Narodziny cywilizacji - Piotr Kotlarz - ebook

Narodziny cywilizacji ebook

Piotr Kotlarz

0,0

Opis

Ponad dziesięć lat temu czytając po raz kolejny książkę Herberta George’a Wellsa „Dzieje świata”, podjąłem plan napisania podobnego dzieła, uwzględniając postęp w zakresie poznania historii (tak jako dziejów, jak też i pojmowanej jako nauka). Sądziłem wówczas, że będzie to zadanie możliwe do zrealizowania, choć będąc historykiem wiedziałem przecież, że od czasu gdy powstała praca tego brytyjskiego pisarza nasza wiedza znacznie wzrosła.

Próba napisania dziejów świata była swego rodzaju konsekwencją moich rozważań, które wyraziłem już pod koniec XX wieku w pracy „Dostrzec sens dziejów”, w której w sposób zdecydowany odrzuciłem marksistowską metodologię, odrzuciłem próbę opisu dziejów w oparciu o jej założenia. Początkowo sądziłem, że próba opisu dziejów według innej metodologii sprowadzi się głównie do analizy języka, zmiany akcentów interpretacyjnych, poszukiwań kierunków ich rozwoju i występujących w nich trendów. W miarę jednak jak zagłębiałem się w temat, obserwowałem gwałtowny postęp nauki. Dzięki najnowszym badaniom archeologii, odkryciom genetyki, wulkanologii i innym źródłom zmuszeni zostaliśmy do zupełnie odmiennego spojrzenia na nasze dzieje, zwłaszcza te sprzed okresu powstania pisma, czy przyjęcia go przez społeczeństwa, które poznały je bardzo późno. Sytuacja ta zmusiła mnie do podjęcia próby porządkowania wielu wydarzeń historycznych prawie od nowa. Dostępne opracowania z wieku XX, i tym bardziej wcześniejsze, okazywały się często prawie zupełnie nieprzydatne.

Z czasem pracując nad tym zagadnieniem dostrzegłem, że ogrom materiału do ogarnięcia jest tak wielki, że nie sposób ująć go w jednym tomie. Określiłem cezury, przez pierwsze dwa-trzy lata zbierałem i porządkowałem podstawowe informacje, które złożyły się aż na sześć obszernych tomów. Na szczęście dostrzegłem, że każdy z nich może stanowić pewną odrębną całość, że w odrębnych książkach mogę omawiać kolejny ważny etap w bardzo już długiej historii naszego gatunku. Później i ten podział musiałem odrzucić. Ilość informacji, konieczność ich krytycznej analizy jest tak wielka, że mimo selekcji nie sposób bez nadmiernych uproszczeń ująć je w nawet najgrubszych sześciu tomach. Zacząłem dokonywać kolejnych podziałów.

Dziś już wiem, że nie uda mi się napisać „Dziejów Świata”, wiem też, że nawet opisując tylko wybrane ich fragmenty muszę mieć świadomość, że z czasem, albo jeszcz ja, albo już kolejni badacze, będziemy zmuszeni uzupełnić je o prezentację kolejnych odkryć. Takich nawet, które wskażą kolejne ważne czynniki rozwoju człowieka i cywilizacji, które wreszcie być może podważą wiele przyjętych przeze mnie założeń i hipotez. Nie zaprzestałem jednak pracy. Uznałem, że warto ukazać jej efekty na etapie dzisiejszej wiedzy. Będzie to pewne świadectwo naszych czasów, a przy tym, jak sadzę, kolejny etap w rozwoju historii jako nauki. Tak jak w wyniku kolejnych badań i odkryć odrzucamy wiele teorii w fizyce, astronomii… tak też dzieje się w historii. Nie bądźmy zarozumiali. Przed nami było wiele pokoleń, po nas będą kolejne… i nasi następcy będą poszukiwać odpowiedzi na stawiane już przed nami, przez nas i po nas, pytania. Chciałbym tu od razu dodać, że jedną z ważnych cech każdego badacza jest świadomość niewiedzy. Nie wiem to słowa, które przyświecać powinny naszym badaniom, tak przed ich podjęciem, jak zazwyczaj i po nich. Na pewne pytania ponadto zapewne nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, przy tym jako historyk muszę dodać tu słowo już. Już nigdy nie poznamy pewnych faktów.

Moje Dzieje świata, podzieliłem na wiele części. Zamierzam wydawać je w porządku chronologicznym, z tym że postanowiłem tworzyć je w taki sposób, by każda z książek mogła istnieć oddzielnie, niezależnie. Pierwszą, której dałem tytuł „Narodziny cywilizacji”, właśnie ukończyłem. Mają ją Państwo w ręku. Mówi o naszych początkach, dowodzi jedności naszego gatunku i ukazuje jedność naszej cywilizacji już od jej zarania. Nie uważam tej pracy za czysto historyczną, wiele w niej bowiem rozważań natury historiozoficznej, zastanawiam się też często nad przyjmowaną wcześniej aksjologią.

Drogi rozwoju naszego gatunku przebiegały i przebiegają krętymi drogami, ale przecież nasi przodkowie byli wspólni i w kolejnych etapach wzajemne krzyżowanie się naszych genów spowodowało, że dziś właściwie – mimo jednostkowych różnic (koloru włosów, koloru oczu, wysokości, kształtu nosa, współczynnika inteligencji, itd.) – jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. Jesteśmy ludźmi.

Podobnie i z cywilizacją, jest ona wspólna. Dziś często trudno dojść, komu zawdzięczamy kolejny wynalazek, kto był w jakiejś dziedzinie prekursorem. Tym bardziej, że społeczeństwa wprowadzające nowe techniki, czy nawet rozwiązania w kulturze i sztuce, w swym rozwoju miały okresy niesłychanego postępu, ale też i regresu. Kwestia pierwszeństwa dziś nie ma znaczenia. Odkrycia, nowe wynalazki w dziedzinie techniki oraz różne idee stały się naszym wspólnym dorobkiem i każdy może dziś z nich korzystać – czy w sposób właściwy, to już inna sprawa. Ostatnia wojna światowa pokazała, że – niestety – potrafimy i sięgamy nawet po wydawałoby się już odrzucone idee (np. ponownie po ideę niewolnictwa i ludobójstwa), a niektóre wynalazki potrafimy wykorzystać nie tylko dla naszego dobra, ale i w celu zniszczenia (atom, chemia). To już jednak od nas zależy, w jaki sposób korzystamy z naszego wspólnego dorobku. Nan nadzieję, że moja książka – przypominając etapy rozwoju naszego gatunku i naszej cywilizacji – będzie stanowić, choć niewielki, wkład w uświadomienie nam poczucia wspólnoty i ułatwi dokonywanie dobrych wyborów ze wspólnego dorobku idei i osiągnięć techniki oraz kultury.

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 782

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Przedmowa

Ponad dziesięć lat temu czytając po raz kolejny książkę Herberta George’a Wellsa „Dzieje świata”, podjąłem plan napisania podobnego dzieła, uwzględniając postęp w zakresie poznania historii (tak jako dziejów, jak też i pojmowanej jako nauka). Sądziłem wówczas, że będzie to zadanie możliwe do zrealizowania, choć będąc historykiem wiedziałem przecież, że od czasu gdy powstała praca tego brytyjskiego pisarza nasza wiedza znacznie wzrosła.

Próba napisaniadziejów świata była swego rodzaju konsekwencją moich rozważań, które wyraziłem już pod koniec XX wieku w pracy „Dostrzec sens dziejów”, w której w sposób zdecydowany odrzuciłem marksistowską metodologię, odrzuciłem próbę opisu dziejów w oparciu o jej założenia. Początkowo sądziłem, że próba opisu dziejów według innej metodologii sprowadzi się głównie do analizy języka, zmiany akcentów interpretacyjnych, poszukiwań kierunków ich rozwoju i występujących w nich trendów. W miarę jednak jak zagłębiałem się w temat, obserwowałem gwałtowny postęp nauki. Dzięki najnowszym badaniom archeologii, odkryciom genetyki, wulkanologii i innym źródłom zmuszeni zostaliśmy do zupełnie odmiennego spojrzenia na nasze dzieje, zwłaszcza te sprzed okresu powstania pisma, czy przyjęcia go przez społeczeństwa, które poznały je bardzo późno. Sytuacja ta zmusiła mnie do podjęcia próby porządkowania wielu wydarzeń historycznych prawie od nowa. Dostępne opracowania z wieku XX, i tym bardziej wcześniejsze, okazywały się często prawie zupełnie nieprzydatne.

Z czasem pracując nad tym zagadnieniem dostrzegłem, że ogrom materiału do ogarnięcia jest tak wielki, że nie sposób ująć go w jednym tomie. Określiłem cezury, przez pierwsze dwa-trzy lata zbierałem i porządkowałem podstawowe informacje, które złożyły się aż na sześć obszernych tomów. Na szczęście dostrzegłem, że każdy z nich może stanowić pewną odrębną całość, że w odrębnych książkach mogę omawiać kolejny ważny etap w bardzo już długiej historii naszego gatunku. Później i ten podział musiałem odrzucić. Ilość informacji, konieczność ich krytycznej analizy jest tak wielka, że mimo selekcji nie sposób bez nadmiernych uproszczeń ująć je w nawet najgrubszych sześciu tomach. Zacząłem dokonywać kolejnych podziałów.

Dziś już wiem, że nie uda mi się napisać „Dziejów Świata”, wiem też, że nawet opisując tylko wybrane ich fragmenty muszę mieć świadomość, że z czasem, albo jeszcz ja, albo już kolejni badacze, będziemy zmuszeni uzupełnić je o prezentację kolejnych odkryć. Takich nawet, które wskażą kolejne ważne czynniki rozwoju człowieka i cywilizacji, które wreszcie być może podważą wiele przyjętych przeze mnie założeń i hipotez. Nie zaprzestałem jednak pracy. Uznałem, że warto ukazać jej efekty na etapie dzisiejszej wiedzy. Będzie to pewne świadectwo naszych czasów, a przy tym, jak sadzę, kolejny etap w rozwoju historii jako nauki. Tak jak w wyniku kolejnych badań i odkryć odrzucamy wiele teorii w fizyce, astronomii… tak też dzieje się w historii. Nie bądźmy zarozumiali. Przed nami było wiele pokoleń, po nas będą kolejne… i nasi następcy będą poszukiwać odpowiedzi na stawiane już przed nami, przez nas i po nas, pytania. Chciałbym tu od razu dodać, że jedną z ważnych cech każdego badacza jest świadomość niewiedzy. Nie wiem to słowa, które przyświecać powinny naszym badaniom, tak przed ich podjęciem, jak zazwyczaj i po nich. Na pewne pytania ponadto zapewne nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, przy tym jako historyk muszę dodać tu słowo już. Już nigdy nie poznamy pewnych faktów.

MojeDzieje świata, podzieliłem na wiele części. Zamierzam wydawać je w porządku chronologicznym, z tym że postanowiłem tworzyć je w taki sposób, by każda z książek mogła istnieć oddzielnie, niezależnie. Pierwszą, której dałem tytuł „Narodziny cywilizacji”, właśnie ukończyłem. Mają ją Państwo w ręku. Mówi o naszych początkach, dowodzi jedności naszego gatunku i ukazuje jedność naszej cywilizacji już od jej zarania. Nie uważam tej pracy za czysto historyczną, wiele w niej bowiem rozważań natury historiozoficznej, zastanawiam się też często nad przyjmowaną wcześniej aksjologią.

Drogi rozwoju naszego gatunku przebiegały i przebiegają krętymi drogami, ale przecież nasi przodkowie byli wspólni i w kolejnych etapach wzajemne krzyżowanie się naszych genów spowodowało, że dziś właściwie – mimo jednostkowych różnic (koloru włosów, koloru oczu, wysokości, kształtu nosa, współczynnika inteligencji, itd.) – jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. Jesteśmy ludźmi.

