Jak schudłem 50,5 kg w 5 miesięcy i 5 dni - Piotr Konopka - ebook

Jak schudłem 50,5 kg w 5 miesięcy i 5 dni ebook

Piotr Konopka

3,6

Opis

Po sieci krąży zabawny obrazek Pawła Jarońskiego – lekarz diagnozuje pacjenta, mówiąc „Jest pan gruby. Proszę nie być gruby.” Pacjent dziękuje, konsultacja zakończona. W podobny sposób wygląda wiele poradników dotyczących odchudzania. Pozornie proste rady, które dobrze wyglądają tylko na papierze. Albo w świecie superbohaterów obdarzonych supermocami.

To nie jest książka dla superbohaterów. Ani książka pisana przez superbohatera. To opowieść o tym jak wygrywać, mimo potknięć i porażek. Jak wyciągać wnioski. Jak podnosić się po kolejnych upadkach. Znajdziesz tu wyłącznie rady, które sprawdzą się w codziennym życiu. Dostaniesz praktyczne wskazówki, dopasowane do zabieganego stylu życia współczesnego świata. Bazujące na merytorycznych podstawach i wiedzy specjalistów z wielu dziedzin, ale uzupełnione prawdziwą historią człowieka, który zmierzył się z samym sobą. A może tym właśnie jest superbohaterstwo?

Ta książka to zapis mojej historii. Nie będę opisywał swojego całego życia, ale omówię prawie 4 lata. Będzie o sukcesie, ale i o drodze do niego. Pierwsza część dotyczy okresu od 23 sierpnia 2019 roku do 18 lipca 2022 roku. To jest 1061 dni, które można potraktować jako okres porażek. Lub (parafrazując Thomasa Edisona) był to okres, w którym odkryłem niedziałających 1061 sposobów na odchudzanie. Druga część to 158 dni (właściwie tytułowe 5 miesięcy i 5 dni), w trakcie których, korzystając z zebranych doświadczeń, zmieniłem swoje życie i schudłem 50,5 kg.

Abym schudł, musiałem zachorować na depresję i otyłość III stopnia. Niekiedy osoby z depresją mówią, ze ocknęły się jadąc samochodem na zderzenie czołowe. Ja mam wrażenie, ze obudziłem się w okolicach trumny z pudełkiem pizzy w ręku.

To, że schudłem i nadal chudnę, to wynik sumy doświadczeń, które przeżyłem, a nie magiczna przemiana. Nie jest to książka dla wszystkich. Nie jestem lekarzem, chociaż lekarze się pojawiają w niej. Nie jest to książka diagnozująca zaburzenia hormonalne lub inne choroby (idźcie z nimi do lekarza!). Nie pomogę wam wszystkim. Ale jeśli chociaż kilka osób skorzysta z mojej historii, i tak będę zadowolony. To, że mam grono wspierające mnie, jest szczęściem. Niektórzy nie mają takiego szczęścia. Ale warto wtedy zwrócić się o pomoc do profesjonalistów (psychoterapeuci, psychologowie), którzy pomogą w takiej sytuacji.

Ale jeśli moje doświadczenia mają pomóc chociaż jednej osobie – warto się podzielić taką wiedzą. Dlatego powstała ta książka.

 

10 korzyści, jakie uzyskasz:

  • Zrozumienie różnych aspektów odchudzania, takich jak deficyt kaloryczny, liczenie kalorii czy aktywność fizyczna.
  • Poznanie różnorodnych podejść do diety i odchudzania, takich jak dieta dr. Kwaśniewskiego, dieta pudełkowa czy wspomaganie farmakologiczne.
  • Wgląd w procesy mentalne związane z odchudzaniem, takie jak motywacja, zmiana nawyków żywieniowych czy wpływ depresji na nadwagę.
  • Zdobywanie informacji na temat operacji bariatrycznych, takich jak gastrektomia, wraz z korzyściami, ryzykami i długofalowymi rezultatami.
  • Nauka o roli wsparcia rodziny, przyjaciół i asystenta odchudzania w procesie zmiany stylu życia i utraty wagi.
  • Zrozumienie znaczenia regularności, konsekwencji i systematyczności w podejściu do zdrowego stylu życia.
  • Poznanie praktycznych narzędzi i metod motywacyjnych, takich jak grywalizacja czy cele związane z ilością kroków.
  • Wgląd w wykorzystanie technologii, takiej jak aplikacje na telefon czy urządzenia fitness, w procesie odchudzania.
  • Zdobywanie wiedzy o wpływie nadwagi na różne aspekty życia, takie jak poczucie własnej wartości, seks czy życie zawodowe.
  • Inspiracja do opracowania własnego planu działania w celu utraty wagi i zmiany stylu życia, dzięki doświadczeniom i refleksjom autora.

