Kod mikrobiomu. Jak połączenie jelit i mózgu wpływa na emocje, wagę i odporność -  Dr Steven R. Gundry - ebook

Kod mikrobiomu. Jak połączenie jelit i mózgu wpływa na emocje, wagę i odporność ebook

Dr Steven R. Gundry

0,0

Opis

Czy to jelita sterują twoim mózgiem?

Ta książka odwraca tradycyjne myślenie o zdrowiu psychicznym i pokazuje, że źródło problemów z koncentracją, nastrojem, energią i zachciankami może leżeć nie w głowie, lecz w jelitach.

Dr Steven R. Gundry – autor bestsellerów „Roślinne kłamstwo”, „Keto przełom” i „Siła jelit” – przedstawia przełomowe spojrzenie na oś jelito–mózg i udowadnia, że mikrobiom jelitowy w realny sposób wpływa na nasze myśli, emocje, zachowania, odporność na stres oraz zdrowie neurologiczne. To właśnie bakterie jelitowe mogą decydować o tym, czy odczuwamy jasność umysłu, czy „mgłę mózgową”, stabilność emocjonalną czy wahania nastroju, energię czy chroniczne zmęczenie.

Autor pokazuje, jak zachodnia dieta, nadużywanie antybiotyków i leków oraz toksyny środowiskowe prowadzą do dysbiozy i zespołu nieszczelnego jelita. W takich warunkach „złe bakterie” przejmują kontrolę nad komunikacją między jelitami a mózgiem, wywołując stany zapalne i torując drogę problemom psychicznym, zaburzeniom koncentracji, neurodegeneracji, zmianom osobowości, a nawet uzależnieniom.

Najważniejszy przekaz książki brzmi jednak: te procesy można odwrócić. Gundry, opierając się na aktualnych badaniach naukowych i własnej praktyce klinicznej, oferuje czytelnikom konkretny, przystępny plan odbudowy mikrobiomu. Publikacja zawiera jasne zalecenia żywieniowe, proste przepisy oraz przewodnik po suplementacji, które pomagają przywrócić równowagę w jelitach, poprawić funkcjonowanie mózgu i odzyskać kontrolę nad nastrojem oraz energią psychiczną.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 340

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



TYTUŁ ORYGINAŁU:

The Gut-Brain Paradox:

Improve Your Mood, Clear Brain Fog, and Reverse Disease by Healing Your Microbiome

Redaktorka prowadząca: Marta Budnik

Wydawczyni: Agnieszka Fiedorowicz

Redakcja: Rafał Sarna

Korekta: Małgorzata Denys

Projekt okładki i ilustracja: Adelina Sandecka

The Gut-Brain Paradox. Copyright © 2025 by Steven R. Gundry, MD.

All rights reserved.

Copyright © 2026 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece

Agnieszka Stankiewicz-Kierus sp.k.

Copyright © for the Polish translation by Bartłomiej Kotarski, 2026

Niniejsza książka zawiera porady i informacje związane z opieką zdrowotną. Traktuj je jako uzupełnienie zaleceń lekarza lub innego specjalisty, a nie jako alternatywną terapię. Jeżeli jesteś chory lub podejrzewasz u siebie chorobę, przed rozpoczęciem jakiegokolwiek planu lub terapii skonsultuj się z lekarzem. Autor dołożył wszelkich starań, żeby w momencie publikacji wszystkie zamieszczone tu informacje były rzetelne i aktualne. Wydawca i autor nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne następstwa stosowania się do zamieszczonych w książce porad.

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie I

Białystok 2026

ISBN 978-83-8417-907-9

Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotował Jan Żaborowski

Dla Hipokratesa, który powiedział „Wszystkie choroby zaczynają się w jelitach”.

Dla doktora Ignaza Philippa Semmelweisa (1818–1865), który kwestionował opinie profesorów z wiedeńskiego szpitala AKH dotyczące przyczyny gorączki popołogowej, będącej wówczas główną przyczyną śmierci kobiet na oddziałach położniczych. Zanim odkryto istnienie bakterii, Semmelweis słusznie uznał, że powodem wysokiej umieralności jest brak zwyczaju mycia rąk między odbieraniem porodów. Postanowił wprowadzić ten wymóg w odniesieniu do swoich pacjentek, uzyskując obiecujące rezultaty. Mimo to inni lekarze stanowczo odrzucali takie praktyki.

Semmelweisa okrzyknięto wariatem, odesłano do Budapesztu, umieszczono w szpitalu psychiatrycznym i pobito na śmierć.

Piętnaście lat później, gdy odkryto istnienie bakterii, odkrycia doktora Semmelweisa zostały udowodnione, a on sam został okrzyknięty pionierem antyseptyki! Niech spoczywa w pokoju.

Nauka opiera się na doświadczeniach,

na gotowości do zmiany starych dogmatów,

na chęci zobaczenia wszechświata takim,

jaki naprawdę jest. W związku z tym nauka

niekiedy wymaga odwagi – choćby takiej,

żeby zakwestionować dotychczasowy stan wiedzy.

– CARL SAGAN

Wstęp

Niech żywność stanie się twoim lekarstwem

Mniej więcej rok temu trafiła do mnie 62-letnia kobieta, która od pięciu lat bezskutecznie zmagała się z chorobą Parkinsona i rozpaczliwie potrzebowała pomocy. Zanim wystąpiły dolegliwości, była w doskonałym stanie – brała udział w maratonach – ale teraz doświadczała silnego drżenia mięśni, które jest głównym objawem choroby.

Leki, które przepisali kobiecie lekarze, nie pomagały, a dolegliwości się nasilały. Miała kłopoty z utrzymaniem równowagi i z trudem chodziła. Podczas wizyty cały czas siedziała, nie potrafiła wyrazić żadnej emocji, a jej twarz przypominała maskę. Mówiła nieskładnie, urywanymi zdaniami, więc przeważnie odzywał się za nią mąż.

Przeprowadziłem typowe badania krwi i opierając się na wynikach, zaleciłem pacjentce dietę i suplementy. Pół roku później moja asystentka przeprowadziła z pacjentką rozmowę telefoniczną i odnotowała pewną poprawę. Po roku od pierwszej wizyty wszedłem do tego samego gabinetu, w którym się spotkaliśmy.

Ujrzałem zupełnie inną osobę. Z początku odniosłem wrażenie, że mam przed sobą jakąś inną pacjentkę. Uznałem, że przypadkiem pomyliłem gabinety. To była jednak ona. Uśmiechała się szeroko, a jej ręce nie drżały. Mąż kobiety na mój widok zerwał się z krzesła i mocno mnie uściskał.

„Dziękuję, że odzyskałem żonę” – wykrztusił bliski płaczu. „To dziewczyna, z którą się ożeniłem. Znowu codziennie biega i nie mogę za nią nadążyć!”

Niedługo potem wszyscy płakaliśmy i obejmowaliśmy się, a wdzięczna para serdecznie mi dziękowała. Zapewniłem ich, że nie jestem żadnym cudotwórcą. Przepisałem plan żywieniowy i suplementacyjny, a resztę pracy kobieta wykonała sama. Moi niezrównani pacjenci robią to każdego dnia.

