Mamo, oddychaj spokojnie. O sile łagodności, odkrywaniu swoich zasobów i świadomym macierzyństwie - Piotrowska Martyna - ebook
NOWOŚĆ

Mamo, oddychaj spokojnie. O sile łagodności, odkrywaniu swoich zasobów i świadomym macierzyństwie ebook

Piotrowska Martyna

0,0

Opis

Jesteś wystarczająco dobrą mamą, nawet gdy w środku odczuwasz zmęczenie, złość, bezradność i lęk.

 

Macierzyństwo to intensywna podróż, która nie kończy się na relacji z dzieckiem. To także czas, gdy psychika kobiety pracuje na najwyższych obrotach - emocje stają się silniejsze, ciało bardziej czujne, a umysł nieustannie analizuje i próbuje nadążyć za nową rzeczywistością. W tej codzienności łatwo o napięcie, przeciążenie, poczucie winy i przekonanie o byciu „niewystarczająco dobrą”.

Co tak naprawdę kryje się za tymi emocjami? Jak je łagodnie odczytywać i rozumieć? Czym jest depresja poporodowa i jak ją rozpoznać? Kiedy sięgnąć po pomoc, gdy zaczyna brakować sił?

Martyna Piotrowska, psycholożka i mama dwóch synów, wspiera kobiety w drodze przez macierzyństwo. W tej książce dzieli się swoją historią, wiedzą i doświadczeniem. Stwarza przestrzeń do zatrzymania się, lepszego zrozumienia i pokochania siebie.

 

Widzę cię, jak się starasz być czuła i konsekwentna. Cierpliwa i stanowcza. Pełna uśmiechu, ale też łez. Twoja obecność i starania mają znaczenie. Nie musisz być perfekcyjna. Wystarczy, że będziesz prawdziwa. Witaj w miejscu, w którym możesz odetchnąć.

***

 

„Mamo, oddychaj spokojnie” to książka, która nie stawia matek pod ścianą, tylko siada obok nich i mówi: „To, co czujesz, ma sens”. To bardzo czuły, mądry i potrzebny głos o macierzyństwie bez lukru, ale też bez straszenia.

Beata Adamek - edukatorka porodowa, twórczyni projektu Błękitny Poród®

 

Jako mama i psycholog polecam tę lekturę każdej kobiecie. Martyna z ogromną czułością pokazuje, jak oswoić trudne emocje i odnaleźć w macierzyństwie siłę płynącą z łagodności dla samej siebie. Ujęło mnie najbardziej to, jak autorka zdejmuje z nas ciężar bycia idealną, dając w zamian prawo do autentyczności, odpoczynku i stawiania granic bez wyrzutów sumienia. To kojący plaster na przebodźcowane serce mamy.

Dorota Jaworska-Kaźmierczak - mama, psycholog, twórczyni projektu Świadoma Mama®

***

Martyna Piotrowska – psycholożka, psychoterapeutka w trakcie specjalizacji, specjalistka okołoporodowa pracująca z kobietami, które doświadczają wyzwań w macierzyństwie. Autorka książki Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem(2019). Mama dwóch synów: Gustawa i Jeremiego. Miłośniczka morza i książek. Zakochana w fotografii, niezależnym kinie i wszelkiego rodzaju sztuce, która porusza jej najczulsze struny.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 143

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



mamo,

oddychaj spokojnie

martyna piotrowska

o sile łagodności, odkrywaniu swoich zasobów i świadomym macierzyństwie

wstęp

Miło mi cię gościć na łamach mojej książki. Z czymkolwiek się właśnie mierzysz, jesteś tu mile widziana. Chciałabym ci powiedzieć kilka słów o sobie, abyś poczuła, że nie jestem wyłącznie autorką, bo jestem też mamą, psycholożką, dorosłą osobą, która zawalczyła o swoje potrzeby. Tak samo jak ty.