Książka ta może być źródłem wiedzy, inspiracji i motywacji dla czytelników poszukujących informacji na temat zdrowego stylu życia, odchudzania i radzenia sobie z trudnościami związanymi z utratą wagi.

 

Nazywam się Piotr Konopka. Urodziłem się w 1977 roku. Prowadzę od wielu lat firmę pomagającą korporacjom zatrudniać osoby z niepełnosprawnościami. Aktywnie działam w organizacjach pozarządowych. Od 16 lat pracuję w modelu zdalnym i w takim też zatrudniam pracowników. Jestem fan(atyki)em Władcy Pierścieni i Gwiezdnych Wojen. Lubię ciężką muzykę, zegarki, gadżety elektroniczne i tatuaże.

W 2022 roku zrobiłem sobie prezent – schudłem 50,5 kg w 5 miesięcy i 5 dni.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 166

Rok wydania: 2023

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,6 (10 ocen)
4
2
2
0
2
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
MariaWojtkowiak

Nie oderwiesz się od lektury

Warto przejrzeć. Sama ważę 50 kg,ale przeczytałam z ciekawości.
00
martynawelz

Nie polecam

Mam wrażenie ze to jedynie reklama diety pudełkowej- a nie książka jak sobie poradził i przewodnik dla innych.
00



Jak schudłem 50,5 kg w 5 miesięcy i 5 dni

Projektant graficzny, skład:

Mateusz Cichosz | @magik.od.skladu.ksiazek

Zdjęcie na okładce:

Daniel Gołębiowski

Rafał Ferber

Dystrybucja:

www.eBOOKnijTO.com.pl

ISBN 978-83-967779-0-4

Wydawca:

50kg Sp. z o. o.

Ul. Twarda 18, 00-105 Warszawa

https://50kg.pl/

https://www.facebook.com/50kgpl-112947535010456/

https://www.instagram.com/50kg.pl/?hl=pl

https://www.linkedin.com/company/50kg/

https://www.youtube.com/@50kgpl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji.

Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli.

Autor oraz wydawca dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz wydawca nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce.

Wstęp

To nie jest książka pi­sana przez su­per­bo­ha­tera dla su­per­bo­ha­te­rów. Po­peł­nia­łem błędy, zba­cza­łem ze ścieżki, nie by­łem ide­alny. I ty pew­nie też nie je­steś. I wiesz co? To zu­peł­nie OK. To ludz­kie. Ale ludzki jest także roz­wój i ucze­nie się na wła­snych błę­dach. Uczmy się więc ra­zem.

Za­wsze by­łem grub­szy niż inne dzieci (to ja sta­łem w dzie­ciń­stwie na bramce w trak­cie me­czu w piłkę nożną) a od około 2016 roku wa­ży­łem 140 kg (cza­sami tro­chę mniej – o tym też prze­czy­tasz w tej książce). Za­wsze mia­łem do­brą kon­dy­cję – cho­dzi­łem na ba­sen, jeź­dzi­łem na ro­we­rze, bie­ga­łem. Ale 18 lipca 2022 roku osią­gną­łem szczyt swo­jej wagi – 155 kg. Pi­sząc słowa tego wstępu ważę równo 95 kg, czyli schu­dłem równo 60 kg.

Ta książka to za­pis mo­jej hi­sto­rii. Nie będę opi­sy­wał swo­jego ca­łego ży­cia, ale omó­wię pra­wie 4 lata. Bę­dzie o suk­ce­sie, ale i o dro­dze do niego. Pierw­sza część do­ty­czy okresu od 23 sierp­nia 2019 roku do 18 lipca 2022 roku. To jest 1061 dni, które można po­trak­to­wać jako okres po­ra­żek. Lub (pa­ra­fra­zu­jąc Tho­masa Edi­sona) był to okres, w któ­rym od­kry­łem nie­dzia­ła­ją­cych 1061 spo­so­bów na od­chu­dza­nie. Druga część to 158 dni (wła­ści­wie ty­tu­łowe 5 mie­sięcy i 5 dni), w trak­cie któ­rych, ko­rzy­sta­jąc z ze­bra­nych do­świad­czeń, zmie­ni­łem swoje ży­cie i schu­dłem 50,5 kg.

