraty kontroli. Czy przyszła tu jeszcze z kimś? Czy ktoś inny ją zagadał?
Zdenerwowany odchylił się na krześle, spoglądając w stronę baru. Czuł niepokój. I wtedy ją zobaczył. Stała tam, oparta o ladę, rozmawiając z jakimś mężczyzną. Była trochę pijana. Uśmiechała się, ale Gabriel nie mógł wyczuć, czy uśmiech był szczery, czy wymuszony. Mężczyzna był wyraźnie nią zainteresowany, nachylał się do niej zbyt blisko, mówił coś z uśmiechem, ale w jego postawie było coś, co sprawiło, że Gabriel poczuł gniew. Wiedział, że mężczyźnie zależy tylko na jednym. Za długo pracował w tym biznesie i za dobrze zna mężczyzn. Nie znał jej, nie miał do niej żadnych praw, ale instynkt podpowiadał mu, że musi coś zrobić.
Zawołał Aleksa, który akurat przechodził obok.
– Aleks – powiedział stanowczo. – Widzisz tego gościa przy barze? Tego w białej koszuli, który rozmawia z dziewczyną w czerwonej sukience?
Aleks zerknął w wyznaczonym kierunku i przytaknął.
– Podejdź do niego – Gabriel zbliżył się do Aleksa i wysyczał mu do ucha: – i powiedz mu dosadnie, żeby spierdalał.
Aleks się tylko uśmiechnął. Powraca stary Gabriel. Konkretny, mroczny, stanowczy. Domyślił się, że dziewczyna wpadła mu w oko i nie pozwoli nikomu się do niej zbliżyć.
Podszedł do baru. Mężczyzna był tak zajęty rozmową z Paulą, że nawet nie poczuł, że ktoś stoi obok niego.
– Masz sekundę, żeby stąd spadać – wycedził przez zęby Aleks. – Zostaw ją w spokoju. – Nawet nie spojrzał na niego. Ton głosu miał ostry i stanowczy. Poczekał, aż mężczyzna się ruszy. Ten wstał, powiedział coś i odszedł.
Aleks wrócił do Gabriela. Na jego twarzy było widać zadowolenie, jakby rozwiązał ogromny problem. Oparł się o stolik, przy którym siedział Gabriel, i uśmiechnął się szeroko.
– Załatwione. Facet zniknął. Wpadła ci w oko? – Ton jego głosu był zaczepny, jakby bawiła go cała sytuacja.
Gabriel spojrzał na niego z chłodnym wyrazem twarzy. Jego oczy, zwykle spokojne i skupione, teraz wydawały się ciemniejsze.
– Znasz mnie, Aleks. Nie jestem gościem, który goni za każdą laską jak jakiś dzieciak. Ale ona… – Przerwał na chwilę, szukając właściwych słów. – Jest w niej coś innego. Nie wiem jeszcze, co to jest, ale czuję, że muszę to sprawdzić.
Aleks uniósł brew w wyrazie zdziwienia. Nie spodziewał się aż tak poważnej odpowiedzi. Znał Gabriela długo i wiedział, że jeśli coś przykuło jego uwagę, to nie była to chwilowa zachcianka. On nigdy nie tracił głowy dla kobiet – zawsze był ostrożny, chłodny i kontrolował sytuację.
– Ale widzę, że cię zauroczyła – raczej stwierdził, niż zapytał.
– Nie wiem. Na razie nie nazwę tego żadnym wielkim uczuciem, bo nie jestem jakimś naiwniakiem, żeby zauroczyć się jakąś dziewczyną w jednej chwili. Ale coś mnie do niej ciągnie. Nie chodzi tylko o wygląd, chociaż, cholera, jest piękna. Jest w niej coś… Nie wiem, może spokój? Pewność siebie? A może to, jak się porusza?
Aleks zmrużył oczy, przyglądając się Gabrielowi z uwagą.
– A co, jeśli ona nie będzie zainteresowana? – zapytał, jakby chciał sprawdzić, jak daleko Gabriel jest w stanie się posunąć.
Przyjaciel spojrzał na niego i podniósł charakterystycznie brew.
– Będzie – odpowiedział z uśmiechem.
Aleks uśmiechnął się pod nosem, rozumiejąc doskonale, o co chodzi Gabrielowi. Wiedział, że ten mężczyzna nie rzuca słów na wiatr. Jeśli coś postanawia, działa konkretnie i z determinacją, ale zawsze z klasą.