Od kilku lat wspieram kobiety w ich drodze do spełnionego macierzyństwa. Być może uśmiechniesz się pod nosem, czytając słowo „spełnionego”. Bo jak być spełnioną, gdy towarzyszy ci tyle trudów, oczekiwań i obowiązków? Właśnie dlatego napisałam tę książkę – abyś lepiej rozumiała siebie, swoje emocje i działania za nimi idące. Nie po to, by stać się perfekcyjną mamą, tylko aby przestać wymagać od siebie rzeczy niemożliwych i zacząć doceniać to, kim jesteś.

Jestem mamą dwóch synów i dzięki nim czuję, jak bardzo się rozwinęłam. Przez wiele lat pracowałam jako foto­grafka rodzin, kobiet w ciąży, par. Towarzyszyłam im z aparatem w różnych ważnych momentach związanych z macierzyństwem. Często poza robieniem zdjęć wspierałam słowem, czasem radą, jeśli ktoś o nią pytał. Wiem, jak to jest być zmęczoną, mieć gorszy dzień, potrzebować wsparcia. Znam poranki, podczas których niewyspanie wygrywa z cierpliwością. Znam wieczory, kiedy nie starcza mi siły na kreatywne zabawy i wybieram wspólne oglądanie bajek. Znam też noce, podczas których przykrywam kołdrą śpiące dzieci i myślę o tym, jak bardzo chciałabym być dla nich wystarczająca. Właściwie każdego dnia zastanawiam się, co zrobić, by być lepszą mamą… a zapominam o tym, że już jestem wystarczająco dobra. Zatrzymuję się przy tej myśli, że przecież nie muszę być bardziej. Wystarczy, że jestem obecna, słucham, dbam o moje dzieci i naszą codzienność tak, jak potrafię. Czy mogę zrobić coś więcej?

Pracuję jako psycholożka i psychoterapeutka w trakcie specjalizacji w nurcie humanistyczno­-doświadczeniowym. W gabinecie wielokrotnie spotykam wspaniałe wartościowe kobiety, które umęczone macierzyństwem i oczekiwaniami z nim związanymi nie cieszą się w pełni tym doświadczeniem. Nikt im nie powiedział, że tak naprawdę mogą być takimi matkami, jakimi chcą. Zamiast tego bardzo często słyszały, że muszą być jakieś. Rozmawiam z mamami, które każdego dnia się zastanawiają, czy zrobiły wystarczająco dużo. Słyszę ich głos, który pomagam im zrozumieć i oswoić.

To jest książka dla każdej kobiety, która chce być mamą lub która już nią jest i chciałaby lepiej zrozumieć to, co czuje w kontekście macierzyństwa, a dzięki temu osadzić się bardziej w tej rodzicielskiej rzeczywistości. Dla czułej mamy, która jest w każdej z nas i czasem potrzebuje wsparcia, ale nie zawsze wie, jak po nie sięgnąć. Dla mamy wrażliwej, która chciałaby się mniej przejmować, odpuścić, ale rzeczywistość nieustannie stawia jej wyzwania. Dla mamy zaabsorbowanej, która chciałaby zadbać o swoje emocje, by lepiej zaopiekować się sobą… a co za tym idzie – swoim dzieckiem.

Napisałam tę książkę dla każdej mamy, która chce zobaczyć siebie wyraźniej: przyjrzeć się sobie, swoim granicom, poszerzyć perspektywę, która chce być mamą autentyczną, mającą do siebie zaufanie i żyjącą w zgodzie ze sobą. Taką, która nie boi się swoich błędów, gdyż umie je naprawiać i być dalej w dobrej relacji z dzieckiem. Agnieszka Stein, psycholożka i autorka książek o rodzicielstwie bliskości, wielokrotnie powtarzała, że macierzyństwo to głównie praca nad sobą. To my, matki, musimy zadbać o siebie, dać sobie łagodność i życzliwość w roli, która jest najpiękniejsza i najbardziej wymagająca.