Niedawno inna moja pacjentka, tym razem licealistka, doświadczyła podobnej niezwykłej przemiany. Była imponującą sportsmenką, zanim nabawiła się zaburzeń ruchu i objawów posturalnej tachykardii ortostatycznej (ang. postural orthostatic tachycardia syndrome – POTS), z powodu której pacjenci doświadczają zawrotów głowy przy wstawaniu. Ta młoda kobieta poruszała się wyłącznie z pomocą balkonika. Zdiagnozowano u niej także zaburzenia afektywne dwubiegunowe i obsesyjno-kompulsyjne. Była nastolatką, która nie mogła już dłużej uczęszczać do publicznej szkoły. Silnie cierpiała fizycznie i emocjonalnie.

Podobnie jak w przypadku pacjentki z chorobą Parkinsona na podstawie wyników badań krwi przepisałem odpowiedni plan. W ciągu miesiąca dziewczyna zaczęła chodzić o lasce, a jej chaotyczne zachowania uległy złagodzeniu. Po roku mogła już odstawić laskę, wróciła do normalnej szkoły, a nawet grała w kilku drużynach sportowych. Zmiany były diametralne. Czasami drobne objawy obsesyjno-kompulsyjne powracają, ale nawet tutaj doszło do wyraźnej poprawy. Ostatnio przeszła na dietę marchewkową – codziennie zajadała się marchewką. Stwierdziłem, że taki rodzaj obsesji zupełnie mi nie przeszkadza!

Spotkałem też mężczyznę po trzydziestce, który od wielu lat zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. W przeszłości wielokrotnie odwiedzał liczne ośrodki i poddawał się programom rehabilitacyjnym, ale nic nie skutkowało. Miał problemy ze zdrowiem psychicznym i nie był w stanie utrzymać pracy. Rodzina bardzo się martwiła, że mężczyzna stanie się kolejną ofiarą uzależnienia. Jednak podobnie jak moi pozostali pacjenci ten człowiek zdołał odmienić swoje życie, stosując mój plan. Obecnie świętuje już kilka lat trzeźwości.

A co, jeśli ci powiem, że wszyscy wspomniani pacjenci stosowali ten sam plan, o którym dowiesz się z tej książki? Czy uwierzysz, że plan polegający na jedzeniu odpowiednich produktów i suplementów może skutecznie leczyć tak skrajnie różne zaburzenia?

Co się stanie, jeśli powiem, że to nie tylko prawda, ale też że ci wszyscy pacjenci w rzeczywistości cierpieli na tę samą chorobę, która w każdym przypadku dawała inne objawy? Przeprowadzone przeze mnie testy wykazały, że wspomniani pacjenci (i prawie wszyscy, których leczę) cierpieli na przepuszczalność jelit (zwane też zespołem nieszczelnego jelita) i dysbiozę jelitową – zaburzenie mikrobiomu skutkujące zachwianiem równowagi mikrobioty. Właśnie to było przyczyną ich dolegliwości. Jeżeli cierpisz na zamglenie umysłu, zmęczenie psychiczne, neurodegenerację, kłopoty ze zdrowiem psychicznym, uzależnienie czy jakiekolwiek inne zaburzenia natury poznawczej, być może przyczyną jest ten sam ukryty problem.

Jak to możliwe? Istnieje ogromny i niewiarygodnie złożony system komunikacji między mikrobiotą jelitową a mózgiem. Być może z początku będzie ci trudno w to uwierzyć, ale coraz więcej dowodów świadczy o tym, że sterują tobą mikroby.

W tej książce szczegółowo przyjrzymy się temu systemowi, ale ujmując to w skrócie, mikroby wysyłają do mózgu sygnały mówiące mu (czyli tobie), co ma myśleć, jak ma się czuć, a nawet jak się ma zachowywać. Za sprawą tych systemów mikrobiom wywołuje choroby związane z mózgiem, a nadto przyczynia się do kształtowania osobowości i stanów emocjonalnych1. Jak się wkrótce dowiesz, w przypadku zaburzenia równowagi mikrobiomu do władzy dochodzą patogenne „złe bakterie”, które przejmują kontrolę nad systemami komunikacji i zaczynają decydować o twoim życiu ze szkodą dla ciebie.

W poprzedniej książce pisałem, że Hipokrates miał rację, twierdząc, że wszelkie choroby zaczynają się w jelitach. Mimo to wiele faktów, które poznałem podczas pracy nad obecną publikacją, mnie zaskoczyło. Dotyczą one głównie sposobów, w jaki mikrobiom kontroluje nasz mózg. Hipokrates nie tylko nie mylił się w kwestii jelit jako początku wszelkich schorzeń, ale uważam wręcz, że niemal wszystkie problemy ze zdrowiem psychicznym, zachowaniem, osobowością i nawykami, a także wszelkie choroby neurodegeneracyjne mają swój początek właśnie w jelitach. W gruncie rzeczy resztę tej książki poświęcę na udowadnianie tej tezy.

Aby dać ci przedsmak zaskakujących wyników badań, którymi się podzielę, nadmienię, że wiele czynników wpływających na ludzkie zachowania, które wcześniej uważaliśmy za całkowicie niezwiązane z układem pokarmowym, wyraźnie się z nim łączy. Na przykład ludzie od stuleci wierzyli, że to fazy księżyca wpływają na nasze zachowanie, ale nigdy wcześniej nie przypuszczaliśmy, że ma to związek z mikrobiomem. Wielu ludzi traktuje teorie związane z księżycem jako zwykłe przesądy, ale przysięgam, że w oddziale ratunkowym, w którym pracowałem jako lekarz, podczas pełni mieliśmy więcej pacjentów. W noce pełni księżyca dochodzi do większej liczby wypadków drogowych2. Nawet pacjenci z zaburzeniem dwubiegunowym afektywnym doświadczają zmian nastroju pokrywających się z fazami księżyca3.

Nigdy jednak nie rozumieliśmy mechanizmu, który odpowiada za wpływ księżyca na nasze zachowanie. Niektórzy sądzili, że ma on związek ze zmianami dotyczącymi snu4. To ma sens, prawda? Niewyspani ludzie częściej są sprawcami wypadków. Być może zmęczeni pacjenci cierpiący na zaburzenia dwubiegunowe afektywne częściej miewają huśtawki nastrojów.

Ale właściwie dlaczego księżyc wpływa na nasz sen? Okazuje się, że mikrobiom ma swój własny rytm dobowy! Niektóre bakterie rozmnażają się o konkretnej porze doby. Bakterie oczywiście nie widzą księżyca, ale jego grawitacja oddziałuje na nie (i na ich rytm dobowy) podobnie jak na fale5. Jak się przekonasz, zmiany w mikrobiomie – nawet te wywołane przez księżyc – bezpośrednio odbijają się na naszym nastroju, zachowaniach, zdrowiu psychicznym i nie tylko.

Niestety zachodnia dieta i toksyczne środowisko – nie wspominając już o obsesji na punkcie sterylizowania wszystkiego i zabijania bakterii, których potrzebujemy do życia – spustoszyły nasz mikrobiom. To właśnie dlatego niemal każdy pacjent, który się do mnie zgłasza, cierpi na nieszczelność jelit i dysbiozę. To także dlatego jesteśmy dziś świadkami tak wyraźnego wzrostu liczby zachorowań na choroby neurodegeneracyjne, zaburzenia psychiczne, uzależnienia i tym podobne.

