49,99 zł
Czasem, by odnaleźć siebie, wystarczy wsłuchać się w mowę kwiatów
Kikuko jest wyczerpana swoją pracą i decyduje się odejść z firmy. Tajemnicze spotkanie sprawia, że trafia na staż do Kwiaciarni Kawarazaki. Tam poznaje Maritę, ciepłą, choć tajemniczą florystkę, i zespół jej wyjątkowych współpracowników, którzy zapraszają dziewczynę do świata kwiatów.
Wszystkie bukiety, które komponuje Kikuko, skrywają w sobie poruszające historie. Od pełnej gracji magnolii symbolizującej nadzieję, przez elegancką mimozę będącą wyznaniem sekretnej miłości, aż po kwiaty wiśni niosące prośbę „nie zapomnij o mnie” – każdy rozdział to opowieść, która splata się z innymi niczym kolorowe kwiaty w misternych kompozycjach.
Ucząc się języka kwiatów, Kikuko zaczyna rozumieć emocje klientów odwiedzających kwiaciarnię – jedni szukają radości, inni próbują poradzić sobie ze smutkiem i bólem.
Dzięki tym spotkaniom zagubiona i niepewna siebie Kikuko na nowo odkrywa własne marzenia i drobne przyjemności, które – przeżywane z przyjaciółmi – sprawiają, że życie nabiera kolorów. A pomiędzy dostawami kwiatów czai się uczucie, wypowiedziane bukietem czerwonych goździków…
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 291
Data ważności licencji: 5/9/2030
Tytuł oryginału
HANAYASAN GA IU KOTO NIHA
Copyright © Yukihisa Yamamoto, 2022
All rights reserved.
Originally published in Japan in 2022 by Poplar Publishing Co., Ltd. Polish translation rights arranged with Poplar Publishing Co., Ltd. through Vicki Satlow of The Agency srl., and Book/lab Literary Agency
Copyright © for the translation by Anna Horikoshi
Projekt okładki: Kasia Kozakiewicz
Ilustracje w książce: © Kasia Kozakiewicz
Ilustracje na wyklejce: © Kasia Kozakiewicz
Redaktorka nabywająca: Eliza Kasprzak-Kozikowska
Redaktorka prowadząca: Sylwia Tusz
Adiustacja: Karolina Wąsowska
Korekta: Sylwia Tusz, Aleksandra Luberda
Opieka redakcyjna: Natalia Hipnarowicz-Kostyrka
Opieka promocyjna: Magdalena Kozioł
ISBN 978-83-8427-724-9
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl
Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków
Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: [email protected]
Na zlecenie Woblink
plik przygotowała Katarzyna Rek
泰山木
Zadzwonił do niej w sobotę późnym wieczorem, żeby wyciągnąć ją na spotkanie, które nie miało nic wspólnego z romantyczną kolacją.
Kikuko Kimina chciała się jakoś wykręcić, ale nie wiedziała jak, bo ponury czterdziestolatek był już na najbliższej stacji.
– Przyjdę do ciebie – zaproponował.
„Chyba zwariował”, pomyślała. Nie miała innego wyjścia jak tylko zaproponować mu spotkanie w taniej sieciowej restauracji obok dworca. Było wpół do jedenastej. Kikuko się przebrała i w ostatniej chwili przed wyjściem nałożyła odrobinę makijażu, bo stwierdziła, że nie może się z nim spotkać zupełnie niepomalowana.
Noce na początku czerwca wciąż były dość chłodne, więc na koszulę z długim rękawem założyła bluzę z kapturem i po kilku minutach jazdy rowerem mocno się spociła.
Zobaczyła go w oknie restauracji, gdy dojeżdżała na miejsce. Mężczyzna również ją zauważył i uniósł rękę w geście pozdrowienia. Tak samo witał się z nią w pracy. Był jej przełożonym, asystentem kierownika działu sprzedaży. Kikuko nazywała go w myślach po prostu Asystentem.
Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Najchętniej wróciłaby do domu, ale on mógłby pójść za nią i postawiłby ją w jeszcze bardziej kłopotliwej sytuacji. Zostawiła więc rower na parkingu i weszła do restauracji.
– Przepraszam za telefon o tak późnej porze – powiedział Asystent, gdy Kikuko zajęła miejsce naprzeciwko. – Jesteś głodna?
– Nie, wezmę tylko coś do picia.
– Naprawdę? Ja jeszcze nie jadłem kolacji. Jestem bardzo głodny, zamówiłem dla siebie zestaw z gotowaną makrelą.
Dochodziła dwudziesta trzecia, a on jeszcze nie jadł kolacji. Ale to nie wszystko…
– Pracuje pan w weekend?
– Ach, rzeczywiście, przecież dziś sobota! – Powiedział to w taki sposób, jakby domagał się współczucia.
– Ma pan mnóstwo roboty.