– Zamierzasz do niej podejść? – Aleks próbował się dowiedzieć, co planuje przyjaciel.
– Nie będę wchodzić od razu z butami w jej życie. Dam sobie chwilę, poobserwuję. Zrobię pierwszy krok, kiedy będę gotowy, a nie dlatego, że mnie nagle coś tknęło. Wszystko musi mieć swój czas.
Aleks westchnął, po czym parsknął cicho.
– Typowe. Zawsze musisz mieć kontrolę nad sytuacją, nawet w takich sprawach. – Pokręcił głową, chociaż rozumiał podejście Gabriela.
Ten tylko wzruszył ramionami.
– Kontrola to podstawa. Jak tracisz kontrolę, tracisz wszystko. A ja nie zamierzam tego zrobić ani tutaj, ani w życiu.
Aleks pokiwał głową.
– Tylko uważaj. Czasami, gdy za bardzo kontrolujesz sytuację, możesz przegapić moment, kiedy warto działać. Gabriel spojrzał na niego z uśmiechem.
– Wiem, co robię.
– Jak zawsze. – Aleks podniósł ręce w geście kapitulacji.
***
Gabriel wrócił wzrokiem do baru, ale nie zauważył dziewczyny. Wstał szybko, żeby rozejrzeć się po sali, ale nigdzie jej nie widział. Zdenerwowany wybiegł z klubu i zobaczył, że stoi na parkingu, czekając na kogoś. Wbiegł do środka, wskoczył do biura, chwycił kurtkę i kask i podszedł do Aleksa.
– Co się dzieje? – Aleks był zaskoczony jego nagłym zachowaniem.
– Spadam. Pilnuj interesu. Tylko masz być, kurwa, trzeźwy! – Gabriel spojrzał na Aleksa stanowczym wzrokiem.
***
Nie czekał na odpowiedź Aleksa. Wyskoczył z klubu i w tym momencie zobaczył, jak Paula wsiada do taksówki. Nie chciał dopuścić do tego, żeby ją zgubić. Odpalił motor i szybko ruszył. Nie wiedział, dlaczego to robi, ale czuł, że nie może pozwolić jej zniknąć. Musiał ją zobaczyć jeszcze raz. W tej chwili liczyło się tylko to.
Światła miasta migotały mu przed oczami, kiedy jechał za taksówką, manewrując między samochodami. Krople deszczu rozbijały się o kask. Adrenalina napędzała każdy jego ruch.
Taksówka zwolniła, stając na czerwonym świetle. Podjechał do taksówki tak blisko jak tylko się dało, niemal stykając się z drzwiami. Widział ją przez szybę. Siedziała spokojnie, patrząc przed siebie, nieświadoma, że jest obserwowana. Jego serce zabiło szybciej.
W końcu obróciła głowę w jego kierunku. Ich oczy spotkały się przez szybę, a czas na chwilę stanął w miejscu. Gabriel czuł, jakby coś między nimi przeskoczyło, coś elektrycznego i niewytłumaczalnego. Jej oczy wpatrywały się w niego z niepewnością. Nie znała go, a jednak nie odwróciła wzroku.
Gabriel podniósł brew, uśmiechnął się delikatnie. Dzieliła ich tylko cienka szyba. Przyglądali się sobie w milczeniu. Była teraz tak blisko, że mógł zauważyć szczegóły jej twarzy, jej delikatne rysy, błysk w oczach, które tak mocno przyciągały uwagę. Piękna, tajemnicza, niedostępna, a jednak… była tam, patrzyła na niego.
Gdy zobaczył ją w klubie, od razu wiedział, że nie jest taka jak inne. Była w niej siła, pewność siebie, ale też coś subtelnego, co sprawiało, że nie mógł przestać o niej myśleć. Czuł, że musi ją poznać.
A teraz była tu. Tak blisko, niemal na wyciągnięcie ręki. Jej spojrzenie, które na początku wyrażało ciekawość, teraz stawało się coraz bardziej intensywne. Gabriel poczuł narastającą determinację.
„Zrobię wszystko, żebyś była moja” – pomyślał z zimną pewnością. Było w tym coś więcej niż pragnienie – to była pewność, że musi ją mieć przy sobie.