Dobra wiadomość jest taka, że zaczynające się w jelitach problemy psychiczne i neurologiczne można zatrzymać, odwrócić i leczyć, a nawet im zapobiegać. Podobnie jak pacjenci, o których wspominałem, ty także zauważysz diametralną poprawę swoich funkcji poznawczych i zdrowia psychicznego, kiedy uda ci się zbilansować mikrobiom. Przekonasz się wówczas, co się dzieje, gdy jelita wysyłają do mózgu prawidłowe sygnały. Rezultat to bystrzejszy umysł, zdrowsze nawyki, lepsze samopoczucie i odwrócenie objawów neurodegeneracyjnych.

Niektóre przedstawione tu przeze mnie informacje zapewne będą dla ciebie szokiem. Prawdę mówiąc, sam byłem nimi zaszokowany. Ta wiedza skłania do ponownego przemyślenia, kim jesteśmy jako ludzie, dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej i dlaczego czujemy to, co czujemy. Wierzę jednak, że można odnaleźć olbrzymie poczucie wolności i spokoju, wiedząc, że w dużej mierze mózg słucha rozkazów mikrobiomu. Nie musimy czuć się winni ani wstydzić się naszego uzależnienia czy zmian w mózgu. Nic z tego nie jest naszą winą.

Nie jest też naszą winą nieświadome zabijanie mikrobów, których potrzebujemy do zachowania zdrowego mózgu. Po prostu udzielono nam błędnych informacji. Jak powiedziała Maya Angelou: „Rób, co możesz, aż dowiesz się, jak robić to lepiej, a wtedy rób to lepiej”. Wierzę, że robiłeś, co w twojej mocy. Kiedy przeczytasz tę książkę, dowiesz się, jak postępować lepiej, i będziesz mógł przejść do praktyki.

W tej książce w pierwszej kolejności zbadamy fascynujące mechanizmy, za pomocą których mikrobiom kontroluje mózg. Potem przekonamy się, w jaki sposób dysbioza i nieszczelne jelita mogą prowadzić do typowych zaburzeń pracy mózgu, takich jak uzależnienie, problemy psychiczne i neurodegeneracja. Na końcu przedstawię dwa plany żywieniowe, z których na podstawie osobistych celów wybierzesz jeden. Udzielę ci wskazówek, jak się odżywiać, by zadbać o zbilansowany mikrobiom, a tym samym o bystry, pełen energii, zdrowy i prawidłowo funkcjonujący mózg.

Czas zrobić to lepiej! Zaczynajmy.

Rozdział 1

Nas***e w mózgu

W XIX wieku jedną z najbardziej zajadłych kłótni „celebrytów” był spór między dwoma francuskimi chemikami: Louisem Pasteurem i Antoine’em Béchampem (oraz jego kolegą Claude’em Bernardem). Prawdopodobnie słyszałeś tylko o jednym z tych naukowców, co znaczy, że to on rzekomo wygrał ten spór. To prawda, ale to w żadnym stopniu nie daje nam pełnego obrazu sytuacji.

Pasteur i Béchamp kłócili się o zarazki, zwane także mikrobami lub mikroorganizmami. Jak zapewne wiesz, to niewielkie żyjątka, zbyt małe, by dało się je zobaczyć gołym okiem. Do tej grupy zaliczamy wirusy, bakterie, archeony, grzyby i protisty. Obaj panowie byli zgodni, że takie mikroby istnieją, choć spierali się, który z nich je odkrył i jaką rolę odgrywają one w procesie fermentacji. Prawdziwą kością niezgody było jednak to, czy te mikroby, obiektywnie rzecz biorąc, są dobre, czy złe.

Pasteur uważał, i uznano to za fakt, że mikroby są złe. Opracował proces pasteryzacji, który częściowo sterylizował mleko. Proces ten zabijał mikroby i sprawiał, że mleko nadawało się do picia. Naukowiec ten poszedł jednak krok dalej i stwierdził, że mikroby wywołują choroby, więc ich zabijanie zawsze rozwiązuje problem. Stwierdzenie to nazwano teorią zarazków i do dziś pozostaje ono podstawą współczesnej zachodniej medycyny1.

Od czasów Pasteura włożono wiele wysiłków w unicestwianie zarazków – czyli sterylizację – w celu leczenia chorób i zapobiegania im. Pomyśl o płynie do odkażania rąk, który zapewne nosisz przy sobie, albo o antybiotykach, które przepisał ci lekarz. Jako społeczeństwo lubujemy się w zabijaniu zarazków. Naturalnie niektóre bakterie, takie jak E. coli czy Salmonella, to patogeny, które najlepiej unicestwiać. Mimo to teoria zarazków Pasteura była tylko częściowo słuszna, a jego rywal o tym wiedział.

Béchamp argumentował, że większość zarazków sama w sobie nie stanowi problemu. Przyczyniają się one do chorób tylko wtedy, gdy środowisko, w którym żyją, zostaje zaburzone, wskutek czego gospodarz staje się podatniejszy na chorobę. Innymi słowy, mikroby powodują choroby tylko wtedy, gdy warunki panujące w organizmie umożliwiają im nadmierny rozrost. Béchamp wierzył też, że sterylizacja jest a) niewykonalna oraz b) niezwykle niebezpieczna. Uważał, że drobnoustroje stanowią istotny element ludzkiego organizmu i wszystkich istot żywych2. Niestety argumenty Béchampa nie zyskały popularności (Pasteur był błyskotliwym mówcą, a w 1863 roku rzekomo zaskarbił sobie dozgonne wsparcie Napoleona III, gdy „udowodnił”, że wino „psuje się” w wyniku skażenia bakteriami).

Dzięki zainicjowanemu w 2007 roku i trwającemu 10 lat programowi Human Microbiome Projet wiemy, że to Béchamp, a nie Pasteur, miał rację. Każdego dnia odkrywamy nowe zaskakujące fakty na temat liczby drobnoustrojów żyjących w nas i wokół nas, nie wspominając o niezliczonych skomplikowanych mechanizmach, z pomocą których wpływają one na zdrowie i zachowanie swoich gospodarzy, czyli nas. Składające się na tak zwany holobiont drobnoustroje na naszym ciele i wewnątrz niego żyją głównie w jelitach. Zwykle określamy je mianem mikrobiomu. Jednak wiele innych obszarów ciała także ma swój własny mikrobiom.

Wszystkie te mikroorganizmy są nieodłączną częścią nas. Na podstawie wiedzy o holobioncie powinniśmy się na nowo zastanowić, kim lub czym w istocie jest człowiek. Czy jesteśmy pojedynczymi istotami, czy może symbiotycznymi społecznościami złożonymi z ludzkich komórek i drobnoustrojów? Jeżeli wierzysz w tę pierwszą wersję, mam nadzieję, że po przeczytaniu książki zmienisz zdanie. Właściwie chciałbym, żebyś zmienił wiele swoich przekonań.

Holobiont

Najpierw przyjrzyjmy się liczbom. Wiemy już, że mniej więcej połowa komórek w naszym organizmie należy do nas, a reszta do drobnoustrojów3.

Bakterie stanowią około jednej trzeciej masy ciała człowieka, tworząc w jego organizmie największy rozproszony układ narządów, który jest co najmniej tak samo metabolicznie aktywny jak wątroba. Sam mikrobiom jelitowy zawiera nie mniej niż sto bilionów bakterii należących do co najmniej dziesięciu tysięcy różnych gatunków, a do tego dochodzi wciąż nieustalona liczba wirusów, grzybów i innych drobnoustrojów.