Po­my­śla­łem, że na­pi­sa­nie ko­lej­nego po­rad­nika, bez lek­kiej pod­bu­dowy me­ry­to­rycz­nej i teo­re­tycz­nej, mija się tro­chę z ce­lem. Znaj­dzie­cie więc tu­taj tro­chę teo­rii, która uza­sad­nia de­cy­zje i wy­bory, któ­rych do­ko­ny­wa­łem.

Pierw­szy roz­dział to hi­sto­ria mo­ich po­ra­żek, pod­bu­do­wana za­równo wie­dzą teo­re­tyczna jak i wnio­skami pły­ną­cymi z tego, co nie za­dzia­łało w kon­kret­nym przy­padku. Bę­dzie tro­chę wzo­rów na li­cze­nie ka­lo­rii, wspo­mnę o de­fi­cy­cie ka­lo­rycz­nym i tym, skąd w ogóle się bie­rze od­chu­dza­nie. Opi­szę kwe­stie zwią­zane z pi­ciem wody czy tem­pem chud­nię­cia. Do­wie­cie się coś o zwy­cza­jach za­ku­po­wych i du­żych por­cjach je­dze­nia. Bę­dzie­cie mo­gli prze­czy­tać opisy ry­zy­kow­nych czy cu­dow­nych po­my­słów na zrzu­ce­nie wagi przy wy­ko­rzy­sta­niu diety dr Kwa­śniew­skiego czy ze wspar­ciem far­ma­ko­lo­gicz­nym. Na ko­niec wpro­wa­dzę te­ma­tykę diet pu­deł­ko­wych.Drugi roz­dział po­świę­cony jest w ca­ło­ści ra­dy­kal­nemu po­my­słowi re­sek­cji żo­łądka – je­śli coś nie działa, to może po­trzebne są dra­styczne i nie­od­wra­calne środki? Opi­suję za i prze­ciw ta­kiemu po­my­słowi. Po­ka­zuję mój tok my­śle­nia przy po­dej­mo­wa­niu de­cy­zji zwią­za­nej z ta­kim za­bie­giem.W trze­cim roz­dziale prze­cho­dzimy mocno do mo­jej re­al­nej hi­sto­rii. Do­tknę za­gad­nień re­gu­lar­no­ści, sys­te­ma­tycz­no­ści i tego, w jaki spo­sób re­la­tyw­nie pro­sto można zmie­nić to, w jaki spo­sób się ru­szamy czy jak jemy. Bę­dzie o ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej. Opi­szę także moje prze­my­śle­nia co do gry­wa­li­za­cji, czyli ele­mentu po­zwa­la­ją­cego na spię­cie tego w ca­łość.Ko­lejny roz­dział wpro­wa­dza do mo­jej opo­wie­ści dietę, li­cze­nie ka­lo­rii i wspar­cie oto­cze­nia – za­równo tych naj­bliż­szych jak i lu­dzi ob­cych, do­star­cza­ją­cych swoją wie­dzę, któ­rym pła­ci­łem za ich pracę i za­an­ga­żo­wa­nie.Na­stęp­nie do­tknę te­ma­tów zwią­za­nych z de­pre­sją, do­bro­sta­nem czy sa­mo­po­czu­ciem fi­zycz­nym i psy­chicz­nym. Bę­dzie o zdro­wiu, le­ka­rzach. Nie po­minę kwe­stii zwią­za­nych z opi­niami in­nych lu­dzi czy tego, jak się żyje bę­dąc gru­bym.W szó­stym roz­dziale można już przejść do tego ele­mentu, na który wszy­scy cze­kają czyli prze­miany. Prze­czy­ta­cie o mo­jej in­spi­ra­cji i mo­ty­wa­cji. O tym, jak się udało pod­jąć de­cy­zję o tym, ze za­czy­nam po raz ko­lejny. Znaj­dzie­cie też opis tego, w jaki spo­sób można zre­ali­zo­wać swoje po­sta­no­wie­nie ze wspar­ciem asy­stenta od­chu­dza­nia.I na ko­niec bę­dzie­cie mieć go­tową in­struk­cję ob­sługi ca­łego pro­cesu. Prze­czy­ta­cie plan dzia­łań, wraz z prak­tycz­nymi i go­to­wymi pod­po­wie­dziami, jak się za­brać do po­szcze­gól­nych kro­ków.