Podobnie i z cywilizacją, jest ona wspólna. Dziś często trudno dojść, komu zawdzięczamy kolejny wynalazek, kto był w jakiejś dziedzinie prekursorem. Tym bardziej, że społeczeństwa wprowadzające nowe techniki, czy nawet rozwiązania w kulturze i sztuce, w swym rozwoju miały okresy niesłychanego postępu, ale też i regresu. Kwestia pierwszeństwa dziś nie ma znaczenia. Odkrycia, nowe wynalazki w dziedzinie techniki oraz różne idee stały się naszym wspólnym dorobkiem i każdy może dziś z nich korzystać – czy w sposób właściwy, to już inna sprawa. Ostatnia wojna światowa pokazała, że – niestety – potrafimy i sięgamy nawet po wydawałoby się już odrzucone idee (np. ponownie po ideę niewolnictwa i ludobójstwa), a niektóre wynalazki potrafimy wykorzystać nie tylko dla naszego dobra, ale i w celu zniszczenia (atom, chemia). To już jednak od nas zależy, w jaki sposób korzystamy z naszego wspólnego dorobku. Nan nadzieję, że moja książka – przypominając etapy rozwoju naszego gatunku i naszej cywilizacji – będzie stanowić, choć niewielki, wkład w uświadomienie nam poczucia wspólnoty i ułatwi dokonywanie dobrych wyborów ze wspólnego dorobku idei i osiągnięć techniki oraz kultury.

Wstęp

Pisząc o narodzinach, o początkach, cywilizacji musimy od razu postawić ważne pytanie: od kiedy chcemy śledzić jej rozwój? Czy od początku istnienia hominidów, czy też dopiero od powstania Homo sapiens? A może dopiero od czasu, gdy człowiek przyjął osiadły tryb życia? Dziś przyjmuje się, że o początkach cywilizacji możemy mówić od czasu, gdy człowiek sięgnął po pierwsze narzędzia, w sposób świadomy zaczął wykorzystywać kamień lub kawałki drewna do pozyskiwania pożywienia i gdy wiedzę tę zaczął przekazywać. Umiejętności takie posiadają również niektóre zwierzęta, na przykład małpy, ale i niektóre ptaki, one jednak nie potrafią tych narzędzi doskonalić.

Przyjmując powyższe założenie początki cywilizacji datujemy na czas około 3.000.000 lat temu. To czas wyodrębnienia się pierwszych praludzi, to z nich po ponad dwóch milionach lat wyewoluowały kolejne gatunki, wreszcie Homo sapiens. Kwestie odrębności gatunkowej, jak wykażę mojej pracy są wciąż dyskusyjne, drogi rozwoju wciąż nie są dostatecznie rozpoznane, na bazie dzisiejszej wiedzy musimy jednak przyjąć, że nasi praprzodkowie wyodrębnili się spośród innych ssaków aż tak dawno. To wraz z nimi i już w tym czasie zaczął się rozwój cywilizacji.

Miliony lat ewolucji hominidów to czas nieustannej walki o przetrwanie, zachowanie gatunku. W tym czasie różne hominidy, a wreszcie Homo sapiens, bo taką nazwą określono współczesnego człowieka, musiał walczyć ze zmieniającą się przyrodą (klimatem, kolejnymi fazami chorób zakaźnych, klęskami żywiołowymi i niektórymi gatunkami fauny), z czasem też zaczął walczyć między sobą.

W pracy mojej przyjmuję porządek chronologiczny. Obejmuje ona lata od ok. 3.000.000 lat temu do końca czwartego tysiąclecia p.n.e. Do tego czasu człowiek właściwie nie znał jeszcze pisma, w każdym razie jego znajomość była jeszcze na tyle niewielka, że przekazy piśmienne o rzeczywistości omawianego okresu wnoszą do jej poznania bardzo niewiele. Z powodu braku źródeł pisanych, czas ten określa się mianem pradziejów, lub prehistorii. To dość dyskusyjne kryterium, w mojej pracy kryterium tym nie są źródła informacji, lecz forma organizacyjna społeczeństw. W pierwszym rozdziale, obejmującym okres do ok. 10.000 lat temu, prezentuję stan dzisiejszej wiedzy na temat wyodrębnienia się hominidów ich dalszego rozwoju, migracji i zmian wewnątrzgatunkowych. Ukazuję też powolny rozwój cywilizacji w tym czasie. Rozdział drugi, obejmujący okres znacznie krótszy, bo tylko sześć tysięcy lat, to czas początków życia osiadłego. Oczywiście tylko niektórych ludzi, nielicznych społeczeństw. To w tym czasie jednak nastąpi przyśpieszenie rozwoju cywilizacji. Pod koniec IV tysiąclecia doszło do jej kryzysu. Czy jego przyczyną był wspomniany pod koniec tej książki kataklizm? Nie możemy tego wykluczyć. Ludzkość stosunkowo szybko potrafiła się po nim podnieść, to jednak już wykracza poza ramy tej książki.

Do wyodrębnienia się hominidów doszło w Afryce, z której wyruszały kolejne fale migracji. Z tego też powodu Afryka jest tym kontynentem, od którego zaczynam moje rozważania, opisując losy hominidów, a później Homo sapiens, na innych kontynentach zgodnie z czasem, gdy się na nich pojawili. Ważnym miejscem w rozwoju człowieka okazał się Bliski Wschód i Europa. To na jej obszarze doszło do wyodrębnienia się wielu podgatunków (lub mówiąc inaczej ewolucji). Być może wynikało to ze swego rodzaju ciągłości zaludnienia tego kontynentu oraz z dotykających go zmian klimatycznych, które stosunkowo często doprowadzały do tego, że populacja musiała odbudowywać się od stosunkowo nielicznych odrębnych grup (tzw. wąskie gardło genetyczne). Poniżej np. wspominam o kataklizmie ok. 790.000 lat temu, który przypuszczalnie wpłynął na wyginięcie populacji w Indochinach a może i na całym Dalekim Wschodzie. Zmiany poziomu mórz i oceanów odcinały też znaczne populacje ludzi np. w Australii czy Nowej Zelandii, w wyniku czego ewolucja gatunkowa przebiegała na tym obszarze drogą odmienną. To również na obszarze Europy, a później Bliskiego Wschodu doszło do przyśpieszenia rozwoju cywilizacji. Przypuszczalnie przyczyną były zmiany klimatyczne i idące za nimi zmiany środowiska przyrodniczego. Jak wykazuję, pisząc np. o społeczeństwach zamieszkujących tereny obecnej Polski ok. 6000 lat p.n.e. ludzie bardzo niechętnie zmieniali przyjęte formy bytowania. Zmiany kulturowe, najczęściej gwałtowne, choć długo jeszcze nieznaczne, łączyły się zazwyczaj ze zmianami w środowisku przyrodniczym. Rozwój cywilizacji, o czym piszę w drugim rozdziale, znacznie przyśpieszył wraz ze wzrostem populacji. Od tego czasu czynniki kulturowe w życiu społeczeństw miały na ich rozwój wpływ coraz większy. Człowiek już nie tylko dostosowywał się do przyrody, ale zaczął ją dla swych celów zmieniać (np. rozwój irygacji).

Pradzieje człowieka badane są od prawie dwóch stuleci. Od tego czasu pojawiało się wiele teorii i hipotez na temat rozwoju naszego gatunku, ale i Ziemi. Wiele z nich w wyniku kolejnych badań i odkryć musieliśmy odrzucić. Zbyt wiele było w nich uproszczeń oraz prób interpretacji odległych przemian, tak jakby w tak długim czasie nie zmieniał się nie tylko świat wartości, ale przede wszystkim nie zmieniało się nasze otoczenie. Ilość powiązań między różnymi wydarzeniami jest tak ogromna, że wprost nie sposób wyłowić z nich najważniejsze. Ziemia, przyroda, my ludzie stanowimy jeden wielki organizm. Wzajemnie powiązany… moja praca jest próbą ukazania tych powiązań.

Wspominam tu o tym, gdyż właśnie wydałem książkę pt. „Kataklizmy, które zmieniały obraz Ziemi” i już po wysłaniu jej do druku znalazłem w Internecie informację o bardzo ważnym kataklizmie, który miał miejsce ok. 790.000 lat temu i który w sposób znaczący wpłynął na rozwój człowieka, powodując wyginięcie ludzi w Indochinach i zmiany klimatyczne na całym globie. Musiały one znacząco wpłynąć na ewolucję człowieka, jego zachowania, rozwój cywilizacji. W kolejnych wydaniach wspomnianej książki i na szczęście w wydaniu e-bookowym informację tę już uwzględnię. Powyższa informacja wnosi do książki o kataklizmach kilka nowych przemyśleń, na szczęście nie zmusza do odrzucania przyjętych w niej teorii i hipotez. Odnośnie jednak do rozwoju hominidów od czasu ich wyodrębnienia do czwartego tysiąclecia p.n.e. pojawiło się tak wiele odkryć (nawet odrębne nauki, jak np. genetyka), że praktycznie biorąc wszelkie prace powstałe do początków XXI wieku mają już tylko wartość historyczną. Mówią nam o ówczesnej wiedzy na ten temat, odnośnie jednak do samego tematu zmuszeni jesteśmy prawie wszystko weryfikować, ujmować niejako od początku. Dlatego też nie uważam za stosowne prezentować tu dotychczasowego stanu badań odnoszących się do tzw. pradziejów. Polemika z autorami, którzy tworząc swoje teorie mieli znacznie mniejszy dostęp do informacji (artefaktów) tylko zaciemniłaby narrację.

W mojej pracy podważam wiele wcześniejszych teorii. Opowiadam się za jednością naszego gatunku. Dziś, dzięki odkryciom genetyki, ale też kolejnym badaniom archeologicznym wiemy np., że tzw. człowiek neandertalski był nam znacznie bliższy niż sądzono wcześniej. Pomijam już teorie odmawiające mu nawet organy mowy (krtań), wele innych „pomysłów”, dziś wiemy, że rozwijana przez niego kultura była na poziomie znacznie wyższym niż sądzono wcześniej. Znaczna część jego populacji wyginęła w wyniku straszliwych kataklizmów, które dotknęły nasz kontynent, ale część złączyła się z innymi ludźmi. Dowodzi tego pula genów „neandertalskich” w naszych genach. Odkryto w nich również geny innych „praludzi” – denisowian. Ukazuję, że rozwój kultury nie przebiegał linearnie. Ważnym pojęciem, które wprowadzam do moich rozważań, jest pojęcie regresu. W omawianym okresie jego przyczynami były rozmaite kataklizmy przyrodnicze. Choć już i w tym czasie, możemy dostrzec, że przyczyniali się do niego i ludzie. Wprawdzie w wyniku zmian klimatycznych, ale jednak to oni nie potrafili znaleźć innego rozwiązania niż walka. Ta, głównym czynnikiem regresu stanie się jednak już w następnych tysiącleciach.

Odrzucam pogląd o rewolucji neolitycznej, ukazuję, że do gospodarki rolnej społeczeństwa przechodziły stopniowo, przez tysiąclecia. Okazuje się również, że przejście do osiadłego trybu życia wiązało się nie z „odkryciem” rolnictwa, lecz ze zmianami środowiskowymi, w wyniku których na pewnych obszarach ludzie uzyskali niespotykany wcześniej dostęp do żywności. Tak było na obszarze obejmującym Bliski Wschód i północno wschodnią Afrykę, gdzie w wyniku zmian klimatycznych, opadów znacznie wzrosła ilość zwierząt łownych, tak było też na niektórych obszarach nadmorskich, gdzie niektóre społeczeństwa uzyskały w wyniku układu prądów morskich niespotykany wcześniej dostęp do owoców morza. Dopiero z czasem gospodarka rolna, będąca wcześniej tylko uzupełnieniem diety, zaczęła odgrywać u niektórych ludów rolę dominującą. Aż do końca omawianego w mojej pracy okresu ważniejszy jednak był wciąż dostęp do zwierzyny z tym, że coraz ważniejszą rolę odgrywała tu już hodowla i pasterstwo.

Rozdział I

Od powstania człowieka do ok. 12.000/10.000 lat p.n.e.

Rozdział ten obejmuje okres najdłuższy, miliony lat, czasy, gdy o rozwoju człowieka decydowały głównie czynniki przyrodnicze i gdy życie nasze bliskie było regułom świata zwierząt; oraz kilkaset, kilkadziesiąt tysięcy lat, gdy w tworzeniu człowieczeństwa ważną rolę zaczął odgrywać – coraz ważniejszy – czynnik kulturowy. Miliony, a później kilkadziesiąt tysięcy lat! Granice między poszczególnymi epokami, cezury, najczęściej tylko przybliżone, podawane są dla tych czasów najczęściej w tysiącach lat. Okres bardzo długi, a mimo to rozdział mu poświęcony jest jednym z krótszych. Cóż, wynika to z tego, że ludzi było jeszcze wówczas stosunkowo niewielu, społeczeństwa dopiero zaczynały się różnicować, ale też i z tego powodu, że do okresu tego posiadamy niezwykle mało źródeł.