Mamy również biom jamy ustnej, liczący siedemset gatunków bakterii, oraz biom skóry, na który składa się tysiąc różnych gatunków. Bakterie żyją we wszystkich fragmentach naszego ciała mających kontakt ze światem zewnętrznym. Mowa tu o płucach, przewodach mlecznych, pochwie, macicy, moczowodzie i prostacie. Każda z tych części ciała ma własny mikrobiom. Łącznie wszystkie te mikroby zawierają ponad trzy miliony genów, podczas gdy ludzki genom posiada ich zaledwie dwadzieścia trzy tysiące.

Tak, masz w sobie znacznie więcej genów bakterii niż ludzkich. Jeżeli choć trochę cię to przeraża, uprzedzam, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Posiadamy obecnie dowody, że bakterie żyją w częściach naszego ciała dotychczas uznawanych za sterylne. Można je na przykład znaleźć w zdrowej ludzkiej krwi4, a niedawno odkryliśmy, że mózg też posiada własny mikrobiom.

To prawda, naukowcy odkryli bakterie w zdrowych mózgach ludzi i myszy. Co ciekawe, bakterie odkryte w mózgu należą do gatunku powszechnie występującego w jelitach5. Rodzi to pytanie – czy te bakterie zawsze zamieszkiwały nasze mózgi, czy też przewędrowały tam z jelit? Więcej na ten temat później.

Jak widzisz, wyrażenie „nas***e w mózgu”, którego użyłem w tytule tego rozdziału, wcale nie miało być obelgą. Mówię dosłownie. Nie tylko mamy bakterie w mózgu, ale też mikroby żyjące w jelitach i pozostałych częściach naszego ciała w dużej mierze decydują o tym, co się w tym mózgu dzieje. Z tej książki dowiesz się, że wspomniane mikroby nie tylko żyją w naszych jelitach, krwi czy mózgu, lecz także w wysokim stopniu nas kontrolują, odgrywając nieproporcjonalnie dużą rolę w rozwoju naszej osobowości, sposobu myślenia, odczuwania, zachowania, gustów kulinarnych, a także podatności na uzależnienia, choroby psychiczne czy uleganie neurodegeneracji. Jeżeli sądzisz, że przesadzam, to zapewniam cię, że tak nie jest.

Nasi jelitowi przyjaciele nie są wcale tacy najgorsi i okazuje się, że (tu obalę kolejny mit) nie tylko pomagają w trawieniu pokarmu, ale i robią dla nas znacznie więcej. Nawet jeżeli mowa o trawieniu, niektóre gatunki bakterii są wysoce wyspecjalizowane. Na przykład jedne z nich rozkładają skrobię, a inne dokonują fermentacji białek. Następnie dostarczają witaminy, minerały i białka dokładnie w te miejsca, w których są potrzebne.

Opowiem szczegółowo, jak twoi jelitowi przyjaciele koordynują pracę układu endokrynnego (hormonalnego), nerwowego (w tym mózgu) i odporności swoistej. Oś jelita-mózg to dwukierunkowy kanał komunikacji między mikrobiomem a wspomnianymi trzema ważnymi układami, które są ze sobą ściśle powiązane6.

Za pośrednictwem osi jelita-mózg mikrobiom odgrywa rolę głównego edukatora i opiekuna układu odpornościowego. Gdy cokolwiek z otoczenia przenika do ciała, twoi jelitowi przyjaciele wysyłają konkretne wiadomości nakazujące układowi odpornościowemu atak (kiedy obce ciało jest nieznane i może stanowić zagrożenie albo jeśli jest już znanym zagrożeniem) albo zignorowanie intruza, ponieważ jest on już znany i został uznany za nieszkodliwego. Sprzeczne sygnały mogą jednak prowadzić do wielu problemów u gospodarza.

Ujmując to nieco bardziej filozoficznie, mikrobiom pomaga naszemu układowi odpornościowemu odróżnić, co jest „nami”, a co „intruzem” oraz czy ten intruz stanowi zagrożenie i czy należy go zaatakować. Czyż nie czyni to goszczących w nas mikroorganizmów (które decydują o naszym życiu) częścią nas samych? To jednak dygresja…

Niestety Béchampa uznano kiedyś za szarlatana, a teoria zarazków przetrwała. To sprawiło, że nie tylko zignorowaliśmy kolosalne znaczenie halobiontu, ale też zaczęliśmy traktować żyjące w nas mikroby, które nazywam jelitowymi przyjaciółmi, jako wrogów. Pozbawiliśmy ich odpowiedniego pożywienia i niszczyliśmy je przy użyciu domowych środków czystości, pestycydów, antybiotyków i sterylizacji.

Zapłaciliśmy za to straszliwą cenę w postaci licznych epidemii i kryzysów zdrowotnych, z którymi musimy się obecnie zmagać. Wiele napisano o przyczynach kryzysów związanych ze zdrowiem psychicznym, o opioidach, o wyraźnym wzroście diagnoz dotyczących autyzmu oraz zachorowań na choroby Parkinsona i Alzheimera. W tej książce pragnę się jednak skupić na bezpośrednim związku tych zdarzeń z unicestwieniem naszego mikrobiomu. Jak wiele tat temu ostrzegał Béchamp, zniszczyliśmy środowisko wewnętrzne naszego organizmu, a mózg płaci za to wysoką cenę. Wielkie dzięki, Louis.

Dysbioza pod inną nazwą

Co zatem dokładnie miał na myśli Béchamp, mówiąc o „środowisku”? Zatrzymajmy się na chwilę i nadajmy mu inną nazwę, którą być może łatwiej rozpoznasz: „ekologia”. W Oxford English Dictionary termin „ekologia” oznacza gałąź biologii zajmującą się relacjami łączącymi poszczególne organizmy oraz ich otoczenie. Kojarzy się to z tropikalnym lasem deszczowym, nieprawdaż? Jeden organizm jest uzależniony od innego, nieważne, czy mówimy o roślinie, owadzie, grzybie, ptaku czy ssaku. Wszystkie te stworzenia są ze sobą powiązane w tym niepowtarzalnym miejscu. To właśnie miał na myśli Béchamp, mówiąc o organizmie jako o „środowisku”.

Jakie więc konkretnie warunki ekologiczne panujące w jelitach sprawiły, że staliśmy się bardziej narażeni na choroby? Wiemy już, że zdrowe środowisko wewnętrzne, będące podstawą dla prawidłowo funkcjonującego mózgu, istnieje w stanie homeostazy. Zachodzi tu stabilna równowaga między współzależnymi elementami – w tym przypadku między różnymi gatunkami drobnoustrojów a innymi mikrobami.

Słowa kluczowe to „stabilna” i „współzależnymi”.

Stabilne środowisko

W stabilnym środowisku odpowiednie proporcje naszych jelitowych przyjaciół powinny być zachowywane przez długi czas bez większych wahań7. Im stabilniejszy jest mikrobiom, tym szybciej odzyska równowagę po krótkotrwałych zakłóceniach, na przykład po kontakcie z patogenem lub przyjęciu serii antybiotyków. To jedna z przyczyn, dla których jedni z nas ciężko chorują po kontakcie z patogenem, podczas gdy inni szybko wracają do zdrowia. W tym drugim przypadku mikrobiom jest stabilniejszy, dzięki czemu szybciej odzyskuje równowagę8.