Ta książka jest zaproszeniem do bycia w kontakcie ze sobą. Nie znajdziesz tu listy 10 kroków do bycia idealną matką. Możesz za to odnaleźć siebie w emocjach, których doświadczasz, ale być może nie do końca potrafisz je nazwać. Znajdziesz tutaj przestrzeń do refleksji nad swoim macierzyństwem. Luźne myśli dotyczące emocji i potrzeb, którymi dzielę się z tobą, są kluczem do tego, by poczuć się spełnioną w roli mamy. W poszczególnych rozdziałach łączę swoje doświadczenie mamy i terapeutki, ponieważ te dwie role przeplatają się wzajemnie. Chcę, żebyś wiedziała, że to, o czym piszę, poczułam na własnej skórze. Nauczyłam się na własnym doświadczeniu i chcę się nim podzielić właśnie z tobą. W tym celu przygotowałam dla ciebie pytania, na które możesz odpowiedzieć, jeśli zechcesz. Są po to, abyś lepiej siebie poznała. Co jakiś czas zaproszę cię do doświadczenia, dzięki któremu poczujesz głębiej w ciele, co się z tobą dzieje.

Jestem tu po to, byś przeszła przez macierzyństwo, pozostając w zgodzie z tym, czego potrzebujesz. Chcę zdjąć ciężar z twoich ramion. Ponieść plecak, który często niesiesz sama. Zależy mi, żebyś nie czuła się samotna w tym macierzyńskim doświadczeniu.

Widzę, jak się starasz: chcesz być czuła i konsekwent­na, cierpliwa i stanowcza, uśmiechnięta, ale też pełna łez. Twoja obecność i starania mają znaczenie. Pamiętaj, że nie musisz być perfekcyjna. Wystarczy, że będziesz prawdziwa. Witaj w miejscu, w którym możesz odetchnąć.

o stawaniu się mamą

Kto to ją obdarzył taką delikatnością? Musi być jej bardzo nielekko. W życiu tym, w świecie tym.

Edward Stachura, Pokocham ją siłą woli

Motto: E. Stachura, Pokocham ją siłą woli, w: tegoż, Opowiadania, t. 2, Warsza­­wa 1984, s. 388.

Mama to początek i jedność. Wszystko zaczyna się od mamy. To ona jest głównym obiektem, z którym dziecko się utożsamia. Ona pierwsza reaguje na wszelkie próby kontaktu ze strony dziecka, które często do dyspozycji ma głównie płacz. Ona odwzajemnia uśmiechy, koi i obniża dyskomfort pojawiający się w codzienności. Bycie blisko – w kontakcie skóra ze skórą – powoduje nawiązanie więzi i relacji, która jest najważniejsza. Ta pierwsza, jedyna. Relacja z mamą – kobietą, która ma w sobie i siłę, i delikatność, i bezradność, i sprawczość… i wszystko mieści w sobie, razem z dzieckiem.

Mama, matka, mamusia. „Ma-ma” – jedno z pierwszych słów w języku dziecięcym. To dźwięki wypowiadane przez niemowlę, które dopiero zaczyna uczyć się mówić. Marzymy, by usłyszeć to słowo jak najprędzej, a po jakimś czasie słyszymy je kilkaset razy dziennie. Słowo, które jest jak pieczęć świadcząca o tym, że to nasze macierzyństwo odbywa się naprawdę, a my jako matki istniejemy. Zachodzi naturalny proces: najpierw ja widzę swoje dziecko, jestem przy nim, spełniam jego potrzeby, bo beze mnie by nie przetrwało, a potem ono zaczyna widzieć mnie i mówić do mnie słowami. Pierwsze słowa to jeden z wielu punktów w rodzicielstwie, na które czekamy – obok pierwszych kroków i pierwszego prawdziwego przytulenia. Te pierwsze razy cieszą najbardziej, zwłaszcza gdy są wymieszane z ogromnym wysiłkiem dbania o dziecko najlepiej, jak potrafimy. Przecież każda matka opiekuje się maleństwem w najlepszy możliwy dla siebie sposób.