Myśli o innych mężczyznach wokół niej wywoływały w nim niepokój. Wiedział już, że jeżeli ktoś kiedykolwiek spróbuje ją skrzywdzić, choćby zbliżyć się do niej z nieczystymi intencjami, nie zawaha się ani chwili. Będzie bezwzględny. Jeżeli ktoś ośmieli się ją tknąć, wtedy zobaczy, kim naprawdę jest Gabriel. Za tą chłodną kontrolą, którą zwykle zachowywał, kryła się mroczna siła, którą był gotów uwolnić, jeśli będzie to konieczne.
„Nie pozwolę ci zniknąć” – myślał, patrząc jej w oczy, które wpatrywały się w niego. Czuł, że między nimi już teraz zaistniało coś, co go napędzało. Nie zamierzał tego odpuścić, niezależnie od tego, co będzie musiał zrobić.
Światło zmieniło się na zielone. Taksówka ruszyła. Poczekał chwilę i nagle ruszył, dodając gazu. Trzymał się kilka samochodów za nią. Koniecznie chciał zobaczyć, dokąd jedzie. Gdy taksówka zatrzymała się na jednym z osiedli, Gabriel wiedział już, gdzie Paula mieszka. Poczekał, aż wejdzie do budynku, i odjechał. Reszty dowie się w ciągu kilku dni.
Paula obudziła się koło południa. Był niedziela, więc nie musiała iść do pracy. Już na początku, gdy zaczęła pracować, dogadała się z Patrykiem, że niedziele musi mieć wolne. Pójdzie do pracy tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Przeciągnęła się i spojrzała w okno. Słońce było już wysoko na niebie. Zapomniała, że miała napisać wiadomość do Julki, że wróciła do domu cała i zdrowa, ale myślami była zupełnie gdzieś indziej. Przypomniał jej się tajemniczy motocyklista. Aż dostała gęsiej skórki, na samą myśl, o tym co się wydarzyło między nimi podczas postoju na czerwonym świetle.
„Kim jest ten mężczyzna?” – pomyślała.
Ale w tej samej chwili przypomniało się jej, że musi zadzwonić też do Wiktora. Czas, żeby z nim porozmawiać. Najpierw esemes do Julki. Gdy chwyciła za telefon, zobaczyła, że ma osiem nieodebranych połączeń i pięć wiadomości. Już wiedziała, że dostanie od niej opierdziel. Wybrała numer przyjaciółki. – No nareszcie! Czyś ty zwariowała?! Ileż można czekać na wiadomość od ciebie?! Wszystko okej?! – krzyczała do telefonu Julka.
– Tak, wszystko okej. Przepraszam. Przyszłam do domu i po prostu padłam. Dopiero się obudziłam. A jak u ciebie?
– Żeby mi to było ostatni raz! Wiesz, jak się o ciebie martwiłam, dziewczyno?! Myślałam, że coś ci się stało!
– Nie, wszystko jest w porządku. Muszę ci coś powiedzieć, wpadnij do mnie koniecznie.
– Czyli jednak coś się stało? – zaniepokoiła się Julka.
– Nie, wszystko jest w porządku. Przyjedziesz, to ci powiem. Idę się wykąpać, zadzwonię do Wiktora i czekam na ciebie.
– Daj mi jakieś dwie godziny. Muszę tylko spławić kolesia z dyskoteki, ogarnę się i lecę – wyszeptała Julka.
– Nie spełnił twoich oczekiwań? – Paula zaczęła się śmiać.
– Daj spokój. Takiego beznadziejnego gościa w łóżku jeszcze nie miałam. Opowiem ci, kiedy się spotkamy. Kupić ci coś po drodze?
– Weź nam po kawałku sernika do kawy, bo nic nie mam w domu. Tylko jedź do mojej kawiarni i tam kup, nigdzie indziej.
– Tak jest, szefowo. – Zaśmiała się Julka. – Już nie mogę się doczekać, kiedy sobie pogadamy.
– Ja też – powiedziała Paula. Przesłała buziaka Julce i się rozłączyły.
