Opis

Nikt nie jest doskonały, ale to nie powinno powstrzymywać nikogo od miłości – miłości do świata, do siebie nawzajem i nawet do nas samych. W tej pięknie ilustrowanej książce, nauczyciel buddyzmu Haemin Sunim (którego imię oznacza „spontaniczną mądrość”) korzysta z przykładów z własnego życia oraz z wielu lat doświadczenia w pomaganiu innym. Kiedy traktujemy siebie ze współczuciem i empatią oraz staramy się sobie wybaczyć, uczymy się traktować innych w ten sam sposób, dzięki czemu jesteśmy w stanie komunikować się z ludźmi na innym, głębszym poziomie, nie przejmować się porażkami, radzić sobie z bólem i depresją, słuchać innych bardziej uważnie, wyrażać swoje myśli wyraźniej i mieć odwagę do realizacji tego, co nas naprawdę uszczęśliwia, aby czuć się kompletnym. W książce znajdziemy ponad 35 kolorowych ilustracji, które przez zmysł wzroku trafią do serca, a wraz ze słowami Haemina Sunima oferują pocieszenie, zachętę i mądrość, aby każdy mógł nauczyć się kochać siebie, swoje życie i wszystkich w nim obecnych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 139

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginałuLove for Imperfect Things: How to Accept Yourself in a World Striving for Perfection

Projekt okładki i stron tytułowychAnna Damasiewicz

Ilustracje w książceLisk Feng

Redaktor prowadzącyJoanna Markiewicz

Redakcja merytorycznaJoanna Markiewicz

Redaktor technicznyMarcin Adamczyk

KorektaTeresa Kępa Joanna Kłos

Copyright © for this edition and translation by Dressler Dublin sp. z o.o., Ożarów Mazowiecki 2020 Copyright © 2016 by Haemin Sunim. All rights reserved. English translation copyright © 2018 by Deborah Smith and Haemin Sunim

All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form. This edition published by arrangement with Penguin Books, an imprint of Penguin Publishing Group, a division of Penguin Random House LLC.

Wydawca: Bellona ul. Hankiewicza 2 02-103 Warszawa

www.bellona.pl Dołącz do nas na Facebooku:www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona Księgarnia internetowa:www.swiatksiazki.pl

Dystrybucja: Dressler Dublin sp. z o.o. ul. Poznańska 91, 05-850 Ożarów Mazowiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: [email protected] www.dressler.com.pl

Prawdziwa wolność to brak lęku o niedoskonałość

Mistrz Zen Sengchan z VI wieku

Prolog

Niektóre filmy pozostają w pamięci bardzo długo. W moim przypadku jednym z nich jest Rzeka życia. Film, którego akcja rozgrywa się w pierwszej połowie dwudziestego wieku w pięknej scenerii stanu Montana, opowiada historię rodziny Macleanów, dla których łowienie ryb jest równie ważne jak religia. Ojciec jest prezbiteriańskim duchownym. Starszy z jego dwóch synów, Norman, prowadzi przyzwoite życie i zostaje profesorem. Młodszy syn, Paul, żyje w rozpuście. Jest dziennikarzem lokalnej gazety, a jego uzależnienie od hazardu prowadzi do ogromnych długów. W końcu zostaje pobity na śmierć w jakiejś alejce. Ojciec, trawiony głębokim poczuciem straty, podczas niedzielnej mszy powściągliwie przemawia do swej kongregacji, ujawniając miłość do drugiego syna. „Możemy kochać w pełni”, mówi, „nawet jeśli nie wszystko rozumiemy”.

Ojcu trudno było zrozumieć, dlaczego Paul musiał zmarnować sobie życie. Nie przestał go jednak kochać, ponieważ dla niego miłość wykracza poza ludzkie rozumienie. Okazana przez niego głęboka, niezmienna miłość, która nie ogranicza się do kochania pod warunkiem rozumienia przedmiotu miłości, nie wygasa nawet wtedy, gdy kochana osoba zachowuje się niezgodnie z jego oczekiwaniami. W głębi serca miłość zawsze płynie niczym rzeka.