Epoka, która jest tematem tego rozdziału nosi nazwę epoki kamienia (paleolitu[1]) i obejmuje również kolejny okres – mezolit (jego początki). Pojęcia te, zwłaszcza drugie z nich, są dziś przez wielu historyków podważane. Wprowadzone na wczesnym etapie badawczym podziały budzą dziś wiele wątpliwości i niejasności. Coraz większe wątpliwości budzą też przyjmowane dotąd podziały gatunkowe hominidów i ich linia ewolucyjna (najnowsze badania wskazują ponadto, że przez długi czas paleolitu często współistniało kilka gatunków (m.in. Homo erectus, człowiekneandertalski i Homo sapiens)[2]. Badania archeologiczne w Kenii, Tanzanii i Południowej Afryce wykazały, że istoty praludzkie Homo habilis egzystowały paralelnie z australopitekami w okresie od 3.000.000 do 1.600.000 lat temu. Najbardziej na północny zachód wysunięte znalezisko australopiteckie (lub Homo habilis, nie mamy bowiem pewności, czy – a jeśli tak, to w jakiej skali – australopiteki korzystały z narzędzi) leży na wschód od jeziora Czad w miejscowości Koro-Toro. Jest on późniejsze od znalezisk w Etiopii i Tanzanii. Drugie skupisko australopiteków to Transwal w południowej Afryce[3].

Jak wykazują najnowsze badania, równie nierównomiernie przebiegały zmiany gospodarcze i kulturowe, zaś w wyodrębnionym przez niektórych badaczy wczesnym mezolicie, a nawet neolicie, na wielu obszarach istniały jeszcze ludy, które możemy określić mianem paleolitycznych (w każdym razie pozostawały na tym etapie gospodarki). Dlatego też nazwami paleolit, mezolit czyneolit posługuję się stosunkowo nieczęsto, staram się je wręcz odrzucać. W to miejsce posługuję się konkretnymi okresami (określonymi datami) oraz nazwami konkretnych kultur. Zabieg taki jest tym bardziej konieczny, gdyż w dziejach naszego gatunku były okresy postępu, ale i regresu.

W preplejstocenie klimat na półkuli północnej był stosunkowo ciepły, z epizodami ochłodzeń. Do znacznej zmiany klimatu, szczególnie na półkuli północnej doszło ok. 2,6 mln lat temu[4]. W początkach paleolitu doszło do gwałtownego ochłodzenia, dlatego też określono go mianem epoki lodowcowej (plejstocenu). Później zauważono, że w jego czasie dochodziło do dość częstych zmian klimatycznych, ociepleń, a następnie znów ochłodzeń klimatu[5]. Do końca pierwszej dekady XXI wieku uważano, że do gwałtownego ochłodzenia klimatu w początkach plejstocenu doszło w wyniku występującego w tym czasie znacznego wulkanizmu, na dowody istnienia, którego trafiono badając dno Północnego Pacyfiku. Odkryto tam grube pokłady pyłu wulkanicznego datowanego na 6 mln, 4,5 mln i właśnie 2,6 mln lat temu. Ostatnio coraz powszechniejsza staje się teoria, że kolejnym czynnikiem, który mógł wpłynąć znacząco na zmianę klimatu w tym czasie, był również upadek planetoidy. Na ślady takiego kataklizmu trafiono w 1981 roku. Wydarzenie to zostało rozpoznane, jako anomalia irydowa w rdzeniach osadowych wydobytych w 1965 r. przez okręt badawczy marynarki USA USNS Eltanin (stąd nazwa). Upadek meteorytu nastąpił w południowo-wschodnim rejonie Oceanu Spokojnego.

Datowanie palomagnetyczne i biostratygraficzne rdzeni osadowych pozwoliło określić, że upadek ten miał miejsce 2,511 ± 0,07 miliona lat temu[6]. Okolice bieguna północnego przykryła czapa lodowcowa, powodując dramatyczne zmiany w zbiorowiskach roślinnych kuli ziemskiej. W wyższych szerokościach geograficznych, między innymi i na ziemiach obecnej Polski, rozprzestrzeniła się roślinność stepowa i tundrowa, wskazująca, że średnie temperatury lata w tym czasie nie przekraczały 10°C.

Kolejne wielkie erupcje wulkaniczne miały miejsce około 2,2 lub 2,1 mln lat temu. Doszło wówczas do erupcji superwulkanu Yellowstone i Galán. Siła obu tych erupcji szacowana jest na 8 VEI. W ich wyniku nastąpiło po raz kolejny szybkie ochłodzenie klimatu, które zapoczątkowało glacjał na półkuli północnej. Między wspomnianymi kataklizmami minęło około 400 tysięcy lat. To okres bardzo długi. Przypuszczalnie w tym czasie znacznie zniwelowane zostały skutki pierwszego wulkanizmu. Doszło do ponownego ocieplenia, a erupcje Yellowstone i Galán spowodowały kolejne ochłodzenie. Takich nawrotów we wczesnym plejstocenie (do 900 tys. lat temu) było więcej, W ciągu niespełna jednego miliona lat lądolód kilkakrotnie pokrywał półkulę północną do 50° szerokości geograficznej, a następnie wycofywał się do okolic podbiegunowych.

Efektem zlodowaceń było obniżanie się światowego poziomu mórz i oceanów, związane ze związaniem dużych ilości wody przez lądolody i lodowce. Wynurzył się rejonu dzisiejszych wysp indonezyjskich, i doszło do połączenia ich mostem lądowym z Azją. Lądowym połączeniem pomiędzy Azją i Ameryką Północną była Beringia. Wielka Brytania została połączona lądem z kontynentalną Europą, Początkowo okresy z panowaniem odpornej na chłody roślinności stepowej i tundrowej występowały naprzemiennie z okresami ciepłymi, w których rozwijały się szerokolistne lasy z wieloma drzewami ciepłolubnymi: Eucommia, Castanea, Carya, Pterocarya. Jednak w efekcie coraz silniejszych ochłodzeń część drzew, między innymi Eucommia, Carya, Tsuga i Sciadopitys całkowicie znikła z obszaru Europy. Wraz z zajęciem ogromnych przestrzeni przez stepotundrę ok. 1 mln lat temu pojawiła się w Europie i Azji plejstoceńska megafauna – mamuty, nosorożce włochate, niedźwiedzie jaskiniowe, piżmowoły i jelenie olbrzymie, a w Ameryce Północnej mastodonty i tygrysy szablastozębne[7].

Pojawienie się gatunku Homo badacze wiążą z początkami ostatniej epoki lodowcowej, przyjmuje się, że do pojawienia się hominidów doszło w Czwartorzędzie. Nie potrafimy jednak dziś nawet szacunkowo określić czy, i jeśli tak to, jak wiele hominidów zamieszkiwało Ziemię w przededniu plejstocenu, nie potrafimy też z pełnym prawdopodobieństwem stwierdzić, czy do wyodrębnienia naszego gatunku (z Australopiteków) doszło przed, czy też już po nastąpieniu tego zlodowacenia. Na ich rozwój (ewolucję) niewątpliwy wpływ miały wspomniane powyżej wydarzenia, a zwłaszcza zmiany klimatyczne.

Pochodzenie człowieka

Obecnie nie istnieje jedna teoria w pełni opisująca ewolucję człowieka, wśród istniejących zaś spotykamy wiele hipotez i przypuszczeń; w niewielkim stopniu niejasności wyjaśniają najnowsze odkrycia. Dysponujemy wciąż nielicznymi śladami archeologicznymi dotyczącymi tego okresu, pokrewieństwo i ewolucja ludzi badane są m.in. za pomocą antycznego DNA, wyekstrahowanego z kości wczesnych hominidów porównywanego też z DNA współcześnie żyjących ludzi i wreszcie, możemy odwoływać się do życia społeczności zwierzęcych i życia współczesnych ludów zbieracko-łowieckich[8]. To wciąż zbyt mało źródeł i informacji, by zyskać pełną wiedzę o tak odległej przeszłości[9].

W dziejach hominidów można wyróżnić pewne wyraźne etapy, cezury, należy jednak pamiętać o tym, że są one bardzo umowne, oraz o tym, że pojawienie się nowych gatunków nie wiązało się z jednoczesnym końcem istnienia poprzednich. Początki sięgają czasów około 6.000.000 lat wstecz, gdy spośród naczelnych wyodrębnił się wspólny przodek szympansa i człowieka (najwcześniej od wspólnego pnia naczelnych oddzieliła się linia wiodąca do orangutanów, potem do goryli). Według najnowszych badań genetycznych drogi hominidów i szympansów rozeszły się około 4.000.000 lat temu.

Mniej więcej na ten czas datowane jest ostatnie odkrycie (z 2019 roku) szczątków wymarłego ssaka naczelnego z rodziny człowiekowatych – Ardipithecus ramidus (syn. Australopithecus ramidus; Ardipithecus ramidus ramidus). Pozostałości szczątków pochodzą z okolic wioski Aramis w Etiopii i liczą około 4,4 mln lat; znalezisko zostało przez jej odkrywców (Tim White, Berhane Asfaw, Giday WoldeGabriel) nazwane Ardi.

Pochodzący z Aramis szkielet młodej samicy nie przypomina budową szkieletu szympansa, goryla, ani innych naczelnych blisko spokrewnionych z człowiekiem. Australopithecus ramidus wykazuje cechy zarówno hominidów nadrzewnych, jak i pewną formę naziemnej dwunożności, bardziej prymitywną niż występująca u Australopithecus. Żył prawdopodobnie głównie w lasach. Był stworzeniem dwunożnym, miał chwytne stopy, stosunkowo niewielką czaszkę – objętość puszki mózgowej wynosiła 300–350 cm3. Wiele cech budowy czaszki występowało także u Sahelanthropus, dowodząc, że czaszki środkowoplioceńskich hominidów znacząco różniły się od tych u australopiteków oraz współczesnych małp. Odnaleziono ponad 145 zębów Ardipithecus ramidus – ich budowa sugeruje, że hominid ten był prawdopodobnie wszystkożercą lub owocożercą. Przypuszczalnie podobnie do szympansów żyła na drzewach, jednak jej przeciwstawny palec wskazuje, że nie poruszała się po nich tak zręcznie jak one. Gdy wędrowała na czterech kończynach nie podpierała się kostkami kończyn górnych, jak szympansy czy goryle, ale całymi dłońmi. W przeciwieństwie do szympansów, mogła jednak, wędrując na dwóch nogach, przenosić ciężary i bardziej sprawnie manipulowała przedmiotami. Samica miała około 120 cm wzrostu i ważyła 50 kg. Nazwa Ardipithecus ramidus wywodzi się z języka afarskiego, gdzie ardi oznacza „gleba”, „grunt”, a ramid – „korzeń”. Badania zębów Ardi sugerują, że samce jej gatunku żyły w większej zgodzie, niż samce współczesnych małp. Brakowało im potężnych kłów, którymi mogłyby się straszyć, niewykluczone więc, że żyły w stadach składających się z par osobników różniej płci. Być może samce były nawet zaangażowane w zbieranie pożywienia dla stada[10].

Właśnie na bliski czasu pochodzenia tych szczątków okres (ok. 4.170.000 – 4.120.000 lat temu) datowane są również zachowane szczątki pierwszych australopiteków – Australepithecus anamensis[11]. Najstarsze skamieniałości tego australopiteka zostały znalezione nieopodal kenijskiego jeziora Turkana. Były to istoty prawdopodobnie wielkości dzisiejszego szympansa. Jadły głównie rośliny. Budowa stawów i kości wskazuje, że Australopithecus anamensis poruszał się, chodząc w pozycji wyprostowanej, choć niewątpliwie również znakomicie wspinał się po drzewach. Z uwagi na podobieństwo, dla badaczy jest jasne, że dał początek innemu gatunkowi australopiteków – Australopithecus afarensis.