Bo wie­cie – po­dej­mo­wa­łem wie­lo­krot­nie próby zrzu­ce­nia wagi ALE tro­chę bez sensu fun­do­wa­łem so­bie coś, czego nie lu­bię. Moje nie­udane po­dej­ścia do od­chu­dza­nia można opi­sać tak

„Po­myśl o tym, czego nie zno­sisz jeść. Może to bę­dzie fa­solka szpa­ra­gowa, którą mama wmu­szała Ci w dzie­ciń­stwie. Albo ryż na mleku, któ­rym ka­to­wało cię przed­szkole Sło­neczko. A może ga­la­retka, która ja­koś za­wsze ko­ja­rzyła ci się z glu­tami ko­smi­tów? OK – niech bę­dzie ga­la­retka. Te­raz wy­obraź so­bie, że z ja­kie­goś ta­jem­ni­czego po­wodu (może ma­so­chizm, nie wiem) de­cy­du­jesz że bę­dziesz jadł ją co­dzien­nie. Do końca ży­cia. Choćby nie wiem co. Ja też tak ro­bi­łem. Przy­znam ci się do cze­goś – nie­na­wi­dzę bie­ga­nia, a mimo to w pierw­szym od­ru­chu zde­cy­do­wa­łem, że to bę­dzie „mój sport” (dzięki któ­remu schudnę). Mój sport na za­wsze. Po kres ży­cia. I – o mój Boże – szybko zde­cy­do­wa­łem, że to moż­liwe, o ile moje ży­cie po­trwa jesz­cze kilka ty­go­dni.”

Ko­rzy­sta­łem z diety pu­deł­ko­wej po raz pierw­szy chyba w 2004 czy 2005 roku. Do dzi­siaj pa­mię­tam pa­luszki kra­bowe, które były fuj, bo sma­ko­wały jak sty­ro­pian z pa­pie­rem. Po­nie­waż przez wiele lat praca była dla mnie bar­dzo ważna, to za­wsze by­łem w biegu, za­wsze ży­łem w nie­do­cza­sie. To po­wo­do­wało, ze nie ja­da­łem śnia­dań, w  ciągu dnia mia­łem rzadko czas na lunch i ja­dłem je­den, duży po­si­łek na ko­niec dnia.

Oczy­wi­ście, to nie było tak, ze ja­dłem zdrowo. Wil­czy głód, do­ja­da­nie i sła­bość do pizzy i in­nych przy­sma­ków (pi­sta­cje to moje Ne­me­zis) zro­biły swoje. Z al­ko­holi lu­bi­łem piwo, co też nie sprzy­jało re­duk­cji masy. Za­miast wody pi­łem sło­dzone na­poje ga­zo­wane (co prawda aspar­ta­mem czy ace­sul­fa­mem), ale sa­mej wody wła­ści­wie nie pi­łem.

Kon­dy­cję fi­zyczną pod­trzy­my­wa­łem zry­wami. Jak cho­dzi­łem na si­łow­nię na ba­sen czy na ro­wer, to się ka­to­wa­łem do upa­dłego. Ale jak tylko na chwilę od­pusz­cza­łem, to od razu za­po­mi­na­łem, ze ist­nieje coś ta­kiego jak re­gu­larne ćwi­cze­nie. Mia­łem przy­godę ze wspar­ciem far­ma­ko­lo­gicz­nym – ko­rzy­sta­łem z Me­ri­dii, aby chud­nąć.

Abym schudł, mu­sia­łem za­cho­ro­wać na de­pre­sję i oty­łość III stop­nia. Nie­kiedy osoby z de­pre­sją mó­wią, ze ock­nęły się ja­dąc sa­mo­cho­dem na zde­rze­nie czo­łowe. Ja mam wra­że­nie, ze obu­dzi­łem się w oko­li­cach trumny z pu­deł­kiem pizzy w ręku.

To, że schu­dłem i na­dal chudnę, to wy­nik sumy do­świad­czeń, które prze­ży­łem a nie ma­giczna prze­miana. Nie jest to książka dla wszyst­kich. Nie je­stem le­ka­rzem, cho­ciaż le­ka­rze się po­ja­wiają w niej. Nie jest to książka dia­gno­zu­jąca za­bu­rze­nia hor­mo­nalne lub inne cho­roby (idź­cie z nimi do le­ka­rza!). Nie po­mogę Wam wszyst­kim. Ale je­śli cho­ciaż kilka osób sko­rzy­sta z mo­jej hi­sto­rii, i tak będę za­do­wo­lony. To, że mam grono wspie­ra­jące mnie, jest szczę­ściem. Nie­któ­rzy nie mają ta­kiego szczę­ścia. Ale warto wtedy zwró­cić się o po­moc do pro­fe­sjo­na­li­stów (psy­cho­te­ra­peuci, psy­cho­lo­go­wie), któ­rzy po­mogą w ta­kiej sy­tu­acji.