Jeżeli (i tylko wtedy, kiedy) masz w sobie odpowiednią mieszankę jelitowych przyjaciół, będą oni ciężko pracować nad utrzymywaniem stabilnego mikrobiomu, dbając o zdrowe, odznaczające się homeostazą środowiska. Jeśli dojdzie do rozmnożenia się jednego lub kilku gatunków bakterii, co grozi ogólnej stabilności mikrobiomu, bakterie zaliczane do tak zwanych gatunków kluczowych zareagują i tak zmienią środowisko, żeby utrudnić rozmnażanie tych, których zrobiło się za dużo9.

Jeśli na przykład złe bakterie Pseudomonas aeruginosa nadmiernie się rozmnożą, gatunki kluczowe uwalniają kwas octowy. To uniemożliwia rozwój tych niepożądanych bakterii10. Stabilność mikrobiomu jest tak ważna, że kluczowe gatunki bakterii istnieją tylko po to, by się o nią troszczyć11.

Jednokomórkowe organizmy wyczuwają zagrożenie, reagują i podejmują decyzję – krótko mówiąc, „myślą”. Spokojnie. Jednokomórkowce nie myślą tak jak my. Nie mają mózgów, a mimo to odznaczają się niezwykłą inteligencją! Wiedzą nawet, ilu pobratymców potrzeba, by wykonać zadanie, i potrafią policzyć, czy jest ich wystarczająco dużo. Nazywamy to wyczuwaniem zagęszczenia i mechanizm ten (między innymi) dla o właściwą liczebność bakterii.

Współzależne środowisko

Jelitowi przyjaciele nieustannie współpracują ze sobą i porozumiewają się, by skutecznie wykonywać swoje zadania i dbać o twoje zdrowie. Jesteś przecież ich domem. Mieszkańcy twojego ciała chcą, byś był zdrowy. Ponieważ jednak są od siebie uzależnieni, to znaczy muszą polegać na sobie nawzajem, wykonują powierzone im zadanie tylko wtedy, gdy ich skład jest odpowiednio zróżnicowany i zbilansowany.

Udowodniono, że różnorodność przynosi ludziom korzyści, ponieważ różnice przyczyniają się do wartościowego zbioru perspektyw. Tak samo jest ona korzystna dla naszych jelitowych przyjaciół. W ekologii miary różnorodności takie jak wskaźnik Simpsona czy Shannona stosuje się do oceny dobrostanu lasu deszczowego. Nic więc dziwnego, że różnorodność mikrobiomu jelitowego jest bezpośrednio związana ze zdrowiem i długowiecznością12.

Gdy jelitowi przyjaciele wykonują poszczególne zadania, dbając o twoje zdrowie i prawidłowy rozwój, polegają na sobie nawzajem, często przekazując przysłowiową pałeczkę innemu gatunkowi, by ten wykonał następny krok. Doskonałym przykładem takiego procesu jest tak zwane trawienie kooperatywne. Jest to sytuacja, w której związki wytwarzane przez jeden typ bakterii w trakcie trawienia stają się pożywką dla innego gatunku. Trawiąc taki pokarm, bakterie produkują jeszcze inny związek, który pochłaniają przedstawiciele trzeciego gatunku. To piękne! Jeżeli jednak brakuje nam jednego lub większej liczby gatunków bakterii, cały system zaczyna zawodzić. Niska różnorodność drobnoustrojów jest kojarzona z degeneracją mózgu i wieloma innymi chorobami13,14,15.

A co z patogenami, które tak bardzo chciał unicestwić Pasteur? Czy one też stanowią element różnorodnej mikrobioty? Owszem. Okazuje się, że w skład zdrowego, stabilnego i współzależnego mikrobiomu wchodzą też niektóre szkodliwe bakterie, a nawet pasożyty16. Jak słusznie zauważył Béchamp, złe bakterie stają się problemem dopiero wtedy, gdy środowisko ulegnie zaburzeniu.

Choć nie mamy na to żadnego realnego dowodu, często powtarza się, że na łożu śmierci w 1895 roku Pasteur w końcu powiedział: Bernard avait raison, le microbe n’est rien. Le terrain est tout, czyli „Bernard miał rację. Mikroby nic nie znaczą. Ważne jest ich środowisko”.

Chciałbym wierzyć, że ta anegdota jest prawdziwa, ale nie ma to większego znaczenia. Było już za późno. Teoria zarazków rozprzestrzeniła się niczym wirus (rozumiesz?), została powszechnie zaakceptowana i nie było już odwrotu. Od tamtej pory stworzyliśmy absolutnie doskonałe warunki do niszczenia swojego środowiska wewnętrznego, począwszy od pokarmów i substancji, które spożywamy, a skończywszy na stosowanych przez nas produktach i sposobie, w jaki traktujemy swoją wewnętrzną ekologię, będącą w dosłownym znaczeniu naszą glebą.

Dopiero teraz, prawie dwieście lat po zignorowaniu odkryć Béchampa i Bernarda, zaczynamy rozumieć znaczenie i skomplikowane mechanizmy rządzące naszym środowiskiem wewnętrznym. Obecnie zaburzenia równowagi flory bakteryjnej określamy mianem dysbiozy jelitowej i traktujemy je jako główną przyczynę wielu chorób, w tym neurologicznych, neurodegeneracyjnych i psychicznych17.

W istocie, Bernard avait raison.

Śmierć ma swój początek w jelitach

Jeżeli masz w zwyczaju czytać o badaniach naukowych dotyczących długowieczności, zapewne natknąłeś się na informacje o niewielkim robaku o nazwie C. elegans. Ci nieszkodliwi mali goście (nie jestem seksistą – nie ma żeńskich przedstawicieli C. elegans – tylko samce i obojnaki) są przedmiotem licznych badań z wielu powodów. Po pierwsze, C. elegans to bardzo proste organizmy żyjące zaledwie dwa, trzy tygodnie. Po drugie, są niemal całkowicie przezroczyste, więc łatwo dostrzec, co się dzieje wewnątrz ich ciała. Po trzecie, posiadają wiele takich samych podstawowych cech biologicznych co ludzie.

Przede wszystkim C. elegans pomaga nam studiować proces starzenia się, ponieważ w ciągu swojego życia osobniki te przechodzą kilka wyraźnie odrębnych etapów, które łatwo zaobserwować w dość krótkim czasie. Ten proces starzenia odzwierciedla ludzki. Na dobrą sprawę niemal każda interwencja skutkująca wydłużeniem życia C. elegans daje podobne wyniki u zwierząt o złożoności biologicznej na poziomie makaków.

Co ciekawe, jelito tego nicienia, które stanowi jedną trzecią masy, to jego największy i być może najważniejszy narząd posiadający własny mikrobiom. U ludzi jest podobnie. Choć niektórzy twierdzą, że to skóra jest naszym największym organem, w rzeczywistości nie może się ona równać ze ścianami naszych jelit, które posiadają powierzchnię co najmniej jednego, a być może dwóch kortów tenisowych. Jest to tak zwany nabłonek jelitowy – jednokomórkowa wyściółka jelita zarówno cienkiego, jak i grubego. Tak, nie pomyliłeś się w czytaniu. Pojedyncza warstwa komórek to jedyne, co chroni cię przed wszystkim, co połykasz. Ta sama wada fabryczna występuje u naszego przyjaciela – C. elegans.

Zarówno u ludzi, jak i u C. elegans nabłonek jelitowy składa się z ciasno połączonych ze sobą komórek, które dbają, by wszystko pozostało na swoim miejscu – pokarm i bakterie wewnątrz jelit, a cała reszta – na zewnątrz18. Jeżeli chodzi o ścianę jelita, chciałbym zauważyć, że gdzie dobre płoty, tam dobrzy sąsiedzi. To samo dotyczy zarówno C. elegans, jak i ludzi.