Australopithecus afarensis (południowa małpa afrykańska)[12] wyodrębnił się, jako gatunek w okresie pomiędzy 3.035.700–2.970.000 lat temu. Jego szczątki odkryto na terytorium Etiopii i Tanzanii w Afryce Wschodniej (nie mamy jednak pewności, czy wszystkie znalezione skamieniałości należy przypisywać tylko do tego gatunku). Do tej pory na terenie Kenii, Etiopii i Tanzanii znaleziono szczątki ponad 300 osobników w różnym wieku. Najsłynniejszym z nich jest niewątpliwie żyjąca 3.200.000 lat temu Lucy, którą odkopano w 1974 r. nieopodal etiopskiej wioski Hadar. Z kolei na tanzańskim stanowisku Laetoli znaleziono najstarsze znane ślady praludzkich stóp, pozostawione tam 3.700.000 lat temu przez trzech osobników tego gatunku. Osobniki męskie tego gatunku ważyły ok. 41 kg i dorastały do 138 cm, a żeńskie do 30 kg i dorastały do 115 cm. Żył w okresie pomiędzy 3 a 2 mln lat temu. Najważniejszymi osiągnięciami tego gatunku było wynalezienie rudymentarnych narzędzi z kamienia, które pozwalały – za pomocą uderzenia – zaostrzyć krawędź kamienia. Te służące do uderzenia i cięcia narzędzia znacznie ułatwiały zdobywanie i porcjowanie mięsa. Drugim odkryciem było stworzenie organizacji społecznej, która umożliwiała przetrwanie osieroconym przedstawicielom gatunku[13]. Wszystko wskazuje na to, że długotrwały okres niestabilnej pogody spowodował zagładę tych istot. Co ciekawe, w ewolucyjnej skali rozwoju Australopithecus afarensis istniał dość długo, bo do około 900.000 lat temu. Nasza wiedza odnosząca się do tego rodzaju (gatunku?) jest wciąż bardzo szczątkowa, hipotetyczna. W czasie kolejnego miliona lat i z linii wiodącej do hominidów wyodrębniły się kolejne odgałęzienia: Australopithecus robustus i Paranthopus boisei (pierwotnie zaliczany do australopiteków, jako Australopithecus boisei[14]). Znalezione na terytorium Afryki południowej szczątki Australopithecus robustus datowane są na lata około 1.600.000 lat temu.

Naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder (USA) przeprowadzili analizy izotopów strontu zawartych w pochodzących sprzed 2.700.000–1.700.000 mln lat zębach osobników Australopithecus africanus i Paranthropus robustus znalezionych w dwóch słynnych kompleksach jaskiń w Afryce Południowej – Sterkfontein i Swartkans. Zakładano, że analizy wykażą wędrowny tryb życia tych istot. Wyniki badań częściowo potwierdziły tę hipotezę, ale wyniki te odnoszą się to głównie do zębów pochodzących w ocenie paleoantropologów od samic. 50 proc. z ich zębów wykazało, że nie pochodziły z rejonu, w którym je znaleziono. Tymczasem w przypadku samców aż 90 proc. osobników spędziło życie w tym samym rejonie. Wygląda na to, że pradawne kobiety przechodziły do innych rodzin, podczas gdy mężczyźni pozostawali w grupach rodzinnych. Badania te dowiodły ponadto, że wbrew oczekiwaniom naukowców te grupy dawnych praludzi żyły ciągle w jednym miejscu. Wyniki powyższych badań pokrywają się z naszą wiedzą o zwyczajach panujących u współczesnych ludzi, szympansów i bonobo. Jednak u wielu naczelnych wygląda to inaczej; u goryli np. to samce zmieniają grupy. Oczywiście należy być ostrożnym w nadmiernym generalizowaniu wyników tych badań. Jaskinie mogły być na tyle dobrym schronieniem, że praludzie niechętnie się od nich oddalali, gdyż wiedzieli, że lepszego lokum nie znajdą. Poza tym użyte w badaniach 19 zębów to bardzo skromna próbka[15]. Warto też już tu zwrócić uwagę na fakt, że do zasiedlania jaskiń dochodziło najczęściej w okresach ochłodzenia klimatu. Być może to właśnie zmiany klimatyczne mogły wpływać na takie, a nie inne, zachowania się praludzi w tym okresie.

Paranthopus boisei zamieszkiwał Afrykę[16] w okresie pomiędzy 2.300.000 do 1.200.000 lat temu. Miał silne i duże szczęki wyposażone w szerokie zęby służące do rozcierania roślinnego pokarmu. Z powodu szczupłej ilości zachowanych skamielin trudno ocenić jego rozmiary. Żywił się głownie trawami i ciborowatymi. Budowa twarzoczaszki wskazuje na przystosowanie do spożywania dużych ilości pokarmu o niskiej wartości odżywczej.

Do różnicowania wewnątrzgatunkowego przypuszczalnie dochodziło w wyniku zmian klimatu. Kolejne populacje musiały dostosowywać się do zmienionego środowiska. W wyniku katastrof (gwałtownego ochłodzenia) większość populacji mogła ginąć i swe cechy genetyczne przekazywały tylko te osobniki, które zdołały przetrwać i dostosować się do nowych warunków, np. zmieniając dietę. Ta z kolei wpływała na dalsze zmiany genetyczne. Jedną z bardziej prawdopodobnych hipotez tłumaczących podział gatunkowy pierwszych australopiteków jest koncepcja ewolucyjna związana ze zmianą diety przez pierwszych hominidów. Pojawienie się w diecie pierwszych ludzi, w odróżnieniu od innych prymatów, mięsa upolowanych (lub tylko padliny) zwierząt spowodowało zmiany w uzębieniu, żuchwie i jej przyczepach mięśniowych do puszki mózgowej, odgrywających istotną rolę w przyswajaniu pokarmu. Formy masywniejsze (Australopithekus robustus) są w takim ujęciu reprezentantami australopiteków roślinożernych[17]. Wzbogacenie diety o pokarm mięsny miało również duży wpływ na rozwój kultury. W mięsie jest więcej białka niż w roślinach, dlatego też odżywianie się nim zmniejsza o dwie trzecie objętość pokarmu oraz skraca wydatnie czas potrzebny na żywienie. Dzięki temu ludzie uzyskali więcej wolnego czasu, który mogli poświęcić na zdobywanie pożywienia w sposób pośredni, z takich źródeł jak duże zwierzęta. Nowa strategia zdobywania pożywienia prowadziła również do wzrostu więzi społecznych i współpracy z innymi ludźmi[18].

Początki drugiego etapu ewolucji człowiekowatych miały miejsce około 3.000.000 lat temu, gdy z drugiego odgałęzienia australopiteków wyodrębniły się gatunki już praludzkie, w nazwie, których używamy już członu „Homo”[19].

Najstarszy ślad przedstawiciela rodzaju Homo, do którego należy także człowiek rozumny, to LD 350-1 (tak naukowcy nazwali skamieniały kawałek szczęki wykopany w rejonie Afar w Etiopii) liczy sobie około 2.800.000 lat[20] i jest o 400.000 lat starszy od poprzednich takich znalezisk. Kawałek żuchwy znaleziono w 2013 roku, ale oszacowanie wieku skamieniałych kości trwało kilka lat. Posłużono się w nim analizą warstw skalnych, w których je znaleziono. Były to osady skały wulkanicznej, bogatej w różne pierwiastki. Wartość znaleziska jest tym bardziej znacząca, że w LD 350-1 można zaobserwować charakterystyczne zmiany żuchwy świadczące o ewolucji gatunku. Szczęka odkrytej w nieodległej osadzie Hadar starszej o około 200.000 lat istoty AL 288-1, czyli przedstawiciela Australopithecus afarensis nazwanego przez naukowców Lucy takich cech nie posiada. Przez naukę Lucy nie jest traktowana, jako przedstawiciel Homo (rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych) tylko właśnie Australopithecus. Najnowsze odkrycie bez wątpienia należy do tego samego rodzaju, co Homo erectus[21].

Kolejny gatunek hominidów, Homo rudolfensis, żył prawdopodobnie w okresie pomiędzy 2.090.000–2.030.000 lat temu i 1.870.000–1.780.000 lat temu. Do niedawna nie było nawet pewne, czy gatunek ten rzeczywiście istniał, znano, bowiem tylko jedną jego skamieniałość. W 2012 r. słynna amerykańska paleontolożka Meave Leakey ogłosiła znalezienie fragmentów szczątków trzech innych osobników. Homo rudolfensis zamieszkiwał okolice kenijskiego jeziora Turkana i 2.000.000 lat temu był jednym z trzech istniejących wówczas gatunków człowieka. Oprócz niego w Afryce można było wówczas spotkać jeszcze Homo habilis i Homo erectus. Jeden z analizujących jego szczątki uczonych stwierdził, że była to istota z niewiarygodnie płaską twarzą. Mózg Homo rudolfensis miał objętość ok. 775 cm3, czyli był o połowę mniejszy od naszego[22].

Homo habilis – człowiek zręczny żył w okresie pomiędzy 2.090.000–1.980.000 lat temu[23], miał mózg, osiągający maksymalnie objętość około 650 cm3. Badania mikrouszkodzeń na zębach dowodzą, że oprócz roślin i twardych orzechów jadł również mięso. Podstawą do nadania przedstawicielom tego gatunku takiej nazwy była zaawansowana technologia obróbki krzemienia, w rezultacie, której powstawały narzędzia powtarzalne, takie same, a nie przypadkowe, amorficzne, jak w poprzednich milionach lat. Badania archeologiczne w Kenii, Tanzanii i Południowej Afryce wykazały, że istoty praludzkie Homo habilis egzystowały paralelnie z australopitekami w okresie od 3.000.000 do 1.600.000 lat temu[24].

Najbardziej na północny zachód wysunięte znalezisko australopiteckie (lub Homo habilis) leży na wschód od jeziora Czad w miejscowości Koro-Toro. Jest on późniejsze od znalezisk w Etiopii i Tanzanii. Drugie skupisko australopiteków to Transwal w południowej Afryce[25]. Homo habilis różnił się od australopiteków bardziej intensywnym korzystaniem z pokarmu mięsnego. Zdobywał go w znacznej części, jako padlinożerca[26], wykorzystując mięso padłych dużych ssaków, najczęściej ofiar drapieżników, ewentualnie polując na małe zwierzęta. Homo habilis miał mózg znacznie większy od Australopiteka[27]. Żył gromadnie, zamieszkując obozowiska, które już 2.200.000 lat temu charakteryzowała organizacja przestrzenna, a nawet konstruowanie ogrodzeń przeciwko drapieżnikom lub wiatrochronów z kamieni lub gałęzi[28].

Pierwsze hominidy zamieszkiwały tereny cieków wodnych i nad jeziorami, co zapewniało im lepszą ochronę przed zwierzętami oraz dostęp do wody pitnej. Wówczas łatwiej mogły natrafić na padłe okazy zwierząt np. słoni lub hipopotamów, które najczęściej padały w pobliżu cieków wodnych. W dalszym rozwoju kompleksu oldowajskiego coraz wyraźniej zarysowuje się specjalizacja obozowisk zajmowanych przez praczłowieka. Badania do kompleksu II w Olduvai doprowadziły do odkrycia około 15 stanowisk (obozowisk), na których poświadczona jest specjalizacja prac w działalności praludzi. Pod względem funkcjonalności można je podzielić na 5 kategorii: stanowiska podstawowe, miejsca ćwiartowania zwierząt, stanowiska, na których dokonywano obróbki surowców kamiennych, na których znajdowały się luźne okazy przedmiotów kamiennych, miejsca, na których poświadczone są szczątki kostne australopiteków.

Kiedyś sądzono, że Homo habilis był bezpośrednim przodkiemHomo erectus, od którego z kolei wywodzi się Homo sapiens. Jednak parę lat temu okazało się, że obydwa gatunki zamieszkiwały Afrykę w podobnym okresie i jest bardzo prawdopodobne, że Homo habilis był nawet młodszy od Homo erectusa. W miarę precyzyjne daty wyodrębnienia i istnienia tego gatunku wciąż są w sferze hipotez[29].

