36,90 zł
Czy trzy dni z kotem mogą zmienić ludzkie życie?
Gdzieś w Tokio istnieje niezwykła wypożyczalnia o nazwie Blanket Cats.
Odwiedzają ją ludzie, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie: bezdzietna para, kobieta dotknięta nadzwyczajnym pechem, rodzina, którą czeka rychłe pożegnanie, chłopiec uwikłany w trudną sytuację z rówieśnikami… Wszyscy przychodzą tu w jednym celu: by wypożyczyć któregoś z blanket cats, specjalnie wytresowanych kotów, które na trzy dni i dwie noce stają się ich towarzyszami, powiernikami i – niekiedy – przyjaciółmi.
Poznaj powieść, która jest czymś więcej, niż tylko ckliwą opowiastką o kotach! To poruszająca do głębi opowieść o małych, codziennych dramatach, na które nie ma prostego remedium. Jednak zadaniem blanket cats nie jest magiczne leczenie zranionych serc, lecz towarzyszenie ludziom w najtrudniejszych dla nich chwilach.
Przekład z języka japońskiego: Agata Zielezińska
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 303
Rok wydania: 2026
Tytuł oryginału:
Blanket cats
Przekład z języka japońskiego
Agata Zielezińska
Opracowanie graficzne i elektroniczne:
Krzysztof Wosiński
Korekta:
Karolina Janicka
Ilustracja na okładce:
© Małgorzata Flis
„Blanket cats” by Kiyoshi Shigematsu
© Kiyoshi Shigematsu, 2008
All rights reserved.
Original Japanese edition published by
Asahi Shimbun Publications Inc. in 2008
© Wydawnictwo Kirin, 2026 for the Polish edition.
Polish translation rights arranged with Asahi Shimbun Publications Inc.,
through Bureau des Copyrights Français, Tokyo.
Wydawca, sprzedaż hurtowa i wysyłkowa:
Wydawnictwo Kirin
tel. 51 636-78-55
www.kirin.pl
e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa:
www.ksiegarniajaponska.pl
Wydanie I elektroniczne
Bydgoszcz 2026
ISBN 978-83-66627-92-5
KOT NA FOTELU PASAŻERA
...
– Wybierz cel podróży. Wybierz cel podróży. Wybierz cel podróży – powtarzał namolnie młody, kobiecy głos z nawigacji.
– Och, przymknij się! – skarciła go Taeko i zwróciła się do Kuro: – Skoro mamy taką okazję, może trochę zaszalejemy? Wypożyczymy sobie jakiegoś Mercedesa, BMW albo Volvo.
Cena nie stanowiła problemu. Taeko chyba pierwszy raz w życiu miała przy sobie tyle pieniędzy, które mogła wydawać lekką ręką.
– Co ty na to, Kuro?
Kotka ospale poruszyła długim, puchatym ogonem. Taeko uznała to za entuzjastyczną aprobatę dla jej pomysłu.
***
Wypożyczalnia posiadała na stanie jednego Mercedesa klasy S dostępnego od ręki. Taeko nie miała rezerwacji, dlatego poproszono ją o znacznie większą kaucję niż standardowo. Przestraszony pracownik przyjął od niej pieniądze, jakby nie był przyzwyczajony do widoku tak dużych plików gotówki.
Regulamin nie pozwalał przewozić w samochodach kotów ani psów, dlatego Taeko obiecała, że nie wypuści Kuro z koszyka. Mimo to musiała wpłacić dodatkową kaucję na sprzątanie auta – przerażony pracownik nieśmiało przyjął od niej kolejny plik banknotów.
Taeko złamała daną obietnicę już na pierwszym skrzyżowaniu po wyjeździe z wypożyczalni.
– I jak ci się w nim jedzie? To Mercedes, takie auta kosztują pewnie ponad dziesięć milionów jenów[4]. Pojeździmy nim trochę, a jak nam się spodoba, w drodze powrotnej możemy sobie podobnego sprawić.
Gdyby naprawdę chciała to zrobić, nic nie stałoby na przeszkodzie. Jej prawo jazdy nie wzbudziło podejrzeń, kiedy okazała je w wypożyczalni, więc wieści pewnie nie trafiły jeszcze do mediów.
Aż do zjazdu na autostradę mogła cały czas jechać prosto sześciopasmową obwodnicą. Gdy przez dłuższy czas jeździ się mniejszym, kompaktowym autem, prowadzenie klasy S jest jak jazda autokarem albo ciężarówką. Wnętrze pojazdu było wielkie niczym salon. W przeciwieństwie do japońskich samochodów Mercedes miał kierownicę po lewej stronie[5], dlatego Taeko czuła się tak, jakby prowadziła zupełnie nowy, nieznany jej wehikuł.
– Ale w nim cicho! Pewnie dlatego mówią, że te auta tak gładko się prowadzą.