Dzięki przezroczystości C. elegans z łatwością można zaobserwować, że procesem jego starzenia steruje właśnie ściana jelita. Wraz z postępującym wiekiem nicienia staje się ona coraz bardziej porowata, a bakterie zaczynają się przez nią przedostawać. To właśnie nazywamy zespołem nieszczelnego jelita. Na tym etapie C. elegans szybko zaczyna podupadać na zdrowiu. Je coraz mniej, staje się coraz mniej aktywny, aż wreszcie przestaje się ruszać i umiera.

Brzmi znajomo? Takiego samego procesu, tylko postępującego znacznie wolniej, doświadczają ludzie. W obu przypadkach siłą napędową jest zwiększająca się przepuszczalność ścian jelit. To prowadzi do stanu zapalnego, który powoduje zmiany w mózgu (i w innych obszarach organizmu), organu odpowiedzialnego (między innymi) za koordynowanie apetytu i ruchu.

Jak już pisałem, Hipokrates miał rację, mówiąc, że wszelkie choroby zaczynają się w jelitach. Jednak im więcej się dowiaduję, tym bardziej jestem skłonny pójść krok dalej i twierdzić, że nawet śmierć zaczyna się w jelitach. Rozpadająca się ściana jelita przypomina atak na twierdzę i wtargnięcie wroga do niej. Wojna dobiega końca. Śmierć jest tylko kwestią czasu. Być może łatwiej w to uwierzyć, obserwując ten proces na własne oczy u C. elegans, ale liczne epidemie i kryzysy, z którymi musimy się zmagać, nie pozwalają dłużej udawać, że to samo nie dzieje się z nami, nawet jeżeli nie jest tak łatwo to zaobserwować.

Nie chciałbym brzmieć makabrycznie – no, może trochę – ale wolałbym dać czytelnikom trochę nadziei. Pomogłem tysiącom pacjentów cofnąć zespół nieszczelnego jelita i przywrócić im zdrowy mózg i zdrowe ciało. Nieszczelność jelit da się odwrócić. Tak więc jeżeli śmierć zaczyna się w jelitach, to również tam można ją powstrzymać i w ten sposób odzyskać zdrowie.

Pomimo że napisałem wiele książek i pomogłem licznym cierpiącym na nieszczelność jelit pacjentom, wciąż zaskakuje mnie upór wielu specjalistów z dziedziny medycyny, którzy twierdzą, że zespół nieszczelnego jelita nie istnieje. Traktują mnie jak oszusta, co w gruncie rzeczy mi pochlebia, ponieważ umieszcza mnie to w doborowym towarzystwie (chodzi o pana, panie Béchamp). Nie pomaga to jednak niezliczonym rzeszom chorych.

W najgorszym wypadku chciałbym, żebyś po przeczytaniu tej książki uwierzył, że nieszczelność jelit to prawdziwe zaburzenie, które da się wyleczyć. W jaki sposób mógłbym cię przekonać? Oto jeden z dowodów: kiedy myszom podano pokarm wywołujący dysbiozę i nieszczelność jelit, bakterie z ich jelit zdołały się przenieść do mózgów. Po zmianie diety biom jelitowy odzyskał równowagę, a zespół nieszczelnego jelita zniknął. W rezultacie w mózgach gryzoni odnotowano znacznie mniej bakterii19. Czy naprawdę musimy być tak aroganccy, żeby nie wierzyć w analogiczny proces w przypadku ludzi?

Atak z dwóch stron:dysbioza i nieszczelność jelit

Przekonajmy się, że dysbioza i nieszczelność jelit wzajemnie nasilają swoje objawy. Prawda jest taka, że gdyby – to kolejne wielkie gdyby – nasze środowisko wewnętrzne było zdrowe, konstrukcja ściany jelita doskonale spełniałaby swoje zadanie. To zaburzenie środowiska powoduje nieszczelność jelit i związane z nią problemy neurologiczne.

Jeżeli czytałeś moją książkę Roślinne kłamstwo, wiesz, że jednym z zadań twoich jelitowych przyjaciół jest zjadanie oraz/lub niszczenie szkodliwych związków mogących uszkodzić ścianę jelita, na przykład lektyn (więcej na ten temat później). Bakterie jelitowe odgrywają rolę podobną do ofensywnych graczy drużyny futbolowej, chroniących rozgrywającego. Niestety obrońcy zostali zdziesiątkowani i osłabieni do tego stopnia, że nie mogą nawet zjawić się w pracy, nie wspominając o zapewnianiu ci ochrony.

Na szczęście jest jeszcze jedna linia obrony: śluz. Nabłonek jelitowy pokrywa od środka warstwa śluzu, a wewnątrz tej ściany znajduje się 60–80 procent całego układu odpornościowego w postaci wyspecjalizowanych białych krwinek. To dwie ostatnie linie obrony przeciwko wszelkim intruzom, którzy mogliby zaatakować ścianę jelita. Po pierwsze, mówiąc najprościej, śluz ma za zadanie uwięzić intruzów, zanim dotrą do ściany jelita. Po drugie, jeżeli ten mechanizm nie zadziała, białe krwinki zaatakują wszystko, co przeniknie do wewnątrz i będzie sprawiało wrażenie zagrożenia.

Gdy białe krwinki wykrywają, że coś groźnego przeniknęło przez ścianę, uwalniają prozapalne hormony zwane cytokinami, które wywołują stan zapalny. To sygnał dla pozostałych części układu odpornościowego, że nadciągają intruzi i należy się przygotować na atak. Jak już wspomniałem, ten system działałby sprawnie, gdyby nasze środowisko wewnętrzne było zdrowe. To dobrze, że twój układ odpornościowy jest zawsze gotowy do ataku, na wypadek gdyby przez ścianę jelita przeniknęły zabójczo groźne patogeny. W takim przypadku ostra reakcja zapalna na atak by się opłaciła.

Gdy jednak środowisko jest zaburzone, cały system zaczyna zawodzić. Przede wszystkim potrzebujesz odpowiedniej kombinacji jelitowych przyjaciół, żeby utrzymać pierwsze linie obrony. Te drobnoustroje mogą pochłaniać intruzów, hamować ich rozwój za pomocą związków sygnałowych i dbać o grubą warstwę śluzu na całej długości nabłonka. Wiem, że prawdopodobnie nie powinienem nikogo faworyzować, ale jeżeli czytałeś moje poprzednie książki, zapewne już wiesz, że mam słabość do jednego gatunku bakterii, zwanego Akkermansia muciniphila. Drugi człon tej nazwy znaczy „kochające śluz”20. Bakterie Akkermansia zjadają warstwę śluzu wyściełającą jelita i wykorzystują go do produkcji maślanu, jednego z najważniejszych krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (ang. short-chain fatty acids – SCFA) w twoim ciele21,22. Tak, maślan to mój kolejny faworyt, i nie bez powodu.

W odpowiednio zrównoważonym środowisku wyprodukowany przez bakterie Akkermansia maślan skłania komórki wyściełające ścianę jelita do produkcji jeszcze większej ilości śluzu (tak, im więcej śluzu zjedzą bakterie Akkermansia, tym więcej go wytworzysz!). To wzmacnia twoją naturalną linię obrony. Maślan łagodzi także reakcję zapalną i chroni mitochondria – mikroskopijne elektrownie w komórkach. Zdrowe mitochondria to zdrowe komórki, więc im więcej maślanu znajduje się w nabłonku jelita, tym mocniejsza i zdrowsza jest ściana jelita23,24.