Ponieważ najwcześniejsze pozostałości Homo erectus znajdują się zarówno w Afryce, jak i Azji Wschodniej (w Chinach już od 2,1 mln lat ), debatuje się też nad tym, gdzie ewoluował Homo erectus. Badanie z 2011 roku sugerowało, że to Homo habilis dotarł do Azji Zachodniej, gdzie z gatunku tego rozwinął się wczesny Homo erectus i że wczesny Homo erectus rozproszył się następnie z Azji Zachodniej do Azji Wschodniej (Peking Man), Azji Południowo-Wschodniej (Java Man), z powrotem do Afryki (Homo ergaster) i Europy (Tautavel Man), ostatecznie ewoluując do współczesnych ludzi w Afryce. Inni badacze sugerują, że Homo erectus/Homo ergaster rozwinął się w Afryce, gdzie ostatecznie przekształcił się w współczesnych ludzi.

Debatuje się też nad tym, czy afrykański Homo ergaster jest osobnym gatunkiem (i że Homo erectus ewoluował w Azji, a następnie migrował do Afryki), czy też jest formą afrykańską (sensu lato) Homo erectus (sensu stricto). W tym ostatnim przypadku sugeruje się również, że Homo ergaster reprezentuje bezpośredniego przodka Homo erectus. Sugerowano również, że to Homo ergaster zamiastHomo erectus, lub jakaś hybryda między nimi, był bezpośrednim przodkiem innych archaicznych ludzi oraz ludzi współczesnych. Homo erectus jest najdłużej żyjącym gatunkiem Homo, który przetrwał ponad milion lat. Natomiast Homo sapiens pojawił się około ćwierć miliona lat temu. W szerszym znaczeniu Homo erectus został w większości zastąpiony przez Homo heidelbergensis około 300 tys. lat temu, przy możliwym późnym przeżyciu Homo erectus soloensis w Javie szacowanym na 546–143 tys. lat temu. Jedną z cech odróżniających przedstawicieli Homo erectus od Homo sapiens jest różnica wielkości zębów. Homo erectus ma duże zęby, podczas gdy Homo sapiens ma zęby mniejsze. Jedna z teorii tłumaczy ten fakt wymaganiami dotyczącymi diety, surowego mięsa przez przedstawicieli Homo erectus, gotowanego lub pieczonego przez Homo sapiens[30].

Homo erectus był już bardzo podobny do człowieka współczesnego. Przybrał postawę wyprostowaną, o czym świadczą wydłużone kości udowe. W wieku dojrzałym osiągał wzrost 145–180 cm, a jego mocniejsza od naszej czaszka mieściła mózg o objętości 650–1250 cm3, co wcale tak bardzo nie różni się od pojemności naszych współczesnych czaszek (1100–1800 cm3). Niedawno dowiedziono, że jego stopy były zbudowane identycznie jak ludzkie. Tylko tułów był nieco bardziej pękaty i potężniejszy od naszego[31]. Gatunek ten miał też lepiej – od wcześniejszych hominidów – dostosowaną do wytwarzania narzędzi rękę i przypuszczalnie doskonalsze ośrodki mózgowe nią kierujące[32].

W wyniku czteroletnich badań w północnej Kenii (w latach 2004–2008) kolejny zespół naukowców przebadał tysiące skamieniałych narzędzi i kości z okresu około 1.950.000 lat temu. Zachowane artefakty pozwoliły zespołowi skrupulatnie i dokładnie zrekonstruować środowisko ówczesnych hominidów. Liczne skamieniałe szczątki roślin i wymarłych gatunków dowodzą, że pierwsi ludzie żyli w mokrym – i może nawet bagnistym – środowisku. Dziś w regionie tym panuje klimat suchy. Przy użyciu różnych technik, zespół był w stanie stwierdzić, że hominidy zabiły, co najmniej 10 osobników – w tym żółwie, ryby, krokodyle i antylopy – spożywając je surowe na miejscu, jako posiłki. Znalezione ślady na kościach wskazują, że hominidy używając prostych, ostrych narzędzi kamiennych zarzynały swoje ofiary. Tak szeroka dieta umożliwiła rozwój mózgu człowieka. Coraz większy mózg wymagał wielu składników odżywczych i kalorii[33].

Myślę, że warto tu zwrócić uwagę na zależność między zmianą klimatyczną a kolejnymi etapami ewolucji. Gwałtowna zmiana środowiska doprowadziła zapewne do znacznego spadku populacji australopiteków i wówczas z węższej grupy, która dostosowała się do nowych warunków między innymi poszerzając dietę, wyodrębnił się nowy gatunek.

Według teorii Richarda Leakeya z lat sześćdziesiątych XX wieku Homo erectus tworzył społeczność, którą cechowały związki monogamiczne i zbieracko-łowiecki tryb życia. Jedyne, co miało różnić gatunek Homo erectus od Homo sapiens, to zdaniem tego paleontologa mniejszy mózg[34]. Homo erectus używał kamiennych i kościanych narzędzi. Umiejętność tę odziedziczył po przodku Homo habilis, ale wytwarzane narzędzia kamienne nosiły już ślady znaczniejszej obróbki.

Przyjmując znaczące zmiany jakościowe w dziedzinie technologii obróbki kamienia, jako główne kryterium wydzielenia danej kultury, archeolodzy wyodrębnili i wprowadzili do nauki związane z gatunkiem Homo erectus pojęcia kultury olduwajskiej i kultury aszelskiej. Pierwszym świadectwem rozwoju tych kultur było wytwarzanie narzędzi rdzeniowych na otoczakach. Rodzaj surowca, z jakiego wykonywano pierwsze narzędzia stanowiło kryterium wydzielenia, zaś stopień zaawansowania technologicznego w obróbce tego surowca wyznacza 3 stadia rozwojowe niniejszych kultur na terenie Afryki.

Pierwsze stadium rozwojowe kultur otoczakowych na terenie Afryki przypada na okres 2.600.000/2.400.000–2.000.000/1.900.000 lat temu. Drugie stadium rozwojowe określane mianem oldowajenu (nazwa tego stadium pochodzi od stanowiska Olduvai, które w zasadzie składa się z kompleksów stanowisk oznaczanych, jako I, II) i to właśnie wyniki badań z kompleksu I wyznaczają okres trwania tego stadium w przedziale 2.000.000–1.700.000 lat temu.

Nazwa kultury olduwajskiej pochodzi od Wąwozu Olduvai w północno-zachodniej Tanzanii, przy granicy Parku Narodowego Serengeti, w prowincji Arusza. Nazywana jest też kulturą preszelskoaszelską i uważana jest za najstarszą kulturę paleolitu. Zespoły oldowajskie znane są głównie z obszarów środkowo-wschodniej Afryki. Stanowisko kultury olduwajskiej, odkryto np. w okolicach Chaszm al-Kirba we wschodnim Sudanie. Większość stanowisk znajduje się w granicach Wielkich Rowów Afrykańskich m.in. basen jeziora Baringo (dzisiejsze terytorium Kenii). Nieliczne znaleziska zaliczane do zespołów oldowajskich wykraczają poza granice Wielkich Rowów Afrykańskich sięgają z jednej strony wschodnich krańców Afryki – stanowisko Sterkfontein, z drugiej zaś do Maghrebu głównie tereny dzisiejszej wschodniej Algierii – Ain Hanech koło Satif oraz atlantyckiego wybrzeża Maroka – Suk al-Arba al-Gharb. Prymitywne narzędzia produkowane z otoczaków wykonywane były na jeden z trzech sposobów: przez odbicie odłupków tylko z jednej strony, w wyniku, czego krawędź tnąca powstawała na przecięciu pierwotnej, naturalnej powierzchni kamienia; naprzemianległe odbijanie odłupków, przez co tworzyły się dwie powierzchnie odbić, a na ich zrębie bardzo ostra krawędź tnąca; łuszczenie otoczaka opartego na twardej podkładce przez obijanie drugim kamieniem. W wyniku takiego obijania powstawał nacinak o dwóch przeciwległych krawędziach tnących. Ten typ narzędzi nazwano łuszczniami. Na stanowisku Omo 71 znajdującego się w delcie rzeki Omo poświadczone jest występowanie kości m. in. słonia i hipopotama, wokół których znajdują się narzędzia otoczakowe. W związku z tym stanowisko Omo 71 interpretowane jest przez badaczy, jako krótkotrwałe obozowisko na brzegu jeziora, gdzie dokonywano wstępnej obróbki znalezionych w sąsiedztwie szczątków zwierząt, upolowanych przez drapieżników bądź padłych okazów. Podobnie funkcje spełniało stanowisko DK3, które znajduje się obrębie kompleksu i w Olduvai. Na stanowisku DK3 odkryto kamienny krąg o średnicy 5 m, w który mogły być wetknięte gałęzie. Owa konstrukcja mogła stanowić swojego rodzaju ochronę przed wiatrem i zabezpieczenia przed zwierzętami. Podobne konstrukcje chroniące przed wiatrem odnaleźć można także na terenie Europy np. stanowisko Soleihac.

W Kokiselei niedaleko jeziora Turkana w Kenii archeolodzy odkryli pięściaki liczące około 1,76 mln lat[35]. Odkrycie to oznacza, że dawni ludzie zaczęli wytwarzać bardziej skomplikowane kamienne narzędzia o około 300 tys. lat wcześniej, niż na to wskazywały dotychczasowe odkrycia. Z dotychczasowych badań wynikało, że pierwszy raz nowe narzędzia pojawiły się w Afryce około 1,5 mln lat temu. Stamtąd trafiły do Europy i Azji i służyły ludziom przez ponad milion lat.

Badacze od bardzo dawna wiążą powstanie kultury aszelskiej z Homo erectus, podczas gdy olduwajską przypisują prymitywniejszemu Homo habilis. W Kokiselei badacze znaleźli wśród narzędzi aszelskich również olduwajskie. Może to wskazywać, że oba gatunki ludzi żyły tam równocześnie. Może też jednak równie dobrze oznaczać, że jeden gatunek ludzi, np. Homo erectus, używał obu rodzajów narzędzi jednocześnie w zależności od potrzeb. Wszak w wielu wypadkach proste narzędzie, które my zwiemy olduwajskim, mogło w zupełności wystarczać do wykonania jakiejś czynności, a jego wytworzenie było dużo łatwiejsze niż pięściaka. Zdaniem badaczy współwystępowanie obu rodzajów narzędzi jasno ukazuje, że obie te technologie nie wykluczały się. Ciekawe jest również to, że w czasie, gdy mieszkańcy okolic jeziora Turkana wytwarzali pięściaki, to Homo erectus żyjący na słynnym stanowisku Dmanisi w dzisiejszej Gruzji używali wciąż narzędzi olduwajskich. Możliwych wyjaśnień jest tu bardzo dużo. Pierwsi ludzie mogli np. wyjść z Afryki jeszcze zanim pojawiły się pięściaki. Mogli też wyjść już po ich wynalezieniu, ale albo należeli do grup, do których ta nowinka jeszcze nie dotarła, albo po drodze zapomnieli, jak się je wytwarza[36].

Nazwa kultura aszelska[37] powstała w czasie, gdy kryterium zaliczania jakiegoś nowo odkrytego zespołu do określonej kultury polegało na występowaniu w tym zespole form lub formy przewodniej dla stanowiska eponimicznego. Taką formą przewodnią dla kultury aszelskiej był pięściak aszelski (migdałowate, lancetowate, sercowate, limand, później także mikockie). Około 1950 roku przyjęto istnienie kilku (najmniej 3) zespołów odznaczających się podobieństwem klas narzędzi, technik, form bytowania, pozostałości kultu i ewentualnie elementów zdobnictwa. Konsekwencją przyjęcia tej metody był podział tzw. kultury aszelskiej na kilka grup. Dotychczas nie przeprowadzono jednak, szczegółowego podziału według powyższych kryteriów[38].