Dziecko to mama. W umyśle bobasa przez pierwsze miesiące nie ma innego obrazu. Dopiero w wieku około osiemnastu miesięcy pojawia się moment, gdy dziecko zaczyna się oddzielać od matki. Widzi i identyfikuje siebie w lustrze. Dostrzega, że jest oddzielną jednostką, która może mieć swoje zdanie. I właśnie wtedy zaczyna to zdanie wyrażać (często intensywnie). To jeden z wielu kluczowych momentów separacji od matki. Pierwszy ma miejsce, gdy podczas porodu dziecko wychodzi z macicy. Judith Viorst w książce To, co musimy utracić1 pisała, że nasze pierwsze doświadczenie straty łączy się z od­dzieleniem od matki po porodzie. Nasze ciała stają się oddzielne i zaczyna się bardzo powolny proces wyodrębniania się.

Dziecko, które doświadcza fizycznego oddzielenia się od matki, wie, że nie przetrwa bez jej czułego dotyku. Musi się nim nasycić. Nie może zaufać nikomu, tylko tej jednej najbliższej osobie. Z czasem w jego umyśle zrobi się więcej miejsca na inne bliskie osoby. W momencie porodu jest tylko ona – mama. Dziecko nie zna nikogo innego. Różnica między ciepłym brzuchem i całkowitą łącznością a odseparowaniem i groźnym otoczeniem po drugiej stronie brzucha budzi wielki dyskomfort. Jak zapewnić opiekę i mamie, i dziecku, gdy dla mamy jest to często równie przerażające? Gdy mama opiekuje się dzieckiem, ktoś inny opiekuje się mamą. Wyraża to obecnością, czułością, zapewnieniem: jestem tu dla ciebie.

Może się wydawać, że kobieta zostająca mamą znika z otoczenia jako osoba, którą była wcześniej. To jednak tylko wrażenie. Ona nie znika, tylko się zmienia. Rodzi się na nowo. Narodziny dziecka to narodziny matki. Transformacja z dziecka swojej mamy w kogoś, kto teraz sam ma pod opieką swój cud. Brzmi jak ogromna odpowiedzialność? W istocie tak właśnie jest, dlatego warto zatroszczyć się o ten początek. Chodzi o to, by mama mogła się rozwijać i czuć, że poradzi sobie w każdej sytuacji, ponieważ gdy pojawi się jakaś trudność, nie zostanie z nią sama, ale otrzyma wsparcie. Kto będzie tym wsparciem, czy partner, mama, inna bliska kobieta czy przyjaciółka, ma mniejsze znaczenie. Ważne, by matka nie została sama. Poczucie samotności w macierzyństwie to częste zjawisko, dlatego od początku warto budować sobie sieć wsparcia.

Marzy mi się świat, w którym kobiety po porodzie mają w zamrażarce przygotowane obiady na cały połóg, w czasie drzemek dziecka mogą zrobić coś dla siebie, odpuszczając dbanie o dom czy pracę, a gdy potrzebują wsparcia, nie boją się prosić o pomoc.

Bycie matką jest doświadczeniem pięknym i społecznie oczekiwanym, ale często też nieprzewidywalnym i pełnym wyzwań. Jak znaleźć w tym równowagę, by rodzicielstwo nie było naznaczone samym trudem? By mówić o tym, jak jest naprawdę, ale przy tym nie straszyć? By nie tworzyć na zewnątrz wyłącznie cukierkowych obrazów macierzyństwa, po których zobaczeniu można mieć nierealistyczne oczekiwania prowadzące do tego, że oglądające je osoby toną w gorzkiej samotności? O tym jest ta książka. O potrzebie cieszenia się z jedynego w swoim rodzaju doświadczenia bez oceniania siebie, za to z akceptacją przeżyć, których doświadczamy nieustannie w roli mamy. I które otwierają nas na to, co nowe. Niekiedy towarzyszy temu ekscytacja, innym razem lęk. Często jedno nie istnieje bez drugiego.

