Już czas... - Śliwa Dorota - ebook + audiobook

Już czas... ebook i audiobook

Śliwa Dorota

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Z głupotą się nie walczy, lecz się ją omija – chyba że dotyczy to szkolnego dręczyciela twojej córki. Justyna stawia się w szkole gotowa na wojnę, ale ojciec chłopca, Piotr, całkowicie wybija ją z bojowego rytmu. Niewinne wyjście na kawę szybko przeradza się w coś więcej. Czy powiedzieć dziecku prawdę, przyznać się i przestać udawać, że „nic się nie zmieniło”. W przededniu walentynek napięcie rośnie, a domowa cisza staje się głośniejsza niż kłótnia. „Już czas” to opowieść o tym, że nowe uczucie nie musi wymazywać starego – czasem po prostu pomaga oddychać.

Opowiadanie pierwotnie opublikowane w antologii walentynkowej „Miłość w pakiecie” (2022).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 25

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 34 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Giurow DianaDiana Giurow

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

 

Znowu padał deszcz, ale trzeba przyznać, że pogoda idealnie obrazowała mój nastrój. Był początek stycznia i wręcz powinno być zimno i śnieżnie. Tymczasem było mokro i przygnębiająco, a ja po raz kolejny zostałam wezwana do szkoły. Córka znów miała kłopoty, i to nawet nie ze swojej winy.

Malina miała czternaście lat i nie sprawiała żadnych problemów wychowawczych. Była dobrą uczennicą, a wiedza wchodziła jej do głowy nie wiadomo jak i kiedy. Może była lekko nieśmiała, ale starałyśmy się pokonywać ten strach i udawało nam się to całkiem nieźle. Wiedziałam, że śmierć Tomasza głęboko ją dotknęła. Trudno było nam obu oswoić się z nową sytuacją rodzinną, ale po dwóch latach można powiedzieć, że byłyśmy już ustabilizowane w naszym nowym życiu. Przywykłyśmy, choć obie tęskniłyśmy. Ja za mężem, ona za tatą.

Tylko ten chłopak z klasy równoległej uczepił się jej, nie wiadomo po co i dlaczego. Nie dawał jej spokoju. Ciągle ją zaczepiał. Zaczęło się od zwykłego ciągnięcia za kucyk, potem zaczął jej podbierać jedzenie ze śniadaniówki. Jestem pewna, że zaraz przejdzie to w zwykłe prześladowanie, a na to już nie mogę pozwolić. Nie będę patrzyła, jak moja córka jest gnębiona. Nie ma na to szans.

Wchodząc do szkoły, od razu wiedziałam, do której sali mam się kierować. Gdy tylko tam doszłam, ujrzałam Malinę siedzącą na parapecie przy oknie. Ucieszyła się na mój widok. – Malinko, wszystko w porządku? – zapytałam.

– Tak – powiedziała, spoglądając w bok.

Wtedy zobaczyłam, że kilka okien dalej, również na parapecie, siedzi chłopak, który ją wciąż zaczepiał. Z jednej strony miałam ochotę do niego podejść i zapytać, o co mu chodzi. Z drugiej zaś wiedziałam, że nie moją rolą jest wychowywanie tego łobuza. Pogłaskałam córkę po ramieniu.

– Nie martw się, Malinko, zaraz to załatwimy – powiedziałam, wskazując jej, żeby na mnie poczekała.

– Ale, mamo! No bo właśnie ja sama to już załatwiłam! – odpowiedziała ze spuszczoną głową, co mnie zaskoczyło.

Wchodząc do sali, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jeśli Malina sama rozwiązała problem, to najpewniej zostałam wezwana do szkoły z powodu jej zachowania, a nie zachowania tego młodzieńca. W sali czekała na mnie wychowawczyni Maliny, a także wychowawczyni Sebastiana wraz z jego ojcem.

– Dzień dobry – przywitałam wszystkich.

– Dzień dobry, pani Justyno – przywitała się pani Ewa, wychowawczyni Maliny. – Najpewniej domyśla się pani, w jakim celu panią wezwałam.

– Najprawdopodobniej tak właśnie jest. Proszę o przybliżenie sytuacji – odrzekłam spokojnie.

– Pani córka spowodowała, że mój syn był wyśmiewany przez całą klasę – wyjaśnił ojciec Sebastiana. Nie był zdenerwowany, ale ewidentnie pachniało mi tu pretensją.

– Doprawdy? – zapytałam, co ostatecznie nie było nawet pytaniem.

– Pani Justyno – wtrąciła wychowawczyni córki. – Malina dzisiaj wymyśliła rymowankę, która była bardzo przykra dla Sebastiana. Rozpowiedziała wszystkim, że – tu zacytuję – „Sebastian to świnia, co ciągle przeklina, nigdy się nie myje, a w środku gnije’’. Rozumiemy, że państwa sytuacja rodzinna jest szczególna, ale nie możemy pozwolić na takie incydenty – skończyła pani Ewa.

– Oczywiście, rozumiem niewłaściwość jej zachowania – powiedziałam spokojnie. – Nie przypominam sobie jednak podobnej rozmowy w sprawie rymowanek wymyślonych przez Sebastiana. Jak to było? – zapytałam retorycznie. – „Malina, Malina się wypina” czy „Malina to głupia dziewczyna”.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ

ZAMIANA

Katarzyna Grabowska

Dwie siostry bliźniaczki: jedna błyszczy w blasku fleszy, druga chowa się w laboratorium. Gdy skromna Anita zgadza się na szaloną maskaradę, nie przypuszcza, że udawanie modelki będzie najmniejszym z jej problemów. Na charytatywnej kolacji spotyka mężczyznę, który bezbłędnie wyłapuje każdy fałszywy ruch – i zadaje pytania, od których trudno uciec. W świecie, gdzie wszystko jest pozorem, prawda potrafi być najbardziej ryzykowna. Czy kłamstwo może stać się początkiem czegoś prawdziwego?

 

O TYM, CO NAJWAŻNIEJSZE

Katarzyna Kielecka

Można spędzić ze sobą lata, wspólnie wychowywać dzieci i wciąż budować mur utkany z niedopowiedzeń. Zimowy wyjazd do Ustki miał być tylko kolejnym, poprawnym rodzinnym urlopem. Wystarczy jednak jedno spojrzenie znajomych oczu zza kawiarnianej szyby, by pozorna stabilizacja zaczęła pękać. „O tym, co najważniejsze” to historia, w której miłość dojrzewa nie w ciszy świecidełek, ale w szczerych rozmowach i małych, codziennych gestach.