W czystej postaci kultura aszelska trwała od interglacjału eemskiego. Horyzont wyrobów kulturowych utożsamiany z kulturą aszelską obejmuje swym zasięgiem tereny środkowo-wschodniej Afryki. Świadczą o tym artefakty ze stanowisk Koobi Fora (Kenia), Olduvai (Tanzania) oraz z rejonu Melka Kunture (Etiopia). Zaś o ekspansji kultury aszelskiej na tereny południowej części Afryki świadczą znaleziska z Jaskini Ognisk (Prowincja Północna, RPA) oraz stanowiska Kalambo Falls (znajdującego się na granicy Zambii i Tanzanii). Kolejnym obszarem, na którym poświadczone są znaleziska utożsamiane z kulturą aszelską są tereny północno-zachodniej części Afryki – stanowisko Tighenif (Algieria). Do przewodnich elementów inwentarza tej kultury należą pięściaki wykonywane techniką rdzeniowania, z naturalnych fragmentów skał. W fazie wczesno aszelskiej między 1,5–1 mln lat temu pięściaki w swojej formie są masywne i posiadają silnie sinusoidalną krawędź pracującą. Wiąże się to z zastosowaniem techniki opartej na tzw. twardym tłuku. Fazę środkowoaszelską (1 mln–600 tys.) cechuje doskonalsza technika obróbki narzędzi bifacjalnych oraz pojawienia się odłupkowych rozłupców – w swojej pierwotnej formie.

Na stanowiskach należących do prowincji „Klasycznej” można zaobserwować stopniowy zanik pięściaków grubych z nieobrobioną podstawą. Jednocześnie godny odnotowania jest wysoki stopień standaryzacji kształtu pięściaków oraz dążenie do nadania im jak najbardziej symetrycznej formy. Wśród pięściaków najczęściej spotykane są okazy o kształcie sercowatym i owalnym. Pod względem technologicznym bardzo charakterystyczne jest pojawienie się tzw. techniki lewaluaskiej.

Należy zaznaczyć, że społeczeństwa kultury olduwajskiej i aszelskiej długo występowały obok siebie. Okres współwystępowania obu przemysłów mieści się w przedziale między 1.500.000–700.000 lat temu, zaś na stanowiskach w rejonie Melka Kunture w Etiopii można zaobserwować sukcesywne przejście od technologii olduwajskiej do technologii aszelskiej. Okres ten trwał od ok. 1.800.000–500.000 lat temu, kiedy zasadnicze przejście od jednej technologii w drugą odbyło się zapewne w przedziale między 1.500.000–1.200.000 lat temu[39].

Pojawienie się zespołu szelskiego w Olduvai około 1,2 mln lat temu nie doprowadziło do przeobrażenia kultury olduwajskiej nawet w tej części Tanzanii. Przejmowanie osiągnięć cywilizacyjnych i zmiany wcześniej przyjętych form życia od jednych społeczeństw przez inne następowało wówczas bardzo wolno. Wynalazki zaspokajające określoną potrzebę jednych gromad, nie zawsze były przyjmowane przez inne gromady[40]. To ważne odkrycie, gdyż – jak zauważymy – dotyczyć będzie i późniejszych kultur.

Pięściaki kultury aszelskiej z Saint-Acheul[41]

Twórcy kultury aszelskiej, tak jak oryniackiej, posługiwali się modelem gospodarki przyswajalnej, która miała charakter zbieracki uzupełniany przez szczątki padłych zwierząt. We wczesnym stadium rozwoju aszelenu człowiek jeszcze nie polował. Przemawiają za tym ślady pozostawione na kościach zwierzyny odnajdywanej na stanowiskach aszelskich. Kości te posiadają w dużej mierze ślady gryzienia przez drapieżniki. Wraz z rozwojem aszelenu diametralnie spadła ilość śladów pozostawionych przez drapieżniki, wzrasta za to ilość śladów pozostawionych przez narzędzia używane przez człowieka. Świadczyć to może o preferencyjnym dostępie człowieka do tusz padłej zwierzyny. Uzyskanie takiego dostępu do padłej zwierzyny wymagało zorganizowanych działań podjętych przez większe grupy ludzkie, które by pozwalały na odpędzenie większych drapieżników przy pomocy np. ognia.

W nauce pojawia się hipoteza, że jako pierwszy umiejętność wykorzystywania ognia posiadł najprawdopodobniej Homo erectus. Najstarsze ślady (sięgające ponad 1.400.000 lat temu) ognisk, w powiązaniu z siedliskami hominidów, odkryto na stanowisku oznaczanym FxJj 20E (znajdującym się w rejonie Koobi Fora). Powszechnie jednak przyjmuje się, że oswojenie ognia nastąpiło ok. 1 mln lat temu (według innych hipotez, prawdopodobnie 700.000–400.000 lat temu) i przypisuje się ten wynalazek dopiero gatunkowi Homo ergaster[42].

Diorama z Muzeum Narodowego Mongolii w Ułan Bator, fot. Nathan McCord[43]

Może to opanowanie ognia spowodowało, że człowiek uzyskał spokój, większe poczucie bezpieczeństwa, a więc i wolny czas tak potrzebny w tworzeniu cywilizacji. Na uwagę zasługuje fakt, że Homo erectus potrafił w sposób planowy zorganizować swoje obozowisko, co dowodzi np. stanowisko archeologiczne z Bilzingsleben, gdzie obok trzech okrągłych szałasów odkryto ogniska, przy których przygotowywano pokarmy, oraz specjalne strefy, w których produkowano narzędzia kamienne. Odrębne miejsce zajmuje bruk kamienny utwardzający brzeg kopalnego jeziora, nad którym założono obozowisko[44]. W osadach naukowcy znaleźli resztki roślin (traw, krzaków i liści) oraz kości. Ich analiza wykazała, że spłonęły w palenisku. Według badaczy nie mogły przynieść ich tam ani wiatry, ani powodzie, ani zwierzęta. Już wcześniej uczeni spotykali się z podobnymi szczątkami (niekiedy sprzed nawet półtora miliona lat). Odnajdowano je jednak w miejscach, gdzie ogień mógł pojawiać się z przyczyn naturalnych, a nie wolą człowieka. To odkrycie potwierdza tezę ogłoszoną kilka lat temu przez brytyjskiego prymatologa Richarda Wranghama. Po wieloletnich obserwacjach szympansów zaczął on zadawać sobie pytanie, co sprawiło, że z odległych przodków tych zwierząt wyewoluował człowiek. Uznał, że nie mogło to być nic innego, jak jedzenie przetworzone termicznie. Mimo, że pod względem kalorii surowe produkty od ugotowanych często nie różnią się znacząco, ich przyswajalność dla organizmu jest dużo mniejsza. Oczywistym przykładem są bogate w skrobie ziemniaki – na surowo są niestrawne, po ugotowaniu dają dużo energii. Inne warzywa stają się miękkie, zawarte w pożywieniu białka ulegają denaturacji (tracą swoją przestrzenną strukturę). Wszystko to sprawia, że jedzenie trawi się łatwiej i mniejszym nakładem energii. Dzięki gotowaniu zarówno ciało, jak i mózg praludzi mogły rosnąć; i to właśnie te cechy odróżniają naszego przodka – Homo erectus, który pojawił się 2.000.000–1.500.00 lat temu – od wcześniejszych form hominidów, czyli australopiteków. Gotowane jedzenie jest nam wręcz niezbędne. Nasze wielkie mózgi potrzebują ogromnej liczby kalorii (22 razy więcej niż mięśnie szkieletowe). Według wyliczeń, aby zaspokoić takie potrzeby, musielibyśmy zjadać codziennie 5,5 kg surowych warzyw i owoców; lub prawie trzy kilogramy, gdyby dodać do tego surowe mięso. Samo żucie zajęłoby nam wiele godzin, a przecież pożywienie trzeba także zdobyć. W takich okolicznościach na jakąkolwiek inną pracę po prostu nie starczałoby czasu[45]. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób człowiek doszedł do ujarzmiania ognia. Przypuszcza się, że początkowo ludzie podtrzymywali płomień uzyskany w wyniku uderzenia piorunów lub samozapłonów w nieprzerwanie palącym się ognisku, później nauczyli się go rozniecać. Było to bez wątpienia jeden z największych odkryć technologicznych w historii ludzkości. Antropolodzy sądzą, że oprócz rozwoju języka korzystanie z ognia stało się jednym z kluczowych elementów, który umożliwił ewolucję myślącego człowieka, rozwój kultury i podbój świata przez fizycznie wcale nie taki silny gatunek Homo sapiens.

Pojawienie się w Afryce około 300.000 lat temu pierwszej udokumentowanej broni łowieckiej służącej do miotania i zaopatrzonej w groty kamienne znacznie zwiększało efektywność działań myśliwskich podejmowanych przez praczłowieka. Na stanowisku JK w Olduvai odkryto system kanałów i basenów, które służyły do produkcji solanki, z której po odparowaniu otrzymywana była sól[46]. To kolejne ważne odkrycie, sól, bowiem umożliwiała dłuższe przechowywanie zdobytej żywności.

Pod koniec istnienia kultur aszelskich (około 80.000–70.000 lat temu) liczba stanowisk, wytworów kultury Homo erectus i wywodzących się od nich podgatunków była już dość znaczna. Daje się zauważyć stosunkowo duże dostosowanie do środowiska, o czym świadczy wynalazczość techniczna i doskonałość wytworów. Nie znaleziono, jednak, jakichkolwiek śladów (tak odnośnie do Afryki, jak i do innych obszarów ówcześnie zaludnionego świata) świadczących o celowych pochówkach. Brak materialnego wyrazu świadczącego o refleksji ówczesnych ludzi nad nimi samymi[47].

Większość naukowców uznaje dziś, że Homo erectus jest przodkiem Homo sapiens. Przypuszcza się też, że początek linii ewolucyjnej obejmującej neandertalczyka i człowieka współczesnego dała jedna z populacji Homo erectus (w szerszym znaczeniu, przez część naukowców zaliczana do odrębnego gatunku Homo ergaster) żyjących w Afryce. Afrykański Homo erectus, (czyliHomo ergaster)[48] mógł być również przodkiem lub taksonem siostrzanym dla azjatyckich Homo erectus.

Podane wyżej informacje wciąż mają wymiar tylko hipotetyczny, kolejne odkrycia archeologiczne mogą wpłynąć znacząco na ukazany obraz przemian tego okresu. Dowodzi tego choćby odkrycie, do którego doszło niedawno w Algierii. Badacze znaleźli na stanowisku archeologicznym w Ain Boucherit, niedaleko miasta Satif (około 320 kilometrów na wschód od Algieru), 250 kamiennych narzędzi i towarzyszące im 296 fragmentów zwierzęcych kości. W wykopaliskach nie było szczątków hominidów. Jednak pozostałe znaleziska dają wystarczająco silne dowody na ich działalność w tym regionie. Niektóre ze zwierzęcych kości miały nacięcia świadczące o pierwszych próbach rzeźbiarstwa. Naukowcy mówią też o odnalezieniu śladów czegoś w rodzaju rzeźni. Odkryte artefakty są datowane na około 2,4 miliona lat, wcześniejsze ślady człowieka na północy Afryki były znacznie młodsze, a podobnie stare narzędzia znajdowano tylko w Afryce Wschodniej. Tamte, z Etiopii i Kenii, są datowane jeszcze wcześniej, ich wiek szacuje się na 2,6–2,8 miliona lat. Należały do kultury olduwajskiej. Znalezisko w Algierii burzy dotychczasowe przekonania. Przodkowie człowieka żyli na obrzeżach Morza Śródziemnego dużo wcześniej, niż sądzono. Badacze, którzy opisali swoje odkrycie w „Science” uważają, że otwiera ono drogę do jeszcze starszych znalezisk, co z kolei daje pole do nowych teorii o pochodzeniu naszego gatunku. Sugerują, że szczątki hominidów i artefakty kultury olduwajskiej tak stare, jak te udokumentowane w Afryce Wschodniej, mogą być odkryte również w Afryce Północnej i na Saharze. W Ain Boucherit odkryto także młodsze narzędzia. Znajdowały się w innej warstwie geologicznej i mają 1,9 miliona lat. Badania prowadził międzynarodowy zespół, w skład, którego wchodzili naukowcy m.in. Z Algierii, Francji, Hiszpanii i Australii[49].

Pierwsze migracje hominidów (Homo erectus)

Przypuszcza się, że do pierwszej emigracji hominidów z Afryki (pierwszego wyjścia z Afryki) doszło w kresie pomiędzy 1.850.000–1.780.000 lat temu. Nie znamy wszystkich przyczyn tego procesu. Myślę, że głównych możemy szukać w procesach demograficznych, na które mogły mieć wpływ zmiany klimatyczne, nie możemy też wykluczyć, że to właśnie te drugie odgrywały rolę podstawową.