Ale je­śli moje do­świad­cze­nia mają po­móc cho­ciaż jed­nej oso­bie – warto się po­dzie­lić taką wie­dzą. Dla­tego po­wstała ta książka.

Historia moich porażek dietetycznych

Z od­chu­dza­nia, z diet, z cho­dze­nia na si­łow­nię i upra­wia­nia re­gu­lar­nie sportu mogę na­pi­sać pew­nie z mar­szu ma­gi­sterkę na AWF i praw­do­po­dob­nie miał­bym z niej cał­kiem nie­złą ocenę. W tym roz­dziale chciał­bym opi­sać to, co prze­sze­dłem w trak­cie swo­jego ży­cia, aby­ście Wy nie mu­sieli po­peł­niać tych sa­mych błę­dów i żeby za­miast wielu lat prób czy po­ra­żek udało się Wam schud­nąć za jed­nym po­dej­ściem.

Suma do­świad­czeń, które wy­cią­gną­łem z mo­ich po­ra­żek i po­dej­mo­wa­nych prób spo­wo­do­wała, że w 2022 roku udało mi się osią­gnąć długo ocze­ki­wany suk­ces – schu­dłem 50,5 kg w 5 mie­sięcy i 5 dni (w chwili gdy pi­szę te słowa, jest to około 60 kg i ważę około 95 kg).

Tro­chę teo­rii o od­chu­dza­niu

Opi­szę kilka ele­men­tów, które są ważne z prak­tycz­nego punktu wi­dze­nia, ale są do­syć teo­re­tyczne. Bez ich zro­zu­mie­nia (lub cho­ciażby tylko od­no­to­wa­nia w gło­wie, że ist­nieją) nie wy­obra­żam so­bie schud­nię­cia. Pro­ces utraty wagi z bio­lo­gicz­nego punktu wi­dze­nia po­lega na wy­ko­rzy­sta­niu zma­ga­zy­no­wa­nego w or­ga­ni­zmie tłusz­czu do pro­duk­cji ener­gii. Kiedy or­ga­nizm po­trze­buje ener­gii (jak my­śli, od­dy­cha, ru­sza się) i jest de­fi­cyt ka­lo­rii, zwraca się do prze­cho­wy­wa­nego tłusz­czu jako źró­dła ener­gii. Ten prze­cho­wy­wany tłuszcz jest roz­bi­jany na mniej­sze czą­steczki zwane kwa­sami tłusz­czo­wymi, które są na­stęp­nie trans­por­to­wane do ko­mó­rek, gdzie są prze­kształ­cane w ener­gię w po­staci ATP (ade­no­zyno trój­fos­fo­ran).1

Jest to zło­żony pro­ces, który obej­muje wiele szla­ków me­ta­bo­licz­nych i sy­gna­łów hor­mo­nal­nych, ale pod­sta­wową ideą jest to, że or­ga­nizm wy­ko­rzy­stuje zma­ga­zy­no­wany tłuszcz jako źró­dło ener­gii, gdy spo­ży­cie ka­lo­rii jest niż­sze niż wy­da­tek ka­lo­ryczny (czyli gdy zu­ży­wamy wię­cej niż zja­damy).

De­fi­cyt ka­lo­ryczny

Utrata wagi to nie tylko ogra­ni­cza­nie je­dze­nia.

To zło­żony pro­ces, który obej­muje zro­zu­mie­nie na­uki sto­ją­cej za utratą wagi i do­ko­ny­wa­nie zdro­wych wy­bo­rów. Jed­nym z naj­waż­niej­szych po­jęć w utra­cie wagi jest idea de­fi­cytu ka­lo­rycz­nego.

Jed­nak wiele osób ma pro­blemy z two­rze­niem de­fi­cytu ka­lo­rycz­nego, po­nie­waż nie ro­zu­mieją, jak pra­wi­dłowo śle­dzić spo­ży­cie ka­lo­rii. Opi­szę po­krótce więc pod­stawy li­cze­nia ka­lo­rii, jak po­li­czyć swoje dzienne za­po­trze­bo­wa­nie ka­lo­ryczne oraz do­dam wska­zówki do­ty­czące do­ko­ny­wa­nia zdro­wych wy­bo­rów, które po­mogą Ci osią­gnąć de­fi­cyt ka­lo­ryczny.

