Kryształowy pantofelek - Małgorzata Lisińska - ebook

Kryształowy pantofelek ebook

Gosia Lisińska

0,0

Opis

Idar de Gra Yudherthardere jest najlepszym szpiegiem Rady. Niestety tym razem na drodze do wypełnienia misji stanie mu pewna księżniczka i magia zaklęta w głosie nie lada śpiewaka.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 29

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Kryształowy pantofelek

– Książę uklęknął więc przed śliczną dziewuszką. – Młody bajarz ściszył głos niemal do szeptu, a zgromadzeni przysunęli się bliżej, nadstawiając uszu. – Siostry aż pozieleniały z zazdrości, kiedy młody rycerz włożył kryształowy pantofelek na drobniuteńką stópkę dziewczęcia. I oto cud prawdziwy! Ledwie bucik znalazł się na nóżce… – zrobił pauzę dla większego napięcia – a łachmany, w które odziana była nasza bohaterka, magicznie zmieniły się w ową prześliczną sukienkę, która zdobiła kibić panienki w noc balu.

Westchnienie oczarowanych słuchaczy, a przede wszystkim słuchaczek, zapatrzonych z uwielbieniem w przystojne oblicze opowiadającego, przemknęło przez karczmę. Bajarz uśmiechnął się lekko. Zerknął przy tym na towarzysza. Krasnolud przewrócił oczami zniesmaczony.

– I tak, przyjaciele moi – kontynuował młodzieniec – dziewczę z kuchni zostało królewską narzeczoną. Żyli potem, wraz z królewskim małżonkiem, długo i szczęśliwie. A ich potomstwo po dzień dzisiejszy włada królestwem Astirii.

Oklaski wstrząsnęły gospodą. Niewiasty płakały, mężczyźni zerkali z podziwem. Całe towarzystwo, zachwycone historią, nie odrywało wzroku od przystojnego bajarza, jakby oczekiwało na kolejną opowieść. On zaś wykonał ukłon i sięgnął po dzban z miodem. Przełknął solidny haust i ponownie, z uśmiechem, spojrzał na markotnego towarzysza.

– Cóż się tak marszczysz, mój drogi? – zapytał cicho.

– Ta twoja opowieść…

– Co z nią?

Krasnolud skrzywił się okrutnie, pochylił ku przyjacielowi i wyszeptał gniewnie:

– Jeszcze się ktoś domyśli…

Młodzian zachichotał.

– Taaak, bo to bardzo podobne do naszej historii – potaknął ironicznie, ale uśmiech zniknął.

***

Królowawdowa majestatycznie sunęła pałacowymi korytarzami. Tak właśnie powinna poruszać się władczyni, myślała, zerkając ukradkiem w olbrzymie lustra w złoconych ramach. Dostojnie i powoli, z wrodzoną elegancją i głębokim smutkiem. W końcu minęło dopiero pięć tygodni od śmierci pana małżonka. Wypadało nosić czerń – bogom niech będą dzięki, że akurat w niej, dzięki brzoskwiniowej cerze, Elis wyglądała pięknie – i snuć się po pałacowych komnatach niczym uosobienie żałości.

Westchnęła, zatrzymując się przed portretem podarowanym jej przez nieżyjącego męża z okazji koronacji, dwadzieścia lat temu. Na obrazie śliczna młodziutka królowa wspierała się wdzięcznie na ramieniu zapatrzonego w nią króla. Och, jakąż byli piękną parą. On wysoki, postawny i bardzo męski. Ona wiotka, eteryczna, ciemnowłosa… jak nimfa.

Zerknęła w zwierciadło. Cóż, niewiele się zmieniła. Mimo pięciu porodów i umykających lat wciąż była niedoścignioną pięknością z nienaganną figurą.

– Mamooooo!

Krzyk córki wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się niechętnie. Jej duma, miłość, jedyne dziecko, które dożyło wieku dorosłego.

Mała, tłusta krowa.

– Mamooooo!

– Słyszę, Roleno. Księżniczkom nie wypada krzyczeć – upomniała dziewczynę.

– Ale mamo! Ja nie chcę! Nie chcę! On jest stary i ma włosy w nosie! – Rolena tupnęła wściekle. – Strasznie stary! Prawie jak ty!

Elis policzyła w myślach do dziesięciu, powtarzając sobie, że królowej nie wypada policzkować córki.

– Uspokój się, Roleno. Więcej godności.

– I ciągle sapie! I kiedy na mnie patrzy, robi mi się niedobrze! Ja nie chcę!

– Roleno, dziecko, hrabia Nikito pochodzi z zamożnego rodu. Jest inteligentny i, chociaż może nie najprzystojniejszy, nie całkiem pozbawiony uroku.

– To sama za niego wyjdź!

Królowa w milczeniu przyglądała się jedynaczce.

– Tatuś by nie pozwolił! – Panienka rozpłakała się wreszcie.

– Twój tatuś umarł – przypomniała gniewnie Elis – bo zachciało mu się skakać konno przez żywopłot. Nie mów mi więc, na co by pozwolił, a na co nie. Nie był najodpowiedzialniejszym rodzicem pod słońcem. Masz czternaście lat, a on nawet nie zaczął szukać dla ciebie męża. Teraz, kiedy zginął, okoliczne hieny zechcą sięgnąć po nasze królestwo. Potrzebujemy nowego władcy. I to takiego, który pochodzeniem i koneksjami odstraszy ewentualnych najeźdźców. Nikito ma jedno i drugie. I, co najważniejsze, chce cię za żonę.

Rolena zaniosła się histerycznym łkaniem, na co jej matka westchnęła.

– Dziecko, są gorsze rzeczy od nieudanego małżeństwa – próbowała pocieszyć jedynaczkę, ale ta wciąż płacząc, odwróciła się i uciekła.

Królowa patrzyła za biegnącą córkę. Jakaż szkoda, że dziedziczka Astirii wdała się w ojca. Od krzaczastych brwi nad kulfoniastym nosem, aż po duże stopy. Po drodze zaś było opasłe cielsko przekarmionego łakociami bachora.