– Zgadza się. A ty nie przychodzisz do pracy.
Po tych słowach Kikuko omal go nie przeprosiła. Musiała powtarzać sobie w duchu, że nie robi nic złego.
– Po kolacji jeszcze idę do biura.
– Nie wraca pan do domu?
– W domu tylko śpię.
– A żona się nie skarży?
– Nie, wie, że to normalne. Mój pięcioletni synek czasami mówi do mnie „wujku”. Śmieszne, prawda?
To w ogóle nie było śmieszne.
– Więc o czym chciał pan ze mną porozmawiać?
– Mógłbym najpierw zjeść? Zamów sobie coś do picia.
Kikuko doskonale wiedziała, po co ją tu ściągnął. Będzie ją namawiać, żeby wróciła do firmy. Dziewczyna zamierzała stanowczo odmówić, ale mężczyzna okazał się wyjątkowo uparty.
Dziesięć dni temu złożyła wypowiedzenie. Oddała identyfikator i służbową komórkę. I przestała przychodzić do pracy. Od tego momentu wiadomości zaczęły przychodzić na jej prywatny telefon, a komórka dzwoniła prawie bez przerwy. Większość numerów wyglądała jak numery należące do firmy. Wyłączyła telefon i włączała go tylko na krótko wieczorami, żeby sprawdzić, co się dzieje. Liczba wiadomości i połączeń spadała z dnia na dzień, a po tygodniu nastała cisza. To ją zmyliło.
Pomyślała, że byli współpracownicy już się poddali, i odebrała połączenie od numeru, który wyglądał jak ze zwykłej sieci, ale okazało się, że był to Asystent. Radośnie oznajmił, że dzwoni z prywatnego telefonu, co rozdrażniło ją jeszcze bardziej.
Kikuko nalewała sobie przy barze herbatę oolong do plastikowego kubka, gdy do restauracji weszła nowa klientka. Miała nieco ponad trzydzieści lat i jej wygląd zupełnie nie pasował do taniej restauracji na przedmieściach Tokio. Uwagę Kikuko przykuł wielki biały kwiat wpleciony w jej starannie ułożone włosy.
„Co to za kwiat?”
Wprawdzie w imieniu Kikuko znajdowała się nazwa kwiatu, bo „kiku” znaczy chryzantema, ale dziewczyna zupełnie nie znała się na kwiatach. Niektóre rośliny budziły jednak jej zachwyt, kiedy się im przyglądała.
Nawet z daleka dostrzegła lekki rumieniec na twarzy nieznajomej. Kobieta miała na sobie piękną czarną suknię z mnóstwem koronek, przez ramię przewiesiła małą, elegancką torebkę, a w dłoni trzymała białą papierową torbę.
Poszła na chwiejnych nogach za kelnerem, który zaprowadził ją do stolika. Siadając, zamówiła kieliszek wina.
Kikuko obserwowała ją kątem oka, gdy niosła swoją herbatę do stolika, ale kobieta najwyraźniej zauważyła jej wzrok, bo uśmiechnęła się do niej i skinęła lekko głową.
„Znamy się?”
Niemożliwe. Kikuko przeprowadziła się do Tokio w wieku osiemnastu lat, gdy rozpoczęła naukę na uczelni artystycznej. Od ponad sześciu lat mieszkała w dzielnicy Kujiranuma, na zachodnim krańcu metropolii. Cały czas wynajmowała to samo mieszkanie i w marcu tego roku przedłużyła umowę o kolejne dwa lata. Szkoła znajdowała się w centrum miasta, więc dojazd autobusem i pociągiem zajmował Kikuko pół godziny. Kiedy jeszcze była studentką, dorabiała w kawiarni w pobliżu uczelni. Również firma, dla której do niedawna pracowała, miała swoją siedzibę w centrum Tokio, toteż Kikuko nie znalazła żadnych przyjaciół ani nawet znajomych w dzielnicy, w której mieszkała od sześciu lat. Wprawdzie po drodze do mieszkania zatrzymywała się w supermarkecie przed stacją i robiła zakupy w lokalnych sklepach całodobowych, ale nie była stałą klientką żadnego z nich.
„Hm… a jednak…” Kikuko nie mogła oprzeć się wrażeniu, że spotkała tę kobietę wcześniej, ale nie wiedziała gdzie. Zastanawiała się nad tym, gdy siedząc naprzeciwko Asystenta, spoglądała na nią ponad jego ramieniem. Kobieta była dla niej tak samo zagadkowa jak kwiat, którym ozdobiła włosy.
– A, właśnie! – Asystent odłożył pałeczki i wyjął coś z wewnętrznej kieszeni marynarki. – Chciałem ci to oddać.
To było jej wypowiedzenie.
– Co to znaczy?
– Że nie możesz odejść.
– Ale ja chcę odejść.
– Dlaczego?
Dalsza część dostępna w wersji pełnej