Nie ma macierzyństwa bez ambiwalencji. Bez łączenia tego, co przyjemne, wyczekane, utulone, z tym, co skomplikowane, oddalone, wymagające trudnej opieki. W tym mikroświecie jak w soczewce widać to, co nas kłuje, i to, co nas karmi. Gdy rodzi się dziecko, na jakiś czas same stajemy się dziećmi. To paradoks, którego doświadczamy. Wtedy jak nigdy potrzebujemy wsparcia matki, bliskiej kobiety, kogoś, kto zrozumie i przeprowadzi nas na drugi brzeg, jak to pięknie napisała w swojej książce Justyna Dąbrowska2, doświadczona psychoterapeutka pracująca z matkami. Często tą pierwszą kobietą jest położna, która nam towarzyszy przy porodzie. Jej bycie blisko jest niezwykle istotne i każde jej działanie czy słowa, które wypowiada, często zostają w naszej pamięci na zawsze. A gdy wychodzimy ze szpitala, w połogu, w poczuciu, że cały świat wywrócił się do góry nogami i że z osoby, która była dzieckiem swojej matki, same stałyśmy się matką, potrzebujemy odpowiedniego wsparcia. W ciągu jednej nocy, w ciągu jednego porodu rodzi się matka. Tak się czasami mówi, ale czy tak jest na pewno? 

Bycie mamą to proces. Trwanie w różnych stanach i emocjach, których nie zawsze chcemy doświadczać, ale rozpoznanie ich przybliża nas do samych siebie, do odkrywania siebie w nowej roli. Możemy przygotowywać się do roli mamy przez długi czas, jeszcze przed zajściem w ciążę, a możemy też nic o niej nie wiedzieć i kierować się intuicją, która podpowie nam, co robić, jak urodzi się dziecko. Nie ma idealnego momentu na zajście w ciążę, tak samo jak nie ma idealnego sposobu na przygotowanie się do macierzyństwa. Istnieje wiele sposobów zadbania o siebie w tym czasie i zmierzenia się z wyzwaniami, które przynosi rodzicielstwo. Ważne, byśmy napotykając trudności, sprawdzały, czy przypadkiem inne mamy też ich nie doświadczają. Często zostajemy same z naszym przeżyciem, czując lęk, że jeśli się okaże, że „tylko z nami tak jest”, to będzie dowód naszej niekompetencji. Tymczasem okazuje się, że wiele matek doświadcza podobnych myśli i uczuć, tylko z obawy przed oceną nie mówi o nich głośno.

Bywa, że miłość do malucha nie pojawia się wraz z zobaczeniem małego ciałka po zewnętrznej stronie brzucha, tylko o wiele później. Uczymy się miłości do dziecka. Wkładamy mnóstwo wysiłku w odgrywanie roli, która z każdej strony jest oceniana. Najważniejsze jest jednak to, co same myślimy o sobie. Jeśli nasze myśli są negatywne, warto się zatrzymać i sprawdzić, jakie są fakty. Czy przypadkiem nie oceniamy siebie zbyt surowo? Czy nasza ocena pomaga nam się zbliżyć do stanu, który chciałybyśmy osiągnąć?

Możemy czuć się zagubione, ale nikt nie ma prawa nam mówić, że to, co czujemy, jest nieważne.