Kiedy przyjrzymy się własnemu życiu, dostrzeżemy różne niedoskonałości, przypominające drobinki kurzu na starym lustrze. Wiele rzeczy wywołuje u nas poczucie niezadowolenia i smutku: nasze słowa są często sprzeczne z naszymi czynami, błędy prowadzą do napięć w relacjach, doskonale przemyślanych planów na przyszłość nie można zrealizować. Co gorsza, po drodze zadajemy innym różne rany, celowo lub nie, co powoduje u nas żal.

Ale to samo dostrzeżemy u członków rodziny i znajomych. Dziecko, które nie słucha rodziców, Twoi rodzice, którzy Cię nie rozumieją, pozbawiony rozsądku mąż lub żona. Nawyki zdrowotne przyjaciół powodują, że martwisz się o ich samopoczucie. Co rano, oglądając wiadomości, widzimy, że na całym świecie toczy się mnóstwo walk oraz dochodzi do nieskończonej liczby wypadków.

Choć na świecie istnieje tak wiele niedoskonałych rzeczy, nie odrzucajmy miłości do nich. W końcu nasze życie jest zdecydowanie zbyt cenne, by poświęcić je na kpiny i nienawiść do czegoś, co do nas nie przemawia, czego nie rozumiemy. W miarę duchowego dojrzewania naturalnie rozwijamy w sobie empatię i usiłujemy postrzegać pewne rzeczy z perspektywy innych. To z kolei uczy nas akceptacji niedoskonałości innych oraz nas samych z większym taktem i współczuciem, podobnie jak matka bezwarunkowo kocha swoje dziecko.

W tej książce zebrałem swoje przemyślenia na temat nauki postrzegania świata i samego siebie z większym współczuciem. Moją inspiracją byli ludzie, którzy podzielili się ze mną historią swojego życia oraz zadawali mi pytania podczas moich wystąpień publicznych lub w mediach społecznościowych. Otwarli moje serce i pogłębili moją wiedzę.

Modlę się, by ta książka przyniosła Ci pomoc w rozpaczy i spokój w trudnych chwilach.

HAEMIN SUNIMSzkoła Złamanych Serc, Seul

Rozdział 1

Troska o siebie

Nie bądź zbyt dobry

Czy jako dziecko byłeś chwalony za bycie dobrym? Czy później z całych sił starałeś się być dobry, nieustannie zgadzając się z rodzicami, nauczycielami czy starszymi członkami rodziny? Czy choć czasem było ciężko, nauczyłeś się nie skarżyć i znosiłeś to po cichu? A teraz, gdy jesteś dorosły, czy nadal czujesz się w obowiązku zadowalać innych? Czy nieustannie starasz się nie przeszkadzać innym lub nie być dla nich ciężarem? Ale kiedy to Tobie ktoś coś utrudnia, po prostu usiłujesz to ignorować albo się z tym pogodzić, ponieważ w Twoim charakterze nie leży robienie ani mówienie czegoś, co mogłoby kogoś zranić lub sprawić, że poczuje się niezręcznie?

Spotkałem wielu dobrych ludzi cierpiących na depresję, ataki paniki i inne zaburzenia emocjonalne w wyniku trudnych stosunków z ludźmi. Takie osoby są zwykle łagodne, dobrze wychowane i troskliwe, a także zdolne do poświęceń, zazwyczaj dają pierwszeństwo żądaniom innych. Zastanawiałem się, dlaczego tak dobrzy ludzie często są ofiarami cierpień psychicznych i emocjonalnych.

Ja także byłem introwertycznym i potulnym dzieckiem, w związku z czym często chwalono mnie za bycie dobrym. Dobrym synem, który nie przysparza problemów rodzicom, dobrym uczniem, który słucha swych nauczycieli. To wszystko nauczyło mnie, że dobrze być dobrym. Ale kiedy poszedłem na studia, stwierdziłem, że bycie dobrym może także stanowić problem. Podczas pracy grupowej ze studentami bardziej inteligentnymi ode mnie, o silniejszych osobowościach, stwierdziłem, że zadania, których wszyscy inni chcieli uniknąć, zawsze przypadały mnie. Powtarzałem sobie, że dobrze czynić dobro, ale z czasem zaczęło to powodować u mnie silny stres. Kiedy otwarłem swe serce przed starszym przyjacielem, który realizował ten sam program, i uczciwie z nim porozmawiałem, otrzymałem następującą radę: „Najpierw bądź dobry dla siebie, a potem dla innych”.