Warto rów­nież wziąć pod uwagę to, aby nie iść zbyt eks­tre­mal­nie z ogra­ni­cze­niem ka­lo­rii, po­nie­waż może to pro­wa­dzić do nie­do­bo­rów skład­ni­ków od­żyw­czych, utraty mię­śni i wol­niej­szego me­ta­bo­li­zmu. Za­miast tego sku­pię się na zna­le­zie­niu zrów­no­wa­żo­nego de­fi­cytu ka­lo­rycz­nego, który po­zwoli Ci schud­nąć po­woli i sta­bil­nie, za­cho­wu­jąc przy tym do­bre zdro­wie.2

Co pró­bo­wa­łem przez całe swoje ży­cie i co nie za­dzia­łało (w trak­cie mo­jej hi­sto­rii do­wie­cie się, dla­czego te rze­czy nie dzia­łają sa­mo­ist­nie):

Rzad­sze je­dze­nie (1-2 po­siłki dzien­nie)Diety pu­deł­koweDieta Kwa­śniew­skiego (opty­malna)Opusz­cza­nie po­sił­kówRe­zy­gna­cja z cu­kru i za­stę­po­wa­nie ich sło­dzi­kiemGło­dówki i po­styZa­miana zwy­kłych ro­dza­jów żyw­no­ści na te w wer­sji li­ghtI wiele in­nych spo­so­bów

Żadne z nich nie za­dzia­łał tak jak po­wi­nien. Na­wet jak chu­dłem po 20 czy 25 kg, to bar­dzo szybko przy­bie­ra­łem na wa­dze po re­zy­gna­cji z ko­lej­nej cu­dow­nej diety. Tak zwany efekt jo-jo na peł­nej…. Wra­ca­łem bo­wiem do nie­od­po­wied­nich na­wy­ków ży­wie­nio­wych.

Li­cze­nie ka­lo­rii

Li­cze­nie ka­lo­rii to pro­ces śle­dze­nia liczby ka­lo­rii spo­ży­wa­nych w ciągu dnia. Ce­lem jest utrzy­ma­nie rów­no­wagi po­mię­dzy spo­ży­wa­nymi ka­lo­riami a ka­lo­riami spa­la­nymi po­przez ak­tyw­ność fi­zyczną. Każdy okre­śla swoje dzienne za­po­trze­bo­wa­nie ka­lo­ryczne na pod­sta­wie ta­kich czyn­ni­ków jak wiek, płeć, waga, wzrost i po­ziom ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej. Młody, ak­tywny męż­czy­zna cho­dzący na si­łow­nię po­trze­buje do ży­cia wię­cej ener­gii od ko­biety opie­ku­ją­cej się wnu­kami i do­mem, która nie jest ak­tywna fi­zycz­nie.

Na­leży śle­dzić ka­lo­rie w je­dze­niu i na­po­jach, które się spo­żywa, za­zwy­czaj za po­mocą dzien­nika żyw­no­ści, apli­ka­cji mo­bil­nej lub bazy da­nych on­line. Ce­lem li­cze­nia ka­lo­rii może być utrzy­ma­nie wagi, schud­nię­cie lub przy­ty­cie, w za­leż­no­ści od in­dy­wi­du­al­nych po­trzeb i ce­lów.

Oczy­wi­ście wie­lo­krot­nie pró­bo­wa­łem li­czyć ka­lo­rie po­chła­niane przeze mnie co­dzien­nie. Wiem do­sko­nale, że se­rek wiej­ski Piąt­nica ma 200 gra­mów i 194 kcal, że sok po­ma­rań­czowy ma 40 kcal w 100 ml. Że śred­nia pizza Eu­ro­pej­ska w Pizza Hut ma 1707 kcal i waży 649 gra­mów a sma­żony scha­bowy w pa­nierce ma około 400 kcal.

Ta wie­dza nie po­mo­gła w schud­nię­ciu. Bo oka­zuje się, że chud­nię­cie to nie jest tylko ogra­ni­cza­nie liczby ka­lo­rii

1https://link.sprin­ger.com/ar­ticle/10.1186/1743-7075-1-15

2https://re­bund-com.ngon­tin­h24.com/ar­ticle/ca­lo­rie-de­fi­cit-cal­cu­la­tor-2