W sawannie gęstość zaludnienia nie mogła przekraczać dwóch osób na milę kwadratową. Korzystne warunki klimatyczne mogły doprowadzić do wzrostu populacji. Zmiany klimatyczne mają jednak charakter okresowy. Z czasem warunki klimatyczne mogły znów ulec pogorszeniu. Stopniowy wzrost populacji musiał prowadzić albo walki wewnątrzgatunkowej, albo wymusić emigrację[50]. Możemy przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że to okresowe zmiany klimatyczne, które miały niewątpliwy wpływ na istniejącą populację, w pewnych okresach zmuszały przedstawicieli pierwszych hominidów do poszukiwania kolejnych miejsc bytowania. Podobny związek między okresowymi zmianami klimatu a wielkością populacji i migracjami całych społeczeństw możemy dostrzec wśród społeczeństw nomadów z Azji Centralnej aż do II tysiąclecia n.e. Wprawdzie środowisko w dużej mierze samo determinuje wielkość populacji, ale znamy w przyrodzie przykłady innych zwierząt, które nie potrafią dostosować się do zmian wielkości swej populacji. Obserwując różne zwierzęta widzimy, że w okresach korzystnych ich populacja rośnie, w niekorzystnych maleje. Hominidy wykazały się znacznie większą od innych zwierząt zdolnością dostosowawczą.

Za pierwszy gatunek hominidów, który wywędrował z równikowej Afryki, kolebki ludzkości, uważa się Homo erectus. Początkowe przypuszczenia, że niektóre stanowiska Dalekiego Wschodu można wiązać z Homo habilis i datować na ponad 2.000.000 lat (Longgupo i Yuanmou) nie zostały potwierdzone. Początki, odbywającej się falami i zapewne niewielkimi grupami migracji, zaczęły się około 1.900.000 lat temu. W swej wędrówce Homo erectus dotarł do Azji[51] i Europy[52]; część badaczy do gatunku Homo erectus włącza również człowieka pekińskiego.

Być może świadectwem tej właśnie migracji jest odkrycie gruzińskich archeologów, którzy znaleźli bardzo dobrze zachowane szczątki pradawnych przodków Homo sapiens, pochodzące sprzed 1,77–1,84 milionów lat. Odkrycie zostało poczynione na stanowisku archeologicznym we wsi Orozmani, ok. 100 km na południowy zachód od stolicy Gruzji – Tbilisi. Miejsce to jest w bliskim sąsiedztwie innego, bardzo ważnego miejsca – miasta Dmanisi, gdzie odkryto najwcześniejsze znane szczątki prehistorycznego człowieka poza Afryką. Szczątki tzw. „człowieka z Dmanisi” lub „Homo georgicus” odkryto na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku i ich wiek szacuje się na 1,8 miliona lat temu. Na drzewie ewolucji umieszczono go pomiędzy Homo habilis a Homo erectus. Przed tym odkryciem uważano, że pierwszy do Europy z Afryki przybył Homo erectus ok. miliona lat temu, lecz odkrycie w Gruzji zupełnie zmieniło tę teorię. Okazało się, że prehistoryczny człowiek przywędrował z Afryki do Europy prawie dwa razy wcześniej i już wtedy posługiwał się prymitywnymi narzędziami. W Orozmani oprócz skamieniałości pradawnego człowieka odkryto wcześniej także narzędzia z kamienia z okresu paleolitu, sprzed 2,6–1,7 mln lat, a także szczątki zwierząt, które wymarły już bardzo dawno temu, np. tygrysów szablozębnych.

Z gatunku Homo erectus wywodzą się: Homo antecessor pochodzący z okresu pomiędzy 1.200.000 do 800.000 lat temu, Homo heidelbergensis (czasami nazywany Homo rhodesiensis), który mieszkał w Afryce, Europie i zachodniej Azji, od co najmniej 600.000 lat temu[53] i przetrwał aż do okresu pomiędzy 250.000 a 200.000 lat temu i neandertalczyk, który pojawił się 250.000 lat temu na Bliskim Wschodzie i w Europie, wygasł około 25.000[54] lat temu, Homo pekinensis (Człowiek pekiński)[55] i Homo sapiens. Porównanie ze znaleziskami z innych stanowisk pokazuje, że Homo erectus przetrwał w Azji Północnej następujące po sobie ciepłe i zimne okresy. Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Iowa, Russell Ciochon i E. Arthur Bettis III, uważają, że właśnie zmiany klimatyczne mogły spowodować powiększenie się otwartych przestrzeni – stepów i obszarów trawiastych, zasobnych w ssaki, które dostarczały praludziom pożywienia.

Rozwój, ewolucja, lub jak chcą inni zmiany, wewnątrz gatunku, jakie następowały w ciągu ponad półtora miliona lat są niezwykle trudne do prześledzenia. Większość wiedzy na ich temat ma charakter hipotetyczny. Nieliczne, zachowane szczątki kostne i artefakty, których datowanie wciąż nastręcza wiele trudności, to zbyt mało, by prześledzić kierunki zmian – zwłaszcza, że rozbieżność między poszczególnymi wynikami wynosi czasem nawet 200.000 lat. Zapewne zmiany te nie były jednokierunkowe. W życiu hominidów pojawiały się okresy gwałtownego wzrostu, ale i regresu. Dowodzi tego nawet średni wzrost osobników Homo w różnych okresach. Przecież nawet w ostatnim tysiącleciu tylko na ziemiach polskich możemy zauważyć, że w XIV wieku średnia wzrostu ludzi była o około 20 cm niższa niż w wieku XX[56].

Należy też zwrócić uwagę na fakt, że gatunki (podgatunki) hominidów wyodrębnia się głównie na podstawie kilku anatomicznych szczegółów budowy zewnętrznej ludzkiego ciała, lub wielkości mózgu, przy założeniu reprezentatywności odkrytych współcześnie szczątków dla dawniej żyjących populacji[57]. Wielkość mózgu Homo heidelbergensis jest porównywalna z mózgiem człowieka współczesnego. Na tym tle różnice genetyczne między różnymi hominidami a Homo sapiens też muszą budzić wiele wątpliwości. Przecież wewnątrz określonych gatunków wczesnych hominidów zapewne także istniało zróżnicowanie genetyczne. Również zachowane narzędzia kamienne, sposób ich wykonania, nie muszą dowodzić procesów ewolucyjnych lub ich braku, gdyż i dziś jeszcze wiele plemion posługuje się narzędziami wykonywanymi techniką znaną od tysiącleci.

Bliski Wschód i Azja Środkowa

Rozwój hominidów na poszczególnych obszarach Azji przebiegał w prehistorii często odmiennie. Stosunkowo najlepiej znane są pradzieje Azji Południowo-Zachodniej, gdzie pierwsze ślady osadnictwa Homo erectus pojawiają się ok. 1.400.000 lat temu (Ubajdija w Izraelu). Szeroko rozpowszechniona na terenie Bliskiego Wschodu była kultura aszelska, której ślady datowane na lata od 700.000 do 300.000 lat temu znajdujemy na terenie Izraela, Libanu, Syrii, a także Iranu, Pakistanu i Indii[58]. Już wówczas wykształcił się podstawowy podział Azji na dwie prowincje kulturowe: jedną związaną z kulturą aszelską na południowym zachodzie i południu oraz drugą – z kulturami otoczakowymi na Dalekim Wschodzie i w południowo-wschodniej Azji. Linia, która dzieli te dwie prowincje, jest określana jako „linia Moviusa” (nazwa pochodzi od nazwiska amerykańskiego prehistoryka H. L. Moviusa). Kulturze aszelskiej przypisuje się pierwszą figurkę antropomorficzną wyrzeźbioną w tufie wulkanicznym, odkrytą w Berekhat Ram na Wzgórzach Golan (Izrael), w warstwie datowanej na ponad 250.000 lat temu.

Dalszy rozwój kultury na Bliskim Wschodzie obejmował środkowopaleolityczne kultury: jabrudzką[59] (od stanowisk jaskiniowych w Jabrud koło Palmyry w Syrii) i mustierską. W Jabrud odkryto ślady bliskowschodniego przemysłu środkowopaleolitycznego. Odkryte artefakty wskazują, że podobnie jak przemysł mustierski typu Quina z południowego zachodu Francji, cechuje się on słabo rozwiniętą techniką lewaluaską i wielką obfitością zgrzebeł. Te ostatnie przedstawiają zazwyczaj grubą piętkę, wywodzącą się od rozbudowanej konchoidy odłupków, na których są kształtowane. Zgrzebła są najczęściej retuszowane na dwóch zbieżnych krawędziach, a ich oś jest silnie nachylona w stosunku do osi odłupka. Zwykle towarzyszą im pięściaki. Przemysł jabrudzki, dzieło człowieka neandertalskiego, wydaje się być współczesny początkom zlodowacenia Würm.

Daleki Wschód

Z Bliskiego Wschodu kultura aszelska dotarła na teren Pakistanu i Indii, nie przekraczając jednak na wschód tzw. linii Moviusa (przecinającej Azję z południowego wschodu na zachód, wzdłuż masywów górskich Himalajów, gór Azji Środkowej, Iranu i Kaukazu), poza którą nadal rozwijały się kultury otoczakowe. Ewolucja człowieka na Dalekim Wschodzie przebiegała nieco odmiennie niż w Europie, czy na Bliskim Wschodzie. Nauka próbuje ustalić kierunki migracji Homo erectus. Dowodem jej początków są znaleziska z Dmanisi w Gruzji. Odkopano tam liczne skamieniałości człowiekowatych sprzed 1.750.000 lat. Natomiast znaleziska z Jawy wskazują, że wcześni przodkowie ludzi dotarli do Azji Południowo-Wschodniej 1.600.000 lat temu[60]. Przeprowadzone dopiero niedawno badania niektórych artefaktów pochodzących z wczesnego paleolitu z obszaru dzisiejszych Chin pozwoliły na ustalenie dokładniejszych dat ich powstania. Artefakty z Majuangou (MJG) datowane są na 1.660.000–1.550.000 lat, Lanpo (LP) 1.600.000 lat, Xiaochangliang (XCL) na 1.360.000 lat, Xiantai (XT) na 1.360.000 lat, Banshan (BS) na 1.320.000 lat, Feiliang (FL) przy 1.200.000 lat i Donggutuo (DGT) w 1.100.000 lat. Dzięki tym badaniom znacznie wzrosło nasze zrozumienie wczesnego ludzkiej kolonizacji wschodniej Azji. Chronologia stanowisk archeologicznych dotyczących Homo erectus w Chinach stawia ten region na równi z Javą i Gruzją, wskazując na szybką inwazję hominidów w Azji. Na Majuangou (Chiny) naukowcy odkryli kamienne narzędzia w czterech warstwach pochodzących z 1.660.000 do 1.320.000 lat. Dziś na obszarze Chin istnieje kilka stanowisk archeologicznych datowanych na okres około 1.500.000 lat temu. Za najstarszego przedstawiciela homo erectus z terenu Chin uważa się dziś człowieka z Yuanmou (Homo erectus yuanmouensis, chin. 元谋人). Jest to hominid, którego skamieniałości (dwa zęby należące do mężczyzny) odkryto niedaleko wioski Danawu w regionie Yuanmou w prowincji Junnan w Chinach[61]. W pobliżu zostały znalezione również narzędzia paleolityczne. Szczątki datowane są na około 1.700.000 lat i są najstarszymi szczątkami pierwotnego człowieka znalezionymi w Chinach i wschodniej Azji[62]. Człowiek z Yuanmou prawdopodobnie żył również w okresie, gdy na terenie Chin pojawił się człowiek z Lantian i człowiek pekiński. Ślady człowieka z Lantian odkryto w Gongwangling i Chenjiawo w Lantian w prowincji Shaanxi. W Gongwangling odkryto skamieniałości czaszki, kości nosowe, prawej szczęki i trzy zęby trzonowe, wszystkie należące do osoby dorosłej, prawdopodobnie kobiety. Czaszka jest niska i płaska z grubymi ścianami i małej objętości mózgu 780 ml. Posiada skośne kości czołowe i mocne łuki brwiowe. Te cechy plus wystające usta wskazują raczej wcześniejszą formę człowieka, wskazują na jego podobieństwo do człowieka z Javy. W Chenjiawo odkryto skamieniałość z żuchwy należące do starszej kobiety. W warstwach kopalnych, znaleziono również liczne zabytki kamienne: pięściaki, tasaki i zgarniacze. Kości człowieka z Gongwangling datowane są na około 800.000–750.000 lat temu, a człowieka z Chenjiawo na około 530.000 lat temu[63]. Nie wiemy, w polowaniu, na jakie gatunki zwierzyny specjalizowali się ci hominidzi? W epoce tej na omawianym terytorium żyło czterdzieści jeden rodzajów dzikich zwierząt. Najstarsze znaleziska hominidów z terenu Chin łączy się też z – zaliczanym dziś do gatunku Homo erectus – człowiekiem pekińskim[64] (stanowiskoSinanthropusa pekińskiego w Zhoukoudian) i datuje się na okres około 750.000 lat temu[65]. PrzedstawicielomHomo erectus na obszarze dzisiejszych Chin udało się przetrwać pojawiające się i znikające okresy zlodowaceń. Tak wczesne pojawienie się człowieka pekińskiego na 40 stopniu szerokości geograficznej północnej świadczy o tym, że musiał on być narażony na potężne wahnięcia klimatyczne – następujące po sobie okresy zlodowaceń i ociepleń; naukowcy naliczyli w tym okresie aż dziesięć takich zmian klimatu. Praczłowiek musiał, więc przystosowywać się do zmieniających się warunków klimatycznych. Między ochłodzeniami następowały stosunkowo suche okresy ociepleń. Pyłki roślin kopalnych z tych warstw wykazują, że środowisko roślinne w tym czasie było odmienne niż dziś. Znalezione dowody sugerują, że w owym czasie był to stepowy, trawiasty obszar zamieszkany przez duże roślinożerne ssaki. Dzięki polowaniu na te zwierzęta człowiek pekiński mógł przetrwać na tych terenach niemal 900.000 lat. Do tej pory sądzono, że okolice dzisiejszego Pekinu w okresie plejstocenu (epoka lodowcowa) były krainą niesprzyjającą praludzkiemu osadnictwu, ubogą w żywność. Znaleziskom Homo erectus w Chinach towarzyszą zarówno przemysły otoczakowe, jak i mikrolityczne przemysły odłupkowe. Chińscy archeolodzy odkryli w słynnych jaskiniach Zhoukoudian, leżących 45 km od Pekinu, popiół, nadpalone kości oraz węgiel drzewny. Jak twierdzą odkrywcy, znalezisko jest dowodem, że żyjący w tych jaskiniach setki tysięcy lat temu Homo erectus zwanyczłowiekiem pekińskim używał ognia w okresie pomiędzy 200.000–500 000 lat temu. Chińczycy znaleźli też wiele kości kręgowców oraz kamienne narzędzia. Z badań wynika, że objętość mózgu pekińskiego praczłowieka była mniejsza niż dzisiejszego człowieka. Średni wzrost człowieka pekińskiego to dla mężczyzn 156 centymetrów, a średni wzrost kobiet to 144 centymetrów. Ich długość życia była krótka, około 70% z nich umierało nie dożywając 14 lat.