***
Paula poszła pod prysznic. Ciepły strumień wody koił zmęczone po całonocnej zabawie mięśnie, ale myśli nie potrafiły się uspokoić. Zamknęła oczy, a obraz tamtego motocyklisty od razu zamajaczył pod powiekami. To był moment, zaledwie chwila na czerwonym świetle. Gdy ich spojrzenia się spotkały, cała ulica jakby przestała istnieć. Był w tym mężczyźnie jakiś magnetyzm, coś nieuchwytnego, podniecającego, coś, co od razu przyciągnęło jej uwagę. Jego oczy – mroczne, głębokie, jakby skrywały jakąś tajemnicę. Nie wyglądał na niebezpiecznego, ale jego spojrzenie miało w sobie to coś, co sprawiło, że czuła dreszcz.
Woda płynęła dalej, a Paula dotknęła policzka, przypominając sobie, jak wtedy spłonęła rumieńcem. Miał tak pewną siebie postawę, jakby świat należał do niego. Chemia między nimi była niemal namacalna. Czuła to w powietrzu. Pragnęła go poznać, dowiedzieć się, kim jest, ale jak? Nie wiedziała o nim kompletnie nic. Złapała się na tym, że jej serce biło szybciej na samą myśl o nim. To była tylko ulotna chwila, a jednak wywarł na niej takie wrażenie, jakby znała go od zawsze. Coś w jego spojrzeniu mówiło, że i on poczuł to samo. A potem ten gest. Uniósł dłoń, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie padło ani jedno słowo. Co to miało znaczyć? Pożegnanie czy zaproszenie?
Westchnęła cicho, otwierając oczy. Para osiadła na szybie kabiny, a ona poczuła się nagle bezsilna. Chciała go znaleźć, ale jak? Czy to w ogóle możliwe?
Jedno było pewne – ten mężczyzna, choć nieznany, już teraz zajmował każdą jej myśl.
Owinęła się ręcznikiem, spojrzała w lustro i zobaczyła, że jej oczy są rozmarzone. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Pogada o tym z Julką, gdy przyjdzie. Teraz czas załatwić sprawę z Wiktorem.
Poszła do pokoju po telefon.
– Cześć, Wiktor – powiedziała zimnym głosem.
– No cześć. – Ton głosu Wiktora był tak samo zimny i pozbawiony emocji.
– Myślę, że powinniśmy się spotkać i porozmawiać. Za dużo się działo ostatnio między nami i czas to wszystko wyjaśnić.
– Też tak uważam. Kiedy chcesz się spotkać?
– Możesz przyjść do mnie dzisiaj wieczorem, o ósmej?
– Okej.
– To do zobaczenia.
– Pa.
Rozmowa była krótka. Paula poczuła niepokój, ale wiedziała, że muszą w końcu porozmawiać. Patrzyła w telefon i zastanawiała się, co dalej z nimi będzie. Co powinna zrobić? Kochała go, ale czy takie zachowanie dobrze wróży na przyszłość? A co, jeśli będzie jeszcze gorzej? Czy właśnie taki ma być ich związek, który polega na strachu i braku zaufania? Paula miała mętlik w głowie. Nie wiedziała, jak skończy się ich dzisiejsza rozmowa, ale miała świadomość, że musi się odbyć. Bez tego nie ruszą dalej.
Znają się z Wiktorem z czasów studenckich. On – zawodnik koszykówki, wysoki, dobrze zbudowany, silny, zawsze uśmiechnięty. Ona – studentka, zgrabna, niska brunetka. Wpadli sobie w oko od samego początku. On przychodził na treningi drużyny, a ona, żeby mu kibicować. Wiktor zawsze był zazdrosny o Paulę, ale nie aż tak jak ostatnimi czasy. Nigdy nie robił jej dzikich awantur, zawsze dochodzili do porozumienia. Ale od jakiegoś czasu było coraz gorzej. Kłócili się coraz częściej, a Wiktor zrobił się agresywny. Po ostatniej awanturze w kawiarni miała go dość. Porozmawia jeszcze z Julką, chociaż dobrze wie, co ona sądzi o nim i całej tej sytuacji.
***
Julka wpadła, jak zawsze, do mieszkania Pauli z hukiem. W ręku trzymała sernik, a na jej buzi szerzył się szeroki uśmiech. Paula zrobiła im kawę, której aromat rozniósł się po całym pokoju.
– Kawa! Tego mi trzeba! Opowiadaj, maleńka. Jak się skończył twój wczorajszy wieczór? – Przyjaciółka usiadła na sofie, a jej oczy wpatrywały się w Paulę pytająco.
– Ty pierwsza.