Niestety, zaburzone środowisko sprawia, że prawdopodobnie cierpisz na niedobór bakterii Akkermansia, co oznacza, że nie masz dość maślanu, a przez to twoje mitochondria i komórki wyściełające nabłonek jelita nie są tak zdrowe, jak być powinny. Co więcej, masz wtedy za mało śluzu, co znaczy, że także twoja druga linia obrony zanika, a resztka bakterii Akkermansia umiera z głodu, ponieważ potrzebuje wspomnianego śluzu do rozwoju i rozmnażania się. To nasila problem i napędza cały cykl.

Co gorsza, kiedy nie jemy pokarmów potrzebnych do życia naszym jelitowym przyjaciołom – czyli zawierających błonnik – z desperacji zaczynają się one żywić warstwą śluzu. Problem polega na tym, że te mikroby nie potrafią produkować z niego maślanu (tak jak to robią bakterie Akkermansia), więc warstwa śluzu zamiast się wzmacniać, znika, a nikt nie wysyła sygnałów do produkcji jego większej ilości. Wraz z kurczeniem się warstwy śluzu tracisz ważną linię obrony25. W dodatku gdy Akkermansia muszą rywalizować o śluz z innymi gatunkami bakterii, zaczynają obumierać, jeszcze bardziej nasilając dysbiozę.

Teraz cierpisz już na nieszczelność jelit, ale co dokładnie przez nie przecieka? Są to przede wszystkim szkodliwe bakterie, które stanowią dla nas prawdziwe zagrożenie. Nic dobrego. Ponadto są to lektyny, o których wspominałem wcześniej i o których już zapewne wiesz, jeżeli czytałeś moje poprzednie książki.

Lektyny to rodzaj białka występujący w wielu roślinach, który wyewoluował jako mechanizm obronny mający zniechęcić zwierzęta do zjadania zawierających go roślin i ich nasion.

Jeżeli twoje środowisko wewnętrzne (tak, będę często powtarzał to określenie) jest zdrowe, lektyny nie powinny stanowić większego zagrożenia. Zdrowy, silny mikrobiom zazwyczaj uwielbia pochłaniać lektyny i potrafi zmieniać je w cenne składniki na drodze fermentacji26. W związku z powyższym lektyny (będące białkami) przyciągają śluz, więc jego warstwa wyścielająca nabłonek jelita powinna je łapać i wiązać.

Zaburzona równowaga mikrobiomu sprawia jednak, że brakuje śluzu, który mógłby wiązać lektyny, i nie ma też bakterii, które mogłyby je zjadać. Lektyny łączą się wówczas ze znajdującymi się na wyściółce jelita receptorami, tworząc związek zwany zonuliną, co prowadzi do zrywania ciasnych połączeń utrzymujących komórki tworzące wyściółkę jelita. W ten sposób ściana jelita staje się jeszcze bardziej przepuszczalna. To zdecydowanie niepożądana sytuacja.

Trzecim typem potencjalnych intruzów są lipopolisachardydy (LPS), czyli fragmenty ścian komórek martwych bakterii. Choć zwykle nie przeklinam, to żebyś zapamiętał tych jegomościów, powiem, że LPS to skrót od little pieces of shit*, ponieważ oni tacy właśnie są! Od dawna wiedziałem, że LPS są źródłem aktywacji układu odpornościowego, a tym samym stanu zapalnego. Jednak (o czym napiszę później) niedawno odkryłem, że odpowiednia ilość LPS w diecie może wręcz nauczyć układ odpornościowy, jak się do nich przyzwyczaić, co łagodzi reakcję zapalną!

Wreszcie, jeżeli ściana jelita ma przerwy, niestrawione cząstki pokarmu, które normalnie przed rozłożeniem i wchłonięciem nie przedostałyby się przez jelito, wydostają się na zewnątrz. Układ odpornościowy traktuje je jak intruzów (dosłownie jak drzazgi) i atakuje je.

Być może zastanawiasz się, dlaczego układ odpornościowy atakuje cząstki pokarmu i niewinne fragmenty martwych bakterii, które przedostają się przez nieszczelne jelito. Prosta odpowiedź brzmi: ponieważ bez odpowiedniej mieszanki jelitowych przyjaciół, którzy uczą układ odpornościowy, co ma robić, nasze białe krwinki nie mają pojęcia, jak rozpoznać zagrożenie. Wolą więc dmuchać na zimne i ogłaszają alarm niemal nieustannie, ze szkodą dla twojego mózgu.

Dalsza część w wersji pełnej

* W wolnym tłumaczeniu „małe gnojki” (przyp. tłum.).

Przypisy

Wstęp. Niech żywność stanie się twoim lekarstwem

1. T. Rees, Plastic Reason, University of California Press, Berkeley, CA 2016.

2. J.K. Sitar, Semilunárnímu zvýsení dopravní nehodovosti [wpływ faz księżyca na wzrost liczby wypadków w ruchu drogowym], „Casopis Lekaru Ceskych” 1994, nr 133 (19), s. 596–598, Czech. PMID: 7954673.

3. T.A. Wehr, Bipolar mood cycles and lunar tidal cycles, „Molecular Psychiatry”, 2018, nr 23 (4), s. 923–931, https://doi.org/10.1038/mp.2016.263.

4. V.V. Vyazovskiy, R.G. Foster, Sleep: A biological stimulus from our nearest celestial neighbor?, „Current Biology” 2014, nr 24 (12), s. R557–560, https://doi.org/10.1016/j.cub.2014.05.027.

5. A. Risely, K. Wilhelm, T. Clutton-Brock, M. Manser, S. Sommer, Diurnal oscillations in gut bacterial load and composition eclipse seasonal and lifetime dynamics in wild meerkats, „Nature Communications” 2021, nr 12, s. 6017, https://doi.org/10.1038/s41467-021-26298-5.

Rozdział 1. Nas***e w mózgu

1. J.M. Cavaillon, S. Legout, Louis Pasteur: Between myth and reality, „Biomolecules” 2022, nr 12 (4), s. 596, https://doi.org/10.3390/biom12040596.

2. K.L. Manchester, Louis Pasteur, fermentation, and a rival, „South African Journal of Science” 2007, nr 103 (9), s. 377–380, https://hdl.handle.net/10520/EJC96719.

3. R. Sender, S. Fuchs, R. Milo, Revised estimates for the number of human and bacteria cells in the body, „PLoS Biology” 2016, nr 14 (8), e1002533, https://doi.org/10.1371/journal.pbio.1002533.

4. R.W. McLaughlin, H. Vali, P.C. Lau, R.G. Palfree, A. De Ciccio, M. Sirois, D. Ahmad, R. Villemur, M. Desrosiers, E.C. Chan, Are there naturally occurring pleomorphic bacteria in the blood of healthy humans?, „Journal of Clinical Microbiology” 2002, nr 40 (12), s. 4771–4775, https://doi.org/10.1128/JCM.40.12.4771-4775.2002.

5. T.Z. Arabi, A.A. Alabdulqader, B.N. Sabbah, A. Ouban, Brain-inhabiting bacteria and neurodegenerative diseases: The ‘brain microbiome’ theory, „Frontiers in Aging Neuroscience” 2023, nr 15, https://doi.org/10.3389/fnagi.2023.1240945.