To było jak grom z jasnego nieba. Do tego momentu martwiłem się jedynie, co myślą o mnie inni. Nigdy, przenigdy nie pomyślałem z miłością i troską o sobie samym.

Kiedy mówimy, że ktoś jest „dobry”, często mamy na myśli, że ta osoba spełnia wolę innych i nie jest asertywna. Innymi słowy, „dobrymi” często nazywa się ludzi, którzy dobrze sobie radzą z tłumieniem własnych pragnień z szacunku dla potrzeb innych. Jeżeli ktoś zawsze mnie słucha i stosuje się do moich rad, oczywiste jest, że go lubię i uważam za dobrą osobę. Wydaje się, że „dobry” czasami odnosi się do osoby, która zbyt dużo myśli o innych, by być w stanie wyrazić własną wolę.

Choć nie zawsze tak jest, istnieje szczególny wzorzec, widoczny w naszych relacjach z osobami, które nas wychowywały. Wiele osób wycofanych w taki właśnie sposób dorastało pod okiem dominującego ojca lub matki o silnym charakterze. Albo było kolejnym, środkowym dzieckiem, które otrzymywało stosunkowo niewiele uwagi rodziców, co spowodowało silne pragnienie zdobycia ich uznania przez nieustanne posłuszeństwo. W niektórych przypadkach, gdy stosunki między rodzicami nie układają się najlepiej lub gdy rodzina ma skomplikowaną dynamikę, niektóre osoby biorą na siebie obowiązek uszczęśliwiania rodziców swoją „dobrocią”.

Problem polega jednak na tym, że żyjąc zgodnie z żądaniami innych, mimowolnie zaniedbujemy własne pragnienia i potrzeby. Jeżeli jako dziecko byłeś obojętny wobec własnych uczuć, wyciszając je lub nie uznając ich za istotne, jako osoba dorosła nie będziesz w stanie stwierdzić, co chcesz robić ani kim właściwie jesteś. A później, kiedy natkniesz się na kogoś, kto traktuje Cię niesprawiedliwie lub coś Ci utrudnia, ponieważ nie umiesz właściwie wyrazić własnych uczuć, gniew, który należałoby skierować w stronę sprawcy, uwięzisz w sobie, co spowoduje atak na samego siebie. „Dlaczego jestem takim idiotą, że nie umiem właściwie wyrazić swoich uczuć ani choćby po prostu się odezwać?”

Przede wszystkim pamiętaj: Twoje uczucia są naprawdę ważne. Nie należy ich ignorować. Tłumienie ani lekceważenie nie spowoduje, że znikną. Wiele problemów psychicznych pojawia się, gdy wyciszanie wchodzi w nawyk, a energia stłumionych emocji nie znajduje zdrowego ujścia. Nasze uczucia przypominają stojącą wodę, która szybko się psuje i staje się trująca.

Nie jest jednak zbyt późno. Od tej chwili, zanim zrobisz to, czego żądają inni, wysłuchaj głosu w swoim wnętrzu, który mówi Ci, czego naprawdę chcesz. Nawet kiedy poczujesz się dręczony nieustannymi żądaniami, jeżeli naprawdę nie chcesz czegoś robić, nie staraj się w to brnąć. Nie pozwól, by Cię to wyczerpało tak bardzo, że przestaniesz sobie radzić. Spróbuj natomiast pomóc innym zrozumieć, co czujesz. Wyraź to słowami. Nie martw się, że spowoduje to utratę sympatii drugiej osoby i wywoła między wami napięte stosunki. Gdyby druga osoba wiedziała, co naprawdę czujesz, prawdopodobnie nie stawiałaby Ci takich żądań.

Nawet jeśli ktoś mówi: „Napijmy się wszyscy kawy”, to jeśli masz ochotę na chai latte, możesz się odezwać i stwierdzić: „Wolałbym raczej chai latte”. Uważamy, że dobrze być dobrym dla innych, ale nie zapominaj, że przede wszystkim masz obowiązek być dobry dla siebie.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.