Dźwięk silnika, szum wiatru i hałas innych pojazdów wokół były tak ciche, że prawie niezauważalne. Jej własne, małe auto, które zostawiła na płatnym parkingu niedaleko wypożyczalni, pewnie wciąż tam skrzypiało i trzeszczało mimo wyłączonego silnika.
– W tamtym aucie silnik wył tak, jakby krzyczał: „Bieeee-dak, bieeee-dak, bieee-dak”. Gdy wciskałam hamulec, piszczał: „Peeen-sja, peeen-sja, peeen-sja”. Pewnie mi nie wierzysz, ale naprawdę tak było.
Kuro jej nie odpowiedziała. Nawet gdy była młodsza i tak rzadko kiedy miauczała, ale z wiekiem całkiem zamilkła. Ciekawe, czy tak samo zachowywała się u wszystkich ludzi, którzy ją wypożyczali, czy może dopasowywała zachowanie do upodobań swoich tymczasowych właścicieli. Choć znali się tyle lat, właściciel wypożyczalni nigdy nie opowiadał Taeko o innych klientach, którzy zamawiali Kuro – nie chciał nawet zdradzić, czy częściej wypożyczały ją kobiety, czy mężczyźni. Zawsze odpowiadał tak samo:
– Wyłącznie ponadprzeciętnie inteligentne koty zostają blanket cats.
Taeko nie umiała ocenić, czy Kuro rzeczywiście była ponadprzeciętnie mądra. Jeśli chodzi o bystrość i spryt, to raczej jej nowa wersja miała przewagę. Mimo to Taeko wolała starą Kuro. Nadawały na tych samych falach. Jechać gdzieś razem na wycieczkę, z Kuro na fotelu pasażera – to lubiła najbardziej. Po każdej trzydniowej wyprawie z nią czuła się tak, jakby z jej barków spadły wszystkie zmartwienia nagromadzone przez trzy miesiące regulaminowej przerwy. Po wycieczkach z nową Kuro wciąż zostawał po nich pewien osad, ale teraz, gdy po tak długiej przerwie znów miała starą, dobrą Kuro, wszystko niebawem zniknie jak ręką odjął.
– Wiesz, co jeszcze? W moim starym aucie wycieraczki skrzypią: „Dłuuu-gi, dłuuu-gi”, a kierunkowskazy pykają: „Pa-dam z nóg, pa-dam z nóg, pa-dam z nóg”… – paplała ze śmiechem.
Aż ją samo zaskoczyło to, jak świetnie się trzyma. Minęły dwa lata, odkąd ostatnio się widziały. Przez ten czas nagromadziło się mnóstwo osadu do usunięcia.
Zbliżały się do zjazdu na autostradę; w stronę Nagano nie zapowiadano korków. Wajcha kierunkowskazu leżała po przeciwnej stronie kierownicy niż normalnie, dlatego gdy Taeko chciała zjechać na skrajny lewy pas, w pierwszej chwili poczuła się trochę zdezorientowana. Nie była przyzwyczajona do jazdy z kierownicą po lewej stronie, więc zrobiła to trochę nerwowo, ale jadący z tyłu samochód w porę ją zauważył i uprzejmie zwolnił, pozwalając jej zająć pas.
– Oto potęga Mercedesów. Gdybyśmy jechały moim starym autem, już dawno by nas otrąbili.
Taeko nie pamiętała, kiedy ostatnio była taka szczęśliwa. Pragnęła tego więcej. Chciała opowiedzieć wszystko Kuro i śmiać się do rozpuku, aż rozboli ją brzuch. Dlatego postanowiła w pierwszej kolejności pozbyć się największego, najbardziej ciążącego jej balastu.
– Wiesz, Kuro… – powiedziała, wjeżdżając w zjazd. – Ukradłam trochę pieniędzy.
2
Ściślej mówiąc, nie do końca była to kradzież. To, czego dopuściła się Taeko, fachowo nazywa się sprzeniewierzeniem. Konkretnie sprzeniewierzeniem około trzydziestu milionów jenów[6] kapitału obrotowego firmy handlującej artykułami papierniczymi, w której pracowała od trzydziestu lat.
Było to małe przedsiębiorstwo, w którym panowała prawdziwie rodzinna atmosfera. Firma nie porywała się z motyką na słońce, ale patrzyła też trzeźwo w przyszłość i nawet w czasach niesprzyjających biznesowi znalazła stabilną niszę, wypełniając te segmenty rynku, które przeoczyli więksi gracze z branży.
Obecny prezes ufał Taeko. Tak samo kiedyś jego ojciec, były prezes, oraz syn, pełniący teraz funkcję dyrektora wykonawczego. Wszyscy zwracali się do niej po imieniu i nie czuli potrzeby sprawdzania prowadzonych przez nią ksiąg rachunkowych.
...
___
[4] Dziesięć milionów jenów – około dwustu siedemdziesięciu tysięcy złotych.
[5] W Japonii na drogach obowiązuje ruch lewostronny, dlatego w tamtejszych samochodach kierownica znajduje się po prawej stronie.
[6] Trzydzieści milionów jenów – około ośmiuset tysięcy złotych.