6. P. Ironstone, Me, my self, and the multitude: Microbiopolitics of the human micro­biome, „European Journal of Social Theory”, 2019, nr 22 (3), s. 325–341, https://doi.org/10.1177/1368431018811330.

7. D.A. Relman, The human microbiome: Ecosystem resilience and health, „Nutrition Reviews” 2012, nr 70 (Suppl. 1), s. 2–9, https://doi.org/10.1111/j.1753-4887.2012.00489.x.

8. C.A. Lozupone, J.I. Stombaugh, J.I. Gordon, J.K. Jansson, R. Knight, Diversity, stability and resilience of the human gut microbiota, „Nature” 2012, nr 489 (7415), s. 220–230, https://doi.org/10.1038/nature11550.

9. J.D. Bever, K.M. Westover, J. Antonovics, Incorporating the soil community into plant population dynamics: The utility of the feedback approach, „Journal of Ecology” 1997, nr 85 (5), s. 561–573, https://doi.org/10.2307/2960528.

10. A. Tony-Odigie, A.H. Dalpke, S. Boutin, B. Yi, Airway commensal bacteria in cystic fibrosis inhibit the growth of P. aeruginosa via a released metabolite, „Microbiological Research” 2024, nr 283, s. 127680, https://doi.org/10.1016/j.micres.2024.127680.

11. S. Banerjee, K. Schlaeppi, M.G.A. van der Heijden, Keystone taxa as drivers of microbiome structure and functioning, „Nature Reviews Microbiology” 2018, nr 16, s. 567–576, https://doi.org/10.1038/s41579-018-0024-1.

12. F. Kong, Y. Hua, B. Zeng, R. Ning, Y. Li, J. Zhao, Gut microbiota signatures of longe­vity, „Current Biology” 2016, nr 26 (18), s. PR832–833, https:// doi.org/10.1016/j.cub.2016.08.015.

13. L.A. David, A. Weil, E.T. Ryan, S.B. Calderwood, J.B. Harris, F. Chowdhury, Y. Begum, F. Qadri, R.C. LaRocque, P.J. Turnbaugh, Gut microbial succession follows acute secretory diarrhea in humans, „mBio” 2015, nr 6 (3), https://doi.org/10.1128/mBio.00381-15.

14. N. Qin, F. Yang, A. Li, E. Prifti, Y. Chen, L. Shao, J. Guo, E. Le Chatelier, J. Yao, L. Wu, J. Zhou, S. Ni, L. Liu, N. Pons, J.M. Batto, S.P. Kennedy, P. Leonard, C. Yuan, W. Ding, Y. Chen, X. Hu, B. Zheng, G. Qian, W. Xu, S.D. Ehrlich, S. Zheng, L. Li, Alterations of the human gut microbiome in liver cirrhosis, „Nature” 2014, nr 513, s. 59–64, https://doi.org/10.1038/nature13568.

15. C. Liu, D.N. Frank, M. Horch, S. Chau, D. Ir, E.A. Horch, K. Tretina, K. van Besien, C.A. Lozupone, V.H. Nguyen, Associations between acute gastrointestinal GvHD and the baseline gut microbiota of allogeneic hematopoietic stem cell transplant recipients and donors, „Bone Marrow Transplantation” 2017, nr 52 (12), s. 1643–1650, https://doi.org/10.1038/bmt.2017.200.

16. L.W. Parfrey, W.A. Walters, R. Knight, Microbial eukaryotes in the human microbiome: Ecology, evolution, and future directions, „Frontiers in Microbiology” 2011, nr 2, s. 153, https://doi.org/10.3389/fmicb.2011.00153.

17. T. Hrncir, Gut microbiota dysbiosis: Triggers, consequences, diagnostic and therapeutic options, „Microorganisms” 2022, nr 10 (3), s. 578, https://doi.org/10.3390/microorganisms10030578.

18. J.D. McGhee, The C. elegans intestine, 3 maja 2007, [w:] WormBook: The Online Review of C. elegans Biology [Internet], Pasadena (CA), WormBook, nr 2005–2018, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK19717/.

19. M. Thapa, A. Kumari, C.Y. Chin, J.E. Choby, F. Jin, B. Bogati, D.M. Chopyk, N. Koduri, A. Pahnke, E.J. Elrod, E.M. Burd, D.S. Weiss, A. Grakoui, Translocation of gut commensal bacteria to the brain, „bioRxiv” 2023, https://doi.org/10.1101/2023.08.30.555630.

20. L.W. Chia, B.V.H. Hornung, S. Aalvink, P.J. Schaap, W.M. De Vos, J. Knol, C. Belzer, Deciphering the trophic interaction between Akkermansia muciniphila and the butyrogenic gut commensal Anaerostipes caccae using a metatranscriptomic approach, „Antonie van Leeuwenhoek” 2018, nr 111 (6), s. 859–873, https://doi.org/10.1007/s10482-018-1040-x.

21. N. Burger-van Paassen, A. Vincent, P.J. Puiman, M. van der Sluis, J. Bouma, G. Boehm, J.B. van Goudoever, I. van Seuningen, I.B. Renes, The regulation of intestinal mucin MUC2 expression by short-chain fatty acids: Implications for epithelial protection, „Biochemical Journal” 2009, nr 420 (2), s. 211–219, https://doi.org/10.1042/BJ20082222.

22. E. Gaudier, M. Rival, M.P. Buisine, I. Robineau, C. Hoebler, Butyrate enemas upregulate Muc genes expression but decrease adherent mucus thickness in mice colon, „Physiological Research” 2009, nr 58 (1), s. 111–119, https://doi.org/10.33549/physiolres.931271.

23. J. Chen, L. Vitetta, The role of butyrate in attenuating pathobiont-induced hyperinflammation, „Immune Network” 2020, nr 20 (2), e15, https://doi.org/10.4110/in.2020.20.e15.

24. T. M. Ferreira, A.J. Leonel, M.A. Melo, R.R. Santos, D.C. Cara, V.N. Cardoso, M.I. Correia, J.I. Alvarez-Leite, Oral supplementation of butyrate reduces mucositis and intestinal permeability associated with 5-fluorouracil administration, „Lipids” 2012, nr 47 (7), s. 669–678, https://doi.org/10.1007/s11745-012-3680-3.

25. M. Desai, A.M. Seekatz, N.M. Koropatkin, N. Kamada, C.A. Hickey, M. Wolter, N.A. Pudlo, S. Kitamoto, N. Terrapon, A. Muller, V.B. Young, B. Henrissat, P. Wilmes, T.S. Stappenbeck, G. Núñez, E.C. Martens, A dietary fiber-deprived gut microbiota degrades the colonic mucus barrier and enhances pathogen susceptibility, „Cell” 2016, nr 167 (5), s. 1339–1353, https://doi.org/10.1016/j.cell.2016.10.043.

26. V. Kõiv, T. Tenson, Gluten-degrading bacteria: Availability and applications, „Applied Microbiology and Biotechnology” 2021, nr 105 (8), s. 3045–3059, https://doi.org/10.1007/s00253-021-11263-5.

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Spis treści

Wstęp. Niech żywność stanie się twoim lekarstwem

Rozdział 1. Nas***e w mózgu

Przypisy

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Spis treści

Dedykacja

Epigraf

Meritum publikacji

Przypisy