Zobaczyłaś dwie kreski na teście, jesteś w połowie ciąży, a może właśnie urodziłaś. Jesteś już mamą, nawet jeśli jeszcze tego nie wiesz albo nie do końca to czujesz. To normalne, że nie wszystko dzieje się jak w dobrze zaplanowanym kalendarzu, tylko dokonuje się w swoim tempie, którego nie da się porównać z innymi, bo każda z nas jest inna, ma inne doświadczenia, różne schematy wyniesione z domu rodzinnego, różne relacje z rodziną pochodzenia. Wszystkie te elementy wpływają na to, jak widzimy siebie w roli matki – jak chcemy siebie widzieć, a jak nam to wychodzi w rzeczywistości. Czy to, czego doświadczamy, wzmacnia nas czy powoduje żal, że nie jest tak, jak byśmy chciały. Oczekiwania wobec matek są ogromne. Wymaga się, by były ekspertkami od wszystkiego. Od umiejętnego noszenia, przez rozszerzanie diety bogatej w żelazo, po organizowanie zajęć mających wspomóc rozwój dziecka. To nic, że dziecko dopiero się urodziło i naprawdę potrzebuje jedynie obecności i bliskości głównej figury przywiązania, którą najczęściej jest mama.

kącik badacza3

Harry Harlow przeprowadził na małpach eksperyment, w którym wykazał, że ważniejsza od potrzeby karmienia jest potrzeba bliskości i dotyku. Fizyczny kontakt z matką jest dla ssaków niezwykle ważny. Harlow udowodnił, że opieka rodzicielska jest ważna na poziomie dotyku, czyli czegoś, co każdy może dać. Do tego nie potrzeba żadnych umiejętności ani specjalnych gadżetów. Bliskość, przytulenie, kontakt fizyczny są bezcenne dla małego człowieka.

Badania Renégo Spitza, austriackiego psychoterapeuty, pokazały, że pielęgnacja dziecka to za mało, by zapewnić mu odpowiedni rozwój. Spitz porównywał rozwój dzieci, które wychowywały się w domach dziecka, bez żadnego kontaktu z matkami, z dziećmi w więziennych żłobkach, które były pod opieką matek. Zaobserwował, że fizyczne zaspokojenie takich potrzeb, jak karmienie czy higiena, nie wystarczy do prawidłowego rozwoju, który zapewnia przede wszystkim stała więź emocjonalna. Najważniejsze do przeżycia i zdrowej relacji są czułość i bliskość, które tworzą bezpieczne przywiązanie do matki. Bez doświadczenia czułego dotyku dziecko czuje się emocjonalnie opuszczone, nawet jeśli jest pod dobrą opieką pod względem higieny czy karmienia.

Co jest najważniejsze dla dziecka? Bez wątpienia bliskość! Twoje dziecko potrzebuje ciebie, twojego czułego dotyku, ponieważ bez tego nie przetrwa. Czułość, którą dajesz maluchowi, jest najważniejszym składnikiem macierzyństwa. Wiem, że możesz być zmęczona, zirytowana, niewyspana. Zdaję sobie sprawę, że niełatwo być blisko, gdy się nie ma siły. Widzę cię i rozumiem, jak trudno jest być zaangażowaną mamą, która chce zrobić wszystko naj­lepiej. Tylko że czasem „najlepiej” to „wystarczająco dobrze”. Już sam fakt, że jesteś obok, jest istotny. Chcę, żebyś zobaczyła siebie i dostrzegła, że to, co robisz, jest wystarczające.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

wstęp

o stawaniu się mamą

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

© Wydawnictwo WAM, 2026

Opieka redakcyjna: Kama Hawryszków

Redakcja: Klaudia Bień

Korekta: Anna Śledzikowska, Katarzyna Onderka

Projekt okładki, skład i opracowanie graficzne: Karolina Korbut

Pamiętaj! Książka to bardzo ważne wsparcie, ale nie zastąpi terapii czy pomocy specjalisty.

ISBN 978-83-277-5071-6

MANDO

ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków

tel. 12 62 93 200

mando.pl

DZIAŁ HANDLOWY

tel. 12 62 93 254-255

e-mail: [email protected]

KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA

tel. 12 629 32 70

[email protected]

Opracowanie ebooka: Katarzyna Błaszczyk