Przypuszcza się, że dzieje Homo erectus na półwyspie Koreańskim rozpoczęły się, co najmniej 600.000 lat p.n.e., choć pojawiają się hipotezy przesuwające tę datę wstecz aż do 1.000.000 lat p.n.e. Obecny Półwysep Koreański stanowił wówczas fragment wielkiego lądu, obejmującego zasięgiem dzisiejsze wyspy Archipelagu Japońskiego, Kuryle, Sachalin, Kamczatkę na północy aż po Tajwan i Filipiny na południu. Morze Wschodnie (Japońskie) stanowiło wewnętrzne jezioro tego obszaru. Poziom Morza Żółtego był około 100 m niższy niż obecnie. Choć na terenach dzisiejszej Korei nie ma śladów zlodowaceń, wiadomo, że i tu miały miejsce cykliczne zmiany klimatu. W jaskiniach Seuguni w pobliżu miasta Deokcheon w 1972 roku odkryto dwa zęby trzonowe i fragment obojczyka należącego do gatunku Homo, datowane na lata ok. 130.000–70.000 p.n.e. Początkowo przypisywano je osobnikowi reprezentującemu Homo sapiens neanderthalensis, później jednak znalezisko to, określone nazwą „człowiek z Deokcheon”, zaczęto uważać za odrębną, występującą na terenie Azji, niezidentyfikowaną dotąd formę przejściową między Homo erectus a Homo sapiens. Rok później w tej samej grocie w niższej warstwie odkryto szczątki należące już do Homo sapiens[66].

Najstarsze ślady obecności Homo erectus na terenie Mjanmy (Półwysep Indochiński) datowane są od ok. 400.000 roku p.n.e. – kultura anyathijska. Na stanowiskach tej kultury odkryto sześć odmian pięściaków. Przedstawiciele tej kultury żyli ze zbieractwa i polowania. Zęby Homo erectus, które odnaleziono na Półwyspie Indochińskim datowane są na ok. 300.000 lat p.n.e. i wskazują na jego podobieństwo z człowiekiem pekińskim. Nieco młodsze, datowane na lata 250.000–140.000 p.n.e., okazały się pozostałości ludzkie z Tham Om (Wietnam), które zdaniem badaczy dowodzą przekształcenia się Homo erectus w człowieka rozumnego (Homo sapiens), zbliżonego ewolucyjnie do chińskiego człowieka z Mapa. Za przedstawiciela „rozumnych” uchodzą dopiero mieszkańcy jaskini Hang Hum, których pozostałości datowane są na lata 140.000–80.000 p.n.e. Jeszcze bliższe dzisiejszemu człowiekowi są szczątki ludzi późnego paleolitu z Keo Leng i Thung Leng, którzy pojawili się około 30.000 lat temu. Moim zdaniem, zarówno przyjmowane daty, jak i kryteria podziału są tu bardzo wątpliwe.

Zachowane ślady pierwszych praludzi na Półwyspie Indochińskim datowane są dopiero (w porównaniu np. z Chinami) na lata ok. 400 000 lat temu. Czy oznacza to jednak, że tereny te zostały zaludnione aż o tyle lat później? Okazuje się, że nie. Po prostu ślady wcześniejszego zaludnienia nie mogły się zachować. Okazuje się, że około 790 tysięcy lat temu na Ziemię spadła planetoida o średnicy aż 2 kilometrów, która w zaledwie kilka sekund wyżłobiła krater wielkości dużej metropolii. Skały rozprysły się na odległość setek kilometrów z zawrotną prędkością 500 metrów na sekundę. Ślady tego kataklizmu naukowcy odkryli na płaskowyżu Bolaven w 8południowym Laosie, w południowo-wschodniej Azji. Odkryty krater ma średnicę 13 na 17 kilometrów. Ślady uderzenia są widoczne z skałach na 30 procentach powierzchni wschodniej półkuli i na 10 chrome procentach całej powierzchni naszej planety. To świadczy o rozmiarach tego kataklizmu, który zmiótł wszelką roślinność i zwierzęta w promieniu 500 kilometrów od miejsca upadku planetoidy[67].

Zdaniem zespołu naukowców z uniwersytetu w Heidelbergu, mniej więcej w tym samym czasie, ok. 793 tys. lat temu +/- 8000 lat) ogromna kometa uderzyła w Australię. Uderzenie było tak silne, ze część materiału wylądowało ponad 10 tys. km dalej. Okazało się, ze w podobnym wieku są tektyty znalezione w Kanadzie i Azji. Powyższe informacje wskazują, ze około 793 tys. lat temu doszło do serii uderzeń asteroid, które miały globalne konsekwencje. Doszło do licznych trzęsień ziemi, powstania gigantycznych fal tsunami i pożarów rozciągających się na setki kilometrów od miejsca eksplozji. Pyły i gazy, które przedostały się do atmosfery zablokowały promienie słoneczne i skutecznie obniżyły temperaturę na powierzchni całej planety[68].

Wyniki tych badań poznaliśmy dopiero teraz, w 2020 roku. Zapewne będą jeszcze weryfikowane. Już dziś jednak możemy zauważyć, że kataklizm ten musiał znacząco wpłynąć na życie piewszych ludzi na całej ziemi. Na niektórych jej obszarach populacja hominidów wyginęła zapewne całkowicie (np. właśnie na Pólwyspie Indochińskim), na innych doszło do jej znacznego ograniczenia i w wyniku pojawienia się tzw. wąskiego gardła genetycznego doszło do kolejnych zmian ewolucyjnych. Wykazanie wszystkich tych zależności zajmie nam jeszcze wiele czasu, wymaga dalszych badań.

Indonezja

Zachowane zabytki archeologiczne wskazywały, że obszar Indonezji został po raz pierwszy zasiedlony już około 50.000 lat temu. Najnowsze odkrycia archeologiczne mogą jednak sugerować, że migracja przodków Homo florensis na wyspę mogła mieć miejsce znacznie wcześniej, już ok. 700.000 lat temu[69]. Brak wyraźnego powiązania szczątków Homo erectus z wyrobami kamiennymi na terenie Indonezji jest powodem przypuszczeń, że w kulturze materialnej dolnego paleolitu drewno odgrywało rolę ważniejszą niż kamień.

W 2020 roku doszło do odkrycia w jednej z jaskiń Indonezji, najstarszego – z odkrytych dotąd – rysunku zwierzęcia na ścianie. Rysunek znaleziono w jaskini Leang Tedongnge znajdującej się w dolinie na wyspie Celebes. Badacze podkreślają, że malowidło ma co najmniej 45,5 tys. lat. Rysunek ma wymiary 136 na 54 cm. Przedstawia samca świni celebeskiej. W tylnej części rysunku widać ślady dwóch odcisków rąk. Badacze liczą, że uda się wyodrębnić z nich próbki DNA autora malowidła. Malowidło jest najstarszym znanym odwzorowaniem zwierzęcia wykonanym przez człowieka, ale nie najstarszym ludzkim malowidłem w ogóle – za takie uważa się malowidło sprzed 73 tysięcy lat odkryte w RPA.

W 2020 roku naukowcom z Griffith University w Australii udało się określić wiek innych malowideł z Indonezji, z jaskini Leang Bulu'Sipong 4. Mierzące 4,5 m malowidła są swego rodzaju opowieścią o polowaniu. Datowanie rysunków przeprowadzono za pomocą analizy kalcytu, który odkładał się w malunku, i m.in. zawartości w nim promieniotwórczego uranu. Eksperci mierzyli różne poziomy izotopów tego pierwiastka. Ustalono, że świnie zostały narysowane co najmniej 43,9 tys. lat temu, a bawoły 40,9 tys. lat temu.

Postawię tu dość ryzykowną, ale moim zdaniem prawdopodobną hipotezę, odnoszącą się do malarstwa naskalnego. Ludzie chronili się do jaskiń w wyniku wielkich kataklizmów (erupcji stratowulkanów, upadków wielkich asteroid), których następstwem były znaczne zmiany klimatyczne, ochłodzenie. Skutkiem tych kataklizmów był tzw. efekt „wąskiego gardła genetycznego”. Po kilku, może kilkunastu latach, ta część populacji, która przetrwała dzięki temu, że mogła schronić się w jaskiniach, ponownie rozpoczynała zagospodarowywanie odradzającego się środowiska. Czasami skutki takich kataklizmów były bardzo znaczne i dochodziło do regresu zarówno w sensie biologicznym, jak i kulturowym.

Nowe światło na zaludnienie Indonezji rzuca odkrycie z 2003 roku na wyspie Flores[70]. W wapiennej jaskini Liang Bua znaleziono prawie kompletny szkielet samicy [kobiety?] nieznanego gatunku hominida datowany na 18.000 lat. W pobliżu odkryto też szczątki ośmiu innych przedstawicieli tego gatunku oraz kamienne narzędzia datowane na okres od 94.000 do 13.000 lat temu. „Nowy gatunek” wyróżniający się drobną budową ciała i niewielkim mózgiem określono nazwą Homo floresiensis (człowiek z Flores). Jego przedstawiciele żyli jeszcze, co najmniej 12.000 lat temu.

Szczątki człowieka z